poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 7 "-Ciiii...Już dobrze...Nic ci się przy mnie nie stanie.Obiecuję..."

Dziewczyny były przejęte całą sytuacją a ja zastanawiam się o co chodzi Bieberowi.
-Gdy poszłaś,Justin szybko do nas podszedł i zaczął przepraszać...-Kat była bardziej przejęta całą sytuacją.
-A wy??-stałam przed nimi.
-Wybaczyłyśmy...-mruknęła Hol.-Ale proszę nie bądź zła.-spojrzała na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie mam za co być zła.-uśmiechnęłam się blado.Rozmawiałyśmy później o tym że Bieber wypytywał się o mnie,co lubię i takie rzeczy.Jednak przypomniało mi się o Chrisie.
-Hej?A co sądzicie o Chrisie?-siedziałyśmy na łóżku, ja robiłam warkocza Holly a Kat siedziała i się wygłupiała.
-Nie wiem.-wzruszyła ramionami Hol.
Spojrzałam błagalnie na Kat,ta nie wiedziała dokładnie o co chodzi ale domyśliła się co mogłam mieć na myśli.
-Nie jest taki zły jak się wydaje.-patrzyła na mnie a ja przytaknęłam głową aby ją upewnić że dobrze robi.-Ładny ma uśmiech.
-Jest całkiem słodki.-powiedziała zamyślona Holly i miałam wrażenie że nie jest świadoma tego co powiedziała.
-Ooo...-uśmiechnęłam się.-Skończyłam.-powiedziałam dumnie z swojego wytworu. Wzięłam telefon ukradkiem i poszłam do łazienki.Wysłałam esemesa Chrisowi aby szybko do mnie przyszedł.Miałam jego numer ponieważ wcześniej się nimi wymieniliśmy.Chłopak odpisał że już biegnie.-Jestem.-uśmiechnęłam się do dziewczyn.Usiadłam z wielkim uśmiechem na twarzy.-Hmm...Co byś zrobiła gdyby przyszedł teraz Chris?-spojrzałam na Hol.
-Pierwsze:oblałabym się wielkimi rumieńcami a drugie:nie wiem...-powiedziała zakłopotana.Po chwili usłyszałyśmy puknie,szybko zerwałam się na równe nogi.
-Hmmm...Kto to może być??-spojrzałam przelotnie na dziewczynę z łobuzerskim uśmieszkiem.Dziewczyna wytrzeszczyła oczy a Kat zachichotała ale nie była zdziwiona całą sytuacją.Poszłam otworzyć drzwi.
-Co ty??-spojrzałam na zdyszanego chłopaka.
-Biegłem jak najszybciej...Co się stało?-wszedł do środka rozglądając się.
-Ona tu jest.-powiedziałam uśmiechając się złowieszczo.
-Co?!Nie! Ja nie jestem gotowy!
-Jesteś....Chodź.-popchnęłam go za łopatki do drzwi.
-Nie.Nie.Nie.-mówił nerwowo a ja otworzyłam drzwi i go tam wepchnęłam.
-Hol.-zwróciłam się do przyjaciółki.-Chris chce ci coś powiedzieć.-złapałam Kat za rękę i pociągnęłam za sobą.Wyszłyśmy zamykając za sobą drzwi.Szłam pierwsza ale gdy zorientowałam się że nie słyszę kroków mojej towarzyszki się odwróciłam i zobaczyłam ją przyklejoną do drzwi.-Naprawdę?-założyłam ręce na piersi.-Kat,proszę cię...
-Chodź.-kiwnęła ręką na zachętę.
-Nie.
-No chodź,szybko.-zerknęła na mnie,podeszłam do niej ale nic nie było słychać.
-Co wy robicie?-usłyszałyśmy głos Biebera i szybko odskoczyłyśmy od drzwi.
-Nic.-odpowiedziała zawstydzona Kat.Bieber założył ręce na klatce piersiowej i popatrzył na nas akby chciał nas ukarać.
-Kto tam jest??
-Chris i Hol.-odpowiedziała Kat widząc że ja się nie odezwę.
-Po co?-zadawał tyle pytań a ja nie potrafiłam wydusić z siebie słowa,sama nie wiedziałam dlaczego.
-Chris przeprasza Hol za swoje zachowanie...-tłumaczyła moja przyjaciółka.Ja znów podeszłam do drzwi i się uśmiechnęłam słysząc jak Chris i Holly razem się śmieją.Kat widząc moją minę szybko podeszła do mnie i zaczęła się przysłuchiwać.
-Hej...Posuńcie się...-szepnął oburzony Bieber i ustał obok mnie.Nic już nie było słychać gdy nagle poczuliśmy jak klamka lekko się porusza.Spanikowani odskoczyliśmy od drzwi,Kat usiadła na fotelu a Bieber naprzeciwko niej i takim otóż sposobem nie miałam gdzie usiądź bo sofa była duży kawałek,a po za tym dziwnie to by wyglądało jak oni by tu siedzieli a ja sama na sofie.Ustałam spanikowana a Bieber pociągnął mnie za rękę tak ze wylądowałam na jego kolanach.Działo się to tak szybko że nawet nie zaprotestowałam.Objęłam jedną ręką jego szyję a on mnie objął w talii.Po sekundzie z mojego pokoju wyszli uśmiechnięci Chris i Holly.
-Ooo..-mruknał Chris.-Wiedzę że między wami ok.-uśmiechnął sie jeszcze szerzej a Kat razem z Holly zachichotały.
-Nie!.-wstałam szybko.Kat jeszcze bardziej zachichotała a Bieber się uśmiechał od kiedy usiadłam mu na kolanach jednak gdy z nich zeskoczyłam mina mu zrzedła. -Nie.-powtórzyłam stanowczo.
-A wy co tacy uśmiechnięci?-zapytała Kat widząc że żałuję tego co powiedziałam ponieważ tak dałam do zrozumienia Bieberowi że nic nie jest dobrze...
-A tak jakoś...-powiedziała Holly.
-Powiesz nam wszystko!-powiedziała stanowczo Kat.-Ale jutro bo dzisiaj już jest po 1.00 więc chcę iść spać.-wstała z fotela a ja na nim usiadłam.-Dobranoc,kochanie.-pocałowała mnie w nos.
-Dobranoc moje słońca.-przesłałam  dziewczyną buziaki.
-Papa.-powiedziała Hol-Słodkich snów.-mrugnęła do mnie okiem a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Siemka mała i dzięki jeszcze raz.-Chris pocałował mnie w policzek.
-Polecam się na przyszłość.-wyszczerzyłam się a po chwili nikogo oprócz mnie i Biebera nie było w apartamencie.Siedział na fotelu naprzeciwko a ja z nogami na oparciu siedziałam bawiąc się frędzlami od kostiumu.Przyglądał mi się.
-Czemu tak się zachowujesz??-zapytałam na niego nieśmiało spoglądając.
-Tak czyli jak??
-Najpierw mnie unikasz później sadzasz sobie na kolanach a teraz mi się tak przyglądasz...
-Pociągnąłem cię za rękę żeby Chris i Hol nie myśleli że podsłuchiwaliśmy.
-To czemu się tak uśmiechałeś??-uśmiechnęłam się tak samo jak on a chłopak spuścił wzrok i przygryzł wargę.-Widzisz!I jeszcze spuszczasz głowę przygryzając wargę!!
-To nic nie znaczy!-zaśmiał się.
-Jak to nie?!Moja najlepsza przyjaciółka stąd jest Belieber. Uwierz nasłuchałam się o tobie dość dużo.-powiedziałam znudzona.
-To co to znaczy gdy ta robię?
-Że jesteś zakłopotany.-wytknęłam mu język.
-Dobrze...Co jeszcze o mnie wiesz??
-W sumie to nic.Wiem że kiedyś grałeś i śpiewałeś na schodach jakiegoś teatru,wrzucałeś swoje filmiki na YT i tak odkrył cię Brown.Twoja mam nie jest z twoim ojcem.I wiem że masz dwójkę młodszego,przyrodniego rodzeństwa: Jazzy i Jaxona.I na tym chyba koniec....A nie! Wiem że przyjaźnisz się z Jadenem Sithem i Usherem.-uśmiechnęłam się.
-To niewiele podłóg moich Bielieber.
-Przypominam ja nie byłam,nie jestem i nie będę Belieber.
-Widzę że dalej nie mam żadnych szans.
-Szansa zawsze jest.-powiedziałam wstając.
-Ah!Czyli jednak jest iskierka nadziei??-zapytał się we mnie wpatrując a ja tylko wzruszyłam ramionami przechodząc obok niego.On mnie złapał za dłoń.-Odpowiesz??
-Na nadzieję i szansę trzeba zapracować.-powiedziałam i spojrzałam na niego.-Dobranoc Bieber...
-Dobranoc...-pocałował moją dłoń.Zdziwiona poszłam do swojego pokoju i się wykąpałam.Byłam strasznie zmęczona ale jednak taka podekscytowana że nie miałam ochoty spać.Więc w piżamie wzięłam mojego laptopa i usiadłam na łóżku.Nie miałam ochoty wchodzić na żadne portale więc weszłam w galerię którą miałam w kompie i zaczęłam oglądać zdjęcia...Najpierw te z Polski z moimi przyjaciółmi a później te z Italii.Uśmiechałam się na samą myśl o tych wygłupach...Była godzina po 2.00 w nocy. Po chwili usłyszałam pukanie...
-Porszę.-mruknęłam i podniosłam wzrok z nad laptopa.W drzwiach zobaczyłam głowę Biebra.
-Hej...Mogę??
-Cześć...Wchodź.-uśmiechnęłam się niepewnie.-Coś się stało??-odłożyłam laptopa i poklepałam łóżko aby Bieber usiadł.
-No bo wiesz...Kat mówiła że nie lubisz spać sama w nowych miejscach.-powiedział i spojrzał na mnie z leciutkim uśmieszkiem.
-No niby tak...
-No bo widzisz...Mam tak samo...-powiedział spuszczając wzrok.
-Mhmm...I co proponujesz??-wiedziałam dokładnie o co mu chodzi.
-No bo wiesz...Mógłbym z tobą spać.
-Przyznaj że się boisz...-wyszczerzyłam się.
-Nieee...Pff...Jasne że nie.-powiedział a ja uderzyłam go poduszką.
-Przyznaj się!!-znów go walnęłam,on też chwycił drugą i lekko mnie nią uderzył.
-Nie boję się!-powiedział się śmiejąc się.Usiadłam na nim okrakiem i biłam poduszką.Śmieliśmy się oboje.Chłopak zabrał mi poduszkę.
-Ej!To nie fair!!-powiedziałam i po chwili chłopak siedział na mnie.-Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!
-Powiedz że się nie boję.
-Boisz się.-wytknęłam mu język.Chłopak złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je lekko do łóżka na wysokości mojej głowy.-Złaź!!
-Nie.
-No weź zejdź!Niewygodnie!!
-Przeproś...
-Pfff...Jasne że nie.Nie mam za co.
-Za to że mnie uderzyłaś poduszką,za to że byłaś niemiła,za to że mówisz że się boję...Mam wymieniać dalej??-zbliżył swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliło kilka centymetrów.Popatrzył najpierw na moje usta a później głęboko w oczy.
-Zejdź...-powiedziałam jakby smutna i przestraszona.Chłopak słysząc mój ton automatycznie znalazł się na podłodze.Stał przed łóżkiem i mi się przyglądał.
-Przepraszam...Nie powinienem...To się już nie powtórzy.-skierował się szybko w stronę drzwi.
-Czekaj!-powiedziała błagalnie.Nie chciałam zasypiać sama...Faktycznie bałam się bo nie cierpiałam spać sama w nowych miejscach.Chłopak się obrócił.-Zostań...Proszę...Nie chcę zostawać sama.Wtedy wszystkie smutne wspomnienia wracają.Wszystko co przeżyłam a nie było tego mało.-schowałam twarz w dłoniach,już siedziałam skulona.Czułam jak łzy spływają mi po policzkach.Bieber szybko do mnie podszedł i usiadł obok przytulając do siebie.Jedną ręką głaskał mnie po plecach a drugą po głowie.
-Ciiii...Już dobrze...Nic ci się przy mnie nie stanie.Obiecuję...-pocałował mnie w głowę.Wtuliłam się w niego i rzeczywiście poczułam się bezpieczna...To mnie przeraziło,ale się nie oderwałam tylko ścisnęłam go jeszcze bardziej.
-Przepraszam...-mruknęłam wycierając łzy.Wstałam i poszłam do łazienki.-Chcesz to możesz zostać...-mruknęłam gdy już szłam.Gdy wróciłam już z przemytą twarzą zobaczyłam jak Bieber siedzi na podłodze przykryty kołdrą.-Co ty robisz??-spojrzałam na niego.
-Wątpię żebyś chciała abym spał w jednym łóżku z tobą.-powiedział.
-Nie wygłupiaj się...-powiedziałam kładąc się na łóżku przykrywając się kołdrą i odsłoniłam kawałek pokazując chłopakowi aby położył się obok mnie.-Chodź...-uśmiechnęłam się na zachętę.Chłopak położył się zadowolony obok mnie.Leżeliśmy na plecach i patrzyliśmy w sufit.
-Mogę zadać ci pytanie?
-Pewnie ale nie obiecuję że odpowiem...-położyłam się na boku tak że byłam skierowana do niego.
-Czy bolało cię moje zachowanie??-spojrzał na mnie smutno.
-Ah...-spuściłam wzrok.
-Nie.Nie.Nie.Patrz mi w oczy.-podniusł mój podbródek.
-Przykro mi było,sama nie wiem dlaczego.Bo zawsze olewam to co mówią inni.A z tobą było inaczej.Było mi naprawdę przykro że mi dokuczasz...
-Jej...Przepraszam.Ja nie chciałem...-powiedział smutno.
-Było minęło...
-Jeszcze jedno pytanie...
-Hm??
-Mam większe szanse...
-Ugh...-przewróciłam oczami.
-No proszę odpowiedz.-spojrzał na mnie.
-Dobranoc.-odwróciłam się tyłem.
-Dobranoc.-uśmiechał się.
Po paru minutach gdy myślał że zasnęłam poczułam jak przytula mnie do siebie.Swoją ręką objął mnie za brzuch i mocno do siebie przytulił.Zrobiło mi się ciepło,ale nie zmieniłam pozycji...Było mi tak wygodnie...
___________________________________________________________________
No i jest 7 !! :D
Strasznie się cieszę...Mi się nawet podoba...
Zauważyłam że mój blog jest często odwiedzany co mnie bardzo cieszy!!
Dziękuję Wam że poprawiacie mi humor :*
-Patryś

niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 6 "Czy ty coś do niego czujesz??"

-Ugh...Daj spokoju! Dopiero przyjechałyśmy!-jęczała Holly.
-Ale to Italia...Boscy chłopcy,ciepło i najważniejsze...Można się jeszcze poopalać i w morzu pokąpać!!-była taka podekscytowana.
-Ona ma racje...-podniosłam się.-Idziemy na plażę??Tutaj w Santa Marinella jest jedna z najładniejszych plaż na jakich byłam.-uśmiechnęłam się.
-O! I to jest nastawienie jakiego chcę!Dalej dziewczyny przebierać się w stroje kąpielowe!-Kat od razu złapała za walizkę.
-Za 15 minut pod moimi drzwiami.-uśmiechnęłam się wychodząc.-Do zobaczenia...
Wyszłam z ich apartamentu z uśmiechem po nosem ale jak znalazłam się przed drzwiami od swojego od razu miałam na twarzy grymas.Westchnęłam i weszłam do pomieszczenia, w salonie na sofie siedział rozwalony Bieber z laptopem na kolanach i nogami na stoliku.Zignorowałam go i poszłam do swojego pokoju, wybrałam strój i poszłam do łazienki się przebrać.Gdy byłam już gotowa na tyłek naciągnęłam jeansowe spodenki, wzięłam swoją ulubioną torbę i zapakowałam do niej ręcznik plażowy,portfel,telefon,krem i parę innych rzeczy.Gotowa założyłam swoje okulary na nos i wyszłam z pokoju.Bieber cały czas był na sofie.
-Gdzie idziesz??-spojrzał na mnie.
-A co cię to??-skierowałam się do drzwi.
-Tak się pytam.
-A ja tak nie odpowiadam.-wyszłam z apartamentu i przed moimi drzwiami czekały już dziewczyny.
-To prowadź.-uśmiechnęły się.Na plażę było bliziutko więc przechodząc przez recepcję poszłyśmy w stron wody.Piasek był gorący,rozłożyłyśmy ręczniki obok siebie.Kat leżała w środku,dziewczyny poszły do wody a ja położyłam się na plecach i zamknęłam oczy.Miałam zamiar się poopalać,leżałam jakiś czas gdy poczułam na sobie zimne krople wody, otworzyłam oczy i zobaczyłam Biebera.
-Odwal się...-mruknęłam znów zamykając powieki.
-Co taka nie miła jesteś??-cały czas stał nade mną.
-Pierwsze odsuń się bo kapie z ciebie woda i mi zimno a drugie jestem niemiła po tym jak mnie traktowałeś.
-Chciałem ci pokazać jak to jest gdy ktoś cię tak traktuje...-usiadł obok mnie na piasku.
-I niby ja cię tak traktowałam??-podparłam się na łakociach.
-No a może nie?-uniósł jedną brew do góry.
-Po prostu nie lubię po raz kolejny być tą nową...-znów się położyłam.
-Rozumiem...
-Nie,właśnie nic nie rozumiesz.-powiedziałam chamsko.
-Wiesz jak to jest ciągle zmieniać miejsce?? Żyć w ciągłym stresie?? Gdzie każdy wymaga od ciebie maximum.Nigdy nie mogę zawieść, nikogo.
-Po co mi to mówisz, co??-spojrzałam na niego.
-Sam nie wiem...
-Nie rozumiem cię...-mruknęłam.
-I vice versa...
-Raz jesteś miły a raz chamski do bólu...
-Nie mogę powiedzieć tego samego o tobie...Ale nie rozumiem w tobie tego dlaczego od razu na starcie mnie skreśliłaś.Dla mnie jesteś taka oschła, nie miła a wielokrotnie pokazujesz że masz uczucia.
-Mam uczucia...Jak każdy...Ale mam je tylko wobec tych którzy coś dla mnie liczą.-próbowałam mu to wytłumaczyć chociaż sama nie wiedziałam po co.
-Czyli dla mnie już nie ma nadziei??-zerknął kontem oka na mnie.
-Nie za bardzo wiem co masz na myśli...
-Nic już.Nie ważne.-powoli wstał.
-Czyli co...Znów się unikamy??-spojrzałam na niego a on wzruszył ramionami.-Twoje milczenie mówi samo za siebie...-mruknęłam.
-Czego chcesz?? No powiedz,czego? Najpierw jesteś chamska, masz mnie gdzieś i wgl a później oczekujesz czegoś??-obrócił się w moją stronę, na jego twarzy malował się gniew i smutek.Nie rozumiałam czemu...
-Ja...ja nie wiem co mam odpowiedzieć.-spuściłam wzrok i usiadłam.
-To co ja mam powiedzieć?Od rozpoczęcia roku cię obserwację i zastanawiam się jaka jesteś...I gdy już mam jakąś hipotezę to ty zmieniasz się o 360 stopni.Ja już nic nie rozumiem...Pogubiłem się...-potrząsnął głową jakby chciał z niej wszystko wyrzucić.-Może rzeczywiście lepiej będzie jak będziemy się unikać...-odszedł szybkim krokiem w kierunku swoich kumpli.Patrzyłam jak odchodzi a po chwili przybiegły dziewczyny.
-Co chciał?!-krzyknęły chórkiem-Co mówił?!Co się stało?!-usiadły na ręcznikach a ja patrząc się na Biebera który siedział na ręczniku i patrzył jak jego kumple dobrze bawią się w wodze.Wytłumaczyłam im całe zdarzenie a one były w szoku.
-Nie wiem już co o nim myśleć...-położyła się Holly.-Nigdy nic do niego nie miałam...Ale nie cierpię jego przyjaciela Chrisa...
-Ja na miejscu Karo bym poszła z nim porozmawiać.
-Teraz jedyne gdzie idę to mój pokój...-podniosłam się z koca.-Wy zostańcie, ja i tak muszę zadzwonić do Miłosza.
-Powiesz mu??-spojrzała na mnie Kat.
-Tak...-mruknęłam.
-Idziemy z tobą.-powiedziała Holly siadając.
-Nie.Zostańcie.Musze pobyć sama...A teraz potrzebuję rozmowy z moim bratem.-zwinęłam koc i wrzuciłam go do torby.-Nie siedźcie za długo bo po nocy chodzą tu wilki.-chciałam je nastraszyć.Wiedziałam że Holly panicznie się boi wszelkiego rodzaju psów.
-O Boże!-podskoczyła a ja z łobuzerskim uśmieszkiem na nią spojrzałam.
-Żartowałam! To bezpieczna plaża.Nie raz robiliśmy tu nocki w namiotach.-zaśmiałam się.-To papa.
-Paaaa..-odpowiedziały chórkiem.
-Spodziewajcie się mnie później.
-Ok.
Poszłam do hotelu i szybkim krokiem pomaszerowałam do apartamentu, w windzie natknęłam się na Chrisa.Zignorowałam go i wcisnęłam numer ostatniego piętra,gdzie był mój apartament.
-Hej...
-Odwal się.
-Posłuchaj...Przepraszam...Przepraszam za to co mówiłem,jak się zachowywałem...Przepraszam.-spuścił wzrok.
-Taa...Słuchaj...-odwróciłam się w jego stronę.-Nic do ciebie nie mam ani nie miałam.Po prostu ja taka jestem.Pyskata i ignorancka.Ale to nie mnie powinieneś przepraszać...Bo ja nie mam ci co wybaczać.Rozumiem dlaczego się tak zachowywałeś, na twoim miejscu też bym tak reagowała na czyjeś zachowanie...Chociaż nie.Ja bym reagowała jeszcze gorzej.
-Wiesz czy Holly jest w apartamencie??-zapytał po chwili ciszy.
-Nie,jest na plaży z Kat.
-Ah...Szkoda.Chciałem jej coś powiedzieć..
-Przekazać coś??
-Nie.Muszę sam jej to powiedzieć.
-Chcesz ją przeprosić??
-Tak.
-To bardzo dobrze.-uśmiechnęłam się i drzwi się otworzyły.-To ostatnie piętro...Nie wysiadasz??-odwróciłam się hamując ręką drzwi.
-Skoro jej nie ma....Nie mam po co wychodzić.
-Chodź do mnie.Pogadamy i poczekamy aż wróci.-uśmiechnęłam się.
-Mogę??-spojrzał na mnie.
-Skoro cię zapraszam...
Chłopak wyszedł z windy i razem poszliśmy do apartamentu.Wpuściłam go do mojego pokoju i usiadł na łóżku, ja usiadłam obok niego.Rozmawialiśmy o tym jak się poznał z Bieberem, później o tym jak to było żyć w Polsce a później w Italii.Gdy w pewnym momencie usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi.Szybko wyskoczyliśmy z pokoju i zobaczyliśmy wkurzonego Biebera idącego do swojego pokoju.Chciałam iść do niego ale Chris mnie wyprzedził.
-Ja pójdę z nim pogadać...-pobiegł za przyjacielem.Ja wróciłam do swojego pokoju i wyciągnęłam piżamę, po kąpieli przebrałam się w nią i poszłam do pokoju.Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki laptopa.Na skypie był Miłosz.
-Hej...-mruknęłam.
-Cześć.Opowiadaj!-siedział w pokoju...W moim pokoju.
-Najpierw ty mi powiedz co do cholery robisz w moim pokoju?!
-Oj sroki...Strasznie za tobą tęsknię i przynajmniej przebywanie w twoim pokoju mnie uspokaja.
-Niech będzie...-później opowiedziałam mu całą historię, nie był zły aż się zdziwiłam.
-Nie rozumiem go...Chociaż nie.Już wiem!!
-Co?
-Podobasz mu się! Na bank się zabujał !!-powiedział z wielkim uśmiechem.
-Nie....To nie możliwe. On może mieć każdą, nie będzie ze mną...-mruknęłam i spojrzałam w okno.
-Księżniczko??Czy ty coś do niego czujesz??
-Nie...Oczywiście że nie!
-Niech będzie...-łobuzersko się uśmiechał.-Dobra mała muszę kończyć...
-Okok...Papapa braciszku.Kocham cię.-przesłałam mu buziaka.
-Ja ciebie też.I proszę zamknij na klucz pokój.
-Ugh...
-Zrób to dla mnie...Będę spokojniejszy.
-No dobrze.Dobranoc.
-Słodkich snów królewno.-rozłączył się.Uwielbiałam jak tak do mnie mówił.Po chwili usłyszałam pukanie i z za drzwi wyłoniła się blond czuprynka Chrisa.
-Mogę?
-Pewnie,właź.-uśmiechnęłam się i odstawiłam kompa na stolik.-Jak Bieber??Co mu się stało??
-Chodzi o dziewczynę...-mruknął.
-Ooo o kogo??O kogo??-zainteresowałam się chociaż sama nie wiem po co.
-Obiecałem że nie powiem.-wytknął mi język.
-Szanuję dotrzymywanie obietnic.-uśmiechnęłam się.
-Słuchaj...Mam problem.
-Tak??
-No bo...Jakby to...Hm...
-Chris??Powoli,oddychaj.
-No bo podoba mi się Holly.
-Wow....-spojrzałam na nimi wielkimi oczami.
-Już w zeszłym roku się w niej zabujałem.-powiedział nieśmiało.
-I ty idioto musiałeś ją wyzywać?!Wiesz że ona cię teraz nienawidzi?!-ustałam przed nim.
-Myślałem że...
-Nie.Nam dziewczyną się nie podoba jak chłopak nas poniewierają.To głupie i niedojrzałe.-usiadłam obok.-Teraz co musisz zrobić to przeprosić i ją do siebie powoli przekonać.Musisz być dla nie miły ale nie za słodki.Musisz jej pokazywać że przy tobie może być bezpieczna.
-Ok zrozumiałem.-uśmiechnął się.
-Pomogę ci....Jesteś dobrym gościem.Postaram się ją do ciebie przekonać ale jest strasznie uparta i uczuciowa więc będzie to raczej trudne.-zamyśliłam się.
-Dobra ja już spada. Jest po 21.00.-wstał z łóżka i skierował się w stronę drzwi.-Cześć.
-Siemka.
-Jeszcze raz dzięki.
-Nie ma za co...
-A i mogłabyś coś jeszcze dla mnie zrobić??
-Zależy co??
-Pogadaj z Bieberem...On jest naprawdę spoko gościem...A teraz się zadręcza za to jak się zachowywał.-powiedział a ja siedziałam jak wryta.-To dobranoc.-uśmiechnął się widząc moją reakcję.
-Ta..Dobranoc.-mruknęłam zamyślona.Po chwili słyszałam jak drzwi wejściowe do apartamentu się zamykają,szybko wyszłam z pokoju i gdy byłam już w połowie salonu ze swojego pokoju wyszedł Bieber,był smutny i zamyślony.
-Hej...-spojrzałam na niego.Jednak ten nic nie odpowiedział.-Hej...Co jest??
-Nic.-powiedział oschle.
-Ej...No przecież wiedzę...-podeszłam do niego.
-Nic.-odwrócił głowę.
-Chris kazał mi z tobą porozmawiać więc musiało się coś stać...Mówił że chodziło o dziewczynę...-powiedziałam i po chwili rozległy się odgłosy pukania.Poszłam otworzyć i w tamtej chwili usłyszałam jak drzwi od pokoju Biebera się zamykają.Westchnęłam i otworzyłam a w drzwiach stały dziewczyny.
-Hej! Bieber z nami rozmawiał,przepraszał za to jak nas traktował i wgl.Prosił abyśmy zapomnieli i zaczęli wszystko od początku.-powiedziały jednocześnie.
-Pierwsze trochę ciszej bo on tu mieszka a drugie wejdźcie do środka.-wpuściłam je a one od razu poszły do mojego pokoju.
_______________________________________________________________________

Obiecałam więc jest :)
Jestem zadowolona z przebiegu wydarzeń ;) Mam nadzieję że wam też się spodoba.
Miłego rozpoczęcia tygodnia.
-Patryś

Rozdział 5 "-Ah...To miasto...Tyle wspomnień...Mm..."

Przez cały czas docinaliśmy sobie z Bieberem...Mari przeniosła się do innej szkoły ponieważ jej rodzice musieli się przeprowadzić.Strasznie się z Kat cieszyłyśmy bo przynajmniej jedną miałyśmy z głowy.Bieber się z nią rozstał więc teraz zrobił się jeszcze bardziej wkurzający...Jest jeszcze bardziej arogancki i pewny siebie.Wkurza mnie jeszcze bardziej...Jeśli wgl się da...
-Księżniczko wstawaj!-wydarł mi się do ucha Miłosz.
-Jezu!Debilu!Ogarnij się!-walnęłam go poduszką w twarz i zakryłam się kołdrą aż po czubek głowy.
-Karo...wstawaj...-ściągnął ze mnie całą kołdrę i rzucił na podłogę.
-Miłosz...Daj mi spokój...-mruknęłam tym samym akcentem co on.
-Spakowałaś się??
-Tak już przed wczoraj...
-To wstawaj do cholery!!Bo za godzinę muszę odwieźć cię na lotnisko!-wydarł się z udawanym gniewem.Mój brat niedawno zdał na prawko i rodzice kupili mu nowego Chevroleta Camaro.
-Ugh...Daj mi święty spokój, nie chcę tam jechać!-skuliłam się w kłębek.
-Ale musisz...Przykro mi Karo...
-Ja nie chcę...Nie chcę z nim dzielić apartamentu...Nie chcę go widzieć...Słuchać jego docinek...
-Spokojnie...jedzie z tobą Kat,gdybyśmy tylko ja,DJ i Tay mogli jechać też byśmy pojechali...-posmutniał.Przez ten czas bardzo się wszyscy ze sobą zaprzyjaźniliśmy.Nasz piątka była nie rozłączna.-Obiecaj że będziesz dzwonił jak najczęściej...
-Obiecuję.-powoli usiadłam.
-Bierzesz laptopa,nie??
-Jasne.
-To dobrze.A teraz idź się ubrać,masz 20 minut.
-Ta...-wzięłam ubrania i poszłam się przebrać.Po wyjściu zarzuciłam na siebie zieloną bluzę Miłosza i zeszłam na dół. Wybiłam kawę i pożegnałam się z rodzicami.Miłosz zaniósł moją walizkę do samochodu i po chwili sama w nim siedziałam.Jechaliśmy w ciszy droga zajęła nam godzinę i jakieś 20 minut.Nie odzywaliśmy się do siebie,oboje wiedzieliśmy że będzie nam ciężko ponieważ przez ostatni czas bardzo się ze sobą zżyliśmy.Po dojechaniu na miejsce czekała już tak połowa klasy w tym Kat i Bieber z Chrisem.Miłosz wyją moją walizkę i odprowadził mnie do środka.
-Cześć.-mruknął do Kat.
-Siema...-ta też wiedziała co nam jest.
-To co mała...Trzeba się pożegnać.-stał naprzeciwko mnie z rękoma w kieszeniach.
-No chyba...-miałam na nosie swoje zielone Ray Ban.Staliśmy tak przez sekundkę patrząc się na siebie gdy nie wytrzymałam i wtuliłam się w jego klatkę ściskając ręce na plecach.Chłopak też mocno mnie przytulił i pocałował w głowę.
-Pamiętaj,dzwoń jak najczęściej nie ważne o jakiej porze dnia czy nocy.-złapał mnie za policzki i skierował tak żebym patrzyła w jego oczy.Okulary założył mi na głowę,płakałam.-Nie płacz,proszę...To tylko dwa i pół tygodnia...-sam miał łzy w oczach.Wtuliłam się w niego jeszcze raz.Bieber cały czas się na mnie gapił od kiedy weszłam do budynku.
-Kocham cię braciszku...-wyszeptałam mu do ucha ściskając mocno za szyję.
-Ja ciebie też mała...-podniusł mnie do góry a ja oplotłam go nogami na biodrach.
-Nie puszczę cię teraz.-zaśmiałam się.
-Haha...głupotka.-pocałował mnie w policzek.-Jesteś taka leciutka...
-Karo..Pani woła na zbiórkę...Musimy iść.-powiedziała smutno Kat.
-Leć mała...Zobaczymy się na skypie??-odstawił mnie na ziemię.
-Oczywiście.-przytuliłam się do niego ostatni raz i pocałowałam go w policzek.-Będę tęsknić.
-Ja też...-powiedział a ja z Kat już prawie odchodziliśmy.-Hej Kat! A ty się nie pożegnasz??--zapytał Miłosz i rozłożył ręce.Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła go za szyję.-Miłego lotu.-powiedział a Kat podeszła do mnie,obie blado się uśmiechałyśmy.-Kat.Opiekuj się nią proszę...-szepnął na końcu.
-Pewnie...-po chwili zniknęłyśmy przy oddawaniu bagażu.Spojrzałam jeszcze raz na odchodzącego Miłosza i założyłam swoje okulary.-Będzie dobrze...damy radę,prawda??
-Musimy.-uśmiechnęłam się smutno do przyjaciółki.
-No proszę,kto by pomyślał że królowa lodu ma jakieś uczucia.-Bieber stał za nami.
-Weź się odwal...nie jesteśmy w szkole więc mogę ci przyłożyć.
-Stary...Ma rację...Ona była bokserką....-szepnął do niego Chris.
-Ooo widzę że sprawdzałeś moją osiągnięcia...-spojrzałam na blondyna.-Uświadom swojego przyjaciela...
-2 razy z rzędu wygrała krajowe mistrzostwa juniorów...-spojrzał na Biebera a ten otworzył lekko buzię,uśmiechnęłam się tylko blado i odwróciłam tyłem.
-To skoro jesteś taka dobra czemu nie kontynuowałaś dalej??-zapytał a ja posmutniałam, miałam nadzieję że nie zapyta.
-Kontuzja dłoni...-wyjaśnił Chris.-Podczas trzecich mistrzostw przyłożyła tak mocno kolesiowi w twarz że złamała nadgarstek.-wzdrygnęłam się na samą myśl o tamtym zdarzeniu.
Trzecie mistrzostwa krajowe...Moja kolej,strasznie się bałam bo musiałam zmierzyć się z chłopakiem w którym się zakochałam bez pamięci a on mnie tylko wyzywał,poniżał i wyśmiewał...Wyszłam na ring,on stał zadowolony z chytrym uśmieszkiem.Zaczęło się...Mogłam go uderzyć.Wymierzyłam najpierw prawy sierpowy,uderzyłam i cel osiągnięty.Później lewy sierpowy.Chciałam się zemścić więc tego wymierzyłam kilkanaście razy mocniej.Uderzyłam i ten straszny ból przeszył mój nadgarstek.Chłopak dostał w nos.Coś chrupnęło, nie byłam pewna czy to jego nos czy mój nadgarstek.Złapałam się za dłoń a chłopak za nos.W sekundzie stałam już w szatni, lekarze oglądali moją rękę.Nie płakałam,patrzyłam się nieobecnie na nadgarstek i pytałam się w myślach "Dlaczego?,Dlaczego znów musiałam cierpieć?!" Byłam wściekła...Na siebie i na innych...Ból jednak nie przechodził,cały czas bolało tak samo,czułam jak opuchlizna się nasila a lekarze dotykając kontuzję sprawiają jeszcze większy niewyobrażalny ból.Zabrali mnie do szpitala i nastawili nadgarstek,włożyli w gips i powiedzieli coś co mnie załamało:
-Przykro nam to mówić ale nie będzie mogła panienka kontynuować uprawiania boksu.To zbyt ryzykowne.Ma panienka kruche stawy w nadgarstkach dlatego musi panienka na nie bardzo uważać.

Załamałam się po tym...To była najgorsza wiadomość w moim życiu...
-Hej,Karo.Wszystko ok?-przyjaciółka na mnie patrzyła badawczym wzrokiem.
-Tak tak...-mruknęłam i podeszłam do okienka.Załatwiłam to co miałam i oddając bagaż główny podziękowałam i poszłam na odprawę.Kat zrobiła tak samo.
-Hej...Co ci jest,hmm??Przecież widzę...-usiadła obok mnie na ławeczce.
-Wspomnienia...Nie potrzebnie kusiłam Chrisa aby uświadamiał Biebra...-mruknęłam a koleżanka mnie przytuliła.Znała już całą historię więc nic nie musiałam jej tłumaczyć.
-Dziewczynki chodźcie na odprawę.-podeszła do nas pani.-Co się stało??-ukucnął przy mnie i wytarła łzy kciukami.
-Ciężko jej było rozstać się z bratem.-wyjaśniła szybko Kat.
-Oj.To tylko 2 i pół tygodnia zobaczysz będziecie się świetnie bawić...Jedziesz do swojego miasta więc powinnaś się cieszyć.-przytuliła mnie do siebie.Uwielbiałam moją panią od matematyki była taka czuła i kochająca.
-Tak...To też jest powodem.Wspomnienia.-wstałam i poszłyśmy do bramek.Nic już więcej nie powiedziała wiedziała że lepiej będzie jak zostawi mnie w spokoju.
Po odprawie zostało nam jeszcze 40 minut do wejścia na pokład samolotu więc z Kat poszłyśmy po jakieś gazety i przekąski.Śmiałyśmy się i wygłupiały.Gdy już wszystko miałyśmy poszłyśmy usiąść i poczekać aż otworzą okienko gdzie kontrolują bilety.
Siedziałyśmy tak 20 minut i się wygłupiałyśmy,Bieber siedział na przeciwko i nam się przyglądał.
Po 30 minutach już leciałyśmy,siedziałam obok Kat i Holly* z którą też miałyśmy dobry kontakt,chociaż nie należała do naszej paczki często z nią spędzałyśmy czas.
Kat oparła głowę o moje ramię i zasnęła.Miała śmieszną minę więc Hol zrobiła jej parę fotek.Później jednak mnie też zmorzył sen i zasnęłam oparta o ramię Holly.Która się śmiała.Obudził mnie czyiś szloch.
-Boże Hol co się dzieje??-obudziłam Kat i spojrzałam czule przytulając koleżankę.
-Przez całą podróż Chris mi dokucza.Nie wiem jak ty to znosisz...
-Nie przejmuj się nim.To dupek.-przytuliłam ją jeszcze mocniej.
-Dziewczyny przyniosę nam gorącą czekoladę...To dobrze zrobi.-uśmiechnęła się blado Kat.
-Co się dokładnie stało,hm??-spojrzałam na nią odgarniając jej kosmyki grzywki z twarzy.
-Mówił że jestem nieudacznikiem,nikim,suką i że się puszczam...
-Zabiję gnojka.-podniosłam się z siedzenia i szybkim krokiem poszłam do Biebera i jego kumpla.-Mógłbyś dać jej spokój?!Co ona Ci do cholery zrobiła?!Mnie możesz traktować jak chcesz ale nie mieszaj w to moich przyjaciół...-syknęłam.
-Pierwsze się opanuj a drugie się nie unoś.
-Odwal się...-machnęłam do góry ręką i poszłam do Holly.
Resztę lotu rozmawiałyśmy we trójkę co będziemy robić.Dziewczyny miały razem pokój więc rozmawiały co będą robić wieczorami a ja im się przysłuchiwałam.
Na miejscu okazało się że mamy hotel niedaleko mojej starej szkoły,więc się strasznie ucieszyłam bo na przeciwko tego też hotelu mieszkała moja przyjaciółka Sara.
Po zameldowaniu się w apartamentach szybko poszłam do mojego ponieważ chciałam zająć pokój w większym łóżkiem.Apartament był ogromny ,miał dwie łazienki duży salon i dwa ogromne pokoje.Ja wybrałam sobie ten z balkonem obok pokoju dziewczyn ponieważ obydwa pokoje były takie same.Położyłam walizkę i torbę na łóżku a później poszłam do pokoju dziewczyn.Zapukałam i drzwi otworzyła mi Kat.
-I jak się podoba moje miasto??-zapytałam z uśmiechem wchodząc w głąb pokoju Kat gdzie na łóżku siedziała Hol.
-To ty mieszkałaś w tym boskim mieście?-zdziwiła się Kat.
-Ty tu mieszkałaś??-zapytała zszokowana Holly.
-Tak,dokładnie na przeciwko hotelu jest dom mojej przyjaciółki.-uśmiechnęłam się szeroko i położyłam się na placach.-Ah...To miasto...Tyle wspomnień...Mm...-ziewnęłam a Holly położyła się obok mnie i zamknęła oczy.
-Hej! Się nie rozleniwiać!Zaraz idziemy oglądać hotel !-Kat była pełna energii jak zawsze...
___________________________________________________________________
Holly Marcons- Miła dziewczyna.Jest bardzo uczuciowa i skryta w sobie.Jej rodzice zginęli gdy była mała i od dziecka wychowuje ją ciocia.Potrafi wspaniale śpiewać i malować.Uwielbia się wygłupiać z Kat i Karo.

Sara Olivieri- Przyjaciółka Karo z Italii. Jest w jej wieku.Strasznie zżyły się przez trzy lata i nadal utrzymują ze sobą kontakt.

Mam nadzieję że wam się spodoba.Ja uważam że nie jest zły :)
Postaram się dzisiaj dodać jeszcze jeden ale to będzie trudne.
-Patryś

Rozdział 4 "Dzień dobry...wzywał mnie pan?"

Po wyjściu z klasy poszłam z Kat do naszych szafek,wyjęłyśmy książki od artystki i obok nas przechodził Bieber.Ręką wyrzucił mi wszystkie moje książki które trzymałam.W nerwach popchnęłam go na szafki naprzeciwko i złapałam za koszulkę,ten się uśmiechał.Zmierzyłam go wzrokiem,docisnęłam go do szafek a później napięcie się odwróciłam aby pozbierać to co upuściłam.
-Hah...-zaśmiał się i odszedł z Chrisem.
-Cham...-szepnęłam a Kat pomogła mi pozbierać porozrzucane kartki.
Chłopacy odeszli a my po pozbieraniu poszłyśmy pod klasę.Szybko zadzwonił dzwonek,weszłyśmy do klasy, pani jeszcze nie było więc zadowolone poszłyśmy usiąść.Gdy wszyscy już byli w sali na końcu weszła pani.
-Dzień dobry...hm...pani Lisowska i pan Bieber są wezwani do dyrektora.-Szybko wyszłam z klasy za mną Bieber.Sekretariat był po drugiej stronie szkoły więc szybkim krokiem ruszyłam w jego stronę.Gdy byłam już przed drzwiami zapukałam do gabinetu.
-Dzień dobry...wzywał mnie pan?-wychyliłam się nie pewnie.
-Tak,tak.Wejdź...-nie podniusł wzroku z nad jakiś papierów.Weszłam niepewnie do pomieszczenia i ustałam na środku.-Usiądź.-wskazał na jeden z foteli.Usiadłam niepewnie.-Przeglądałem właśnie twoje papiery z innych szkół.
-Tak??
-I nie ma w nich nic napisane o takich posunięciach jak rzucanie w koleżanki piłką do kosza łamiąc im nos.-mówił a ja mu przerwałam.
-Naprawdę?Naprawdę jej go złamała?-uśmiechnęłam się.-Jestem świetna...
-Nie! Tak nie można! To nie poprawne zachowanie! I nie wolno też popychać kolegów na szafki!-mówił zbulwersowany.
-Ale on mnie wyzywał tak samo jak Mari! Prowokowali mnie! Jonson rzuciła we mnie piłką pierwsza, a Bieber wyrzucił mi moje książki z rąk!
-Poczekajmy na pana Biebra.
-A panna Jonson??
-Ona jest niewinna...-założył okulary i znów zaczął czytać.
-Ta...pewnie...dlatego że jej starzy sponsorują szkołę??-zapytałam ale dyrektor nie udzielił mi odpowiedzi.
Po chwili usłyszeliśmy pukanie, do pomieszczenia wszedł Bieber się uśmiechając,usiadł na fotelu obok mnie.
-Więc panie Bieber...-zaczął dyro.-Co ma pan do powiedzenia??
-W związku z ??-zapytał udając debila.
-Z dzisiejszą prawie bójką na korytarzu.
-Ah...nic.-wzruszył ramionami a mina mu zrzedła.
-Nic??Przecież musiało się coś stać co spowodowało taką reakcję u panienki Lisowskiej....
-Nie będę się wypowiadał na ten temat.-powiedział patrząc gdzieś w bok.
-Więc oboje poniesiecie karę.-powiedział dyrektor.
-Słucham?!-powiedzieliśmy oboje jednocześnie się podnosząc.
-Jeśli nie poznamy przyczyny to będziecie musieli ponieść cięższą karę.-powiedział dyro.Opadliśmy na fotele.-Więc rozmawialiśmy już z waszymi rodzicami i wyrazili zgodę na to abyście uczestniczyli na wycieczce do Santa Marinella.
-I??-niecierpliwiłam się.
-Ponieważ się tak nie lubicie,będziecie mieli razem apartament.
-NIE!-krzyknęłam.-Nie będę miała z nim apartamentu! Nigdy w życiu!
-Przykro mi ale nie masz wyjścia chyba że chcesz abyśmy usunęli cię ze szkoły.-powiedział mężczyzna patrząc na mnie a ja zmroziłam go wzrokiem.Bieber siedział cicho.
-Nie możemy mieć innej kary??-zapytał z takim spokojem że aż mnie wkurzył.
-Nie.A teraz wracajcie na lekcje.-powiedział dyrektor.
-Do widzenia.-rzuciłam niechętnie i wyszłam.
Wróciłam na lekcję,zapukałam i weszłam.Wszyscy się na mnie patrzyli a ja usiadłam w ławce i podparłam głowę na rękach.
Reszta zajęć minęła szybko i bez szczególnych wydarzeń.Po powrocie do domu przebrałam się i poszłam na spacer.Skierowałam się do skate parku aby popatrzeć jak jacyś chłopcy jeżdżą na deskach.Usiadałam sobie na ławce i zamknęłam oczy odchylając głowę do tyłu.
-Hohoho...-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.-Kogo my tu mamy...myślałem że królowa lodu nie przychodzi w takie miejsca.-otworzyłam oczy i zobaczyłam Biebra.
-Ugh...A ja miałam nadzieję że przynajmniej w takich miejscach cię nie ma.-znów zamknęłam oczy.
-Ja tu jestem codziennie.
-A ja się tym nie interesuję.
-Założę się że nie byłabyś taka mądra na desce.-wciął się Chris.
-Pff...jestem lepsza od was dwóch razem wziętych.-zakpiłam z ich umiejętności.
-Bardzo proszę...-podał mi deskę Bieber.-Przekonajmy się.
-Robicie to na własną odpowiedzialność.-uśmiechnęłam się chamsko,wyrwałam deskę i żucając ją na ziemię wskoczyłam odpychając się nogą,rozejrzałam się i pojechałam na największą rampę w parku.Robiłam sztuczki,trzymając się na jednym ręku, i różne inne.Zauważyłam że zeszło się sporo ludzi a chłopacy którzy mi docinali stali z otwartymi buziami.Na koniec zrobiłam 360-siątkę i zjechałam z rampy z wielkim uśmiechem na ustach.Wszyscy bili brawo i gwizdali.Ja dosłownie wrzuciłam deskę w ręce chłopaka i z chytrym uśmieszkiem wyminęłam ich kierując się do domu.Z uśmiechem doszłam do budynku.Było już około 18.00 więc Miłosz był już w domu.
-Siema!!-krzyknęłam wchodząc po schodach.
-Siemka!!-odkrzyknął z  swojego pokoju.-Chodź na chwilę do mnie!-poszłam jak kazał,uchyliłam lekko drzwi i na łóżku siedział Miłosz a na podłodze jakiś chłopak.-Taylor to moja siostra Karolina.-pokazał na mnie.-Karo to mój kolega z klasy Taylor.
-Cześć.-uśmiechnęłam się.
-Hej.Więc to ty jesteś tą dziewczyną ze stołówki.-podał mi rękę a ja ją uścisnęłam.
-Wow "dziewczyna ze stołówki" niezła ksywa...-skrzywiłam się.
-Nie...Wszyscy znają cię jako "królowa lodu"...Bieber nie ma skrupułów.-wzruszył ramionami.
-Hmmm "królowa lodu" bardziej mi się podoba.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Moja siostra jest dziwna...-mruknął do Taylora Miłosz.
-Oh zamknij się...Bo ty jesteś normalny.-rzuciłam w niego poduszką która leżała na fotelu na którym siedziałam.Taylor się zaśmiał.
-Wy macie fajnie...Ja z moją siostrą nawet nie rozmawiamy,to nadęta jędza.
-A znamy??-zapytałam.
-Nie...studiuje w Nowym Yorku.
-Aaaa...-mruknęłam.-Dobra ja wam nie przeszkadzam.Miło było cię poznać Tay.-uśmiechnęłam się do chłopaka a Miłoszowi wytknęłam język.
Zamknęłam drzwi i przez przypadek usłyszałam rozmowę chłopaków.
-Niezłą masz siostrę...
-Ej! To moja siostra! Ona nie jest niezła...-zbulwersował się Miłosz,ja pod nosem się zaśmiałam.
-Ale jest fajna.
Poszłam do mojego pokoju...rzuciłam się na łóżko i ściągnęłam buty.Byłam strasznie zmęczona więc poszłam pod prysznic.Po 30 minutowej kąpieli wyszłam z pod prysznica ale zapomniałam piżamy więc owinięta samym ręcznikiem poszłam do pokoju.
-Eh! Co ty tu robisz??-zarumieniłam się lekko widząc że Taylor siedzi na moim łóżku.
-Twój brat poszedł do sklepu po colę a mnie zostawił samego więc postanowiłem przyjść do ciebie ale że się kąpałaś więc postanowiłem poczekać.
-Aha... to teraz poczekaj bo muszę się przebrać.-podeszłam do szafy i wzięłam piżamę i po ogarnięciu się poszłam do pokoju gdzie chłopak cały czas siedział.-Jestem.-uśmiechnęłam się i rzuciłam na łóżko.
-Wow...
-Co??-spojrzałam po sobie.
-Nic nic.Po prostu...fajnie wyglądasz.-spuścił wzrok.
-Ah...dzięki.-uśmiechnęłam się do niego.
-Mogę zadać pytanie??
-Pewnie ale nie obiecuję że odpowiem.-wytknęłam mu język i oparłam się o poduszki.A chłopak usiadł wygodniej w moich nogach,co prawda siedziałam po turecku i nogi miałam przykryte kocem ale nie ważne.
-Co jest między tobą a Bieberem??
-Hmmm chyba tylko powietrze.-uśmiechnęłam się a chłopak się zaśmiał.
-Ale tak na poważnie.
-Więc najpierw niby  coś ode mnie chciał,chciał pogadać a teraz mnie wyzywa,docina i wgl.
-Ale ty się nie dajesz??
-Oczywiście że nie,widziałeś jak wczoraj go do szafki przycisnęłam??
-Tak,widziała to chyba cała szkoła.
-Nie,no nie przesadzajmy.-uśmiechnęłam się blado.
-Czemu z nim nie rozmawiasz??
-Wkurza mnie i to strasznie.Nie lubię go...A będę musiała dzielić z nim apartament przez dwa i pół tygodnia...-westchnęłam.
-Słucham?!-w drzwiach stanął Miłosz.
-Dyro mnie uziemił,albo to alb oboje wylatujemy ze szkoły,a zarówno jego rodzice jak i nasi już podjęli pozytywną decyzję.
-Nie!Nie możesz!Nie pozwolę.-stał w drzwiach zaciskając pięści.-Widziałem jak przez niego cierpisz!Nie pozwolę!Nie dopuszczę do tego...-miał gniew w oczach.Wyszłam z łóżka i podeszłam do niego łapiąc jego policzki.
-Miłosz spokojnie,muszę.Nie chcę wylecieć...-przytuliłam się do niego za szyję stając na palcach.Chłopak mnie objął bardzo mocno.
-Jak ja Ci zazdroszczę...-usłyszeliśmy szept Tay'a.
-Słucham?-wyswobodziłam się z uścisku Miłosza i odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nic,nic.
-No powiedz!-usiadłam obok niego.
-Mnie siostra nie przytuliła od kiedy skończyła 13 lat a to było 10 lat temu...-mruknął.
-Brakuje ci jej...-stwierdziłam i przytuliłam się do chłopaka.A on zdziwiony odwzajemnił powoli uścisk.
-Ej!Ej!Ej!Dosyć tego! Mam już Biebera na głowie.Jeden mi wystarczy...-powiedział Miłosz siadając na fotelu.
-Oj stary jeszcze wszystko przed tobą...Z taką piękną siostrą będziesz musiał się napracować...-zaśmiał się Tay.
-Czy ty się jej podlizujesz??-zmrużył oczy Miłosz.-Hm??Przyznaj że się zabujałeś.
-Ej!Ja tu jestem!!-pomachałam rękoma.Wszyscy się zaczęliśmy śmiać.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś czas a później Tay musiał iść do domu,więc razem z Miłoszem poszliśmy odprowadzić go do drzwi.
-To do zobaczenia jutro.-rzucił Tay do Miłosza.
-Jasne.
-A czym w mówicie??
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć.-wytknął mi język Miłosz.
-Dupek...-przewróciłam oczami.Chłopacy się zaśmiali.
-To cześć mała.-uśmiechnął się do mnie nasz gość.
-Ej!Ja nie jestem mała!!-zbulwersowałam się ale wobec chłopaków byłam naprawdę niska.-To wy jesteście tacy wielcy...-spuściłam smutno wzrok.
-Hah...-zaśmiał się Miłosz.
-Dobra ja uciekam...Miło było cię poznać Karolina.
-Mów mi Karo,ciebie też było miło poznać.-wyszczerzyłam się do niego.
Chłopak wyszedł z naszego domu a Miłosz zamknął drzwi na klucz i poszliśmy na górę.
-To dobranoc.-mruknęłam.
-Dobranoc.-wszedł do swojego pokoju.
Zdjęłam swój sweter,podkolanówki i położyłam się do łóżka.Jednak przez długi czas nie mogłam zasnąć.Nie wiem czemu ale miałam myśli że wyrzucili mnie ze szkoły,miałam wielkie problemy.Bardzo się bałam.Wzięłam telefon i wyszłam z łóżka.Na palcach poszłam na pokoju Miłosza,leciutko zapukałam ale nie słyszał,zapukałam trochę mocniej.
-Wejdź.-usłyszałam i uchyliłam drzwi,siedział jeszcze przed kompem.-Co się dzieje??-odwrócił się na fotelu obrotowym.
-Boję się...-weszłam nieśmiało do pokoju.
-Chcesz to możesz spać ze mną...Ale czego się boisz??
-Nie wiem,po prostu czuję strach.-usiadłam na fotelu podkurczając nogi pod brodę.Miłosz usiadł obok mnie i przytulił do siebie.
-Martwię się,dobrze o tym wiesz...Jesteś moją siostrzyczką i strasznie cię kocham a od kiedy masz kontakt z Bieberem płaczesz o nocach....-pocałował mnie w głowę.
-Nie prawda!
-Karo...płaczesz przez sen.Czasami do ciebie przychodzę bo słyszę twoje szlochanie...
-Nie wiedziałam....
-Idź już spać.Jesteś zmęczona dzisiejszymi przeżyciami.
-Mhm...-weszłam na jego łóżko i się przykryłam.Było mi lepiej gdy ktoś był ze mną w jednym pokoju.Miłosz jeszcze siedział przed komputerem.
-Też cię kocham...-szepnęłam a chłopak na mnie czule spojrzał.-Zmieniłeś się...
-Musisz przyznać że oboje siebie potrzebujemy bo rodzice się nami nie interesują.
-Masz rację...
-Dlatego postanowiłem zmienić między nami relację na lepszą.Widziałem jak w Rzymie potrzebowałaś kogoś bliskiego a ja byłem zbyt zajęty kumplami.
-Jestem zdziwiona jak dobrze mnie znasz...Dziękuję.
-Nie masz za co moja mała księżniczko....A teraz dobranoc.
-Branoc.-uśmiechnęłam się do niego i po krótkim czasie zasnęłam....Z nadzieję na lepsze jutro...
_____________________________________________________________
Ah...strasznie mi się podoba :D
Mam nadzieję że wciągnie Was tak samo jak mnie ;)
Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj napisze kolejny rozdział...Mam już parę pomysłów :D
Pozdrawiam
-Patryś

Dodatek :)

Ponieważ zapomniałam dodać linka do pokoju Karoliny i innych pomieszczeń więc zrobię to tutaj.To będzie taki post tylko z pomieszczeniami :)
Pokój Karo:z jednej strony na przeciwko łóżka było tak ale zamiast manekina było wejście do łazienki a po drugiej stronie stała wielka szafa.
Pokój Miłosza:nic dodać nic ująć
Łazienka Karo:taka
Łazienka Miłosza:taka
Kuchnia:taka
Salon:taki

Dom JB.
Jego pokój:taki
salon:taki i ten na górze: taki
kuchnia:taka

To chyba tyle...Jak będzie coś potrzebne to dodam na bieżąco w rozdziale :)
Mam jeszcze jedno pytanko: Czy zdrobnienie Karo od imienia Karolina Wam się podoba??
Ja uważam że jest fajne...Z włoskiego "caro" znaczy "drogi/kochany" więc uważam że pasuje do opowiadania :)
Dzisiaj dodam rozdział bo już prawie skończyłam! Jupii...
-Patryś

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 3 "Oby królowa lodu nie pobrudziła się kredą"

Do czwartku nie byłam w szkole ponieważ miałam gorączkę,w czwartek niechętnie wstałam z łóżka i poszłam się ubrać.Przez całe te dni miałam wyłączony telefon.Nie chciałam się z nikim kontaktować.Miłosz przekazał Kat i DJ'owi co mi jest i że chciałam mieć spokój.Gdy wyszłam z łazienki i zerknęłam na zegarek miałam jeszcze 17 minut więc wzięłam telefon i usiadłam na łóżku, włączyłam telefon i było 5 nieodebranych połączeń od Kat, 6 od DJ'a i 8 od Biebera.Byłam zdziwiona...Były też 2 wiadomość od niego, niepewnie ją otworzyłam: "Czemu Cię nie było w szkole?? Coś się stało?? Pogadamy jak przyjdziesz?? drugą wystał 30 minut temu: "Jeśli przyjdziesz dzisiaj pogadajmy ok??". Byłam w szoku bo nie wiedziałam co ode mnie chce...Olałam to,wzięłam moją torbę, trampki,telefon,portfel i wyszłam zakładając okulary na nos.
-Czekaj.Pójdziemy razem.-z swojego pokoju,który znajdował się obok mojego wyszedł Miłosz.Ja wzruszyłam tylko ramionami.-Jak się czujesz??-schodziliśmy po schodach.
-Ok.
-Czemu jesteś taka...hmm...nieobecna??
-Nie prawda!-zaprzeczyłam omijając kuchnię.-Papa!!
-Pa dzieci.Miłego dnia!-odkrzyknęli rodzice.
Wyszliśmy z domu,idąc chodnikiem patrzyliśmy się przed siebie.Gdy weszliśmy do szkoły Kat czekała przy mojej szafce.
-Boże! Nareszcie!-rzuciła mi się na szyję,ja uścisnęłam ją tak samo mocno.
-Hej!Ciebie też miło widzieć.-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się z DJ'em.-w tamtym momencie podszedł chłopak.
-O wilku mowa.-zaśmiałam się.
-Cześć.-powiedział zły.
-A tobie co?-zapytał Miłosz.
-Bieber mnie już wkurza.
-A co zrobił??-ciekawość Kat...
-Ciągle za mną łazi i wypytuje o Karo...
-Mnie tak samo...-mruknęła Kat.Przysłuchiwałam się zdziwiona.
-Co ty mu zrobiłaś?!-po chwili usłyszeliśmy piskliwy głosik Mari.
-Co ty ode mnie chcesz?-odwróciłam się do niej przodem.
-Co mu nagadałaś?
-Ale komu?-nie rozumiałam jej zdenerwowania...
-Mojemu Justinkowi.-powiedziała oburzona,rozbawiło mnie w jaki sposób na niego mówiła.
-Weź wyluzuj bo Ci się podkład odklei.-moi znajomi i brat zachichotali.-Ja nawet z nim nie rozmawiałam...Jakby pani...-tu się ukłoniłam.-...nie zauważyła,byłam chora i nie przychodziłam do szkoły.
-Pożałujesz że ze mną zaczęłaś.-zmrużyła oczy.
-Chciałam Ci przypomnieć że to ty pierwsza do mnie zagadałaś.-uśmiechnęłam się z satysfakcją.
-Pożałujesz...-odwróciła się napięcie.
Po chwili z za rogu wyłonił się Bieber,szepnęłam odwracając się napięcie "pomocy" i Kat pociągnęła mnie za rękę do damskiej łazienki.Wbiegłyśmy do pomieszczenia,oparłam się rękoma o zlew i westchnęłam.
-Chłopcy z nim rozmawiają...mamy chwilę.-odwróciła się do mnie i założyła ręce na piersiach.-Więc o co tu chodzi?Bieber cały czas się o ciebie wypytuje...
-Nie powiedziałaś mu nic,prawda??
-Nie powiedziałam ale ty mi powiesz co tu się do jasnej cholery dzieje...
-Masz...Zobacz sama.-podałam jej mój telefon.
-Wow! Odpisałaś mu?-oddała mi urządzenie.
-Nie!Oczywiście że nie!-włożyłam telefon do torby.
-Czemu dzisiaj przed nim uciekłaś??
-Bo nie chcę mieć z nim nic do czynienia.-umyłam ręce.-Chodź.Idziemy.
Chłopacy czekali przy wyjściu z łazienki.Oparci o ścianę rozmawiali o czymś bardzo intensywnie, jednak gdy podeszłyśmy się ocknęli.
-O czym rozmawialiście?-zapytała Kat.
-Chciał wiedzieć gdzie poszłyście,czemu Kat nie było w szkole i umówiłem się z nim na mały meczyk kosza.-powiedział machinalnie Miłosz.
-Aha spo...Słucham?!Co ty z nim?!Zwariowałeś?!-ustałam jak wryta.
-Ale on wydaje się spoko...
-Weź się ogarnij.-wyminęłam go i szybkim krokiem poszłam do klasy.-Cześć.-rzuciłam na pożegnanie.
-Siemka.-odpowiedzieli razem a Kat pobiegła za mną.DJ i Miłosz chodzili razem do klasy więc pokierowali się w swoją stronę.
-Jezu...on jest nienormalny.-usiadłam pod ścianą.
-Karo...spokojnie.-usiadła przy mnie i złapała mnie za rękę.
Przez całą resztę dnia unikałam Biebera i jego spojrzenia.On cały czas się na mnie bez ukrycia patrzył próbując nawiązać kontakt wzrokowy.Na ostatniej lekcji mieliśmy w-f. Więc z Kat poszłyśmy się przebrać do szatni a potem w strojach weszłyśmy na salę gdzie już chłopacy robili rozgrzewkę.Ponieważ mieliśmy oddzielnych nauczycieli podeszłyśmy do naszej pani i zaczęłyśmy się rozciągać.Ja jakby od niechcenia zrobiłam szpagat kładąc brzuch na podłodze. Jacyś chłopacy zagwizdali a ja z dezaprobatą pokręciłam głową.Przez całą godzinę robiłyśmy jakieś ćwiczenia.Gdy lekcja się skończyła na sali zostało paru chłopaków, w tym Bieber i Chris i kilka dziewczyn, niestety Mari i jej przyjaciółeczki też.Gadałam z Kat która leżała na materacach a ja stałam obok niej z założonymi rękoma na biodrach,po chwili dostałam piłką od kocha w plecy.Nie było to mocne uderzenie,ale jednak zabolało.
-Co do cholery...-odwróciłam się patrząc na Mari która się triumfalnie śmiała.Ja tylko wzięłam piłkę i rzuciłam w jej nos.
-Ała!!-zaczęła krzyczeć.-Zniszczę cię suko...-przechodziła obok mnie podpierając się o przyjaciółki.Z jej nosa leciała krew.
-Chodź....szybko!-krzyknęła Kat.Pobiegłam za koleżanką do szatni.Całemu przedstawieniu przyglądał się Bieber.W szatni szybko się przebrałyśmy i wyszłyśmy ze szkoły,pożegnałyśmy się przytuleniem i rozeszłyśmy w dwie różne strony.W domu nikogo jeszcze nie było...Mama z ojcem pewnie byli w pracy,Miłosz na meczu z Bieberem a moja młodsza siostra Amelia* u niani.
Ze swoimi rzeczami pobiegłam na górę.Szybko się przebrałam w luźniejsze ciuchy i położyłam na łóżku biorąc laptopa do ręki.Odpisywałam na różne e-maile moich znajomych z Rzymu i rodziny z Polski  później poszłam odrobić lekcje...Czytając biologię zmorzył mnie sen i zasnęłam na książce.
Rano obudziłam się w łóżku,to było dziwne bo pamiętałam że zasnęłam przy biurku.Olałam całą sytuację i poszłam się przebrać. Gdy byłam gotowa wzięłam swoją torbę i zeszłam na dół.Na stole w kuchni leżała karteczka: "Pojechaliśmy z Amelią do cioci,wrócimy jutro wieczorem.Pieniądze są tam gdzie zawsze,jedzenie jest w lodówce.I proszę was...nie róbcie żadnych imprez.  -Kochamy,rodzice."
-Miłosz!!!!-krzyknęłam z dołu a po chwili w drzwiach stał już mój brat, ku mojemu dziwieniu był już gotowy do wyjścia a brakowało jeszcze jakieś 20 minut.
-Czego się drzesz...byłem w salonie.
-Oj nie ważne...Masz.-podałam mu karteczkę a sama wzięłam szklankę wody i usiadłam na blacie.
-Oooo czyli wolna chata....-powiedział z uśmiechem na ustach.
-Daj spokój....
-Ale jest piątek,jesteśmy tu nowi.To dobry pretekst aby zorganizować domówkę.-wyrzucił karteczkę.
-Nie! Ja nie będę ogarniać sytuacji jak ty się nawalisz...a później jeszcze będę musiała sprzątać...NIE!-powiedziałam i zeskoczyłam z blatu.
-Jędza...-mruknął brat myśląc że nie słyszę.
-Słyszałam!
Pooglądałam chwilę telewizję a później wołając Miłosza poszliśmy do szkoły.Gdy weszliśmy do budynku wszyscy się na mnie patrzyli. Zignorowałam to i poszłam do swojej szafki,nigdzie nie było Kat więc wysłałam jej esemesa z pytaniem gdzie ona się podziewa,nic nie odpisała...Dzwonek na lekcję zadzwonił więc pożegnałam się z Miłoszem i poszłam do klasy.Byłam jako jedna z pierwszych więc usiadłam na końcu tak gdzie zawsze na godzinie wychowawczej i zaczęłam rysować.
-Hej.Hej.-po chwili przyszła uśmiechnięta Kat.
-Co się z tobą dzieje??Martwiłam się!
-Oj sorki...byłam w sekretariacie i dowiedziałam się ciekawych rzeczy.-usiadła z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Więc podzielisz się ze mną??
-Więc za tydzień ma się odbyć jakaś wycieczka za granicę i dwa tygodnie..albo dłużej,już nie pamiętam.
-Hah...dobra pamięć ale krótka.-zaśmiałam się.
Po chwili weszła pani do klasy i lekcja się zaczęła.Dzisiaj Bieber mnie ignorował więc byłam zadowolona.
-Witam wszystkich,chcę wam przekazać dobrą wiadomość.-uśmiechnęła się pani i wszyscy z wyczekiwaniem spojrzeli na kobietę.-W przyszły piątek odbędzie się wycieczka do Rzymu na 2 i pół tygodnia.Mam nadzieję że wszyscy polecicie.
-Juhu!!-wszyscy wykrzyczeli wyraz swojej radości.Ja byłam w szoku, do Rzymu...Do mojego miasta.Byłam w siódmym niebie.
Resztę lekcji pani rozmawiałam o jakiś sprawach związanych z kółkami matematycznymi i biologicznymi.Po lekcji wyszłam z klasy jako pierwsza razem z Kat,po nas od razu Bieber z Chrisem.Mijając nas uderzył mnie z barka.
-Ogarnij się.-powiedziałam do pana gwiazdki.
-Lepiej będzie jak się nie będziesz rzucać,nowa.-uśmiechnął się złowrogo.Byłam zszokowana jego zachowaniem,najpierw chce rozmawiać i się wypytuje o mnie a później jest taki nie miły.Olałam to,był mi obojętny.
-Będę robić co chcę.-zmrużyłam oczy.
-Obyś nie żałowała.-mrugnął do mnie okiem.
-Wal się...-pociągnęłam Kat w drugą stronę.
Poszłyśmy do naszych szafek i wzięłyśmy potrzebne książki.Poszłyśmy pod salę i rozmawiając chwilę z DJ'em który właśnie przechodził.Śmialiśmy się o tym że chłopak ma nowe trampki i jest strasznie zadowolony.Po dzwonku weszłyśmy do klasy i jak zwykle usiadłyśmy na swoich miejscach.Mieliśmy właśnie matematykę,pani wywołała mnie do tablicy abym zrobiła zadnie więc przeszłam obok Biebera a on śmiejąc się wyszeptał do Chrisa: "Oby królowa lodu nie pobrudziła się kredą" wkurzył mnie ale puściłam to mimo uszu.
-Mogę Ci dać trudniejsze zadanie?-zapytała młoda kobieta.
-Czemu nie.-wzruszyłam ramionami a pani podyktowała mi przykład na poziomie 3 gimnazjum.Zrobiłam je bez problemu a wszyscy patrzyli się jakbym po chińsku pisała,sama pani była zdziwiona.
-Bardzo dobrze,usiądź.-uśmiechnęła się.
-Kujonka...-usłyszałam od Biebera gdy obok niego przechodziłam.
Chłopak siedział przede mną więc gdy usiadałam nachyliłam się nad ławką i szepnęłam mu do ucha.
-Założę się że ty byś tego nie zrobił.
-Pff...jasne że bym zrobił.-powiedziała ale widziałam jego grymas na twarzy.
-Doprawdy? Zobaczmy...-usiadłam już wygodniej w ławce.-Proszę pani!-kobieta podniosła wzrok.-Mamy ochotnika.-uśmiechnęłam się i pokazałam na Biebera.
-Ooo pan Bieber...zapraszam.-powiedziała kobieta a chłopak ze strachem i złością na twarzy stał i poszedł do tablicy.
Pani podyktowała mu przykład na mniej więcej tym samym poziomie co mój, a chłopak próbował go rozwiązać.Ale po wielu próbach nie udało mu się.
-Niech pan lepiej usiądzie.-powiedziała znudzona profesorka.Chłopak wrócił się do ławki a ja się śmiałam pod nosem.
-Jędza...-szepnął gdy siadał.Olałam go i z uśmiechem przesiedziałam całą lekcję...Miałam nadzieję że reszta dnia będzie lepsza ale myliłam się....
___________________________________________________________________

*Amelia Lisowska-sześcioletnia siostra głównej bohaterki.Jest rozpieszczana przez rodziców więc Miłosz i Karo nie spędzą z nią czasu ponieważ jest strasznie zarozumiałym dzieckiem.Zawsze musi dostać to czego chce.

Mam nadzieję że wam się spodoba :) Ja jestem zadowolona. Ogólnie całe opowiadanie mam już mniej więcej zaplanowane i muszę przyznać że jest nawet ciekawe :)
Mam nadzieję że wam się będzie podobać.To dla mnie naprawdę ważne ;)
Więc bardzo was proszę rozgłoście jakoś mojego bloga.Byłabym wdzięczna...
-Patryś

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 2 "Teraz jesteśmy kwita."

Rozmawiałyśmy o przeszłości Kat a później poszłyśmy do łazienki.Do klasy weszłyśmy jako jedne z ostatnich,pani rozmawiała ze mną przez chwilkę i kazała usiąść obok...Biebera.
-Proszę panią mogę usiąść obok Kat?
-Nie,ponieważ Katnis siedzi obok Max'a a jedyne miejsce wolne jest obok Justina.Więc proszę idź i usiądź.-przewijała kartki w dzienniku.
-Skoro muszę...-jęknęłam i podeszłam do ławki,Bieber siedział rozwalony z nogami na moim krześle.Zrzuciłam jego kończyny i usiadłam w ławce wyjmując książki.
-Cześć.-Bieber bawił się piłką do kosza.Nic nie odpowiedziałam.-Jestem Justin.A ty musisz być Karolina?-spojrzał na mnie a ja rysowałam swoje rysunki w segregatorze.
-Mhm...-odpowiedziałam niechętnie nieodrywająca wzroku ani ręki od zeszytu.
-Miło cię poznać.-uśmiechnął się ciągle na mnie patrząc.
-Ta...
-Nie jesteś kontaktowa...-mruknął.
-Nie znasz mnie więc nie oceniaj.-nic nie odpowiedział więcej.Pani zaczęła lekcje.Cały czas czułam na sobie wzrok JB.Wkurzało mnie to ale starałam się udawać że mnie to nie rusza.Po dzwonu szybko wyszłam z klasy.Przy drzwiach czekał już na mnie mój brat.Przytulił mnie do siebie podnosząc i obracając kilka razy wokoło własnej osi.Zachichotałam,gdy mnie odstawił na ziemie znów mocno przytulił.
-Boże nie myślałem że kiedykolwiek będę za tobą tak tęsknić.-pocałował mnie w czubek głowy.
-Co zrobili z moim bratem?!-powiedziałam po Polsku.Miłosz wzruszył ramionami i po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Możemy iść?-zapytał już po angielsku.
-Poczekaj.Moglibyśmy zabrać moją nową koleżankę??
-Pewnie.-uśmiechnął się i włożył ręce do kieszeni.
Po chwili z klasy wyszła Kat z spuszczona głową.
-Kat!-krzyknęłam i gdy na mnie spojrzała pokazałam gestem ręki aby podeszła więc z lekkim uśmiechem na ustach tak zrobiła.-Kat to mój brat Miłosz.-pokazałam na chłopaka który się głupio szczerzył.-Miłosz to moja przyjaciółka Katnis.
-Witam.-wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.
-Cześć.-ta nieśmiało ją uścisnęła.
-To wy jesteście rodzeństwem?Po waszym małym przedstawieniu przed klasą Bieber myśli że jesteście razem.-powiedziała gdy już kierowaliśmy się na stołówkę.
-Niby skont to wiesz??-spojrzałam na dziewczynę po mojej prawej.Szłam w środku.
-Słyszałam jak mówił do Chrisa: "Ta nowa ma chłopaka..." a później jeszcze szepnął cicho: "Szkoda".
-Pff...Chyba ci się przesłyszało.-spojrzałam na Kat.Później wytłumaczyłyśmy wszystko Miłoszowi i weszliśmy do pomieszczenia gdzie wszyscy jedli.Miłosz objął mnie ramieniem.
-Wiesz możemy udawać parę aby Bieber był zazdrosny.
-Debilu...Pierwsze wisi mi to co on o mnie myśli a drugie skończony idioto co byś później powiedział?! Przecież mamy tych samych rodziców i te same geny!!-trzepnęłam go w głowę.
-Oj, no tak.-Miłosz się zmieszał a Kate zachichotała.
Wzięliśmy jedzenie i poszliśmy do stolika.Kat i Miłosz od razu usiedli i zabrali się za jedzenie.Ja postawiłam tacę na stoliku, torbę położyłam na ławeczce i opierając się rękoma o krawędź stołu rozejrzałam się po pomieszczeniu.Zauważyłam że Bieber siedzi na stole obok i bawi się piłką z swoimi kumplami.Zrezygnowana usiadłam,zaczęłam jeść.W pewnym momencie usłyszałam krzyki ze strony stolika Biebera,odwróciłam głowę i zobaczyłam jak jego piłka zbliża się szybko w moją stronę.Szybko i jakby z nudów podniosłam prawą rękę do góry i złapałam piłkę patrząc w talerz z spaghetti.Gdy poczułam piłkę w dłoni,zwinnie zaczęłam kręcić ją na placu. Wstałam z ławki i z piłką na palcu poszłam w kierunku Biebera ale że zauważam wysokiego chłopaka w stroju koszykarskim i przyszedł mi niezły pomysł.Kozłując pomiędzy nogami piłką i robiąc rożne sztuczki znajdowałam się w odległości 15 metrów od chłopaka i 5 metrów od Biebera.
-Hej ty! 14-nastka!-taki miał numer na koszulce,chłopak się obrócił w moją stronę z uśmiechem.Zwinnie ułożyłam piłkę w swoich rękach i z wysokości wyrzuciłam ją w stronę chłopaka.Ten ją złapał zakołował parę razy, ja gestem pokazałam aby mi ją oddał więc też tak zrobił.Z wyskoku wypościł piłkę z rąk w moją stronę, bezinteresownie złapałam ją jedną ręką i obróciłam w dłoni.Odwróciłam się do wcześniej wyminiętego Biebera.Wyciągnęłam do niego rękę z piłką i gdy już miał ją wziąć wyrzuciłam ją do tyłu, ponieważ wcześniej zauważyłam tam pojemnik z piłkami do koszykówki.Gdy poczułam że moja ręka jest już wolna spojrzałam na Biebera z chytrym uśmieszkiem i szybkim krokiem poszłam po torbę i tacę z jedzeniem, w momencie gdy je brałam usłyszałam odgłos jak piłka wpada prosto do pojemnika.Wszyscy zaczęli gwizdać,klaskać i krzyczeć.Patrzyli to na mnie to na piłkę z wielkim nie dowierzaniem.Szybko skierowałam się do wyjścia jednak wcześniej oddałam tacę kucharce.Przechodząc obok Biebera spojrzałam na niego spod grzywki.Miał szeroko otwartą buzię i oczy, wzrokiem cały czas wpatrywał się we mnie.Wyszłam szybko na korytarz gdzie było pełno ludzi.Szłam tyłem, patrząc na drzwi od stołówki.Po chwili wpadałam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam.Przeprasza.Przepraszam.-mówiłam nerwowo do chłopaka schylając się by pomóc mu pozbierać kartki które upuścił.
-Nic się nie stało.-zbierał je razem ze mną.
-Ał...-jęknęłam bo uderzyliśmy się głowami.
-Oj przepraszam.-powiedział biorąc ostatnią kartkę i oboje wstaliśmy.
-Teraz jesteśmy kwita.-uśmiechnęłam się.-Jestem Karolina.-wyciągnęłam rękę.
-DJ.-uścisnął dłoń.-Jesteś nowa??
-Tak.
-Widać...-mruknął.
-Niby czemu??-zmrużyłam lekko oczy.
-Bo ze mną rozmawiasz...-spuścił wzrok patrząc na czubki swoich trampek.
-Hej nowa!Lepiej nie zadawaj się z tą ciotą!-usłyszałam czyiś głos.Odwróciłam się i zobaczyłam Biebera z jego kumplami, ale nie powiedział tego pan gwiazda.Był to jeden z jego przyjaciół.Blondyn o niebieskich oczach,dość wysoki.Był to prawdopodobnie ten Chris,ponieważ pasował do chłopaka z opowiadań Kat.Chłopacy wyszli właśnie ze stołówki.
-Oh...Odwal się ode mnie i od niego.-powiedziałam mrużąc złowrogo oczy.
-Źle robisz obrażając mnie....
-No cóż już taka jestem...-wzruszałam ramionami.-Nikt nie będzie mi mówił z kim mam się trzymać.
-Jesteś dziwna.-spojrzał na mnie jak na kosmitkę.
-Może..-leciutko się uśmiechnęłam.Widziałam jak moje zachowanie robi mu na złość.-Ale mi to nie przeszkadza.I wiesz co? Tobie też nie powinno bo mnie nie znasz. Więc się odpieprz...-odwróciłam się do nich tyłem.
-Suka...-szepnął blondyn a ja uniosłam dłoń do góry pokazując mu środkowy palec.Chłopacy zaczęli "wyć uuu..." a ja opuściłam dłoń,drugą złapałam DJ'a za rękaw bluzy i pociągnęłam go za sobą.
-Chodź...-powiedziałam do chłopaka.
Gdy zniknęliśmy za rogiem chłopak wyswobodził się z mojego uścisku i złapał mnie za dłoń.
-Coś ci pokażę.-pociągnął mnie w stronę schodów.-Nie martw się nic ci nie zrobię bo mnie nie interesujesz...
-Nie ro...-weszliśmy na dach pokryty różnymi kwiatami i roślinami,było przepięknie aż przerwałam w pół zdania.-Wow....
-Nie rozumiesz...
-Hm??
-Chciałaś powiedzieć że nie rozumiesz.-spojrzał na mnie a ja stałam na środku i się powoli okręcałam.
-Ah tak.-spojrzałam na chłopaka który stał oparty o framugę drzwi z rękoma w kieszeniach.
-Nie to że nie jesteś ładna...Bo jesteś naprawdę śliczna ale ja wolę chłopaków.-mówił to tak swobodnie.
-Ah...Teraz rozumiem.
-Więc zrozumiem jak nie chcesz mieć ze mną do czynienia. -zrobił miejsce w drzwiach jakby chciał mnie wypuścić.
-Mi to obojętne...-uśmiechnęłam się leciutko.-Wydajesz się spoko więc chciałabym mieć z tobą kontakt.
Usiadłam na podłodze,chłopak usiadł obok mnie.Rozmawialiśmy przez 10 minut o tym że Dj przyjaźnił się kiedyś z Biebrem ale gdy wszyscy dowiedzieli się że jest gejem, automatycznie Justin się od niego odwrócił.Gdy usłyszeliśmy dzwonek szybko się zerwaliśmy na równe nogi i zbiegliśmy po schodach do klas.
DJ chodził do 3A więc się pożegnaliśmy i szybkim krokiem rozeszliśmy się do pomieszczeń w których mieliśmy mieć lekcje.
Miałam właśnie godzinę wychowawczą, więc wbiegłam do klasy i zobaczyłam Kat siedzącą obok wolnej ławki.Szybkim krokiem poszłam do niej.
-Siemka.-uśmiechnęłam się siadając w ławce.
-Hej! Martwiliśmy się z Miłoszem! Tak szybko wyszłaś a później znaleźć cię nie mogliśmy.-powiedziała z udawaną złą miną.
-Byłam z...-spojrzałam na ręce którymi się bawiłam.-Z DJ'em.
-Z tym DJ'em?-wytrzeszczyła oczy.
-Tak.Jakiś problem?
-Nie.Ja go lubię,mieszka obok mnie.-uśmiechnęła się.
Lekcja się zaczęła, pani ciągle gadała o tym że niektóre dziewczyny się ubierają wyzywająco itd.Nie słuchałam za bardzo. W pewnym momencie na mojej ławce wylądowała karteczka, rozejrzałam się po klasie i po mojej lewej zobaczyłam uśmiechającego się do mnie Biebera.Otworzyłam karteczkę i było w niej napisane:
''Hej :) Gdzie zniknęłaś z DJ'em?? - JB"
Spojrzałam się z nów na niego z udawanym uśmieszkiem.Zwinęłam kartkę w rękach i rzuciłam mu prosto w nos.Ten się zdziwił moim zachowaniem i odwrócił ode mnie wzrok.Po chwili kolejna karteczka wylądowała na mojej ławce:
"Ej.No proszę nie bądź taka...-JB"
Włożyłam karteczkę do piórnika.I patrząc na tablicę przed sobą pokazałam środkowy palec Bieberowi.Ten położył zrezygnowany głowę na ławce.
Do końca lekcji miałam spokój.Gdy wyszłam z klasy skierowałam się do mojej szafki,poszłam sama bo Kat musiała jeszcze porozmawiać z nauczycielką.Otworzyłam szafkę i zamieniłam książki.Gdy ją zamknęłam za drzwiczkami był Bieber.
-Jezu...-mruknęłam.
-Hej.-uśmiechał się.
-Czego?-wyminęłam go.
-Pogadać.-złapał mnie za nadgarstek.Szybko wyswobodziłam szarpnięciem rękę.
-Niby po co??
-Tak sobie.-wzrószuł ramionami i ruszył za mną.
-Odwalisz się?-szłam przed siebie.
-Czemu mnie tak nie lubisz??
-Hmmm no nie wiem...-wzruszyłam ramionami.-Może dlatego jak potraktowałeś DJ? Może dlatego że jesteś dość arogancki...
-Ah...DJ...-mruknął.- No bo ja nie chciałem...
-Oszczędź sobie tłumaczeń i daj mi spokój.-podbiegałam do mojego brata który grzebał coś w szafce.
-Hej hej! -uśmiechnęłam się do niego.
-Hej mała...Czemu ten Bieber się na ciebie gapi??-zamknął szafkę.
-Nie wiem...Chciał pogadać ale ja nie chciałam.-wzruszyłam ramionami.
-Chodź.-złapał mnie za rękę i pociągnął do stojącego na środku korytarza Biebera.
-Nie.Nie.Nie.-mówiłam próbując odciągnąć go ale był za silny.
-Słuchaj Bieber albo dasz spokój mojej siostrze albo zaprosisz ją na randkę.
-Co?!?!-spojrzałam na niego.-Nie słuchaj go...Mój brat wygaduje różne głupoty.-zwróciłam się do Biebera.
-Wy...Wy jesteście rodzeństwem??-zapytał zdziwiony chłopak.
-Niestety...-mruknęłam.
-A ja myślałem...
-Wiem co myślałeś.-zaśmiałam się wcinając mu w zdanie.-Nie ważne...ja idę.Nie chcę mieć już dzisiaj z żadnym was do czynienia.-odwróciłam się kręcąc z dezaprobatą głową.
Reszta dnia minęła spokojnie, po powrocie do domu sama, ponieważ mój brat poszedł pograć w kosza na boisku,zjadłam obiad i poszłam na górę do swojego pokoju.Po odrobieniu lekcji weszłam na fb, twittera i różne inne portale a później poszłam spać.W nocy obódził mnie dźwięk mojego telefonu.Wkurzona zeszłam z łóżka aby wyciągnąć telefon z kieszeni torebki,była to jakaś wiadomość od nieznanego numeru.
"Powiedziałaś że wczoraj nie chciałaś mieć ani ze mną ani z twoim bratem do czynienia więc uszanowałem twoje zdanie i napisałem dopiero dzisiaj.Proszę porozmawiaj ze mną dzisiaj...Naprawdę bardzo proszę :*"
Zdziwiłam się trochę a już wgl byłam w  szoku po tej buźce,spojrzałam na zegarek i była 4.30.Zaspana olałam Biebera i wróciłam do ciepłego łóżeczka spokojnie zasypiając od nowa...
__________________________________________________________________

Obiecałam więc jest :D
Mam ogromną nadzieję że się Wam spodoba ;)
Ja jestem nawet zadowolona...
Jutro może dodam następny ale nie obiecuję bo przychodzi do mnie koleżanka więc ciężko będzie coś napisać logicznego przy niej xD
-Patryś