niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 4 "Dzień dobry...wzywał mnie pan?"

Po wyjściu z klasy poszłam z Kat do naszych szafek,wyjęłyśmy książki od artystki i obok nas przechodził Bieber.Ręką wyrzucił mi wszystkie moje książki które trzymałam.W nerwach popchnęłam go na szafki naprzeciwko i złapałam za koszulkę,ten się uśmiechał.Zmierzyłam go wzrokiem,docisnęłam go do szafek a później napięcie się odwróciłam aby pozbierać to co upuściłam.
-Hah...-zaśmiał się i odszedł z Chrisem.
-Cham...-szepnęłam a Kat pomogła mi pozbierać porozrzucane kartki.
Chłopacy odeszli a my po pozbieraniu poszłyśmy pod klasę.Szybko zadzwonił dzwonek,weszłyśmy do klasy, pani jeszcze nie było więc zadowolone poszłyśmy usiąść.Gdy wszyscy już byli w sali na końcu weszła pani.
-Dzień dobry...hm...pani Lisowska i pan Bieber są wezwani do dyrektora.-Szybko wyszłam z klasy za mną Bieber.Sekretariat był po drugiej stronie szkoły więc szybkim krokiem ruszyłam w jego stronę.Gdy byłam już przed drzwiami zapukałam do gabinetu.
-Dzień dobry...wzywał mnie pan?-wychyliłam się nie pewnie.
-Tak,tak.Wejdź...-nie podniusł wzroku z nad jakiś papierów.Weszłam niepewnie do pomieszczenia i ustałam na środku.-Usiądź.-wskazał na jeden z foteli.Usiadłam niepewnie.-Przeglądałem właśnie twoje papiery z innych szkół.
-Tak??
-I nie ma w nich nic napisane o takich posunięciach jak rzucanie w koleżanki piłką do kosza łamiąc im nos.-mówił a ja mu przerwałam.
-Naprawdę?Naprawdę jej go złamała?-uśmiechnęłam się.-Jestem świetna...
-Nie! Tak nie można! To nie poprawne zachowanie! I nie wolno też popychać kolegów na szafki!-mówił zbulwersowany.
-Ale on mnie wyzywał tak samo jak Mari! Prowokowali mnie! Jonson rzuciła we mnie piłką pierwsza, a Bieber wyrzucił mi moje książki z rąk!
-Poczekajmy na pana Biebra.
-A panna Jonson??
-Ona jest niewinna...-założył okulary i znów zaczął czytać.
-Ta...pewnie...dlatego że jej starzy sponsorują szkołę??-zapytałam ale dyrektor nie udzielił mi odpowiedzi.
Po chwili usłyszeliśmy pukanie, do pomieszczenia wszedł Bieber się uśmiechając,usiadł na fotelu obok mnie.
-Więc panie Bieber...-zaczął dyro.-Co ma pan do powiedzenia??
-W związku z ??-zapytał udając debila.
-Z dzisiejszą prawie bójką na korytarzu.
-Ah...nic.-wzruszył ramionami a mina mu zrzedła.
-Nic??Przecież musiało się coś stać co spowodowało taką reakcję u panienki Lisowskiej....
-Nie będę się wypowiadał na ten temat.-powiedział patrząc gdzieś w bok.
-Więc oboje poniesiecie karę.-powiedział dyrektor.
-Słucham?!-powiedzieliśmy oboje jednocześnie się podnosząc.
-Jeśli nie poznamy przyczyny to będziecie musieli ponieść cięższą karę.-powiedział dyro.Opadliśmy na fotele.-Więc rozmawialiśmy już z waszymi rodzicami i wyrazili zgodę na to abyście uczestniczyli na wycieczce do Santa Marinella.
-I??-niecierpliwiłam się.
-Ponieważ się tak nie lubicie,będziecie mieli razem apartament.
-NIE!-krzyknęłam.-Nie będę miała z nim apartamentu! Nigdy w życiu!
-Przykro mi ale nie masz wyjścia chyba że chcesz abyśmy usunęli cię ze szkoły.-powiedział mężczyzna patrząc na mnie a ja zmroziłam go wzrokiem.Bieber siedział cicho.
-Nie możemy mieć innej kary??-zapytał z takim spokojem że aż mnie wkurzył.
-Nie.A teraz wracajcie na lekcje.-powiedział dyrektor.
-Do widzenia.-rzuciłam niechętnie i wyszłam.
Wróciłam na lekcję,zapukałam i weszłam.Wszyscy się na mnie patrzyli a ja usiadłam w ławce i podparłam głowę na rękach.
Reszta zajęć minęła szybko i bez szczególnych wydarzeń.Po powrocie do domu przebrałam się i poszłam na spacer.Skierowałam się do skate parku aby popatrzeć jak jacyś chłopcy jeżdżą na deskach.Usiadałam sobie na ławce i zamknęłam oczy odchylając głowę do tyłu.
-Hohoho...-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.-Kogo my tu mamy...myślałem że królowa lodu nie przychodzi w takie miejsca.-otworzyłam oczy i zobaczyłam Biebra.
-Ugh...A ja miałam nadzieję że przynajmniej w takich miejscach cię nie ma.-znów zamknęłam oczy.
-Ja tu jestem codziennie.
-A ja się tym nie interesuję.
-Założę się że nie byłabyś taka mądra na desce.-wciął się Chris.
-Pff...jestem lepsza od was dwóch razem wziętych.-zakpiłam z ich umiejętności.
-Bardzo proszę...-podał mi deskę Bieber.-Przekonajmy się.
-Robicie to na własną odpowiedzialność.-uśmiechnęłam się chamsko,wyrwałam deskę i żucając ją na ziemię wskoczyłam odpychając się nogą,rozejrzałam się i pojechałam na największą rampę w parku.Robiłam sztuczki,trzymając się na jednym ręku, i różne inne.Zauważyłam że zeszło się sporo ludzi a chłopacy którzy mi docinali stali z otwartymi buziami.Na koniec zrobiłam 360-siątkę i zjechałam z rampy z wielkim uśmiechem na ustach.Wszyscy bili brawo i gwizdali.Ja dosłownie wrzuciłam deskę w ręce chłopaka i z chytrym uśmieszkiem wyminęłam ich kierując się do domu.Z uśmiechem doszłam do budynku.Było już około 18.00 więc Miłosz był już w domu.
-Siema!!-krzyknęłam wchodząc po schodach.
-Siemka!!-odkrzyknął z  swojego pokoju.-Chodź na chwilę do mnie!-poszłam jak kazał,uchyliłam lekko drzwi i na łóżku siedział Miłosz a na podłodze jakiś chłopak.-Taylor to moja siostra Karolina.-pokazał na mnie.-Karo to mój kolega z klasy Taylor.
-Cześć.-uśmiechnęłam się.
-Hej.Więc to ty jesteś tą dziewczyną ze stołówki.-podał mi rękę a ja ją uścisnęłam.
-Wow "dziewczyna ze stołówki" niezła ksywa...-skrzywiłam się.
-Nie...Wszyscy znają cię jako "królowa lodu"...Bieber nie ma skrupułów.-wzruszył ramionami.
-Hmmm "królowa lodu" bardziej mi się podoba.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Moja siostra jest dziwna...-mruknął do Taylora Miłosz.
-Oh zamknij się...Bo ty jesteś normalny.-rzuciłam w niego poduszką która leżała na fotelu na którym siedziałam.Taylor się zaśmiał.
-Wy macie fajnie...Ja z moją siostrą nawet nie rozmawiamy,to nadęta jędza.
-A znamy??-zapytałam.
-Nie...studiuje w Nowym Yorku.
-Aaaa...-mruknęłam.-Dobra ja wam nie przeszkadzam.Miło było cię poznać Tay.-uśmiechnęłam się do chłopaka a Miłoszowi wytknęłam język.
Zamknęłam drzwi i przez przypadek usłyszałam rozmowę chłopaków.
-Niezłą masz siostrę...
-Ej! To moja siostra! Ona nie jest niezła...-zbulwersował się Miłosz,ja pod nosem się zaśmiałam.
-Ale jest fajna.
Poszłam do mojego pokoju...rzuciłam się na łóżko i ściągnęłam buty.Byłam strasznie zmęczona więc poszłam pod prysznic.Po 30 minutowej kąpieli wyszłam z pod prysznica ale zapomniałam piżamy więc owinięta samym ręcznikiem poszłam do pokoju.
-Eh! Co ty tu robisz??-zarumieniłam się lekko widząc że Taylor siedzi na moim łóżku.
-Twój brat poszedł do sklepu po colę a mnie zostawił samego więc postanowiłem przyjść do ciebie ale że się kąpałaś więc postanowiłem poczekać.
-Aha... to teraz poczekaj bo muszę się przebrać.-podeszłam do szafy i wzięłam piżamę i po ogarnięciu się poszłam do pokoju gdzie chłopak cały czas siedział.-Jestem.-uśmiechnęłam się i rzuciłam na łóżko.
-Wow...
-Co??-spojrzałam po sobie.
-Nic nic.Po prostu...fajnie wyglądasz.-spuścił wzrok.
-Ah...dzięki.-uśmiechnęłam się do niego.
-Mogę zadać pytanie??
-Pewnie ale nie obiecuję że odpowiem.-wytknęłam mu język i oparłam się o poduszki.A chłopak usiadł wygodniej w moich nogach,co prawda siedziałam po turecku i nogi miałam przykryte kocem ale nie ważne.
-Co jest między tobą a Bieberem??
-Hmmm chyba tylko powietrze.-uśmiechnęłam się a chłopak się zaśmiał.
-Ale tak na poważnie.
-Więc najpierw niby  coś ode mnie chciał,chciał pogadać a teraz mnie wyzywa,docina i wgl.
-Ale ty się nie dajesz??
-Oczywiście że nie,widziałeś jak wczoraj go do szafki przycisnęłam??
-Tak,widziała to chyba cała szkoła.
-Nie,no nie przesadzajmy.-uśmiechnęłam się blado.
-Czemu z nim nie rozmawiasz??
-Wkurza mnie i to strasznie.Nie lubię go...A będę musiała dzielić z nim apartament przez dwa i pół tygodnia...-westchnęłam.
-Słucham?!-w drzwiach stanął Miłosz.
-Dyro mnie uziemił,albo to alb oboje wylatujemy ze szkoły,a zarówno jego rodzice jak i nasi już podjęli pozytywną decyzję.
-Nie!Nie możesz!Nie pozwolę.-stał w drzwiach zaciskając pięści.-Widziałem jak przez niego cierpisz!Nie pozwolę!Nie dopuszczę do tego...-miał gniew w oczach.Wyszłam z łóżka i podeszłam do niego łapiąc jego policzki.
-Miłosz spokojnie,muszę.Nie chcę wylecieć...-przytuliłam się do niego za szyję stając na palcach.Chłopak mnie objął bardzo mocno.
-Jak ja Ci zazdroszczę...-usłyszeliśmy szept Tay'a.
-Słucham?-wyswobodziłam się z uścisku Miłosza i odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nic,nic.
-No powiedz!-usiadłam obok niego.
-Mnie siostra nie przytuliła od kiedy skończyła 13 lat a to było 10 lat temu...-mruknął.
-Brakuje ci jej...-stwierdziłam i przytuliłam się do chłopaka.A on zdziwiony odwzajemnił powoli uścisk.
-Ej!Ej!Ej!Dosyć tego! Mam już Biebera na głowie.Jeden mi wystarczy...-powiedział Miłosz siadając na fotelu.
-Oj stary jeszcze wszystko przed tobą...Z taką piękną siostrą będziesz musiał się napracować...-zaśmiał się Tay.
-Czy ty się jej podlizujesz??-zmrużył oczy Miłosz.-Hm??Przyznaj że się zabujałeś.
-Ej!Ja tu jestem!!-pomachałam rękoma.Wszyscy się zaczęliśmy śmiać.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś czas a później Tay musiał iść do domu,więc razem z Miłoszem poszliśmy odprowadzić go do drzwi.
-To do zobaczenia jutro.-rzucił Tay do Miłosza.
-Jasne.
-A czym w mówicie??
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć.-wytknął mi język Miłosz.
-Dupek...-przewróciłam oczami.Chłopacy się zaśmiali.
-To cześć mała.-uśmiechnął się do mnie nasz gość.
-Ej!Ja nie jestem mała!!-zbulwersowałam się ale wobec chłopaków byłam naprawdę niska.-To wy jesteście tacy wielcy...-spuściłam smutno wzrok.
-Hah...-zaśmiał się Miłosz.
-Dobra ja uciekam...Miło było cię poznać Karolina.
-Mów mi Karo,ciebie też było miło poznać.-wyszczerzyłam się do niego.
Chłopak wyszedł z naszego domu a Miłosz zamknął drzwi na klucz i poszliśmy na górę.
-To dobranoc.-mruknęłam.
-Dobranoc.-wszedł do swojego pokoju.
Zdjęłam swój sweter,podkolanówki i położyłam się do łóżka.Jednak przez długi czas nie mogłam zasnąć.Nie wiem czemu ale miałam myśli że wyrzucili mnie ze szkoły,miałam wielkie problemy.Bardzo się bałam.Wzięłam telefon i wyszłam z łóżka.Na palcach poszłam na pokoju Miłosza,leciutko zapukałam ale nie słyszał,zapukałam trochę mocniej.
-Wejdź.-usłyszałam i uchyliłam drzwi,siedział jeszcze przed kompem.-Co się dzieje??-odwrócił się na fotelu obrotowym.
-Boję się...-weszłam nieśmiało do pokoju.
-Chcesz to możesz spać ze mną...Ale czego się boisz??
-Nie wiem,po prostu czuję strach.-usiadłam na fotelu podkurczając nogi pod brodę.Miłosz usiadł obok mnie i przytulił do siebie.
-Martwię się,dobrze o tym wiesz...Jesteś moją siostrzyczką i strasznie cię kocham a od kiedy masz kontakt z Bieberem płaczesz o nocach....-pocałował mnie w głowę.
-Nie prawda!
-Karo...płaczesz przez sen.Czasami do ciebie przychodzę bo słyszę twoje szlochanie...
-Nie wiedziałam....
-Idź już spać.Jesteś zmęczona dzisiejszymi przeżyciami.
-Mhm...-weszłam na jego łóżko i się przykryłam.Było mi lepiej gdy ktoś był ze mną w jednym pokoju.Miłosz jeszcze siedział przed komputerem.
-Też cię kocham...-szepnęłam a chłopak na mnie czule spojrzał.-Zmieniłeś się...
-Musisz przyznać że oboje siebie potrzebujemy bo rodzice się nami nie interesują.
-Masz rację...
-Dlatego postanowiłem zmienić między nami relację na lepszą.Widziałem jak w Rzymie potrzebowałaś kogoś bliskiego a ja byłem zbyt zajęty kumplami.
-Jestem zdziwiona jak dobrze mnie znasz...Dziękuję.
-Nie masz za co moja mała księżniczko....A teraz dobranoc.
-Branoc.-uśmiechnęłam się do niego i po krótkim czasie zasnęłam....Z nadzieję na lepsze jutro...
_____________________________________________________________
Ah...strasznie mi się podoba :D
Mam nadzieję że wciągnie Was tak samo jak mnie ;)
Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj napisze kolejny rozdział...Mam już parę pomysłów :D
Pozdrawiam
-Patryś

Dodatek :)

Ponieważ zapomniałam dodać linka do pokoju Karoliny i innych pomieszczeń więc zrobię to tutaj.To będzie taki post tylko z pomieszczeniami :)
Pokój Karo:z jednej strony na przeciwko łóżka było tak ale zamiast manekina było wejście do łazienki a po drugiej stronie stała wielka szafa.
Pokój Miłosza:nic dodać nic ująć
Łazienka Karo:taka
Łazienka Miłosza:taka
Kuchnia:taka
Salon:taki

Dom JB.
Jego pokój:taki
salon:taki i ten na górze: taki
kuchnia:taka

To chyba tyle...Jak będzie coś potrzebne to dodam na bieżąco w rozdziale :)
Mam jeszcze jedno pytanko: Czy zdrobnienie Karo od imienia Karolina Wam się podoba??
Ja uważam że jest fajne...Z włoskiego "caro" znaczy "drogi/kochany" więc uważam że pasuje do opowiadania :)
Dzisiaj dodam rozdział bo już prawie skończyłam! Jupii...
-Patryś

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 3 "Oby królowa lodu nie pobrudziła się kredą"

Do czwartku nie byłam w szkole ponieważ miałam gorączkę,w czwartek niechętnie wstałam z łóżka i poszłam się ubrać.Przez całe te dni miałam wyłączony telefon.Nie chciałam się z nikim kontaktować.Miłosz przekazał Kat i DJ'owi co mi jest i że chciałam mieć spokój.Gdy wyszłam z łazienki i zerknęłam na zegarek miałam jeszcze 17 minut więc wzięłam telefon i usiadłam na łóżku, włączyłam telefon i było 5 nieodebranych połączeń od Kat, 6 od DJ'a i 8 od Biebera.Byłam zdziwiona...Były też 2 wiadomość od niego, niepewnie ją otworzyłam: "Czemu Cię nie było w szkole?? Coś się stało?? Pogadamy jak przyjdziesz?? drugą wystał 30 minut temu: "Jeśli przyjdziesz dzisiaj pogadajmy ok??". Byłam w szoku bo nie wiedziałam co ode mnie chce...Olałam to,wzięłam moją torbę, trampki,telefon,portfel i wyszłam zakładając okulary na nos.
-Czekaj.Pójdziemy razem.-z swojego pokoju,który znajdował się obok mojego wyszedł Miłosz.Ja wzruszyłam tylko ramionami.-Jak się czujesz??-schodziliśmy po schodach.
-Ok.
-Czemu jesteś taka...hmm...nieobecna??
-Nie prawda!-zaprzeczyłam omijając kuchnię.-Papa!!
-Pa dzieci.Miłego dnia!-odkrzyknęli rodzice.
Wyszliśmy z domu,idąc chodnikiem patrzyliśmy się przed siebie.Gdy weszliśmy do szkoły Kat czekała przy mojej szafce.
-Boże! Nareszcie!-rzuciła mi się na szyję,ja uścisnęłam ją tak samo mocno.
-Hej!Ciebie też miło widzieć.-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się z DJ'em.-w tamtym momencie podszedł chłopak.
-O wilku mowa.-zaśmiałam się.
-Cześć.-powiedział zły.
-A tobie co?-zapytał Miłosz.
-Bieber mnie już wkurza.
-A co zrobił??-ciekawość Kat...
-Ciągle za mną łazi i wypytuje o Karo...
-Mnie tak samo...-mruknęła Kat.Przysłuchiwałam się zdziwiona.
-Co ty mu zrobiłaś?!-po chwili usłyszeliśmy piskliwy głosik Mari.
-Co ty ode mnie chcesz?-odwróciłam się do niej przodem.
-Co mu nagadałaś?
-Ale komu?-nie rozumiałam jej zdenerwowania...
-Mojemu Justinkowi.-powiedziała oburzona,rozbawiło mnie w jaki sposób na niego mówiła.
-Weź wyluzuj bo Ci się podkład odklei.-moi znajomi i brat zachichotali.-Ja nawet z nim nie rozmawiałam...Jakby pani...-tu się ukłoniłam.-...nie zauważyła,byłam chora i nie przychodziłam do szkoły.
-Pożałujesz że ze mną zaczęłaś.-zmrużyła oczy.
-Chciałam Ci przypomnieć że to ty pierwsza do mnie zagadałaś.-uśmiechnęłam się z satysfakcją.
-Pożałujesz...-odwróciła się napięcie.
Po chwili z za rogu wyłonił się Bieber,szepnęłam odwracając się napięcie "pomocy" i Kat pociągnęła mnie za rękę do damskiej łazienki.Wbiegłyśmy do pomieszczenia,oparłam się rękoma o zlew i westchnęłam.
-Chłopcy z nim rozmawiają...mamy chwilę.-odwróciła się do mnie i założyła ręce na piersiach.-Więc o co tu chodzi?Bieber cały czas się o ciebie wypytuje...
-Nie powiedziałaś mu nic,prawda??
-Nie powiedziałam ale ty mi powiesz co tu się do jasnej cholery dzieje...
-Masz...Zobacz sama.-podałam jej mój telefon.
-Wow! Odpisałaś mu?-oddała mi urządzenie.
-Nie!Oczywiście że nie!-włożyłam telefon do torby.
-Czemu dzisiaj przed nim uciekłaś??
-Bo nie chcę mieć z nim nic do czynienia.-umyłam ręce.-Chodź.Idziemy.
Chłopacy czekali przy wyjściu z łazienki.Oparci o ścianę rozmawiali o czymś bardzo intensywnie, jednak gdy podeszłyśmy się ocknęli.
-O czym rozmawialiście?-zapytała Kat.
-Chciał wiedzieć gdzie poszłyście,czemu Kat nie było w szkole i umówiłem się z nim na mały meczyk kosza.-powiedział machinalnie Miłosz.
-Aha spo...Słucham?!Co ty z nim?!Zwariowałeś?!-ustałam jak wryta.
-Ale on wydaje się spoko...
-Weź się ogarnij.-wyminęłam go i szybkim krokiem poszłam do klasy.-Cześć.-rzuciłam na pożegnanie.
-Siemka.-odpowiedzieli razem a Kat pobiegła za mną.DJ i Miłosz chodzili razem do klasy więc pokierowali się w swoją stronę.
-Jezu...on jest nienormalny.-usiadłam pod ścianą.
-Karo...spokojnie.-usiadła przy mnie i złapała mnie za rękę.
Przez całą resztę dnia unikałam Biebera i jego spojrzenia.On cały czas się na mnie bez ukrycia patrzył próbując nawiązać kontakt wzrokowy.Na ostatniej lekcji mieliśmy w-f. Więc z Kat poszłyśmy się przebrać do szatni a potem w strojach weszłyśmy na salę gdzie już chłopacy robili rozgrzewkę.Ponieważ mieliśmy oddzielnych nauczycieli podeszłyśmy do naszej pani i zaczęłyśmy się rozciągać.Ja jakby od niechcenia zrobiłam szpagat kładąc brzuch na podłodze. Jacyś chłopacy zagwizdali a ja z dezaprobatą pokręciłam głową.Przez całą godzinę robiłyśmy jakieś ćwiczenia.Gdy lekcja się skończyła na sali zostało paru chłopaków, w tym Bieber i Chris i kilka dziewczyn, niestety Mari i jej przyjaciółeczki też.Gadałam z Kat która leżała na materacach a ja stałam obok niej z założonymi rękoma na biodrach,po chwili dostałam piłką od kocha w plecy.Nie było to mocne uderzenie,ale jednak zabolało.
-Co do cholery...-odwróciłam się patrząc na Mari która się triumfalnie śmiała.Ja tylko wzięłam piłkę i rzuciłam w jej nos.
-Ała!!-zaczęła krzyczeć.-Zniszczę cię suko...-przechodziła obok mnie podpierając się o przyjaciółki.Z jej nosa leciała krew.
-Chodź....szybko!-krzyknęła Kat.Pobiegłam za koleżanką do szatni.Całemu przedstawieniu przyglądał się Bieber.W szatni szybko się przebrałyśmy i wyszłyśmy ze szkoły,pożegnałyśmy się przytuleniem i rozeszłyśmy w dwie różne strony.W domu nikogo jeszcze nie było...Mama z ojcem pewnie byli w pracy,Miłosz na meczu z Bieberem a moja młodsza siostra Amelia* u niani.
Ze swoimi rzeczami pobiegłam na górę.Szybko się przebrałam w luźniejsze ciuchy i położyłam na łóżku biorąc laptopa do ręki.Odpisywałam na różne e-maile moich znajomych z Rzymu i rodziny z Polski  później poszłam odrobić lekcje...Czytając biologię zmorzył mnie sen i zasnęłam na książce.
Rano obudziłam się w łóżku,to było dziwne bo pamiętałam że zasnęłam przy biurku.Olałam całą sytuację i poszłam się przebrać. Gdy byłam gotowa wzięłam swoją torbę i zeszłam na dół.Na stole w kuchni leżała karteczka: "Pojechaliśmy z Amelią do cioci,wrócimy jutro wieczorem.Pieniądze są tam gdzie zawsze,jedzenie jest w lodówce.I proszę was...nie róbcie żadnych imprez.  -Kochamy,rodzice."
-Miłosz!!!!-krzyknęłam z dołu a po chwili w drzwiach stał już mój brat, ku mojemu dziwieniu był już gotowy do wyjścia a brakowało jeszcze jakieś 20 minut.
-Czego się drzesz...byłem w salonie.
-Oj nie ważne...Masz.-podałam mu karteczkę a sama wzięłam szklankę wody i usiadłam na blacie.
-Oooo czyli wolna chata....-powiedział z uśmiechem na ustach.
-Daj spokój....
-Ale jest piątek,jesteśmy tu nowi.To dobry pretekst aby zorganizować domówkę.-wyrzucił karteczkę.
-Nie! Ja nie będę ogarniać sytuacji jak ty się nawalisz...a później jeszcze będę musiała sprzątać...NIE!-powiedziałam i zeskoczyłam z blatu.
-Jędza...-mruknął brat myśląc że nie słyszę.
-Słyszałam!
Pooglądałam chwilę telewizję a później wołając Miłosza poszliśmy do szkoły.Gdy weszliśmy do budynku wszyscy się na mnie patrzyli. Zignorowałam to i poszłam do swojej szafki,nigdzie nie było Kat więc wysłałam jej esemesa z pytaniem gdzie ona się podziewa,nic nie odpisała...Dzwonek na lekcję zadzwonił więc pożegnałam się z Miłoszem i poszłam do klasy.Byłam jako jedna z pierwszych więc usiadłam na końcu tak gdzie zawsze na godzinie wychowawczej i zaczęłam rysować.
-Hej.Hej.-po chwili przyszła uśmiechnięta Kat.
-Co się z tobą dzieje??Martwiłam się!
-Oj sorki...byłam w sekretariacie i dowiedziałam się ciekawych rzeczy.-usiadła z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Więc podzielisz się ze mną??
-Więc za tydzień ma się odbyć jakaś wycieczka za granicę i dwa tygodnie..albo dłużej,już nie pamiętam.
-Hah...dobra pamięć ale krótka.-zaśmiałam się.
Po chwili weszła pani do klasy i lekcja się zaczęła.Dzisiaj Bieber mnie ignorował więc byłam zadowolona.
-Witam wszystkich,chcę wam przekazać dobrą wiadomość.-uśmiechnęła się pani i wszyscy z wyczekiwaniem spojrzeli na kobietę.-W przyszły piątek odbędzie się wycieczka do Rzymu na 2 i pół tygodnia.Mam nadzieję że wszyscy polecicie.
-Juhu!!-wszyscy wykrzyczeli wyraz swojej radości.Ja byłam w szoku, do Rzymu...Do mojego miasta.Byłam w siódmym niebie.
Resztę lekcji pani rozmawiałam o jakiś sprawach związanych z kółkami matematycznymi i biologicznymi.Po lekcji wyszłam z klasy jako pierwsza razem z Kat,po nas od razu Bieber z Chrisem.Mijając nas uderzył mnie z barka.
-Ogarnij się.-powiedziałam do pana gwiazdki.
-Lepiej będzie jak się nie będziesz rzucać,nowa.-uśmiechnął się złowrogo.Byłam zszokowana jego zachowaniem,najpierw chce rozmawiać i się wypytuje o mnie a później jest taki nie miły.Olałam to,był mi obojętny.
-Będę robić co chcę.-zmrużyłam oczy.
-Obyś nie żałowała.-mrugnął do mnie okiem.
-Wal się...-pociągnęłam Kat w drugą stronę.
Poszłyśmy do naszych szafek i wzięłyśmy potrzebne książki.Poszłyśmy pod salę i rozmawiając chwilę z DJ'em który właśnie przechodził.Śmialiśmy się o tym że chłopak ma nowe trampki i jest strasznie zadowolony.Po dzwonku weszłyśmy do klasy i jak zwykle usiadłyśmy na swoich miejscach.Mieliśmy właśnie matematykę,pani wywołała mnie do tablicy abym zrobiła zadnie więc przeszłam obok Biebera a on śmiejąc się wyszeptał do Chrisa: "Oby królowa lodu nie pobrudziła się kredą" wkurzył mnie ale puściłam to mimo uszu.
-Mogę Ci dać trudniejsze zadanie?-zapytała młoda kobieta.
-Czemu nie.-wzruszyłam ramionami a pani podyktowała mi przykład na poziomie 3 gimnazjum.Zrobiłam je bez problemu a wszyscy patrzyli się jakbym po chińsku pisała,sama pani była zdziwiona.
-Bardzo dobrze,usiądź.-uśmiechnęła się.
-Kujonka...-usłyszałam od Biebera gdy obok niego przechodziłam.
Chłopak siedział przede mną więc gdy usiadałam nachyliłam się nad ławką i szepnęłam mu do ucha.
-Założę się że ty byś tego nie zrobił.
-Pff...jasne że bym zrobił.-powiedziała ale widziałam jego grymas na twarzy.
-Doprawdy? Zobaczmy...-usiadłam już wygodniej w ławce.-Proszę pani!-kobieta podniosła wzrok.-Mamy ochotnika.-uśmiechnęłam się i pokazałam na Biebera.
-Ooo pan Bieber...zapraszam.-powiedziała kobieta a chłopak ze strachem i złością na twarzy stał i poszedł do tablicy.
Pani podyktowała mu przykład na mniej więcej tym samym poziomie co mój, a chłopak próbował go rozwiązać.Ale po wielu próbach nie udało mu się.
-Niech pan lepiej usiądzie.-powiedziała znudzona profesorka.Chłopak wrócił się do ławki a ja się śmiałam pod nosem.
-Jędza...-szepnął gdy siadał.Olałam go i z uśmiechem przesiedziałam całą lekcję...Miałam nadzieję że reszta dnia będzie lepsza ale myliłam się....
___________________________________________________________________

*Amelia Lisowska-sześcioletnia siostra głównej bohaterki.Jest rozpieszczana przez rodziców więc Miłosz i Karo nie spędzą z nią czasu ponieważ jest strasznie zarozumiałym dzieckiem.Zawsze musi dostać to czego chce.

Mam nadzieję że wam się spodoba :) Ja jestem zadowolona. Ogólnie całe opowiadanie mam już mniej więcej zaplanowane i muszę przyznać że jest nawet ciekawe :)
Mam nadzieję że wam się będzie podobać.To dla mnie naprawdę ważne ;)
Więc bardzo was proszę rozgłoście jakoś mojego bloga.Byłabym wdzięczna...
-Patryś

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 2 "Teraz jesteśmy kwita."

Rozmawiałyśmy o przeszłości Kat a później poszłyśmy do łazienki.Do klasy weszłyśmy jako jedne z ostatnich,pani rozmawiała ze mną przez chwilkę i kazała usiąść obok...Biebera.
-Proszę panią mogę usiąść obok Kat?
-Nie,ponieważ Katnis siedzi obok Max'a a jedyne miejsce wolne jest obok Justina.Więc proszę idź i usiądź.-przewijała kartki w dzienniku.
-Skoro muszę...-jęknęłam i podeszłam do ławki,Bieber siedział rozwalony z nogami na moim krześle.Zrzuciłam jego kończyny i usiadłam w ławce wyjmując książki.
-Cześć.-Bieber bawił się piłką do kosza.Nic nie odpowiedziałam.-Jestem Justin.A ty musisz być Karolina?-spojrzał na mnie a ja rysowałam swoje rysunki w segregatorze.
-Mhm...-odpowiedziałam niechętnie nieodrywająca wzroku ani ręki od zeszytu.
-Miło cię poznać.-uśmiechnął się ciągle na mnie patrząc.
-Ta...
-Nie jesteś kontaktowa...-mruknął.
-Nie znasz mnie więc nie oceniaj.-nic nie odpowiedział więcej.Pani zaczęła lekcje.Cały czas czułam na sobie wzrok JB.Wkurzało mnie to ale starałam się udawać że mnie to nie rusza.Po dzwonu szybko wyszłam z klasy.Przy drzwiach czekał już na mnie mój brat.Przytulił mnie do siebie podnosząc i obracając kilka razy wokoło własnej osi.Zachichotałam,gdy mnie odstawił na ziemie znów mocno przytulił.
-Boże nie myślałem że kiedykolwiek będę za tobą tak tęsknić.-pocałował mnie w czubek głowy.
-Co zrobili z moim bratem?!-powiedziałam po Polsku.Miłosz wzruszył ramionami i po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Możemy iść?-zapytał już po angielsku.
-Poczekaj.Moglibyśmy zabrać moją nową koleżankę??
-Pewnie.-uśmiechnął się i włożył ręce do kieszeni.
Po chwili z klasy wyszła Kat z spuszczona głową.
-Kat!-krzyknęłam i gdy na mnie spojrzała pokazałam gestem ręki aby podeszła więc z lekkim uśmiechem na ustach tak zrobiła.-Kat to mój brat Miłosz.-pokazałam na chłopaka który się głupio szczerzył.-Miłosz to moja przyjaciółka Katnis.
-Witam.-wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.
-Cześć.-ta nieśmiało ją uścisnęła.
-To wy jesteście rodzeństwem?Po waszym małym przedstawieniu przed klasą Bieber myśli że jesteście razem.-powiedziała gdy już kierowaliśmy się na stołówkę.
-Niby skont to wiesz??-spojrzałam na dziewczynę po mojej prawej.Szłam w środku.
-Słyszałam jak mówił do Chrisa: "Ta nowa ma chłopaka..." a później jeszcze szepnął cicho: "Szkoda".
-Pff...Chyba ci się przesłyszało.-spojrzałam na Kat.Później wytłumaczyłyśmy wszystko Miłoszowi i weszliśmy do pomieszczenia gdzie wszyscy jedli.Miłosz objął mnie ramieniem.
-Wiesz możemy udawać parę aby Bieber był zazdrosny.
-Debilu...Pierwsze wisi mi to co on o mnie myśli a drugie skończony idioto co byś później powiedział?! Przecież mamy tych samych rodziców i te same geny!!-trzepnęłam go w głowę.
-Oj, no tak.-Miłosz się zmieszał a Kate zachichotała.
Wzięliśmy jedzenie i poszliśmy do stolika.Kat i Miłosz od razu usiedli i zabrali się za jedzenie.Ja postawiłam tacę na stoliku, torbę położyłam na ławeczce i opierając się rękoma o krawędź stołu rozejrzałam się po pomieszczeniu.Zauważyłam że Bieber siedzi na stole obok i bawi się piłką z swoimi kumplami.Zrezygnowana usiadłam,zaczęłam jeść.W pewnym momencie usłyszałam krzyki ze strony stolika Biebera,odwróciłam głowę i zobaczyłam jak jego piłka zbliża się szybko w moją stronę.Szybko i jakby z nudów podniosłam prawą rękę do góry i złapałam piłkę patrząc w talerz z spaghetti.Gdy poczułam piłkę w dłoni,zwinnie zaczęłam kręcić ją na placu. Wstałam z ławki i z piłką na palcu poszłam w kierunku Biebera ale że zauważam wysokiego chłopaka w stroju koszykarskim i przyszedł mi niezły pomysł.Kozłując pomiędzy nogami piłką i robiąc rożne sztuczki znajdowałam się w odległości 15 metrów od chłopaka i 5 metrów od Biebera.
-Hej ty! 14-nastka!-taki miał numer na koszulce,chłopak się obrócił w moją stronę z uśmiechem.Zwinnie ułożyłam piłkę w swoich rękach i z wysokości wyrzuciłam ją w stronę chłopaka.Ten ją złapał zakołował parę razy, ja gestem pokazałam aby mi ją oddał więc też tak zrobił.Z wyskoku wypościł piłkę z rąk w moją stronę, bezinteresownie złapałam ją jedną ręką i obróciłam w dłoni.Odwróciłam się do wcześniej wyminiętego Biebera.Wyciągnęłam do niego rękę z piłką i gdy już miał ją wziąć wyrzuciłam ją do tyłu, ponieważ wcześniej zauważyłam tam pojemnik z piłkami do koszykówki.Gdy poczułam że moja ręka jest już wolna spojrzałam na Biebera z chytrym uśmieszkiem i szybkim krokiem poszłam po torbę i tacę z jedzeniem, w momencie gdy je brałam usłyszałam odgłos jak piłka wpada prosto do pojemnika.Wszyscy zaczęli gwizdać,klaskać i krzyczeć.Patrzyli to na mnie to na piłkę z wielkim nie dowierzaniem.Szybko skierowałam się do wyjścia jednak wcześniej oddałam tacę kucharce.Przechodząc obok Biebera spojrzałam na niego spod grzywki.Miał szeroko otwartą buzię i oczy, wzrokiem cały czas wpatrywał się we mnie.Wyszłam szybko na korytarz gdzie było pełno ludzi.Szłam tyłem, patrząc na drzwi od stołówki.Po chwili wpadałam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam.Przeprasza.Przepraszam.-mówiłam nerwowo do chłopaka schylając się by pomóc mu pozbierać kartki które upuścił.
-Nic się nie stało.-zbierał je razem ze mną.
-Ał...-jęknęłam bo uderzyliśmy się głowami.
-Oj przepraszam.-powiedział biorąc ostatnią kartkę i oboje wstaliśmy.
-Teraz jesteśmy kwita.-uśmiechnęłam się.-Jestem Karolina.-wyciągnęłam rękę.
-DJ.-uścisnął dłoń.-Jesteś nowa??
-Tak.
-Widać...-mruknął.
-Niby czemu??-zmrużyłam lekko oczy.
-Bo ze mną rozmawiasz...-spuścił wzrok patrząc na czubki swoich trampek.
-Hej nowa!Lepiej nie zadawaj się z tą ciotą!-usłyszałam czyiś głos.Odwróciłam się i zobaczyłam Biebera z jego kumplami, ale nie powiedział tego pan gwiazda.Był to jeden z jego przyjaciół.Blondyn o niebieskich oczach,dość wysoki.Był to prawdopodobnie ten Chris,ponieważ pasował do chłopaka z opowiadań Kat.Chłopacy wyszli właśnie ze stołówki.
-Oh...Odwal się ode mnie i od niego.-powiedziałam mrużąc złowrogo oczy.
-Źle robisz obrażając mnie....
-No cóż już taka jestem...-wzruszałam ramionami.-Nikt nie będzie mi mówił z kim mam się trzymać.
-Jesteś dziwna.-spojrzał na mnie jak na kosmitkę.
-Może..-leciutko się uśmiechnęłam.Widziałam jak moje zachowanie robi mu na złość.-Ale mi to nie przeszkadza.I wiesz co? Tobie też nie powinno bo mnie nie znasz. Więc się odpieprz...-odwróciłam się do nich tyłem.
-Suka...-szepnął blondyn a ja uniosłam dłoń do góry pokazując mu środkowy palec.Chłopacy zaczęli "wyć uuu..." a ja opuściłam dłoń,drugą złapałam DJ'a za rękaw bluzy i pociągnęłam go za sobą.
-Chodź...-powiedziałam do chłopaka.
Gdy zniknęliśmy za rogiem chłopak wyswobodził się z mojego uścisku i złapał mnie za dłoń.
-Coś ci pokażę.-pociągnął mnie w stronę schodów.-Nie martw się nic ci nie zrobię bo mnie nie interesujesz...
-Nie ro...-weszliśmy na dach pokryty różnymi kwiatami i roślinami,było przepięknie aż przerwałam w pół zdania.-Wow....
-Nie rozumiesz...
-Hm??
-Chciałaś powiedzieć że nie rozumiesz.-spojrzał na mnie a ja stałam na środku i się powoli okręcałam.
-Ah tak.-spojrzałam na chłopaka który stał oparty o framugę drzwi z rękoma w kieszeniach.
-Nie to że nie jesteś ładna...Bo jesteś naprawdę śliczna ale ja wolę chłopaków.-mówił to tak swobodnie.
-Ah...Teraz rozumiem.
-Więc zrozumiem jak nie chcesz mieć ze mną do czynienia. -zrobił miejsce w drzwiach jakby chciał mnie wypuścić.
-Mi to obojętne...-uśmiechnęłam się leciutko.-Wydajesz się spoko więc chciałabym mieć z tobą kontakt.
Usiadłam na podłodze,chłopak usiadł obok mnie.Rozmawialiśmy przez 10 minut o tym że Dj przyjaźnił się kiedyś z Biebrem ale gdy wszyscy dowiedzieli się że jest gejem, automatycznie Justin się od niego odwrócił.Gdy usłyszeliśmy dzwonek szybko się zerwaliśmy na równe nogi i zbiegliśmy po schodach do klas.
DJ chodził do 3A więc się pożegnaliśmy i szybkim krokiem rozeszliśmy się do pomieszczeń w których mieliśmy mieć lekcje.
Miałam właśnie godzinę wychowawczą, więc wbiegłam do klasy i zobaczyłam Kat siedzącą obok wolnej ławki.Szybkim krokiem poszłam do niej.
-Siemka.-uśmiechnęłam się siadając w ławce.
-Hej! Martwiliśmy się z Miłoszem! Tak szybko wyszłaś a później znaleźć cię nie mogliśmy.-powiedziała z udawaną złą miną.
-Byłam z...-spojrzałam na ręce którymi się bawiłam.-Z DJ'em.
-Z tym DJ'em?-wytrzeszczyła oczy.
-Tak.Jakiś problem?
-Nie.Ja go lubię,mieszka obok mnie.-uśmiechnęła się.
Lekcja się zaczęła, pani ciągle gadała o tym że niektóre dziewczyny się ubierają wyzywająco itd.Nie słuchałam za bardzo. W pewnym momencie na mojej ławce wylądowała karteczka, rozejrzałam się po klasie i po mojej lewej zobaczyłam uśmiechającego się do mnie Biebera.Otworzyłam karteczkę i było w niej napisane:
''Hej :) Gdzie zniknęłaś z DJ'em?? - JB"
Spojrzałam się z nów na niego z udawanym uśmieszkiem.Zwinęłam kartkę w rękach i rzuciłam mu prosto w nos.Ten się zdziwił moim zachowaniem i odwrócił ode mnie wzrok.Po chwili kolejna karteczka wylądowała na mojej ławce:
"Ej.No proszę nie bądź taka...-JB"
Włożyłam karteczkę do piórnika.I patrząc na tablicę przed sobą pokazałam środkowy palec Bieberowi.Ten położył zrezygnowany głowę na ławce.
Do końca lekcji miałam spokój.Gdy wyszłam z klasy skierowałam się do mojej szafki,poszłam sama bo Kat musiała jeszcze porozmawiać z nauczycielką.Otworzyłam szafkę i zamieniłam książki.Gdy ją zamknęłam za drzwiczkami był Bieber.
-Jezu...-mruknęłam.
-Hej.-uśmiechał się.
-Czego?-wyminęłam go.
-Pogadać.-złapał mnie za nadgarstek.Szybko wyswobodziłam szarpnięciem rękę.
-Niby po co??
-Tak sobie.-wzrószuł ramionami i ruszył za mną.
-Odwalisz się?-szłam przed siebie.
-Czemu mnie tak nie lubisz??
-Hmmm no nie wiem...-wzruszyłam ramionami.-Może dlatego jak potraktowałeś DJ? Może dlatego że jesteś dość arogancki...
-Ah...DJ...-mruknął.- No bo ja nie chciałem...
-Oszczędź sobie tłumaczeń i daj mi spokój.-podbiegałam do mojego brata który grzebał coś w szafce.
-Hej hej! -uśmiechnęłam się do niego.
-Hej mała...Czemu ten Bieber się na ciebie gapi??-zamknął szafkę.
-Nie wiem...Chciał pogadać ale ja nie chciałam.-wzruszyłam ramionami.
-Chodź.-złapał mnie za rękę i pociągnął do stojącego na środku korytarza Biebera.
-Nie.Nie.Nie.-mówiłam próbując odciągnąć go ale był za silny.
-Słuchaj Bieber albo dasz spokój mojej siostrze albo zaprosisz ją na randkę.
-Co?!?!-spojrzałam na niego.-Nie słuchaj go...Mój brat wygaduje różne głupoty.-zwróciłam się do Biebera.
-Wy...Wy jesteście rodzeństwem??-zapytał zdziwiony chłopak.
-Niestety...-mruknęłam.
-A ja myślałem...
-Wiem co myślałeś.-zaśmiałam się wcinając mu w zdanie.-Nie ważne...ja idę.Nie chcę mieć już dzisiaj z żadnym was do czynienia.-odwróciłam się kręcąc z dezaprobatą głową.
Reszta dnia minęła spokojnie, po powrocie do domu sama, ponieważ mój brat poszedł pograć w kosza na boisku,zjadłam obiad i poszłam na górę do swojego pokoju.Po odrobieniu lekcji weszłam na fb, twittera i różne inne portale a później poszłam spać.W nocy obódził mnie dźwięk mojego telefonu.Wkurzona zeszłam z łóżka aby wyciągnąć telefon z kieszeni torebki,była to jakaś wiadomość od nieznanego numeru.
"Powiedziałaś że wczoraj nie chciałaś mieć ani ze mną ani z twoim bratem do czynienia więc uszanowałem twoje zdanie i napisałem dopiero dzisiaj.Proszę porozmawiaj ze mną dzisiaj...Naprawdę bardzo proszę :*"
Zdziwiłam się trochę a już wgl byłam w  szoku po tej buźce,spojrzałam na zegarek i była 4.30.Zaspana olałam Biebera i wróciłam do ciepłego łóżeczka spokojnie zasypiając od nowa...
__________________________________________________________________

Obiecałam więc jest :D
Mam ogromną nadzieję że się Wam spodoba ;)
Ja jestem nawet zadowolona...
Jutro może dodam następny ale nie obiecuję bo przychodzi do mnie koleżanka więc ciężko będzie coś napisać logicznego przy niej xD
-Patryś

Rozdział 1 "Kat!Opanuj się."

Tydzień od przyjazdu do Stratford minął...Przez cały ten czas siedziałam w swoim nowym pokoju i próbowałam go jakoś udekorować aby przypominał mi najlepsze chwile z obu krajów w których mieszkałam wcześniej.
-Karolina!!!!Wstawaj!!Chyba nie chcesz się spóźnić pierwszego dnia szkoły?!-z krainy snów wyrwał mnie krzyk mojej rodzicielki.Wzięłam wygodne ciuchy z szafy i poszłam się ogarnąć.Gdy byłam już gotowa zbiegłam na dół.
-Pa mamo! Pa tato!-byłam już przy drzwiach.
-Czekaj!-mama wyszła z kuchni.-Tu masz kasę na lunch.-wręczyła mi pieniądze.
-Dzięki.-cmoknęłam ją w policzek i już odwróciłam się do drzwi.
-Czekaj jeszcze na brata.Idziecie razem.-powiedziała i skierowała się do kuchni.Automatycznie się odwróciłam i poszłam za nią.
-Mamooo...-jęknęłam.-Nie mam 5 lat!-zbulwersowałam się.-Mogę iść sama!
-Nie.Idziecie razem i koniec kropka.-powiedział stanowczo mój ojciec popijając kawę.
-Słucham?!-w pewnym momencie wpadł oburzony Miłosz.-Nie pokażę się z nią w szkole! Znów później będzie że moja siostra gra lepiej w kosza...Już mi wystarczy że chodzimy d tej samej szkoły.-mruknął stając obok mnie i opierając się o framugę drzwi.
-Hah..To nie moja wina że piłką do kosza nie potrafisz trafić...-nabijałam się.
-Byłem kapitanem drużyny szkolnej w Rzymie więc siedź cicho.-odpyskował,faktycznie nim był...
-Proszę idźcie już do tej szkoły.-jęknęła mama zalewając sobie herbatę wodą.
Wyszliśmy niezadowoleni, szliśmy obok siebie ale się do siebie w ogóle do siebie nie odzywaliśmy. Droga zajęła nam 20 minut.Gdy znaleźliśmy się przed budynkiem niepewnie się rozejrzałam.Było pełno plastików i wymalowanych dziewczyn.Po wejściu do szkoły pokierowaliśmy się do sekretariatu, tam starsza pani dała nam numery szafek,plany lekcji,książki i plany szkoły.
-Który masz numer szafki?-zapytał Miłosz gdy ustaliśmy gdzieś w koncie.
-116.A ty??-zapytałam lustrując plan lekcji i szukając na planie sali numer 13 w której mam biologię,pierwszą lekcję.
-78.Co teraz masz??
-Biologię w 13-nastce.To do końca i pierwsze drzwi na lewo.-spojrzałam na korytarz.
-Ja mam plastykę w 18-nastce.To tutaj.-pokazał na drzwi przy których staliśmy.
-Dobra mała ja idę jeszcze przejść się po szkole i poszukam następnej klasy.Co ty masz na drugiej??-zapytał chowając kartki do plecaka.
-Angielski w 25-ątce.
-To będę czekał na ciebie przy klasie i razem pójdziemy na stołówkę.-uśmiechnął się a ja nie wiedziałam co mu się stało bo zawsze sobie dokuczamy a dzisiaj jest taki dziwnie miły.
-Jak chcesz.-mruknęłam a chłopak już odchodził.
-Miłosz!-krzyknęłam za nim a ten się obrócił.-Powodzenia.
-Dzięki i wzajemnie.-i zniknął w tłumie.
Poszłam do mojej szafki i schowałam wszystkie książki i zeszyty które wzięłam ze sobą.Wzięłam tylko biologię i włożyłam ją do torby.Później poszłam pod klasę numer 13 i usiadłam pod ścianą,skuliłam nogi pod brodę i zamknęłam oczy opierając głowę o ścianę, westchnęłam.
-Fajne okulary.-usłyszałam głos jakiejś dziewczyny.Otworzyłam oczy i ujrzałam dziewczynę o biało-czarnych włosach.
-Dzięki.-mruknęłam.-Chcesz to siadaj.-poklepałam miejsce obok mnie.Dziewczyna usiadła po turecku i się blado uśmiechnęła.
-Nowa??-zapytała na mnie patrząc.
-Niestety.-znów zamknęłam oczy.
-Jestem Katnis.-wyciągnęła do mnie rękę.
-Ja Karolina.-uścisnęłam dłoń i się lekko uśmiechnęłam.
-W jakiej grupie jesteś?
-2B.-spojrzałam na karki które trzymałam na kolanach.
-Ja tak samo!-powiedziała uradowana.
-Przynajmniej kogoś już znam.
-Jesteś nowa więc musisz wiedzieć co nieco.-rozejrzała się po korytarzu.-Do naszej grupy chodzi też Justin Bieber i Chris Craven.Mam nadzieję że nie będziesz piszczeć??-zerknęła na mnie nie pewnie.
-Nie obchodzą mnie...
-To świetnie.-uśmiechnęła się.-Od razu mówię żebyś uważała na Mari.
-A kto to??
-To dziewczyna Biebera, jest kapitanem cheerleaderek a jej rodzice to sławni architekci którzy sponsorują szkołę.
-Nie chodzi z nami do klasy??-spojrzłam na nią błagalnie.-Proszę powiedz że nie chodzi...
-Nie chodzi.-powiedziała patrząc przed siebie.
-Naprawdę?!-uśmiechnęłam się trochę.
-Nie.-spojrzała się na mnie z wielkim uśmiechem.
-Ej! Czemu to powiedziałaś?
-Bo tak ładnie prosiłaś.-wytknęła mi język na którym miała kolczyk.
-Głupol.-rozczochrałam jej grzywkę.Obie zachichotałyśmy.Po chwili zadzwonił dzwonek więc się podniosłyśmy i weszłyśmy do klasy.Cieszyłam się bo byłyśmy pierwsze,pomijając nauczycielkę więc poszłam na koniec sali i wybrałam sobie ostatnie miejsce w środkowym rzędzie.Katris rozmawiała chwilę z profesorką a później przyszła i usiadła przy stoliku obok ponieważ miejsca były pojedyncze.
-Kari...To miejsce Biebra.
-Oj tam,oj tam.Może się nie skapnie.-zaśmiałam się.Po chwili do klasy wszedł pan gwiazdka z piłką kręcąc ją na placu a za nim sztab zachwyconych dziewczyn.
-Panie Bieber to ani scena ani boisko.-pouczyła go nauczycielka zabierając piłkę.
-Przepraszam...-skierował do pani uśmiech a potem się odwrócił i stanął przed jedną z dziewczyn.Niską farbowaną blondynką na szpilkach w obcisłej miniówce i wydekoltowanej bluzce.Cmoknął jaw  usta a później skierował się roześmiany z kolegą w moją stronę.Gdy mnie zobaczył stanął nieruchomo.
-To moje miejsce...-powiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej.Ja nachyliłam sę nad ławką i obejrzałam ją przelotnie.
-Nie widzę aby była podpisana...-oparlam się znów o oparcie krzesła.Chłopak trochę szerzej otworzył oczy ze zdziwienia.
-Ale ja tu zawsze siedziałem.
-Ale nic nie trwa wiecznie.-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Panie Bieber może raczyłby pan usiąść.-zapytała profesorka a chłopak z grymasem na twarzy usiadł w ławce obok mnie.-Mamy w klasie nową koleżankę...-pani spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.-Chodź tutaj i się przedstaw.
Wstałam powoli i pewnie ruszyłam do pani. Gdy przechodziłam obok jakiegoś chłopaka klepnął mnie w tyłek.Szybko się odwróciłam,złapałam jego rękę i widząc że nikt się mną nie interesuje a pani pisze w dzienniku coś wykręciłam mu dłoń i szepnęłam na ucho.
-Jeszcze raz takie coś a ci połamię te łapy.-puściłam rzucając dłoń i poszłam do profesorki.Chłopak minę zdziwioną minę,był w szoku.Podeszłam do biurka i pani zamknęła dziennik, uciszyła wszystkich i każda para oczu spojrzała na mnie.
-Cześć wszystkim.-uśmiechnęłam się.-Jestem Karolina Lisowska,jestem Polką ale przez ostatnie 3 lata mieszkałam w Rzymie.Mam młodszą siostrą i starszego brata.-spojrzałam na nauczycielkę.
-Opowiedz z czego jesteś dobra, co lubisz robić?-oparła się o biurko.
-Przez ostanie 3 lata grałam w koszykówkę i tronowałam Karate.Gram...-spojrzałam w podłogę.-To znaczy grałam na perkusji od kiedy byłam mała aż do pierwszej przeprowadzki.Gdy byłam jeszcze w Polsce uprawiałam boks a także gimnastykę artystyczną.Potrafię nieźle rysować...Przez wiele lat tańczyłam streetdance. A i w szkole w Rzymie byłam kapitanem cheerleaderek.
-No ładnie....Jaki przedmiot lubisz najbardziej?
-W-f,plastykę i zaawansowaną technikę.-uśmiechnęłam się nieśmiało spoglądając na panią.
-Zaawansowaną?!-pani się zdziwiła.
-Tak,ponieważ normalną ukończyłam już w Polsce.
-Dobrze, możesz usiąść.
Szybko uciekłam na swoje miejsce.Lekcja minęła dość szybko bo nie była taka nudna jak myślałam.Gdy zadzwonił dzwonek szybko złapałam Kat za rękę i wyszyłyśmy jako pierwsze z klasy.
-Ale dopiekłaś Bieberowi.-szłyśmy korytarzem do mojej szafki.Wzruszyłam tylko bezinteresownie ramionami.-Później cały czas się na ciebie patrzył.
-Kat,proszę przestań.-powiedziałam otwierając szafkę.Wyjęłam książki do angola.-A ty gdzie masz szafkę??-zapytałam wyjmując zeszyt.
-Tu.-otworzyła szafkę nr. 117.
-Super.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Słuchaj nowa jestem Mari.-odwróciłam się tyłem do szafki.-Nie zadawaj się z tym dziwactwem.-spojrzała na Kat.-Chodź z nami.My cię wprowadzimy w elitę tej szkoły.
-Jeśli pozwolisz sama będę sobie wybierać z kim chcę się trzymać.I na pewno to nie będziesz ty.-uśmiechnęłam się mrużąc oczy i uśmiechając się łobuzersko odwróciłam się do szafki.
-Eh!Czy ty nie wiesz do kogo mówisz?!-poklepała mnie palcem po ramieniu.
-Nie.Ale jakoś mnie to nie obchodzi.-zamknęłam drzwi do szafki i pociągnęłam Kat za rękę.Skierowałam się do sali nr 20.-Wytłumaczysz mi o co jej chodziło??
-Ona ma rację ...Nie powinnaś się ze mną zadawać.Nikt mnie nie lubi dlatego że jestem biedna .Żyję tylko z mamą i dwoma siostrami.-spuściła wzrok patrząc na czubki butów.
-Kat!Opanuj się.Chyba nie chcesz zrezygnować?Ja nie mam takiego zamiaru.-powiedziałam żucając torbę pod salę.
-Nie.Tylko od razu ostrzegam że przy mnie popularna nie będziesz.-dziewczyna usiadła pod ścianą.
-Nie chcę cię stracić,ok?! Bo cię strasznie polubiłam.-usiadłam obok niej.
-Ja ciebie tez.-uśmiechnęła się.
_______________________________________________________________

Oh jak się cieszę!! Jest już pierwszy. :D Drugi dodam pewnie wieczorem.
Mam nadzieję że się Wam spodoba. Ja jestem nawet zadowolona.
Proszę powiedzcie o tym blogu swoim znajomym.To dla mnie bardzo ważne aby mieć jak najwięcej czytelników.
Pozdrawiam.
-Patryś

Prolog

Wszystko się zaczyna i kończy. Wszystko ma zakończenie...Pasja przemija z wiekiem,dorastamy,starzejemy się,umieramy.Nasze życie porównujemy do kwiatu który najpierw ma pąki,kwiaty a później więdnie i umiera.Wszystko jest kruche i nietrwałe...Przyjaźnie z dzieciństwa prawie nigdy nie zostają zatrzymane...Myślimy że w życiu najważniejsze są pieniądze i sława. Ale to nie prawda...Każdy potrzebuje czegoś innego.Niektórzy pieniędzy i drogich przedmiotów inni miłości i uczucia, a jeszcze inni potrzebują domu,rodziny.
Każdy myśli że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. To nie tak...Na miejsce składają się ludzie...Im lepsi przyjaciele tym lepiej w danym miejscu.Tym dłużej chcesz tam zostać.Pamiętać te chwile spędzone w gronie wspaniałych ludzi na których zawsze mogłeś liczyć.
Jednak później wyjeżdżasz,wszyscy obiecują że będziecie trzymać kontakt jednak to nie prawda...Wszyscy kłamali a jedyną osobą która stara się utrzymać kontakt jest ta osoba po której się tego nie spodziewałeś...

Ale jest coś co na zawsze zostanie w moim sercu...To moja miłość do Ciebie...

Bohaterowie

Karolina Lisowska-15-latka, urodziła się w Polsce.W wieku 12 lat przeprowadziła się do Rzymu tam też mieszkała przez 3 lata.Jest pyskata i szczera do bólu,nie lubi gdy ktoś ocenia po wyglądzie.Gdy mieszkała w Italii grała w koszykówkę i uprawiała Karate.Od małego grała na perkusji aż do pierwszej przeprowadzki.Gdy mieszkała jeszcze w swoim kraju uprawiała boks a także gimnastykę artystyczną.Uwielbia pisać opowiadania i różne historie.(Nikt o tym nie wie). Przez długi okres czasu tańczyła streetdance zarówno w Polsce jak i w Italii. W szkole w Rzymie była kapitanem cheerleaderek jak i kółka teatralnego.Typ pyskatej dziewczyny która ma wszystko gdzieś.Nie lubi się zwierzać ani pokazywać uczuć.Zawsze kręciła się w grupie chłopców.Ciężko aby komuś zaufała albo się do kogoś przekonała. Lubi zawierać nowe znajomości ale ciężko stać się jej przyjacielem.Musi czuć tą więź i nie czuć bariery która nie pozwala jej się zwierzać.Jest spontaniczna i czasami arogancka, lubi się popisywać ale nie przesadza. Nie lubi pustych lasek albo osób które chcą nią kierować i które mówią jej co ma robić i z kim się zadawać.Uwielbia się wygłupiać ze znajomymi.Kocha trampki i rurki ale czasami zakłada też sukienki albo spódniczki.

Justin Bieber- 15-letni piosenkarz i gwiazda muzyki.Osiągnął swoje marzenia dzięki swoim bliskim.W szkole jest popularny nie tylko dlatego że jest sławny ale także dlatego że jest kapitanem szkolnej drużyny koszykarskiej.Zwariowany,lubi rozśmieszać wszystkich.Pewny siebie.(Więcej pisać nie będę bo dowiecie się z opowiadania :P)

Katnis Smith-15-latka dziewczyna która nie jest lubiana w szkole,nie ma przyjaciół ponieważ pochodzi z biednej,rozbitej rodziny.Przeciętna uczennica.Lubi grać w siatkówkę i uprawia Jogę.Jest bardzo zamknięta w sobie ale jednak rozmawia z tymi z którzy chcą z nią rozmawiać.Jest kino-maniaczką i uwielbia czytać książki.

DJ Thomson- 16-letni chłopak tak samo jak Kat nie jest lubiany w szkole dlatego że woli chłopaków.Lubi grać na pianinie.

Mari Jonson- dziewczyna Biebera. Jest jedyną córką sławnych architektów.Jej rodzice spostponują szkołę więc jest bardzo popularna. Jest także kapitanem cheerleaderek, ma 15-lat. Interesuje się tylko sobą i popularnością którą przyniósł jej JB.Ma dwie puste przyjaciółki które zawsze ją popierają i wszędzie za nią chodzą: Rebecca i Bettie.

Chris Craven- najlepszy przyjaciel Biebera, znają się od małego i nigdy się nie rozstają.Chris jest zarozumiały i arogancki ale nie żeruje na sławie JB tak jak Mari.Jest miły i kochany dla osób które lubi. Lubi grać w nogę i się wygłupiać, jest towarzyski ale lubi stawiać na swoim. Nie cierpi dziewczyn które są w czymś od niego lepsze,jeśli chodzi o sport.Jest bardzo ambitny.

Miłosz Lisowski-16-letni brat głównej bohaterki. Chłopak lubi grać w koszykówkę i piłkę nożną. Tak samo jak siostra tańczył streetdance w tej samej formacji. Potrafi grać na pianinie i gitarze. Uwielbia wkurzać Karolinę jednak wie że ona też potrafi odpyskować.Miłosz uwielbia grać w gry komputerowe i w przyszłości chciałby zostać programistą.