Po kilku minutach byliśmy przed domem JB.Chłopak z niego wysiadł a ja miałam ochotę zostać w środku.
-Hej...A ty masz zamiar siedzieć w środku??-chłopak otworzył drzwi i wyciągnął do mnie rękę.
-Szczerze...To miałam taką ochotę.-szepnęłam i wysiadłam z auta z pomocą JB.
-Co ci jest??-szliśmy do drzwi,złapał mnie za rękę i pociągnął do środka.
-Nic.-mruknęłam smutno i poszłam po schodach do pokoju chłopaka.Justin był lekko zdezorientowany więc powędrował za mną cały czas mi się przyglądając.
-Jak to nic??-podszedł do swojej szafy a ja usiadłam na łóżku.
-No nic.-bawiłam się koronką przy sukience.
-Mów.-ukucnął przy moich nogach i położył brodę na kolanach.
-Justin...Naprawdę nic.-odwróciłam wzrok.
-Tak,jasne jasne....A to odwracanie wzroku to po co??-złapał mnie za podbródek siadając obok mnie.Wiedział dobrze że moje odwracanie spojrzenia było tylko wtedy gdy albo się czymś martwiłam albo nie znałam odpowiedzi na swoje zastawienia.
-Justin idź się już przebrać.
-Nie.Dopóki mi nie powiesz co się dzieje to nie ruszę się.-przytulił mnie do siebie.
-Po prostu...Ciągle myślę o tym miesiącu bez ciebie...-zakryłam twarz rękoma.
-I tak wiem że nie tylko to cię męczy ale nie chcę abyś płakała więc dam ci spokój...-pocałował mnie w czoło.-Mała będziemy do siebie codziennie dzwonić.Zobaczysz że jakoś damy radę.-przytulił się do mnie jeszcze raz.
-Już...Idź się przebrać.-uśmiechnęłam się blado.
-No już,już marudo.-wstał i podszedł do szafy.Przyglądałam się mu i myślałam o tym strasznym miesiącu przede mną...-Możesz nie pożerać mnie wzrokiem??-zaśmiał się chłopak a ja się zarumieniłam.
-Nie pożeram cię wzrokiem!!-oburzyłam się.
-Jasne.-wytknął mi język i zniknął w łazience.Wzięłam do ręki swój telefon i zaczęłam pisać z Kat która jak zwykle siedziała na FB podczas lekcji.-Gotowy.-chłopak wyszedł z łazienki a ja nawet nie podniosłam wzroku.-Eh...Może raczyłabyś zaszczycić mnie spojrzeniem??
-Już już...-odłożyłam telefon i podniosłam wzrok.-Wow...-otworzyłam szeroko oczy.Przed moimi oczami stał całkowicie inny chłopak od mojego przyjaciela.Wyglądał naprawdę świetnie.
-Czyli może być??
-Jest świetnie.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Tak...Widzę to po twoim zawstydzonym uśmieszku.
-Nie zawstydziłam się!-wstałam z łóżka biorąc telefon do ręki.
-No przyznaj że jestem mega przystojny.-przyciągnął mnie do siebie za rękę tak że wylądowałam w jego objęciach.
-Pff...Możesz sobie pomarzyć.-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Ale ty jesteś...
-Jestem jaka jestem.-wytknęłam mu język.Chłopak już nic więcej nie powiedział, złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do drzwi wyjściowych.Szyliśmy szybko i bałam się że wywrócę się w szpilkach.Na szczęście udało mi się dojść do samochodu bez żadnych potknięć.Szybko do niego wsiedliśmy i z piskiem opon odjechaliśmy z podjazdu.
-Możesz mi powiedzieć...-spojrzałam na JB.-Czemu jesteś taki zły??
-Nie jestem zły.
-Przecież widzę.-zawsze gdy był zły ściskał mocno obiema rękoma kierownice,a zawsze kierował tylko jedną.
-Nie jestem zły.-warknął.Zdziwiło mnie jego zachowanie ale nie miałam mu tego za złe bo dzisiaj oboje mieliśmy swoje humorki.-Nie chcę cię dzisiaj męczyć ale wiesz że nie możesz się złościć z byle powodu...
-Wiem.-znów warknął.Położyłam mu rękę na karku i zaczęłam bawić się jego włosami.Zauważyłam że leciutko,prawie niezauważenie się uśmiechnął.Resztę drogi jechaliśmy w ciszy,patrzyłam cały czas przez swoje okno i bawiłam się włosami chłopaka.Starałam się nie myśleć nad niczym ale co chwila przez mój umysł przepływały myśli na temat tego czemu czasami tak dziwnie się zachowuję przy JB ale jednak jak najszybciej odganiałam je od siebie.W pewnym momencie poczułam jak chłopak wsuwa swoją dłoń pod moją którą trzymałam na udzie.Spojrzałam najpierw na splecione palce a później na chłopaka.Uśmiechał się do mnie przepraszając.
-Przepraszam...
-Nie musisz przepraszać.-przysunęłam się i pocałowałam w policzek.-Wiesz że cię dobrze rozumiem.-wróciłam do poprzedniej pozycji tyle że patrzyłam na chłopaka.
-Nie wiem jak ty wytrzymujesz znosząc mnie...Przecież zawsze gdy mam gorszy dzień obrywasz ty...Albo gdy mam jakiś problem to ty mnie słuchasz.-ścisnął bardziej moją dłoń.
-Ale przecież o to chyba chodzi w przyjaźni, nie??Żeby cały czas być przy sobie mimo wszystko.-uśmiechnęłam się lekko patrząc na drogę.
-Nie wiem jak ty to robisz...-wziął moją dłoń i pocałował w palce,a po chwili znów opuścił na moje kolana cały czas ją trzymając.
-Ty też ze mną wytrzymujesz a wiem że jestem niezłym ziółkiem.-gdy to mówiłam do głowy przyszły mi wszystkie chwile kiedy w złości wykrzyczałam mu że go nienawidzę i wyzywałam ile tylko mogę,albo gdy miałam zły humor i się do niego nie odzywałam bez powodu.
-Ale na ciebie nie da się gniewać.-uśmiechnął się pod nosem.
-Tak samo na ciebie.
-Jesteśmy na miejscu.-chłopak zaparkował i z wielkim uśmiechem się na mnie spojrzał.Później szybko wyszedł z auta i w mgnieniu oka trzymał mnie już za rękę idąc do budynku przed którym było bardzo dużo paparazzi.Szybko znaleźliśmy się w środku,jakiś starszy pan zaprowadził nas do stolika który znajdował się na środku sali.Złożyliśmy zamówienie i pogrążyliśmy się w rozmowie o tym co będzie przez ten miesiąc.Po zjedzeniu siedzieliśmy w ciszy i się sobie przyglądaliśmy.Było to dość dziwne bo rozumieliśmy się bez słów,patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i co chwila uśmiechaliśmy.
-Od jakiegoś czasu mam totalny mętlik w głowie...-mruknęłam konsumując swój deser czyli czekoladowo-orzechowe ciasto.
-Nie rozumiem co masz na myśli...-chłopak oparł się o stolik.On nie jadł już nic.
-Sama nie wiem...Wszystko dzieje się tak szybko.
-Miałem nadzieję że powiesz coś innego...-szepnął mając nadzieję że nie słyszę i upił łyk wody.
-Hm??-spojrzałam na niego.
-Nic nic.-pokręcił przecząco głową.-Daj kawałek.-przysunął się bliżej robiąc oczy kota z Shreka.
-Mogłeś sobie zamówić.-wytknęłam mu język.
-Oj no daaaaj...-zaśmiał się a ja podsunęłam mu talerzyk.Wziął kawałek i się uśmiechnął.
-Smakuje??
-Całkiem niezłe.-wyszczerzył się a ja nałożyłam sobie następny kawałek.-Daj mi jeszcze jeden.
-Ugh...Jak dziecko.-nakarmiłam go kolejnym kawałkiem.
-O wiele lepsze jak ty mnie karmisz.
-Głupek.-przewróciłam oczami uśmiechając się.Po zjedzeniu Justin zapłacił a później znów trzymając się za ręce wyszliśmy z restauracji.Paparazzi jak zwykle robili nam zdjęcia.W drodze powrotnej ciągle się do siebie uśmiechaliśmy.Podróż do domu szybko minęła ponieważ rozmawialiśmy na jakieś śmieszne tematy.Justin mi opowiadał jakieś śmieszne historie z koncertów.Gdy znaleźliśmy się przed moim domem posmutniałam.
-Nie martw się...Idziemy tylko po to abyś się przebrała.-wyszczerzył się JB i zaparkował pod moim domem.Szybko wysiedliśmy i pobiegliśmy do środka.Dokładnie wiedziałam w co się ubiorę więc wzięłam ciuchy i poszłam szybko do łazienki.JB rozłożył się wygodnie na moim łóżku i grzebał coś w telefonie.Szybko się przebrałam,włosy pozostawiłam w takiej fryzurze jak wcześniej.Uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze a później popsikałam perfumami i zadowolona wyszłam z pomieszczenia.
-Więc...Jakie plany??-wkładałam do swojej torebki telefon i inne potrzebne rzeczy.
-Jako pierwsze pojedziemy do mnie bo muszę się przebrać.-wytknął mi język.-Później musimy spotkać się z Scooterem a później znów wracamy do mnie.-wstał powoli z łóżka.-Jest godzina 13.45...Więc do wyjazdu zostało mniej więcej trzy godziny..-mruknął smutno a ja automatycznie zesztywniałam.Zrobiło się się strasznie przykro i w jednym momencie miałam ochotę płakać.Jednak nic nie powiedziałam złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę schodów.Zbiegliśmy z nich w ciszy i szybko znaleźliśmy się w aucie.Nie patrzyliśmy się na siebie tylko na drogę przed nami.Justin co chwilka na mnie spoglądał ale ja wiedziałam że gdy na niego popatrzę wybuchnę płaczem a tego nie chciałam.Po 15 minutach drogi znaleźliśmy się przed willą Biebsa.W ciszy wyszliśmy z auta i powędrowaliśmy do budynku.Chłopak szedł pierwszy ale jednak przepuścił mnie w drzwiach i to ja znalazłam się jako pierwsza na górze w jego pokoju.Chłopak podszedł do szafy i bez zastanowienia wziął jakieś ciuchy.Ja bez pytania otworzyłam jego laptopa który leżał na łóżku i otworzyłam portale plotkarskie.
-Wow...Nie wiedziałam że masz dziewczynę!!-zaśmiałam się krzycząc do chłopaka.
-O czym ty mówisz??-wyszedł szybko z łazienki już gotowy
-Dzisiaj rano widziano Justina Biebera z jego przyjaciółką Karoliną Lisowską.-zaczęłam czytać artykuł.- Razem byli na śniadaniu w ekskluzywnej restauracji,wchodząc do budynku trzymali się za ręce i do siebie uśmiechali.Jak twierdzą osoby z otoczenia wyglądali na naprawdę zakochanych,jeden z kelnerów udzielił nam odpowiedzi na pytanie czy są parą: "Myślę że tak, przez cały czas JB rozśmieszał swoją towarzyszkę a ta co chwila obdarowywała go pięknym uśmiechem. Wyglądali na naprawdę szczęśliwych,karmili się,patrzyli sobie głęboko w oczy i ignorowali całe otoczenie.Muszę przyznać że do siebie pasują i myślę że są parą." -zrobiłam chwilę przerwy i spojrzałam na chłopaka który stał w drzwiach łazienki przysłuchując się.-Ale to nie koniec.Jak wiemy z źródeł, prawdopodobnie to właśnie Bieber namówił rodziców pięknej Karoliny na to aby ten dzień spędziła z nim.-uśmiechnęłam się na słowo "piękna".
-Pfff...Niech sobie nie pozwalają.-przewrócił oczami chłopak a ja się zaśmiałam.
-Widzisz jaką masz piękną przyjaciółkę??-podkreśliłam przed ostatnie słowo.
-No wiesz...Podobno dziewczynę.-podszedł do mnie bliżej.
-Hah...Jaaaaasne.-zaśmiałam się i rozciągając opadłam na plecy na łóżko.Zachichotałam i uśmiechnęłam się jak mała dziewczyna zamykając oczy..Ręce miałam podniesione do góry a nogi założone po turecku,przez to że się rozciągałam miałam odkryty pępek.Cały czas nie otwierałam oczu.Chłopak przysunął się do mnie i pocałował w brzuch.Uśmiechnęłam się a później szybko usiadłam.-Nie pozwalaj sobie,braciszku...-obciągnęłam sweterek.Chłopak z smutnym wyrazem tworzy wstał z łóżka biorąc laptopa usiadł na fotelu naprzeciwko łóżka.Przyglądałam mu się jak czegoś szuka w internecie.
-Słuchaj tego.-odchrząkną jakby miał mówić jakąś ważną przemowę.-Nastoletni bożyszcze nastolatek Justin Bieber.-podniusł na mnie wzrok dumnie się uśmiechając.-Był widziany dzisiaj z jego jakże piękną przyjaciółką Karoliną Lisowską.Dziewczyna chodzi z Biebsem do klasy i bardzo dobrze się dogadują.Odkąd jest rozpoznawana wszyscy zachwycają się jej urodą i wdziękiem osobistym,dużo osób mówi że pomimo młodego wieku jest naprawdę bardzo kobieca i wiele mężczyzn fantazjuje o jej osobie.My zastanawiamy się jak Justin opiera się jej urokowi...Para młodzieży udała się na romantyczne śniadanie do restauracji.Nie widzieli świta po za sobą.Nie dziwimy się Bieberowi, bo Karolina jest naprawdę uroczą kobietką.-uśmiechnął się.-Później jeszcze piszą to co ty czytałaś.
-Hahahaha...Widzisz jaką masz seksowną i pociągającą przyjaciółkę??Naprawdę nie wiem jak ty ze mną wytrzymujesz.-śmiałam się i znów opadłam na łóżko.-Hahaha no nie mogę...A o tobie panie Biebsie nic nie napisali.-śmiałam się jak głupia.Chłopak do mnie podszedł i z uśmiechem zaczął łaskotać.-Przestań!! Hahaahaha...Ju...Ju...Justin!!-wyginałam się po łóżku próbując uwolnić się od chłopaka ale on na mnie usiadł i nie miałam możliwości.-Debilu...Hahaha...Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!-cały czas się śmiałam i próbowałam go zepchnąć.W pewnym momencie zadzwonił telefon chłopaka.Jednak on nie zwrócił na to uwagi i z uśmiechem dalej mnie łaskotał.-Złaź! Justin...Proszę!!
-No dobra dobra ale to tylko dlatego że pewnie Scoot dzwoni.-chłopak zeskoczył i szybko odebrał.Nie słuchałam rozmowy tylko poszłam do łazienki aby zobaczyć mój stan wyglądu.Nie było tak źle jak myślałam.Mój make up był nienaruszony a włosy leciutko rozczochrane.Poprawiłam się i wróciłam do pokoju,zauważyłam że chłopak stoi tyłem do mnie i szuka czegoś w telefonie, postanowiłam się leciutko zemścić więc skoczyłam mu na plecy i przewróciłam na łóżko.Szybko usiadłam na nim okrakiem i z uśmiechem spojrzałam na niego ale chłopak był bardzo smutny.
-Hej, co jest??-zapytałam a chłopak usiadł wygodniej ze mną na kolanach.
-Nie spotkamy się z Scootem ponieważ przełożyli mi lot i spotkam się z nim już w samolocie...-mruknął smutny.
-Na którą??
-Za godzinę muszę być na lotnisku.
-Nie...-szepnęłam ze łzami w oczach.Chłopak nic nie powiedział tylko przytulił mnie do siebie.Rozpłakałam się wtedy do końca.
-Zmoczę ci koszulkę.-zaśmiałam się leciutko odsuwając.
-Nie ważne.-chłopak powiedział stanowczo i mocniej mnie do siebie przytulił.-Nie ważne...-szepnął mi do ucha.Trwaliśmy w tym uścisku aż się uspokoiłam.Poszliśmy jeszcze do kuchni zobaczyć czy wszystko jest wyłączone a później po zapakowaniu walizek JB pojechaliśmy pod szkołę odebrać Miłosza.Ja cały czas miałam na nosie okulary Justina i co chwila jakaś łza spłynęła mi po policzku.Chłopak też miał łzy w oczach ale starał się nie rozpłakać.Przez całą drogę do szkoły trzymał mnie mocno za rękę i gdy zobaczył że łza spływa mi po policzku całował ją.Miłosz czekał już na nas na chodniku i gdy tylko zobaczył samochód Justina od razu do niego wszedł i usiadł z tyłu.
-Hej co jest??Co się stało??
-Pojedziemy teraz do was,weźmiesz samochód i pojedziesz za mną i Kari na lotnisko.-Justin wyjechał z podjazdu i skierował się do mojego domu.Był bardzo poważny i przybity,cały czas mocno ściskał moją dłoń.
-Ale czemu?!?! O co tu chodzi??
-Musze być za 40 minut na lotnisku.Przełożyli mi lot.
-Kuźwa...-Miłosz także posmutniał,widać było że się wkurzył.Justin jechał szybko i gdy tylko znaleźliśmy się się przed domem mój bart wyskoczył z samochodu i pobiegł do domu po kluczyki,my cały czas siedzieliśmy w samochodzie.Bieber spojrzał na mnie smutno i przytulił do siebie bardzo mocno całując w głowę.Nie odzywaliśmy się,doskonale wiedzieliśmy że żadne słowa nie opiszą tego co czujemy.Po chwili z domu wyszedł Miłosz i wskoczył do swojego samochodu.Justin ruszył a brat za nim.Jechaliśmy w cieszy przez całą drogę gdy która bardzo szybko minęła.Zdecydowanie za szybko.Gdy wysiedliśmy z aut przywitaliśmy się z Kennym i Pattie którzy już czekali.Ochroniarz Biebera wyją walizki z samochodu i wszyscy poszliśmy do budynku, płakałam a Justin przytulał mnie do siebie.Gdy znaleźli się już przy odprawie ustaliśmy.Bieber z Miłoszem wpadli sobie w męski uścisk i powiedzieli coś czego nie słuchałam, ja w tym czasie pożegnałam się z Kennym i Pattie a po chwili Justin przyciągnął mnie do siebie.Płakałam ja dziecko,chłopak założył mi okulary na głowę i wytarł łzy kciukami.Sam też płakał,uśmiechnął się blado i pocałował w czoło.
-Będę za tobą tęsknić...-szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też...Naprawdę bardzo...-rzuciłam się mu na szyję a on mnie mocno objął w pasie.-Nie wiem jak ja bez ciebie wytrzymam.
-Nigdy jeszcze nie było mi tak ciężko się z kimś rozstać...
-Justin...Kocham cię braciszku.-przytuliłam się mocno.
-Ja ciebie też mała.-pocałował mnie w skroń a później leciutko się od siebie odsunęliśmy patrząc głęboko w oczy...
________________________________________________________________________
No i jest... :D Strasznie mi się podoba...Ahh..Jestem z siebie naprawdę dumna :D Nie żartuję wygaduję głupoty bo jest mi dzisiaj jakoś smutno.Ale mniejsza o to.Mam nadzieję że rozdział się wam spodobał :) Jest dość długi więc może was wciągnie ;)
-Patryś
środa, 6 lutego 2013
wtorek, 5 lutego 2013
Podziękowania.
Już tłumaczę o co chodzi...
Po prostu jestem zbyt leniwa xD i nie chcę mi się odpowiadać na każdy kom pojedynczo a jednak chciałabym Wam podziękować.
Powodem tego posta jest też fakt że muszę się uczyć a mam też dużo zajęć dodatkowych więc z tego powodu nie mam za bardzo czasu na odpowiadanie na każdego koma.
Jest ich dużo po od wczoraj przybyło ich naprawdę dużo. (Bynajmniej dla mnie jest ich już sporo) :)
Dziękuję każdemu który napisał jakieś miłe słowa i swoją opinię.
Dziękuję wiki <3
Dziękuję sensible (moja pierwsza, wierna czytelniczka) która jako pierwsza dodała na moim blogu koma :*
Dziękuję ~Justme
Dziękuję Joasi Sadowskiej
I dziękuję każdemu kto odwiedza mojego bloga :)
Jest to dla mnie naprawdę ważne aby to co piszę Wam się podobało. Do pierwszego koma myślałam że to co piszę jest bez sensu ale jednak właśnie Wy uświadomiłyście mnie że jednak warto wierzyć w to co się robi.
Chciałam jeszcze podziękować mojej BFF Oli która jest ze mną od samego początku i wytrwale znosi moje marudzenie gdy nie mam weny. Dziękuję kochana :**
Chciałam się pochwalić że mam już swoje półroczne świadectwo :D Mój kolega powiedział dokładnie tak: moja przyjaciółka to zajebista zajebistość xD
Ale tak na poważnie to pani powiedziałam że mam jedną z najlepszych świadectw w klasie i widzi się że jestem inteligentna bo się wgl nie uczę :D
Oj tam oj tam...
Mam tylko jedną 5 (a we Włoszech z piątkami się nie zdaje) więc muszę podciągnąć ten przedmiot i będzie zajebiście :)
To chyba na tyle :D Więc kompa nie mam ograniczonego...
Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję i pozdrawiam ;)
-Patryś
Po prostu jestem zbyt leniwa xD i nie chcę mi się odpowiadać na każdy kom pojedynczo a jednak chciałabym Wam podziękować.
Powodem tego posta jest też fakt że muszę się uczyć a mam też dużo zajęć dodatkowych więc z tego powodu nie mam za bardzo czasu na odpowiadanie na każdego koma.
Jest ich dużo po od wczoraj przybyło ich naprawdę dużo. (Bynajmniej dla mnie jest ich już sporo) :)
Dziękuję każdemu który napisał jakieś miłe słowa i swoją opinię.
Dziękuję wiki <3
Dziękuję sensible (moja pierwsza, wierna czytelniczka) która jako pierwsza dodała na moim blogu koma :*
Dziękuję ~Justme
Dziękuję Joasi Sadowskiej
I dziękuję każdemu kto odwiedza mojego bloga :)
Jest to dla mnie naprawdę ważne aby to co piszę Wam się podobało. Do pierwszego koma myślałam że to co piszę jest bez sensu ale jednak właśnie Wy uświadomiłyście mnie że jednak warto wierzyć w to co się robi.
Chciałam jeszcze podziękować mojej BFF Oli która jest ze mną od samego początku i wytrwale znosi moje marudzenie gdy nie mam weny. Dziękuję kochana :**
Chciałam się pochwalić że mam już swoje półroczne świadectwo :D Mój kolega powiedział dokładnie tak: moja przyjaciółka to zajebista zajebistość xD
Ale tak na poważnie to pani powiedziałam że mam jedną z najlepszych świadectw w klasie i widzi się że jestem inteligentna bo się wgl nie uczę :D
Oj tam oj tam...
Mam tylko jedną 5 (a we Włoszech z piątkami się nie zdaje) więc muszę podciągnąć ten przedmiot i będzie zajebiście :)
To chyba na tyle :D Więc kompa nie mam ograniczonego...
Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję i pozdrawiam ;)
-Patryś
poniedziałek, 4 lutego 2013
Liebster Award
Siemka wszystkim :) Kto by pomyślał że zostanę nominowana do Liebster Award :D
Jeśli nie wiecie co to LA opiszę w paru słowach:
Nominacja do LA jest przyznawana przez innego blogera w ramach uznania i przyznania że ktoś pisze niezłego bloga.Przynzaje się ją najczęściej blogom o małej liczbie obserwatorów i daje to możliwość "reklamowania" bloga. Po odebraniu nagrody trzeba odpowiedzieć na 11 pytań które osoba nominująca Ci zadała.Po odpowiedzeniu Ty nominujesz kolejne 11 osób zawadzając 11 pytań i informujesz je o tym.
Nominowała mnie Łucja. O której bardzo bardzo dziękuję za wyróżnienie :)
Wchodźcie na jej bloga ;) :http://nowe-zycie-z-one-direction.blogspot.it/
Pytania od Łucji:
1) Od kiedy jesteś fanką 1D, JB??
Hmmm...JB lubię od naprawdę bardzo dawna...Tak mniej więcej już 4 lata :) Może więcej.
2 Dlaczego piszesz bloga?
Eh...Mam bardzo rozbudowaną wyobraźnię i często pisałam coś na kartkach czy w zeszytach.Pewnego dnia postanowiłam że pokażę to komuś i wybrałam pisanie bloga.
3) Ulubiona książka?
Jest ich baaaardzo dużo bo kocham czytać a takie najbardziej lubiane to: Ever (wszystkie części), Wampiry w wielkim mieście,Igrzyska Śmierci (też wszystkie części) i Saga Zmierzch. Ale muszę przyznać że wolę czytać blogi.
4) Masz rodzeństwo?
Mam, młodszą siostrę.
5) Czy twoja rodzina popiera twoją miłość do idola?
Nie przeszkadza im to.Ale mój ojciec nie jest do końca zadowolony twierdzi że wolałby gdybym słuchała polskiej muzyki.
6) Czy wie że piszesz bloga?
Wiedzą, i czasami im to przeszkadza.Ale jednak tolerują :)
7) Wolisz czytać blogi o swoim idolu/idolach, czy nie dotyczące ich? Jak to drugie to o czym?
Zdecydowanie wolą czytać o swoim idolu.Nie czytam o innej tematyce.
8) Ulubiona piosenka twojego idola?
Uwielbiam wszystkie ale jednak te których słucham najczęściej to: "Fall", ''All around the world", "Turn to you" i "Pray"
9) Ulubiony film?
Tutaj też mam dylemat ponieważ jest kino-maniaczką :D Ale uwielbiam: "Zabójcze ciało", "Bad boys 2", "Jestem legendą", "LOL" i na pierwszym miejscu jest oczywiście "Never Say Never"
10) Ulubiona potrawa?
Zdecydowanie wszelkiego rodzaju owoce morza i spaghetti robione na przeróżne sposoby.
11) Najśmieszniejsza historia z życia?
Yyy... Było ich dużo bo jestem zabawną osobą lubiącą się wygłupiać. Opowiem jedną taką bardziej hmmm "przyzwoitą" więc byłam z przyjaciółmi na plaży i z moimi przyjaciółkami opalałyśmy się i w pewnym momencie poszłam do barku po colę a tam był mężczyzna który strasznie przypominał mi mojego tatę i byłam święcie przekonana że to on więc podbiegłam do mężczyzny krzyczą" Tato!!" i rzuciłam mu się na szyję a później jednak się zorientowałam że to nie mój ojciec więc szybko przeprosiłam i wróciłam do moich koleżanek.Mina gościa była bezcenna xD a jeszcze później koledzy komentowali moje zachowanie więc się śmieliśmy przez całe popołudnie :)
Blogi które nominuję:
http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.it/
http://dariaa.bloblo.pl/
http://you-only-love-once.blogspot.it/
http://swaggerbelive.blogspot.it/
http://storywithjustinbieber.blogspot.it/
http://be-alright.bloog.pl/
(Musi wystarczyć tylko tyle ponieważ tylko tyle czytam :D)
Pytania ode mnie :
1)Czy JB to twój jedyny idol?? Jeśli nie,to kim są inni??
2)Co sprawiło że piszesz bloga??
3)Ulubiona piosenka JB??
4)Ulubiony aktor??
5)Jesteś za czy przeciw Jelenie??
6)Ulubiony film?
7)Co sądzisz o 1D?
8)Czytasz książki??Jeśli tak to jaka jest twoja ulubiona?
9)Piszesz opowiadania tylko na blogu??
10)Masz więcej niż 1 bloga??Jeśli tak to napisz jakie :) (Chętnie bym poczytała :D)
11)Jaki sport lubisz??
Mam prośbę do autorek blogów przeze mnie nominowanych aby napisały mi w komentarzu przy powiadomieniu o nominacji kiedy dodadzą odpowiedzi ponieważ bardzo chciałabym je przeczytać ;)
Pozdrawiam Wszystkich :*
-Patryś
Jeśli nie wiecie co to LA opiszę w paru słowach:
Nominacja do LA jest przyznawana przez innego blogera w ramach uznania i przyznania że ktoś pisze niezłego bloga.Przynzaje się ją najczęściej blogom o małej liczbie obserwatorów i daje to możliwość "reklamowania" bloga. Po odebraniu nagrody trzeba odpowiedzieć na 11 pytań które osoba nominująca Ci zadała.Po odpowiedzeniu Ty nominujesz kolejne 11 osób zawadzając 11 pytań i informujesz je o tym.
Nominowała mnie Łucja. O której bardzo bardzo dziękuję za wyróżnienie :)
Wchodźcie na jej bloga ;) :http://nowe-zycie-z-one-direction.blogspot.it/
Pytania od Łucji:
1) Od kiedy jesteś fanką 1D, JB??
Hmmm...JB lubię od naprawdę bardzo dawna...Tak mniej więcej już 4 lata :) Może więcej.
2 Dlaczego piszesz bloga?
Eh...Mam bardzo rozbudowaną wyobraźnię i często pisałam coś na kartkach czy w zeszytach.Pewnego dnia postanowiłam że pokażę to komuś i wybrałam pisanie bloga.
3) Ulubiona książka?
Jest ich baaaardzo dużo bo kocham czytać a takie najbardziej lubiane to: Ever (wszystkie części), Wampiry w wielkim mieście,Igrzyska Śmierci (też wszystkie części) i Saga Zmierzch. Ale muszę przyznać że wolę czytać blogi.
4) Masz rodzeństwo?
Mam, młodszą siostrę.
5) Czy twoja rodzina popiera twoją miłość do idola?
Nie przeszkadza im to.Ale mój ojciec nie jest do końca zadowolony twierdzi że wolałby gdybym słuchała polskiej muzyki.
6) Czy wie że piszesz bloga?
Wiedzą, i czasami im to przeszkadza.Ale jednak tolerują :)
7) Wolisz czytać blogi o swoim idolu/idolach, czy nie dotyczące ich? Jak to drugie to o czym?
Zdecydowanie wolą czytać o swoim idolu.Nie czytam o innej tematyce.
8) Ulubiona piosenka twojego idola?
Uwielbiam wszystkie ale jednak te których słucham najczęściej to: "Fall", ''All around the world", "Turn to you" i "Pray"
9) Ulubiony film?
Tutaj też mam dylemat ponieważ jest kino-maniaczką :D Ale uwielbiam: "Zabójcze ciało", "Bad boys 2", "Jestem legendą", "LOL" i na pierwszym miejscu jest oczywiście "Never Say Never"
10) Ulubiona potrawa?
Zdecydowanie wszelkiego rodzaju owoce morza i spaghetti robione na przeróżne sposoby.
11) Najśmieszniejsza historia z życia?
Yyy... Było ich dużo bo jestem zabawną osobą lubiącą się wygłupiać. Opowiem jedną taką bardziej hmmm "przyzwoitą" więc byłam z przyjaciółmi na plaży i z moimi przyjaciółkami opalałyśmy się i w pewnym momencie poszłam do barku po colę a tam był mężczyzna który strasznie przypominał mi mojego tatę i byłam święcie przekonana że to on więc podbiegłam do mężczyzny krzyczą" Tato!!" i rzuciłam mu się na szyję a później jednak się zorientowałam że to nie mój ojciec więc szybko przeprosiłam i wróciłam do moich koleżanek.Mina gościa była bezcenna xD a jeszcze później koledzy komentowali moje zachowanie więc się śmieliśmy przez całe popołudnie :)
Blogi które nominuję:
http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.it/
http://dariaa.bloblo.pl/
http://you-only-love-once.blogspot.it/
http://swaggerbelive.blogspot.it/
http://storywithjustinbieber.blogspot.it/
http://be-alright.bloog.pl/
(Musi wystarczyć tylko tyle ponieważ tylko tyle czytam :D)
Pytania ode mnie :
1)Czy JB to twój jedyny idol?? Jeśli nie,to kim są inni??
2)Co sprawiło że piszesz bloga??
3)Ulubiona piosenka JB??
4)Ulubiony aktor??
5)Jesteś za czy przeciw Jelenie??
6)Ulubiony film?
7)Co sądzisz o 1D?
8)Czytasz książki??Jeśli tak to jaka jest twoja ulubiona?
9)Piszesz opowiadania tylko na blogu??
10)Masz więcej niż 1 bloga??Jeśli tak to napisz jakie :) (Chętnie bym poczytała :D)
11)Jaki sport lubisz??
Mam prośbę do autorek blogów przeze mnie nominowanych aby napisały mi w komentarzu przy powiadomieniu o nominacji kiedy dodadzą odpowiedzi ponieważ bardzo chciałabym je przeczytać ;)
Pozdrawiam Wszystkich :*
-Patryś
Rozdział 12 "-Jest mi to w zupełności obojętne."
Od wycieczki minęło już pół roku...Przez cały pobyt w Italii bardzo zaprzyjaźniliśmy się z JB.Chodziliśmy razem na plażę,wygłupialiśmy się rzucając poduszkami,oglądaliśmy różne filmy i opowiadaliśmy sobie wszystko.Całą przeszłość,marzenia,plany na przyszłość.Justin i Chris przyłączyli się do naszej paczki i cała nasz 6 spędzała razem popołudnia.Byliśmy jednością.W szkole na przerwach zawsze siedzieliśmy razem,na stołówce tak samo.Justin bardzo zaprzyjaźnił się z moim bratem więc często albo ja i Miłosz chodziliśmy do Biebsa albo on przychodził do nas.
Był właśnie 13 marca.
Obudziłam się w swoim ciepłym łóżeczku,słońce ładnie grzało przez okno.Zwlekłam się z łóżka i wzięłam uszykowane ciuchy i poszłam się ogarnąć do mojej łazienki.Gdy byłam już prawie gotowa,zostało mi tylko wyprostować włosy i zrobić make up,do mojej łazienki wpadł Miłosz z kamerką.
-Młoda nagrywam filmik dla JB żeby miał co oglądać podczas trasy.-właśnie malowałam kreskę na oku.Na samą myśl kredka wypadła mi z ręki.Podparłam się na rękach o zlew i westchnęłam próbując powstrzymać łzy.-Karo...-Miłosz opuścił kamerę i mnie przytulił.-On o tobie nie zapomni...Wiem że obojgu wam jest ciężko ale uwierz że ten miesiąc naprawdę szybko zleci...I gdy Justin wróci znów będziecie zachowywać się jak para zakochanych idiotów.
-Nie jesteśmy parą zakochanych!!-zbulwersowałam się odpychając chłopaka.Wróciłam do kończenia czynności którą przerwał mi mój brat.
-Jaaaasne...-Miłosz znów zaczął kamerować.-Już się nie wkurzaj księżniczko i powiedz coś miłego naszemu Bieberowi.-uśmiechnął się.Skończyłam make up i byłam już gotowa, uśmiechnęłam się do lustra a później z tym samym uśmiechem odwróciłam się w stronę Miłosza.
-Kochany Biebsie...Nie wiem jak bez ciebie będę mogła znosić mojego brata.-wywróciłam oczami.-Ale też nie wiem komu ja będę się zwierzać.-posmutniałam.-Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie cholernie ważny i że kocham cię jak brata bliźniaka który zna mnie na wylot...Chciałabym abyś pamiętał o mnie i reszcie paczki podczas trasy.Mam coś dla ciebie.-znajdowaliśmy się już w pokoju.Miłosz siedział na łóżku a ja wzięłam swoją gitarę i zagrałam pierwsze nuty.-Pewnie wiesz że nie grałam od przeprowadzki tutaj ale jest coś co chciałabym ci pokazać.-zaczęłam grać melodię piosenki którą razem z Justinem ułożyliśmy na wycieczce.Grałam i śpiewałam tekst przez nas napisany.Nikt nie słyszał że potrafiłam śpiewać,nawet Justin tego nie wiedział.Gdy skończyłam uśmiechnęłam się do kamerki.-Mam nadzieję że pamiętasz to jak pisaliśmy nuty i tekst na balkonie hotelu w Santa Marinella i mam też nadzieję że cię się spodoba moje wykonanie.-odstawiłam gitarę na stojak i znów spojrzałam w stronę sprzętu.Przesłałam buziaka i się blado uśmiechnęłam.-Miłej trasy głupolu.-znów się uśmiechnęłam.
-Wow...-Miłosz opuścił kamerę i się na mnie spojrzał.-Ty...Ty potrafisz śpiewać!!
-Czy ja wiem...-wzruszyłam ramionami i wzięłam swoją torbę wychodząc z pokoju.
-Jesteś świetna!!
-Nie jestem i koniec.
-On nie wiedział prawda??
-On nie wie.-schodziliśmy po schodach.-I niech się nie dowie do obejrzenia filmiku.
-Nie pisnę słówka.
-Nie piśniesz bo byś miał przechlapane.-odwróciłam się do niego uśmiechając złowieszczo.Wychodziłam tyłem z domu,Miłosz szedł normalnie.
-Idź normalnie bo się przewrócisz...-powiedział i w tamtym momencie potknęłam się o jakiś kamień,bym się przewróciła ale w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Miłosz się uśmiechnął.-A nie mówiłem...
-Nie przewróciłam się!-powiedziałam stawiając i odwracając się w stronę osoby która mnie złapała.-Justin!-wykrzyknęłam żucając się mu na szyję.Bardzo mocno go przytuliła.
-Bo mnie udusisz...-też mnie mocno ścisnął i podniusł do góry.Wykorzystałam chwilę i oplotłam go nogami w pasie.
-Kto by pomyślał...Jeszcze pół roku temu to do mnie się tak przytulała.-mruknął Miłosz a Justin się zaśmiał.
-Zamknij się...-skarciłam brata.
-Mała mam cię nieść do szkoły??-zaśmiał się Justin cały czas mnie przytulał.
-Tak...-szepnęłam jak mała dziewczynka.Justin się zaśmiał i skierował w stronę chodnika.-Nie.Żartuję, postaw mnie.To głupio wygląda.-zaśmiałam się a chłopak mnie odstawił.Dopiero wtedy mogłam mu się przyjrzeć jak jest ubrany.-Ej! Co się stało z moim bratem!! On nie jest taki przystojny!!-zaśmiałam się.
-Wielkie dzięki...-mruknął JB niby znudzony.Ja mu wytknęłam język.
-Stary kiedy masz samolot??
-O 17.30.-powiedział smutny spoglądając na mnie.Złapałam go za rękę i przytuliłam się do jego ramienia.Chłopak ścisnął moją dłoń.
-Pojedziemy cię z tobą.-zaproponował Miłosz.
-Bardzo bym chciał.-objął mnie w pasie a ja przytuliłam się do niego.
-Idziesz do szkoły??-zapytał Miłosz,ja nie byłam w stanie niczego powiedzieć.
-Nie...-szepnął a ja automatycznie się leciutko odsunęłam.-Przykro mi mała...-pocałował mnie w czoło.-Muszę załatwić jeszcze sprawy odnośnie lotu...Ale przyjadę po was pod szkołę.-przytulił mnie mocniej a ja znów się w niego wtuliłam.Po chwili drogi w ciszy znaleźliśmy się przed sql.
-Ja nie chcę iść...-szepnęłam do Miłosza.
-Mała...Wiesz że gdyby to ode mnie zależało to byś nie musiała iść.-wzruszył bezradnie ramionami.Ja znów wtuliłam się w szyję Justina,chłopak też mnie mocno przytulał w pasie.
-Leć już bo się spóźnisz...-szepnął mi do ucha.
-Ja nie chcę...-powiedziałam rozpaczając.
-Też nie chcę cię wypuszczać...
-Gołąbeczki...Karo musi iść.-zaśmiał się Miłosz ale dobrze wiedziałam że też jest mu przykro że jego najlepszy przyjaciel jedzie w trasę na miesiąc.
-Przywalę mu później...-powiedziałam odsuwając się od Justina.Miał łzy w oczach i jedna spłynęła mu po policzku szybko ją wytarłam kciukiem.-Do zobaczenia później Justin.-pocałowałam go w policzek i się odwróciłam,wymijając Miłosza szybko poszłam do szkoły.Gdy drzwi zatrzasnęły się za mną szybko pobiegłam do swojej szafki i gdy już się przy niej znalazłam zsunęłam się i usiadłam na podłodze.Rozpłakałam się...po chwili poczułam jak ktoś przy mnie kuca i łapie za dłonie.
-Nie zostawiłbym cię samej...Dzisiaj idziesz ze mną.-znów usłyszałam głos JB.
-O czym ty mówisz??
-Dzwoniłem do twoich rodziców i zgodzili się abyś dzisiaj nie poszła do szkoły tylko spędziła te ostatnie chwile ze mną...Zgodzili się...Ale teraz wystarczy tylko żebyś ty się zgodziła.-popatrzyłam na niego a chłopak lekko się uśmiechnął i starł łzy z moich policzków.Ja rzuciłam mu się na szyję tak że wylądowaliśmy na podłodze.Śmieliśmy się głośno.
-Masz okulary.-wręczył mi swoje okulary które miał założone na głowie.-Make up ci się rozmazał.-wytknął mi język.
-Ugh...-szybko wzięłam od niego przedmiot i założyłam na nos.
-Panna Lisowska i pan Bieber?? -usłyszeliśmy głos dyrektora.-Justin od dzisiaj masz już wolne a ciebie Karolino też nie powinno tutaj być.Dzwoniła twoja mama i wszystko wytłumaczyła.
-Tak tak panie dyrektorze tylko chodzi o to że ja do tej pory nie miałam o tym pojęcia i Justin po mnie przyszedł.-wstałam szybko i stanęłam przed mężczyzną.Justin zrobił tak samo.
-Zmykajcie.-uśmiechnął się.-Justin...Miłej trasy.-uśmiechnął się i wyciągnął do chłopaka rękę
-Dziękuję proszę pana.Ale pewnie nie będzie tak wesoło.-spojrzał na mnie ściskając dłoń dyra.
-Ah...Rozumiem.-uśmiechnął się.-Przepraszam że pytam...Ale wy jesteście razem??
-Nie.-powiedzieliśmy równocześnie.
-Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo.-uśmiechnęłam się.
-Ah..To w takim razie przepraszam.-uśmiechnął się dyrektor.-Miłego dnia dzieci.
-Miło dnia.-odpowiedziałam gdy dyrektor już odchodził.Justin nic nie mówił,był smutny.Wyszliśmy ze szkoły nic nie mówiąc.-Hej,co jest??-złapałam go za rękę.
-Nic.-odpowiedział zamyślony.
-Doprawdy?? To czemu to nic tak cię zasmuciło??-spojrzałam na niego.Chłopak patrzył przed siebie,był bardzo przygnębiony i zamyślony.
-Czy ty musisz wszystko wiedzieć??
-Hmmm...Tak.O tobie tak.-wytknęłam mu język.
-Chodzi o to że będzie mi was brakować przez ten miesiąc.To pierwsza trasa od kiedy cię poznałem.Będzie mi strasznie ciężko bo jesteś jedyną osobą która zna mnie na wylot...Komu ja się będę wygadywał i z kim będę mógł poważnie i szczerze porozmawiać??-spojrzał na mnie.
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić.-uśmiechnęłam się blado.-O każdej porze dnia i nocy.
-Jeny nie wiesz nawet jak ja będę cierpiał...-zatrzymał się i przyciągnął do siebie.
-Wiem...Będę cierpiała tak samo.-ścisnęłam go bardzo mocno.
Dalszą drogę rozmawialiśmy o tym co Justin ma w planach śpiewać na pierwszym koncercie.Gdy doszliśmy do mojego domu,otworzyłam drzwi i pobiegliśmy do mojego pokoju.Justin jak zwykle rzucił się na moje łózko a ja odłożyłam torebkę i usiadłam obok niego.
-Więc...Teraz się ładnie ubierzesz bo zabieram cię do restauracji.-wyszczerzył się.
-Ale po co?
-Na późne śniadanie.Więc nie marudź i idź założyć jakąś sukienkę.-mówił taki zadowolony,wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
-Jaki kolor pan sobie życzy??
-Czarny...-uśmiechnął się.
-Ej! Czemu ten??
-Bo wyglądasz w nim najseksowniej...-mruknął a ja się odwróciłam.
-Jestem twoją siostrą,nie zapominaj.
-Oj tam oj tam...Jestem Justin Bieber...Musisz ładnie wyglądać bo pewnie wylądujemy na pierwszych stronach gazet.
-Ugh...-mruknęłam i wywróciłam oczami.-Masz szczęście że się do tego już przyzwyczaiłam...-faktycznie przez ostatnie pół roku bardzo często mówiono o mnie i JB jednak my ani nie zaprzeczaliśmy spekulacją paparazzi ani ich nie przytakiwaliśmy.
-Nie marudź...-chłopak wstał i podszedł do mnie.-Daj,ja wybiorę...-zaczął przesuwać wieszaki.-Masz...-wręczył mi czarną sukienkę.-A teraz grzecznie pójdziesz do łazienki i się ładnie uczeszesz i wgl...-wyszczerzył się siadając na łóżku.Zrobiłam to co kazał i poszłam się przebrać, włosy ułożyłam w loki za oczy pomalowałam na czarno.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wychodząc.-Może być??-okręciłam się raz.
-Mam świetny gust.-wyszczerzył się patrząc z podziwem.
-Hah...Jasne.. To ja świetnie we wszystkim wyglądam.-odgarnęłam włosy.
-Twoja skromność mnie powala...-mrukną niby znudzony JB.
-No przecież żartuję...-podeszłam do niego.-Masz świetny gust.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-A ty we wszystkim świetnie wyglądasz.-złapał mnie za biodra i przysunął do siebie tak że jego twarz znalazła się na wysokości mojego brzucha.Patrzyliśmy sobie w oczy,ja położyłam chłopakowi ręce na ramionach.
-Dziękuję.Idziemy??-pokazałam na drzwi nie spuszczając wzroku z chłopaka.
-Tak, tak.Musimy jeszcze wpaść do mojego domu bo muszę się przebrać.-złapał mnie za rękę i schodziliśmy po schodach.
-Po co??
-Ej...Ja też muszę przy tobie jakoś wyglądać.
-Ale wyglądasz świetnie.-wyszliśmy już z domu i właśnie zamykałam drzwi.
-Ale nie pasuję do ciebie.-otworzył mi drzwi od swojego Ferrari.Justin od niedawna miał prawko.Wsiadłam posłusznie i gdy Justin już odpalił silnik odezwałam się.
-Musimy zawsze do siebie pasować??
-Tak.-uśmiechnął się szeroko.
-Niby dlaczego??-położyłam lewą rękę na jego karku tak jak zwykle miałam w zwyczaju.Bawiłam się jego włosami.-Przyznaj się że lubisz gdy nazywają nas parą...-spojrzałam na niego wyczekująco.
-Jest mi to w zupełności obojętne.-chłopak cały czas patrzył się na drogę.
-Mhm.-mruknęłam dając do zrozumienia że przyjęłam do wiadomości i zaczęłam patrzeć przez swoje okno.Poczułam ból po jego słowach.Zastanawiałam się dlaczego przecież byliśmy tylko przyjaciółmi,w końcu sama tego chciałam...
___________________________________________________________________
Tataratatatataaaaaaa...I oto 12 ! :D
Ah...Ciekawe jak ten wam się spodoba. Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;)
Chciałam Was powiadomić że od wczoraj jest już ponad 600 wyświetleń!! Dokładnie 616 :)
Jestem naprawdę szczęśliwa...Dziękuję Wam.
Chciałam Wam przekazać też fakt że zapisałam się na parę dodatkowych zajęć w sql i nie prawdopodobnie nie będę już tak często dodawać. Będę się starać jak najczęściej,jak najdłuższe i jak najciekawsze wrzucać.
W czwartek mam w sql bal karnawałowy :D Przebieram się za piratkę xD Miałam za kujonka ale stwierdziłam że źle będę się czuć ;)
Jutro oddają nam świadectwa semestralne -.- Boję się bo jak moje oceny nie zadowolą moich rodziców to powiedzieli że ograniczą mi komputer... :/
Eh...
Trzymajcie kciuki że będzie wszystko ok ;)
-Patryś
Był właśnie 13 marca.
Obudziłam się w swoim ciepłym łóżeczku,słońce ładnie grzało przez okno.Zwlekłam się z łóżka i wzięłam uszykowane ciuchy i poszłam się ogarnąć do mojej łazienki.Gdy byłam już prawie gotowa,zostało mi tylko wyprostować włosy i zrobić make up,do mojej łazienki wpadł Miłosz z kamerką.
-Młoda nagrywam filmik dla JB żeby miał co oglądać podczas trasy.-właśnie malowałam kreskę na oku.Na samą myśl kredka wypadła mi z ręki.Podparłam się na rękach o zlew i westchnęłam próbując powstrzymać łzy.-Karo...-Miłosz opuścił kamerę i mnie przytulił.-On o tobie nie zapomni...Wiem że obojgu wam jest ciężko ale uwierz że ten miesiąc naprawdę szybko zleci...I gdy Justin wróci znów będziecie zachowywać się jak para zakochanych idiotów.
-Nie jesteśmy parą zakochanych!!-zbulwersowałam się odpychając chłopaka.Wróciłam do kończenia czynności którą przerwał mi mój brat.
-Jaaaasne...-Miłosz znów zaczął kamerować.-Już się nie wkurzaj księżniczko i powiedz coś miłego naszemu Bieberowi.-uśmiechnął się.Skończyłam make up i byłam już gotowa, uśmiechnęłam się do lustra a później z tym samym uśmiechem odwróciłam się w stronę Miłosza.
-Kochany Biebsie...Nie wiem jak bez ciebie będę mogła znosić mojego brata.-wywróciłam oczami.-Ale też nie wiem komu ja będę się zwierzać.-posmutniałam.-Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie cholernie ważny i że kocham cię jak brata bliźniaka który zna mnie na wylot...Chciałabym abyś pamiętał o mnie i reszcie paczki podczas trasy.Mam coś dla ciebie.-znajdowaliśmy się już w pokoju.Miłosz siedział na łóżku a ja wzięłam swoją gitarę i zagrałam pierwsze nuty.-Pewnie wiesz że nie grałam od przeprowadzki tutaj ale jest coś co chciałabym ci pokazać.-zaczęłam grać melodię piosenki którą razem z Justinem ułożyliśmy na wycieczce.Grałam i śpiewałam tekst przez nas napisany.Nikt nie słyszał że potrafiłam śpiewać,nawet Justin tego nie wiedział.Gdy skończyłam uśmiechnęłam się do kamerki.-Mam nadzieję że pamiętasz to jak pisaliśmy nuty i tekst na balkonie hotelu w Santa Marinella i mam też nadzieję że cię się spodoba moje wykonanie.-odstawiłam gitarę na stojak i znów spojrzałam w stronę sprzętu.Przesłałam buziaka i się blado uśmiechnęłam.-Miłej trasy głupolu.-znów się uśmiechnęłam.
-Wow...-Miłosz opuścił kamerę i się na mnie spojrzał.-Ty...Ty potrafisz śpiewać!!
-Czy ja wiem...-wzruszyłam ramionami i wzięłam swoją torbę wychodząc z pokoju.
-Jesteś świetna!!
-Nie jestem i koniec.
-On nie wiedział prawda??
-On nie wie.-schodziliśmy po schodach.-I niech się nie dowie do obejrzenia filmiku.
-Nie pisnę słówka.
-Nie piśniesz bo byś miał przechlapane.-odwróciłam się do niego uśmiechając złowieszczo.Wychodziłam tyłem z domu,Miłosz szedł normalnie.
-Idź normalnie bo się przewrócisz...-powiedział i w tamtym momencie potknęłam się o jakiś kamień,bym się przewróciła ale w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Miłosz się uśmiechnął.-A nie mówiłem...
-Nie przewróciłam się!-powiedziałam stawiając i odwracając się w stronę osoby która mnie złapała.-Justin!-wykrzyknęłam żucając się mu na szyję.Bardzo mocno go przytuliła.
-Bo mnie udusisz...-też mnie mocno ścisnął i podniusł do góry.Wykorzystałam chwilę i oplotłam go nogami w pasie.
-Kto by pomyślał...Jeszcze pół roku temu to do mnie się tak przytulała.-mruknął Miłosz a Justin się zaśmiał.
-Zamknij się...-skarciłam brata.
-Mała mam cię nieść do szkoły??-zaśmiał się Justin cały czas mnie przytulał.
-Tak...-szepnęłam jak mała dziewczynka.Justin się zaśmiał i skierował w stronę chodnika.-Nie.Żartuję, postaw mnie.To głupio wygląda.-zaśmiałam się a chłopak mnie odstawił.Dopiero wtedy mogłam mu się przyjrzeć jak jest ubrany.-Ej! Co się stało z moim bratem!! On nie jest taki przystojny!!-zaśmiałam się.
-Wielkie dzięki...-mruknął JB niby znudzony.Ja mu wytknęłam język.
-Stary kiedy masz samolot??
-O 17.30.-powiedział smutny spoglądając na mnie.Złapałam go za rękę i przytuliłam się do jego ramienia.Chłopak ścisnął moją dłoń.
-Pojedziemy cię z tobą.-zaproponował Miłosz.
-Bardzo bym chciał.-objął mnie w pasie a ja przytuliłam się do niego.
-Idziesz do szkoły??-zapytał Miłosz,ja nie byłam w stanie niczego powiedzieć.
-Nie...-szepnął a ja automatycznie się leciutko odsunęłam.-Przykro mi mała...-pocałował mnie w czoło.-Muszę załatwić jeszcze sprawy odnośnie lotu...Ale przyjadę po was pod szkołę.-przytulił mnie mocniej a ja znów się w niego wtuliłam.Po chwili drogi w ciszy znaleźliśmy się przed sql.
-Ja nie chcę iść...-szepnęłam do Miłosza.
-Mała...Wiesz że gdyby to ode mnie zależało to byś nie musiała iść.-wzruszył bezradnie ramionami.Ja znów wtuliłam się w szyję Justina,chłopak też mnie mocno przytulał w pasie.
-Leć już bo się spóźnisz...-szepnął mi do ucha.
-Ja nie chcę...-powiedziałam rozpaczając.
-Też nie chcę cię wypuszczać...
-Gołąbeczki...Karo musi iść.-zaśmiał się Miłosz ale dobrze wiedziałam że też jest mu przykro że jego najlepszy przyjaciel jedzie w trasę na miesiąc.
-Przywalę mu później...-powiedziałam odsuwając się od Justina.Miał łzy w oczach i jedna spłynęła mu po policzku szybko ją wytarłam kciukiem.-Do zobaczenia później Justin.-pocałowałam go w policzek i się odwróciłam,wymijając Miłosza szybko poszłam do szkoły.Gdy drzwi zatrzasnęły się za mną szybko pobiegłam do swojej szafki i gdy już się przy niej znalazłam zsunęłam się i usiadłam na podłodze.Rozpłakałam się...po chwili poczułam jak ktoś przy mnie kuca i łapie za dłonie.
-Nie zostawiłbym cię samej...Dzisiaj idziesz ze mną.-znów usłyszałam głos JB.
-O czym ty mówisz??
-Dzwoniłem do twoich rodziców i zgodzili się abyś dzisiaj nie poszła do szkoły tylko spędziła te ostatnie chwile ze mną...Zgodzili się...Ale teraz wystarczy tylko żebyś ty się zgodziła.-popatrzyłam na niego a chłopak lekko się uśmiechnął i starł łzy z moich policzków.Ja rzuciłam mu się na szyję tak że wylądowaliśmy na podłodze.Śmieliśmy się głośno.
-Masz okulary.-wręczył mi swoje okulary które miał założone na głowie.-Make up ci się rozmazał.-wytknął mi język.
-Ugh...-szybko wzięłam od niego przedmiot i założyłam na nos.
-Panna Lisowska i pan Bieber?? -usłyszeliśmy głos dyrektora.-Justin od dzisiaj masz już wolne a ciebie Karolino też nie powinno tutaj być.Dzwoniła twoja mama i wszystko wytłumaczyła.
-Tak tak panie dyrektorze tylko chodzi o to że ja do tej pory nie miałam o tym pojęcia i Justin po mnie przyszedł.-wstałam szybko i stanęłam przed mężczyzną.Justin zrobił tak samo.
-Zmykajcie.-uśmiechnął się.-Justin...Miłej trasy.-uśmiechnął się i wyciągnął do chłopaka rękę
-Dziękuję proszę pana.Ale pewnie nie będzie tak wesoło.-spojrzał na mnie ściskając dłoń dyra.
-Ah...Rozumiem.-uśmiechnął się.-Przepraszam że pytam...Ale wy jesteście razem??
-Nie.-powiedzieliśmy równocześnie.
-Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo.-uśmiechnęłam się.
-Ah..To w takim razie przepraszam.-uśmiechnął się dyrektor.-Miłego dnia dzieci.
-Miło dnia.-odpowiedziałam gdy dyrektor już odchodził.Justin nic nie mówił,był smutny.Wyszliśmy ze szkoły nic nie mówiąc.-Hej,co jest??-złapałam go za rękę.
-Nic.-odpowiedział zamyślony.
-Doprawdy?? To czemu to nic tak cię zasmuciło??-spojrzałam na niego.Chłopak patrzył przed siebie,był bardzo przygnębiony i zamyślony.
-Czy ty musisz wszystko wiedzieć??
-Hmmm...Tak.O tobie tak.-wytknęłam mu język.
-Chodzi o to że będzie mi was brakować przez ten miesiąc.To pierwsza trasa od kiedy cię poznałem.Będzie mi strasznie ciężko bo jesteś jedyną osobą która zna mnie na wylot...Komu ja się będę wygadywał i z kim będę mógł poważnie i szczerze porozmawiać??-spojrzał na mnie.
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić.-uśmiechnęłam się blado.-O każdej porze dnia i nocy.
-Jeny nie wiesz nawet jak ja będę cierpiał...-zatrzymał się i przyciągnął do siebie.
-Wiem...Będę cierpiała tak samo.-ścisnęłam go bardzo mocno.
Dalszą drogę rozmawialiśmy o tym co Justin ma w planach śpiewać na pierwszym koncercie.Gdy doszliśmy do mojego domu,otworzyłam drzwi i pobiegliśmy do mojego pokoju.Justin jak zwykle rzucił się na moje łózko a ja odłożyłam torebkę i usiadłam obok niego.
-Więc...Teraz się ładnie ubierzesz bo zabieram cię do restauracji.-wyszczerzył się.
-Ale po co?
-Na późne śniadanie.Więc nie marudź i idź założyć jakąś sukienkę.-mówił taki zadowolony,wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
-Jaki kolor pan sobie życzy??
-Czarny...-uśmiechnął się.
-Ej! Czemu ten??
-Bo wyglądasz w nim najseksowniej...-mruknął a ja się odwróciłam.
-Jestem twoją siostrą,nie zapominaj.
-Oj tam oj tam...Jestem Justin Bieber...Musisz ładnie wyglądać bo pewnie wylądujemy na pierwszych stronach gazet.
-Ugh...-mruknęłam i wywróciłam oczami.-Masz szczęście że się do tego już przyzwyczaiłam...-faktycznie przez ostatnie pół roku bardzo często mówiono o mnie i JB jednak my ani nie zaprzeczaliśmy spekulacją paparazzi ani ich nie przytakiwaliśmy.
-Nie marudź...-chłopak wstał i podszedł do mnie.-Daj,ja wybiorę...-zaczął przesuwać wieszaki.-Masz...-wręczył mi czarną sukienkę.-A teraz grzecznie pójdziesz do łazienki i się ładnie uczeszesz i wgl...-wyszczerzył się siadając na łóżku.Zrobiłam to co kazał i poszłam się przebrać, włosy ułożyłam w loki za oczy pomalowałam na czarno.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wychodząc.-Może być??-okręciłam się raz.
-Mam świetny gust.-wyszczerzył się patrząc z podziwem.
-Hah...Jasne.. To ja świetnie we wszystkim wyglądam.-odgarnęłam włosy.
-Twoja skromność mnie powala...-mrukną niby znudzony JB.
-No przecież żartuję...-podeszłam do niego.-Masz świetny gust.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-A ty we wszystkim świetnie wyglądasz.-złapał mnie za biodra i przysunął do siebie tak że jego twarz znalazła się na wysokości mojego brzucha.Patrzyliśmy sobie w oczy,ja położyłam chłopakowi ręce na ramionach.
-Dziękuję.Idziemy??-pokazałam na drzwi nie spuszczając wzroku z chłopaka.
-Tak, tak.Musimy jeszcze wpaść do mojego domu bo muszę się przebrać.-złapał mnie za rękę i schodziliśmy po schodach.
-Po co??
-Ej...Ja też muszę przy tobie jakoś wyglądać.
-Ale wyglądasz świetnie.-wyszliśmy już z domu i właśnie zamykałam drzwi.
-Ale nie pasuję do ciebie.-otworzył mi drzwi od swojego Ferrari.Justin od niedawna miał prawko.Wsiadłam posłusznie i gdy Justin już odpalił silnik odezwałam się.
-Musimy zawsze do siebie pasować??
-Tak.-uśmiechnął się szeroko.
-Niby dlaczego??-położyłam lewą rękę na jego karku tak jak zwykle miałam w zwyczaju.Bawiłam się jego włosami.-Przyznaj się że lubisz gdy nazywają nas parą...-spojrzałam na niego wyczekująco.
-Jest mi to w zupełności obojętne.-chłopak cały czas patrzył się na drogę.
-Mhm.-mruknęłam dając do zrozumienia że przyjęłam do wiadomości i zaczęłam patrzeć przez swoje okno.Poczułam ból po jego słowach.Zastanawiałam się dlaczego przecież byliśmy tylko przyjaciółmi,w końcu sama tego chciałam...
___________________________________________________________________
Tataratatatataaaaaaa...I oto 12 ! :D
Ah...Ciekawe jak ten wam się spodoba. Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;)
Chciałam Was powiadomić że od wczoraj jest już ponad 600 wyświetleń!! Dokładnie 616 :)
Jestem naprawdę szczęśliwa...Dziękuję Wam.
Chciałam Wam przekazać też fakt że zapisałam się na parę dodatkowych zajęć w sql i nie prawdopodobnie nie będę już tak często dodawać. Będę się starać jak najczęściej,jak najdłuższe i jak najciekawsze wrzucać.
W czwartek mam w sql bal karnawałowy :D Przebieram się za piratkę xD Miałam za kujonka ale stwierdziłam że źle będę się czuć ;)
Jutro oddają nam świadectwa semestralne -.- Boję się bo jak moje oceny nie zadowolą moich rodziców to powiedzieli że ograniczą mi komputer... :/
Eh...
Trzymajcie kciuki że będzie wszystko ok ;)
-Patryś
niedziela, 3 lutego 2013
Rozdział 11 "-Eh...Dobre chociaż to na początek."
Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...Wielki bukiet czerwonych róż. W pierwszej chwili pomyślałam że to nie do mnie.Podeszłam niepewnie do kwiatów i wzięłam liścik który był w nie włożony.Na białej kopertce widniało moje imię.Otworzyłam ją i przeczytałam w myślach tekst:
"Proszę,daj mi przynajmniej iskierkę nadziei...Daj mi szansę..."
Obróciłam karteczkę na drugą stronę i znów zaczęłam czytać:
"Jeśli chcesz dać mi szansę przyjdź dzisiaj o 20.00 na plażę w miejsce gdzie jest stara latarnia morska -JB"
Oniemiałam,w jednym momencie miałam tysiące myśli: Iść czy Nie iść??
Wzięłam kwiaty i zaniosłam je do pokoju,zadzwoniłam na recepcję alby mi przynieśli wazon z wodą.Karteczkę położyłam na stoliku i gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć.
-Oto pani wazon z wodą.-podał mi go jakiś chłopak.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się serdecznie.
-Ładny akcent.Znasz włoski??
-Tak,mieszkałam tu 3 lata.-wyszczerzyłam się szeroko.
-To słychać.-uśmiechnął się.-Jestem Gianfranco ale mówią mi Gia.-mrugnął do mnie okiem.
-Ja jestem Karolina.-wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
-Czyli jesteś??-zmrużył oczy.
-Polką.-uśmiechnęłam się nieśmiało.-Ale obecnie mieszkam w Stratford.
-A to ty jesteś tą przyjaciółką Sary...
-A ty jesteś??-spojrzałam na niego teraz ja mrużyłam lekko oczy.
-Jestem jej sąsiadem od jakiegoś czasu.
-Ah...Tak opowiadała o jakiś odgłosach po nocach....-zaśmiałam się a chłopak wytrzeszczył oczy.
-Ale...Ale ja nie wiem o co chodzi.Ja naprawdę nie ten...-zmieszał się.Zaśmiałam się głośno.
-Żartowałam mówiła że jesteś miły i da się z tobą pogadać.-uśmiechnęłam się a chłopak automatycznie się rozweselił.
-Hah..Miała racje z twoim poczuciem humoru.
-No ba.-uśmiechnęłam się szeroko mrugając do niego okiem.
-Ja muszę lecieć...Praca wzywa.-wzruszył ramionami.-Miło było cię poznać.
-Ciebie również.-pomachałam mu i zamknęłam drzwi gdy już odchodził.Ja wróciłam do drzwi i wróciłam do pokoju,kwiaty wstawiłam do wazonu i postawiłam obok łóżka.Rzuciłam się na nie i lekko uśmiechnęłam patrząc na kwiaty.Po chwili jednak przypomniało mi się aby sprawdzić która godzina,więc wzięłam telefon i zerknęłam na ekran.Była 19.34.
-Cholera...Muszę jeszcze się jakoś ładnie ubrać.-mruknęłam do siebie.-Nie,Karo.Co ty wyprawiasz??-byłam wściekła na siebie i zawsze gdy nie chciałam robić czegoś zgodnie z wolą serca gadałam sama do siebie.-To tylko Bieber.Idziesz mu wyjaśnić i tyle.Nie ma potrzeby na ładne ubieranie się.-ustałam przed drzwiami i chwyciłam za klamkę.-Nie.Jednak się przebiorę.-wróciłam do szafy i wybrałam sukienkę i sweter do tego założyłam swoje balerinki, wychodząc zgarnęłam swoje czarne Ray Ban i wyszłam.Telefon włożyłam do kieszeni swetra i zamknęłam apartament.Przechodząc obok apartamentu dziewczyn zapukałam.
-Siemka..-uśmiechnęła się Holly.-Wejdź.
-Nie ja tylko na chwilkę...Idę nad morze...-spuściłam wzrok.-Jakby coś się działo będę dzwonić.
-Ale nic nie rozumiem.
-Wytłumaczę wam jak wrócę.-cmoknęłam ją w policzek.-Tylko się nie martwcie.-krzyknęłam gdy już szłam do windy.-Obiecuję że wszystko jest ok.-weszłam do windy i pomachałam dziewczynie gdy drzwi się już zasuwały.Byłam strasznie zdenerwowana,uśmiechałam się sama do siebie.Szybko znalazłam się na recepcji i wpadłam na Gianfranco.
-Gdzie tak pędzisz??-uśmiechnął się.
-Yy...Muszę się z kimś spotkać.
-Stawiam że to jakiś chłopak...Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję...-uśmiechnęłam się pod nosem.-A teraz już naprawdę muszę zmykać.
-Okok Do zobaczenia...-powiedział gdy już prawie wychodziłam na piasek.
-Do zobaczenia.-uśmiechnęłam się w jego stronę a później szybko wyszłam na plażę.Zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę po czym znaną mi drogą na skróty do latarni udałam się w wskazane miejsce.Nie było jakoś szczególnie ciemno ale wyraźnie było widać księżyc i gwiazdy.Była naprawdę piękna noc.Zerknęłam na ekran telefonu i była już 19.55. Wiedziałam że się nie spóźnię ponieważ świetnie znałam te okolice. Po 3 minutach byłam już na miejscu.Zobaczyłam chłopaka który siedział na kocu i patrzył na zegarek który miał na ręku.Odłożyłam buty na ziemię.
-Nie spóźniłam się??-ustałam za nim a on się szybko poniósł i wyprostowany stanął przede mną.Uśmiechnęłam się blado.On był smutny.
-Myślałem że nie przyjdziesz...-mruknął.
-Zastanawiałam się czy przyjść czy nie...Przyszłam tutaj tylko po to aby wyjaśnić całą tą sytuację.-posmutniałam,spuściłam wzrok z chłopaka w wpatrywałam się w wodę.
-Czyli nie dostanę szansy??-patrzył na mnie miejąc nadzieję że odpowiem coś innego ale jednak ja nie mogłam spełnić jego prośby i zaprzeczyłam głową.
-Chciałam ci podziękować za piękny bukiet...-znów leciutko się uśmiechnęłam na myśl o czerwonych różach.-Przykro mi ale nie mogę dać ci nawet iskierki nadziei...Lepiej będzie jak będziemy traktować się jak powietrze...Wtedy nie będziemy się zwodzić ani sprawiać sobie przykrości.Nic źle nie rozbiłeś,tu chodzi o mnie.Nie potrafię się z tobą kolegować...Przykro mi Justin.-spojrzałam na niego załzawionymi oczami.-Przepraszam.-chłopak też miał łzy w oczach.Ja znów spuściłam wzrok.
-Czemu masz łzy w oczach??Skoro ci na mnie nie zależy to czemu ci przykro??-chłopak na mnie patrzył z wyczekiwaniem.
-Cholernie mi zależy! Ok?! Nawet nie wiem czemu...Dlatego nie mogę sobie pozwolić na znajomość z tobą!!-spojrzałam na niego,teraz już płakałam.-Żegnaj Justin.-szybko się odwróciłam,złapałam moje buty i zaczęłam biec przed siebie.Biegłam ile sił w nogach.Szybko dotarłam do hotelu zostawiając zdumionego chłopaka na plaży.Przed oczami cały czas miałam Justina jak stoi z lekko rozchyloną buzią i wielkimi,załzawionymi oczami.Był taki skołowany...
-Boże dziewczyny co ci się stało?!-drzwi otworzyła mi Kat.Szybko weszłam do pokoju Holly gdzie dziewczyny siedziały przed laptopami.
-Powiedziałam mu...-usiadłam pod ścianą.-Powiedziałam że mi zależy i dlatego nie mogę z nim mieć kontaktu.-znów się rozpłakałam.
-Dziewczyny czy ty wiesz co narobiłaś?!-Holly się odezwała a Kat stała oniemiała z otwartą buzią.
-Wiem! Ok?! Nie musisz się wydzierać...-warknęłam wkurzona.
-Hol siedź cicho...Nie zwiedzisz że ona jest zrozpaczona?-Kat spojrzała groźnie na koleżankę i usiadła przy mnie.-A tobie to nic nie powiem.-przytuliła mnie a ja się w nią wtuliłam.
Rano obudziłam się w łóżku...Pamiętałam że zasnęłam wtulona w Kat.Miałam na sobie tą samą sukienkę co wczoraj,włosy związane w niedbałego koka.Podniosłam się na łokciach i to nie był ani mój pokój ani żaden z pokoi dziewczyn...To był jego pokój...
-Co ja tu robię??-mruknęłam do siebie i znów opadłam na łóżko.-Ugh...
-Spałaś tu...-zaśmiał się chłopak który siedział na fotelu.Wcześniej go nie zauważyłam.Szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Czemu tu??
-Dziewczyny przyszły po mnie abym zaniósł cię to twojego pokoju ale że jest zamknięty a nie wiedziałem gdzie masz klucz więc położyłem cię u siebie.
-A ty gdzie spałeś??
-Na podłodze.-mruknął pokazując na poduszki obok łóżka.
-Przepraszam za problem.-skierowałam się do drzwi.
-Czekaj...-chłopak szybko znalazł się pod drzwiami zagradzając mi wyjście.
-To co mówiłam wczoraj było na serio.
-Zacznijmy od początku...-patrzył na mnie błagalnie a ja założyłam ręce na piersiach i starałam się być silna.
-Justin...-pokręciłam nogujące głową.Chłopak złapał moje policzki w dłonie i przysunął się do mnie.Nie ruszałam się...Nie mogłam...Mój umysł kazał mi uciekać ale jednak mięśnie nie były posłuszne i kierowały się głosem serca które kazało zostać.Po chwili poczułam jak ustał chłopaka zamykając się na moich.Pocałunek był krótki i delikatny.Gdy się odsunął otworzyłam oczy,chłopak się uśmiechał.
-Przepraszam...Musiałem chociaż raz poczuć twoje usta.-cały czas trzymał moje policzki.Mi łzy napłynęły do oczu.Szybko wykorzystałam chwilę i wybiegłam z pokoju.Pobiegłam do dziewczyn,zapukałam i gdy Kat mi otworzyła bez żadnego słowa wbiegłam do apartamentu.
-Czemu to zrobiłyście??-kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju Kat.Dziewczyny usiadły na łóżku i mi się przyglądały.-Czemu??-odwróciłam się w ich stronę.
-Same były sobie nie poradziły a uważamy że źle zrobiłaś mówiąc mu że nie chcesz z nim mieć kontaktu...-zaczęła Holly.
-Czy ty wiesz jak będziesz cierpieć??Już cierpisz...-Kat na mnie spojrzała niepewnie.
-No i co? By mi przeszło a tak to będę musiała cierpieć jeszcze bardziej jak mnie zawiedzie.
-Skont wiesz że cię zawiedzie?!-Holly wstała zła.
-Pocałował mnie...-spojrzałam na nie.Katnis automatycznie się podniosła.-Gratuluję wam...-spojrzałam na nie mrużąc oczy.-Gratuluję...-szepnęłam i wyszłam z apartamentu trzaskając drzwiami.Wróciłam do siebie i gdy otworzyłam drzwi wejściowe.Na sofie siedział Bieber,gdy mnie zobaczył szybko do mnie doskoczył.
-Przepraszam Karli.Bardzo cię przepraszam to był impuls...-chłopak się tłumaczy a ja podniosłam rękę w geście aby przestał i weszłam do swojego pokoju.Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Po zażyciu kąpieli ogarnęłam twarz robiąc delikatny make up czyli kreskę,wysuszyłam włosy związałam je w koka i już ubrana wyszłam do pokoju.Nie chciałam jednak siedzieć w pokoju więc wyszłam do salonu.Na sofie siedział Bieber wpatrując się w sufit.Zignorował mnie,usiadłam na sofie naprzeciw i podkurczyła kolana opierając na nich brodę.Byłam smutna a od płaczu moje oczy były bardzo duże.Chłopak spojrzał na mnie też smutnym wzrokiem.Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
-I co teraz??-odezwał się opierając łokcie na kolanach.Ja nie zmieniałam pozycji.
-Nie powinieneś mnie całować...
-Wiem...Przeprasza...-spuścił wzrok i się łobuzersko uśmiechnął.-Ale powiedz...Podobało ci się??-cały czas uśmiechał się w ten sam sposób ale teraz podniusł wzrok i się we mnie wpatrywał wyczekując odpowiedzi.Ja się zaśmiałam i rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.-Uznam to za tak.-wyszczerzył się i znów oparł o oparcie przytulając do siebie tą poduszkę.
-Jesteś głupi...-pokręciłam z dezaprobatą głową.Chłopak rzucił we mnie poduszką.-Bardzo dojrzałe...-wytknęłam mu język.
-Mam 15 lat...Czego ode mnie oczekujesz..-wyszczerzył się.
-Jesteś gwiazdą...Myślałam ze jesteś bardziej...Hmmm...Odpowiedzialny i dojrzały.
-Bo taki jestem...Ale potrafię być jeszcze tym zwykłym Justinem.Powygłupiać się i wygadywać głupoty.-wzruszył ramionami.Wstałam z sofy i usiadłam obok niego po turecku.
-Jesteś inny niż nasi rówieśnicy.
-Ty też nie jesteś zwykłą 15-latką.-położył rękę na oparciu za mną.
-Ja mówię serio.Zachowujesz się czasami jakbyś miał co najmniej 18-naście. A czasami jakbyś miał 5.-zaśmiałam się.-Potrafisz być romantyczny a czasami jesteś zwykłym dupkiem.Czasami jesteś normalny a czasami gwiazdorzysz. Zdecydowanie częściej jesteś tym romantycznym,normalnym,odpowiedzialnym i dojrzałym nastolatkiem.-spojrzałam na niego.-Potrafisz mnie rozśmieszyć ale i doprowadzić do łez...
-Nie chcę cię doprowadzać do łez.-spojrzał na mnie czule.- Ty natomiast jesteś czasami tak bardzo zarozumiała i zimna a czasami pokazujesz że też masz uczucia. Raz zachowujesz się jak królowa lodu a następny raz jakbyś cały czas cierpiała.Jesteś taka dojrzała i inteligentna. Czasami wydaje mi się że jesteś po prostu mądra.Ale jednak dobrze wiem że jesteś cholernie inteligenta. Często pokazujesz że nie miałaś łatwo w życiu i że potrafisz sobie sama poradzić...-mówiąc to patrzył się przed siebie.Jednak spojrzał na mnie.-Moim zdaniem...Jesteś wspaniała i masz bardzo interesujący charakter i osobowość.Nie mogę cię pojąć i to sprawia że mnie do ciebie ciągnie ale nie tylko.Czuję do ciebie jakąś więź...Która każe mi być przy tobie.-uśmiechnął się delikatnie.Ja się zarumieniłam.
-Justin??
-Hm??
-Mogę...Mogę się do ciebie przytulić??-zapytałam a chłopak mocno mnie objął a ja się w niego wtuliłam...
-Czyli co?? Jest iskierka nadziei??-spojrzał na mnie a ja uniosłam wzrok.
-Myślę że tak...-mruknęłam i znów się w niego wtuliłam.-Ale tylko przyjaciele.-dodałam szeptem.
-Eh...Dobre chociaż to na początek.-powiedział szeptem a ja udałam że nie słyszę.
_______________________________________________________________________
Jest już 11. :D
Musiałam ich pogodzić. Chociaż nie wiadomo co będzie w przyszłości :D Ja już mam wizję ale nic wam nie zdradzę :P Sama nie wiem czy napiszę według swojej myśli bo często jest tak że mam jakiś plan i wgl a gdy piszę wychodzi całkowicie coś innego :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;)
Dziękuję za komy :* Sprawiły że znów mam wenę do pisanie.
Ponieważ ostatnio nie układa mi się za dobrze więc liczba wyświetleń i komy sprawiły że jakoś mi umiliły samopoczucie :*
Pozdrawiam
-Patryś
"Proszę,daj mi przynajmniej iskierkę nadziei...Daj mi szansę..."
Obróciłam karteczkę na drugą stronę i znów zaczęłam czytać:
"Jeśli chcesz dać mi szansę przyjdź dzisiaj o 20.00 na plażę w miejsce gdzie jest stara latarnia morska -JB"
Oniemiałam,w jednym momencie miałam tysiące myśli: Iść czy Nie iść??
Wzięłam kwiaty i zaniosłam je do pokoju,zadzwoniłam na recepcję alby mi przynieśli wazon z wodą.Karteczkę położyłam na stoliku i gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć.
-Oto pani wazon z wodą.-podał mi go jakiś chłopak.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się serdecznie.
-Ładny akcent.Znasz włoski??
-Tak,mieszkałam tu 3 lata.-wyszczerzyłam się szeroko.
-To słychać.-uśmiechnął się.-Jestem Gianfranco ale mówią mi Gia.-mrugnął do mnie okiem.
-Ja jestem Karolina.-wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
-Czyli jesteś??-zmrużył oczy.
-Polką.-uśmiechnęłam się nieśmiało.-Ale obecnie mieszkam w Stratford.
-A to ty jesteś tą przyjaciółką Sary...
-A ty jesteś??-spojrzałam na niego teraz ja mrużyłam lekko oczy.
-Jestem jej sąsiadem od jakiegoś czasu.
-Ah...Tak opowiadała o jakiś odgłosach po nocach....-zaśmiałam się a chłopak wytrzeszczył oczy.
-Ale...Ale ja nie wiem o co chodzi.Ja naprawdę nie ten...-zmieszał się.Zaśmiałam się głośno.
-Żartowałam mówiła że jesteś miły i da się z tobą pogadać.-uśmiechnęłam się a chłopak automatycznie się rozweselił.
-Hah..Miała racje z twoim poczuciem humoru.
-No ba.-uśmiechnęłam się szeroko mrugając do niego okiem.
-Ja muszę lecieć...Praca wzywa.-wzruszył ramionami.-Miło było cię poznać.
-Ciebie również.-pomachałam mu i zamknęłam drzwi gdy już odchodził.Ja wróciłam do drzwi i wróciłam do pokoju,kwiaty wstawiłam do wazonu i postawiłam obok łóżka.Rzuciłam się na nie i lekko uśmiechnęłam patrząc na kwiaty.Po chwili jednak przypomniało mi się aby sprawdzić która godzina,więc wzięłam telefon i zerknęłam na ekran.Była 19.34.
-Cholera...Muszę jeszcze się jakoś ładnie ubrać.-mruknęłam do siebie.-Nie,Karo.Co ty wyprawiasz??-byłam wściekła na siebie i zawsze gdy nie chciałam robić czegoś zgodnie z wolą serca gadałam sama do siebie.-To tylko Bieber.Idziesz mu wyjaśnić i tyle.Nie ma potrzeby na ładne ubieranie się.-ustałam przed drzwiami i chwyciłam za klamkę.-Nie.Jednak się przebiorę.-wróciłam do szafy i wybrałam sukienkę i sweter do tego założyłam swoje balerinki, wychodząc zgarnęłam swoje czarne Ray Ban i wyszłam.Telefon włożyłam do kieszeni swetra i zamknęłam apartament.Przechodząc obok apartamentu dziewczyn zapukałam.
-Siemka..-uśmiechnęła się Holly.-Wejdź.
-Nie ja tylko na chwilkę...Idę nad morze...-spuściłam wzrok.-Jakby coś się działo będę dzwonić.
-Ale nic nie rozumiem.
-Wytłumaczę wam jak wrócę.-cmoknęłam ją w policzek.-Tylko się nie martwcie.-krzyknęłam gdy już szłam do windy.-Obiecuję że wszystko jest ok.-weszłam do windy i pomachałam dziewczynie gdy drzwi się już zasuwały.Byłam strasznie zdenerwowana,uśmiechałam się sama do siebie.Szybko znalazłam się na recepcji i wpadłam na Gianfranco.
-Gdzie tak pędzisz??-uśmiechnął się.
-Yy...Muszę się z kimś spotkać.
-Stawiam że to jakiś chłopak...Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję...-uśmiechnęłam się pod nosem.-A teraz już naprawdę muszę zmykać.
-Okok Do zobaczenia...-powiedział gdy już prawie wychodziłam na piasek.
-Do zobaczenia.-uśmiechnęłam się w jego stronę a później szybko wyszłam na plażę.Zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę po czym znaną mi drogą na skróty do latarni udałam się w wskazane miejsce.Nie było jakoś szczególnie ciemno ale wyraźnie było widać księżyc i gwiazdy.Była naprawdę piękna noc.Zerknęłam na ekran telefonu i była już 19.55. Wiedziałam że się nie spóźnię ponieważ świetnie znałam te okolice. Po 3 minutach byłam już na miejscu.Zobaczyłam chłopaka który siedział na kocu i patrzył na zegarek który miał na ręku.Odłożyłam buty na ziemię.
-Nie spóźniłam się??-ustałam za nim a on się szybko poniósł i wyprostowany stanął przede mną.Uśmiechnęłam się blado.On był smutny.
-Myślałem że nie przyjdziesz...-mruknął.
-Zastanawiałam się czy przyjść czy nie...Przyszłam tutaj tylko po to aby wyjaśnić całą tą sytuację.-posmutniałam,spuściłam wzrok z chłopaka w wpatrywałam się w wodę.
-Czyli nie dostanę szansy??-patrzył na mnie miejąc nadzieję że odpowiem coś innego ale jednak ja nie mogłam spełnić jego prośby i zaprzeczyłam głową.
-Chciałam ci podziękować za piękny bukiet...-znów leciutko się uśmiechnęłam na myśl o czerwonych różach.-Przykro mi ale nie mogę dać ci nawet iskierki nadziei...Lepiej będzie jak będziemy traktować się jak powietrze...Wtedy nie będziemy się zwodzić ani sprawiać sobie przykrości.Nic źle nie rozbiłeś,tu chodzi o mnie.Nie potrafię się z tobą kolegować...Przykro mi Justin.-spojrzałam na niego załzawionymi oczami.-Przepraszam.-chłopak też miał łzy w oczach.Ja znów spuściłam wzrok.
-Czemu masz łzy w oczach??Skoro ci na mnie nie zależy to czemu ci przykro??-chłopak na mnie patrzył z wyczekiwaniem.
-Cholernie mi zależy! Ok?! Nawet nie wiem czemu...Dlatego nie mogę sobie pozwolić na znajomość z tobą!!-spojrzałam na niego,teraz już płakałam.-Żegnaj Justin.-szybko się odwróciłam,złapałam moje buty i zaczęłam biec przed siebie.Biegłam ile sił w nogach.Szybko dotarłam do hotelu zostawiając zdumionego chłopaka na plaży.Przed oczami cały czas miałam Justina jak stoi z lekko rozchyloną buzią i wielkimi,załzawionymi oczami.Był taki skołowany...
-Boże dziewczyny co ci się stało?!-drzwi otworzyła mi Kat.Szybko weszłam do pokoju Holly gdzie dziewczyny siedziały przed laptopami.
-Powiedziałam mu...-usiadłam pod ścianą.-Powiedziałam że mi zależy i dlatego nie mogę z nim mieć kontaktu.-znów się rozpłakałam.
-Dziewczyny czy ty wiesz co narobiłaś?!-Holly się odezwała a Kat stała oniemiała z otwartą buzią.
-Wiem! Ok?! Nie musisz się wydzierać...-warknęłam wkurzona.
-Hol siedź cicho...Nie zwiedzisz że ona jest zrozpaczona?-Kat spojrzała groźnie na koleżankę i usiadła przy mnie.-A tobie to nic nie powiem.-przytuliła mnie a ja się w nią wtuliłam.
Rano obudziłam się w łóżku...Pamiętałam że zasnęłam wtulona w Kat.Miałam na sobie tą samą sukienkę co wczoraj,włosy związane w niedbałego koka.Podniosłam się na łokciach i to nie był ani mój pokój ani żaden z pokoi dziewczyn...To był jego pokój...
-Co ja tu robię??-mruknęłam do siebie i znów opadłam na łóżko.-Ugh...
-Spałaś tu...-zaśmiał się chłopak który siedział na fotelu.Wcześniej go nie zauważyłam.Szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Czemu tu??
-Dziewczyny przyszły po mnie abym zaniósł cię to twojego pokoju ale że jest zamknięty a nie wiedziałem gdzie masz klucz więc położyłem cię u siebie.
-A ty gdzie spałeś??
-Na podłodze.-mruknął pokazując na poduszki obok łóżka.
-Przepraszam za problem.-skierowałam się do drzwi.
-Czekaj...-chłopak szybko znalazł się pod drzwiami zagradzając mi wyjście.
-To co mówiłam wczoraj było na serio.
-Zacznijmy od początku...-patrzył na mnie błagalnie a ja założyłam ręce na piersiach i starałam się być silna.
-Justin...-pokręciłam nogujące głową.Chłopak złapał moje policzki w dłonie i przysunął się do mnie.Nie ruszałam się...Nie mogłam...Mój umysł kazał mi uciekać ale jednak mięśnie nie były posłuszne i kierowały się głosem serca które kazało zostać.Po chwili poczułam jak ustał chłopaka zamykając się na moich.Pocałunek był krótki i delikatny.Gdy się odsunął otworzyłam oczy,chłopak się uśmiechał.
-Przepraszam...Musiałem chociaż raz poczuć twoje usta.-cały czas trzymał moje policzki.Mi łzy napłynęły do oczu.Szybko wykorzystałam chwilę i wybiegłam z pokoju.Pobiegłam do dziewczyn,zapukałam i gdy Kat mi otworzyła bez żadnego słowa wbiegłam do apartamentu.
-Czemu to zrobiłyście??-kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju Kat.Dziewczyny usiadły na łóżku i mi się przyglądały.-Czemu??-odwróciłam się w ich stronę.
-Same były sobie nie poradziły a uważamy że źle zrobiłaś mówiąc mu że nie chcesz z nim mieć kontaktu...-zaczęła Holly.
-Czy ty wiesz jak będziesz cierpieć??Już cierpisz...-Kat na mnie spojrzała niepewnie.
-No i co? By mi przeszło a tak to będę musiała cierpieć jeszcze bardziej jak mnie zawiedzie.
-Skont wiesz że cię zawiedzie?!-Holly wstała zła.
-Pocałował mnie...-spojrzałam na nie.Katnis automatycznie się podniosła.-Gratuluję wam...-spojrzałam na nie mrużąc oczy.-Gratuluję...-szepnęłam i wyszłam z apartamentu trzaskając drzwiami.Wróciłam do siebie i gdy otworzyłam drzwi wejściowe.Na sofie siedział Bieber,gdy mnie zobaczył szybko do mnie doskoczył.
-Przepraszam Karli.Bardzo cię przepraszam to był impuls...-chłopak się tłumaczy a ja podniosłam rękę w geście aby przestał i weszłam do swojego pokoju.Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Po zażyciu kąpieli ogarnęłam twarz robiąc delikatny make up czyli kreskę,wysuszyłam włosy związałam je w koka i już ubrana wyszłam do pokoju.Nie chciałam jednak siedzieć w pokoju więc wyszłam do salonu.Na sofie siedział Bieber wpatrując się w sufit.Zignorował mnie,usiadłam na sofie naprzeciw i podkurczyła kolana opierając na nich brodę.Byłam smutna a od płaczu moje oczy były bardzo duże.Chłopak spojrzał na mnie też smutnym wzrokiem.Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
-I co teraz??-odezwał się opierając łokcie na kolanach.Ja nie zmieniałam pozycji.
-Nie powinieneś mnie całować...
-Wiem...Przeprasza...-spuścił wzrok i się łobuzersko uśmiechnął.-Ale powiedz...Podobało ci się??-cały czas uśmiechał się w ten sam sposób ale teraz podniusł wzrok i się we mnie wpatrywał wyczekując odpowiedzi.Ja się zaśmiałam i rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.-Uznam to za tak.-wyszczerzył się i znów oparł o oparcie przytulając do siebie tą poduszkę.
-Jesteś głupi...-pokręciłam z dezaprobatą głową.Chłopak rzucił we mnie poduszką.-Bardzo dojrzałe...-wytknęłam mu język.
-Mam 15 lat...Czego ode mnie oczekujesz..-wyszczerzył się.
-Jesteś gwiazdą...Myślałam ze jesteś bardziej...Hmmm...Odpowiedzialny i dojrzały.
-Bo taki jestem...Ale potrafię być jeszcze tym zwykłym Justinem.Powygłupiać się i wygadywać głupoty.-wzruszył ramionami.Wstałam z sofy i usiadłam obok niego po turecku.
-Jesteś inny niż nasi rówieśnicy.
-Ty też nie jesteś zwykłą 15-latką.-położył rękę na oparciu za mną.
-Ja mówię serio.Zachowujesz się czasami jakbyś miał co najmniej 18-naście. A czasami jakbyś miał 5.-zaśmiałam się.-Potrafisz być romantyczny a czasami jesteś zwykłym dupkiem.Czasami jesteś normalny a czasami gwiazdorzysz. Zdecydowanie częściej jesteś tym romantycznym,normalnym,odpowiedzialnym i dojrzałym nastolatkiem.-spojrzałam na niego.-Potrafisz mnie rozśmieszyć ale i doprowadzić do łez...
-Nie chcę cię doprowadzać do łez.-spojrzał na mnie czule.- Ty natomiast jesteś czasami tak bardzo zarozumiała i zimna a czasami pokazujesz że też masz uczucia. Raz zachowujesz się jak królowa lodu a następny raz jakbyś cały czas cierpiała.Jesteś taka dojrzała i inteligentna. Czasami wydaje mi się że jesteś po prostu mądra.Ale jednak dobrze wiem że jesteś cholernie inteligenta. Często pokazujesz że nie miałaś łatwo w życiu i że potrafisz sobie sama poradzić...-mówiąc to patrzył się przed siebie.Jednak spojrzał na mnie.-Moim zdaniem...Jesteś wspaniała i masz bardzo interesujący charakter i osobowość.Nie mogę cię pojąć i to sprawia że mnie do ciebie ciągnie ale nie tylko.Czuję do ciebie jakąś więź...Która każe mi być przy tobie.-uśmiechnął się delikatnie.Ja się zarumieniłam.
-Justin??
-Hm??
-Mogę...Mogę się do ciebie przytulić??-zapytałam a chłopak mocno mnie objął a ja się w niego wtuliłam...
-Czyli co?? Jest iskierka nadziei??-spojrzał na mnie a ja uniosłam wzrok.
-Myślę że tak...-mruknęłam i znów się w niego wtuliłam.-Ale tylko przyjaciele.-dodałam szeptem.
-Eh...Dobre chociaż to na początek.-powiedział szeptem a ja udałam że nie słyszę.
_______________________________________________________________________
Jest już 11. :D
Musiałam ich pogodzić. Chociaż nie wiadomo co będzie w przyszłości :D Ja już mam wizję ale nic wam nie zdradzę :P Sama nie wiem czy napiszę według swojej myśli bo często jest tak że mam jakiś plan i wgl a gdy piszę wychodzi całkowicie coś innego :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;)
Dziękuję za komy :* Sprawiły że znów mam wenę do pisanie.
Ponieważ ostatnio nie układa mi się za dobrze więc liczba wyświetleń i komy sprawiły że jakoś mi umiliły samopoczucie :*
Pozdrawiam
-Patryś
WOW!!
Już 400 wejść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy wy wiecie jakie to dla mnie ważne?!?!
Taka miła niespodzianka na rozpoczęcie dnia... :D
Myślałam że zawału dostanę...W tak krótkim czasie 9 komów i 400 wyświetleń !!
Gratuluję Wam ;) Bo to wasza zasługa!
Dziękuję z całego serca że mam dla kogo pisać.
Aż się wzruszyłam :')
Naprawdę bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję.
Dzisiaj postaram się dodać rozdział ;)
-Patryś
Czy wy wiecie jakie to dla mnie ważne?!?!
Taka miła niespodzianka na rozpoczęcie dnia... :D
Myślałam że zawału dostanę...W tak krótkim czasie 9 komów i 400 wyświetleń !!
Gratuluję Wam ;) Bo to wasza zasługa!
Dziękuję z całego serca że mam dla kogo pisać.
Aż się wzruszyłam :')
Naprawdę bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję.
Dzisiaj postaram się dodać rozdział ;)
-Patryś
sobota, 2 lutego 2013
Rozdział 10 "-Tak będzie lepiej,ok??"
Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie podparte na łokciach na kolanach.Dziewczyny przy mnie ukucnęły i wzięły moje dłonie.Uśmiechając się serdecznie spojrzały po sobie.Holly szybko się podniosła i wzięła mojego laptopa po czym usiadła na podłodze obok łóżka,Kat usiadła obok niej.Przyglądałam się im co robią.
-Pogadamy z twoim bratem.-Hol wybrała ikonkę skypa i mój brat jak zawsze był dostępny.
-Nie!On nie może się o tym dowiedzieć!-usiadłam w środku.
-Musi...To twój brat on będzie wiedział co zrobić i jak cię pocieszyć.-powiedziała Kat obejmując mnie ramieniem.Holly zadzwoniła do brata i ten natychmiast odebrał.
-Co się dzieje??Wiecie która godzina??-mówił zaspany.
-A ty znów zasnąłeś przy kompie?-spojrzałam na niego niby znudzona.
-Płakałaś?
-Nie.-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Płakałaś...-czemu on musiał wiedzieć wszystko.-Co się stało??
-Niech one ci powiedzą ja nie dam rady...-skuliłam się a dziewczyny opowiedziały wszystko to co ja wcześniej im powiedziałam.Mój brat ich słuchał z wyczekiwaniem na koniec.Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach słuchając od nowa tej opowieści.
-Karo..Spójrz na mnie.-patrzył na mnie z miłością i współczuciem,powolutku podniosłam wzrok patrząc na monitor.-Rozumiem że masz teraz mętlik w głowie,nie chcesz z nikim rozmawiać i nie chcesz się zwierzać ale proszę posłuchaj mnie...-kolejna łza spłynęła po moim policzku.-Porozmawiaj z nim...Wiesz dobrze że musicie sobie to wszystko wytłumaczyć.Postaw się teraz na jego miejscu przecież on pewnie zastanawia się co się dzieje,czy coś źle zrobił.Jest godzina 4 w nocy więc teraz idź spać ale proszę nie z nim...To mi się nie podoba.-powiedział stanowczo marszcząc brwi.-Ja wiem że nie lubisz spać sama,ale zrozum że to chłopak...
-Miłosz wiem co masz na myśli...-wyszeptałam.
-Weź sobie poduszki albo nawet jak chcesz zostaw laptopa włączonego będę siedział na skypie i na ciebie patrzył aż zaśniesz.
-Nie,nie trzeba...Zasnę już sama.-czułam się jak małe dziecko które boi się ciemności albo potworów które niby znajdują się pod łóżkiem.Ale już taka byłam...
-Jutro z nim porozmawiasz,dobrze??
-Nie.Nie będę z nim rozmawiać.-odwróciłam głowę w inną stronę.
-Karo.
-Nie,Miłosz.-spojrzałam groźnie.
-Idź już spać jesteś zmęczona.Kocham cię mała.-spojrzał tak czule że moja złość do niego automatycznie przeszła.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i Holly rozłączyła rozmowę.
-Dobranoc,mała.My też się zmywamy.-uśmiechnęła się Holly wstając z podłogi i podając rękę i mi i Kat.
-Szkoda...-mruknęłam.
-Kochamy cię.Dobranoc.-pocałowały mnie w policzki i wyszły.Ja szybko za nimi zamknęłam drzwi na klucz.Słyszałam jak szybko wychodzą z apartamentu.Położyłam się do łóżka i zakryłam szczelnie kołdrą.Znów kilka łez spłynęło mi po policzku,pozwoliłam im opaść na poduszkę.Po krótkim czasie usłyszałam pukanie.Nie otworzyłam ani nic nie powiedziałam.Dobrze wiedziałam że to on.
-Karli...Proszę porozmawiajmy...
-Odejdź...-mruknęłam zapłakana,nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu.
-Nie.Nie odejdę od drzwi dopóki mi nie otworzysz.-słyszałam jak się osuną pod ścianą obok.Nie wstałam ani nawet się nie ruszyłam,miałam nadzieję że nie będzie tam siedział tylko pójdzie do pokoju.Byłam taka zmęczona całym dniem,płaczem i tym wszystkim.Nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się z bardzo zapuchniętymi oczami,zerknęłam na telefon leżący obok mojej głowy i była godzina.
-12.30...Ugh...-mruknęłam i rzuciłam telefon znów na poduszkę obok.Wstałam powoli z łózka i wyjrzałam przez okno.Wiał wiatr ale słońce nadal ciepło grzało.Jednak ja byłam zmęczona więc wybrała jakieś wygodne ciuchy. Po zrobieniu porannej toalety wysuszyłam włosy i splątałam je w koka.Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam ogarnąć trochę pokój bo po całym pomieszczeniu walały się chusteczki,moje wczorajsze ubrania i inne moje rzeczy takie jak kosmetyczka,walizka i buty.Po ogarnięciu pomieszczenia zadowolona z siebie wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na łóżku.Odpisałam na wiadomość od rodziców odnośnie pobytu mówiąc że jest fajnie,że byłam u Sary i że spotkałam się z moimi przyjaciółmi.Miłoszowi na jego wiadomość odnośnie tego że gdy wstanę mam mu napisać jak się czuję odpisałam co zrobiłam w co się ubrałam i jak się czuję.Nie było go jednak na GG więc wyłączyłam komputer i postanowiłam przejść się na spacer.Na nos założyłam okulary a na nogi baletki i przekręcając powolutku i jak najciszej zamek w drzwiach lekko je uchyliłam i zobaczyłam na wpół siedzącego,śpiącego Biebera.Zamarłam...Myślałam że nie mówił tego serio.
-Nie śpię...-uśmiechnął się i na mnie spojrzał.
-Siedziałeś tu całą noc??
-A jak myślisz??-wstał powoli.-Obudziłem się przed chwilą jak otwierałaś drzwi.-ustał przede mną i się rozciągnął.-Strasznie ścierpłem...-mruknął.
-Mogłeś iść spać do łóżka...-założyłam ręce na piersi i spojrzałam gdzieś w przestrzeń obok chłopaka.
-Ale powiedziałem że nie odejdę dopóki mi nie porozmawiamy.
-Nie mamy o czym...-mruknęłam i chciałam go wyminąć ale zagrodził mi przejście.-Chciałabym przejść...
-A ja chciałbym porozmawiać.-spojrzał na mnie wielkimi oczami.Pomimo tego że nie patrzyłam i tak mnie to hipnotyzowało.
-Znów to robisz...-spojrzałam na niego a on się leciutko uśmiechnął.-Żegnaj...-szybko i zwinnie go wyminęłam i szybko wybiegłam z apartamentu.Biegłam przez cały korytarz,winda się zamykała a ja krzyknęłam żeby ktoś kto jet w środku ją zatrzymał,na moją prośbę drzwi znów się otworzyły a ja szybko wpadłam do środka.Gdy jechaliśmy windą chłopak mi się przyglądał.
-Kto by pomyślał że się znów spotkamy...-patrzył na mnie z chytrym uśmiechem.-Teraz jesteś sama....-przysunął się do mnie.
-Odwal się.-odepchnęłam go mocno na drugi koniec windy,chłopak upadł podłogę i w tamtym momencie drzwi się otworzyły.Jednak nie tam gdzie chciałam,to nie była recepcja...Jednak mimo tego wybiegłam szybko na jakieś piętro,biegłam w stronę drzwi ze schodami.Zbiegając z nich skakałam z tych ostatnich.Szybko znalazłam się na recepcji,było tam pełno ludzi więc czułam się spokojniej.Szłam normalnym już krokiem w stronę wyjścia nad morze.Gdy wyszłam na piasek zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę.Wiało bardzo mocno więc w sweterku było mi idealnie.Stopy zanurzyłam w wodzie i szłam brzegiem.Fale obijały się o moje łydki,woda była przyjemnie chłodna,bardzo mnie odprężała.Dzięki właśnie tym uczuciu nie myślałam na niczym.Obserwowałam ludzi na plaży,dzieci jak się bawili i przypominałam sobie jak kiedyś to właśnie ja z moją paczką wygłupialiśmy się rzucając piaskiem i oblewając wodą.Szłam powoli,zadowolona z tego że jestem sama.Jednak wszystko ma koniec...Po chwili rozkoszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Tak?-odebrałam,nie wiedziałam kto to ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Mówi Scooter Braun.Czy mam przyjemność z Karoliną Lisowską?
-Tak...-nie wiedziałam z kim rozmawiam.Cały czasz szłam przed siebie,patrząc w niebo.
-Jestem managerem Justina...-mężczyzna był poddenerwowany.
-Przepraszam ale nie bardzo rozumiem co mam wspólnego z tym wszystkim ja...
-Justin nie odbiera od nikogo telefonu...Martwimy się i po prostu pomyślałem że może ty byś coś wiedziała...
-Nie mam pojęcia czemu Justin...-gdy wymówiłam to imię automatycznie łzy napłynęły mi do oczu.-Czemu on nie odbiera telefonu.
-A może wiesz co mogło się stać żeby aż tak go załamać?? JB nie odbiera telefonów tylko wtedy gdy osoba na której mu zależy sprawi mu przykrość albo się z nią pokłóci...-mężczyzna mi wszystko tłumaczył.Wydawał się naprawdę sympatyczny i miło że się martwił o Biebra.
-Ja się z nim pokłóciłam ale nie sądzę żebym była kimś na kim by mu zależało...-zamyśliłam się chwilę.
-I wszystko jasne...Więc to ty jesteś tą koszykarką o której młody tyle mówił...
-Słucham??-zszokowała mnie ta wiadomość.
-Justin często mówił że jesteś pyskata,odważna,śmiała,pozytywnie zakręcona i że uwielbia ci się przyglądać i wiele wiele wiele innych...
-Yy...-nie wiedziałam co powiedzieć,zatkało mnie to czego się dowiedziałam.Jednak w mojej głowie nic nie zmieniło faktu że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i że nie chcę z nim rozmawiać.
-Mam prośbę..Mogłabyś z nim porozmawiać??
-Nie.Przykro mi ale nie pomogę...-posmutniałam.Zatrzymałam się i obróciłam w stronę hotelu.Byłam naprawdę daleko.
-Nie rozumiem dlaczego...Proszę tylko o rozmowę.
-Prosi pan za dużo.Przykro mi.Naprawdę przepraszam.Miłego dnia.-rozłączyłam się i kilka łez spłynęło mi po policzku,otarłam je dłonią,westchnęłam i postanowiłam wrócić.Szłam tą samą drogą zastanawiając się nad tym wszystkim.Było mi strasznie przykro ale jednak uważałam że tak będzie lepiej.Cierpiałam choć sama nie wiedziałam dlaczego.Przecież on był tylko jakimś chłopakiem z klasy.Nikim więcej.Gdy doszłam do hotelu westchnęłam i weszłam kierując się do windy.Na moje szczęście była pusta.Wcisnęłam przycisk z numerem mojego piętra.Gdy się już zatrzymała wyszłam z niej patrząc na podłogę,byłam smutna...
-O hej..-usłyszałam jakiś męski głos.
-Siemka Chris.-uśmiechnęłam się blado podnosząc wzrok.
-Co się dzieje??-zapytał zatrzymując mnie za rękę.
-Nic.-mruknęłam i wyswobodziłam się z uścisku.-Muszę iść...Cześć.-poszłam do swojego apartamentu i szybko w nim zniknęłam.Spanikowana rozejrzałam się po salonie ale nikogo tam nie było więc pobiegłam do swojego pokoju i znów zamknęłam drzwi na klucz.Zdjęłam sweter,baletki i poszłam na balkon.Usiadłam po turecku przy barierce i zdjęłam okulary zamykając oczy i skierowując twarz w stronę słońca.
-Karolina...-znów usłyszałam jego głos.Szybko wstałam i spojrzałam się na balkon obok,siedział tam na fotelu z gitarą i jakimiś kartkami.Patrzył na mnie błagalnie,ja odwróciłam tylko wzrok.-Porozmawiaj ze mną...Proszę, wiedz co się dzieje.-wstał odkładając gitarę i podszedł do barierki ze strony mojego balkonu.
-Nie.-szepnęłam stanowczo.Czułam jak głos mi się załamuje.-Twój manager chce z tobą pogadać więc lepiej by było gdybyś odebrał...-założyłam ręce na piersiach i ustałam do niego bokiem.
-Skont to wiesz??-zmarszczył brwi.
-Dzwonił do mnie.Ale to nie ma znaczenia...
-Proszę wytłumacz mi co źle zrobiłem że jesteś smutna...
-Nic nie zrobiłeś.-nie patrzyłam na niego.
-To co się dzieje??Czemu nie chcesz już ze mną rozmawiać??
-Tak będzie lepiej,ok??-spojrzałam na niego.-Lepiej będzie jak będziemy się unikać.-skierowałam się w stronę balkonu.-Przepraszam że robiłam ci nadzieję...-spojrzałam na niego ostatni raz i weszłam do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i popłakałam,wzięłam laptopa i weszłam na skypa.Miłosz był już dostępny więc zadzwoniłam do niego.
-Kochanie co jest??-gdy mnie zobaczył zapłakaną.Opowiedziałam mu wszystko płacząc przy tym od nowa,opowiedziałam o spacerze,o sytuacji na balkonie i o tym że cierpię.Trudno mi było rozmawiać o tym wszystkim.-Więc nie rozmawiałaś z nim??
-Pomijając rozmowę na balkonie to nie.
-No a miałaś porozmawiać...-patrzył na mnie troszkę zły.
-Mówiłam ci przecież że z nim nie porozmawiam??
-Tak,mówiłaś...
-Ja kończę, idę może do dziewczyn a jak nie to pójdę do Sary,chociaż też nie za bardzo chcę tam iść bo będzie pewnie o nim cały czas mówiła...-posmutniałam przypominając się jak moja przyjaciółka uwielbia Biebera.
-Idź do dziewczyn one cię może jakoś rozweselą.-uśmiechnął się w geście wsparcia.-Papa...Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i się rozłączyłam.Stwierdziłam że się przebiorę bo moje ubrania były troszkę mokre i w piasku.Podeszłam do szafy i wybrałam strój. Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...
___________________________________________________________________
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam że wczoraj nie dodałam ale nie zdążyłam go skończyć.
Mam nadzieję że Wam się spodoba ;)
Cieszę się bo jest coraz więcej wyświetleń bloga.To dla mnie naprawdę miła poprawa humoru.
A że ostatnio nie jest z nim za dobrze więc cieszę się że przynajmniej na blogu nieźle idzie :D
Dziękuję i Pozdrawiam.
-Patryś
-Pogadamy z twoim bratem.-Hol wybrała ikonkę skypa i mój brat jak zawsze był dostępny.
-Nie!On nie może się o tym dowiedzieć!-usiadłam w środku.
-Musi...To twój brat on będzie wiedział co zrobić i jak cię pocieszyć.-powiedziała Kat obejmując mnie ramieniem.Holly zadzwoniła do brata i ten natychmiast odebrał.
-Co się dzieje??Wiecie która godzina??-mówił zaspany.
-A ty znów zasnąłeś przy kompie?-spojrzałam na niego niby znudzona.
-Płakałaś?
-Nie.-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Płakałaś...-czemu on musiał wiedzieć wszystko.-Co się stało??
-Niech one ci powiedzą ja nie dam rady...-skuliłam się a dziewczyny opowiedziały wszystko to co ja wcześniej im powiedziałam.Mój brat ich słuchał z wyczekiwaniem na koniec.Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach słuchając od nowa tej opowieści.
-Karo..Spójrz na mnie.-patrzył na mnie z miłością i współczuciem,powolutku podniosłam wzrok patrząc na monitor.-Rozumiem że masz teraz mętlik w głowie,nie chcesz z nikim rozmawiać i nie chcesz się zwierzać ale proszę posłuchaj mnie...-kolejna łza spłynęła po moim policzku.-Porozmawiaj z nim...Wiesz dobrze że musicie sobie to wszystko wytłumaczyć.Postaw się teraz na jego miejscu przecież on pewnie zastanawia się co się dzieje,czy coś źle zrobił.Jest godzina 4 w nocy więc teraz idź spać ale proszę nie z nim...To mi się nie podoba.-powiedział stanowczo marszcząc brwi.-Ja wiem że nie lubisz spać sama,ale zrozum że to chłopak...
-Miłosz wiem co masz na myśli...-wyszeptałam.
-Weź sobie poduszki albo nawet jak chcesz zostaw laptopa włączonego będę siedział na skypie i na ciebie patrzył aż zaśniesz.
-Nie,nie trzeba...Zasnę już sama.-czułam się jak małe dziecko które boi się ciemności albo potworów które niby znajdują się pod łóżkiem.Ale już taka byłam...
-Jutro z nim porozmawiasz,dobrze??
-Nie.Nie będę z nim rozmawiać.-odwróciłam głowę w inną stronę.
-Karo.
-Nie,Miłosz.-spojrzałam groźnie.
-Idź już spać jesteś zmęczona.Kocham cię mała.-spojrzał tak czule że moja złość do niego automatycznie przeszła.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i Holly rozłączyła rozmowę.
-Dobranoc,mała.My też się zmywamy.-uśmiechnęła się Holly wstając z podłogi i podając rękę i mi i Kat.
-Szkoda...-mruknęłam.
-Kochamy cię.Dobranoc.-pocałowały mnie w policzki i wyszły.Ja szybko za nimi zamknęłam drzwi na klucz.Słyszałam jak szybko wychodzą z apartamentu.Położyłam się do łóżka i zakryłam szczelnie kołdrą.Znów kilka łez spłynęło mi po policzku,pozwoliłam im opaść na poduszkę.Po krótkim czasie usłyszałam pukanie.Nie otworzyłam ani nic nie powiedziałam.Dobrze wiedziałam że to on.
-Karli...Proszę porozmawiajmy...
-Odejdź...-mruknęłam zapłakana,nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu.
-Nie.Nie odejdę od drzwi dopóki mi nie otworzysz.-słyszałam jak się osuną pod ścianą obok.Nie wstałam ani nawet się nie ruszyłam,miałam nadzieję że nie będzie tam siedział tylko pójdzie do pokoju.Byłam taka zmęczona całym dniem,płaczem i tym wszystkim.Nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się z bardzo zapuchniętymi oczami,zerknęłam na telefon leżący obok mojej głowy i była godzina.
-12.30...Ugh...-mruknęłam i rzuciłam telefon znów na poduszkę obok.Wstałam powoli z łózka i wyjrzałam przez okno.Wiał wiatr ale słońce nadal ciepło grzało.Jednak ja byłam zmęczona więc wybrała jakieś wygodne ciuchy. Po zrobieniu porannej toalety wysuszyłam włosy i splątałam je w koka.Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam ogarnąć trochę pokój bo po całym pomieszczeniu walały się chusteczki,moje wczorajsze ubrania i inne moje rzeczy takie jak kosmetyczka,walizka i buty.Po ogarnięciu pomieszczenia zadowolona z siebie wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na łóżku.Odpisałam na wiadomość od rodziców odnośnie pobytu mówiąc że jest fajnie,że byłam u Sary i że spotkałam się z moimi przyjaciółmi.Miłoszowi na jego wiadomość odnośnie tego że gdy wstanę mam mu napisać jak się czuję odpisałam co zrobiłam w co się ubrałam i jak się czuję.Nie było go jednak na GG więc wyłączyłam komputer i postanowiłam przejść się na spacer.Na nos założyłam okulary a na nogi baletki i przekręcając powolutku i jak najciszej zamek w drzwiach lekko je uchyliłam i zobaczyłam na wpół siedzącego,śpiącego Biebera.Zamarłam...Myślałam że nie mówił tego serio.
-Nie śpię...-uśmiechnął się i na mnie spojrzał.
-Siedziałeś tu całą noc??
-A jak myślisz??-wstał powoli.-Obudziłem się przed chwilą jak otwierałaś drzwi.-ustał przede mną i się rozciągnął.-Strasznie ścierpłem...-mruknął.
-Mogłeś iść spać do łóżka...-założyłam ręce na piersi i spojrzałam gdzieś w przestrzeń obok chłopaka.
-Ale powiedziałem że nie odejdę dopóki mi nie porozmawiamy.
-Nie mamy o czym...-mruknęłam i chciałam go wyminąć ale zagrodził mi przejście.-Chciałabym przejść...
-A ja chciałbym porozmawiać.-spojrzał na mnie wielkimi oczami.Pomimo tego że nie patrzyłam i tak mnie to hipnotyzowało.
-Znów to robisz...-spojrzałam na niego a on się leciutko uśmiechnął.-Żegnaj...-szybko i zwinnie go wyminęłam i szybko wybiegłam z apartamentu.Biegłam przez cały korytarz,winda się zamykała a ja krzyknęłam żeby ktoś kto jet w środku ją zatrzymał,na moją prośbę drzwi znów się otworzyły a ja szybko wpadłam do środka.Gdy jechaliśmy windą chłopak mi się przyglądał.
-Kto by pomyślał że się znów spotkamy...-patrzył na mnie z chytrym uśmiechem.-Teraz jesteś sama....-przysunął się do mnie.
-Odwal się.-odepchnęłam go mocno na drugi koniec windy,chłopak upadł podłogę i w tamtym momencie drzwi się otworzyły.Jednak nie tam gdzie chciałam,to nie była recepcja...Jednak mimo tego wybiegłam szybko na jakieś piętro,biegłam w stronę drzwi ze schodami.Zbiegając z nich skakałam z tych ostatnich.Szybko znalazłam się na recepcji,było tam pełno ludzi więc czułam się spokojniej.Szłam normalnym już krokiem w stronę wyjścia nad morze.Gdy wyszłam na piasek zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę.Wiało bardzo mocno więc w sweterku było mi idealnie.Stopy zanurzyłam w wodzie i szłam brzegiem.Fale obijały się o moje łydki,woda była przyjemnie chłodna,bardzo mnie odprężała.Dzięki właśnie tym uczuciu nie myślałam na niczym.Obserwowałam ludzi na plaży,dzieci jak się bawili i przypominałam sobie jak kiedyś to właśnie ja z moją paczką wygłupialiśmy się rzucając piaskiem i oblewając wodą.Szłam powoli,zadowolona z tego że jestem sama.Jednak wszystko ma koniec...Po chwili rozkoszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Tak?-odebrałam,nie wiedziałam kto to ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Mówi Scooter Braun.Czy mam przyjemność z Karoliną Lisowską?
-Tak...-nie wiedziałam z kim rozmawiam.Cały czasz szłam przed siebie,patrząc w niebo.
-Jestem managerem Justina...-mężczyzna był poddenerwowany.
-Przepraszam ale nie bardzo rozumiem co mam wspólnego z tym wszystkim ja...
-Justin nie odbiera od nikogo telefonu...Martwimy się i po prostu pomyślałem że może ty byś coś wiedziała...
-Nie mam pojęcia czemu Justin...-gdy wymówiłam to imię automatycznie łzy napłynęły mi do oczu.-Czemu on nie odbiera telefonu.
-A może wiesz co mogło się stać żeby aż tak go załamać?? JB nie odbiera telefonów tylko wtedy gdy osoba na której mu zależy sprawi mu przykrość albo się z nią pokłóci...-mężczyzna mi wszystko tłumaczył.Wydawał się naprawdę sympatyczny i miło że się martwił o Biebra.
-Ja się z nim pokłóciłam ale nie sądzę żebym była kimś na kim by mu zależało...-zamyśliłam się chwilę.
-I wszystko jasne...Więc to ty jesteś tą koszykarką o której młody tyle mówił...
-Słucham??-zszokowała mnie ta wiadomość.
-Justin często mówił że jesteś pyskata,odważna,śmiała,pozytywnie zakręcona i że uwielbia ci się przyglądać i wiele wiele wiele innych...
-Yy...-nie wiedziałam co powiedzieć,zatkało mnie to czego się dowiedziałam.Jednak w mojej głowie nic nie zmieniło faktu że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i że nie chcę z nim rozmawiać.
-Mam prośbę..Mogłabyś z nim porozmawiać??
-Nie.Przykro mi ale nie pomogę...-posmutniałam.Zatrzymałam się i obróciłam w stronę hotelu.Byłam naprawdę daleko.
-Nie rozumiem dlaczego...Proszę tylko o rozmowę.
-Prosi pan za dużo.Przykro mi.Naprawdę przepraszam.Miłego dnia.-rozłączyłam się i kilka łez spłynęło mi po policzku,otarłam je dłonią,westchnęłam i postanowiłam wrócić.Szłam tą samą drogą zastanawiając się nad tym wszystkim.Było mi strasznie przykro ale jednak uważałam że tak będzie lepiej.Cierpiałam choć sama nie wiedziałam dlaczego.Przecież on był tylko jakimś chłopakiem z klasy.Nikim więcej.Gdy doszłam do hotelu westchnęłam i weszłam kierując się do windy.Na moje szczęście była pusta.Wcisnęłam przycisk z numerem mojego piętra.Gdy się już zatrzymała wyszłam z niej patrząc na podłogę,byłam smutna...
-O hej..-usłyszałam jakiś męski głos.
-Siemka Chris.-uśmiechnęłam się blado podnosząc wzrok.
-Co się dzieje??-zapytał zatrzymując mnie za rękę.
-Nic.-mruknęłam i wyswobodziłam się z uścisku.-Muszę iść...Cześć.-poszłam do swojego apartamentu i szybko w nim zniknęłam.Spanikowana rozejrzałam się po salonie ale nikogo tam nie było więc pobiegłam do swojego pokoju i znów zamknęłam drzwi na klucz.Zdjęłam sweter,baletki i poszłam na balkon.Usiadłam po turecku przy barierce i zdjęłam okulary zamykając oczy i skierowując twarz w stronę słońca.
-Karolina...-znów usłyszałam jego głos.Szybko wstałam i spojrzałam się na balkon obok,siedział tam na fotelu z gitarą i jakimiś kartkami.Patrzył na mnie błagalnie,ja odwróciłam tylko wzrok.-Porozmawiaj ze mną...Proszę, wiedz co się dzieje.-wstał odkładając gitarę i podszedł do barierki ze strony mojego balkonu.
-Nie.-szepnęłam stanowczo.Czułam jak głos mi się załamuje.-Twój manager chce z tobą pogadać więc lepiej by było gdybyś odebrał...-założyłam ręce na piersiach i ustałam do niego bokiem.
-Skont to wiesz??-zmarszczył brwi.
-Dzwonił do mnie.Ale to nie ma znaczenia...
-Proszę wytłumacz mi co źle zrobiłem że jesteś smutna...
-Nic nie zrobiłeś.-nie patrzyłam na niego.
-To co się dzieje??Czemu nie chcesz już ze mną rozmawiać??
-Tak będzie lepiej,ok??-spojrzałam na niego.-Lepiej będzie jak będziemy się unikać.-skierowałam się w stronę balkonu.-Przepraszam że robiłam ci nadzieję...-spojrzałam na niego ostatni raz i weszłam do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i popłakałam,wzięłam laptopa i weszłam na skypa.Miłosz był już dostępny więc zadzwoniłam do niego.
-Kochanie co jest??-gdy mnie zobaczył zapłakaną.Opowiedziałam mu wszystko płacząc przy tym od nowa,opowiedziałam o spacerze,o sytuacji na balkonie i o tym że cierpię.Trudno mi było rozmawiać o tym wszystkim.-Więc nie rozmawiałaś z nim??
-Pomijając rozmowę na balkonie to nie.
-No a miałaś porozmawiać...-patrzył na mnie troszkę zły.
-Mówiłam ci przecież że z nim nie porozmawiam??
-Tak,mówiłaś...
-Ja kończę, idę może do dziewczyn a jak nie to pójdę do Sary,chociaż też nie za bardzo chcę tam iść bo będzie pewnie o nim cały czas mówiła...-posmutniałam przypominając się jak moja przyjaciółka uwielbia Biebera.
-Idź do dziewczyn one cię może jakoś rozweselą.-uśmiechnął się w geście wsparcia.-Papa...Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i się rozłączyłam.Stwierdziłam że się przebiorę bo moje ubrania były troszkę mokre i w piasku.Podeszłam do szafy i wybrałam strój. Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...
___________________________________________________________________
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam że wczoraj nie dodałam ale nie zdążyłam go skończyć.
Mam nadzieję że Wam się spodoba ;)
Cieszę się bo jest coraz więcej wyświetleń bloga.To dla mnie naprawdę miła poprawa humoru.
A że ostatnio nie jest z nim za dobrze więc cieszę się że przynajmniej na blogu nieźle idzie :D
Dziękuję i Pozdrawiam.
-Patryś
Subskrybuj:
Posty (Atom)