środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 41 "-No Karli..."

Od razu jak weszłam na pokład samolotu zadzwoniłam do Biebsa.Rozmawialiśmy chwilę ponieważ chłopak musiał jechać do wytwórni coś załatwić.Gdy doszłam na swoje miejsce zobaczyłam bukiecik ślicznych kwiatków.W środku była karteczka: "Już za tobą tęsknię... -JB". Uśmiechnęłam się pod nosem i usiadłam na miejscu biorąc kwiaty do ręki.Były śliczne i pachniały nieziemsko.Przez cały lot patrzyłam przez okno i myślałam o tym wszystkim.Jak to będzie...Byłam bardzo ciekawa tego czy moi rodzice się będą mną jeszcze interesować czy już oleją totalnie.Byłam ciekawa czy mój brat i moi przyjaciele się odezwą.Czy stracę kontakt z Justinem.Było tyle pytań na które nie znałam odpowiedzi.Znudzona tym że sama sobie nie potrafię odpowiedzieć sięgnęłam po swój telefon i weszłam na jakieś strony plotkarskie.Na pierwszej na którą weszłam był artykuł zatytułowany "Karolina Lisowska wyjeżdża?". Od razu kliknęłam w nagłówek i wyskoczyło mi parę moich zdjęć. Byłam zaskoczona jednak nie negatywnie.Zdjęcia były ładne jednak mój humor popsuł tekst pod zdjęciami "Karolina Lisowska,była dziewczyna Justina Biebera, została przyłapana dzisiaj na lotnisku.Jak się okazuje towarzyszyła jej wice menadżerka Rihanny.Która obecnie jest także stylistką Karoliny.Tak przynajmniej twierdzą ludzie z show biznesu.Jesteśmy ciekawi czy panienka Lisowska wraca do RiRi tylko na wakacje??Krążą plotki że chce się tam przeprowadzić.Przypominamy także że Karolina na początku września ma wywiad w jednym z Amerykańskich radiów w którym będzie mówiła o jej nowym singlu.Jednak niestety nic na jego temat jeszcze nie wiemy...". Fakt,byłam tam z Marisą jednak nie jest ona moją stylistką.Co prawda rozmawialiśmy już o tym ale jak na razie nie podjęliśmy żadnej decyzji w związku z tym.Byłam w szoku skąd oni wiedzą o mojej piosence i o całej przeprowadzce...Szybko wyłączyłam internet i zadzwoniłam do Shili.
-Hej kochana jak tam??-usłyszałam jej wesoły głos.
-Hej...Nijak.Widziałaś już artykuł?-zapytałam patrząc przed siebie.
-Ten o lotnisku??
-Mhm...
-Widziałam.Niezły nie?To znaczy dobrze że jest zainteresowanie tobą...
-Ale skąd oni wiedzieli o przeprowadzce? I o tym że Marisa miałaby być moją stylistką??
-Skarbie, nie denerwuj się...Scooter miał wywiad w radiu  i coś tam powiedział...
-Słucham?!Scooter?!
-Karli nie wkurzaj się.
-Jak ja mam się nie wkurzać gdy wy mi nic nie mówicie??Ustalaliśmy że będę powiadamiana a wy co??
-Masz racje...-powiedziała trochę smutna.
-Co dokładnie powiedział??
-Że masz świetny kontakt z Rihanną i myślałyście abyś się do niej przeprowadziła.Mówił także iż cały czas utrzymujesz dobry kontakt z Biebsem...Nic więcej.
-Dobra.Nie ważne.-byłam strasznie wkurzona że ktoś bez mojej zgodny mówił o moich planach odnośnie życia prywatnego.Jednak musiałam do tego przywyknąć.Justin już wspominał że tak będzie.
-Jest gdzieś przy tobie Marisa??
-Tak.Siedzi niedaleko.-uśmiechnęłam się spoglądając na kobietę.Czytała jakąś książkę popijając cappuccino.Bardzo ją polubiłam ponieważ zachowywała się jak nasza mama.Zarówno moja jak i RiRi.
-Podasz mi ją do telefonu??
-Pewnie.-uśmiechnęłam się wstając.Szybko podałam kobiecie mówiąc kto dzwoni i wróciłam na swoje miejsce.Przez resztę podróży spałam.Mimo tego że nie potrafiłam spać w dzień to tym razem jednak udało mi się zdrzemnąć.Możliwe że to dlatego iż mało spałam w nocy.
-Kochanie moje!-moja przyjaciółka gdy tylko mnie zobaczyła mocno przytuliła.Nawet dobrze nie wyszłam z korytarza z którego odebrałam bagaż a ona już mnie tuliła.
-Tęskniłam.Strasznie tęskniłam.-przytuliłam ją bardzo mocno zamykając oczy.Miałam załzawione ponieważ strasznie mi jej brakowało...Mimo że to był tak krótki czas.Gdy się od siebie odsunęłyśmy zobaczyłam co ma na sobie.-Ślicznie wyglądasz.
-Taaa...Jasne jasne.-zaśmiała się a ja razem z nią.Pomachałam jej ochroniarzowi i wszyscy razem skierowaliśmy się do wyjścia.-Jak rozstanie z JB?
-W sensie?-spojrzałam na nią pytająco.Siedzieliśmy już w aucie jadąc do domu.
-To na lotnisku kochanie...O tamtym już rozmawiałyśmy.-uśmiechnęła się blado.Z Ri rozmawiałam codziennie a czasami nawet parę razy dziennie.Wiedziała wszystko na bieżąco jakby była obok.
-Płakaliśmy oboje.-spojrzałam przez okno.-Było naprawdę ciężko mi się z nim rozstać.-znów łzy nabrały mi się w oczy.Przyjaciółka nic nie powiedziała tylko mnie przytuliła.Byłam jej wdzięczna że nic nie komentowała.
-Słyszałam że wkurzyłaś się na Shi.-powiedziała patrząc na mnie "surowo" a ja się od razu roześmiałam bo wyglądała przekomicznie.
-No...Można tak powiedzieć.-powiedziałam smutno wzruszając ramionami.Przez resztę drogi rozmawiałyśmy cały czas o jednym.Czyli o mojej dyskusji z menadżerką i całej tej sytuacji.Gdy znalazłyśmy się przed domem szybko wybiegłam z samochodu i wbiegłam do salonu.
-Witamy z powrotem!-krzyknął chłopak przyjaciółki w drzwiach.
-Chris!-rzuciłam się mu na ręce i mocno przytuliłam.-Stęskniłam się...
-Ja też mała...Nie miałem z kim grać.-zaśmiał się.-I było tak pusto.-mówił podnosząc mnie do góry.Zachichotałam ponieważ zaczął mnie łaskotać.-Pewnie jesteś zmęczona więc idź się odśwież bo za jakiś czas,krótki czas, idziemy do studia.-powiedział odstawiając mnie na ziemię.
-Napraaaaawdę??-spojrzałam smutnym wzrokiem na mężczyznę a za chwilę na wchodzącą RiRi.
-Tak kochana...-powiedziała całując mnie w czoło.
-Dopiero przyjechałam a wy już do studia mnie wysyłacie??-zaśmiałam się podążając za przyjaciółką do kuchni.-Naprawdę??
-Na serio skarbie.Musisz spotkać się z paroma osobami odnośnie stylisty,choreografa no i ochroniarzy.-powiedziała wesoło.
-Już ochroniarzy??Choreograf?? -usiadłam na krześle obok blatu.
-Mhmm...Przecież będziesz teraz sławna, już w sumie jesteś a chyba nie chcesz ciągle słuchać jak JB męczy cię abyś wzięła Kennego??
-Nie.
-No właśnie.Zaczną się fani ale i też antyfani więc mała musisz się przygotować jak najlepiej aby się nic nie stało.A choreografa lepiej już załatwić.Bo później jak zacznie się trasa i teledyski to trudno jest kogokolwiek znaleźć na gwałt.-mówiła poważnie i naprawdę docierało do mnie to ci mi przekazywała.
-No niech będzie...Ale musimy to robić właśnie dziś?
-Wieczorem wybieramy tylko stylistę.
-To ja chcę Marisę!-powiedziałam entuzjastycznie.
-Czekaj czekaj śliczna...Mam dla ciebie parę propozycji.-powiedziała tajemniczo się uśmiechając.
-Taaaak?-od razu mnie zaciekawiła.-Słucham.-podparłam się rękoma za policzki i czekałam aż zacznie opowiadać.Byłam naprawdę ciekawa co przygotowała.
-Nie,nie,nie.-pomachała przecząco palcem.-Chcesz wiedzieć to musisz jechać do studia...-uśmiechnęła się cwaniacko.
-To dajcie mi godzinkę i jedziemy!-krzyknęłam wybiegając z kuchni i prawie bym wpadła na Chrisa.Usłyszałam jak oboje się zaśmiali a ja się pod nosem uśmiechnęłam i wpadłam do swojego pokoju.Rzuciłam się na łóżko i nabrałam powietrza w płuca a później je powoli wypuściłam.Było mi tu tak dobrze.Wzięłam swój telefon i znów chciałam wejść poczytać plotki.Jak się okazało i tym razem o mnie napisali "Rihanna tęskniła za Karoliną...". Kliknęłam w nagłówek i wyświetliło mi się piękne zdjęcie gdy się przywitałyśmy na powitanie.Pod spodem był krótki artykuł "Piękna Barbadoska rzeczywiście polubiła Karolinę Lisowską.Jak się okazało nie myliliśmy się i faktycznie Karli przyleciała do niej.Dziewczyny od razu wpadły sobie w uścisk i jak widać po minie RiRi musiała rzeczywiście się stęsknić za przyjaciółką.Karli też była szczęśliwa iż nareszcie mogła zobaczyć i przytulić starszą od siebie kobietę.Jednak nie dała nam się sfotografować...Niestety.". Uśmiechałam się pod nosem i wyłączyłam stronę.Zalogowałam się jeszcze na twitterze dodając wpis "Tu mi jest najlepiej...Tak się stęskniłam za @Rihanna.Lecz teraz tęsknię za @JustinBieber <3.". Odłożyłam telefon i położyłam się na chwilę patrząc w sufit. Po chwili rozkoszy ktoś zapukał.Podniosłam się na rękach do góry i zobaczyłam głowę Chrisa.-Wchodź.-uśmiechnęłam się słodko.Chłopak wszedł jednak zauważyłam że coś chował za plecami.
-Wiesz...Będziesz teraz mieszkać z RiRi i będzie dlatego dla ciebie jak siostra a ja też nie chciałbym być obojętny i cieszyłbym gdybym mógł być dla ciebie jak brat.-uśmiechnął się szeroko.
-Ahaaaaa....?-nie wiedziałam co ma na myśli.
-Dlatego mam coś dla ciebie.-wyjął zza pleców spore pudełko.
-Dla mnie??-wywaliłam oczy a on pokiwał przytakując głową.Wręczył mi pakunek i uśmiechnął się szeroko.
-Załóż dzisiaj.-mrugnął jednym okiem i wyszedł z pokoju.Szybko otworzyłam prezent i zobaczyłam czarny materiał oraz białe szpilki.Z uśmiechem na ustach i nowymi ciuchami w ręku pobiegłam do łazienki.Wzięłam odprężającą kąpiel,starannie myjąc włosy i całe ciało.Szybko się wytarłam i wrzuciłam na siebie nowe ciuszki.Wysuszyłam dobrze włosy a później je ładnie spięłam z tyłu.Zrobiłam lekki make up i byłam gotowa.W rezultacie wyglądałam naprawdę ładnie.Wzięłam telefon z torebki i zeszłam na dół.Zobaczyłam tam tylko RiRi.
-Gdzie Chris??-zapytałam schodząc po schodach.-Muszę mu podziękować.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Ślicznie wyglądasz...Naprawdę bosko i idealnie do okazji.-uśmiechnęła się cwaniacko.Nie wiedziałam co kryje.Nie miałam nawet idei z czego mogła się tak cieszyć.
-Ty też wyglądasz olśniewająco.
-Idziemy??-zapytała cała w skowronkach.
-Tak,tak.-wyszłyśmy z drzwi jednak ja patrzyłam cały czas pod nogi aby się w tych szpilkach nie przewalić mimo tego że miałam chodzenie na obcasach świetnie opanowane.Gdy podniosłam wzrok zobaczyłam chłopaków. Czekaj,czekaj...Chłopaków?!
-Justin!-krzyknęłam ucieszona i za chwilę już dreptałam do niego ja najszybciej.Chłopak uśmiechnął się szeroko i rozłożył ręce do przytulenia.Szybko znalazłam się w jego objęciach.-Tęskniłam!!-mocno przytulałam go za szyję.
-Ja też mała...Do tego stopnia że wsiadłem w samolot no i jestem.-zaśmiał się całując mnie w policzek.Gdy się od siebie oderwaliśmy miałam łzy w oczach jednak musiałam się opanować aby nie popsuć make up'u.Do studia pojechaliśmy dwoma autami ponieważ Biebs miał wynajęty.Przez całą drogę gadaliśmy o jakiś głupotach takich jak to co robiliśmy od naszego pożegnania.-Ślicznie wyglądasz.-powiedział przygryzając jedną wargę kiedy szliśmy korytarzem do pokoju.
-Dzięki...-uśmiechnęłam się słodko.-Prezent od Chrisa.
-Naprawdę??-od razu zrobił się poważny.-Muszę mu powiedzieć żeby nie zarywał do ciebie.-powiedział pewnie a ja zachichotałam.
-Głupi jesteś.-zaśmiałam się głośniej a chłopak od razu na mnie spojrzał i uśmiechnął się triumfalnie.Po chwili znaleźliśmy się w sali gdzie była już Shira,Marisa,menadżer Chrisa i Eris,było także parę osób których nie znałam więc od razu pomyślałam że to jacyś styliści.-Siemka.-uśmiechnęłam się do wszystkich i usiadłam w fotelu.Jedna kobieta spodobała mi się najbardziej.Była dość wysoka,ładnie ubrana i młoda.-Ładny strój.-uśmiechnęłam się patrząc na kobietę a ona podziękowała szeroko się uśmiechając.
-Niezła jest.-szepnął mi na ucho JB.Wiedziałam jednakże on ma całkowicie co innego na myśli niż ja.Spiorunowałam go spojrzeniem i wróciłam do oglądania strojów ludzi.Wszyscy inni po za tą kobietą byli dziwacznie ubrani.Mieli całkowicie nie dopasowane do siebie ciuchy i wyglądali jakby mieli waśnie iść spać.Eris zaczął mi przedstawiać wszystkich po kolei i dowiedziałam się że moja faworytka nazywa się Haylie Duff.
-Jesteś siostrą Hilary Duff??-zapytałam przerywając menadżerowi mojej przyjaciółki.
-Tak.-uśmiechnęła się szeroko.Eris zaczął mówić dalej a ja się cały czas patrzyłam na Haylie.Wydawała się że by dobrze mi się z nią pracowało.Po tym jak kandydaci się wypowiedzieli o stylu jaki by dla mnie proponowali byłam pewna że wybiorę pannę Duff.Po naradzie reszta także przyznała mi rację więc to była już czysta formalność.Zaprosiliśmy kobietę z powrotem do pokoju a reszcie podziękowaliśmy.Nasi menadżerowie omówili z nią kilka spraw a ja w tym czasie wygłupiałam się z JB,RiRi i Chrisem.Gdy już wszystko zostało ustalone RiRi uradowana zabrała głos.
-A teraz...Zapraszam wszystkich na kolację.-powiedziała uradowana a wszyscy zaczęli klaskać i gwizdać.Piosenkarka się roześmiała i złapała swojego chłopaka za rękę wychodząc z nim.Justin od razu się podniusł i spojrzał na mnie wyciągając dłoń.Uśmiechnęłam się szeroko i po chwili już nas nie było w pokoju.Szliśmy pod rękę cały czas chichocząc.Przed studio było peeełno paparazzi jednak my niczym się nie przejmując doszliśmy do auta i Biebs jako dżentelmen otworzył mi drzwi, cały czas trzymając mnie za dłoń.Sam usiadł na miejscu kierowcy i wyjechał na autostradę.Jak się okazało nie mieliśmy pojęcia do której restauracji mamy jechać.
-Hahahaha...No to pięknie panie kierowco.-zaśmiałam się a piosenkarz był bardzo poważny.Spojrzał na mnie morderczym wzrokiem a ja od razu się uspokoiłam.Chłopak wyciągnął telefon i zadzwonił jak się okazało do Rihanny.Chwile rozmawiali a później na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech.Rozłączył się i podał mi telefon.-Czego się szczerzysz??
-Nic,nic.-powiedział rozbawiony.
-No powiedz...
-Nie.
-Bardzo dobrze,teraz zapomnij abym się do ciebie odezwała.-powiedziałam niby obrażona i założyłam ręce na piersiach a chłopak zjechał samochodem na parking.Byliśmy przed ulubioną restauracją Ri.Szybko wysiadłam z auta i skierowałam się do środka.Justin cały czas się szeroko uśmiechał.Szczerze?Strasznie mnie tym irytował.W środku czekali już wszyscy.Fakt.Długo z JB kręciliśmy na autostradzie,ale nie myślałam że aż tyle to zajęło.Usiadłam naburmuszona przy stole najpierw witając się po raz kolejny z zebranymi.Po chwili do lokalu wszedł także mój przyjaciel.Położyłam jego telefon przy jego talerzu i sama wyjęłam swój.Szybciutko weszłam na instagrama i zobaczyłam zdjęcie RiRi podpisane "Kolacja,wino...Toast za Kat! :* I <3 U @Mufffi" .Uśmiechnęłam się sama do siebie i dodałam komentarz "Też cię kocham!! <3". Justin widząc że się szczerzę przysunął się do mnie zerkając na ekran telefonu.Ja szybko go jednak odłożyłam i odwróciłam wzrok w przeciwną stronę niż jego twarz.
-Czemu się uśmiechasz??-zapytał jednak ja nic nie odpowiedziałam.-No Karli...Nie mów że nadal się złościsz...
-Wiesz co??-spojrzałam na niego mówić szeptem.-Odwal się.-i znów odwróciłam wzrok.
______________________________________________________
Ten jest naprawdę długi :D Dlaczego? Ponieważ nie mam pojęcia kiedy dodam kolejny.Po prostu mam teraz sporo zajęć i nauki więc chciałabym poświęcić troszkę czasu jej :/ Możliwe że kolejny rozdział dodam w niedzielę :) Ale to się jeszcze zobaczy.
Jutro mam trzy sprawdziany więc proszę trzymajcie kciuki za waszą blogerkę bo jeśli pójdzie mi źle to mogę się pożegnać na jakiś długi czas z kompem... -.-"
Liczę na wasze opinie ;) Rozdział może nie jest jakoś ciekawy ale już mam pomysł na następny i muszę przyznać że nieźle się zapowiada ^^ Ale nic nie zdradzę :P
-Patryś

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 40 ".-Jedź ze mną..."

                                    ***31 sierpnia***
-Ka!-usłyszałam głos Justina.Właśnie pakowałam swoją walizkę ponieważ jutro o 6.30 miałam samolot do mojej kochanej Rihanny.Leciałam wynajętym samolotem przez Biebsa ponieważ on sobie nie wyobraża żebym się gniotła z innymi.Oczywiście kłócił się z Ri kto go wynajmie ale ostatecznie wyszło na Biebera.Gdy byłam w szpitalu moi rodzice nawet nie raczyli do mnie zadzwonić.Któregoś dnia po prostu gdy przy kolacji wywiązała się rozmowa o szkole ja powiedziałam że wyjeżdżam i będę się uczyć prywatnie.Moi rodzice nic sobie z tego nie zrobili i po prostu powiedzieli "jak chcesz...". Zrobiło mi się wtedy cholernie przykro,ale cóż...Do mojego brata się nie odzywałam w ogóle.O wyprowadzce dowiedział się od Holly.A przyjaciele?? Ehmmm....Powiedziałam im któregoś dnia jak ostatni raz wyszliśmy wszyscy razem,całą paczką.Nie dogadywałam się w ogóle z Taylor'em.Więc jemu to wisiało co ze mną będzie.Wszyscy byli smutni z mojej decyzji ale jak się okazało naprawdę przykro było tylko Justinowi i DJ'owi a także trochę dziewczyną.Bieber za każdym razem gdy kogoś powiadamiałam o swojej wyprowadzce miał łzy w oczach.
-Jus!-odwróciłam się napięcie i w drzwiach zobaczyłam mojego przyjaciela opierającego się ramieniem o framugę.Szybko podbiegłam i rzuciłam się mu na szyję.Nie widziałam go dwa dni ponieważ musiał wyjechać do Toronto na jakiś wywiad który oczywiście jako dobra przyjaciółka oglądałam.-Tęskniłam.-wyszeptałam mu do ucha i oplotłam nogami jego biodra.
-Wiesz mała...Ja nie.-zaśmiał się a ja momentalnie od niego się odsunęłam.
-Jesteś okropny...Będę płakać.-udałam że wycieram łzy a po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem.Od dwóch tygodni,czyli od kiedy powiedziałam paczce że się wyprowadzam kontakt ze mną utrzymywał tylko JB i DJ.Przykro mi było że reszta mnie olała jednak przekonałam się komu naprawdę na mnie zależy.Zawiodłam się najbardziej na moim bracie który cały czas był obrażany za to że w szpitalu kazałam mu wyjść.Już nie wrócił...Wiedziałam że już za późno aby wszystko było tak jak wcześniej.Za każdym razem gdy o tym myślałam nie było mi przykro a to wydawało mi się dziwne.Może ja cały czas wiedziałam że tak naprawdę wszyscy mają mnie gdzieś?Poprawka...Prawie wszyscy.
-Gotowa??-zapytał mój przyjaciel siadając na łóżku obok walizki którą właśnie dopakowywałam.
-Hmm...Myślę że tak.-powiedziałam smutno.Dopiero wtedy przyjrzałam się jak JB był ubrany.
-Dzisiaj nocuję u ciebie...Albo ty u mnie.Jutro muszę cię odwieźć rano na samolot więc musimy być razem.-wyszczerzył się szeroko.Spojrzałam na niego pytająco.-Jedziemy do mnie...Przeraża mnie twój brat.-zaśmiał się a ja mu zawtórowałam.
-Czyli możesz już wziąć te dwie walizki.-pokazałam na pakunki stojące pod ścianą.-Tą dopakuję a później jeszcze podręczny i będę gotowa.-powiedziałam znikając w łazience po kosmetyczkę.Usłyszałam jak Bieber schodzi po schodach i sama do siebie się uśmiechnęłam chociaż nie wiem dlaczego.Podobało mi się że chłopak jest cały czas przy mnie,gdy tylko chcę aby przyjechał on wsiada w samochód i jest.Byliśmy tylko przyjaciółmi,nic więcej...Dopakowałam walizkę i była już gotowa.Wzięłam małą walizeczkę jako bagaż podręczny i zaczęłam wkładać do niej najpotrzebniejsze rzeczy.
-Zrobione.-powiedział Bieber rzucając się na moje łóżko.
-Jak ci się nudzi to poszukaj w szafie torby dla Ris'a.-powiedziałam kręcąc się po całym pokoju.
-Mała...Masz ją pod łóżkiem.-zaśmiał się chłopak.
-Skąd ty to wiesz??-spojrzałam na niego pytająco a on się roześmiał.
-Kiedyś Ris tam się schował jak siedzieliśmy oglądając film i jak go wyciągnąłem siedział w torbie.-wytknął mi język a ja wzruszyłam ramionami.
-To weź ją wyjmij,plooosę.-uśmiechnęłam się słodko zapinając walizeczkę.Chłopak wyją to o co go prosiłam i włożył do torby mojego pieska który cały czas leżał na poduszce i nam się przyglądał co chwila wskakując na Biebsa.-Dobra...Mam wszystko.-powiedziałam rozglądając się po prawie pustym pokoju.Wolałam pochować wszystkie pozostałe rzeczy do szafy.-Ah...-westchnęłam i usiadłam zrezygnowana na łóżku.
-Co jest??-spojrzał na mnie mój przyjaciel.
-Nie wiem...Smutno mi ale jednak się cieszę.-powiedziałam patrząc na swoje bransoletki na ręku.
-Zostaniesz??-zapytał z nadzieją.
-Niee...Nie ma szans.-powiedziałam pewnie i wstałam z łóżka.-Trzeba się pożegnać...Chodź ze mną.
-Nie...To twoja rodzina.Idź sama.-podniusł się do pozycji siedzącej a ja posmutniałam.
-Proszę Jussss...Nie dam rady sama tam iść.-powiedziałam tupiąc nóżką jak mała dziewczynka.Bieber zaśmiał się i wstał poprawiając spodnie które jak zwykle spadały mu z tyłka.
-Pięciolatka.-zaśmiał się wychodząc za mną z pokoju.Ja się tylko szeroko uśmiechnęłam.Wszyscy siedzieli w salonie i o czymś zawzięcie rozmawiali.
-Przyszłam się pożegnać ponieważ nie zostaję na noc w domu.-powiedziałam oschle a JB szturchnął mnie w plecy dając mi tym znać abym się milej zachowywała.Moi rodzice wstali z poważnymi minami.-Nie chcę tutaj jakiś głupich scen więc od razu chcę to zakończyć.-zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech.-Będę odwiedzać was...Jednak nie będę mieszkać tutaj nawet jak będę wpadać.Przykro mi że w takich okolicznościach się rozstajemy jednak widocznie tak to miało być.Poradzę sobie więc nie musicie się martwić.-powiedziałam do rodziców.
-Ale jak to nie będziesz tu mieszkać jak będziesz wpadać??-zapytała zszokowana mama.
-Będę przyjeżdżać do Justina...-powiedziałam pewnie.Już rozmawialiśmy na ten temat nawet z Pattie i się zgodziła z wielką chęcią.-Więc nie myślcie że będziecie mnie często widywać.-moi rodzice nic nie powiedzieli.Zaskoczyłam ich tą wiadomością.-Miłosz??-spojrzałam na brata a ten jednak nie raczył podnieść wzroku.-Ja nadal cię kocham jednak wiem że nie będzie tak jak wcześniej...Nawet tak nie chcę.Zawiodłam się...
-Córeczko...
-Nie mów tak na mnie.Jestem Karolina.-przerwałam oschle ojcu.
-Przemyślałaś to??
-Tak.Wiele razy.Brzydzi mnie wasz widok i widok tego domu...Nie chcę tu mieszkać.-powiedziałam a Bieber objął mnie w pasie.Wiedział że ciężko mi to mówić ale jednak mówiłam prawdę.-Żegnajcie.-powiedziałam szybko i pobiegłam do swojego pokoju.Justin wbiegł zaraz za mną i szybko wziął moje walizki.Ja natomiast wzięłam Ris'a i zeszliśmy na dół.Moja mama siedziała na sofie i płakała a mój ojciec ją przytulał.-Pa...-powiedziałam patrząc na nich i wyszłam.Szybko usiadłam w samochodzie Biebsa a on zapakował walizki i ruszyliśmy.
-Co robimy??-zapytałam już przebrana w piżamę składającą się z bokserek i koszulki JB.Leżeliśmy właśnie w jego łóżku i gadaliśmy o tym jak się czułam mówiąc to wszystko rodzicom.
-Ty idziesz spać...Jutro musimy wstać co najmniej o 4.30...
-Chyba sobie śnisz że ja wstanę tak wcześnie.-zaśmiałam się siadając po turecku.
-Nie Karli.Na lotnisku musisz być już o 5.30.Droga trwa jakieś 40 minut...
-Ugh...Nie lubię gdy masz rację.-mruknęłam i się położyłam na plecy.
-A ja lubię.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem i się nade mną nachylił.Wywróciłam teatralnie oczami i wysunęłam się spod niego lądując na rękach na podłodze i zwinnie przekręcając się na nogi.-Wow...-mruknął chłopak a ja się dumnie uśmiechnęłam.
-To co oglądamy??-zapytałam podchodząc do szafki z filmami.
-Idziemy spać Karo...-powiedział spokojnym i kojącym głosem a mnie po ciele przeszły dreszcze.Odwróciłam się i założyłam ręce na biodrach.
-Mówisz jak jakaś matka...-zaśmiałam się wchodząc na czworaka na łóżko.
-A ty zachowujesz się jak pięciolatka.-uśmiechnął się szeroko.Ja wywróciłam znów oczami a ten westchnął.
-Co jest??
-Będzie brakowało mi tego naszego droczenia,dokuczania i w ogóle wszystkiego.-powiedział smutno,leżał na plecach i wpatrywał się w sufit z rękoma włożonymi pod kark.Położyłam się nie pewnie na jego torsie i mocno przytuliłam.
-Też będę tęsknić...Znajdziesz sobie kogoś innego.Lepszego.Kto będzie przy tobie cały czas.
-Ale ja nie chcę nikogo innego!-powiedział oburzony.-Chcę ciebie.Chcę się budzić przy tobie,patrzeć jak się bawisz,wygłupiasz,uśmiechasz.Chcę być twoim wsparciem...
-Koniec.-odsunęłam się od niego kładąc na drugi bok.W rezultacie leżałam do niego plecami a w moich oczach pojawiły się łzy.Sprawiało mi ból to co mówił ponieważ cały czas tego wszystkiego żałowałam.
-Karli,przepraszam...-poczułam jak przytula mnie,jego ręka obejmowała mój brzuch a usta były bliziutko mojego lewego ucha.-Wybaczysz??-w jago głosie dało się dostrzec że naprawdę mu zależy.Odwróciłam się do niego przodem i mocno wtuliłam.
-Wybaczam...-szepnęłam zamykając oczy.-Dobranoc Justin.
-Dobranoc księżniczko.-chłopak pocałował mnie w głowę i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
Śniło mi się coś dziwnego.Siedziałam na polanie a z moich rąk leciała krew.Wpatrywałam się w rany na nadgarstkach i głupio uśmiechałam.Było ciemno i wiał wiatr.Po chwili za moje ręce złapała biała postać.Był to chłopak w białym ubraniu z kapturem na głowie.Nie widziałam twarzy,a tak bardzo chciałam to zobaczyć.Tajemnicza postać pocałowała moje nadgarstki i krew znikła,łącznie z ranami.Byłam w totalnym szoku.Gdy uniosłam wzrok zobaczyłem te czekoladowe oczy.Te malinowe,pełne usta.To był on.To Justin.Uśmiechnęłam się szeroko jednak nie śmiało i gdy chciałam dotknąć policzka chłopaka,zjawa zniknęła.Zostałam sama,momentalnie się rozpłakałam i w odbiciu kałuży zobaczyłam że płaczę krwią.Przeraziłam się a zjawa znów powróciła.Jednak nie stała tak blisko mnie.Dzieliły nas jakieś 3 metry.Chłopak uśmiechnął się to mnie słodko i pomachał na pożegnanie.
-Zadzwoń jak wylądujesz...Albo jak wystartujesz...Albo i tu i tam.-właśnie żegnałam się z Justinem na lotnisku.Wokoło było pełno paparazzi i fanek Biebsa.-Obiecaj że o mnie nie zapomnisz.Będziesz dzwonić,przejeżdżać??
-Zadzwonię,będę dzwonić i odwiedzać cię.-powiedziałam rozbawiona zachowaniem przyjaciela.Był bardzo zdenerwowany,sama nie wiedziałam dlaczego.-Obiecaj że też będziesz do mnie przylatywał...
-To chyba raczej oczywiste,mała.Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem przytulając mnie do swojego torsu.Byłam strasznie smutna.Łzy same spływały mi po policzkach a ja nawet nie mogłam ich kontrolować.Justin gdy poczuł że jego koszulka staje się mokra,złapał mnie za policzki i skierował moją twarz tak abym na niego spojrzała.-Nie płacz...Proszę cię tylko nie płacz.-powiedział czule całując mnie w czoło.Ja jednak nie mogłam nic odpowiedzieć.Wtuliłam się w niego od nowa i staliśmy tak w ciszy.Gdy się od siebie oderwaliśmy pożegnałam się z rodzeństwem Biebsa i Pattie.Na koniec znów wtuliłam się z mojego przyjaciela jednak tym razem już oboje nie wytrzymaliśmy i zaczęliśmy płakać.
-Trzymaj się Jus...-wyszeptałam mu do ucha ponieważ chłopak przytulał mnie podnosząc do góry.
-Jak ja mam się trzymać jeśli teraz wszyscy uważają że to ja cię od nich zabrałem??Tylko został DJ i Chris...
-Na pewno tak nie twierdzą...
-Jak to nie??Powiedzieli mi to jak byłaś w szpitalu.-powiedział smutno.
-Słucham?!-byłam w szoku bo nic o tym nie wiedziałam.Nie miałam pojęcia nawet że moi "przyjaciele" byli mnie odwiedzić.-Jedź ze mną...
-Hm??-odsunęliśmy się troszeczkę od siebie.-Na serio chciałabyś mnie tam??
-Oczywiście!Jeszcze pytanie...-uśmiechnęłam się przez łzy co w ogóle nie było łatwe.
-Bardzo bym chciał ale nie mogę.-powiedział smutno znów mnie do siebie przytulając.-Może kiedyś...-szepnął.
-Pasażerów loty 469 do LA prosimy do okienka numer 69.-usłyszeliśmy i oboje wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.Oderwaliśmy się od siebie i dalej się śmieliśmy.Justin zaczął ruszać zabawnie brwiami a ja nie mogłam złapać oddechu.
-Dobra muszę już iść.-powiedziałam przez śmiech.
-No tak tak...Do okienka numer 69.-powiedział Biebs.Rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam,chłopak odwzajemnił uścisk.Gdy się od niego odsuwałam delikatnie musnęłam jego policzek i szybko się odwróciłam.Nie chciałam na niego patrzeć bo już miałam łzy w oczach a wiedziałam że jak na niego spojrzę to się rozpłaczę.
__________________________________________________________
Tadaaaaam :D Zgodnie z obiecaniem dodaję ;) No i jak?? Podoba się? Mi nawet tak :) Liczę na wasze komentarze i opinie.Dłuuugie opinie.Piszcie to co się wam najbardziej spodobało i co najmniej ;) Możecie pisać cokolwiek, nawet krytykę.Chcę zobaczyć nad czym muszę jeszcze popracować. ;)
Dzięki tym co trzymali za mnie kciuki na teście ;) Jakby co poszło mi naprawdę dobrze :D Dzięki :*
-Patryś

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 39 "-Powiedz że żartujesz..."

Żyletka...Srebrna żyletka z wygrawerowanym imieniem mojego przyjaciela z Rzymu który właśnie od niej zginął.
-Witaj kochana...dawno cię nie widziałam.-uśmiechnęłam się głupio wyjmując przedmiot z czarnego pudełeczka.To była jedyna pamiątka jaka została mi po Mirko.Użyłam ją parę razy ale nie miałam wielkich śladów.Obejrzałam ją dokładnie i przejechałam palcem po imieniu chłopaka.Strasznie mi go brakowało jednak pogodziłam się już że go ze mną nie ma.Podeszłam do zlewu i przejechałam po nadgarstku robiąc małą,płytką rankę.Nie stworzyło mi to bólu więc kontynuowałam,jednak celem było inne miejsce.Nie mogłam przecież posunąć się tak lekkomyślnie i zrobić sobie znaki w widocznych miejscach.Ściągnęłam spódniczkę i weszłam do wanny.Odsłoniłam swoje kości biodrowe i zobaczyłam już zagojone kreski.Było to świeżo po rozstaniu z Justinem.Uśmiechnęłam się do żyletki i przejechałam ją tuż obok starych śladów sprawiając sobie duży ból.Krew zaczęła lecieć dość szybko a mi się to podobało.Zawsze lubiłam widok czerwonego płynu...Oddałam się bólowi fizycznemu zapominając o tym co siedziało w mojej głowie.W pewnym momencie usłyszałam pukanie.
-Karli jesteś tam??
-Odwal się.-syknęłam ponieważ żyletka robiła coraz większy ból.-Zostaw mnie.
-Karo co ty robisz?!-słyszałam w głosie chłopaka lekkie przerażenie.
-Odpieprz się! I tak masz mnie w dupie!-krzyknęłam wkurzona i odłożyłam żyletkę obok wanny.W rezultacie miałam 2 płytkie i krótkie rany i dwie dość gołąbką z których leciało naprawdę dużo krwi.
-Co ty pieprzysz?! Karolina otwórz!
-Nie!
-Wyważę drzwi jeśli nie otworzysz!
-Rób co chcesz...-jęknęłam bo nie miałam już siły.Siedziałam w wannie lodowatej wody zmieszanej z moją krwią.Nie miałam siły na mówienie czegoś więcej ponieważ czułam jak razem z cieczą uchodzi ze mnie siła.Miałam ochotę zamknąć oczy gdy usłyszałam trzask i zobaczyłam blask wpadający ze strony drzwi.
-Boże dziewczyno...Coś ty narobiła??-Justin momentalnie znalazł się przy mnie.-Nie zamykaj oczu...Nie.Karli nie zamykaj.-wyciągnął mnie z wody i zobaczył rany.-Oh...Mała co Ci przyszło do głowy??-powiedział zrezygnowany wyciągając szybko telefon.Rozmawiał z kimś bardzo szybko a ja byłam już na tyle wykończona że moje komórki mózgowe nie mogły nadążyć żeby identyfikować poszczególne słowa.-Proszę nie opuszczaj mnie...-powiedział chłopak próbując jakoś zatamować krwotok.Miał łzy w oczach jednak starał się je opanować.Po chwili czułam jak moje ciało się unosi a dalej nic już nie pamiętam ponieważ moje powieki same opadły...
                         ***4 godziny później...Szpital.***
-Co mówią lekarze??-usłyszałam kobiecy głos jednak nadal byłam tak wykończona że nie mogłam rozpoznać do kogo należał.Czułam że ktoś trzyma moją dłoń.Nie miałam siły otworzyć oczu.Nie mogłam ich otworzyć, były zbyt ciężkie.
-Jest strasznie słaba, mało jadła, ciągły stres a to co zrobiła w ogóle nie pomogło jej zdrowiu.Stan jest stabilny jednak nie wiadomo kiedy się obudzi.-to był Justin...Wszędzie rozpoznałabym jego głos.Słychać było że był smutny i się martwił.
-Będzie dobrze synku...-teraz wiedziałam że była to Pattie.-Ja idę porozmawiać z lekarzem i załatwić wszystkie formalności.Rodzice Karoliny niestety nie mogli przyjechać.-powiedziała smutno.Super...Nawet w takiej sytuacji mnie olali.Po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają a za chwilę zamykają.
-To moja wina...-usłyszałam szept.-To przeze mnie...Gdybym nie pozwolił ci odejść byłoby wszystko ok.Pozwoliłem na to tylko dlatego abyś była szczęśliwa.Widziałem jak się ze mną męczysz.Chciałem żebyś znalazła sobie kogoś godnego ciebie...Ja nawet nie zasługuję na to abyś obdarzyła mnie spojrzeniem.-czułam jak jego łza spadła na moją dłoń.-Przepraszam księżniczko.Ja naprawdę chciałem dla ciebie jak najlepiej.-pocałował moją dłoń.I wszystko jasne...Dlatego nie protestował kiedy powiedziałam o rozstaniu.Chciał dla mnie dobrze.Jest taki kochany...Spróbowałam otworzyć oczy jednak znów nic.Wkurzyło mnie to.Nawet palcem nie mogłam poruszyć aby dać Justinowi znak że słyszałam.Po prostu tak leżałam i musiałam czekać.
-Co ty jej kurwa zrobiłeś?!-po jakimś czasie usłyszałam krzyk.-To moja siostra debilu!Jak mogłeś jej to zrobić?! To przez ciebie!To wszystko twoja wina!-mój brat...Tylko że nie wiedział iż wina leżała też po jego stronie.Gdyby nie to że przez wakacje u RiRi się ode mnie odsunął było by ok.Mogłabym się mu wygadać ale nie.On wolał miziać się z Hol.
-Weź się zamknij debilu...Ona potrzebuje odpoczynku.-powiedział oschle Bieber.-Z pięściami później.-to zdanie mnie przeraziło.Nie mogli się bić.Nie pozwolę na to.Znów spróbowałam otworzyć oczy jednak po raz kolejny nic z tego.
-Policzę się z tobą,zobaczysz...-syknął mój brat.-A tak wgl jakim prawem ją dotykasz?!
-Takim prawem że to ja ją od was zabrałem kiedy chciała.Takim prawem że to ja byłem przy niej w trudnych chwilach i to mi się wypłakiwała.Takim prawem że pomimo iż była i Rihanny dzwoniłem do niej codziennie,nawet po rozstaniu przy niej byłem.Takim prawem że kiedy to się macałeś z Holly ja przy niej byłem!Kurwa ogarnij się lepiej i pozwól jej odpocząć.-uniósł się JB jednak cały czas mówił szeptem.Byłam mu wdzięczna ponieważ strasznie bolała mnie głowa a dodatkowe krzyki brata tylko to potęgowały.
-Wyjdź stąd.-powiedział mój bart.-Ona cię tu nie chce.-dodał oschle.
-Chyba ci się śni że ją teraz zostawię...Jak się obudzi sama zadecyduje czy mam zostać czy nie.-powiedział pewnie piosenkarz i czułam jego wzrok na sobie.
-Wypieprzaj stąd powiedziałem.-Miłosz miał władczy i trochę przerażający ton głosu.Poczułam jak dłoń która trzymała moją,znika.Przestraszyłam się i z przypływem adrenaliny udało mi się otworzyć oczy.Zobaczyłam jak załamany Bieber staje na palcach a mój brat trzyma go za koszulkę podnosząc do góry.JB nawet nie próbował się bronić jednak ja wiedziałam co może zrobić mu mój brat.
-Z...Zostaw go.-powiedziałam szeptem ledwo wydobywając z siebie głos.-Miłosz wyj...wyjdź stąd.-mówienie sprawiło mi wiele trudu.Chłopacy automatycznie do mnie doskoczyli.Miłosz przy moim drugim zdaniu spojrzał zaskoczony.Był naprawdę w szoku.Odsunął się od łóżka spoglądając zabójczo na Biebera.
-A on??-pokazał brodą na piosenkarza który czule mi się przyglądał.
-Zostaje.-powiedziałam pewnie nie patrząc na żadnego z nich.-Ty się jednak wynoś.-spojrzałam z bólem na brata.Miałam mu za złe że nawet w sytuacji takiej jak ta on robił wyrzuty.Nie chciałam go teraz widzieć.Mój brat wyszedł szybko z sali trzaskając drzwiami.
-Idę po doktora.-powiedział smutno chłopak całując moją dłoń.
-Wrócisz??-chciałam żeby wrócił.Chciałam żeby przy mnie był i wspierał.Chłopak się odwrócił w moją stronę i uśmiechnął pogodnie.Widać było że ucieszyły go moje słowa.
-Wrócę.-powiedział przytakując głową a po chwili już go nie było.Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam że jest naprawdę ładna. Na przeciwko łóżka na którym leżałam było pełno kwiatów,pluszaków i balonów a także słodyczy.Uśmiechnęłam się na samą myśl.Po chwili do sali wszedł lekarz a za nim mój przyjaciel.
-Witam panienkę...-powiedział uśmiechając się do mnie.-Jestem Sam.
-Hej Sam.-uśmiechnęłam się szeroko.Mężczyzna był naprawdę młody i przystojny.
-Jak się pani czuje??
-Jaka pani...Jestem Karolina i czuję się słabo.-powiedziałam spoglądając na Justina który siedział na sofie obok.Lekarz zadał parę innych pytań na które grzecznie dopowiadałam a później wyszedł żegnając się ze mną.-Słyszałam wszystko...-powiedziałam smutno nie patrząc na Biebsa.-Wszystko co do mnie mówiłeś.
-Naprawdę??-jego oczy zrobiły się automatycznie wielkie.-Myślałem...
-Słyszałam od kiedy Pattie tu była.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Zapomnijmy o tym.-powiedział zmieszany.
-Ale...
-Nie.Zapomnijmy.-powiedział oschle szybko się podnosząc i kierując w stronę drzwi.Do moich oczu natychmiast napłynęły łzy.Westchnęłam zrezygnowana ponieważ na nic innego mnie nie było stać.Chłopak odwrócił się łapiąc za klamkę by na mnie spojrzeć.Gdy zobaczył że pojedyncza łza spływa mi po policzku szybko do mnie podszedł.-Przepraszam...Karli,przepraszam.Widzisz??Cały czas cię ranię.Ciągle zawodzę.-usiadł na krześle obok łóżka i położył zrezygnowany głowę na moich nogach.-Przeze mnie cierpisz.
-Justin przestań się obwiniać.To wszystko nie twoja wina....Sama tego chciałam.-powiedziałam smutno i niepewnie pogłaskałam chłopaka po głowie.-Jeśli teraz wyjdziesz możesz już nie wracać a wtedy moje złe samopoczucie będzie twoją winą.-powiedziałam pewnie a chłopak podniusł na mnie wzrok.
-Naprawdę chcesz abym został??-w jego oczach były iskierki nadziei.
-Nie...Bredzę przez to że jestem słaba.-powiedziałam sarkastycznie a chłopak posmutniał.-Żartuję!-zaśmiałam się.-Pewnie że chcę abyś przy mnie został.
-Widzę że humorek ci wrócił.-zaśmiał się całując moją dłoń.
-No ba.-wyszczerzyłam się a po chwili do sali wszedł doktor z jakimś wózeczkiem.Od razu się skrzywiłam gdy zobaczyłam na nim jedzenie.
-Nie martw się...Pan Bieber nie pozwolił nam podać naszego normalnego szpitalnianego jedzenia.-powiedział doktor podając mi tacę na której znajdowała się jakaś sałatka,mięso i ziemniaki.Spojrzałam na Justina który zdążył już usiąść wygodnie na sofie.Uśmiechnął się do mnie pogodnie a ja bezgłośnie powiedziałam "dziękuję".-Po zjedzeniu przyniosę ci witaminy.-uśmiechnął się do mnie Sam i po chwili już go nie było.
-Smacznego.-powiedział mój przyjaciel wyciągając telefon.
-Chcesz trochę??-zapytałam wiedząc że sama nie zjem wszystkiego.Chłopak przesiadł się obok mnie patrząc cały czas zatroskanym wzrokiem.
-Dziękuję mała ale ja nie jestem głodny.Mama przyniosła mi jedzenie jak jeszcze spałaś.
-Mhm...-zabrałam się za jedzenie.Byłam naprawdę głodna i zjadałam prawie wszystko.Justin poszedł po lekarza a ja wyciągnęłam mój telefon.Chciałam zobaczyć czy ktoś do mnie napisał albo coś.Jak się okazało na twitterze miałam pełno wiadomości nawet od ludzi których nie znam.Od Belieber,od przyjaciół  rodziny.Wszystko to wywołało u mnie uśmiech.Po chwili zobaczyłam na instagramie zdjęcie Justina.Podpisane było "Czekanie aż mała się obudzi...Martwię się księżniczko :*". To wywołało u mnie wielki uśmiech.Polubiłam zdjęcie a później odłożyłam sprzęt na szafkę ponieważ do pokoju wrócił przyjaciel z Samem.Mężczyzna podał mi witaminy i wymienił kroplówkę a później zabrał tacę i wyszedł.-Ile muszę tu siedzieć??
-Po jutrze wyjdziesz...-powiedział smutno Justin.-Wieczorem przyjedzie twoja menadżerka z RiRi.Strasznie się martwią.-powiedział cały czas trzymając mnie za dłoń.
-Od kogo są te wszystkie rzeczy??-zapytałam pokazując brodą na balony i inne zabawki.Justin powędrował wzrokiem na wskazywane przeze mnie miejsce i się delikatnie uśmiechnął.
-Od Belieber,przyjaciół i twoich fanów.-spojrzał na mnie szeroko się uśmiechając.
-Aha...Czekaj.Czekaj.Co?-wytrzeszczyłam oczy.-Ja mam fanów?
-Nooo...Wszyscy już nie mogą się doczekać nowej piosenki.Shila już zrobiła z ciebie gwiazdę to ciekawe co będzie po piosence...-powiedział wesoły a ja na samą myśl o mojej "karierze" posmutniałam.W mojej głowie znów pojawiła się myśl o przeprowadzce....Justin zauważył że posmutniałam.-Hej mała??Co jest??-skierował mój podbródek tak abym na niego patrzyła.
-Wyprowadzam się...-powiedziałam szeptem a po moich policzkach zaczęły spływać łzy.-Na początku września już mnie tu nie będzie.Wyjeżdżam do RiRi.Tam będę miała wytwórnię i Shilę.
-Powiedz że żartujesz...
-Przykro mi Justin.-powiedziałam chowając twarz w dłonie.Rozpłakałam się na dobre.Chłopak przytulił mnie do siebie i głaskał po plecach.
-Cii...Będzie dobrze...-zaczął nucić "Be Alright". Położył się na łóżku ze mną a ja się w niego wtuliłam i byłam tak zmęczona że zasnęłam.Było mi przy nim dobrze, znów czułam się bezpieczna i kochana.Martwił się o mnie a to utwierdzało mnie w przekonaniu że także on nie jest mi obojętny.Byłam na siebie zła że wyskoczyłam z tym rozstaniem.Żałowałam tego.Ale z drugiej strony może lepiej że tak to się potoczyło.Przeprowadzka.Ten argument mnie usprawiedliwiał przed samą sobą.Przez przeprowadzkę i tak byśmy się rozstali.Przecież związki na odległość przeważnie nie mają sensu...Przeważnie.A może nam by się udało??Może nam było dane być razem??Może...Może...Może...
_______________________________________________________
I jak?I jak? Jestem w szoku że napisałam go jeszcze 13-ego kwietnia :O Ale to może dobrze ;) Nie dodałam od razu bo nie chciałam żebyście się szybko nacieszyli :P  Postaram się pisać częściej :D Ale nie wiadomo bo zaczynają mi się testy i różne poprawki. :/ Ugh...
Czekam na wasze opinie ;) Mi się rozdział baaaaaaardzo podoba a to dziwne bo nigdy nie jestem zadowolona z moich twórczości :)
Rozdział 40 już na was czeka :D Tak,już go skończyłam ale abym go dodała muszę zobaczyć co najmniej 8 komentarzy :) Wiem,wiem jestem wymagająca ale ostatnio prawie w ogóle nie komentujecie.Wiem że ja też nic nie dodawałam ale teraz nadrabiam i wy też musicie ;P
Jutro mam test z maty i geom więc trzymajcie za mnie kciuki bo jeśli nie pójdzie za dobrze to mogę się pożegnać na jakiś czas z kompem co równa się braku komentarzy.
-Patryś.

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 38 "Mówił o mnie??"

Ja automatycznie się odsunęłam.Odwróciłam wzrok a moja twarz nie wyrażała żadnych emocji.Nie chciałam patrzeć na minę Justina jednak zerknęłam jednym okiem.Był smutny i zawiedziony.Trochę mnie to zdziwiło ale szybko wzięłam jakieś ciuchy i przeszłam do tej części namiotu która była zamykana sama w sobie.Szybciutko i zwinnie się przebrałam i wróciłam do Biebera który jak się okazało też był już ogarnięty. Wyszłam z namiotu i się wreszcie rozciągnęłam.Cała nasza packa siedziała przy spalonym ognisku i o czymś rozmawiała.
-Siemka.-powiedziałam przez śmiech siadając obok DJ'a.Przypomniało mi się jak jeszcze wszyscy wymalowani przed Justina słodko spali.
-Cześć.-powiedzieli wszyscy chórkiem a Tay i DJ porozumiewawczo się na siebie spojrzeli.
-Eeee...-powiedziałam nie pewnie a po chwili oboje nieśli mnie do wody.-Debile puszczać!-darłam się na całe gardło ale to nic nie dało.-Aaa!!!Ratunku!!-krzyczałam dalej jednak wszyscy się śmieli.Po chwili chłopacy wrzucili mnie do wody a ja szybko złapałam ich za nogi i oni także wylądowali w wodzie.-Macie za swoje...-syknęłam stając na równe nogi.Oni także cali zszokowani stanęli obok.-Dupki...-wychodziłam już na brzeg.
-Ty też nami się bawiłaś.-usłyszałam jak wychodzą za mną.
-No właśnie.-poparł Tay'a DJ.
-Nie ja!-krzyknęłam.-Tylko Bieber! To on powinien wylądować w wodzie!
-Oboje jesteście winni.-zaśmiał się mój kochany brat.
-Idę się przebrać...-mruknęłam.-I ja nie jestem winna bo ja nie malowałam.-krzyknęłam wchodząc do namiotu.Przebrałam się i wróciłam do znajomych.Chłopacy jak mnie zobaczyli byli w szoku.
-Ty...Ty i spódniczka??-zapytał jąkając się Tay.
-Bez żadnego komentarza,proszę...-usiadłam obok Holly i z grymasem na ustach sięgnęłam po kawałek pizzy.Dziwiłam się skąd oni ją wzięli ale jednak pierwszą myśl jaka mi przyszła było to że mój bart zamówił z dostawą.Jedliśmy pogrążeni w dyskusji o jakiś bzdurach.Gadaliśmy o tym że trzeba to będzie powtórzyć a ja nic nie mówiłam.Myślałam o tym że we wrześniu nie pójdę z nimi do sql, nie będę widywać się z nimi na przerwach ani wygłupiać się na lekcjach.Wiedziałam że będzie ciężko się z nimi rozstać ale musiałam to zrobić.Nie chciałam mieszkać z rodzicami w tym miasteczku.Źle się tu czułam i uważałam że nie pasuję.U RiRi było mi idealnie.Czułam że z nią mogę rozmawiać o wszystkim i niczego mi nie brakowało.Kochałam ją jak siostrę i ona mnie świetnie rozumiała.Pomagałyśmy sobie wzajemnie.Wspierałyśmy się.
-Ka...Karolina...-ktoś mi machał ręką przed oczami i jak się okazało była to Kat.
-E....Co?-ocknęłam się i spojrzałam na wszystkich siedzących.Byli rozbawieni całą sytuacją a ja nie potrafiłam się nawet uśmiechnąć.Przykro mi było że wyjeżdżam jednak wiedziałam że muszę to zrobić.
-Mówiliśmy o tym żeby na początku wrześnie znów tu przyjechać.W pierwszy weekend.Co ty na to?-mówił DJ a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.W jednej chwili przeszło przez moją głowę tysiące pytań.Powiedzieć im?Skłamać?Kiedy ich uświadomić o mojej wyprowadzce?Jak?
-Ehm...-zmieszałam się i spuściłam wzrok.
-Karli...Mów natychmiast.-mój brat wiedział że coś ukrywam.Znał mnie na wylot,jak nikt inny,wiedział kiedy coś ukrywam w sobie.Ja jednak nic nie odpowiedziałam.-Karolina.-powiedział błagając.Ja podniosłam wzrok i czułam jak łzy mi napływają do oczu.
-Przepraszam...-szepnęłam znów spuszczając wzrok.Wstałam szybko i poszłam do namiotu,usiadłam na swoim kocu i się rozpłakałam.Podkurczyłam kolana pod brodę i objęłam nogi rękoma cały czas płacząc.
                                  ***Oczami Justina***
Cały czas przyglądałem się Karli, tak ślicznie wyglądała w tej spódniczce.Tęsknię za nią.Każdego dnia coraz bardziej.Cały czas ją kochałem,jednak nie protestowałem przy rozstaniu bo chciałem aby była szczęśliwa a ze mną na pewno nie była.Miała przeze mnie same problemy i zmartwienia.Było mi ciężko patrzeć jak DJ ją przytula albo się wygłupia z chłopakami.Gdy pocałowała mnie w policzek od razu poczułem jak moje serce po raz kolejny szybciej bije jednak ona powiedziała że jestem jej przyjacielem...Teraz cały czas myślę że popełniłem największy błąd pozwalając jej odejść.W pewnym momencie zauważyłam że miała łzy w oczach patrząc na Miłosza,szepnęła prawie bezgłośne "przepraszam" i pobiegłam do namiotu.Miłosz od razu chciał się podnieść ale musiałem ja teraz być przy niej.
-Ja pójdę...-powiedziałem i zwinnie wyminąłem brata dziewczyny.Gdy otworzyłem namiot zobaczyłem skuloną Karo leżącą na swoim kocu i tulącą się do mojej bluzy.Chwila...Do mojej?!-Karli, nie płacz.-podszedłem nie pewnie i usiadłem obok niej tuląc ją do siebie.Dziewczyna automatycznie puściła mój ciuch i objęła mnie mocno przytulając.-Już dobrze...Jestem przy tobie.-głaskałem ją po włosach i co chwila całowałem w czoło.Karolina aż drżała od płaczu.-Zimno ci?-zapytałem a ona przytaknęła głową cały czas płacząc.Wziąłem mój koc i okryłem nas obu.Leżeliśmy tak z jakąś godzinę gdy Ka się uspokoiła jednak cały czas się przytulała.Nie przeszkadzało mi to.
-Zabierz mnie stąd.-szepnęła prawie rozpaczliwie.-Ale nie do mojego domu, nie chcę tam...-znów zaczęła łkać.
-Dobrze..Już dobrze.-cały czas głaskałem ją po głowie.-Chodź ze mną.-powoli usiadłem.-Zabiorę cię do siebie...-powiedziałem czule a dziewczyna przytaknęła i wstała.Widać było że coś ją męczyło,jednak nie miałem pojęcia co jej się stało.Zabraliśmy wszystkie swoje rzeczy i wyszliśmy z namiotu.
-Oooo...Długi numerek.-zaśmiał się Tay przechodząc obok nas z resztą paczki.
-Zamknij się lepiej.-syknąłem stając z nim twarzą w twarz.Byłem zły...Nie,to za mało.Byłem wściekły.Taylor widząc moje spojrzenie podniusł ręce w geście poddania się i odszedł na bok.-My jedziemy.-rzuciłem oschle łapiąc Karli za rękę i prowadząc w stronę mojego auta. Jakieś 3 metry przed samochodem przechodził Tay.Siedziałem już przed kierownicą a Kari na miejscu obok.W głowie urodził mi się pewien pomysł aby trochę nastraszyć kolegę.Odpaliłem silnik i ruszyłem do przodu na Taya który widząc co robię przewrócił się na ziemię z przestraszoną miną.Usatysfakcjonowany zahamowałem i zacząłem wyjeżdżać tyłem w stronę drużki.Szybko znaleźliśmy się na jezdni a Karolina wydawała się nie poruszona tym co zrobiłem.Patrzyła przez okno z podkurczonymi nogami pod brodę.
-Skąd masz takie auto??-zapytała spoglądając na mnie.Widziałem w jej oczach smutek i ból jednak wymusiła uśmiech.
-Kupiłem je świeżo po tym jak się rozstaliśmy...-wróciłem wzrokiem na jezdnię.-Miałem nadzieję że to sprawi mi trochę szczęścia ale jednak się myliłem.
-Ładny.-powiedziała rozglądając się do tyłu i po desce rozdzielczej.-Naprawdę ładny.-uśmiechnęła się troszkę szczerzej.Karolina to jedna z tych dziewczyn które znały się na samochodach i mechanice co przyciągało wielu facetów.
-Fajnie że przynajmniej tobie się podoba.-uśmiechnąłem się smutno a dziewczyna spojrzała na mnie pytająco.
-Jak to?
-Żadne z naszych znajomych nie pochwala mojego kupna...Uważają że ten samochód jest bez wyrazu.
-Się nie znają i tyle.-powiedziała z zabawną miną i patrzyła przed siebie.
-Jak się czujesz??-zapytałem nie pewnie,zerkając kątem oka.
-Nijak.-odpowiedziała smutno.-Czemu to robisz??
-To czyli co??-byłem lekko zdezorientowany bo nie miałem pojęcia co ma na myśli.
-Czemu jesteś taki czuły??Czemu mi pomagasz??-chwila ciszy.Już miałem jej odpowiedzieć.-Albo nie.Nie chcę wiedzieć.-znów odwróciła się w stronę szyby i widziałem w odbiciu że miała łzy w oczach.Szybko i bez namysły złapałem jej dłoń którą miała na swoim kolenie.Spojrzała na nasze splecione palce i mocniej ścisnęła.Uśmiechnęła się delikatnie jednak mnie nie obdarzyła spojrzeniem.Przez resztę drogi nic nie mówiliśmy.Wiedziałem że Karli potrzebowała spokoju.Ciszy.
-Jesteśmy...-szepnąłem parkując przed moją willą.
-Ale tego domu to ja nie znam.-powiedziała wyswobadzając dłoń z mojej i wychodząc przed samochód.
-Ta...Kupiłem tego samego dnia co samochód.-wzruszyłem ramionami wkładając ręce w kieszenie.
-Mhm...Czyli nasze rozstanie cię sporo kosztowało.-powiedziała zamyślona kierując się do wejścia.Poszedłem za nią lustrując każdy jej ruch.
-Tylko od razu mówię że nie jest wgl urządzony.Jedna sypialnia i jedna łazienka są gotowe i na tym koniec.-powiedziałem otwierając przed nią drzwi.
-Prowadź.-powiedziała rozbawiona nie wiem czym.
-Mhm...-wyminąłem ją i skierowałem się na górę.-Czemu chichoczesz??
-Zabawną miałeś minę.-znów zachichotała.Szybko się odwróciłem i spojrzałem na dziewczynę.Pięknie wyglądała z uśmiechem a ja byłem dumny że to moja zasługa.Spojrzała mi w oczy i znów się roześmiała.
-Nie można się ze mnie śmiać.-powiedziałem niby oburzony.
-Jesteś głupi...-znów wybuchła śmiechem a ja po chwili przewiesiłem ją sobie przez ramię i skierowałem się w stronę mojej sypialni.-Puść mnie!
-Nie!
-Jusssss...!Puszczaj!-zrobiłem co chciała i leciutko rzuciłem ją na łóżko. A zaraz po tym zacząłem ją łaskotać.Dziewczyna śmiała się i próbowała coś powiedzieć.
-Powiedz że jestem najprzystojniejszym chłopakiem jakiego znasz...
-Nie!-śmiała się cały czas że aż płakała.
-Powiedz.-uśmiechałem się łobuzersko cały czas łaskocząc Karolinę.
-Jesteś najprzystojniejszym chłopakiem jakiego znam!-powiedziała szybko i ledwo zrozumiale ale jednak powiedziała więc przestałem ją torturować i usiadłem obok.Cały czas jej się przyglądałem.
-Przytulisz mnie??
-Spieprzaj...-zaśmiała się poprawiając koszulkę.
-Nie ładnie się odzywasz...-powiedziałem z dezaprobatą kręcąc głową.
-A ty nie ładnie traktujesz gości wiedząc że mają strasznie łaskotki.-spojrzała się na mnie wzdychając głęboko.Ja się szeroko wyszczerzyłem i po chwili zadzwonił mój telefon.Był to Scooter.
-Muszę odebrać.To Scoot.-wstałem szybko spoglądając na Karo.
-Nie tłumacz się...Nie musisz.Łazienka??-pokazała na drzwi obok szafy,ja przytaknąłem głową i odebrałem.
                            ***Oczami Karoliny***
Cała ta sytuacja była dziwna.Czułam jakbyśmy znów byli razem i się razem bawili.Musiałam zobaczyć czy stan mojego makijażu jest w miarę dobry po tym jak płakałam ze śmiechu.Weszłam do ładnej brązowej łazienki i podeszłam do lustra.Byłam cała rozmazana więc wróciłam po torebkę,szukałam swojej kosmetyczki kiedy usłyszałam jak Juju rozmawia na korytarzu.
-Daj mi ją do telefonu.-powiedział trochę zły.-Cześć,co tam??-teraz już troszkę się uspokajał.-Ja też,nawet nie wiesz jak bardzo...Ile można ją znosić.Ciągle ma humory...Szkoda gadać.-powiedział drapiąc się po karku.Mówił o mnie??Z kim rozmawiał??O co tu wgl chodzi??Znalazłam to co chciałam i szybko wróciłam do łazienki zamykając się w niej.Miałam ochotę płakać.A jeśli faktycznie on mówił o mnie? Miałam mętlik w głowie.Znalazłam w kosmetyczce coś co pomogło mi ulżyć...Coś co pomogło mi po rozstaniu...Coś co może nie było pochwalane przez innych jednak przeze mnie uwielbiane...
________________________________________________________
Przepraszam za 10 dni przerwy...Nie miałam weny,później miałam dołka,następnie dwudniowa wycieczka...Miałam dzisiaj jednak nie dodawać ale moja przyjaciółka mi marudziła :* Teraz też mam dołka więc następny rozdział może nie być jakiś wesoły...
Może dodam go nawet w niedzielę jeśli mi się uda ale nie wiadomo :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;) Mi ogólnie tak sobie, nie jest zły ale dobry też nie.Liczę na wasze opinie. ;)
Mobilizacją też był nowy teledysk do jednej z moich ulubionych piosenek JB AATW <3 Mi się bardzo podoba i początek jest słodki kiedy Juju śpi *-*
Pozdrowiona <3
-Patryś

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 37 "-No właśnie.Ja to nikt."

-Wzięłaś wszystko??-zapytał mój brat biorąc moją torbę z pokoju.Jechaliśmy właśnie całą paczką nad jezioro pod namioty.Minął już  miesiąc od powrotu do Stratford i niestety nie czułam się tu najlepiej.Z Justinem coraz częściej się kłóciłam i prawie w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy.Bolało mnie to dlatego któregoś dnia umówiłam się z nim w parku i powiedziałam że ja takiego związku nie chcę.Ku mojemu zdziwieniu on nie nalegał abym zmieniła zdanie.Zaproponował po prostu abyśmy zostali przyjaciółmi skoro nam nie wychodzi jako para.Zgodziłam się i faktycznie od tamtego zdarzenia lepiej się dogadujemy jako przyjaciele.Nie umawiałam się przez ten czas na żadne randki.Po prostu stwierdziłam że jak na razie nie potrzebuję związków.
-Tak,mam wszystko.-powiedziałam łapiąc za telefon który akurat dzwonił.Była to Shila.
-Witam moje oczko w głowie.-powiedziała a ja się szeroko uśmiechnęłam.
-Witam moją drugą mamę.-zaśmiałam się schodząc po schodach.
-Słuchaj mała...Znamy już termin wydania twojej płyty.
-Na serio?-przerwałam jej ponieważ chciała coś powiedzieć.-Kiedy?Kiedy?
-To niespodzianka.-powiedziała i mogłam wyobrazić sobie jak szeroko się szczerzy.Wywróciłam teatralnie oczami i weszłam do kuchni po swój kubek z kawą.-Ale mogę ci powiedzieć kiedy masz pierwszy wywiad w radiu....
-Mów!-krzyknęłam uradowana a Miłosz akurat wszedł do kuchni i spojrzał jak na debilkę.
-Więc jak się skończą wakacje nie idziesz do szkoły...Wracasz do RiRi,załatwiłam ci już prywatnego nauczyciela a wywiad masz 10 września.
-Słucham?!Mam się przeprowadzić do LA?!-przed oczami zrobiło mi się ciemno więc usiadłam na krześle i wzięłam głęboki wdech.
-Oczywiście jeśli chcesz...Jeśli nie,mogę wszystko odwołać.
-Nie.Nie.Po prostu...Po prostu muszę się z tą myślą oswoić...Powiedzieć rodzinie.Na razie niech zostanie to między nami trzema,dobrze?-poprosiłam ją szeptem.Nie chciałam aby Miłosz coś słyszał,był w salonie ale jednak wolałam żeby jak na razie jeszcze nikt się nie dowiedział.
-Słyszałam że pod namioty jedziecie...Więc nie przeszkadzam moja gwiazdko.Miłego odpoczynku i grzecznie mi tam!
-Jaaaasne moja pani manager...Papa.-rozłączyłam się i wyszłam z kuchni.-Możemy jechać??-spojrzałam na brata który siedział na sofie i oglądał tv.Byłam już gotowa.
-No już myślałem że nigdy nie skończysz.-Miłosz szybko się podniusł i wyłączył tv.Rodziców nie było w domu bo pojechali do przyjaciółki mojej mamy na 4 dni aby trochę odpocząć.
-Hahaha ale śmieszne...-powiedziałam znudzona i wyszliśmy do samochodu.Nad wynajętym przed Justina jeziorku była już cała nasza paczka.Rozkładali właśnie namioty.Gdy dziewczyny mnie zobaczyły rzuciły mi się na szyję.-Hej...Hej.-uśmiechnęłam się szeroko i odwzajemniłam uścisk.W namiotach miałam spać z Chrisem i Justinem ponieważ Miłosz spał z Holly,Kat z Tayem a DJ miał swój jednoosobowy.Dlatego wzięłam z chłopakami największy namiot i zaczęliśmy go rozkładać.Oczywiście nie obyło się bez śmiechów bo Chris się ciągle wygłupiał,zaplątał się w sznurki i wygadywał jakieś głupoty.Justin nie miał zbyt dobrego humoru i tylko się uśmiechał a ja nie mogłam wystać ze śmiechu.-Dobra!Koniec,Chirs!Trzeba to wreszcie rozłożyć!-pokazałam na materiał leżący na ziemi.
-Już dobrze,mamusiu.-powiedział z minką zbitego pieska i wziął do ręki materiał a ja wybuchłam śmiechem.Chłopak widząc moją reakcje uśmiechnął się szeroko.Starałam się opanować i kiedy mi się to udało zaczęłam pomagać chłopakowi który znów zaczął się wygłupiać.
-Chris!Koniec!Rozłóżmy to wreszcie!
-No dobra,już dobra.Się nie wkurzaj bo złość pięknu szkodzi.
-Zaraz ci przywalę...-spojrzałam na niego mrużąc oczy a on uniósł ręce do góry w geście że się poddaje.Bieber od kiedy przyjechałam z moim bratem w ogóle się nie odzywał.Wydawało się to dziwne ale skoro nie byliśmy już razem postanowiłam się tym nie przejmować za bardzo.Po około godzinie walki z namiotem wreszcie udało nam się go rozłożyć.-Nareszcie...-powiedziałam zmęczona stając pomiędzy Chrisem a Justinem.Miłosz po chwili przyszedł z moją torbę.
-Ej! Czemu wy macie większy namiot?!
-Bo my śpimy w 3!-powiedziałam oburzona.-A po za tym siedź cicho...Masz pretekst do przytulania się do Hol.
-Ty masz rację...
-Ja zawsze ją mam.-powiedziałam zabierając mu torbę.-Mam ochotę się pokąpać.-powiedziałam rozmyślając.-Hej!Dziewczyny?!Kąpiel??-spojrzałam na swoje przyjaciółki które wyciągały swoje torby z samochodu DJ'a.Obydwie uśmiechnęły się szeroko i przytaknęły głowami.Wrzuciłam torbę do namiotu z ściągnęłam spodenki i koszulkę.Miałam struj pod ubraniami więc nie miałam problemu z przebieraniem się.Dziewczyny w mgnieniu oka znalazły się obok mnie już gotowe aby wejść do wody.
-Kto pierwszy w wodzie??-spojrzała łobuzersko Kat.Przytaknęłyśmy głowami uśmiechając się tajemniczo i po chwili,gdy Miłosz odliczył rzuciłyśmy się biegiem.
-Wygrałam!Ha!-podskoczyłam w wodzie tak że się poślizgnęłam i przewróciłam.Zdążyłam jeszcze nabrać powietrza w płuca więc nic mi się nie stało.-Żyję!-szybko wstałam na równe nogi,dziewczyny zwijały się ze śmiechu a ja zaczęłam je chlapać.Gdy już się uspokoiłyśmy zaczęło się ściemniać i chłopacy rozpalali ognisko.Szybko się wysuszyłyśmy i przebrałyśmy a potem usiadłyśmy obok chłopaków.Wtuliłam się w DJ'a który miał ciepłą bluzę na sobie.Do mojego brata nie miałam szans bo tulił do siebie moją przyjaciółkę.
-Zimno ci??-zapytał chłopak w którego byłam wtulona.
-No,trochę.-powiedziałam patrząc na płomień ognia.Było już ciemno ponieważ, około 22.00.Siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym jednak nie brakowało nam tematów.
-Masz.-oddał mi swoją bluzę i pomógł mi ją założyć.Była naprawdę bardzo ciepła i miła w dotyku.
-Ale teraz tobie będzie zimno...
-Oj tam...Mi i tak już było w niej gorąco.
-Dziękuję.-pocałowałam go w policzek i się szeroko uśmiechnęłam.Widziałam że Justin cały czas mi się przygląda ale nie zwracałam na to uwagi, nie byliśmy już razem.Siedzieliśmy tak przez następne 2 godziny rozmawialiśmy o tym że Chrisowi po piankach totalnie odbiło i biegł w około ognisko krzycząc że on chce puszczać znaki dymne.Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy ten chłopak jest zdrowy psychicznie...
-Dobra.Koniec tego,trzeba go zabrać stąd bo jeszcze sobie coś zrobi.-zaśmiałam się łapiąc chłopaka za rękę.-Chodź mój synku spać.
-A mamusia mnie utuli??-spojrzał na mnie oczami małego chłopczyka.
-Chris ogarnij się!-śmiałam się jak głupia.Po chwili znaleźliśmy się w namiocie na miejscu Chrisa.Jego koc leżał w najgłębszej części namiotu.A mój leżał tuż obok koca Justina.Nie przeszkadzało mi to bo jednak byliśmy przyjaciółmi.Chłopak położył się i momentalnie zasnął.-Śpi.-powiedziałam wracając do reszty znajomych.Oddałam bluzę DJ'owi i uśmiechnęłam się do wszystkich.Wszyscy zaczęli się podnosić i rozchodzić do swoich namiotów.Zostałam tylko ja i Justin który zbierał opakowania po przysmakach a ja puszki po coli.Była niezręczna cisza.Trochę mnie to wkurzało bo nie lubiłam tego typu sytuacji.Z Justinem nie za dużo rozmawialiśmy od rozstania ale jednak nie było nam głupio w swoim towarzystwie.-Ok koniec.-powiedziałam dumna z siebie że udało mi się to ogarnąć.-To...Hm...Dobranoc.-powiedziałam spoglądając na chłopaka który uśmiechał się blado.
-Tak,dobranoc.-powiedział smutno.Szkoda mi się go zrobiło, jednak obiecałam sobie być silna.Weszłam do namiotu.Chris spał chrapiąc a ja nie mogłam ze śmiechu.Ten chłopak gadał przez sen.To znaczy nie można było tego nazwać gadaniem ale i tak śmiesznie wyglądało.Zostawiłam go w spokoju i poszłam do swojej części.Po jakiś czasie prawie zasypiałam.-Hej,Karli.-usłyszałam jakiś szept.Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina z jakąś kredką.
-Co ty do cholery wyprawiasz??-usiadłam od razu i spojrzałam jak na debila.
-Chodź.-kiwnął na mnie ręką i podszedł do Chrisa.
-Zostaw go.-zaśmiałam się odchodząc na czworaka.-Obudzi się.
-Nie obudzi...Reszta się nie obudziła.-wzruszył ramionami.
-Co??-wywaliłam oczy totalnie zszokowana.-Namalowałeś wszystkim coś na twarzy??-zapytałam przyglądając się jego twarzy a on tylko przytaknął głową.
-Masz szminkę??-spojrzał na mnie rozbawiony a ja poczołgałam się po torebkę i wyjęłam czerwoną,mocną szminkę.Podałam ją chłopakowi i spojrzałam na śpiącego Chrisa.Miał już wąsy,okulary i czarny nos.Po chwili pojawiły się też czerwone usta.
-Jesteś okropny.-zaśmiałam się próbując jak najciszej aby nie obudzić ofiary Biebsa.Chłopak też się zaśmiał i wzruszył ramionami.-Chodź.-pociągnęłam go za rękę, złapałam drugą swój aparat i wyszliśmy z namiotu.-Trzeba to uwiecznić.-zaśmiałam się i podeszłam do namiotu Miłosza.Mój brat wyglądał przekomicznie, miał wąsy,brodę i zmarszczki.Zrobiłam tak po kolei każdemu zdjęcie a później oglądając je podeszłam do Justina siedzącego przy już wypalonym ognisku.Patrzył w księżyc i nawet mnie nie zauważył gdy usiadłam obok.-To jest najlepsze.-pokazałam mu zdjęcie jak Chris przez sen grzebie sobie w nosi.On tylko spojrzał i uśmiechnął się smutno a później znów zaczął patrzeć w niebo.-Hej...Co jest??
-Nic,nic.
-Justin...Znam cię i wiem że coś jest nie tak.-wyłączyłam aparat.
-Po prostu trochę głowa mnie boli...-skłamał.Doskonale wiedziałam że kłamał jednak nie chciałam go już męczyć bo widziałam że nie chce się zwierzać.
-To chodź spać.-wstałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń uśmiechając się pogodnie.Chłopak spojrzał na mnie nie pewnie i złapał moją dłoń.Poszliśmy do namiotu i położyliśmy się na swoich miejscach.-Dobranoc,Justin.
-Dobranoc,Karli.
Chłopak szybko zasnął a ja nie mogłam.Męczyło mnie to co go tak martwiło albo zastanawiało.Jednak po jakiejś godzinie leżenia i zastanawiania się do swojej krainy zabrał mnie Morfeusz.
-Karolina!Justin!-ktoś wydarł mi się do ucha a ja poznałam ten głos.Mój brat...
-Debilu ogarnij się wreszcie!-jęknęłam dość głośno otwierając oczy.
-Czy wy wiecie co to jest?!-pokazał na swoją twarz a my z Bieberem wybuchnęliśmy śmiechem.Za moim bratem stała też reszta.Oprócz Chrisa.
-Ugh...Mój łeb.-usłyszeliśmy naszego współlokatora.
-Co wy zrobiliście?-Miłosz cały czas był zły.
-Do twarzy Ci z bródką braciszku.-powiedziałam zachowując powagę a Justin wybuchł śmiechem za chwilę go tłumiąc.
-Nadal do siebie pasujecie...-syknął a ja miałam ochotę mu przywalić.W tamtym momencie ja i Justin automatycznie przestaliśmy się śmiać.To nie było zabawne szczególnie że prosiłam Miłosza aby nie przypominał mi o tym że byłam z JB.W namiocie zostałam tylko ja,pół śpiący Chris,Justin i mój brat.
-Wynoś się stąd.-syknęłam bratu prosto w twarz.-Przecież obiecałeś...
-Ka...Ja.Ja...przepraszam.-powiedział zdezorientowany tym co właśnie powiedział.
-Wynoś się.-pokazałam na wyjście z namiotu cały czas patrząc bratu w oczy.Miłosz odwrócił się napięcie i odszedł.Położyłam się zrezygnowana i zakryłam kocem aż po sam czubek głowy.
-Aaa!!Co to jest?!-po chwili usłyszeliśmy krzyk,a raczej pisk Chrisa.
-No co?-zapytał rozbawiony Biebs.-Nudziło nam się.
-Ugh...-mruknął i po chwili słyszałam jak wejście namiotu się otwiera i zamyka.
-Hej...Wychodź.Nikogo nie ma.-usłyszałam głos Biebera.
-Ty tu jesteś.-mruknęłam jak mała dziewczyna i wystawiłam oczy tak żeby coś widzieć.
-No właśnie.Ja to nikt.-odwrócił wzrok smutnie patrząc przed siebie.Od razu podniosłam się na łakociach i spojrzałam na niego.
-Ej...Nie mów tak.Jesteś moim przyjacielem.-pocałowałam go w policzek.Delikatnie się odsunęłam badając reakcję chłopaka który odwrócił twarz w moją stronę tak że nasze nosy się stykały i...
___________________________________________________________
Tadaaaaam! Dodałam ponieważ męczyła mnie pewna osoba :P Ona wie kogo mam na myśli :*  Jednak to dzięki niej macie rozdział bo mnie do tego zmotywowała.Wielkie brawa dla Adminka Elwira(polecam jej bloga który jest naprawdę wspaniały ;) ). Dziękuję też mojej siostrze Oli :* Która jak zawsze ma na mnie dobry wpływ :** Więc rozdział dodany.Teraz nie wiem kiedy będzie następny ponieważ jadę na wycieczkę na noc i później mamy wypoczywać ^^ Dobra,postaram się jak najszybciej.Proszę o komy na temat rozdziału które też mnie motywują ;) A co sądzicie o tym?? Ja nie jestem jakoś szczególnie zadowolona... No ale cóż mam nadzieję że wy będziecie zadowoleni :D
Pozdrowionka i miłego dnia w sql -.- ugh...Chyba wszyscy z nas muszę już wrócić do tego przeklętego budynku...
-Patryś

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 36 "-Oj przecież cię znam..."

-Wow...Tobie trzeba jak najszybciej znaleźć dobrego managera.-powiedział zszokowany Eris a ja odkładając słuchawki wyszłam z pomieszczenia.-Scoot??Zajmiemy się tym jeszcze dzisiaj.-powiedział pewnie, zwracając się do mężczyzny i obaj wyszli.Po chwili wyszedł także manager Browna razem z nim.Rozmawiałam chwilę z RiRi o tym że piosenka jej się podoba i że mam ładny głos a później zawołał ją Chris więc wyszła.
-Czemu mi się tak przyglądasz??-spojrzałam na Biebera leciutko zawstydzona.
-A co nie mogę już podziwiać swojej dziewczyny??-zapytał śmiejąc się i usiadł na fotelu.
-Jesteś głupi.-wywróciłam oczami i złapałam za torbę wychodząc z pokoju.
-Może i jestem ale jestem twój.-po chwili poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu kładąc mi swoje ręce na brzuchu.Uśmiechnę delikatnie i wtuliłam w chłopaka.-Jedziemy do Ri czy może gdzieś się przejedziemy??
-Chcę do domu.Nie czuję się za dobrze.-mruknęłam.Rzeczywiście bolała mnie głowa i byłam słaba.Justin wziął mnie na ręce a ja się zaśmiałam.-Co ty robisz?
-Źle się czujesz,tak??Jestem twoim chłopakiem.Powinienem o ciebie dbać.-uśmiechnął się szeroko.Wtuliłam się w niego i prawie usnęłam.Justin zajrzał do pomieszczenia gdzie byli nasi znajomi i powiedział im że my już jedziemy do domu ponieważ nie za dobrze się czuję.Kręciło mi się w głowie,cały czas byłam na rękach Justina.Zastanawiałam się skont on brał tyle siły,ale w tamtej chwili to było najmniej istotne.Chciałabym być jak najszybciej w domu,czułam jak cała energia ze mnie uchodzi.Po krótkiej chwili znaleźliśmy się w samochodzie.Siedziałam wtulona w Justina i zamykałam oczy jednak co chwila zmuszałam się do otwarcia ich ponieważ jeśli nie,zasnęłabym.Szybko dojechaliśmy do willi Rihanny,Justin cały czas się na mnie patrzył podejrzanie.W domu od razu zaniósł mnie na moje łóżko.Nie miałam siły nawet się przykryć.-Dzwonię po lekarza.-powiedział stanowczo Bieber.
-Nie.Justin nie.-powiedziałam a raczej wyszeptałam.
-Kochanie.Wyglądasz jak ściana.Jesteś strasznie blada.-usiadł obok mnie i popatrzył czule.Od kiedy się źle czujesz??
-Od dzisiaj rana.-mruknęłam.Faktycznie rano bolała mnie głowa ale sądziłam że to z podekscytowania.
-Dzwonię po lekarza.Bez żadnych dyskusji.-sięgnął po telefon i wykręcił numer.Chwilę rozmawiał z jakimś mężczyzną a ja już nie miałam siły zaprzeczać.-Max będzie za 10 minut.-usiadł obok mnie gładząc moją dłoń.Spojrzałam na niego pytająco,na nic innego nie miałam siły.-To mój prywatny lekarz.-wytłumaczył mi mój chłopak i pocałował w czoło.Zamknęłam oczy i starałam się uspokoić po chwili usłyszeliśmy dzwonek.Justin szybko pobiegł otworzyć i w mgnieniu oka stał z lekarzem w moim pokoju.
-Cześć jestem Max.Masz zawroty głowy??
-Troszkę.
-Słabo ci?
-Tak.
-Boli cię coś po za głową?
-Nie.-wszystko szeptałam prawie nie dosłyszalnie.
-Justin pomóż aby usiadła...Musze ją zbadać.-skierował się do chłopka który od razu zareagował i usiadł za mną opierając moje plecy o jego klatkę piersiową.Mężczyzna zaczął mnie osłuchiwać jednak stwierdził że nic mi nie jest.-Jadłaś coś dzisiaj?
-Yyy...Nie.
-No właśnie.Musisz coś jeść ponieważ masz tendencję do mdlenia z głodu.Twój brzuch domaga się tak bardzo jedzenia że już tego nawet nie czujesz.Musisz dużo pić ponieważ jesteś lekko odwodniona co spowodowało ból głowy.Teraz najlepiej jak będziesz piła wodę z cukrem.To dostarczy potrzebnych składników.A z jedzeniem nie możesz przesadzać na raz.Powolutku.-powiedział delikatnie się uśmiechając.-Musisz odpocząć...I to porządnie.Ostatnie pytanie.Często miewasz taki stan?To znaczy słabość i jakiekolwiek omdlenia?
-Nie.
-To dobrze.W takim razie ja już sobie pójdę.Pamiętaj...Relaks, i najważniejsze jakiekolwiek śniadania.
-Dziękuję.Do widzenia.
-Odprowadzę cię.-powiedział Justin przykrywając mnie kołdrą.Wyszedł z swoim lekarzem a ja tak leżałam i rozmyślałam co będzie w gazetach albo internecie.Ciekawa byłam jakie będą spekulacje na temat też go JB cały czas mnie niósł.Po chwili poczułam jak ktoś siada na łóżku,otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina z tacą na której była szklana wody,gofry z truskawkami i lody.-Może być?-spojrzał nieśmiało.
-Dziękuję Justin...Nie musiałeś.-podniosłam się opierając plecami o łóżko.Justin przysunął mi jedzenie i się uśmiechnął.-Skont wiedziałeś że mam ochotę na gofry?
-Nie wiedziałem...Strzelałem.Wiem że je uwielbiasz więc pomyślałem że możesz mieć ochotę.-usiadł obok obejmując mnie ramieniem.Zaczęłam jeść.
-Ty nie chcesz??
-Ja jadłem śniadanie.-wytknął mi język.-Smacznego.-pocałował mnie w głowę i wziął laptopa.-Wystraszyłem się gdy poczułem jak się chwiejesz w moich objęciach.-powiedział szeptem patrząc na monitor.-W mojej głowie momentalnie pojawiło się tysiące myśli...-spojrzał na mnie smutno.Ja przysunęłam się i pocałowałam go namiętnie.Chłopak przedłużył pocałunek,uśmiechałam się delikatnie i nieśmiało.
-Idę się przebrać.-powiedziałam odrywając się od chłopaka.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam strój.W łazience się szybko przebrałam i związałam włosy.-Nie obrazisz się jeśli troszkę pomedytuję?-spojrzałam na niego wychodząc.
-Nieeeee....-powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.Wiedziałam co miał namyśli,że będzie mógł popatrzeć jak się wyginam.Jednak ja nie miałam zamiaru robić skomplikowanych pozycji.Po prostu usiadłam na środku pokoju w pozycji lotosu.Starałam wyrzucić wszystkie myśli z umysłu i skupić się na energii w moim organizmie.-E...A ty nie miałaś uprawiać jogi?
-A co robię?-powiedziałam spokojnie cały czas zamykając oczy.
-Ale myślałem że będziesz robić te swoje pozycje.
-Hah...Wiedziałam.-zaśmiałam się odwracając głowę w jego stronę.-Twój lekarz kazał mi się nie przemęczać a te moje pozy spalają dużo energii której ja obecnie nie mam za dużo.
-Eh...-westchnął smutno a ja pokręciłam z dezaprobatą głową.Wróciłam do swojej medytacji i przez 30 minut miałam spokój.-Chodź szybko.-powiedział Justin.Wstałam jak kazał i usiadłam obok niego na łóżku.-Słuchaj.
-Ej!Przestań rozdawać tyle rozkazów.Psem nie jestem.-zaśmiałam się a on posłał mi przepraszając spojrzenie.
-Justin Bieber najwidoczniej wpadł po uszy...Dzisiaj niósł Karolinę Lisowską na rękach gdy opuszczali studio i tym samym sposobem wszedł z nią do domu Rihanny.My jednak nie sądzimy że Bieber aż tak bardzo okazuje uczucia swojej dziewczynie.No właśnie...To znaczy że para się pogodziła?? Naszym zdaniem na to wygląda.A może piękna dziewczyna Biebera jest w ciąży i nie może się przemęczać a Justin traktuje to zbyt dosłownie? Waszym zdaniem ta para już współżyła??-Justin czytał to bez żadnego zdziwienia ani nic ja się cały czas śmiałam.
-Padnę ze śmiechu.-wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki aby się przebrać już w piżamę.Byłam wykończona i nie chciało mi się już nic robić.Jedyne czego pragnęłam to się położyć.Miałam gdzieś czy RiRi będzie chciała gdzieś jechać.Po kąpieli wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku.Justin już na nim leżał w dresach,bez koszuli i cały rozczochrany.-A ty nie masz zamiaru wrócić do hotelu?
-Nieee...-uśmiechnął się szeroko.-Chris mi przywiózł moje rzeczy i RiRi sama się zgodziła abym został.
-Ahaaa...I teraz masz zamiar ze mną spać ,tak?
-No a jakby inaczej?
-Nie.Nie,nie podoba mi się ten pomysł.-powiedziałam stanowczo.Tak naprawdę w środku skakałam z radości że będę go miała przy sobie i że nie będzie z tą Gomez w jednym hotelu.Chciałam się po prostu podroczyć troszkę.Uwielbiałam jak Justin się wkurzał,tak zabawnie wtedy wyglądał.Chłopak zrobił wielkie oczy ze zdziwienia.
-Ale...Ale myślałem że się ucieszysz...-powiedział smutno podnosząc się z łóżka.
-Hah...Przecież żartowałam.-zaśmiałam się jednak chłopak w ogóle się nie odwrócił tylko wyszedł z pokoju.Przeraziłam się trochę.-Justin.-szybko podniosłam się z łóżka i wybiegłam przed siebie.
-Bu!-chłopak stał przy ścianie i gdy tylko wybiegłam przewiesił mnie sobie przez ramię i wrócił do pokoju.
-Ty debilu!Ja już naprawdę się wystraszyłam że sobie poszedłeś!!-waliłam w jego plecy pięściami a on się śmiał.Położył mnie delikatnie na łóżku i namiętnie pocałował.
-Za debila poniesiesz karę.-powiedział łobuzersko się uśmiechając.
-Pff...Jaaaasne.Jesteś debilem i tyle.-wywróciłam teatralnie oczami a chłopak wpił się w moje ustał.Pocałunek był naprawdę namiętny i pełen pożądanie.Ręka chłopaka wylądowała pod moją bluzką na plecach.Po chwili usłyszeliśmy jak drzwi frontowe trzaskają.Zachichotałam a Justin szybko zszedł podając mi rękę.
-Jestem!-usłyszeliśmy głos RiRi.Zbiegliśmy szybko na dół gdzie dziewczyna stała z tabletem w ręku.-Nic ci nie jest??-spojrzała na mnie podchodząc.
-Byłam słaba i tyle.-mruknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Pewnie...Jak się nie je śniadań to tak jest.-powiedział JB siadając na sofie w salonie.
-Oj ty siedź cicho.-wytknęłam mu język.
-A tak na serio to co ci było?
-Słaba byłam i nie miałam w ogóle energii,trochę głowa mnie bolała i na nic nie miałam siły a ten dupek tam.-pokazałam na JB który oglądał telewizję.-Uparł się żeby zadzwonić po lekarza.No i doktor powiedział że to przemęczenie i głód.-siedziałam już w kuchni przy blacie a RiRi robiła sobie kawę.
-Hmm...Czyli teraz masz parę dni luzu bo później musisz nabrać energii żeby spotkać się z paroma ludźmi i nagrać piosenkę.-wyszczerzyła się szeroko i upiła łyk napoju.
-Ej!A skont niby wiesz że podobało mi się w studio??
-Oj przecież cię znam...-powiedziała rozbawiona i zaczęła szukać czegoś w lodówce.Ja poszłam do mojego chłopaka i wtuliłam się w jego klatę.Było mi wygodnie i bezpiecznie.Chłopak gładził mnie po plecach i co chwila szeptał czułe słówka.
Justin został u RiRi przez całe półtora miesiąca.Codziennie spędzaliśmy razem czas i dobrze się bawiliśmy.Dobrze to zrobiło naszemu związkowi ponieważ odbudowaliśmy swoje zaufanie.Przez ten czas nagrałam piosenkę jednak razem z moją menadżerką Shilą stwierdziłyśmy żeby wydać ją dopiero na początku września ponieważ chciałam jeszcze te wakacje spędzić bez zbędnych szumów w około mojej osoby.Chciałam nabrać sił ponieważ po wakacjach miałam wrócić do studia.Przez cały pobyt u Ri kontaktowałam się z przyjaciółmi i tylko oni wiedzieli co się u mnie dzieje.Tęskniłam za nimi jednak u mojej przyjaciółki czułam się wspaniale,była dla mnie jak starsza siostra i zawsze mogłam z nią szczerze pogadać,była w każdym momencie gdy jej potrzebowałam.
-Obiecujesz że będziesz dzwonić,tak?-zapytała RiRi przytulając mnie z całej siły.Właśnie stałyśmy na lotnisku i żegnałyśmy się ponieważ ja i Jus wracaliśmy do Stratford.
-Obiecuję.-kolejna łza spłynęła mi po policzku.-A ty obiecujesz że przylecisz do mnie jak najszybciej?
-Obiecuję.-ona też się rozpłakała.Stałyśmy tak chwilę aż nie przerwał nam chłopak przyjaciółki.
-Ri puść już Ka bo ja też bym chciał się z młodą pożegnać.-powiedział a piosenkarka mnie niechętnie puściła.Przytuliłam się do mężczyzny a w tym czasie Biebs pożegnał się z Barbadoską.
Lecieliśmy prywatnym samolotem.Siedziałam wtulona w mojego chłopaka i bawiłam się naszymi palcami.Chłopak opowiadał mi że Jazzy strasznie za mną tęskni i że ciągle się dopomina kiedy ich odwiedzę.Mała jest słodka i strasznie kochana.Na lotnisku czekała już na nas Pattie z Kannym.Przywitaliśmy się z nimi i pojechaliśmy do domu.Pożegnałam się z chłopakiem który odprowadził mnie do drzwi.
-Hej mamo!-krzyknęłam wciągając walizkę do korytarza.W jednym momencie rzucił się na mnie Miłosz.-Też za tobą tęskniłam mamusiu.-zaśmiałam się i przytuliłam brata.Po chwili znalazła się też i mama która czule mnie przytuliła.Miłosz zaniósł moją walizkę do pokoju a ja skierowałam się od razu do kuchni.Długo rozmawiałam z mamą i bratem o wszystkim,o studio,o Justinie,Ri i Chirsie i Lil'u i tym jak dobrze się tam czułam i o tym że byłam szczęśliwa.Było już późno ponieważ około 23.00 więc powiedziałam ze chciałabym odpocząć po locie i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam długą kąpiel a później położyłam się do łóżka.Zerknęłam jeszcze na telefon sprawdzając czy nie mam żadnej wiadomości jednak wyświetliła mi się jedna: "Dobranoc mój skarbie :*". Była od Justina.Odpisałam mu to samo i poszłam spać.Na drugi dzień miałam zadzwonić do Ri i do Shili powiedzieć jak minęła podróż.Zaprzyjaźniłam się z moją menadżerką co mnie bardzo cieszyło bo łatwiej było nam wtedy pracować.Po niedługiej chwili do swojego świata zabrał mnie Morfeusz.
_______________________________________________________________________
Tadaaaaaaam :D No i jest. Miałam dodać wczoraj ale się nie wyrobiłam przez pewnego chłopaka :D Ale nic nie mówię żeby nie zapeszyć ;) Hah...Jaki mam dobry humor.Może nie idealny ale nawet niezły.Mam nadzieję że rozdział się spodoba i zobaczę dużo komów :P Możecie oczywiście pisać też co wam się nie podoba wtedy będę widziała nad czym popracować i co poprawić ;)
Błagam komentujcie wtedy poprawia mi się humor i mam więcej chęci do pisania ;)
Z racji tego że jest teraz wolne możliwie że rozdziały będą się pojawiać częściej.
-Patryś

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 35 "-Hmmm pomyślmy czy zasłużyłeś..."

   PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! TO DOŚĆ WAŻNE.
___________________________________________________________________________
-Mmm...-rozciągnęłam się i otworzyłam oczy.Byłam w swoim pokoju a to było dość dziwne bo zasnęłam wtulona w Justina na sofie w salonie.Rozejrzałam się po pokoju i byłam sama.Spojrzałam na swój telefon który leżał obok łóżka.Zerknęłam na godzinę i była 10.34.Uznałam że jest jeszcze wcześnie więc mogę sobie jeszcze troszkę pospać.Jednak ktoś nie podzielał mojego zdania ponieważ wszedł do pokoju.
-Obudziłem??-usłyszałam po chwili głos Justina więc podniosłam się do pozycji siedzącej i uśmiechnęłam delikatnie kręcąc przecząco głową.-To dobrze bo RiRi kazała mi cię obudzić a ja bałem się że jeśli to zrobię będziesz wiedźmą przez cały dzień.-zaśmiał się a ja szeroko otworzyłam oczy i szybko wzięłam poduszkę rzucając ją w chłopaka.
-Dupek...-powiedziałam udając że się focham i położyłam na boku przykrywając po czubek głowy cieniutką kołdrą.Poczułam jak łóżko się ugina więc wychyliłam się leciutko i zobaczyłam jak Juju na czworaka powolutku na nie wchodzi.Uśmiechał się łobuzersko ściągając jedną ręką ze mnie kołdrę.Po chwili położył się obok mnie i pocałował w obojczyk.-Focham się.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki.
-No skaaaaarbie...-teraz cmoknął moją szyję powodując u mnie leciutki uśmiech.Zauważył moją reakcję,uśmiechnął się jeszcze bardziej i całując moją szyję,brodę i policzek dotarł do ust.Spojrzał na nie a później delikatnie je musnął by później się w nie wpić.Całowaliśmy się namiętnie co chwila uśmiechając.-Gniewasz się jeszcze??-spojrzał na mnie oczkami zbitego pieska a ja pokręciłam przecząco głową.-To dobrze.-chłopak cmoknął moje usta i położył się na plecach.Objął mnie ramieniem i wziął do ręki swój telefon.
-Co robisz??-spojrzałam na niego zabawnie a on splótł nasze palce.Zrobił zdjęcie naszych dłoni i się szeroko uśmiechnął.
-Wstawiam fotkę na instagram.-wyszczerzył się szeroko.Szybko wstałam z łóżka,złapałam laptopa i wróciłam obok chłopaka.Zalogowałam się na twittera,fb i instagram i od razu zajrzałam na profil chłopaka.Wyświetliło mi się ładne zdjęcie z podpisem "Znów móc ją podziwiać... #love". Podniosłam wzrok na chłopaka a ten się szeroko uśmiechnął.Nic ciekawego nie było ani na fb ani na twitterze więc się wylogowałam i przeszłam na strony plotkarskie.-Co oglądasz??-Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie kładąc głowę na moim kolanie,siedziałam w pozycji lotosu.-Strony plotkarskie?Naprawdę?-spojrzał na mnie jakby to było coś głupiego a ja od jakiegoś czasu po prostu lubiłam poczytać jakieś głupoty.Przewijałam strony nawet za bardzo nie patrząc na to co zawierając.-Czekaj!Czekaj!-w pewnym momencie Justin automatycznie się ożywił siadając obok mnie i przesuwając laptopa przed siebie.-Była dziewczyna Justina Biebera to niezła laska!-chłopak przeczytał na głos tytuł i kliknął w artykuł.
-Co?!-wytrzeszczyłam oczy wpatrując się w monitor.-Daj to.-zabrałam sprzęt chłopakowi i zaczęłam czytać.-Karolina Lisowska,była dziewczyna światowej gwiazdy Justina Biebera,jakiś czas temu zerwała z chłopakiem.Razem ze swoją przyjaciółką Rihanną była na gali na której wyglądała olśniewająco.-tutaj była wstawiona fotka.-Podczas całej uroczystości dobrze się bawiła w towarzyskie piosenkarki,jej chłopaka Chrisa Browna i Lil Wayne!Z tym drugim panem można powiedzieć że wręcz flirtowała.Widać było jak się do siebie uśmiechają i razem śmieją.Przyłapaliśmy Karolinę na następny dzień jak odpoczywała w posiadłości swojej przyjaciółki.Dziewczyna kąpała się w basenie i opalała na leżaku.Odwiedził ją także nowy znajomy Lil.-tutaj znów było wstawione zdjęcie.-Przyznajemy że ma naprawdę świetną figurę.Jak myślcie...Bieber żałuje że nie jest już z piękną panienką Lisowską??Jest zazdrosny że kręci się przy niej Lil?-spojrzałam na Biebera a ten widać było że nad czymś się zastanawiał.-Justin?-zapytałam niepewnie.
-Moja dziewczyna to zajebista laska...-powiedział dumnie a później przewrócił mnie na plecy namiętnie całując.Uśmiechaliśmy się co chwila pomiędzy pocałunkami a gdy się już podnieśliśmy Justin znów położył mi głowę na kolanach.Widziałam jednak że coś go męczy.Odłożyłam laptopa na podłogę i zaczęłam głaskać Justina po głowie.
-Co jest??
-Nic.-powiedział troszkę oschle i wtedy wiedziałam że coś jednak jest nie tak.
-Doprawdy??To czemu masz taką minę,hm??
-Nie ważne.-podniusł się i zszedł z łóżka kierując się w stronę drzwi.
-Justin co ci do cholery jest??-patrzyłam na niego zdziwiona.A ten po prostu wyszedł z pokoju.Zajebiście.Pomyślałam sobie i wkurzona podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy.Udałam się do łazienki i ogarnęłam.W ciągu 30 minut byłam już gotowa.Wzięłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół.-Hej.-mruknęłam do Chrisa który siedział na sofie.Mężczyzna posłał mi uśmiech podnosząc rękę do góry.-Gdzie Ri??
-W kuchni.-mruknął jednym okiem a ja się uśmiechnęłam i udałam w skazanym kierunku.
-Dzień dobry.-przywitałam się siadając na krześle.Justin nawet na mnie nie spojrzał gdy usiadłam obok niego.
-Witam kochana.Gotowa??-robiła jakieś szejki.
-Na co?
-Ka!Nie mów że zapomniałaś że dzisiaj jedziemy do studia?!-automatycznie się odwróciła.
-Cholera!Przepraszam zapomniałam...-walnęłam się w głowę otwartą dłonią a Justin nareszcie spojrzał na mnie pytająco.
-Ja o czymś nie wiem...-stwierdził przenosząc wzrok na moją przyjaciółkę która patrzyła na mnie lekko wkurzona.
-Twoja szanowna dziewczyna dała się namówić na wizytę w studio.Mój manager Eris chce ją poznać.
-Naprawdę??-spojrzał na mnie z przelotnym uśmiechem a ja pokiwałam tylko twierdząco głową.
-Chciałam ci powiedzieć ale nie wiadomo czemu ty bez słowa wyszedłeś z pokoju.-powiedziałam wychodząc z kuchni.-Na którą??
-Masz godzinkę.-odkrzyknęła mi Ri a ja usiadłam obok jej chłopaka na sofie.
-Co się dzieje,młoda??
-Justin nie chce mi powiedzieć co mu jest...Dzisiaj rano po tym jak zobaczył moje zdjęcia w necie z wczoraj jak byłam w samym kostiumie kąpielowym i przyszedł Lil,to automatycznie się podniusł i wyszedł z pokoju bez słowa.Teraz też nie chce za bardzo za mną rozmawiać.-powiedziałam smutno a Chris na mnie popatrzył troszkę zły.
-Lil jest już w studio.Dzwonił do mnie że będzie na nas czekał.Wyobrażasz sobie reakcję Justina??Bo nie sądzę żeby nie chciał pojechać z nami.
-Mam to gdzieś...Nic złego nie zrobiłam.Ja w przeciwieństwie do niego nie całowałam się z kimś innym ani nie umawiałam na randki za jego plecami.-powiedziałam zła i wstałam z sofy.Chris automatycznie podniusł na mnie wzrok.
-Nie odpuścisz mu szybko,prawda??
-Nie wiem,Chris.Sama już nic nie wiem.-powiedziałam zrezygnowana i pobiegłam do siebie.Spakowałam swoją torebkę i włożyłam do niej laptopa.To na nim miałam wszystkie teksty i jakieś swoje nagrania.Cała zła krzątałam się po pokoju w poszukiwaniu swojego portfela.
-Mogę??-w drzwiach zobaczyłam czuprynę Justina.Omiotłam go wzrokiem i zignorowałam.-Karol...-chciał coś powiedzieć ale mu nie dałam.
-Jestem dziewczyną i mam na imię Karolina.-syknęłam wkurzona.Chłopak usiadł na łóżku i mi się przyglądał.
-Karli...Proszę nie złość się.
-Jak mam się kurwa nie złościć?!Justin!Ty nigdy nic mi nie chcesz mówić.Ciągle masz jakieś pretensje!-krzyknęłam już naprawdę sfrustrowana jego zachowaniem.
-Nie rozumiem twojej złości.
-Weź się lepiej już nie odzywaj.-powiedziałam oschle zakładając torbę na ramieniu i wyszłam z pokoju.Nie chciałam się z nim kłócić ale wkurzyło mnie jego poranne zachowanie.Z jednej strony jednak chciałam mu pokazać że nie będę za każdym razem od tak mu wybaczać gdy będzie miał zły humor.Zeszłam na dół i usiadłam obok chłopaka przyjaciółki kładąc swoją torbę obok.-Gramy?-spojrzałam na Browna a ten od razu podał mi dżojstik.Zaczęliśmy pierwszą rundę którą wygrałam ja.Następną jednak wygrał mój przeciwnik a podczas trzeciej z góry przyleciał wkurzony Bieber.
-Możemy porozmawiać?
-Nie?Teraz ja nie chcę rozmawiać.-spojrzałam przelotnie na chłopka a później znów wróciłam do gry.Justin zrezygnowany opadł na fotel i mi się przyglądał.Po chwili weszła już gotowa RiRi.
-Wy macie zamiar grać??-spojrzała na mnie i na swojego chłopaka karcąco.-Rozwalę wam tą konsolę.
-Ani mi się waż tknąć mojego oczka w głowie!-Chris automatycznie wstał z rozbawieniem na twarzy ja tak samo się śmiałam a Bieber...On patrzył na mnie smutno.
-Ah...Dzięki.Myślałam że to ja jestem twoim oczkiem w głowie.-piosenkarka się zaśmiała podpierając się rękoma na biodrach.Chris spojrzał na nią czule a po chwili przyciągnął ją do siebie tak że wylądowała u niego na kolanach.Zaczęli się całować a ja wywróciłam teatralnie oczami.Stwierdziłam że pójdę się napić czegoś skoro Brown już nie gra.
-Kari co jest??Proszę odezwij się.-wyjmowałam właśnie puszkę coli kiedy do pomieszczenia wszedł JB.Ja jednak nic nie odpowiedziałam.Usiadłam na blacie i zaczęłam pić patrząc przed siebie.-Skarbie błagam...Twoje milczenie mnie dobija.
-Widzisz?!Widzisz jak to jest?!-uniosłam się ponieważ nadal strasznie frustrowało jego zachowanie.Najpierw mnie olewa i ignoruje,nie odpowiada na pytanie i jest oschły a później uważa że nic się nie stało.Chłopak podszedł do mnie i spojrzał głęboko w oczy.
-Chcesz wiedzieć czemu się tak zachowałem?!
-Nie wiesz, nie chcę!Justin to chyba logiczne że chcę skoro się pytam!
-Byłem cholernie zazdrosny! Ok?! Nie mogę znieść myśli że on mógł cię widzieć w samym bikini!-podniusł lekko głos a ja oniemiałam.Piosenkarz widząc moją minę wpił się w moje usta.Pocałunek był namiętny ale jednak bardzo delikatny i subtelny. Uwielbiałam to jak całował Justin.Zawsze wkładał w to tyle uczucia i klasy.-Jesteś moja.Pamiętaj to.-wyszeptał mi prosto w usta gdy stykaliśmy się czołami.Uśmiechnęłam się delikatnie ponieważ miło mi się zrobiło że był o mnie zazdrosny.Justin patrzył na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem a ja go lekko odepchnęłam i zeskoczyłam z blatu kierując się do salonu.
-No gołąbeczki, jedziemy.-zaśmiałam się widząc jak tamci cały czas się całują.Wzięłam torbę na ramię i na nos założyłam okulary a później skierowałam się do drzwi.-Jeśli się nie pośpieszycie rozmyślam się i wgl tam nie idę!-zaśmiałam się zakładając buty a po chwila cała trójka stała przy mnie.Dopiero wtedy przyjrzałam się jak Jest ubrany Justin i Chris.
-Juss mógłbyś czasami spróbować się normalnie ubrać.To wcale nie boli.-wywróciłam oczami i wyszłam na zewnątrz.
-Ale śmieszne...Naprawdę.
-Ależ ja to wieeem.-powiedziałam szeroko się szczerząc.
Przed studiem było pełno paparazzi i fanek.Sama już nie wiedziałam która dziewczyna była fanką Ri,która Chirsa a która Biebesa.Pogubiłam się w tym całkowicie.Szłam z Justinem trzymając się za ręce a przede mną szła RiRi z Chirsem.
-Boję się.-szepnęłam do chłopaka który mnie objął i mocno przyciągnął do siebie.Nie bałam się tego jak mi pójdzie tylko tego co zrobi JB gdy zobaczy Wayne.
-Jestem z tobą.Będzie dobrze.-posłał mi swój szczery uśmiech i pocałował w głowę.W windzie stresowałam się jeszcze bardziej.Nie wiedziałam kompletnie co mam robić.Chris jak zwykle był rozbawiony moim zachowaniem a ja nawet nie miałam ochoty mu odpyskować.
-Nareszcie!Jak się masz,mała?-odezwał się Wayne podrywając się z siedzenia.W pomieszczeniu do którego weszliśmy był ogromny podłużny stół przy którym siedział Scooter,Eris,Lil i jeszcze trzech jakiś gości.
-Dziękuję,dobrze.-powiedziałam niepewnie ściskając Justina za dłoń ponieważ widziałam jak automatycznie spoważniał.
-Co on tu robi?-spojrzał tona RiRi to na Chirsa.
-To był mój pomysł żebym też wpadł.Nie myślałem że też tu będziesz.-powiedział jak zawsze pewny siebie Lil.-A po za tym Kari nie protestowała abym przyszedł.-spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko.-A muszę powiedzieć że twoja dziewczyna to naprawdę niezła dupa.-powiedział przygryzając warkę a Justin nie wytrzymał i łapiąc go za koszulkę przycisnął do ściany.
-Jeszcze raz odezwij się w ten sposób mówiąc o niej a ci przywalę.-zagroził mu mój chłopak.
-Hmmm...Ciekawy jestem jaka jest w łóżku.Chętnie bym przetestował.-powiedział Wayne cały czas się uśmiechając a Justin wtedy nie wytrzymał.Wymierzył cios i przyłożył mężczyźnie rozcinając mu wargę.Wtedy Kenny i Chirs którzy stali najbliżej zareagowali.Ochroniarz Biebsa odciągnął chłopaka a Chris pomógł wstać Wayne.RiRi przytulała mnie do siebie ponieważ widziała że przejęłam się całą sytuacją.
-Chris zabierz go stąd.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka a jej chłopak zrobił tak jak kazała.
-Niech to zostanie między nami.-powiedział jeden mężczyzna podnosząc się z miejsca.-Nie chcemy niepotrzebnych awantur. -dodał po chwili spoglądając na tego obok siebie.Obaj podeszli do drzwi i spojrzeli na mnie z bladymi uśmiechami.-Przepraszamy za Lil'a...Jest...Jest czasami nieobliczalny.Do widzenia i miłej pracy.-powiedzieli równocześnie a później zniknęli za drzwiami.
-Puść mnie.-powiedział Justin wyrywając się z uścisku Kennego.Patrzyłam na niego nie pewnie.Sama nie wiedziałam co myśleć.-Karli przepraszam...Ale ja..Ja nie mogłem tego słuchać.-powiedział smutno patrząc na mnie z nadzieją.Ja nic nie odpowiedziałam.Podeszłam szybko do chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
-Dziękuję.-szepnęłam zamykając oczy.Czułam się przy nim naprawdę bezpiecznie.JB głaskał mnie po głowie czule przytulając.Chwilę to trwało zanim stwierdziliśmy że już jesteśmy spokojni.
-Młody....Wiesz że nie powinieneś tak reagować.-powiedział Scoot gdy wszyscy,włącznie z Borownem siedzieliśmy przy stole.
-Daj spokój...Ty byś mu nie przywalił gdyby mówił o twojej dziewczynie??-mój chłopak cały czas trzymał rękę na moim kolanie.Jego manager pokręcił zrezygnowany głową dając znać że koniec tematu.
-Nieźle mu rozwaliłeś tą wargę...-zaśmiał się Chris a JB uśmiechnął się wtedy dumnie.
-A ty jeszcze go za to chwal,głupku.-RiRi uderzyła go lekko w ramię.-Ale to było miłe że stanął w obronie swojej dziewczyny.-dodała po chwili a Juju spojrzał na mnie uśmiechając się słodko.
-Dobra.Wracając do tego po co tutaj jesteśmy.-powiedział Sccot wstając z miejsca.-Więc...Trzeba znaleźć Karolinie managera.
-Nie chcesz najpierw zobaczyć na co mnie stać??-spojrzałam na niego zdziwiona.
-Widziałem filmik ten który daliście JB gdy wyjechał w trasę.-uśmiechnął się szeroko.-Ten na youtube też widziałem.
-Może jednak pokażesz na co cię stać??-spojrzał na mnie Eris.
-Czemu nie.-wstałam z miejsca a Justin zaraz za mną.
-Pokażę jej co i jak i za chwilę zaczniemy,ok?-spojrzał pytająco na resztę a oni przytaknęli głowami.Chłopak pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.Przeszliśmy do pomieszczenia na przeciwko które okazało się pokojem nagrań.
-Wow.-weszłam niepewnie się rozglądając a Justin usiadł na fotelu i przekręcił się w stronę sprzętu włączając światło.
-Podoba się??
-Ale wypas.-uśmiechnęłam się odkładając torbę na fotel który stał przy wejściu.Justin przyciągnął mnie do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach.
-Nie podziękowałaś mi jeszcze za przywalenie Wayne'owi.
-Ahaaa...To ja muszę ci jeszcze dziękować,tak??
-Mhmm...-przygryzł jedną wargę patrząc to mi w oczy to na moje usta.
-Hmmm pomyślmy czy zasłużyłeś...Od rana się do mnie nie odzywałeś,przywaliłeś chłopakowi i jeszcze wymuszasz buziaka...Nieeee,nie zasłużyłeś.
-Ej!Ale przywaliłem mu w twojej obronie!To powinno się liczyć jako plus.-zbulwersował się a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.-Tak cię to bawi??
-Tak.-znów wybuchłam śmiechem a Justin wywrócił teatralnie oczami.Gdy już się opanowałam, pocałowałam swojego chłopaka a on się szeroko uśmiechnął i przedłużył pocałunek.-Dobra.Miałeś mi chyba pokazać co i jak?-spojrzała schodząc z jego kolan.
-Eh...To był tylko taki pretekst.-zaśmiał się wstając za mną.-No ale dobra.-poszedł otwierając drzwi do pomieszczenia z mikrofonem.Zaczął mi wszystko tłumaczyć a ja,ku mojemu zdziwieniu, wszystko pojmowałam.-To chyba tyle...-uśmiechnął się szeroko kończąc wypowiedź.Po chwili w drzwiach stali już Scoot,RiRi,Eris i Chris.
-Możemy zaczynać??-spojrzał na mnie łobuzersko Brown.Ja pokiwałam twierdząco głową i usiadłam na krześle przed mikrofonem.Zdążyłam cyknąć fotkę jak oni sobie siadali i wstawiłam ją na instagram podpisując "Pierwszy dzień w studio...Ciekawe co z tego wyjdzie :D".Chris siedział przed sprzętem i przyciskał jakieś guziki.Mój chłopak stał obok niego uśmiechając się szeroko z założonymi rękoma na piersiach.-Młoda załóż słuchawki.-mężczyzna mnie instruował przez swój mikrofon.Gdy już je miałam na uszach podniusł kciuk dając mi znać że mogę zaczynać.
___________________________________________________________________
Mam do Was prośbę abyście nie prosili mnie o to abym informowała kiedy dodaję rozdział.Już tłumaczę dlaczego.Ponieważ jest z tym troszkę zamieszania a ja i tak już mam mało czasu...Przepraszam,musicie mnie zrozumieć.
Boję się że jeśli nie będę informować to stracę niektóre osoby :(

Tadamm...xD Nie podoba mi się wgl...Ale cóż...Mam już pomysł na ciąg dalszy więc jakoś muszę przebrnąć przez parę rozdziałów ;) Mam nadzieję że Was nie zanudzę :P Ale później możecie się spodziewać ciekawego przebiegu wydarzeń :D
Nie wiem kiedy dodam następny,nie będę nawet na ten temat spekulować...Może będzie to we wtorek a może nawet jutro.Kto to wie...
Pozdrowionka ;)
Patryś