wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 34 "-Justin spójrz na mnie."

-Ka!Ziemia do Karoliny.-usłyszałam jakieś śmiechy.-Karli, piosenka się skończyła.-spojrzałam na przyjaciółkę i faktycznie,piosenka się już skończyła,Taylor właśnie żegnała publiczność a ja siedziałam na swoim miejscu i wpatrywałam się w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą siedział Bieber.Czyli to wszystko to moja wyobraźnia??Uff...Nic mi nie jest?Spojrzałam po sobie cały czas nie zmieniając wyrazu twarzy.Cała.Uśmiechnęłam się pod nosem a później spojrzałam na Rihannę.-Przerażasz mnie.-powiedziała głupio i się szeroko uśmiechnęła.
-Wyobrażałam sobie że wybiegłam przed budynek i jak przebiegałam przez jezdnię potrącił mnie samochód.-powiedziałam kręcąc głową jakbym chciała wyrzucić te myśli.-To było dziwne...-RiRi i Chris spojrzeli na mnie jak na skończoną idiotkę.-Co??
-Wyglądałaś strasznie.Byłaś blada i przestraszona.-powiedział szybko Brown a Rihanna mu przytaknęła.
-Moja wyobraźnia czasami mnie przeraża.-zaśmiałam się głupio.-Już jest ok.
-Ka.Bieber idzie.-powiedział Lil patrząc w stronę zmierzającego w naszą stronę chłopaka.Posłałam błagalne spojrzenie mojej przyjaciółce a ta szybko wstała i pociągnęła mnie za sobą.Chris wstał z Wayne'm i zagrodzili drogę Justinowi.
-Przedstawię ci moją koleżankę.-powiedziała z uśmiechem piosenkarka.Po chwili podeszłyśmy do Katy Perry.Kobiety wpadły sobie w ramiona a ja ustałam obok.-Katy poznaj Karolinę.-pokazała na mnie a ja się szeroko uśmiechnęłam i wyciągnęłam do niej rękę którą ta od razu uścisnęła.-Ka to Katy.
-Miło cię poznać.Ri baaaaardzo dużo o tobie opowiadała.-uśmiechnęło się ciepło.
-Pewnie same złe rzeczy.-spojrzałam na moją przyjaciółkę która się szeroko uśmiechnęła.
-Niee...Postawiła cię w samych superlatywach.Mówiła jaka to jesteś inteligentna,wytrwała,dojrzała i utalentowana.-uśmiechnęła się szeroko.-Właśnie...Co do twojego talentu to rzeczywiście RiRi miała rację.Widziałam twój filmik i śpiewasz głosem aniołka.
-To zabawne to bo taki mały diabełek.-zaśmiała się moja przyjaciółka a ja na nią spojrzałam zdziwiona.-Żartuję...-zaśmiała się i mnie przytuliła.Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o planach odnośnie mojego głosu a później przyszedł po nas Chris więc pożegnałyśmy się ładnie z Parry i wróciłyśmy do Wayne'a.Z nim również się pożegnałyśmy a później całą trójka wyszliśmy przed budynek gdzie czekał już na nas samochód.Przez całą drogę śmieliśmy się z tego jak RiRi zachowała się podczas wyczytywania wygranej osoby i z reakcji Lil'a.Gdy znaleźliśmy się przed domem piosenkarki przybiłam naszą specyficzną piątkę z Chrisem a później na boso wyszłam z auta.RiRi namiętnym buziakiem pożegnała swojego chłopaka i wyszła za mną.Z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do domu i od razu skierowałyśmy się do kuchni.-Pizza??-spojrzała na mnie przyjaciółka sięgając po telefon do swojej torebki.
-Margherita z podwójnym serem.-wyszczerzyłam się i wstałam z krzesła.-Ja idę się ogarnąć.-powiedziałam i za chwilę pobiegłam do swojego pokoju.Nie byłam jeszcze w ogólne rozpakowana więc sięgnęłam do walizki dziękując przyjaciółce że na samej górze leżała moja piżama.Szybko pobiegłam do łazienki i gdy stanęłam w drzwiach od razu oniemiałam.-Wow...-weszłam nie pewnie rozglądając się po pomieszczeniu.Po chwili na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.Napuściłam ciepłej wody do wanny a później ściągając szybko sukienkę weszłam do wody.Była taka przyjemna i odprężająca.Zamknęłam oczy i starałam się odprężyć.Po kąpieli szybko się wytarłam i ubrałam a później założyłam piżamę i papcie a później zeszłam na dół.Zbiegłam do salonu gdzie siedziała już RiRi w piżamie i przełączała kolejne kanały.Usiadłam obok przyjaciółki i podciągnęłam kolana pod brodę obejmując nogi rękoma.
-Jak się podoba łazienka??-spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.
-Brak słów.Jest wspaniała.-powiedziałam przytulając ją mocno.-Dziękuję.
-Nie ma za co.-powiedziała i czule odwzajemniła uścisk.Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Ja otworzę.-wstałam gwałtownie i po chwili mnie nie było.Otworzyłam drzwi i zamiast dostawcy pizzy zobaczyłam Gomez.-Czego?-powiedziałam oschle.
-Justin ze mną zerwał.-powiedziała bez uczuć.-Powiedziałaś mu??
-Nie.Nic nie powiedziałam.A po za tym czemu do mnie przychodzisz??
-Chciałam żebyś wiedziała...Przepraszam za to jak się zachowywałam.Masz rację byłam zazdrosna ponieważ Justin mnie zauroczył.Strasznie mi się podobał jednak po jakimś tygodniu zauroczenie wygasło.Przepraszam.
-Weź się wypchaj.-powiedziała moja przyjaciółka która stała za mną.Selena spojrzała na nią za później na mnie ja jednak pokręciłam przecząco głową i zamknęłam drzwi a później rzuciłam się w objęcia przyjaciółki i rozpłakałam.Nawet sama nie wiem czemu.Było mi tak smutno.RiRi głaskała mnie po głowie i nic nie mówiła.Tego potrzebowałam...Wypłakać się.Dać upust emocją i czuciom.Po jakiejś chwili znów zadzwonił dzwonek RiRi odsunęła się leciutko ode mnie i spojrzała czule.-Idź, usiądź w salonie...Ja otworzę.-powiedziała i się blado uśmiechnęła a ja przytaknęłam i podreptałam na sofę.RiRi po chwili dołączyła do mnie z pizzą.-Zjesz coś, prawda??-spojrzała na mnie niepewnie biorąc do ręki kawałek posiłku.Ja jednak byłam tak zajęta analizowaniem słów Seleny że w ogóle jej nie słyszałam.-Ka!
-Eh...Co??-spojrzałam na nią dość nieobecnym wzrokiem.
-Pytałam czy zjesz??
-Wiesz jakoś nie mam ochoty...-powiedziałam opierając brodę o nogi które obejmowałam rękoma.
-Co dzisiaj jadłaś??Hmm??Wiesz nawet nie odpowiadaj,ja ci powiem.Nic.-powiedziała zła.
-Nie prawda!
-Tak??To słucham...
-Lody.-mruknęłam spoglądając na przyjaciółkę.
-Dobrze wiesz że to się nie liczy.Zjedz proszę...-powiedziała spoglądając smutno.Ja jednak nic poruszyłam się,siedziałam i wpatrywałam się dziewczynę.Rihanna dała mi już spokój i nie męczyła tematu,włączyłyśmy jakąś komedię z Adamem Sandlerem i śmiałyśmy się przez cały film podczas którego jednak zjadłam dwa kawałki pizzy.Film był naprawdę wciągający i udało mi się nie myśleć o zmartwieniach.
Rano obudziły mnie promyki słońca wpadające do mojego pokoju.Ostrożnie otwierałam oczy aby przyzwyczaić je do jasności.Przeciągnęłam się i przewróciłam na drugi bok z myślą zaśnięcia ale natknęłam się na kartkę papieru leżącą obok mnie.
-Musiałam jechać do studia załatwić parę spraw a nie chciałam cię budzić bo późno wczoraj zasnęłyśmy.Wrócę około 17.00 więc nie czekaj z obiadem a kolację ja zrobię.Przepraszam cię jeszcze raz. Kocham...RiRi.-przeczytałam na głos i wzruszyłam ramionami od nowa kładąc się z powrotem.Czekaj...Czekaj...W moim umyśle zaczęły kłębić się różne informacje.Gala,piosenka,scena z wyobraźni,Gomez,pizza,film...Wszystko sprowadzało się do jednego pytania:która musi być godzina??Wstałam a raczej zwlekłam się z łóżka i podeszłam do stolika na którym leżał mój telefon.Na ekranie pokazało mi się chyba z 8 nieodebranych połączeń od Biebera i 5 od Miłosza.12.48.Postanowiłam zejść do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia.Lodówka piosenkarki była ogromna i pełna jedzenia,napojów,warzyw i owoców.Bez namysłu zdecydowałam się na to ostatnie i przygotowałam sobie sałatkę a później z miską pełną owoców usiadłam na sofie wybierając numer mojego brata.
-Nareszcie!Dzwoniłem do ciebie 5 razy a ty nic!Zwariowałaś?!Gdyby nie ta gala bym się zamartwił jeszcze bardziej! -Miłosz odebrał po pierwszym sygnale.
-Ciebie również miło słyszeć.-uśmiechnęłam się sama do siebie zjadając kolejną cząstkę pokrojonych owoców.
-Ej...Możesz wejść na skype??-zapytał mój brat i słyszałam że ma łagodniejszy ton głosu.
-Już idę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Z telefonem w ręku i miskom z owocami pobiegłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku i postawiłam laptopa przed sobą cały czas jedząc swoje śniadanie albo o tej poże można by było nazwać do obiadem.
-Ślicznie wyglądasz z tymi cieniami pod oczami.-zaśmiał się mój brat a ja posłałam mu zabujcze spojrzenie.-No co??
-Nie ważne...Jak ci się podobała gala??-wyszczerzyłam się patrząc na mojego braciszka.
-Wiem co masz na myśli...I tak,ślicznie wyglądałaś.-wytknął mi język a ja udałam oburzoną.Po chwili oboje zaczęliśmy się śmiać.Rozmawiałam z Miłoszem o całej akcji z Bieberem,o mojej głupiej wyobraźni i o tym że poznałam Wayne'a.Miłosz cały czas wtrącał jakieś komentarze jednak ja sobie nic z tego nie robiłam i gadałam jak nakręcona katarynka.Później pokazałam mojemu bratu cały pokój i łazienkę,resztę domu opisałam słownie ponieważ nie chciało mi się paradować z laptopem po całym budynku.
-Karli!-wykrzyknęła w pewnym momencie Holly która pojawiła się jakby znikąd.Moja koleżanka usiadła na kolanach mojego brata i położyła mu rękę na karku.
-Hej?-spojrzałam na nich z uśmiechem.-Ja o czymś nie wiem...-stwierdziłam cały czas na nich patrząc a Hol schowała się w ramieniu mojego brata.-Gadać jak na spowiedzi!
-Umawiamy się.-powiedział dumnie mój brat.
-Oooo...Śłodko.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki a później całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem.-Dobra dzieciaki...Ja idę popływać w ogromnym basenie RiRi.-uśmiechnęłam się szeroko a oni spojrzeli na mnie wielkimi oczami.
-Ma wielki basen?!-spojrzał na mnie Miłosz.
-Noooo...-uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
-Zazdrooooszczę...-powiedzieli równocześnie z grymasem na twarzach.-Pozdrów Ri.-dodał mój brat ruszając zabawnie brwiami.
-Miłosz?!-zdenerwowała się Hol i walnęła chłopaka lekko w głowę a ja zachichotałam.
-Tylko grzecznie mi tam.Papa zakochańce.-posłałam im buziaka i się rozłączyłam.Miskę i telefon postawiłam na stoliku a sama ze strojem w ręku udałam się do łazienki.Tam szybko się przebrałam i związałam włosy w kitkę a potem wróciłam do pokoju.Wzięłam telefon i miskę a później powędrowałam do kuchni i do zmywarki wstawiłam naczynie a później udałam się do salonu i wyszłam na taras.Telefon położyłam na jednym z leżaków a później powolutku weszłam do wody która była ciepła jednak w spotkani z moim rozgrzanym ciałem byłą chłodna.Po króciutkiej chwili jednak już się do niej przyzwyczaiłam i zaczęłam pływać wzdłuż basenu.Opłynęłam kilka razy basen a później odwróciłam się na plecy i zobaczyłam Lil'a stojącego nad basenem i mi się przyglądającego.
-Ładne ciało.-uśmiechnął się łobuzersko.
-A wiesz że nie powinno się podglądać??To nie ładne.Oj panie Wayne najpierw pan podsłuchuje a później jeszcze podgląda.Jest pan niegrzeczny....-oparłam się rękoma o brzeg basenu i położyłam na nich brodę.Chłopak podszedł do mnie i ukucnął.
-Ah...Ja nawet nie chcę być grzeczny.-uśmiechnął się łobuzersko i wstał.Dopiero wtedy tan naprawdę zauważyłam jak jest ubrany.Wyglądał niczego sobie.-Wyskakujesz z wody czy mam cię stamtąd wyciągnąć,hm??RiRi kazała załatwić ci rozrywkę więc jestem.-uśmiechnął się szeroko.-Chris wspominał że grasz na konsoli...-mówił to a ja podciągnęłam się na rękach aby wyjść z wody.
-Gram...-powiedziałam oschle i ominęłam go.Byłam trochę wkurzona że przerywa mi moją chwilę rozkoszy i bezczelnie każe wychodzić z basenu.Wchodząc do domu czułam na sobie jego wzrok.-Czy z łaski swojej mógłbyś nie pożerać mnie wzrokiem??-spojrzałam na niego przelotnie a później pobiegłam na górę aby się przebrać.Wyciągnęłam pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam do łazienki się przebrać.Gdy zbiegałam po schodach zorientowałam się że bluzka nie zakrywa mi nawet pępka...Ale olałam to.W końcu mamy lato.
-To co, gramy??-usiadłam na łóżku i sięgnęłam po dżojstik.
-Yyy...-spojrzał na mnie chłopak siedzący obok.
-Lil...Telewizor jest przed tobą.-upomniałam go a Wayne się zaśmiał i sięgnął po drugi dżojstik.Graliśmy przez jakąś godzinę aż chłopak musiał wracać ponieważ był umówiony na jakieś spotkanie w sprawie piosenki.Odprowadziłam go do drzwi i na pożegnanie posłałam mu ładny uśmiech a później zamknęłam drzwi z ulgą.-Nareszcie..-mruknęłam idąc w stronę salonu.Miałam już powoli dość jego towarzystwa ponieważ strasznie się narzucał i był troszkę męczący.Nie to co Justin...Ugh...I znów wszystkie moje myśli sprowadzając się do niego.Nie zdążyłam jednak dobrze usiąść a po chwili znów usłyszałam dzwonek do drzwi.-Czego zapomniałeś??-otworzyłam drzwi ale się pomyliłam.-Aa...Sorki...Myślałam...Myślałam że to Wayne.-jąkałam się ponieważ obecność Justina mnie trochę zdziwiła.
-Hej...-powiedział smutny a ja mu się dokładnie przyjrzałam.Nie wiedziałam co powiedzieć.W mojej głowie automatycznie zebrało się tysiące myśli i pytań.-Zerwałem z Gomez.-spuścił wzrok wkładając ręce do kieszeni.
-Wiem.-powiedziałam pewnie.
-Skont??-automatycznie podniusł na mnie zdziwony wzrok.
-Była tu u mnie wczoraj...Przepraszała.Ale ja miałam to gdzieś...-powiedziała przełykając ślinę.-Wejdziesz?-ustąpiłam w drzwiach i sama nie wiem czemu to zrobiłam.Działałam pod impulsem ale może to i dobrze...Chłopak spojrzał na mnie lekko zdziwiony ale wszedł.Poszliśmy do mnie do pokoju,oboje usiedliśmy na łóżku i siedzieliśmy w ciszy.Co chwila chłopak na mnie zerkał jakby chciał coś powiedzieć jednak w ostatnim momencie się rozmyślił.
-Karli...Proszę wybacz mi.Gomez to był największy błąd jaki mogłem popełnić.Nie kocham jej i nic do niej nie czuję...To nadęta,sztuczna,pusta laska.Nie chciałem cię stracić i nadal tego nie chcę.Nie śpię już od kilku nocy myśląc jak mógłbym odbudować nasze relacje...Błagam pogódźmy się.Gdy oglądałem twój filmik na youtube płakałem.Przyznaję,że się popłakałem.Wiedziałam że te słowa kierujesz do mnie...-spojrzał na mnie błagalnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami które były zaszklone.Tęskniłam za nim...Kogo tu oszukiwać??Zakochałam się w nim po uszy i strasznie mi go brakowało.Jego dotyku,zapachu,uśmiechu...Udawałam że wszystko jest na miejscu jednak nic tak naprawdę nie było!Jego nie było!Wylałam tony łez nocami gdy go przy mnie nie było.Może niektórzy pomyślą że szybko uległam jednak taka jest miłość...Wybaczamy komuś kto tak bardzo nas zranił bo wiemy że bardziej rani nas to że tej osoby nie ma przy nas....Rzuciłam się chłopakowi na szyję przewracając go na plecy.
-Tęskniłam za tobą, Justin...-szepnęłam mu do ucha przytulając się do jego szyi.JB objął mnie mocno w talii i przytulił do siebie.Ody odsunęłam się od niego leciutko żeby zobaczyć jaką ma minę widziałam że po jego policzkach spłynęły łzy.-Nie płacz...Proszę.-szepnęłam wycierając kciukiem jego policzek.Chłopak się blado uśmiechnął a później ze mną na kolanach podniusł się do pozycji siedzącej.
-Boję się że znów coś zrobię i się wszystko spieprzy...Nie chcę cię stracić...-szepnął smutny i przybity patrząc w podłogę.
-Justin spójrz na mnie.-powiedziałam jednak chłopak ani drgnął.-Justin.-podniosłam jego podbródek tak że po chwili nasze spojrzenia się spotkały.-Oboje będziemy się starać odbudować zaufanie i relacje...Nie mówię że będzie to proste jednak musimy spróbować.-patrzyłam głęboko w jego oczy które momentalnie rozbłysły.
-Tęskniłem...-przytulił mnie do siebie mocno.
-Ja za tobą też...-wyszeptałam i pocałowałam go w policzek.
-Ka!Już jestem!-usłyszeliśmy z dołu głos mojej przyjaciółki.
-Siema młoda!-po chwili dołączył się także głos Chirsa.
-Teraz to mam przechlapane...-mruknął Justina ja zachichotałam schodząc z jego kolan.
-Chodź.-wyciągnęłam do niego dłoń i uśmiechnęłam się na zachętę.Bieber wstał z grymasem na twarzy i złapał moją dłoń.
-Dziękuję.-szepnął gdy wychodziliśmy z pokoju a ja delikatnie się uśmiechnęłam.
-Ri,Chris...-uśmiechnęłam się do przyjaciół siedzących w salonie.Którzy spojrzeli na mnie i się szeroko uśmiechnęli.
-Pogodziliście się??-spojrzała z nadzieją moja przyjaciółka.
-Tak.
-Świetnie!Martwiłam się już o ciebie...-powiedziała i szybko wstała mnie przytulając.Odwzajemniłam uścisk spoglądając pytająco na Chrisa a ten uśmiechnął się dając mi tym samym do zrozumiana że on też podziela zdanie swojej dziewczyny.Przez całe popołudnie siedzieliśmy w czwórkę i oglądaliśmy jakieś filmy.RiRi siedziała obok Chrisa opierając głowę o jego ramie a nogi miała położone na stoliku.Ja siedziałam obok niej jednak nogi miałam położone na kolanach Justina a głowę opartą o jego ramie,chłopak obejmował mnie czule i głaskał kciukiem moją dłoń która była spleciona z jego dłonią.Wreszcie czułam się szczęśliwa...Tak bardzo mi go brakowało,tak bardzo za nim tęskniłam.Nie chciałam go już stracić i wiedziałam że będziemy musieli nad tym oboje popracować.Będziemy musieli się starać.Razem.
__________________________________________________________________
Musiałam ich pogodzić...Po prostu musiałam. :) Podoba mi się przebieg takich wydarzeń.A jakie mam pomysły na ciąg dalszy...Mmmmm ^^ Powiem tyle że będzie ciekawie :D
Mam nadzieję że się spodoba ;) Jak zwykle proszę Was o koma z swoją opinią.
Miałam miłą niespodziankę ponieważ pod poprzednim było 6 komentarzy :D  Dziękuję :*
Jutro już wracam do tego chorego budynku zwanego szkołą -.- Ugh...Nawet nie wiecie jak bardzo mi się nie chce ponieważ ostatnio mam jeszcze jakiegoś wielkiego dołka i nie potrafię się z niego wydostać :(
No cóż...
Mam nadzieję że Wy macie lepsze samopoczucie :* Miłego dnia! :)
-Patryś

poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdzał 33 "-Nie dam rady.Wychodzę."

-No chodź.-RiRi ciągnęła mnie za rękę ponieważ nie chciałam wyjść do pozowania do zdjęć.
-Ri.Ja tam nie wyjdę.-powiedziałam stanowczo.
-Mała chodź bo cię tak wyniosę siłą.-zaśmiał się Chris.
-Ugh...Idealnie do siebie pasujecie.Naprawdę.-poszłam za Rihanną z grymasem twarzy i po chwili znalazłyśmy się przed fotografami.
-Uśmiechaj się.-szepnęła mi na ucho zostawiając mnie samą.Byłam przestraszona ale muszę przyznać że czułam się dobrze.Wyglądałam też niczego sobie.Jednak moja przyjaciółka i jej chłopak lepiej wiedzieli co robić.Pozowałam tak do zdjęć gdy nagle zobaczyłam ich.Uśmiechali się do siebie i czule obejmowali.Oniemiałam i nie mogłam się ruszyć.W mojej głowie nagle zapanował chaos i nie mogłam zapanować nad swoim ciałem.Moje serce zaczęło szybciej bić.-Ka.Chodź ze mną.-Chris pociągnął mnie za rękę w stronę Rihanny i we trójkę schowaliśmy się za kulisami.
-Spokojnie.Oddychaj.-RiRi trzymała mnie za ramiona i czule patrzyła.Miałam łzy w oczach i starałam się je zatrzymać.Udawało mi się.
-Ja nie mogę tu być.To nie jest moje miejsce...Ja nie dam rady.-mówiłam nerwowo.
-Ka.Nie możesz teraz wyjść.-powiedziała moja przyjaciółka.-Chodźcie.Idziemy już usiąść.-objęła mnie ramieniem i poszłyśmy na ogromną salę.Szłam obok przyjaciółki ale myślami byłam całkowicie gdzie indziej.Cały czas miałam obraz jak ona się do niego przytulała.Jak on na nią patrzył.Siedziałam pomiędzy Rihanną a jak na razie pustym miejscem.Piosenkarka patrzyła na mnie czule i niepewnie.
-Nie patrz tak na mnie...-szepnęłam a ona to olała.Posłałam proszące spojrzenie Chrisowi który wiedział o co mi chodzi i zagadał do RiRi aby zając ją rozmową.Byłam mu wdzięczna bo po chwili dziewczyna była tak zajęta konwersacją że nie zwracała na mnie uwagi.
-Mogę się dosiąść??-jakiś męski głos zapytał a ja podniosłam wzrok i ujrzałam Lil Wayna.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Jestem Lil.
-A ja Karolina.-uścisnęłam jego dłoń którą do mnie wyciągał.
-Wiem,wiem.Jesteś dziewczyną Biebera.
-Byłą.-spuściłam wzrok patrząc na swoje buty.
-Jego strata...Z twoją urodą możesz mieć każdego.-powiedział uśmiechając się szeroko.-Tak wgl to ile masz lat??
-16.Ty?
-Jestem o 3 lata starszy.-uśmiechnął się dumnie.
-Siemka Lil.-przywitała się moja przyjaciółka która wyrwała się z konwersacji.
-Witaj Ri.-posłał jej uśmiech a później przywitał się z Chrisem.-Co u was??
-Dobrze...-Chris spojrzał na RiRi.-Bardzo dobrze.-uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Hej.Mogę wam zrobić fotkę??-zapytałam z uśmiechem i wyciągnęłam swój telefon.Para ustawiła się ładnie a ja cyknęłam zdjęcie. -Teraz sprzedam je tabloidom i będę bogata.-zaśmiałam się siadając na swoje miejsce.
-Hah...Dobre poczucie humoru.-zaśmiał się Lil a ja posłałam mu jedno z tych uroczych spojrzeń.RiRi i Chris jednak nie zwracali na nas wgl uwagi ponieważ byli zajęci typowaniem kto wygra w poszczególnych kategoriach.Przez następnych parę minut rozmawialiśmy o tym że Wayne widział mój filmik na youtube.Podobało mu się to jak śpiewam i powiedział że on też jedzie z nami po jutrze do studia.
-Możesz do niej nie zarywać??-nagle usłyszałam znajomy głos więc podniosłam wzrok i zobaczyłam Biebera.Stał sam, z rękoma w kieszeniach.
-Bo co??-Lil się trochę wkurzył,wstał gwałtownie z fotela i stanął przed moim byłym.-Bo co mi zrobisz Bieber,hm??
-Chłopacy proszę was...-próbowałam odciągnąć Lil'a od JB ale niestety nie udało mi się.Stali naprzeciwko siebie wpatrując sobie w oczy.Było to dość nie bezpieczne szczególnie że wiedziałam jaki jest Lil.Był strasznie wkurzony.-Opanujcie się.Jesteśmy na gali.Nie możecie wskrzeszać bójek.-stanęłam pomiędzy nimi.-I Justin...Ja już nie jestem twoja więc mogę flirtować z kim chcę.To nie twój interes.-spojrzałam na chłopaka który cały czas ze złością patrzył na Wayne.Słysząc ostatnie słowa przeniósł wzrok na mnie.Był pełny bólu i rozpaczy.Gdy na mnie spojrzał w moim brzuchu obudziło się pełno motyli a w sercu czułam okropny ból.Ból że osoba na której tak bardzo mi zależy,cierpi.Jednak nie potrafiłam mu wybaczyć.Było za wcześnie a fakt że przyprowadził tutaj Gomez nie poprawiał mojego samopoczucia.Stanęłam na przeciwko Biebera i patrzyłam się na niego załzawionymi oczami.
-Lil zabierz ją na chwilę.-powiedziała moja przyjaciółka a Wayne delikatnie złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą.Nie wiem gdzie szliśmy i szczególnie mnie to nie interesowało.Chciałam być w tamtej chwili jak najdalej od mojego byłego.Idąc za Lil'em spojrzałam do tyłu i widziałam jak Chris i RiRi mówią coś do Justina a ten patrzy na nich nieobecnym wzrokiem.
-Gdzie idziemy??-zapytałam gdy udało mi się odnaleźć w sobie głos.
-Ty idziesz do łazienki, a ja poczekam na ciebie przed nią.-powiedział machinalnie.Był cały czas wkurzony,sama nie wiem czemu.Gdy znaleźliśmy się przed wejściem do łazienki Lil spojrzał na swój telefon.-Za 15 minut zaczyna się gala.
-Wystarczy mi tylko chwila.-powiedziałam i weszłam do pomieszczenia.Stanęłam przed lustrem i sprawdziłam czy mój make up jest na miejscu a później umyłam ręce.
-Proszę,proszę.Kogo my tu mamy...-powiedziała Gomez która akurat wchodziła.Olałam ją i udałam że jej tu nie ma.-Wygrałam.Justin woli mnie.A najśmieszniejsze jest to że ja nic do niego nie czuję.To szczeniak.-powiedziała poprawiając włosy.
-To po co go ranisz,co??Sprawia ci to przyjemność??-spojrzałam na nią wkurzona.
-Mam gdzieś co czuje Bieber...Potrzebny mi był dla sławy.Po prostu dla szumu.A to że ty przy tym cierpisz sprawia mi tylko większą satysfakcję.-uśmiechnęła się złośliwie.
-Jesteś normalna czy tylko nie masz uczuć??Hmm...Czekaj,czekaj.Byłaś po prostu zazdrosna że moim chłopakiem był najbardziej pożądany chłopak na świecie.-uśmiechnęłam się zwycięsko a ona nic nie powiedziała.-Żałosne...-mruknęłam i przeszłam obok niej wychodząc z łazienki.
-Powiesz to Justinowi??-Lil spojrzał na mnie poważnie od razu gdy wyszłam.
-Niee...I tak by mi nie uwierzył.-powiedziałam i go wyminęłam idąc w stronę sali.-Hej,nie wolno podsłuchiwać!-zaśmiałam się odwracając napięcie tak że prawie na siebie wpadliśmy i bym się przewróciła jednak Lil zdążył mnie złapać i przyciągnąć do siebie.Chłopak uśmiechnął się cwaniacko a ja spuściłam zawstydzona wzrok.
-Ładne rumieńce.-zaśmiał się gdy biliśmy już na sali.Zawstydziłam się jeszcze bardziej i modliłam żeby zaczerwienienia zniknęły jak najszybciej.Usiedliśmy na swoich miejscach i zdziwiłam się że Browna i Rihanny nie było.Spojrzałam pytająco na Wayne ale ten wzruszył ramionami.
-Pięknie...-mruknęłam i wyciągnęłam telefon.Napisałam do przyjaciółki gdzie się podziewa a ta odpisała że zapomniała mi powiedzieć że wręcza pierwszą nagrodę więc z Chrisem poszła się przygotować.Wytłumaczyłam wszystko Lil'owi a ten się uśmiechnął.-Co??
-Wiesz że pierwsza nagroda jest za ulubionego artystę pop/rock??-spojrzał na mnie z uśmiechem.
-I ??
-Wyobrażasz sobie minę Ri jak wyczyta Biebera??-zaśmiał się a ja wyobraziłam sobie całą sytuację i niezadowoloną minę piosenkarki.
-Ale będą jaja...-zaśmiałam się patrząc na Lil'a.
-Masz śliczny uśmiech...-powiedział szarmancko a ja znów się zawstydziłam.
-Dziękuję.-spuściłam wzrok a po chwili światła wygasły.
-Zaczyna się...-powiedział z uśmiechem raper.Całą galę prowadziła Taylor Swift.Wyglądała naprawdę uroczo. Powitała wszystkich i zapowiedziała Rihannę i Justina Timberlake którzy mieli wyczytać pierwszą nagrodę.Moja przyjaciółka wyszła z uśmiechem na scenę i podeszła do mikrofonu.Przeczytała na zmienię z Justinem nominowanych.RiRi wypadł Bieber a ta z grymasem wymówiła jego imię i nazwisko.Razem z Lil'em zaśmieliśmy się ponieważ wyglądało to zabawnie.
-A ulubionym artystą pop/rock jest...-zaczął Justin a RiRi otworzyła kopertę.
-Zajebiście...-przeczytała a ja z Wayne'm wybuchnęliśmy śmiechem.-Justin Bieber.-powiedziała znudzona co nas jeszcze bardziej rozśmieszyło.Nie mogliśmy się przestać śmiać a Bieber przeszedł obok nas aby wejść na scenę i spojrzał smutno jednak my nic sobie z tego nie zrobiliśmy i dalej się śmieliśmy.RiRi dosłownie wcisnęła statuetkę w ręce chłopaka i nawet na niego nie spojrzała po prostu się odwróciła z rękoma podniesionymi na znak jakby nie chciała żeby ktoś ją dotknął i posła za kulisy.
-Hahaha...Ona jest świetna.-śmiał się Lil.Ja nie mogłam nic powiedzieć ponieważ napad mojego śmiechu mi na to nie pozwolił.Następnie był występ Jessie J a później śpiewała Taylor.Później wręczono nagrodę najlepszej raperce którą była Nicki Minaj i znów były dwa występy których nawet nie słuchałam bo była to Gomez a później Alicia Keys.-Ja zmykam się przygotować.-powiedział Lil wstając z swojego miejsca.Była połowa piosenki Keys.
-Co??Czemu??-spojrzałam na niego troszkę smutna.Świetnie bawiłam się w jego towarzystwie dlatego szkoda mi było że nawet przez tą jedną nominację nie będzie mnie rozśmieszać.
-Wręczam z Avril Lavigne nagrodę za artystę roku.-powiedział szeroko uśmiechnięty a później nachylił się nade mną.-Bieber jest nominowany.Jak wybuchnę śmiechem to będzie twoja wina.-cmoknął mnie w policzek a po chwili już go nie było.Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam Biebera jak pisze coś na swoim telefonie co chwila na mnie zerkając.Poczułam jak moja torebka wibruje więc wyjęła dyskretnie telefon i zobaczyłam kto coś ode mnie chce.Jak się okazało był to ems od JB.Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać w myślach: "Wiesz jak ciężko mi patrzeć jak ten Wayn'e może siedzieć obok ciebie,jak go obdarzasz swoim uśmiechem i spojrzeniem.Czy wiesz jak ciężko mi na to patrzeć??Nie mogę sobie wybaczyć jaki wielki błąd popełniłem.Po przeczytaniu zwycięzcy tej kategorii będę czekał przed wejściem do łazienek.Proszę poświęć mi chociaż jedną rozmowę.". Spojrzałam na chłopaka który ciągle się mi przyglądał.Moja twarz nie wyjawiała żadnych emocji,pomimo tego w mojej głowie toczyła się wojna: iść czy nie iść??. Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić.
-Wygrywa...-Avril zaczęła a Lil zaczął się śmiać.Wiedziałam wtedy że wygrał Bieber.-Bieber.-powiedział mój kolega a ja uśmiechnęłam się pod nosem jednak tym razem nie było już mi tak bardzo do śmiechu.Obróciłam się w stronę Justina i zobaczyłam jak Gomez całuje go w usta.Moje oczy automatycznie się zaszkliły więc się odwróciłam.Wszyscy klaskali na stojąco a ja,RiRi i Chris siedzieliśmy,oni znudzeni a ja smutna.Lil cały czas się śmiał jak głupi a Avril na niego patrzyła jak na skończonego debila.Justin przeszedł obok mnie spoglądając wyczekująco jednak ja się nie ruszyłam.Patrzyłam nieobecnie na swoje splecione ręce położone na nogach,nic chciałam spotkać jego spojrzenia.Wayn'e gdy Justin wszedł na scenę automatycznie przestał się śmieć i spoważniał.Chłopacy popatrzyli na siebie ze złością w oczach a później Justin podszedł do mikrofonu i zaczął dziękować wszystkim jego fanom i rodzinie.Gdy już skończył przemowę spojrzał na mnie znacząco a później odwrócił się i zszedł za kulisy.Wszyscy zaczęli rozmawiać a ja rozejrzałam się po sali i wymknęłam bocznymi drzwiami.Szłam korytarzem i tak naprawdę nie wiedziałam gdzie jestem,zgubiłam się.Jeszcze tego mi brakowało.
-Kenny!-zobaczyłam na moje szczęście ochroniarza Biebera.Ten na dźwięk swojego imienia automatycznie się odwrócił.
-Karo!!-wyszczerzył się szeroko i okręcił mnie podnosząc do góry.Gdy mnie odstawił spojrzał cały czas się uśmiechając.-Jak ja cię już dawno nie widziałem...-powiedział znów mnie przytulając.
-Tak...Masz racje.-uśmiechnęłam się blado.-Słuchaj.Musze zobaczyć się z Justinem ale zgubiłam się.
-Tak,wiem że mieliście się zobaczyć.On czeka przed wejściem do łazienki.
-No właśnie...Zgubiłam się.-powiedziałam uśmiechając się głupio.
-Poczekaj w garderobie a ja pójdę po młodego.-powiedział otwierając zamek a później wpuszczając mnie do środka.Usiadłam pewnie na sofie i napisałam RiRi gdzie jestem.Wiedziałam że będzie się martwić.Poprosiłam ją aby nic nie mówiła Lil'owi.Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Bieber,zamknął szybko drzwi za sobą i stanął przede mną.
-Więc ??-spojrzałam na niego wyczekująco podnosząc się.
-Tęsknię.-przysunął się jeszcze bliżej,tak że prawie stykaliśmy się brzuchami.
-Masz Selenę...Powinieneś być zadowolony.-zmrużyłam oczy krzyżując ręce na piersiach.
-Ale ja nie chcę jej...Chcę ciebie!-podniósł głos.
-Sam powiedziałeś że coś do niej czujesz...
-Bo tak było..Ale to coś wygasło.-powiedział wzruszając ramionami.
-Taaa...Po tym waszym pocałunku było widać.-powiedziałam oschle spoglądając w ziemię.
-To ona mnie pocałowała!Karli!Ja nawet z nią nie jestem!-krzyknął zrezygnowany opadając na sofę.Schował twarz w ręce oparte na kolanach.-To Scooter kazał mi z nią pozować i tutaj przyjechać.Mówił że to będzie dobre dla mojej kariery...Ale jak na razie tylko mi to szkodzi.-uniósł wzrok żeby na mnie spojrzeć.-Czuję się jak skończony dupek.Patrzę na ciebie jak wygłupiasz się z Wayne'm i zaklinam się w myślach że to nie jestem ja.Że to nie ja powoduję twój uśmiech,ten błysk w oku...
-Dość.Zrobiłam błąd tu przychodząc.-odwróciłam się w stronę drzwi i gdy złapałam za klamkę Justin gwałtownie mnnie odwrócił i wpijając się w moje usta przycisnął mnie do drzwi.Obiema rękoma złapał mnie w talii przyciągając do siebie.Jego usta były takie znane.W ogóle się nie zmienił,całował z taką samą pasją i uczuciem.Poddałam się...Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam mu ręce we włosy.Tak bardzo mi go brakowało.Jednak mój umysł musiał wszystko spieprzyć.Po chwili przypomniało mi się jak Selena pocałowała Justina,jak ten mówił że coś do niej czuje...Odepchnęłam go od siebie.Spojrzałam wypranym z uczuć wzrokiem na chłopaka który stał zszokowany.-Tak...To był błąd.-otworzyłam szybko drzwi i pobiegłam przed siebie.Biegnąc znów skręciłam w jakiś korytarz i się zgubiłam.-Cholera..-zaklęłam zwalniając.
-Hej!-usłyszałam za sobą jakiś kobiecy głos,z ulgą że to nie Bieber odwróciłam się i zobaczyłam Avril Lavigne.Zatrzymałam się i po chwili znalazła się obok mnie.-Ty jesteś Karolina Lisowska??
-Tak..-spojrzałam pytająco.
-Chciałam pogratulować wielkiego talentu.Widziałam twój filmik.-uśmiechnęła się uroczo.
-Ah...Dzięki.-powiedziałam troszkę zmieszana.
-A tak wgl czemu nie na sali??
-Em...Poszłam do łazienki a później zabłądziłam.-powiedziałam uśmiechając się nieśmiało.
-Aaa....To chodź ze mną.-odwróciła się w stronę z której przyszła a ja podreptałam za nią.Po chwili znalazłyśmy się już na odpowiednich miejscach.
-Jak było?-szepnęła mi na ucho RiRi a po moim wyrazie twarzy widziała że byłam smutna.-Pogadamy o tym później??-spojrzała na mnie pytając a ja przytaknęłam głową.Resztę gali nie odzywałam się w ogóle.Nie miałam na to ani siły ani chęci.Właśnie Swift wyszła aby zapowiedzieć ostatni występ.
-A teraz na scenie powitajmy...Mojego dobrego przyjaciela i chłopaka który zgarnął dzisiaj kilka statuetek...Justina Biebera!-krzyknęła z uśmiechem a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.Justin wyszedł na scenę z gitarą w ręku i usiadł na krześle które stało na środku.
-Tą piosenkę chcę dedykować komuś na kim bardzo mi zależy.Komuś kogo bardzo zraniłem.-mówiąc to patrzył cały czas na mnie i się w ogóle nie uśmiechał.Zaczął grać pierwsze nuty "Be Alright" dobrze znałam tą piosenkę.Była to jedna z moich ulubionych.Chłopak śpiewał cały czas patrząc w moją stronę jednak ja bałam się podnieść wzrok.Nie mogłam dłużej tego słuchać.
-Nie dam rady.Wychodzę.-powiedziałam w stronę Rihanny i Chirsa a później pobiegłam w stronę wyjścia.Justin widząc moją reakcję szybko odłożył gitarę i rzucił się biegiem za mną przepraszając wcześniej publiczność.Biegłam ile tylko sił miałam w nogach jednak szpilki mnie spowolniały.Udało mi się wybiec przed budynek a później się zatrzymałam.W którą stronę mam iść?Gdzie ja jestem?Przecież nie znam miasta...Jednak nic sobie z tego nie robiłam.Zaczęłam biec w stronę parku.Przebiegałam przez ulicę kiedy usłyszałam trąbienie i pisk opon,zobaczyłam światła a później ciemność.Nic nie czułam,nic nie widziałam ani nic nie czułam...Nie wiedziałam co się stało.Nie byłam świadoma....
____________________________________________________________________
U mnie Lil Wayne ma 19 lat :D
Ohhh jak bardzo mi się podoba *-* Nie wiem nawet czemu.Ogólnie wydaje mi się taki trochę nawet ciekawy.Wiem że końcówka jest trochę straszna i najciekawsza z całego rozdziału ;D Ale oczywiście nie myślcie że to koniec.Nie! Jeszcze trochę Was pomęczę moją fantazją :D Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;) Postaram się dodać jeszcze jeden jutro ale nic nie obiecuję ;) Proszę o komy które mnie motywują do pisania i podnoszą na duchu ;* Uwielbiam czytać Wasze komentarze! :D
-Patryś

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 32 "-Słyszałaś...Po jutrze do studia."

Chłopak usiadł na łóżku i nie patrzył na mnie.Spoglądał przez szybę,smutno i z tęsknotą.
-Karolina...Ja nie jestem z Gomez.
-Mhmm...Jeśli ty nie jesteś z nią to ja nie lubię pizzy.-powiedziałam chamsko i założyłam ręce na piersi przekładając ciężar ciała na jedną nogę.
-Karolina!Mówię poważnie!
-Nie musisz się mi z niczego tłumaczyć!Nie jesteśmy już razem więc problem z głowy.-wyciągnęłam z tylnej kieszeni spodenek telefon.-Jeśli nie chcesz mnie odwieźć dzwonię po Miłosza.-wybrałam numer brata i już miałam naciskać zieloną słuchawkę kiedy Justin wyrwał mi telefon z ręki.
-Proszę wysłuchaj mnie...-spojrzał błagalnie podnosząc się z łóżka.
-Oddaj mi telefon.-powiedziałam oschle patrząc na urządzenie w jego dłoni.
-Karli!Wysłuchaj mnie,błagam!-stanął niebezpiecznie blisko mnie,zrobiłam krok w tył patrząc w podłogę.
-Masz 2 minuty.Radzę się pośpieszyć.-powiedziałam chamsko.Tak naprawdę nie chciałam go słuchać.Jedyne co chciałam to wygadać się Miłoszowi i RiRi.Potrzebowałam rozmowy z nimi.
-Do obu z was coś czuję...Ale nie wiem do której coś więcej.Nie chcę stracić żadnej z was.Nie potrafię wybrać.To Selena zaproponowała randkę a ja się zgodziłem bo chciałem z nią spróbować jak to jest z kimś innym.Jednak cały czas coś do ciebie czuję.-powiedział smutno a ja zmrużyłam oczy i nie mogłam tego pojąć jak mógł mnie tak potraktować.
-Jesteś żałosny...-wyrwałam mu telefon z ręki i odwróciłam się wychodząc z pomieszczenia.-Teraz już nie musisz wybierać.O mnie możesz zapomnieć.-zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam z budynku.Wybierałam numer do Miłosza ale nie odbierał.-Kuźwa...-zaklęłam biegnąc przed siebie.-Miłosz no...-wybrałam drugi raz i drugi raz nic.DJ.W moich myślach pojawił się przyjaciel któremu ostatnio rodzice kupili auto ponieważ zdał na prawko.Od razu wybrałam do niego numer a ten odebrał.-DJ!-ucieszyłam się zwalniając trochę tempo.
-Karo?!Co się dzieje??-był zaniepokojony.
-Musisz mi pomóc.Przyjedź po mnie do Biebera...-powiedziałam szybko.-Do tego jego nowego domu.
-Już jadę.Ale co się stało?!
-Wytłumaczę ci jak już przyjedziesz.-zobaczyłam jakiś przystanek autobusowy.-Będę siedziała na przystanku.-powiedziałam i się rozłączyłam.Gdy dobiegłam do miejsca usiadłam na ławeczce i starałam się ustabilizować oddech.Po jakiś 20 minutach podjechało białe Ferrari.
-Możesz z łaski swojej nie robić takich scen.-Bieber wysiadł z ustał i stanął przede mną.
-Weź się odwal...Popatrz na siebie,bo gorszy nie jesteś...-odszczeknęłam i spojrzałam w lewą stronę wyczekując niebieskiej Mazdy.-Możesz wracać do tego swojego idealnego życia...
-Karolina ty słyszysz co mówisz??Wsiadaj do auta.-powiedział stanowczo.
-Wsiądę.Ale nie do twojego.-wstałam z ławeczki bo w tamtej chwili podjechał mój przyjaciel.Cieszyłam się że tak szybko udało mu się mnie znaleźć.Szybko wskoczyłam do samochodu DJ'a a ten patrząc na Biebera zawrócił.W drodze do mojego domu opowiedziałam wszystko przyjacielowi.Wyżaliłam się i opowiedziałam wszystkie uczucia.DJ nic nie mówił od czasu do czasu tylko mruknął coś pod nosem a ja to olewałam.Wiedział że potrzebuję się po prostu wygadać.Gdy dojechaliśmy przed mój dom pożegnałam się z przyjacielem dziękując mu co pomoc i za to że chciało mu się o pierwszej w nocy odbierać telefon i jechać po mnie.Byłam mu cholernie wdzięczna.W domu było ciemno więc zdjęłam trampki i pobiegłam do siebie do pokoju.Byłam cała zapłakana i zmęczona.Wzięła szybki prysznic a później przebrałam się w piżamę i po umyciu zębów poszłam do łóżka.Próbowałam zasnąć jednak przez cały czas myślałam o tym co mogłoby się stać gdyby nie Justin...
-Ka!-ktoś wydarł mi się do ucha a ja spadłam z łóżka.Było wcześnie rano.
-Ała...-jęknęłąm i po chwili w mojej głowie analizowałam do kogo należał głos.
-RiRi!-krzyknęłam uradowana i wskakują na łóżko przytuliłam się do przyczółki.Ta się śmiejąc odwzajemniła uścisk.-Perfidnie mnie obudziłaś...-mruknęłam cały czas ją ściskając.
-Stęskniłam się za moją ulubioną młodą artystką...-powiedziała gdy już siedzieliśmy na łóżku.Ja zmroziłam ją tylko wzrokiem i ziewnęłam.-Pakuj się a nie tutaj zasypiasz...
-E??Po co??
-Zabieram cię do siebie.Do LA.-powiedziała uradowana.
-Żartujesz??-spojrzałam na nią z niedowierzaniem a ta zaprzeczyła ruchem głowy.
-Masz 2 godziny na spakowanie się,zabranie wszystkich potrzebnych rzeczy.Nie zabieraj za dużo ciuchów bo zabieram cię w LA na ogromniaste zakupy.-powiedziała wstając i otworzyła moją szafę.-Hmmm.To nie.To tak.To tak,tak,tak.-mówiła rzucając ciuchy na moje łóżko.
-Ri??Nie wezmę tylu sukienek.Zwariowałaś??-spojrzałam na nią niepewnie.
-Musisz ładnie wyglądać...W końcu paparazzi są wszędzie.Idź zrobić sobie jakiś make up bo wyglądasz strasznie.-powiedziała się śmiejąc.Zeskoczyłam szybko z łóżka i wpadłam do łazienki.
-Super...Jak ja mam ukryć te wory pod oczami??-zapytałam ironicznie a RiRi weszła do łazienki z ciuchami.
-Masz...Teraz się wykąp i ubierz a później się tobą zajmę.-położyła mi ciuchy i wyszła z łazienki zamykając drzwi.-Spakuję cię tylko powiedz gdzie masz torbę?!
-Pod łóżkiem!-odkrzyknęłam z uśmiechem na ustach.Szybko się wykąpałam a później dokładnie wytarłam i ubrałam w ciuchy przygotowane przed przyjaciółkę.Powiedziałam że może wejść żeby pomóc mi zakryć te cienie pod oczami.Szybko się z tym uwinęłyśmy.-Czekaj.Czekaj.Rodzice?Bilet?
-Rodzice się zgodzili.Bilet ja ci kupiłam.-powiedziała zakładając nogę na nogę,siedziała zadowolona na łóżku a moja walizka była spakowana.Wzięłam swoją torbę i spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy.Spakowałam swojego laptopa do pokrowca i włożyłam do torby.Gdy stwierdziłam że wszystko mam zaszłyśmy na dół.Mama przez 30 minut gadała że mam uważać na siebie i wgl.Jak to zawsze mamy...Miłosz mówił że będzie mu mnie brakowało ale jednak przyda mu się taka odwykówka od siostry.
-Dzięki wielkie...-powiedziałam znudzona i uderzyłam go w ramie a ten się jeszcze bardziej uśmiechnął.Mój ojciec poszedł zanieść moją walizkę do wynajętego przez RiRi samochodu.Gdy pożegnałyśmy się ze wszystkimi i rodzice dali mi kasę wsiadłyśmy do auta.Kierował jak zwykle ochroniarz mojej przyjaciółki.Dopiero w samochodzie przyjeżdżałam się Rihannie a później spojrzałam na siebie.
-Czemu ty lepiej wyglądasz,hm??
-Oj nie przesadzaj...Wyglądamy obie tak samo dobrze.-powiedział to z cwaniackim uśmieszkiem.Wywróciłam tylko oczami i się zaśmiałam pod nosem.Nie przeszkadzało mi to jak wyglądam ponieważ czułam się dobrze i było mi wygodnie.Przez podróż samochodem cały czas pisałam ze znajomymi o tym że jak na razie wyjeżdżam.Martwili się o mnie ale z jednej strony cieszyli że będę z Rihanną z daleka od Biebera i Josha.-Jesteśmy,kochana.-powiedziała a samochód zaparkował przed wejściem do budynku.-Trzymaj się blisko.Najlepiej złap mnie za rękę.-powiedziała z uśmiechem wychodząc z auta.Założyłam torbę na ramię i okulary na nos a później wysunęłam się z samochodu.Złapałam RiRi za rękę jak kazała i z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do środka.Nasze walizki wzięli ochroniarze który czekali już na miejscu.Przeciskaliśmy się przez tłumy aż wreszcie udało nam się dotrzeć do udzielnych bramek.Szybko i bez żadnego problemu przepuścili nas już na drugą stronę lotniska.Cały czas gadałyśmy o jakiś głupotach i plotkowałyśmy na temat chłopaków.Rihanna szła pewnie z uśmiechem na ustach trzymając mnie pod rękę.Wszyscy robili zdjęcia i krzyczeli.Gdy znaleźliśmy się przy okienku aby dać do sprawdzenia bilety i paszporty podbiegła do mnie jakaś dziewczynka i poprosiła o autograf.Wyciągnęła przede mnie gazetę na której było moje zdjęcie jak stałam przed szkołą naprzeciwko Justina.
-Jak ci na imię??-spojrzałam na nią z uśmiechem biorąc od niej marker i czasopismo.
-Lisa.Jestem twoją wielką fanką.-uśmiechnęła się nieśmiało a ja napisałam na gazecie "Dla Lisy,mojej pierwszej fanki.Karolina Lisowska." . Byłam zdziwiona całą tą sytuacją ponieważ nie byłam sławna...-Dziękuję.-powiedziała i biegnąc do mamy pomachała mi.Do prywatnego samolotu podjechałyśmy czarnym terenowym autem.Nie byłam nieprzyzwyczajona do takich nawyków dlatego trochę głupio się czułam.Pokład samolotu był bardzo ekskluzywny.Roześmiane usiadłyśmy i RiRi od razu włączyła telewizor.
-Jest teraz program Ellen,oglądamy??-zapytała przełączając na kolejny kanał.
-Pewnie.-uwielbiałam Ellen i jej program.Przyjaciółka przełączyła na właściwy kanał i moim oczom ukazał się Bieber, siedział uśmiechnięty w fotelu.
-Ehm...Może przełączę??-spojrzała na mnie nie pewnie.
-Niee...Jest ok.Nic mi nie jest.-posłałam jej sztuczny uśmiech.
-No więc Justin...Co nam powiesz o tym zdjęciu?-powiedziała Ellen a na ekranie za nimi ukazało się zdjęcie.
-To ładne zdjęcie.-powiedział głupio się uśmiechając.
-Wiesz dobrze że nie o tym mówię...
-Wyszliśmy parę razy...Ponieważ mamy razem trasę.-powiedział z lekkim grymasem na twarzy.
-Ale chyba lubisz jej towarzystwo??
-Eh...Ujdzie.
-Wolisz towarzystwo Karoliny??-spojrzała na niego z uśmiechem a ja byłam ciekawa tego co odpowie.
-Tak i to nie podlega żadnej dyskusji...Jednak zachowałem się jak dupek i nie mam już szans.-powiedział spuszczając wzrok.
-To prawda że zerwała z tobą dlatego że umawiałeś się z Seleną za jej plecami??-Ellen zadała kolejne pytanie a chłopak tylko przytaknął głową.-Co czujesz??
-Pustkę...-powiedział bez namysłu.-Strasznie mi jej brakuje.Ale nawet nie mam jak jej tego wytłumaczyć ponieważ nie odbiera ode mnie telefonów.-był strasznie smutny.
-Więc żeby zakleić tą pustkę umawiasz się z Seleną??
-Ni...Tak.-powiedział zły.Rozmawiali później o planach Justina i jego koncertach.Nie za bardzo słuchałam ponieważ moje myśli zatrzymały się na części o zaklejeniu pustki.Rihanna widząc moją minę i zaszklone oczy postanowiła poprawić mi humor lodami.Czekałyśmy góra 2 minuty aby nam je przynieśli.Ja miałam waniliowe a RiRi wzięła orzechowo-czekoladowe.Rozmawiałyśmy o tym że RiRi ma jutro galę i musi się na niej pokazać.
-I jak się ubierasz??
-Jeszcze sama nie wiem.Więc dzisiaj pójdziemy na zakupy i pomożesz mi coś wybrać.-powiedziała z uśmiechem.-No i oczywiście dla ciebie też coś kupimy.
-Dla mnie?-wywaliłam oczy na przyjaciółkę.
-No przecież nie zostawię cię samej.Idziesz ze mną.
-Nieee...Ja się tam nie pokażę.-powiedziałam stanowczo oblizując łyżeczkę.
-Nie pójdziesz ze swoją przyjaciółką??-spojrzała oczami zbitego pieska a ja wymiękłam.
-Jesteś okropna...Jak tak możesz manipulować.-oparłam się zrezygnowana na fotel a moja przyjaciółka uśmiechnęła się zwycięsko.
-Czyli idziesz??
-Mam inne wyjście??
-Hmmmm...Nie.-powiedziała dumnie.Po paru minutach powiadomiono nas że za 10 minut będziemy na miejscu.Przez ten czas rozmawiałyśmy o tym jakie sukienki chcemy.Na lotnisku czekał na nas Chris z jego ochroniarzami.-Hej kochanie.-moja przyjaciółka dała buziaka swojemu chłopakowi a ten mocno ją przytulił.
-Hej Chris.-przywitałam się z mężczyzną.
-Siemka Ka.Jak się czujesz?
-Chris...-RiRi go uderzyła lekko w ramię gdy już siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie.Spoko Ri...Jakoś leci.
-Nie podoba mi się to co odwalił młody.-powiedział zły Brown tak jakby odpowiadał z Biebera.Droga do domu Rihanny minęła bardzo szybko.Weszłyśmy do pierwszej części salonu a później do drugiej.Do kuchni tylko zajarzyłyśmy a później pobiegłyśmy na górę.
-To jest moja sypialnia.-pokazała rękę otwierając drzwi do pomieszczenia.-A tutaj jest twoja.-otworzyła drzwi obok i wpuściła mnie do środka.
-Wow...Ale tu super.-rozejrzałam się po pomieszczeniu z uśmiechem.
-Będziesz mogła do mnie przylecieć kiedy tylko będziesz chciała i ten pokój zawsze będzie twój.Więc możesz go przemalować i urządzić jak tylko chcesz.-uśmiechnęła się opierając o framugę drzwi.
-Dziękuję.-podeszłam do niej i się mocno przytuliłam.
-Oh....A teraz chodź zobaczyć taras...-powiedziała i złapała mnie za rękę ciągnąc za sobą.Zbiegłyśmy po schodach i ominęłyśmy Chrisa który grał na konsoli.Wyszłyśmy na dwór a ja szeroko otworzyłam oczy.
-Ehm...-nie wiedziałam co powiedzieć.Uwielbiałam pływać i chciałam jak najszybciej wskoczyć do wody.Spojrzałam proszącym wzrokiem na przyjaciółkę która wiedziała idealnie o co mi chodzi.
-Nie.Nie.Nie.Idziemy teraz na zakupy.-powiedziała i wróciła do budynku.Z minką zbitego psa poszłam za nią i usiadłam obok Browna na kanapie.Złapałam za drugi dżojstik i przyłączyłam się do gry.Były to wyścigi samochodami na śmierć i życie.Lubiłam grać w takie gry.
-Ej...Jesteś świetna.-powiedział ze zdziwieniem Chirs.
-E tam...Nawet za bardzo się nie przykładam.-powiedziałam od niechcenia.Chłopak tylko na mnie spojrzał i pokręcił głową.
-Ej!Nie będziesz teraz grać!-powiedziała RiRi i pociągnęła mnie za rękę.Zaśmiałam się tylko i poszłam za przyjaciółką.
-Dokończymy to później!-krzyknęłam gdy już byłyśmy w drzwiach.Roześmiane wsiadłyśmy do auta Rihanny.Rozmawiałyśmy o tym że gala jest o 21.00 ale musimy być godzinę wcześniej na zdjęcia.W centrum handlowym byłyśmy po 15 minutach i z uśmiechami na ustach weszłyśmy do pierwszego sklepu z sukienkami.Rihanna przymierzyła chyba z 10 a ja nie mogłam się na żadną zdecydować.Przeszłyśmy tak przez parę sklepów i RiRi miała już 3 a ja nadal nic.W kolejnym nareszcie coś wybrałam.
-I jak??-zapytałam wychodząc z przymierzalni w jednej z sukienek.Była to długa,zielona,prosta sukienka wiązana na szyi.
-Nie.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka więc wróciłam do pomieszczenia i ubrałam następną.Ta była czarna,do kolan,trzymająca się na biuście i była cała w czerwone grochy.-Nie.-powiedziała a ja powtórzyłam czynność.-Wow...Ta jest idealna!-powiedziała podekscytowana i do mnie podeszłam.-Uuuu dziewczyno...
-Heh naprawdę dobra??
-Świetna.-powiedziała z ogromnym uśmiechem.Przez następne dwie godziny wybierałyśmy buty.Ja wybrałam od razu jednak piosenkarka zastanawiała się albo nad białymi albo nad jakimiś innymi.W końcu zdecydowała się na obie pary.Po 5 godzinnych zakupach wróciłyśmy do domu.
-Więcej kupić się nie dało??-zaśmiał się Chris biorąc torby od swojej dziewczyny.-Dobrze że do samochodu ci się te torby zmieściły...Ka jakoś potrafiła zdecydować się na jedną.
-Ale śmieszne...Naprawdę.-powiedziała znudzona i wzięła kolejne torby z samochodu.Pobiegłam szybko do swojego pokoju,torby zostawiłam przy drzwiach a potem rzuciłam się na łóżko.Było tak wspaniale,czułam się idealnie.
-Podoba się??-zapytała moja przyjaciółka wchodząc do pokoju.
-Nawet nie wiesz jak bardzo...
-Chcesz pokazać Justinowi że to naprawdę koniec??-spojrzała widząc że mój telefon znów dzwoni i że na ekranie wyświetla się jego numer.Usiadłam zaciekawiona jej pomysłem i przytaknęłam głową.-Zaśpiewaj to i wrzuć na youtube.-powiedziała podając mi gitarę i laptopa.
-Co?? Ale niby co miałabym zaśpiewać??-złapałam za instrument a Ri włączyła program do nagrywania.
-Hmmm może cover Duffy?? Warwick Avenue??-spojrzała wstając.
-Może i rzeczywiście masz rację...Podoba mi się ten pomysł.-uśmiechnęłam się i włączyłam wszystko a później zaczęłam grać i śpiewać.Gdy już wszystko ładnie obrobiłam wrzuciłam gotowy filmik na youtube.Byłam zadowolona z tego jak to wyszło więc z laptopem w ręku pobiegłam do RiRi i Chirsa którzy siedzieli w kuchni.-Chcecie coś zobaczyć??
-Pewnie.-powiedziała entuzjastycznie moja przyjaciółka.Ja puściłam im filmik i z uśmiechem usiadłam obok.Oboje wsłuchiwali się z zamkniętymi oczami.Gdy już filmik dobiegł końca Chris spojrzał na mnie spojrzeniem bez uczuć.Bałam się tego co powie.
-Zaśpiewaj to na żywo.-szepnął tylko znów zamykając oczy.Zaczęłam śpiewać tak jak prosił i gdy zaśpiewałam kawałek przestałam niepewna.-I ty twierdzisz że nie potrafisz śpiewać tak??-spojrzał na mnie z udawaną złością.-Po jutrze zabieramy ją do studia.-powiedział Chrs do RiRi wstając a ta przytaknęła głową.-Ja lecę...Idę się przygotować na galę.-pocałował piosenkarkę w głowę a do mnie wyciągnął rękę i przybiliśmy sobie specyficzną piątkę.
-Słyszałaś...Po jutrze do studia.Poznamy cię z naszymi managerami i coś się skombinuje.
-Hej! Ja nie powiedziałam że chce być sławna!
-Kochanie...Nie możesz marnować talentu.Przynajmniej zobacz jak jest w studio,jeśli ci się spodoba to znaczy że jesteś do tego stworzona a jeśli nie to cię zostawię w spokoju.-powiedziała i wstała z krzesła kierując się do salonu.
-Obiecujesz??
-Przysięgam.-powiedziała posyłając mi szczery uśmiech a ja pobiegłam do siebie.Uwielbiałam tamten pokój.Był dla mnie stworzony.
________________________________________________________________________
Wow! Pod poprzednim rozdziałem było więcej komów niż prosiłam! Dziękuję Wam! Daliście radę ;) Gratuluję.Oto obiecany  rozdział i mam nadzieję że się spodoba :P Proszę o opinię.
Następny dodam pewnie we wtorek wieczorem ale nic nie obiecuję.Tym razem nie wymagam od Was jakiejś liczby komanetarzy ;) Jednak bardzo bym chciała abyście komentowali...To dla mnie ważne bo wtedy widzę że jest ktoś kto to czyta :D
Miłego rozpoczęcia tygodnia :* Ja siedzę w domu jutro i po jutrze :D
-Patryś

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 31 "Po co obchodzisz się mną."

-Tak.Też tak myślę.-powiedział pewnie Josh ścinając Biebera wzrokiem.-Ej słuchaj Kari.-zwrócił się do mnie patrząc z uśmiechem.-Mój kumpel organizuje dzisiaj imprezę, może miałabyś ochotę ze mną pójść??-spojrzał łobuzersko się uśmiechając.
-Mmm...Podoba mi się ta myśl.-uśmiechnęłam się szeroko widząc kontem oka jak JB mi się przygląda smutno.-Chodź jedziemy już.Moja mama chciała byś dzisiaj zjadł z nami obiad.-powiedziałam uśmiechając się szeroko.Nie kłamałam.Moja mama naprawdę zaprosiła Josha na obiad, w momencie kiedy żegnałam się z nią dzisiaj rano.Chłopak się zdziwił a po chwili szeroko uśmiechnął.
-Przedstawisz mnie swojej mamie...Uuu...-zaśmiał się a ja uderzyłam go lekko w głowę.
-Głupek.-uśmiechnęłam się a później wyswobodziłam z jego uścisku.Chłopak pokręcił z uśmiechem głową i wsiadł na motor.Usiadłam za nim i przytuliłam się do niego.
-Wiesz że on jest o ciebie cholernie zazdrosny??-szepnął w moją stronę odpalając silnik.
-Niech będzie...Niech żałuje że mnie stracił.-powiedziałam mu do ucha uśmiechając się zadziornie.Chłopak odjechał z piskiem opon z podjazdu a ja zachichotałam.Nie bałam się.W mgnieniu oka znaleźliśmy się przed moim domem.
-Na pewno mam tam wejść??-spojrzał na mnie niepewnie.
-A co boisz się??-zaśmiałam się stając obok chłopaka który cały czas siedział na motorze.
-Pfff...Nie??
-To w takim razie chodź.-powiedziałam odwracając się do drzwi.Słyszałam że chłopak coś marudził pod nosem więc się uśmiechnęłam lekko i otworzyłam drzwi.-Mamo!Już jesteśmy!-wpuściłam Josha a później zamknęłam drzwi.Moja rodzicielka odkrzyknęła żebyśmy poszli do salonu gdzie już obiad czekał.Skierowaliśmy się do wskazanego pomieszczenia gdzie siedziało już moje rodzeństwo.-Josh...To moja siostra Amelia.-pokazałam na siostrę która sztucznie się uśmiechnęła,jak to ona.-Jędzo to mój kolega Josh.-pokazałam na chłopaka który zaśmiał się pod nosem.Usiedliśmy i poczekaliśmy aż mama poda do stołu.Gdy weszła do pomieszczenia uśmiechnęła się do chłopaka który wstał z grzeczności.Moja mama postawiła talerze na stole i cały czas przyglądała się mojemu koledze.
-Jestem Josh i dziękuję za zaproszenie.-przywitał się obdarowując moją mamę pięknym uśmiechem.
-Jestem Kamila a to mój mąż Łukasz.-pokazała na mojego ojca który akurat wchodził do pomieszczenia.Rodzice stanęli obok siebie i popatrzyli to na mnie to na Josha.
-Możemy już jeść??-zapytałam znudzona tą całą sytuacją.Moja mama skarciła mnie tylko wzrokiem.Wszyscy już usiedli i dopiero wtedy zauważyłam że są dwa wolne nakrycia.Spojrzałam na mamę pytająco a ta blado się uśmiechnęła.Nie wiedziałam co myśleć,spojrzałam zaniepokojona na mojego kolegę a ten odwzajemnił moje spojrzenie.Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę.-powiedział Miłosz i za chwilę go nie było.-Siema.-przywitał się z kimś.-Dzień dobry.-po chwili do salonu wszedł Miłosz,za nim Pattie i na końcu Justin.Od razu byłam wkurzona.Josh widząc moją reakcję złapał mnie za dłoń i lekko ją ścisnął patrząc na mnie.
-Mamo??-zapytałam zła spoglądając na moją matkę która wstawała z uśmiechem aby przywitać się z jej przyjaciółką.-Zajebiście...-powiedziałam zła patrząc w drugą stronę.
-Karolina!Wysławiaj się.-skarcił mnie mój ojciec a ja posłałam mu zabójcze spojrzenie.
-Cześć Pattie.-posłałam uśmiech mamie mojego byłego a na Biebera nawet nie spojrzałam.
-Hej Karli.Jak się masz??-zapytała siadając.Ja wzruszyłam tylko bezinteresownie ramionami.Przede mną musiał usiąść nie kto inny jak Justin.Wszyscy zaczęliśmy jeść a ja cały czas byłam wkurzona.Josh co chwila szeptał mi jakieś głupie teksty i dzięki temu się uśmiechałam.
-Dziękuję,było wyśmienite.-powiedział mój kolega uśmiechając się do mojej mamy.
-Dziękuję,było wyśmienite.-Justin zaczął go przedrzeźniać głosem małej dziewczynki.
-Justin...-skarciła go Pattie.
-Co?-spojrzał na nią,widać było że jest wkurzony.
-Nie.-wstałam.-Ja nie dam rady.-skierowałam się do kuchni.
-Ja do niej pójdę.-powiedział Josh.
-To moja dziewczyna więc się odwal od niej.-Justin od razu zareagował i zaraz stał obok mojego kolegi.Chłopacy byli tego samego wzrostu.Stanęli na przeciwko siebie i zmierzyli się wzrokami ściskając pięści.
-To nie jest już twoja dziewczyna...-syknął Josh.-Zostaw ją w spokoju.
-Ty się lepiej nie wysuwaj...No powiedz wszystkim czemu nie mieszkasz już w Londynie.-powiedział pewny siebie Bieber,wychyliłam się zza drzwi od kuchni i spojrzałam na chłopaków.Faktycznie,Josh nie chciał o tym wcześniej powiedzieć.-Nie powiesz?? Wiesz wyręczę cię.Nie mieszkasz tam bo przez śmierć rodziców wplątałeś się w bagno.Palenie papierosów,ciągłe imprezowanie,pobicie dziewczyny tak że biedaczka trafiła do szpitala w ciężkim stanie,problemy z policją przez nielegalne organizowanie wyścigów motorowych,twoja siostra jest dziwką a twoja była dziewczyna zdradziła cię z najlepszym kumplem.-Justin stał pewny siebie a kolejne oskarżenia wobec Josha sprawiały mu jeszcze większą satysfakcję.Mój kolega spojrzał przepraszając na mnie a później na moją rodzinę.
-Przepraszam...-szepnął i wyszedł z domu.Poszłam za nim jednak przy Bieberze odwróciłam się do niego przodem.
-Jesteś skończonym dupkiem Bieber.-wybiegłam z domu i spojrzałam na Josha który odpalał motor.Podbiegłam do niego i spojrzałam smutno.-Josh??
-Teraz już wiesz jaki jestem.Tak,mam problemy z prawem,moi rodzice nie żyją a siostra jest prostytutką.-powiedział to jakby bez żadnych uczuć.Nie wiedziałam co zrobić i po prostu przytuliłam go.Było mi przykro z tego jak zachował się Justin.
-O której jest ta impreza??-zapytałam szeptem.
-Nadal chcesz tam ze mną jechać?-odsunął mnie leciutko od siebie a jego oczy rozbłysły.Przytaknęłam głową i się uśmiechnęłam delikatnie.-Będę o 20.00-pocałował mnie w policzek a po chwili już go nie było.Patrzyłam jak jego motor znika za zakrętem a później weszłam do domu gdzie w salonie siedzieli wszyscy oprócz mojej mamy.Ta patrzyła cały czas przez okno.Spojrzałam na każdego po kolei a przy Bieberze zatrzymałam się na dłużej i spojrzałam morderczym wzrokiem.Prychnęłam i odwróciłam się do wyjścia.-Wieczorem wychodzę.-powiedziałam lekko ostentacyjnie.
-Z nim??-zapytała moja matka.
-Tak.
-Nie ma mowy,nigdzie z nim nie wyjdziesz.-powiedział pewnie mój ojciec.
-Akurat...Dzięki Bieber za stworzenie problemów.-powiedziałam chamsko i pobiegłam do pokoju.Siedziałam w nim z laptopem na kolanach i rozmawiałam z RiRi.Cieszyłam się że znalazła dla mnie czas.Ona też nie była zachwycona Joshem ale nic nie mówiła.Powiedziała tylko żebym uważałam,nic więcej.Gdy dochodziła godzina 19.30 postanowiłam się przebrać.Więc grzecznie pożegnałam się z moją przyjaciółką i wzięłam wcześniej uszykowane ciuchy.Szybko się przebrałam (bez bluzy) i ogarnęłam.Gotowa zeszłam na dół i jak się okazało że Biebera nie było,nie obchodziło mnie bardzo gdzie on jest.
-Nigdzie nie idziesz.-powiedział głośno mój ojciec.
-Mhmm...-mruknęłam podchodząc do drzwi.-Wrócę o...O nie wiem której.-szybko wybiegłam i na podjeździe akurat parkował mój przyjaciel.-Im szybciej ruszysz tym lepiej.-powiedziałam szybko i usiadłam za nim na motor.Chłopak nic nie powiedział,spojrzał tylko na drzwi gdzie stał mój ojciec,uśmiechnął się łobuzersko i z pikiem opon odjechał.Szybko znaleźliśmy się przed jakimś dużym domem.Chłopak podjechał pewnie,parkując.
-Mam pytanie.-powiedziałam gdy już stałam na ziemi.
-Hm?-spojrzał na mnie pytająco i wyciągnął kluczyki z motoru.
-Mówiłeś że jestem jedyną osobą którą tutaj znasz...
-Bo to było prawdą...Wczoraj jak wracałem do domu spotkałem jakiegoś Chrisa...
-Chrisa?! Cravena?!
-Tak!-powiedział z uśmiechem i złapał mnie za rękę.-Znasz go?
-Taaa...To najlepszy kumpel Biebera...-mruknęłam ale chłopak nic sobie z tego nie zrobił.Czyli skoro to impreza Chrisa rozwiązała się zagadka zniknięcia Biebera.Musiał tutaj być.Skrzywiłam się na samą myśl.Weszliśmy do korytarza i się nie myliłam.stał tak obok Chrisa i jakiegoś ciemnego chłopaka.Poznałam że to był Jaden Smith.Josh wpadł w uścisk z Chrisem a później spojrzał z niesmakiem na Justina,stanął przed nim tak że prawie stykali się nosami.
-Jeszcze raz tak wyskoczysz a pożałujesz Bieber...Ze mną się nie zaczyna.-powiedział pewnie a później złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę salonu.Byłam zszokowana jego zachowaniem...Nie bałam się ale jednak już mnie do niego nie ciągnęło.Chłopak gdy tylko zobaczył jakieś wytapetowane laski z spódniczkami ledwo zakrywającymi tyłek,zostawił mnie i do nich poszedł.Wywróciłam oczami i podeszłam do stołu z napojami.Były tam napoje z alkoholem po który sięgnęłam.
-Nie powinnaś pić.-powiedział jakiś głos za mną a ja się gwałtownie odwróciłam.Był to mój były.Zignorowałam go i wymijając poszłam usiąść na sofie.Bieber usiadł obok mnie.
-Możesz się odwalić??-zapytałam chamsko,patrząc przed siebie.Było tak widać duży taras z basenem.
-Masz 16 lat.Nie powinnaś pić.
-Oh weź się ogarnij.Odpieprz bo nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.-wstałam gwałtownie i upijając kolejny łyk napoju.Wyszłam na świeże powietrze i głęboko go zaczerpnęłam.Było przyjemnie ciepło.Usiadłam nad basenem spuszczając nogi do wody.Rozkoszowałam się widokiem pięknego nieba i napojem który powoli się już kończył.
-Cześć.-powiedział jakiś męski głos,chłopak o ciemno blond włosach przysiadł się do mnie.Nie znałam go.
-Cześć.
-Czemu siedzisz tu sama??-zapytał przyglądając mi się.Ja jednak tylko wzruszyłam ramionami.
-Sama nie wiem...A ty??
-Ja przyszedłem zapalić.-uśmiechnął się blado wyciągając paczkę papierosów z kieszeni.-Chcesz??
-Czemu nie.-wyciągnęłam papierosa a chłopak mi go zapalił.Zaciągnęłam się nikotyną i cwaniacko się uśmiechnęłam.
-Jesteś Karolina,nie??-zapytał paląc swojego papierosa.
-Mhmm...
-Ja jestem Chaz.Kuzyn Chirsa.
-Tak,wiem...Bieber i Craven mówili że jesteście przyjaciółmi.-powiedziałam z grymasem na twarzy.
-Justin mnie zabije jak się dowie że dałem i zapalić.-powiedział spoglądając w stronę Biebsa który siedział na sofie i patrzył się w sufit.Pozostawiłam tą wypowiedź bez komentarza.Nie chciałam rozmawiać o moim były z jego najlepszym kumplem.Dopaliłam papierosa i wstałam.
-Dzięki za fajkę...-powiedziałam nie odwracając się w stronę chłopaka.Skierowałam się od razu na środek salonu gdzie tańczyło pełno ludzi.Leciała akurat jedna z moich ulubionych piosenek.Oddałam się muzyce i zgrabnie ruszałam biodrami.Po jakiś paru minutach poczułam jak ktoś na nich kładzie ręce.Zesztywniałam i gwałtownie się odwróciłam.Stał przede mną Josh uśmiechając się do mnie cwaniacko.Był już porządnie wstawiony.Nie chciało mi się wgl na niego patrzeć.Miałam go dość,jego i całego tego zachowania.Chłopak zaczął mnie całować po szyi a ja go od siebie odepchnęłam.-Josh.Opanuj się,debilu.
-Nie będziesz tak do mnie mówić.-złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć na zewnątrz.Chciałam się wyrwać ale chłopak był za silny.Wyciągnął mnie na zewnątrz i zmierzał w stronę lasku.Zaczęłam się bać.Przerażała mnie perspektywa tego co może się stać.Chłopak przycisnął mnie do drzewa i zaczął brutalnie całować.Nie mogłam krzyczeć,nie mogłam wydobyć z siebie jakiegokolwiek głosu.Było już ciemno i chłodno.Mimo tego że wypiłam dwa drinki byłam świadoma wszystkiego.Po chwili ktoś odepchnął chłopaka a ten przewrócił się.Osoba zaczęła okładać Josha pięściami a ja zsunęłam się na ziemię,podkurczając nogi pod brodę.Nie płakałam.W myślach karciłam się za swoją bezmyślność.Jak mogłam zignorować to co Josh robił w Londynie.Tajemnicza osoba wzięła mnie na ręce i zaczęła nieść w stronę parkingu.
-Postaw mnie.-powiedziałam stanowczo.
-Nie.-chłopak powiedział a ja uniosłam wzrok aby zobaczyć kto mnie uratował.
-Justin...-szepnęłam prawie niedosłyszalnie.
-Zabieram cię do siebie.-powiedział stanowczo otwierając drzwi od swojego Ferrari.
-Justin.Nie.Nie mogę...-powiedziałam jednak on nic sobie z tego nie robił,zamknął drzwi i szybko siedział już na miejscu kierowcy.Wyjechał z podjazdu i ruszył w stronę wyjazdu z miasta.Byłam zdziwiona,ponieważ nasze domy są w moją stronę.-Gdzie my jedziemy??
-Do mnie.
-Ale...Ale twój dom jest w drugą stronę.-powiedziałam patrząc przez okno.Byłam upokorzona i zła na siebie.
-Kupiłem ostatnio jeszcze jeden na obrzeżach...-był strasznie zły.Przez resztę drogi,która trwała około godziny,nie odzywaliśmy się do siebie.Po upływie tego czasu Justin zaparkował na podjeździe przed piękną willą. Wysiadając nie odezwał się.Był cały czas strasznie zły.Wysiadłam i poszłam za nią do środka.-To pierwszy salon.-powiedział wchodząc do pięknego pomieszczenia.-To kuchnia.A to łazienka.-przechodził z jednego pomieszczenia do drugiego.-To pokój gościnny.Ten też jest przeznaczony dla gości.A teraz pokażę ci górę.-weszliśmy po schodach i moim oczom ukazał się następny salon.-I...I teraz mój pokój.-powiedział nieśmiało,przepuszczając mnie w drzwiach.Rozejrzałam się po pomieszaniu które bardzo mi się podobało.-Tam jest łazienka.-pokazał na drzwi.
-I po co to??Hm??Masz Gomez.Po co obchodzisz się mną.Odwieź mnie do domu.-chłopak spojrzał na mnie smutno.
-Gdyby nie ja...On by cię już dawno...-zamknął oczy jakby to co miał na myśli sprawiało mu ból.-Zostajemy tutaj.Mogłabyś wykazać chodziarz odrobinę wdzięczności.
-I co jeszcze? O pomoc cię nie prosiłam.-syknęłam.
___________________________________________________________________
Ahhh udało Wam się! Więc zgodnie z obietnicą oto kolejny rozdział :D Mam nadzieję że ten Wam się spodoba :) Moim zdaniem jest nawet nawet...
Dziękuję całej piątce dziewczyn za miłe komentarze.Nie przestanę pisać. :* Dziękuję.
Abym dodała kolejny chciałabym zobaczyć 7 komów. Jak myślicie uda się??

Rozdział 30 "-Fatalnych wakacji Bieber..."

W szkole do piątku nie było Biebera,nie przejmowałam się już tym.Byłam jednak zrozpaczona tym że mój chłopak miał mieć trasę koncertową z tą wredną laską.Nie cierpiałam jej tak samo jak nie mogłam znieść tego uczucia poniżenia które czułam na sali.
Obudziłam się w sobotę bardzo wcześnie rano.Bez namysłu poszłam się wykąpać a później się przebrałam i założyłam swoje buty w których chodziłam po domu.Zeszłam na dół,do kuchni i spojrzałam na zegarek.7.45.
-Eh...-jęknęłam i wyjęłam produkty do swojego śniadania.Po szybkim posiłku poszłam do mojego brata,widząc że drzwi są uchylone pewnie weszłam do pokoju.-Hej,brat.-usiadłam na fotelu i podkurczyłam nogi pod brodę.Miłosz wiedział dokładnie co mi jest,tak samo jak RiRi i reszta mojej paczki.Nawet z Chachi ostatnio świetnie się dogadywałyśmy.
-Hej,siostra.-uśmiechnął się grzebiąc coś w kompie.-Masz może ochotę na małą sesję?-spojrzał na mnie z błyskiem w oku i dotknął swojej lustrzanki.Ja się uśmiechnęłam szeroko widząc jak się stara aby poprawić mi humor.
-Pewnie!Poczekaj tylko si przebiorę.-wstałam z fotela.
-Nie!Tak jest dobrze.-powiedział mój braciszek wstając z fotela.-Zamknij drzwi i ustań przed nimi.-powiedział machinalnie jak profesjonalny fotograf.Zrobiłam co kazał i ładnie zapolowałam,wygłupiałam się i robiłam głupie miny ale także zdarzyły się fotki poważne.Gdy sesja się skończyła pocałowałam brata w policzek i wyszłam z pokoju kierując się do mojego.Weszłam na twittera i dodałam wpis "Jeszcze nigdy się tak nie czułam..." później weszłam na facebooka ale nic ciekawego nie było więc szybko wyszłam i na końcu weszłam na instagram.W powiadomieniach miałam że mój brat dodał zdjęcie i jestem oznaczona,kliknęłam szybko na fotkę i muszę przyznać że to było naprawdę ładne zdjęcie. Mój brat podpisał je "Nie wiem jak można ją tak ranić...Mam najpiękniejszą siostrę na świecie :*", uśmiechnęłam się sama do siebie.Weszłam jeszcze na parę stronek plotkarskich i na ostatniej z nich widziałam artykuł o JB.
-Miłosz!-zawałowym po brata ponieważ nie chciałam tego mu później tłumaczyć,i przeżywać po raz kolejny.Mój bart od razu stanął w drzwiach.-Siadaj.-robił posłusznie to co mówiłam.-Czy Justin Bieber ma nową dziewczynę??-przeczytałam na głos tytuł,Miłosz wyrwał mi laptopa i położył go na swoich kolanach.Kliknął w artykuł i wyświetliło się jedno zdjęcie,potem kolejne i jeszcze jedno a na samym końcu ostatnie.Widząc je popłakałam się.Miłosz spojrzał na mnie niepewnie.
-Chcesz tego słuchać??
-Tak.-powiedziałam pewnie i wytarłam łzy.
-Wczoraj po południu przyłapano Justina Biebera z jego nową współpracownicą Seleną Gomez.Z tego co widać na jednym ze zdjęć to nie było spotkanie służbowe.Gwiazdy przytlały się do siebie i widać było że świetnie się czują w swoim towarzystwie,cały czas się do siebie uśmiechali i spoglądali.Wszystko by było pięknie gdyby nie fakt że pan Bieber ma już dziewczynę: piękną Karolinę Lisowską.A może już nie są razem i Justin pociesza się u Seleny??Kto to wie...Jesteśmy bardzo ciekawi co na to wszystko Karolina...-Miłosz skończył czytać a ja płakałam przez cały czas.Mój brat zamknął laptopa odstawiając go na półkę i mnie do siebie przytulił.
-To koniec.Ja tak dłużej nie mogę.Zerwę z nim.-powiedziałam stanowczo wyswobadzając się z uścisku brata.Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Biebera.
-Halo??-odezwał się już po pierwszym sygnale.
-W parku za 15 minut.Musimy poważnie porozmawiać.-powiedziałam i się rozłączyłam.Byłam cholernie zrozpaczona ale nie chciałam przechodzić przez to cały czas.A jeśli on rzeczywiście coś do niej czuł??Jak mówią: "Jeśli kogoś kochasz pozwól mu odejść jeśli cię kocha to wróci". Szybko się przebrałam i wybiegłam do parku.Usiadłam na jednej z ławek,na przeciwko mnie siedział Bieber.Patrzyłam na niego smutno a on patrzył w ziemię.Tak naprawdę chyba nie wiedział że przyszłam.Dopiero kiedy podniusł głowę aby się rozejrzeć mnie zobaczył.Szybko podbiegł i usiadł obok obejmując ramieniem.Gwałtownie wstałam.-To koniec.-powiedziałam a łzy spłynęły mi po policzku.Bieber stanął przede mną smutny.-Nie mogę już tak dłużej...Przykro mi Justin,ale tak będzie lepiej.A po za tym ty już wczoraj dobrze bawiłeś się z Gomez więc chyba ja ci nie jestem potrzebna.-powiedziałam a łzy spływały mi po policzkach jakby padał deszcz.Przysunęłam się do chłopaka i pocałowałam w usta.Musiałam ostatni raz poczuć ich smak.-Żegnaj...-odwróciłam się i szybkim krokiem poszłam do domu.Bieber nic nie powiedział,nie ruszył się.Poruszył ustami tylko wtedy gdy się pocałowaliśmy,nic więcej.Wbiegłam cała zapłakana do pokoju i rzuciłam się na łóżko.Miłosz wbiegł zaraz za mną i przytulił się do mnie mocno.Nic nie mówił,wiedział że nie chciałam niczego słuchać.Głupich tekstów że będzie dobrze...Zeszliśmy dopiero na obiad.Miłosz zdążył wytłumaczyć rodzicom co mi jest więc ci się o nic nie pytali.Nie zjadłam prawie nic,pomimo tego że moja mam przygotowała jedno z moich ulubionych dań.Patrzyłam przez okno i grzebałam widelcem w talerzu.-Dziękuję ale nie jestem głodna.-wzięłam talerz i odnosiłam do kuchni. Później szybko pobiegłam do pokoju i zadzwoniłam do RiRi która akurat była na skypie.Wytłumaczyłam jej wszystko ze szczegółami od samego początku do końca.
-Boże,skarbie...-nie wiedziała co powiedzieć.Widać było że było jej przykro.-Za ile masz wakacje?-zapytała ni stąd ni zowąd.
-Za półtora miesiąca...-mruknęłam głaszcząc Risa który leżał smutny na moich kolanach.
-Ok.-usmiechnęła się szerzej.Rozmawiałyśmy jeszcze o tym co u niej i okazało się że RiRi nagrywa nowy kawałek w studio.Około 16.00 rozłączyłyśmy się bo Ri musiała zejść na próbę.
Przez miesiąc mijałam się z Bieberem jakbyśmy się nie znali.Jego widok sprawiał mi okropny ból w sercu ale obiecałam sobie że będę silna.Skoro on wybrał ją.Tak,byli razem.Potwierdzili to na jednym z koncertów.Ich zdjęć było pełno.W necie,gazetach,plakatach...Nie chciałam ich oglądać jednak się nie dało,na każdym kroku była o nich wzmianka.Przez ten miesiąc nie wychodziłam nigdzie ze znajomymi.Szkoła dom,dom szkoła.Nie chciałam się bawić ponieważ nie miałam na to ochoty.Codziennie rozmawiałam z Chachi która mówiła że Gomez na próbach zmieniła całą choreografię i ustawiała wszystkich po kontach.RiRi za to opowiadała mi jak idzie jej w studio i że z Chrisem jest nareszcie szczęśliwa.Moja paczka ze szkoły cały czas do mnie przychodziła i razem oglądaliśmy filmy,próbowali mnie rozerwać.Byłam im za to cholernie wdzięczna że mnie nie opuścili.
W czwartek po południu przed zakończeniem roku szkolnego postanowiłam przejść się z moim psem na spacer.Z tą myślą poszłam się najpierw ubrać w coś wygodniejszego.Wzięłam smycz i oznajmiając rodzicom moje plany wyszłam z domu.Było przyjemnie cieplutko.Szłam sobie alejką wdychając świeże powietrze.W pewnym momencie zobaczyłam ich wychodzących ze sklepu do którego ja zmierzałam.Miałam to gdzieś gdy byłam bliżej Justin mnie zobaczył i się uśmiechnął smutno.Ja to zignorowałam.
-Karli...-złapał mnie za dłoń gdy przechodziłam obok.Szybko wyrwałam rękę.
-Nie masz prawda tak do mnie mówić...-syknęłam i weszłam do sklepu.Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać.Ani z nim ani z tą jego laską.W sklepie skierowałam się do działu z napojami,wybierając sobie jeden zauważyłam ładnego chłopaka który zerkał w moją stronę i uroczo się uśmiechał.
-Cześć.-podszedł do mnie kucając przy Risie.-Łady pies.
-Hej.Dzięki.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Jak się wabi??
-Ris.-odpowiedziałam a chłopak wyprostował się,był o głowę ode mnie wyższy.
-A ty jak masz na imię??
-Karolina.A ty??
-Jestem Josh.-wyciągnął do mnie rękę.Uścisnęłam ją a później skierowałam się do kasy.Chłopak poszedł za mną gdy zapłaciłam szybo wyszłam ze sklepu.-Czekaj!-usłyszałam głos chłopaka więc się zatrzymałam.Po chwili był już przy mnie otwierając puszkę coli.-Jestem tu nowy i nie za bardzo znam okolicę...No i...-spuścił wzrok.
-Zgubiłeś się??
-Tak jakby.-uśmiechnął się niewinnie a ja myślałam że pod urokiem jego zielonych oczu nie zdołam nic powiedzieć.
-Chodź najpierw się przejdziemy a później powiesz mi ulicę i pokażę ci gdzie to jest,może być?-spojrzałam na niego pytająco.Chłopak się jeszcze szerzej uśmiechnął i powędrował za mną.Spacerując po parku rozmawialiśmy o mnie.Josh pytał się co lubię robić  wolnym czasie i tego typu sprawy.Okazało się że mieszka tutaj od tygodnia i ma 18-lat,ma starszą siostrę Mię i wcześniej mieszkał w Londynie.Jest typem niegrzecznego chłopaka i wcześniej miał problemy z policją.
-A szkoła?Masz zamiar iść??-spojrzałam na niego gdy siedzieliśmy na ławce.
-Nie.-pokręcił głową.-Nie mam takiego zamiaru.
-To kim chcesz być??
-Chcę założyć studio tatuażu.Ale to jeszcze trochę...A ty??
-Hm, ja co?
-Chodzisz do szkoły??
-Tak ale nie należę do kujonek ani najgrzeczniejszych dziewczynek.-zaśmiałam się.
-A w przyszłości?-spojrzał jednym okiem.
-Nic jeszcze nie planuję...Może architekt,fotograf albo artysta...Kto wie.-wzruszyłam ramionami.Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i stwierdziłam że muszę się już powoli zbierać.Wstałam powoli z ławki i zawołałam swojego pieska.-Ja muszę się już zbierać...Ulica??
-Hm??
-Mam ci wytłumaczyć gdzie mieszkasz,tak ??
-Nie już nie.Stąd wiem jak dojść do domu.-uśmiechnął się nieśmiało stając naprzeciwko mnie.-Dałabyś mi swój numer??
-Czemu nie.-uśmiechnęłam się i podyktowałam go chłopakowi.Potem zapisałam jego i pożegnałam się.W domu mój brat z ojcem oglądali telewizję a siostra z mamą gotowały coś w kuchni.Olałam całą sytuację i poszłam do swojego pokoju.Szybciutko wzięłam piżamę i poszłam pod prysznic.Myślałam o tym nowym chłopku.Był tajemniczy i zadziorny.Podobało mi się to w jaki sposób traktuje życie.Był intrygujący.
-Siora??Co ci??-zapytał mój bart który rozwalił się na moim łóżku.Usidłam obok niego biorąc telefon do ręki.
-Nic.
-Jak to nie??Uśmiechasz się...
-Nie wiem o czym ty mówisz.-zbulwersowałam się.
-Justin tu był...-powiedział jakby z niesmakiem.-Zerwaliście.
-Przepraszam ale nie chcę o tym rozmawiać.-powiedziałam stanowczo i odłożyłam telefon na szafkę.Położyłam się obok brata i patrzyliśmy w sufit.
-Rozumiem...I nie dziwię ci się w koń...-chciał coś powiedzieć.
-Miłosz,koniec.
-Sorki...-zaśmiał się a później mocno mnie przytulił.Rozmawialiśmy przez resztę wieczoru o Joshu.Opowiedziałam mojemu bratu całą historię i że ciekawi mnie.Mój brat nie był zadowolony jego zachowaniem i tym że ma tatuaże...Po długiej dyskusji Miłosz poszedł do siebie a ja okryłam się cienką kołdrą i oddałam się Morfeuszowi.
-Karol!Wstawaj!-wydarł mi się do ucha mój głupi brat.-Koniec roku!!-wykrzyknął uradowany ściągając ze mnie kołdrę.
-Jesteś okropny...-mruknęłam cały czas przytulając poduszkę.
-Ja też cię kocham,siostrzyczko.A teraz się ubieraj.-wstał szybko i wyszedł z pokoju.Ja usiadłam na łóżku i wywróciłam oczami.
-Ugh...-jęknęłam podchodząc do szafy.Dzisiaj miał być tylko godzinny apel a później do klasy na jakieś 20 minut i później koniec.Nie chciało mi się tam wgl iść.A szczególnie że miał się dzisiaj pojawić pan Bieber.Wybierając ciuchy wpadłam na wspaniały pomysł.Wiedziałam jak mogę umilić sobie ten dzień.
-Hej Josh.-przywitałam się gdy chłopak odebrał po trzecim sygnale.
-Hej...-powiedział i miałam wrażenie że obudziłam go.
-Obudziłam??
-Nieee wiesz,zapatrzyłem się na drzewo.-powiedział ironicznie.-A tak wgl co u ciebie??
-Mam zakończenie roku i chciałabym abyś poszedł ze mną...-powiedziałam nieśmiało patrząc prtząc przez okno.
-Chcesz abym poszedł do budy??
-No w pewnym sensie.
-Jeśli mam ci towarzyszyć to zrobię ten wyjątek i pójdę...O której i gdzie??-zapytał a ja nie mogłam uwierzyć.Cieszyłam się bo coś mnie do niego ciągnęło.
-O ósmej na Strong Street 45.-powiedziałam z uśmiechem na ustach.-To mój adres.
-Ok przyjadę po ciebie.Do zobaczenia.-powiedział i się rozłączył.Zastawiałam się czym miał po mnie przyjechać skoro mieszkał z siostrą,nie pracował ani się nie uczył to skont miał kasę...Zignorowałam to i poszłam się odświerzyć i przebrać.Gdy wyszłam gotowa zgarnęłam telefon z szafki i zeszłam na dół.Miałam jeszcze 5 minut więc postanowiłam zobaczyć co się dzieje w kuchni.
-Siostra...To zakończenie roku.Musisz być w sukience.
-Ja nic nie muszę...-powiedziałam ostro.
-Nie ważne..Jedziesz ze mną,no nie??-zapytał mój brat siedzący przy blacie.Usiadłam obok niego i patrzyłam jak mama znów piecze jakieś ciasto.
-Nie.Jadę z yyy...znajomym.-powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Znam??
-Nie.
-Chodzi z nami do szkoły??
-Nie.
-Mieszka...-nie wytrzymałam.
-Koniec przesłuchania.Kolega na mnie czeka.-uśmiechnęłam się zadziornie chowając telefon do kieszeni.-Pa mamuś.-pocałowałam rodzicielkę w policzek.Wybiegłam szybko przed dom i zobaczyłam opierającego się chłopka o co? O motor! Byłam w szoku.Zatrzymałam się w półkroku i otworzyłam oczy ze zdumienia.
-Hej.-zaśmiał się chłopak.
-Cze...Cześć.-podeszłam niepewnie patrząc cały czas na maszynę.-Jest twój??-przeniosłam wzrok na chłopaka i lekko się uśmiechnęłam ponieważ jego oczy mnie onieśmielały.
-Mhmm...
-Niezła zabawka.
-Jedziemy??-zapytał prostując się.
-Tak.-uśmiechnęłam się szeroko.-Od razu mówię że to pierwszy raz jak jadę na motorze...
-Nie martw się...Jestem dobrym kierowcą.-powiedział dumnie siadając na maszynie a później podał mi rękę aby pomóc mi wsiąść.Gdy już siedziałam nie wiedziałam czego się złapać aby nie spać.-Złap mnie za brzuch.
-Słucham?-zdziwiłam się a on tylko się uśmiechnął.
-Będziesz czuła się bezpieczniej i ja też będę miał pewność że nie spadniesz...-powiedział pewnie a ja zrobiłam co kazał i przytuliłam się do jego pleców.Gdy ruszyliśmy jechał spokojnie dopiero później przyśpieszył.Podobało mi się.W połowie drogi poluzowałam uścisk.Szybciutko znaleźliśmy się przed budynkiem szkolnym.Chłopak wyłączył silnik a ja zgrabnie zeszłam z motoru.Uśmiechnęłam się do chłopaka a on mi posłał jeden z tych usatysfakcjonowanych uśmieszków.Gdy znaleźliśmy się w środku pociągnęłam Josha za rękę w stronę moich znajomych.Wszyscy przyglądali się nam ze zdziwieniem.
-Kat,Hol,DJ,Tay to Josh.-pokazałam na chłopaka cały czas trzymając go za rękę.-Josh to Katnis,Holly,DJ i Taylor.-pokazałam na każdego z moich znajomych.
-Widzę że o kimś zapomniałaś.-zza moich pleców usłyszałam głos mojego brata.
-Ah tak...To mój bart Miłosz.-odwróciłam się do brata.-Miłosz to Josh.-podali sobie ręce a ja czułam się trochę dziwnie.Nie wiem sama czemu.Josh świetnie dogadywał się z moją paczką więc byłam zadowolona.Gdy zadzwonił dzwonek oznajmiający apel pociągnęłam nowego kolegę za rękę w stronę sali teatralnej.Zajęliśmy miejsca w samym koncie sali.Apel był nudy,mówiono o osiągnięciach najzdolniejszych uczniów i o osiągnięciach szkolnych drużyn sportowych.Josh cały czas mi się przyglądał z uśmiechem,ja od czasu do czasu spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam a on nie krył tego że mi się przygląda.Gdy już gadanie się skończyło i można było iść do klas,podałam rękę Joshowi i wyszliśmy jako pierwsi.Szybko znaleźliśmy się w klasie gdzie jak się okazało była już połowa klasy.Usiadłam w swojej ławce a mój nowy kolega stanął za mną opierając się o ścianę.Gdy wszyscy byli już w sali zauważyłam Biebera i Gomez. nie było to trudne...
-Mała??Powiesz mi czemu tamta obok Bibera jest ubrana jak plastikowa żarówka??-Josh nachylił się nade mną i zapytał się śmiejąc.
-Też chciałabym to wiedzieć.-rozbawił mnie i nie byłam już taka zła że mój były chłopak ją tu przyprowadził.Pani w klasie mówiła abyśmy podczas wakacji uważali i takie tam.Szczerze to nie słuchałam ponieważ Josh co chwila szeptał mi do ucha jakieś głupie komentarze.Gdy już oznajmiono nam że możemy iść podniosłam się i złapałam kolegę za rękę ciągnąc go do wyjścia.Musiałam przejść obok Biebera,ale nie spojrzałam na niego.
-Miłych wakacji Karli.-powiedział z uśmiechem mój były wstając z ławki,przy nim stanęła od razu Gomezówna.
-Fatalnych wakacji Bieber...-powiedziałam chamsko i wyszłam z klasy.
-To ty jesteś Karolina Lisowska...-powiedział Josh gdy wychodziliśmy już ze szkoły.-Wiedziałem że cię skądś kojarzę ale nie wiedziałem skont.-powiedział zamyślony stając obok motoru.
-Nie ważne...-powiedziałam trochę zła.
-Rozluźnij się...To pierwszy dzień wakacji...-przyciągnął mnie do siebie, splótł palce nad moimi biodrami.Byłam zdziwiona jego zachowaniem ale nie protestowałam.Patrzyliśmy sobie w oczy i lekko się uśmiechaliśmy.
-Niezły motor...-powiedział jak rozpoznałam po głosie,mój były.Odwróciłam się w jego stronę jednak Josh cały czas mnie obejmował.Nie przejmowało mnie to.Może chciałam żeby Justin był zazdrosny??Nie wiem co mną kierowało.Gomez stała obok chłopaka i patrzyła się na mnie wrogo.Ja jednak nie obdarzyłam ją żadnym spojrzeniem.
_________________________________________________________________
No i jest :D Nawet jestem zadowolona.Ahh teraz już mam więcej czasu bo do środy siedzę w domu więc pojawi się więcej ruchu na blogu.Ale wszystko zależy od Was.Abym dodała następny rozdział chcę widzieć pod tym 5 komów. :) I nie liczę kilku od tej samej osoby ani moich,ewentualnych odpowiedzi.
Ostatnio poważnie zastanawiam się czy konturować pisanie czy już to skończyć...A Wy co o tym sądzicie??Mam już przestać??
-Patryś