piątek, 1 marca 2013

Rozdział 26 "-Mówiłem żebyście tego nie pokazywali nikomu..."

Gdy się od siebie oderwaliśmy Justin spojrzał głęboko w moje oczy trzymając dłońmi moje policzki i uśmiechając się lekko.Byłam na siebie lekko zła że nie przerwałam tego pocałunku, a z drugiej strony byłam taka szczęśliwa że znów mogłam poczuć jego tak bliskość.Jednak złość wygrała i wyrwałam się z jego uścisku.Pobiegłam na górę płacząc z bezradności i cierpienia.Rzuciłam się na łóżko zapominając zamknąć za sobą drzwi.Po chwili stanął w nich smutny Bieber.Nie ruszał się wgl...Po prostu stał i przyglądał się jak płaczę.
-Będziesz się tak patrzył??-cały czas łzy spływały mi policzkach,do pokoju przybiegł Ris wskakując na łóżko i wsuwając się pod moją brodę.Był taki kochany.Justin wszedł powoli do pokoju i położył się obok mnie przytulając od tyłu.
-Przepraszam...-szepnął mi do ucha.-Nie zrobiłem tego specjalnie.
-Tak?To niby jak,hm??-odwróciłam się do niego przodem siadając po turecku.Mój piesek od razu ułożył się wygodnie na moich kolanach z łapkami do przodu patrzył na JB.Chłopak położył się na plecach i ręce włożył pod kark patrząc w sufit.-No jak?! Może to były moje zwidy?!-byłam już wściekła.Powoli wstałam z łóżka ale chłopak złapał mnie za dłoń i nakazał usiąść więc tak zrobiłam.
-Siedzieliśmy po waszym wyjściu i gadaliśmy na ten sam temat.Ktoś zadzwonił do drzwi więc Chris szybko poszedł otworzyć i wrócił z nią.Byłem zajęty pisaniem esemesa do Scoota więc nawet nie zauważyłem kto wszedł.Gdy usiadła obok Browna na sofie naprzeciwko podniosłem wzrok i wtedy ją zobaczyłem.Byłem wściekły a ona po prostu wstała i łapiąc za rękę Chrisa wyszli do kuchni.Byłem tak oniemiały że nie mogłem się ruszyć.Gdy wrócili, Gomez postawiła przed nami szklanki z wodą i dla siebie także wzięła jedną.Powiedziała że chce porozmawiać.Mówiła że da nam spokój bo jej już się znudziło to całe dokuczanie.Siedziała na przeciwko nas i się uśmiechała.Gdy oboje sięgnęliśmy po szklanki i napiliśmy się wody ona automatycznie przeniosła się na miejsce pomiędzy nami obojga.Nie wiedzieliśmy co robimy ponieważ dosypała nam prochu pobudzającego a że była jedyną dziewczyną pod ręką to sama rozumiesz...-cały czas patrzył w sufit i widać było że był wściekły.-Do niczego nie doszło.-spojrzał na mnie błagalnie.Ja siedziałam oniemiała i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Mówi prawdę...Ja w tym czasie jak ona była w kuchni poszedłem do łazienki.-Chris stał w drzwiach obejmując RiRi w pasie.Spojrzałam na nich i widziałam że moja przyjaciółka się uśmiecha.
-Karli...Proszę...Wybacz mi.-usiadł naprzeciwko mnie łapiąc za dłonie.-Wiesz że bym ci tego nie zrobił...
-Justin...Ja...-wyswobodziłam swoje dłonie i spuściłam wzrok.
-Chłopacy...Zostawcie nas na chwilę same.-Rihanna weszła do pokoju zakładając ręce na biodrach.Bieber patrzył na mnie z cierpieniem w oczach i powoli zszedł z łóżka.Gdy wyszli z pokoju piosenkarka usiadła przede mną spoglądając surowo.
-Mała...Co jest??
-Ja nie wiem...-znów porcja łez spłynęła mi po policzkach.-Ja nie wiem czy potrafię.-spojrzałam na nią smutno.
-Skarbie...Czujesz że kłamie??
-Nie.
-Czyli czujesz że mówi prawdę??
-Tak.
-Ufasz mu??-patrzyła na mnie z troską i czułością.Była naprawdę dla mnie jak siostra.-Ka...Ufasz??
-Tak!Jednak boję się że znów mnie skrzywdzi!
-Jeśli nie dasz mu szansy on nawet nie będzie mógł ci pokazać że cię kocha...Że dla ciebie się zmieni.
-Masz rację...-wytarłam łzy i wzięłam głęboki wdech.
-Zawołam go.-uśmiechnięta szybko znalazła się przy drzwiach.-Jesteś naprawdę bardzo dojrzała...Dasz sobie radę.-posłała mi jeden z tych swoich podnoszących na duchu uśmiechów i wyszła.Patrzyłam przez okno i myślałam co będzie dalej.Nie rozważałam czy Justin kłamie czy nie ponieważ doskonale wiedziałam że mówi prawdę.Jednak bałam się mu wybaczyć.
-Mogę??-zza drzwi wyłoniła się głowa Biebera.Przytaknęłam głową i blado się uśmiechnęłam.Chłopak wszedł powoli zamykając za sobą drzwi,usiadł obok mnie na podłodze i spojrzał z nadzieją.
-Wierzę ci...-zaczęłam mówić nie patrząc na chłopaka,cały czas wpatrywałam się w niebo za oknem.-Jednak boję się że znów mnie skrzywdzisz.Ufam ci cały czas.Bardzo mi cię brakuje i strasznie za tobą tęsknię...-przeniosłam wzrok na chłopaka który patrzył na mnie smutnie.
-Czyli nie ma już dla mnie szansy??
-Nie mogłabym nie dać ci szansy.-uśmiechnęłam się lekko a chłopakowi rozbłysły oczy.Ja rzuciłam się mu na szyję przewracając na plecy.-Tęskniłam za tobą głupku.-pocałowałam go lekko i delikatnie w usta.
-Przysięgam że nie skrzywdzę cię ani nie zranię.Boże dziękuję...-przytulił mnie mocno i pocałował namiętnie.Gdy się od siebie oderwaliśmy usłyszeliśmy brawa więc spojrzeliśmy się w stronę drzwi gdzie stały nasze mamy,Miłosz,RiR przytulająca się do Chrisa i moja siostra.Z zawstydzonym uśmiechem schowałam twarz w szyi Justina a ten dumnie się uśmiechnął przytulając mnie mocniej.Gdy już wszyscy oprócz mojej przyjaciółki z jej chłopakiem sobie poszli usiedliśmy wszyscy na łóżku.Justin przytulał mnie do siebie tak samo jak Chris Rihannę.
-Mamy dla was niespodziankę.-uśmiechnął się tajemniczo Brown.
-Zabieramy was dzisiaj na mecz koszykówki.-wyszczerzył się mój chłopak.
-Super!-ucieszyłam się bardzo bo uwielbiałam kosza.Justin widząc moją reakcję zaśmiał się i przytulił mnie mocniej całując w głowę.Ris siedział u niego na kolanach a ten go głaskał.Cieszyłam się że mój pies go polubił.
-Teraz idziemy zjeść obiad.A o 15.00 musimy wyjechać z domu.-powiedział machinalnie Brown podnosząc się z łóżka.Wszyscy zeszliśmy do salonu i usiedliśmy do stołu.Justin cały czas mi się przyglądał z uśmiechem nic nie mówiąc.
-Hm??-spojrzałam na niego gdy już zjadłam podnosząc się z talerzem aby zanieść go do kuchni.Chłopak od razu wziął swój i poszedł za mną nie odpowiadając mi.-Co się tak na mnie patrzysz??-włożyłam talerz do zlewu a Justin zrobił to samo obejmując mnie za brzuch i przytulając mocno.
-Tęskniłem za tobą.-wymruczał mi do ucha a potem pocałował delikatnie mój policzek.Odwróciłam się w jego objęciach i położyłam mu swoje ręce na karku.Delikatnie musnęłam jego usta i spojrzałam głęboko w oczy.-Jak ciebie nie było,nie odzywałem się prawie do nikogo.Jedyną osobą z którą rozmawiałem był Chris.Cały czas planowałem jak z tobą porozmawiać,odwołałem wszystkie spotkania z radiami,nie chodziłem do studia,siedziałem w pokoju i tyle...-patrzył mi głęboko w oczy a mi było przykro że oboje musieliśmy przez to przechodzić.Chłopak miał łzy w oczach i widać że cierpiał.
-Cii...-przytuliłam go do siebie kładąc brodę na jego ramieniu.-Już tu jestem...-szepnęłam mu do ucha i się leciutko uśmiechnęłam.Trwaliśmy tak patrząc sobie w oczy aż do kuchni wszedł Chris.
-Papuszki nierozłączki...Ka idzie się teraz przebrać z RiRi a my zaczekamy na dole i później jedziemy do JB.-powiedział i szybko wyszedł. Uśmiechnęłam się do Justina a ten szybko i namiętnie mnie pocałował.Zachichotałam i razem wyszliśmy z kuchni,chłopacy poszli do salonu i usiedli na sofie obok Miłosza a ja i moja przyjaciółka pobiegłyśmy na górę się przebrać.Z uśmiechami na twarzach wpadłyśmy do pokoju.
-Dałam mu jedną ostatnią szansę.-powiedziała szukając stroju.
-Boisz się??-szukałam sobie ciuchów w szafie a ona usiadła zrezygnowana obok walizki.
-Tak.Nie chcę znów cierpieć...-usiadłam obok niej i objęłam ją ramieniem.
-Jak coś to pisz,dzwoń i co tylko chcesz o każdej porze dnia i nocy.Pamiętaj że zawsze jestem.-uśmiechnęłam się do niej a później wstałam.-A teraz musimy się ogarnąć.Szybko wyjęłam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki.Zrobiłam sobie make up i wyprostowałam włosy a potem się ubrałam.Gdy byłam już całkowicie gotowa z uśmiechem wyszłam do pokoju.-Może być??
-Świetnie.Jak zawsze z resztą.-RiRi powiedziała z uśmiechem wchodząc do łazienki.Szybko się ogarnęła i zadowolona z siebie i swojego wyboru wyszła z pomieszczenia.-A ja??
-Wow...-siedziałam na łóżku głaszcząc Ris.Wyglądała naprawdę świetnie.
-Chodź już bo będą marudzić...-zaśmiała się i złapała mnie za rękę ciągnąc do drzwi.Wyszłyśmy zadowolone,nareszcie z uśmiechami.Zeszłyśmy po schodach cały czas się uśmiechając i patrząc pod nogi aby nie spaść.Chłopacy czekali już oparci o sofę i spojrzeli na nas lekko się uśmiechając.
-Ślicznie wyglądasz...-Justin szepnął przyciągając do siebie za dłoń.Uśmiechnęłam się nieśmiało i dałam mu całusa w policzek.Wyszliśmy całą czwórką i wsiedliśmy do dwóch samochodów naszych chłopaków.
-Więc teraz jedziemy do ciebie,tak??-spojrzałam na mojego chłopaka który cały czas się lekko uśmiechał.
-Mhmmmm...
-Jest Jazzy prawda??
-Pewnie.A co??-spojrzał na mnie niepewnie.
-Tak się pytam,bardzo się za nią stęskniłam i chciałabym  ją wreszcie przytulić.-uśmiechnęłam się leciutko a chłopak złapał moją dłoń którą trzymałam na kolanie.Szybko dojechaliśmy do domu chłopaka,Jazzy z Jaxonem bawili się przed budynkiem.-Hej,słodziaki!-wykrzyknęłam podbiegając do niech i mocno przytulając.
-Karli!-wykrzyknęli równocześnie i odwzajemnili uścisk.
-Karolina...-z domu wyszła Pattie z Erin.
-Dzień dobry.-powiedziałyśmy razem z RiRi uśmiechając się w stronę kobiet.
-Nareszcie...-usmiechnęła się z ulgą mama JB.Zachichotałyśmy z przyjaciółką bo zabawnie wyglądała z taką miną.Rodzeństwo mojego chłopaka pociągnął mnie za rękę do domu mówiąc ze coś mi pokażą.Powędrowałam za maluchami do salonu gdzie na stoliku stał laptop.Kazali mi usiąść przed nim więc tak zrobiłam.Jazzy włączyła filmik jak Justin śpiewa coś na balkonie z gitarą w ręku.Tekst był smutny i mi nie znany opowiadał o błędach i głupich pomyłkach.Justin na filmiku był smutny i przygnębiony co spowodowało u mnie automatyczne obniżenie radości.Patrzyłam smutno na monitor a Jazzy z Jexonem na mnie.
-Mówiłem żebyście tego nie pokazywali nikomu...-powiedział Justin zamykając laptopa.
-Przepraszamy.-jego młodsze rodzeństwo szybko uciekło na dwór a w pomieszczeniu zostaliśmy tylko we dwoje.
-Co to było??-spojrzałam na komputer wstając z sofy.
-Nic.-powiedział zły.
-Justin??Co to było?-podeszłam do niego i stanęłam naprzeciwko.
-Piosenka,ok?-spojrzał na mnie wkurzony.
-Czemu nie chcesz jej nikomu pokazać??
-Bo jest bardzo osobista i jeszcze nie skończona...-spuścił wzrok.
-Nawet mi jej nie pokażesz??-podniosłam jego twarz za policzki.-Nawet swojej dziewczynie??
-No właśnie o to chodzi.Chciałem ją tylko tobie pokazać jak będzie skończona.
-A mogę wiedzieć o czym jest??
-O tym co czuję gdy się kłócimy.-powiedział smutno a ja pocałowałam go delikatnie gdy skończył.Justin przeciągnął pocałunek ale niestety nam przerwano.
-JB, idziemy się przebrać.-powiedział Brown wbiegając po schodach na górę.Justin pocałował mnie ostatni raz,delikatnie i z uczuciem a później szybko pobiegł za swoim przyjacielem.Ja natomiast wyszłam na dwór gdzie na trawie siedziała moja przyjaciółka,Pattie,Erin i dzieci.Usiadłam obok nich uśmiechając się do RiRi.
-O której masz samolot??-zapytała mama mojego chłopaka.
-23:35.-powiedziała smutno na mnie zerkając.Nic nie powiedziałam ponieważ wiedziałam dokładnie że gdybym coś odpowiedziała obydwie wybuchłybyśmy płaczem.Pattie widząc że nie mamy zbytniego humoru i nie chcemy o tym rozmawiać zmieniła szybko temat,jednak my wgl nie słuchałyśmy.
-Gotowi.-chłopacy wybiegli z domu i ustali przed nami.Justin i Chris uśmiechali się do nas szeroko.My podniosłyśmy się z trawnika i żegnając poszliśmy do samochodów.Bieber jak zwykle opowiadał mi jakieś kawały i śmieszne historie w drodze na stadion.Przed wejściem było pełno paparazzi i fanów.Szybko przecisnęliśmy się przez tłum i JB pokazał nasze bilety jakiemuś ochroniarzowi który wpuścił nas na same boisko gdzie rozgrzewali się zawodnicy.
-Będziemy musieli przypilnować syna mojego kumpla.-uśmiechnął się do mnie trzymając cały czas za rękę.
-Kogo??
-Chrisa Paula.-uśmiechnął się szeroko podchodząc do wolnych miejsc w pierwszym rzędzie.-Siema stary.-przybił piątkę z wysokim mężczyzną.
-Siema JB.
-Chris to moja dziewczyna Karolina.-przedstawił mnie a ja wyciągnęłam dłoń.
-Miło mi poznać.-uśmiechnęłam się szeroko a koszykarz uścisnął mi rękę.
-Chris.-spojrzał na małego chłopczyka który siedział na krześle.-A to mój syn Chris Paul Junior.-uśmiechnął się biorąc małego na ręce.
-Hej.-pomachałam do chłopczyka.-Jestem Karli.
-Cześć.-uśmiechnął się nieśmiało i schował w objęciach taty.-Cześć Justin.
-Cześć mały.
-Dobra ja muszę iść się rozgrzewać.Jeszcze raz dzięki za zajęcie się młodym.-oddał chłopczyka mojemu chłopakowi całując go w głowę.-Trzymaj za tatusia kciuki.-pobiegł do swojego trenera i wziął piłkę.Siedziałam pomiędzy Justinem i RiRi która po drugiej stronie miała swojego chłopaka.Justin trzymał na kolanach syna swojego kolegi i patrzył na mnie z uśmiechem tak samo jak chłopczyk.
-O co chodziii??-spojrzałam nie pewnie z mieszanym wyrazem twarzy.
-Mogę cię przytulić??-zapytał nieśmiało Chris Jr.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się i wyciągnęłam ręce aby wziąć chłopczyka.
________________________________________________________________
No i jest :D Jestem nawet nawet zadowolona.Nie wiem kiedy dodam nowy bo doszło mi jeszcze więcej nauki -.-
Koleżanka się uparła żeby dodała swojego Twittera i konto na Instagram.Więc jeśli ktoś ma to niech napisze ;)
Twitter: tutaj
Instagram: tutaj
Jeśli ktoś chce to niech pisze w komie swoje konta na tych portalach ;)
Mam nadzieję że wam się spodobał rozdział.Liczę na opinię w kocham :*
Miłego weekendu !
-Patryś

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 25 "Się nie dziwię że Justin się w tobie zakochał"

Szybko podbiegłyśmy do okna i zobaczyłyśmy chłopaków jak stoją z wielkimi bukietami kwiatów na moim podwórku.Spojrzałyśmy po sobie i otworzyłam okno.
-Dziewczyny!Wybaczcie nam!-zaczął Chris wpatrując się w piosenkarkę stojącą obok mnie.
-To był impuls....Przepraszamy.Wiemy że popełniliśmy wielki błąd i bardzo...
-Ale to bardzo.-wciął się chłopak mojej koleżanki.
-Żałujemy...-oboje byli bardzo smutni.-Możemy zaśpiewać wam serenady...
-Ale to i tak nie odda naszych uczuć....Możemy obdarowywać was diamentami i różnymi drogimi rzeczami.
-Ale to też nie oddaje tego co do was czujemy...Ale...
-Jeśli nam wybaczycie...Każde nasze spojrzenie będzie przepełnione miłością...Będziemy się o was troszczyć i bronić.-Chris nie mógł dokończyć ponieważ RiRi mu przerwała.
-Dość!-dziewczyna nie mogła dłużej tego słuchać.-Jedyne przed kim możesz mnie bronić to jesteś sam ty.To ty wyrządzasz to całe cierpienie i smutek.-jej oczy napełniły się łzami,złapałam ją za dłoń i na nią spojrzałam.-To przez ciebie płaczę...Policz sobie ile razy już odstawiłeś taki numer.-powiedziała jakby ostatnimi siłami i odwróciła się do pokoju kładąc na łóżko.Chris był w szoku że mu się sprzeciwiła.A ja byłam z niej dumna że powiedziała mu co czuje.Justin cały czas się na mnie patrzył a ja spojrzałam na nich obojga.
-Karolina...Proszę musisz mnie zrozumieć...Pomóż mi błagam cię.Strasznie ją kocham.-Borwn patrzył na mnie z nadzieją i smutkiem.Widać że cierpiał.
-Przykro mi Chris.-spojrzałam w stronę Justina i gdy otworzył usta pokręciłam przecząco głową zamykając okno.Zasłoniłam zasłony i spojrzałam na załamaną Rihannę.Leżała na łóżku skulona i wylewała morze łez.Podeszłam do niej i usiadłam na pół leżąco przytulając ją do siebie.Wiedziałam że takie tekstu jak "Będzie dobrze" nie pomogą.Ona potrzebowała teraz ciszy i poczucia że ktoś ją wspiera.Leżałyśmy tak przez chyba półtorej godziny kiedy do pokoju przyszła moja mama.
-Dziewczyny...Nie mogę na was tak patrzeć i nic nie robić.-usiadła na łóżku i pogłaskała płaczącą Rihannę po łydce.-Miłosz zabrał Amelię do kina na jakąś bajkę więc wrócą późno.Jesteśmy same i mam taki pomysł żeby zrobić sobie małe domowe spa,co wy na to??-spojrzała na nas z czułym uśmiechem.Byłam wdzięczna mamie że stara się nas podnieść na duchu.
-Ja jestem za.-uśmiechnęłam się.
-Ja też.-RiRi podniosła się do pozycji siedzącej i wytarła łzy.Zeszłyśmy na dół,do kuchni i zrobiłam nam trzem koktajl.-Czekaj cyknę ci fotkę!-zaśmiała się a ja ją zignorowałam.Moja mama poszła po wszystkie kosmetyki i maseczki do łazienki.-Patrz.-podeszła do mnie i pokazała mi zrobione zdjęcie które wrzuciła na swojego instagrama.
-Jesteś głupia...-zaśmiałam się i wytknęłam jej język chichocząc.
-Ale czekaj czekaj.Zaraz ci przeczytam jak podpisałam.-RiRi śmiejąc się odchrząknęła jakby miła przemawiać przed tłumem ludzi.-Ka robi szejki... Jak umrę powiedzcie mojej rodzinie że ich kochałam...
-Tak teraz już wiem że masz nie poklei w głowie...-śmiałam się tak samo jak przyjaciółka.
-Ooo co tu tak wesoło??-do kuchni weszła mama a ja podałam jej do ręki koktajl.
-Niech pani zobaczy.-uśmiechnęła się RiRi i podbiegła do mojej mamy.
-Mów mi mamo albo ciociu.Nie mów mi na pani bo czuję się staro.-usmiechnęła się do niej.
-Mów mamo.Jesteś dla mnie jak siostra.-wytknęłam jej język.
-Jak chcecie.-zaśmiała się i pokazała ekran telefonu a moja mama się zaśmiała.
-Ja też nie chce umierać.-spojrzała na napój w kubku a później na Rihannę.Obydwie parsknęły śmiechem a ja wywróciłam oczami.
-Widzę że świetnie się dogadujecie.
-No pewnie.-moja przyjaciółka przytuliła mamę i usmiechnęła się szeroko.Gdy już usiadła powiedziała smutno.-Brakuje mi mojej mamy...Nigdy nie miałyśmy dobrego kontaktu.-patrzyła w blat a ja właśnie nalewałam jej porcję do kubka.
-Masz nas...-powiedziała moja rodzicielka łapiąc ją za dłoń i czule się uśmiechając.
-Pokochałam cię jak siostrę więc do nas zawsze masz drzwi otwarte.-przytuliłam ją stawiając przed nią napój.
-Dziękuję wam...Gdyby nie wy pewnie zaczęłabym szwendać się po klubach i Bóg wie co robić...-powiedziała popijając łyk.-Ej!Niezłe to.-popatrzyła na sok a później na mnie.
-No ba!-uśmiechnęłam się dumnie.-A ty ględziłaś że umrzesz...-nalewałam teraz dla siebie.
-Oj już się nie gniewaj...-uśmiechnęła się uroczo.
-Dobra,dziewczynki idziemy do salonu.-wstała moja mama i powędrowała do drzwi a my za nią.Usiadłyśmy wszystkie na poduszkach ale jednak ja poszłam po swoje kosmetyki.RiRi oczywiście zdążyła wstawić nową fotkę podpisując "Czekając aż ten mały,zapominalski głupol wróci... :*".
-Jesteś wariatką,wiesz??-oczywiście pochwaliła mi się wstawionym zdjęciem.Usiadłam w środku i pocałowałam ją w policzek.-Ale na zdjęciu wyglądasz jak piękny anioł.
-Jasne.Jasne...-odłożyła telefon i zabrała się za zjadanie plasterków ogórków które moja mama przygotowała gdy jeszcze płakałyśmy po wizycie chłopaków.
-Hej!Hej! To nie do zjedzenia!-zaśmiała się mama.RiRi posłała jej przepraszające spojrzenie i przesłała jej buziaka.Smarowałyśmy się maseczkami i wygłupiałyśmy.Wszystkie trzy śmiałyśmy się jak wariatki ale właśnie to było piękne...Pomimo tego całego niepowodzenia nadal potrafiłyśmy śmiać się do łez.Po jakiś 2 godzinach przenosiłyśmy się do mnie do pokoju ponieważ Rihanna z moją mamą wymyśliły aby poprosić sobie różne zdjęcia.RiRi założyła koszulę Miłosza która nie wiem jakiś sposobem znalazła się w mojej szafie i usiadła na łóżku.Moja mama robiła zdjęcia.Pierwsze wyszło takie. Wstawiła je oczywiście na instagram podpisując "No właśnie...Boy...". Następnie ja uklękłam na łóżku i wytknęłam język.Zdjęcie (oczywiście bez tych napisów i bałwanków) wyszło fajnie więc też postanowiłam je wrzucić na portal podpisując "Bo są osoby które pomimo że znam je od niedawna sprawiają że się uśmiecham...<3".RiRi zrobiła mi jeszcze jedno zdjęcie i wstawiłam je podpisując "Leniwy wieczór :*". Moja mama zrobiła się senna a że musiała od rana iść do pracy postanowiła się położyć.Więc pożegnała się z nami całując każdą w czoło i wyszła zamykając drzwi.RiRi położyła się na podłodze a ja usiadłam obok niej.
-Co to??-wyciągnęła kartki z pod łóżka i zaczęła czytać.
-Zostaw!-starałam się jej je wyrwać ale bez rezultatu.
-Hej! To jest świetne! To twoje??-spojrzała na mnie ja tylko przytaknęłam głową i spojrzałam w podłogę.Zarumieniłam się lekko.-To twoje teksty??
-Tak.
-Są świetne!
-Nie prawda!-wzięłam telefon mojej przyjaciółki i włączyłam aparat.Dziewczyna spojrzała na mnie i gdy zobaczyła co robię zrobiła dziobek.Wyszła ładna fotka.Zaśmiała się i wyrwała mi telefon.Takim oto sposobem kolejne zdjęcie wylądowało na portalu.Podpisała je "Wiedziałam że śpiewa...Tańczy...No ale że pisze teksty?!Jak uda mi się namówić ją na nagranie kawałka proszę o nagrodę :D"
-Chodź teraz trzeba tobie zdjęcie zrobić...Ale ja ją wstawiam.-Siedziałam do niej bokiem więc się ładnie ustawiłam a ona cyknęła fotkę.-Zrobione..-wydać było że poprawił się jej trochę humor co mnie cieszyło bo nie chciałam widzieć jej smutnej.Zdjęcie szybko wylądowało na jej kącie.
-Jak podpisałaś??-zaciekawiła mnie.
-Sama zobacz.-wytknęła mi język i podała mi telefon.
-Nie wiem jak można skrzywdzić tak wyjątkową dziewczynę...-przeczytam na głos i łza zakręciła mi się w oku.Oddałam jej telefon i wstałam się przebrać w piżamę.RiRi ciągle na mnie patrzyła niepiwnym i zaniepokojonym wzrokiem.
-Jesteś zła??-zapytała szeptem a ja pokręciłam przecząco głową chowając ciuchy do szafy.-Przepraszam...
-Nie masz za co.-usiadłam obok niej i blado się uśmiechnęłam.
-Zaśpiewasz mi to??-spojrzała na mnie pokazując kartki.-Proszę...Widzę gitarę.-spojrzała w stronę instrumentu.
-Nie.
-No prooooooszę.-spojrzała na mnie oczami zbitego szczeniaka.
-Dobra ale nie możesz mnie tak brać na litość.-wstałam i wzięłam gitarę.
-Jak??-uśmiechnęła się łobuzersko.
-Tymi oczami.-wzięłam instrument na kolana siadając obok niej i zaczęłam śpiewać. Miałam zamknięte oczy i starałam się nie rozpłakać.Gdy skończyłam otworzyłam oczy i starłam łzę która spłynęła mi po policzku,gitarę odłożyłam obok i spojrzałam na RiRi.Leżała z szeroko otwartą buzią.-Aż tak źle??
-Zwariowałaś?!Jesteś świetna!I ty nic chcesz śpiewać dla ludzi??-usiadła wygodnie i spojrzała na mnie z wyrzutem w oczach.
-Nie.Nie będę śpiewać i tyle...-wzięłam gitarę i odłożyłam ją na miejsce.-Nie...-szepnęłam smutno i wróciłam na miejsce.-Nie chcę słuchać że cokolwiek osiągnęłabym dzięki niemu...
-Przez niego chcesz zmarnować talent??-złapała mnie za dłoń i spojrzała czule.Ja wzruszyłam ramionami i spuściłam wzrok.-Nie możesz...
-Ri...Idziemy spać.-wstałam szybko i położyłam się na łóżko.-Jestem zmęczona.-przykryłam się i wtuliłam w poduszkę.Rihanna nic już więcej nie powiedziała,po prostu położyła się obok mnie,wyłączyła światło i zasnęła.Szybko zasnęłam,ostatni nadmiar emocji męczył mnie co powodowało szybkie zasypianie.Śnił mi się on...Stał trzymając za rękę Gomez i się do mnie szyderczo uśmiechał.Płakałam i krzyczałam co powodowało u niego jeszcze większe zadowolenie.Obudziłam się z tego koszmaru i okazało się że byłam sama w pokoju.Byłam roztrzęsiona i zdezorientowana.Na mojej kołdrze leżał pies. Byłam w szoku bo nie przypominałam sobie abym go miała...Po chwili do pokoju weszła RiRi.
-Co to jest??-spojrzałam na psa a później na nią.
-Pies...
-Ha.Ha.Ha.To akurat wiem...-odpowiedziałam niby znudzona wpatrując się w szczeniaka.
-Twój pies.-usiadła obok mnie i pogłaskała zwierzątko po głowie.
-Mój?!
-Tak.Żeby ci o mnie przypominał gdy dzisiaj wyjadę...-usmiechnęła się smutno.
-Ale...Ja nie mogę go przyjąć.
-Jak to nie?!Twoja mam już się zgodziła.-wyszczerzyła się szeroko.-Zrobiłam mu już papiery w razie jakbyś chciała z nim przylecieć do mnie więc nie masz się o co martwić.Masz do niego wszystko...Torbę,zabawki i wgl.Jest szczepiony i rasowy.-spojrzała na mnie dumnie.Ja rzuciłam się jej na szyję i pocałowałam w policzek.
-Dziękuję.To wspaniały prezent.-przytuliłam ją a ona mnie a gdy się od siebie oderwałyśmy wzięłam psa na kolana.-A jak się zwie??-spojrzałam na nią głaszcząc psa który wygodnie ułożył się i widać było że był zadowolony.
-No właśnie...To ty musisz sobie wymyślić.-wytknęła język i wstała z łózka.-To chłopczyk.
-Ris.-uśmiechnęłam się.
-Czemu tak??-spojrzała na mnie odwracając się w drzwiach.
-Ri.Tak na ciebie mówię a że to chłopak to niech będzie Ris.-uśmiechnęłam się przytulając pupilka do siebie.
-Hm.Fajnie.A teraz się ubieraj bo zabieram cię na śniadanie na miasto.-wytknęła mi język i wyszła z pokoju.Wzięłam telefon i zrobiłam zdjęcie wrzucając je na instagram.Podpisałam "Ris nie chciał pozować :)". Pogłaskałam jeszcze chwilę swojego nowego psa i zeszłam z łóżka podchodząc do szafy.Szybko zdecydowałam się na wygodny strój i tak samo szybko się w niego przebrałam.Gdy wyszłam z łazienki już gotowa RiRi siedziała na łóżku czekając na mnie.
-Jak ty ślicznie wyglądasz...-stanęłam i zmierzyłam ją wzrokiem a ta uśmiechnęła się dumnie.Ris podbiegł do mnie i skoczył mi na nogi.Obydwie zaśmiałyśmy się bo było to słodkie.-Mogę go wziąć z nami??-spojrzałam na nią biorąc pieska na ręce.
-Pewnie.-usmiechnęła się i obie zeszłyśmy na dół.Ku mojemu zdziwieniu nikogo nie było.Pogrążone w rozmowie wyszłyśmy z domu przed którym było pełno paparazzi.Rihanna zamówiła wcześniej taksówkę która już na nas czekała.Szybko znalazłyśmy się w środku i pojechałyśmy do centrum.-Jak to znosisz??
-Przyzwyczaiłam się już wtedy gdy przyjaźniłam się z Bieberem...-spuściłam wzrok więc moja przyjaciółka zrozumiała że nie chce nic więcej mówić na ten temat.Szybko dojechałyśmy do kawiarni którą lubiłam i pogrążone w rozmowie o moim talencie.Z uśmiechami na ustach weszłyśmy do budynku i zamówiłyśmy bo cappuccino i kawałku orzechowego ciasta.Ris siedział grzecznie na moich kolanach i przyglądał się jak paparazzi robią nam zdjęcia.My byłyśmy tak pogrążone w rozmowie że nie zauważyłyśmy kiedy podeszła do nas Pattie.
-Witam dziewczyny.-usmiechnęła się trzymając kubek z kawą.
-Ooo..Pattie.-uśmiechnęłam się i uniosłam aby przywitać się z mamą Biebra,RiRi uczyniła to samo i po chwili obie wróciłyśmy do wcześniejszych pozycji.-Co u ciebie??
-U mnie??Eh...
-Coś się stało??-zaniepokoiła się moja przyjaciółka.Dobrze się znały bo piosenkarka zawsze przyjeżdżała z Chrisem do Biebsa,a chłopacy znali się od długiego czasu.
-Justin chodzi załamany...A mi ciężko gdy widzę go takiego.-powiedziała smutno nie spoglądając na mnie.RiRi jednym okiem zerknęła i po chwili chciała coś powiedzieć ale ja zaczęłam pierwsza.
-Przykro mi Pattie...Ale sama zrozum że nie potrafię mu od tak wybaczyć.-spojrzałam na nią głaskając Ros'a który leżał spokojnie w moich objęciach.
-On żałuje...Wie że popełnił ogromny błąd.-przeniosła wzrok na mnie a ja spojrzałam na nią smutno i wzruszyłam ramionami.-Co chcesz przez to powiedzieć??Uważasz że nie ma już dla was szansy??
-Mnie też jest ciężko,Pattie.Wiesz jak ja się czułam gdy zobaczyłam go jak całował Gomez?Byłam upokorzona i czułam jakby ktoś wbił mi zardzewiały nuż w plecy i przekręcił go o 180 stopni.-w moich oczach zebrały się łzy na wspomnienie tamtej sytuacji...
-Rozumiem cię...Przykro mi że tak cię skrzywdził ale to mój syn i przykro mi kiedy chodzi przygnębiony i załamany...-spojrzała przed siebie,na okno.-Już wam nie przeszkadzam...Do zobaczenia jeszcze.-usmiechnęła się i odeszła od stolika po tym jak pożegnałyśmy się z nią.RiRi widziała że w środku siebie przeżywam katorgę.
-Słońce...Dlaczego to robisz??
-Hmm??-podniosłam wzrok na moją towarzyszkę która siedziała na przeciwko i spojrzałam na nią pytająco.
-Czemu nie chcesz pokazywać uczuć.Cały czas pomagasz mi,wysłuchujesz i pocieszasz.A jeśli chodzi o ciebie to nie chcesz nic mówić.Zachowujesz się jakby nic cię nie ruszało.
-Takie mam zasady...-mruknęłam spuszczając wzrok.RiRi pokręciła przecząco głową i oparła się bezradna o krzesło.
-Jesteś taka uparta...Się nie dziwię że Justin się w tobie zakochał...Idealnie do niego pasujesz.
-Ri proszę skończmy ten temat.-spojrzałam na nią błagalnie a ona uniosła ręce do góry na znak że nic nie zrobiła.Rozmawiałyśmy jeszcze o różnych banalnych sprawach.
Po powrocie do domu Rihanna się pakowała a ja z Ris siedziałam na łóżku.Moja przyjaciółka kręciła się po pokoju a ja ją obserwowałam i robiłam zdjęcia.Jedno wstawiłam na instagram podpisując "Patrzeć jak krząta się po moim pokoju... :'(". Gdy już się spakowała do pokoju wszedł Miłosz i rzucił się na łóżko.
-Co to za pies??
-Mój Ris.-uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam pupila.
-Ale...
-To prezent ode mnie...Aby zawsze miała jakąś cząstkę mnie.-uśmiechnęła się RiRi i usiadła obok mnie.
-A gdzie jest prezent dla mnie??Hmm??Mam się obrazić??-udał że się focha i powstrzymywał wybuchnięcie śmiechem.RiRi przysunęła się do niego i dała mu długiego całusa w policzek.
-Może być,panie marudo??-zaśmiała się wracając tam gdzie wcześniej siedziała.
-Może,może.-powiedział uradowany.Rozmawialiśmy jeszcze o tym że odwozimy Rihannę na lotnisko.Gdy zbliżyła się pora obiadowa zbiegliśmy na dół ponieważ mama nas wołała.Roześmiani wpadliśmy do salonu...Jednak gdy zobaczyłam kto tak siedzi mina mi zrzedła.Przy stole siedział Justin,Chris i Pattie.
-Zaprosiłam ich ponieważ musicie wyjaśnić tą sprawę.Nie pozwolę abyście cały czas chodziły smutne.-moja mama postawiła jedzenie na stole i mówiła jak gdyby nigdy nic.
-Pomogę ci.-od stołu wstała też Pattie i po chwili ciągnąc Miłosza na rękę zniknęli w kuchni.Stałyśmy jak wryte,ja przytulałam Ris'a a moja przyjaciółka ściskała dłonie w pięści.Chłopacy podnieśli się i stanęli przed nami.Chris i RiRi patrzyli sobie w oczy a ja odłożyłam psa na sofę gdy się podnosiłam Justin złapał mnie w talii i przysunął do siebie namiętnie całując.Chciałam go odepchnąć ale nie mogłam....Tak strasznie tęskniłam za tymi pocałunkami,przepełnionymi miłością i troskę.Za jego zapachem i oddechem...Tęskniłam za nim niewyobrażalnie bardzo.
_____________________________________________________________________
Znów zmieniłam...Ponieważ Lucy Hale nie podobała się mojej koleżance.Marudziła że nie pasuje do Karoliny dlatego zmieniłam na Ashley Tisdale.Podzielam jej zdanie i rzeczywiście Ash lepiej pasuje do tej roli :D
Co do rozdziału to nie za bardzo jestem usatysfakcjonowana ale to dlatego że mam na głowie test z maty i odpowiadanie z histy i muszę się uczyć.
Ale nie martwcie się.Następny będzie bardziej interesujący bo pojawi się więcej JB :D
Chciałam Was bardzo przeprosić za te zmiany ;*
-Patryś

poniedziałek, 25 lutego 2013

Pewna zmiana :)

Chciałam Wam pokazać nową osobę którą będzie naszą główną bohaterką.:D
Po prostu zmieniam osobę ponieważ ciężko mi jest dodawać jakiekolwiek fotki ;) Dlatego też postawiłam wybrać gwiazdę żeby przedstawiała Karolinę.Od razu chcę wyjaśnić że to nie zmieni wgl całej historii.
Mam nadzieję że będziecie zadowoleni z tej zmiany która ułatwi mi bardzo pisanie rozdziałów.
Osobiście uwielbiam tą aktorkę i uważam że jest naprawdę śliczna.
Mam nadzieję że Wy też będziecie zadowoleni ;)
Przedstawiam Wam...Naszą Karolinę.
Jeśli są jakieś niejasności pytać w komach ;*
-Patyrś

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 24 "-Nie możesz marnować talentu..."

Szybko zjadłyśmy śniadanie i wybiegłyśmy z domu gdzie czekała na nas zamówiona taksówka.Rihanna była zdenerwowana i smutna a ja starałam się ją jakoś rozerwać głupimi kawałami i opowieściami ale nie udawało mi się.Dziewczyna patrzyła się nieobecnym wzrokiem przez okno i pogrążona w myślach miałam wrażenie że mnie wgl nie słyszy.
-Jesteśmy na miejscu...-mruknęła smutna.Przed budynkiem było pełno paparazzi i fanów.RiRi wzięła głęboki wdech i wyszła uśmiechając się.Byłam w podziwie jak szybko potrafiła przybierać różne twarze.Zrobiłam tak samo jak ona i wyszłam za nią.Szybko zniknęłyśmy w windzie machając do ludzi za szklaną ścianą hotelu.-Mam dość...-powiedziała smutnie.
-Musisz być silna...Pamiętaj...Jesteś sobą i nie musisz pokazywać się ciągle z uśmiechem...Jesteś człowiekiem i masz różne nastroje.-spojrzałam na nią czule i leciutko się uśmiechnęłam ona pokiwała głową na znak że rozumie i po chwili winda się otworzyła.
-Uf...-zamknęła oczy a po chwili je otworzyła i wyszłyśmy z windy.
-Dasz sobie radę...-szepnęłam do niej gdy otwierała drzwi.Weszłyśmy do apartamentu i w salonie nikogo nie zauważyłyśmy więc Rihanna od razu przeniosła się do sypialni gdzie miała rzeczy zobaczyła tam śpiącego Chrisa.
-Lepiej nawet jak nie będzie wiedział kiedy tu byłyśmy...-powiedziała szeptem a ja stałam jak wryta, w salonie na sofie spał Bieber.
-Co on tu robi??-pokazałam na młodszego chłopka cały czas się na niego patrząc.Wyglądał tak niewinnie jak spał...
-Nie mam zielonego pojęcia...-mruknęła zapinając walizkę.-I nie chcę tego wiedzieć.-złapała za kosmetyczkę i wyszłyśmy z sypialni.Cichutko ją zamknęłam i na paluszkach skierowałyśmy się do drzwi jednak starsza dziewczyna oglądając się za siebie torebką którą miała na ramieniu zrzuciła jakiś szklany wazon który rozbił się w drobny pył.
-Pięknie...-szepnęłam i po chwili z sypialni wyskoczył Chris a z sofy Justin prawie podskoczył.Oboje byli w samych spodniach dresowych,wyglądali zabawnie bo byli jeszcze zaspani i rozczochrani.
-Karo...-Bieber spojrzał na mnie z nadzieją w oczach.
-Kochanie...-Chris szybko podszedł do RiRi.-Co ty robisz??
-A nie widać?!-była bardzo wkurzona.
-Ale czemu??-Brown nie mógł nic pojąć,Rihanna stała wkurzona trzymając walizkę,Bieber mi się przyglądał a ja patrzyłam w ziemię przyglądając się rozsypanej wazie.
-Jesteś taki głupi czy takiego udajesz??
-Ja nie dam rady...Przeszperam...-szepnąłem do mojej koleżanki i wybiegłam z pomieszczenia.
-Ka...Czekaj!-dziewczyna dynamicznym krokiem poszła za mną z walizką.
-Karolina!-Bieber ją wyprzedził i wybiegł za mną.Dogonił mnie i łapiąc za nadgarstek przyciągnął do siebie przytulając.
-Zostaw!-odepchnęłam go od siebie.Byłam cała zapłakana i wściekła.-Jak mogłeś?Jak mogłeś tak postąpić??-syknęłam,RiRi stanęła za mną i nacisnęła przycisk przywołując windę.-A obiecywałeś...Mówiłeś że kochasz...I przy pierwszej lepszej okazji odwalasz takie numery?!
-Kochanie...
-Nie mów tak do mnie.-akcentowałam każde słowo.
-Słońce...-Rihanna zawołała mnie wchodząc do windy.
-Nie wiem jak mogłeś tak postąpić ale wiedz że ja nigdy bym cię tak nie zraniła.-odwróciłam się w stronę mojej koleżanki i weszłam do windy.Osunęłam się na ziemię dotykając plecami ściany i patrząc na Biebera.Znów płakałam a niewyobrażalny ból i cierpienie przeszywało moje serce ale i ciało.Patrzyłam przez łzy jak drzwi się zasuwają i myślałam nad tym jakby to było gdybym została wczoraj z nimi i nie proponowała wyjścia na spacer.
Droga powrotna do domu minęła szybko i w ciszy.Obydwie byłyśmy przybite i nie chciałyśmy słuchać nikogo.Wchodząc do mojego pokoju natknęłyśmy się na Miłosza.
-Rozgość się...Zaraz do ciebie przyjdę.-pokazałam na drzwi do mojego pokoju i podeszłam do brata.RiRi zrobiła co kazałam i po chwili zniknęła za drzwiami.
-Mała co jest??-położył mi ręce na ramionach i przytulił do siebie.Szybko wytłumaczyłam bratu co się dzieje i wtuliłam się w niego mocniej.-Tak mi przykro...-pocałował mnie w głowę i leciutko odsunął.-Idź do niej...Obydwie potrzebujecie siebie.-uśmiechnął się blado a ja pokiwałam głową i poszłam w stronę drzwi.
-Dziękuję Miłosz...-spojrzałam na brata a później spuszczając wzrok weszłam do pokoju gdzie na środku siedziała RiRi medytując.Położyłam się na plecach na łóżku,ręce uniosłam na wysokości mojej głowy i patrzyłam w sufit.
-To nie pierwszy raz jak widziałam go gdy całuje Gomez...-zaczęła mówić nie zmieniając ani pozycji ani otwierając oczu.-Ją całuje już chyba 5 a przewinęło się jeszcze wiele innych...Za każdym razem mu wybaczam bo go kocham...Nawet wtedy jak mnie pobił...Wybaczyłam.-łzy popłynęły jej po policzkach.-Miłość wszystkiemu wybacza...Ale mam wrażanie że ta miłość jest platoniczna...-otworzyła oczy i patrzyła się przed siebie,na pustą ścianę.-W oczach Justina jest ta miłość gdy na ciebie patrzy...Jest to coś czego nie ma w oczach Chrisa gdy na mnie zerka...
Rozmawiałyśmy przez resztę popołudnia o naszych relacjach z Chrisem i Justinem leżąc na podłodze i wpatrując się w sufit.Płakałyśmy i przeklinałyśmy...Było nam ciężko ale to że obydwie świetnie się dogadywałyśmy podnosiło nas na duchu.
-Hej.A może przejdziemy się do Snack'a??-usiadłam podpierając się na ręku.
-Do kogo??-spojrzała na mnie jak na idiotkę.
-To klub w którym można tańczyć ale nie ma alkoholu ani nic takiego.Po prostu można zmierzyć się w bitwie albo się pobawić.-uśmiechnęła się.
-Jestem za!-usiadła podekscytowana.-Wystroimy się tak żebyśmy zajebiście wyszły na zdjęciach a później jak chłopacy je zobaczą będą się zastanawiać nad tym co zrobili.
-Pokażmy im że też umiemy się bawić.-szeroko się uśmiechałyśmy.
-Na nasze szczęście znam Snack'a i wejdziemy bez biletów.-przewracałyśmy ciuchy w mojej szafie i walizce Rihanny.Przerwałam szukanie i poszłam do brata powiedzieć mu o naszych planach a on tylko przytaknął ponieważ był zbyt zajęty pisaniem z Holly.Pomyślałam sobie że muszę go wypytać jak poszło.Wróciłam do pokoju i Rihanna była już przebrana.
-Jak ci ślicznie w bieli.-uśmiechnęłam się a ona posłała mi dumny uśmiechem.Podeszłam do szafy i wybrałam strój który uwielbiałam.Szybko pobiegłam do łazienki i się przebrałam robiąc make up i fryzurę.
-I jak?-wyszłam już kompletnie gotowa i wyglądałam świetnie.
-Ej! Jak ja przy tobie wyglądam?!Jak jakaś sprzątaczka!-oburzyła się wstając z łóżka.
-Taaa... jasne.Wyglądasz ślicznie.
-Ale ty lepiej.-znów usiadła z niby niezadowoloną miną na łóżku.
-Nie prawda!!-włożyłam telefon do kieszeni i pociągnęłam ją za rękę.-Już chodź a nie marudzisz...-wybiegłyśmy z domu chichocząc i poczekałyśmy chwilę na zamówioną wcześniej taksówkę.Roześmiane wsiadłyśmy do auta i powiedziałam nazwę klubu a kierowca zawiózł nas na miejsce.Przed budynkiem było jak zwykle pełno ludzi ale my wysiadłyśmy i podeszłyśmy to jednego z ochroniarzy.
-Cześć Max.-przywitałam się z dużym,ciemnym mężczyzną.
-Karo...Jak miło cię widzieć.-uśmiechnął się przytulając mnie.-Snack ostatnio o ciebie pytał.
-Naprawdę??Muszę się z nim zobaczyć.-uśmiechnęłam się a RiRi odcharknęła.-A tak.Max do Rihanna.RiRi to Max.-przedstawiłam ich sobie a oni uścisnęli dłonie.
-Miłej zabawy życzę.-uśmiechnął się serdecznie mężczyzna otwierając nam bramkę.Posłałyśmy mu szerokie uśmiechy i weszłyśmy do środka.Było pełno bawiącej się młodzieży i nie tylko.Snack jak zwykle był DJ'em więc powiedziałam mojej towarzyszce że najpierw pójdziemy się przywitać a później potańczyć.Zgodziła się bez wahania i w mgnieniu oka byłyśmy przy konsoli.Miejsce dla DJ było świetne ponieważ znajdowało się wyżej niż scena i miło za sobą szklany pokój gdzie była sofa i barek.Pokój był z szkła dźwiękoszczelnego więc było tam spokojnie.
-Witam szanownego pana.-uśmiechałam się do przyjaciela.Ten spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem i nacisnął jeden z przycisków.
-Witam szanowną panią.-przytulił mnie zsuwając słuchawki na szyję.-Wow...To Rihanna??-spojrzał na kobietę obok mnie.
-Mów mi RiRi...-wyciągnęła do niego dłoń.-Miło poznać.
-Wzajemnie...-pocałował jej rękę a później się wyprostował.-Może zaśpiewałabyś coś?
-Hm...Czemu nie.-wzruszyła ramionami i wzięła mikrofon od mojego przyjaciela.-Jak się macie?!-wykrzyknęła do ludzi tańczących a Snack wyłączył na chwilę muzykę zmieniając ją na Rihanny-Don't stop the music.Stałam obok mojego przyjaciela a kobieta śpiewała swoją piosenkę.Uśmiechała się i widać że przynajmniej na chwilę zapomniała o Bownie.Gdy skończyła pomachała do ludzi którzy tańczyli na parkiecie i patrzyli na nią z podziwem a później oddała mikrofon Snack'owi.-I jak mi poszło??
-Jak zwykle olśniewająca.-uśmiechnął się mój przyjaciel.
-Świetnie kochana.-przytuliłam się do niej z uśmiechem.
-Nie radziłbym wam teraz tam schodzić.-mężczyzna pokazał w stronę parkietu.-Rozszarpią was.
-Masz rację...-mruknęłam.
-To w takim razie zostajemy tu.Chyba że to problem?-spojrzała na DJ'a.
-Żaden.-uśmiechnął się łobuzersko do Barbadoski.Włączył kolejne piosenkę a my sobie stanęłyśmy z tyłu i tańczyłyśmy.Bawiłyśmy się świetnie mimo tego że byłyśmy smutne.-Karo!-zawołał do mnie mój przyjaciel.
-No??
-Zaśpiewasz??
-Nie!-zdziwiłam się jego propozycją bo nie wiedział że potrafię śpiewać.
-Miłosz mówił że jesteś świetna.-wcisnął mi do ręki mikrofon i zwrócił się do ludzi.-Słuchajcie!Mamy tu gościa specjalnego!Moją wielką przyjaciółkę którą udało mi się namówić aby zaśpiewała.-włączył piosenkę a ja posłałam mu zabójcze spojrzenie.Zaczęłam śpiewać i robić głupie miny.RiRi stała z otwartą buzią a ja się świetnie bawiłam.Było to pierwszy raz jak śpiewałam przed ludźmi.Wszyscy byli zachwyceni,gwizdali,krzyczeli i świetnie się bawili.Gdy skończyłam tę piosenkę Snack uśmiechnął się złowieszczo i puścił  kolejną dając mi znak żebym śpiewała.Zrobiłam co chciał i nadal się świetnie bawiłam.Przy trzeciej i ostatniej piosence zbiegłam po schodach na parkiet i śpiewając podskakiwałam po całej sali.Ludzie piszczeli i biegali za mną a ja wróciłam do Snack'a gdzie wejścia na górę broniło dwóch ochroniarzy więc dalej ludzie za mną nie mogli przejść.Zakończyłam piosenkę i pożegnałam się życząc miłej zabawy.Oddałam mikrofon przyjacielowi i szepnęłam że go kiedyś za to zabiję a później podeszłam do zdumiałej Rihanny.
-Ty jesteś wspaniała!-wykrzyknęła przytulając mnie mocno.
-Nie prawda...-otworzyłam drzwi do pokoiku i wzięłam z lodóweczki colę w puszcze siadając na sofie obok RiRi.-Chcesz coś??
-Może drinka...-powiedziała uśmiechnięta.
-Ale musisz się sama obsłużyć.-wytknęłam jej język i pokazałam na barek po naszej lewej.Szybko się podniosłyśmy,ja usiadłam przed blatem na wysokim krześle a Rihanna ustała za blatem.Uśmiechnęła się w podziwie.
-Ale tu tego jest...
-Ale proszę z rozsądkiem.-spojrzałam na nią.
-Jeden drink.
-Obiecujesz??
-Masz moje słowo.-wyciągnęła szklankę i różne trunki mieszając je.Zrobiła sobie kolorowy napój i usiadła obok mnie.Rozmawiałyśmy o całej tej imprezie i RiRi była w podziwie że tak śpiewam.-Musisz zaśpiewać ze mną w duecie.
-Nie ma mowy.-spojrzałam na nią smutnie a po chwili do pokoju wszedł Snack.
-I jak się podoba??-uniósł ręce do góry pokazując swoje królestwo.
-Boskie!-moja koleżanka była zachwycona.DJ ustał za blatem i zaczął robić sobie napój.
-O czym mowa??-spojrzał to na mnie to na piosenkarkę.
-Nie chce ze mną zaśpiewać w duecie.-pokazała na mnie palcem udając że się focha.
-Wiedziałem...-spojrzał na mnie.-Tylko czemu??
-Bo nie.-wzięłam moją puszkę i przeniosłam się na sofę.-Nie chcę żeby wszyscy mówili że coś osiągnęłam dzięki niemu...-powiedziałam smutnie siadając wygonie.Snack wiedział co nieco o moim związku,ale nie wiedział co się stało wczoraj.RiRi szybko i zwięźle mu wytłumaczyła i oboje usiedli obok mnie.
-Nie powinnaś się poddawać tylko przez niego.-mój przyjaciel spojrzał na mnie smutno.
-Masz wielki talent i powinnaś go wykorzystać.-dodała Rihanna.
-Nie.Nie i koniec.
Resztę wieczoru spędziłyśmy na tańczeniu i wygłupianiu się.Świetnie się razem bawiłyśmy ale niestety około 2 nad ranem musiałyśmy wracać.Max odwiózł nas swoim Jeep'em pod mój dom żegnając się z nami obydwiema.Cieszyłam się że Rihanna tak jak obiecała wypiła tylko jednego drinka więc nie zaszumiało jej w głowie.Zdjęłyśmy buty w salonie i pobiegłyśmy do pokoju.Moja towarzyszka rzuciła się na łóżko i głęboko westchnęła.Ja wyjęłam z szafy nasze piżamy i podałam tą jej.
-Ah...Wspaniały wieczór w spaniałym towarzystwie.-uśmiechnęła się spoglądając na mnie.
-Też tak uważam.-weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz.Zażyłam długiej i leniej kąpieli aby lekko się odprężyć.Szybko byłam już godowa do pójścia spać i gdy wyszłam do pokoju Rihanna szybko wskoczyła pod prysznic.Leżałam i patrzyłam w sufit uśmiechając się sama do siebie.Myślałam o tym jak śpiewałam przed tyloma ludźmi.Gdy piosenkarka wróciła skoczyła na łóżko siadając po turecku,przyglądała mi się uśmiechając.
-Nie możesz marnować talentu...
-Ri...Proszę nie dzisiaj...-przykryłam się kołdrą i patrzyłam na koleżankę.Po chwili usłyszałyśmy dzwonki naszych telefonów więc szybko za nie złapałyśmy.Wiadomość od Biebera była krótka "Wyjrzyj przez okno".Spojrzałam na koleżankę, już się nie uśmiechałyśmy.
-Wyjrzyj przez okno.-przeczytała na głos spoglądając na mnie pytającym wzrokiem.
______________________________________________________________________
:D Ahhh.... Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;) Ja jestem zadowolona i nawet usatysfakcjonowana.
Nie mam pojęcia kiedy dodam następny ponieważ muszę się uczyć... :/ Grrr...No cóż.
Postaram się jak najszybciej :*
-Patryś

sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 23 "Tak mi go brakuje..."

Był to Chris Brown.Wiedziałam że JB się z nim przyjaźni ale nigdy nie miałam okazji poznać go osobiście.A byłam jego naprawdę wielką fanką.Szybko wyskoczyliśmy z wody i podeszliśmy do mężczyzny.
-Yoł Chris.-przybili sobie swoją specyficzną piątkę a później Brown spojrzał na mnie.
-Jestem Chris Brown.-uśmiechnął się wyciągając do mnie dłoń.
-Karolina.-uścisnęłam rękę i odwzajemniłam uśmiech.Chris pocałował moją rękę i się uśmiechnął.
-Ona jest zajęta.-powiedział zły Justin przytulając mnie do siebie w talii.
-Taka piękna dziewczyna z tobą??Jaaaasne uważaj bo uwierzę.-zaśmiał się Brown.
-On mówi serio.-powiedziałam sięgając po ręcznik i się nim okryłam.Chris spojrzał wielkimi oczami.
-Naprawdę?Wy?Razem??-nie mógł uwierzyć.Ja chichotałam a Justin był na niego wkurzony.-Wow...
-To takie dziwne??-Justin wycierał sobie głowę.
-No.Ona jest piękna.-Chris usiadł na leżaku patrząc się na mnie.Po chwili przyszła do nas sama Rihanna,byłam w wielkim szoku a kobieta przywitała się z Bieberem.
-Cześć,jestem RiRi.A ty??-uśmiechnęła się do mnie siadając na kolanach Browna.
-To jest dziewczyna Biebsa...-powiedział piosenkarz cały czas mi się przyglądając.
-Karolina.-uśmiechnęłam się.
-Miło mi...
-Mnie również...Ja przepraszam idę się ubrać.-uśmiechnęłam się i poszłam w stronę kuchni.Szybko pobiegłam do pokoju mojego chłopaka i wzięłam szybki prysznic a później ubrałam się w ciuchy które miałam wcześniej na sobie.Gdy zeszłam na dół Justin był już odświeżony i razem z dwójką sław siedział w salonie.Chłopak był ubrany w to samo co wcześniej.Usiadłam obok niego przytulając się i patrząc na dwójkę gości.Chris i Justin rozmawiali o nowym samochodzie tego pierwszego a Rihanna siedziała znudzona.
-Chodź...Idziemy się przejść.-wstałam i podałam jej rękę.-Chyba że wolisz siedzieć tutaj i słuchać jak się ekscytują nową zabawką??
-Oczywiście że wolę iść z tobą.-zadowolone wyszłyśmy z salonu mówiąc chłopakom że idziemy się przejść i wyszłyśmy z domu.Rozmawiałyśmy o tym jak poznałam się z JB i jak to wyszło że jesteśmy razem.Szłyśmy do parku roześmiane i zadowolone.RiRi opowiadała jak to jest być sławną,chodzić na różne gale i dawać koncerty.Opowiadała mi śmieszne anegdotki z jej życia.Gdy doszłyśmy do jednej z ławek usiadłyśmy i skierowałyśmy nasze twarze do słońca zamykając oczy.
-Miło tak posiedzieć...-westchnęła.-Fajnie mi się z tobą rozmawia.-uśmiechnęła się lekko.
-Wzajemnie.
-Przykro mi że miałaś niemiłe spotkanie z Gomez...Też ją znam i serdecznie nie cierpię.-zaśmiała się a ja razem z nią.-Mówię serio...Kleiła się do Chrisa.-wywróciła oczami i spojrzała gdzieś za mnie.-Przyzwyczaiłaś się już do tego że wszędzie są paparazzi?-szepnęła a ja się odwróciłam i zobaczyłam 3 gości z aparatami, pomachałyśmy im a później wróciłyśmy do poprzedniej pozycji ignorując zainteresowanie nami dwiema.
-Tak,już tak.
-To dobrze...Czyli możemy jeszcze kiedyś wyjść??
-Pewnie.
-Może jutro od rana??Bo po południu wracamy do LA.
-To jutro o 10.00 tutaj??
-Idealnie.-uśmiechnęła się szeroko.-Chodź.Zmywamy się...-wstałyśmy i cały czas pogrążone w rozmowie wróciłyśmy do domu mojego chłopaka.Po cichutku weszłyśmy do budynku,chciałyśmy zrobić chłopakom niespodziankę i rzucić się im na szyje.Weszłyśmy do salonu a tam zobaczyłyśmy pannę Gomez jak siedzi pomiędzy Justinem i Chrisem.Myślałam że zaraz ją rozszarpię.
-Co to do cholery ma być?!-ustałam jak wryta krzyżując ręce na piersiach.Justin jedną ręką obejmował tą jędzę i całował ją po szyi,natomiast Brown całował ją po policzku.Rihanna też była nieźle wkurzona i w tej samej pozycji co ja ustała obok.
-Nie wiedziałam Gomez że teraz robisz za laskę do towarzystwa...-rzuciła kobieta obok mnie.Obydwie byłyśmy wkurzone i miałyśmy ochotę najpierw zabić Selenę a później chłopaków.
-Kochanie to nie tak jak myślisz...-Justin szybko wstał i podbiegł do mnie.Chris zrobił to samo podbiegając do RiRi,jednak my podniosłyśmy ręce dając znam aby nas nie dotykali i zrobiliśmy krok w tył.
-Jak mogłeś??-piosenkarka miała łzy w oczach i z bólem patrzyła na Browna.
-Obiecałeś że już mnie nie skrzywdzisz...-szepnęłam i pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.-Obiecałeś...-powiedziałam jakbym już nie miała sił i spojrzałam na Justina z bólem.-Nie mam już siły....-szepnęłam i skierowałam się w stronę drzwi.
-Ka, czekaj!-Rihanna pociągnęła mnie za rękę.-Mogę nocować u ciebie??
-Pewnie.Chodź.-uścisnęłam jej dłoń i obie wybiegłyśmy z budynku.RiRi wychodząc spojrzała przelotnie na Chrisa dając znać że strasznie cierpi.Ja nie chciałam patrzeć na Biebera,nie miałam na to ani siły ani ochoty.Szybko wybiegłyśmy z domu i skierowałyśmy się do mnie.Obydwie założyłyśmy okulary aby nie było widać że płakałyśmy.Udając że się dobrze bawimy,z uśmiechami i szybkim krokiem doszłyśmy do mnie.Na nasze szczęście nikogo nie było w domu więc pobiegłyśmy do mnie do pokoju.Rzuciłyśmy się na łóżko i zaczęłyśmy przeklinać cały świat.Nie myślałam że pierwszą osobą jakiej się dzisiaj wygadam będzie właśnie Rihanna.Świetnie mi się z nią rozmawiało bo rozumiała co czuję.Zaczęłyśmy płakać i nie miałyśmy ochoty na nic więc postanowiłyśmy już się położyć.Było około godziny 22.00.Wyciągnęłam piżamę i dałam ją mojemu gościowi a ta udała się do łazienki.Dla siebie wzięłam taką samą tylko że czarną i poczekałam aż łazienka się zwolni.Wzięłam laptopa i weszłam na strony plotkarskie gdzie było pełno zdjęć jak jestem z RiRi na spacerze,później tych jak wychodzimy zdenerwowane z domu Biebera.Rihanna wyszła z łazienki i usiadła obok mnie.
-Patrz.-podałam jej laptopa.
-Śliczna Karolina Lisowska,przyjaciółka sławnego Justina Biebera która najprawdopodobniej jest teraz jego nową dziewczyną, zaprzyjaźniła się z piękną Barbadoską.Obie dziewczyny wyszły na spacer i widać było że świetnie bawiły się w swoim towarzystwie.Nawet jak zauważyły że śledzą je paparazzi po prostu z uśmiechami pomachały a później znów wróciły do dyskusji.-czytała na głos.-Czy to początek nowej przyjaźni??Pamiętajmy że Karolina Lisowska ma 16 lat a Rihanna 25...Mamy nadzieję że Rihanna nie ściągnie Karoliny na złą drogę...Zobaczymy.
-To tylko prasa...-widziałam że dziewczyna posmutniała czytając ostatnie zdanie.
-Ale mają rację...W końcu lubię zajarać.-zamknęła laptopa i odstawiła go na biurko.
-Ale to nie znaczy że ja też muszę...Miałam już przyjaciół którzy jarali a ja jednak nie spróbowałam.Nie podoba mi się to i tyle ale to nie znaczy że mam coś do osób które palą.-myłam zęby.
-Czyli nie wyrzucisz mnie??Wiesz...Mogłabym po prostu wynająć pokój w jakimś hotelu ale byłabym sama.A ja bardzo bardzo nie chcę zostać teraz sama.
-Nie martw się...Nie zostawię cię.-uśmiechnęłam się do niej ciepło zmywając make up.-A teraz jeśli pozwolisz wykąpałabym się.-wytknęłam jej język a ona się zaśmiała.
-Pewnie,sorki.-wyszła do pokoju zamykając drzwi.Szybko się wykąpałam i wróciłam do pokoju.-Ej.A ty nie idziesz jutro do szkoły??
-Nie.Idziemy dopiero w środę bo jest jakiś strajk czy coś tam.-podłączyłam telefon do ładowarki i usiadłam na łóżku obok Rihanny.
-To w takim razie nigdzie jutro nie jadę.Przedrukuję bilet na wtorek wieczór.-uśmiechnęła się szeroko.
-Naprawdę?Było by świetnie!-ucieszyłam się bo strasznie ją polubiłam.
-Pewnie.Zaraz zadzwonię do mojego managera.-wzięła swój telefon i szukała numeru.
-Może coś obejrzymy??
-Horror.-uśmiechnęła się złowieszczo a ja zachichotałam.
-Ok...Ja idę zrobić popcorn.-wyszłam z pokoju i zbiegłam do kuchni.Uszykowałam colę,chipsy,lody i zrobiłam popcorn.Wszystko położyłam na tacę i zaniosłam do pokoju gdzie na podłodze był rozłożony koc i poduszki.
-Udało się...Mam samolot na wtorek o 23.35 i skont wiedziałaś że gdy jestem smutna dużo jem??-spojrzała na mnie z uśmiechem,usiadłam obok i postawiłam tacę przed nami.
-Nie wiedziałam...Po prostu ja uwielbiam jeść gdy mam dołka.-wzruszyłam ramionami i wzięłam łyżeczkę nabierając lody.-Co oglądamy??
-A co masz??-zapytała a ja wzięłam pudełka z filami i podałam jej całą kolekcję horrorów.-Weźmiemy Egzorcystę.
-Oooo niezły gust.-uśmiechnęłam się i wyjęłam płytę z opakowania wkładając ją do DVD.Przez cały film się śmiałyśmy...Nie wiem z czego ale każda straszna scena nas rozśmieszała.W pewnym momencie usłyszałyśmy pukanie do drzwi wiec szybko wstałam i otworzyłam.
-Mała??Z kim ty się tak śmiejesz??
-Yyy..-spojrzałam na brata a później na Rihannę.
-Cześć jestem RiRi.-uśmiechnęła się machając do mojego brata.
-A!O Boże! To Rihanna!-zaczął się drzeć.-To ona!A!To naprawdę ona!-Wiedziałam że Miłosz jest wielkim fanem Rihanny,ja ją lubiłam ale nie zachowywałam się jak jakaś napalona fanka.RiRi zaśmiała się z zachowania Miłosza i podeszła do mnie.
-Miłosz to Rihanna.Rihanna to mój brat Miłosz.-śmiałam się z jego miny bo wyglądał jakby właśnie zobaczył nie wiadomo co.
-Jestem twoim wielkim, wielkim fanem.Uwielbiam ciebie,twoją muzykę i twój styl.Jesteś wspaniała.
-Miłosz spokojnie...RiRi zostaje u nas do wtorku więc spokojnie.-śmiałam się a mój brat zmierzył mnie złym wzrokiem.-A teraz wypad.-powiedziałam poważnie co rozbawiło mojego gościa.Kobieta pomachała mu i wróciła na kołdrę.Ja za chwilę też usiadłam obok niej.-Sorki za niego.
-Nie ma sprawy,przyzwyczaiłam się...-mrugnęła okiem i włączyła film.Resztę obejrzałyśmy dość nieuważnie ponieważ rozmawiałyśmy cały czas jak to jest mieć fanów i wgl.-Ka,Mam prośbę.-spojrzała na mnie niepewnie.
-Słucham?-uśmiechnęłam się ponieważ podobało mi się jak mnie nazywała.
-Pojechałabyś ze mną jutro do hotelu po moje rzeczy??Nie chcę się z nim widywać sama...-powiedziała smutno, wyglądając przez okno.
-Oczywiście.Nie ma problemu.-przytuliłam ją bo widziałam że znów jedna łza spływa jej po policzku.
-Dziękuję.-uścisnęła mnie i się lekko uśmiechnęła.Film się skończył nawet nie wiem kiedy a my siedziałyśmy i opowiadałam Rihannie moje dzieciństwo i to jak mi mieszkało się we Włoszech i jak czuję się tutaj.Gdy zrobiłyśmy się senne,zostawiłyśmy resztę jedzenia i opakowania na tacy a biorąc kołdrę i poduszki położyłyśmy się do łóżka.Ja miałam swoją kołdrę a Rihannie dałam inną.Szybko zasnęłyśmy ale przed tym rozmawiałyśmy jeszcze o wielu rzeczach.Obudziło mnie pukanie do drzwi więc szybko wyskoczyłam z łóżka i otworzyłam.
-O, hej mamo.
-Czy mogę wiedzieć co tu się dzieje??-była lekko zła więc wyszłam z pokoju i zeszłyśmy na dół do salonu.Wytłumaczyłam jej całą sytuację i przepisałam że przed przyprowadzeniem RiRi do domu nie zapytałam jej o zgodę.Moja mam była bardzo wyrozumiała więc mnie przytuliła i wybaczyła mówiąc że jej bardzo przykro że JB mnie znowu skrzywdził.
-Przygotuję wam naleśniki na śniadanie,dobrze??-pocałowała mnie w głowę i skierowała się do kuchni.
-Wyśmienicie.-uśmiechnęłam się szeroko i pobiegłam na górę do swojego pokoju.Rihanna już nie spała tylko leżała i wpatrywała się w sufit.
-Hej.-usiadłam obok niej.-Co jest??
-Śnił mi się...Śniło mi się że mi się oświadczył.Tak mi go brakuje...Ale nie chcę jak na razie z nim dzielić pokoju...Po prostu nie chcę go na razie widzieć.-popłakała się i zasłoniła twarz dłońmi.Przytuliłam ją i powiedziałam że się pogodzą...Że jej nie opuszczę i że zawsze będzie mogła do mnie zadzwonić albo odwiedzić.-Dziękuję...Naprawdę bardzo cię polubiłam.
-Ja ciebie też RiRi.-uśmiechnęłam się i zeszłam z łóżka.-A teraz musimy się wystroić skoro musimy jechać po twoje rzeczy prawda??
-Ale ja nie mam w co.
-Jesteśmy prawie takie same więc moje ubrania będą na ciebie dobre.-uśmiechnęłam się.
-Jednak sądzę że mam trochę większy tyłek od ciebie.Chociaż też masz spory.
-No dobra tyłek może tak...To ubierzesz sukienkę i będzie ok.-powiedziałam dumna z swojego pomysłu.
-Ok.-podeszła do mnie i zaczęłyśmy szukać jakiś ubrań.Rihanna wybrała sobie strój i zadowolona poszła się przebrać.Ja także szybko znalazłam zestaw i strasznie podobał mi się fakt że koszula była prześwitująca.Nawet nie pamiętałam że mam taką koszulę...
____________________________________________________________________
Z tego jestem bardzo zadowolona :D Ipppp...
Wow dwa jednego dnia...Nieźle,nieźle xD
Eh... Pewnie jutro też dodam bo już mam pomysł a może nawet jeszcze dzisiaj wieczorem mi się uda ale szczerze w to wątpię :/
Liczę an to że będziecie zadowoleni ;)
Proszę o jak najwięcej komów :*
-Patryś

Rozdział 22 "-Co wy tam tak długo robiliście??"

-Hmm...Czyli skoro uprawiasz jogę jesteś pewnie bardzo elastyczna??-spojrzał na mnie z cwaniackim uśmiechem.
-No nie powiem że nie.-wytknęłam mu język siadając na nim okrakiem.
-Pokażesz coś??-zapytał podnosząc się na łokciach.Cały czas się uśmiechał zadowolony.
-To że umiem szpagat już wiesz...-zaszłam z chłopaka i ustałam na środku pokoju podpierając się pod boki.-Hmmm...Może to.-złączyłam nogi i schyliłam się dotykając czołem do kolan a dłońmi do pięt.
-Wow...-chłopak usiadł z szeroko otwartymi oczami.
-To też jest fajne.-wygięłam się bez problemu uśmiechając się do chłopaka.Siedział z otwartą buzią zdumiony.-Ale to też lubię.-kochałam jogę,jednak nikt o tym nie wiedział.Traktowałam to bardzo osobiście więc nie mówiłam o tym wgl.Justin wiedział to tym że coś takiego mnie interesuje ale tylko dlatego że kiedyś widział jak się rozciągałam na wycieczce do Santa Marinella.Zrobiłam jeszcze te same pozycja co wcześniej robiłam sama podczas jogi a na koniec zrobiłam szpagat.
-Eh....Ja bym się połamał.-zaśmiał się gdy już usiadłam obok niego.-Czemu nie mówiłaś że aż na tak wysokim poziomie jesteś??
-Traktuję to dość osobiście i o tym że praktykuję jogę wiedziałeś tylko ty i proszę niech tak zostanie.-spojrzałam na niego prosząco.
-Oczywiście.-cmoknął mnie w usta i się uśmiechnął.-Nie dosyć że piękna,inteligentna i z charakterkiem to jeszcze elastyczna...-znów pocałował moje usta.Uśmiechnęłam się szeroko.-Zaskakujesz mnie...
-To chyba dobrze??
-Wyśmienicie.-wyszeptał a później położył mnie na plecach nachylając się nade mną i namiętnie całując.Jedną rękę wsunął pod moje plecy dotykając swoimi dłońmi mojego nagiego kręgosłupa.Drugą ręką odgarnął mi włosy z twarzy.Wplotłam mu palce w jego włosy zrzucając czapkę.Całowaliśmy się przez chwilę aż usłyszeliśmy pukanie.
-Ugh..-JB jęknął a ja się zaśmiałam.-Cii...Udajemy że nikogo nie ma.-szepnął mi do ucha cały czas na mnie leżąc.
-No co ty głupku.Mój brat wie że jestem w domu.-zaśmiałam się i zwinnie wyślizgnęłam z pod chłopaka.
-Hej młoda...Ja wychodzę.-grzebał coś w telefonie.
-Mhmm...-cały czas się śmiałam.Miłosz widząc mój humor podniusł wzrok i zobaczył Biebera który leżał już na placach wpatrując się w sufit.
-Mogłem się tego domyślić...-uśmiechnął się spoglądając to na mnie to na mojego chłopaka.-Przeszkadzam pewnie?-pytał się już patrząc na mnie.
-Nie.-powiedziałam krótko ponieważ Bieber mi przerwał.
-Tak.
-Hahaha...-mój brat był rozbawiony całą sytuacją.-No nic...Ja idę bo nie chcę się spóźnić.Pamiętajcie że macie dopiero po 16-naście lat więc nie róbcie nic głupiego.-spojrzał na mnie.
-Nie musisz nas umoralniać.-syknęłam do brata wkurzona.Miłosz widząc moją reakcję uśmiechnął się dumnie.
-Nara młodzi.
-Siema stary.-wytknęłam mu język i zamknęłam drzwi.Odwróciłam się do Justina opierając o ścianę,powoli podeszłam do niego i usiadłam na jego kolanach.Chłopak szybko się podniusł do pozycji do siedzącej łapiąc mnie za biodra.
-Kocham cię...-pocałował mnie w szyję.
-Ja ciebie też głupku.-wzięłam jego poliki w dłonie i spojrzałam w jego czekoladowe oczy.Były przepełnione uczuciem i radością.Pocałowałam go najpierw delikatnie a później namiętnie.Chłopak przysnął mnie jeszcze bardziej do siebie.Całowaliśmy się przez chwilę,ręce chłopaka błądziły po moich plecach.Oderwaliśmy się od siebie i Justin położył się na plecach ciągnąc mnie za sobą.
-Masz 30 minut na przebranie się w coś ładnego i jedziemy do mnie.-uśmiechnął się głaszcząc mnie po głowie.-Jazzy już się nie może doczekać aż cię zobaczy.
-Mmmm...Chętnie pojadę.-pocałowałam go w policzek podnosząc się z łózka
-A i weź strój kąpielowy.
-E?-odwróciłam się do niego przodem napięcie patrząc jak na głupka.
-Jest ładna pogoda...A mój ojciec podgrzał już wodę w basenie więc jest idealna na kąpiel.-uśmiechną się leniwie.
-Ja się kąpać nie będę.-otworzyłam szafę i rozglądałam się za jakiś ładnym strojem.
-Hah...Jasne.-zaśmiał się cały czas mi się przyglądając.-Musisz i koniec,chyba że chcesz żeby Jazz i Jax byli smutni.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Ty już nie zastawiaj się rodzeństwem...Dobrze wiem że to ty chcesz popatrzeć na mnie w bikini.-z gotowym strojem zniknęłam w łazience.Szybko się przebrałam i gotowa z uśmiechem na ustach wyszłam z łazienki.
-Masz ten strój??
-Mam.-wytknęłam mu język.
-To idziemy.-podał mi rękę i wyszliśmy z domu,pogrążeni w rozmowie o byle czym dojechaliśmy do domu chłopka.Trzymając się za ręce weszliśmy do budynku.
-Jesteśmy!-krzyknął Justin ciągnąc mnie do kuchni gdzie wszyscy byli już w strojach kąpielowych.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się do wszystkich a maluchy uradowane podbiegły do nas. Ukucnęłam i przytuliłam ich mocno do siebie.Gdy już mnie puścili spojrzeli na mnie z uśmiechami.
-Będziesz się kąpać prawda??-zapytała dziewczynka.
-A mam inne wyjście??-spojrzałam na nich obojga.
-Nie.-powiedział Justin.
-Ty siedź cicho...
-Ah...Dzięki.-powiedział niby z fochem i się zaśmiał.Maluchy pobiegły po do salonu bo zaczęła się akurat jakaś kreskówka.
-Miło cię wreszcie widzieć Karli.-uściskała mnie Pattie.
-Ciebie również.-odwzajemniłam uścisk a gdy się już od siebie odsunęłyśmy przytuliłam się do boku Justina który mnie objął dumnie.
-Synku...-spojrzała na Justina.-Wiesz że chciałabym to usłyszeć oficjalnie.-uśmiechnęła się szeroko spoglądając to na mnie to na swojego syna.
-Ugh...-JB wywrócił oczami a ja go leciutko walnęłam w plecy upominając aby się zachowywał.-Więc...-wyprostował się dumnie.-Musimy wam coś powiedzieć...-spojrzał na mnie dając znak żebym to ja dokończyła.
-Jesteśmy razem.-uśmiechnęłam się nieśmiało spoglądając najpierw na Pattie później na ojca Justina a na końcu na Erin.
-Gratulacje..-uśmiechnęła się Pattie.-Nareszcie.-podeszła się przytulić więc ją serdecznie uściskałam a później uczyniłam to samo z pozostałymi którzy życzyli nam szczęścia i takie tam...
-Dobra...My idziemy się przebrać.-Justin pociągnął mnie za rękę w stronę swojego pokoju.Zaśmiałam się bo prawie biegliśmy i kiedy weszliśmy do pokoju chłopak zamknął drzwi przyciskając mnie do nich i całując po szyi.Zachichotałam.
-Kochanie...Mieliśmy się przebrać.-wplotłam palce w jego włosy i wygięłam się w pasie dotykając brzuchem chłopaka.-Justin.Mówię serio.-powiedziałam stanowczo a chłopak się opamiętał i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Masz rację...-szepnął cicho,był lekko smutny więc pocałowałam go namiętnie a później się odsunęłam.Uśmiechnął się skradając jeszcze jeden pocałunek.Szybko się przebraliśmy w stroje kąpielowe i razem zeszliśmy na dół.
-Ślicznie wyglądasz...-szepnął mi na ucho gdy schodziliśmy po schodach.Miałam na sobie jeden ze strojów który bardzo lubiłam.
-Dziękuję dziękuje.-uśmiechnęłam się dumnie i zajrzałam do salonu kontrolując czy maluchy jeszcze oglądają.Nie było nikogo więc wyszliśmy za dom.Erin i Pattie leżały na leżakach a Jeremy z dziećmi chlapali się w wodzi.Podeszłam do żeńskiej części towarzystwa i położyłam się na leżaku obok.Słońce naprawdę ciepło grzało więc aż miło było po wylegiwać się na leżaku.Rozmawiałyśmy o modzie jednak w pewnym momencie poczułam jak mokry i w porównaniu z moim rozgrzanym ciałem,zimny JB podnosi mnie do góry.
-Justin! Jesteś zimny!
-Oj nie przesadzaj...-śmiał się tak samo jak reszta,z uśmiechem niósł mnie w stronę basenu.
-Proszę,proszę,proszę nie wrzucaj mnie.-mówiłam nerwowo trzymając go za szyję.Jednak chłopak nie posłuchał i po chwili byłam już w wodzie.Byłam troszkę zła ale w mojej obronie młodsze rodzeństwo chłopaka popchnęło go do wody i wylądował obok mnie.Gdy się wynurzyłam śmiałam się i nie mogłam przestać.Chłopak był udawanie zły i patrząc na mnie szepnął abym wzięła powietrze do płuc więc tak zrobiłam i po chwili zanurzyliśmy się pod wodę całując.Było to miłe uczucie ponieważ bąbelki powietrza które wypuszczaliśmy wędrowały do góry po naszych twarzach.Gdy już tlen się nam skończył szybko się wynurzyliśmy.Wtedy dopiero stwierdziłam że woda jest naprawdę ciepła.
-Co wy tam tak długo robiliście??-zapytał Jax siedząc na brzegu basenu obok Jazzy.
-Yyy...-Justin spojrzał na brata wielkimi oczami a ja się roześmiałam.Położyłam się na plecach i zaczęłam dryfować.
-Justin mnie podtapiał.-powiedziałam widząc że mój chłopak nie może nic wykombinować.
-Ej!-zbulwersował się widząc że to na niego cała wina spadła.
-Nie dobry Justin!-krzyknęła Jazzy wskakując do basenu.Zarówno dziewczynka jak i chłopczyk potrafili pływać.Siostra JB podpłynęła do niego i zaczęła chlapać a on jak małe dziecko odwdzięczył się jej tym samym.Usiadłam na brzegu basenu i się wpatrywałam jak cała trójka rodzeństwa się wygłupia.
-Widać że go kochasz...-obok mnie usiadła Pattie.-On ciebie też.-uśmiechnęła się serdecznie.Cały czas przypatrywałam się mojemu chłopakowi.-O czym myślisz??
-Jestem tak szczęśliwa że nie myślę o niczym innym jak o nim.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Karo chodź do nas!-Justin spojrzał na mnie z uśmiechem.Ja jednak spojrzałam na Pattie pytającym wzrokiem,ponieważ rodzice nauczyli mnie manier i one nie pozwalały w połowie rozmowy odchodzić.
-Idź...-uśmiechnęła się mama chłopaka a ja wstałam i zgrabnie wskoczyłam do basenu na główkę.Pod wodę podpłynęłam do Jazzy która mnie nie zauważyła,wzięłam ją do góry i mocno przytuliłam.Dziewczynka w pierwszym momencie się wystraszyła ale później odwzajemniła uścisk.Popływaliśmy z dzieciakami jeszcze chwilę jednak dochodziła już godzina o której oni jedli więc razem z swoimi rodzicami i Pattie poszli do kuchni.Dryfowałam na plecach z zamkniętymi oczami a Justin mi się przyglądał.
-Jestem taka szczęśliwa z tobą.-spojrzałam na chłopaka podpływając już normalnie.Uśmiechał się delikatnie więc złapał mnie w talii i przysunął do siebie tak że oplotłam go nogami w pasie.Odgarnęłam jego mokre włosy z czoła i się uśmiechnęłam.Zaczęliśmy się całować cały czas uśmiechając jednak w pewnym momencie ktoś odchrząknął i zobaczyliśmy....
_____________________________________________________________________
Nie jestem zadowolona...Jednak moja koleżanka powiedziała że jest śliczny i mam go dodać.
Proszę napiszcie w komach co Wy o nim sądzicie i jak myślicie kto jest tą tajemniczą osobą?? :D
Pozdrowionka ;*
-Patryś

piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 21 "-Bo inni będą cię podrywać."

Na imprezę do Chrisa każdy pojechał w parach, samochodami chłopaków.Ja z JB byliśmy najszybciej przed domem kumpla.Zadowoleni wyszliśmy z samochodu i zaczekaliśmy na resztę.Justin usiadł na masce i skrzyżował ręce na klacie.Z uśmiechem mi się przyglądał.
-Co??
-Nic,nic.Po prostu patrzę.-uśmiechnął się szeroko.-I podoba mi się to co widzę.-zmierzył mnie od stóp do głowy i przygryzł wargę.Ja wywróciłam oczami i spojrzałam na drogę.Chłopak przyciągnął mnie do siebie i położył mi ręce na biodrach.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy z leciutkimi uśmiechami.
-Chciałabym cię pocałować...-szepnęłam.
-To czemu tego nie zrobisz??-spojrzał na moje usta.
-Zawsze mogą być tu paparazzi...-rozejrzałam się w około.
-Przejmujesz się tym??
-Nie chcę zobaczyć gdzieś że jestem nową zabawką Justina Biebera...Albo że po rozstaniu z Gomez pocieszasz się umawiając się ze mną...-spuściłam wzrok.
-Słońce...Nie przejmuj się tym.-podniusł mój podbródek i znów patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Nasze twarze powoli się zbliżały gdy nagle Miłosz zaparkował obok samochodu Biebsa.Odsunęliśmy się leciutko z grymasem na twarzach i spojrzeliśmy w stronę wysiadającej Hol i mojego brata.Po chwili podjechali też Tay z Kat.Całą szóstką udaliśmy się do budynku.Szłam przed Justinem który trzymał mnie za biodro.
-Dokończymy to później...-szepnął mi na ucho gdy już byliśmy w środku.Uśmiechnęłam się delikatnie i za chwilę podszedł Chris.
-Oooo Karo!-przytuliłam się do przyjaciela.
-Siemka Chris.
-Impreza była zorganizowana specjalnie dla was abyście się pogodzili a widzę że jednak poradziliście sobie bez mojej pomocy...-spojrzał na dłoń Biebera.-No cóż...
-I tak ci dziękujemy.-pocałowałam chłopaka w policzek.
-Gdzie twoja towarzyszka stary??-zapytał Miłosz.-W końcu każdy miał z kimś przyjść...
-Carson rozmawia z moją siostrą.-uśmiechnął się.Caitlin była kiedyś dziewczyną Justina...Nie uśmiechał mi się fakt że była na tej imprezie ale w końcu to jej brat ją zorganizował.
-Zatańczysz??-zapytał Justin widząc że mam grymas na twarzy.Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Pewnie.-chłopak złapał mnie za rękę i po chwili szaleliśmy już na środku salony w grupie innych osób.Tańczyłam tyłem do chłopaka który ocierał się o mnie z uśmiechem.Nie przeszkadzało mi to i też się uśmiechałam.Świetnie się bawiliśmy.Gdy zachciało nam się pić,razem poszliśmy do stolika gdzie były napoje.Stała obok nich była chłopaka.
-Justin!-uśmiechnęła się szeroko.
-Caitlin...-mruknął i złapał mnie w pasie przytulając do siebie.
-Co u ciebie??
-Wszystko dobrze...-podałam mu napój i upiłam łyk swojego.
-Jestem Caitlin.-przedstawiła się wyciągając do mnie rękę.
-Karolina.-uścisnęłam dłoń i wymusiłam uśmiech.
-My idziemy...-powiedział Justin ciągnąc mnie za rękę w stronę Taya i Kat.
-Co jest??-zapytał chłopak widząc że nie jesteśmy zadowoleni.
-Moja była...
-Eh...-mruknął Taylor.-Nie przejmuj się nią.Jesteś teraz z Karoliną.
-Nie jesteśmy razem!-powiedziałam podnosząc wzrok z nad kubka napoju.
-Nie??-wytrzeszczyła oczy Kat.-Naprawdę??
-No.-byłam lekko smutna i nie chciało mi się dłużej siedzieć na tej imprezie.Nikt nic więcej nie powiedział.Upiłam łyk i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Chcesz stąd iść?-zapytał JB widząc że się nudzę gdy siedzieliśmy na sofie.Opierałam głowę o ramie chłopaka.
-Tak...Nie mam ochoty tutaj siedzieć.
-Ja tak samo...-wstał i wyciągnął do mnie rękę.-Chodź...Zmywamy się.
-Ale jesteśmy tu dopiero 3 i pół godziny...-uścisnęłam jego dłoń i spojrzałam na niego.
-No i co?Nikt nie powiedział że musimy zostać do końca.Chodź,idziemy pożegnać się z resztą.
-Ok.-wstałam i razem poszliśmy do naszej paczki.Grzecznie przeprosiliśmy i pożegnaliśmy się z nimi.Wychodząc trzymaliśmy się za ręce i gdy już byliśmy na schodach spotkałyśmy siostrę Christiana.
-Już wychodzicie??Tak szybko??
-Nie twój interes Caitlin...-syknął Bieber i pociągnął mnie w stronę samochodu otwierając mi drzwi.Szybko wsiadłam a po chwili już jechaliśmy.Chłopak był zdenerwowany i to było widać.Położyłam mu rękę na karku i zaczęłam miziać jego włosy.Powoli się rozluźniał.
-Gdzie jedziemy??
-A gdzie byś chciała??-zapytał spoglądając na mnie i położył mi dłoń na kolanie.
-Nie mam pojęcia,ale nie chcę wracać do domu.-uśmiechnęłam się do niego.
-W takim razie pojedziemy w jedno miejsce...-powiedział uśmiechając się tajemniczo.
-Nie powiesz mi gdzie,prawda?
-Nie.-uśmiechnął się szeroko.
-Ugh...-wywróciłam oczami i spojrzałam na jezdnię.Przez całą drogę rozmawialiśmy o jakiś głupotach,na przykład takich jak to co robiliśmy wczoraj wieczorem i wgl.Gdy po 30 minutowej jeździe dotarliśmy przed jakiś hotel, Justin zaparkował i przed wyjściem spojrzał na mnie z tajemniczym uśmiechem.Byliśmy przed jakimś starym budynkiem.
-Gdzie my jesteśmy??-zapytałam gdy weszliśmy w bramę.
-To jest stary hotel w którym moi dziadkowie się poznali.Lubię tu przychodzić...-wchodziliśmy gdzieś po schodach.W pewnym momencie wyszliśmy na dach.Widać było całe miasto,było tu pięknie.
-Jest tu prześlicznie...-rozmarzyłam się podchodząc do barierki.
-Jesteś pierwszą osobą którą tu przyprowadziłem...-poszedł do mnie i stanął obok.-Mam do ciebie pytanie.-złapał mnie za ręce,staliśmy do siebie przodem patrząc sobie w oczy.-Karli...Od dawna układam sobie w myślach jak cię o to zapytać...I...Chciałbym...-jąkał się cały czas.-No bo...Zostałabyś moją dziewczyną??-zapytał uśmiechając się nieśmiało.
-Tak.-rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam.-Oczywiście że tak, głuptasie.-chłopak podniusł mnie do góry i kręcił kilka razy,cały czas przytulałam go mocno.Gdy już stałam chłopak złapał moje policzki i namiętnie pocałował.Trwało to chwilę zanim się od siebie oderwaliśmy.Spojrzeliśmy sobie w oczy i pojedyncza łza spłynęła mi po policzku,chłopak automatycznie wytarł ją kciukiem i musnął znów moje usta.
-Czemu płaczesz??-spojrzał na mnie czule.
-Tak długo na to czekałam...Cieszę się.-znów przytuliłam się do chłopaka który objął mnie mocno w talii.
-Ja też...-szepnął mi do ucha.-Kocham cię Karolina.
-Ja ciebie też Justin.-pocałowałam go czule i delikatnie a później znów spojrzałam w jego oczy.
Przez 3 godziny leżeliśmy na kocu który Justin przyniósł tutaj aby nie było mu zimno gdy spędzał tu czas.Leżeliśmy wtuleni wpatrując się w zachodzące słońce,Justin obejmował mnie w pasie jedną ręką której dłoń wylądowała na moim biodrze a drugą miał wsuniętą pod swój kark.Natomiast ja bawiłam się naszymi splecionymi palcami a druga leżała na moim brzuchu.Rozmawialiśmy o tym jak powiemy to naszym rodzicom i znajomym.A przede wszystkim jak Justin to ogłosi w show biznesie.Bałam się tego bo wiedziałam że nie wszystkie Beliebers będę z tego powodu zachwycone.Justin mnie pocieszał mówiąc że cały czas będzie ze mną i że razem damy radę.Widziałam że też się lekko obawiał tego wszystkiego.Gdy już się ściemniło i było około 24.00 postanowiliśmy wracać.Wtuleni zeszliśmy tą samą drogą a później wsiedliśmy do samochodu.Przez całą drogę rozmawialiśmy i trzymaliśmy się za ręce.Gdy już byliśmy pod moim domem Justin odprowadził mnie do drzwi.
-Teraz nareszcie nie musimy się ukrywać.-trzymał ręce nad moimi biodrami,ja miałam swoje splecione na jego karku.Chłopak delikatnie musnął moje usta.-Nareszcie...-szepnął zadowolony.-Dobranoc słońce.-pocałował mnie namiętnie a ja oczywiście odwzajemniłam.
-Dobranoc kochanie.-patrzyłam jeszcze jak chłopak odjeżdża w później cała w skowronkach weszłam do domu.W budynku było ciemno,co mnie nie zdziwiło ponieważ było po północy.Zdjęłam budy i na paluszkach poszłam do swojego pokoju.Zażyłam dłuższej relaksującej kąpieli i umyłam zęby.Odświeżona wyszłam w piżamie do swojego pokoju jednak tak zobaczyła mojego brata siedzącego na łóżku.
-Co ty tu do cholery robisz??-szepnęłam zamykając za sobą drzwi.
-Siedzę.-mruknął.Miłosz nie był ani pijany ani naćpany jednak zachowywał się dziwnie.Na kolanach trzymał swojego laptopa.
-Miłosz??Co ci jest??-usiadłam obok niego.Jednak on nic nie powiedział.Pokazał mi zdjęcia na których byłam ja i JB przed domem Chrisa,później jak wchodziliśmy do hotelu i jak całowaliśmy się przy pożegnaniu przed domem.Pomyślałam sobie że szybko te zdj trafiły do netu.Ale gdy wróciłam na ziemię spojrzałam na brata.-Nie rozumiem...
-Jesteście razem, prawda??-spojrzał na mnie pytająco.
-Tak...Dzisiaj mnie o to zapytał.-uśmiechnęłam się lekko.-Ale nie rozumiem czemu jesteś smutny...
-No bo jesteście razem.
-Powinieneś się cieszyć że jestem szczęśliwa.-nie mogłam pojęć jego myślenia.
-Ale teraz pewnie odetniecie się od nas.
-Miłosz??O czym ty pieprzysz??Przecież my się nie odsuniemy od paczki.I tak jak sam to mówiłeś wyglądaliśmy jak dwójka zakochanych więc teraz zmienił się tylko fakt że jednak jesteśmy razem.-przytuliłam brata.-To że jestem z JB nie zmieni faktu że cię kocham.
-To chciałem usłyszeć.-uśmiechnął się szeroko całując mnie w głowę.
-Manipulator...-wywróciłam oczami i wyswobodziłam się z uścisku brata.
-Więc jak? Opowiesz co robiliście??-spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Jutro, głupku.Padam z nóg.-położyłam się wygodnie i przykryłam kołdrą.-Dobranoc.-powiedziałam do brata który już był przy drzwiach.
-Dobranoc panno Bieber.
-Idiota...-syknęłam i się zaśmiałam.Gdy mój brat zamknął drzwi ułożyłam się wygodniej i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.Byłam taka szczęśliwa że wreszcie mogłam przyznać iż Justin jest ze mną.
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju,niezadowolona jęknęłam i wstałam wędrują do szafy po jakieś ciuchy.Gdy już strój miałam przygotowany poszłam się przebrać i ogarnąć do łazienki.Uśmiechałam się do odbicia w lustrze gdy myłam zęby i myślami cały czas byłam w obłokach.Gotowa wyszłam z łazienki i wkładając tel do kieszeni spodenek zeszłam do kuchni.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się do brata który szperał w lodówce.
-Cześć młoda.
-Gdzie rodzice??-zapytałam siadając na krześle przy blacie.
-Na zakupach.
-A mała?
-Z nimi.-powiedział z grymasem wyjmując mleko.-Czasami jej zazdroszczę.Rodzice poświęcają jej tyle czasu a ze mną ojciec nawet nie pogada.-zalał płatki mlekiem i usiadł naprzeciwko mnie.
-Ja niby czasem też...Chciałabym opowiedzieć mamie wszystko ale ona nie ma czasu...-powiedziałam smutna biorąc jabłko.Spojrzałam na zegarek ścienny i była godzina 11.34.Opowiedziałam bratu cały wczorajszy wieczór z Biebsem.
-Wychodzę dzisiaj z Holly na randkę.-uśmiechnął się szeroko mój brat.
-I nic mi nie powiedziałeś wcześniej?!Dzięki...
-Byłaś tak zajęta Bieberem a ja ją zaprosiłem wczoraj.-wytknął mi język.
-Muszę do niej zadzwonić.-wyjęłam tel i szukałam numeru przyjaciółki.Odebrała już po drugim sygnale więc włączyłam na głośnomówiący i poszłam do salonu.
-Hej kochana.-przywitała się dziewczyną,ja usiadłam na sofie podkurczając kolana pod brodę i patrzyłam przez okno.
-Hej słońce.Co u ciebie??
-Miłosz zaprosił mnie na randkę!-piszczała przejęta.-Kat chce pogadać.Poczekał włączę na głośnomówiący.
-Kat jest u ciebie??
-No.
-Hej Karo!-druga przyjaciółka też była podekscytowana.
-Hej Kati.-uśmiechnęłam się szeroko słysząc swoje przyjaciółki.-Więc opowiadać mi tutaj wszystko.
-To raczej ty powinnaś się nam tłumaczyć,młoda damo.-powiedziała niby złym tonem Hol.
-Widziałyście już foty??
-Trudno ich nie zauważyć.Są wszędzie.-zaśmiała się Kat.Opowiedziałam dziewczyną całą sytuację a one piszczały zadowolone.
-No nareszcie...Ile może było czekać?-Kat była taka szczęśliwa,cieszyłam się że dziewczyny mnie wspierają.
-Dobrze że się odważył.-Hol była z naszej trójki zawsze poważna.Mimo to jednak ja byłam tą najdoroślejszą i najodpowiedzialniejszą.Dziewczyny opowiedziały mi co wczoraj działo się na imprezie,i stwierdziłam że dużo nas nie ominęło...Ponieważ nic szczególnego się nie działo.
-Dobra kochana,my musimy już kończyć.-powiedziała Katnis.
-Spoko,zobaczymy się dzisiaj??-zapytałam moje przyjaciółki.
-Się zobaczy.
-To pa kochane głupki.-uśmiechnęłam się do telefonu.Dziewczyny się pożegnały a później rozłączyły.Była godzina 12.45 więc postanowiłam pooglądać najpierw telewizję zanim zacznę przygotowywać obiad. Jednak nie było nic ciekawego więc wyłączyłam i poszłam do kuchni.Zrobiłam mięso i usmażyłam frytki,nie chciało mi się robić nic szczególnego ponieważ bolała mnie trochę głowa i nie miałam na nic siły.Zawołałam swojego brata i pogrążeni w rozmowie o tym gdzie Miłosz zabiera Hol skonsumowaliśmy swoje dania.Mój brat zmył naczynia a ja postanowiłam zrelaksować się ćwicząc jogę w salonie.Szybko pobiegłam do pokoju przebrać się w coś bardziej wygodnego i gdy już byłam gotowa ustałam przed lustrem.
-Mmm...Niezła figura.-uśmiechnęłam się do siebie i zadowolona pogłaskałam brzuch.Dumna z tego jaką mam figurę ubrałam strój sportowy i zeszłam na dół.Na początek zrobiłam parę ćwiczeń rozgrzewających a później robiłam moje ulubione pozycje,, i na końcu . Uwielbiałam jogę ponieważ bardzo mnie odprężała i pozwalała mojemu ciału utrzymywać elastyczność.Z mojej oazy spokoju wyrwał mnie dzwonek do drzwi.Szybko wstałam i pobiegłam otworzyć.
-Wow...-otworzyłam drzwi i stał w nich Justina.
-Hej kochanie.-uśmiechnęłam się do chłopaka który stał z szeroko otwartymi oczami i buzią.
-Zabraniam ci się tak ubierać.-od razu spoważniał.
-Niby dlaczego??
-Bo inni będą cię podrywać.-patrzył głęboko w moje oczy.
-Jesteś stuknięty.-przytuliłam go za szyję i pocałowałam w usta.
-A tak na serio po co ci ten strój?-zapytał wchodząc za mną do salonu.
-Joga.-uśmiechnęłam się biorąc telefon z stolika i złapałam chłopaka za rękę ciągnąc do mojego pokoju.
-Coś się stało??-zapytał niepewnie.Widziałam że się martwił bo wiedział że uprawiam jogę tylko w tedy gdy boli mnie głowa albo się czymś zamartwiam.
-Głowa mnie trochę boli.-weszliśmy do pokoju,wzięłam ciuchy w których byłam wcześniej ubrana i poszłam się szybko przebrać do łazienki.Gdy wyszłam JB leżał na łóżku i mi się przyglądał.Ja położyłam się obok i wtuliłam się w chłopka który mnie objął.
___________________________________________________________________
Nie wiem czy się Wam spodoba bo boli mnie głowa i jestem troszkę przeziębiona.
A gdy nie czuję się dobrze mam jeszcze bardziej rozbujaną wyobraźnię xD
Jednak liczę że was wciągnie :P Proszę o opinię w komach ;*
Pozdrowionka i udanego weekendu <3
-Patryś