poniedziałek, 4 lutego 2013

Liebster Award

Siemka wszystkim :) Kto by pomyślał że zostanę nominowana do Liebster Award :D

Jeśli nie wiecie co to LA opiszę w paru słowach:

Nominacja do LA jest przyznawana przez innego blogera w ramach uznania i przyznania że ktoś pisze niezłego bloga.Przynzaje się ją najczęściej blogom o małej liczbie obserwatorów i daje to możliwość "reklamowania" bloga. Po odebraniu nagrody trzeba odpowiedzieć na 11 pytań które osoba nominująca Ci zadała.Po odpowiedzeniu Ty nominujesz kolejne 11 osób zawadzając 11 pytań i informujesz je o tym.

Nominowała mnie Łucja. O której bardzo bardzo dziękuję za wyróżnienie :)

Wchodźcie na jej bloga ;) :http://nowe-zycie-z-one-direction.blogspot.it/

Pytania od Łucji:

1) Od kiedy jesteś fanką 1D, JB??
Hmmm...JB lubię od naprawdę bardzo dawna...Tak mniej więcej już 4 lata :) Może więcej.
2 Dlaczego piszesz bloga?
Eh...Mam bardzo rozbudowaną wyobraźnię i często pisałam coś na kartkach czy w zeszytach.Pewnego dnia postanowiłam że pokażę to komuś i wybrałam pisanie bloga.
3) Ulubiona książka?
Jest ich baaaardzo dużo bo kocham czytać a takie najbardziej lubiane to: Ever (wszystkie części), Wampiry w wielkim mieście,Igrzyska Śmierci (też wszystkie części) i Saga Zmierzch. Ale muszę przyznać że wolę czytać blogi.
4) Masz rodzeństwo?
Mam, młodszą siostrę.
5) Czy twoja rodzina popiera twoją miłość do idola?
Nie przeszkadza im to.Ale mój ojciec nie jest do końca zadowolony twierdzi że wolałby gdybym słuchała polskiej muzyki.
6) Czy wie że piszesz bloga?
Wiedzą, i czasami im to przeszkadza.Ale jednak tolerują :)
7) Wolisz czytać blogi o swoim idolu/idolach, czy nie dotyczące ich? Jak to drugie to o czym?
Zdecydowanie wolą czytać o swoim idolu.Nie czytam o innej tematyce.
8) Ulubiona piosenka twojego idola?
Uwielbiam wszystkie ale jednak te których słucham najczęściej to: "Fall", ''All around the world", "Turn to you" i "Pray"
9) Ulubiony film?
Tutaj też mam dylemat ponieważ jest kino-maniaczką :D Ale uwielbiam: "Zabójcze ciało", "Bad boys 2", "Jestem legendą", "LOL" i na pierwszym miejscu jest oczywiście "Never Say Never"
10) Ulubiona potrawa?
Zdecydowanie wszelkiego rodzaju owoce morza i spaghetti robione na przeróżne sposoby.
11) Najśmieszniejsza historia z życia?
Yyy... Było ich dużo bo jestem zabawną osobą lubiącą się wygłupiać. Opowiem jedną taką bardziej hmmm "przyzwoitą" więc byłam z przyjaciółmi na plaży i z moimi przyjaciółkami opalałyśmy się i w pewnym momencie poszłam do barku po colę a tam był mężczyzna który strasznie przypominał mi mojego tatę i byłam święcie przekonana że to on więc podbiegłam do mężczyzny krzyczą" Tato!!" i rzuciłam mu się na szyję a później jednak się zorientowałam że to nie mój ojciec więc szybko przeprosiłam i wróciłam do moich koleżanek.Mina gościa była bezcenna xD a jeszcze później koledzy komentowali moje zachowanie więc się śmieliśmy przez całe popołudnie :)

Blogi które nominuję:
http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.it/
http://dariaa.bloblo.pl/
http://you-only-love-once.blogspot.it/
http://swaggerbelive.blogspot.it/
http://storywithjustinbieber.blogspot.it/
http://be-alright.bloog.pl/

(Musi wystarczyć tylko tyle ponieważ tylko tyle czytam :D)


Pytania ode mnie :
1)Czy JB to twój jedyny idol?? Jeśli nie,to kim są inni??
2)Co sprawiło że piszesz bloga??
3)Ulubiona piosenka JB??
4)Ulubiony aktor??
5)Jesteś za czy przeciw Jelenie??
6)Ulubiony film?
7)Co sądzisz o 1D?
8)Czytasz książki??Jeśli tak to jaka jest twoja ulubiona?
9)Piszesz opowiadania tylko na blogu??
10)Masz więcej niż 1 bloga??Jeśli tak to napisz jakie :) (Chętnie bym poczytała :D)
11)Jaki sport lubisz??

Mam prośbę do autorek blogów przeze mnie nominowanych aby napisały mi w komentarzu przy powiadomieniu o nominacji kiedy dodadzą odpowiedzi ponieważ bardzo chciałabym je przeczytać ;)
Pozdrawiam Wszystkich :*
-Patryś

Rozdział 12 "-Jest mi to w zupełności obojętne."

Od wycieczki minęło już pół roku...Przez cały pobyt w Italii bardzo zaprzyjaźniliśmy się z JB.Chodziliśmy razem na plażę,wygłupialiśmy się rzucając poduszkami,oglądaliśmy różne filmy i opowiadaliśmy sobie wszystko.Całą przeszłość,marzenia,plany na przyszłość.Justin i Chris przyłączyli się do naszej paczki i cała nasz 6 spędzała razem popołudnia.Byliśmy jednością.W szkole na przerwach zawsze siedzieliśmy razem,na stołówce tak samo.Justin bardzo zaprzyjaźnił się z moim bratem więc często albo ja i Miłosz chodziliśmy do Biebsa albo on przychodził do nas.
Był właśnie 13 marca.
Obudziłam się w swoim ciepłym łóżeczku,słońce ładnie grzało przez okno.Zwlekłam się z łóżka i wzięłam uszykowane ciuchy i poszłam się ogarnąć do mojej łazienki.Gdy byłam już prawie gotowa,zostało mi tylko wyprostować włosy i zrobić make up,do mojej łazienki wpadł Miłosz z kamerką.
-Młoda nagrywam filmik dla JB żeby miał co oglądać podczas trasy.-właśnie malowałam kreskę na oku.Na samą myśl kredka wypadła mi z ręki.Podparłam się na rękach o zlew i westchnęłam próbując powstrzymać łzy.-Karo...-Miłosz opuścił kamerę i mnie przytulił.-On o tobie nie zapomni...Wiem że obojgu wam jest ciężko ale uwierz że ten miesiąc naprawdę szybko zleci...I gdy Justin wróci znów będziecie zachowywać się jak para zakochanych idiotów.
-Nie jesteśmy parą zakochanych!!-zbulwersowałam się odpychając chłopaka.Wróciłam do kończenia czynności którą przerwał mi mój brat.
-Jaaaasne...-Miłosz znów zaczął kamerować.-Już się nie wkurzaj księżniczko i powiedz coś miłego naszemu Bieberowi.-uśmiechnął się.Skończyłam make up i byłam już gotowa, uśmiechnęłam się do lustra a później z tym samym uśmiechem odwróciłam się w stronę Miłosza.
-Kochany Biebsie...Nie wiem jak bez ciebie będę mogła znosić mojego brata.-wywróciłam oczami.-Ale też nie wiem komu ja będę się zwierzać.-posmutniałam.-Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie cholernie ważny i że kocham cię jak brata bliźniaka który zna mnie na wylot...Chciałabym abyś pamiętał o mnie i reszcie paczki podczas trasy.Mam coś dla ciebie.-znajdowaliśmy się już w pokoju.Miłosz siedział na łóżku a ja wzięłam swoją gitarę i zagrałam pierwsze nuty.-Pewnie wiesz że nie grałam od przeprowadzki tutaj ale jest coś co chciałabym ci pokazać.-zaczęłam grać melodię piosenki którą razem z Justinem ułożyliśmy na wycieczce.Grałam i śpiewałam tekst przez nas napisany.Nikt nie słyszał że potrafiłam śpiewać,nawet Justin tego nie wiedział.Gdy skończyłam uśmiechnęłam się do kamerki.-Mam nadzieję że pamiętasz to jak pisaliśmy nuty i tekst na balkonie hotelu w Santa Marinella i mam też nadzieję że cię się spodoba moje wykonanie.-odstawiłam gitarę na stojak i znów spojrzałam w stronę sprzętu.Przesłałam buziaka i się blado uśmiechnęłam.-Miłej trasy głupolu.-znów się uśmiechnęłam.
-Wow...-Miłosz opuścił kamerę i się na mnie spojrzał.-Ty...Ty potrafisz śpiewać!!
-Czy ja wiem...-wzruszyłam ramionami i wzięłam swoją torbę wychodząc z pokoju.
-Jesteś świetna!!
-Nie jestem i koniec.
-On nie wiedział prawda??
-On nie wie.-schodziliśmy po schodach.-I niech się nie dowie do obejrzenia filmiku.
-Nie pisnę słówka.
-Nie piśniesz bo byś miał przechlapane.-odwróciłam się do niego uśmiechając złowieszczo.Wychodziłam tyłem z domu,Miłosz szedł normalnie.
-Idź normalnie bo się przewrócisz...-powiedział i w tamtym momencie potknęłam się o jakiś kamień,bym się przewróciła ale w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Miłosz się uśmiechnął.-A nie mówiłem...
-Nie przewróciłam się!-powiedziałam stawiając i odwracając się w stronę osoby która mnie złapała.-Justin!-wykrzyknęłam żucając się mu na szyję.Bardzo mocno go przytuliła.
-Bo mnie udusisz...-też mnie mocno ścisnął i podniusł do góry.Wykorzystałam chwilę i oplotłam go nogami w pasie.
-Kto by pomyślał...Jeszcze pół roku temu to do mnie się tak przytulała.-mruknął Miłosz a Justin się zaśmiał.
-Zamknij się...-skarciłam brata.
-Mała mam cię nieść do szkoły??-zaśmiał się Justin cały czas mnie przytulał.
-Tak...-szepnęłam jak mała dziewczynka.Justin się zaśmiał i skierował w stronę chodnika.-Nie.Żartuję, postaw mnie.To głupio wygląda.-zaśmiałam się a chłopak mnie odstawił.Dopiero wtedy mogłam mu się przyjrzeć jak jest ubrany.-Ej! Co się stało z moim bratem!! On nie jest taki przystojny!!-zaśmiałam się.
-Wielkie dzięki...-mruknął JB niby znudzony.Ja mu wytknęłam język.
-Stary kiedy masz samolot??
-O 17.30.-powiedział smutny spoglądając na mnie.Złapałam go za rękę i przytuliłam się do jego ramienia.Chłopak ścisnął moją dłoń.
-Pojedziemy cię z tobą.-zaproponował Miłosz.
-Bardzo bym chciał.-objął mnie w pasie a ja przytuliłam się do niego.
-Idziesz do szkoły??-zapytał Miłosz,ja nie byłam w stanie niczego powiedzieć.
-Nie...-szepnął a ja automatycznie się leciutko odsunęłam.-Przykro mi mała...-pocałował mnie w czoło.-Muszę załatwić jeszcze sprawy odnośnie lotu...Ale przyjadę po was pod szkołę.-przytulił mnie mocniej a ja znów się w niego wtuliłam.Po chwili drogi w ciszy znaleźliśmy się przed sql.
-Ja nie chcę iść...-szepnęłam do Miłosza.
-Mała...Wiesz że gdyby to ode mnie zależało to byś nie musiała iść.-wzruszył bezradnie ramionami.Ja znów wtuliłam się w szyję Justina,chłopak też mnie mocno przytulał w pasie.
-Leć już bo się spóźnisz...-szepnął mi do ucha.
-Ja nie chcę...-powiedziałam rozpaczając.
-Też nie chcę cię wypuszczać...
-Gołąbeczki...Karo musi iść.-zaśmiał się Miłosz ale dobrze wiedziałam że też jest mu przykro że jego najlepszy przyjaciel jedzie w trasę na miesiąc.
-Przywalę mu później...-powiedziałam odsuwając się od Justina.Miał łzy w oczach i jedna spłynęła mu po policzku szybko ją wytarłam kciukiem.-Do zobaczenia później Justin.-pocałowałam go w policzek i się odwróciłam,wymijając Miłosza szybko poszłam do szkoły.Gdy drzwi zatrzasnęły się za mną szybko pobiegłam do swojej szafki i gdy już się przy niej znalazłam zsunęłam się i usiadłam na podłodze.Rozpłakałam się...po chwili poczułam jak ktoś przy mnie kuca i łapie za dłonie.
-Nie zostawiłbym cię samej...Dzisiaj idziesz ze mną.-znów usłyszałam głos JB.
-O czym ty mówisz??
-Dzwoniłem do twoich rodziców i zgodzili się abyś dzisiaj nie poszła do szkoły tylko spędziła te ostatnie chwile ze mną...Zgodzili się...Ale teraz wystarczy tylko żebyś ty się zgodziła.-popatrzyłam na niego a chłopak lekko się uśmiechnął i starł łzy z moich policzków.Ja rzuciłam mu się na szyję tak że wylądowaliśmy na podłodze.Śmieliśmy się głośno.
-Masz okulary.-wręczył mi swoje okulary które miał założone na głowie.-Make up ci się rozmazał.-wytknął mi język.
-Ugh...-szybko wzięłam od niego przedmiot i założyłam na nos.
-Panna Lisowska i pan Bieber?? -usłyszeliśmy głos dyrektora.-Justin od dzisiaj masz już wolne a ciebie Karolino też nie powinno tutaj być.Dzwoniła twoja mama i wszystko wytłumaczyła.
-Tak tak panie dyrektorze tylko chodzi o to że ja do tej pory nie miałam o tym pojęcia i Justin po mnie przyszedł.-wstałam szybko i stanęłam przed mężczyzną.Justin zrobił tak samo.
-Zmykajcie.-uśmiechnął się.-Justin...Miłej trasy.-uśmiechnął się i wyciągnął do chłopaka rękę
-Dziękuję proszę pana.Ale pewnie nie będzie tak wesoło.-spojrzał na mnie ściskając dłoń dyra.
-Ah...Rozumiem.-uśmiechnął się.-Przepraszam że pytam...Ale wy jesteście razem??
-Nie.-powiedzieliśmy równocześnie.
-Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo.-uśmiechnęłam się.
-Ah..To w takim razie przepraszam.-uśmiechnął się dyrektor.-Miłego dnia dzieci.
-Miło dnia.-odpowiedziałam gdy dyrektor już odchodził.Justin nic nie mówił,był smutny.Wyszliśmy ze szkoły nic nie mówiąc.-Hej,co jest??-złapałam go za rękę.
-Nic.-odpowiedział zamyślony.
-Doprawdy?? To czemu to nic tak cię zasmuciło??-spojrzałam na niego.Chłopak patrzył przed siebie,był bardzo przygnębiony i zamyślony.
-Czy ty musisz wszystko wiedzieć??
-Hmmm...Tak.O tobie tak.-wytknęłam mu język.
-Chodzi o to że będzie mi was brakować przez ten miesiąc.To pierwsza trasa od kiedy cię poznałem.Będzie mi strasznie ciężko bo jesteś jedyną osobą która zna mnie na wylot...Komu ja się będę wygadywał i z kim będę mógł poważnie i szczerze porozmawiać??-spojrzał na mnie.
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić.-uśmiechnęłam się blado.-O każdej porze dnia i nocy.
-Jeny nie wiesz nawet jak ja będę cierpiał...-zatrzymał się i przyciągnął do siebie.
-Wiem...Będę cierpiała tak samo.-ścisnęłam go bardzo mocno.
Dalszą drogę rozmawialiśmy o tym co Justin ma w planach śpiewać na pierwszym koncercie.Gdy doszliśmy do mojego domu,otworzyłam drzwi i pobiegliśmy do mojego pokoju.Justin jak zwykle rzucił się na moje łózko a ja odłożyłam torebkę i usiadłam obok niego.
-Więc...Teraz się ładnie ubierzesz bo zabieram cię do restauracji.-wyszczerzył się.
-Ale po co?
-Na późne śniadanie.Więc nie marudź i idź założyć jakąś sukienkę.-mówił taki zadowolony,wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
-Jaki kolor pan sobie życzy??
-Czarny...-uśmiechnął się.
-Ej! Czemu ten??
-Bo wyglądasz w nim najseksowniej...-mruknął a ja się odwróciłam.
-Jestem twoją siostrą,nie zapominaj.
-Oj tam oj tam...Jestem Justin Bieber...Musisz ładnie wyglądać bo pewnie wylądujemy na pierwszych stronach gazet.
-Ugh...-mruknęłam i wywróciłam oczami.-Masz szczęście że się do tego już przyzwyczaiłam...-faktycznie przez ostatnie pół roku bardzo często mówiono o mnie i JB jednak my ani nie zaprzeczaliśmy spekulacją paparazzi ani ich nie przytakiwaliśmy.
-Nie marudź...-chłopak wstał i podszedł do mnie.-Daj,ja wybiorę...-zaczął przesuwać wieszaki.-Masz...-wręczył mi czarną sukienkę.-A teraz grzecznie pójdziesz do łazienki i się ładnie uczeszesz i wgl...-wyszczerzył się siadając na łóżku.Zrobiłam to co kazał i poszłam się przebrać, włosy ułożyłam w loki za oczy pomalowałam na czarno.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wychodząc.-Może być??-okręciłam się raz.
-Mam świetny gust.-wyszczerzył się patrząc z podziwem.
-Hah...Jasne.. To ja świetnie we wszystkim wyglądam.-odgarnęłam włosy.
-Twoja skromność mnie powala...-mrukną niby znudzony JB.
-No przecież żartuję...-podeszłam do niego.-Masz świetny gust.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-A ty we wszystkim świetnie wyglądasz.-złapał mnie za biodra i przysunął do siebie tak że jego twarz znalazła się na wysokości mojego brzucha.Patrzyliśmy sobie w oczy,ja położyłam chłopakowi ręce na ramionach.
-Dziękuję.Idziemy??-pokazałam na drzwi nie spuszczając wzroku z chłopaka.
-Tak, tak.Musimy jeszcze wpaść do mojego domu bo muszę się przebrać.-złapał mnie za rękę i schodziliśmy po schodach.
-Po co??
-Ej...Ja też muszę przy tobie jakoś wyglądać.
-Ale wyglądasz świetnie.-wyszliśmy już z domu i właśnie zamykałam drzwi.
-Ale nie pasuję do ciebie.-otworzył mi drzwi od swojego Ferrari.Justin od niedawna miał prawko.Wsiadłam posłusznie i gdy Justin już odpalił silnik odezwałam się.
-Musimy zawsze do siebie pasować??
-Tak.-uśmiechnął się szeroko.
-Niby dlaczego??-położyłam lewą rękę na jego karku tak jak zwykle miałam w zwyczaju.Bawiłam się jego włosami.-Przyznaj się że lubisz gdy nazywają nas parą...-spojrzałam na niego wyczekująco.
-Jest mi to w zupełności obojętne.-chłopak cały czas patrzył się na drogę.
-Mhm.-mruknęłam dając do zrozumienia że przyjęłam do wiadomości i zaczęłam patrzeć przez swoje okno.Poczułam ból po jego słowach.Zastanawiałam się dlaczego przecież byliśmy tylko przyjaciółmi,w końcu sama tego chciałam...
___________________________________________________________________
Tataratatatataaaaaaa...I oto 12 ! :D
Ah...Ciekawe jak ten wam się spodoba. Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;)
Chciałam Was powiadomić że od wczoraj jest już ponad 600 wyświetleń!! Dokładnie 616 :)
Jestem naprawdę szczęśliwa...Dziękuję Wam.
Chciałam Wam przekazać też fakt że zapisałam się na parę dodatkowych zajęć w sql i nie prawdopodobnie nie będę już tak często dodawać. Będę się starać jak najczęściej,jak najdłuższe i jak najciekawsze wrzucać.
W czwartek mam w sql bal karnawałowy :D Przebieram się za piratkę xD Miałam za kujonka ale stwierdziłam że źle będę się czuć ;)
Jutro oddają nam świadectwa semestralne -.- Boję się bo jak moje oceny nie zadowolą moich rodziców to powiedzieli że ograniczą mi komputer... :/
Eh...
Trzymajcie kciuki że będzie wszystko ok ;)
-Patryś

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 11 "-Eh...Dobre chociaż to na początek."

Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...Wielki bukiet czerwonych róż. W pierwszej chwili pomyślałam że to nie do mnie.Podeszłam niepewnie do kwiatów i wzięłam liścik który był w nie włożony.Na białej kopertce widniało moje imię.Otworzyłam ją i przeczytałam w myślach tekst:
"Proszę,daj mi przynajmniej iskierkę nadziei...Daj mi szansę..."
Obróciłam karteczkę na drugą stronę i znów zaczęłam czytać:
"Jeśli chcesz dać mi szansę przyjdź dzisiaj o 20.00 na plażę w miejsce gdzie jest stara latarnia morska -JB"
Oniemiałam,w jednym momencie miałam tysiące myśli: Iść czy Nie iść??
Wzięłam kwiaty i zaniosłam je do pokoju,zadzwoniłam na recepcję alby mi przynieśli wazon z wodą.Karteczkę położyłam na stoliku i gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć.
-Oto pani wazon z wodą.-podał mi go jakiś chłopak.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się serdecznie.
-Ładny akcent.Znasz włoski??
-Tak,mieszkałam tu 3 lata.-wyszczerzyłam się szeroko.
-To słychać.-uśmiechnął się.-Jestem Gianfranco ale mówią mi Gia.-mrugnął do mnie okiem.
-Ja jestem Karolina.-wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
-Czyli jesteś??-zmrużył oczy.
-Polką.-uśmiechnęłam się nieśmiało.-Ale obecnie mieszkam w Stratford.
-A to ty jesteś tą przyjaciółką Sary...
-A ty jesteś??-spojrzałam na niego teraz ja mrużyłam lekko oczy.
-Jestem jej sąsiadem od jakiegoś czasu.
-Ah...Tak opowiadała o jakiś odgłosach po nocach....-zaśmiałam się a chłopak wytrzeszczył oczy.
-Ale...Ale ja nie wiem o co chodzi.Ja naprawdę nie ten...-zmieszał się.Zaśmiałam się głośno.
-Żartowałam mówiła że jesteś miły i da się z tobą pogadać.-uśmiechnęłam się a chłopak automatycznie się rozweselił.
-Hah..Miała racje z twoim poczuciem humoru.
-No ba.-uśmiechnęłam się szeroko mrugając do niego okiem.
-Ja muszę lecieć...Praca wzywa.-wzruszył ramionami.-Miło było cię poznać.
-Ciebie również.-pomachałam mu i zamknęłam drzwi gdy już odchodził.Ja wróciłam do drzwi i wróciłam do pokoju,kwiaty wstawiłam do wazonu i postawiłam obok łóżka.Rzuciłam się na nie i lekko uśmiechnęłam patrząc na kwiaty.Po chwili jednak przypomniało mi się aby sprawdzić która godzina,więc wzięłam telefon i zerknęłam na ekran.Była 19.34.
-Cholera...Muszę jeszcze się jakoś ładnie ubrać.-mruknęłam do siebie.-Nie,Karo.Co ty wyprawiasz??-byłam wściekła na siebie i zawsze gdy nie chciałam robić czegoś zgodnie z wolą serca gadałam sama do siebie.-To tylko Bieber.Idziesz mu wyjaśnić i tyle.Nie ma potrzeby na ładne ubieranie się.-ustałam przed drzwiami i chwyciłam za klamkę.-Nie.Jednak się przebiorę.-wróciłam do szafy i wybrałam sukienkę i sweter do tego założyłam swoje balerinki, wychodząc zgarnęłam swoje czarne Ray Ban i wyszłam.Telefon włożyłam do kieszeni swetra i zamknęłam apartament.Przechodząc obok apartamentu dziewczyn zapukałam.
-Siemka..-uśmiechnęła się Holly.-Wejdź.
-Nie ja tylko na chwilkę...Idę nad morze...-spuściłam wzrok.-Jakby coś się działo będę dzwonić.
-Ale nic nie rozumiem.
-Wytłumaczę wam jak wrócę.-cmoknęłam ją w policzek.-Tylko się nie martwcie.-krzyknęłam gdy już szłam do windy.-Obiecuję że wszystko jest ok.-weszłam do windy i pomachałam dziewczynie gdy drzwi się już zasuwały.Byłam strasznie zdenerwowana,uśmiechałam się sama do siebie.Szybko znalazłam się na recepcji i wpadłam na Gianfranco.
-Gdzie tak pędzisz??-uśmiechnął się.
-Yy...Muszę się z kimś spotkać.
-Stawiam że to jakiś chłopak...Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję...-uśmiechnęłam się pod nosem.-A teraz już naprawdę muszę zmykać.
-Okok Do zobaczenia...-powiedział gdy już prawie wychodziłam na piasek.
-Do zobaczenia.-uśmiechnęłam się w jego stronę a później szybko wyszłam na plażę.Zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę po czym znaną mi drogą na skróty do latarni udałam się w wskazane miejsce.Nie było jakoś szczególnie ciemno ale wyraźnie było widać księżyc i gwiazdy.Była naprawdę piękna noc.Zerknęłam na ekran telefonu i była już 19.55. Wiedziałam że się nie spóźnię ponieważ świetnie znałam te okolice. Po 3 minutach byłam już na miejscu.Zobaczyłam chłopaka który siedział na kocu i patrzył na zegarek który miał na ręku.Odłożyłam buty na ziemię.
-Nie spóźniłam się??-ustałam za nim a on się szybko poniósł i wyprostowany stanął przede mną.Uśmiechnęłam się blado.On był smutny.
-Myślałem że nie przyjdziesz...-mruknął.
-Zastanawiałam się czy przyjść czy nie...Przyszłam tutaj tylko po to aby wyjaśnić całą tą sytuację.-posmutniałam,spuściłam wzrok z chłopaka w wpatrywałam się w wodę.
-Czyli nie dostanę szansy??-patrzył na mnie miejąc nadzieję że odpowiem coś innego ale jednak ja nie mogłam spełnić jego prośby i zaprzeczyłam głową.
-Chciałam ci podziękować za piękny bukiet...-znów leciutko się uśmiechnęłam na myśl o czerwonych różach.-Przykro mi ale nie mogę dać ci nawet iskierki nadziei...Lepiej będzie jak będziemy traktować się jak powietrze...Wtedy nie będziemy się zwodzić ani sprawiać sobie przykrości.Nic źle nie rozbiłeś,tu chodzi o mnie.Nie potrafię się z tobą kolegować...Przykro mi Justin.-spojrzałam na niego załzawionymi oczami.-Przepraszam.-chłopak też miał łzy w oczach.Ja znów spuściłam wzrok.
-Czemu masz łzy w oczach??Skoro ci na mnie nie zależy to czemu ci przykro??-chłopak na mnie patrzył z wyczekiwaniem.
-Cholernie mi zależy! Ok?! Nawet nie wiem czemu...Dlatego nie mogę sobie pozwolić na znajomość z tobą!!-spojrzałam na niego,teraz już płakałam.-Żegnaj Justin.-szybko się odwróciłam,złapałam moje buty i zaczęłam biec przed siebie.Biegłam ile sił w nogach.Szybko dotarłam do hotelu zostawiając zdumionego chłopaka na plaży.Przed oczami cały czas miałam Justina jak stoi z lekko rozchyloną buzią i wielkimi,załzawionymi oczami.Był taki skołowany...
-Boże dziewczyny co ci się stało?!-drzwi otworzyła mi Kat.Szybko weszłam do pokoju Holly gdzie dziewczyny siedziały przed laptopami.
-Powiedziałam mu...-usiadłam pod ścianą.-Powiedziałam że mi zależy i dlatego nie mogę z nim mieć kontaktu.-znów się rozpłakałam.
-Dziewczyny czy ty wiesz co narobiłaś?!-Holly się odezwała a Kat stała oniemiała z otwartą buzią.
-Wiem! Ok?! Nie musisz się wydzierać...-warknęłam wkurzona.
-Hol siedź cicho...Nie zwiedzisz że ona jest zrozpaczona?-Kat spojrzała groźnie na koleżankę i usiadła przy mnie.-A tobie to nic nie powiem.-przytuliła mnie a ja się w nią wtuliłam.
Rano obudziłam się w łóżku...Pamiętałam że zasnęłam wtulona w Kat.Miałam na sobie tą samą sukienkę co wczoraj,włosy związane w niedbałego koka.Podniosłam się na łokciach i to nie był ani mój pokój ani żaden z pokoi dziewczyn...To był jego pokój...
-Co ja tu robię??-mruknęłam do siebie i znów opadłam na łóżko.-Ugh...
-Spałaś tu...-zaśmiał się chłopak który siedział na fotelu.Wcześniej go nie zauważyłam.Szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Czemu tu??
-Dziewczyny przyszły po mnie abym zaniósł cię to twojego pokoju ale że jest zamknięty a nie wiedziałem gdzie masz klucz więc położyłem cię u siebie.
-A ty gdzie spałeś??
-Na podłodze.-mruknął pokazując na poduszki obok łóżka.
-Przepraszam za problem.-skierowałam się do drzwi.
-Czekaj...-chłopak szybko znalazł się pod drzwiami zagradzając mi wyjście.
-To co mówiłam wczoraj było na serio.
-Zacznijmy od początku...-patrzył na mnie błagalnie a ja założyłam ręce na piersiach i starałam się być silna.
-Justin...-pokręciłam nogujące głową.Chłopak złapał moje policzki w dłonie i przysunął się do mnie.Nie ruszałam się...Nie mogłam...Mój umysł kazał mi uciekać ale jednak mięśnie nie były posłuszne i kierowały się głosem serca które kazało zostać.Po chwili poczułam jak ustał chłopaka zamykając się na moich.Pocałunek był krótki i delikatny.Gdy się odsunął otworzyłam oczy,chłopak się uśmiechał.
-Przepraszam...Musiałem chociaż raz poczuć twoje usta.-cały czas trzymał moje policzki.Mi łzy napłynęły do oczu.Szybko wykorzystałam chwilę i wybiegłam z pokoju.Pobiegłam do dziewczyn,zapukałam i gdy Kat mi otworzyła bez żadnego słowa wbiegłam do apartamentu.
-Czemu to zrobiłyście??-kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju Kat.Dziewczyny usiadły na łóżku i mi się przyglądały.-Czemu??-odwróciłam się w ich stronę.
-Same były sobie nie poradziły a uważamy że źle zrobiłaś mówiąc mu że nie chcesz z nim mieć kontaktu...-zaczęła Holly.
-Czy ty wiesz jak będziesz cierpieć??Już cierpisz...-Kat na mnie spojrzała niepewnie.
-No i co? By mi przeszło a tak to będę musiała cierpieć jeszcze bardziej jak mnie zawiedzie.
-Skont wiesz że cię zawiedzie?!-Holly wstała zła.
-Pocałował mnie...-spojrzałam na nie.Katnis automatycznie się podniosła.-Gratuluję wam...-spojrzałam na nie mrużąc oczy.-Gratuluję...-szepnęłam i wyszłam z apartamentu trzaskając drzwiami.Wróciłam do siebie i gdy otworzyłam drzwi wejściowe.Na sofie siedział Bieber,gdy mnie zobaczył szybko do mnie doskoczył.
-Przepraszam Karli.Bardzo cię przepraszam to był impuls...-chłopak się tłumaczy a ja podniosłam rękę w geście aby przestał i weszłam do swojego pokoju.Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Po zażyciu kąpieli ogarnęłam twarz robiąc delikatny make up czyli kreskę,wysuszyłam włosy związałam je w koka i już ubrana wyszłam do pokoju.Nie chciałam jednak siedzieć w pokoju więc wyszłam do salonu.Na sofie siedział Bieber wpatrując się w sufit.Zignorował mnie,usiadłam na sofie naprzeciw i podkurczyła kolana opierając na nich brodę.Byłam smutna a od płaczu moje oczy były bardzo duże.Chłopak spojrzał na mnie też smutnym wzrokiem.Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
-I co teraz??-odezwał się opierając łokcie na kolanach.Ja nie zmieniałam pozycji.
-Nie powinieneś mnie całować...
-Wiem...Przeprasza...-spuścił wzrok i się łobuzersko uśmiechnął.-Ale powiedz...Podobało ci się??-cały czas uśmiechał się w ten sam sposób ale teraz podniusł wzrok i się we mnie wpatrywał wyczekując odpowiedzi.Ja się zaśmiałam i rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.-Uznam to za tak.-wyszczerzył się i znów oparł o oparcie przytulając do siebie tą poduszkę.
-Jesteś głupi...-pokręciłam z dezaprobatą głową.Chłopak rzucił we mnie poduszką.-Bardzo dojrzałe...-wytknęłam mu język.
-Mam 15 lat...Czego ode mnie oczekujesz..-wyszczerzył się.
-Jesteś gwiazdą...Myślałam ze jesteś bardziej...Hmmm...Odpowiedzialny i dojrzały.
-Bo taki jestem...Ale potrafię być jeszcze tym zwykłym Justinem.Powygłupiać się i wygadywać głupoty.-wzruszył ramionami.Wstałam z sofy i usiadłam obok niego po turecku.
-Jesteś inny niż nasi rówieśnicy.
-Ty też nie jesteś zwykłą 15-latką.-położył rękę na oparciu za mną.
-Ja mówię serio.Zachowujesz się czasami jakbyś miał co najmniej 18-naście. A czasami jakbyś miał 5.-zaśmiałam się.-Potrafisz być romantyczny a czasami jesteś zwykłym dupkiem.Czasami jesteś normalny a czasami gwiazdorzysz. Zdecydowanie częściej jesteś tym romantycznym,normalnym,odpowiedzialnym i dojrzałym nastolatkiem.-spojrzałam na niego.-Potrafisz mnie rozśmieszyć ale i doprowadzić do łez...
-Nie chcę cię doprowadzać do łez.-spojrzał na mnie czule.- Ty natomiast jesteś czasami tak bardzo zarozumiała i zimna a czasami pokazujesz że też masz uczucia. Raz zachowujesz się jak królowa lodu a następny raz jakbyś cały czas cierpiała.Jesteś taka dojrzała i inteligentna. Czasami wydaje mi się że jesteś po prostu mądra.Ale jednak dobrze wiem że jesteś cholernie inteligenta. Często pokazujesz że nie miałaś łatwo w życiu i że potrafisz sobie sama poradzić...-mówiąc to patrzył się przed siebie.Jednak spojrzał na mnie.-Moim zdaniem...Jesteś wspaniała i masz bardzo interesujący charakter i osobowość.Nie mogę cię pojąć i to sprawia że mnie do ciebie ciągnie ale nie tylko.Czuję do ciebie jakąś więź...Która każe mi być przy tobie.-uśmiechnął się delikatnie.Ja się zarumieniłam.
-Justin??
-Hm??
-Mogę...Mogę się do ciebie przytulić??-zapytałam a chłopak mocno mnie objął a ja się w niego wtuliłam...
-Czyli co?? Jest iskierka nadziei??-spojrzał na mnie a ja uniosłam wzrok.
-Myślę że tak...-mruknęłam i znów się w niego wtuliłam.-Ale tylko przyjaciele.-dodałam szeptem.
-Eh...Dobre chociaż to na początek.-powiedział szeptem a ja udałam że nie słyszę.
_______________________________________________________________________
Jest już 11. :D
Musiałam ich pogodzić. Chociaż nie wiadomo co będzie w przyszłości :D Ja już mam wizję ale nic wam nie zdradzę :P Sama nie wiem czy napiszę według swojej myśli bo często jest tak że mam jakiś plan i wgl a gdy piszę wychodzi całkowicie coś innego :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;)
Dziękuję za komy :* Sprawiły że znów mam wenę do pisanie.
Ponieważ ostatnio nie układa mi się za dobrze więc liczba wyświetleń i komy sprawiły że jakoś mi umiliły samopoczucie :*
Pozdrawiam
-Patryś

WOW!!

                               Już 400 wejść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy wy wiecie jakie to dla mnie ważne?!?!
Taka miła niespodzianka na rozpoczęcie dnia... :D
Myślałam że zawału dostanę...W tak krótkim czasie 9 komów i 400 wyświetleń !!
Gratuluję Wam ;) Bo to wasza zasługa!
Dziękuję z całego serca że mam dla kogo pisać.
Aż się wzruszyłam :')
Naprawdę bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję.

Dzisiaj postaram się dodać rozdział ;)
-Patryś

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 10 "-Tak będzie lepiej,ok??"

Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie podparte na łokciach na kolanach.Dziewczyny przy mnie ukucnęły i wzięły moje dłonie.Uśmiechając się serdecznie spojrzały po sobie.Holly szybko się podniosła i wzięła mojego laptopa po czym usiadła na podłodze obok łóżka,Kat usiadła obok niej.Przyglądałam się im co robią.
-Pogadamy z twoim bratem.-Hol wybrała ikonkę skypa i mój brat jak zawsze był dostępny.
-Nie!On nie może się o tym dowiedzieć!-usiadłam w środku.
-Musi...To twój brat on będzie wiedział co zrobić i jak cię pocieszyć.-powiedziała Kat obejmując mnie ramieniem.Holly zadzwoniła do brata i ten natychmiast odebrał.
-Co się dzieje??Wiecie która godzina??-mówił zaspany.
-A ty znów zasnąłeś przy kompie?-spojrzałam na niego niby znudzona.
-Płakałaś?
-Nie.-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Płakałaś...-czemu on musiał wiedzieć wszystko.-Co się stało??
-Niech one ci powiedzą ja nie dam rady...-skuliłam się a dziewczyny opowiedziały wszystko to co ja wcześniej im powiedziałam.Mój brat ich słuchał z wyczekiwaniem na koniec.Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach słuchając od nowa tej opowieści.
-Karo..Spójrz na mnie.-patrzył na mnie z miłością i współczuciem,powolutku podniosłam wzrok patrząc na monitor.-Rozumiem że masz teraz mętlik w głowie,nie chcesz z nikim rozmawiać i nie chcesz się zwierzać ale proszę posłuchaj mnie...-kolejna łza spłynęła po moim policzku.-Porozmawiaj z nim...Wiesz dobrze że musicie sobie to wszystko wytłumaczyć.Postaw się teraz na jego miejscu przecież on pewnie zastanawia się co się dzieje,czy coś źle zrobił.Jest godzina 4 w nocy więc teraz idź spać ale proszę nie z nim...To mi się nie podoba.-powiedział stanowczo marszcząc brwi.-Ja wiem że nie lubisz spać sama,ale zrozum że to chłopak...
-Miłosz wiem co masz na myśli...-wyszeptałam.
-Weź sobie poduszki albo nawet jak chcesz zostaw laptopa włączonego będę siedział na skypie i na ciebie patrzył aż zaśniesz.
-Nie,nie trzeba...Zasnę już sama.-czułam się jak małe dziecko które boi się ciemności albo potworów które niby znajdują się pod łóżkiem.Ale już taka byłam...
-Jutro z nim porozmawiasz,dobrze??
-Nie.Nie będę z nim rozmawiać.-odwróciłam głowę w inną stronę.
-Karo.
-Nie,Miłosz.-spojrzałam groźnie.
-Idź już spać jesteś zmęczona.Kocham cię mała.-spojrzał tak czule że moja złość do niego automatycznie przeszła.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i Holly rozłączyła rozmowę.
-Dobranoc,mała.My też się zmywamy.-uśmiechnęła się Holly wstając z podłogi i podając rękę i mi i Kat.
-Szkoda...-mruknęłam.
-Kochamy cię.Dobranoc.-pocałowały mnie w policzki i wyszły.Ja szybko za nimi zamknęłam drzwi na klucz.Słyszałam jak szybko wychodzą z apartamentu.Położyłam się do łóżka i zakryłam szczelnie kołdrą.Znów kilka łez spłynęło mi po policzku,pozwoliłam im opaść na poduszkę.Po krótkim czasie usłyszałam pukanie.Nie otworzyłam ani nic nie powiedziałam.Dobrze wiedziałam że to on.
-Karli...Proszę porozmawiajmy...
-Odejdź...-mruknęłam zapłakana,nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu.
-Nie.Nie odejdę od drzwi dopóki mi nie otworzysz.-słyszałam jak się osuną pod ścianą obok.Nie wstałam ani nawet się nie ruszyłam,miałam nadzieję że nie będzie tam siedział tylko pójdzie do pokoju.Byłam taka zmęczona całym dniem,płaczem i tym wszystkim.Nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się z bardzo zapuchniętymi oczami,zerknęłam na telefon leżący obok mojej głowy i była godzina.
-12.30...Ugh...-mruknęłam i rzuciłam telefon znów na poduszkę obok.Wstałam powoli z łózka i wyjrzałam przez okno.Wiał wiatr ale słońce nadal ciepło grzało.Jednak ja byłam zmęczona więc wybrała jakieś wygodne ciuchy. Po zrobieniu porannej toalety wysuszyłam włosy i splątałam je w koka.Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam ogarnąć trochę pokój bo po całym pomieszczeniu walały się chusteczki,moje wczorajsze ubrania i  inne moje rzeczy takie jak kosmetyczka,walizka i buty.Po ogarnięciu pomieszczenia zadowolona z siebie wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na łóżku.Odpisałam na wiadomość od rodziców odnośnie pobytu mówiąc że jest fajnie,że byłam u Sary i że spotkałam się z moimi przyjaciółmi.Miłoszowi na jego wiadomość odnośnie tego że gdy wstanę mam mu napisać jak się czuję odpisałam co zrobiłam w co się ubrałam i jak się czuję.Nie było go jednak na GG więc wyłączyłam komputer i postanowiłam przejść się na spacer.Na nos założyłam okulary a na nogi baletki i przekręcając powolutku i jak najciszej zamek w drzwiach lekko je uchyliłam i zobaczyłam na wpół siedzącego,śpiącego Biebera.Zamarłam...Myślałam że nie mówił tego serio.
-Nie śpię...-uśmiechnął się i na mnie spojrzał.
-Siedziałeś tu całą noc??
-A jak myślisz??-wstał powoli.-Obudziłem się przed chwilą jak otwierałaś drzwi.-ustał przede mną i się rozciągnął.-Strasznie ścierpłem...-mruknął.
-Mogłeś iść spać do łóżka...-założyłam ręce na piersi i spojrzałam gdzieś w przestrzeń obok chłopaka.
-Ale powiedziałem że nie odejdę dopóki mi nie porozmawiamy.
-Nie mamy o czym...-mruknęłam i chciałam go wyminąć ale zagrodził mi przejście.-Chciałabym przejść...
-A ja chciałbym porozmawiać.-spojrzał na mnie wielkimi oczami.Pomimo tego że nie patrzyłam i tak mnie to hipnotyzowało.
-Znów to robisz...-spojrzałam na niego a on się leciutko uśmiechnął.-Żegnaj...-szybko i zwinnie go wyminęłam i szybko wybiegłam z apartamentu.Biegłam przez cały korytarz,winda się zamykała a ja krzyknęłam żeby ktoś kto jet w środku ją zatrzymał,na moją prośbę drzwi znów się otworzyły a ja szybko wpadłam do środka.Gdy jechaliśmy windą chłopak mi się przyglądał.
-Kto by pomyślał że się znów spotkamy...-patrzył na mnie z chytrym uśmiechem.-Teraz jesteś sama....-przysunął się do mnie.
-Odwal się.-odepchnęłam go mocno na drugi koniec windy,chłopak upadł podłogę i w tamtym momencie drzwi się otworzyły.Jednak nie tam gdzie chciałam,to nie była recepcja...Jednak mimo tego wybiegłam szybko na jakieś piętro,biegłam w stronę drzwi ze schodami.Zbiegając z nich skakałam z tych ostatnich.Szybko znalazłam się na recepcji,było tam pełno ludzi więc czułam się spokojniej.Szłam normalnym już krokiem w stronę wyjścia nad morze.Gdy wyszłam na piasek zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę.Wiało bardzo mocno więc w sweterku było mi idealnie.Stopy zanurzyłam w wodzie i szłam brzegiem.Fale obijały się o moje łydki,woda była przyjemnie chłodna,bardzo mnie odprężała.Dzięki właśnie tym uczuciu nie myślałam na niczym.Obserwowałam ludzi na plaży,dzieci jak się bawili i przypominałam sobie jak kiedyś to właśnie ja z moją paczką wygłupialiśmy się rzucając piaskiem i oblewając wodą.Szłam powoli,zadowolona z tego że jestem sama.Jednak wszystko ma koniec...Po chwili rozkoszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Tak?-odebrałam,nie wiedziałam kto to ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Mówi Scooter Braun.Czy mam przyjemność z Karoliną Lisowską?
-Tak...-nie wiedziałam z kim rozmawiam.Cały czasz szłam przed siebie,patrząc w niebo.
-Jestem managerem Justina...-mężczyzna był poddenerwowany.
-Przepraszam ale nie bardzo rozumiem co mam wspólnego z tym wszystkim ja...
-Justin nie odbiera od nikogo telefonu...Martwimy się i po prostu pomyślałem że może ty byś coś wiedziała...
-Nie mam pojęcia czemu Justin...-gdy wymówiłam to imię automatycznie łzy napłynęły mi do oczu.-Czemu on nie odbiera telefonu.
-A może wiesz co mogło się stać żeby aż tak go załamać?? JB nie odbiera telefonów tylko wtedy gdy osoba na której mu zależy sprawi mu przykrość albo się z nią pokłóci...-mężczyzna mi wszystko tłumaczył.Wydawał się naprawdę sympatyczny i miło że się martwił o Biebra.
-Ja się z nim pokłóciłam ale nie sądzę żebym była kimś na kim by mu zależało...-zamyśliłam się chwilę.
-I wszystko jasne...Więc to ty jesteś tą koszykarką o której młody tyle mówił...
-Słucham??-zszokowała mnie ta wiadomość.
-Justin często mówił że jesteś pyskata,odważna,śmiała,pozytywnie zakręcona i że uwielbia ci się przyglądać i wiele wiele wiele innych...
-Yy...-nie wiedziałam co powiedzieć,zatkało mnie to czego się dowiedziałam.Jednak w mojej głowie nic nie zmieniło faktu że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i że nie chcę z nim rozmawiać.
-Mam prośbę..Mogłabyś z nim porozmawiać??
-Nie.Przykro mi ale nie pomogę...-posmutniałam.Zatrzymałam się i obróciłam w stronę hotelu.Byłam naprawdę daleko.
-Nie rozumiem dlaczego...Proszę tylko o rozmowę.
-Prosi pan za dużo.Przykro mi.Naprawdę przepraszam.Miłego dnia.-rozłączyłam się i kilka łez spłynęło mi po policzku,otarłam je dłonią,westchnęłam i postanowiłam wrócić.Szłam tą samą drogą zastanawiając się nad tym wszystkim.Było mi strasznie przykro ale jednak uważałam że tak będzie lepiej.Cierpiałam choć sama nie wiedziałam dlaczego.Przecież on był tylko jakimś chłopakiem z klasy.Nikim więcej.Gdy doszłam do hotelu westchnęłam i weszłam kierując się do windy.Na moje szczęście była pusta.Wcisnęłam przycisk z numerem mojego piętra.Gdy się już zatrzymała wyszłam z niej patrząc na podłogę,byłam smutna...
-O hej..-usłyszałam jakiś męski głos.
-Siemka Chris.-uśmiechnęłam się blado podnosząc wzrok.
-Co się dzieje??-zapytał zatrzymując mnie za rękę.
-Nic.-mruknęłam i wyswobodziłam się z uścisku.-Muszę iść...Cześć.-poszłam do swojego apartamentu i szybko w nim zniknęłam.Spanikowana rozejrzałam się po salonie ale nikogo tam nie było więc pobiegłam do swojego pokoju i znów zamknęłam drzwi na klucz.Zdjęłam sweter,baletki i poszłam na balkon.Usiadłam po turecku przy barierce i zdjęłam okulary zamykając oczy i skierowując twarz w stronę słońca.
-Karolina...-znów usłyszałam jego głos.Szybko wstałam i spojrzałam się na balkon obok,siedział tam na fotelu z gitarą i jakimiś kartkami.Patrzył na mnie błagalnie,ja odwróciłam tylko wzrok.-Porozmawiaj ze mną...Proszę, wiedz co się dzieje.-wstał odkładając gitarę i podszedł do barierki ze strony mojego balkonu.
-Nie.-szepnęłam stanowczo.Czułam jak głos mi się załamuje.-Twój manager chce z tobą pogadać więc lepiej by było gdybyś odebrał...-założyłam ręce na piersiach i ustałam do niego bokiem.
-Skont to wiesz??-zmarszczył brwi.
-Dzwonił do mnie.Ale to nie ma znaczenia...
-Proszę wytłumacz mi co źle zrobiłem że jesteś smutna...
-Nic nie zrobiłeś.-nie patrzyłam na niego.
-To co się dzieje??Czemu nie chcesz już ze mną rozmawiać??
-Tak będzie lepiej,ok??-spojrzałam na niego.-Lepiej będzie jak będziemy się unikać.-skierowałam się w stronę balkonu.-Przepraszam że robiłam ci nadzieję...-spojrzałam na niego ostatni raz i weszłam do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i popłakałam,wzięłam laptopa i weszłam na skypa.Miłosz był już dostępny więc zadzwoniłam do niego.
-Kochanie co jest??-gdy mnie zobaczył zapłakaną.Opowiedziałam mu wszystko płacząc przy tym od nowa,opowiedziałam o spacerze,o sytuacji na balkonie i o tym że cierpię.Trudno mi było rozmawiać o tym wszystkim.-Więc nie rozmawiałaś z nim??
-Pomijając rozmowę na balkonie to nie.
-No a miałaś porozmawiać...-patrzył na mnie troszkę zły.
-Mówiłam ci przecież że z nim nie porozmawiam??
-Tak,mówiłaś...
-Ja kończę, idę może do dziewczyn a jak nie to pójdę do Sary,chociaż też nie za bardzo chcę tam iść bo będzie pewnie o nim cały czas mówiła...-posmutniałam przypominając się jak moja przyjaciółka uwielbia Biebera.
-Idź do dziewczyn one cię może jakoś rozweselą.-uśmiechnął się w geście wsparcia.-Papa...Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i się rozłączyłam.Stwierdziłam że się przebiorę bo moje ubrania były troszkę mokre i w piasku.Podeszłam do szafy i wybrałam strój. Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...
___________________________________________________________________
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam że wczoraj nie dodałam ale nie zdążyłam go skończyć.
Mam nadzieję że Wam się spodoba ;)
Cieszę się bo jest coraz więcej wyświetleń bloga.To dla mnie naprawdę miła poprawa humoru.
A że ostatnio nie jest z nim za dobrze więc cieszę się że przynajmniej na blogu nieźle idzie :D
Dziękuję i Pozdrawiam.
-Patryś

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 9 "-Kochanie otwórz..."

-Możemy iść??-wysunął łokieć w geście abym go złapała.
-Tak.-też tak uczyniłam i po chwili byliśmy już w windzie.Z dziewczynami umówiliśmy się że się spotkamy już w sali.Jechaliśmy w totalnej ciszy,nie wiedziałam jak się odezwać.Bieber cały czas mi się przyglądał z leciutkim uśmiechem.Gdy drzwi do windy się otworzyły znów złapałam pod rękę chłopaka i poszliśmy do sali.Dziewczyny stały z chłopakami przed wejściem.Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka,dziewczyny szły jako pierwsze z chłopakami,na sali było dużo osób,wszyscy tańczyli i dobrze się bawili.Kierowaliśmy się wszyscy do naszego stolika,Justin szedł za mną i trzymał swoje ręce na moich biodrach aby mnie nie zgubić.Gdy znaleźliśmy już stolik cała trójka chłopaków odsunęła krzesła dziewczynom aby usiadły.Po chwili usłyszeliśmy piosenkę którą uwielbiała Holly.
-Kocham tą piosenkę.
-To chodź zatańczyć.-pociągnął ją za rękę Chris i po chwili tańczyli na parkiecie.
-Zatańczysz??-zapytał Max Kat wyciągając do niej rękę a ta szybko przyjęła propozycję.Przy stoliku zostałam tylko ja z JB.
-Jak to jest...Że raz jesteś taka kobieca i wgl a raz potrafisz być niczym chłopak?-patrzył na mnie.
-Już taka jestem...-spojrzałam się na niego.Siedzieliśmy na przeciwko siebie.
-Ja osobiście lubię obie wersje.Ale najbardziej lubię tą gdy jesteś taka niewinna i pokazujesz że masz słabości...
-Nie wiem o czym mówisz...-przewróciłam oczami.
-O wczorajszej wieczornej sytuacji....-widział że posmutniałam.-Nie ważne,nie psujmy dzisiejszego wieczoru.Zatańczysz??
-No nie wiem...
-No chodź.-pociągnął mnie za rękę na parkiet.Zaczęliśmy tańczyć a po chwili piosenka się skończyła.Nawet nie zdążyliśmy dobrze się poruszać.Usłyszeliśmy jakiś wolny kawałek.
-Yy...-zarumieniłam się i podrapałam w skroń prawą rękę.Justin się uśmiechnął i wziął moją prawą dłoń,swoją lewą położył na moich plecach i powolutku się przysunął.Kołysaliśmy się w rytmie jakiejś ballady,położyłam mu swoje ręce na karku a jego wylądowały splecione nad moją kością ogonową.Kołysaliśmy się tak cały czas,położyłam mu głowę na ramieniu.
-Jak miło mieć cię w objęciach...-szepnął mi do ucha.
-Całą noc mnie miałeś w objęciach...
-Tak...To też było miłe...-rozmarzył się.-Ciekawe co by powiedział twój brat...
-By cię pewnie zabił...
-Ej.Nie strasz mnie.-zaśmiał się.Gdy piosenka się skończyła oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy do stolika.
-Jak wy słodko razem wyglądacie.-powiedziała Hol siadając obok mnie.-Ładna byłaby z was para...
-Zamknij się Hol.-walnęłam ją w ramię.
-Ał...-jęknęła.
-Karo,ona ma racje.-powiedziała Kat z wielkim uśmiech siadając z mojej drugiej strony.
-Przestańcie...-rozmawiały tak szczerze dlatego że chłopacy poszli bo colę.
-On się w tobie zabujał...-powiedziała Holly bawiąc się serwetką.
-Dokładnie.-popierała ją moja druga przyjaciółka.
-Co wy takie zgodne jesteście?-zaśmiałam się i po chwili przyszli chłopacy.Nasi partnerzy usiedli na przeciwko i podali nam kubki z nabojem.
-O czym tak zawzięcie rozmawiałyście??-zapytał Max patrząc na Kat.
-O tym że Karo i Justin ślicznie razem wyglądają.-Holly odpowiedziała.A Bieber zachłysnął się pitą colą a później spojrzał wielkimi oczami na dziewczynę która się uśmiechnęła.
-Stary one mają rację, wyglądacie jak para.-powiedział Chris.
-Koniec tematu.-powiedziałam.-Dziewczyny tańczymy??-wstałam od stolika.
-Pewnie.-odpowiedziały chórkiem i poszły za mną.Tańczyłyśmy razem się śmiejąc i wygłupiając.Chłopacy którzy siedzieli przy stoliku patrzyli na nas i się uśmiechali.Po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i kołysze się w rytmie razem ze mną, nie był to JB więc się odwróciłam.
-Powinieneś najpierw zapytać.-założyłam ręce na piersiach.
-Wyglądasz tak podniecająco.Na jedną noc idealna.-jakiś chłopak przysunął się do mnie.Znałam go z widzenia.Prawdopodobnie był z którejś z innych klas które przyleciały razem z nami.Złapał mnie za łokcie i szarpnął w swoją stronę.Wyrwałam ręce i w tamtym momencie poczułam jak ktoś przyciąga mnie do siebie,przytulając od tyłu.
-Ona jest ze mną.Więc spadaj koleś chyba że wolisz abym ci w tym pomógł.-był to Justin.Chłopak widząc spojrzenie mojego towarzysz się zmył.
-Dziękuję.-odwróciłam się do niego.
-Przepraszam że nie zareagowałem wcześniej ale nie widziałem że coś się dzieje.-tłumaczył się a ja go przytuliłam.
-Dziękuję,Justin.
-Wow...
-Co??-spojrzałam na niego.
-To pierwszy raz jak zwracasz się do mnie po imieniu...-uśmiechnął się szeroko.
-Wychodzę...Przepraszam ale jakoś odechciało mi się już tej imprezy.-powiedziałam blado się uśmiechając i odsuwając do chłopaka.-Więc miłej zabawy życzę...
-Idę z tobą...Ja nawet nie miałem ochoty tu przychodzić.Chodź tylko powiemy że wychodzimy...-pociągnął mnie za rękę w stronę znajomych, nic nie mówiłam.Byłam zdziwiona jego słowami.Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i wyszliśmy.Skierowałam się do windy ale chłopak pociągnął mnie za nadgarstek do tyłu.
-Może masz ochotę przejść się nad morze??Co prawda jest już po północy ale lubię spacery nocą.-powiedział nieśmiało się uśmiechając.
-Też je lubię...To chodź.-pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi na plażę.Zdjęłam szpilki i weszłam na ciepły piasek.Szpilki rzuciłam gdzieś obok palmy a sama poszłam dalej i zamknęłam oczy rozkoszując się gorącym piskiem.Po chwili poczułam ręce chłopaka jak obejmują mnie od tyłu.
-Co ty robisz??-otworzyłam oczy.
-Przytulam się do ciebie...-szepnął mi do ucha.
-Ah...A pozwoliłam?
-Nie.Ale spaliśmy razem więc uznałem że mogę.-przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej.
-Nie spaliśmy!!-wyrwałam się z jego objęć.
-Dobrze więc jak nazwiesz to że spaliśmy w jednym łóżku??-spojrzał na mnie zabawnie.
-Yy...Nie ważne.
-A widzisz?!-wytknął mi język.Po chwili przewiesił sobie przez ramie i skierował się w stronę morza.
-Co ty robisz?!Odstaw mnie!!
-Przecież cię nie wrzucę.-powiedział z śmiechem.-Może...-dodał szepcząc.
-Może?! Co masz zamiar zrobić?!-wierciłam się ale to nic nie dało bo chłopak był za silny.
-Woda jest ciepła więc chciałem pochodzić w wodzie.-odstawił mnie i moje stopy zanurzyły się w wodzie.A ja szybko z niej wyskoczyłam bo wcale nie była taka jak mówił.
-Jest zimna!!-spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.A on się zaśmiał i wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź...
-Nie.-odwróciłam się naburmuszona.
-No proszę Karli...-znów poczułam jego oddech na swojej szyi a ręce na biodrach.
-Jest zimna...
-To chodź pójdziemy plażą.
-Ugh...No chodź.-odeszłam od niego i skierowałam się w stronę starej latarni morskiej.Chłopak zaraz podszedł do mnie i się uśmiechał.Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy ale później zaczęła się konwersacja na temat koszykówki i innych naszych zainteresowań.Dochodziła już 3 i na dworze nie było tak ciepło a ja miałam tylko tą czerwoną sukienkę.
-Zimno ci...-powiedział chłopak i założył na mnie swoją marynarkę.
-Teraz tobie będzie zimno.
-Nie ważne...-uśmiechnął się.
-Wracajmy do hotelu jestem zmęczona...-spojrzałam na niego.
-Jak sobie życzysz...-uśmiechnął się jeszcze szerzej i zawróciliśmy.Przez całą drogę powrotną rozmawialiśmy o muzyce, o tym że Bieber sam pisze swoje teksty i lubi dawać jakiś przekaz.Gdy znaleźliśmy się w apartamencie rozeszliśmy się do swoich pokoi z lekkimi grymasami na twarzy.Poszłam się wykąpać i przebrałam w piżamę.Nie chciałam znów zasypiać sama, nie to że się bałam ale lepiej spało mi się z kimś.Poszłam przed pokój Biebera.Zapukałam jak zwykle 3 razy.
-Wchodź...-usłyszałam jego głos.Weszłam jak kazał i moim oczom ukazał się chłopak w samych spodniach dresowych i z mokrymi włosami.
-Oj przepraszam,chyba przeszkadzam.-powiedziałam zawstydzona.Onieśmieliła mnie jego umięśniona klata.Zawsze miałam go za słabeusza i chudziaka.
-Nie.Nie.Chodź śmiało.-uśmiechnął się szeroko.-Poczekaj chwilkę tylko wytrę włosy..-ja usiadłam na łóżku a on zniknął w łazience.Po chwili wyszedł z uśmiechem.
-Co cię tutaj sprowadza?? -zapytał siadając obok mnie.
-No bo...Nie chcę spać sama...-spuściłam wzrok patrząc na podłogę.
-Heh..Kto by pomyślał że przyjedziesz i mi to powiesz...Nigdy bym się nie spodziewał.
-Będziesz się nabijał?Bo wiesz mogę iść.-wstałam i zrobiłam krok w stronę drzwi a chłopak szybko złapał mnie za ręką i pociągnął mnie do tyłu tak że wylądowałam na jego kolanach.
-Zostań...-powiedział szeptem.-Lepiej mi się śpi gdy jesteś obok.-przytulił mnie do siebie.
-Ale nie wyobrażaj sobie nie wiadomo ile...-mruknęłam i usiadłam obok niego.-Po prostu śpimy w jednym łóżku i tyle nie jesteśmy nawet kumplami.-mówiłam to i nie wiem dlaczego zabolało mnie to co mówiłam,zignorowałam to dziwne zjawisko.Chłopak nic nie powiedział tylko się położył na plecach i wsunął rękę pod swój kark a drugą położył na brzuchu.Położyłam się obok niego.
-Czemu czasami wydaje mi się że jest wszystko ok,że może jest jakaś iskierka nadziei a później mówisz mi że nawet nie jesteśmy kumplami...-patrzył w sufit, miał smutną minę.Nic nie mówiłam po prostu nie wiedziałam co,wstałam z łóżka i się na niego spojrzałam.
-Przepraszam...To się więcej nie powtórzy.Żegnaj Justin.-szybko wybiegłam do swojego pokoju,zatrzasnęłam je i zamknęłam na klucz.Chłopak pobiegł zaraz za mną.
-Karli otwórz...-walił w drzwi.Ja usunęłam się na podłogę,podkurczyłam nogi pod brodę i zakryłam twarz dłońmi.-Karolina!! Otwórz!! Proszę...-walił coraz mocniej.-Karolina...
-Odejdź!!Nie będziemy mieli ze sobą kontaktu.Tak będzie lepiej.
-Nie prawda!!Otwieraj...-walił w drzwi dalej.
-Nie.Odejdź!!-po chwili walenie ucichło,usłyszałam jak drzwi wejściowe do apartamentu się otwierają a później z hukiem zatrzaskują.Płakałam,nawet nie wiem dlaczego.Nigdy nie płakałam przez chłopaka którego nie znałam.Miałam jakieś zawody miłosne ale nigdy przez chłopaka z którym miałam kontakt od paru dni.Po chwili znów usłyszałam otwieranie drzwi.
-Kochanie otwórz...-to byłam Kat.
-Skarbie prosimy.-teraz Holly.Ja jednak nic nie odpowiedziałam,nie ruszyłam się nawet nie dałam znaku że żyję.-Jeśli ci na nas zależy zapukaj dwa razy w drzwi.-powiedziała.To było dziwne ale bez namysłu zapukałam dwa razy.-A teraz jeśli nas kochasz to otwórz.
-To szantaż!!!-wykrzyczałam.-To nie fair!!-przekręciłam zamek i skuliłam się przy szafce obok drzwi. Dziewczyny wpadły do pokoju i od razu uklęknęły przy mnie,przytuliły i głaskały.
-Kochanie...Co się dzieje??-Kat mówiła z taką czułością w głosie że miałam ochotę im wszystko powiedzieć ale zza drzwi wyłonił się Bieber więc się skuliłam jeszcze bardziej.Dziewczyny widząc moją reakcję spojrzały po sobie znacząco i Hol wstała podchodząc do chłopak.
-Zostaw nas na jakiś czas,proszę.-spojrzała na niego łapiąc za drzwi.
-Nie.-powiedział cały czas patrząc na mnie.-Nie zostawię jej.
-Justin.-była bardzo stanowcza.
-No dobra ale później pozwolicie mi z nią porozmawiać...
-Jeśli będzie chciała...-dziewczyna zamknęła drzwi i szybko usiadła obok mnie.Opowiedziałam im wszystko, z każdym szczegółem.Płakałam przy tym jak dziecko a dziewczyny mnie wysłuchały i przytuliły.
-Kochanie wiesz co to znaczy??-spojrzała czule Kat.Podniosłam wzrok na nią.
-Zakochałaś się...-szepnęła druga dziewczyna która patrzyła tak samo jak ta pierwsza.
-Nie!Nie!Nie!-podniosłam się szybko z podłogi.-Nie...-szepnęłam,kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju,dziewczyny przyglądały mi się czule.
-Kochanie a jak wytłumaczysz fakt że przy nim jesteś miła,się rumienisz,jesteś czuła i czasami zawstydzona?Hm??-Kat jak zwykle na mnie patrzyła z czułością.
-Nie wiem,ok?-spojrzałam na nie.
-Przyznaj że ci się podoba...-powiedziała Hol wstając z podłogi.
-Nie...-dobrze wiedziałam że to kłamstwo ale nie wiedziałam też czy mi się podoba.-Nie wiem...
-Widzisz??-Kat poszła w ślady przyjaciółki i po chwili stały obok mnie.-Porozmawiaj z nim...
-Możemy go wpuścić??-spojrzała błagalnie Hol.
-Nie.Nie chcę mieć z nim nic wspólnego....
______________________________________________________________________
No i jest już 9 :D Strasznie mi się podoba!!
Specjalne podziękowania dla sensible. :) Dziękuje za pierwszy komentarz to na serio bardzo dla mnie ważne.
Jutro postaram się dodać rozdział ale nie obiecuję bo przychodzi koleżanka :D
Może dodam ale nie będzie taki długi jak wszystkie ;)
Pozdrowionka i miłego dnia :*
-Patryś

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 8 "-Z kim idziesz na imprezę??"

Obudziłam się wtulona w Biebere,ręką obejmowałam go za brzuch a głowę miałam położoną na jego obojczyku. Nie otwierałam oczy,nie wiedziałam nawet dlaczego nie chcę zmienić pozycji.Leżałam tak chwilę ale ścierpłam więc otworzyłam oczy i spojrzałam na twarz Biebera który się uśmiechał.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się nieśmiało.To było dziwne bo zawsze jestem odważna.
-Jak się spało??
-Bardzo dobrze.Nareszcie od długiego czasu wyspałam się jak trzeba...-przeciągnęłam się w jego objęciach a później znów się wtuliłam.
-Ja też nareszcie dobrze spałem...-uśmiechnął się szerzej i mocniej mnie przytulił.
-Jak długo nie śpisz??
-Dość długo...
-Przecież mogłeś albo iść albo mnie obudzić...Chociaż nie.Byłabym wtedy jeszcze większą jędzą jakbyś mnie obudził.-usiadłam.
-Nie.-przyciągnął mnie do siebie tak że znów się przytuliliśmy.-Nie mogłem cię zostawić.Jak zasnęłaś przy mnie to się obudzisz też przy mnie.
-Mhm...-ziewnęłam.-Która jest godzina??
-Po 13.00...
-Słucham?!Nie mamy żadnych zajęć ani nic??-usiadłam i na niego spojrzałam.
-Nasi rodzice wyrazili zgodę na wycieczkę ale że oboje już znamy zabytki te które będą zwiedzać więc mamy wolne...Możemy robić co chcemy bylebyśmy wracali o przyzwoitych godzinach.
-Super.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jest jedno ale...-chłopak spuścił wzrok.-Musimy ten czas spędzać razem.
-Ugh....Nie można inaczej??
-Nie.
-Nie ważne.-podeszłam do szafy i wybrałam ciuchy i poszłam się ogarnąć do łazienki.Wzięłam kąpiel i zrobiłam sobie make up składający się z kreski i tuszu do rzęs a później wyprostowałam włosy.Gdy wyszłam już gotowa Bieber nadal leżał na moim łóżku ale już ogarnięty.
-Więc gdzie idziemy??-zapytał gdy sięgnęłam po telefon.
-Ja idę do koleżanki a ty nie wiem.
-Ale pamiętasz że mieliśmy czas spędzać razem??
-Jakoś mi to wisi.Nasza grupa jest na wycieczce wróci około 18.00 a jest godzina 14 więc mam spokojnie 4 godziny na zniknięcie i wrócenie.-poszłam do drzwi i je otworzyłam.Bieber poszedł za mną.
-A skont wiesz że się nie wygadam??-spojrzał łobuzersko.
-Bo jak byś to zrobił to bym się do ciebie nie odezwała a tobie zależy na iskierce nadziei.-wyszczerzyłam się w zwycięskim uśmiechu.
-Eh...-zmarszczył brwi.-Ale co ja mam tu robić?? Nie znam Santa Marinella zawsze miałem koncerty albo w Rzymie,Mediolanie,Bolognii,Wenecji albo Napoli...-mruknął.
-Co ja mam ci poradzić??
-Może byś mnie zabrała za sobą??-spojrzał na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie.Chcesz aby moja przyjaciółka zawału dostała na widok swojego idola?!
-No ale pomyśl jaka byłaby ci wdzięczna...Spełniłbyś jej marzenie.-użył mocnych argumentów.-No ploooooosę...-powiedział głosikiem małego chłopczyka.
-Nie.
-Ej no proszę...-spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami.
-Nie rób tak.-odwróciłam wzrok.
-Ale jak??
-Nie hipnotyzuj tymi swoimi oczami.-odwróciłam wzrok.-Idę sama.-odwróciłam się od chłopaka.-TO świetny hotel,mają dużo atrakcji...Miłych 4 godzin.-wyszłam szybkim krokiem.Nie chciałam z nim siedzieć ani spędzać czasu,ostatnio na mnie dziwnie działał.Czułam się przy nim dziwnie, zawstydzałam się,rumieniłam.Nie byłam podobna do siebie.Martwiło mnie to bo przy nim nie byłam pyskata ani niegrzeczna.Wyszłam szybko z hotelu i pobiegłam na drugą stronę ulicy gdzie był dom mojej przyjaciółki.Zapukałam drzwi tak jak to tylko ja robiłam.
-Hej wiesz że pukasz jak moja przyjaciółka...-powiedziała dziewczyna grzebiąc coś w telefonie.
-Oooo doprawdy?? A może raczyłabyś najpierw spojrzeć??-ustałam łapiąc się za biodra.Dziewczyna podniosła wzrok i zaczęła piszczeć.
-Aaa!!!Co ty tu robisz??Boże!Jak ja za tobą tęskniłam!! Aaa!!-rzuciła mi się na szyję.
-Jestem na wycieczce z klasą.Ja też za tobą tęskniłam mała....-przytuliłam ją mocno.Po chwili uścisków weszłyśmy do dom, nic się nie zmieniło.Przecież minęło tak mało czasu..A czułam jakbym nie była tam z 3 lata.
-Mamo! Mamo! Zobacz kto nas odwiedził!!-wykrzyczała uradowana Sara ciągnąc mnie do kuchni gdzie gotowała mama mojej przyjaciółka.
-Witam.-uśmiechnęłam się wesoło a kobieta zdjęła szybko fartuszek i podeszła się przytulić.Uścisnęła mnie bardzo mocno.
-Oh...Co ty tu robisz??-zapytała gdy już siedziałyśmy wszystkie 3 w salonie.
-Jestem tutaj na wycieczce z klasą ale że znam dobrze wszystkie zabytki które mają zamiar zwiedzać więc moja mama ustaliła z profesorami że mogę robić co chcę bylebym wracała o przyzwoitych porach do pokoju.-uśmiechnęłam się gdy już wyrecytowałam formułkę.
-Ah...Do której zostajesz??-zapytała podekscytowana Sara.
-Jakieś 2-3 godzinki.
-To super!-wykrzyknęła podekscytowana.
-A na ile przyjechaliście??-zapytała pani Olivieri.
-Na dwa i pół tygodnia.
Rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas co u mnie słychać a później Sara wyciągnęła mnie na spacer.Poszłyśmy do naszego parku, byli tam prawie wszyscy moi przyjaciele.
-Cucciola*!! -wykrzyknęli moje przezwisko wszyscy chórkiem.
-Hej!!!!-wykrzyknęłam ze śmiechem a po chwili wszyscy skoczyli mi na szyję.Zrobiliśmy wielkiego grupowego misiaka a później usiedliśmy w kółku na trawie.Znajomi zadawali mi pytania odnośnie Straford i szkoły aż w końcu jedna z moich koleżanek się wyrwała z pytaniem.
-Hej Karolina,słyszałam że chodzisz do klasy z Bieberem...Prawda czy plotka??-spojrzała na mnie z ciekawością a ja z przepraszającym spojrzeniem popatrzyłam na Sarę.
-Prawda...
-Czyli jest tutaj na wycieczce?!-wyrwała się Sara.
-Tak...-mruknęłam.-Musisz wiedzieć coś jeszcze...-spojrzałam na nią.-Za karę ponieważ prawie pobiłam Biebera i za złamanie jednej lasce nosa piłką od kosza muszę dzielić z nim apartament i każdą wolną chwilę podczas wycieczki spędzać w jego towarzystwie...-spuściłam wzrok patrząc na trawę.
-Ah...I ty mi nic nie powiedziałaś?!-wkurzyła się na mnie,słyszałam to w jej głosie.
-Przepraszam...-wyszeptałam.
-Gdzie on teraz jest?!-była strasznie zła.
-Nie wiem...Pewnie w apartamencie.-spojrzałam na nią,miała wkurzoną minę.
-A czemu nie z tobą??
-Bo go zaszantażowałam aby nic nikomu nie mówił ze wyszłam bez niego...-tłumaczyłam się jak małe dziecko swojej mamie.
-Karolina...-nie cierpiałam jak mówiła całym imieniem wiedziałam wtedy że sprawiłam jej przykrość.
-Przepraszam...Ale on...On mnie wkurza...
-Dobra,my musimy zmykać.-skierowała się do naszych znajomych.-Spotkamy się z naszą Karolinką jak tylko będzie to możliwe a teraz żeby nie miała problemów wróci do hotelu.-spojrzała na mnie groźnie.Pożegnałyśmy się z wszystkimi i skierowałyśmy się w stronę ścieżki.Sara nie odzywała się do mnie.Szłyśmy w ciszy...Wkurzało mnie to,wiedziałam że przeskrobałam u niej.Gdy doszłyśmy do hotelu ustała przed budynkiem i spojrzała się w stronę szklanych drzwi szukając swojego idola wzrokiem.
-Chodź.-pociągnęłam ją za rękę do środka,wiedziałam że tylko tak mogłam ją przeprosić.
-Co ty robisz??
-Zobaczysz...-wbiegłyśmy do windy i pojechałyśmy na ostatnie piętro.Szybkim krokiem poszłyśmy pod drzwi apartamentu.Spojrzałam się na nią,ale się nie uśmiechała.Otworzyłam drzwi i wpuściłam ją do środka.
-Nareszcie...-usłyszałam głos Biebera,po chwili wyszedł z swojego pokoju.-Yyyy...Cześć.-uśmiechnął się do mojej zdumionej przyjaciółki.-Jestem Justin...Ty musisz być tą Sarą o której mi Karolina opowiadała??-podszedł do dziewczyny i podał jej rękę.
-Ja..Ja..Ja nie wieżę...-uścisnęła jego dłoń a drugą zakryła otwarte usta.Ja zachichotałam.
-Może wejdziemy do salonu bo jakoś mi się nie chce stać przy drzwiach.-przewróciłam oczami a Justin mnie spiorunował spojrzeniem.-No co?!-podniosłam ręce w geście nie wiedzy.Poszliśmy do mojego pokoju i Sara razem z Bieberem usiedli na moim łóżku.Sara dobrze mówiła po angielsku więc nie musiałam robić za tłumacza.Oni robili sobie zdjęcia i rozmawiali.Ja wzięłam laptopa i napisałam na GG do Miłosza.Rozmawiałam z nim chwilę o tym że spotkałam się z Sarą i z innymi znajomymi i o tym co teraz robimy,ale pominęłam wątek o tym że spałam z Bieberem.
-Dobra...Ja muszę już się zbierać.-powiedziała wstając z łóżka moja przyjaciółka.
-Odprowadzę cię na dół.-uśmiechnęłam się i wyłączyłam urządzenie.
-Miło było cię poznać Sara.-uśmiechnął się chłopak i pomachał.
-Ciebie też.-uśmiechnęła się szeroko i wyszłyśmy z pokoju.Dziewczyna była taka podekscytowana gdy już nalazłyśmy się przed hotelem pożegnałyśmy się przytuleniem i całusem w policzek i się rozeszłyśmy w swoje strony.Nie była już na mnie zła.
-Czy ty zawsze jesteś taka zimna??-Bieber leżał na moim łóżku.
-Hmmm,Tak.-uśmiechnęłam się szeroko.Podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać jakieś sukienki na dzisiejszą imprezę zaczynającą wycieczkę.
-Czego szukasz??
-Jakiejś sukienki na dzisiejszą imprezę...-przekopywałam szafę.
-Jaką imprezę?
-Czy ty nic nie wiesz?? Dzisiaj o 20.00 jest impreza rozpoczynająca pobyt tutaj.
-Naprawdę??
-Noo...Ugh...-przewróciłam oczami.-Nie wiem w co ja się ubiorę...
-Weź to...Będziesz wyglądać olśniewając.
-Jesteś genialny!Dziękuję.-przytuliłam się do niego a po chwili zniknęłam w łazience z przygotowanym zestawem.Zrobiłam sobie fryzurę i make up a potem spryskałam się perfumami i gotowa wyszłam z pokoju.Nikogo nie było,wzięłam telefon i miałam 3 esemesy od Holly.Pierwszy był taki: "Hej :) My już jesteśmy w apartamencie." drugi" "Pamiętaj o dzisiejszej imprezie!!" trzeci: "Będziemy za 30 minut. :)". Zostało mi jeszcze 10 minut do przyjścia dziewczyn więc postanowiłam wrzucić w tym czasie wszystkie wyrzucone ciuchy.Gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć i zobaczyłam Kat i Hol.
-Wow...Świetnie wglądacie.-uśmiechnęłam się.
-Taa...Przy tobie wyglądamy jak służba.-powiedziała z udawanym obrażeniem Holly.
-Oj nie przesadzaj...Nie wyglądam aż tak dobrze.-szłam do pokoju a dziewczyny za mną.Gdy byłyśmy w środku dziewczyny usiadły na łóżku i przyglądały się mi jak kręcę się po pokoju w poszukiwaniu mojego telefonu.
-Z kim idziesz na imprezę??-zapytała Kat.
-Pff..Sama.
-Ale musisz przyjść z jakimś chłopakiem!-powiedziała Hol.-Mnie zaprosił Chris,Kat zaprosił Max. Musisz z kimś przyjść...-powiedziała spanikowana.
-Idę sama.-powiedziałam stanowczo.
-A może chciałabyś pójść ze mną??-w drzwiach stanął Bieber.
-Tak.Pójdzie z tobą.-powiedziała Kat.Ja na nią spojrzałam.-Z wielką chęcią.
-Nie ważne...
-My idziemy,umówiłyśmy się z chłopakami przed naszym apartamentem.-powiedziała Hol wstając z łóżka.-Do zobaczenia...-i po chwili obydwie dziewczyny wyszły.Bieber stał w drzwiach i mi się przyglądał.
-Ślicznie wyglądasz..-powiedział nieśmiało.
-Zrobiłeś to specjalnie...-założyłam ręce na piersiach i zmrużyłam oczy.
-Ale o czym mówisz??-powiedział z uśmiechem.
-Specjalnie wybrałeś mi tą sukienkę aby się dopasować i zaprosić mnie na tą imprezę...To było wszystko zaplanowane...
-Może.-uśmiechnął się szeroko.
_____________________________________________________________________
*cucciola- z włoskiego "szczeniaczek". W opowiadaniu: takie przezwisko nadali Karo jej znajomi z Italii ponieważ jak jeszcze była w tamtym kraju czasami robiła oczka jak mały szczeniaczek i tak się zachowywała.

Max Adams-drugi przyjaciel Justina Biebera, kumplują się w trojkę od małego.Chodzi razem z nimi do klasy.

Ohhh...Już 8 :D Ale się cieszę!! Mam nadzieję że wam się spodoba... Ja szczerze nawet jestem zadowolona :)
Jeszcze raz chcę Was przeprosić za jakieś literówki i błędy...Przepraszam ale piszę bardzo szybko aby rozdziały były jak najdłuższe więc nie dziwcie mi się.
Pozdrawiam :*
-Patryś