Od wycieczki minęło już pół roku...Przez cały pobyt w Italii bardzo zaprzyjaźniliśmy się z JB.Chodziliśmy razem na plażę,wygłupialiśmy się rzucając poduszkami,oglądaliśmy różne filmy i opowiadaliśmy sobie wszystko.Całą przeszłość,marzenia,plany na przyszłość.Justin i Chris przyłączyli się do naszej paczki i cała nasz 6 spędzała razem popołudnia.Byliśmy jednością.W szkole na przerwach zawsze siedzieliśmy razem,na stołówce tak samo.Justin bardzo zaprzyjaźnił się z moim bratem więc często albo ja i Miłosz chodziliśmy do Biebsa albo on przychodził do nas.
Był właśnie 13 marca.
Obudziłam się w swoim ciepłym łóżeczku,słońce ładnie grzało przez okno.Zwlekłam się z łóżka i wzięłam uszykowane ciuchy i poszłam się ogarnąć do mojej łazienki.Gdy byłam już prawie gotowa,zostało mi tylko wyprostować włosy i zrobić make up,do mojej łazienki wpadł Miłosz z kamerką.
-Młoda nagrywam filmik dla JB żeby miał co oglądać podczas trasy.-właśnie malowałam kreskę na oku.Na samą myśl kredka wypadła mi z ręki.Podparłam się na rękach o zlew i westchnęłam próbując powstrzymać łzy.-Karo...-Miłosz opuścił kamerę i mnie przytulił.-On o tobie nie zapomni...Wiem że obojgu wam jest ciężko ale uwierz że ten miesiąc naprawdę szybko zleci...I gdy Justin wróci znów będziecie zachowywać się jak para zakochanych idiotów.
-Nie jesteśmy parą zakochanych!!-zbulwersowałam się odpychając chłopaka.Wróciłam do kończenia czynności którą przerwał mi mój brat.
-Jaaaasne...-Miłosz znów zaczął kamerować.-Już się nie wkurzaj księżniczko i powiedz coś miłego naszemu Bieberowi.-uśmiechnął się.Skończyłam make up i byłam już gotowa, uśmiechnęłam się do lustra a później z tym samym uśmiechem odwróciłam się w stronę Miłosza.
-Kochany Biebsie...Nie wiem jak bez ciebie będę mogła znosić mojego brata.-wywróciłam oczami.-Ale też nie wiem komu ja będę się zwierzać.-posmutniałam.-Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie cholernie ważny i że kocham cię jak brata bliźniaka który zna mnie na wylot...Chciałabym abyś pamiętał o mnie i reszcie paczki podczas trasy.Mam coś dla ciebie.-znajdowaliśmy się już w pokoju.Miłosz siedział na łóżku a ja wzięłam swoją gitarę i zagrałam pierwsze nuty.-Pewnie wiesz że nie grałam od przeprowadzki tutaj ale jest coś co chciałabym ci pokazać.-zaczęłam grać melodię piosenki którą razem z Justinem ułożyliśmy na wycieczce.Grałam i śpiewałam tekst przez nas napisany.Nikt nie słyszał że potrafiłam śpiewać,nawet Justin tego nie wiedział.Gdy skończyłam uśmiechnęłam się do kamerki.-Mam nadzieję że pamiętasz to jak pisaliśmy nuty i tekst na balkonie hotelu w Santa Marinella i mam też nadzieję że cię się spodoba moje wykonanie.-odstawiłam gitarę na stojak i znów spojrzałam w stronę sprzętu.Przesłałam buziaka i się blado uśmiechnęłam.-Miłej trasy głupolu.-znów się uśmiechnęłam.
-Wow...-Miłosz opuścił kamerę i się na mnie spojrzał.-Ty...Ty potrafisz śpiewać!!
-Czy ja wiem...-wzruszyłam ramionami i wzięłam swoją torbę wychodząc z pokoju.
-Jesteś świetna!!
-Nie jestem i koniec.
-On nie wiedział prawda??
-On nie wie.-schodziliśmy po schodach.-I niech się nie dowie do obejrzenia filmiku.
-Nie pisnę słówka.
-Nie piśniesz bo byś miał przechlapane.-odwróciłam się do niego uśmiechając złowieszczo.Wychodziłam tyłem z domu,Miłosz szedł normalnie.
-Idź normalnie bo się przewrócisz...-powiedział i w tamtym momencie potknęłam się o jakiś kamień,bym się przewróciła ale w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Miłosz się uśmiechnął.-A nie mówiłem...
-Nie przewróciłam się!-powiedziałam stawiając i odwracając się w stronę osoby która mnie złapała.-Justin!-wykrzyknęłam żucając się mu na szyję.Bardzo mocno go przytuliła.
-Bo mnie udusisz...-też mnie mocno ścisnął i podniusł do góry.Wykorzystałam chwilę i oplotłam go nogami w pasie.
-Kto by pomyślał...Jeszcze pół roku temu to do mnie się tak przytulała.-mruknął Miłosz a Justin się zaśmiał.
-Zamknij się...-skarciłam brata.
-Mała mam cię nieść do szkoły??-zaśmiał się Justin cały czas mnie przytulał.
-Tak...-szepnęłam jak mała dziewczynka.Justin się zaśmiał i skierował w stronę chodnika.-Nie.Żartuję, postaw mnie.To głupio wygląda.-zaśmiałam się a chłopak mnie odstawił.Dopiero wtedy mogłam mu się przyjrzeć jak jest ubrany.-Ej! Co się stało z moim bratem!! On nie jest taki przystojny!!-zaśmiałam się.
-Wielkie dzięki...-mruknął JB niby znudzony.Ja mu wytknęłam język.
-Stary kiedy masz samolot??
-O 17.30.-powiedział smutny spoglądając na mnie.Złapałam go za rękę i przytuliłam się do jego ramienia.Chłopak ścisnął moją dłoń.
-Pojedziemy cię z tobą.-zaproponował Miłosz.
-Bardzo bym chciał.-objął mnie w pasie a ja przytuliłam się do niego.
-Idziesz do szkoły??-zapytał Miłosz,ja nie byłam w stanie niczego powiedzieć.
-Nie...-szepnął a ja automatycznie się leciutko odsunęłam.-Przykro mi mała...-pocałował mnie w czoło.-Muszę załatwić jeszcze sprawy odnośnie lotu...Ale przyjadę po was pod szkołę.-przytulił mnie mocniej a ja znów się w niego wtuliłam.Po chwili drogi w ciszy znaleźliśmy się przed sql.
-Ja nie chcę iść...-szepnęłam do Miłosza.
-Mała...Wiesz że gdyby to ode mnie zależało to byś nie musiała iść.-wzruszył bezradnie ramionami.Ja znów wtuliłam się w szyję Justina,chłopak też mnie mocno przytulał w pasie.
-Leć już bo się spóźnisz...-szepnął mi do ucha.
-Ja nie chcę...-powiedziałam rozpaczając.
-Też nie chcę cię wypuszczać...
-Gołąbeczki...Karo musi iść.-zaśmiał się Miłosz ale dobrze wiedziałam że też jest mu przykro że jego najlepszy przyjaciel jedzie w trasę na miesiąc.
-Przywalę mu później...-powiedziałam odsuwając się od Justina.Miał łzy w oczach i jedna spłynęła mu po policzku szybko ją wytarłam kciukiem.-Do zobaczenia później Justin.-pocałowałam go w policzek i się odwróciłam,wymijając Miłosza szybko poszłam do szkoły.Gdy drzwi zatrzasnęły się za mną szybko pobiegłam do swojej szafki i gdy już się przy niej znalazłam zsunęłam się i usiadłam na podłodze.Rozpłakałam się...po chwili poczułam jak ktoś przy mnie kuca i łapie za dłonie.
-Nie zostawiłbym cię samej...Dzisiaj idziesz ze mną.-znów usłyszałam głos JB.
-O czym ty mówisz??
-Dzwoniłem do twoich rodziców i zgodzili się abyś dzisiaj nie poszła do szkoły tylko spędziła te ostatnie chwile ze mną...Zgodzili się...Ale teraz wystarczy tylko żebyś ty się zgodziła.-popatrzyłam na niego a chłopak lekko się uśmiechnął i starł łzy z moich policzków.Ja rzuciłam mu się na szyję tak że wylądowaliśmy na podłodze.Śmieliśmy się głośno.
-Masz okulary.-wręczył mi swoje okulary które miał założone na głowie.-Make up ci się rozmazał.-wytknął mi język.
-Ugh...-szybko wzięłam od niego przedmiot i założyłam na nos.
-Panna Lisowska i pan Bieber?? -usłyszeliśmy głos dyrektora.-Justin od dzisiaj masz już wolne a ciebie Karolino też nie powinno tutaj być.Dzwoniła twoja mama i wszystko wytłumaczyła.
-Tak tak panie dyrektorze tylko chodzi o to że ja do tej pory nie miałam o tym pojęcia i Justin po mnie przyszedł.-wstałam szybko i stanęłam przed mężczyzną.Justin zrobił tak samo.
-Zmykajcie.-uśmiechnął się.-Justin...Miłej trasy.-uśmiechnął się i wyciągnął do chłopaka rękę
-Dziękuję proszę pana.Ale pewnie nie będzie tak wesoło.-spojrzał na mnie ściskając dłoń dyra.
-Ah...Rozumiem.-uśmiechnął się.-Przepraszam że pytam...Ale wy jesteście razem??
-Nie.-powiedzieliśmy równocześnie.
-Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo.-uśmiechnęłam się.
-Ah..To w takim razie przepraszam.-uśmiechnął się dyrektor.-Miłego dnia dzieci.
-Miło dnia.-odpowiedziałam gdy dyrektor już odchodził.Justin nic nie mówił,był smutny.Wyszliśmy ze szkoły nic nie mówiąc.-Hej,co jest??-złapałam go za rękę.
-Nic.-odpowiedział zamyślony.
-Doprawdy?? To czemu to nic tak cię zasmuciło??-spojrzałam na niego.Chłopak patrzył przed siebie,był bardzo przygnębiony i zamyślony.
-Czy ty musisz wszystko wiedzieć??
-Hmmm...Tak.O tobie tak.-wytknęłam mu język.
-Chodzi o to że będzie mi was brakować przez ten miesiąc.To pierwsza trasa od kiedy cię poznałem.Będzie mi strasznie ciężko bo jesteś jedyną osobą która zna mnie na wylot...Komu ja się będę wygadywał i z kim będę mógł poważnie i szczerze porozmawiać??-spojrzał na mnie.
-Zawsze możesz do mnie zadzwonić.-uśmiechnęłam się blado.-O każdej porze dnia i nocy.
-Jeny nie wiesz nawet jak ja będę cierpiał...-zatrzymał się i przyciągnął do siebie.
-Wiem...Będę cierpiała tak samo.-ścisnęłam go bardzo mocno.
Dalszą drogę rozmawialiśmy o tym co Justin ma w planach śpiewać na pierwszym koncercie.Gdy doszliśmy do mojego domu,otworzyłam drzwi i pobiegliśmy do mojego pokoju.Justin jak zwykle rzucił się na moje łózko a ja odłożyłam torebkę i usiadłam obok niego.
-Więc...Teraz się ładnie ubierzesz bo zabieram cię do restauracji.-wyszczerzył się.
-Ale po co?
-Na późne śniadanie.Więc nie marudź i idź założyć jakąś sukienkę.-mówił taki zadowolony,wstałam z łóżka i podeszłam do szafy otwierając ją.
-Jaki kolor pan sobie życzy??
-Czarny...-uśmiechnął się.
-Ej! Czemu ten??
-Bo wyglądasz w nim najseksowniej...-mruknął a ja się odwróciłam.
-Jestem twoją siostrą,nie zapominaj.
-Oj tam oj tam...Jestem Justin Bieber...Musisz ładnie wyglądać bo pewnie wylądujemy na pierwszych stronach gazet.
-Ugh...-mruknęłam i wywróciłam oczami.-Masz szczęście że się do tego już przyzwyczaiłam...-faktycznie przez ostatnie pół roku bardzo często mówiono o mnie i JB jednak my ani nie zaprzeczaliśmy spekulacją paparazzi ani ich nie przytakiwaliśmy.
-Nie marudź...-chłopak wstał i podszedł do mnie.-Daj,ja wybiorę...-zaczął przesuwać wieszaki.-Masz...-wręczył mi czarną sukienkę.-A teraz grzecznie pójdziesz do łazienki i się ładnie uczeszesz i wgl...-wyszczerzył się siadając na łóżku.Zrobiłam to co kazał i poszłam się przebrać, włosy ułożyłam w loki za oczy pomalowałam na czarno.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wychodząc.-Może być??-okręciłam się raz.
-Mam świetny gust.-wyszczerzył się patrząc z podziwem.
-Hah...Jasne.. To ja świetnie we wszystkim wyglądam.-odgarnęłam włosy.
-Twoja skromność mnie powala...-mrukną niby znudzony JB.
-No przecież żartuję...-podeszłam do niego.-Masz świetny gust.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-A ty we wszystkim świetnie wyglądasz.-złapał mnie za biodra i przysunął do siebie tak że jego twarz znalazła się na wysokości mojego brzucha.Patrzyliśmy sobie w oczy,ja położyłam chłopakowi ręce na ramionach.
-Dziękuję.Idziemy??-pokazałam na drzwi nie spuszczając wzroku z chłopaka.
-Tak, tak.Musimy jeszcze wpaść do mojego domu bo muszę się przebrać.-złapał mnie za rękę i schodziliśmy po schodach.
-Po co??
-Ej...Ja też muszę przy tobie jakoś wyglądać.
-Ale wyglądasz świetnie.-wyszliśmy już z domu i właśnie zamykałam drzwi.
-Ale nie pasuję do ciebie.-otworzył mi drzwi od swojego Ferrari.Justin od niedawna miał prawko.Wsiadłam posłusznie i gdy Justin już odpalił silnik odezwałam się.
-Musimy zawsze do siebie pasować??
-Tak.-uśmiechnął się szeroko.
-Niby dlaczego??-położyłam lewą rękę na jego karku tak jak zwykle miałam w zwyczaju.Bawiłam się jego włosami.-Przyznaj się że lubisz gdy nazywają nas parą...-spojrzałam na niego wyczekująco.
-Jest mi to w zupełności obojętne.-chłopak cały czas patrzył się na drogę.
-Mhm.-mruknęłam dając do zrozumienia że przyjęłam do wiadomości i zaczęłam patrzeć przez swoje okno.Poczułam ból po jego słowach.Zastanawiałam się dlaczego przecież byliśmy tylko przyjaciółmi,w końcu sama tego chciałam...
___________________________________________________________________
Tataratatatataaaaaaa...I oto 12 ! :D
Ah...Ciekawe jak ten wam się spodoba. Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;)
Chciałam Was powiadomić że od wczoraj jest już ponad 600 wyświetleń!! Dokładnie 616 :)
Jestem naprawdę szczęśliwa...Dziękuję Wam.
Chciałam Wam przekazać też fakt że zapisałam się na parę dodatkowych zajęć w sql i nie prawdopodobnie nie będę już tak często dodawać. Będę się starać jak najczęściej,jak najdłuższe i jak najciekawsze wrzucać.
W czwartek mam w sql bal karnawałowy :D Przebieram się za piratkę xD Miałam za kujonka ale stwierdziłam że źle będę się czuć ;)
Jutro oddają nam świadectwa semestralne -.- Boję się bo jak moje oceny nie zadowolą moich rodziców to powiedzieli że ograniczą mi komputer... :/
Eh...
Trzymajcie kciuki że będzie wszystko ok ;)
-Patryś
poniedziałek, 4 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
Rozdział 11 "-Eh...Dobre chociaż to na początek."
Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...Wielki bukiet czerwonych róż. W pierwszej chwili pomyślałam że to nie do mnie.Podeszłam niepewnie do kwiatów i wzięłam liścik który był w nie włożony.Na białej kopertce widniało moje imię.Otworzyłam ją i przeczytałam w myślach tekst:
"Proszę,daj mi przynajmniej iskierkę nadziei...Daj mi szansę..."
Obróciłam karteczkę na drugą stronę i znów zaczęłam czytać:
"Jeśli chcesz dać mi szansę przyjdź dzisiaj o 20.00 na plażę w miejsce gdzie jest stara latarnia morska -JB"
Oniemiałam,w jednym momencie miałam tysiące myśli: Iść czy Nie iść??
Wzięłam kwiaty i zaniosłam je do pokoju,zadzwoniłam na recepcję alby mi przynieśli wazon z wodą.Karteczkę położyłam na stoliku i gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć.
-Oto pani wazon z wodą.-podał mi go jakiś chłopak.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się serdecznie.
-Ładny akcent.Znasz włoski??
-Tak,mieszkałam tu 3 lata.-wyszczerzyłam się szeroko.
-To słychać.-uśmiechnął się.-Jestem Gianfranco ale mówią mi Gia.-mrugnął do mnie okiem.
-Ja jestem Karolina.-wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
-Czyli jesteś??-zmrużył oczy.
-Polką.-uśmiechnęłam się nieśmiało.-Ale obecnie mieszkam w Stratford.
-A to ty jesteś tą przyjaciółką Sary...
-A ty jesteś??-spojrzałam na niego teraz ja mrużyłam lekko oczy.
-Jestem jej sąsiadem od jakiegoś czasu.
-Ah...Tak opowiadała o jakiś odgłosach po nocach....-zaśmiałam się a chłopak wytrzeszczył oczy.
-Ale...Ale ja nie wiem o co chodzi.Ja naprawdę nie ten...-zmieszał się.Zaśmiałam się głośno.
-Żartowałam mówiła że jesteś miły i da się z tobą pogadać.-uśmiechnęłam się a chłopak automatycznie się rozweselił.
-Hah..Miała racje z twoim poczuciem humoru.
-No ba.-uśmiechnęłam się szeroko mrugając do niego okiem.
-Ja muszę lecieć...Praca wzywa.-wzruszył ramionami.-Miło było cię poznać.
-Ciebie również.-pomachałam mu i zamknęłam drzwi gdy już odchodził.Ja wróciłam do drzwi i wróciłam do pokoju,kwiaty wstawiłam do wazonu i postawiłam obok łóżka.Rzuciłam się na nie i lekko uśmiechnęłam patrząc na kwiaty.Po chwili jednak przypomniało mi się aby sprawdzić która godzina,więc wzięłam telefon i zerknęłam na ekran.Była 19.34.
-Cholera...Muszę jeszcze się jakoś ładnie ubrać.-mruknęłam do siebie.-Nie,Karo.Co ty wyprawiasz??-byłam wściekła na siebie i zawsze gdy nie chciałam robić czegoś zgodnie z wolą serca gadałam sama do siebie.-To tylko Bieber.Idziesz mu wyjaśnić i tyle.Nie ma potrzeby na ładne ubieranie się.-ustałam przed drzwiami i chwyciłam za klamkę.-Nie.Jednak się przebiorę.-wróciłam do szafy i wybrałam sukienkę i sweter do tego założyłam swoje balerinki, wychodząc zgarnęłam swoje czarne Ray Ban i wyszłam.Telefon włożyłam do kieszeni swetra i zamknęłam apartament.Przechodząc obok apartamentu dziewczyn zapukałam.
-Siemka..-uśmiechnęła się Holly.-Wejdź.
-Nie ja tylko na chwilkę...Idę nad morze...-spuściłam wzrok.-Jakby coś się działo będę dzwonić.
-Ale nic nie rozumiem.
-Wytłumaczę wam jak wrócę.-cmoknęłam ją w policzek.-Tylko się nie martwcie.-krzyknęłam gdy już szłam do windy.-Obiecuję że wszystko jest ok.-weszłam do windy i pomachałam dziewczynie gdy drzwi się już zasuwały.Byłam strasznie zdenerwowana,uśmiechałam się sama do siebie.Szybko znalazłam się na recepcji i wpadłam na Gianfranco.
-Gdzie tak pędzisz??-uśmiechnął się.
-Yy...Muszę się z kimś spotkać.
-Stawiam że to jakiś chłopak...Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję...-uśmiechnęłam się pod nosem.-A teraz już naprawdę muszę zmykać.
-Okok Do zobaczenia...-powiedział gdy już prawie wychodziłam na piasek.
-Do zobaczenia.-uśmiechnęłam się w jego stronę a później szybko wyszłam na plażę.Zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę po czym znaną mi drogą na skróty do latarni udałam się w wskazane miejsce.Nie było jakoś szczególnie ciemno ale wyraźnie było widać księżyc i gwiazdy.Była naprawdę piękna noc.Zerknęłam na ekran telefonu i była już 19.55. Wiedziałam że się nie spóźnię ponieważ świetnie znałam te okolice. Po 3 minutach byłam już na miejscu.Zobaczyłam chłopaka który siedział na kocu i patrzył na zegarek który miał na ręku.Odłożyłam buty na ziemię.
-Nie spóźniłam się??-ustałam za nim a on się szybko poniósł i wyprostowany stanął przede mną.Uśmiechnęłam się blado.On był smutny.
-Myślałem że nie przyjdziesz...-mruknął.
-Zastanawiałam się czy przyjść czy nie...Przyszłam tutaj tylko po to aby wyjaśnić całą tą sytuację.-posmutniałam,spuściłam wzrok z chłopaka w wpatrywałam się w wodę.
-Czyli nie dostanę szansy??-patrzył na mnie miejąc nadzieję że odpowiem coś innego ale jednak ja nie mogłam spełnić jego prośby i zaprzeczyłam głową.
-Chciałam ci podziękować za piękny bukiet...-znów leciutko się uśmiechnęłam na myśl o czerwonych różach.-Przykro mi ale nie mogę dać ci nawet iskierki nadziei...Lepiej będzie jak będziemy traktować się jak powietrze...Wtedy nie będziemy się zwodzić ani sprawiać sobie przykrości.Nic źle nie rozbiłeś,tu chodzi o mnie.Nie potrafię się z tobą kolegować...Przykro mi Justin.-spojrzałam na niego załzawionymi oczami.-Przepraszam.-chłopak też miał łzy w oczach.Ja znów spuściłam wzrok.
-Czemu masz łzy w oczach??Skoro ci na mnie nie zależy to czemu ci przykro??-chłopak na mnie patrzył z wyczekiwaniem.
-Cholernie mi zależy! Ok?! Nawet nie wiem czemu...Dlatego nie mogę sobie pozwolić na znajomość z tobą!!-spojrzałam na niego,teraz już płakałam.-Żegnaj Justin.-szybko się odwróciłam,złapałam moje buty i zaczęłam biec przed siebie.Biegłam ile sił w nogach.Szybko dotarłam do hotelu zostawiając zdumionego chłopaka na plaży.Przed oczami cały czas miałam Justina jak stoi z lekko rozchyloną buzią i wielkimi,załzawionymi oczami.Był taki skołowany...
-Boże dziewczyny co ci się stało?!-drzwi otworzyła mi Kat.Szybko weszłam do pokoju Holly gdzie dziewczyny siedziały przed laptopami.
-Powiedziałam mu...-usiadłam pod ścianą.-Powiedziałam że mi zależy i dlatego nie mogę z nim mieć kontaktu.-znów się rozpłakałam.
-Dziewczyny czy ty wiesz co narobiłaś?!-Holly się odezwała a Kat stała oniemiała z otwartą buzią.
-Wiem! Ok?! Nie musisz się wydzierać...-warknęłam wkurzona.
-Hol siedź cicho...Nie zwiedzisz że ona jest zrozpaczona?-Kat spojrzała groźnie na koleżankę i usiadła przy mnie.-A tobie to nic nie powiem.-przytuliła mnie a ja się w nią wtuliłam.
Rano obudziłam się w łóżku...Pamiętałam że zasnęłam wtulona w Kat.Miałam na sobie tą samą sukienkę co wczoraj,włosy związane w niedbałego koka.Podniosłam się na łokciach i to nie był ani mój pokój ani żaden z pokoi dziewczyn...To był jego pokój...
-Co ja tu robię??-mruknęłam do siebie i znów opadłam na łóżko.-Ugh...
-Spałaś tu...-zaśmiał się chłopak który siedział na fotelu.Wcześniej go nie zauważyłam.Szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Czemu tu??
-Dziewczyny przyszły po mnie abym zaniósł cię to twojego pokoju ale że jest zamknięty a nie wiedziałem gdzie masz klucz więc położyłem cię u siebie.
-A ty gdzie spałeś??
-Na podłodze.-mruknął pokazując na poduszki obok łóżka.
-Przepraszam za problem.-skierowałam się do drzwi.
-Czekaj...-chłopak szybko znalazł się pod drzwiami zagradzając mi wyjście.
-To co mówiłam wczoraj było na serio.
-Zacznijmy od początku...-patrzył na mnie błagalnie a ja założyłam ręce na piersiach i starałam się być silna.
-Justin...-pokręciłam nogujące głową.Chłopak złapał moje policzki w dłonie i przysunął się do mnie.Nie ruszałam się...Nie mogłam...Mój umysł kazał mi uciekać ale jednak mięśnie nie były posłuszne i kierowały się głosem serca które kazało zostać.Po chwili poczułam jak ustał chłopaka zamykając się na moich.Pocałunek był krótki i delikatny.Gdy się odsunął otworzyłam oczy,chłopak się uśmiechał.
-Przepraszam...Musiałem chociaż raz poczuć twoje usta.-cały czas trzymał moje policzki.Mi łzy napłynęły do oczu.Szybko wykorzystałam chwilę i wybiegłam z pokoju.Pobiegłam do dziewczyn,zapukałam i gdy Kat mi otworzyła bez żadnego słowa wbiegłam do apartamentu.
-Czemu to zrobiłyście??-kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju Kat.Dziewczyny usiadły na łóżku i mi się przyglądały.-Czemu??-odwróciłam się w ich stronę.
-Same były sobie nie poradziły a uważamy że źle zrobiłaś mówiąc mu że nie chcesz z nim mieć kontaktu...-zaczęła Holly.
-Czy ty wiesz jak będziesz cierpieć??Już cierpisz...-Kat na mnie spojrzała niepewnie.
-No i co? By mi przeszło a tak to będę musiała cierpieć jeszcze bardziej jak mnie zawiedzie.
-Skont wiesz że cię zawiedzie?!-Holly wstała zła.
-Pocałował mnie...-spojrzałam na nie.Katnis automatycznie się podniosła.-Gratuluję wam...-spojrzałam na nie mrużąc oczy.-Gratuluję...-szepnęłam i wyszłam z apartamentu trzaskając drzwiami.Wróciłam do siebie i gdy otworzyłam drzwi wejściowe.Na sofie siedział Bieber,gdy mnie zobaczył szybko do mnie doskoczył.
-Przepraszam Karli.Bardzo cię przepraszam to był impuls...-chłopak się tłumaczy a ja podniosłam rękę w geście aby przestał i weszłam do swojego pokoju.Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Po zażyciu kąpieli ogarnęłam twarz robiąc delikatny make up czyli kreskę,wysuszyłam włosy związałam je w koka i już ubrana wyszłam do pokoju.Nie chciałam jednak siedzieć w pokoju więc wyszłam do salonu.Na sofie siedział Bieber wpatrując się w sufit.Zignorował mnie,usiadłam na sofie naprzeciw i podkurczyła kolana opierając na nich brodę.Byłam smutna a od płaczu moje oczy były bardzo duże.Chłopak spojrzał na mnie też smutnym wzrokiem.Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
-I co teraz??-odezwał się opierając łokcie na kolanach.Ja nie zmieniałam pozycji.
-Nie powinieneś mnie całować...
-Wiem...Przeprasza...-spuścił wzrok i się łobuzersko uśmiechnął.-Ale powiedz...Podobało ci się??-cały czas uśmiechał się w ten sam sposób ale teraz podniusł wzrok i się we mnie wpatrywał wyczekując odpowiedzi.Ja się zaśmiałam i rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.-Uznam to za tak.-wyszczerzył się i znów oparł o oparcie przytulając do siebie tą poduszkę.
-Jesteś głupi...-pokręciłam z dezaprobatą głową.Chłopak rzucił we mnie poduszką.-Bardzo dojrzałe...-wytknęłam mu język.
-Mam 15 lat...Czego ode mnie oczekujesz..-wyszczerzył się.
-Jesteś gwiazdą...Myślałam ze jesteś bardziej...Hmmm...Odpowiedzialny i dojrzały.
-Bo taki jestem...Ale potrafię być jeszcze tym zwykłym Justinem.Powygłupiać się i wygadywać głupoty.-wzruszył ramionami.Wstałam z sofy i usiadłam obok niego po turecku.
-Jesteś inny niż nasi rówieśnicy.
-Ty też nie jesteś zwykłą 15-latką.-położył rękę na oparciu za mną.
-Ja mówię serio.Zachowujesz się czasami jakbyś miał co najmniej 18-naście. A czasami jakbyś miał 5.-zaśmiałam się.-Potrafisz być romantyczny a czasami jesteś zwykłym dupkiem.Czasami jesteś normalny a czasami gwiazdorzysz. Zdecydowanie częściej jesteś tym romantycznym,normalnym,odpowiedzialnym i dojrzałym nastolatkiem.-spojrzałam na niego.-Potrafisz mnie rozśmieszyć ale i doprowadzić do łez...
-Nie chcę cię doprowadzać do łez.-spojrzał na mnie czule.- Ty natomiast jesteś czasami tak bardzo zarozumiała i zimna a czasami pokazujesz że też masz uczucia. Raz zachowujesz się jak królowa lodu a następny raz jakbyś cały czas cierpiała.Jesteś taka dojrzała i inteligentna. Czasami wydaje mi się że jesteś po prostu mądra.Ale jednak dobrze wiem że jesteś cholernie inteligenta. Często pokazujesz że nie miałaś łatwo w życiu i że potrafisz sobie sama poradzić...-mówiąc to patrzył się przed siebie.Jednak spojrzał na mnie.-Moim zdaniem...Jesteś wspaniała i masz bardzo interesujący charakter i osobowość.Nie mogę cię pojąć i to sprawia że mnie do ciebie ciągnie ale nie tylko.Czuję do ciebie jakąś więź...Która każe mi być przy tobie.-uśmiechnął się delikatnie.Ja się zarumieniłam.
-Justin??
-Hm??
-Mogę...Mogę się do ciebie przytulić??-zapytałam a chłopak mocno mnie objął a ja się w niego wtuliłam...
-Czyli co?? Jest iskierka nadziei??-spojrzał na mnie a ja uniosłam wzrok.
-Myślę że tak...-mruknęłam i znów się w niego wtuliłam.-Ale tylko przyjaciele.-dodałam szeptem.
-Eh...Dobre chociaż to na początek.-powiedział szeptem a ja udałam że nie słyszę.
_______________________________________________________________________
Jest już 11. :D
Musiałam ich pogodzić. Chociaż nie wiadomo co będzie w przyszłości :D Ja już mam wizję ale nic wam nie zdradzę :P Sama nie wiem czy napiszę według swojej myśli bo często jest tak że mam jakiś plan i wgl a gdy piszę wychodzi całkowicie coś innego :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;)
Dziękuję za komy :* Sprawiły że znów mam wenę do pisanie.
Ponieważ ostatnio nie układa mi się za dobrze więc liczba wyświetleń i komy sprawiły że jakoś mi umiliły samopoczucie :*
Pozdrawiam
-Patryś
"Proszę,daj mi przynajmniej iskierkę nadziei...Daj mi szansę..."
Obróciłam karteczkę na drugą stronę i znów zaczęłam czytać:
"Jeśli chcesz dać mi szansę przyjdź dzisiaj o 20.00 na plażę w miejsce gdzie jest stara latarnia morska -JB"
Oniemiałam,w jednym momencie miałam tysiące myśli: Iść czy Nie iść??
Wzięłam kwiaty i zaniosłam je do pokoju,zadzwoniłam na recepcję alby mi przynieśli wazon z wodą.Karteczkę położyłam na stoliku i gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć.
-Oto pani wazon z wodą.-podał mi go jakiś chłopak.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się serdecznie.
-Ładny akcent.Znasz włoski??
-Tak,mieszkałam tu 3 lata.-wyszczerzyłam się szeroko.
-To słychać.-uśmiechnął się.-Jestem Gianfranco ale mówią mi Gia.-mrugnął do mnie okiem.
-Ja jestem Karolina.-wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
-Czyli jesteś??-zmrużył oczy.
-Polką.-uśmiechnęłam się nieśmiało.-Ale obecnie mieszkam w Stratford.
-A to ty jesteś tą przyjaciółką Sary...
-A ty jesteś??-spojrzałam na niego teraz ja mrużyłam lekko oczy.
-Jestem jej sąsiadem od jakiegoś czasu.
-Ah...Tak opowiadała o jakiś odgłosach po nocach....-zaśmiałam się a chłopak wytrzeszczył oczy.
-Ale...Ale ja nie wiem o co chodzi.Ja naprawdę nie ten...-zmieszał się.Zaśmiałam się głośno.
-Żartowałam mówiła że jesteś miły i da się z tobą pogadać.-uśmiechnęłam się a chłopak automatycznie się rozweselił.
-Hah..Miała racje z twoim poczuciem humoru.
-No ba.-uśmiechnęłam się szeroko mrugając do niego okiem.
-Ja muszę lecieć...Praca wzywa.-wzruszył ramionami.-Miło było cię poznać.
-Ciebie również.-pomachałam mu i zamknęłam drzwi gdy już odchodził.Ja wróciłam do drzwi i wróciłam do pokoju,kwiaty wstawiłam do wazonu i postawiłam obok łóżka.Rzuciłam się na nie i lekko uśmiechnęłam patrząc na kwiaty.Po chwili jednak przypomniało mi się aby sprawdzić która godzina,więc wzięłam telefon i zerknęłam na ekran.Była 19.34.
-Cholera...Muszę jeszcze się jakoś ładnie ubrać.-mruknęłam do siebie.-Nie,Karo.Co ty wyprawiasz??-byłam wściekła na siebie i zawsze gdy nie chciałam robić czegoś zgodnie z wolą serca gadałam sama do siebie.-To tylko Bieber.Idziesz mu wyjaśnić i tyle.Nie ma potrzeby na ładne ubieranie się.-ustałam przed drzwiami i chwyciłam za klamkę.-Nie.Jednak się przebiorę.-wróciłam do szafy i wybrałam sukienkę i sweter do tego założyłam swoje balerinki, wychodząc zgarnęłam swoje czarne Ray Ban i wyszłam.Telefon włożyłam do kieszeni swetra i zamknęłam apartament.Przechodząc obok apartamentu dziewczyn zapukałam.
-Siemka..-uśmiechnęła się Holly.-Wejdź.
-Nie ja tylko na chwilkę...Idę nad morze...-spuściłam wzrok.-Jakby coś się działo będę dzwonić.
-Ale nic nie rozumiem.
-Wytłumaczę wam jak wrócę.-cmoknęłam ją w policzek.-Tylko się nie martwcie.-krzyknęłam gdy już szłam do windy.-Obiecuję że wszystko jest ok.-weszłam do windy i pomachałam dziewczynie gdy drzwi się już zasuwały.Byłam strasznie zdenerwowana,uśmiechałam się sama do siebie.Szybko znalazłam się na recepcji i wpadłam na Gianfranco.
-Gdzie tak pędzisz??-uśmiechnął się.
-Yy...Muszę się z kimś spotkać.
-Stawiam że to jakiś chłopak...Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję...-uśmiechnęłam się pod nosem.-A teraz już naprawdę muszę zmykać.
-Okok Do zobaczenia...-powiedział gdy już prawie wychodziłam na piasek.
-Do zobaczenia.-uśmiechnęłam się w jego stronę a później szybko wyszłam na plażę.Zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę po czym znaną mi drogą na skróty do latarni udałam się w wskazane miejsce.Nie było jakoś szczególnie ciemno ale wyraźnie było widać księżyc i gwiazdy.Była naprawdę piękna noc.Zerknęłam na ekran telefonu i była już 19.55. Wiedziałam że się nie spóźnię ponieważ świetnie znałam te okolice. Po 3 minutach byłam już na miejscu.Zobaczyłam chłopaka który siedział na kocu i patrzył na zegarek który miał na ręku.Odłożyłam buty na ziemię.
-Nie spóźniłam się??-ustałam za nim a on się szybko poniósł i wyprostowany stanął przede mną.Uśmiechnęłam się blado.On był smutny.
-Myślałem że nie przyjdziesz...-mruknął.
-Zastanawiałam się czy przyjść czy nie...Przyszłam tutaj tylko po to aby wyjaśnić całą tą sytuację.-posmutniałam,spuściłam wzrok z chłopaka w wpatrywałam się w wodę.
-Czyli nie dostanę szansy??-patrzył na mnie miejąc nadzieję że odpowiem coś innego ale jednak ja nie mogłam spełnić jego prośby i zaprzeczyłam głową.
-Chciałam ci podziękować za piękny bukiet...-znów leciutko się uśmiechnęłam na myśl o czerwonych różach.-Przykro mi ale nie mogę dać ci nawet iskierki nadziei...Lepiej będzie jak będziemy traktować się jak powietrze...Wtedy nie będziemy się zwodzić ani sprawiać sobie przykrości.Nic źle nie rozbiłeś,tu chodzi o mnie.Nie potrafię się z tobą kolegować...Przykro mi Justin.-spojrzałam na niego załzawionymi oczami.-Przepraszam.-chłopak też miał łzy w oczach.Ja znów spuściłam wzrok.
-Czemu masz łzy w oczach??Skoro ci na mnie nie zależy to czemu ci przykro??-chłopak na mnie patrzył z wyczekiwaniem.
-Cholernie mi zależy! Ok?! Nawet nie wiem czemu...Dlatego nie mogę sobie pozwolić na znajomość z tobą!!-spojrzałam na niego,teraz już płakałam.-Żegnaj Justin.-szybko się odwróciłam,złapałam moje buty i zaczęłam biec przed siebie.Biegłam ile sił w nogach.Szybko dotarłam do hotelu zostawiając zdumionego chłopaka na plaży.Przed oczami cały czas miałam Justina jak stoi z lekko rozchyloną buzią i wielkimi,załzawionymi oczami.Był taki skołowany...
-Boże dziewczyny co ci się stało?!-drzwi otworzyła mi Kat.Szybko weszłam do pokoju Holly gdzie dziewczyny siedziały przed laptopami.
-Powiedziałam mu...-usiadłam pod ścianą.-Powiedziałam że mi zależy i dlatego nie mogę z nim mieć kontaktu.-znów się rozpłakałam.
-Dziewczyny czy ty wiesz co narobiłaś?!-Holly się odezwała a Kat stała oniemiała z otwartą buzią.
-Wiem! Ok?! Nie musisz się wydzierać...-warknęłam wkurzona.
-Hol siedź cicho...Nie zwiedzisz że ona jest zrozpaczona?-Kat spojrzała groźnie na koleżankę i usiadła przy mnie.-A tobie to nic nie powiem.-przytuliła mnie a ja się w nią wtuliłam.
Rano obudziłam się w łóżku...Pamiętałam że zasnęłam wtulona w Kat.Miałam na sobie tą samą sukienkę co wczoraj,włosy związane w niedbałego koka.Podniosłam się na łokciach i to nie był ani mój pokój ani żaden z pokoi dziewczyn...To był jego pokój...
-Co ja tu robię??-mruknęłam do siebie i znów opadłam na łóżko.-Ugh...
-Spałaś tu...-zaśmiał się chłopak który siedział na fotelu.Wcześniej go nie zauważyłam.Szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Czemu tu??
-Dziewczyny przyszły po mnie abym zaniósł cię to twojego pokoju ale że jest zamknięty a nie wiedziałem gdzie masz klucz więc położyłem cię u siebie.
-A ty gdzie spałeś??
-Na podłodze.-mruknął pokazując na poduszki obok łóżka.
-Przepraszam za problem.-skierowałam się do drzwi.
-Czekaj...-chłopak szybko znalazł się pod drzwiami zagradzając mi wyjście.
-To co mówiłam wczoraj było na serio.
-Zacznijmy od początku...-patrzył na mnie błagalnie a ja założyłam ręce na piersiach i starałam się być silna.
-Justin...-pokręciłam nogujące głową.Chłopak złapał moje policzki w dłonie i przysunął się do mnie.Nie ruszałam się...Nie mogłam...Mój umysł kazał mi uciekać ale jednak mięśnie nie były posłuszne i kierowały się głosem serca które kazało zostać.Po chwili poczułam jak ustał chłopaka zamykając się na moich.Pocałunek był krótki i delikatny.Gdy się odsunął otworzyłam oczy,chłopak się uśmiechał.
-Przepraszam...Musiałem chociaż raz poczuć twoje usta.-cały czas trzymał moje policzki.Mi łzy napłynęły do oczu.Szybko wykorzystałam chwilę i wybiegłam z pokoju.Pobiegłam do dziewczyn,zapukałam i gdy Kat mi otworzyła bez żadnego słowa wbiegłam do apartamentu.
-Czemu to zrobiłyście??-kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju Kat.Dziewczyny usiadły na łóżku i mi się przyglądały.-Czemu??-odwróciłam się w ich stronę.
-Same były sobie nie poradziły a uważamy że źle zrobiłaś mówiąc mu że nie chcesz z nim mieć kontaktu...-zaczęła Holly.
-Czy ty wiesz jak będziesz cierpieć??Już cierpisz...-Kat na mnie spojrzała niepewnie.
-No i co? By mi przeszło a tak to będę musiała cierpieć jeszcze bardziej jak mnie zawiedzie.
-Skont wiesz że cię zawiedzie?!-Holly wstała zła.
-Pocałował mnie...-spojrzałam na nie.Katnis automatycznie się podniosła.-Gratuluję wam...-spojrzałam na nie mrużąc oczy.-Gratuluję...-szepnęłam i wyszłam z apartamentu trzaskając drzwiami.Wróciłam do siebie i gdy otworzyłam drzwi wejściowe.Na sofie siedział Bieber,gdy mnie zobaczył szybko do mnie doskoczył.
-Przepraszam Karli.Bardzo cię przepraszam to był impuls...-chłopak się tłumaczy a ja podniosłam rękę w geście aby przestał i weszłam do swojego pokoju.Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki. Po zażyciu kąpieli ogarnęłam twarz robiąc delikatny make up czyli kreskę,wysuszyłam włosy związałam je w koka i już ubrana wyszłam do pokoju.Nie chciałam jednak siedzieć w pokoju więc wyszłam do salonu.Na sofie siedział Bieber wpatrując się w sufit.Zignorował mnie,usiadłam na sofie naprzeciw i podkurczyła kolana opierając na nich brodę.Byłam smutna a od płaczu moje oczy były bardzo duże.Chłopak spojrzał na mnie też smutnym wzrokiem.Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
-I co teraz??-odezwał się opierając łokcie na kolanach.Ja nie zmieniałam pozycji.
-Nie powinieneś mnie całować...
-Wiem...Przeprasza...-spuścił wzrok i się łobuzersko uśmiechnął.-Ale powiedz...Podobało ci się??-cały czas uśmiechał się w ten sam sposób ale teraz podniusł wzrok i się we mnie wpatrywał wyczekując odpowiedzi.Ja się zaśmiałam i rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.-Uznam to za tak.-wyszczerzył się i znów oparł o oparcie przytulając do siebie tą poduszkę.
-Jesteś głupi...-pokręciłam z dezaprobatą głową.Chłopak rzucił we mnie poduszką.-Bardzo dojrzałe...-wytknęłam mu język.
-Mam 15 lat...Czego ode mnie oczekujesz..-wyszczerzył się.
-Jesteś gwiazdą...Myślałam ze jesteś bardziej...Hmmm...Odpowiedzialny i dojrzały.
-Bo taki jestem...Ale potrafię być jeszcze tym zwykłym Justinem.Powygłupiać się i wygadywać głupoty.-wzruszył ramionami.Wstałam z sofy i usiadłam obok niego po turecku.
-Jesteś inny niż nasi rówieśnicy.
-Ty też nie jesteś zwykłą 15-latką.-położył rękę na oparciu za mną.
-Ja mówię serio.Zachowujesz się czasami jakbyś miał co najmniej 18-naście. A czasami jakbyś miał 5.-zaśmiałam się.-Potrafisz być romantyczny a czasami jesteś zwykłym dupkiem.Czasami jesteś normalny a czasami gwiazdorzysz. Zdecydowanie częściej jesteś tym romantycznym,normalnym,odpowiedzialnym i dojrzałym nastolatkiem.-spojrzałam na niego.-Potrafisz mnie rozśmieszyć ale i doprowadzić do łez...
-Nie chcę cię doprowadzać do łez.-spojrzał na mnie czule.- Ty natomiast jesteś czasami tak bardzo zarozumiała i zimna a czasami pokazujesz że też masz uczucia. Raz zachowujesz się jak królowa lodu a następny raz jakbyś cały czas cierpiała.Jesteś taka dojrzała i inteligentna. Czasami wydaje mi się że jesteś po prostu mądra.Ale jednak dobrze wiem że jesteś cholernie inteligenta. Często pokazujesz że nie miałaś łatwo w życiu i że potrafisz sobie sama poradzić...-mówiąc to patrzył się przed siebie.Jednak spojrzał na mnie.-Moim zdaniem...Jesteś wspaniała i masz bardzo interesujący charakter i osobowość.Nie mogę cię pojąć i to sprawia że mnie do ciebie ciągnie ale nie tylko.Czuję do ciebie jakąś więź...Która każe mi być przy tobie.-uśmiechnął się delikatnie.Ja się zarumieniłam.
-Justin??
-Hm??
-Mogę...Mogę się do ciebie przytulić??-zapytałam a chłopak mocno mnie objął a ja się w niego wtuliłam...
-Czyli co?? Jest iskierka nadziei??-spojrzał na mnie a ja uniosłam wzrok.
-Myślę że tak...-mruknęłam i znów się w niego wtuliłam.-Ale tylko przyjaciele.-dodałam szeptem.
-Eh...Dobre chociaż to na początek.-powiedział szeptem a ja udałam że nie słyszę.
_______________________________________________________________________
Jest już 11. :D
Musiałam ich pogodzić. Chociaż nie wiadomo co będzie w przyszłości :D Ja już mam wizję ale nic wam nie zdradzę :P Sama nie wiem czy napiszę według swojej myśli bo często jest tak że mam jakiś plan i wgl a gdy piszę wychodzi całkowicie coś innego :D
Mam nadzieję że wam się spodoba ;)
Dziękuję za komy :* Sprawiły że znów mam wenę do pisanie.
Ponieważ ostatnio nie układa mi się za dobrze więc liczba wyświetleń i komy sprawiły że jakoś mi umiliły samopoczucie :*
Pozdrawiam
-Patryś
WOW!!
Już 400 wejść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy wy wiecie jakie to dla mnie ważne?!?!
Taka miła niespodzianka na rozpoczęcie dnia... :D
Myślałam że zawału dostanę...W tak krótkim czasie 9 komów i 400 wyświetleń !!
Gratuluję Wam ;) Bo to wasza zasługa!
Dziękuję z całego serca że mam dla kogo pisać.
Aż się wzruszyłam :')
Naprawdę bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję.
Dzisiaj postaram się dodać rozdział ;)
-Patryś
Czy wy wiecie jakie to dla mnie ważne?!?!
Taka miła niespodzianka na rozpoczęcie dnia... :D
Myślałam że zawału dostanę...W tak krótkim czasie 9 komów i 400 wyświetleń !!
Gratuluję Wam ;) Bo to wasza zasługa!
Dziękuję z całego serca że mam dla kogo pisać.
Aż się wzruszyłam :')
Naprawdę bardzo bardzo bardzo Wam dziękuję.
Dzisiaj postaram się dodać rozdział ;)
-Patryś
sobota, 2 lutego 2013
Rozdział 10 "-Tak będzie lepiej,ok??"
Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie podparte na łokciach na kolanach.Dziewczyny przy mnie ukucnęły i wzięły moje dłonie.Uśmiechając się serdecznie spojrzały po sobie.Holly szybko się podniosła i wzięła mojego laptopa po czym usiadła na podłodze obok łóżka,Kat usiadła obok niej.Przyglądałam się im co robią.
-Pogadamy z twoim bratem.-Hol wybrała ikonkę skypa i mój brat jak zawsze był dostępny.
-Nie!On nie może się o tym dowiedzieć!-usiadłam w środku.
-Musi...To twój brat on będzie wiedział co zrobić i jak cię pocieszyć.-powiedziała Kat obejmując mnie ramieniem.Holly zadzwoniła do brata i ten natychmiast odebrał.
-Co się dzieje??Wiecie która godzina??-mówił zaspany.
-A ty znów zasnąłeś przy kompie?-spojrzałam na niego niby znudzona.
-Płakałaś?
-Nie.-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Płakałaś...-czemu on musiał wiedzieć wszystko.-Co się stało??
-Niech one ci powiedzą ja nie dam rady...-skuliłam się a dziewczyny opowiedziały wszystko to co ja wcześniej im powiedziałam.Mój brat ich słuchał z wyczekiwaniem na koniec.Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach słuchając od nowa tej opowieści.
-Karo..Spójrz na mnie.-patrzył na mnie z miłością i współczuciem,powolutku podniosłam wzrok patrząc na monitor.-Rozumiem że masz teraz mętlik w głowie,nie chcesz z nikim rozmawiać i nie chcesz się zwierzać ale proszę posłuchaj mnie...-kolejna łza spłynęła po moim policzku.-Porozmawiaj z nim...Wiesz dobrze że musicie sobie to wszystko wytłumaczyć.Postaw się teraz na jego miejscu przecież on pewnie zastanawia się co się dzieje,czy coś źle zrobił.Jest godzina 4 w nocy więc teraz idź spać ale proszę nie z nim...To mi się nie podoba.-powiedział stanowczo marszcząc brwi.-Ja wiem że nie lubisz spać sama,ale zrozum że to chłopak...
-Miłosz wiem co masz na myśli...-wyszeptałam.
-Weź sobie poduszki albo nawet jak chcesz zostaw laptopa włączonego będę siedział na skypie i na ciebie patrzył aż zaśniesz.
-Nie,nie trzeba...Zasnę już sama.-czułam się jak małe dziecko które boi się ciemności albo potworów które niby znajdują się pod łóżkiem.Ale już taka byłam...
-Jutro z nim porozmawiasz,dobrze??
-Nie.Nie będę z nim rozmawiać.-odwróciłam głowę w inną stronę.
-Karo.
-Nie,Miłosz.-spojrzałam groźnie.
-Idź już spać jesteś zmęczona.Kocham cię mała.-spojrzał tak czule że moja złość do niego automatycznie przeszła.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i Holly rozłączyła rozmowę.
-Dobranoc,mała.My też się zmywamy.-uśmiechnęła się Holly wstając z podłogi i podając rękę i mi i Kat.
-Szkoda...-mruknęłam.
-Kochamy cię.Dobranoc.-pocałowały mnie w policzki i wyszły.Ja szybko za nimi zamknęłam drzwi na klucz.Słyszałam jak szybko wychodzą z apartamentu.Położyłam się do łóżka i zakryłam szczelnie kołdrą.Znów kilka łez spłynęło mi po policzku,pozwoliłam im opaść na poduszkę.Po krótkim czasie usłyszałam pukanie.Nie otworzyłam ani nic nie powiedziałam.Dobrze wiedziałam że to on.
-Karli...Proszę porozmawiajmy...
-Odejdź...-mruknęłam zapłakana,nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu.
-Nie.Nie odejdę od drzwi dopóki mi nie otworzysz.-słyszałam jak się osuną pod ścianą obok.Nie wstałam ani nawet się nie ruszyłam,miałam nadzieję że nie będzie tam siedział tylko pójdzie do pokoju.Byłam taka zmęczona całym dniem,płaczem i tym wszystkim.Nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się z bardzo zapuchniętymi oczami,zerknęłam na telefon leżący obok mojej głowy i była godzina.
-12.30...Ugh...-mruknęłam i rzuciłam telefon znów na poduszkę obok.Wstałam powoli z łózka i wyjrzałam przez okno.Wiał wiatr ale słońce nadal ciepło grzało.Jednak ja byłam zmęczona więc wybrała jakieś wygodne ciuchy. Po zrobieniu porannej toalety wysuszyłam włosy i splątałam je w koka.Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam ogarnąć trochę pokój bo po całym pomieszczeniu walały się chusteczki,moje wczorajsze ubrania i inne moje rzeczy takie jak kosmetyczka,walizka i buty.Po ogarnięciu pomieszczenia zadowolona z siebie wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na łóżku.Odpisałam na wiadomość od rodziców odnośnie pobytu mówiąc że jest fajnie,że byłam u Sary i że spotkałam się z moimi przyjaciółmi.Miłoszowi na jego wiadomość odnośnie tego że gdy wstanę mam mu napisać jak się czuję odpisałam co zrobiłam w co się ubrałam i jak się czuję.Nie było go jednak na GG więc wyłączyłam komputer i postanowiłam przejść się na spacer.Na nos założyłam okulary a na nogi baletki i przekręcając powolutku i jak najciszej zamek w drzwiach lekko je uchyliłam i zobaczyłam na wpół siedzącego,śpiącego Biebera.Zamarłam...Myślałam że nie mówił tego serio.
-Nie śpię...-uśmiechnął się i na mnie spojrzał.
-Siedziałeś tu całą noc??
-A jak myślisz??-wstał powoli.-Obudziłem się przed chwilą jak otwierałaś drzwi.-ustał przede mną i się rozciągnął.-Strasznie ścierpłem...-mruknął.
-Mogłeś iść spać do łóżka...-założyłam ręce na piersi i spojrzałam gdzieś w przestrzeń obok chłopaka.
-Ale powiedziałem że nie odejdę dopóki mi nie porozmawiamy.
-Nie mamy o czym...-mruknęłam i chciałam go wyminąć ale zagrodził mi przejście.-Chciałabym przejść...
-A ja chciałbym porozmawiać.-spojrzał na mnie wielkimi oczami.Pomimo tego że nie patrzyłam i tak mnie to hipnotyzowało.
-Znów to robisz...-spojrzałam na niego a on się leciutko uśmiechnął.-Żegnaj...-szybko i zwinnie go wyminęłam i szybko wybiegłam z apartamentu.Biegłam przez cały korytarz,winda się zamykała a ja krzyknęłam żeby ktoś kto jet w środku ją zatrzymał,na moją prośbę drzwi znów się otworzyły a ja szybko wpadłam do środka.Gdy jechaliśmy windą chłopak mi się przyglądał.
-Kto by pomyślał że się znów spotkamy...-patrzył na mnie z chytrym uśmiechem.-Teraz jesteś sama....-przysunął się do mnie.
-Odwal się.-odepchnęłam go mocno na drugi koniec windy,chłopak upadł podłogę i w tamtym momencie drzwi się otworzyły.Jednak nie tam gdzie chciałam,to nie była recepcja...Jednak mimo tego wybiegłam szybko na jakieś piętro,biegłam w stronę drzwi ze schodami.Zbiegając z nich skakałam z tych ostatnich.Szybko znalazłam się na recepcji,było tam pełno ludzi więc czułam się spokojniej.Szłam normalnym już krokiem w stronę wyjścia nad morze.Gdy wyszłam na piasek zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę.Wiało bardzo mocno więc w sweterku było mi idealnie.Stopy zanurzyłam w wodzie i szłam brzegiem.Fale obijały się o moje łydki,woda była przyjemnie chłodna,bardzo mnie odprężała.Dzięki właśnie tym uczuciu nie myślałam na niczym.Obserwowałam ludzi na plaży,dzieci jak się bawili i przypominałam sobie jak kiedyś to właśnie ja z moją paczką wygłupialiśmy się rzucając piaskiem i oblewając wodą.Szłam powoli,zadowolona z tego że jestem sama.Jednak wszystko ma koniec...Po chwili rozkoszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Tak?-odebrałam,nie wiedziałam kto to ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Mówi Scooter Braun.Czy mam przyjemność z Karoliną Lisowską?
-Tak...-nie wiedziałam z kim rozmawiam.Cały czasz szłam przed siebie,patrząc w niebo.
-Jestem managerem Justina...-mężczyzna był poddenerwowany.
-Przepraszam ale nie bardzo rozumiem co mam wspólnego z tym wszystkim ja...
-Justin nie odbiera od nikogo telefonu...Martwimy się i po prostu pomyślałem że może ty byś coś wiedziała...
-Nie mam pojęcia czemu Justin...-gdy wymówiłam to imię automatycznie łzy napłynęły mi do oczu.-Czemu on nie odbiera telefonu.
-A może wiesz co mogło się stać żeby aż tak go załamać?? JB nie odbiera telefonów tylko wtedy gdy osoba na której mu zależy sprawi mu przykrość albo się z nią pokłóci...-mężczyzna mi wszystko tłumaczył.Wydawał się naprawdę sympatyczny i miło że się martwił o Biebra.
-Ja się z nim pokłóciłam ale nie sądzę żebym była kimś na kim by mu zależało...-zamyśliłam się chwilę.
-I wszystko jasne...Więc to ty jesteś tą koszykarką o której młody tyle mówił...
-Słucham??-zszokowała mnie ta wiadomość.
-Justin często mówił że jesteś pyskata,odważna,śmiała,pozytywnie zakręcona i że uwielbia ci się przyglądać i wiele wiele wiele innych...
-Yy...-nie wiedziałam co powiedzieć,zatkało mnie to czego się dowiedziałam.Jednak w mojej głowie nic nie zmieniło faktu że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i że nie chcę z nim rozmawiać.
-Mam prośbę..Mogłabyś z nim porozmawiać??
-Nie.Przykro mi ale nie pomogę...-posmutniałam.Zatrzymałam się i obróciłam w stronę hotelu.Byłam naprawdę daleko.
-Nie rozumiem dlaczego...Proszę tylko o rozmowę.
-Prosi pan za dużo.Przykro mi.Naprawdę przepraszam.Miłego dnia.-rozłączyłam się i kilka łez spłynęło mi po policzku,otarłam je dłonią,westchnęłam i postanowiłam wrócić.Szłam tą samą drogą zastanawiając się nad tym wszystkim.Było mi strasznie przykro ale jednak uważałam że tak będzie lepiej.Cierpiałam choć sama nie wiedziałam dlaczego.Przecież on był tylko jakimś chłopakiem z klasy.Nikim więcej.Gdy doszłam do hotelu westchnęłam i weszłam kierując się do windy.Na moje szczęście była pusta.Wcisnęłam przycisk z numerem mojego piętra.Gdy się już zatrzymała wyszłam z niej patrząc na podłogę,byłam smutna...
-O hej..-usłyszałam jakiś męski głos.
-Siemka Chris.-uśmiechnęłam się blado podnosząc wzrok.
-Co się dzieje??-zapytał zatrzymując mnie za rękę.
-Nic.-mruknęłam i wyswobodziłam się z uścisku.-Muszę iść...Cześć.-poszłam do swojego apartamentu i szybko w nim zniknęłam.Spanikowana rozejrzałam się po salonie ale nikogo tam nie było więc pobiegłam do swojego pokoju i znów zamknęłam drzwi na klucz.Zdjęłam sweter,baletki i poszłam na balkon.Usiadłam po turecku przy barierce i zdjęłam okulary zamykając oczy i skierowując twarz w stronę słońca.
-Karolina...-znów usłyszałam jego głos.Szybko wstałam i spojrzałam się na balkon obok,siedział tam na fotelu z gitarą i jakimiś kartkami.Patrzył na mnie błagalnie,ja odwróciłam tylko wzrok.-Porozmawiaj ze mną...Proszę, wiedz co się dzieje.-wstał odkładając gitarę i podszedł do barierki ze strony mojego balkonu.
-Nie.-szepnęłam stanowczo.Czułam jak głos mi się załamuje.-Twój manager chce z tobą pogadać więc lepiej by było gdybyś odebrał...-założyłam ręce na piersiach i ustałam do niego bokiem.
-Skont to wiesz??-zmarszczył brwi.
-Dzwonił do mnie.Ale to nie ma znaczenia...
-Proszę wytłumacz mi co źle zrobiłem że jesteś smutna...
-Nic nie zrobiłeś.-nie patrzyłam na niego.
-To co się dzieje??Czemu nie chcesz już ze mną rozmawiać??
-Tak będzie lepiej,ok??-spojrzałam na niego.-Lepiej będzie jak będziemy się unikać.-skierowałam się w stronę balkonu.-Przepraszam że robiłam ci nadzieję...-spojrzałam na niego ostatni raz i weszłam do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i popłakałam,wzięłam laptopa i weszłam na skypa.Miłosz był już dostępny więc zadzwoniłam do niego.
-Kochanie co jest??-gdy mnie zobaczył zapłakaną.Opowiedziałam mu wszystko płacząc przy tym od nowa,opowiedziałam o spacerze,o sytuacji na balkonie i o tym że cierpię.Trudno mi było rozmawiać o tym wszystkim.-Więc nie rozmawiałaś z nim??
-Pomijając rozmowę na balkonie to nie.
-No a miałaś porozmawiać...-patrzył na mnie troszkę zły.
-Mówiłam ci przecież że z nim nie porozmawiam??
-Tak,mówiłaś...
-Ja kończę, idę może do dziewczyn a jak nie to pójdę do Sary,chociaż też nie za bardzo chcę tam iść bo będzie pewnie o nim cały czas mówiła...-posmutniałam przypominając się jak moja przyjaciółka uwielbia Biebera.
-Idź do dziewczyn one cię może jakoś rozweselą.-uśmiechnął się w geście wsparcia.-Papa...Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i się rozłączyłam.Stwierdziłam że się przebiorę bo moje ubrania były troszkę mokre i w piasku.Podeszłam do szafy i wybrałam strój. Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...
___________________________________________________________________
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam że wczoraj nie dodałam ale nie zdążyłam go skończyć.
Mam nadzieję że Wam się spodoba ;)
Cieszę się bo jest coraz więcej wyświetleń bloga.To dla mnie naprawdę miła poprawa humoru.
A że ostatnio nie jest z nim za dobrze więc cieszę się że przynajmniej na blogu nieźle idzie :D
Dziękuję i Pozdrawiam.
-Patryś
-Pogadamy z twoim bratem.-Hol wybrała ikonkę skypa i mój brat jak zawsze był dostępny.
-Nie!On nie może się o tym dowiedzieć!-usiadłam w środku.
-Musi...To twój brat on będzie wiedział co zrobić i jak cię pocieszyć.-powiedziała Kat obejmując mnie ramieniem.Holly zadzwoniła do brata i ten natychmiast odebrał.
-Co się dzieje??Wiecie która godzina??-mówił zaspany.
-A ty znów zasnąłeś przy kompie?-spojrzałam na niego niby znudzona.
-Płakałaś?
-Nie.-powiedziałam próbując się uśmiechnąć.
-Płakałaś...-czemu on musiał wiedzieć wszystko.-Co się stało??
-Niech one ci powiedzą ja nie dam rady...-skuliłam się a dziewczyny opowiedziały wszystko to co ja wcześniej im powiedziałam.Mój brat ich słuchał z wyczekiwaniem na koniec.Pojedyncze łzy spłynęły mi po policzkach słuchając od nowa tej opowieści.
-Karo..Spójrz na mnie.-patrzył na mnie z miłością i współczuciem,powolutku podniosłam wzrok patrząc na monitor.-Rozumiem że masz teraz mętlik w głowie,nie chcesz z nikim rozmawiać i nie chcesz się zwierzać ale proszę posłuchaj mnie...-kolejna łza spłynęła po moim policzku.-Porozmawiaj z nim...Wiesz dobrze że musicie sobie to wszystko wytłumaczyć.Postaw się teraz na jego miejscu przecież on pewnie zastanawia się co się dzieje,czy coś źle zrobił.Jest godzina 4 w nocy więc teraz idź spać ale proszę nie z nim...To mi się nie podoba.-powiedział stanowczo marszcząc brwi.-Ja wiem że nie lubisz spać sama,ale zrozum że to chłopak...
-Miłosz wiem co masz na myśli...-wyszeptałam.
-Weź sobie poduszki albo nawet jak chcesz zostaw laptopa włączonego będę siedział na skypie i na ciebie patrzył aż zaśniesz.
-Nie,nie trzeba...Zasnę już sama.-czułam się jak małe dziecko które boi się ciemności albo potworów które niby znajdują się pod łóżkiem.Ale już taka byłam...
-Jutro z nim porozmawiasz,dobrze??
-Nie.Nie będę z nim rozmawiać.-odwróciłam głowę w inną stronę.
-Karo.
-Nie,Miłosz.-spojrzałam groźnie.
-Idź już spać jesteś zmęczona.Kocham cię mała.-spojrzał tak czule że moja złość do niego automatycznie przeszła.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i Holly rozłączyła rozmowę.
-Dobranoc,mała.My też się zmywamy.-uśmiechnęła się Holly wstając z podłogi i podając rękę i mi i Kat.
-Szkoda...-mruknęłam.
-Kochamy cię.Dobranoc.-pocałowały mnie w policzki i wyszły.Ja szybko za nimi zamknęłam drzwi na klucz.Słyszałam jak szybko wychodzą z apartamentu.Położyłam się do łóżka i zakryłam szczelnie kołdrą.Znów kilka łez spłynęło mi po policzku,pozwoliłam im opaść na poduszkę.Po krótkim czasie usłyszałam pukanie.Nie otworzyłam ani nic nie powiedziałam.Dobrze wiedziałam że to on.
-Karli...Proszę porozmawiajmy...
-Odejdź...-mruknęłam zapłakana,nie chciałam mieć z nim żadnego kontaktu.
-Nie.Nie odejdę od drzwi dopóki mi nie otworzysz.-słyszałam jak się osuną pod ścianą obok.Nie wstałam ani nawet się nie ruszyłam,miałam nadzieję że nie będzie tam siedział tylko pójdzie do pokoju.Byłam taka zmęczona całym dniem,płaczem i tym wszystkim.Nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się z bardzo zapuchniętymi oczami,zerknęłam na telefon leżący obok mojej głowy i była godzina.
-12.30...Ugh...-mruknęłam i rzuciłam telefon znów na poduszkę obok.Wstałam powoli z łózka i wyjrzałam przez okno.Wiał wiatr ale słońce nadal ciepło grzało.Jednak ja byłam zmęczona więc wybrała jakieś wygodne ciuchy. Po zrobieniu porannej toalety wysuszyłam włosy i splątałam je w koka.Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam ogarnąć trochę pokój bo po całym pomieszczeniu walały się chusteczki,moje wczorajsze ubrania i inne moje rzeczy takie jak kosmetyczka,walizka i buty.Po ogarnięciu pomieszczenia zadowolona z siebie wzięłam laptopa na kolana i usiadłam na łóżku.Odpisałam na wiadomość od rodziców odnośnie pobytu mówiąc że jest fajnie,że byłam u Sary i że spotkałam się z moimi przyjaciółmi.Miłoszowi na jego wiadomość odnośnie tego że gdy wstanę mam mu napisać jak się czuję odpisałam co zrobiłam w co się ubrałam i jak się czuję.Nie było go jednak na GG więc wyłączyłam komputer i postanowiłam przejść się na spacer.Na nos założyłam okulary a na nogi baletki i przekręcając powolutku i jak najciszej zamek w drzwiach lekko je uchyliłam i zobaczyłam na wpół siedzącego,śpiącego Biebera.Zamarłam...Myślałam że nie mówił tego serio.
-Nie śpię...-uśmiechnął się i na mnie spojrzał.
-Siedziałeś tu całą noc??
-A jak myślisz??-wstał powoli.-Obudziłem się przed chwilą jak otwierałaś drzwi.-ustał przede mną i się rozciągnął.-Strasznie ścierpłem...-mruknął.
-Mogłeś iść spać do łóżka...-założyłam ręce na piersi i spojrzałam gdzieś w przestrzeń obok chłopaka.
-Ale powiedziałem że nie odejdę dopóki mi nie porozmawiamy.
-Nie mamy o czym...-mruknęłam i chciałam go wyminąć ale zagrodził mi przejście.-Chciałabym przejść...
-A ja chciałbym porozmawiać.-spojrzał na mnie wielkimi oczami.Pomimo tego że nie patrzyłam i tak mnie to hipnotyzowało.
-Znów to robisz...-spojrzałam na niego a on się leciutko uśmiechnął.-Żegnaj...-szybko i zwinnie go wyminęłam i szybko wybiegłam z apartamentu.Biegłam przez cały korytarz,winda się zamykała a ja krzyknęłam żeby ktoś kto jet w środku ją zatrzymał,na moją prośbę drzwi znów się otworzyły a ja szybko wpadłam do środka.Gdy jechaliśmy windą chłopak mi się przyglądał.
-Kto by pomyślał że się znów spotkamy...-patrzył na mnie z chytrym uśmiechem.-Teraz jesteś sama....-przysunął się do mnie.
-Odwal się.-odepchnęłam go mocno na drugi koniec windy,chłopak upadł podłogę i w tamtym momencie drzwi się otworzyły.Jednak nie tam gdzie chciałam,to nie była recepcja...Jednak mimo tego wybiegłam szybko na jakieś piętro,biegłam w stronę drzwi ze schodami.Zbiegając z nich skakałam z tych ostatnich.Szybko znalazłam się na recepcji,było tam pełno ludzi więc czułam się spokojniej.Szłam normalnym już krokiem w stronę wyjścia nad morze.Gdy wyszłam na piasek zdjęłam baletki i wzięłam je w rękę.Wiało bardzo mocno więc w sweterku było mi idealnie.Stopy zanurzyłam w wodzie i szłam brzegiem.Fale obijały się o moje łydki,woda była przyjemnie chłodna,bardzo mnie odprężała.Dzięki właśnie tym uczuciu nie myślałam na niczym.Obserwowałam ludzi na plaży,dzieci jak się bawili i przypominałam sobie jak kiedyś to właśnie ja z moją paczką wygłupialiśmy się rzucając piaskiem i oblewając wodą.Szłam powoli,zadowolona z tego że jestem sama.Jednak wszystko ma koniec...Po chwili rozkoszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Tak?-odebrałam,nie wiedziałam kto to ponieważ wyświetlił mi się nieznany numer.
-Mówi Scooter Braun.Czy mam przyjemność z Karoliną Lisowską?
-Tak...-nie wiedziałam z kim rozmawiam.Cały czasz szłam przed siebie,patrząc w niebo.
-Jestem managerem Justina...-mężczyzna był poddenerwowany.
-Przepraszam ale nie bardzo rozumiem co mam wspólnego z tym wszystkim ja...
-Justin nie odbiera od nikogo telefonu...Martwimy się i po prostu pomyślałem że może ty byś coś wiedziała...
-Nie mam pojęcia czemu Justin...-gdy wymówiłam to imię automatycznie łzy napłynęły mi do oczu.-Czemu on nie odbiera telefonu.
-A może wiesz co mogło się stać żeby aż tak go załamać?? JB nie odbiera telefonów tylko wtedy gdy osoba na której mu zależy sprawi mu przykrość albo się z nią pokłóci...-mężczyzna mi wszystko tłumaczył.Wydawał się naprawdę sympatyczny i miło że się martwił o Biebra.
-Ja się z nim pokłóciłam ale nie sądzę żebym była kimś na kim by mu zależało...-zamyśliłam się chwilę.
-I wszystko jasne...Więc to ty jesteś tą koszykarką o której młody tyle mówił...
-Słucham??-zszokowała mnie ta wiadomość.
-Justin często mówił że jesteś pyskata,odważna,śmiała,pozytywnie zakręcona i że uwielbia ci się przyglądać i wiele wiele wiele innych...
-Yy...-nie wiedziałam co powiedzieć,zatkało mnie to czego się dowiedziałam.Jednak w mojej głowie nic nie zmieniło faktu że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i że nie chcę z nim rozmawiać.
-Mam prośbę..Mogłabyś z nim porozmawiać??
-Nie.Przykro mi ale nie pomogę...-posmutniałam.Zatrzymałam się i obróciłam w stronę hotelu.Byłam naprawdę daleko.
-Nie rozumiem dlaczego...Proszę tylko o rozmowę.
-Prosi pan za dużo.Przykro mi.Naprawdę przepraszam.Miłego dnia.-rozłączyłam się i kilka łez spłynęło mi po policzku,otarłam je dłonią,westchnęłam i postanowiłam wrócić.Szłam tą samą drogą zastanawiając się nad tym wszystkim.Było mi strasznie przykro ale jednak uważałam że tak będzie lepiej.Cierpiałam choć sama nie wiedziałam dlaczego.Przecież on był tylko jakimś chłopakiem z klasy.Nikim więcej.Gdy doszłam do hotelu westchnęłam i weszłam kierując się do windy.Na moje szczęście była pusta.Wcisnęłam przycisk z numerem mojego piętra.Gdy się już zatrzymała wyszłam z niej patrząc na podłogę,byłam smutna...
-O hej..-usłyszałam jakiś męski głos.
-Siemka Chris.-uśmiechnęłam się blado podnosząc wzrok.
-Co się dzieje??-zapytał zatrzymując mnie za rękę.
-Nic.-mruknęłam i wyswobodziłam się z uścisku.-Muszę iść...Cześć.-poszłam do swojego apartamentu i szybko w nim zniknęłam.Spanikowana rozejrzałam się po salonie ale nikogo tam nie było więc pobiegłam do swojego pokoju i znów zamknęłam drzwi na klucz.Zdjęłam sweter,baletki i poszłam na balkon.Usiadłam po turecku przy barierce i zdjęłam okulary zamykając oczy i skierowując twarz w stronę słońca.
-Karolina...-znów usłyszałam jego głos.Szybko wstałam i spojrzałam się na balkon obok,siedział tam na fotelu z gitarą i jakimiś kartkami.Patrzył na mnie błagalnie,ja odwróciłam tylko wzrok.-Porozmawiaj ze mną...Proszę, wiedz co się dzieje.-wstał odkładając gitarę i podszedł do barierki ze strony mojego balkonu.
-Nie.-szepnęłam stanowczo.Czułam jak głos mi się załamuje.-Twój manager chce z tobą pogadać więc lepiej by było gdybyś odebrał...-założyłam ręce na piersiach i ustałam do niego bokiem.
-Skont to wiesz??-zmarszczył brwi.
-Dzwonił do mnie.Ale to nie ma znaczenia...
-Proszę wytłumacz mi co źle zrobiłem że jesteś smutna...
-Nic nie zrobiłeś.-nie patrzyłam na niego.
-To co się dzieje??Czemu nie chcesz już ze mną rozmawiać??
-Tak będzie lepiej,ok??-spojrzałam na niego.-Lepiej będzie jak będziemy się unikać.-skierowałam się w stronę balkonu.-Przepraszam że robiłam ci nadzieję...-spojrzałam na niego ostatni raz i weszłam do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i popłakałam,wzięłam laptopa i weszłam na skypa.Miłosz był już dostępny więc zadzwoniłam do niego.
-Kochanie co jest??-gdy mnie zobaczył zapłakaną.Opowiedziałam mu wszystko płacząc przy tym od nowa,opowiedziałam o spacerze,o sytuacji na balkonie i o tym że cierpię.Trudno mi było rozmawiać o tym wszystkim.-Więc nie rozmawiałaś z nim??
-Pomijając rozmowę na balkonie to nie.
-No a miałaś porozmawiać...-patrzył na mnie troszkę zły.
-Mówiłam ci przecież że z nim nie porozmawiam??
-Tak,mówiłaś...
-Ja kończę, idę może do dziewczyn a jak nie to pójdę do Sary,chociaż też nie za bardzo chcę tam iść bo będzie pewnie o nim cały czas mówiła...-posmutniałam przypominając się jak moja przyjaciółka uwielbia Biebera.
-Idź do dziewczyn one cię może jakoś rozweselą.-uśmiechnął się w geście wsparcia.-Papa...Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przesłałam mu buziaka i się rozłączyłam.Stwierdziłam że się przebiorę bo moje ubrania były troszkę mokre i w piasku.Podeszłam do szafy i wybrałam strój. Poszłam się odświerzyć i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki,wzięłam telefon i wyszłam z pokoju a tam...
___________________________________________________________________
Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam że wczoraj nie dodałam ale nie zdążyłam go skończyć.
Mam nadzieję że Wam się spodoba ;)
Cieszę się bo jest coraz więcej wyświetleń bloga.To dla mnie naprawdę miła poprawa humoru.
A że ostatnio nie jest z nim za dobrze więc cieszę się że przynajmniej na blogu nieźle idzie :D
Dziękuję i Pozdrawiam.
-Patryś
czwartek, 31 stycznia 2013
Rozdział 9 "-Kochanie otwórz..."
-Możemy iść??-wysunął łokieć w geście abym go złapała.
-Tak.-też tak uczyniłam i po chwili byliśmy już w windzie.Z dziewczynami umówiliśmy się że się spotkamy już w sali.Jechaliśmy w totalnej ciszy,nie wiedziałam jak się odezwać.Bieber cały czas mi się przyglądał z leciutkim uśmiechem.Gdy drzwi do windy się otworzyły znów złapałam pod rękę chłopaka i poszliśmy do sali.Dziewczyny stały z chłopakami przed wejściem.Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka,dziewczyny szły jako pierwsze z chłopakami,na sali było dużo osób,wszyscy tańczyli i dobrze się bawili.Kierowaliśmy się wszyscy do naszego stolika,Justin szedł za mną i trzymał swoje ręce na moich biodrach aby mnie nie zgubić.Gdy znaleźliśmy już stolik cała trójka chłopaków odsunęła krzesła dziewczynom aby usiadły.Po chwili usłyszeliśmy piosenkę którą uwielbiała Holly.
-Kocham tą piosenkę.
-To chodź zatańczyć.-pociągnął ją za rękę Chris i po chwili tańczyli na parkiecie.
-Zatańczysz??-zapytał Max Kat wyciągając do niej rękę a ta szybko przyjęła propozycję.Przy stoliku zostałam tylko ja z JB.
-Jak to jest...Że raz jesteś taka kobieca i wgl a raz potrafisz być niczym chłopak?-patrzył na mnie.
-Już taka jestem...-spojrzałam się na niego.Siedzieliśmy na przeciwko siebie.
-Ja osobiście lubię obie wersje.Ale najbardziej lubię tą gdy jesteś taka niewinna i pokazujesz że masz słabości...
-Nie wiem o czym mówisz...-przewróciłam oczami.
-O wczorajszej wieczornej sytuacji....-widział że posmutniałam.-Nie ważne,nie psujmy dzisiejszego wieczoru.Zatańczysz??
-No nie wiem...
-No chodź.-pociągnął mnie za rękę na parkiet.Zaczęliśmy tańczyć a po chwili piosenka się skończyła.Nawet nie zdążyliśmy dobrze się poruszać.Usłyszeliśmy jakiś wolny kawałek.
-Yy...-zarumieniłam się i podrapałam w skroń prawą rękę.Justin się uśmiechnął i wziął moją prawą dłoń,swoją lewą położył na moich plecach i powolutku się przysunął.Kołysaliśmy się w rytmie jakiejś ballady,położyłam mu swoje ręce na karku a jego wylądowały splecione nad moją kością ogonową.Kołysaliśmy się tak cały czas,położyłam mu głowę na ramieniu.
-Jak miło mieć cię w objęciach...-szepnął mi do ucha.
-Całą noc mnie miałeś w objęciach...
-Tak...To też było miłe...-rozmarzył się.-Ciekawe co by powiedział twój brat...
-By cię pewnie zabił...
-Ej.Nie strasz mnie.-zaśmiał się.Gdy piosenka się skończyła oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy do stolika.
-Jak wy słodko razem wyglądacie.-powiedziała Hol siadając obok mnie.-Ładna byłaby z was para...
-Zamknij się Hol.-walnęłam ją w ramię.
-Ał...-jęknęła.
-Karo,ona ma racje.-powiedziała Kat z wielkim uśmiech siadając z mojej drugiej strony.
-Przestańcie...-rozmawiały tak szczerze dlatego że chłopacy poszli bo colę.
-On się w tobie zabujał...-powiedziała Holly bawiąc się serwetką.
-Dokładnie.-popierała ją moja druga przyjaciółka.
-Co wy takie zgodne jesteście?-zaśmiałam się i po chwili przyszli chłopacy.Nasi partnerzy usiedli na przeciwko i podali nam kubki z nabojem.
-O czym tak zawzięcie rozmawiałyście??-zapytał Max patrząc na Kat.
-O tym że Karo i Justin ślicznie razem wyglądają.-Holly odpowiedziała.A Bieber zachłysnął się pitą colą a później spojrzał wielkimi oczami na dziewczynę która się uśmiechnęła.
-Stary one mają rację, wyglądacie jak para.-powiedział Chris.
-Koniec tematu.-powiedziałam.-Dziewczyny tańczymy??-wstałam od stolika.
-Pewnie.-odpowiedziały chórkiem i poszły za mną.Tańczyłyśmy razem się śmiejąc i wygłupiając.Chłopacy którzy siedzieli przy stoliku patrzyli na nas i się uśmiechali.Po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i kołysze się w rytmie razem ze mną, nie był to JB więc się odwróciłam.
-Powinieneś najpierw zapytać.-założyłam ręce na piersiach.
-Wyglądasz tak podniecająco.Na jedną noc idealna.-jakiś chłopak przysunął się do mnie.Znałam go z widzenia.Prawdopodobnie był z którejś z innych klas które przyleciały razem z nami.Złapał mnie za łokcie i szarpnął w swoją stronę.Wyrwałam ręce i w tamtym momencie poczułam jak ktoś przyciąga mnie do siebie,przytulając od tyłu.
-Ona jest ze mną.Więc spadaj koleś chyba że wolisz abym ci w tym pomógł.-był to Justin.Chłopak widząc spojrzenie mojego towarzysz się zmył.
-Dziękuję.-odwróciłam się do niego.
-Przepraszam że nie zareagowałem wcześniej ale nie widziałem że coś się dzieje.-tłumaczył się a ja go przytuliłam.
-Dziękuję,Justin.
-Wow...
-Co??-spojrzałam na niego.
-To pierwszy raz jak zwracasz się do mnie po imieniu...-uśmiechnął się szeroko.
-Wychodzę...Przepraszam ale jakoś odechciało mi się już tej imprezy.-powiedziałam blado się uśmiechając i odsuwając do chłopaka.-Więc miłej zabawy życzę...
-Idę z tobą...Ja nawet nie miałem ochoty tu przychodzić.Chodź tylko powiemy że wychodzimy...-pociągnął mnie za rękę w stronę znajomych, nic nie mówiłam.Byłam zdziwiona jego słowami.Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i wyszliśmy.Skierowałam się do windy ale chłopak pociągnął mnie za nadgarstek do tyłu.
-Może masz ochotę przejść się nad morze??Co prawda jest już po północy ale lubię spacery nocą.-powiedział nieśmiało się uśmiechając.
-Też je lubię...To chodź.-pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi na plażę.Zdjęłam szpilki i weszłam na ciepły piasek.Szpilki rzuciłam gdzieś obok palmy a sama poszłam dalej i zamknęłam oczy rozkoszując się gorącym piskiem.Po chwili poczułam ręce chłopaka jak obejmują mnie od tyłu.
-Co ty robisz??-otworzyłam oczy.
-Przytulam się do ciebie...-szepnął mi do ucha.
-Ah...A pozwoliłam?
-Nie.Ale spaliśmy razem więc uznałem że mogę.-przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej.
-Nie spaliśmy!!-wyrwałam się z jego objęć.
-Dobrze więc jak nazwiesz to że spaliśmy w jednym łóżku??-spojrzał na mnie zabawnie.
-Yy...Nie ważne.
-A widzisz?!-wytknął mi język.Po chwili przewiesił sobie przez ramie i skierował się w stronę morza.
-Co ty robisz?!Odstaw mnie!!
-Przecież cię nie wrzucę.-powiedział z śmiechem.-Może...-dodał szepcząc.
-Może?! Co masz zamiar zrobić?!-wierciłam się ale to nic nie dało bo chłopak był za silny.
-Woda jest ciepła więc chciałem pochodzić w wodzie.-odstawił mnie i moje stopy zanurzyły się w wodzie.A ja szybko z niej wyskoczyłam bo wcale nie była taka jak mówił.
-Jest zimna!!-spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.A on się zaśmiał i wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź...
-Nie.-odwróciłam się naburmuszona.
-No proszę Karli...-znów poczułam jego oddech na swojej szyi a ręce na biodrach.
-Jest zimna...
-To chodź pójdziemy plażą.
-Ugh...No chodź.-odeszłam od niego i skierowałam się w stronę starej latarni morskiej.Chłopak zaraz podszedł do mnie i się uśmiechał.Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy ale później zaczęła się konwersacja na temat koszykówki i innych naszych zainteresowań.Dochodziła już 3 i na dworze nie było tak ciepło a ja miałam tylko tą czerwoną sukienkę.
-Zimno ci...-powiedział chłopak i założył na mnie swoją marynarkę.
-Teraz tobie będzie zimno.
-Nie ważne...-uśmiechnął się.
-Wracajmy do hotelu jestem zmęczona...-spojrzałam na niego.
-Jak sobie życzysz...-uśmiechnął się jeszcze szerzej i zawróciliśmy.Przez całą drogę powrotną rozmawialiśmy o muzyce, o tym że Bieber sam pisze swoje teksty i lubi dawać jakiś przekaz.Gdy znaleźliśmy się w apartamencie rozeszliśmy się do swoich pokoi z lekkimi grymasami na twarzy.Poszłam się wykąpać i przebrałam w piżamę.Nie chciałam znów zasypiać sama, nie to że się bałam ale lepiej spało mi się z kimś.Poszłam przed pokój Biebera.Zapukałam jak zwykle 3 razy.
-Wchodź...-usłyszałam jego głos.Weszłam jak kazał i moim oczom ukazał się chłopak w samych spodniach dresowych i z mokrymi włosami.
-Oj przepraszam,chyba przeszkadzam.-powiedziałam zawstydzona.Onieśmieliła mnie jego umięśniona klata.Zawsze miałam go za słabeusza i chudziaka.
-Nie.Nie.Chodź śmiało.-uśmiechnął się szeroko.-Poczekaj chwilkę tylko wytrę włosy..-ja usiadłam na łóżku a on zniknął w łazience.Po chwili wyszedł z uśmiechem.
-Co cię tutaj sprowadza?? -zapytał siadając obok mnie.
-No bo...Nie chcę spać sama...-spuściłam wzrok patrząc na podłogę.
-Heh..Kto by pomyślał że przyjedziesz i mi to powiesz...Nigdy bym się nie spodziewał.
-Będziesz się nabijał?Bo wiesz mogę iść.-wstałam i zrobiłam krok w stronę drzwi a chłopak szybko złapał mnie za ręką i pociągnął mnie do tyłu tak że wylądowałam na jego kolanach.
-Zostań...-powiedział szeptem.-Lepiej mi się śpi gdy jesteś obok.-przytulił mnie do siebie.
-Ale nie wyobrażaj sobie nie wiadomo ile...-mruknęłam i usiadłam obok niego.-Po prostu śpimy w jednym łóżku i tyle nie jesteśmy nawet kumplami.-mówiłam to i nie wiem dlaczego zabolało mnie to co mówiłam,zignorowałam to dziwne zjawisko.Chłopak nic nie powiedział tylko się położył na plecach i wsunął rękę pod swój kark a drugą położył na brzuchu.Położyłam się obok niego.
-Czemu czasami wydaje mi się że jest wszystko ok,że może jest jakaś iskierka nadziei a później mówisz mi że nawet nie jesteśmy kumplami...-patrzył w sufit, miał smutną minę.Nic nie mówiłam po prostu nie wiedziałam co,wstałam z łóżka i się na niego spojrzałam.
-Przepraszam...To się więcej nie powtórzy.Żegnaj Justin.-szybko wybiegłam do swojego pokoju,zatrzasnęłam je i zamknęłam na klucz.Chłopak pobiegł zaraz za mną.
-Karli otwórz...-walił w drzwi.Ja usunęłam się na podłogę,podkurczyłam nogi pod brodę i zakryłam twarz dłońmi.-Karolina!! Otwórz!! Proszę...-walił coraz mocniej.-Karolina...
-Odejdź!!Nie będziemy mieli ze sobą kontaktu.Tak będzie lepiej.
-Nie prawda!!Otwieraj...-walił w drzwi dalej.
-Nie.Odejdź!!-po chwili walenie ucichło,usłyszałam jak drzwi wejściowe do apartamentu się otwierają a później z hukiem zatrzaskują.Płakałam,nawet nie wiem dlaczego.Nigdy nie płakałam przez chłopaka którego nie znałam.Miałam jakieś zawody miłosne ale nigdy przez chłopaka z którym miałam kontakt od paru dni.Po chwili znów usłyszałam otwieranie drzwi.
-Kochanie otwórz...-to byłam Kat.
-Skarbie prosimy.-teraz Holly.Ja jednak nic nie odpowiedziałam,nie ruszyłam się nawet nie dałam znaku że żyję.-Jeśli ci na nas zależy zapukaj dwa razy w drzwi.-powiedziała.To było dziwne ale bez namysłu zapukałam dwa razy.-A teraz jeśli nas kochasz to otwórz.
-To szantaż!!!-wykrzyczałam.-To nie fair!!-przekręciłam zamek i skuliłam się przy szafce obok drzwi. Dziewczyny wpadły do pokoju i od razu uklęknęły przy mnie,przytuliły i głaskały.
-Kochanie...Co się dzieje??-Kat mówiła z taką czułością w głosie że miałam ochotę im wszystko powiedzieć ale zza drzwi wyłonił się Bieber więc się skuliłam jeszcze bardziej.Dziewczyny widząc moją reakcję spojrzały po sobie znacząco i Hol wstała podchodząc do chłopak.
-Zostaw nas na jakiś czas,proszę.-spojrzała na niego łapiąc za drzwi.
-Nie.-powiedział cały czas patrząc na mnie.-Nie zostawię jej.
-Justin.-była bardzo stanowcza.
-No dobra ale później pozwolicie mi z nią porozmawiać...
-Jeśli będzie chciała...-dziewczyna zamknęła drzwi i szybko usiadła obok mnie.Opowiedziałam im wszystko, z każdym szczegółem.Płakałam przy tym jak dziecko a dziewczyny mnie wysłuchały i przytuliły.
-Kochanie wiesz co to znaczy??-spojrzała czule Kat.Podniosłam wzrok na nią.
-Zakochałaś się...-szepnęła druga dziewczyna która patrzyła tak samo jak ta pierwsza.
-Nie!Nie!Nie!-podniosłam się szybko z podłogi.-Nie...-szepnęłam,kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju,dziewczyny przyglądały mi się czule.
-Kochanie a jak wytłumaczysz fakt że przy nim jesteś miła,się rumienisz,jesteś czuła i czasami zawstydzona?Hm??-Kat jak zwykle na mnie patrzyła z czułością.
-Nie wiem,ok?-spojrzałam na nie.
-Przyznaj że ci się podoba...-powiedziała Hol wstając z podłogi.
-Nie...-dobrze wiedziałam że to kłamstwo ale nie wiedziałam też czy mi się podoba.-Nie wiem...
-Widzisz??-Kat poszła w ślady przyjaciółki i po chwili stały obok mnie.-Porozmawiaj z nim...
-Możemy go wpuścić??-spojrzała błagalnie Hol.
-Nie.Nie chcę mieć z nim nic wspólnego....
______________________________________________________________________
No i jest już 9 :D Strasznie mi się podoba!!
Specjalne podziękowania dla sensible. :) Dziękuje za pierwszy komentarz to na serio bardzo dla mnie ważne.
Jutro postaram się dodać rozdział ale nie obiecuję bo przychodzi koleżanka :D
Może dodam ale nie będzie taki długi jak wszystkie ;)
Pozdrowionka i miłego dnia :*
-Patryś
-Tak.-też tak uczyniłam i po chwili byliśmy już w windzie.Z dziewczynami umówiliśmy się że się spotkamy już w sali.Jechaliśmy w totalnej ciszy,nie wiedziałam jak się odezwać.Bieber cały czas mi się przyglądał z leciutkim uśmiechem.Gdy drzwi do windy się otworzyły znów złapałam pod rękę chłopaka i poszliśmy do sali.Dziewczyny stały z chłopakami przed wejściem.Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka,dziewczyny szły jako pierwsze z chłopakami,na sali było dużo osób,wszyscy tańczyli i dobrze się bawili.Kierowaliśmy się wszyscy do naszego stolika,Justin szedł za mną i trzymał swoje ręce na moich biodrach aby mnie nie zgubić.Gdy znaleźliśmy już stolik cała trójka chłopaków odsunęła krzesła dziewczynom aby usiadły.Po chwili usłyszeliśmy piosenkę którą uwielbiała Holly.
-Kocham tą piosenkę.
-To chodź zatańczyć.-pociągnął ją za rękę Chris i po chwili tańczyli na parkiecie.
-Zatańczysz??-zapytał Max Kat wyciągając do niej rękę a ta szybko przyjęła propozycję.Przy stoliku zostałam tylko ja z JB.
-Jak to jest...Że raz jesteś taka kobieca i wgl a raz potrafisz być niczym chłopak?-patrzył na mnie.
-Już taka jestem...-spojrzałam się na niego.Siedzieliśmy na przeciwko siebie.
-Ja osobiście lubię obie wersje.Ale najbardziej lubię tą gdy jesteś taka niewinna i pokazujesz że masz słabości...
-Nie wiem o czym mówisz...-przewróciłam oczami.
-O wczorajszej wieczornej sytuacji....-widział że posmutniałam.-Nie ważne,nie psujmy dzisiejszego wieczoru.Zatańczysz??
-No nie wiem...
-No chodź.-pociągnął mnie za rękę na parkiet.Zaczęliśmy tańczyć a po chwili piosenka się skończyła.Nawet nie zdążyliśmy dobrze się poruszać.Usłyszeliśmy jakiś wolny kawałek.
-Yy...-zarumieniłam się i podrapałam w skroń prawą rękę.Justin się uśmiechnął i wziął moją prawą dłoń,swoją lewą położył na moich plecach i powolutku się przysunął.Kołysaliśmy się w rytmie jakiejś ballady,położyłam mu swoje ręce na karku a jego wylądowały splecione nad moją kością ogonową.Kołysaliśmy się tak cały czas,położyłam mu głowę na ramieniu.
-Jak miło mieć cię w objęciach...-szepnął mi do ucha.
-Całą noc mnie miałeś w objęciach...
-Tak...To też było miłe...-rozmarzył się.-Ciekawe co by powiedział twój brat...
-By cię pewnie zabił...
-Ej.Nie strasz mnie.-zaśmiał się.Gdy piosenka się skończyła oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy do stolika.
-Jak wy słodko razem wyglądacie.-powiedziała Hol siadając obok mnie.-Ładna byłaby z was para...
-Zamknij się Hol.-walnęłam ją w ramię.
-Ał...-jęknęła.
-Karo,ona ma racje.-powiedziała Kat z wielkim uśmiech siadając z mojej drugiej strony.
-Przestańcie...-rozmawiały tak szczerze dlatego że chłopacy poszli bo colę.
-On się w tobie zabujał...-powiedziała Holly bawiąc się serwetką.
-Dokładnie.-popierała ją moja druga przyjaciółka.
-Co wy takie zgodne jesteście?-zaśmiałam się i po chwili przyszli chłopacy.Nasi partnerzy usiedli na przeciwko i podali nam kubki z nabojem.
-O czym tak zawzięcie rozmawiałyście??-zapytał Max patrząc na Kat.
-O tym że Karo i Justin ślicznie razem wyglądają.-Holly odpowiedziała.A Bieber zachłysnął się pitą colą a później spojrzał wielkimi oczami na dziewczynę która się uśmiechnęła.
-Stary one mają rację, wyglądacie jak para.-powiedział Chris.
-Koniec tematu.-powiedziałam.-Dziewczyny tańczymy??-wstałam od stolika.
-Pewnie.-odpowiedziały chórkiem i poszły za mną.Tańczyłyśmy razem się śmiejąc i wygłupiając.Chłopacy którzy siedzieli przy stoliku patrzyli na nas i się uśmiechali.Po chwili poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i kołysze się w rytmie razem ze mną, nie był to JB więc się odwróciłam.
-Powinieneś najpierw zapytać.-założyłam ręce na piersiach.
-Wyglądasz tak podniecająco.Na jedną noc idealna.-jakiś chłopak przysunął się do mnie.Znałam go z widzenia.Prawdopodobnie był z którejś z innych klas które przyleciały razem z nami.Złapał mnie za łokcie i szarpnął w swoją stronę.Wyrwałam ręce i w tamtym momencie poczułam jak ktoś przyciąga mnie do siebie,przytulając od tyłu.
-Ona jest ze mną.Więc spadaj koleś chyba że wolisz abym ci w tym pomógł.-był to Justin.Chłopak widząc spojrzenie mojego towarzysz się zmył.
-Dziękuję.-odwróciłam się do niego.
-Przepraszam że nie zareagowałem wcześniej ale nie widziałem że coś się dzieje.-tłumaczył się a ja go przytuliłam.
-Dziękuję,Justin.
-Wow...
-Co??-spojrzałam na niego.
-To pierwszy raz jak zwracasz się do mnie po imieniu...-uśmiechnął się szeroko.
-Wychodzę...Przepraszam ale jakoś odechciało mi się już tej imprezy.-powiedziałam blado się uśmiechając i odsuwając do chłopaka.-Więc miłej zabawy życzę...
-Idę z tobą...Ja nawet nie miałem ochoty tu przychodzić.Chodź tylko powiemy że wychodzimy...-pociągnął mnie za rękę w stronę znajomych, nic nie mówiłam.Byłam zdziwiona jego słowami.Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i wyszliśmy.Skierowałam się do windy ale chłopak pociągnął mnie za nadgarstek do tyłu.
-Może masz ochotę przejść się nad morze??Co prawda jest już po północy ale lubię spacery nocą.-powiedział nieśmiało się uśmiechając.
-Też je lubię...To chodź.-pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi na plażę.Zdjęłam szpilki i weszłam na ciepły piasek.Szpilki rzuciłam gdzieś obok palmy a sama poszłam dalej i zamknęłam oczy rozkoszując się gorącym piskiem.Po chwili poczułam ręce chłopaka jak obejmują mnie od tyłu.
-Co ty robisz??-otworzyłam oczy.
-Przytulam się do ciebie...-szepnął mi do ucha.
-Ah...A pozwoliłam?
-Nie.Ale spaliśmy razem więc uznałem że mogę.-przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej.
-Nie spaliśmy!!-wyrwałam się z jego objęć.
-Dobrze więc jak nazwiesz to że spaliśmy w jednym łóżku??-spojrzał na mnie zabawnie.
-Yy...Nie ważne.
-A widzisz?!-wytknął mi język.Po chwili przewiesił sobie przez ramie i skierował się w stronę morza.
-Co ty robisz?!Odstaw mnie!!
-Przecież cię nie wrzucę.-powiedział z śmiechem.-Może...-dodał szepcząc.
-Może?! Co masz zamiar zrobić?!-wierciłam się ale to nic nie dało bo chłopak był za silny.
-Woda jest ciepła więc chciałem pochodzić w wodzie.-odstawił mnie i moje stopy zanurzyły się w wodzie.A ja szybko z niej wyskoczyłam bo wcale nie była taka jak mówił.
-Jest zimna!!-spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.A on się zaśmiał i wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź...
-Nie.-odwróciłam się naburmuszona.
-No proszę Karli...-znów poczułam jego oddech na swojej szyi a ręce na biodrach.
-Jest zimna...
-To chodź pójdziemy plażą.
-Ugh...No chodź.-odeszłam od niego i skierowałam się w stronę starej latarni morskiej.Chłopak zaraz podszedł do mnie i się uśmiechał.Przez jakiś czas nie rozmawialiśmy ale później zaczęła się konwersacja na temat koszykówki i innych naszych zainteresowań.Dochodziła już 3 i na dworze nie było tak ciepło a ja miałam tylko tą czerwoną sukienkę.
-Zimno ci...-powiedział chłopak i założył na mnie swoją marynarkę.
-Teraz tobie będzie zimno.
-Nie ważne...-uśmiechnął się.
-Wracajmy do hotelu jestem zmęczona...-spojrzałam na niego.
-Jak sobie życzysz...-uśmiechnął się jeszcze szerzej i zawróciliśmy.Przez całą drogę powrotną rozmawialiśmy o muzyce, o tym że Bieber sam pisze swoje teksty i lubi dawać jakiś przekaz.Gdy znaleźliśmy się w apartamencie rozeszliśmy się do swoich pokoi z lekkimi grymasami na twarzy.Poszłam się wykąpać i przebrałam w piżamę.Nie chciałam znów zasypiać sama, nie to że się bałam ale lepiej spało mi się z kimś.Poszłam przed pokój Biebera.Zapukałam jak zwykle 3 razy.
-Wchodź...-usłyszałam jego głos.Weszłam jak kazał i moim oczom ukazał się chłopak w samych spodniach dresowych i z mokrymi włosami.
-Oj przepraszam,chyba przeszkadzam.-powiedziałam zawstydzona.Onieśmieliła mnie jego umięśniona klata.Zawsze miałam go za słabeusza i chudziaka.
-Nie.Nie.Chodź śmiało.-uśmiechnął się szeroko.-Poczekaj chwilkę tylko wytrę włosy..-ja usiadłam na łóżku a on zniknął w łazience.Po chwili wyszedł z uśmiechem.
-Co cię tutaj sprowadza?? -zapytał siadając obok mnie.
-No bo...Nie chcę spać sama...-spuściłam wzrok patrząc na podłogę.
-Heh..Kto by pomyślał że przyjedziesz i mi to powiesz...Nigdy bym się nie spodziewał.
-Będziesz się nabijał?Bo wiesz mogę iść.-wstałam i zrobiłam krok w stronę drzwi a chłopak szybko złapał mnie za ręką i pociągnął mnie do tyłu tak że wylądowałam na jego kolanach.
-Zostań...-powiedział szeptem.-Lepiej mi się śpi gdy jesteś obok.-przytulił mnie do siebie.
-Ale nie wyobrażaj sobie nie wiadomo ile...-mruknęłam i usiadłam obok niego.-Po prostu śpimy w jednym łóżku i tyle nie jesteśmy nawet kumplami.-mówiłam to i nie wiem dlaczego zabolało mnie to co mówiłam,zignorowałam to dziwne zjawisko.Chłopak nic nie powiedział tylko się położył na plecach i wsunął rękę pod swój kark a drugą położył na brzuchu.Położyłam się obok niego.
-Czemu czasami wydaje mi się że jest wszystko ok,że może jest jakaś iskierka nadziei a później mówisz mi że nawet nie jesteśmy kumplami...-patrzył w sufit, miał smutną minę.Nic nie mówiłam po prostu nie wiedziałam co,wstałam z łóżka i się na niego spojrzałam.
-Przepraszam...To się więcej nie powtórzy.Żegnaj Justin.-szybko wybiegłam do swojego pokoju,zatrzasnęłam je i zamknęłam na klucz.Chłopak pobiegł zaraz za mną.
-Karli otwórz...-walił w drzwi.Ja usunęłam się na podłogę,podkurczyłam nogi pod brodę i zakryłam twarz dłońmi.-Karolina!! Otwórz!! Proszę...-walił coraz mocniej.-Karolina...
-Odejdź!!Nie będziemy mieli ze sobą kontaktu.Tak będzie lepiej.
-Nie prawda!!Otwieraj...-walił w drzwi dalej.
-Nie.Odejdź!!-po chwili walenie ucichło,usłyszałam jak drzwi wejściowe do apartamentu się otwierają a później z hukiem zatrzaskują.Płakałam,nawet nie wiem dlaczego.Nigdy nie płakałam przez chłopaka którego nie znałam.Miałam jakieś zawody miłosne ale nigdy przez chłopaka z którym miałam kontakt od paru dni.Po chwili znów usłyszałam otwieranie drzwi.
-Kochanie otwórz...-to byłam Kat.
-Skarbie prosimy.-teraz Holly.Ja jednak nic nie odpowiedziałam,nie ruszyłam się nawet nie dałam znaku że żyję.-Jeśli ci na nas zależy zapukaj dwa razy w drzwi.-powiedziała.To było dziwne ale bez namysłu zapukałam dwa razy.-A teraz jeśli nas kochasz to otwórz.
-To szantaż!!!-wykrzyczałam.-To nie fair!!-przekręciłam zamek i skuliłam się przy szafce obok drzwi. Dziewczyny wpadły do pokoju i od razu uklęknęły przy mnie,przytuliły i głaskały.
-Kochanie...Co się dzieje??-Kat mówiła z taką czułością w głosie że miałam ochotę im wszystko powiedzieć ale zza drzwi wyłonił się Bieber więc się skuliłam jeszcze bardziej.Dziewczyny widząc moją reakcję spojrzały po sobie znacząco i Hol wstała podchodząc do chłopak.
-Zostaw nas na jakiś czas,proszę.-spojrzała na niego łapiąc za drzwi.
-Nie.-powiedział cały czas patrząc na mnie.-Nie zostawię jej.
-Justin.-była bardzo stanowcza.
-No dobra ale później pozwolicie mi z nią porozmawiać...
-Jeśli będzie chciała...-dziewczyna zamknęła drzwi i szybko usiadła obok mnie.Opowiedziałam im wszystko, z każdym szczegółem.Płakałam przy tym jak dziecko a dziewczyny mnie wysłuchały i przytuliły.
-Kochanie wiesz co to znaczy??-spojrzała czule Kat.Podniosłam wzrok na nią.
-Zakochałaś się...-szepnęła druga dziewczyna która patrzyła tak samo jak ta pierwsza.
-Nie!Nie!Nie!-podniosłam się szybko z podłogi.-Nie...-szepnęłam,kręciłam się w tą i z powrotem po pokoju,dziewczyny przyglądały mi się czule.
-Kochanie a jak wytłumaczysz fakt że przy nim jesteś miła,się rumienisz,jesteś czuła i czasami zawstydzona?Hm??-Kat jak zwykle na mnie patrzyła z czułością.
-Nie wiem,ok?-spojrzałam na nie.
-Przyznaj że ci się podoba...-powiedziała Hol wstając z podłogi.
-Nie...-dobrze wiedziałam że to kłamstwo ale nie wiedziałam też czy mi się podoba.-Nie wiem...
-Widzisz??-Kat poszła w ślady przyjaciółki i po chwili stały obok mnie.-Porozmawiaj z nim...
-Możemy go wpuścić??-spojrzała błagalnie Hol.
-Nie.Nie chcę mieć z nim nic wspólnego....
______________________________________________________________________
No i jest już 9 :D Strasznie mi się podoba!!
Specjalne podziękowania dla sensible. :) Dziękuje za pierwszy komentarz to na serio bardzo dla mnie ważne.
Jutro postaram się dodać rozdział ale nie obiecuję bo przychodzi koleżanka :D
Może dodam ale nie będzie taki długi jak wszystkie ;)
Pozdrowionka i miłego dnia :*
-Patryś
wtorek, 29 stycznia 2013
Rozdział 8 "-Z kim idziesz na imprezę??"
Obudziłam się wtulona w Biebere,ręką obejmowałam go za brzuch a głowę miałam położoną na jego obojczyku. Nie otwierałam oczy,nie wiedziałam nawet dlaczego nie chcę zmienić pozycji.Leżałam tak chwilę ale ścierpłam więc otworzyłam oczy i spojrzałam na twarz Biebera który się uśmiechał.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się nieśmiało.To było dziwne bo zawsze jestem odważna.
-Jak się spało??
-Bardzo dobrze.Nareszcie od długiego czasu wyspałam się jak trzeba...-przeciągnęłam się w jego objęciach a później znów się wtuliłam.
-Ja też nareszcie dobrze spałem...-uśmiechnął się szerzej i mocniej mnie przytulił.
-Jak długo nie śpisz??
-Dość długo...
-Przecież mogłeś albo iść albo mnie obudzić...Chociaż nie.Byłabym wtedy jeszcze większą jędzą jakbyś mnie obudził.-usiadłam.
-Nie.-przyciągnął mnie do siebie tak że znów się przytuliliśmy.-Nie mogłem cię zostawić.Jak zasnęłaś przy mnie to się obudzisz też przy mnie.
-Mhm...-ziewnęłam.-Która jest godzina??
-Po 13.00...
-Słucham?!Nie mamy żadnych zajęć ani nic??-usiadłam i na niego spojrzałam.
-Nasi rodzice wyrazili zgodę na wycieczkę ale że oboje już znamy zabytki te które będą zwiedzać więc mamy wolne...Możemy robić co chcemy bylebyśmy wracali o przyzwoitych godzinach.
-Super.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jest jedno ale...-chłopak spuścił wzrok.-Musimy ten czas spędzać razem.
-Ugh....Nie można inaczej??
-Nie.
-Nie ważne.-podeszłam do szafy i wybrałam ciuchy i poszłam się ogarnąć do łazienki.Wzięłam kąpiel i zrobiłam sobie make up składający się z kreski i tuszu do rzęs a później wyprostowałam włosy.Gdy wyszłam już gotowa Bieber nadal leżał na moim łóżku ale już ogarnięty.
-Więc gdzie idziemy??-zapytał gdy sięgnęłam po telefon.
-Ja idę do koleżanki a ty nie wiem.
-Ale pamiętasz że mieliśmy czas spędzać razem??
-Jakoś mi to wisi.Nasza grupa jest na wycieczce wróci około 18.00 a jest godzina 14 więc mam spokojnie 4 godziny na zniknięcie i wrócenie.-poszłam do drzwi i je otworzyłam.Bieber poszedł za mną.
-A skont wiesz że się nie wygadam??-spojrzał łobuzersko.
-Bo jak byś to zrobił to bym się do ciebie nie odezwała a tobie zależy na iskierce nadziei.-wyszczerzyłam się w zwycięskim uśmiechu.
-Eh...-zmarszczył brwi.-Ale co ja mam tu robić?? Nie znam Santa Marinella zawsze miałem koncerty albo w Rzymie,Mediolanie,Bolognii,Wenecji albo Napoli...-mruknął.
-Co ja mam ci poradzić??
-Może byś mnie zabrała za sobą??-spojrzał na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie.Chcesz aby moja przyjaciółka zawału dostała na widok swojego idola?!
-No ale pomyśl jaka byłaby ci wdzięczna...Spełniłbyś jej marzenie.-użył mocnych argumentów.-No ploooooosę...-powiedział głosikiem małego chłopczyka.
-Nie.
-Ej no proszę...-spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami.
-Nie rób tak.-odwróciłam wzrok.
-Ale jak??
-Nie hipnotyzuj tymi swoimi oczami.-odwróciłam wzrok.-Idę sama.-odwróciłam się od chłopaka.-TO świetny hotel,mają dużo atrakcji...Miłych 4 godzin.-wyszłam szybkim krokiem.Nie chciałam z nim siedzieć ani spędzać czasu,ostatnio na mnie dziwnie działał.Czułam się przy nim dziwnie, zawstydzałam się,rumieniłam.Nie byłam podobna do siebie.Martwiło mnie to bo przy nim nie byłam pyskata ani niegrzeczna.Wyszłam szybko z hotelu i pobiegłam na drugą stronę ulicy gdzie był dom mojej przyjaciółki.Zapukałam drzwi tak jak to tylko ja robiłam.
-Hej wiesz że pukasz jak moja przyjaciółka...-powiedziała dziewczyna grzebiąc coś w telefonie.
-Oooo doprawdy?? A może raczyłabyś najpierw spojrzeć??-ustałam łapiąc się za biodra.Dziewczyna podniosła wzrok i zaczęła piszczeć.
-Aaa!!!Co ty tu robisz??Boże!Jak ja za tobą tęskniłam!! Aaa!!-rzuciła mi się na szyję.
-Jestem na wycieczce z klasą.Ja też za tobą tęskniłam mała....-przytuliłam ją mocno.Po chwili uścisków weszłyśmy do dom, nic się nie zmieniło.Przecież minęło tak mało czasu..A czułam jakbym nie była tam z 3 lata.
-Mamo! Mamo! Zobacz kto nas odwiedził!!-wykrzyczała uradowana Sara ciągnąc mnie do kuchni gdzie gotowała mama mojej przyjaciółka.
-Witam.-uśmiechnęłam się wesoło a kobieta zdjęła szybko fartuszek i podeszła się przytulić.Uścisnęła mnie bardzo mocno.
-Oh...Co ty tu robisz??-zapytała gdy już siedziałyśmy wszystkie 3 w salonie.
-Jestem tutaj na wycieczce z klasą ale że znam dobrze wszystkie zabytki które mają zamiar zwiedzać więc moja mama ustaliła z profesorami że mogę robić co chcę bylebym wracała o przyzwoitych porach do pokoju.-uśmiechnęłam się gdy już wyrecytowałam formułkę.
-Ah...Do której zostajesz??-zapytała podekscytowana Sara.
-Jakieś 2-3 godzinki.
-To super!-wykrzyknęła podekscytowana.
-A na ile przyjechaliście??-zapytała pani Olivieri.
-Na dwa i pół tygodnia.
Rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas co u mnie słychać a później Sara wyciągnęła mnie na spacer.Poszłyśmy do naszego parku, byli tam prawie wszyscy moi przyjaciele.
-Cucciola*!! -wykrzyknęli moje przezwisko wszyscy chórkiem.
-Hej!!!!-wykrzyknęłam ze śmiechem a po chwili wszyscy skoczyli mi na szyję.Zrobiliśmy wielkiego grupowego misiaka a później usiedliśmy w kółku na trawie.Znajomi zadawali mi pytania odnośnie Straford i szkoły aż w końcu jedna z moich koleżanek się wyrwała z pytaniem.
-Hej Karolina,słyszałam że chodzisz do klasy z Bieberem...Prawda czy plotka??-spojrzała na mnie z ciekawością a ja z przepraszającym spojrzeniem popatrzyłam na Sarę.
-Prawda...
-Czyli jest tutaj na wycieczce?!-wyrwała się Sara.
-Tak...-mruknęłam.-Musisz wiedzieć coś jeszcze...-spojrzałam na nią.-Za karę ponieważ prawie pobiłam Biebera i za złamanie jednej lasce nosa piłką od kosza muszę dzielić z nim apartament i każdą wolną chwilę podczas wycieczki spędzać w jego towarzystwie...-spuściłam wzrok patrząc na trawę.
-Ah...I ty mi nic nie powiedziałaś?!-wkurzyła się na mnie,słyszałam to w jej głosie.
-Przepraszam...-wyszeptałam.
-Gdzie on teraz jest?!-była strasznie zła.
-Nie wiem...Pewnie w apartamencie.-spojrzałam na nią,miała wkurzoną minę.
-A czemu nie z tobą??
-Bo go zaszantażowałam aby nic nikomu nie mówił ze wyszłam bez niego...-tłumaczyłam się jak małe dziecko swojej mamie.
-Karolina...-nie cierpiałam jak mówiła całym imieniem wiedziałam wtedy że sprawiłam jej przykrość.
-Przepraszam...Ale on...On mnie wkurza...
-Dobra,my musimy zmykać.-skierowała się do naszych znajomych.-Spotkamy się z naszą Karolinką jak tylko będzie to możliwe a teraz żeby nie miała problemów wróci do hotelu.-spojrzała na mnie groźnie.Pożegnałyśmy się z wszystkimi i skierowałyśmy się w stronę ścieżki.Sara nie odzywała się do mnie.Szłyśmy w ciszy...Wkurzało mnie to,wiedziałam że przeskrobałam u niej.Gdy doszłyśmy do hotelu ustała przed budynkiem i spojrzała się w stronę szklanych drzwi szukając swojego idola wzrokiem.
-Chodź.-pociągnęłam ją za rękę do środka,wiedziałam że tylko tak mogłam ją przeprosić.
-Co ty robisz??
-Zobaczysz...-wbiegłyśmy do windy i pojechałyśmy na ostatnie piętro.Szybkim krokiem poszłyśmy pod drzwi apartamentu.Spojrzałam się na nią,ale się nie uśmiechała.Otworzyłam drzwi i wpuściłam ją do środka.
-Nareszcie...-usłyszałam głos Biebera,po chwili wyszedł z swojego pokoju.-Yyyy...Cześć.-uśmiechnął się do mojej zdumionej przyjaciółki.-Jestem Justin...Ty musisz być tą Sarą o której mi Karolina opowiadała??-podszedł do dziewczyny i podał jej rękę.
-Ja..Ja..Ja nie wieżę...-uścisnęła jego dłoń a drugą zakryła otwarte usta.Ja zachichotałam.
-Może wejdziemy do salonu bo jakoś mi się nie chce stać przy drzwiach.-przewróciłam oczami a Justin mnie spiorunował spojrzeniem.-No co?!-podniosłam ręce w geście nie wiedzy.Poszliśmy do mojego pokoju i Sara razem z Bieberem usiedli na moim łóżku.Sara dobrze mówiła po angielsku więc nie musiałam robić za tłumacza.Oni robili sobie zdjęcia i rozmawiali.Ja wzięłam laptopa i napisałam na GG do Miłosza.Rozmawiałam z nim chwilę o tym że spotkałam się z Sarą i z innymi znajomymi i o tym co teraz robimy,ale pominęłam wątek o tym że spałam z Bieberem.
-Dobra...Ja muszę już się zbierać.-powiedziała wstając z łóżka moja przyjaciółka.
-Odprowadzę cię na dół.-uśmiechnęłam się i wyłączyłam urządzenie.
-Miło było cię poznać Sara.-uśmiechnął się chłopak i pomachał.
-Ciebie też.-uśmiechnęła się szeroko i wyszłyśmy z pokoju.Dziewczyna była taka podekscytowana gdy już nalazłyśmy się przed hotelem pożegnałyśmy się przytuleniem i całusem w policzek i się rozeszłyśmy w swoje strony.Nie była już na mnie zła.
-Czy ty zawsze jesteś taka zimna??-Bieber leżał na moim łóżku.
-Hmmm,Tak.-uśmiechnęłam się szeroko.Podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać jakieś sukienki na dzisiejszą imprezę zaczynającą wycieczkę.
-Czego szukasz??
-Jakiejś sukienki na dzisiejszą imprezę...-przekopywałam szafę.
-Jaką imprezę?
-Czy ty nic nie wiesz?? Dzisiaj o 20.00 jest impreza rozpoczynająca pobyt tutaj.
-Naprawdę??
-Noo...Ugh...-przewróciłam oczami.-Nie wiem w co ja się ubiorę...
-Weź to...Będziesz wyglądać olśniewając.
-Jesteś genialny!Dziękuję.-przytuliłam się do niego a po chwili zniknęłam w łazience z przygotowanym zestawem.Zrobiłam sobie fryzurę i make up a potem spryskałam się perfumami i gotowa wyszłam z pokoju.Nikogo nie było,wzięłam telefon i miałam 3 esemesy od Holly.Pierwszy był taki: "Hej :) My już jesteśmy w apartamencie." drugi" "Pamiętaj o dzisiejszej imprezie!!" trzeci: "Będziemy za 30 minut. :)". Zostało mi jeszcze 10 minut do przyjścia dziewczyn więc postanowiłam wrzucić w tym czasie wszystkie wyrzucone ciuchy.Gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć i zobaczyłam Kat i Hol.
-Wow...Świetnie wglądacie.-uśmiechnęłam się.
-Taa...Przy tobie wyglądamy jak służba.-powiedziała z udawanym obrażeniem Holly.
-Oj nie przesadzaj...Nie wyglądam aż tak dobrze.-szłam do pokoju a dziewczyny za mną.Gdy byłyśmy w środku dziewczyny usiadły na łóżku i przyglądały się mi jak kręcę się po pokoju w poszukiwaniu mojego telefonu.
-Z kim idziesz na imprezę??-zapytała Kat.
-Pff..Sama.
-Ale musisz przyjść z jakimś chłopakiem!-powiedziała Hol.-Mnie zaprosił Chris,Kat zaprosił Max. Musisz z kimś przyjść...-powiedziała spanikowana.
-Idę sama.-powiedziałam stanowczo.
-A może chciałabyś pójść ze mną??-w drzwiach stanął Bieber.
-Tak.Pójdzie z tobą.-powiedziała Kat.Ja na nią spojrzałam.-Z wielką chęcią.
-Nie ważne...
-My idziemy,umówiłyśmy się z chłopakami przed naszym apartamentem.-powiedziała Hol wstając z łóżka.-Do zobaczenia...-i po chwili obydwie dziewczyny wyszły.Bieber stał w drzwiach i mi się przyglądał.
-Ślicznie wyglądasz..-powiedział nieśmiało.
-Zrobiłeś to specjalnie...-założyłam ręce na piersiach i zmrużyłam oczy.
-Ale o czym mówisz??-powiedział z uśmiechem.
-Specjalnie wybrałeś mi tą sukienkę aby się dopasować i zaprosić mnie na tą imprezę...To było wszystko zaplanowane...
-Może.-uśmiechnął się szeroko.
_____________________________________________________________________
*cucciola- z włoskiego "szczeniaczek". W opowiadaniu: takie przezwisko nadali Karo jej znajomi z Italii ponieważ jak jeszcze była w tamtym kraju czasami robiła oczka jak mały szczeniaczek i tak się zachowywała.
Max Adams-drugi przyjaciel Justina Biebera, kumplują się w trojkę od małego.Chodzi razem z nimi do klasy.
Ohhh...Już 8 :D Ale się cieszę!! Mam nadzieję że wam się spodoba... Ja szczerze nawet jestem zadowolona :)
Jeszcze raz chcę Was przeprosić za jakieś literówki i błędy...Przepraszam ale piszę bardzo szybko aby rozdziały były jak najdłuższe więc nie dziwcie mi się.
Pozdrawiam :*
-Patryś
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się nieśmiało.To było dziwne bo zawsze jestem odważna.
-Jak się spało??
-Bardzo dobrze.Nareszcie od długiego czasu wyspałam się jak trzeba...-przeciągnęłam się w jego objęciach a później znów się wtuliłam.
-Ja też nareszcie dobrze spałem...-uśmiechnął się szerzej i mocniej mnie przytulił.
-Jak długo nie śpisz??
-Dość długo...
-Przecież mogłeś albo iść albo mnie obudzić...Chociaż nie.Byłabym wtedy jeszcze większą jędzą jakbyś mnie obudził.-usiadłam.
-Nie.-przyciągnął mnie do siebie tak że znów się przytuliliśmy.-Nie mogłem cię zostawić.Jak zasnęłaś przy mnie to się obudzisz też przy mnie.
-Mhm...-ziewnęłam.-Która jest godzina??
-Po 13.00...
-Słucham?!Nie mamy żadnych zajęć ani nic??-usiadłam i na niego spojrzałam.
-Nasi rodzice wyrazili zgodę na wycieczkę ale że oboje już znamy zabytki te które będą zwiedzać więc mamy wolne...Możemy robić co chcemy bylebyśmy wracali o przyzwoitych godzinach.
-Super.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jest jedno ale...-chłopak spuścił wzrok.-Musimy ten czas spędzać razem.
-Ugh....Nie można inaczej??
-Nie.
-Nie ważne.-podeszłam do szafy i wybrałam ciuchy i poszłam się ogarnąć do łazienki.Wzięłam kąpiel i zrobiłam sobie make up składający się z kreski i tuszu do rzęs a później wyprostowałam włosy.Gdy wyszłam już gotowa Bieber nadal leżał na moim łóżku ale już ogarnięty.
-Więc gdzie idziemy??-zapytał gdy sięgnęłam po telefon.
-Ja idę do koleżanki a ty nie wiem.
-Ale pamiętasz że mieliśmy czas spędzać razem??
-Jakoś mi to wisi.Nasza grupa jest na wycieczce wróci około 18.00 a jest godzina 14 więc mam spokojnie 4 godziny na zniknięcie i wrócenie.-poszłam do drzwi i je otworzyłam.Bieber poszedł za mną.
-A skont wiesz że się nie wygadam??-spojrzał łobuzersko.
-Bo jak byś to zrobił to bym się do ciebie nie odezwała a tobie zależy na iskierce nadziei.-wyszczerzyłam się w zwycięskim uśmiechu.
-Eh...-zmarszczył brwi.-Ale co ja mam tu robić?? Nie znam Santa Marinella zawsze miałem koncerty albo w Rzymie,Mediolanie,Bolognii,Wenecji albo Napoli...-mruknął.
-Co ja mam ci poradzić??
-Może byś mnie zabrała za sobą??-spojrzał na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie.Chcesz aby moja przyjaciółka zawału dostała na widok swojego idola?!
-No ale pomyśl jaka byłaby ci wdzięczna...Spełniłbyś jej marzenie.-użył mocnych argumentów.-No ploooooosę...-powiedział głosikiem małego chłopczyka.
-Nie.
-Ej no proszę...-spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami.
-Nie rób tak.-odwróciłam wzrok.
-Ale jak??
-Nie hipnotyzuj tymi swoimi oczami.-odwróciłam wzrok.-Idę sama.-odwróciłam się od chłopaka.-TO świetny hotel,mają dużo atrakcji...Miłych 4 godzin.-wyszłam szybkim krokiem.Nie chciałam z nim siedzieć ani spędzać czasu,ostatnio na mnie dziwnie działał.Czułam się przy nim dziwnie, zawstydzałam się,rumieniłam.Nie byłam podobna do siebie.Martwiło mnie to bo przy nim nie byłam pyskata ani niegrzeczna.Wyszłam szybko z hotelu i pobiegłam na drugą stronę ulicy gdzie był dom mojej przyjaciółki.Zapukałam drzwi tak jak to tylko ja robiłam.
-Hej wiesz że pukasz jak moja przyjaciółka...-powiedziała dziewczyna grzebiąc coś w telefonie.
-Oooo doprawdy?? A może raczyłabyś najpierw spojrzeć??-ustałam łapiąc się za biodra.Dziewczyna podniosła wzrok i zaczęła piszczeć.
-Aaa!!!Co ty tu robisz??Boże!Jak ja za tobą tęskniłam!! Aaa!!-rzuciła mi się na szyję.
-Jestem na wycieczce z klasą.Ja też za tobą tęskniłam mała....-przytuliłam ją mocno.Po chwili uścisków weszłyśmy do dom, nic się nie zmieniło.Przecież minęło tak mało czasu..A czułam jakbym nie była tam z 3 lata.
-Mamo! Mamo! Zobacz kto nas odwiedził!!-wykrzyczała uradowana Sara ciągnąc mnie do kuchni gdzie gotowała mama mojej przyjaciółka.
-Witam.-uśmiechnęłam się wesoło a kobieta zdjęła szybko fartuszek i podeszła się przytulić.Uścisnęła mnie bardzo mocno.
-Oh...Co ty tu robisz??-zapytała gdy już siedziałyśmy wszystkie 3 w salonie.
-Jestem tutaj na wycieczce z klasą ale że znam dobrze wszystkie zabytki które mają zamiar zwiedzać więc moja mama ustaliła z profesorami że mogę robić co chcę bylebym wracała o przyzwoitych porach do pokoju.-uśmiechnęłam się gdy już wyrecytowałam formułkę.
-Ah...Do której zostajesz??-zapytała podekscytowana Sara.
-Jakieś 2-3 godzinki.
-To super!-wykrzyknęła podekscytowana.
-A na ile przyjechaliście??-zapytała pani Olivieri.
-Na dwa i pół tygodnia.
Rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas co u mnie słychać a później Sara wyciągnęła mnie na spacer.Poszłyśmy do naszego parku, byli tam prawie wszyscy moi przyjaciele.
-Cucciola*!! -wykrzyknęli moje przezwisko wszyscy chórkiem.
-Hej!!!!-wykrzyknęłam ze śmiechem a po chwili wszyscy skoczyli mi na szyję.Zrobiliśmy wielkiego grupowego misiaka a później usiedliśmy w kółku na trawie.Znajomi zadawali mi pytania odnośnie Straford i szkoły aż w końcu jedna z moich koleżanek się wyrwała z pytaniem.
-Hej Karolina,słyszałam że chodzisz do klasy z Bieberem...Prawda czy plotka??-spojrzała na mnie z ciekawością a ja z przepraszającym spojrzeniem popatrzyłam na Sarę.
-Prawda...
-Czyli jest tutaj na wycieczce?!-wyrwała się Sara.
-Tak...-mruknęłam.-Musisz wiedzieć coś jeszcze...-spojrzałam na nią.-Za karę ponieważ prawie pobiłam Biebera i za złamanie jednej lasce nosa piłką od kosza muszę dzielić z nim apartament i każdą wolną chwilę podczas wycieczki spędzać w jego towarzystwie...-spuściłam wzrok patrząc na trawę.
-Ah...I ty mi nic nie powiedziałaś?!-wkurzyła się na mnie,słyszałam to w jej głosie.
-Przepraszam...-wyszeptałam.
-Gdzie on teraz jest?!-była strasznie zła.
-Nie wiem...Pewnie w apartamencie.-spojrzałam na nią,miała wkurzoną minę.
-A czemu nie z tobą??
-Bo go zaszantażowałam aby nic nikomu nie mówił ze wyszłam bez niego...-tłumaczyłam się jak małe dziecko swojej mamie.
-Karolina...-nie cierpiałam jak mówiła całym imieniem wiedziałam wtedy że sprawiłam jej przykrość.
-Przepraszam...Ale on...On mnie wkurza...
-Dobra,my musimy zmykać.-skierowała się do naszych znajomych.-Spotkamy się z naszą Karolinką jak tylko będzie to możliwe a teraz żeby nie miała problemów wróci do hotelu.-spojrzała na mnie groźnie.Pożegnałyśmy się z wszystkimi i skierowałyśmy się w stronę ścieżki.Sara nie odzywała się do mnie.Szłyśmy w ciszy...Wkurzało mnie to,wiedziałam że przeskrobałam u niej.Gdy doszłyśmy do hotelu ustała przed budynkiem i spojrzała się w stronę szklanych drzwi szukając swojego idola wzrokiem.
-Chodź.-pociągnęłam ją za rękę do środka,wiedziałam że tylko tak mogłam ją przeprosić.
-Co ty robisz??
-Zobaczysz...-wbiegłyśmy do windy i pojechałyśmy na ostatnie piętro.Szybkim krokiem poszłyśmy pod drzwi apartamentu.Spojrzałam się na nią,ale się nie uśmiechała.Otworzyłam drzwi i wpuściłam ją do środka.
-Nareszcie...-usłyszałam głos Biebera,po chwili wyszedł z swojego pokoju.-Yyyy...Cześć.-uśmiechnął się do mojej zdumionej przyjaciółki.-Jestem Justin...Ty musisz być tą Sarą o której mi Karolina opowiadała??-podszedł do dziewczyny i podał jej rękę.
-Ja..Ja..Ja nie wieżę...-uścisnęła jego dłoń a drugą zakryła otwarte usta.Ja zachichotałam.
-Może wejdziemy do salonu bo jakoś mi się nie chce stać przy drzwiach.-przewróciłam oczami a Justin mnie spiorunował spojrzeniem.-No co?!-podniosłam ręce w geście nie wiedzy.Poszliśmy do mojego pokoju i Sara razem z Bieberem usiedli na moim łóżku.Sara dobrze mówiła po angielsku więc nie musiałam robić za tłumacza.Oni robili sobie zdjęcia i rozmawiali.Ja wzięłam laptopa i napisałam na GG do Miłosza.Rozmawiałam z nim chwilę o tym że spotkałam się z Sarą i z innymi znajomymi i o tym co teraz robimy,ale pominęłam wątek o tym że spałam z Bieberem.
-Dobra...Ja muszę już się zbierać.-powiedziała wstając z łóżka moja przyjaciółka.
-Odprowadzę cię na dół.-uśmiechnęłam się i wyłączyłam urządzenie.
-Miło było cię poznać Sara.-uśmiechnął się chłopak i pomachał.
-Ciebie też.-uśmiechnęła się szeroko i wyszłyśmy z pokoju.Dziewczyna była taka podekscytowana gdy już nalazłyśmy się przed hotelem pożegnałyśmy się przytuleniem i całusem w policzek i się rozeszłyśmy w swoje strony.Nie była już na mnie zła.
-Czy ty zawsze jesteś taka zimna??-Bieber leżał na moim łóżku.
-Hmmm,Tak.-uśmiechnęłam się szeroko.Podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać jakieś sukienki na dzisiejszą imprezę zaczynającą wycieczkę.
-Czego szukasz??
-Jakiejś sukienki na dzisiejszą imprezę...-przekopywałam szafę.
-Jaką imprezę?
-Czy ty nic nie wiesz?? Dzisiaj o 20.00 jest impreza rozpoczynająca pobyt tutaj.
-Naprawdę??
-Noo...Ugh...-przewróciłam oczami.-Nie wiem w co ja się ubiorę...
-Weź to...Będziesz wyglądać olśniewając.
-Jesteś genialny!Dziękuję.-przytuliłam się do niego a po chwili zniknęłam w łazience z przygotowanym zestawem.Zrobiłam sobie fryzurę i make up a potem spryskałam się perfumami i gotowa wyszłam z pokoju.Nikogo nie było,wzięłam telefon i miałam 3 esemesy od Holly.Pierwszy był taki: "Hej :) My już jesteśmy w apartamencie." drugi" "Pamiętaj o dzisiejszej imprezie!!" trzeci: "Będziemy za 30 minut. :)". Zostało mi jeszcze 10 minut do przyjścia dziewczyn więc postanowiłam wrzucić w tym czasie wszystkie wyrzucone ciuchy.Gdy usłyszałam pukanie do drzwi poszłam otworzyć i zobaczyłam Kat i Hol.
-Wow...Świetnie wglądacie.-uśmiechnęłam się.
-Taa...Przy tobie wyglądamy jak służba.-powiedziała z udawanym obrażeniem Holly.
-Oj nie przesadzaj...Nie wyglądam aż tak dobrze.-szłam do pokoju a dziewczyny za mną.Gdy byłyśmy w środku dziewczyny usiadły na łóżku i przyglądały się mi jak kręcę się po pokoju w poszukiwaniu mojego telefonu.
-Z kim idziesz na imprezę??-zapytała Kat.
-Pff..Sama.
-Ale musisz przyjść z jakimś chłopakiem!-powiedziała Hol.-Mnie zaprosił Chris,Kat zaprosił Max. Musisz z kimś przyjść...-powiedziała spanikowana.
-Idę sama.-powiedziałam stanowczo.
-A może chciałabyś pójść ze mną??-w drzwiach stanął Bieber.
-Tak.Pójdzie z tobą.-powiedziała Kat.Ja na nią spojrzałam.-Z wielką chęcią.
-Nie ważne...
-My idziemy,umówiłyśmy się z chłopakami przed naszym apartamentem.-powiedziała Hol wstając z łóżka.-Do zobaczenia...-i po chwili obydwie dziewczyny wyszły.Bieber stał w drzwiach i mi się przyglądał.
-Ślicznie wyglądasz..-powiedział nieśmiało.
-Zrobiłeś to specjalnie...-założyłam ręce na piersiach i zmrużyłam oczy.
-Ale o czym mówisz??-powiedział z uśmiechem.
-Specjalnie wybrałeś mi tą sukienkę aby się dopasować i zaprosić mnie na tą imprezę...To było wszystko zaplanowane...
-Może.-uśmiechnął się szeroko.
_____________________________________________________________________
*cucciola- z włoskiego "szczeniaczek". W opowiadaniu: takie przezwisko nadali Karo jej znajomi z Italii ponieważ jak jeszcze była w tamtym kraju czasami robiła oczka jak mały szczeniaczek i tak się zachowywała.
Max Adams-drugi przyjaciel Justina Biebera, kumplują się w trojkę od małego.Chodzi razem z nimi do klasy.
Ohhh...Już 8 :D Ale się cieszę!! Mam nadzieję że wam się spodoba... Ja szczerze nawet jestem zadowolona :)
Jeszcze raz chcę Was przeprosić za jakieś literówki i błędy...Przepraszam ale piszę bardzo szybko aby rozdziały były jak najdłuższe więc nie dziwcie mi się.
Pozdrawiam :*
-Patryś
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Rozdział 7 "-Ciiii...Już dobrze...Nic ci się przy mnie nie stanie.Obiecuję..."
Dziewczyny były przejęte całą sytuacją a ja zastanawiam się o co chodzi Bieberowi.
-Gdy poszłaś,Justin szybko do nas podszedł i zaczął przepraszać...-Kat była bardziej przejęta całą sytuacją.
-A wy??-stałam przed nimi.
-Wybaczyłyśmy...-mruknęła Hol.-Ale proszę nie bądź zła.-spojrzała na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie mam za co być zła.-uśmiechnęłam się blado.Rozmawiałyśmy później o tym że Bieber wypytywał się o mnie,co lubię i takie rzeczy.Jednak przypomniało mi się o Chrisie.
-Hej?A co sądzicie o Chrisie?-siedziałyśmy na łóżku, ja robiłam warkocza Holly a Kat siedziała i się wygłupiała.
-Nie wiem.-wzruszyła ramionami Hol.
Spojrzałam błagalnie na Kat,ta nie wiedziała dokładnie o co chodzi ale domyśliła się co mogłam mieć na myśli.
-Nie jest taki zły jak się wydaje.-patrzyła na mnie a ja przytaknęłam głową aby ją upewnić że dobrze robi.-Ładny ma uśmiech.
-Jest całkiem słodki.-powiedziała zamyślona Holly i miałam wrażenie że nie jest świadoma tego co powiedziała.
-Ooo...-uśmiechnęłam się.-Skończyłam.-powiedziałam dumnie z swojego wytworu. Wzięłam telefon ukradkiem i poszłam do łazienki.Wysłałam esemesa Chrisowi aby szybko do mnie przyszedł.Miałam jego numer ponieważ wcześniej się nimi wymieniliśmy.Chłopak odpisał że już biegnie.-Jestem.-uśmiechnęłam się do dziewczyn.Usiadłam z wielkim uśmiechem na twarzy.-Hmm...Co byś zrobiła gdyby przyszedł teraz Chris?-spojrzałam na Hol.
-Pierwsze:oblałabym się wielkimi rumieńcami a drugie:nie wiem...-powiedziała zakłopotana.Po chwili usłyszałyśmy puknie,szybko zerwałam się na równe nogi.
-Hmmm...Kto to może być??-spojrzałam przelotnie na dziewczynę z łobuzerskim uśmieszkiem.Dziewczyna wytrzeszczyła oczy a Kat zachichotała ale nie była zdziwiona całą sytuacją.Poszłam otworzyć drzwi.
-Co ty??-spojrzałam na zdyszanego chłopaka.
-Biegłem jak najszybciej...Co się stało?-wszedł do środka rozglądając się.
-Ona tu jest.-powiedziałam uśmiechając się złowieszczo.
-Co?!Nie! Ja nie jestem gotowy!
-Jesteś....Chodź.-popchnęłam go za łopatki do drzwi.
-Nie.Nie.Nie.-mówił nerwowo a ja otworzyłam drzwi i go tam wepchnęłam.
-Hol.-zwróciłam się do przyjaciółki.-Chris chce ci coś powiedzieć.-złapałam Kat za rękę i pociągnęłam za sobą.Wyszłyśmy zamykając za sobą drzwi.Szłam pierwsza ale gdy zorientowałam się że nie słyszę kroków mojej towarzyszki się odwróciłam i zobaczyłam ją przyklejoną do drzwi.-Naprawdę?-założyłam ręce na piersi.-Kat,proszę cię...
-Chodź.-kiwnęła ręką na zachętę.
-Nie.
-No chodź,szybko.-zerknęła na mnie,podeszłam do niej ale nic nie było słychać.
-Co wy robicie?-usłyszałyśmy głos Biebera i szybko odskoczyłyśmy od drzwi.
-Nic.-odpowiedziała zawstydzona Kat.Bieber założył ręce na klatce piersiowej i popatrzył na nas akby chciał nas ukarać.
-Kto tam jest??
-Chris i Hol.-odpowiedziała Kat widząc że ja się nie odezwę.
-Po co?-zadawał tyle pytań a ja nie potrafiłam wydusić z siebie słowa,sama nie wiedziałam dlaczego.
-Chris przeprasza Hol za swoje zachowanie...-tłumaczyła moja przyjaciółka.Ja znów podeszłam do drzwi i się uśmiechnęłam słysząc jak Chris i Holly razem się śmieją.Kat widząc moją minę szybko podeszła do mnie i zaczęła się przysłuchiwać.
-Hej...Posuńcie się...-szepnął oburzony Bieber i ustał obok mnie.Nic już nie było słychać gdy nagle poczuliśmy jak klamka lekko się porusza.Spanikowani odskoczyliśmy od drzwi,Kat usiadła na fotelu a Bieber naprzeciwko niej i takim otóż sposobem nie miałam gdzie usiądź bo sofa była duży kawałek,a po za tym dziwnie to by wyglądało jak oni by tu siedzieli a ja sama na sofie.Ustałam spanikowana a Bieber pociągnął mnie za rękę tak ze wylądowałam na jego kolanach.Działo się to tak szybko że nawet nie zaprotestowałam.Objęłam jedną ręką jego szyję a on mnie objął w talii.Po sekundzie z mojego pokoju wyszli uśmiechnięci Chris i Holly.
-Ooo..-mruknał Chris.-Wiedzę że między wami ok.-uśmiechnął sie jeszcze szerzej a Kat razem z Holly zachichotały.
-Nie!.-wstałam szybko.Kat jeszcze bardziej zachichotała a Bieber się uśmiechał od kiedy usiadłam mu na kolanach jednak gdy z nich zeskoczyłam mina mu zrzedła. -Nie.-powtórzyłam stanowczo.
-A wy co tacy uśmiechnięci?-zapytała Kat widząc że żałuję tego co powiedziałam ponieważ tak dałam do zrozumienia Bieberowi że nic nie jest dobrze...
-A tak jakoś...-powiedziała Holly.
-Powiesz nam wszystko!-powiedziała stanowczo Kat.-Ale jutro bo dzisiaj już jest po 1.00 więc chcę iść spać.-wstała z fotela a ja na nim usiadłam.-Dobranoc,kochanie.-pocałowała mnie w nos.
-Dobranoc moje słońca.-przesłałam dziewczyną buziaki.
-Papa.-powiedziała Hol-Słodkich snów.-mrugnęła do mnie okiem a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Siemka mała i dzięki jeszcze raz.-Chris pocałował mnie w policzek.
-Polecam się na przyszłość.-wyszczerzyłam się a po chwili nikogo oprócz mnie i Biebera nie było w apartamencie.Siedział na fotelu naprzeciwko a ja z nogami na oparciu siedziałam bawiąc się frędzlami od kostiumu.Przyglądał mi się.
-Czemu tak się zachowujesz??-zapytałam na niego nieśmiało spoglądając.
-Tak czyli jak??
-Najpierw mnie unikasz później sadzasz sobie na kolanach a teraz mi się tak przyglądasz...
-Pociągnąłem cię za rękę żeby Chris i Hol nie myśleli że podsłuchiwaliśmy.
-To czemu się tak uśmiechałeś??-uśmiechnęłam się tak samo jak on a chłopak spuścił wzrok i przygryzł wargę.-Widzisz!I jeszcze spuszczasz głowę przygryzając wargę!!
-To nic nie znaczy!-zaśmiał się.
-Jak to nie?!Moja najlepsza przyjaciółka stąd jest Belieber. Uwierz nasłuchałam się o tobie dość dużo.-powiedziałam znudzona.
-To co to znaczy gdy ta robię?
-Że jesteś zakłopotany.-wytknęłam mu język.
-Dobrze...Co jeszcze o mnie wiesz??
-W sumie to nic.Wiem że kiedyś grałeś i śpiewałeś na schodach jakiegoś teatru,wrzucałeś swoje filmiki na YT i tak odkrył cię Brown.Twoja mam nie jest z twoim ojcem.I wiem że masz dwójkę młodszego,przyrodniego rodzeństwa: Jazzy i Jaxona.I na tym chyba koniec....A nie! Wiem że przyjaźnisz się z Jadenem Sithem i Usherem.-uśmiechnęłam się.
-To niewiele podłóg moich Bielieber.
-Przypominam ja nie byłam,nie jestem i nie będę Belieber.
-Widzę że dalej nie mam żadnych szans.
-Szansa zawsze jest.-powiedziałam wstając.
-Ah!Czyli jednak jest iskierka nadziei??-zapytał się we mnie wpatrując a ja tylko wzruszyłam ramionami przechodząc obok niego.On mnie złapał za dłoń.-Odpowiesz??
-Na nadzieję i szansę trzeba zapracować.-powiedziałam i spojrzałam na niego.-Dobranoc Bieber...
-Dobranoc...-pocałował moją dłoń.Zdziwiona poszłam do swojego pokoju i się wykąpałam.Byłam strasznie zmęczona ale jednak taka podekscytowana że nie miałam ochoty spać.Więc w piżamie wzięłam mojego laptopa i usiadłam na łóżku.Nie miałam ochoty wchodzić na żadne portale więc weszłam w galerię którą miałam w kompie i zaczęłam oglądać zdjęcia...Najpierw te z Polski z moimi przyjaciółmi a później te z Italii.Uśmiechałam się na samą myśl o tych wygłupach...Była godzina po 2.00 w nocy. Po chwili usłyszałam pukanie...
-Porszę.-mruknęłam i podniosłam wzrok z nad laptopa.W drzwiach zobaczyłam głowę Biebra.
-Hej...Mogę??
-Cześć...Wchodź.-uśmiechnęłam się niepewnie.-Coś się stało??-odłożyłam laptopa i poklepałam łóżko aby Bieber usiadł.
-No bo wiesz...Kat mówiła że nie lubisz spać sama w nowych miejscach.-powiedział i spojrzał na mnie z leciutkim uśmieszkiem.
-No niby tak...
-No bo widzisz...Mam tak samo...-powiedział spuszczając wzrok.
-Mhmm...I co proponujesz??-wiedziałam dokładnie o co mu chodzi.
-No bo wiesz...Mógłbym z tobą spać.
-Przyznaj że się boisz...-wyszczerzyłam się.
-Nieee...Pff...Jasne że nie.-powiedział a ja uderzyłam go poduszką.
-Przyznaj się!!-znów go walnęłam,on też chwycił drugą i lekko mnie nią uderzył.
-Nie boję się!-powiedział się śmiejąc się.Usiadłam na nim okrakiem i biłam poduszką.Śmieliśmy się oboje.Chłopak zabrał mi poduszkę.
-Ej!To nie fair!!-powiedziałam i po chwili chłopak siedział na mnie.-Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!
-Powiedz że się nie boję.
-Boisz się.-wytknęłam mu język.Chłopak złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je lekko do łóżka na wysokości mojej głowy.-Złaź!!
-Nie.
-No weź zejdź!Niewygodnie!!
-Przeproś...
-Pfff...Jasne że nie.Nie mam za co.
-Za to że mnie uderzyłaś poduszką,za to że byłaś niemiła,za to że mówisz że się boję...Mam wymieniać dalej??-zbliżył swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliło kilka centymetrów.Popatrzył najpierw na moje usta a później głęboko w oczy.
-Zejdź...-powiedziałam jakby smutna i przestraszona.Chłopak słysząc mój ton automatycznie znalazł się na podłodze.Stał przed łóżkiem i mi się przyglądał.
-Przepraszam...Nie powinienem...To się już nie powtórzy.-skierował się szybko w stronę drzwi.
-Czekaj!-powiedziała błagalnie.Nie chciałam zasypiać sama...Faktycznie bałam się bo nie cierpiałam spać sama w nowych miejscach.Chłopak się obrócił.-Zostań...Proszę...Nie chcę zostawać sama.Wtedy wszystkie smutne wspomnienia wracają.Wszystko co przeżyłam a nie było tego mało.-schowałam twarz w dłoniach,już siedziałam skulona.Czułam jak łzy spływają mi po policzkach.Bieber szybko do mnie podszedł i usiadł obok przytulając do siebie.Jedną ręką głaskał mnie po plecach a drugą po głowie.
-Ciiii...Już dobrze...Nic ci się przy mnie nie stanie.Obiecuję...-pocałował mnie w głowę.Wtuliłam się w niego i rzeczywiście poczułam się bezpieczna...To mnie przeraziło,ale się nie oderwałam tylko ścisnęłam go jeszcze bardziej.
-Przepraszam...-mruknęłam wycierając łzy.Wstałam i poszłam do łazienki.-Chcesz to możesz zostać...-mruknęłam gdy już szłam.Gdy wróciłam już z przemytą twarzą zobaczyłam jak Bieber siedzi na podłodze przykryty kołdrą.-Co ty robisz??-spojrzałam na niego.
-Wątpię żebyś chciała abym spał w jednym łóżku z tobą.-powiedział.
-Nie wygłupiaj się...-powiedziałam kładąc się na łóżku przykrywając się kołdrą i odsłoniłam kawałek pokazując chłopakowi aby położył się obok mnie.-Chodź...-uśmiechnęłam się na zachętę.Chłopak położył się zadowolony obok mnie.Leżeliśmy na plecach i patrzyliśmy w sufit.
-Mogę zadać ci pytanie?
-Pewnie ale nie obiecuję że odpowiem...-położyłam się na boku tak że byłam skierowana do niego.
-Czy bolało cię moje zachowanie??-spojrzał na mnie smutno.
-Ah...-spuściłam wzrok.
-Nie.Nie.Nie.Patrz mi w oczy.-podniusł mój podbródek.
-Przykro mi było,sama nie wiem dlaczego.Bo zawsze olewam to co mówią inni.A z tobą było inaczej.Było mi naprawdę przykro że mi dokuczasz...
-Jej...Przepraszam.Ja nie chciałem...-powiedział smutno.
-Było minęło...
-Jeszcze jedno pytanie...
-Hm??
-Mam większe szanse...
-Ugh...-przewróciłam oczami.
-No proszę odpowiedz.-spojrzał na mnie.
-Dobranoc.-odwróciłam się tyłem.
-Dobranoc.-uśmiechał się.
Po paru minutach gdy myślał że zasnęłam poczułam jak przytula mnie do siebie.Swoją ręką objął mnie za brzuch i mocno do siebie przytulił.Zrobiło mi się ciepło,ale nie zmieniłam pozycji...Było mi tak wygodnie...
___________________________________________________________________
No i jest 7 !! :D
Strasznie się cieszę...Mi się nawet podoba...
Zauważyłam że mój blog jest często odwiedzany co mnie bardzo cieszy!!
Dziękuję Wam że poprawiacie mi humor :*
-Patryś
-Gdy poszłaś,Justin szybko do nas podszedł i zaczął przepraszać...-Kat była bardziej przejęta całą sytuacją.
-A wy??-stałam przed nimi.
-Wybaczyłyśmy...-mruknęła Hol.-Ale proszę nie bądź zła.-spojrzała na mnie oczami kota z Shreka.
-Nie mam za co być zła.-uśmiechnęłam się blado.Rozmawiałyśmy później o tym że Bieber wypytywał się o mnie,co lubię i takie rzeczy.Jednak przypomniało mi się o Chrisie.
-Hej?A co sądzicie o Chrisie?-siedziałyśmy na łóżku, ja robiłam warkocza Holly a Kat siedziała i się wygłupiała.
-Nie wiem.-wzruszyła ramionami Hol.
Spojrzałam błagalnie na Kat,ta nie wiedziała dokładnie o co chodzi ale domyśliła się co mogłam mieć na myśli.
-Nie jest taki zły jak się wydaje.-patrzyła na mnie a ja przytaknęłam głową aby ją upewnić że dobrze robi.-Ładny ma uśmiech.
-Jest całkiem słodki.-powiedziała zamyślona Holly i miałam wrażenie że nie jest świadoma tego co powiedziała.
-Ooo...-uśmiechnęłam się.-Skończyłam.-powiedziałam dumnie z swojego wytworu. Wzięłam telefon ukradkiem i poszłam do łazienki.Wysłałam esemesa Chrisowi aby szybko do mnie przyszedł.Miałam jego numer ponieważ wcześniej się nimi wymieniliśmy.Chłopak odpisał że już biegnie.-Jestem.-uśmiechnęłam się do dziewczyn.Usiadłam z wielkim uśmiechem na twarzy.-Hmm...Co byś zrobiła gdyby przyszedł teraz Chris?-spojrzałam na Hol.
-Pierwsze:oblałabym się wielkimi rumieńcami a drugie:nie wiem...-powiedziała zakłopotana.Po chwili usłyszałyśmy puknie,szybko zerwałam się na równe nogi.
-Hmmm...Kto to może być??-spojrzałam przelotnie na dziewczynę z łobuzerskim uśmieszkiem.Dziewczyna wytrzeszczyła oczy a Kat zachichotała ale nie była zdziwiona całą sytuacją.Poszłam otworzyć drzwi.
-Co ty??-spojrzałam na zdyszanego chłopaka.
-Biegłem jak najszybciej...Co się stało?-wszedł do środka rozglądając się.
-Ona tu jest.-powiedziałam uśmiechając się złowieszczo.
-Co?!Nie! Ja nie jestem gotowy!
-Jesteś....Chodź.-popchnęłam go za łopatki do drzwi.
-Nie.Nie.Nie.-mówił nerwowo a ja otworzyłam drzwi i go tam wepchnęłam.
-Hol.-zwróciłam się do przyjaciółki.-Chris chce ci coś powiedzieć.-złapałam Kat za rękę i pociągnęłam za sobą.Wyszłyśmy zamykając za sobą drzwi.Szłam pierwsza ale gdy zorientowałam się że nie słyszę kroków mojej towarzyszki się odwróciłam i zobaczyłam ją przyklejoną do drzwi.-Naprawdę?-założyłam ręce na piersi.-Kat,proszę cię...
-Chodź.-kiwnęła ręką na zachętę.
-Nie.
-No chodź,szybko.-zerknęła na mnie,podeszłam do niej ale nic nie było słychać.
-Co wy robicie?-usłyszałyśmy głos Biebera i szybko odskoczyłyśmy od drzwi.
-Nic.-odpowiedziała zawstydzona Kat.Bieber założył ręce na klatce piersiowej i popatrzył na nas akby chciał nas ukarać.
-Kto tam jest??
-Chris i Hol.-odpowiedziała Kat widząc że ja się nie odezwę.
-Po co?-zadawał tyle pytań a ja nie potrafiłam wydusić z siebie słowa,sama nie wiedziałam dlaczego.
-Chris przeprasza Hol za swoje zachowanie...-tłumaczyła moja przyjaciółka.Ja znów podeszłam do drzwi i się uśmiechnęłam słysząc jak Chris i Holly razem się śmieją.Kat widząc moją minę szybko podeszła do mnie i zaczęła się przysłuchiwać.
-Hej...Posuńcie się...-szepnął oburzony Bieber i ustał obok mnie.Nic już nie było słychać gdy nagle poczuliśmy jak klamka lekko się porusza.Spanikowani odskoczyliśmy od drzwi,Kat usiadła na fotelu a Bieber naprzeciwko niej i takim otóż sposobem nie miałam gdzie usiądź bo sofa była duży kawałek,a po za tym dziwnie to by wyglądało jak oni by tu siedzieli a ja sama na sofie.Ustałam spanikowana a Bieber pociągnął mnie za rękę tak ze wylądowałam na jego kolanach.Działo się to tak szybko że nawet nie zaprotestowałam.Objęłam jedną ręką jego szyję a on mnie objął w talii.Po sekundzie z mojego pokoju wyszli uśmiechnięci Chris i Holly.
-Ooo..-mruknał Chris.-Wiedzę że między wami ok.-uśmiechnął sie jeszcze szerzej a Kat razem z Holly zachichotały.
-Nie!.-wstałam szybko.Kat jeszcze bardziej zachichotała a Bieber się uśmiechał od kiedy usiadłam mu na kolanach jednak gdy z nich zeskoczyłam mina mu zrzedła. -Nie.-powtórzyłam stanowczo.
-A wy co tacy uśmiechnięci?-zapytała Kat widząc że żałuję tego co powiedziałam ponieważ tak dałam do zrozumienia Bieberowi że nic nie jest dobrze...
-A tak jakoś...-powiedziała Holly.
-Powiesz nam wszystko!-powiedziała stanowczo Kat.-Ale jutro bo dzisiaj już jest po 1.00 więc chcę iść spać.-wstała z fotela a ja na nim usiadłam.-Dobranoc,kochanie.-pocałowała mnie w nos.
-Dobranoc moje słońca.-przesłałam dziewczyną buziaki.
-Papa.-powiedziała Hol-Słodkich snów.-mrugnęła do mnie okiem a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Siemka mała i dzięki jeszcze raz.-Chris pocałował mnie w policzek.
-Polecam się na przyszłość.-wyszczerzyłam się a po chwili nikogo oprócz mnie i Biebera nie było w apartamencie.Siedział na fotelu naprzeciwko a ja z nogami na oparciu siedziałam bawiąc się frędzlami od kostiumu.Przyglądał mi się.
-Czemu tak się zachowujesz??-zapytałam na niego nieśmiało spoglądając.
-Tak czyli jak??
-Najpierw mnie unikasz później sadzasz sobie na kolanach a teraz mi się tak przyglądasz...
-Pociągnąłem cię za rękę żeby Chris i Hol nie myśleli że podsłuchiwaliśmy.
-To czemu się tak uśmiechałeś??-uśmiechnęłam się tak samo jak on a chłopak spuścił wzrok i przygryzł wargę.-Widzisz!I jeszcze spuszczasz głowę przygryzając wargę!!
-To nic nie znaczy!-zaśmiał się.
-Jak to nie?!Moja najlepsza przyjaciółka stąd jest Belieber. Uwierz nasłuchałam się o tobie dość dużo.-powiedziałam znudzona.
-To co to znaczy gdy ta robię?
-Że jesteś zakłopotany.-wytknęłam mu język.
-Dobrze...Co jeszcze o mnie wiesz??
-W sumie to nic.Wiem że kiedyś grałeś i śpiewałeś na schodach jakiegoś teatru,wrzucałeś swoje filmiki na YT i tak odkrył cię Brown.Twoja mam nie jest z twoim ojcem.I wiem że masz dwójkę młodszego,przyrodniego rodzeństwa: Jazzy i Jaxona.I na tym chyba koniec....A nie! Wiem że przyjaźnisz się z Jadenem Sithem i Usherem.-uśmiechnęłam się.
-To niewiele podłóg moich Bielieber.
-Przypominam ja nie byłam,nie jestem i nie będę Belieber.
-Widzę że dalej nie mam żadnych szans.
-Szansa zawsze jest.-powiedziałam wstając.
-Ah!Czyli jednak jest iskierka nadziei??-zapytał się we mnie wpatrując a ja tylko wzruszyłam ramionami przechodząc obok niego.On mnie złapał za dłoń.-Odpowiesz??
-Na nadzieję i szansę trzeba zapracować.-powiedziałam i spojrzałam na niego.-Dobranoc Bieber...
-Dobranoc...-pocałował moją dłoń.Zdziwiona poszłam do swojego pokoju i się wykąpałam.Byłam strasznie zmęczona ale jednak taka podekscytowana że nie miałam ochoty spać.Więc w piżamie wzięłam mojego laptopa i usiadłam na łóżku.Nie miałam ochoty wchodzić na żadne portale więc weszłam w galerię którą miałam w kompie i zaczęłam oglądać zdjęcia...Najpierw te z Polski z moimi przyjaciółmi a później te z Italii.Uśmiechałam się na samą myśl o tych wygłupach...Była godzina po 2.00 w nocy. Po chwili usłyszałam pukanie...
-Porszę.-mruknęłam i podniosłam wzrok z nad laptopa.W drzwiach zobaczyłam głowę Biebra.
-Hej...Mogę??
-Cześć...Wchodź.-uśmiechnęłam się niepewnie.-Coś się stało??-odłożyłam laptopa i poklepałam łóżko aby Bieber usiadł.
-No bo wiesz...Kat mówiła że nie lubisz spać sama w nowych miejscach.-powiedział i spojrzał na mnie z leciutkim uśmieszkiem.
-No niby tak...
-No bo widzisz...Mam tak samo...-powiedział spuszczając wzrok.
-Mhmm...I co proponujesz??-wiedziałam dokładnie o co mu chodzi.
-No bo wiesz...Mógłbym z tobą spać.
-Przyznaj że się boisz...-wyszczerzyłam się.
-Nieee...Pff...Jasne że nie.-powiedział a ja uderzyłam go poduszką.
-Przyznaj się!!-znów go walnęłam,on też chwycił drugą i lekko mnie nią uderzył.
-Nie boję się!-powiedział się śmiejąc się.Usiadłam na nim okrakiem i biłam poduszką.Śmieliśmy się oboje.Chłopak zabrał mi poduszkę.
-Ej!To nie fair!!-powiedziałam i po chwili chłopak siedział na mnie.-Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!
-Powiedz że się nie boję.
-Boisz się.-wytknęłam mu język.Chłopak złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je lekko do łóżka na wysokości mojej głowy.-Złaź!!
-Nie.
-No weź zejdź!Niewygodnie!!
-Przeproś...
-Pfff...Jasne że nie.Nie mam za co.
-Za to że mnie uderzyłaś poduszką,za to że byłaś niemiła,za to że mówisz że się boję...Mam wymieniać dalej??-zbliżył swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliło kilka centymetrów.Popatrzył najpierw na moje usta a później głęboko w oczy.
-Zejdź...-powiedziałam jakby smutna i przestraszona.Chłopak słysząc mój ton automatycznie znalazł się na podłodze.Stał przed łóżkiem i mi się przyglądał.
-Przepraszam...Nie powinienem...To się już nie powtórzy.-skierował się szybko w stronę drzwi.
-Czekaj!-powiedziała błagalnie.Nie chciałam zasypiać sama...Faktycznie bałam się bo nie cierpiałam spać sama w nowych miejscach.Chłopak się obrócił.-Zostań...Proszę...Nie chcę zostawać sama.Wtedy wszystkie smutne wspomnienia wracają.Wszystko co przeżyłam a nie było tego mało.-schowałam twarz w dłoniach,już siedziałam skulona.Czułam jak łzy spływają mi po policzkach.Bieber szybko do mnie podszedł i usiadł obok przytulając do siebie.Jedną ręką głaskał mnie po plecach a drugą po głowie.
-Ciiii...Już dobrze...Nic ci się przy mnie nie stanie.Obiecuję...-pocałował mnie w głowę.Wtuliłam się w niego i rzeczywiście poczułam się bezpieczna...To mnie przeraziło,ale się nie oderwałam tylko ścisnęłam go jeszcze bardziej.
-Przepraszam...-mruknęłam wycierając łzy.Wstałam i poszłam do łazienki.-Chcesz to możesz zostać...-mruknęłam gdy już szłam.Gdy wróciłam już z przemytą twarzą zobaczyłam jak Bieber siedzi na podłodze przykryty kołdrą.-Co ty robisz??-spojrzałam na niego.
-Wątpię żebyś chciała abym spał w jednym łóżku z tobą.-powiedział.
-Nie wygłupiaj się...-powiedziałam kładąc się na łóżku przykrywając się kołdrą i odsłoniłam kawałek pokazując chłopakowi aby położył się obok mnie.-Chodź...-uśmiechnęłam się na zachętę.Chłopak położył się zadowolony obok mnie.Leżeliśmy na plecach i patrzyliśmy w sufit.
-Mogę zadać ci pytanie?
-Pewnie ale nie obiecuję że odpowiem...-położyłam się na boku tak że byłam skierowana do niego.
-Czy bolało cię moje zachowanie??-spojrzał na mnie smutno.
-Ah...-spuściłam wzrok.
-Nie.Nie.Nie.Patrz mi w oczy.-podniusł mój podbródek.
-Przykro mi było,sama nie wiem dlaczego.Bo zawsze olewam to co mówią inni.A z tobą było inaczej.Było mi naprawdę przykro że mi dokuczasz...
-Jej...Przepraszam.Ja nie chciałem...-powiedział smutno.
-Było minęło...
-Jeszcze jedno pytanie...
-Hm??
-Mam większe szanse...
-Ugh...-przewróciłam oczami.
-No proszę odpowiedz.-spojrzał na mnie.
-Dobranoc.-odwróciłam się tyłem.
-Dobranoc.-uśmiechał się.
Po paru minutach gdy myślał że zasnęłam poczułam jak przytula mnie do siebie.Swoją ręką objął mnie za brzuch i mocno do siebie przytulił.Zrobiło mi się ciepło,ale nie zmieniłam pozycji...Było mi tak wygodnie...
___________________________________________________________________
No i jest 7 !! :D
Strasznie się cieszę...Mi się nawet podoba...
Zauważyłam że mój blog jest często odwiedzany co mnie bardzo cieszy!!
Dziękuję Wam że poprawiacie mi humor :*
-Patryś
Subskrybuj:
Posty (Atom)