środa, 25 grudnia 2013

Rozdzial 26

Nie! Co ja wyrabiam!? Przeciez wlasnie zlamalam nawazniejsza zasade: nigdy nie zakochuj sie w pracodawcy. Czuje sie strasznie... Odrywam sie od niego i kule na drogim koncu sofy.
-Ja...Ja przepraszam.-szepcze chowajac twarz w dlonie.-Ja nie powinnam.-krece glowa.-My nie mozemy.
-Ale czemu...-przysuwa sie do mnie a ja momentalnie staje na nogach.-Cher...-widze jego zdezorientowanie w oczach.
-Nie moge umawiac sie z kims z pracy.Takie mam zasady.-lapie dlonmi za moje zgiete lokcie.
-Sprobuj...
-Justin to bedzie czyms przeciwko samej sobie!-wyrzucam rece w piwierze.
-Ale ja nie chce cie stracic!
-A czy ja do cholery powiedzialam ze mnie stracisz?!-nie mam sily...Ta 'klotnia' z nim mnie strasznie rani.
-Po czesci tak...A jak myslisz?!-wstaje energicznie.-Teraz bedzie dziwnie.Bedziemy udawac ze wszystko jest ok ale stracimy kontakt...
-Co ty mowisz?-mroze oczy.-Na serio sadzisz ze jestem jak wszystkie?
-Nie! Nie oczywiscie ze nie...
-Wlansie widze.-wzdycham gleboko.-Na dzisiaj chyba dajmy sobie czas...Masz racje. Bede jak wszystkie.-podchodze do niego i caluje w policzek.-Do rana.
-Cherrr...-lapie mnie za nadgarstek kiedy odchodze.
-Nie,Justin.-krece glowa.Wyrywam swoja reke i z lzami w oczach ide w strone wypialni gdzie chlopak zostawil moj bagaz.Bedzie spal w goscinnym.Wzruszam sama do siebie ramionami.Po moim policzku splywa pierwsza lza kiedy biorac pizame i ide do lazienki. Czemu do cholery ja musze miec takie problemy?! Bylo tak slodko, beztrosko ale nieeee...Ja kurwa musialam sie zakochac i wszystko spieprzyc. Nie jestem jak inne. Bieber sie myli. Ja potrafie odsunac swoje uczucia bo po latah chowania ich w sobie jestem swietna aktoreczka.Po dlugim i odprezajacym prysznicu przebieram sie w pizamme skladajaca sie z koszulki i koronkowych fig a pozniej udaje sie do pokoju. Kiedy zapalam lampke by oswietlic pomieszczenie moim oczom ukazuje sie fioletowa roza i jakas kartka. Od razu biore ja do reki i otwieram. 'Przepraszam'. Taki oto widnieje napis. Znow w moich oczach pojawiaja sie lzy. Do czego ja doprowadzilam?! To bedzie ciezki wyjazd.Pelen tortur i cierpien.Ale wytrzymam. Dam rade smiac sie i byc jego przyjaciolka bo nie wyobrazam sobie juz zycia bez niego. Zasypiam dosc szybko.Wykonczona emocjami i nowosciami z dzisiejszego dnia. Rano budze sie przez promienie slonca wpadajace przez okno.Otwieram powoli oczy przyzwyczajajac je do jasnosci i przeciagam sie na ogromnym lozu. W mojej glowie juz maluje sie obraz stroju na dzisiaj i z lekkim usmiechem podchodze do walizki. Gdy schodze na dol juz przebrana kieruje sie do kuchni.
-Dzien doberek.-usmiecham sie do stojacego przy blacie szatyna.
-Hej...-widze ze sie stara byc mily mimo ze jest mu ciezko.
-Jak sie spalo?-pytam probujac zaczac jakos rozmowe.
-Eh...-nie kontynuuje.Ugh!! To cholernie frustrujace gadac z osoba ktora w ogole nie wykazuje checi do rozmowy.Ok,rozumiem.Zranilam go wczoraj i bardzo mi przykro ale nie jestem pierwsza i na pewno nie ostatnia!
-Ymm...-siadam na krzesle i patrze w swoje splecione dlonie.No i jak ja tu mam teraz sie zachowywac?
-Na co masz ochote?-sili sie na usmiech.
-Dzieki, nie jestem glodna.-posylam mu smutne spojrzenie.Miedzy nami trwa cisza...To jest okropne! Wlasnie czuje jak go trace a ja nie chce go tracic! Siedzimy tak wpatrujac sie w siebie i w moich oczach tworza sie lzy.Gdy je zauwaza od razu chce podejsc jednak krece glowa.Przygladam sie jak jest ubrany i usmiecham sie delikatnie.
-Fajnie wygladasz.-skinam w  jego strone.
-Ah..-spoglada po sobie marszczac brwi.-Dzieki.
-To tak teraz bedzie wygladac?-pytam schodzac z wysokiego krzesla.Wychodze z kuchni i slyszac jego kroki za soba przeskakuje przez oparcie sofy siadajac na niej.On jednak nie zajmuje miejsca obok mnie tak jakby to zrobil jeszcze wczoraj.Usadawia sie wygodnie na sofie stojacej na przeciw.Kladzie obie rece na oparciu a nogi wyciaga wygodnie przed siebie. Ja siedze z podkurczonymi kolanami pod borde i obejmuje je rekoma.-Nie chce tak...-krece glowa. Patrzy na mnie ciagle pustym wzrokiem co wbija mi kolejne gwozdzie w serce.-Wiem ze zle postapilam,ok? Nie powinnam w ogole miec z toba blizszego kontaktu.Jednak cos mnie pchnelo zeby cie poznac.Nie chcialam sie zakochac. Nie zrobilam tego specialnie.
-Wiedzialas ze ja sie zakocham...Bylas tego w pelni swiadoma i pozwolilas na to...
-Justin...
-No co? Co masz mi do powiedzenia? Slucham?!-podnosi glos jednak nawet sie nie rusza.
-Ja myslalam...Mialam nadzieje ze jednak nie...
-Ze jednak na ciebie nie spojrze?-przerywa mi kpiacym glosem.-Ty nawet sie nie doceniasz...-kreci glowa.-Zaskakujace jak bardzo mozesz siebie ignorowac.Swoja urode,swoj charakter...To po prostu zdumiewajace.
-Ty tez wiedziales ze sie wreszcie zakocham.-mroze oczy ciagle sie w niego wpatrujac.W ogole sie nie spodziewal tego pytania bo poprawia sie niespokojnie.-No a moze nie?
-Wiedzialem...I cholernie tego chcialem. Od kiedy tylko Scoot zaczal mi o tobie opowiadac czulem jakbym cie znal. Chcialem wreszcie miec cie przy sobie.
-Egoistycznie...-stwierdzam.Wzrusza ramionami.
-Wiem.-skina glowa.-Ale wiem tez ze przy mnie bylabys szczesliwa.
-Oooo...Do prawdy? A skad ta pewnosc?-pytam tym samym kpiacym glosem co wczesniej. Wyciagam nogi wygodnie na stolik zakladajac jedna na druga.Rece krzyzuje na piersiach i robie dosc zarozumiala mine.
-Bo cie kocham... I zrobie wszystko zebys czula sie jak krolowa bo jestes dla mnie najwazniejsza.
-A co jesli ja cie nie kocham? I przy tobie czuje sie zle?
-Pozwolilbym ci odejsc. Wiedzac ze jestes szczesliwa z kims innym na pewno plulbym sobie w twarz ze to nie moglbym byc ja,jednak dalbym ci spokoj.
-Spierdolilam...-sposzczam glowe.
-Czemu tak sadzisz?-jego spokoj mnie rozwala...Albo tak swietnie kryje emocje albo po prostu go to nie rusza.
-Bo to moja wina ze nie mozemy byc razem.-patrze na niego mowiac z taka oczywistoscia w glosie.
-Kto ci powiedzial ze nie mozemy?-usmiecha sie delikatnie.
-Ja!-wyrzucam rece w powietrze.
-Kochasz mnie?-pyta powaznie a ja sposzczam na chwile wzrok.
-Tak.-spogladam na niego usmiechajac sie lekko.
Usmiech na jego twarzy od razu robi sie ogromny.Siada normalniej,lokcie opierajac na kolanach a dlonie splatajac ze soba.
-Jestes slodziutka gdy sie usmiechasz.-usmiecha sie szepczac jakby to byl najwiekszy sekret ktory mozemy znac tylko my.
Czuje juz jak sie rumienie wiec zeby nie dac mu na to patrzec lapie za poduszke i w niego zucam.Dostaje prosto w twarz a ja wybucham smiechem.Nawet nie zauwazam jak siada obok mnie i przewraca moje cialo na plecy tak by latwiej mu bylo mnie laskotac.
-Teraz zobaczymy jak bedziesz sie smiac.-szczerzy sie zlosliwie i dalej mnie torturuje a ja nie moge zlapac oddechu.Nie za bardzo lubie gdy ktos tak dlugo mnie laskocze...To mnie po prostu boli a jeszcze z moimi siniakami to tym bardziej.
-S..Stop...-jecze sciskajac jego nadgarstki a z moich oczu wyplywaja lzy.Odskakuje momentalnie i patrzy na mnie przestraszonym wzrokiem.Podnosze sie lekko i wycieram mokre policzki.-Jezu,Cher ja przepraszam.-kleka przede mna lapiac mnie za biodra.Przytula sie do mojego brzucha a ja z lekkim usmiechem glaszcze go po glowie.-Ja kompletnie zapomnialem.Przepraszam cie bardzo.
-Spokojnie,Juss...-kaciki moich ust podnasza sie leciutko ale to milo ze az tak bardzo sie przejal.-Po pierwsze mnie laskotki bola,to dla mnie tortura a po drugie siniaki...
-Przepraszam.-odsuwa sie lekko i patrzy mi w oczy.A ja znow czuje sie jak w transie.To niewiarygodne jak jego teczowki na mnie dzialaja...Jak on na mnie dziala!! A moze powinnam zaryzywkowac? Moze poinnam dac mu szanse?Odwracam wzrok a on ciezko wzdycha.
-Jakie plany na dzis?-usmiecham sie patrzac jak siada obok mnie.
-A co jesli ci powiem ze niespodzianka?-szczerzy sie szeroko a usmiech na mojej twarzy momentalnie znika.
-Ani mi sie waz.-groze mu placem a ten zaczyna sie smiac.Gdy sie ogarnia widzac moj zly wzrok obejmuje mnie ramieniem i caluje w glowe.
-Masz do wyboru polenic sie w domu...
-Lub?-ponaglam go.
-Lub idziemy na plaze.
-Hmmmmmmm....-udaje ze sie zastanawiam jednak doskonale znam decyzje.-Plaza!!-od razu wstaje i w podskokach biegne do pokoju.Slysze tylko smiech Justina i gdy odwracam glowe zeby go zobaczyc widze jak powolnie wstaje z sofy. Wkurza mnie czasami ale cholernie go kocham.Jestem idiotka... Jednak nie moge z nim byc! To moj pracodawca!!
________________________________________________
No i zgodnie z obietnicami oto jest rozdzial... Nic specjalnego.Wydaje mi sie wielkim niewypalem ale to dlatego ze jest pisany pod presja xd po ostatnich moich wyskokach moi rodzice ograniczyli mi kapa xD Ups? Oj nie wazne...
No to dzis mija rok od zalozenia mojego pierwszego bloga... Przez ten czas napisalam juz dwa opowiadanie ktore obecnie sa skonczone i jedna jest usuniete i dwa ktore pisze... WoW... Przyznaje ze nie wiazalam wielkich nadziei z moja kariera bloggerki :) Mile zaskoczenie ze mnie tak przyjeliscie <3
Chcialam wam wszystkim strasznie podziekowac ze ciagle jestescie ze mna i wytrwale czytacie moje wypociny xD Jestescie wielcy!! KOCHAM WAS!! <3
-Patrys

Libsten Award

Z calego serca dziekuje:  http://violetta-and-niall.blogspot.com przez ktora zostalam nominowana!! Dziekuje Ci kochana! <3 <3 

A więc nominacja do Liebsten Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów, informujesz ich o tym, oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który cię nominował.

Pytania:

1) Jakie jest twoje hobby?
Pisanie opowiadan,fotografia, rapowanie...

2)Ulubiony aktor/aktorka.
Za duzo ich zeby wymieniac... Jestem kino-maniaczka xD

3)Co najbardziej denerwuje cie w zyciu?
Ja...I chyba wszystko... xD Nie cierpie swojego zycia.

4)Jaka jest twoja ulubiona ksiazka?
Kocham biografie Justina ale to chyba oczywiste... A tak po za tym to kocham sage 'Ever' i 'Zmierzch' a po za tym strasznie duzo czytam... Horrory,fantasy itp itd... w sumie kocham duuuzo ksiazek.

5)Czy chcialabys przeprowadzic sie za granice,jak tak to gdzie?
xD Ohhh ja juz mieszkam za granica bo mieszkam w Italii... I tak,chcialabym sie przeprowadzic.Do Ameryki,Australii lub Kanady. Od malego marzy mi sie mieszkac w tych krajach.

6)Jaki jest twoj ulubiony kolor?
Fiolet *o* I czern.

7)Jaki jest twoj ulubiony polski wykonawca?
Grubson,Kamil Bednarek, Mioush, Marika... Chyba tyle xD Nie slucham duzo polskiej muzyki :/

8)Jaki jest twoj ulubiony film?
NSN!! I wieeeele wieeeele innych xD

9)Wolisz imprezowac czy siedziec w domu?
Zalezy od humoru xD Ale chyba imprezowac :D

10)Czy gdybys mogla cofnelabys sie w czasie?
Niestety tak...

11)Co chcesz robic w przyszlosci?
Chce zyc... Jesli mi sie uda to bedzie cud...

Moje nominacje:
http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
http://holidayloveandmore.blogspot.it/
http://one-die-one-love-one-life.blogspot.it/
http://trust-me-chelsea.blogspot.it/
http://you-me-us-forever.blogspot.it/
http://thepastalwayscomesbackx3.blogspot.it/
http://heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.it/
http://angelsdonotdieyet.blogspot.it/
http://believejinbyourdreams.blogspot.it/
http://friendship-or-love-or-something-more.blogspot.it/

Moje pytania:
1) Co bys wybrala: milosc,przyjazn,rodzina?
2)Ile czytasz blogow o Justinie?
3) Masz jakiegos zwierzaka?
4) Z czego bierzesz inspiracje do pisania?
5)Piszesz tylko o Justinie?
6)Czytasz moje blogi?
7)Ulubione swieto?
8) Wakacje czy ferie?
9) Moze czy gory?
10)Sukienka/spodniczka czy jeansy?
11)Jak najczesciej sie witasz i zegnasz?
_______________________________________________
-Patrys

wtorek, 24 grudnia 2013

Merry Christams!!

Moi kochani!!
Z okazji tegorocznych swiat zycze wam ohh...Czego ja wam zycze? Na pewno duzo szczescia,spokoju i smiechu. Zebyscie mysleli zawsze pozytywnie i aby nic nie moglo was zalamac. Zebyscie byli silni,zawsze wierzyli i nigdy nie mowili nigdy. ;) Zycze wam wszystkiego czego byscie tylko chcieli.
Chciecie pieniedzy? Zycze wam pieniedzy.
Chciecie szczescia? Zycze wam szczescia.
Chcecie milosci? Zycze wam milosci.
Zycze wam z calego serca aby wszystkie wasze marzenia,nawet te najprostsze,sie spelnily!
Udanego Sylwestra, abyscie bawili sie w najlepszym gronie,najlepiej jak mozecie i najdluzej jak wytrzymacie. ( I zebyscie na drugi dzien nie znalezli jakis glupich zdj czy filmikow o sobie xD )
Zycze wam tez zeby ten nowy rok...Przyniosl samo dobro. Zeby bym lekki i z jak najmniejsza dawka problemow a z jak najwieksza radosci, lez szczescia i usmiechow.
Zycze wam wszystkiego co najlepsze!!
Jestem fatalna w pisaniu zyczen ale co ja na to poradze xD Juz tak mam...
Chce wam powiedziec ze was strasznie kocham!!

Mialam wstawic rozdzial jednak ze jutro bedzie rowny rok jak pisze blogi to postanowilam ze pojawi sie jutro :) Mam nadzieje ze nie bedziecie na mnie zli <3

Jeszcze raz WESOLYCH SWIAT,MOJE SKARBY! <3
________________________________________________
-Patrys

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdzial 25

Gdy wreszcie udaje nam sie przebic przez morze paparazzi Justin z piskiem opon wyjezdza na ulice.Usmiecham sie krecac glowa.
-Nigdy sie do tego nie przyzywczaisz,nie?
-Nie.-warczy zaciskajac dlonie na kierownicy.-Scooter przeciez oglosil ze chce ten tydzien przerwy.Mogliby na ten czas dac mi spokoj.-dodaje po chwili a ja zerkam na niego z wspolczuciem.
-Przeciez nigdy nie jest tak jak chcemy.-glaszcze go delikatnie po karku.-A teeeeraz...Skoro masz tygodniowa przerwe ze mna...Odprez sie i wrzuc na relax.-usmiecham sie szeroko calujac go w policzek.
-Jestes nieziemska.-stwierdza przekladajac dlon na moje kolano.-Musisz wreszcie przyznac fakt ze jestes wspaniala.
-Nie Justin...Przestan.-odchrzakuje niespokojnie.Od kiedy tylko pamietam zawsze czulam sie nie swojo gdy ktos mowil takie slowa. Umiem przyjmowac komplementy jak i krytyke...Ale na przyklad za choreografie lub za ladny stroj.Nigdy za całokształt. Zauwazyl moja zmiane humoru i na moje szczescie nie drazyl tematu.
-Jeszcze pare minut.
-Naprawde?-moje oczy rozblyskaja.Smieje sie radosnie wyczekujac konca tej jakze meczacej dla mnie podrozy.Przyznaje ze to pierwsza taka wycieczka samochodowa w kimkolwiek na ktorej sie nie zanudzilam na smierc.Bylo fajnie. Justin skreca przed jakas duza brame.Otwiera drzwi i podchodzi do ogrodzenia gdzie wbudowano jakis maly pulpit.Chlopak wpisuje kod i po chwili brama sie otwiera a on z lobuzerskim usmiechem wraca do auta.
-Gdzie my jestesmy?-jecze ogladajac sie w okolo.Jak na razie rozciagaja sie tylko drzewa i zielen jednak gdy skreca w prawo, z daleka widac morze! Tak! To woda! Jestem w niebie.
-Dowiesz sie niedlugo.
-Juuuuuuuuuustinnnn...-jecze jeszcze bardziej.-Skoncz z niespodziankami i tajemnicami.
-No spokojnie.-smieje sie pod nosem.-Ta posiadlosc nalezy do...Tak na prawde do ciebie.-parkuje przed sliczna willa.
-Do mnie?!-piszcze glosno i wyskakuje z auta.To jest spelnienie moich najsmiejszych marzen!! Nie moge w to uwierzyc i nie potrafie racjonalnie myslec.Okrecam sie w okolo i smieje jak jakas idiotka. To nie jest mozliwe! Rzucam sie na szyje Justin'owi a ten podnoszac mnie do gory okreca kilkanascie razy.Smiejemy sie oboje.-Ale jak to do mnie? -patrze mu gleboko w oczy kiedy odstawia mnie juz na ziemie.Ciagle jego rece sa na mojej talii ale to w ogole mi nie przeszkadza. Jestem tak szczesliwa ze chyba w tym momencie nic by mi nie przeszkadzalo...No moze z wyjatkiem paru rzeczy.
-Chodz...Wejdz do srodka a sie dowiesz.-lapie mnie za dlon i ciagnie nie na schody lecz na tyly.
-O jaaaa....-szepcze wzdychajac.-Co za raj.-musze wygladac jak jakas chora umyslowo.Szczerze sie szeroko a moje oczy lataja na wszystkie strony.-Powiedz ze nic nie wydales.-wracam do zywych i odwracam sie do niego twarza.Smieje sie lekko z mojej reakcji krecac glowa.
-Nic,a nic.Przysiegam.-przyklada reke do serca.-Slowo Justina.-mowi najpowazniej jak mowi a ja wybucham szczerym smiechem.-Dowiesz sie zaraz o co chodzi.-skina glowa na schody.Patrze to na niego to na dom i nawet sie nie ruszam.
-Ale na pewno nikt nas stad nie wyrzuci?-pytam caly czas podejrzliwie.Po raz kolejny na jego ustach wymalowal sie szeroki smiech rozbawienia.
-Jedyna osoba ktora by mogla kogos stad wywalic jestes ty.-kreci glowa i lapie mnie za dlon ciagnac do srodka.
-Wooow...Ale tu pieknie.-staje przede mna czujac ze moje ja nie kontynuuje chodu.
-Podoba ci sie?-pyta niesmialo i patrzy w swoje buty ciagle sciskajac moja dlon.Spogladam na niego i widze ze na jego policzkach widniaja dwa lekkie rumience a jedna reke ma w kieszeni pozwalajac kciukowi wystawac.
-Podoba? Pf...To malo powiedziane. Ja to kocham.-smieje sie radosnie i patrze w okolo. Wyswobadzam reke z jego uscisku i znow okrecam sie cala.-Kto to zaprojektowal?-pytam marszczac brwi i stoje przed nim.Teraz juz ma obie rece w kieszeniach i ciagle mi sie przyglada z blogim usmiechem. Tak jakby w ogole nie zachwycal sie tym pieknym pomieszczeniem...Tak jakby jego obiektem podziwu byla moja osoba.
-Ja.-wzrusza od niechcenia ramionami.-Jeszcze przed tym jak cie poznalem.-poszcza mi perskie oko.
-To skad wiedziales ze ubostwiam taki wystroj?
-Nie wiedzialem...-kreci glowa.-Po prostu mialem nadzieje ze ci sie spodoba.-miedzy nami znow jest chwila ciszy,patrzymy sobie w oczy a ja probuje cos wyczytac z jego teczowek.- Chodz ogladac dalej.-wyciagla w moja strone dlon ktora od razu lapie.Wchodzimy po schodach i gdy jestesmy centralnie na srodku tego wiszacego korytarza wychylam sie na dol by zobaczyc otwarty salon z gory.
-Idealnie...-szepcze pod nosem z usmiechem tak zadowolonym ze naprawde sama sie sobie dziwie.
-Slucham?-podnosze wzrok na twarz chlopaka.
-Nic,nic.-sciskam bardziej jego dlon.-Po prostu jest tu jak w niebie.-ide za nim dlugim korytarzem.Pokazuje mi kolejne pokoje.Lazienka,pokoj goscinny,sala muzyczna,sala taneczna i tak dalej...
-A powiesz mi wreszcie o co chodzi z ta akcja ze to moj dom?-pytam kiedy kierujemy sie do ostatnich drzwi na koncu korytarza. Chlopak nadal nic nie mowi.Tak jakby w ogole nie chcial mi odpowiedziec.-Justin...
-No poczekaj jeszcze chwile.Skonczymy oprowadzanie i odpowiem na wszystkie twoje pytania.-mowi machinalnie tak jakby sie nauczyl tej formulki na pamiec.Frustrujace...Staje w miejscu jednak nie puszczam jego dloni.Odwraca sie wzdychajac gleboko i robi spory krok w moja strone tak ze teraz nasze ciala stykajac sie delikatnie ze soba.
-Obiecujesz?
-Obiecuje.-caluje mnie w nos a ja sie usmiechem przymykajac oczy. Gdy otwiera sporych wymiarow,biale drzwi az mi dech zapiera.Przepuszcza mnie w przejsciu a ja robie nieudolny krok, po chwili sie zatrzymujac.Czuje jak stoi bardzo blisko moich plecow i moge sobie wyobrazic jak sie wspaniale usmiecha.
-O matko...
-Co?
-Juuustiiiin...-odwracam sie i mocno w niego wtulam.-Dziekuje.-mam lzy w oczach.Moj szybki odwrot zdezorientowal troche piosenkarza jednak gdy zrozumial cala sytuacje rowniez mocno mnie objal.
-Nie masz za co dziekowac.-sklada na czubku mojej glowy calus i po chwili uklada w tamym miejscu brode.-Zaslugujesz na wszystko co jest najelepsze a ten...skurwiel zaplaci jeszcze kiedys za to co ci zrobil.-odsuwa sie lekko tak zeby teraz moc poglaskac mnie po policzku.Nasze twarze sie zblizaja a ja nie chce tego zrobic. Nie chce znow sie z nim calowac.Powod jest prosty...Nie chce sie w nim zakochac bo nie chce pozniej cierpiec.
-Wiec mow o co chodzi...-odsuwam sie lekko i widze w oczach chlopaka lekki zawod i zdezorientowanie.
-Chodz na dol.-ciagnie mnie za reke i po chwili oboje siedzimy wygodnie na jednej sofie.-Widzisz...okolo 6 lat temu kiedy wyjechalas z domu zylas ze Scooterem.
-Przez pol roku...
-Dokladnie.-skina glowa.-Wtedy wlasnie poznalas Tyge i Chris'a.-przytakuje mu mrozac oczy.-Gdy mialas sie przeprowadzac do swojego domu z Brown'em, Tyga nie byl zbyt szczesliwy.Spotkal sie z Scoot'em wieczorem na obrzezach miasta zeby to obgadac.Twoj przyjaciel byl juz wtedy moim menagerem.Wracalismy wlasnie z studia kiedy twoj ex zadzownil zadajac spotkania sie. Pojechalismy w wyznaczone miejsce i Braun zadzonil tez po Chris'a. Znalem obu chlopakow jedynie z gal.Moja kariera wtedy sie rozkrecala.-caly czas jego twarz jest smiertelnie powazna. Tyga siedzial na masce swojego auta kiedy twoj wspollokator przyjachal. Siedzialem z przodu piszac z moimi kumplami, a oni zawziecie dyskutowali. Bylem cholernie ciekawy o co chodzi ze sie tak spinaja.Nie mialem pojecia o twoim istnieniu i calej tej sytuacji.
-Zaczynalam wtedy swoja robote, jako pierwszy raz z Chris'em i zaczynalam poznawac Tyge.
-Z tego co pamietam temu drugiemu od razu wpadlas w oko.
-Mialam 10 lat...-wywracam oczami.- Nie wiem jak sie mozna bylo zabujac w 10-latce...-krece glowa.-Chociaz przynzaje bylam duzo bardziej rozwinieta psychicznie niz moje rowiesniczki i cialo tez mialam ladne przez ciagly ruch.
-O tusz to...-przyznaje mi racje.-A propo... Tyga tez nie mial wtedy az tak duzo lat. No ale mniejsza o to.-wzdycha.-Otworzylem wtedy okno i przysluchiwalem sie ich klotki.Chris upieral sie przy swoim ze kocha cie jak mlodsza siostre i chce z toba mieszkac.Scoot go popieral natomiast ten ostatni byl przeciw wszystkiemu.Twierdzil ze powinnas wrocic tam skad przyszlas i zapomniec o karierze.
-Chuj...
-Miedzy Brown'em i Tyga doszlo do ostrej wymiany zdan a z czasem tez do rekoczynow.Wyskoczylem z auta jak popwazony i razem z Scoot'em ich rozdzielilismy. Od tamtego czasu nie rozmiawiali ze soba prawie w ogole.Urazili nie tylko siebie ale takze swoje dumy.
-Taa...Wy faceci macie to swoje ego.
-Udam ze tego nie slyszalem.-mowi surowo i poprawia sie wygodniej.-Chcialem cie poznac...Mialem za zle Scooter'owi ze przez pol roku nie pisnal ani slowka. Nie odzywalem sie do niego chyba ze po to aby zapytac co sie z toba dzieje.Szukalem informacji na twoj temat w necie. Jednak nie bylo napisane nic a nic o twojej przeszlosci.-mowi zawidziony.Mi mowe odjelo...To jest dla mnie szok.Jeden dzien i w chuj emocji.-Pozniej...Widywalem cie na galach.W towarzystwie przeroznych gwiazd ale najbardziej bolalo mnie jak widywalem cie z Tyga...Wiedzialem przeciez ze widzi w tobie jedynie zabawke. Gdy pytalem mojego menagera co z toba on odpowiadal ze nie wie...Wkurzalem sie na ciebie ze nie moge byc przy tobie. Wydawalo mi sie ze jestes stworzona dla mnie.
-OMG...
-Dlatego nie chcialem na ciebie patrzec pierwszego dnia... Balem sie ze gdy na ciebie spojrze znow oszaleje. Scoot przez te wszystkie lata opowiadal mi jaka bylas mieszkajac z nim. Z opowiadan wiedzialem ze jestes moim idealem.
-Ja...Ja nie...Nie wierze.-krece glowa.-To nie jest mozliwe...
-Dom odziedziczylas w spadku po babci...Scoot chcial ci go dac w dzien 12 urodzin...Ale przez ta cala akcje straciliscie kontakt wiec po tym jak sie spotkalismy zdecydowalismy ze ja cie tutaj teraz przywioze. Zmienilem go troche dajac cos od siebie.-rozglada sie po wnetrzu a gdy znow przenosi na mnie wzrok niespodziewanie wpijam sie w jego usta.Trzymam jego policzki w dloniach i caluje namietnie.Po raz kolejny zaskakuje go dzisiejszego dnia ale lubie jak tak reaguje.W jego przypadku jest to cholernie slodkie. Odwzajemnia polcalunek dopiero po chwili.Obejmuje mnie w talii i przyciaga blizej siebie.Co ja w ogole robie?! Przeciez mialam go nie calowac...Tak, mialam sie tez nie zakochiwac. Niestety za pozno...
_________________________________________
Ehm... No to takie wielkie G z tego rozdzialu...
-Patrys

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdzial 24

-Ileeeee jeeeeszcze?-jecze i biore lyk napoju energetyzujacego.Justin wywraca tylko oczami rozbawiony moim zachowaniem i kreci glowa.
-Niedlugo.
-Mowiles to samo 3 godziny temuuuuuu!!
-To sie spokoj i zrelaksuj.-poprawia swoje okulary pilotki i szczerzy sie lobuzersko.
-Jak ja mam sie zrelaksowac!?-piszcze wiercac sie w fotelu.Dzieki Justinowi i temu ze sobie szczerze porozmawialismy o moim zwiazku z Tyga zrobilo mi sie o wiele lepiej.Nie przejmowalam sie juz, jednak siniaki na moim ciele nie dawaly mi zbyt wielkiego spokoju.
-Mam sie zatrrzymac?
-Nie...Jedz.-wywracam oczami i odchylam sobie do tylu fotel.Rozkladam sie wygodnie i zamykam oczy.-Tym czasem,dobranoc.-klade sobie na twarzy bluze i usmiecham lekko.
-Co?!-Biebs lapie mnie za udo i smyra palcami po wierzchu.-Nie mozesz isc spac i zostawic mnie samego.-sciagam ta bluze z twarzy i spogladam znudzonym wzrokiem.
-Serio? Nie moge?-unosze lekko brwi.-To patrz.-znow sie klade i ponownie ukladam sie do snu.Czuje jak jego dlon caly czas jezdzi po moim udzie w gore i w dol.-Justin,przestan.-warcze uchylajac jedno oczko.Widze jego usatysfakcjonowany usmiech.-Dupek.
-Yhyyyyyyyym...-mruczy pod nosem.-Jeszcze 15 minut i bedziemy.
-Na prawde?!-siadam wyprostowana od razu i w wymyslony rytm uderzam dlonmi w kolana.
-Nom.-smieje sie patrzac ciagle rozbawiony.Widze ze nie tylko mi dopisuje humor.
-Wisz co chce? Chce babeczke.Naprawde mam ochote na babeczke.Taka babeczke,babeczkowata z lukrem,lukierowym.-zaczynam gadac jak najeta. Jak jakas najarana wiewiorka.Justin najpierw mrozy oczy a pozniej smieje sie glosno.
-Jasne.-kreci delikatnie glowa.
-A ty nie chcesz?-pytam oburzona.
-Ja chce zelki.-wzrusza ramionami.
-Znooooowuuuuuuu?-przeciagam rozbawiona.
-No co? Ty nie potrafisz wysiedziec a ja potrzebuje zelek.-wzrusza ramionami.-To co? Jedziemy do jakiegos sklepu ze slodyczami?
-Chcesz jechac ze MNA?-wskazuje na siebie.-Do slodyczowego sklepu?
-Jakiego?-smieje sie.
-No do slodyczowego.-wybucham smiechem trzymajac sie za brzuch.
-No to jedziemy do tego twojego slodyczowego sklepu.-kreci glowa caly czas sie smiejac.-All..Juz mnie poliki bola.-masuje sobie dlonia prawa strone twrzy a ja znow mam napad smiechu.Co ja na to poradze? Glupawka mnie dopadla.
-Gdzie my w ogole jestesmy?
-Jak na razie jeszcze nie mozesz wiedziec.-kreci przeczaco glowa parkujac przed jakas wielka,zajebista cukiernia.Otwiera przede mna drzwi i przepuszcza w przejsciu.Uwielbiam gdy za kazdym razem to robi.Gdy wchodzimy do srodka moje oczy powiekszaja sie stokrotnie.
-Powiedz ze ja nie snie.Powiedz ze ja nie snie.Powiedz ze...
-Nie snisz.-smieje sie lapiac mnie za dlon.-Fajnie tu,nie?
-Ja chce wszyyyyyyyystkoooo.-przeciagam rozgladajac sie w okolo.
-Chcialas babeczki.
-Ale Juuuuustin...-spogladam na niego oburzona.-To jest Wonka!-wyrzucam rece w powietrze a on znow sie smieje.-Ja chce sprobowac wszystkiego.-klaszcze w rece oblizujac usta.
-Ooo...Justin.-jakis mezczyzna klepie mojego towarzysza w ramie.-Dawno cie tu juz nie bylo.-smieje sie krecac glowa a piosenkarz sciska jego wystwiona dlon.-Ile to juz?
-Ponad 12 lat nie liczac ostatnich zakupow mojego mlodszego rodzenstwa.-wzrusza ramionami ciagle patrzac na starszego pana. Odchrzakuje przypominajac o swojej obecnosci.-Ah tak.-usmiecha sie przepraszajaco w moja strone.-To jest Cher Lloyd.
-Mark Simone.-sciska moja drobna dlon ktora w porownaniu do jego wydaje sie reka noworodka i posyla szczeru usmiech.Patrze znaczaco na Justina a ten znow sie smieje.
-Pozmianialo sie tu troche...Chodzi nam szczegolnie o babeczki i zelki.-szeczerzy sie szeroko.
-Haha...Nic sie nie zmienilo.-kreci rozbawiony glowa i ustepuje nam drogi.-W tamta strone sa twoje ulubione, Justin.-wskazuje w prawa strone.-A babeczki sa zaraz obok.
-Dziekujeeee.-przeciagam usmiechajac sie jak mala dziewczyna na co oboje chichocza.-Jus,chodzmy juz. Do widzenia.-macham z usmiechem i ciagne za soba rozbawionego piosenkarza.
-Gorzej niz moje rodzenstwo.-wywraca oczami.
-Ejjjj...-staje obuzona.-Masz racje.-wzruszam ramionami i ciagne go dalej.Po chwili stajemy w dziale z zelkami i oboje otwieramy szeroko usta i oczy.
-Wooooooooow...-wzdychamy i podchodzimy do dystrybutorow.Justin jednak jest zdecydowany, od razu podchodzi do Jelly Beans nabierajac ich naprawde duzo a po chwili naklada rowniez Sour Patch Kids.Zabawne...Te dwa rodzaje zelkow sa tez moimi ulubionymi.Chichocze pod nosem zdajac sobie z tego sprawe co przykowa uwage chlopaka gdy patrzy na swoja zdobycz.
-Co?-pyta zdezorientowany.
-To moje ulubione.-usmiecham sie spokojnie i slodko.Podchodzi do mnie stajac naprawde blisko,lapie mnie w talii i caluje w nos.
-Kolejna rzecz ktora nas laczy.
-Mhmmm.-usmiecham sie do niego sexownie i prawie zlaczam nasze usta stajac na palcach.-Do babeczek.-szepcze kuszaco i napiecie sie odwracam.Chlopak idzie za mna powolnym krokiem i gdy widzi jak staje smieje sie po raz kolejny.Przede mna jest peeeeeelno kolorowych,cudownych,przeslodkich i wspanialych babeczek.-To raj...-szepcze zaczarowana.
-Wybierz sobie co chcesz.-szepcze mi do ucha stajac za mna.-Mam nadzieje ze ci zasmakuja.-caluje mnie w kark.Widzac ze nie robie ani kroczku smieje sie tlumiac to w sobie.-No dalej.-popycha mnie lekko za talie w strone moich przysmakow.To zwariowane ze az tak bardzo kocham babeczki.Od najmlodszych lat tak mam.Ludze ciagle nazywali mnie ''cupcake' a mi to pasowalo.Czulam sie wtedy spelnieniem wszystkich dobroci,taka slodka.
-Moge?-szepcze nie pewnie,tak jakbym nie dowierzala ze tu jestem.Czuje sie jak kiedys,gdy dziadek zabral mnie do swojej cukieni ktora wlasnie skonczyl remontowac.Rowniez pozwolil mi wybrac ktora chce a ja nie wiedzialam czy mam wziac i naruszyc idealna harmonie czy jednak skusic sie i posmakowac nieba.
-Oczywiscie.-szepcze mi do ucha.Stawiam krok do przodu i podchodze do niebieskich.Justin znika gdzies w glebi sklepu a ja dalej wybieram.Gdy dochodze do bialych jakas pracownica pozwala mi sprobowac.Biore do reki identyczna jak te mojego dziadka i gustuje.Przymykam oczy i przyznaje ze jest wysmienita.Odwracam sie napiecie i widzac Biebsa przy ladzie podbiegam do niego.
-Justin.Justin.Justin.-robie glupia mine na co on smieje sie pod nosem.-One sa takie pyszne!-mowie podekscytowana.-A jedna pani pozwolila mi ich sprobowac!-podnosze biale bostwo.-Zamieszkajmy tuuuuuu.-lapie go za ramie.-Plose,plose,plose,ploooooose.-podskakuje jak mala dziewczynka.W sumie to caly czas zachowuje sie jak jakas 4-lata.Chlopak patrzy na mnie z gory,ehh...czemu musze byc taka mala?! Smieje sie krecac glowa i oblizuje usta.
-Notka dla mnie na przyszlosc...Nigdy nie dawac ci cukru.-smieje sie szczerze a ja staje przekladajac ciezar ciala na jedna noge.
-Powaznie?-mroze oczy kladac dlon na biodrze.-Pff...-wywracam oczami i zarzucajac lekko tylkiem odchodze do moich skarbow.
-Zdecydowala pani?-pyta ta sama kobieta z usmiechem tak cieplym ze mimowolnie go odwzajemniam.
-Nie.-krece rozbawiona glowa.
-Tooo...Moze po jednej z kazdego smaku?
-A ile jest smakow?-pokazuje na wystawione babeczki.
-W sumie?-patrzy na mnie lekko zawstydzona.Skinam ochoczo jednak nie pewnie glowa.-Nasz sklep dysponuje 126 smakami.
-Slucham?!-Justin az zakrztusza sie powietrzem.Patrzy zszokowany na kobiete a pozniej przenosi powazny wzrok na mnie.-Nie zjesz tyle tego.
-Eeeeeh?!
-Nie nie mow ze chcialas?-kreci z niedowierzaniem glowa.
-A co jesli chcialam? Co mi zrobisz?-staje pewnie przed nim i patrze mu gleboko w oczy.
-Zobaczysz dzis w nocy.-lapie mnie w talii i szepcze przygryzajac potem plat mojego ucha.Mrusze i caluje go w szczeka a potem odracam sie napiecie w strone kobiety.
-Biore po jednej z tych.-pokazuje palcem na niebieskie.-Tych.-teraz zielone.-Tych.-czerowne.-Tych.-zolte.-Tych.-pomaranczowe.-Tych,tych i tamtych.-fioletowe,bezowe i teczowe.
-Zjesz wszystkie?-zasmial sie gladzac dlonia moje biodro.
-Pewnie!-skinam glowa usmiechajac sie i sledzac ruchy tej pani.Naklada do slicznego pudelka smaki ktore sobie zazyczylam.-To i tak malo.
-Prosze bardzo.-podaje mi pakunek i widze ze chce cos powiedziec.-Moglabym prosic was o autografy i zdjecie?-usmiecha sie niesmialo.-Moje dzieci sa waszymi wielkimi fanami.
-Pewnie.-skinam glowa i klade moje cuda na stoliku.Wychodzi z za lady i staje miedzy nami.Prosi jej kolezanke zeby cyknela fotke.Podpisalismy kartke i usciskalismy ja.
-Dziekuje wam bardzo.-widzimy ze ma lzy w oczach.
-Nie ma sprawy.-przytulam ja jeszcze raz.
-Do widzenia!-mowimy rowno i juz odchodzimy.
-Czekaj...Mam specjalna babeczke.-wyciaga z szafki przysmak w koloze fioletowo-seledynowym z czarnymi literkami C. Moje oczy rozblyskaja.-Na koszt firmy.-wrecza mi ja sciskajac moja dlon.
-O bosh...Dziekuuuuuje.-przeciagam patrzac to na nia to na cupcake.Odchodzimy ze stoiska machajac jej i Justin reguluje rachunek.Oczywiscie nie obywa sie bez klotni o tym kto ma zaplacic ale ostatecznie robi to Bieber.Nie podoba mi sie to no ale coz...Wychodzimy z mojego raju i lapie mnie za dlon.
-Zadowolona?-usmiecha sie i caluje mnie w czolo.
-Dziekuje.-przysuwam sie bardziej do niego i odwzajemniam usmiech.W jednym momencie nie wiadomo skad pojawia sie masa ludzi z aparatami.
-Fuck...-slysze z usta chlopaka i pociaga mnie mocniej.Ahaaaaaaaaaa...No to moge sie spodziewac nowych artykowlow w necie i szmatlawcach. A mialo byc bez rozglosu... Wywracam oczami i pozwalam sie ciagnac chlopakowi.
______________________________________________
Elwira,chyba nie takiej slodkosci sie spodziewalas xD <3
-Patrys

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Libster Award Blog.

Wiec... Jak widzicie moj blog zostal nominowany do Libster Award Blog.

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować boga, który Cię nominował.

Szczerze to nie sadze abym zaslugiwala ale bardzo dziekuje
http://bigandcenturylove.blogspot.it , http://holidayloveandmore.blogspot.it  http://believeinlovelove.blogspot.it http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it http://jbi1dloveforever.blogspot.it

Moje nominacje:
-http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
-http://blieveinourlove.blogspot.it/?m=1
-http://believejinbyourdreams.blogspot.it/
-http://my-story-with-justin-bieber.blogspot.it/
-http://everythinghadchanged.blogspot.it/
-http://sexy-machine-in-hollywood-dream.blogspot.it/
-http://angelsdonotdieyet.blogspot.it/
-http://thepastalwayscomesbackx3.blogspot.it/
-http://my-heaven-jb.blogspot.it/
-http://trust-me-chelsea.blogspot.it/
-http://the-other-side-jb.blogspot.it/

Pytania od: http://bigandcenturylove.blogspot.it :

1. Dlaczego założyłaś bloga ?
Wieccc..Bloga zalozylam poniewaz moja kolezanka mnie do tego zmotywowala,ona sama jest bloggerka.A prawda jest taka ze juz duuuzo wczesniej pisalam opoaidania na jakis kartkach i w zeszytach.

2. Ile masz lat ?
14 xD :P

3. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Lenic sie xD A tak na powaznie to strasznie duzo czytam. Lubie spotykac sie ze znajomymi,sluchac muzyki (czasem tez rapuje) i pisac opowiadania.

4. Imię przyjaciółki/ przyjaciela ?
Moj najlepszy przyjaciel ma na imie Andrea a najlepsza przyjaciolka Ola. <3 

5. Ulubiony kolor ?
Fioletowy *o* i czarny.

6. Gdzie mieszkasz ?
W Italii,region Lazio,miasto Ladispoli :D

7. Twoje największe marzenie ?
Oh...Nie ujawniam swoich marzen ;)

8. Ulubiony cytat ?
Oj..Nie dopowiem na to pytanie bo to zbyt osobiste. :*

9. Kolor twoich włosów ?
Jestem szatykna :)

10. Jak dasz na imię swoim dzieciom ?
Nie planuje miec dzieci...

11. Jakie jest twoje hobby ? 
Pisze opowiadania i kocham robic zdjecia :)

Pytania od: http://holidayloveandmore.blogspot.it

1*Dlaczego założyłaś bloga?
Jak juz mowilam powyzej...Po prostu kolezanka mnie namowila.

2*Ile masz lat?
14 :P 

3*Masz rodzeństwo?
Mam... xD Mlodsza siostre :P

4*Jakie jest twoje największe marzenie?
Nie zdradzam swoich marzen :P 

5*Jakiego koloru masz oczy?
Moje oczy sa dziwne xD Zalezy jak patrzysz...Raz sa zielone,raz brazowe a raz szare... Sa tak jakby podzielone na trzy czesci. W srdoku jest ta czasna kulka xD (ktora nwm jak sie nazywa po polsku) pozniej jest braz i zielen pomieszana z szaroscia xD 

6*Czy byłaś na koncercie Justina?
Nie... :c Niestety nie bylam ;c

7*Twoje zainteresowania?

Mooooje zainteresowania xD Jesli chodzi o przyszlosc to wiaze ja z jezykami, mam plan zostac stewardessa. Jesli chodzi o teraz to lubie fotografie,architekture,pisze opowiadania i... i to chyba tyle xD

8*Czy masz jakąś zaufana osobę?

W moim przypadku to pytanie jest ciezkie... Nikomu nie ufam. Ale jesli chodzi o osoby ktorym mowie najwiecej (np: uczucia,przezycia,zastanowiania, itd...) to sa dwie takie <3

9*Co robisz w wolnym czasie?
Slucham muzy,pisze opowiadania,robie zdjecia,wychodze ze znajomymi.

10*Masz jakiegoś pupilka?
Tutaj w Italii niestety nie ;c Ale w Polsce jest moj pies Husky ktory ma na imie Odi <3

11*Czego najbardziej się boisz?
Samotnosci...Ludzi...Przyszlosci...

Pytania od: http://believeinlovelove.blogspot.it

1) Jakie jest twoje zyciowe marzenie?
Sekret <3

2)Masz rodzenstwo?
Mam. :/ xD

3)Jakie jest twoje hobby?
Pisanie opowiadan,rapowanie,taniec,fotografia

4)Gdybys miala zrobic cos szalonego,co by to bylo?
Hahahah dobre! Skok z samolotu i przebieglabym sie calkowicie nago przez najbardziej ruchliwa ulice w LA xD Hahahahahaha...

5)Masz jakies zwierze?
Tutaj w Italii nie...Ale w Polsce mam mojego psa <3

6)Co lubisz robic w wolnych chwilach?
Zaczelam medytowac i chce zaczac uprawiac joge wiec moze tym zaczne sie zajmowac w wolnym czasie.

7)Dlaczego postanowilas zalozyc bloga?
Przez moja kolezanke :D

8)Ulubiony kolor?
Fiolet *o* ale lubie tez czarny.

9)Ulubiony cytat z filmu?
:O To tez jest zbyt osobiste ;)

10)Za co lubisz swojego idola?
O bosh! ZA WSZYSTKO!! Ja go kocham takiego jakim jest. Dla mnie jest PERFECT! <3 Kocham nawet jego najglupsze wybryki...Wszystko <3

11)Co bys chciala robic w przyszlosci?
Stewardessa :) Chcialabym tez byc choreografka tanca albo fotografka ale postanowilam oddac sie w pelni lataniu samolotami *o*

Pytania od: http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it

1) Jak dlugo blogujesz?
25-ego grudnia bedzie peeeeelny rok :D (za 10 dni balujemy? xD)

2)Skad czerpiesz inspiracje do blogowania?
Y...Z nikad. Naprawde! xD Po prostu mam strasznie rozbudowana wyobraznie i pomysly same przychodza.

3)Jak dlugo jestes Belieberka?
Nie odp...

4)Wkradlabys sie na M&G oczywiscie Justina?
Pewnie!! xD

5) Co bys zrobila gdybys nagle na chodniku w twoim miescie spotkala Justina tak z zaskoczenia?
Podeszlabym i powiedziala ze dzieki niemu jeszcze zyje, jak bardzo go kocham i ze jest najlepszy.Powiedzialabym to co czuje...

6)Widzimy sie na kolejnym koncercie?
Oh...Znasz sytuacje i wiesz ze ja uwazam ze nie...

7)Jak masz na imie i ile masz lat?
Patrycja (nie cierpie swojego imienia... -.-") i 14 lat :P

8)Jakie masz plany na przyszlosc?
...Znasz je az za dobrze :P

9)Jestes w LO czy Techniku? Jak nie to gdzie sie wybierasz? W jakim kierunku chcesz isc dalej?
Koncze gimnazjum :p Planuje isc do liceum jezykowego w Rzymie. Jeszcze nwm do ktorego :/

10)Masz rodzenstwo? Ile ma lat?
Mlodsza siostra... -.-" 8 :/

Pytania od: http://jbi1dloveforever.blogspot.it

1. Wolisz poczytać książkę czy obejrzeć film ?
Jestem kimo-maniaczka i ksiazko-maniaczka... Nie potrafie wybrac bo obydwa kocham <3

2. Ulubiony kolor?
Fiolet *o* Ale lubie tez czarny :)


3. Co najbardziej motywuje Cię do zmian w życiu?
Moj idiol...Zdecydowanie on ale takze sytuacje osob ktore stracilam :c


4. Czy w podejmowaniu decyzji bierzesz pod uwagę zdanie innych ?
Nie...Jestem ta osoba ktora wszystko woli podejmowac sama.Powod jest taki ze po prostu nie chce pozniej ich obwiniac ze przez nich cos zle zrobilam.W takim momentach moge miec pretensje tylko i wylacznie do siebie.


5. Twoja największa pasja to…?
...pisanie, rap i rysowanie. :)

6. Pozytywne myślenie czy negatywne?
Zawsze negatywne...Jestem pesymistka.

7. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Pisac,rysowac,rapowac,fotografowac :) Spotykac sie z moimi znajomymi. Ogladac filmy.Czytac :D

8. Lubisz poznawać nowych ludzi ?
Taaaaaaaaak! Jestem strasznie otwarta osoba i kocham nowe znajomosci.

9. Masz jakieś zwierzęta w domu/poza domem ?
Mam psa...Niestety jest w Polsce i opiekuje sie nim moj kuzyn :c

10. Wierzysz/ uznajesz przyjaźń damsko-męską ?Tak.Mam najlepszego przyjaciela ktory jest chlopakiem. Oczywiscie wyznaje tez to ze na bank ktoras z osob sie zakocha lub juz tak bylo...Ja sie w nim zakochalam ale mi przeszlo.To bylo reczej glupie zauroczenie ktora mimo wszystko nie popsolo naszej przyjazni :D Wiec i tak wierze i tak.

11. Jesteś toleranyjna ?
Bardzo. Naprawde :) 

Mooooooooooooje pytania ^^ :
1) Wymarzona praca w przyszlosci?
2) Czemu piszesz bloga/i ?
3)Jakas pasja?
4) Masz piercing lub tatuaz? Jesli tak to gdzie?
5)Wymarzone imie?
6) Gdybys miala sie przeprowadzic jutro, cieszylabys sie czy raczej bys sie zalamala?
7) Gdzie chcesz mieszkac w przyszlosci?
8) Wymarzone miejsce na odpoczynek?
9) Bylas za granica?
10) Jak ma na imie twoj przyjaciel/przyjaciolka.
11) Kto jest twoim idolem/ sa idolami?
_________________________________________________
Dziekuje <3
-Patrys

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdzial 23

Nastepne 2 godziny spedzilismy na..Na niczym. Justin kierowal a ja siedzialam od nowa jak ta mumia. Cholera! Czemu ja musze byc taka dziwna?? Powiecie mi czemu? Siedze z kapturem na glowie i patrze na mijajace krajobrazy.Tak,wiem...Fascynujace zajecie.
-Odezwiesz sie wreszcie?-z mojego transu wybija mnie glos szatyna.Nie ruszam sie,zamykam szybko oczy a moje miesnie sie napinaja.-Cher,blagam cie...-lapie mnie za udo a ja automatycznie podciagam noge pod brode stracajac jego dlon.
-Nie chce rozmawiac.-sycze szeptem.
-Jakos udalo mi sie to zauwazyc.-szczerzylsie w moja strone lekko.Mimowolnie moj jeden kacik wedruje ku gorze.-Moze masz ochote na przerwe?-zerkna na mnie niepewnie.Krece glowa i odwracam sie tak ze teraz opieram plecy o drzwi.-Nie? Jestes pewna?-usmiecha sie patrzac na mnie jak na mala slodka dziewczyne.Po raz kolejny krece glowa i prostuje nogi na jego kolana.
-Moge?
-Jasne.-prawa reke kladzie na moich piszczelach i palcami wystukuje jakis rytm.
-Zaspiewaj mi.-mowie bezposrednio.Glos mam bez uczuc.Robi zabawna mine,tak jakby byl zawstydzony i zaskoczony jednoczesnie.-No co? Przeciez slyszalam nie raz jak spiewasz.
-No niby taaak...Ale tak osobiscie to inaczej.-zawstydzil sie! Nparawde na jego policzkach widnieja leciutkie romience.Wybucham smiechem.Po prostu nigdy nie widzialam zeby chlopak sie zawstydzal.Moze to dlatego iz moi 'kumple' sa z tych Bad Boys ktorzy maja na wszystko wyjebane.-To nie jest smieszne.-mowi naburmuszony patrzac w jezdnie.
-Wrecz przeciwnie!! Slyszlam jak grasz,spiewasz,widzialam jak tanczyc,jak komponujesz... Ale jak cie prosze o piosenke dla mnie to masz problem.-krece glowa.-Jak to mozliwe?-znow sie szeroko usmiecham.Wystarczy jego glos abym poczula sie lepiej.To jest magiczne.Odwraca glowe patrac na mnie zadziornie i z usatysfkacjonowaniem.-Co?
-Uwielbiam twoj usmiech.-szepcze oblizujac warge.
-Lepiej bedzie jak skupisz sie na drodze.-wywracam oczami i sama patrze na jezdnie.Co ja wyprawiam? Nie,czekaj. Co ON ze mna wyprawia?! Przy nim jestem inna.Gdy 'sie wylaczam' popadam w trans,jednak wystarczy jeden moment jego zainteresownia mna i jest calkowicie inaczej.To chore! Ale przyznaje ze mi sie to podoba.Wpatruje sie w sufit a po moich policzkach znow splywaja slone lzy.
-Znow to robisz...
-Co?-szepcze zachrypnietym glosem.
-Znow sie zamykasz.-zerka na mnie smutno i bierze w swoja reke moja dlon.Przysuwa ja sobie do ust i zklada na kazdej kostce,delikatny i subtelny pocalunek.-Nie pozwole na to zebys sie zalamala.
-Zaspiewasz?-robie slodkie oczka.
-Jesli zaspiewasz ze mna na,to tak.-poszcza mi oczko co wywoluje u mnie mimowolne wywrocenie oczami.-To jak?-rusza zabawnie brwiami.
-Nie...Nie bede spiewac.-krece glowa.-Moze kiedys ci powiem czemu nie spiewam...-wzruszam ramionami.Jego usmiech znika kiedy slyszy moj ton glosu.
-Cos powaznego?
-Nie mecz tematu.
-Dobrze,poczekam az bedziesz gotowa.-odwraca glowe znow w strone jezdni.W tym momencie w mojej glowie uswiadamiam sobie ze on strasznie dobrze kieruje.Mimo ze ciagle sie odwraca i czesto nie patrzy na jezdnie to czuje sie bezpiecznie z nim w samochodzie.Usmiecham sie mimowolnie co nie umyka oczywiscie uwadze szatyna.-A moge wiedziec co jest powodem tego slicznego usmiechu?-slyszac komplement usmiecham sie jeszcze szerzej.
-Czuje sie bezpiecznie...-robie chwile przerwy.-Przy tobie.-juz czuje jak na moich policzkach maluja sie lekkie zarozowienia mimo ze ja nigdy sie nie rumienilam. Jego mina jest zaskoczona ale usatysfakcjonowana.-Mile to uczucie.-poprawiam sie lekko w fotelu tylko po to by nie patrzec w jego oczy.
-Wiesz ze sie slodko rumienisz?-chichocze a ja od razu podnosze na niego wzrok.
-Serio?-przygryzam warge.
-Serio.Serio.-smieje sie lekko spogladajac mi przez ta chwile naprawde gleboko w oczy.Widze w jego teczowkach pewnego rodzaju iskierke co mnie lekko zastanawia.-Slicznie.
-No Justiiiiiiiiin.-przeciagam chowajac twarz w dlonie i krece glowa.-Wez przestan mnie zawstydzac.-jecze a do moich uszu dobiega cichy smiech chlopaka.
-To moja wina ze tak latwo masz rumience??-pyta retorycznie a ja opuszczam dlonie i patrze na niego powaznie.
-Tak?-unosze brwi zakladajac rece na zebrach.-Tak,twoja.-skinam glowa.
-Czyli mam rozumiec zeeeeeeeee?-marszczy brwi.
-Zeeeee tylko przy tobie zachowuje sie,jak sie zachowuje.-zamykam oczy opierajac glowe o chlodna szybe.
-Wkrecasz mnie....-slysze niedowierzanie z jego strony.
-Nie!-od razu szybko sie prostuje.-Przyznaje sie bez bicia ze to twoja sprawka.-krece palcem w jego strone.
-Pociagam cie?-pyta szeptem a ja otwieram szeroko oczy.
-Justin? A moze bys tak juz przestal fantazjowac,co?-smieje sie lekko nie dowierzajac o co wlasnie zapytal.Chociaz w sumie ze mnie tez niezla idiotka skoro tak od razu mu sie wygadalam.WTF?! W ogole co ja wyprawiam?? Jestem jakas pojebana...Przeciez po czesci wlasnie mu przyznalam ze cos miedzy nami jest! Aaaaa! Ktos ma na sprzedasz mozg? Najlepiej normalny i w dobrym stanie...-Daleko jeszcze?-pytam szybko zeby zmienic temat.
-Aha...Twoje ADHD sie odzywa.-wybucha smiechem ktory od razu stara sie stlumic.
-A nawet jakby to co? Hmmmmmm? -specjalnie przeciagam tak jakbym byla jakas lalunia z metrowymi tipsami i kilka kilogramowa tapeta.Wydymam usta i kiwam palcem.Biebs wybucha niepochamowanym smiechem a ja razem z nim. Nie rozumiem juz sama siebie.Wystarczy on a jestem taka...Taka prawdziwa.
-Zaraz sie gdzies tu zatrzymamy bo musze jeszcze zatankowac.-stwierdzil.
-Mam ochote na cappuccino...-mowie zamyslona i patrze przez okno.
-Szczerze to ja chce zelki.-szczerzy sie jak jakis maly chlopczyk a ja wywracajac oczami spogladam w jego strone.
-Zelki?-marszcze dziwnie brwi.-Ile ty masz lat,co?
-W tym momencie?-powaznieje lekko.-Jakies 5.-wzrusza ramionami a ja wybucham smiechem.Nie moge sie powstrzymac i az mnie policzki bola.Zauwazam ze chlopak skreca gdzis wiec lekko sie ogarniam.Gdy zatrzymuje auto dopiero sie orientuje ze jestesmy na CPN.Zerka na mnie zabawnie a ja nadal nie wiem o co mu chodzi.Jedna reka trzyma lekko otwarte drzwi tak jakby chcial wysiasc.
-Co?-usmiecham sie deilkatnie.
-Moze wzielabys na chwilke swoje nogi,co?-kreci glowa patrzac na moje cialo.
-Ah...Faktycznie.-przekrecam sie wygodniej i sama takze wychodze z auta.Przeciagam sie podnoszac rece wysoko do gory na co Jus kreci glowa.
-Mala,lap.-rzuca w moja strone okulary patrzac znaczaco.Od razu je zakladam na nos a na glowe kaptur.
-Dobrze?
-Nic nie widac.-stwierdza smutno odwracajac sie na chwile do mnie tylem.Wiem ze mu przykro i szczerze widzac go takiego mnie tez sie serce lamie.-Chodz.-lapie mnie za reke i kierujemy sie do sklepu.Wyprzedzam go lekko i podskakuje jak mala dziewczynka.Staram sie go rozbawic,nie chce zeby przeze mnie tracil humor.Patrzy na moje wyczyny i smieje sie pod nosem.-I to niby ja mam 5 lat.-slysze jego komentarz i od razu sie zatrzymuje.Na jego twarzy widnieje lobuzerski usmieszek.Natomiast ja,krzyzuje rece na zebrach i opieram ciezar ciala na jednej nodze.
-Jestes dupkiem,wiesz?-mroze lekko oczy.Podchodzi do mnie pewnym krokiem i lapie w pasie.Jest duzo wyzszy ode mnie wiec unosze glowe zeby moc patrzec mu w oczy.Jego twarz jest prosto nade mna i musimy wygladac naprawde slodko.
-Taki moj urok.-szepcze kuszaco i patrzy mi gleboko w oczy.
-To tego nie wykorzystuj.-zarzucam mu rece na kark i robie krok do przodu.Nasze ciala teraz stykaja sie tak bardzo ze nawet kartki nie mozna by bylo wlozyc.
-Przeszkadza ci to?-zerka na moje usta.
-Domysl sie.-szepcze uwodzicielsko i caluje go w szczeke a pozniej szybko zmykam do sklepu.Biebs od razu rzuca sie biegiem za mna i jak dwojka idiotow wpadamy do srodka.Lapie mnie za biodra i przyciaga do siebie na co ja delikatnie piszcze.
-Nie ladnie mi tak uciekac.-mruczy mi do ucha.
-Zachowuj sie przyzwoicie.Jestesmy w miejscu publicznym.-krece glowa odsuwajac sie od niego na bezpieczna odleglosc.
-Policze sie jeszcze z toba.-grozi mi palcem a ja kiwam bez przekonania glowa.
-Wszystko co tylko chcesz.-macham reka i kieruje sie do baru w drogiej czesci pomieszczenia.-Poprosze orzechowo-czekoladowe cappuccino z podwujnym cukrem i cytryna.-skladam zamuwienie usmiechajac sie do mlodego barmana.
-Cappuccino z cytryna?-marszczy brwi.-Takiego zamowienia jeszcze nie mialem.-kreci rozbawiony glowa i zabiera sie za robienie napoju.Usmiecham sie do niego zawadiacko widzac kontem oka jak Jus patrzy w nasza strone.
-I sok pomaranczowy.-dodaje kiedy stawia przede mna kubek.Wyciaga butelke z lodowki i usmiecha sie szeroko.
-To wszystko?-skinam glowa i wyciagam portfel.-7.80 sie nalezy.-posyla mi mile i uprzejme spojrzenie.Wyciagam 10 dolcow i zucam na lade.
-Reszta nie trzeba.-odwracam sie napiecie i podchodze do kasy gdzie stoi Bieber.-Trzymaj.-podaje mu jego ulubiony napoj.Patrzy na mnie badawczo i chyba jest lekko poddenerwowany.Gdy wychodzimy ze sklepu nawet na mnie nie patrzy.Wsiadamy do auta a on z piskiem opon odjezdza.-Co jest?
-Nic.-odpowiada szybko i szorstko.Mroze oczy i krece glowa.
-No nie mow ze ruszyla cie akcja z tamtym chlopakiem...-smieje sie pod nosem a on zaciska rece na kierownicy.Cisza.-No Juuuuustin.-jecze,faktycznie jakbym miala 5 lat.Znow odpowiada mi cisza.-Ejjjjjjjjjjjjjjjj...-klade mu znow swoje nogi na jego i usmiecham sie slodko.-Biebsie plose nie gniewaj sie na mnie.-patrze na niego niczym kot z Shreka i smyram palcami po jego przedramieniu.Przechodzi go dreszcz co nie unika mojemu wzrokowi.Zabieram swoje nogi i siadam na pietach nachylajac sie lekko nad chlopakiem.Mimo iz widze jak ze soba walczy zeby na mnie nie spojrzec, nie rusza sie. Przysowam swoja twarz do jego szyi i zerkajac na chwilke na jego twarz,skladam namietnego calusa.
-Eh...-jeczy delikatnie kiedy czuje jak przygryzam jego skore.Usmiecham sie zadziornie i nie koncze zajecia.Zasysam brutalnie,co w wyniku powoduje czerwona malinke.Odsowam sie lekko i patrze przelotnie na swoje dzielo,znow usmiecham sie lobuzersko i caluje delikatnie to miejsce.-Dziewczyno! Gdzie ty sie tego nauczylas?!-gwirzdze gdy juz siedze wygodnie.Smieje sie pod nosem ciszac sie ze przez moj wyczyn zapomnial o tym ze sie na mnie zlosci.-Nie wykorzystaj tego wiecej.-robi surowa mine i kreci glowa.-Nie kiedy jestem na ciebie zly.-widze ze teraz juz calkowicie udaje.Wczesniej moze faktycznie sie wkurzyl ale teraz tylko gra.
-A moze...Przestaniesz strzelac fochy chyba ze wolisz powtorke z rozrywki?-mrucze sexownie.
-Nie mozesz mnie rozpraszac kiedy kieruje...-poszcza mi oczko.-Ale z pewnoscia niedlugo to powotrzymy.-usmiecha sie lobuzersko a ja klade swoje stopy na jego udach i jedna,niby nie chcacy,przejezdzam po jego przyjacielu.-Cherrrr...-mruczy surowo.
-Ups?-chichocze slodko i patrze na jezdnie.Katem oka widze jak kreci z dezaprobata glowa usmiechajac sie pod nosem.Zauwazam ze malinka ktora zrobilam na jego szyi ma ksztalt serduszka.Ohhhh...
____________________________________________________
I think too much when I'm alone...
-Patrys