Nie odzywam sie ani slowem.Po prostu wiem ze jesli cos powiem to wybuchne.Jedziemy w ciszy a ja ciagle patrze przez to cholerne okno.Widze jak mijamy sklepy i jakies domy ale tak szczerze to w ogole mnie to nie interesuje.Zauwazam ze Bieber co chwila na mnie zerka i otwiera buzie jakby chcial cos powiedziec,jednak w ostatnim momencie rezygnuje.
-Powiedzialem cos nie tak?-pyta glupio a ja mam wrazenie ze go rozszarpie.Nieeeeeeeee,no co on? Przeciez powiedzial wszystko bardzo taktownie.Nie odpowiadam.Po co mam sie wkurzac jeszcze bardziej?-Ej...-szturcha mnie palcem w udo.-Nie odezwiesz sie?-nadal nic.Po prostu z wlasnego doswiadczenia wiem iz niektore sprawy lub sytuacje o wiele lepiej przemilczec.-Odwiezc cie do domu?-pyta nie pewnie.-No eeeeejj...-mam ochote wybuchnac smiechem ale powstrzymuje sie.-Ja przepraszam...-jeczy co chwila cos gadajac a ja go kompletnie zlewam.Niech sie pomeczy...Wie ze ze mna nie jest latwo.-Cher blagam cie wiesz ze nie cierpie takich sytuacji.-usmiecham sie kacikiem ust tak by nie zauwazyl.-Bedziesz sie fochac?-nie daje za wygrana.-Zakochalem sie w tobie...-szepcze naprawde cicho a ja automatycznie odwracam sie w jego strone z oczami i buzia szeroko otwartymi.-Zgrywam sie...-chichocze a ja wywracam oczami.Kolejna rzecz ktorej nie cierpie: zartowanie sobie z uczuc.Wracam do poprzedniej pozycji i mysle czy moze lepiej bylo zostac w domu.-Przynajmniej sie spojrzalas.-wzrusza ramionami.-Zawsze cos.
-Nie baw sie uczuciami poniewaz ktos moze zabawic sie twoimi.-szepcze bez wyrazu.
-Co?-marszczy brwi.
-To co slyszales...-odwracam sie w jego strone patrzac z powaga.
-Jedno pytanie....Ty zawsze tak zmieniasz postawe?-mowi to zaskoczony a ja chichocze krecac glowa.
-Serio? Jeszcze mnie nie poznales?-robie jakby zbolala mine i wywracam po raz kolejny oczami.
-Ej.Ej...Nie miej nic do mnie.To ty sie zmieniasz co sekunda.
-Ja po prostu staram sie odzwierciedlic zachowaniem to co czuje.-wraca do mnie postawa zimnej dziewczyny.Moja twarz nie ukazuje zadnych uczuc a wzrok jest naprawde gardzacy.
-Znow to robisz...
-Moze wlasnie taka jestem?-w odpowiedzi dostaje tylko wzurszenie ramionami z jego strony.-Nie gadajmy o mnie...-krece glowa.-Spotkalismy sie zebys mi powiedzial co sie stalo miedzy toba a Gomez.
-Ugh...-zaciska rece na kierownicy.-Mialem nadzieje ze zapomnisz...-przelyka sline.
-Obiecales...
-Opowiem ci na miejscu.-dodaje powaznie.Skreca w jakas polna droge usmiechajac sie lobuzersko.Krece glowa zatanawiajac sie co wymyslil.Wjezdzamy do jakiegos lasu a ja szczerze to zaczynam sie bac.No sami pomyslcie...Ja,starszy chlopak,las...Troche jak w jakims slabym horrorze.W jednym momencie samochod staje a Bieber wyciaga kluczyki otwierajac drzwi.Jakos nie podoba mi sie ta cala akcja.Otwiera drzwi z mojej strony wyciagajac w moja strone dlon.-Wyjdziesz?-pyta rozbawiony.
-Mam ci ufac?-pytam wymownie na niego spogladajac.
-No raczej?-robi mine jakby to byla najoczywistsza sprawa na swiecie.-Chyba juz mi zaufalas wsiadajac ze mna do auta.-wzrusza ramionami.-Nie prowadze jakos wolno i przestrzagajac zasady.
-Lubie szybka jazde.-usmiecham sie lapiac za jego dlon i wysiadam z bryki.Zamyka za mna drzwi i w tym momencie zastygam.Nasze ciala sa naprawde niebezpiecznie blisko.Zerka na moje usta a ja szybko odwracam wzrok.-Co robimy w tym lesie?-przerywam cisze.
-Chwilka.-usmiecha sie do mnie tajemniczo i podchodzi do bagarznika.Wyciaga z niego jakis plecak i zazyca go sobie na ramie.-Chodz ze mna.-po raz kolejny wyciaga reke w moja strone patrzac zachecajaco.Zerkam na niego podejrzliwie a on kreci glowa.-No proosze....
-Niech bedzie..-zlaczam nasze dlonie i pozwalam sie kierowac.Idziemy chwilke omijajac stare drzewa az w koncu wychodzimy na... na boisko?! Tak...To zdecydowanie jest boisko.Widac ze nikt czesto tu nie przychodzi poniewaz kosze sa dosc zniszczone tak samo jak beton.Moja mina musi byc bezcenna poniewaz Justin zaczyna chichotac.-Co?
-Zdziwiona?
-No sluchaj...-podpieram sie obiema rekami za boki.-To raczej nie typowy przypadek widziec jakies boisko w srodku lasu.-wyrzucam rece w powietrze a on kreci glowa.Ide przed siebie stajac centralnie na srodku.Okrecam sie kilka razy patrzac uwaznie w okolo.Bieber sie nie rusza,patrzy na mnie usmiechajac sie naprawde slodko.Ma rece w kieszeniach tak ze jego kciuki luzno wystaja.-Skad znasz to miejsce?-zatrzymuje sie patrzac w jego strone.
-Kiedys przyjechalismy z Alfredo i Kenny'm zeby chwile odpoczac.A ze no coz...-usmiecha sie robiac pare krokow w moja strone.-Nikt nie spodziwa sie iz ja bede w lecie.-kreci glowa.-Chodzilismy tutaj przez pare godzin.-jego usmiech staje sie wiekszy,podnosi na mnie wzrok z pod swojej grzywki.
-Zgubiliscie sie!-otwieram szeroko oczy smiejac sie lekko.
-Glupio sie przyznac ale tak.Chodzilismy w kolko tego boiska gdzies po miedzy drzewami az moj ochroniaz stwierdzil zebysmy skrecili.Wyszlismy w tamtym miejscu.-pokazuje palcem gdzies za mnie.Patrzac przez ramie odwracam na chwile glowe.-Siedzielismy tu troche a pozniej postanowilismy isc przed siebie.-odwraca sie do mnie tylem wskazujac obiema rekoma miejsca z ktorego przyszlismy.Ciagle idzie tylem i w jednym momencie znajduje sie obok mnie.-I udalo nam sie.-pokrecil glowa rozgladajac sie w gore.-Wyszlismy niedaleko naszego samochodu.-wzrusza ramionami.-Czasami mam wrazenie ze powiedzienie glupi ma zawsze szczescie sprawdza sie w moim przypadku.-zerka na mnie usmiechajac sie zniewalajaco.Z racji tego ze jestem sporo nizsza podnosze wzrok napotykajac jego chipnotyzujace spojrzenie.
-Podoba mi sie to miejsce.-szepcze bez wyrazu wciaz patrzac w jego czekoladowe oczy.-Yhm...-marszcze brwi sposzczajac glowe.Nie moge pozwolic sobie na wiecej takich slabosci.Nie moge pozwolic mu kierowac moim umyslem.To nie dorzeczne! Przeciez nigdy tak nie mialam...Nigdy nie zatracalam sie w spojrzeniu chlopaka.
-Co do Gomez...-odsuwa sie lekko ode mnie i zdejmuje swoj plecak.Wyciaga z niego kosc a plecak kladzie gdzies obok.-Po czesci byla to tylko ustawka.-rozklada material a pozniej siada wygodnie usmiechajac sie w moja strone zachecajaco.-Usiadziesz?-pyta slodko.Skinam tylko glowa i wykonuje czynnosc.
-Po czesci?-podnosze pytajaco brwi obejmujac moje zgiete kolana dlonmi.
-Po czesci.-przytuakuje kladac sie na plecach z dlonmi pod karkiem.Patrzy w niebo jakby wszystko mu sie przypominalo.Nie przerywam tej ciszy.Nie chce ani nalegac ani popedzac.Przeciez mamy czas.-Gdy Scoot wymyslil to cale nasze umawianie sie bylem wsciekly.Nie chodzi o to ze nie lubilem Seleny.Byla mi obojetna.Kiedys sie poznalismy na jakiejs gali troche pogadalismy i na tym koniec.Jednak nie jestem z tych ktorzy toleruja wtracanie sie w zwiazki i bardziej prywatne sprawy.-zamyka oczy.-Bylo to dwa i pol roku temu.Wszedlem do studia,do wlasciwego pokoju znalazlem w nim mojego menagera,Gomez i jej menagera.Dyskutowali o czyms zawziecie a jak gdy ja zobaczylem moglem sie spodziewac co sie wydarzy.Rozmawialismy o tym przez pare dobrych godzin.Oczywiscie ja bylem przeciwny.-otwiera oczy spogladajac na mnie bezradnie.-Jednak musze sie sluchac Scooter'a.Wytlumaczyl mi iz to bedzie dobre dla mojej kariery jak i dla kariery Seleny.No ok.Niech bedzie.Nie za bardzo rozumialem czemu akurat ona...-ponowanie patrzy w niebo.-Po pol roku tego calego udawania mialem dosc.Wtedy internetem zawrzalo poniewaz wyszlem na impreze z Miley.-usmiechnal sie.-To byl wypad czystko przyjacielski.Nic wiecej.Oczywiscie gdy wrocilem dostalo mi sie nie tylko od Brown'a.Selenka tez miala do mnie wonty.Zachowywala sie tak jakbysmy faktycznie byli para.-zasmial sie.-Nie podnioslem na nia nawet glosu a ona naklamala swojemu menagerowi ze ja udarzylem.-wzruszyl ramionami.-Nie miala dowodow...Zadnych sladow ze nawet ja dotknalem.-zaciska szczeke.-Nic nie mogla zrobic.Wtedy zrozumialem ze chciala postawic mnie w zlym swietle.-w jego oczach moge zobaczyc ta cala zlosc.-Zrobilismy przerwe...Przez dwa miesiace.-wywraca oczmi.-Potem znow musielismy grac idealny zwiazek.Najsmieszniejsze jest to ze ja dawalem z siebie wszystko.Organizowalem te udawane randki,wypady i wakacje..Placilem za kazda jej zachcianke a ona po prostu...Jak by to powiedziec...
-Byla.-zagryzam warge.-Po prostu byla.-wzruszam ramionami.
-Dokladnie.-spoglada na mnie przelotnie.-Byla...Tak minal pierwszy rok.Na poczatku kwietnia zabralem ja na romantyczna kolacje a pozniej do wynajetego kina.Ogladalismy Tytanic'a.A ja...A ja wtedy cos do niej poczulem.Zauroczyla mnie.Mimo ze zachowywala sie karygodnie,pomiatala mna i wkorzystywala, cos do niej poczulem.Ukrywalem to przez nastepne trzy miesiace.Bylo mi ciezko ale moi kumple mnie potrzymywali na duchu.Pomagali mi zapomniec o uczuciu.
-To wtedy miales ten czas bycia dupkiem?-pytam powaznie a on sie usmiecha jednym koncikiem ust.
-Tak...To bylo wtedy.-skina glowa.-Prosilem ich o to.Zebym stal sie bez uczuc.Udalo im sie jednak to nie bylem ja...Nie potrafilem sie tak zachowywac.Ja taki nie jestem.Jestem dobrze wychowany poniewaz tego nauczyla mnie mama.-usmiechnal sie na samo wspomnienie o Pattie.-Gomez pierwsza wyznala ze rowzniez sie zaduzyla,jednak nie chciala zmieniac naszych relacji.Chciala tylko udawac.Wtedy dostalem cios ponizej pasa.Mialem nadzieje iz cos z tego bedzie.Staralem sie jeszcze bardziej a ona po jakims czasie postanowila dac nam szanse.Nasz prawdziwy zwiazek trwal kilka krotkich miesiecy...
-Dlaczego?-marszcze brwi nie zrozumiale.
-Zauroczenie pryslo.-usmiechnal sie.-Bylo mi dobrze w tym zwiazku...Bylo ciekawie ale czegos mi brakowalo.Nie potrafila wypelnic calkowicie mojego serca.Jeszcze przed zerwaniem poszedlem na meski wieczor z moja paczka.Gomez kazala mi nie odbierac od niej telefonow i w ogole sie z nia nie kontaktowac bo to ma byc moj i chlopakow czas.Zgodzilem sie.Wydzwaniala do mnie po tysiac razy a ja to olewalem.
-Tak jak kazala...-stwierdzam.
-Dokladnie.Po powrocie do domu zastalem ja z Swift.-wzniosi oczy ku gorze.-Jej od zawsze nie lubilem.-wzrusza ramionami.-Po prostu...-usmiecha sie.-Zaczely na mnie wrzeszczec,piszczec,wyzywac i szarpac.Wysluchalem ich grzecznie bez przerywania a potem podnioslem sie i zyczac im dobrej nocy, poszedlem do siebie.Ich zdaniem byl to brak szacunku.Moze maja racje...Nie wiem.Po prostu nie bylem trzezwy i nie chcialo mi sie z nimi gadac.Rano pojechalem na plan Seleny.Pogadalismy chwile na spokojnie a pozniej ona powiedziala ze ze mna zrywa poniewaz od dawna umawia sie z jakims tam fagasem z planu jej filmu.-znow zaciska mocno szczeke.-Czulem sie upokorzony.Jedna z rzeczy ktorych nie cierpie najbardziej to zdrada.Domyslalem sie ze kogos ma na boku jednak bylem nia tak oczarowny iz nie przyjmowalem do siebie tej wiadomosci.Chcialem wierzyc iz wszystko sie ulozy a moje przeczucia to tylko jakies urojenia.
-Co za suka...
-Tak na prawde ten gosciu z ktorym krecila poznala dzieki Taylor.-zerka na mnie jednym okiem a moja mina musi byc naprawde zdziwiona.Jestem w szoku!-Swift rozniez od zawsze palala do mnie nienawiscia dlatego chciala rozbic nasz zwiazek.Udalo jej sie a ja nie zaluje...-kreci glowa.-Skoro Selena przy pierwszej lepszej okazji mnie zdradzila to pewnie bez pomocy swojej psiapsuleczki tez by tak postapila.
-W sumie...-mowie z zamysleniem.-Co zrobiles po tym?
-Wyszedlem z planu...Pojechalem do studia dzowniac w drodze po Scoota i jej menagera.Zaczekalem chwile na nich na miejscu i nawet bez wchodzenia do srodka wywrzeszczalem to co sie stalo.-zasmial sie.-Mina tego goscia od Gomez byla naprawde rozwalajaca.-zaczyna sie smiac.-Mial oczy i usta szeroko otwarte tak ze az guma ktora zul wypadla na ziemie.-smieje sie leciutko krecac glowa.-Scoot nie byl jakos wielce zdziwiony.-wzrusza ramionami.-Sam stwierdzil iz ten kontrakt zostanie zerwany z winy Seleny.-usmiecha sie.-Pojechalem do niej ostatni raz na urodziny ktore odbyly sie trzy tygodnie po naszym zerwaniu.-usmiecha sie.-Kupilem jej czerwona roze i razem z Alfredo pojechalismy na miejsce.W pierwszej chwili nie chciano nas wposcic ale po wreczeniu lekkiego pliku kasy ochroniazowi,ten zrobil dla nas wyjatek.-kreci glowa.-Zaskakujace jak latwo udalo mi sie go przekupic.Mina mojej bylej gdy mnie zobaczyla byla bezcenna.-wybucha smiechem.-Wygladala jakby zobaczyla ducha.A w momencie kiedy ja wreczalem jej kwiatka z szelmowskim usmiechem ona wyplula pitego szmpana w twarz swojego towarzysza.
-Tego fagasa od Swift?
-Mhmm...-smieje sie.
-Zalosne.-wywracam oczami.
-Razem z moim kumplem wybuchnelismy smiechem i zostawiajac zszokowanych gosci,cali rozesmiani wyszlismy z imprezy.To bylo z mojej strony zamkniecie rozdzialu pod tytulem "Selena".-podnosi sie na rekach do pozycji siedzacej.-Musialem to zrobic...Po prostu musialem.-usmiecha sie.
-Chcialabym zobaczyc ta cala akcje na zywo.-usmiecham sie szeroko.
-Trzeba bylo wczesniej zainteresowac sie moja osoba.-rusza zabawnie brawiami a ja wznosze oczy ku niebu.
-Wszystkie pretesje trzeba do Scoota...-chichocze.-To on wczesniej nie zauwazyl ze sie opuszczasz w robicie.-wytykam mu jezyk i widzac jego powaznie znudzona mine podnosze sie natychmiast uciekajac na drogi koniec boiska.Cala rozesmiana spogladam za siebie i widze jak Justin mnie goni.
________________________________________________________
Ten rozdzial jest...Moim zdaniem do dupy :/
Po prostu mam cholernie duzo problemow prywatnych.Naprawde powaznych... I nie potrafie jakos sie ogarnac.Staralam sie napisac ten rozdzial jak najlepiej ale nie wiem czy mi jakos specjalnie wyszedl...
Dzisiaj specjalnie obudzilam sie o 6.00 by ogarnac lekcje i miec reszte dnia na pisanie rozdzialo! <3
Blagam was o mase komow ktore by mnie zmotywowaly.
Mam do was prosbe: napiszcie w komach jakis cytat lub pare cytatow ktore wam sie strasznie podobaja. Ok?? Mam nadzieje ze znajde naprawde duzo komow :*
Przypominam ze Anonimy moga komemntowac! Dlatego prosze was...Zostawcie po sobie nawet jakas buzke.
Kocham Was! <3
-Patrys
niedziela, 6 października 2013
poniedziałek, 30 września 2013
Rozdzial 10
Rozdzial jest dedykowany: Sylwii Kielak ^^
Dzisiaj ta jakze wspaniala dziewczyna obchodzi urodziny!!!!!
Wiec z tej okazji chcialam jej zyczyc WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE! Aby spotkala Justina,by miala okazje spelnic swoje marzenie.Zycze jej tez wszystkieg czego tylko sobie zapragnie...Aby osiagala zawsze wyznaczone cele,by miala wene i chec to robienia czegokolwiek (np pisania bloga :p),by sie miala pozytywne podejscie do zycia.Zycze...po prostu wspanialego zycia i tego co sobie wymarzy!!
Sorki ale nie potrafie pisac ani skladac zyczen <bezradny>
Chcialam powiedziec tylko ze moje zyczenia sa zawsze prawdziwe mimo ze nie potrafie ubrac je w slowa...
Polecam rowniez jej wspanialego bloga: http://dontstopbelieving99.blogspot.it
Sama go czytam i sadze ze jest MEGA!
Jeszcze raz wszyskiego najlepszego,kochana!!! <3
Dziekuje Ci ze ze mna jestes i ciagle mnie wspierasz!
Kocham Cię <3
HAPPY B-DAY,SWEETHEART!!!
________________________________________________
Widze jak Justin wchodzi do kawiarni z wielkim bukietem niebieskich roz.Kolejna rzecz o ktorej juz nie pamietam: gdy dostaje kwiaty.Nie mam pojecia skat on wiedzial iz wlasnie ten kolor i rodzaj kwiatow jest moim ulubionym.Wzruszylo mnie to naprawde bardzo.Nie spodziewalam sie.Po krotkiej chwili roszam do srodka gdzie chlopak juz znajduje sie przy stoliku.Usmiecham sie na sama mysl iz te piekne kwiay sa dla mnie.
-Czesc.-szepcze niesmialo stajac za siedzacym piosenkarzem.Automatycznie sie podnosi i biorac bukiet w dlon usmiecha sie szeroko.
-Hej.-spoglada mi w oczy a pozniej na kwiaty.-To dla ciebie.-podaje mi bukiet przygryzajac lekko warge.
-Dziekuje,nie trzeba bylo...-zanurzam nos napawajac sie przeslicznym zapachem.-Piekne.
-Prosze, usiadz.-odsuwa mi krzeslo usmiechajac sie lekko.To strasznie slodkie.Sam siada na przeciwko i skinieniem reki wola kelnerke.Wysoka blondynka podchodzi do nas z naprawde nieszczerym usmiechem.Wkurzaja mnie tacy ludzie.No bo jak juz nie maja checi sie usmiechac to niech przynajmniej tego nie robia.Wiem,wiem ze tego wymaga ich robota no ale kurde przeciez kazdy ma gorsze dni.
-W czym moge pomoc?-pyta spogladajac w notesik a po chwili na mnie.-O Boze...-upuszcza to co trzymala obecnie w rece.-Ty...Ty jestes...Cher Lloyd.-zakrywa usta usmiechajac sie szeroko.
-Hej.-widzac jej lzy w oczach usmiecham sie slodko.
-Jestes wspaniala.Uwielbiam cie,twoj styl bycia,ubierania sie.To jak tanczysz to jaka jestes...-zaczyna mowic jak robot a ja chichoczac lekko wstaje.
-Spokojnie,spokojnie.-klade jej rece na ramionach.Zerkam jednym okiem na Justina ktory ma szeroko otwarta buzie.-Musisz byc tu nowa,prawda?-kiwa na 'tak' glowa caly czas zakrywajac usta.-Tak myslalam...Dosc czesto tu bywam i nigdy cie nie widzialam.-posylam jej kolejny usmiech.
-Moge cie przytulic?-pyta szeptem.
-Oczywiscie.-roskladam entusjastycznie rece.Dziewczyna od razu wtula sie we mnie ciagle szlochajac.Uwielbiam to uczucie gdy ludze ktorzy mnie lubia tak przezywaja spotkanie ze mna.To cos magicznego.Uczucie ktorego po prostu nie da sie opisac.-Moze chcesz zrobic sobie ze mna zdjecie??
-Pewnie!-wyciaga telefon z kieszonki jej jeansow.Ja rowniez wyciagam swoj i podaje nadal zdumionemu Bieberowi.
-Zrobisz?-pytam rozbawiona machajac mu przed oczami uzadzeniem.
-Co?-marszycz brwi.-Ah tak...-nadal chichoczac wracam do kelnerki.Chlopak cyka fotke gdy caluje dziewczyne w policzek.Po chwili robi podobne zdjecie moim telefonem.Gdy juz ma siadac blondynka usmiecha sie w jego strone niesmialo.
-A z toba tez bym mogla miec fotke?-przygryza warge a na ustach piosenkarza maluje sie ogromny usmiech.
-Z przyjamnoscia.-mruga jej okiem i zajmuje moje miejsce.Tym razem ja robie za fotografa i usmiechajac sie do siebie robie zdjecia.
-Dziekuje wam...-usmiecha sie szeroko gdy juz siedzimy.-Nie uklada mi sie ostatnio w ogole a spotkac swoich idoli to naprawde piekna chwila.-patrzy to na mnie to na Justina.
-Moze chcialabys...-chlopak wyciaga z kieszeni dwa bilety na jego koncert,wejsciowki na M&G oraz te za kulisy.Podaje jej patrzac pytajaco.
-O Boze...-jej oczy az blyszcza.-Dziekuje.Dziekuje.Dziekuje!-rzuca mu sie na szyje calujac w policzek.Ja wciaz sie usmiecham patrzac na ta radosc jaka od niej emanuje.Odsowajac sie juz od piosenkarza wciaz podskakuje wpatrujac sie w bilety.
-A teraz...Juz ochlon.-Jus smieje sie lekko pod nosem a ja mierze go zimnym wzrokiem krecac glowa.
-Masz racje...-kiwa glowa.-Moge przyjac wasze zamowienie?-na jej ustach ciagle jest ten piekny,szeroki usmiech.
-Wiec...Ja poprosze maxi cappuccino z podwojna bita smietana,spora iloscia curku i trzeba kostkami gorzkiej czekolady.-recytuje swoj ulubiony napuj a Bieber patrzy sie na mnie dziwnie.-Co?-pytam.
-I ty to wypijesz??-marszy brwi.-Duza ilosc cukru i trzy kostki gorzkiej czekolady?Serio??Przeciez jaki w tym sens?-wzruszam tylko ramionami.
-Czy wszystko musi miec jakis sens?-unosze brwi pytajaco.
-To trzeba przedyskotowac.Ja poprosze duza cole z dwoma plasterkami cytryny posypanymi cukrem.-ahaaaa...Czyli ze niby moje zamowienie nie ma sensu ale jego cytryna z cukrem jest ok? Widzac moj wymowny wzrok spoglada pytajaco.
-Cytryna z cukrem do colia?? Serio? Jaki w tym sens?-wytykam mu jezyk smiejac sie.
-Cos do jedzenia?-pyta blondynka.
-Ja dziekuje.
-Ja rowniez...-Jus posyla jej zniewalajacy usmiech.-A i prosimy na wynos.-dodaje gdy dziewczyna juz powoli odchodzi kiwajac glowa.
-Na wynos?-pytam zdziwona.
-No przeciez mowilem ze mam plany co do naszego popoludnia?-usmiecha sie szeroko opierajac na rekach.
-Mhmmm...-kiwam glowa.-W takim razie co to za plany?-pochylam sie lekko w jego strone rowniez obierajac sie na skrzyzowanych rekach.
-Niespodzianka.-zerka na moje usta a pozniej znow w oczy.Jego czekoladowe teczowki sa tak bardzo chipnotyzujace iz przysiegam ze moglabym patrzec w nie bez przerwy.
-Oto wasze zamowienie.-chwile ciszy miedzy nami przerywa ta sama kelnerka.Odsuwamy sie od siebie automatycznie spogladajac w jej strone.
-Dziekujemy.Ile place?-pyta Bieber podajac mi moj przysmak.
-Ja place...-chce juz wyjac portwel kiedy chlopak wciska dziewczynie banknot 100 dolarowy.-Justiiiin...-jecze krecac glowa.
-Ale to za duzo.-dziewczyna wytrzesza oczy.
-Reszta dla ciebie.-usmiecha sie szeroko w jej strone biorac swoja cole i wyciaga w moja strone reke podnoszac sie do pozycji pionowej.-Milo bylo cie poznac.-puszcza jej oczko calujac w policzek.
-Was rowniez...-usmiecha sie naprawde szeroko.
-Tak masz sie usmiechac zawsze.-przytulam ja lekko.-Milego dnia!-krzycze gdy wychodzimy z kawiarni.
-A teraz cie porywam.-Bieber szczerzy sie lobuzersko gdy juz oboje siedzimy w aucie.Wyjezdza z parkingu z piskiem opon i kieruje sie w strone autostrady.
-Gdzie my jedziemy??-pytam patrzac przez okno.
-A co boisz sie?-zerka w moja strone.
-Nieee...-wybucham smiechem.
-A powinnas.-wytyka w moja strone jezyk a ja wywracam teatralnie oczami.
-Zabawny jestes.-zamykam na chwile oczy i opieram glowe o zaglowek.Staram sie odprezyc jednak nadmiar stresu w ostatnich czasach nie bardzo mi na to pozwala.W aucie przez jakis czas panuje cisza.Ale nie ta niezreczna.Wrecz przeciwnie! Jest milo...A ja po raz pierwszy od naprawde bardzo dlugiego czasu czuje sie bezpiecznie przy chlopaku ktory nie jest Chris'em...Tak...Tylko moj przyjaciel wywoluje u mnie takie uczucie.Po prostu nikt inny tego nie potrafi.Nawet Michaeal.
-Nad czym tak myslisz?-pyta szeptem.
-Czemu szepczesz?-smieje sie tym samym tonem.-Po prostu zastanawiam sie jak to jest...Jak to jest czuc sie bezpiecznie.-mowie normalnym glosem jednak jest on dosc przygnebiony.
-Nie bardzo rozumiem.-marszyczy brwi zerkajac na mnie pytajaco.-Przeciez masz chlopaka to powinnas czuc sie przy nim najbezpieczniej.
-Nie chce o tym rozmawiac...-krece glowa i odwracam ja szybko w strone szyby tak by nie zauwazyl naplywajacych to moich oczy lez.Na moje szczescie chlopak zostawia temat w spokoju.
-A opowiesz mi cos o sobie?-pyta zaciekowiony a ja natychmiast odwracam glowe w jego strone.Moje oczy sa wielkie i lekko przestraszone.Coz...Jestem z tych osob ktore nie za bardzo lubia zwierzac sie i trzeba sie niezle postarac aby cos z nich wyciagnac.-Powiedzialem cos nie tak?-pyta zaskoczony.
-Nie...Po prostu...-opadam lekko na fotel.-Ja nie za duzo mowie o sobie.-mowie smutno.-Nie zwierzam sie nikomu po za Chris'em.
-Czyli nie ma szans zebys sie przede mna otowrzyla?-pyta a ja wybuchem smiechem.
-Przepraszam to zabawnie zabrzmialo.-zakrywam usta jak mam w zwyczaju robic zawsze gdy sie smieje.Nie cierpie swojego usmiechu dlatego nie zdarza sie bym go nie zaslaniala.-Wiec...Jakas szansa zawsze jest...Ale wzynaje zasade iz na nadzieje i szanse oraz zaufanie trzeba zapracowac.-wzruszam ramionami spogladajac smutno w swoje dlonie.
-Rozchmurz sie juz.-lapie moja dlon usmiechajac sie cieplo w moja strone.-Nie zabralem cie z domu bys mi sie tu smucila.To ma byc przyjamnosc.-stwierdza splatajac nasze place.Wciaz patrze na nasze dlonie jednak teraz usmiechajac sie leciutko.-Jaki sport lubisz?-pyta caly czas patrzac na jezdnie.
-Hmmm...To ze kocham tanczyc wiesz...-chichocze.-Jak bylam jeszcze mala gralam zawsze w nozna i koszykowke.-wzruszam lekko ramionami.=Grywalam tez w siatkowke ale nie za bardzo ja lubilam.
-Noga i kosz...Dziewczyna...Wow...
-Ahahaha...Co w tym takiego dziwnego?
-No raczej nie spotyka sie tak ladnej dziewczyny ktora lubilaby biegac za pilka.-usmiecha sie szeroko.
-Ja od zawsze bylam chlopczyca.-wytykam mu jezyk.
-Serio??-unosi zdziowny brwi.
-No...-kiwam glowa.-Nie widac?-chichocze.
-Zawsze widze cie w szpilkach albo jakis innych obcasach...Nawet do dresow zakladasz trampki na klinie...Chyba ze sa treningi.To wtedy masz normalne.Wiec prosze cie nie dziw mi sie iz mnie zaskoczylas.-wytyka mi rozmawiony jezyk.
-Widze ze mi sie przyjzales.
-No a jak.-rosza zabawnie brwiami.-Trzeba wiedziec z kim sie pracuje.
-Jakos pierwszego dnia gdy mielismy podpisac umowe takich pogladow nie wyznawales.-mowie znudzona przypominajac sobie scene jaka odstawil.
-Szczerze? Nie chcialo mi sie wiedziec nic na twoj temat.Mialem cie za mala,rozpieszczona,jedzowata i zarozumiala suke ktora ma wszystkich w dupie i ma nie widomo jak wielkie mniemanie o sobie.-to co powiedzial wywoluje u mnie szok.Otwieram szeroko oczy i usta puszczajac jego dlon.Od zawsze nie cierpie oceniania gdy ktos mnie nie zna.A zdanie jakie sobie o mnie wyrobil bylo po prostu oburzajace! Wkurzylam sie.Od razu odrzucam jego reke krzyzujac swoje na zebrach.-Foszek?-pyta rozbawiony.Najwidoczniej w ogole nie rosza go to co walsnie powiedziel.
________________________________________________
Ja wciaz was przepraszam ze nie dodaje ale mam cholerny zapieprz! Wyobrazcie sobie ze ucze sie na okraglo...Naprawde juz nie wyrabiam i mam taki zjebany plan lekcji ze szok...Mimo ze zawsze wychodze o 14.10 to i tak dni sa masakryczne... :c
No i jeszcze jest ten przeklety chlopak :/
Ugh...Nikomu nie polecam zakochiwania sie w chlopaku z klasy! Chyba ze jestescie pewne ze ten chlopak cos do was czuje...
w moim przypadku robi mi tylko cholerna nadzieje ;c
No nic...Koniec o mnie.
Jeszcze raz zycze kochanej Sylwii WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJLEPSZEGO! <3
A co u was?? Jak wam mija szkola i ogolnie zycie?? :*
Kocham Was!!
-Patrys
Dzisiaj ta jakze wspaniala dziewczyna obchodzi urodziny!!!!!
Wiec z tej okazji chcialam jej zyczyc WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE! Aby spotkala Justina,by miala okazje spelnic swoje marzenie.Zycze jej tez wszystkieg czego tylko sobie zapragnie...Aby osiagala zawsze wyznaczone cele,by miala wene i chec to robienia czegokolwiek (np pisania bloga :p),by sie miala pozytywne podejscie do zycia.Zycze...po prostu wspanialego zycia i tego co sobie wymarzy!!
Sorki ale nie potrafie pisac ani skladac zyczen <bezradny>
Chcialam powiedziec tylko ze moje zyczenia sa zawsze prawdziwe mimo ze nie potrafie ubrac je w slowa...
Polecam rowniez jej wspanialego bloga: http://dontstopbelieving99.blogspot.it
Sama go czytam i sadze ze jest MEGA!
Jeszcze raz wszyskiego najlepszego,kochana!!! <3
Dziekuje Ci ze ze mna jestes i ciagle mnie wspierasz!
Kocham Cię <3
HAPPY B-DAY,SWEETHEART!!!
________________________________________________
Widze jak Justin wchodzi do kawiarni z wielkim bukietem niebieskich roz.Kolejna rzecz o ktorej juz nie pamietam: gdy dostaje kwiaty.Nie mam pojecia skat on wiedzial iz wlasnie ten kolor i rodzaj kwiatow jest moim ulubionym.Wzruszylo mnie to naprawde bardzo.Nie spodziewalam sie.Po krotkiej chwili roszam do srodka gdzie chlopak juz znajduje sie przy stoliku.Usmiecham sie na sama mysl iz te piekne kwiay sa dla mnie.
-Czesc.-szepcze niesmialo stajac za siedzacym piosenkarzem.Automatycznie sie podnosi i biorac bukiet w dlon usmiecha sie szeroko.
-Hej.-spoglada mi w oczy a pozniej na kwiaty.-To dla ciebie.-podaje mi bukiet przygryzajac lekko warge.
-Dziekuje,nie trzeba bylo...-zanurzam nos napawajac sie przeslicznym zapachem.-Piekne.
-Prosze, usiadz.-odsuwa mi krzeslo usmiechajac sie lekko.To strasznie slodkie.Sam siada na przeciwko i skinieniem reki wola kelnerke.Wysoka blondynka podchodzi do nas z naprawde nieszczerym usmiechem.Wkurzaja mnie tacy ludzie.No bo jak juz nie maja checi sie usmiechac to niech przynajmniej tego nie robia.Wiem,wiem ze tego wymaga ich robota no ale kurde przeciez kazdy ma gorsze dni.
-W czym moge pomoc?-pyta spogladajac w notesik a po chwili na mnie.-O Boze...-upuszcza to co trzymala obecnie w rece.-Ty...Ty jestes...Cher Lloyd.-zakrywa usta usmiechajac sie szeroko.
-Hej.-widzac jej lzy w oczach usmiecham sie slodko.
-Jestes wspaniala.Uwielbiam cie,twoj styl bycia,ubierania sie.To jak tanczysz to jaka jestes...-zaczyna mowic jak robot a ja chichoczac lekko wstaje.
-Spokojnie,spokojnie.-klade jej rece na ramionach.Zerkam jednym okiem na Justina ktory ma szeroko otwarta buzie.-Musisz byc tu nowa,prawda?-kiwa na 'tak' glowa caly czas zakrywajac usta.-Tak myslalam...Dosc czesto tu bywam i nigdy cie nie widzialam.-posylam jej kolejny usmiech.
-Moge cie przytulic?-pyta szeptem.
-Oczywiscie.-roskladam entusjastycznie rece.Dziewczyna od razu wtula sie we mnie ciagle szlochajac.Uwielbiam to uczucie gdy ludze ktorzy mnie lubia tak przezywaja spotkanie ze mna.To cos magicznego.Uczucie ktorego po prostu nie da sie opisac.-Moze chcesz zrobic sobie ze mna zdjecie??
-Pewnie!-wyciaga telefon z kieszonki jej jeansow.Ja rowniez wyciagam swoj i podaje nadal zdumionemu Bieberowi.
-Zrobisz?-pytam rozbawiona machajac mu przed oczami uzadzeniem.
-Co?-marszycz brwi.-Ah tak...-nadal chichoczac wracam do kelnerki.Chlopak cyka fotke gdy caluje dziewczyne w policzek.Po chwili robi podobne zdjecie moim telefonem.Gdy juz ma siadac blondynka usmiecha sie w jego strone niesmialo.
-A z toba tez bym mogla miec fotke?-przygryza warge a na ustach piosenkarza maluje sie ogromny usmiech.
-Z przyjamnoscia.-mruga jej okiem i zajmuje moje miejsce.Tym razem ja robie za fotografa i usmiechajac sie do siebie robie zdjecia.
-Dziekuje wam...-usmiecha sie szeroko gdy juz siedzimy.-Nie uklada mi sie ostatnio w ogole a spotkac swoich idoli to naprawde piekna chwila.-patrzy to na mnie to na Justina.
-Moze chcialabys...-chlopak wyciaga z kieszeni dwa bilety na jego koncert,wejsciowki na M&G oraz te za kulisy.Podaje jej patrzac pytajaco.
-O Boze...-jej oczy az blyszcza.-Dziekuje.Dziekuje.Dziekuje!-rzuca mu sie na szyje calujac w policzek.Ja wciaz sie usmiecham patrzac na ta radosc jaka od niej emanuje.Odsowajac sie juz od piosenkarza wciaz podskakuje wpatrujac sie w bilety.
-A teraz...Juz ochlon.-Jus smieje sie lekko pod nosem a ja mierze go zimnym wzrokiem krecac glowa.
-Masz racje...-kiwa glowa.-Moge przyjac wasze zamowienie?-na jej ustach ciagle jest ten piekny,szeroki usmiech.
-Wiec...Ja poprosze maxi cappuccino z podwojna bita smietana,spora iloscia curku i trzeba kostkami gorzkiej czekolady.-recytuje swoj ulubiony napuj a Bieber patrzy sie na mnie dziwnie.-Co?-pytam.
-I ty to wypijesz??-marszy brwi.-Duza ilosc cukru i trzy kostki gorzkiej czekolady?Serio??Przeciez jaki w tym sens?-wzruszam tylko ramionami.
-Czy wszystko musi miec jakis sens?-unosze brwi pytajaco.
-To trzeba przedyskotowac.Ja poprosze duza cole z dwoma plasterkami cytryny posypanymi cukrem.-ahaaaa...Czyli ze niby moje zamowienie nie ma sensu ale jego cytryna z cukrem jest ok? Widzac moj wymowny wzrok spoglada pytajaco.
-Cytryna z cukrem do colia?? Serio? Jaki w tym sens?-wytykam mu jezyk smiejac sie.
-Cos do jedzenia?-pyta blondynka.
-Ja dziekuje.
-Ja rowniez...-Jus posyla jej zniewalajacy usmiech.-A i prosimy na wynos.-dodaje gdy dziewczyna juz powoli odchodzi kiwajac glowa.
-Na wynos?-pytam zdziwona.
-No przeciez mowilem ze mam plany co do naszego popoludnia?-usmiecha sie szeroko opierajac na rekach.
-Mhmmm...-kiwam glowa.-W takim razie co to za plany?-pochylam sie lekko w jego strone rowniez obierajac sie na skrzyzowanych rekach.
-Niespodzianka.-zerka na moje usta a pozniej znow w oczy.Jego czekoladowe teczowki sa tak bardzo chipnotyzujace iz przysiegam ze moglabym patrzec w nie bez przerwy.
-Oto wasze zamowienie.-chwile ciszy miedzy nami przerywa ta sama kelnerka.Odsuwamy sie od siebie automatycznie spogladajac w jej strone.
-Dziekujemy.Ile place?-pyta Bieber podajac mi moj przysmak.
-Ja place...-chce juz wyjac portwel kiedy chlopak wciska dziewczynie banknot 100 dolarowy.-Justiiiin...-jecze krecac glowa.
-Ale to za duzo.-dziewczyna wytrzesza oczy.
-Reszta dla ciebie.-usmiecha sie szeroko w jej strone biorac swoja cole i wyciaga w moja strone reke podnoszac sie do pozycji pionowej.-Milo bylo cie poznac.-puszcza jej oczko calujac w policzek.
-Was rowniez...-usmiecha sie naprawde szeroko.
-Tak masz sie usmiechac zawsze.-przytulam ja lekko.-Milego dnia!-krzycze gdy wychodzimy z kawiarni.
-A teraz cie porywam.-Bieber szczerzy sie lobuzersko gdy juz oboje siedzimy w aucie.Wyjezdza z parkingu z piskiem opon i kieruje sie w strone autostrady.
-Gdzie my jedziemy??-pytam patrzac przez okno.
-A co boisz sie?-zerka w moja strone.
-Nieee...-wybucham smiechem.
-A powinnas.-wytyka w moja strone jezyk a ja wywracam teatralnie oczami.
-Zabawny jestes.-zamykam na chwile oczy i opieram glowe o zaglowek.Staram sie odprezyc jednak nadmiar stresu w ostatnich czasach nie bardzo mi na to pozwala.W aucie przez jakis czas panuje cisza.Ale nie ta niezreczna.Wrecz przeciwnie! Jest milo...A ja po raz pierwszy od naprawde bardzo dlugiego czasu czuje sie bezpiecznie przy chlopaku ktory nie jest Chris'em...Tak...Tylko moj przyjaciel wywoluje u mnie takie uczucie.Po prostu nikt inny tego nie potrafi.Nawet Michaeal.
-Nad czym tak myslisz?-pyta szeptem.
-Czemu szepczesz?-smieje sie tym samym tonem.-Po prostu zastanawiam sie jak to jest...Jak to jest czuc sie bezpiecznie.-mowie normalnym glosem jednak jest on dosc przygnebiony.
-Nie bardzo rozumiem.-marszyczy brwi zerkajac na mnie pytajaco.-Przeciez masz chlopaka to powinnas czuc sie przy nim najbezpieczniej.
-Nie chce o tym rozmawiac...-krece glowa i odwracam ja szybko w strone szyby tak by nie zauwazyl naplywajacych to moich oczy lez.Na moje szczescie chlopak zostawia temat w spokoju.
-A opowiesz mi cos o sobie?-pyta zaciekowiony a ja natychmiast odwracam glowe w jego strone.Moje oczy sa wielkie i lekko przestraszone.Coz...Jestem z tych osob ktore nie za bardzo lubia zwierzac sie i trzeba sie niezle postarac aby cos z nich wyciagnac.-Powiedzialem cos nie tak?-pyta zaskoczony.
-Nie...Po prostu...-opadam lekko na fotel.-Ja nie za duzo mowie o sobie.-mowie smutno.-Nie zwierzam sie nikomu po za Chris'em.
-Czyli nie ma szans zebys sie przede mna otowrzyla?-pyta a ja wybuchem smiechem.
-Przepraszam to zabawnie zabrzmialo.-zakrywam usta jak mam w zwyczaju robic zawsze gdy sie smieje.Nie cierpie swojego usmiechu dlatego nie zdarza sie bym go nie zaslaniala.-Wiec...Jakas szansa zawsze jest...Ale wzynaje zasade iz na nadzieje i szanse oraz zaufanie trzeba zapracowac.-wzruszam ramionami spogladajac smutno w swoje dlonie.
-Rozchmurz sie juz.-lapie moja dlon usmiechajac sie cieplo w moja strone.-Nie zabralem cie z domu bys mi sie tu smucila.To ma byc przyjamnosc.-stwierdza splatajac nasze place.Wciaz patrze na nasze dlonie jednak teraz usmiechajac sie leciutko.-Jaki sport lubisz?-pyta caly czas patrzac na jezdnie.
-Hmmm...To ze kocham tanczyc wiesz...-chichocze.-Jak bylam jeszcze mala gralam zawsze w nozna i koszykowke.-wzruszam lekko ramionami.=Grywalam tez w siatkowke ale nie za bardzo ja lubilam.
-Noga i kosz...Dziewczyna...Wow...
-Ahahaha...Co w tym takiego dziwnego?
-No raczej nie spotyka sie tak ladnej dziewczyny ktora lubilaby biegac za pilka.-usmiecha sie szeroko.
-Ja od zawsze bylam chlopczyca.-wytykam mu jezyk.
-Serio??-unosi zdziowny brwi.
-No...-kiwam glowa.-Nie widac?-chichocze.
-Zawsze widze cie w szpilkach albo jakis innych obcasach...Nawet do dresow zakladasz trampki na klinie...Chyba ze sa treningi.To wtedy masz normalne.Wiec prosze cie nie dziw mi sie iz mnie zaskoczylas.-wytyka mi rozmawiony jezyk.
-Widze ze mi sie przyjzales.
-No a jak.-rosza zabawnie brwiami.-Trzeba wiedziec z kim sie pracuje.
-Jakos pierwszego dnia gdy mielismy podpisac umowe takich pogladow nie wyznawales.-mowie znudzona przypominajac sobie scene jaka odstawil.
-Szczerze? Nie chcialo mi sie wiedziec nic na twoj temat.Mialem cie za mala,rozpieszczona,jedzowata i zarozumiala suke ktora ma wszystkich w dupie i ma nie widomo jak wielkie mniemanie o sobie.-to co powiedzial wywoluje u mnie szok.Otwieram szeroko oczy i usta puszczajac jego dlon.Od zawsze nie cierpie oceniania gdy ktos mnie nie zna.A zdanie jakie sobie o mnie wyrobil bylo po prostu oburzajace! Wkurzylam sie.Od razu odrzucam jego reke krzyzujac swoje na zebrach.-Foszek?-pyta rozbawiony.Najwidoczniej w ogole nie rosza go to co walsnie powiedziel.
________________________________________________
Ja wciaz was przepraszam ze nie dodaje ale mam cholerny zapieprz! Wyobrazcie sobie ze ucze sie na okraglo...Naprawde juz nie wyrabiam i mam taki zjebany plan lekcji ze szok...Mimo ze zawsze wychodze o 14.10 to i tak dni sa masakryczne... :c
No i jeszcze jest ten przeklety chlopak :/
Ugh...Nikomu nie polecam zakochiwania sie w chlopaku z klasy! Chyba ze jestescie pewne ze ten chlopak cos do was czuje...
w moim przypadku robi mi tylko cholerna nadzieje ;c
No nic...Koniec o mnie.
Jeszcze raz zycze kochanej Sylwii WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJLEPSZEGO! <3
A co u was?? Jak wam mija szkola i ogolnie zycie?? :*
Kocham Was!!
-Patrys
poniedziałek, 23 września 2013
Rozdzial 9
Nagle przerywam i energicznie podnosze sie do pozycji siedzacej.Krece glowa i chowam twarz w dolonie.Usiwadamiam sobie ze wlasnie bym wyjawnila moj najskrytrzy sekret.
-Cher?-dziewczyna nie pewnie kladzie reke na moim ramieniu a ja szybko zeskakuje z lozka.
-Przepraszam...Nie stac mnie na to...Nie jestem jeszcze gotowa.-zaczynam szybko mowic lekko szlochajac.Dopiero teraz zauwazam ze ciagle placze.
-Usiadz.-Miley poklepuje miejsce obok siebie usmiechajac sie zachecajaco.Podchodze i robie to co chciala a pozniej patrze przed siebie.-Nie wymagam od ciebie skarbie zebys powiedziala.-patrzy na mnie z taka troska co mnie przyprawia o nastepny wybuch placzu.-Pamietaj ze jestem do twojej dyspozycji w kazdej chwili.-przytula mnie mocno do siebie a ja wtulajac sie w nia wycieram dlonia lzy.Reszte nocy spedzamy na wspominaniu i cialgym rozsmieszaniu sie.
-Miley!Miley wstawaj!-krzycze przyjaciolce do ucha widzac na telefonie godzine 9.00.
-Ugh...-ta popchycha mnie reka tak ze laduje na podlodze.
-Alaaaa!!-smieje sie glosne i spogladajac w gore widze Cyrus podpierajaca sie o lozko.-Ty dupo! Jak moglas mnie zwalic!-podnosze sie lapiac za bolacy tylek i z udawanym fochem ide do garderoby.
-To za budzenie mnie o....O 9.00?! Co?!-slysze jej pisk i od razu sie smieje.
-No co?? Idziemy na zakupy!-smieje sie glosno wybierajac jakis stroj.
-Ale o 9.00?! Pojebalo cie?!-wchodze z powrotem do pokoju i widze dziewczyne naciagajaca na siebie koldre.
-No Mileyyyyy...-jecze opuszczajac bezradnie rece.-Ploooosieeee...-robie podkowke sciagajac z niej powoli nakrycie.
-Jest 9.00...-jeczy nie zadowolona.-Co ty o tak wczesnej poze chcesz robic?? Nie mozemy isc na przyklad o 15?-spoglada na mnie spod zmrozonych oczu.
-No ale ja jestem juz umowiona.-mowie obojetnie i odwracam sie w strone lazienki.
-No taaaak...Taaak... Z Bieber'kiem.-smieje sie zucajac we mnie poduszka a ja krece glowa i znikam za drzwiami.Ogarniam szybko swoj stan a poniej nazucam jakies ciuszki.Nie potrzebuje duzo czasu poniewaz to tylko zakupy.Nie mam ochoty sie stroic.Naciagam ulubiona bielizne a pozniej jakies luzne niebieskie spodnie z opuszczonym stanem.Do tego ubieram zwiewna biala koszule ktorej czesc przednia wciagam luzno w pasek spodni.Na nogi zakladam szare Supry komponujace ladnie z torba ktora zazucam na ramie.
-Ja jestem gotowa.-wychodze z lazienki zakladajac na nos swoje ukochane okulary pilotki.
-Ja rowniez.-Miley szczerzy sie szeroko okrecajac kilka razy.
-Wow.-moja mina musi byc teraz bezcenna.-Wygladasz...Wowwww...-podpieram sie jedna reka za bok.-Ty idziesz ze mna na szybkie zakupy czy na jakas gale,hmmmm??
-Cos ty!-macha reka siegajac bo swoj telefon.-Na gale wygladalabym o niebo lepiej.-chichocze ciagnac mnie za reke w strone drzwi.
-Michalel!-krzecze z kuchni jednak nic.-Kochanie?!
-Tak?-Tyga wylania sie zza drzwi pokoju goscinnego.Caly czas czuje zimno bijece z jego strony.Posyla Miley sztuczny usmiech i nawet na mnie nie spojrzy.
-My jedziemy na zakupy a pozniej musze zalatwic cos na miescie.-kiwam glowa nalewajac sobie do duzego,plastikowego kubka goracej kawy.
-O ktorej wrocisz??-syczy pod nosem a ja biorac swoj napoj skinam w strone kolezanki by szla za mna.
-Nie wiem...-wzruszam ramionami.-Moze po 20.00...Moze pozniej...-mrucze pod nosem i zbiegam na dol.-Pa!-nie slyszac odpowiedzi zamykam za nami drzwi i odwracam sie w strone Cyrus.-Lap.-rzucam jej kluczyki do Jeep'a usmiechajac sie szeroko.
-Mam prowadzic samochod Chris'a?!?!-piszczy odrzucajac mi przedmiot.-Nie!
-No Miley....-jecze ponownie zucajac w jej strone sprzecik.-Przeciez ja nie mam prawka..-marudze pod nosem.-Mimo ze potrafie prowadzic to nie moge.-wytykam jej jezyk i rzucam torbe na tylnie siedzenia a sama podciagam sie na rekach zwinnie wskakuje do auta.-No dalej!-krzycze uderzajac kilka razy w auto.
-Maruda...-przyjacilka robi to samo co ja i po chwli juz jedziemy w strone jakiegos pierwszego lepszego centrum handlowego.-A po co ty w ogole chcesz na te zakupy??-pyta gdy wjezdzamy juz na parking.
-Nie wiem...-smieje sie siegajac torbe.-Chce jakis stroj na dzis.-wzruszam ramionami.
-Chcesz sie odstawic na ta kawke z Justinem!-mowi oskarzycielsko a ja wyskakuje z auta gdy ona wyciaga kluczyki.
-Glupia ty.-krece glowa i przystaje na chwile wyciagajac z torebki dzwoniacy telefon.Widzac ze dzoni Justin spogladam rozbawiona na Miley ktora w jednej chwili staje obok mnie.
-No odbierz.Odbierz.-smieje sie wciskajac guzik od windy.Zawsze gdy jestemy na zakupach wybieramy parking podziemy poniewaz pozniej od razu mozna przejsc do ulubionych sklepow.
-Tak slucham?-usmiecham sie do siebie i patrze na Cyrus.
-Heeej piekna.-mimowolnie przygryzam warge co nie unika uwadze Miley.
-No heeej...Czemu dzownisz??
-Chodzi o to ze mam pewien pomysl na nasze popoludnie.
-Mmmm...A jakie masz plany?
-Niespodzianka.-smieje sie a ja wywracam oczami.Wchodzimy do windy i od razu wciskam przycisk z cyferka 3.To wlasnie na tym pietrze sa najelepsze sklepy.-Dzwonie zeby ci powiedziec ze masz wziac jakies wygpodne buty.
-Coo??-marszcze brwi.-Szpilki nie wchodza w gre??
-Pojedziemy w jedno miejsce gdzie w szpilkach nie bedzie ci zbyt wygodnie.
-Ugh...A na klinach?-pytam na nadzieja.
-Jesli dasz rade.-smieje sie.
-Dobra...-krece glowa.-Dam sobie rade.-chichocze slodko.
-To widzimy sie o 15.00.
-Tak jak ustalalismy...-usmiecham sie lapiac jedna reka za lokiec.-Pa Justin...
-Do zobaczenia piekna.-rozlaczam rozmowe i chowam telefon do torebki.
-Ahhh...Jacy wy jestescie slodcy.-Miley klaszcze w rece a ja wybucham smiechem.
-Tobie na serio na mozg jeblo...-krece glowa i ciagne ja w strone jednego z sklepow.
-No ale to troche takie romantyczne.-stwierdza.-Ty masz chlopaka,spotykacie sie po kryjomu,on organizuje niespodzianke...No przeciez to takie wspaniale!-krzyczy a oczy wszystkich osob kieruja sie w nasza strone.
-Przepraszam za nia.-usmiecham sie slodko skinajac w strone Miley.-Jest po prostu szczesliwa.-chichocze krecac glowa.Jakies dwie staruszki,widac ze nadziane,zaczely patrzec na nas krzywo i szeptac cos sobie na ucho.Olewam to i siegam po kilka kiecek ktore od razu wpadly mi w oko.-Ty cos kupujesz?-pytam Cyrus ktora zamiast wybierac ciuchy siedzi na sofie przed przebieralnia i czeka az wyjde.
-Nieee...-kreci glowa.-Dzis sobie daruje.
-I jak?-pierwsza sukienka byla koloru ciemnej czekolady,dluga do kostek i marszczona pod biustem,bez ramioczek.
-Next.-chichocze wracajac z powrotem do przymierzalni.Po zalozeniu chyba z 10 sukienek nie zdecydowalam sie na zadna.
-To ja juz nie wiem.-wyrzucam rece w powietrze krecac bezradnie glowa.
-A moze ubierzes spodniczke i jakis top?-proponuje moja towarzyszka usmiechajac sie szeroko.
-Podooooba mi sie ten pomysl...-Po jakis 4 godzinach,z pelnymi nareczami toreb wychodzimy z centrum cale rozesmiane i zadowolone.Wzycamy reklamowki na tyl auta i szybko same wskakujemy do srodka.Szczerze to jestem cholernie podekscytowana.Mam dosc ciaglego towarzystwa kumpli Michael'a...Ciagle chlanie,cpanie i jaranie...
-Jestesmy!-krzyczy Miley widzac ze ja nie jestem w humorze na odzywanie sie do mojego chlopaka.
-Spoko!-nawet nie pofatyguje sie by zejsc i przywitac sie z nami.Nie wazne...Krece bezradnie glowa i kieruje sie do swojego pokoju.
-Mam ochote na cos uroczego.-chichocze wyrzucajac wszystkie ciuchy z toreb na lozko.
-Zalezy ci naprawde az tak bardzo na tym Bieber'ze ze mosisz sie stroic??-Cyrus rzuca sie obok na lozku patrzac na mnie wymownie.
-Co?! Nieeee...-krece glowa.
-Chcesz zeby sie toba zachwycal...Mhmmmm....-kiwa glowa wydymajac usta.
-Jestes niemozliwa!-wywracam oczami.-Ughh...
-To ubierz sie nie zaleznie.Tak zeby nie pokazac iz naprawde ci zalezy.
-Ja mam chlopaka!
-Nie dlugo...-kreci glowa.-Od kiedy jest miedzy wami taka sytuacja,co?-kiwa na drzwi a z moich ust automatycznie znika usmiech.-Przeciez wiesz ze to nie jest normalna relacja...
-To ja w takim razie ide sie juz przebrac...-zgarniam pierwsze lepsze ciuchy i szybko znikam w lazience.-Chcesz to pogrzeb mi w szafie,szufladach lub laptopie! Rob co chesz...-smieje sie odkrecajac ciepla wode.Podrzebuje odprezajacej kapieli...Po prostu potrzebuje.Gdy wanna wypenia sie goraca ciecza.Zanurzamsie cala az po sam czubek nosa.Nurkuje przez pare minut a pozniej otwieram oczy i wynurzam twarz.Moj telefon znow zaczyna dzownic a ja wywracam oczami.Nawet chwili spokoju...Wzdycham i wyciagam reke by wziac urzadzenie.
-Whatsapp!-Bieber...
-Bedziesz dzonil co chwila?-smieje sie pod nosem.
-Mooooozeeee...-jego glos jest tak przyjemnie zachrypniety.-Co porabiasz?
-Leze w wannie pelnej goracej wody.-specjalnie nie sklamalam.Juz od dluzszego czasu nie bylam adorowana przez chlopaka.Tyga? Nieee....On raczej widzi mnie tylko jako zabawke.Czemu z nim jestem? Bo myslalam ze go kocham...Naprawde staralam sie przekonac to tej mysli...
-Kusisz...-wymruczal do sluchawki co wywolalo u mnie zagryzienie wargi.-Moze spotkamy sie za godzine??
-O 15.00 to o 15.00.-smieje sie pod nosem zanuzajac i wynurzajac reke.
-Nie mam szans zeby cie przekonac?
-Nie.-znow slodko chichocze.
-To w takim razie przypominam tylko zebys wziela wygodne buty.
-Tak,tak...MAMO.
-Policze sie z toba za to jak sie zobaczymy.
-Juz sie trzese Biebsie.-krece glowa.-Widzimy sie za poltorej godziny.-nie czekajac na slowa pozegnania rozlaczam rozmowe i klade uzadzenie obok wanny.Dokladnie myje swoje cialo i wlosy a pozniej wychodze okrywajac sie recznikiem.Kolejne czynnosci wykonuje w szybkim tepie poniewaz zostaje mi tylko 40 minut.Droga do kawiarni zajmie mi jakies 15...Do 20...Wiec w sumie nie mam za duzo czasu aby sie umalowac i dopracowac szczegoly.Ubrana wychodze z lazienki i zastaje siedzaca na lozku Miley ktora zawziecie cos szuka w laptopie.-Dosc nie zaleznie?-okrecam sie raz podnoszac rece.
-Wygladasz bosko.-przesyla mi buziaka w powietrzu zamykajac urzadzenie.-Siadaj...Zabawie sie w makijazystke.-zaciera rece szczerzac sie szeroko a ja poslusznie siadam na obrotowym krzesle przed toaletka w mojej garderobie.W niecale 10 minut jestem juz gotowa.Zegnam sie z przyjaciolka i zbiegam na dol.Nie chce zegnac sie z Michael'em.Nie mam na to w ogole ochoty.Bardzo mozliwe jest tez to ze go nie ma w domu.Kto to wie?Wcale nawet nie chce go widzec na oczy.Maszeruje zwawo w strone kawiarni i gdy jestem juz na miejscu az staje w bezruchu.To co widze przyprawia mnie o lzy...
_____________________________________________
Znowu was STRASZNIE przepraszam... Musialam sie uczyc poniewaz zglosilam sie z paru przedmiotow by zalapac ocen...Pozniej zrobilo mi sie masa problemow poniewaz moj przyjaciel jest w spiaczce...Sami rozumiecie...Czesto teraz przebywam w szpitalu :c...
Ten rozdzial mi sie w ogole nie podoba ale musi taki byc...Postaram sie dodac jak najszybciej! Obiecuje ze zrobie co w mojej mocy <3
Kocham was i mam nadzieje ze nie bedziecie na mnie zli iz ostatnio zadziej dodaje :c
-Patrys
-Cher?-dziewczyna nie pewnie kladzie reke na moim ramieniu a ja szybko zeskakuje z lozka.
-Przepraszam...Nie stac mnie na to...Nie jestem jeszcze gotowa.-zaczynam szybko mowic lekko szlochajac.Dopiero teraz zauwazam ze ciagle placze.
-Usiadz.-Miley poklepuje miejsce obok siebie usmiechajac sie zachecajaco.Podchodze i robie to co chciala a pozniej patrze przed siebie.-Nie wymagam od ciebie skarbie zebys powiedziala.-patrzy na mnie z taka troska co mnie przyprawia o nastepny wybuch placzu.-Pamietaj ze jestem do twojej dyspozycji w kazdej chwili.-przytula mnie mocno do siebie a ja wtulajac sie w nia wycieram dlonia lzy.Reszte nocy spedzamy na wspominaniu i cialgym rozsmieszaniu sie.
-Miley!Miley wstawaj!-krzycze przyjaciolce do ucha widzac na telefonie godzine 9.00.
-Ugh...-ta popchycha mnie reka tak ze laduje na podlodze.
-Alaaaa!!-smieje sie glosne i spogladajac w gore widze Cyrus podpierajaca sie o lozko.-Ty dupo! Jak moglas mnie zwalic!-podnosze sie lapiac za bolacy tylek i z udawanym fochem ide do garderoby.
-To za budzenie mnie o....O 9.00?! Co?!-slysze jej pisk i od razu sie smieje.
-No co?? Idziemy na zakupy!-smieje sie glosno wybierajac jakis stroj.
-Ale o 9.00?! Pojebalo cie?!-wchodze z powrotem do pokoju i widze dziewczyne naciagajaca na siebie koldre.
-No Mileyyyyy...-jecze opuszczajac bezradnie rece.-Ploooosieeee...-robie podkowke sciagajac z niej powoli nakrycie.
-Jest 9.00...-jeczy nie zadowolona.-Co ty o tak wczesnej poze chcesz robic?? Nie mozemy isc na przyklad o 15?-spoglada na mnie spod zmrozonych oczu.
-No ale ja jestem juz umowiona.-mowie obojetnie i odwracam sie w strone lazienki.
-No taaaak...Taaak... Z Bieber'kiem.-smieje sie zucajac we mnie poduszka a ja krece glowa i znikam za drzwiami.Ogarniam szybko swoj stan a poniej nazucam jakies ciuszki.Nie potrzebuje duzo czasu poniewaz to tylko zakupy.Nie mam ochoty sie stroic.Naciagam ulubiona bielizne a pozniej jakies luzne niebieskie spodnie z opuszczonym stanem.Do tego ubieram zwiewna biala koszule ktorej czesc przednia wciagam luzno w pasek spodni.Na nogi zakladam szare Supry komponujace ladnie z torba ktora zazucam na ramie.
-Ja jestem gotowa.-wychodze z lazienki zakladajac na nos swoje ukochane okulary pilotki.
-Ja rowniez.-Miley szczerzy sie szeroko okrecajac kilka razy.
-Wow.-moja mina musi byc teraz bezcenna.-Wygladasz...Wowwww...-podpieram sie jedna reka za bok.-Ty idziesz ze mna na szybkie zakupy czy na jakas gale,hmmmm??
-Cos ty!-macha reka siegajac bo swoj telefon.-Na gale wygladalabym o niebo lepiej.-chichocze ciagnac mnie za reke w strone drzwi.
-Michalel!-krzecze z kuchni jednak nic.-Kochanie?!
-Tak?-Tyga wylania sie zza drzwi pokoju goscinnego.Caly czas czuje zimno bijece z jego strony.Posyla Miley sztuczny usmiech i nawet na mnie nie spojrzy.
-My jedziemy na zakupy a pozniej musze zalatwic cos na miescie.-kiwam glowa nalewajac sobie do duzego,plastikowego kubka goracej kawy.
-O ktorej wrocisz??-syczy pod nosem a ja biorac swoj napoj skinam w strone kolezanki by szla za mna.
-Nie wiem...-wzruszam ramionami.-Moze po 20.00...Moze pozniej...-mrucze pod nosem i zbiegam na dol.-Pa!-nie slyszac odpowiedzi zamykam za nami drzwi i odwracam sie w strone Cyrus.-Lap.-rzucam jej kluczyki do Jeep'a usmiechajac sie szeroko.
-Mam prowadzic samochod Chris'a?!?!-piszczy odrzucajac mi przedmiot.-Nie!
-No Miley....-jecze ponownie zucajac w jej strone sprzecik.-Przeciez ja nie mam prawka..-marudze pod nosem.-Mimo ze potrafie prowadzic to nie moge.-wytykam jej jezyk i rzucam torbe na tylnie siedzenia a sama podciagam sie na rekach zwinnie wskakuje do auta.-No dalej!-krzycze uderzajac kilka razy w auto.
-Maruda...-przyjacilka robi to samo co ja i po chwli juz jedziemy w strone jakiegos pierwszego lepszego centrum handlowego.-A po co ty w ogole chcesz na te zakupy??-pyta gdy wjezdzamy juz na parking.
-Nie wiem...-smieje sie siegajac torbe.-Chce jakis stroj na dzis.-wzruszam ramionami.
-Chcesz sie odstawic na ta kawke z Justinem!-mowi oskarzycielsko a ja wyskakuje z auta gdy ona wyciaga kluczyki.
-Glupia ty.-krece glowa i przystaje na chwile wyciagajac z torebki dzwoniacy telefon.Widzac ze dzoni Justin spogladam rozbawiona na Miley ktora w jednej chwili staje obok mnie.
-No odbierz.Odbierz.-smieje sie wciskajac guzik od windy.Zawsze gdy jestemy na zakupach wybieramy parking podziemy poniewaz pozniej od razu mozna przejsc do ulubionych sklepow.
-Tak slucham?-usmiecham sie do siebie i patrze na Cyrus.
-Heeej piekna.-mimowolnie przygryzam warge co nie unika uwadze Miley.
-No heeej...Czemu dzownisz??
-Chodzi o to ze mam pewien pomysl na nasze popoludnie.
-Mmmm...A jakie masz plany?
-Niespodzianka.-smieje sie a ja wywracam oczami.Wchodzimy do windy i od razu wciskam przycisk z cyferka 3.To wlasnie na tym pietrze sa najelepsze sklepy.-Dzwonie zeby ci powiedziec ze masz wziac jakies wygpodne buty.
-Coo??-marszcze brwi.-Szpilki nie wchodza w gre??
-Pojedziemy w jedno miejsce gdzie w szpilkach nie bedzie ci zbyt wygodnie.
-Ugh...A na klinach?-pytam na nadzieja.
-Jesli dasz rade.-smieje sie.
-Dobra...-krece glowa.-Dam sobie rade.-chichocze slodko.
-To widzimy sie o 15.00.
-Tak jak ustalalismy...-usmiecham sie lapiac jedna reka za lokiec.-Pa Justin...
-Do zobaczenia piekna.-rozlaczam rozmowe i chowam telefon do torebki.
-Ahhh...Jacy wy jestescie slodcy.-Miley klaszcze w rece a ja wybucham smiechem.
-Tobie na serio na mozg jeblo...-krece glowa i ciagne ja w strone jednego z sklepow.
-No ale to troche takie romantyczne.-stwierdza.-Ty masz chlopaka,spotykacie sie po kryjomu,on organizuje niespodzianke...No przeciez to takie wspaniale!-krzyczy a oczy wszystkich osob kieruja sie w nasza strone.
-Przepraszam za nia.-usmiecham sie slodko skinajac w strone Miley.-Jest po prostu szczesliwa.-chichocze krecac glowa.Jakies dwie staruszki,widac ze nadziane,zaczely patrzec na nas krzywo i szeptac cos sobie na ucho.Olewam to i siegam po kilka kiecek ktore od razu wpadly mi w oko.-Ty cos kupujesz?-pytam Cyrus ktora zamiast wybierac ciuchy siedzi na sofie przed przebieralnia i czeka az wyjde.
-Nieee...-kreci glowa.-Dzis sobie daruje.
-I jak?-pierwsza sukienka byla koloru ciemnej czekolady,dluga do kostek i marszczona pod biustem,bez ramioczek.
-Next.-chichocze wracajac z powrotem do przymierzalni.Po zalozeniu chyba z 10 sukienek nie zdecydowalam sie na zadna.
-To ja juz nie wiem.-wyrzucam rece w powietrze krecac bezradnie glowa.
-A moze ubierzes spodniczke i jakis top?-proponuje moja towarzyszka usmiechajac sie szeroko.
-Podooooba mi sie ten pomysl...-Po jakis 4 godzinach,z pelnymi nareczami toreb wychodzimy z centrum cale rozesmiane i zadowolone.Wzycamy reklamowki na tyl auta i szybko same wskakujemy do srodka.Szczerze to jestem cholernie podekscytowana.Mam dosc ciaglego towarzystwa kumpli Michael'a...Ciagle chlanie,cpanie i jaranie...
-Jestesmy!-krzyczy Miley widzac ze ja nie jestem w humorze na odzywanie sie do mojego chlopaka.
-Spoko!-nawet nie pofatyguje sie by zejsc i przywitac sie z nami.Nie wazne...Krece bezradnie glowa i kieruje sie do swojego pokoju.
-Mam ochote na cos uroczego.-chichocze wyrzucajac wszystkie ciuchy z toreb na lozko.
-Zalezy ci naprawde az tak bardzo na tym Bieber'ze ze mosisz sie stroic??-Cyrus rzuca sie obok na lozku patrzac na mnie wymownie.
-Co?! Nieeee...-krece glowa.
-Chcesz zeby sie toba zachwycal...Mhmmmm....-kiwa glowa wydymajac usta.
-Jestes niemozliwa!-wywracam oczami.-Ughh...
-To ubierz sie nie zaleznie.Tak zeby nie pokazac iz naprawde ci zalezy.
-Ja mam chlopaka!
-Nie dlugo...-kreci glowa.-Od kiedy jest miedzy wami taka sytuacja,co?-kiwa na drzwi a z moich ust automatycznie znika usmiech.-Przeciez wiesz ze to nie jest normalna relacja...
-To ja w takim razie ide sie juz przebrac...-zgarniam pierwsze lepsze ciuchy i szybko znikam w lazience.-Chcesz to pogrzeb mi w szafie,szufladach lub laptopie! Rob co chesz...-smieje sie odkrecajac ciepla wode.Podrzebuje odprezajacej kapieli...Po prostu potrzebuje.Gdy wanna wypenia sie goraca ciecza.Zanurzamsie cala az po sam czubek nosa.Nurkuje przez pare minut a pozniej otwieram oczy i wynurzam twarz.Moj telefon znow zaczyna dzownic a ja wywracam oczami.Nawet chwili spokoju...Wzdycham i wyciagam reke by wziac urzadzenie.
-Whatsapp!-Bieber...
-Bedziesz dzonil co chwila?-smieje sie pod nosem.
-Mooooozeeee...-jego glos jest tak przyjemnie zachrypniety.-Co porabiasz?
-Leze w wannie pelnej goracej wody.-specjalnie nie sklamalam.Juz od dluzszego czasu nie bylam adorowana przez chlopaka.Tyga? Nieee....On raczej widzi mnie tylko jako zabawke.Czemu z nim jestem? Bo myslalam ze go kocham...Naprawde staralam sie przekonac to tej mysli...
-Kusisz...-wymruczal do sluchawki co wywolalo u mnie zagryzienie wargi.-Moze spotkamy sie za godzine??
-O 15.00 to o 15.00.-smieje sie pod nosem zanuzajac i wynurzajac reke.
-Nie mam szans zeby cie przekonac?
-Nie.-znow slodko chichocze.
-To w takim razie przypominam tylko zebys wziela wygodne buty.
-Tak,tak...MAMO.
-Policze sie z toba za to jak sie zobaczymy.
-Juz sie trzese Biebsie.-krece glowa.-Widzimy sie za poltorej godziny.-nie czekajac na slowa pozegnania rozlaczam rozmowe i klade uzadzenie obok wanny.Dokladnie myje swoje cialo i wlosy a pozniej wychodze okrywajac sie recznikiem.Kolejne czynnosci wykonuje w szybkim tepie poniewaz zostaje mi tylko 40 minut.Droga do kawiarni zajmie mi jakies 15...Do 20...Wiec w sumie nie mam za duzo czasu aby sie umalowac i dopracowac szczegoly.Ubrana wychodze z lazienki i zastaje siedzaca na lozku Miley ktora zawziecie cos szuka w laptopie.-Dosc nie zaleznie?-okrecam sie raz podnoszac rece.
-Wygladasz bosko.-przesyla mi buziaka w powietrzu zamykajac urzadzenie.-Siadaj...Zabawie sie w makijazystke.-zaciera rece szczerzac sie szeroko a ja poslusznie siadam na obrotowym krzesle przed toaletka w mojej garderobie.W niecale 10 minut jestem juz gotowa.Zegnam sie z przyjaciolka i zbiegam na dol.Nie chce zegnac sie z Michael'em.Nie mam na to w ogole ochoty.Bardzo mozliwe jest tez to ze go nie ma w domu.Kto to wie?Wcale nawet nie chce go widzec na oczy.Maszeruje zwawo w strone kawiarni i gdy jestem juz na miejscu az staje w bezruchu.To co widze przyprawia mnie o lzy...
_____________________________________________
Znowu was STRASZNIE przepraszam... Musialam sie uczyc poniewaz zglosilam sie z paru przedmiotow by zalapac ocen...Pozniej zrobilo mi sie masa problemow poniewaz moj przyjaciel jest w spiaczce...Sami rozumiecie...Czesto teraz przebywam w szpitalu :c...
Ten rozdzial mi sie w ogole nie podoba ale musi taki byc...Postaram sie dodac jak najszybciej! Obiecuje ze zrobie co w mojej mocy <3
Kocham was i mam nadzieje ze nie bedziecie na mnie zli iz ostatnio zadziej dodaje :c
-Patrys
sobota, 14 września 2013
Rozdzial 8
-Jak ci sie podobal wystep Miley?-pyta rozesmiany chlopak patrzac w moja strone.
-Wiesz...-usmiecham sie szerzej.-Twerk jest od zawsze ciekawym tancem.-smieje sie.-No zobacz...-odwracam sie do niego tylem i uginajac nogi w kolanach krece tylkiem.Lekko sie schylam dotykajac dlonmi podlogi a pozniej podksakuje londujac zgramnie znow na ugietych lekko nogach.Wszyscy bija mi brawo i gwizdza.Mina chlopak jest bezcenna.Ma szeroko otwarte oczy i usta.Nasze ciala przed chwila dzieliko kilka malych centymetrow, teraz jednak zwiekszylam ta odleglosc.
-Wow...-wyjekuje zdziwiony a ja sie smieje.
-Przepraszam za mojego towrzysza.-klade mu reke na ramieniu wciaz sie smiejac.-Lekko sie hmmm...Roproszyl.-smieje sie szeroko.-A wy lubicie ten rodzaj tanca?!-smieje sie glosno.Na sali slychac glosne "Yeah!''.-Powtorki nie bede robic.-nadal sie smieje.-Nie potrafie tak dobrze trzasc tylkiem.
-Ze jak?-w tym momencie Justin sie budzi.-Jeszcze tak dobrego twerkingu nie widzialem.-kreci glowa.
-Dobra dobra juz nie przesadzaj.-wywracam oczami smiejac sie.
-Najlepsza artystka roku...Hmm...Jaka ona powinna byc?-spoglada w moja strone.Pozwalamy sobie na takie pogawedki poniewaz tak nam kazano.Przeciagnac troszke jeszcze ta gale.
-Utalentowana.-wyliczam na palacach.-Pracowita.Zdolna...Hmm...-mysle dalej.
-Powinna dobrze tanczyc twerka.-smieje sie moj towrzysz.
-Faceci...-krece glowa.-A nominowne w tej kateogori sa...-zaczynam.-Miley Curys!
-Ooo...Ona twerka to pofrafi tanczyc.-slysze komentarz Biebsa i mimowolnie sie smieje leciutko.
-Nicki Minaj!-krzycze nastepne nazwisko.
-Coz...Minaj tanczy naprawde doooobrze.-porusza zabawnie brwiami a ja krece glowa.
-Rihanna!
-O RiRi tez jest dobra.
-Jessie J!!
-JJ...Oooo ona tez potrafi potrzac tyleczkiem.
-I Rita Ora!!-usmiecham sie szeroko.
-Ej! Rity twerkingu nie widzialem!-mowi oburzony.
-A to moja wina?-pytam ironicznie.
-Umowmy sie tak.-juz jestem ciekawa tego 'wspanialego' pomyslu pana Biebera.-Kobieta ktora zgarnie statuletke bedzie musiala zatanczyc z toba twerka.Ok?
-Przepraszam cie bardzo.-podpieram sie reka na biodrze.-Czemu ja mam znow krecic tylkiem?
-Poniewaaaaz...Yyy...-na sali slychac smiech chyba kazdej osoby wlacznie ze mna.
-No wlasnie Bieber.-rozczochruje mu wlosy.-Nie popatrzysz sobie.-wytyka mu jezyk.-Lepiej juz nie gadaj tyle tylko rob wstep.-szczerze sie slodko.
-Nagrode najlepszej,najwspanialszej i najukochanszej artystki roku zgarniaaaaa....-otwieram szybko koperte a Justin staje obok mnie tak ze ramieniem dotykam jego klaty.
-Nicki Minaj!!!!!-krzyczymy oboje a w tle slychac 'Freaks' Nicki z French Montana.Bujamy sie z chlopakiem w rytm szalonej muzyki i czekamy az Minaj do nas dotrze.Gdy wchodzi na scene wpadamy sobie w ramiona smiejac sie glosno.Pozniej przytula Biebera odbierajac od niego statuetke.Podaje jej mikrofon a ona nadal chichocze.
-Dziekuje wszystkim! Moim fanom,przyjaciolom,rodzinie,wytowrni,menagerowi...Dziekuje wam wszystkim!-krzyczy usmiechajac sie szeroko a na sali slychac glosne brawa.-To co Cher?-odwraca sie w moja strone.-Twerk?-wybucham smiechem i podchodze do niej.Obie uginamy lekko nogi i krecimy tylkami jak najlepiej.Jednak nie porownuje sie do niej.Z jej kragla pupa to ja nie moje sie rownac.Obydwie swietnie sie bawimy robiac rozne pozy i figury a widownia jest w szoku.Po chwili na scene wskakuje Miley i rozesmiana przylacza sie do nas.Smiechu co nie miara a nam az szkoda schodzic ze sceny.
-Dobranoc wszyskim!!-krzycze machajac zdumionym ludziom i we czworke schodzimy ze sceny.To jest naprawde epicka gala!Wchodzimy za kulisy i nadal smiejemy sie jak banda debili.Wracamy na swoje miejsca i zegnamy sie z Minaj jeszcze raz gratulujac jej wygranej.Odwracamy sie razem z Miley w strone Justina i krecimy rozbawione glowami.Wciaz nie mozemy opanowac sie po akcji na scenie.-No to sie zegamy.-usmiecham sie do niego a on odwzajemnia gest jednak w jego oczach widze lekkie zawiedzenie.
-Paaa Justin.-Cyrus przytula chlopaka a on od razu to odwzajemnia.-Jeszcze raz gratuluje.
-Wzajemnie.-puszcza jej oczko.-Mam nadzieje ze do szybkiego zobaczenia.-posyla jej kolejny usmiech.
-Zaczekam w samochodzie.-lapie mnie lekko za przed ramie spogladajac w moje oczy.Kiwam od razu glowa usmiechajac sie blado.Sama nie wiem czemu u mnie taka nagla zmiana humoru.Moze dlatego iz wiem ze w domu jest wsciekly Michael ktory ogladal cala gale.Przyjaciolka odchodzi usmiechajac sie szeroko
-No to do zobaczenia w studiu.-przenosze wzrok na jego twarz.
-Jutro nie ma proby,prawda?
-Nieee...-krece glowa.-Dzien wolnego.-wzruszam ramionami.
-To moze umuwimy sie na kawe?-pyta sposzczajac glowa.Usmiecham sie leciutko a w duchu jestem nawet zaskoczona jego propozycja.
-Pewnie...Czemu nie.-wzruszam ramionami jakby wszystko bylo mi jedno jednak ciesze sie iz bede mogla wyrwac sie z domu.Nawet jesli bede musiala zrobic to po kryjomu przed moim chlopakiem.
-Naprawde?-Justin unosi zdziwiony wzrok.
-No opowiesz mi co sie stalo miedzy toba a Gomez.-wytykam mu zabawnie jezyk.-Obiecales.
-Tak...Tak,wiem.-marudzi pod nosem.-To o 15.00?
-Mi pasuje.
-Przyjade po ciebie.-usmiecha sie a ja przestraszona otwieram oczy.
-Nie.-mowie machinalnie.-Spotkajmy sie juz na miejscu.-marszcze brwi.
-Yyy...Jak wolisz.-widze ze chlopak nie bardzo wiedzial o co chodzi.
-Spotkajmy sie w kawiarni 'Intelligentsia Caffee".-usmiecham sie slodko.
-To ta na Abbot Kinney Boulevard?
-Mhmm...-kiwam glowa.-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szybko caluje mnie w policzek co wywoluje u mnie slodki usmiech.
-No to paa...-mowie machajac mu lekko i nie pewnie reka.Odchodze do drzwi a gdy lekko odwracam glowe widze iz chlopak ciagle stoi w tym samym miejscu.Odprowadza mnie wzrokiem caly czas zadziornie sie usmiechajac.Mimowolnie przygryzam warge i szybko wychodze z budynku.Jadac do domu trwa cisza.Miley widzi ze nie za bardzo chce rozmawiac o tym co bylo na gali.Jestem pewna ze ona rowniez wyczula to napiecie miedzy mna a Bieberem.Siedze patrzac przez okno a w mojej glowie wciaz mam obrazek Justina.Kazdy moment z dzisiejszej uroczystosci.Kazdy usmiech,spojrzenie,slowo...
-Jestesmy...-mowi szofer otwierajac nam drzwi.Zgrabnie i szbko wyskakujemy przed moim domem.
-Wrocilam!-krzycze otwierajac drzwi i od razu tego zaluje.-Ehm...Wrocilysmy!-szybko sie poprawiam bo juz sobie wyobrazam jak Michael po raz kolejny sie na mnie drze.Szczerze? To boje sie zostac teraz z nim sama w domu po tym jak widzial co sie dzialo. Przeciez za tego twerka przed Justinem bedzie mnie wyzywal od dziwek i nie wiadomo czego jeszcze.
-Co jest?-Cyrus pyta mnie zauwazajac moje zaszkolne oczy i przerazenie wymalowane na twarzy.W tym momencie Tyga zbiega po schodach z wsciekla mina lecz gdy widzi moja towarzyszke od razu zmienia wyraz twarzy.
-Miley!-usmiecha sie do niej serdecznie.
-Czesc Michael...-rowniez usmiecha sie szeroko jednak doskonale wiem ze ten usmiech nie jest w ogole szczery.
-Hej kochanie.-chlopak po usciskaniu naszego goscia wita sie ze mna buziakiem...Tak bardzo agresywnym i lapczywym iz moge sie tylko spodziewac ze to bedzie wojna po wyjsciu dziewczyny z mojego domu.
-Hej...-szepcze lekko przerazona.Glos mi drzy wiec od razu udaje kaszel.Boje sie co kolwiek powiedziec widzac wzrok mojego chlopaka.Miley rowniez patrzy na niego nie pewnie a pozniej zerka na mnie.-My pojdziemy sie juz przebrac.-lapie szybko dziewczyne za reke ciagnac ja w strone schodow.-Dzisiaj spisz w goscinnym,dobrze?-pytam nie pewnie gdy juz jestesmy na schodach prowadzacych do mojego pokoju.Nie slysze niestety odpowiedzi ale juz mam wizje przed oczami jak Michael zaciska piesci oraz szczeke.Zatrzaskuje za nami drzwi i zamykam je na klucz.Zsowam sie po nich zakrywajac twarz dlonmi.Moja przyjaciolka jest tak zdezoriwntowana ze nie wie co sie dzieje.
-On cie krzywdzi?-pyta caly czas stojac w jednym miejscu.
-Co?? Nieeee.-ocieram lzy splywajace po moich policzkach i energicznie wstaje.
-Wiesz ze mozesz powiedziec mi wszystko.-lapie mnie za nadgarstek kiedy chce wejsc do garderoby.Spogladam najpierw na jej dlon a pozniej w jej oczy.Kiwam przeczaco glowa i przelykam sline.-Powiesz mi prawde? Cher nie mozesz sie tak katowac.-mowi wrecz rozpaczliwie.
-Nie ma takiej potrzeby...Dam sobie rade.
-A ty jak zawsze swoje.-wyrzuca rece w powietrze wywracajac oczami.-Dziewczyno...Masz 16 lat! Daj sobie pomoc szczegolnie ze jestem twoja przyjaciolka!
-To nie jest potrzebne!-w moich oczach po raz kolejny zbieraja sie lzy.
-Wlasnie ze jest! Do cholery!Martwie sie o ciebie!
-Dobra...-szepcze wykonczona.-Opowiem ci tylko najpierw sie ogarnijmy...-skinam w kierunku lazienki.
-Obiecujesz?-doskonale wie iz ja nigdy nie lamie obietnic.Mimo ze chwile sie wacham i tak jestem swiadome tego ze jej sie wygadam.
-Obiecuje...-puszcza moj nadgarstek a ja kieruje sie do garderoby po nasze pizamy.-Trzymaj.-zucam w jej strone ciuszek a pozniej skinam w strone lazienki.Gdy ona korzysta z tej mojej ja wymykam sie po kryjomu do tej na dole.Na moje szczescie Michael prawdopodobnie siedzi w pokoju.Ufff...Zazywam szybkiego prysznica dokladnie obmywajac swoje cialo kokosowym zelem.Wlosy myje plynem z odrzywka a pozniej splukuje wszystko chlodna woda.Gdy wychodze z pomieszczenia juz przebrana rozgladam sie czy ktos jest na korytarzu.Szybciutko wbiegam do pokoju i znow zamykam go na klucz.Cyrus patrzy na mnie jak na wariatke siedzac na lozku z moim laptopem na kolanach.
-Gadaj.-mowi surowo zamykajac sprzed.-O co tu do kurwy nedzy chodzi.-poklepuje miejsce obok siebie a ja zucajac ciuchy na fotel klade sie na lozku obok niej.Jednak nie otwieram ust,po prostu patrze w sufit.-No dalej...Ja juz nic nie pojmuje.
-To zaczelo sie kiedy...
________________________________________________
Przepraszam! Jest mi cholernie glupio ze nic nie dodawalam.Powod jest taki ze najpierw odrabialam lekcje ktore zadali nam na wakacje a 11-ego zaczela sie szkola...No i sami wiecie jak to jest. Co prawda to juz moja ostatnia kl gimnazjum ale jakos tak po prostu emocje mnie trzymaly xD A po za tym w mojej klasie jest chlopak w ktorym kocham sie juz od 2 lat wiec sami musicie mnie zrozumiec <zawstydzony> No nic... Rozdzial mam nadzieje ze sie wam podoba i ze nie jestescie na mnie zli za to ze nie dodawalam tak dlugo.
Naprawde was baaaaaaaaaaardzo,z calego serca przepraszam!
Kocham Was! <3
-Patrys
-Wiesz...-usmiecham sie szerzej.-Twerk jest od zawsze ciekawym tancem.-smieje sie.-No zobacz...-odwracam sie do niego tylem i uginajac nogi w kolanach krece tylkiem.Lekko sie schylam dotykajac dlonmi podlogi a pozniej podksakuje londujac zgramnie znow na ugietych lekko nogach.Wszyscy bija mi brawo i gwizdza.Mina chlopak jest bezcenna.Ma szeroko otwarte oczy i usta.Nasze ciala przed chwila dzieliko kilka malych centymetrow, teraz jednak zwiekszylam ta odleglosc.
-Wow...-wyjekuje zdziwiony a ja sie smieje.
-Przepraszam za mojego towrzysza.-klade mu reke na ramieniu wciaz sie smiejac.-Lekko sie hmmm...Roproszyl.-smieje sie szeroko.-A wy lubicie ten rodzaj tanca?!-smieje sie glosno.Na sali slychac glosne "Yeah!''.-Powtorki nie bede robic.-nadal sie smieje.-Nie potrafie tak dobrze trzasc tylkiem.
-Ze jak?-w tym momencie Justin sie budzi.-Jeszcze tak dobrego twerkingu nie widzialem.-kreci glowa.
-Dobra dobra juz nie przesadzaj.-wywracam oczami smiejac sie.
-Najlepsza artystka roku...Hmm...Jaka ona powinna byc?-spoglada w moja strone.Pozwalamy sobie na takie pogawedki poniewaz tak nam kazano.Przeciagnac troszke jeszcze ta gale.
-Utalentowana.-wyliczam na palacach.-Pracowita.Zdolna...Hmm...-mysle dalej.
-Powinna dobrze tanczyc twerka.-smieje sie moj towrzysz.
-Faceci...-krece glowa.-A nominowne w tej kateogori sa...-zaczynam.-Miley Curys!
-Ooo...Ona twerka to pofrafi tanczyc.-slysze komentarz Biebsa i mimowolnie sie smieje leciutko.
-Nicki Minaj!-krzycze nastepne nazwisko.
-Coz...Minaj tanczy naprawde doooobrze.-porusza zabawnie brwiami a ja krece glowa.
-Rihanna!
-O RiRi tez jest dobra.
-Jessie J!!
-JJ...Oooo ona tez potrafi potrzac tyleczkiem.
-I Rita Ora!!-usmiecham sie szeroko.
-Ej! Rity twerkingu nie widzialem!-mowi oburzony.
-A to moja wina?-pytam ironicznie.
-Umowmy sie tak.-juz jestem ciekawa tego 'wspanialego' pomyslu pana Biebera.-Kobieta ktora zgarnie statuletke bedzie musiala zatanczyc z toba twerka.Ok?
-Przepraszam cie bardzo.-podpieram sie reka na biodrze.-Czemu ja mam znow krecic tylkiem?
-Poniewaaaaz...Yyy...-na sali slychac smiech chyba kazdej osoby wlacznie ze mna.
-No wlasnie Bieber.-rozczochruje mu wlosy.-Nie popatrzysz sobie.-wytyka mu jezyk.-Lepiej juz nie gadaj tyle tylko rob wstep.-szczerze sie slodko.
-Nagrode najlepszej,najwspanialszej i najukochanszej artystki roku zgarniaaaaa....-otwieram szybko koperte a Justin staje obok mnie tak ze ramieniem dotykam jego klaty.
-Nicki Minaj!!!!!-krzyczymy oboje a w tle slychac 'Freaks' Nicki z French Montana.Bujamy sie z chlopakiem w rytm szalonej muzyki i czekamy az Minaj do nas dotrze.Gdy wchodzi na scene wpadamy sobie w ramiona smiejac sie glosno.Pozniej przytula Biebera odbierajac od niego statuetke.Podaje jej mikrofon a ona nadal chichocze.
-Dziekuje wszystkim! Moim fanom,przyjaciolom,rodzinie,wytowrni,menagerowi...Dziekuje wam wszystkim!-krzyczy usmiechajac sie szeroko a na sali slychac glosne brawa.-To co Cher?-odwraca sie w moja strone.-Twerk?-wybucham smiechem i podchodze do niej.Obie uginamy lekko nogi i krecimy tylkami jak najlepiej.Jednak nie porownuje sie do niej.Z jej kragla pupa to ja nie moje sie rownac.Obydwie swietnie sie bawimy robiac rozne pozy i figury a widownia jest w szoku.Po chwili na scene wskakuje Miley i rozesmiana przylacza sie do nas.Smiechu co nie miara a nam az szkoda schodzic ze sceny.
-Dobranoc wszyskim!!-krzycze machajac zdumionym ludziom i we czworke schodzimy ze sceny.To jest naprawde epicka gala!Wchodzimy za kulisy i nadal smiejemy sie jak banda debili.Wracamy na swoje miejsca i zegnamy sie z Minaj jeszcze raz gratulujac jej wygranej.Odwracamy sie razem z Miley w strone Justina i krecimy rozbawione glowami.Wciaz nie mozemy opanowac sie po akcji na scenie.-No to sie zegamy.-usmiecham sie do niego a on odwzajemnia gest jednak w jego oczach widze lekkie zawiedzenie.
-Paaa Justin.-Cyrus przytula chlopaka a on od razu to odwzajemnia.-Jeszcze raz gratuluje.
-Wzajemnie.-puszcza jej oczko.-Mam nadzieje ze do szybkiego zobaczenia.-posyla jej kolejny usmiech.
-Zaczekam w samochodzie.-lapie mnie lekko za przed ramie spogladajac w moje oczy.Kiwam od razu glowa usmiechajac sie blado.Sama nie wiem czemu u mnie taka nagla zmiana humoru.Moze dlatego iz wiem ze w domu jest wsciekly Michael ktory ogladal cala gale.Przyjaciolka odchodzi usmiechajac sie szeroko
-No to do zobaczenia w studiu.-przenosze wzrok na jego twarz.
-Jutro nie ma proby,prawda?
-Nieee...-krece glowa.-Dzien wolnego.-wzruszam ramionami.
-To moze umuwimy sie na kawe?-pyta sposzczajac glowa.Usmiecham sie leciutko a w duchu jestem nawet zaskoczona jego propozycja.
-Pewnie...Czemu nie.-wzruszam ramionami jakby wszystko bylo mi jedno jednak ciesze sie iz bede mogla wyrwac sie z domu.Nawet jesli bede musiala zrobic to po kryjomu przed moim chlopakiem.
-Naprawde?-Justin unosi zdziwiony wzrok.
-No opowiesz mi co sie stalo miedzy toba a Gomez.-wytykam mu zabawnie jezyk.-Obiecales.
-Tak...Tak,wiem.-marudzi pod nosem.-To o 15.00?
-Mi pasuje.
-Przyjade po ciebie.-usmiecha sie a ja przestraszona otwieram oczy.
-Nie.-mowie machinalnie.-Spotkajmy sie juz na miejscu.-marszcze brwi.
-Yyy...Jak wolisz.-widze ze chlopak nie bardzo wiedzial o co chodzi.
-Spotkajmy sie w kawiarni 'Intelligentsia Caffee".-usmiecham sie slodko.
-To ta na Abbot Kinney Boulevard?
-Mhmm...-kiwam glowa.-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szybko caluje mnie w policzek co wywoluje u mnie slodki usmiech.
-No to paa...-mowie machajac mu lekko i nie pewnie reka.Odchodze do drzwi a gdy lekko odwracam glowe widze iz chlopak ciagle stoi w tym samym miejscu.Odprowadza mnie wzrokiem caly czas zadziornie sie usmiechajac.Mimowolnie przygryzam warge i szybko wychodze z budynku.Jadac do domu trwa cisza.Miley widzi ze nie za bardzo chce rozmawiac o tym co bylo na gali.Jestem pewna ze ona rowniez wyczula to napiecie miedzy mna a Bieberem.Siedze patrzac przez okno a w mojej glowie wciaz mam obrazek Justina.Kazdy moment z dzisiejszej uroczystosci.Kazdy usmiech,spojrzenie,slowo...
-Jestesmy...-mowi szofer otwierajac nam drzwi.Zgrabnie i szbko wyskakujemy przed moim domem.
-Wrocilam!-krzycze otwierajac drzwi i od razu tego zaluje.-Ehm...Wrocilysmy!-szybko sie poprawiam bo juz sobie wyobrazam jak Michael po raz kolejny sie na mnie drze.Szczerze? To boje sie zostac teraz z nim sama w domu po tym jak widzial co sie dzialo. Przeciez za tego twerka przed Justinem bedzie mnie wyzywal od dziwek i nie wiadomo czego jeszcze.
-Co jest?-Cyrus pyta mnie zauwazajac moje zaszkolne oczy i przerazenie wymalowane na twarzy.W tym momencie Tyga zbiega po schodach z wsciekla mina lecz gdy widzi moja towarzyszke od razu zmienia wyraz twarzy.
-Miley!-usmiecha sie do niej serdecznie.
-Czesc Michael...-rowniez usmiecha sie szeroko jednak doskonale wiem ze ten usmiech nie jest w ogole szczery.
-Hej kochanie.-chlopak po usciskaniu naszego goscia wita sie ze mna buziakiem...Tak bardzo agresywnym i lapczywym iz moge sie tylko spodziewac ze to bedzie wojna po wyjsciu dziewczyny z mojego domu.
-Hej...-szepcze lekko przerazona.Glos mi drzy wiec od razu udaje kaszel.Boje sie co kolwiek powiedziec widzac wzrok mojego chlopaka.Miley rowniez patrzy na niego nie pewnie a pozniej zerka na mnie.-My pojdziemy sie juz przebrac.-lapie szybko dziewczyne za reke ciagnac ja w strone schodow.-Dzisiaj spisz w goscinnym,dobrze?-pytam nie pewnie gdy juz jestesmy na schodach prowadzacych do mojego pokoju.Nie slysze niestety odpowiedzi ale juz mam wizje przed oczami jak Michael zaciska piesci oraz szczeke.Zatrzaskuje za nami drzwi i zamykam je na klucz.Zsowam sie po nich zakrywajac twarz dlonmi.Moja przyjaciolka jest tak zdezoriwntowana ze nie wie co sie dzieje.
-On cie krzywdzi?-pyta caly czas stojac w jednym miejscu.
-Co?? Nieeee.-ocieram lzy splywajace po moich policzkach i energicznie wstaje.
-Wiesz ze mozesz powiedziec mi wszystko.-lapie mnie za nadgarstek kiedy chce wejsc do garderoby.Spogladam najpierw na jej dlon a pozniej w jej oczy.Kiwam przeczaco glowa i przelykam sline.-Powiesz mi prawde? Cher nie mozesz sie tak katowac.-mowi wrecz rozpaczliwie.
-Nie ma takiej potrzeby...Dam sobie rade.
-A ty jak zawsze swoje.-wyrzuca rece w powietrze wywracajac oczami.-Dziewczyno...Masz 16 lat! Daj sobie pomoc szczegolnie ze jestem twoja przyjaciolka!
-To nie jest potrzebne!-w moich oczach po raz kolejny zbieraja sie lzy.
-Wlasnie ze jest! Do cholery!Martwie sie o ciebie!
-Dobra...-szepcze wykonczona.-Opowiem ci tylko najpierw sie ogarnijmy...-skinam w kierunku lazienki.
-Obiecujesz?-doskonale wie iz ja nigdy nie lamie obietnic.Mimo ze chwile sie wacham i tak jestem swiadome tego ze jej sie wygadam.
-Obiecuje...-puszcza moj nadgarstek a ja kieruje sie do garderoby po nasze pizamy.-Trzymaj.-zucam w jej strone ciuszek a pozniej skinam w strone lazienki.Gdy ona korzysta z tej mojej ja wymykam sie po kryjomu do tej na dole.Na moje szczescie Michael prawdopodobnie siedzi w pokoju.Ufff...Zazywam szybkiego prysznica dokladnie obmywajac swoje cialo kokosowym zelem.Wlosy myje plynem z odrzywka a pozniej splukuje wszystko chlodna woda.Gdy wychodze z pomieszczenia juz przebrana rozgladam sie czy ktos jest na korytarzu.Szybciutko wbiegam do pokoju i znow zamykam go na klucz.Cyrus patrzy na mnie jak na wariatke siedzac na lozku z moim laptopem na kolanach.
-Gadaj.-mowi surowo zamykajac sprzed.-O co tu do kurwy nedzy chodzi.-poklepuje miejsce obok siebie a ja zucajac ciuchy na fotel klade sie na lozku obok niej.Jednak nie otwieram ust,po prostu patrze w sufit.-No dalej...Ja juz nic nie pojmuje.
-To zaczelo sie kiedy...
________________________________________________
Przepraszam! Jest mi cholernie glupio ze nic nie dodawalam.Powod jest taki ze najpierw odrabialam lekcje ktore zadali nam na wakacje a 11-ego zaczela sie szkola...No i sami wiecie jak to jest. Co prawda to juz moja ostatnia kl gimnazjum ale jakos tak po prostu emocje mnie trzymaly xD A po za tym w mojej klasie jest chlopak w ktorym kocham sie juz od 2 lat wiec sami musicie mnie zrozumiec <zawstydzony> No nic... Rozdzial mam nadzieje ze sie wam podoba i ze nie jestescie na mnie zli za to ze nie dodawalam tak dlugo.
Naprawde was baaaaaaaaaaardzo,z calego serca przepraszam!
Kocham Was! <3
-Patrys
niedziela, 8 września 2013
The Versatile Blogger Award!!
Zasady:
1)Nominowana osoba pokazuje nagrode.
2)Dziekuje za nominacje.
3)Ujawnia 7 faktow o sobie.
4)Nominuje 10 blogow.
5)Informuje nominowane blogi o nominacji.

Podziekowanie:
Dziekuje z calego serca dziewczynom przez ktore zostalam nominowana.Mianowicie autorce bloga: http://one-direction-opowiadanie-liam.blogspot.it/
i bloga :http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
Dziekuje Wam!! Nparawde nie spodziwalam sie nominacji! <3 Jestem wzruszona tym i naprawde zaskoczona.
DZIĘKUJE!
7 faktow o mnie! ^^
- Ciezko o moje zaufanie i o to bym kogokolwiek polubila.
- Mam olewawcze podejscie do zycia.
- Jestem jak magnes przyciagajacy same klopoty.
- Pyskata,chamska,bezczelna,zamknieta w sobie itp...
- Kocham buty!! ^^ Szczegolnie skytop *o*
- Ludze twierdza ze jestem zla osoba i praktycznie zawsze mnie skreslaja juz na samym poczatku.
- Prawda jest taka iz faktycznie jestem zla osoba ^^ Nie pytajcie dlaczego...Przysiegam ze nie chcecie tego wiedziec ;)
Blogi ktore nominuje:
- http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
- http://believejinbyourdreams.blogspot.it/
- http://believefourbeliebers.blogspot.it/
- http://impossible-bieberfever-yeep.blogspot.it/
- http://my-story-with-justin-bieber.blogspot.it/
- http://friendship-or-love-or-something-more.blogspot.it/
- http://believe--in--my--dreams.blogspot.it/
- http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.it/
- http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
- http://fear-bitch.blogspot.it/
piątek, 6 września 2013
Rozdzial 7
-Teraz Miley?-pytam gdy juz sie od siebie oderwalismy.
-Tak.-szczerzy sie szeroko.
-Ciekawa jestem co tym razem odpierdzieli...-krece glowa smiejac sie lekko.-Znajac Miley to zapamietamy ta gale na baaardzo dlugo.-w tym momencie wybiega moja kolezanka.Spiewa swoj kawalek 'We can't stop' a my z Justinem spiewamy z nia.Bawimy sie swietnie patrzac jak Cyrus rusza sie po scenie dosc kontrowersyjnie.Gdy piosenka sie konczy dziewczyna zdziera z siebie dotychczasowe ubranie i zostaje w ze tak powiem samej bieliznie.Z glosnikow slychac "Blurred Lines' a na scene wchodzi Robin Thicke.Jestem zszokowana juz samym strojem Miley a to jak tanczy przed mezczyzna mnie po prostu wbija w ziemie.Razem z Justinem od razu stanelismy wpatrujac sie w scene z otwartymi buziami.Przestalismy na moment wyglupiac sie tanczac i po prostu oniemielismy.Jednak nasza kolezanka bawila sie w najlepsze tanczac twerk.Widzac jej usmiech zaczelismy sie smiac,krzyczec i gwizdac razem z Bieberem tanczac do piosenki.Reszta sali byla oszolomiona caly czas.Will Smith i jego rodzina az usiedli z wrazenia,Smith i Gomzez wymachiwaly zniesmaczone glowami zachowujac sie jak damulki a 1D usmiechalo sie ruszajac lekko w rytm piosenki.Gdy wystep sie skonczyl razem z Biebsem opadlismy na fotele.
-Ona jest mocna.-smieje sie chlopak.
-Mowilam ze cos odpierdoli.-krece glowa.-Nie spodziewalam sie jednak ze az tak jej odwala.
-Co na to media?
-Wiesz ze ma to gleboko w powazaniu.-wzruszam ramionami.-Jak ci sie podobal jej wystep?-smieje sie podpierajac reka na oparciu.
-Haha...Mi sie podobalo.Pokazala ze robi co chce i nic ja nie obchodzi.Cala Miley.
-Podzielam twoje zdanie.-skinam glowa i w tamtym momencie widze kolezanke.Szybko sie podnosze i podbiegam zucajac jej sie na szyje.
-Czyli sie podobalo?-smieje sie sciskajac mnie w pasie.
-Bylas zajebista!-macham reka pstrykajac palcami.
-Nie sadzisz ze lekko przegielam?-marszczy lekko oczy.
-Zalujesz?
-Nieee...-kreci glowa tak energicznie ze az jej cos strzyka.
-No wlasnie.Jesli niczego nie zalujesz to znaczy ze nie przegielas.-wytykam jej jezyk.-Mi sie podobalo.-chichocze.Siedamy na swoje miejsca smiejac sie caly czas.
-Gratuluje Justin.-nasza skandalistka posyla chlopakow szczery usmiech.
-Dzieki.-puszcza jej oczko.-Swietny wystep.
-Hah...Dziekuuuuje.-rusza zabawnie brawiami.Ogladamy wystep Ne-Yo bujajac sie w rytm.Po tym wystepie zostala wreczona statuetka dla debiutanta ktora otrzymal Austin Mahone...Czy jakos tak.Nie znam go i jakos mnie nie interesuje...
-Chodz.-Justin lapie mnie za reke i podrywamy sie do gory.-Musimy sie przygotowac.
-To juz ostatnia nagroda?-pytam pozwalajac sie prowadzic chlopakow.
-Owszem.-skina glowa.
-Czyli w sumie zgarnales...Hmm...-staram sie przypomniec sobie ile razy widzialam Biebsa na scenie.
-Wszystkie cztery statuetki do ktorych bylem nominowany.-szczerzy sie caly czas brnac do przodu.
-Najlepszy artysta roku,najlepsi fani,najbardziej udzielajaca sie slawa w sieci... i?
-Najlepszy image.
-Jeszcze raz gratuluje.-usmiecham sie sciskajac mocniej jego dlon i dopiero w tamtym momencie uswiadamiam sobie iz caly czas mamy splecione palce.
-Dzieki.-zatrzymuje sie gwaltownie a ja prawie na niego wpadam.-To tutaj.-usmiecha sie przepuszczajac mnie w drzwiach.Moim oczok ukazuje sie sporych rozmiarow pokoj wypelniony przeroznymi ciuchami,kosmetykami i innymi pierdolami.-Wiec tak...-sieda na sofie poklepujac miejsce obok siebie jednak ja wsuwam swoja pupe na blat stolu.-Ty chcesz wreczyc statuetke?
-Mi to obojetne.-wzruszam ramionami.
-W takim razie ty to robisz bo ja nie lubie...-kreci glowa.-Ja robie wstep a ty dokanczasz i wyczytujesz ok?
-Jak ci pasuje...-mrukam.
-Co jest?-wstaje podchodzac do mnie blizej.
-Nic.-krece glowa.-Po prostu tak jakos.-wzruszam ramionami.Chlopak lapie moj podbrudek w swoje palce i kieruja moja glowe tak abym na niego popatrzyla.
-Nie smuc sie proszeee...-usmiecha sie pokrzepiajaco.
-A co ci tak zalezy?Nic mi nie jest.
-Jakos nie sadze...-mowi lekko zamyslony.
-Poklocilam sie lekko z Michael'em,zadowolony?-wkurzylam sie lekko za tak nwypytywal.-Tyle powinno ci wystarczyc.-dodaja lekko syczac.
-Przepraszam nie powinienem nalegac.
-No nie powinienes.
-Po prostu nie lubie cie smutnej.
-Ty mnie w ogole nie lubisz.-wytykam mu jezyk i zeskakuje.Wymijajac chlopaka podchodze do lustra i przegladam sie kontrolujac moj make up.
-Wygladasz slicznie nie masz co sprawdzac.-slysze jego glos.-I ku twojemu zdziweniu to cie polubilem.
-Slucham?-odwracam sie gwaltownie.-Justin Bieber,wielka swiatowa gwiazda mnie lubi? Mnieeeee?-pokazuje na siebie rekoma.-16-nastolatke ktora go tak wkurza?-mowie z udwanym zdziwieniem a on posyla mi znudzone spojrzenie.
-Wez przestan...-wywraca oczami rozkladajac sie na sofie.
-Posun sie.-kiwam glowa na jego nogi a on przeklada je na stolik przed nim.Siadam wugodnie i odchylam glowe na oparcie patrzac w sufit.Siedzimy przez chwile w ciszy a ja czuje na sobie wzrok Justina jednak udaje ze tego nie dostrzegam i dalej sie gapie bezczynnie.W jednej chwili slyszymy pukanie i do pokoju wchodzi ta sama kobieta z ktora wczesniej rozmawialam.
-Tutaj macie statuetke.-stawia na stoliku przedmiot.-A tutaj sa winiki.-zuca obok kartke.Nie otwierajcie jej do poki nie wyjdziecie na scene.-spoglada surowo.-Jasne?
-Jasne.-odpowiadamy chorkiem.
-Macie 5 minut i chodzcie za kulisy.-wychodzi zamykajac za soba drzwi a my szybko lapiemy za kartke.
-Hejjj...-smieje sie uderzajac w jego dlon.-To ja mam wyczytywac wiec ja odworze pierwsza.-wytykam mu jezyk i zabieram koperte przyciagajac ja do siebie.Bieber siedzi smiejac sie a po chwili probuje mi ja wyciagnac.Polozylam sie na plecach zaslaniajac sie kolanami tak zeby ograniczyc chlopakowi ruchy.Chichoczac patrze na jego rucy a ten kleka za moimi nogami i nachyle sie probujac wyrwac mi kartke.-Juuuustin....-jecze ciagle sie smiejac.-Zlaz ze mnie bo zaczne sie drzec.-smieje sie.
-No ale oodaj mi tooo.-prubuje znow zabrac mi kartke jednak ja wyciagam reke w ktorej ja trzymam za glowe.Bieber reka rozchyla moje kolana i wygodniej sie prawie na mnie kladzie.Smieje sie jeszcze bardziej a on wyciaga sie by zlapac koperte.
-Zlaz ze mnie!-spycham go smiejac sie glosno.Mimo prob i staran on jest silniejszy ode mnie.Wysuwam sie delikatnie spod niego i uciskam w drogi kat pokoju.Justin od razu reaguje i wstaje zucajac sie za mna.Odwracam sie do niego tylem i szybko otwieram list.Ten lapie mnie w talii i podnoszac do gory obraca kilkanascie razy w okol naszej osi.Smieje sie przy tym a po jego usmiechnietej minie stwierdzam ze jemu torturowanie mnie tez sprawie przyjemnosc.-Postaw mnie!
-Otwieramy razem.
-W snach Bieber!-wyrywam sie z jego objec i szybko wybiegam na korytarz.-Statuetka!-krzycze biegnac przed siebie a chlopak z grymasem na twarzy zatrzymuje sie i zawraca po posarzek.W tym czasie ja juz stoje obok tej kobiety ktorej imienia niestety nie pamietam i staram sie uspokoic moj oddech.Gdy dobiega Justin lapie mnie w talii.
-Wracamy pod pretekstem zapomnienia telefonu i otwieramy razem.-szepcze mi do ucha.
-Nie..-chichocze pod nosem.-I wez reke.-zrzucam jego dlon caly czas sie smiejac.Jacys mezczyzni umieszczaja nam mikrofony a po chwili mozemy juz wchodzic.
-A nagrode najlepszej artyski roku wrecza...Cher Lloyd i Justin Bieber!!!
Odslania sie mala kurtyna a my caly czas rozesmiani wychodzimy spogladajac co chwila w swoja strone.Macham usmiechajac sie szeroko.Gdy dochodzimy do takiej jakby wysepki czekamy az wszystkie brawa i krzyki ucichnom.
-Dobry worczor!-krzyczy Bieber a piski automatycznie sie nasilaja.Rozgladam sie po sali trzymajac caly czas kartke a Justin statuetke.
-Witamy wszystkich!-usmiecham sie szeroko.
______________________________________________________
Hahahahaha nic nie mowie :D Wiem troszke przegielam.... xD Przepraszam :* Mam nadzieje ze mi wybaczycie :P Wypowiedzcie sie w komach co sadzicie o takim rozdziale xD
Polecam bloga mojej dobrej przyjaciolki: http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
Osobiscie uwazam ze jest naprawde dobry ;) Zachecam do czytania.
Nie wiem kiedy bedzie nastepny...Przepraszam ale musze mase lekcji na 11-ego odrobic bo to pierwszy dzien sql i mam sporo problemow :c Ale w kazdym momencie moze pojawic sie rozdzial. Kto to wie xD
Chcialam wam tez powiedziec iz ostatnio ciezko jest z moja wena dlatego bardzo was przepraszam.Rozdzial dodam kiedy tylko bede mogla.
Komentujcie!!
Kocham Was!! <3
-Patrys.
-Tak.-szczerzy sie szeroko.
-Ciekawa jestem co tym razem odpierdzieli...-krece glowa smiejac sie lekko.-Znajac Miley to zapamietamy ta gale na baaardzo dlugo.-w tym momencie wybiega moja kolezanka.Spiewa swoj kawalek 'We can't stop' a my z Justinem spiewamy z nia.Bawimy sie swietnie patrzac jak Cyrus rusza sie po scenie dosc kontrowersyjnie.Gdy piosenka sie konczy dziewczyna zdziera z siebie dotychczasowe ubranie i zostaje w ze tak powiem samej bieliznie.Z glosnikow slychac "Blurred Lines' a na scene wchodzi Robin Thicke.Jestem zszokowana juz samym strojem Miley a to jak tanczy przed mezczyzna mnie po prostu wbija w ziemie.Razem z Justinem od razu stanelismy wpatrujac sie w scene z otwartymi buziami.Przestalismy na moment wyglupiac sie tanczac i po prostu oniemielismy.Jednak nasza kolezanka bawila sie w najlepsze tanczac twerk.Widzac jej usmiech zaczelismy sie smiac,krzyczec i gwizdac razem z Bieberem tanczac do piosenki.Reszta sali byla oszolomiona caly czas.Will Smith i jego rodzina az usiedli z wrazenia,Smith i Gomzez wymachiwaly zniesmaczone glowami zachowujac sie jak damulki a 1D usmiechalo sie ruszajac lekko w rytm piosenki.Gdy wystep sie skonczyl razem z Biebsem opadlismy na fotele.
-Ona jest mocna.-smieje sie chlopak.
-Mowilam ze cos odpierdoli.-krece glowa.-Nie spodziewalam sie jednak ze az tak jej odwala.
-Co na to media?
-Wiesz ze ma to gleboko w powazaniu.-wzruszam ramionami.-Jak ci sie podobal jej wystep?-smieje sie podpierajac reka na oparciu.
-Haha...Mi sie podobalo.Pokazala ze robi co chce i nic ja nie obchodzi.Cala Miley.
-Podzielam twoje zdanie.-skinam glowa i w tamtym momencie widze kolezanke.Szybko sie podnosze i podbiegam zucajac jej sie na szyje.
-Czyli sie podobalo?-smieje sie sciskajac mnie w pasie.
-Bylas zajebista!-macham reka pstrykajac palcami.
-Nie sadzisz ze lekko przegielam?-marszczy lekko oczy.
-Zalujesz?
-Nieee...-kreci glowa tak energicznie ze az jej cos strzyka.
-No wlasnie.Jesli niczego nie zalujesz to znaczy ze nie przegielas.-wytykam jej jezyk.-Mi sie podobalo.-chichocze.Siedamy na swoje miejsca smiejac sie caly czas.
-Gratuluje Justin.-nasza skandalistka posyla chlopakow szczery usmiech.
-Dzieki.-puszcza jej oczko.-Swietny wystep.
-Hah...Dziekuuuuje.-rusza zabawnie brawiami.Ogladamy wystep Ne-Yo bujajac sie w rytm.Po tym wystepie zostala wreczona statuetka dla debiutanta ktora otrzymal Austin Mahone...Czy jakos tak.Nie znam go i jakos mnie nie interesuje...
-Chodz.-Justin lapie mnie za reke i podrywamy sie do gory.-Musimy sie przygotowac.
-To juz ostatnia nagroda?-pytam pozwalajac sie prowadzic chlopakow.
-Owszem.-skina glowa.
-Czyli w sumie zgarnales...Hmm...-staram sie przypomniec sobie ile razy widzialam Biebsa na scenie.
-Wszystkie cztery statuetki do ktorych bylem nominowany.-szczerzy sie caly czas brnac do przodu.
-Najlepszy artysta roku,najlepsi fani,najbardziej udzielajaca sie slawa w sieci... i?
-Najlepszy image.
-Jeszcze raz gratuluje.-usmiecham sie sciskajac mocniej jego dlon i dopiero w tamtym momencie uswiadamiam sobie iz caly czas mamy splecione palce.
-Dzieki.-zatrzymuje sie gwaltownie a ja prawie na niego wpadam.-To tutaj.-usmiecha sie przepuszczajac mnie w drzwiach.Moim oczok ukazuje sie sporych rozmiarow pokoj wypelniony przeroznymi ciuchami,kosmetykami i innymi pierdolami.-Wiec tak...-sieda na sofie poklepujac miejsce obok siebie jednak ja wsuwam swoja pupe na blat stolu.-Ty chcesz wreczyc statuetke?
-Mi to obojetne.-wzruszam ramionami.
-W takim razie ty to robisz bo ja nie lubie...-kreci glowa.-Ja robie wstep a ty dokanczasz i wyczytujesz ok?
-Jak ci pasuje...-mrukam.
-Co jest?-wstaje podchodzac do mnie blizej.
-Nic.-krece glowa.-Po prostu tak jakos.-wzruszam ramionami.Chlopak lapie moj podbrudek w swoje palce i kieruja moja glowe tak abym na niego popatrzyla.
-Nie smuc sie proszeee...-usmiecha sie pokrzepiajaco.
-A co ci tak zalezy?Nic mi nie jest.
-Jakos nie sadze...-mowi lekko zamyslony.
-Poklocilam sie lekko z Michael'em,zadowolony?-wkurzylam sie lekko za tak nwypytywal.-Tyle powinno ci wystarczyc.-dodaja lekko syczac.
-Przepraszam nie powinienem nalegac.
-No nie powinienes.
-Po prostu nie lubie cie smutnej.
-Ty mnie w ogole nie lubisz.-wytykam mu jezyk i zeskakuje.Wymijajac chlopaka podchodze do lustra i przegladam sie kontrolujac moj make up.
-Wygladasz slicznie nie masz co sprawdzac.-slysze jego glos.-I ku twojemu zdziweniu to cie polubilem.
-Slucham?-odwracam sie gwaltownie.-Justin Bieber,wielka swiatowa gwiazda mnie lubi? Mnieeeee?-pokazuje na siebie rekoma.-16-nastolatke ktora go tak wkurza?-mowie z udwanym zdziwieniem a on posyla mi znudzone spojrzenie.
-Wez przestan...-wywraca oczami rozkladajac sie na sofie.
-Posun sie.-kiwam glowa na jego nogi a on przeklada je na stolik przed nim.Siadam wugodnie i odchylam glowe na oparcie patrzac w sufit.Siedzimy przez chwile w ciszy a ja czuje na sobie wzrok Justina jednak udaje ze tego nie dostrzegam i dalej sie gapie bezczynnie.W jednej chwili slyszymy pukanie i do pokoju wchodzi ta sama kobieta z ktora wczesniej rozmawialam.
-Tutaj macie statuetke.-stawia na stoliku przedmiot.-A tutaj sa winiki.-zuca obok kartke.Nie otwierajcie jej do poki nie wyjdziecie na scene.-spoglada surowo.-Jasne?
-Jasne.-odpowiadamy chorkiem.
-Macie 5 minut i chodzcie za kulisy.-wychodzi zamykajac za soba drzwi a my szybko lapiemy za kartke.
-Hejjj...-smieje sie uderzajac w jego dlon.-To ja mam wyczytywac wiec ja odworze pierwsza.-wytykam mu jezyk i zabieram koperte przyciagajac ja do siebie.Bieber siedzi smiejac sie a po chwili probuje mi ja wyciagnac.Polozylam sie na plecach zaslaniajac sie kolanami tak zeby ograniczyc chlopakowi ruchy.Chichoczac patrze na jego rucy a ten kleka za moimi nogami i nachyle sie probujac wyrwac mi kartke.-Juuuustin....-jecze ciagle sie smiejac.-Zlaz ze mnie bo zaczne sie drzec.-smieje sie.
-No ale oodaj mi tooo.-prubuje znow zabrac mi kartke jednak ja wyciagam reke w ktorej ja trzymam za glowe.Bieber reka rozchyla moje kolana i wygodniej sie prawie na mnie kladzie.Smieje sie jeszcze bardziej a on wyciaga sie by zlapac koperte.
-Zlaz ze mnie!-spycham go smiejac sie glosno.Mimo prob i staran on jest silniejszy ode mnie.Wysuwam sie delikatnie spod niego i uciskam w drogi kat pokoju.Justin od razu reaguje i wstaje zucajac sie za mna.Odwracam sie do niego tylem i szybko otwieram list.Ten lapie mnie w talii i podnoszac do gory obraca kilkanascie razy w okol naszej osi.Smieje sie przy tym a po jego usmiechnietej minie stwierdzam ze jemu torturowanie mnie tez sprawie przyjemnosc.-Postaw mnie!
-Otwieramy razem.
-W snach Bieber!-wyrywam sie z jego objec i szybko wybiegam na korytarz.-Statuetka!-krzycze biegnac przed siebie a chlopak z grymasem na twarzy zatrzymuje sie i zawraca po posarzek.W tym czasie ja juz stoje obok tej kobiety ktorej imienia niestety nie pamietam i staram sie uspokoic moj oddech.Gdy dobiega Justin lapie mnie w talii.
-Wracamy pod pretekstem zapomnienia telefonu i otwieramy razem.-szepcze mi do ucha.
-Nie..-chichocze pod nosem.-I wez reke.-zrzucam jego dlon caly czas sie smiejac.Jacys mezczyzni umieszczaja nam mikrofony a po chwili mozemy juz wchodzic.
-A nagrode najlepszej artyski roku wrecza...Cher Lloyd i Justin Bieber!!!
Odslania sie mala kurtyna a my caly czas rozesmiani wychodzimy spogladajac co chwila w swoja strone.Macham usmiechajac sie szeroko.Gdy dochodzimy do takiej jakby wysepki czekamy az wszystkie brawa i krzyki ucichnom.
-Dobry worczor!-krzyczy Bieber a piski automatycznie sie nasilaja.Rozgladam sie po sali trzymajac caly czas kartke a Justin statuetke.
-Witamy wszystkich!-usmiecham sie szeroko.
______________________________________________________
Hahahahaha nic nie mowie :D Wiem troszke przegielam.... xD Przepraszam :* Mam nadzieje ze mi wybaczycie :P Wypowiedzcie sie w komach co sadzicie o takim rozdziale xD
Polecam bloga mojej dobrej przyjaciolki: http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
Osobiscie uwazam ze jest naprawde dobry ;) Zachecam do czytania.
Nie wiem kiedy bedzie nastepny...Przepraszam ale musze mase lekcji na 11-ego odrobic bo to pierwszy dzien sql i mam sporo problemow :c Ale w kazdym momencie moze pojawic sie rozdzial. Kto to wie xD
Chcialam wam tez powiedziec iz ostatnio ciezko jest z moja wena dlatego bardzo was przepraszam.Rozdzial dodam kiedy tylko bede mogla.
Komentujcie!!
Kocham Was!! <3
-Patrys.
wtorek, 3 września 2013
Rozdzial 6
Siedzimy na swoich miejscach a ja rozgladam sie po pieknej sali.Miley opowiada mi jak to jest na w jej trasie koncertowej i ze brakuje jej naszych prob.Przyznaje ze mi tez brakuje pracy z nia ale nie potrzebuje juz mojej pomocy.W jednym momencie widze Nicki Minaj.Tak strasznie sie ciesze ze tutaj jest poniewaz nie widzialysmy sie juz od dobrych kilku lat.Byla jedna z pierwszych gwiazd z ktorymi pracowalam dlatego mam do niej pewnego rodzaju sentymant ale tez bardzo ja polubilam.
-Miley...-szturcham kolezanke.-To Nicki.
-Faktycznie...Lec sie przywitac.-posyla mi szczery usmiech.
-Nie obrazisz sie?
-Cos ty...No zmykaj.-popycha mnie lekko a ja zmierzam w kierunku przyjaciolki.Rozmawia wlasnie z Lil'em Wyne'm ktorego osobiscie ja nie znam.
-Hej Nicki.-usmiecham sie pogodnie a kobieta az otwiera lekko usta.
-OMG...-jej oczy robia sie wielkie.-To ty...-szepcze a ja rozkladam rece do uscisku.Po sekundzie obie sie tulimy.Probujemy opanowac lzy i gdy sie od siebie odrywamy machamy rekoma aby wysuszyc nadmiar plynu w naszych oczach.
-Jak sie masz?
-Wiesz...Jest dobrze.-wzrusza ramionami.-Chociaz nam wszystkim cie brakuje.
-Nie bylam juz wam potrzebna.-krece glowa.
-Zobaczymy sie kiedys?-pyta sciskajac mnie za reke.-Nie chce stracic cie po raz drugi.
-Zadzownie do ciebie.-caluje ja w policzek.
-Do zobaczenia skarbie.-sciska mnie mocno i pewnie a ja odwzajemniam ruch.Gdy odchodze do swojego moejsca zauwazam ze moja kolezanka rozmawia z kims przez telefon.Nic nie mowiac jak na razie siadam spokojnie.Widze jednak ze jej mina mowi sama za siebie.Jest smutna i mocno wkurzona.Po chwili rozlacza sie i wrzuca telefon do torebki.
-Co sie stalo?-pytam zaniepokojona a ona oddycha gleboko zamykajac oczy.
-Liam...-szepcze smutno a ja obejmuje ja ramieniem.
-Pogadamy o tym pozniej?-spogladam posylajac jej pokrzepiajace spojrzenie.
-Mhmm...-kiwa glowa a ja sie usmiecham szeroko.
-Nocujesz u mnie?
-Pewnie!-mowi entuzjastycznie.
-Ja tez!-slyszymy obok mnie glos chlopaka.
-Nie,Bieber. Ty nocujesz u siebie.-kiwam palcem odwracajac sie w jego strone.
-Ejjjjj...-robi minke zbitego psiaka.-Nie chcesz takiego slodziaka u siebie w lozku?-pokazuje na swoje usta ktore aktualnie wywinely sie w podkowke.
-Haha...-wybucham niepohamowanym smiechem razem z Miley.-I ty myslisz ze bym cie do swojego lozka wpuscila?-pokazuje na siebie odchylajac glowe.
-No a jakby inaczej?-rusza zabawnie brwiami co u mnie objawia sie wynikiem nastepnego napadu smiechu.
-Ciebie? Niewyzytego seksualnie napalenca?-moje slowa rozbawiaja calkowicie nasza trojke.Zwijamy sie ze smiechu kiedy podchodzi do mnie jakas kobieta.
-Przepraszam...-jej usmiech jest troche nie pokojaco.
-Tak?-pierwsza sie ogarniam i wstaje by z nia porozmawiac.
-Jestem Mira Sedles.-podaje mi reke a ja od razu ja sciskam.
-Cher Lloyd.-usmiecham sie serdecznie.-Cos sie stalo?
-W sumie to tak...Mam do ciebie ogromna prosbe.
-Slucham...Postaram sie pomoc.-jestem strasznie ciekawa o co chodzi.
-Wiec Ed Sheeran niestety nie mogl dojechac na nasza impreze a mial wreczac jedna z nagrod.-mowi lekko poddenerwowana.-I moze bys mogla go zastapic?-to pytanie mnie szokuje.Ja? Przeciez ja nigdy nie wreczalam nagrody.
-A przepraszam z kim bym miala to zrobic?-pytam bez wyrazu.
-Ze mna.-Justin wstaje usmiechajac sie szeroko.
-Dokladnie.Ed mial wystapic w towarzystwie pana Biebera wiec pomyslalam iz jesli sie dobrze dogadujecie to nie bylby to problem.-no to teraz juz w ogole jestem w szoku.Przez ten usmiech na twarzy kobiety wiedzialam iz pomyslala ze ja z Justinem krecimy ze soba.Ja pierdole! Ona tez?!
-Nie ma problemu...-kiwam glowa.-Ale nie za bardzo wiem co mowic i w ogole.
-To ja ci wytlumacze a pani nie bedziemy zawracac juz glowy.-wcina sie Bieber.
-Dziekuje bardzo.Naprawde ratujesz mnie przed wywaleniem z roboty.-sciska moja dlon usmiechajac sie szeroko a pozniej znika gdzies za kulisami.Ja natomiast nadal stoje jak wryta i gdy odzyskuje wladnosc nad moim cialem odwracam sie do 19-nastolatka.
-To tez uknules?-pytam zdenerwowana zakladajac rece na piersiach.
-Nie! Skad ze!-widze w jego oczach przeblysk zestresowania co mogloby oznaczac iz klamie.
-Do prawdy?
-Cher przysiegam.-kladnie reke na sercu.-Ja naprawde tego nie zaplanowalem.
-Niech bedzie...-siadam na swoim miejscu machajac tylko reka.
-Wiec ktora nagrode wreczacie?-pyta zaciekawiona Cyrus posylajac mi wymowne spojrzenie a ja mroze ja wzrokiem.Doskonale wieem iz sadzi ze to przeznaczenie.
-Ostatnia...Najlepsza artyska roku.
-Kto jest nominowany?-pytam tym razem ja.
-Ja.-szczerzy sie Miley.
-Dokladnie.-Bieber sie smieje lekko a potem znow wraca wzrokiem do mnie.-Miley,Nicki Minaj,Jessie J,Rihanna i Rita Ora.
-Wooow...Ciekawe kto wygral.-sadze ze kazda z tych artystek jest wspaniala i z kazda oprocz Adel juz pracowalam.Gdybym to ja miala wybierac naprawde mialabym dylemat.
-Ja mysle ze wygralam.-ahhh ta skromnosc Miley mnie powala.Chichocze razem z Justinem spogladajac na jej rozmazona twarz.-No co tak sie szczerzycie?-widzac ze nie odpowiadamy wywraca oczami.-Para idiotow.
-Oj nie marudz skarbie.-caluje ja w policzek wciaz sie usmiechajac.-Trzymam kciuki ze wygrasz.-puszczam jej oczko.-A ty panie Biebsie...Miales mi opowiedziec sytuacje z Gomez i Swift.
-A moze wolalabys sie ze mna umowic na kawe i bym ci opowiedzial?
-Na kawe??-mroze oczy spogladajac nie pewnie.
-To nie randka.
-No przeciez ze nie...-smieje sie.-Obiecujesz ze powiesz?
-Przysiegam.-caluje mnie w policzek a ja usmiecham sie slodko.Lubie takie gesty od chlopaka jednak moj Michael przestal taki byc juz dawno...Po przyjezdzie zawsze jest sielanka przez pare dni a pozniej wszystko sie sypie.Widzi mnie tylko wtedy gdy po prostu chcel sexu nic po za tym...
-Hej golabeczki...-slyszymy glos Miley ktora smieje sie pod nosem.Bieber lekko sie rumieni a ja pozylam jej mrazace krew w zylach spojrzenie.-Do gali brakuje 5 minut.-pokazuje na scene.
-Wystepujesz?-pyta Justin.
-Taaak...-szczerzy sie Cyrus.-Ty?
-Dzis tylko wreczam.-puszcza jej oczko.-I odbieram.-wytyka jezyk.
-Chcialbys chlopczyku.-kreci glowa.
-Bedziecie sie dalej przedrzezniac jak rodzenstwo?-pytam rozbawiona ich zachowaniem.Podejrzewam ze gdyby tylko byli w jednym pokoju i mieliby poduszki zaczeliby sie nimi okladac.
-Oooo...Pani dorosla wyluzuj.-chlopak szturcha mnie w zebra a ja krece glowa.
-Jestes z nas najmlodsza a najdoroslejsza.-Miley wywraca oczami.-To ja powinnam byc ta odpowiedzialna.
-Haha...-Justin zaczyna sie smiach.-A jestes najglupsza.
-Lepiej stul pysk mlody.
-Juz stop...-wywracam oczami.-Siedziec cicho i ogladac gale.-pokazuje na scene na ktorej wlasnie wyszla Pixie Lott,ktora prowadzila cale przedstawienie.Polowe przyjecia przegadalam z kolezanka i kolega komentujac wystepy i zwyciezcow.
-No dzieciaki ja zmykam sie przygotowac.-wyszczerzyla sie szczesliwa Miley.
-Powodzenia kochana.-sciskam jej reke posylajac szczery usmiech.
-Taaa...Powodzenia stara.-Justin wytyka jej jezyk a ta od razu rozczochruje mu ta jego idealnie ulozona fryzurke.-No kuuuurde...Tylko nie wlosy.-od razu zaczyna sie poprawiac a ja z kolezanka mamy ubaw.
-Lec juz.-skinam glowa w strone wejscia na kulisy a ta od razu tam drepcze.
-Teraz bedzie najlepszy artysta roku.-szczerzy sie Bieber.
-Nominowany?-spogladam na niego wymownie.
-Oczywiscie.-poprawia sobie koszulke niby strzepujac kurz.
-Trzymam kciuki.-puszczam mu oczko i patrze na scenie.Znajduje sie tam Swift i Jessie J.Oj chlopak nie jest zadowolony iz jesli wygra bedzie musial odbierac nagrode od dziewczyny ktorej tak bardzo nie cierpi.
-A wygrywa....-zaczela JJ.
-Justin Bieber!-Taylor udaje ze sie cieszy jednak wszyscy wiedza ze tak nie jest.Na nogach automatycznie jest cala sala a ja klaszcze usmiechajac sie do Biebsa ktory teraz wpadl w meski uscisk z Scootem.Odwraca sie w moja strone i usmiecha zadziornie.Rozkladam rece i owijam je w ogol szyji chlopaka ktory swoje okreca w okol mojej szczuplutkiej talii.Podnosi mnie do gory a gdy stawa caluje w policzek.
-Gartuluje.-mowie szybko a chlopaka po chwili juz nie ma.Kieruje sie w strone mikrofonu gdzie stoja dwie kobiety.Justin przytula najpierw Jessie z szerokim usmiechem odbierajac nagrode a w kierunku Tayler nawet nie posyla usmiechu.Po prostu traktuje ja jak powietrze.Podchodzi do mikrofonu i usmiecha sie szczesliwy czekajac az oklaski,wrzaski i piski na sali troszke sie zmniejsza.
-O Boze...-spoglada na statuetke trzymana w reku.-Coz...Dziekuje wszystkim ktorzy przyczynili sie do tego abym teraz tutaj stal.Dziekuje mojemu menagerowi,calemu TeamBieber,wytworni...Dziekuje mojej mamie ktora caly czas mnie wspiera i jest zawsze przy mnie.Dziekuje mojej rodzinie,przyjaciolom...Dziekuje moim Beliebers dzieki ktorym codziennie mam chec by wstac.Dziekuje Wam kochani za glosy za to wszystko co dla mnie robicie! Mam najlepszych fanow na swiecie.Kocham Was wariaci!-smieje sie sposzczajac wzrok.-Chcialem rowniez podziekowac osobie ktora przez ostatnie 5 tygodni wywrocila moj swiat do gory nogami.Osobce tak malej i wspanialej ze nikt by nie pomyslal iz w tak drobnej postaci jest taka sila.-spoglada w moja strone a ja usmiecham sie slodko.-Dziekuje jej za to ze tak wytrwale mnie znosi mimo ze tez jest niezlym zolkiem ktore czesto doprowadza mnie do szalu.-smieje sie.-Dziekuje Cher! Mimo ze jestes strasznie irytujaca i wkurzajaca...-znow sie smieje a ja razem z nim.-Dziekuje Ci! Dziekuje...-usmiecha sie jeszcze raz a pozniej machajac zbiega ze sceny za kulisy.Gdy wraca juz na swoje miejsce ja siedze zamyslona i nie zwracam nawet uwagi na niego,.W mojej glowie jest pelno mysli o tym iz Michael nigdy dla mnie czegos takiego nie zrobil.Uwielbiam takie male gesty ktore sprawiaja tyle niewyobrazalnej przyjemnosci i pozostaja na zawsze w pamieci.-Jak sie podobalo?-dopiero kiedy szepcze mi do ucha pytanie wyrywa mnie z transu.
-Dziekuje.-wtulam sie w niego a on zdziwiony obejmuje mnie mocno.
_________________________________________________
Slooooodkie prawda?? :D Cher moze powoli przekonuje sie do Jusa? A co sadzicie o przemowie Biebera? Przesadzilam? Ja tak nie sadze.Podoba mi sie jak jest to napisane i co przekazuje.
Wypowiadajcie sie w komach bo to naprawde dla mnie wazne...
Nastepny rozdzial jest xD ahahaha nwm jak go opisac :D Juz na was czeka.Mam tez juz polowe 8...Te dwa rozdzialy beda hmmm dosc ciekawe moim zdaniem xD moi znajomi mowi ze ciekawe ale nie mnie to oceniac xD
-Patrys.
-Miley...-szturcham kolezanke.-To Nicki.
-Faktycznie...Lec sie przywitac.-posyla mi szczery usmiech.
-Nie obrazisz sie?
-Cos ty...No zmykaj.-popycha mnie lekko a ja zmierzam w kierunku przyjaciolki.Rozmawia wlasnie z Lil'em Wyne'm ktorego osobiscie ja nie znam.
-Hej Nicki.-usmiecham sie pogodnie a kobieta az otwiera lekko usta.
-OMG...-jej oczy robia sie wielkie.-To ty...-szepcze a ja rozkladam rece do uscisku.Po sekundzie obie sie tulimy.Probujemy opanowac lzy i gdy sie od siebie odrywamy machamy rekoma aby wysuszyc nadmiar plynu w naszych oczach.
-Jak sie masz?
-Wiesz...Jest dobrze.-wzrusza ramionami.-Chociaz nam wszystkim cie brakuje.
-Nie bylam juz wam potrzebna.-krece glowa.
-Zobaczymy sie kiedys?-pyta sciskajac mnie za reke.-Nie chce stracic cie po raz drugi.
-Zadzownie do ciebie.-caluje ja w policzek.
-Do zobaczenia skarbie.-sciska mnie mocno i pewnie a ja odwzajemniam ruch.Gdy odchodze do swojego moejsca zauwazam ze moja kolezanka rozmawia z kims przez telefon.Nic nie mowiac jak na razie siadam spokojnie.Widze jednak ze jej mina mowi sama za siebie.Jest smutna i mocno wkurzona.Po chwili rozlacza sie i wrzuca telefon do torebki.
-Co sie stalo?-pytam zaniepokojona a ona oddycha gleboko zamykajac oczy.
-Liam...-szepcze smutno a ja obejmuje ja ramieniem.
-Pogadamy o tym pozniej?-spogladam posylajac jej pokrzepiajace spojrzenie.
-Mhmm...-kiwa glowa a ja sie usmiecham szeroko.
-Nocujesz u mnie?
-Pewnie!-mowi entuzjastycznie.
-Ja tez!-slyszymy obok mnie glos chlopaka.
-Nie,Bieber. Ty nocujesz u siebie.-kiwam palcem odwracajac sie w jego strone.
-Ejjjjj...-robi minke zbitego psiaka.-Nie chcesz takiego slodziaka u siebie w lozku?-pokazuje na swoje usta ktore aktualnie wywinely sie w podkowke.
-Haha...-wybucham niepohamowanym smiechem razem z Miley.-I ty myslisz ze bym cie do swojego lozka wpuscila?-pokazuje na siebie odchylajac glowe.
-No a jakby inaczej?-rusza zabawnie brwiami co u mnie objawia sie wynikiem nastepnego napadu smiechu.
-Ciebie? Niewyzytego seksualnie napalenca?-moje slowa rozbawiaja calkowicie nasza trojke.Zwijamy sie ze smiechu kiedy podchodzi do mnie jakas kobieta.
-Przepraszam...-jej usmiech jest troche nie pokojaco.
-Tak?-pierwsza sie ogarniam i wstaje by z nia porozmawiac.
-Jestem Mira Sedles.-podaje mi reke a ja od razu ja sciskam.
-Cher Lloyd.-usmiecham sie serdecznie.-Cos sie stalo?
-W sumie to tak...Mam do ciebie ogromna prosbe.
-Slucham...Postaram sie pomoc.-jestem strasznie ciekawa o co chodzi.
-Wiec Ed Sheeran niestety nie mogl dojechac na nasza impreze a mial wreczac jedna z nagrod.-mowi lekko poddenerwowana.-I moze bys mogla go zastapic?-to pytanie mnie szokuje.Ja? Przeciez ja nigdy nie wreczalam nagrody.
-A przepraszam z kim bym miala to zrobic?-pytam bez wyrazu.
-Ze mna.-Justin wstaje usmiechajac sie szeroko.
-Dokladnie.Ed mial wystapic w towarzystwie pana Biebera wiec pomyslalam iz jesli sie dobrze dogadujecie to nie bylby to problem.-no to teraz juz w ogole jestem w szoku.Przez ten usmiech na twarzy kobiety wiedzialam iz pomyslala ze ja z Justinem krecimy ze soba.Ja pierdole! Ona tez?!
-Nie ma problemu...-kiwam glowa.-Ale nie za bardzo wiem co mowic i w ogole.
-To ja ci wytlumacze a pani nie bedziemy zawracac juz glowy.-wcina sie Bieber.
-Dziekuje bardzo.Naprawde ratujesz mnie przed wywaleniem z roboty.-sciska moja dlon usmiechajac sie szeroko a pozniej znika gdzies za kulisami.Ja natomiast nadal stoje jak wryta i gdy odzyskuje wladnosc nad moim cialem odwracam sie do 19-nastolatka.
-To tez uknules?-pytam zdenerwowana zakladajac rece na piersiach.
-Nie! Skad ze!-widze w jego oczach przeblysk zestresowania co mogloby oznaczac iz klamie.
-Do prawdy?
-Cher przysiegam.-kladnie reke na sercu.-Ja naprawde tego nie zaplanowalem.
-Niech bedzie...-siadam na swoim miejscu machajac tylko reka.
-Wiec ktora nagrode wreczacie?-pyta zaciekawiona Cyrus posylajac mi wymowne spojrzenie a ja mroze ja wzrokiem.Doskonale wieem iz sadzi ze to przeznaczenie.
-Ostatnia...Najlepsza artyska roku.
-Kto jest nominowany?-pytam tym razem ja.
-Ja.-szczerzy sie Miley.
-Dokladnie.-Bieber sie smieje lekko a potem znow wraca wzrokiem do mnie.-Miley,Nicki Minaj,Jessie J,Rihanna i Rita Ora.
-Wooow...Ciekawe kto wygral.-sadze ze kazda z tych artystek jest wspaniala i z kazda oprocz Adel juz pracowalam.Gdybym to ja miala wybierac naprawde mialabym dylemat.
-Ja mysle ze wygralam.-ahhh ta skromnosc Miley mnie powala.Chichocze razem z Justinem spogladajac na jej rozmazona twarz.-No co tak sie szczerzycie?-widzac ze nie odpowiadamy wywraca oczami.-Para idiotow.
-Oj nie marudz skarbie.-caluje ja w policzek wciaz sie usmiechajac.-Trzymam kciuki ze wygrasz.-puszczam jej oczko.-A ty panie Biebsie...Miales mi opowiedziec sytuacje z Gomez i Swift.
-A moze wolalabys sie ze mna umowic na kawe i bym ci opowiedzial?
-Na kawe??-mroze oczy spogladajac nie pewnie.
-To nie randka.
-No przeciez ze nie...-smieje sie.-Obiecujesz ze powiesz?
-Przysiegam.-caluje mnie w policzek a ja usmiecham sie slodko.Lubie takie gesty od chlopaka jednak moj Michael przestal taki byc juz dawno...Po przyjezdzie zawsze jest sielanka przez pare dni a pozniej wszystko sie sypie.Widzi mnie tylko wtedy gdy po prostu chcel sexu nic po za tym...
-Hej golabeczki...-slyszymy glos Miley ktora smieje sie pod nosem.Bieber lekko sie rumieni a ja pozylam jej mrazace krew w zylach spojrzenie.-Do gali brakuje 5 minut.-pokazuje na scene.
-Wystepujesz?-pyta Justin.
-Taaak...-szczerzy sie Cyrus.-Ty?
-Dzis tylko wreczam.-puszcza jej oczko.-I odbieram.-wytyka jezyk.
-Chcialbys chlopczyku.-kreci glowa.
-Bedziecie sie dalej przedrzezniac jak rodzenstwo?-pytam rozbawiona ich zachowaniem.Podejrzewam ze gdyby tylko byli w jednym pokoju i mieliby poduszki zaczeliby sie nimi okladac.
-Oooo...Pani dorosla wyluzuj.-chlopak szturcha mnie w zebra a ja krece glowa.
-Jestes z nas najmlodsza a najdoroslejsza.-Miley wywraca oczami.-To ja powinnam byc ta odpowiedzialna.
-Haha...-Justin zaczyna sie smiach.-A jestes najglupsza.
-Lepiej stul pysk mlody.
-Juz stop...-wywracam oczami.-Siedziec cicho i ogladac gale.-pokazuje na scene na ktorej wlasnie wyszla Pixie Lott,ktora prowadzila cale przedstawienie.Polowe przyjecia przegadalam z kolezanka i kolega komentujac wystepy i zwyciezcow.
-No dzieciaki ja zmykam sie przygotowac.-wyszczerzyla sie szczesliwa Miley.
-Powodzenia kochana.-sciskam jej reke posylajac szczery usmiech.
-Taaa...Powodzenia stara.-Justin wytyka jej jezyk a ta od razu rozczochruje mu ta jego idealnie ulozona fryzurke.-No kuuuurde...Tylko nie wlosy.-od razu zaczyna sie poprawiac a ja z kolezanka mamy ubaw.
-Lec juz.-skinam glowa w strone wejscia na kulisy a ta od razu tam drepcze.
-Teraz bedzie najlepszy artysta roku.-szczerzy sie Bieber.
-Nominowany?-spogladam na niego wymownie.
-Oczywiscie.-poprawia sobie koszulke niby strzepujac kurz.
-Trzymam kciuki.-puszczam mu oczko i patrze na scenie.Znajduje sie tam Swift i Jessie J.Oj chlopak nie jest zadowolony iz jesli wygra bedzie musial odbierac nagrode od dziewczyny ktorej tak bardzo nie cierpi.
-A wygrywa....-zaczela JJ.
-Justin Bieber!-Taylor udaje ze sie cieszy jednak wszyscy wiedza ze tak nie jest.Na nogach automatycznie jest cala sala a ja klaszcze usmiechajac sie do Biebsa ktory teraz wpadl w meski uscisk z Scootem.Odwraca sie w moja strone i usmiecha zadziornie.Rozkladam rece i owijam je w ogol szyji chlopaka ktory swoje okreca w okol mojej szczuplutkiej talii.Podnosi mnie do gory a gdy stawa caluje w policzek.
-Gartuluje.-mowie szybko a chlopaka po chwili juz nie ma.Kieruje sie w strone mikrofonu gdzie stoja dwie kobiety.Justin przytula najpierw Jessie z szerokim usmiechem odbierajac nagrode a w kierunku Tayler nawet nie posyla usmiechu.Po prostu traktuje ja jak powietrze.Podchodzi do mikrofonu i usmiecha sie szczesliwy czekajac az oklaski,wrzaski i piski na sali troszke sie zmniejsza.
-O Boze...-spoglada na statuetke trzymana w reku.-Coz...Dziekuje wszystkim ktorzy przyczynili sie do tego abym teraz tutaj stal.Dziekuje mojemu menagerowi,calemu TeamBieber,wytworni...Dziekuje mojej mamie ktora caly czas mnie wspiera i jest zawsze przy mnie.Dziekuje mojej rodzinie,przyjaciolom...Dziekuje moim Beliebers dzieki ktorym codziennie mam chec by wstac.Dziekuje Wam kochani za glosy za to wszystko co dla mnie robicie! Mam najlepszych fanow na swiecie.Kocham Was wariaci!-smieje sie sposzczajac wzrok.-Chcialem rowniez podziekowac osobie ktora przez ostatnie 5 tygodni wywrocila moj swiat do gory nogami.Osobce tak malej i wspanialej ze nikt by nie pomyslal iz w tak drobnej postaci jest taka sila.-spoglada w moja strone a ja usmiecham sie slodko.-Dziekuje jej za to ze tak wytrwale mnie znosi mimo ze tez jest niezlym zolkiem ktore czesto doprowadza mnie do szalu.-smieje sie.-Dziekuje Cher! Mimo ze jestes strasznie irytujaca i wkurzajaca...-znow sie smieje a ja razem z nim.-Dziekuje Ci! Dziekuje...-usmiecha sie jeszcze raz a pozniej machajac zbiega ze sceny za kulisy.Gdy wraca juz na swoje miejsce ja siedze zamyslona i nie zwracam nawet uwagi na niego,.W mojej glowie jest pelno mysli o tym iz Michael nigdy dla mnie czegos takiego nie zrobil.Uwielbiam takie male gesty ktore sprawiaja tyle niewyobrazalnej przyjemnosci i pozostaja na zawsze w pamieci.-Jak sie podobalo?-dopiero kiedy szepcze mi do ucha pytanie wyrywa mnie z transu.
-Dziekuje.-wtulam sie w niego a on zdziwiony obejmuje mnie mocno.
_________________________________________________
Slooooodkie prawda?? :D Cher moze powoli przekonuje sie do Jusa? A co sadzicie o przemowie Biebera? Przesadzilam? Ja tak nie sadze.Podoba mi sie jak jest to napisane i co przekazuje.
Wypowiadajcie sie w komach bo to naprawde dla mnie wazne...
Nastepny rozdzial jest xD ahahaha nwm jak go opisac :D Juz na was czeka.Mam tez juz polowe 8...Te dwa rozdzialy beda hmmm dosc ciekawe moim zdaniem xD moi znajomi mowi ze ciekawe ale nie mnie to oceniac xD
-Patrys.
Subskrybuj:
Posty (Atom)