Nagle przerywam i energicznie podnosze sie do pozycji siedzacej.Krece glowa i chowam twarz w dolonie.Usiwadamiam sobie ze wlasnie bym wyjawnila moj najskrytrzy sekret.
-Cher?-dziewczyna nie pewnie kladzie reke na moim ramieniu a ja szybko zeskakuje z lozka.
-Przepraszam...Nie stac mnie na to...Nie jestem jeszcze gotowa.-zaczynam szybko mowic lekko szlochajac.Dopiero teraz zauwazam ze ciagle placze.
-Usiadz.-Miley poklepuje miejsce obok siebie usmiechajac sie zachecajaco.Podchodze i robie to co chciala a pozniej patrze przed siebie.-Nie wymagam od ciebie skarbie zebys powiedziala.-patrzy na mnie z taka troska co mnie przyprawia o nastepny wybuch placzu.-Pamietaj ze jestem do twojej dyspozycji w kazdej chwili.-przytula mnie mocno do siebie a ja wtulajac sie w nia wycieram dlonia lzy.Reszte nocy spedzamy na wspominaniu i cialgym rozsmieszaniu sie.
-Miley!Miley wstawaj!-krzycze przyjaciolce do ucha widzac na telefonie godzine 9.00.
-Ugh...-ta popchycha mnie reka tak ze laduje na podlodze.
-Alaaaa!!-smieje sie glosne i spogladajac w gore widze Cyrus podpierajaca sie o lozko.-Ty dupo! Jak moglas mnie zwalic!-podnosze sie lapiac za bolacy tylek i z udawanym fochem ide do garderoby.
-To za budzenie mnie o....O 9.00?! Co?!-slysze jej pisk i od razu sie smieje.
-No co?? Idziemy na zakupy!-smieje sie glosno wybierajac jakis stroj.
-Ale o 9.00?! Pojebalo cie?!-wchodze z powrotem do pokoju i widze dziewczyne naciagajaca na siebie koldre.
-No Mileyyyyy...-jecze opuszczajac bezradnie rece.-Ploooosieeee...-robie podkowke sciagajac z niej powoli nakrycie.
-Jest 9.00...-jeczy nie zadowolona.-Co ty o tak wczesnej poze chcesz robic?? Nie mozemy isc na przyklad o 15?-spoglada na mnie spod zmrozonych oczu.
-No ale ja jestem juz umowiona.-mowie obojetnie i odwracam sie w strone lazienki.
-No taaaak...Taaak... Z Bieber'kiem.-smieje sie zucajac we mnie poduszka a ja krece glowa i znikam za drzwiami.Ogarniam szybko swoj stan a poniej nazucam jakies ciuszki.Nie potrzebuje duzo czasu poniewaz to tylko zakupy.Nie mam ochoty sie stroic.Naciagam ulubiona bielizne a pozniej jakies luzne niebieskie spodnie z opuszczonym stanem.Do tego ubieram zwiewna biala koszule ktorej czesc przednia wciagam luzno w pasek spodni.Na nogi zakladam szare Supry komponujace ladnie z torba ktora zazucam na ramie.
-Ja jestem gotowa.-wychodze z lazienki zakladajac na nos swoje ukochane okulary pilotki.
-Ja rowniez.-Miley szczerzy sie szeroko okrecajac kilka razy.
-Wow.-moja mina musi byc teraz bezcenna.-Wygladasz...Wowwww...-podpieram sie jedna reka za bok.-Ty idziesz ze mna na szybkie zakupy czy na jakas gale,hmmmm??
-Cos ty!-macha reka siegajac bo swoj telefon.-Na gale wygladalabym o niebo lepiej.-chichocze ciagnac mnie za reke w strone drzwi.
-Michalel!-krzecze z kuchni jednak nic.-Kochanie?!
-Tak?-Tyga wylania sie zza drzwi pokoju goscinnego.Caly czas czuje zimno bijece z jego strony.Posyla Miley sztuczny usmiech i nawet na mnie nie spojrzy.
-My jedziemy na zakupy a pozniej musze zalatwic cos na miescie.-kiwam glowa nalewajac sobie do duzego,plastikowego kubka goracej kawy.
-O ktorej wrocisz??-syczy pod nosem a ja biorac swoj napoj skinam w strone kolezanki by szla za mna.
-Nie wiem...-wzruszam ramionami.-Moze po 20.00...Moze pozniej...-mrucze pod nosem i zbiegam na dol.-Pa!-nie slyszac odpowiedzi zamykam za nami drzwi i odwracam sie w strone Cyrus.-Lap.-rzucam jej kluczyki do Jeep'a usmiechajac sie szeroko.
-Mam prowadzic samochod Chris'a?!?!-piszczy odrzucajac mi przedmiot.-Nie!
-No Miley....-jecze ponownie zucajac w jej strone sprzecik.-Przeciez ja nie mam prawka..-marudze pod nosem.-Mimo ze potrafie prowadzic to nie moge.-wytykam jej jezyk i rzucam torbe na tylnie siedzenia a sama podciagam sie na rekach zwinnie wskakuje do auta.-No dalej!-krzycze uderzajac kilka razy w auto.
-Maruda...-przyjacilka robi to samo co ja i po chwli juz jedziemy w strone jakiegos pierwszego lepszego centrum handlowego.-A po co ty w ogole chcesz na te zakupy??-pyta gdy wjezdzamy juz na parking.
-Nie wiem...-smieje sie siegajac torbe.-Chce jakis stroj na dzis.-wzruszam ramionami.
-Chcesz sie odstawic na ta kawke z Justinem!-mowi oskarzycielsko a ja wyskakuje z auta gdy ona wyciaga kluczyki.
-Glupia ty.-krece glowa i przystaje na chwile wyciagajac z torebki dzwoniacy telefon.Widzac ze dzoni Justin spogladam rozbawiona na Miley ktora w jednej chwili staje obok mnie.
-No odbierz.Odbierz.-smieje sie wciskajac guzik od windy.Zawsze gdy jestemy na zakupach wybieramy parking podziemy poniewaz pozniej od razu mozna przejsc do ulubionych sklepow.
-Tak slucham?-usmiecham sie do siebie i patrze na Cyrus.
-Heeej piekna.-mimowolnie przygryzam warge co nie unika uwadze Miley.
-No heeej...Czemu dzownisz??
-Chodzi o to ze mam pewien pomysl na nasze popoludnie.
-Mmmm...A jakie masz plany?
-Niespodzianka.-smieje sie a ja wywracam oczami.Wchodzimy do windy i od razu wciskam przycisk z cyferka 3.To wlasnie na tym pietrze sa najelepsze sklepy.-Dzwonie zeby ci powiedziec ze masz wziac jakies wygpodne buty.
-Coo??-marszcze brwi.-Szpilki nie wchodza w gre??
-Pojedziemy w jedno miejsce gdzie w szpilkach nie bedzie ci zbyt wygodnie.
-Ugh...A na klinach?-pytam na nadzieja.
-Jesli dasz rade.-smieje sie.
-Dobra...-krece glowa.-Dam sobie rade.-chichocze slodko.
-To widzimy sie o 15.00.
-Tak jak ustalalismy...-usmiecham sie lapiac jedna reka za lokiec.-Pa Justin...
-Do zobaczenia piekna.-rozlaczam rozmowe i chowam telefon do torebki.
-Ahhh...Jacy wy jestescie slodcy.-Miley klaszcze w rece a ja wybucham smiechem.
-Tobie na serio na mozg jeblo...-krece glowa i ciagne ja w strone jednego z sklepow.
-No ale to troche takie romantyczne.-stwierdza.-Ty masz chlopaka,spotykacie sie po kryjomu,on organizuje niespodzianke...No przeciez to takie wspaniale!-krzyczy a oczy wszystkich osob kieruja sie w nasza strone.
-Przepraszam za nia.-usmiecham sie slodko skinajac w strone Miley.-Jest po prostu szczesliwa.-chichocze krecac glowa.Jakies dwie staruszki,widac ze nadziane,zaczely patrzec na nas krzywo i szeptac cos sobie na ucho.Olewam to i siegam po kilka kiecek ktore od razu wpadly mi w oko.-Ty cos kupujesz?-pytam Cyrus ktora zamiast wybierac ciuchy siedzi na sofie przed przebieralnia i czeka az wyjde.
-Nieee...-kreci glowa.-Dzis sobie daruje.
-I jak?-pierwsza sukienka byla koloru ciemnej czekolady,dluga do kostek i marszczona pod biustem,bez ramioczek.
-Next.-chichocze wracajac z powrotem do przymierzalni.Po zalozeniu chyba z 10 sukienek nie zdecydowalam sie na zadna.
-To ja juz nie wiem.-wyrzucam rece w powietrze krecac bezradnie glowa.
-A moze ubierzes spodniczke i jakis top?-proponuje moja towarzyszka usmiechajac sie szeroko.
-Podooooba mi sie ten pomysl...-Po jakis 4 godzinach,z pelnymi nareczami toreb wychodzimy z centrum cale rozesmiane i zadowolone.Wzycamy reklamowki na tyl auta i szybko same wskakujemy do srodka.Szczerze to jestem cholernie podekscytowana.Mam dosc ciaglego towarzystwa kumpli Michael'a...Ciagle chlanie,cpanie i jaranie...
-Jestesmy!-krzyczy Miley widzac ze ja nie jestem w humorze na odzywanie sie do mojego chlopaka.
-Spoko!-nawet nie pofatyguje sie by zejsc i przywitac sie z nami.Nie wazne...Krece bezradnie glowa i kieruje sie do swojego pokoju.
-Mam ochote na cos uroczego.-chichocze wyrzucajac wszystkie ciuchy z toreb na lozko.
-Zalezy ci naprawde az tak bardzo na tym Bieber'ze ze mosisz sie stroic??-Cyrus rzuca sie obok na lozku patrzac na mnie wymownie.
-Co?! Nieeee...-krece glowa.
-Chcesz zeby sie toba zachwycal...Mhmmmm....-kiwa glowa wydymajac usta.
-Jestes niemozliwa!-wywracam oczami.-Ughh...
-To ubierz sie nie zaleznie.Tak zeby nie pokazac iz naprawde ci zalezy.
-Ja mam chlopaka!
-Nie dlugo...-kreci glowa.-Od kiedy jest miedzy wami taka sytuacja,co?-kiwa na drzwi a z moich ust automatycznie znika usmiech.-Przeciez wiesz ze to nie jest normalna relacja...
-To ja w takim razie ide sie juz przebrac...-zgarniam pierwsze lepsze ciuchy i szybko znikam w lazience.-Chcesz to pogrzeb mi w szafie,szufladach lub laptopie! Rob co chesz...-smieje sie odkrecajac ciepla wode.Podrzebuje odprezajacej kapieli...Po prostu potrzebuje.Gdy wanna wypenia sie goraca ciecza.Zanurzamsie cala az po sam czubek nosa.Nurkuje przez pare minut a pozniej otwieram oczy i wynurzam twarz.Moj telefon znow zaczyna dzownic a ja wywracam oczami.Nawet chwili spokoju...Wzdycham i wyciagam reke by wziac urzadzenie.
-Whatsapp!-Bieber...
-Bedziesz dzonil co chwila?-smieje sie pod nosem.
-Mooooozeeee...-jego glos jest tak przyjemnie zachrypniety.-Co porabiasz?
-Leze w wannie pelnej goracej wody.-specjalnie nie sklamalam.Juz od dluzszego czasu nie bylam adorowana przez chlopaka.Tyga? Nieee....On raczej widzi mnie tylko jako zabawke.Czemu z nim jestem? Bo myslalam ze go kocham...Naprawde staralam sie przekonac to tej mysli...
-Kusisz...-wymruczal do sluchawki co wywolalo u mnie zagryzienie wargi.-Moze spotkamy sie za godzine??
-O 15.00 to o 15.00.-smieje sie pod nosem zanuzajac i wynurzajac reke.
-Nie mam szans zeby cie przekonac?
-Nie.-znow slodko chichocze.
-To w takim razie przypominam tylko zebys wziela wygodne buty.
-Tak,tak...MAMO.
-Policze sie z toba za to jak sie zobaczymy.
-Juz sie trzese Biebsie.-krece glowa.-Widzimy sie za poltorej godziny.-nie czekajac na slowa pozegnania rozlaczam rozmowe i klade uzadzenie obok wanny.Dokladnie myje swoje cialo i wlosy a pozniej wychodze okrywajac sie recznikiem.Kolejne czynnosci wykonuje w szybkim tepie poniewaz zostaje mi tylko 40 minut.Droga do kawiarni zajmie mi jakies 15...Do 20...Wiec w sumie nie mam za duzo czasu aby sie umalowac i dopracowac szczegoly.Ubrana wychodze z lazienki i zastaje siedzaca na lozku Miley ktora zawziecie cos szuka w laptopie.-Dosc nie zaleznie?-okrecam sie raz podnoszac rece.
-Wygladasz bosko.-przesyla mi buziaka w powietrzu zamykajac urzadzenie.-Siadaj...Zabawie sie w makijazystke.-zaciera rece szczerzac sie szeroko a ja poslusznie siadam na obrotowym krzesle przed toaletka w mojej garderobie.W niecale 10 minut jestem juz gotowa.Zegnam sie z przyjaciolka i zbiegam na dol.Nie chce zegnac sie z Michael'em.Nie mam na to w ogole ochoty.Bardzo mozliwe jest tez to ze go nie ma w domu.Kto to wie?Wcale nawet nie chce go widzec na oczy.Maszeruje zwawo w strone kawiarni i gdy jestem juz na miejscu az staje w bezruchu.To co widze przyprawia mnie o lzy...
_____________________________________________
Znowu was STRASZNIE przepraszam... Musialam sie uczyc poniewaz zglosilam sie z paru przedmiotow by zalapac ocen...Pozniej zrobilo mi sie masa problemow poniewaz moj przyjaciel jest w spiaczce...Sami rozumiecie...Czesto teraz przebywam w szpitalu :c...
Ten rozdzial mi sie w ogole nie podoba ale musi taki byc...Postaram sie dodac jak najszybciej! Obiecuje ze zrobie co w mojej mocy <3
Kocham was i mam nadzieje ze nie bedziecie na mnie zli iz ostatnio zadziej dodaje :c
-Patrys
poniedziałek, 23 września 2013
sobota, 14 września 2013
Rozdzial 8
-Jak ci sie podobal wystep Miley?-pyta rozesmiany chlopak patrzac w moja strone.
-Wiesz...-usmiecham sie szerzej.-Twerk jest od zawsze ciekawym tancem.-smieje sie.-No zobacz...-odwracam sie do niego tylem i uginajac nogi w kolanach krece tylkiem.Lekko sie schylam dotykajac dlonmi podlogi a pozniej podksakuje londujac zgramnie znow na ugietych lekko nogach.Wszyscy bija mi brawo i gwizdza.Mina chlopak jest bezcenna.Ma szeroko otwarte oczy i usta.Nasze ciala przed chwila dzieliko kilka malych centymetrow, teraz jednak zwiekszylam ta odleglosc.
-Wow...-wyjekuje zdziwiony a ja sie smieje.
-Przepraszam za mojego towrzysza.-klade mu reke na ramieniu wciaz sie smiejac.-Lekko sie hmmm...Roproszyl.-smieje sie szeroko.-A wy lubicie ten rodzaj tanca?!-smieje sie glosno.Na sali slychac glosne "Yeah!''.-Powtorki nie bede robic.-nadal sie smieje.-Nie potrafie tak dobrze trzasc tylkiem.
-Ze jak?-w tym momencie Justin sie budzi.-Jeszcze tak dobrego twerkingu nie widzialem.-kreci glowa.
-Dobra dobra juz nie przesadzaj.-wywracam oczami smiejac sie.
-Najlepsza artystka roku...Hmm...Jaka ona powinna byc?-spoglada w moja strone.Pozwalamy sobie na takie pogawedki poniewaz tak nam kazano.Przeciagnac troszke jeszcze ta gale.
-Utalentowana.-wyliczam na palacach.-Pracowita.Zdolna...Hmm...-mysle dalej.
-Powinna dobrze tanczyc twerka.-smieje sie moj towrzysz.
-Faceci...-krece glowa.-A nominowne w tej kateogori sa...-zaczynam.-Miley Curys!
-Ooo...Ona twerka to pofrafi tanczyc.-slysze komentarz Biebsa i mimowolnie sie smieje leciutko.
-Nicki Minaj!-krzycze nastepne nazwisko.
-Coz...Minaj tanczy naprawde doooobrze.-porusza zabawnie brwiami a ja krece glowa.
-Rihanna!
-O RiRi tez jest dobra.
-Jessie J!!
-JJ...Oooo ona tez potrafi potrzac tyleczkiem.
-I Rita Ora!!-usmiecham sie szeroko.
-Ej! Rity twerkingu nie widzialem!-mowi oburzony.
-A to moja wina?-pytam ironicznie.
-Umowmy sie tak.-juz jestem ciekawa tego 'wspanialego' pomyslu pana Biebera.-Kobieta ktora zgarnie statuletke bedzie musiala zatanczyc z toba twerka.Ok?
-Przepraszam cie bardzo.-podpieram sie reka na biodrze.-Czemu ja mam znow krecic tylkiem?
-Poniewaaaaz...Yyy...-na sali slychac smiech chyba kazdej osoby wlacznie ze mna.
-No wlasnie Bieber.-rozczochruje mu wlosy.-Nie popatrzysz sobie.-wytyka mu jezyk.-Lepiej juz nie gadaj tyle tylko rob wstep.-szczerze sie slodko.
-Nagrode najlepszej,najwspanialszej i najukochanszej artystki roku zgarniaaaaa....-otwieram szybko koperte a Justin staje obok mnie tak ze ramieniem dotykam jego klaty.
-Nicki Minaj!!!!!-krzyczymy oboje a w tle slychac 'Freaks' Nicki z French Montana.Bujamy sie z chlopakiem w rytm szalonej muzyki i czekamy az Minaj do nas dotrze.Gdy wchodzi na scene wpadamy sobie w ramiona smiejac sie glosno.Pozniej przytula Biebera odbierajac od niego statuetke.Podaje jej mikrofon a ona nadal chichocze.
-Dziekuje wszystkim! Moim fanom,przyjaciolom,rodzinie,wytowrni,menagerowi...Dziekuje wam wszystkim!-krzyczy usmiechajac sie szeroko a na sali slychac glosne brawa.-To co Cher?-odwraca sie w moja strone.-Twerk?-wybucham smiechem i podchodze do niej.Obie uginamy lekko nogi i krecimy tylkami jak najlepiej.Jednak nie porownuje sie do niej.Z jej kragla pupa to ja nie moje sie rownac.Obydwie swietnie sie bawimy robiac rozne pozy i figury a widownia jest w szoku.Po chwili na scene wskakuje Miley i rozesmiana przylacza sie do nas.Smiechu co nie miara a nam az szkoda schodzic ze sceny.
-Dobranoc wszyskim!!-krzycze machajac zdumionym ludziom i we czworke schodzimy ze sceny.To jest naprawde epicka gala!Wchodzimy za kulisy i nadal smiejemy sie jak banda debili.Wracamy na swoje miejsca i zegnamy sie z Minaj jeszcze raz gratulujac jej wygranej.Odwracamy sie razem z Miley w strone Justina i krecimy rozbawione glowami.Wciaz nie mozemy opanowac sie po akcji na scenie.-No to sie zegamy.-usmiecham sie do niego a on odwzajemnia gest jednak w jego oczach widze lekkie zawiedzenie.
-Paaa Justin.-Cyrus przytula chlopaka a on od razu to odwzajemnia.-Jeszcze raz gratuluje.
-Wzajemnie.-puszcza jej oczko.-Mam nadzieje ze do szybkiego zobaczenia.-posyla jej kolejny usmiech.
-Zaczekam w samochodzie.-lapie mnie lekko za przed ramie spogladajac w moje oczy.Kiwam od razu glowa usmiechajac sie blado.Sama nie wiem czemu u mnie taka nagla zmiana humoru.Moze dlatego iz wiem ze w domu jest wsciekly Michael ktory ogladal cala gale.Przyjaciolka odchodzi usmiechajac sie szeroko
-No to do zobaczenia w studiu.-przenosze wzrok na jego twarz.
-Jutro nie ma proby,prawda?
-Nieee...-krece glowa.-Dzien wolnego.-wzruszam ramionami.
-To moze umuwimy sie na kawe?-pyta sposzczajac glowa.Usmiecham sie leciutko a w duchu jestem nawet zaskoczona jego propozycja.
-Pewnie...Czemu nie.-wzruszam ramionami jakby wszystko bylo mi jedno jednak ciesze sie iz bede mogla wyrwac sie z domu.Nawet jesli bede musiala zrobic to po kryjomu przed moim chlopakiem.
-Naprawde?-Justin unosi zdziwiony wzrok.
-No opowiesz mi co sie stalo miedzy toba a Gomez.-wytykam mu zabawnie jezyk.-Obiecales.
-Tak...Tak,wiem.-marudzi pod nosem.-To o 15.00?
-Mi pasuje.
-Przyjade po ciebie.-usmiecha sie a ja przestraszona otwieram oczy.
-Nie.-mowie machinalnie.-Spotkajmy sie juz na miejscu.-marszcze brwi.
-Yyy...Jak wolisz.-widze ze chlopak nie bardzo wiedzial o co chodzi.
-Spotkajmy sie w kawiarni 'Intelligentsia Caffee".-usmiecham sie slodko.
-To ta na Abbot Kinney Boulevard?
-Mhmm...-kiwam glowa.-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szybko caluje mnie w policzek co wywoluje u mnie slodki usmiech.
-No to paa...-mowie machajac mu lekko i nie pewnie reka.Odchodze do drzwi a gdy lekko odwracam glowe widze iz chlopak ciagle stoi w tym samym miejscu.Odprowadza mnie wzrokiem caly czas zadziornie sie usmiechajac.Mimowolnie przygryzam warge i szybko wychodze z budynku.Jadac do domu trwa cisza.Miley widzi ze nie za bardzo chce rozmawiac o tym co bylo na gali.Jestem pewna ze ona rowniez wyczula to napiecie miedzy mna a Bieberem.Siedze patrzac przez okno a w mojej glowie wciaz mam obrazek Justina.Kazdy moment z dzisiejszej uroczystosci.Kazdy usmiech,spojrzenie,slowo...
-Jestesmy...-mowi szofer otwierajac nam drzwi.Zgrabnie i szbko wyskakujemy przed moim domem.
-Wrocilam!-krzycze otwierajac drzwi i od razu tego zaluje.-Ehm...Wrocilysmy!-szybko sie poprawiam bo juz sobie wyobrazam jak Michael po raz kolejny sie na mnie drze.Szczerze? To boje sie zostac teraz z nim sama w domu po tym jak widzial co sie dzialo. Przeciez za tego twerka przed Justinem bedzie mnie wyzywal od dziwek i nie wiadomo czego jeszcze.
-Co jest?-Cyrus pyta mnie zauwazajac moje zaszkolne oczy i przerazenie wymalowane na twarzy.W tym momencie Tyga zbiega po schodach z wsciekla mina lecz gdy widzi moja towarzyszke od razu zmienia wyraz twarzy.
-Miley!-usmiecha sie do niej serdecznie.
-Czesc Michael...-rowniez usmiecha sie szeroko jednak doskonale wiem ze ten usmiech nie jest w ogole szczery.
-Hej kochanie.-chlopak po usciskaniu naszego goscia wita sie ze mna buziakiem...Tak bardzo agresywnym i lapczywym iz moge sie tylko spodziewac ze to bedzie wojna po wyjsciu dziewczyny z mojego domu.
-Hej...-szepcze lekko przerazona.Glos mi drzy wiec od razu udaje kaszel.Boje sie co kolwiek powiedziec widzac wzrok mojego chlopaka.Miley rowniez patrzy na niego nie pewnie a pozniej zerka na mnie.-My pojdziemy sie juz przebrac.-lapie szybko dziewczyne za reke ciagnac ja w strone schodow.-Dzisiaj spisz w goscinnym,dobrze?-pytam nie pewnie gdy juz jestesmy na schodach prowadzacych do mojego pokoju.Nie slysze niestety odpowiedzi ale juz mam wizje przed oczami jak Michael zaciska piesci oraz szczeke.Zatrzaskuje za nami drzwi i zamykam je na klucz.Zsowam sie po nich zakrywajac twarz dlonmi.Moja przyjaciolka jest tak zdezoriwntowana ze nie wie co sie dzieje.
-On cie krzywdzi?-pyta caly czas stojac w jednym miejscu.
-Co?? Nieeee.-ocieram lzy splywajace po moich policzkach i energicznie wstaje.
-Wiesz ze mozesz powiedziec mi wszystko.-lapie mnie za nadgarstek kiedy chce wejsc do garderoby.Spogladam najpierw na jej dlon a pozniej w jej oczy.Kiwam przeczaco glowa i przelykam sline.-Powiesz mi prawde? Cher nie mozesz sie tak katowac.-mowi wrecz rozpaczliwie.
-Nie ma takiej potrzeby...Dam sobie rade.
-A ty jak zawsze swoje.-wyrzuca rece w powietrze wywracajac oczami.-Dziewczyno...Masz 16 lat! Daj sobie pomoc szczegolnie ze jestem twoja przyjaciolka!
-To nie jest potrzebne!-w moich oczach po raz kolejny zbieraja sie lzy.
-Wlasnie ze jest! Do cholery!Martwie sie o ciebie!
-Dobra...-szepcze wykonczona.-Opowiem ci tylko najpierw sie ogarnijmy...-skinam w kierunku lazienki.
-Obiecujesz?-doskonale wie iz ja nigdy nie lamie obietnic.Mimo ze chwile sie wacham i tak jestem swiadome tego ze jej sie wygadam.
-Obiecuje...-puszcza moj nadgarstek a ja kieruje sie do garderoby po nasze pizamy.-Trzymaj.-zucam w jej strone ciuszek a pozniej skinam w strone lazienki.Gdy ona korzysta z tej mojej ja wymykam sie po kryjomu do tej na dole.Na moje szczescie Michael prawdopodobnie siedzi w pokoju.Ufff...Zazywam szybkiego prysznica dokladnie obmywajac swoje cialo kokosowym zelem.Wlosy myje plynem z odrzywka a pozniej splukuje wszystko chlodna woda.Gdy wychodze z pomieszczenia juz przebrana rozgladam sie czy ktos jest na korytarzu.Szybciutko wbiegam do pokoju i znow zamykam go na klucz.Cyrus patrzy na mnie jak na wariatke siedzac na lozku z moim laptopem na kolanach.
-Gadaj.-mowi surowo zamykajac sprzed.-O co tu do kurwy nedzy chodzi.-poklepuje miejsce obok siebie a ja zucajac ciuchy na fotel klade sie na lozku obok niej.Jednak nie otwieram ust,po prostu patrze w sufit.-No dalej...Ja juz nic nie pojmuje.
-To zaczelo sie kiedy...
________________________________________________
Przepraszam! Jest mi cholernie glupio ze nic nie dodawalam.Powod jest taki ze najpierw odrabialam lekcje ktore zadali nam na wakacje a 11-ego zaczela sie szkola...No i sami wiecie jak to jest. Co prawda to juz moja ostatnia kl gimnazjum ale jakos tak po prostu emocje mnie trzymaly xD A po za tym w mojej klasie jest chlopak w ktorym kocham sie juz od 2 lat wiec sami musicie mnie zrozumiec <zawstydzony> No nic... Rozdzial mam nadzieje ze sie wam podoba i ze nie jestescie na mnie zli za to ze nie dodawalam tak dlugo.
Naprawde was baaaaaaaaaaardzo,z calego serca przepraszam!
Kocham Was! <3
-Patrys
-Wiesz...-usmiecham sie szerzej.-Twerk jest od zawsze ciekawym tancem.-smieje sie.-No zobacz...-odwracam sie do niego tylem i uginajac nogi w kolanach krece tylkiem.Lekko sie schylam dotykajac dlonmi podlogi a pozniej podksakuje londujac zgramnie znow na ugietych lekko nogach.Wszyscy bija mi brawo i gwizdza.Mina chlopak jest bezcenna.Ma szeroko otwarte oczy i usta.Nasze ciala przed chwila dzieliko kilka malych centymetrow, teraz jednak zwiekszylam ta odleglosc.
-Wow...-wyjekuje zdziwiony a ja sie smieje.
-Przepraszam za mojego towrzysza.-klade mu reke na ramieniu wciaz sie smiejac.-Lekko sie hmmm...Roproszyl.-smieje sie szeroko.-A wy lubicie ten rodzaj tanca?!-smieje sie glosno.Na sali slychac glosne "Yeah!''.-Powtorki nie bede robic.-nadal sie smieje.-Nie potrafie tak dobrze trzasc tylkiem.
-Ze jak?-w tym momencie Justin sie budzi.-Jeszcze tak dobrego twerkingu nie widzialem.-kreci glowa.
-Dobra dobra juz nie przesadzaj.-wywracam oczami smiejac sie.
-Najlepsza artystka roku...Hmm...Jaka ona powinna byc?-spoglada w moja strone.Pozwalamy sobie na takie pogawedki poniewaz tak nam kazano.Przeciagnac troszke jeszcze ta gale.
-Utalentowana.-wyliczam na palacach.-Pracowita.Zdolna...Hmm...-mysle dalej.
-Powinna dobrze tanczyc twerka.-smieje sie moj towrzysz.
-Faceci...-krece glowa.-A nominowne w tej kateogori sa...-zaczynam.-Miley Curys!
-Ooo...Ona twerka to pofrafi tanczyc.-slysze komentarz Biebsa i mimowolnie sie smieje leciutko.
-Nicki Minaj!-krzycze nastepne nazwisko.
-Coz...Minaj tanczy naprawde doooobrze.-porusza zabawnie brwiami a ja krece glowa.
-Rihanna!
-O RiRi tez jest dobra.
-Jessie J!!
-JJ...Oooo ona tez potrafi potrzac tyleczkiem.
-I Rita Ora!!-usmiecham sie szeroko.
-Ej! Rity twerkingu nie widzialem!-mowi oburzony.
-A to moja wina?-pytam ironicznie.
-Umowmy sie tak.-juz jestem ciekawa tego 'wspanialego' pomyslu pana Biebera.-Kobieta ktora zgarnie statuletke bedzie musiala zatanczyc z toba twerka.Ok?
-Przepraszam cie bardzo.-podpieram sie reka na biodrze.-Czemu ja mam znow krecic tylkiem?
-Poniewaaaaz...Yyy...-na sali slychac smiech chyba kazdej osoby wlacznie ze mna.
-No wlasnie Bieber.-rozczochruje mu wlosy.-Nie popatrzysz sobie.-wytyka mu jezyk.-Lepiej juz nie gadaj tyle tylko rob wstep.-szczerze sie slodko.
-Nagrode najlepszej,najwspanialszej i najukochanszej artystki roku zgarniaaaaa....-otwieram szybko koperte a Justin staje obok mnie tak ze ramieniem dotykam jego klaty.
-Nicki Minaj!!!!!-krzyczymy oboje a w tle slychac 'Freaks' Nicki z French Montana.Bujamy sie z chlopakiem w rytm szalonej muzyki i czekamy az Minaj do nas dotrze.Gdy wchodzi na scene wpadamy sobie w ramiona smiejac sie glosno.Pozniej przytula Biebera odbierajac od niego statuetke.Podaje jej mikrofon a ona nadal chichocze.
-Dziekuje wszystkim! Moim fanom,przyjaciolom,rodzinie,wytowrni,menagerowi...Dziekuje wam wszystkim!-krzyczy usmiechajac sie szeroko a na sali slychac glosne brawa.-To co Cher?-odwraca sie w moja strone.-Twerk?-wybucham smiechem i podchodze do niej.Obie uginamy lekko nogi i krecimy tylkami jak najlepiej.Jednak nie porownuje sie do niej.Z jej kragla pupa to ja nie moje sie rownac.Obydwie swietnie sie bawimy robiac rozne pozy i figury a widownia jest w szoku.Po chwili na scene wskakuje Miley i rozesmiana przylacza sie do nas.Smiechu co nie miara a nam az szkoda schodzic ze sceny.
-Dobranoc wszyskim!!-krzycze machajac zdumionym ludziom i we czworke schodzimy ze sceny.To jest naprawde epicka gala!Wchodzimy za kulisy i nadal smiejemy sie jak banda debili.Wracamy na swoje miejsca i zegnamy sie z Minaj jeszcze raz gratulujac jej wygranej.Odwracamy sie razem z Miley w strone Justina i krecimy rozbawione glowami.Wciaz nie mozemy opanowac sie po akcji na scenie.-No to sie zegamy.-usmiecham sie do niego a on odwzajemnia gest jednak w jego oczach widze lekkie zawiedzenie.
-Paaa Justin.-Cyrus przytula chlopaka a on od razu to odwzajemnia.-Jeszcze raz gratuluje.
-Wzajemnie.-puszcza jej oczko.-Mam nadzieje ze do szybkiego zobaczenia.-posyla jej kolejny usmiech.
-Zaczekam w samochodzie.-lapie mnie lekko za przed ramie spogladajac w moje oczy.Kiwam od razu glowa usmiechajac sie blado.Sama nie wiem czemu u mnie taka nagla zmiana humoru.Moze dlatego iz wiem ze w domu jest wsciekly Michael ktory ogladal cala gale.Przyjaciolka odchodzi usmiechajac sie szeroko
-No to do zobaczenia w studiu.-przenosze wzrok na jego twarz.
-Jutro nie ma proby,prawda?
-Nieee...-krece glowa.-Dzien wolnego.-wzruszam ramionami.
-To moze umuwimy sie na kawe?-pyta sposzczajac glowa.Usmiecham sie leciutko a w duchu jestem nawet zaskoczona jego propozycja.
-Pewnie...Czemu nie.-wzruszam ramionami jakby wszystko bylo mi jedno jednak ciesze sie iz bede mogla wyrwac sie z domu.Nawet jesli bede musiala zrobic to po kryjomu przed moim chlopakiem.
-Naprawde?-Justin unosi zdziwiony wzrok.
-No opowiesz mi co sie stalo miedzy toba a Gomez.-wytykam mu zabawnie jezyk.-Obiecales.
-Tak...Tak,wiem.-marudzi pod nosem.-To o 15.00?
-Mi pasuje.
-Przyjade po ciebie.-usmiecha sie a ja przestraszona otwieram oczy.
-Nie.-mowie machinalnie.-Spotkajmy sie juz na miejscu.-marszcze brwi.
-Yyy...Jak wolisz.-widze ze chlopak nie bardzo wiedzial o co chodzi.
-Spotkajmy sie w kawiarni 'Intelligentsia Caffee".-usmiecham sie slodko.
-To ta na Abbot Kinney Boulevard?
-Mhmm...-kiwam glowa.-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.-szybko caluje mnie w policzek co wywoluje u mnie slodki usmiech.
-No to paa...-mowie machajac mu lekko i nie pewnie reka.Odchodze do drzwi a gdy lekko odwracam glowe widze iz chlopak ciagle stoi w tym samym miejscu.Odprowadza mnie wzrokiem caly czas zadziornie sie usmiechajac.Mimowolnie przygryzam warge i szybko wychodze z budynku.Jadac do domu trwa cisza.Miley widzi ze nie za bardzo chce rozmawiac o tym co bylo na gali.Jestem pewna ze ona rowniez wyczula to napiecie miedzy mna a Bieberem.Siedze patrzac przez okno a w mojej glowie wciaz mam obrazek Justina.Kazdy moment z dzisiejszej uroczystosci.Kazdy usmiech,spojrzenie,slowo...
-Jestesmy...-mowi szofer otwierajac nam drzwi.Zgrabnie i szbko wyskakujemy przed moim domem.
-Wrocilam!-krzycze otwierajac drzwi i od razu tego zaluje.-Ehm...Wrocilysmy!-szybko sie poprawiam bo juz sobie wyobrazam jak Michael po raz kolejny sie na mnie drze.Szczerze? To boje sie zostac teraz z nim sama w domu po tym jak widzial co sie dzialo. Przeciez za tego twerka przed Justinem bedzie mnie wyzywal od dziwek i nie wiadomo czego jeszcze.
-Co jest?-Cyrus pyta mnie zauwazajac moje zaszkolne oczy i przerazenie wymalowane na twarzy.W tym momencie Tyga zbiega po schodach z wsciekla mina lecz gdy widzi moja towarzyszke od razu zmienia wyraz twarzy.
-Miley!-usmiecha sie do niej serdecznie.
-Czesc Michael...-rowniez usmiecha sie szeroko jednak doskonale wiem ze ten usmiech nie jest w ogole szczery.
-Hej kochanie.-chlopak po usciskaniu naszego goscia wita sie ze mna buziakiem...Tak bardzo agresywnym i lapczywym iz moge sie tylko spodziewac ze to bedzie wojna po wyjsciu dziewczyny z mojego domu.
-Hej...-szepcze lekko przerazona.Glos mi drzy wiec od razu udaje kaszel.Boje sie co kolwiek powiedziec widzac wzrok mojego chlopaka.Miley rowniez patrzy na niego nie pewnie a pozniej zerka na mnie.-My pojdziemy sie juz przebrac.-lapie szybko dziewczyne za reke ciagnac ja w strone schodow.-Dzisiaj spisz w goscinnym,dobrze?-pytam nie pewnie gdy juz jestesmy na schodach prowadzacych do mojego pokoju.Nie slysze niestety odpowiedzi ale juz mam wizje przed oczami jak Michael zaciska piesci oraz szczeke.Zatrzaskuje za nami drzwi i zamykam je na klucz.Zsowam sie po nich zakrywajac twarz dlonmi.Moja przyjaciolka jest tak zdezoriwntowana ze nie wie co sie dzieje.
-On cie krzywdzi?-pyta caly czas stojac w jednym miejscu.
-Co?? Nieeee.-ocieram lzy splywajace po moich policzkach i energicznie wstaje.
-Wiesz ze mozesz powiedziec mi wszystko.-lapie mnie za nadgarstek kiedy chce wejsc do garderoby.Spogladam najpierw na jej dlon a pozniej w jej oczy.Kiwam przeczaco glowa i przelykam sline.-Powiesz mi prawde? Cher nie mozesz sie tak katowac.-mowi wrecz rozpaczliwie.
-Nie ma takiej potrzeby...Dam sobie rade.
-A ty jak zawsze swoje.-wyrzuca rece w powietrze wywracajac oczami.-Dziewczyno...Masz 16 lat! Daj sobie pomoc szczegolnie ze jestem twoja przyjaciolka!
-To nie jest potrzebne!-w moich oczach po raz kolejny zbieraja sie lzy.
-Wlasnie ze jest! Do cholery!Martwie sie o ciebie!
-Dobra...-szepcze wykonczona.-Opowiem ci tylko najpierw sie ogarnijmy...-skinam w kierunku lazienki.
-Obiecujesz?-doskonale wie iz ja nigdy nie lamie obietnic.Mimo ze chwile sie wacham i tak jestem swiadome tego ze jej sie wygadam.
-Obiecuje...-puszcza moj nadgarstek a ja kieruje sie do garderoby po nasze pizamy.-Trzymaj.-zucam w jej strone ciuszek a pozniej skinam w strone lazienki.Gdy ona korzysta z tej mojej ja wymykam sie po kryjomu do tej na dole.Na moje szczescie Michael prawdopodobnie siedzi w pokoju.Ufff...Zazywam szybkiego prysznica dokladnie obmywajac swoje cialo kokosowym zelem.Wlosy myje plynem z odrzywka a pozniej splukuje wszystko chlodna woda.Gdy wychodze z pomieszczenia juz przebrana rozgladam sie czy ktos jest na korytarzu.Szybciutko wbiegam do pokoju i znow zamykam go na klucz.Cyrus patrzy na mnie jak na wariatke siedzac na lozku z moim laptopem na kolanach.
-Gadaj.-mowi surowo zamykajac sprzed.-O co tu do kurwy nedzy chodzi.-poklepuje miejsce obok siebie a ja zucajac ciuchy na fotel klade sie na lozku obok niej.Jednak nie otwieram ust,po prostu patrze w sufit.-No dalej...Ja juz nic nie pojmuje.
-To zaczelo sie kiedy...
________________________________________________
Przepraszam! Jest mi cholernie glupio ze nic nie dodawalam.Powod jest taki ze najpierw odrabialam lekcje ktore zadali nam na wakacje a 11-ego zaczela sie szkola...No i sami wiecie jak to jest. Co prawda to juz moja ostatnia kl gimnazjum ale jakos tak po prostu emocje mnie trzymaly xD A po za tym w mojej klasie jest chlopak w ktorym kocham sie juz od 2 lat wiec sami musicie mnie zrozumiec <zawstydzony> No nic... Rozdzial mam nadzieje ze sie wam podoba i ze nie jestescie na mnie zli za to ze nie dodawalam tak dlugo.
Naprawde was baaaaaaaaaaardzo,z calego serca przepraszam!
Kocham Was! <3
-Patrys
niedziela, 8 września 2013
The Versatile Blogger Award!!
Zasady:
1)Nominowana osoba pokazuje nagrode.
2)Dziekuje za nominacje.
3)Ujawnia 7 faktow o sobie.
4)Nominuje 10 blogow.
5)Informuje nominowane blogi o nominacji.

Podziekowanie:
Dziekuje z calego serca dziewczynom przez ktore zostalam nominowana.Mianowicie autorce bloga: http://one-direction-opowiadanie-liam.blogspot.it/
i bloga :http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
Dziekuje Wam!! Nparawde nie spodziwalam sie nominacji! <3 Jestem wzruszona tym i naprawde zaskoczona.
DZIĘKUJE!
7 faktow o mnie! ^^
- Ciezko o moje zaufanie i o to bym kogokolwiek polubila.
- Mam olewawcze podejscie do zycia.
- Jestem jak magnes przyciagajacy same klopoty.
- Pyskata,chamska,bezczelna,zamknieta w sobie itp...
- Kocham buty!! ^^ Szczegolnie skytop *o*
- Ludze twierdza ze jestem zla osoba i praktycznie zawsze mnie skreslaja juz na samym poczatku.
- Prawda jest taka iz faktycznie jestem zla osoba ^^ Nie pytajcie dlaczego...Przysiegam ze nie chcecie tego wiedziec ;)
Blogi ktore nominuje:
- http://dontstopbelieving99.blogspot.it/
- http://believejinbyourdreams.blogspot.it/
- http://believefourbeliebers.blogspot.it/
- http://impossible-bieberfever-yeep.blogspot.it/
- http://my-story-with-justin-bieber.blogspot.it/
- http://friendship-or-love-or-something-more.blogspot.it/
- http://believe--in--my--dreams.blogspot.it/
- http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.it/
- http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
- http://fear-bitch.blogspot.it/
piątek, 6 września 2013
Rozdzial 7
-Teraz Miley?-pytam gdy juz sie od siebie oderwalismy.
-Tak.-szczerzy sie szeroko.
-Ciekawa jestem co tym razem odpierdzieli...-krece glowa smiejac sie lekko.-Znajac Miley to zapamietamy ta gale na baaardzo dlugo.-w tym momencie wybiega moja kolezanka.Spiewa swoj kawalek 'We can't stop' a my z Justinem spiewamy z nia.Bawimy sie swietnie patrzac jak Cyrus rusza sie po scenie dosc kontrowersyjnie.Gdy piosenka sie konczy dziewczyna zdziera z siebie dotychczasowe ubranie i zostaje w ze tak powiem samej bieliznie.Z glosnikow slychac "Blurred Lines' a na scene wchodzi Robin Thicke.Jestem zszokowana juz samym strojem Miley a to jak tanczy przed mezczyzna mnie po prostu wbija w ziemie.Razem z Justinem od razu stanelismy wpatrujac sie w scene z otwartymi buziami.Przestalismy na moment wyglupiac sie tanczac i po prostu oniemielismy.Jednak nasza kolezanka bawila sie w najlepsze tanczac twerk.Widzac jej usmiech zaczelismy sie smiac,krzyczec i gwizdac razem z Bieberem tanczac do piosenki.Reszta sali byla oszolomiona caly czas.Will Smith i jego rodzina az usiedli z wrazenia,Smith i Gomzez wymachiwaly zniesmaczone glowami zachowujac sie jak damulki a 1D usmiechalo sie ruszajac lekko w rytm piosenki.Gdy wystep sie skonczyl razem z Biebsem opadlismy na fotele.
-Ona jest mocna.-smieje sie chlopak.
-Mowilam ze cos odpierdoli.-krece glowa.-Nie spodziewalam sie jednak ze az tak jej odwala.
-Co na to media?
-Wiesz ze ma to gleboko w powazaniu.-wzruszam ramionami.-Jak ci sie podobal jej wystep?-smieje sie podpierajac reka na oparciu.
-Haha...Mi sie podobalo.Pokazala ze robi co chce i nic ja nie obchodzi.Cala Miley.
-Podzielam twoje zdanie.-skinam glowa i w tamtym momencie widze kolezanke.Szybko sie podnosze i podbiegam zucajac jej sie na szyje.
-Czyli sie podobalo?-smieje sie sciskajac mnie w pasie.
-Bylas zajebista!-macham reka pstrykajac palcami.
-Nie sadzisz ze lekko przegielam?-marszczy lekko oczy.
-Zalujesz?
-Nieee...-kreci glowa tak energicznie ze az jej cos strzyka.
-No wlasnie.Jesli niczego nie zalujesz to znaczy ze nie przegielas.-wytykam jej jezyk.-Mi sie podobalo.-chichocze.Siedamy na swoje miejsca smiejac sie caly czas.
-Gratuluje Justin.-nasza skandalistka posyla chlopakow szczery usmiech.
-Dzieki.-puszcza jej oczko.-Swietny wystep.
-Hah...Dziekuuuuje.-rusza zabawnie brawiami.Ogladamy wystep Ne-Yo bujajac sie w rytm.Po tym wystepie zostala wreczona statuetka dla debiutanta ktora otrzymal Austin Mahone...Czy jakos tak.Nie znam go i jakos mnie nie interesuje...
-Chodz.-Justin lapie mnie za reke i podrywamy sie do gory.-Musimy sie przygotowac.
-To juz ostatnia nagroda?-pytam pozwalajac sie prowadzic chlopakow.
-Owszem.-skina glowa.
-Czyli w sumie zgarnales...Hmm...-staram sie przypomniec sobie ile razy widzialam Biebsa na scenie.
-Wszystkie cztery statuetki do ktorych bylem nominowany.-szczerzy sie caly czas brnac do przodu.
-Najlepszy artysta roku,najlepsi fani,najbardziej udzielajaca sie slawa w sieci... i?
-Najlepszy image.
-Jeszcze raz gratuluje.-usmiecham sie sciskajac mocniej jego dlon i dopiero w tamtym momencie uswiadamiam sobie iz caly czas mamy splecione palce.
-Dzieki.-zatrzymuje sie gwaltownie a ja prawie na niego wpadam.-To tutaj.-usmiecha sie przepuszczajac mnie w drzwiach.Moim oczok ukazuje sie sporych rozmiarow pokoj wypelniony przeroznymi ciuchami,kosmetykami i innymi pierdolami.-Wiec tak...-sieda na sofie poklepujac miejsce obok siebie jednak ja wsuwam swoja pupe na blat stolu.-Ty chcesz wreczyc statuetke?
-Mi to obojetne.-wzruszam ramionami.
-W takim razie ty to robisz bo ja nie lubie...-kreci glowa.-Ja robie wstep a ty dokanczasz i wyczytujesz ok?
-Jak ci pasuje...-mrukam.
-Co jest?-wstaje podchodzac do mnie blizej.
-Nic.-krece glowa.-Po prostu tak jakos.-wzruszam ramionami.Chlopak lapie moj podbrudek w swoje palce i kieruja moja glowe tak abym na niego popatrzyla.
-Nie smuc sie proszeee...-usmiecha sie pokrzepiajaco.
-A co ci tak zalezy?Nic mi nie jest.
-Jakos nie sadze...-mowi lekko zamyslony.
-Poklocilam sie lekko z Michael'em,zadowolony?-wkurzylam sie lekko za tak nwypytywal.-Tyle powinno ci wystarczyc.-dodaja lekko syczac.
-Przepraszam nie powinienem nalegac.
-No nie powinienes.
-Po prostu nie lubie cie smutnej.
-Ty mnie w ogole nie lubisz.-wytykam mu jezyk i zeskakuje.Wymijajac chlopaka podchodze do lustra i przegladam sie kontrolujac moj make up.
-Wygladasz slicznie nie masz co sprawdzac.-slysze jego glos.-I ku twojemu zdziweniu to cie polubilem.
-Slucham?-odwracam sie gwaltownie.-Justin Bieber,wielka swiatowa gwiazda mnie lubi? Mnieeeee?-pokazuje na siebie rekoma.-16-nastolatke ktora go tak wkurza?-mowie z udwanym zdziwieniem a on posyla mi znudzone spojrzenie.
-Wez przestan...-wywraca oczami rozkladajac sie na sofie.
-Posun sie.-kiwam glowa na jego nogi a on przeklada je na stolik przed nim.Siadam wugodnie i odchylam glowe na oparcie patrzac w sufit.Siedzimy przez chwile w ciszy a ja czuje na sobie wzrok Justina jednak udaje ze tego nie dostrzegam i dalej sie gapie bezczynnie.W jednej chwili slyszymy pukanie i do pokoju wchodzi ta sama kobieta z ktora wczesniej rozmawialam.
-Tutaj macie statuetke.-stawia na stoliku przedmiot.-A tutaj sa winiki.-zuca obok kartke.Nie otwierajcie jej do poki nie wyjdziecie na scene.-spoglada surowo.-Jasne?
-Jasne.-odpowiadamy chorkiem.
-Macie 5 minut i chodzcie za kulisy.-wychodzi zamykajac za soba drzwi a my szybko lapiemy za kartke.
-Hejjj...-smieje sie uderzajac w jego dlon.-To ja mam wyczytywac wiec ja odworze pierwsza.-wytykam mu jezyk i zabieram koperte przyciagajac ja do siebie.Bieber siedzi smiejac sie a po chwili probuje mi ja wyciagnac.Polozylam sie na plecach zaslaniajac sie kolanami tak zeby ograniczyc chlopakowi ruchy.Chichoczac patrze na jego rucy a ten kleka za moimi nogami i nachyle sie probujac wyrwac mi kartke.-Juuuustin....-jecze ciagle sie smiejac.-Zlaz ze mnie bo zaczne sie drzec.-smieje sie.
-No ale oodaj mi tooo.-prubuje znow zabrac mi kartke jednak ja wyciagam reke w ktorej ja trzymam za glowe.Bieber reka rozchyla moje kolana i wygodniej sie prawie na mnie kladzie.Smieje sie jeszcze bardziej a on wyciaga sie by zlapac koperte.
-Zlaz ze mnie!-spycham go smiejac sie glosno.Mimo prob i staran on jest silniejszy ode mnie.Wysuwam sie delikatnie spod niego i uciskam w drogi kat pokoju.Justin od razu reaguje i wstaje zucajac sie za mna.Odwracam sie do niego tylem i szybko otwieram list.Ten lapie mnie w talii i podnoszac do gory obraca kilkanascie razy w okol naszej osi.Smieje sie przy tym a po jego usmiechnietej minie stwierdzam ze jemu torturowanie mnie tez sprawie przyjemnosc.-Postaw mnie!
-Otwieramy razem.
-W snach Bieber!-wyrywam sie z jego objec i szybko wybiegam na korytarz.-Statuetka!-krzycze biegnac przed siebie a chlopak z grymasem na twarzy zatrzymuje sie i zawraca po posarzek.W tym czasie ja juz stoje obok tej kobiety ktorej imienia niestety nie pamietam i staram sie uspokoic moj oddech.Gdy dobiega Justin lapie mnie w talii.
-Wracamy pod pretekstem zapomnienia telefonu i otwieramy razem.-szepcze mi do ucha.
-Nie..-chichocze pod nosem.-I wez reke.-zrzucam jego dlon caly czas sie smiejac.Jacys mezczyzni umieszczaja nam mikrofony a po chwili mozemy juz wchodzic.
-A nagrode najlepszej artyski roku wrecza...Cher Lloyd i Justin Bieber!!!
Odslania sie mala kurtyna a my caly czas rozesmiani wychodzimy spogladajac co chwila w swoja strone.Macham usmiechajac sie szeroko.Gdy dochodzimy do takiej jakby wysepki czekamy az wszystkie brawa i krzyki ucichnom.
-Dobry worczor!-krzyczy Bieber a piski automatycznie sie nasilaja.Rozgladam sie po sali trzymajac caly czas kartke a Justin statuetke.
-Witamy wszystkich!-usmiecham sie szeroko.
______________________________________________________
Hahahahaha nic nie mowie :D Wiem troszke przegielam.... xD Przepraszam :* Mam nadzieje ze mi wybaczycie :P Wypowiedzcie sie w komach co sadzicie o takim rozdziale xD
Polecam bloga mojej dobrej przyjaciolki: http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
Osobiscie uwazam ze jest naprawde dobry ;) Zachecam do czytania.
Nie wiem kiedy bedzie nastepny...Przepraszam ale musze mase lekcji na 11-ego odrobic bo to pierwszy dzien sql i mam sporo problemow :c Ale w kazdym momencie moze pojawic sie rozdzial. Kto to wie xD
Chcialam wam tez powiedziec iz ostatnio ciezko jest z moja wena dlatego bardzo was przepraszam.Rozdzial dodam kiedy tylko bede mogla.
Komentujcie!!
Kocham Was!! <3
-Patrys.
-Tak.-szczerzy sie szeroko.
-Ciekawa jestem co tym razem odpierdzieli...-krece glowa smiejac sie lekko.-Znajac Miley to zapamietamy ta gale na baaardzo dlugo.-w tym momencie wybiega moja kolezanka.Spiewa swoj kawalek 'We can't stop' a my z Justinem spiewamy z nia.Bawimy sie swietnie patrzac jak Cyrus rusza sie po scenie dosc kontrowersyjnie.Gdy piosenka sie konczy dziewczyna zdziera z siebie dotychczasowe ubranie i zostaje w ze tak powiem samej bieliznie.Z glosnikow slychac "Blurred Lines' a na scene wchodzi Robin Thicke.Jestem zszokowana juz samym strojem Miley a to jak tanczy przed mezczyzna mnie po prostu wbija w ziemie.Razem z Justinem od razu stanelismy wpatrujac sie w scene z otwartymi buziami.Przestalismy na moment wyglupiac sie tanczac i po prostu oniemielismy.Jednak nasza kolezanka bawila sie w najlepsze tanczac twerk.Widzac jej usmiech zaczelismy sie smiac,krzyczec i gwizdac razem z Bieberem tanczac do piosenki.Reszta sali byla oszolomiona caly czas.Will Smith i jego rodzina az usiedli z wrazenia,Smith i Gomzez wymachiwaly zniesmaczone glowami zachowujac sie jak damulki a 1D usmiechalo sie ruszajac lekko w rytm piosenki.Gdy wystep sie skonczyl razem z Biebsem opadlismy na fotele.
-Ona jest mocna.-smieje sie chlopak.
-Mowilam ze cos odpierdoli.-krece glowa.-Nie spodziewalam sie jednak ze az tak jej odwala.
-Co na to media?
-Wiesz ze ma to gleboko w powazaniu.-wzruszam ramionami.-Jak ci sie podobal jej wystep?-smieje sie podpierajac reka na oparciu.
-Haha...Mi sie podobalo.Pokazala ze robi co chce i nic ja nie obchodzi.Cala Miley.
-Podzielam twoje zdanie.-skinam glowa i w tamtym momencie widze kolezanke.Szybko sie podnosze i podbiegam zucajac jej sie na szyje.
-Czyli sie podobalo?-smieje sie sciskajac mnie w pasie.
-Bylas zajebista!-macham reka pstrykajac palcami.
-Nie sadzisz ze lekko przegielam?-marszczy lekko oczy.
-Zalujesz?
-Nieee...-kreci glowa tak energicznie ze az jej cos strzyka.
-No wlasnie.Jesli niczego nie zalujesz to znaczy ze nie przegielas.-wytykam jej jezyk.-Mi sie podobalo.-chichocze.Siedamy na swoje miejsca smiejac sie caly czas.
-Gratuluje Justin.-nasza skandalistka posyla chlopakow szczery usmiech.
-Dzieki.-puszcza jej oczko.-Swietny wystep.
-Hah...Dziekuuuuje.-rusza zabawnie brawiami.Ogladamy wystep Ne-Yo bujajac sie w rytm.Po tym wystepie zostala wreczona statuetka dla debiutanta ktora otrzymal Austin Mahone...Czy jakos tak.Nie znam go i jakos mnie nie interesuje...
-Chodz.-Justin lapie mnie za reke i podrywamy sie do gory.-Musimy sie przygotowac.
-To juz ostatnia nagroda?-pytam pozwalajac sie prowadzic chlopakow.
-Owszem.-skina glowa.
-Czyli w sumie zgarnales...Hmm...-staram sie przypomniec sobie ile razy widzialam Biebsa na scenie.
-Wszystkie cztery statuetki do ktorych bylem nominowany.-szczerzy sie caly czas brnac do przodu.
-Najlepszy artysta roku,najlepsi fani,najbardziej udzielajaca sie slawa w sieci... i?
-Najlepszy image.
-Jeszcze raz gratuluje.-usmiecham sie sciskajac mocniej jego dlon i dopiero w tamtym momencie uswiadamiam sobie iz caly czas mamy splecione palce.
-Dzieki.-zatrzymuje sie gwaltownie a ja prawie na niego wpadam.-To tutaj.-usmiecha sie przepuszczajac mnie w drzwiach.Moim oczok ukazuje sie sporych rozmiarow pokoj wypelniony przeroznymi ciuchami,kosmetykami i innymi pierdolami.-Wiec tak...-sieda na sofie poklepujac miejsce obok siebie jednak ja wsuwam swoja pupe na blat stolu.-Ty chcesz wreczyc statuetke?
-Mi to obojetne.-wzruszam ramionami.
-W takim razie ty to robisz bo ja nie lubie...-kreci glowa.-Ja robie wstep a ty dokanczasz i wyczytujesz ok?
-Jak ci pasuje...-mrukam.
-Co jest?-wstaje podchodzac do mnie blizej.
-Nic.-krece glowa.-Po prostu tak jakos.-wzruszam ramionami.Chlopak lapie moj podbrudek w swoje palce i kieruja moja glowe tak abym na niego popatrzyla.
-Nie smuc sie proszeee...-usmiecha sie pokrzepiajaco.
-A co ci tak zalezy?Nic mi nie jest.
-Jakos nie sadze...-mowi lekko zamyslony.
-Poklocilam sie lekko z Michael'em,zadowolony?-wkurzylam sie lekko za tak nwypytywal.-Tyle powinno ci wystarczyc.-dodaja lekko syczac.
-Przepraszam nie powinienem nalegac.
-No nie powinienes.
-Po prostu nie lubie cie smutnej.
-Ty mnie w ogole nie lubisz.-wytykam mu jezyk i zeskakuje.Wymijajac chlopaka podchodze do lustra i przegladam sie kontrolujac moj make up.
-Wygladasz slicznie nie masz co sprawdzac.-slysze jego glos.-I ku twojemu zdziweniu to cie polubilem.
-Slucham?-odwracam sie gwaltownie.-Justin Bieber,wielka swiatowa gwiazda mnie lubi? Mnieeeee?-pokazuje na siebie rekoma.-16-nastolatke ktora go tak wkurza?-mowie z udwanym zdziwieniem a on posyla mi znudzone spojrzenie.
-Wez przestan...-wywraca oczami rozkladajac sie na sofie.
-Posun sie.-kiwam glowa na jego nogi a on przeklada je na stolik przed nim.Siadam wugodnie i odchylam glowe na oparcie patrzac w sufit.Siedzimy przez chwile w ciszy a ja czuje na sobie wzrok Justina jednak udaje ze tego nie dostrzegam i dalej sie gapie bezczynnie.W jednej chwili slyszymy pukanie i do pokoju wchodzi ta sama kobieta z ktora wczesniej rozmawialam.
-Tutaj macie statuetke.-stawia na stoliku przedmiot.-A tutaj sa winiki.-zuca obok kartke.Nie otwierajcie jej do poki nie wyjdziecie na scene.-spoglada surowo.-Jasne?
-Jasne.-odpowiadamy chorkiem.
-Macie 5 minut i chodzcie za kulisy.-wychodzi zamykajac za soba drzwi a my szybko lapiemy za kartke.
-Hejjj...-smieje sie uderzajac w jego dlon.-To ja mam wyczytywac wiec ja odworze pierwsza.-wytykam mu jezyk i zabieram koperte przyciagajac ja do siebie.Bieber siedzi smiejac sie a po chwili probuje mi ja wyciagnac.Polozylam sie na plecach zaslaniajac sie kolanami tak zeby ograniczyc chlopakowi ruchy.Chichoczac patrze na jego rucy a ten kleka za moimi nogami i nachyle sie probujac wyrwac mi kartke.-Juuuustin....-jecze ciagle sie smiejac.-Zlaz ze mnie bo zaczne sie drzec.-smieje sie.
-No ale oodaj mi tooo.-prubuje znow zabrac mi kartke jednak ja wyciagam reke w ktorej ja trzymam za glowe.Bieber reka rozchyla moje kolana i wygodniej sie prawie na mnie kladzie.Smieje sie jeszcze bardziej a on wyciaga sie by zlapac koperte.
-Zlaz ze mnie!-spycham go smiejac sie glosno.Mimo prob i staran on jest silniejszy ode mnie.Wysuwam sie delikatnie spod niego i uciskam w drogi kat pokoju.Justin od razu reaguje i wstaje zucajac sie za mna.Odwracam sie do niego tylem i szybko otwieram list.Ten lapie mnie w talii i podnoszac do gory obraca kilkanascie razy w okol naszej osi.Smieje sie przy tym a po jego usmiechnietej minie stwierdzam ze jemu torturowanie mnie tez sprawie przyjemnosc.-Postaw mnie!
-Otwieramy razem.
-W snach Bieber!-wyrywam sie z jego objec i szybko wybiegam na korytarz.-Statuetka!-krzycze biegnac przed siebie a chlopak z grymasem na twarzy zatrzymuje sie i zawraca po posarzek.W tym czasie ja juz stoje obok tej kobiety ktorej imienia niestety nie pamietam i staram sie uspokoic moj oddech.Gdy dobiega Justin lapie mnie w talii.
-Wracamy pod pretekstem zapomnienia telefonu i otwieramy razem.-szepcze mi do ucha.
-Nie..-chichocze pod nosem.-I wez reke.-zrzucam jego dlon caly czas sie smiejac.Jacys mezczyzni umieszczaja nam mikrofony a po chwili mozemy juz wchodzic.
-A nagrode najlepszej artyski roku wrecza...Cher Lloyd i Justin Bieber!!!
Odslania sie mala kurtyna a my caly czas rozesmiani wychodzimy spogladajac co chwila w swoja strone.Macham usmiechajac sie szeroko.Gdy dochodzimy do takiej jakby wysepki czekamy az wszystkie brawa i krzyki ucichnom.
-Dobry worczor!-krzyczy Bieber a piski automatycznie sie nasilaja.Rozgladam sie po sali trzymajac caly czas kartke a Justin statuetke.
-Witamy wszystkich!-usmiecham sie szeroko.
______________________________________________________
Hahahahaha nic nie mowie :D Wiem troszke przegielam.... xD Przepraszam :* Mam nadzieje ze mi wybaczycie :P Wypowiedzcie sie w komach co sadzicie o takim rozdziale xD
Polecam bloga mojej dobrej przyjaciolki: http://justinbieber-valentina-lovestory.blogspot.it/
Osobiscie uwazam ze jest naprawde dobry ;) Zachecam do czytania.
Nie wiem kiedy bedzie nastepny...Przepraszam ale musze mase lekcji na 11-ego odrobic bo to pierwszy dzien sql i mam sporo problemow :c Ale w kazdym momencie moze pojawic sie rozdzial. Kto to wie xD
Chcialam wam tez powiedziec iz ostatnio ciezko jest z moja wena dlatego bardzo was przepraszam.Rozdzial dodam kiedy tylko bede mogla.
Komentujcie!!
Kocham Was!! <3
-Patrys.
wtorek, 3 września 2013
Rozdzial 6
Siedzimy na swoich miejscach a ja rozgladam sie po pieknej sali.Miley opowiada mi jak to jest na w jej trasie koncertowej i ze brakuje jej naszych prob.Przyznaje ze mi tez brakuje pracy z nia ale nie potrzebuje juz mojej pomocy.W jednym momencie widze Nicki Minaj.Tak strasznie sie ciesze ze tutaj jest poniewaz nie widzialysmy sie juz od dobrych kilku lat.Byla jedna z pierwszych gwiazd z ktorymi pracowalam dlatego mam do niej pewnego rodzaju sentymant ale tez bardzo ja polubilam.
-Miley...-szturcham kolezanke.-To Nicki.
-Faktycznie...Lec sie przywitac.-posyla mi szczery usmiech.
-Nie obrazisz sie?
-Cos ty...No zmykaj.-popycha mnie lekko a ja zmierzam w kierunku przyjaciolki.Rozmawia wlasnie z Lil'em Wyne'm ktorego osobiscie ja nie znam.
-Hej Nicki.-usmiecham sie pogodnie a kobieta az otwiera lekko usta.
-OMG...-jej oczy robia sie wielkie.-To ty...-szepcze a ja rozkladam rece do uscisku.Po sekundzie obie sie tulimy.Probujemy opanowac lzy i gdy sie od siebie odrywamy machamy rekoma aby wysuszyc nadmiar plynu w naszych oczach.
-Jak sie masz?
-Wiesz...Jest dobrze.-wzrusza ramionami.-Chociaz nam wszystkim cie brakuje.
-Nie bylam juz wam potrzebna.-krece glowa.
-Zobaczymy sie kiedys?-pyta sciskajac mnie za reke.-Nie chce stracic cie po raz drugi.
-Zadzownie do ciebie.-caluje ja w policzek.
-Do zobaczenia skarbie.-sciska mnie mocno i pewnie a ja odwzajemniam ruch.Gdy odchodze do swojego moejsca zauwazam ze moja kolezanka rozmawia z kims przez telefon.Nic nie mowiac jak na razie siadam spokojnie.Widze jednak ze jej mina mowi sama za siebie.Jest smutna i mocno wkurzona.Po chwili rozlacza sie i wrzuca telefon do torebki.
-Co sie stalo?-pytam zaniepokojona a ona oddycha gleboko zamykajac oczy.
-Liam...-szepcze smutno a ja obejmuje ja ramieniem.
-Pogadamy o tym pozniej?-spogladam posylajac jej pokrzepiajace spojrzenie.
-Mhmm...-kiwa glowa a ja sie usmiecham szeroko.
-Nocujesz u mnie?
-Pewnie!-mowi entuzjastycznie.
-Ja tez!-slyszymy obok mnie glos chlopaka.
-Nie,Bieber. Ty nocujesz u siebie.-kiwam palcem odwracajac sie w jego strone.
-Ejjjjj...-robi minke zbitego psiaka.-Nie chcesz takiego slodziaka u siebie w lozku?-pokazuje na swoje usta ktore aktualnie wywinely sie w podkowke.
-Haha...-wybucham niepohamowanym smiechem razem z Miley.-I ty myslisz ze bym cie do swojego lozka wpuscila?-pokazuje na siebie odchylajac glowe.
-No a jakby inaczej?-rusza zabawnie brwiami co u mnie objawia sie wynikiem nastepnego napadu smiechu.
-Ciebie? Niewyzytego seksualnie napalenca?-moje slowa rozbawiaja calkowicie nasza trojke.Zwijamy sie ze smiechu kiedy podchodzi do mnie jakas kobieta.
-Przepraszam...-jej usmiech jest troche nie pokojaco.
-Tak?-pierwsza sie ogarniam i wstaje by z nia porozmawiac.
-Jestem Mira Sedles.-podaje mi reke a ja od razu ja sciskam.
-Cher Lloyd.-usmiecham sie serdecznie.-Cos sie stalo?
-W sumie to tak...Mam do ciebie ogromna prosbe.
-Slucham...Postaram sie pomoc.-jestem strasznie ciekawa o co chodzi.
-Wiec Ed Sheeran niestety nie mogl dojechac na nasza impreze a mial wreczac jedna z nagrod.-mowi lekko poddenerwowana.-I moze bys mogla go zastapic?-to pytanie mnie szokuje.Ja? Przeciez ja nigdy nie wreczalam nagrody.
-A przepraszam z kim bym miala to zrobic?-pytam bez wyrazu.
-Ze mna.-Justin wstaje usmiechajac sie szeroko.
-Dokladnie.Ed mial wystapic w towarzystwie pana Biebera wiec pomyslalam iz jesli sie dobrze dogadujecie to nie bylby to problem.-no to teraz juz w ogole jestem w szoku.Przez ten usmiech na twarzy kobiety wiedzialam iz pomyslala ze ja z Justinem krecimy ze soba.Ja pierdole! Ona tez?!
-Nie ma problemu...-kiwam glowa.-Ale nie za bardzo wiem co mowic i w ogole.
-To ja ci wytlumacze a pani nie bedziemy zawracac juz glowy.-wcina sie Bieber.
-Dziekuje bardzo.Naprawde ratujesz mnie przed wywaleniem z roboty.-sciska moja dlon usmiechajac sie szeroko a pozniej znika gdzies za kulisami.Ja natomiast nadal stoje jak wryta i gdy odzyskuje wladnosc nad moim cialem odwracam sie do 19-nastolatka.
-To tez uknules?-pytam zdenerwowana zakladajac rece na piersiach.
-Nie! Skad ze!-widze w jego oczach przeblysk zestresowania co mogloby oznaczac iz klamie.
-Do prawdy?
-Cher przysiegam.-kladnie reke na sercu.-Ja naprawde tego nie zaplanowalem.
-Niech bedzie...-siadam na swoim miejscu machajac tylko reka.
-Wiec ktora nagrode wreczacie?-pyta zaciekawiona Cyrus posylajac mi wymowne spojrzenie a ja mroze ja wzrokiem.Doskonale wieem iz sadzi ze to przeznaczenie.
-Ostatnia...Najlepsza artyska roku.
-Kto jest nominowany?-pytam tym razem ja.
-Ja.-szczerzy sie Miley.
-Dokladnie.-Bieber sie smieje lekko a potem znow wraca wzrokiem do mnie.-Miley,Nicki Minaj,Jessie J,Rihanna i Rita Ora.
-Wooow...Ciekawe kto wygral.-sadze ze kazda z tych artystek jest wspaniala i z kazda oprocz Adel juz pracowalam.Gdybym to ja miala wybierac naprawde mialabym dylemat.
-Ja mysle ze wygralam.-ahhh ta skromnosc Miley mnie powala.Chichocze razem z Justinem spogladajac na jej rozmazona twarz.-No co tak sie szczerzycie?-widzac ze nie odpowiadamy wywraca oczami.-Para idiotow.
-Oj nie marudz skarbie.-caluje ja w policzek wciaz sie usmiechajac.-Trzymam kciuki ze wygrasz.-puszczam jej oczko.-A ty panie Biebsie...Miales mi opowiedziec sytuacje z Gomez i Swift.
-A moze wolalabys sie ze mna umowic na kawe i bym ci opowiedzial?
-Na kawe??-mroze oczy spogladajac nie pewnie.
-To nie randka.
-No przeciez ze nie...-smieje sie.-Obiecujesz ze powiesz?
-Przysiegam.-caluje mnie w policzek a ja usmiecham sie slodko.Lubie takie gesty od chlopaka jednak moj Michael przestal taki byc juz dawno...Po przyjezdzie zawsze jest sielanka przez pare dni a pozniej wszystko sie sypie.Widzi mnie tylko wtedy gdy po prostu chcel sexu nic po za tym...
-Hej golabeczki...-slyszymy glos Miley ktora smieje sie pod nosem.Bieber lekko sie rumieni a ja pozylam jej mrazace krew w zylach spojrzenie.-Do gali brakuje 5 minut.-pokazuje na scene.
-Wystepujesz?-pyta Justin.
-Taaak...-szczerzy sie Cyrus.-Ty?
-Dzis tylko wreczam.-puszcza jej oczko.-I odbieram.-wytyka jezyk.
-Chcialbys chlopczyku.-kreci glowa.
-Bedziecie sie dalej przedrzezniac jak rodzenstwo?-pytam rozbawiona ich zachowaniem.Podejrzewam ze gdyby tylko byli w jednym pokoju i mieliby poduszki zaczeliby sie nimi okladac.
-Oooo...Pani dorosla wyluzuj.-chlopak szturcha mnie w zebra a ja krece glowa.
-Jestes z nas najmlodsza a najdoroslejsza.-Miley wywraca oczami.-To ja powinnam byc ta odpowiedzialna.
-Haha...-Justin zaczyna sie smiach.-A jestes najglupsza.
-Lepiej stul pysk mlody.
-Juz stop...-wywracam oczami.-Siedziec cicho i ogladac gale.-pokazuje na scene na ktorej wlasnie wyszla Pixie Lott,ktora prowadzila cale przedstawienie.Polowe przyjecia przegadalam z kolezanka i kolega komentujac wystepy i zwyciezcow.
-No dzieciaki ja zmykam sie przygotowac.-wyszczerzyla sie szczesliwa Miley.
-Powodzenia kochana.-sciskam jej reke posylajac szczery usmiech.
-Taaa...Powodzenia stara.-Justin wytyka jej jezyk a ta od razu rozczochruje mu ta jego idealnie ulozona fryzurke.-No kuuuurde...Tylko nie wlosy.-od razu zaczyna sie poprawiac a ja z kolezanka mamy ubaw.
-Lec juz.-skinam glowa w strone wejscia na kulisy a ta od razu tam drepcze.
-Teraz bedzie najlepszy artysta roku.-szczerzy sie Bieber.
-Nominowany?-spogladam na niego wymownie.
-Oczywiscie.-poprawia sobie koszulke niby strzepujac kurz.
-Trzymam kciuki.-puszczam mu oczko i patrze na scenie.Znajduje sie tam Swift i Jessie J.Oj chlopak nie jest zadowolony iz jesli wygra bedzie musial odbierac nagrode od dziewczyny ktorej tak bardzo nie cierpi.
-A wygrywa....-zaczela JJ.
-Justin Bieber!-Taylor udaje ze sie cieszy jednak wszyscy wiedza ze tak nie jest.Na nogach automatycznie jest cala sala a ja klaszcze usmiechajac sie do Biebsa ktory teraz wpadl w meski uscisk z Scootem.Odwraca sie w moja strone i usmiecha zadziornie.Rozkladam rece i owijam je w ogol szyji chlopaka ktory swoje okreca w okol mojej szczuplutkiej talii.Podnosi mnie do gory a gdy stawa caluje w policzek.
-Gartuluje.-mowie szybko a chlopaka po chwili juz nie ma.Kieruje sie w strone mikrofonu gdzie stoja dwie kobiety.Justin przytula najpierw Jessie z szerokim usmiechem odbierajac nagrode a w kierunku Tayler nawet nie posyla usmiechu.Po prostu traktuje ja jak powietrze.Podchodzi do mikrofonu i usmiecha sie szczesliwy czekajac az oklaski,wrzaski i piski na sali troszke sie zmniejsza.
-O Boze...-spoglada na statuetke trzymana w reku.-Coz...Dziekuje wszystkim ktorzy przyczynili sie do tego abym teraz tutaj stal.Dziekuje mojemu menagerowi,calemu TeamBieber,wytworni...Dziekuje mojej mamie ktora caly czas mnie wspiera i jest zawsze przy mnie.Dziekuje mojej rodzinie,przyjaciolom...Dziekuje moim Beliebers dzieki ktorym codziennie mam chec by wstac.Dziekuje Wam kochani za glosy za to wszystko co dla mnie robicie! Mam najlepszych fanow na swiecie.Kocham Was wariaci!-smieje sie sposzczajac wzrok.-Chcialem rowniez podziekowac osobie ktora przez ostatnie 5 tygodni wywrocila moj swiat do gory nogami.Osobce tak malej i wspanialej ze nikt by nie pomyslal iz w tak drobnej postaci jest taka sila.-spoglada w moja strone a ja usmiecham sie slodko.-Dziekuje jej za to ze tak wytrwale mnie znosi mimo ze tez jest niezlym zolkiem ktore czesto doprowadza mnie do szalu.-smieje sie.-Dziekuje Cher! Mimo ze jestes strasznie irytujaca i wkurzajaca...-znow sie smieje a ja razem z nim.-Dziekuje Ci! Dziekuje...-usmiecha sie jeszcze raz a pozniej machajac zbiega ze sceny za kulisy.Gdy wraca juz na swoje miejsce ja siedze zamyslona i nie zwracam nawet uwagi na niego,.W mojej glowie jest pelno mysli o tym iz Michael nigdy dla mnie czegos takiego nie zrobil.Uwielbiam takie male gesty ktore sprawiaja tyle niewyobrazalnej przyjemnosci i pozostaja na zawsze w pamieci.-Jak sie podobalo?-dopiero kiedy szepcze mi do ucha pytanie wyrywa mnie z transu.
-Dziekuje.-wtulam sie w niego a on zdziwiony obejmuje mnie mocno.
_________________________________________________
Slooooodkie prawda?? :D Cher moze powoli przekonuje sie do Jusa? A co sadzicie o przemowie Biebera? Przesadzilam? Ja tak nie sadze.Podoba mi sie jak jest to napisane i co przekazuje.
Wypowiadajcie sie w komach bo to naprawde dla mnie wazne...
Nastepny rozdzial jest xD ahahaha nwm jak go opisac :D Juz na was czeka.Mam tez juz polowe 8...Te dwa rozdzialy beda hmmm dosc ciekawe moim zdaniem xD moi znajomi mowi ze ciekawe ale nie mnie to oceniac xD
-Patrys.
-Miley...-szturcham kolezanke.-To Nicki.
-Faktycznie...Lec sie przywitac.-posyla mi szczery usmiech.
-Nie obrazisz sie?
-Cos ty...No zmykaj.-popycha mnie lekko a ja zmierzam w kierunku przyjaciolki.Rozmawia wlasnie z Lil'em Wyne'm ktorego osobiscie ja nie znam.
-Hej Nicki.-usmiecham sie pogodnie a kobieta az otwiera lekko usta.
-OMG...-jej oczy robia sie wielkie.-To ty...-szepcze a ja rozkladam rece do uscisku.Po sekundzie obie sie tulimy.Probujemy opanowac lzy i gdy sie od siebie odrywamy machamy rekoma aby wysuszyc nadmiar plynu w naszych oczach.
-Jak sie masz?
-Wiesz...Jest dobrze.-wzrusza ramionami.-Chociaz nam wszystkim cie brakuje.
-Nie bylam juz wam potrzebna.-krece glowa.
-Zobaczymy sie kiedys?-pyta sciskajac mnie za reke.-Nie chce stracic cie po raz drugi.
-Zadzownie do ciebie.-caluje ja w policzek.
-Do zobaczenia skarbie.-sciska mnie mocno i pewnie a ja odwzajemniam ruch.Gdy odchodze do swojego moejsca zauwazam ze moja kolezanka rozmawia z kims przez telefon.Nic nie mowiac jak na razie siadam spokojnie.Widze jednak ze jej mina mowi sama za siebie.Jest smutna i mocno wkurzona.Po chwili rozlacza sie i wrzuca telefon do torebki.
-Co sie stalo?-pytam zaniepokojona a ona oddycha gleboko zamykajac oczy.
-Liam...-szepcze smutno a ja obejmuje ja ramieniem.
-Pogadamy o tym pozniej?-spogladam posylajac jej pokrzepiajace spojrzenie.
-Mhmm...-kiwa glowa a ja sie usmiecham szeroko.
-Nocujesz u mnie?
-Pewnie!-mowi entuzjastycznie.
-Ja tez!-slyszymy obok mnie glos chlopaka.
-Nie,Bieber. Ty nocujesz u siebie.-kiwam palcem odwracajac sie w jego strone.
-Ejjjjj...-robi minke zbitego psiaka.-Nie chcesz takiego slodziaka u siebie w lozku?-pokazuje na swoje usta ktore aktualnie wywinely sie w podkowke.
-Haha...-wybucham niepohamowanym smiechem razem z Miley.-I ty myslisz ze bym cie do swojego lozka wpuscila?-pokazuje na siebie odchylajac glowe.
-No a jakby inaczej?-rusza zabawnie brwiami co u mnie objawia sie wynikiem nastepnego napadu smiechu.
-Ciebie? Niewyzytego seksualnie napalenca?-moje slowa rozbawiaja calkowicie nasza trojke.Zwijamy sie ze smiechu kiedy podchodzi do mnie jakas kobieta.
-Przepraszam...-jej usmiech jest troche nie pokojaco.
-Tak?-pierwsza sie ogarniam i wstaje by z nia porozmawiac.
-Jestem Mira Sedles.-podaje mi reke a ja od razu ja sciskam.
-Cher Lloyd.-usmiecham sie serdecznie.-Cos sie stalo?
-W sumie to tak...Mam do ciebie ogromna prosbe.
-Slucham...Postaram sie pomoc.-jestem strasznie ciekawa o co chodzi.
-Wiec Ed Sheeran niestety nie mogl dojechac na nasza impreze a mial wreczac jedna z nagrod.-mowi lekko poddenerwowana.-I moze bys mogla go zastapic?-to pytanie mnie szokuje.Ja? Przeciez ja nigdy nie wreczalam nagrody.
-A przepraszam z kim bym miala to zrobic?-pytam bez wyrazu.
-Ze mna.-Justin wstaje usmiechajac sie szeroko.
-Dokladnie.Ed mial wystapic w towarzystwie pana Biebera wiec pomyslalam iz jesli sie dobrze dogadujecie to nie bylby to problem.-no to teraz juz w ogole jestem w szoku.Przez ten usmiech na twarzy kobiety wiedzialam iz pomyslala ze ja z Justinem krecimy ze soba.Ja pierdole! Ona tez?!
-Nie ma problemu...-kiwam glowa.-Ale nie za bardzo wiem co mowic i w ogole.
-To ja ci wytlumacze a pani nie bedziemy zawracac juz glowy.-wcina sie Bieber.
-Dziekuje bardzo.Naprawde ratujesz mnie przed wywaleniem z roboty.-sciska moja dlon usmiechajac sie szeroko a pozniej znika gdzies za kulisami.Ja natomiast nadal stoje jak wryta i gdy odzyskuje wladnosc nad moim cialem odwracam sie do 19-nastolatka.
-To tez uknules?-pytam zdenerwowana zakladajac rece na piersiach.
-Nie! Skad ze!-widze w jego oczach przeblysk zestresowania co mogloby oznaczac iz klamie.
-Do prawdy?
-Cher przysiegam.-kladnie reke na sercu.-Ja naprawde tego nie zaplanowalem.
-Niech bedzie...-siadam na swoim miejscu machajac tylko reka.
-Wiec ktora nagrode wreczacie?-pyta zaciekawiona Cyrus posylajac mi wymowne spojrzenie a ja mroze ja wzrokiem.Doskonale wieem iz sadzi ze to przeznaczenie.
-Ostatnia...Najlepsza artyska roku.
-Kto jest nominowany?-pytam tym razem ja.
-Ja.-szczerzy sie Miley.
-Dokladnie.-Bieber sie smieje lekko a potem znow wraca wzrokiem do mnie.-Miley,Nicki Minaj,Jessie J,Rihanna i Rita Ora.
-Wooow...Ciekawe kto wygral.-sadze ze kazda z tych artystek jest wspaniala i z kazda oprocz Adel juz pracowalam.Gdybym to ja miala wybierac naprawde mialabym dylemat.
-Ja mysle ze wygralam.-ahhh ta skromnosc Miley mnie powala.Chichocze razem z Justinem spogladajac na jej rozmazona twarz.-No co tak sie szczerzycie?-widzac ze nie odpowiadamy wywraca oczami.-Para idiotow.
-Oj nie marudz skarbie.-caluje ja w policzek wciaz sie usmiechajac.-Trzymam kciuki ze wygrasz.-puszczam jej oczko.-A ty panie Biebsie...Miales mi opowiedziec sytuacje z Gomez i Swift.
-A moze wolalabys sie ze mna umowic na kawe i bym ci opowiedzial?
-Na kawe??-mroze oczy spogladajac nie pewnie.
-To nie randka.
-No przeciez ze nie...-smieje sie.-Obiecujesz ze powiesz?
-Przysiegam.-caluje mnie w policzek a ja usmiecham sie slodko.Lubie takie gesty od chlopaka jednak moj Michael przestal taki byc juz dawno...Po przyjezdzie zawsze jest sielanka przez pare dni a pozniej wszystko sie sypie.Widzi mnie tylko wtedy gdy po prostu chcel sexu nic po za tym...
-Hej golabeczki...-slyszymy glos Miley ktora smieje sie pod nosem.Bieber lekko sie rumieni a ja pozylam jej mrazace krew w zylach spojrzenie.-Do gali brakuje 5 minut.-pokazuje na scene.
-Wystepujesz?-pyta Justin.
-Taaak...-szczerzy sie Cyrus.-Ty?
-Dzis tylko wreczam.-puszcza jej oczko.-I odbieram.-wytyka jezyk.
-Chcialbys chlopczyku.-kreci glowa.
-Bedziecie sie dalej przedrzezniac jak rodzenstwo?-pytam rozbawiona ich zachowaniem.Podejrzewam ze gdyby tylko byli w jednym pokoju i mieliby poduszki zaczeliby sie nimi okladac.
-Oooo...Pani dorosla wyluzuj.-chlopak szturcha mnie w zebra a ja krece glowa.
-Jestes z nas najmlodsza a najdoroslejsza.-Miley wywraca oczami.-To ja powinnam byc ta odpowiedzialna.
-Haha...-Justin zaczyna sie smiach.-A jestes najglupsza.
-Lepiej stul pysk mlody.
-Juz stop...-wywracam oczami.-Siedziec cicho i ogladac gale.-pokazuje na scene na ktorej wlasnie wyszla Pixie Lott,ktora prowadzila cale przedstawienie.Polowe przyjecia przegadalam z kolezanka i kolega komentujac wystepy i zwyciezcow.
-No dzieciaki ja zmykam sie przygotowac.-wyszczerzyla sie szczesliwa Miley.
-Powodzenia kochana.-sciskam jej reke posylajac szczery usmiech.
-Taaa...Powodzenia stara.-Justin wytyka jej jezyk a ta od razu rozczochruje mu ta jego idealnie ulozona fryzurke.-No kuuuurde...Tylko nie wlosy.-od razu zaczyna sie poprawiac a ja z kolezanka mamy ubaw.
-Lec juz.-skinam glowa w strone wejscia na kulisy a ta od razu tam drepcze.
-Teraz bedzie najlepszy artysta roku.-szczerzy sie Bieber.
-Nominowany?-spogladam na niego wymownie.
-Oczywiscie.-poprawia sobie koszulke niby strzepujac kurz.
-Trzymam kciuki.-puszczam mu oczko i patrze na scenie.Znajduje sie tam Swift i Jessie J.Oj chlopak nie jest zadowolony iz jesli wygra bedzie musial odbierac nagrode od dziewczyny ktorej tak bardzo nie cierpi.
-A wygrywa....-zaczela JJ.
-Justin Bieber!-Taylor udaje ze sie cieszy jednak wszyscy wiedza ze tak nie jest.Na nogach automatycznie jest cala sala a ja klaszcze usmiechajac sie do Biebsa ktory teraz wpadl w meski uscisk z Scootem.Odwraca sie w moja strone i usmiecha zadziornie.Rozkladam rece i owijam je w ogol szyji chlopaka ktory swoje okreca w okol mojej szczuplutkiej talii.Podnosi mnie do gory a gdy stawa caluje w policzek.
-Gartuluje.-mowie szybko a chlopaka po chwili juz nie ma.Kieruje sie w strone mikrofonu gdzie stoja dwie kobiety.Justin przytula najpierw Jessie z szerokim usmiechem odbierajac nagrode a w kierunku Tayler nawet nie posyla usmiechu.Po prostu traktuje ja jak powietrze.Podchodzi do mikrofonu i usmiecha sie szczesliwy czekajac az oklaski,wrzaski i piski na sali troszke sie zmniejsza.
-O Boze...-spoglada na statuetke trzymana w reku.-Coz...Dziekuje wszystkim ktorzy przyczynili sie do tego abym teraz tutaj stal.Dziekuje mojemu menagerowi,calemu TeamBieber,wytworni...Dziekuje mojej mamie ktora caly czas mnie wspiera i jest zawsze przy mnie.Dziekuje mojej rodzinie,przyjaciolom...Dziekuje moim Beliebers dzieki ktorym codziennie mam chec by wstac.Dziekuje Wam kochani za glosy za to wszystko co dla mnie robicie! Mam najlepszych fanow na swiecie.Kocham Was wariaci!-smieje sie sposzczajac wzrok.-Chcialem rowniez podziekowac osobie ktora przez ostatnie 5 tygodni wywrocila moj swiat do gory nogami.Osobce tak malej i wspanialej ze nikt by nie pomyslal iz w tak drobnej postaci jest taka sila.-spoglada w moja strone a ja usmiecham sie slodko.-Dziekuje jej za to ze tak wytrwale mnie znosi mimo ze tez jest niezlym zolkiem ktore czesto doprowadza mnie do szalu.-smieje sie.-Dziekuje Cher! Mimo ze jestes strasznie irytujaca i wkurzajaca...-znow sie smieje a ja razem z nim.-Dziekuje Ci! Dziekuje...-usmiecha sie jeszcze raz a pozniej machajac zbiega ze sceny za kulisy.Gdy wraca juz na swoje miejsce ja siedze zamyslona i nie zwracam nawet uwagi na niego,.W mojej glowie jest pelno mysli o tym iz Michael nigdy dla mnie czegos takiego nie zrobil.Uwielbiam takie male gesty ktore sprawiaja tyle niewyobrazalnej przyjemnosci i pozostaja na zawsze w pamieci.-Jak sie podobalo?-dopiero kiedy szepcze mi do ucha pytanie wyrywa mnie z transu.
-Dziekuje.-wtulam sie w niego a on zdziwiony obejmuje mnie mocno.
_________________________________________________
Slooooodkie prawda?? :D Cher moze powoli przekonuje sie do Jusa? A co sadzicie o przemowie Biebera? Przesadzilam? Ja tak nie sadze.Podoba mi sie jak jest to napisane i co przekazuje.
Wypowiadajcie sie w komach bo to naprawde dla mnie wazne...
Nastepny rozdzial jest xD ahahaha nwm jak go opisac :D Juz na was czeka.Mam tez juz polowe 8...Te dwa rozdzialy beda hmmm dosc ciekawe moim zdaniem xD moi znajomi mowi ze ciekawe ale nie mnie to oceniac xD
-Patrys.
niedziela, 1 września 2013
Rozdzial 5
Przez ostatnie piec tygodni bylam ciagle zabiegana.Jak nie proby z tancerzami Justina to trenowanie glosu piosenkarza.Przyznaje ze nawet udaje nam sie dogadac.Ciagle sobie dokuczamy ale jest naprawde ok.Pracuje mi sie z nimi naprawde swietnie.
-Maaalaaaa...-czuje jak ktos laskocze mnie po brzuchu szepczac do ucha czule slowka.
-Mhhh...-przeciagam sie zaciskajac powieki a pozniej je otwiaram i widze mojeg chlopaka.
-Wiesz ktora godzina?-pyta rozbawiony a ja przecieram oczy zaprzeczajac glowa.-13.38.-mowi na pol smiechu a ja szeroko otwieram oczy.
-Ze co?
-No ale nie dziw sie jak wrocilismy o szostej do domu po tej kolacji.-usmiecha sie wstajac z lozka.
-Ugh...-zakrywam twarz poduszka.-To byl twoj pomysl zeby isc z twoimi koleszkami najpierw cos zjesc a pozniej do klubu.-jecze podnoszac sie do pozycji siedzacej.-I po co mnie obudziles?
-Bo kochanie jesli chcesz isc na ta gale to za jakies 20 minut bedzie fryzjerka.
-Cholera.-zrywam sie z lozka i szybko biegne do lazienki.Znow kompletnie zapomnialam o zaproszeniu przez Miley Cyrus z ktora kiedys pracowalam.-Podaj mi jakies ciuchy!-krzycze rozgladajac sie po lazience i mysle od czego zaczac.
-Masz.-podaje mi ubrania usmiechajac sie szeroko.
-Dziekuje.-caluje go przelotnie w policzek i szybko myje zeby.Przebieram sie i wybiegam do pokoju.Wow! 7 minut a ja jestem gotowa.Nieeezle.Szczerze sie i schodze do kuchni.-Idziesz ze mna na ta gale?-pytam siegajac po kubek z kawa przygotowana przez Michaela.
-Nie sadze zebym mial zaproszenie...-kreci glowa.
-No to pojdziesz ze mna jako osoba towarzyszonca.-usmiecham sie szeroko podpierajac na jednej rece.
-Osoba towarzyszaca osoby twarzyszacej?-unosi rozesmiany brwi.-To chyba raczej nie wypali...
-Ah...-przygryzam warge i w tym momencie dzowni moj telefon.Szybko wyciagam uzadzenie i spogladam na wyswietlacz.Ukazuje mi sie zdjecie i mimowolnie chichocze.Od razu przypomina mi sie jak siedzielismy z tancerzami chlopaka na sali do pierwszej w nocy i przez 3 godziny nie robilismy nic po za wyglupianiem sie.-Tak slucham?-usmiecham sie szerzej.
-No heeej.-slysze naturalnie lekko zachrypniety glos Justina.
-W jakiej sprawie do mnie dzownisz?
-A to juz nie moge zadzonic do mojej pani nauczyciel?
-Hahaha mow Justin od razu o co ci chodzi?-smieje sie krecac glowa.On jest niemozliwy.
-No dooobra...-mowi nie zadowolony ze go przejrzalam.-Slyszalem ze bedziesz na dzisiejszej gali.
-Noo nie wiem jak to slyszales bo tak glosno nie krzyczalam.-smieje sie a on mi wtoruje.
-Hahaha widocznie mam swietny sluch.
-Nie wiadpie.-Michael caly czas mi sie uwaznie przyglada a ja nie moge przestac sie usmiechac.
-Wiec z kim idziesz? Z tym swoim chlopakiem od siedmiu bolesci?-juz to widze jak wlasnie wywraca oczami.
-Tez go nie lubisz?-od razu przypomina mi sie jak Chris mowil to samo.I szczerze to nadal nie dogaduja sie z Tyga.
-No sory jakos mi nie pasuje.
-Nie wazne...-mrucze.-Ide z Miley.
-Z ta Miley?
-No tak.-usmiecham sie szerzej.
-To swietnie! Mamy miejsca obok siebie.
-Ugh...Nawet na gali mam siedziec obok ciebie? Jak ja to zniose?-wzdycham udajac.
-Oh jakas ty biedna do prawdy.-smieje sie.-To ja zalatwie te miejsca.
-Co?-marszcze brwi.-Czyli jeszcze nie jest ustalone?
-No jest ale poprosze o zmiane.-czuje jak sie szczerzy.-Nie chce siedziec obok Gomez i tej jej przyjacioleczki Swift.
-A wlasnie! Musisz mi opowiedziec co sie stalo.-stwierdzam surowo.-Nie wymigasz sie.
-No dobra dobra...-smieje sie.-To do zobaczenia pani jedzo.
-Taaa do zobaczenia leniu.-smieje sie a pozniej rozlaczam rozmowe.
-Z kim rak rozmawialas?-w tonie Michaela slychac zlosc a ja automatycznie przestaje sie usmiechac.
-Nie twoja sprawa.-mowie powaznie i chce wejsc na schody kiedy chlopak lapie mnie za reke i szarpie tak zebym sie odwrocila.
-Wlasnie ze moja.Zadej chuj nie bedzie cie bajerowal.-syknal a ja wyrwalam od razu reke.
-Panuj nad soba.-w tym momencie slyszymy dzwonek do drzwi.Cale szczescie...Mowiac powaznie od jakiegos czasu Michael stal sie bardzo zazdrosny i czasami bywa agresywny jednak reki na mnie nie podniosl.Po prostu czesto krzyczy lub w klutni cos rozwali.Zaczelam sie go lekko bac no ale przeciez nikomu tego nie powiem.Szybko go wymijam i zbiegam otworzyc.W drzwiach widze moja ulubiona fryzjerke,Olivie i makijazystke,Sare.-Hej laski.-smieje sie przytulajac je obie.Witaja sie za mna a pozniej od razu przechodzimy do salonu.Po dwoch godzinach jestem juz w pelni gotowa.Czuje sie idealnie.Chce isc do pokoju pokazac sie Michael'owi ale wiem doskonale ze w ogole go to nie obchodzi.Przegladam sie w lustrze i patrze na swoj stroj.Tak,jestem juz ubrana w ciuchy na gale.Miley ma po mnie przyjechac za jakies 5 minut a ja sie stresuje jakby to byla moja pierwsza gala.Tak na prawde nie jest.Czesto pojawiam sie na czerwonym dywanie i roznych uroczystosciach.Czasami jestem zapraszana przez gwiazdy jako osoba towarzyszaca a czasami po prostu jestem nominowana w swojej dziedzinie.
-Wygladasz slicznie,kochanie.-slysze glos Olivi.
-Dziekuje.-usmiecham sie smutno.Dziewczyny wiedza ze poklocilam sie lekko z swoim chlopakiem poniewaz im o tym opowiedzialam,musialam sie wygadac.W tamtej chwili slyszymy dzwonek do drzwi.
-No juz.-usmiecha sie Sara.-Lec.-skina glowa na drzwi skladajac swoje kosmetyki.
-Jeszcze raz wam dziekuje.-caluje je w policzki i sciskam mocno.-Papa...-zegnaja sie ze mna a pozniej otwieram drzwi w ktorych stoi ochroniaz Cyrus,Louis.Witam sie z mezczyzna a pozniej wsiadam do limuzyny.-Miley.-sciskam kolezanke a ona oddaje gest.
-Ale ja sie za toba stesknilam.-mowi usmiechajac sie szeroko.
-Mow co u ciebie?-pytam siadajac wygodnie kiedy juz ruszamy.
-Ah...-w tym momencie smutnieje.-Zerwalismy z Liam'em.-szepcze.
-O Boze.-przykladam dlon do ust.Jestem naprawde zszokowana bo zawsze uwazalam ich za idealna pare.
-Coz...Nie rozmawiajmy dzis o tym.-usmiecha sie wzdychajac.-Podobno Justin zmienil miejsca zeby siedziec obok ciebie.-spoglada na mnie z lobuzerskim usmiechem.Cala Miley,zawsze jakies podteksty.
-Ej! Nic miedzy nami nie ma! Po prostu razem pracujemy.
-To wiem...-szczerzy sie jeszcze bardziej.-No ale musisz przyznac ze jest przystojny.
-Ja mam chlopaka.-spogladam powaznie a ona wywraca oczami.
-Tak ale to nie znaczy iz musisz widziec tylko jego,tak?
-To oznacza ze tylko on sie liczy.
-Ugh...Ty i te twoje zasady.-wzdycha.
-Jestesmy na miejscu.-slyszymy szofera i w tamtym momencie otwieraja sie drzwi.Wychodzimy na czerwony dywan usmiechajac sie szeroko.Dopiero wtedy przygladam sie jak wyglada moja kolezanka. Przyznaje ze naprawde slicznie.
-Boska sukienka.-usmiecham sie do niej szczerze.
-Ty i tak wygladasz lepiej.-pokazuje na mnie reka a ja spogladam po sobie.Nie sadze zebym wygladala oszalamiajaco ale jest naprawde fajnie.
-Oj nie przesadzaj...-wywracam oczami i wyciagam jak dalej na dywan.Pozujemy razem oraz osobno dobrze sie bawiac.W pewnym momencie widze niedaleko pozujacego Justina. Spoglada w moja strone a ja sie usmiecham delikatnie.Chlopak od razu kreci lekko glowa rowniez sie usmiechajac i zmierza w nasza strone.Cyrus nie zauwazyla calej akcji i moje w tym szczescie poniewaz pozniej by tylko mi trula glowe.Bieber podchodzi do mnie szeroko sie usmiechajac.
-Witam piekna pania.-obejmuje mnie w talii i na powitanie calujemy sie w policzki.
-Witam pana klamce.-chichocze patrzac mu w oczy.
-Nie jestem klamaca.-mowi obuzony.
-A ja piekna.-puszczam mu oczko kladac dlon na jego raminiu i odwracam sie znow przodem do fotografow.Chlopak rowniez sie odwraca i oboje pozujemy slyszac maaase pytan na ktore jednak nie odpowiadamy.Bieber co chwile zerka na mnie usmiechajac sie slodko a ja to jednak olewam.-Ide do Miley.-skinam glowa na dziewczyne ktora aktualnie udziea jakiegos krotkiego wywiadu.
-Do zobaczenia pozniej.-muska moj policzek puszczajac mnie z objecia.Usmiecham sie lekko i odchodze.Gdy machajac do fotofrafow ide do kolezanki zaczepia mnie jakas pani z mikrofonem.
-Czesc jestem Shila Stone z kanalu E!.Udzielabys nam odpowiedzi na pare pytan?-usmiecha sie naprawde cieplo.
-Pewnie czemu nie.-wzruszam ramionami.Strasznie lubie udzielac odpowiedzi na pytania i pozowac do zdjec.
-Wiec ostatnio pracujesz z samym Justinem Bieberem,parwda?
-Owszem...-skinam glowa.
-Jak ci sie z nim pracuje?
-Bardzo dobrze.Przyznaje ze to naprawde pracowita osoba a jego tancerze sa wysmienici.-szczerze sie.
-Laczy was cos wiecej niz tylko praca?
-Slucham?-pytam rozbawiona.-Nieee...-krece szybko glowa.-Dobre sie dogadujemy i kumplujemy.- wzruszam ramionami.
-Do prawdy?-kobieta unosi brwi.
-Sugeruje cos pani?-pytam rozbawiona.
-Po tym pozowaniu mozna by powiedziec ze miedzy wami iskrzy.
-Ehm...-marszcze brwi.-Jestesmy dobrymi znajomymi,to wszystko.Znamy sie tylko 5 tygodni.To naprawde nie duzo.
-Rozumiem.Zmieniajac temat...Jak ci sie uklada z twoim chlopakiem?
-Z Michael'em jest naprawde swietnie.-posylam lekko wymuszony usmiech.
-W takim razie zyczymy milego wieczoru.
-Wzajemnie.-macham to kamery i zegnam sie z kobieta.Podchodze do Miley i biorac ja pod reke ciagne do sali gdzie odbywala sie gala.-To byl najdziwniejszy wywiad jaki mialam...-jecze nie zadowolona.-Bylo tak sztywno i jakos hmmmm jakos tak ugh...-wywracam oczami.-Od tej kobiety bije jakies sztuczne dobro.
-Haha...Nie chodzi o kobiete tylko o jej pytania.-kreci glowa.-Przyznaj ze nie lubisz mowic o Bieberze.
-Miley! Ty tez przeciwko mnie?!-smieje sie calkowicie rozbawiona a dziewczyna wytyka mi jezyk i ciagnie ku naszym miejscom.
_____________________________________________
Powoli,powoli beda sie rozkrecac.Obiecuje. Po prostu teraz musze zrobic wprowadzenie a pozniej obiecuje ze bedzie "BUM" :D xD odwala mi wiem wiem :P
Chce wam zyczyc milego rozpoczecia szkoly!! ^^ Jutro prawda? Ja ide dopiero 11-ego ehhhhhhhhh ale mam lekcje do skonczenia :/ Kto chce pomoc? xD Nie no zarutje.Jeszcze raz wam zycze aby ten rok rozpoczal sie milo i naprawde fajnie :D
Komentujcie bo to pomoze mi sie zmobilizowac do pisania :D
Kocham Was!
-Patrys
-Maaalaaaa...-czuje jak ktos laskocze mnie po brzuchu szepczac do ucha czule slowka.
-Mhhh...-przeciagam sie zaciskajac powieki a pozniej je otwiaram i widze mojeg chlopaka.
-Wiesz ktora godzina?-pyta rozbawiony a ja przecieram oczy zaprzeczajac glowa.-13.38.-mowi na pol smiechu a ja szeroko otwieram oczy.
-Ze co?
-No ale nie dziw sie jak wrocilismy o szostej do domu po tej kolacji.-usmiecha sie wstajac z lozka.
-Ugh...-zakrywam twarz poduszka.-To byl twoj pomysl zeby isc z twoimi koleszkami najpierw cos zjesc a pozniej do klubu.-jecze podnoszac sie do pozycji siedzacej.-I po co mnie obudziles?
-Bo kochanie jesli chcesz isc na ta gale to za jakies 20 minut bedzie fryzjerka.
-Cholera.-zrywam sie z lozka i szybko biegne do lazienki.Znow kompletnie zapomnialam o zaproszeniu przez Miley Cyrus z ktora kiedys pracowalam.-Podaj mi jakies ciuchy!-krzycze rozgladajac sie po lazience i mysle od czego zaczac.
-Masz.-podaje mi ubrania usmiechajac sie szeroko.
-Dziekuje.-caluje go przelotnie w policzek i szybko myje zeby.Przebieram sie i wybiegam do pokoju.Wow! 7 minut a ja jestem gotowa.Nieeezle.Szczerze sie i schodze do kuchni.-Idziesz ze mna na ta gale?-pytam siegajac po kubek z kawa przygotowana przez Michaela.
-Nie sadze zebym mial zaproszenie...-kreci glowa.
-No to pojdziesz ze mna jako osoba towarzyszonca.-usmiecham sie szeroko podpierajac na jednej rece.
-Osoba towarzyszaca osoby twarzyszacej?-unosi rozesmiany brwi.-To chyba raczej nie wypali...
-Ah...-przygryzam warge i w tym momencie dzowni moj telefon.Szybko wyciagam uzadzenie i spogladam na wyswietlacz.Ukazuje mi sie zdjecie i mimowolnie chichocze.Od razu przypomina mi sie jak siedzielismy z tancerzami chlopaka na sali do pierwszej w nocy i przez 3 godziny nie robilismy nic po za wyglupianiem sie.-Tak slucham?-usmiecham sie szerzej.
-No heeej.-slysze naturalnie lekko zachrypniety glos Justina.
-W jakiej sprawie do mnie dzownisz?
-A to juz nie moge zadzonic do mojej pani nauczyciel?
-Hahaha mow Justin od razu o co ci chodzi?-smieje sie krecac glowa.On jest niemozliwy.
-No dooobra...-mowi nie zadowolony ze go przejrzalam.-Slyszalem ze bedziesz na dzisiejszej gali.
-Noo nie wiem jak to slyszales bo tak glosno nie krzyczalam.-smieje sie a on mi wtoruje.
-Hahaha widocznie mam swietny sluch.
-Nie wiadpie.-Michael caly czas mi sie uwaznie przyglada a ja nie moge przestac sie usmiechac.
-Wiec z kim idziesz? Z tym swoim chlopakiem od siedmiu bolesci?-juz to widze jak wlasnie wywraca oczami.
-Tez go nie lubisz?-od razu przypomina mi sie jak Chris mowil to samo.I szczerze to nadal nie dogaduja sie z Tyga.
-No sory jakos mi nie pasuje.
-Nie wazne...-mrucze.-Ide z Miley.
-Z ta Miley?
-No tak.-usmiecham sie szerzej.
-To swietnie! Mamy miejsca obok siebie.
-Ugh...Nawet na gali mam siedziec obok ciebie? Jak ja to zniose?-wzdycham udajac.
-Oh jakas ty biedna do prawdy.-smieje sie.-To ja zalatwie te miejsca.
-Co?-marszcze brwi.-Czyli jeszcze nie jest ustalone?
-No jest ale poprosze o zmiane.-czuje jak sie szczerzy.-Nie chce siedziec obok Gomez i tej jej przyjacioleczki Swift.
-A wlasnie! Musisz mi opowiedziec co sie stalo.-stwierdzam surowo.-Nie wymigasz sie.
-No dobra dobra...-smieje sie.-To do zobaczenia pani jedzo.
-Taaa do zobaczenia leniu.-smieje sie a pozniej rozlaczam rozmowe.
-Z kim rak rozmawialas?-w tonie Michaela slychac zlosc a ja automatycznie przestaje sie usmiechac.
-Nie twoja sprawa.-mowie powaznie i chce wejsc na schody kiedy chlopak lapie mnie za reke i szarpie tak zebym sie odwrocila.
-Wlasnie ze moja.Zadej chuj nie bedzie cie bajerowal.-syknal a ja wyrwalam od razu reke.
-Panuj nad soba.-w tym momencie slyszymy dzwonek do drzwi.Cale szczescie...Mowiac powaznie od jakiegos czasu Michael stal sie bardzo zazdrosny i czasami bywa agresywny jednak reki na mnie nie podniosl.Po prostu czesto krzyczy lub w klutni cos rozwali.Zaczelam sie go lekko bac no ale przeciez nikomu tego nie powiem.Szybko go wymijam i zbiegam otworzyc.W drzwiach widze moja ulubiona fryzjerke,Olivie i makijazystke,Sare.-Hej laski.-smieje sie przytulajac je obie.Witaja sie za mna a pozniej od razu przechodzimy do salonu.Po dwoch godzinach jestem juz w pelni gotowa.Czuje sie idealnie.Chce isc do pokoju pokazac sie Michael'owi ale wiem doskonale ze w ogole go to nie obchodzi.Przegladam sie w lustrze i patrze na swoj stroj.Tak,jestem juz ubrana w ciuchy na gale.Miley ma po mnie przyjechac za jakies 5 minut a ja sie stresuje jakby to byla moja pierwsza gala.Tak na prawde nie jest.Czesto pojawiam sie na czerwonym dywanie i roznych uroczystosciach.Czasami jestem zapraszana przez gwiazdy jako osoba towarzyszaca a czasami po prostu jestem nominowana w swojej dziedzinie.
-Wygladasz slicznie,kochanie.-slysze glos Olivi.
-Dziekuje.-usmiecham sie smutno.Dziewczyny wiedza ze poklocilam sie lekko z swoim chlopakiem poniewaz im o tym opowiedzialam,musialam sie wygadac.W tamtej chwili slyszymy dzwonek do drzwi.
-No juz.-usmiecha sie Sara.-Lec.-skina glowa na drzwi skladajac swoje kosmetyki.
-Jeszcze raz wam dziekuje.-caluje je w policzki i sciskam mocno.-Papa...-zegnaja sie ze mna a pozniej otwieram drzwi w ktorych stoi ochroniaz Cyrus,Louis.Witam sie z mezczyzna a pozniej wsiadam do limuzyny.-Miley.-sciskam kolezanke a ona oddaje gest.
-Ale ja sie za toba stesknilam.-mowi usmiechajac sie szeroko.
-Mow co u ciebie?-pytam siadajac wygodnie kiedy juz ruszamy.
-Ah...-w tym momencie smutnieje.-Zerwalismy z Liam'em.-szepcze.
-O Boze.-przykladam dlon do ust.Jestem naprawde zszokowana bo zawsze uwazalam ich za idealna pare.
-Coz...Nie rozmawiajmy dzis o tym.-usmiecha sie wzdychajac.-Podobno Justin zmienil miejsca zeby siedziec obok ciebie.-spoglada na mnie z lobuzerskim usmiechem.Cala Miley,zawsze jakies podteksty.
-Ej! Nic miedzy nami nie ma! Po prostu razem pracujemy.
-To wiem...-szczerzy sie jeszcze bardziej.-No ale musisz przyznac ze jest przystojny.
-Ja mam chlopaka.-spogladam powaznie a ona wywraca oczami.
-Tak ale to nie znaczy iz musisz widziec tylko jego,tak?
-To oznacza ze tylko on sie liczy.
-Ugh...Ty i te twoje zasady.-wzdycha.
-Jestesmy na miejscu.-slyszymy szofera i w tamtym momencie otwieraja sie drzwi.Wychodzimy na czerwony dywan usmiechajac sie szeroko.Dopiero wtedy przygladam sie jak wyglada moja kolezanka. Przyznaje ze naprawde slicznie.
-Boska sukienka.-usmiecham sie do niej szczerze.
-Ty i tak wygladasz lepiej.-pokazuje na mnie reka a ja spogladam po sobie.Nie sadze zebym wygladala oszalamiajaco ale jest naprawde fajnie.
-Oj nie przesadzaj...-wywracam oczami i wyciagam jak dalej na dywan.Pozujemy razem oraz osobno dobrze sie bawiac.W pewnym momencie widze niedaleko pozujacego Justina. Spoglada w moja strone a ja sie usmiecham delikatnie.Chlopak od razu kreci lekko glowa rowniez sie usmiechajac i zmierza w nasza strone.Cyrus nie zauwazyla calej akcji i moje w tym szczescie poniewaz pozniej by tylko mi trula glowe.Bieber podchodzi do mnie szeroko sie usmiechajac.
-Witam piekna pania.-obejmuje mnie w talii i na powitanie calujemy sie w policzki.
-Witam pana klamce.-chichocze patrzac mu w oczy.
-Nie jestem klamaca.-mowi obuzony.
-A ja piekna.-puszczam mu oczko kladac dlon na jego raminiu i odwracam sie znow przodem do fotografow.Chlopak rowniez sie odwraca i oboje pozujemy slyszac maaase pytan na ktore jednak nie odpowiadamy.Bieber co chwile zerka na mnie usmiechajac sie slodko a ja to jednak olewam.-Ide do Miley.-skinam glowa na dziewczyne ktora aktualnie udziea jakiegos krotkiego wywiadu.
-Do zobaczenia pozniej.-muska moj policzek puszczajac mnie z objecia.Usmiecham sie lekko i odchodze.Gdy machajac do fotofrafow ide do kolezanki zaczepia mnie jakas pani z mikrofonem.
-Czesc jestem Shila Stone z kanalu E!.Udzielabys nam odpowiedzi na pare pytan?-usmiecha sie naprawde cieplo.
-Pewnie czemu nie.-wzruszam ramionami.Strasznie lubie udzielac odpowiedzi na pytania i pozowac do zdjec.
-Wiec ostatnio pracujesz z samym Justinem Bieberem,parwda?
-Owszem...-skinam glowa.
-Jak ci sie z nim pracuje?
-Bardzo dobrze.Przyznaje ze to naprawde pracowita osoba a jego tancerze sa wysmienici.-szczerze sie.
-Laczy was cos wiecej niz tylko praca?
-Slucham?-pytam rozbawiona.-Nieee...-krece szybko glowa.-Dobre sie dogadujemy i kumplujemy.- wzruszam ramionami.
-Do prawdy?-kobieta unosi brwi.
-Sugeruje cos pani?-pytam rozbawiona.
-Po tym pozowaniu mozna by powiedziec ze miedzy wami iskrzy.
-Ehm...-marszcze brwi.-Jestesmy dobrymi znajomymi,to wszystko.Znamy sie tylko 5 tygodni.To naprawde nie duzo.
-Rozumiem.Zmieniajac temat...Jak ci sie uklada z twoim chlopakiem?
-Z Michael'em jest naprawde swietnie.-posylam lekko wymuszony usmiech.
-W takim razie zyczymy milego wieczoru.
-Wzajemnie.-macham to kamery i zegnam sie z kobieta.Podchodze do Miley i biorac ja pod reke ciagne do sali gdzie odbywala sie gala.-To byl najdziwniejszy wywiad jaki mialam...-jecze nie zadowolona.-Bylo tak sztywno i jakos hmmmm jakos tak ugh...-wywracam oczami.-Od tej kobiety bije jakies sztuczne dobro.
-Haha...Nie chodzi o kobiete tylko o jej pytania.-kreci glowa.-Przyznaj ze nie lubisz mowic o Bieberze.
-Miley! Ty tez przeciwko mnie?!-smieje sie calkowicie rozbawiona a dziewczyna wytyka mi jezyk i ciagnie ku naszym miejscom.
_____________________________________________
Powoli,powoli beda sie rozkrecac.Obiecuje. Po prostu teraz musze zrobic wprowadzenie a pozniej obiecuje ze bedzie "BUM" :D xD odwala mi wiem wiem :P
Chce wam zyczyc milego rozpoczecia szkoly!! ^^ Jutro prawda? Ja ide dopiero 11-ego ehhhhhhhhh ale mam lekcje do skonczenia :/ Kto chce pomoc? xD Nie no zarutje.Jeszcze raz wam zycze aby ten rok rozpoczal sie milo i naprawde fajnie :D
Komentujcie bo to pomoze mi sie zmobilizowac do pisania :D
Kocham Was!
-Patrys
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdzial 4
-Przyjedz po mnie o...Hmm...Wysle ci sms,ok?-usmiecham sie otwierajac drzwi od auta.
-Dobrze,ksiazniczko.-skrada mi jeszcze jeden calus a pozniej juz wyskakuje z samochodu.Slysze jak z piskiem opon moj ukochany odjezdza z parkingu.Wchodze do budynku i witam sie skinieniem glowy z sekretarka.
-Dzien dobry panienko Lloyd.-usmiecha sie do mnie kobieta moze po 40-stce.-Pietro 3 pokoj 154.
-Dzisiaj 154?-pytam zdziwiona.Sadzilam ze Scooter zawsze lubil robic interesy w tym samym pokoju.
-Zyczenie pana Brauna.
-Dziwne...-marszcze brwi.-Nie wazne.-usmiecham sie spogladajac w jej oczy.-Wszyscy juz sa?
-Owszem.Czekaja na panienke.
-Dziekuje!-lekko krzycze odchodzac.
-Slicznie dzis panienka wyglada!-slysze gdy wchodze juz do windy.
-Oh! Milo mi to slyszec!-macham kobiecie przesylajac buziaka w powietrzu.Od zawsze uwielbialam pania Layle.Gdy dojezdzam na trzecie pietro usmiecham sie biorac gleboki wdech.Wychodze z firmowym usmiechem sciskajac mocno raczke od torebki.Szczerze to nie wiem czego sie spodziewac po Bieberze.Pukam do odpowiedniego pokoju i z wielkim usmiechem wchodze do srodka.
-Siemka Cher.-wita sie moj przyjaciel.
-Dzien dobry.-machamm wszystkim rekom.Rozgladam sie po sali i zauwazam chlopaka z ktorym siedzialam ostatnio na dachu.-Alfredo!-wykrzykuje entuzjastycznie kladac torbe na fotelu i robiac cwaniacka mine podchodze sie przytulic.
-No hej mala.-objejmuje mnie smiejac sie lekko.Gdy sie odrywam,odwracam sie i spogladam w strone Justina.Jego mina jest bezcenna.Mam ochote wybuchnac smiechem ale tego nie robie.
-Przechodzimy do interesow.-mowie powaznie.-Chce juz to wreszcie miec za soba.-patrze znaczaco na Scoota.
-Oczywiscie.
-Jeszcze tylko chwilka.-wtraca sie Pattie a my oboje patrzymy na nia wyczekujaco.-Slicznie wygladasz.Tak promienujaco.-stwierdza szczerzac sie a ja chichocze.
-Dziekuje ale to nie moja zasluga.-wzruszam ramionami wyjmujac tableta i telefon na stol.
-A ktoz to taki?
-Ah...-wzdycham.-Oj nie wazne.-chichcze.
-Chlopak?-pyta zaciekawiony Alfredo.
-Mooooooze.-usmiecham sie szeroko i siadam przy stole.-Koniec o mnie.Jestesmy tu w innej sprawie.
-W takim razie...-wzdycha Scooter.-Justin.Wiesz kim jest Cher?-spoglada na chlopaka siedzacego przed nim.
-Cos tam slyszalem...-usmiecha sie szeroko w strone swojego menagera a mnie szlag trafie.Jak mozna byc takim dupkiem?
-Justin!
-No spokojnie...-dziewietnastolatek wywraca oczami.-Zartuje tylko.Czytalem na jej temat.
-Bardzo dobrze...Wiec wiesz czym sie zajmuje?
-Tak.Jest trenerka spiewu i choreografka a takze czasami tancerka gdy zostanie o to poproszona przez gwiazde.
-Mhmmm...-Braun przeglada papiery caly czas sluchajac chlopaka.-Wiesz z jakimi gwiazdami pracowala?
-Em...Duzo ich bylo.-marszczy brwi.-Nie pamietam wszystkich.
-Nie wazne...Ale wiesz przynajmniej na jaka skale jest ona slawna?
-Jest najlepsza w swoim fachu.-wzrusza ramionami.-Zdaniem ludzi ktorzy z nia pracowali.Otrzymala naprawde wiele nagrod...Jenyyyy mam dalej tak gadac?-jeczy a ja chichicze.
-Nie.Wystarczy.-krece glowa patrzac w tableta.-Ostatnio troche ciezko z twoim glosem.-zauwazam ogladajac jeden z jego koncertow.
-Po mutacji nie moge go ogarnac...-mruczy pod nosem.
-Spiewasz na koncertach na zywo,prawda?
-Tak.
-Zawsze?
-Oczywiscie.
-Co do tanca...Nie mam zastrzezen jednak ciagle te same uklady.-marszcze nos co rozbawia Biebera.-Co?-podnosze na niego wzrok i napotykam jego spojrzenie.
-Nic nic.Mow dalej.-zakrywa usta odwracajac spojrzenie na Scootera.
-Wiec...Te uklady sie powoli nudza.-krece glowa.-Trzeba wymyslec cos nowego.-odkladam uzadzenie na bok i splatam dlonie kladac je na stole.-Twoi tancerze?
-Co z nimi? Nie zmienie ich za nic.-warczy co mnie rozbawia.
-Nie chodzi mi o zmienienie ich.-wywracam oczami.-Sa naprawde swietni.Jednak zastanawia mnie fakt czy nigdy nie marudzili ze wciaz tanczycie to samo.
-Moze kiedys cos tam wspominali.-stwierdza w zamysleniu.
-Mh...-wyciagam do Scootera reke proszac o dokumenty.-Praca ze mna odpowiadalaby ci?-spogladam jednym okiem na Biebera.
-Skoro musze...
-Sluchaj.-opieram sie na lokciach.-Nic nie musisz.Jesli nie chcesz mojej pomocy to nie.-wzruszam ramionami.-Jednak zwroc uwage na wypowiedzi fanow.-podaje mu tableta z wlaczonymi komentarzami do jednego z filmikow ktory ogladalam.-Pisza ze cie kochaja,widza ze dorastasz i sie zmieniasz ale nie zmieniasz tak jakby scenicznego stylu...Maja dosc juz tego samego.
-To chamskie!-podnosi sie gwaltownie.
-Prawda jest chamska?-pytam rozbawiona.
-Ty jestes chamska.-syczy mi w twarz a ja wzruszam ramionami.
-Bardzo mozliwe.Jednak stwierdzam fakt ze rutyna jest do dupy.
-Justin...-wcina sie Scoot.-Ona ma troche racji.Zadko zmieniamy choreografie.Powinnismy sprobowac czegos innego.-dyskutuja chwile a ja w tym czasie przegladam umowe.Szczerze to mi sie podobaja warunki oraz wynagrodzenie.Nie mam zadnych zastrzerzen.
-Wiec jak?-odkladam papiery na stol.
-Dobra.-skina glowa lekko wkurzony Justin.
-A ty?-moj przyjaciel spoglada na mnie pytajaco.
-Ja,jak to ja.-wzruszam ramionami.-To moja praca.-wyciagam z torebki swoj dlugopis i skladam podpis w wskazanym miejscu.Usmiecham sie podajac kartki Bieber'owi a ten nie pewnie patrzy w dokumenty.
-A moze jednak to nie jest konieczne?-patrzy na Scootera.
-Justin....-Pattie kladzie mu reke na ramieniu.-Dobrze ci zrobi gdy troszke zmienisz style.
-No dobra....-jeczy podpisujac.
-W takim razie chcialabym poznac twoich tancerzy.-usmiecham sie biorac do reki torbe a w droga tableta i telefon.-Jesli to jest mozliwe.
-Pewnie.Sa w sali treningowej.-usmiecha sie Alfredo.
-Heh...To twoi tancerze?-chichocze wytykajac mu jezyk.
-Chodz zaprowadze cie.-skina do mnie Justin pokazujac drzwi.We trojke razem z przyjacielem piosenkarza wychodzimy z pokoju zegnajac sie z Pattie i Scooter'em.Jedziemy chwile winda na piate pietro i w ciszy kierujemy sie do wlasciwej sali.-Siema!-krzyczy Justin otwierajac drzwi.Wszyscy entuzjastycznie mu odpowiadaja i podchodza blizej.-Sluchajcie...Jak juz wam mowilem bedziemy mieli nowego choreografa.-skina na mnie glowa.
-O Boze to Cher Lloyd!-krzyczy jakas dziewczyna.
-Wooow...-jakis chlopak az otworzyl buzie z wrazenia.
-To zaszczyt.-klania sie jakis inny a ja wybucham smiechem.
-Spokojnie...-krece glowa.-To tylko ja.-wzruszam ramionami.-Chcialam wam sie oficjalnie przedstawic.Wiec jak wiecie jestem Cher i bedziemy teraz razem pracowac.Od razu mowie ze nie bedzie lekko.Mam nadzieje ze wam sie spodoba to co razem wymyslimy.-usmiecham sie szeroko.-Wiec...Jestescie gotowi?!-krzycze zadowolona.
-Yeahhhh!!!-wszycy rowno podskakuja do gory a pozniej zaczynaja tanczyc.Ja oczywiscie razem z nimi smiejac sie glosno bujam sie w rytm muzyki.
-Z Justinem ustalimy pierwszy trening i da wam znac.-mrugam do nich okiem spogladajac na piosenkarza.-Teraz musze juz zmykac.-macham im na pozegnanie i slyszac krzyki w odpowiedzi wychodze z pomieszczenia.
-Czekaj!Odporwadzimy cie.-zaraz za mna wybiega Justin z Alfredo z jakimis dwoma chlopakami.
-Skoro chcecie.-wzruszam ramionami.W windzie wysylam szybko sms do Michaela ze zaraz wyjde.Po sekundzie dostaje wiadomosc z odpowiedza ze juz czeka przed wejsciem.Gdy winda staje wszyscy podazamy do drzwi.Zegnam sie z sekretarka i wychodze.-No to paaa!-usmiecham sie szeroko do chlopakow jednak ci sa bardziej zapatrzeni w chlopaka opartego o Jeep'a w ktorego kierunku zmierzam.
-To Tyga...-jeczy Justin.
-Wooow...-slysze zaskoczenie Alfredo.Usmiecham sie pod nosem odwracajac lekko glowe w ich strone.Widze iz kazdy z nich ma szeroko otwarte oczy i buzie co mnie rozsmiesza.Podbiegam do mojego chlopaka i namietnie go caluje.On obejmuje mnie w talii i podnosi do gory tak ze obejmuje go w pasie nogami.
-Oni sie caly czas gapia...-mruczy mi do ucza a ja zeskakuje z jego rak.
-Jedzmy juz.-wzdycham wsiadajac.
_____________________________________________________
Ten jest troche nudnawy ale spokojnie tak musi byc abym mogla was pozniej zaskoczyc.Obiecuje ze nastepne rozdzialy beda juz ciekawsze ;) Hihihi mam juz nawet pare pomyslow ale kto wie co to bedzie.Wiecie jak to ze mna jest :p Najpierw cos planuje a pozniej wychodzi i tak inaczej i tak :D
Kocham was!!
-Patrys
-Dobrze,ksiazniczko.-skrada mi jeszcze jeden calus a pozniej juz wyskakuje z samochodu.Slysze jak z piskiem opon moj ukochany odjezdza z parkingu.Wchodze do budynku i witam sie skinieniem glowy z sekretarka.
-Dzien dobry panienko Lloyd.-usmiecha sie do mnie kobieta moze po 40-stce.-Pietro 3 pokoj 154.
-Dzisiaj 154?-pytam zdziwiona.Sadzilam ze Scooter zawsze lubil robic interesy w tym samym pokoju.
-Zyczenie pana Brauna.
-Dziwne...-marszcze brwi.-Nie wazne.-usmiecham sie spogladajac w jej oczy.-Wszyscy juz sa?
-Owszem.Czekaja na panienke.
-Dziekuje!-lekko krzycze odchodzac.
-Slicznie dzis panienka wyglada!-slysze gdy wchodze juz do windy.
-Oh! Milo mi to slyszec!-macham kobiecie przesylajac buziaka w powietrzu.Od zawsze uwielbialam pania Layle.Gdy dojezdzam na trzecie pietro usmiecham sie biorac gleboki wdech.Wychodze z firmowym usmiechem sciskajac mocno raczke od torebki.Szczerze to nie wiem czego sie spodziewac po Bieberze.Pukam do odpowiedniego pokoju i z wielkim usmiechem wchodze do srodka.
-Siemka Cher.-wita sie moj przyjaciel.
-Dzien dobry.-machamm wszystkim rekom.Rozgladam sie po sali i zauwazam chlopaka z ktorym siedzialam ostatnio na dachu.-Alfredo!-wykrzykuje entuzjastycznie kladac torbe na fotelu i robiac cwaniacka mine podchodze sie przytulic.
-No hej mala.-objejmuje mnie smiejac sie lekko.Gdy sie odrywam,odwracam sie i spogladam w strone Justina.Jego mina jest bezcenna.Mam ochote wybuchnac smiechem ale tego nie robie.
-Przechodzimy do interesow.-mowie powaznie.-Chce juz to wreszcie miec za soba.-patrze znaczaco na Scoota.
-Oczywiscie.
-Jeszcze tylko chwilka.-wtraca sie Pattie a my oboje patrzymy na nia wyczekujaco.-Slicznie wygladasz.Tak promienujaco.-stwierdza szczerzac sie a ja chichocze.
-Dziekuje ale to nie moja zasluga.-wzruszam ramionami wyjmujac tableta i telefon na stol.
-A ktoz to taki?
-Ah...-wzdycham.-Oj nie wazne.-chichcze.
-Chlopak?-pyta zaciekawiony Alfredo.
-Mooooooze.-usmiecham sie szeroko i siadam przy stole.-Koniec o mnie.Jestesmy tu w innej sprawie.
-W takim razie...-wzdycha Scooter.-Justin.Wiesz kim jest Cher?-spoglada na chlopaka siedzacego przed nim.
-Cos tam slyszalem...-usmiecha sie szeroko w strone swojego menagera a mnie szlag trafie.Jak mozna byc takim dupkiem?
-Justin!
-No spokojnie...-dziewietnastolatek wywraca oczami.-Zartuje tylko.Czytalem na jej temat.
-Bardzo dobrze...Wiec wiesz czym sie zajmuje?
-Tak.Jest trenerka spiewu i choreografka a takze czasami tancerka gdy zostanie o to poproszona przez gwiazde.
-Mhmmm...-Braun przeglada papiery caly czas sluchajac chlopaka.-Wiesz z jakimi gwiazdami pracowala?
-Em...Duzo ich bylo.-marszczy brwi.-Nie pamietam wszystkich.
-Nie wazne...Ale wiesz przynajmniej na jaka skale jest ona slawna?
-Jest najlepsza w swoim fachu.-wzrusza ramionami.-Zdaniem ludzi ktorzy z nia pracowali.Otrzymala naprawde wiele nagrod...Jenyyyy mam dalej tak gadac?-jeczy a ja chichicze.
-Nie.Wystarczy.-krece glowa patrzac w tableta.-Ostatnio troche ciezko z twoim glosem.-zauwazam ogladajac jeden z jego koncertow.
-Po mutacji nie moge go ogarnac...-mruczy pod nosem.
-Spiewasz na koncertach na zywo,prawda?
-Tak.
-Zawsze?
-Oczywiscie.
-Co do tanca...Nie mam zastrzezen jednak ciagle te same uklady.-marszcze nos co rozbawia Biebera.-Co?-podnosze na niego wzrok i napotykam jego spojrzenie.
-Nic nic.Mow dalej.-zakrywa usta odwracajac spojrzenie na Scootera.
-Wiec...Te uklady sie powoli nudza.-krece glowa.-Trzeba wymyslec cos nowego.-odkladam uzadzenie na bok i splatam dlonie kladac je na stole.-Twoi tancerze?
-Co z nimi? Nie zmienie ich za nic.-warczy co mnie rozbawia.
-Nie chodzi mi o zmienienie ich.-wywracam oczami.-Sa naprawde swietni.Jednak zastanawia mnie fakt czy nigdy nie marudzili ze wciaz tanczycie to samo.
-Moze kiedys cos tam wspominali.-stwierdza w zamysleniu.
-Mh...-wyciagam do Scootera reke proszac o dokumenty.-Praca ze mna odpowiadalaby ci?-spogladam jednym okiem na Biebera.
-Skoro musze...
-Sluchaj.-opieram sie na lokciach.-Nic nie musisz.Jesli nie chcesz mojej pomocy to nie.-wzruszam ramionami.-Jednak zwroc uwage na wypowiedzi fanow.-podaje mu tableta z wlaczonymi komentarzami do jednego z filmikow ktory ogladalam.-Pisza ze cie kochaja,widza ze dorastasz i sie zmieniasz ale nie zmieniasz tak jakby scenicznego stylu...Maja dosc juz tego samego.
-To chamskie!-podnosi sie gwaltownie.
-Prawda jest chamska?-pytam rozbawiona.
-Ty jestes chamska.-syczy mi w twarz a ja wzruszam ramionami.
-Bardzo mozliwe.Jednak stwierdzam fakt ze rutyna jest do dupy.
-Justin...-wcina sie Scoot.-Ona ma troche racji.Zadko zmieniamy choreografie.Powinnismy sprobowac czegos innego.-dyskutuja chwile a ja w tym czasie przegladam umowe.Szczerze to mi sie podobaja warunki oraz wynagrodzenie.Nie mam zadnych zastrzerzen.
-Wiec jak?-odkladam papiery na stol.
-Dobra.-skina glowa lekko wkurzony Justin.
-A ty?-moj przyjaciel spoglada na mnie pytajaco.
-Ja,jak to ja.-wzruszam ramionami.-To moja praca.-wyciagam z torebki swoj dlugopis i skladam podpis w wskazanym miejscu.Usmiecham sie podajac kartki Bieber'owi a ten nie pewnie patrzy w dokumenty.
-A moze jednak to nie jest konieczne?-patrzy na Scootera.
-Justin....-Pattie kladzie mu reke na ramieniu.-Dobrze ci zrobi gdy troszke zmienisz style.
-No dobra....-jeczy podpisujac.
-W takim razie chcialabym poznac twoich tancerzy.-usmiecham sie biorac do reki torbe a w droga tableta i telefon.-Jesli to jest mozliwe.
-Pewnie.Sa w sali treningowej.-usmiecha sie Alfredo.
-Heh...To twoi tancerze?-chichocze wytykajac mu jezyk.
-Chodz zaprowadze cie.-skina do mnie Justin pokazujac drzwi.We trojke razem z przyjacielem piosenkarza wychodzimy z pokoju zegnajac sie z Pattie i Scooter'em.Jedziemy chwile winda na piate pietro i w ciszy kierujemy sie do wlasciwej sali.-Siema!-krzyczy Justin otwierajac drzwi.Wszyscy entuzjastycznie mu odpowiadaja i podchodza blizej.-Sluchajcie...Jak juz wam mowilem bedziemy mieli nowego choreografa.-skina na mnie glowa.
-O Boze to Cher Lloyd!-krzyczy jakas dziewczyna.
-Wooow...-jakis chlopak az otworzyl buzie z wrazenia.
-To zaszczyt.-klania sie jakis inny a ja wybucham smiechem.
-Spokojnie...-krece glowa.-To tylko ja.-wzruszam ramionami.-Chcialam wam sie oficjalnie przedstawic.Wiec jak wiecie jestem Cher i bedziemy teraz razem pracowac.Od razu mowie ze nie bedzie lekko.Mam nadzieje ze wam sie spodoba to co razem wymyslimy.-usmiecham sie szeroko.-Wiec...Jestescie gotowi?!-krzycze zadowolona.
-Yeahhhh!!!-wszycy rowno podskakuja do gory a pozniej zaczynaja tanczyc.Ja oczywiscie razem z nimi smiejac sie glosno bujam sie w rytm muzyki.
-Z Justinem ustalimy pierwszy trening i da wam znac.-mrugam do nich okiem spogladajac na piosenkarza.-Teraz musze juz zmykac.-macham im na pozegnanie i slyszac krzyki w odpowiedzi wychodze z pomieszczenia.
-Czekaj!Odporwadzimy cie.-zaraz za mna wybiega Justin z Alfredo z jakimis dwoma chlopakami.
-Skoro chcecie.-wzruszam ramionami.W windzie wysylam szybko sms do Michaela ze zaraz wyjde.Po sekundzie dostaje wiadomosc z odpowiedza ze juz czeka przed wejsciem.Gdy winda staje wszyscy podazamy do drzwi.Zegnam sie z sekretarka i wychodze.-No to paaa!-usmiecham sie szeroko do chlopakow jednak ci sa bardziej zapatrzeni w chlopaka opartego o Jeep'a w ktorego kierunku zmierzam.
-To Tyga...-jeczy Justin.
-Wooow...-slysze zaskoczenie Alfredo.Usmiecham sie pod nosem odwracajac lekko glowe w ich strone.Widze iz kazdy z nich ma szeroko otwarte oczy i buzie co mnie rozsmiesza.Podbiegam do mojego chlopaka i namietnie go caluje.On obejmuje mnie w talii i podnosi do gory tak ze obejmuje go w pasie nogami.
-Oni sie caly czas gapia...-mruczy mi do ucza a ja zeskakuje z jego rak.
-Jedzmy juz.-wzdycham wsiadajac.
_____________________________________________________
Ten jest troche nudnawy ale spokojnie tak musi byc abym mogla was pozniej zaskoczyc.Obiecuje ze nastepne rozdzialy beda juz ciekawsze ;) Hihihi mam juz nawet pare pomyslow ale kto wie co to bedzie.Wiecie jak to ze mna jest :p Najpierw cos planuje a pozniej wychodzi i tak inaczej i tak :D
Kocham was!!
-Patrys
Subskrybuj:
Posty (Atom)