czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 29 "-Daruj sobie."

Rano obudziłam się z strasznie zapuchniętymi oczami,pewnie przez to że przez prawie całą noc płakałam.Zignorowałam to jak się czuję i poszłam do łazienki aby się przebrać.Wzięłam szybki prysznic, zmyłam z siebie całe zmęczenie a później szybko i dokładnie się wytarłam.Po zrobieniu porannej toalety gotowa weszłam do pokoju i szybko wzięłam torbę z książkami i zeszłam na dół.W kuchni unosiły się aromatyczne zapachy jedzenia.Moja mama gotowała z uśmiechem a pój tata kroił sałatkę.Miło było popatrzeć jak się do siebie uśmiechają,mój ojciec co chwilę całował mamę w policzek.
-Dzień doberek.-uśmiechnęłam się siadając na krześle i przewiesiłam torbę przez oparcie.
-Oh dzień dobry.-powiedzieli razem uśmiechając się w moją stronę.
-Co tu tak wesoło??-po chwili do kuchni wszedł Miłosz i pocałował mnie w czoło na powitanie.
-Rodzice coś kombinują...-powiedziałam mrużąc uczy.
-Nic nie kombinujemy!-zaśmiała się moja rodzicielka.
-Nie ważne...-powiedział mój brat.-Justin po ciebie przyjeżdża??-skierował się do mnie a ja pokręciłam przecząco głową spuszczając wzrok.-W takim  razie jedziesz ze mną.-złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia,zdążyłam zabrać torbę i z uśmiechem na ustach wyszłam,a raczej zostałam wyciągnięta z domu.Przez całą drogę do szkoły śmieliśmy się wyjąc jakieś piosenki które akurat leciały w radio.Śmiałam się jak głupia bo mój brat zachowywał się jakby był z kosmosu,robił głupie miny i wygadywał głupoty.Do budynku też weszliśmy cali roześmiani,od razu do nas podbiegli nasi przyjaciele.Po chwili już cała nasza paczka się rechotała.W pewnym momencie podszedł do mnie Chris i poprosił o rozmowę w cztery oczy.
-Jesteś na mnie zła??-zapytał niepewnie.
-A powinnam??
-Słuchaj,ja rozumiem że możesz być zła ale zrozum też to że JB to mój najlepszy przyjaciel.
-Chris...Ja nie mam ci za złe.Po prostu Justin zdecydował mi nic nie mówić więc muszę się z tym pogodzić pomimo tego że to cholernie trudne.-powiedziałam trochę zła i jedna łza spłynęła mi po policzku.Szybko ją wytarłam i wzięłam głęboki wdech.-Ty pewnie mi nie powiesz czemu tak się zachowuje??-spojrzałam na niego pytająco z nadzieją że jednak udzieli mi odpowiedzi na to pytanie.Chłopak pokręcił przecząco głową,westchnęłam zrezygnowana i się trochę zasmuciłam.
-Przepraszam,Karo.Obiecałem mu, że nic nie powiem...
-Nic,nic...Muszę już iść.-powiedziałam widząc że moje przyjaciółki wołają mnie skinięciem ręki.
-Pewnie...Do zobaczenia później.-uśmiechnął się lekko a ja odwzajemniłam mu się tym samym.
Pierwsza lekcja minęła szybko i ku mojemu zdumieniu mój chłopak się na niej nie pojawił.Zaczęłam się martwić gdy na następnej też go nie było.Dziewczyny widząc moje przejęcie starały się w jakiś sposób mnie uspokoić lecz niestety bez skutków.Na stołówce nic nie zjadłam, co chwila pisałam esemesy do Justina.
-Mała odłóż już ten telefon...Może po prostu coś mu wypadło??-przytulił mnie za ramiona Miłosz który akurat podszedł i stanął za mną kradnąc mi jedną frytkę.Westchnęłam tylko i odłożyłam telefon a później podparłam się jedną rękę za brodę.Miłosz usiadł obok mnie i uśmiechnął się do reszty znów podkradając mi kolejną frytkę.
-Chcesz to zjedz.-podałam mu nieruszone przeze mnie jedzenie i rozejrzałam się po pomieszczeniu.Zauważyłam nagle Chrisa jak wchodził na stołówkę,od razu w moim umyśle zaświeciła się lampeczka nadziei.Szybko się podniosłam i zastawiając wszystko tak jak było podbiegłam do kolegi.-Błagam powiedz mi że nic mu nie jest...
-Justinowi??-spojrzał pytająco a ja od razu przytaknęłam głową.-Nie martw się,jest cały i zdrowy.
-Łatwo wam wszystkim mówić żeby się nie martwić...-wywróciłam oczami.-Powiesz mi coś więcej??
-Przykro mi...-chciał dokończyć.
-Ale nie możesz...Ok rozumiem,rozumiem.Dzięki przynajmniej za te informacje.-uśmiechnęłam się serdecznie i zaraz się odwróciłam podążając do swojego stolika.
-Hej Karli!-usłyszałam za sobą głos przyjaciela więc się odwróciłam.-Dzisiaj już nie przyjdzie do szkoły!-powiedział trochę zmieszany a uniosłam rękę do góry w geście że zrozumiałam.Gdy usiadłam przy oparłam czoło o stolik.Westchnęłam głęboko a później usiadłam już normalnie poprawiając grzywkę.-Jestem żałosna...Ja wam to mówię...Jestem żałosna.-powiedziałam przełykając ślinę i klasnęłam przy tym w ręce.Wszyscy zaśmieli się chórkiem a ja nich spojrzałam z oburzeniem.-Hej!Mieliście zaprzeczyć!-moje słowa jeszcze bardziej ich rozśmieszyły a ja sama zaczęłam się uśmiechać.
-Nie jesteś,Karli!-pierwsza ogarnęła się Katnis a każdy jej przytaknął.
Lekcje były nudne i ciągnęły się w nieskończoność.Gdy tylko rozbrzmiał ostatni dzwonek wszyscy szybko się podnieśli i wybiegli z klasy.Przed wyjściem z budynku postanowiłam wziąć jeszcze książki z szafki,więc dziewczyny mi towarzyszyły w tej jakże długiej drodze.Gdy już stwierdziłam że wszystko mam wyszłam przed budynek i zobaczyłam białe Ferrari mojego chłopaka który siedział na masce samochodu z skrzyżowanymi rękoma na klacie.Podeszłam do niego nie pewnie i spojrzałam w jego oczy lekko mrużąc swoje.Także skrzyżowałam ręce na piersi.
-Nawet nie raczyłeś zadzwonić...-szepnęłam wkurzona.Chłopak nic nie powiedział,złapał mnie jedną ręką w talii i przysunął do siebie bliżej tak że nasze ciała się dotykały,spojrzał mi głęboko w oczy i po chwili wpił się w moje usta.Odwzajemniłam oczywiście pocałunek jednak po chwili mój rozsądek zaczął funkcjonować więc oderwałam się od Justina robiąc krok w tył.-Nie.Nie myśl nawet że wystarczy jeden pocałunek żeby moja złość przeminęła.Justin...Nie będzie za każdym razem tak że będę ci wybaczać...Kiedyś moja cierpliwość i zaufanie mogą wygasnąć.
-Wiem kochanie...Przemyślałem to wszystko.-powiedział smutno.-Nie wyobrażam sobie że mogłoby cię przy mnie nie być.Wybacz mi proszę...Miałem zły dzień i bardzo żałuję tego że akurat na tobie się wyżyłem,przepraszam...-spojrzał na mnie błagalnie a ja nie wiedziałam co zrobić.Serce mówiło żeby przebaczyć jednak rozsądek podpowiadał coś innego,w moim umyśle było pełno przeczuć że stanie się coś złego.
-Jesteś dupkiem...Ale zależy mi na tobie.-rzuciłam się mu na szyję mocno przytulając.Chłopak przytulił mnie w talii i pocałował w skroń.Cieszyłam się że zrozumiał swój błąd jednak cały czas gdzieś głęboko w mojej głowie jakiś głosik wyrywał się krzycząc że niedługo stanie się coś przykrego.Starałam się go olewać.
Chłopak odwiózł mnie do domu i na pożegnanie namiętnie mnie pocałował.Gdy stałam już na schodach patrzyłam jak samochód chłopaka znika za zakrętem.Weszłam cała w skowronkach do domu i od razu poszłam do kuchni.Moja mama spojrzała na mnie cała uśmiechnięta a Michał który siedział przy blacie poruszył zabawnie brwiami.
-Oh...Przestańcie się tak na mnie patrzeć.-jęknęłam nie przestając się uśmiechać i wywróciłam oczami.Moja mama machnęła ręką a ja usiadłam na krześle obok swojego brata.
Po skończeniu obiadu i wszystkich lekcji na następny dzień, usiadłam wygodnie na łóżku i wzięłam do ręki swojego laptopa.Weszłam na różne portale i zauważyłam że od kiedy się umawiam z Justinem i wszystkie nasze zdjęcia lądują w necie mam coraz więcej zaproszeń do znajomych i wiadomości.Niektóre były pozytywne a inne z wyzwiskami.Oczywiście olewałam je ponieważ wisiało mi to co myślą o mnie inni,nie przejmowałam się ich zdaniem.Z moich rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.Powiedziałam "proszę" prawie szeptem i po chwili w drzwiach stał mój chłopak uśmiechał się szeroko i widać było że coś knuje.
-Witaj,kochanie.-powiedział szarmancko a ja odłożyłam laptopa na łóżko i podbiegłam do chłopaka rzucając się mu na szyję.
-Hej,hej.-pocałowałam go w policzek i z uśmiechem wróciłam na łóżko.Chłopak usiadł obok mnie a uśmiech nie schodził z jego twarzy.-Mów.
-Ale co??
-Mów co kombinujesz.
-Zabieram cię dzisiaj na moją próbę.Więc ubierz się w jakieś dresy.-położył się na plecach z rękami pod karkiem.
-Ale po co w dresy??-spojrzałam na niego dziwnie.
-No przecież nie będziesz tańczyć w jeansach??
-Ja mam tańczyć?!Zwariowałeś?!Chyba cię pogięło!Przecież twoi znajomi mnie wyśmieją!
-Oj już nie przesadzaj kochanie...Wiem że jesteś świetna.
-Nie,nie zgadzam się.
-No proooooszę...-powiedział siadając i przytulając mnie do siebie.-Zrób to dla mnie...
-Manipulator...-szepnęłam i wstałam podchodząc do szafy po ciuchy.Szybko wybrałam jakieś dresy i poszłam do łazienki się przebrać.Gotowa (to pierwsze zdj,bez łańcucha) wyszłam z łazienki i sięgnęłam po telefon.
-Nawet w dresach wyglądasz pociągająco...-szepnął rozmarzony JB a ja się zaśmiałam,pisałam do Katnis co się dzieje.Moja przyjaciółka chciała wiedzieć wszystko żeby w każdej chwili mi pomóc w razie czego.Nie przeszkadzało mi to bo czułam się wtedy pewniej.Do torby zapakowałam ręcznik,wodę inne potrzebne rzeczy.Później zeszliśmy na dół i powiedzieliśmy mojej mamie o której mniej więcej wrócę.Justin przez całą drogę się uśmiechał,rozmawialiśmy o tym których tancerzy mojego chłopaka znam a których muszę jeszcze poznać.Wywnioskowaliśmy że znam równą połowę.W sali byli już wszyscy.Alfredo,kolega JB,od razu do nas podbiegł i przywitał się ze mną.Zaśmiałam się bo chłopak przytulił mnie i okręcił dookoła.Rzeczywiście nie widzieliśmy się naprawdę spory kawałek czasu ponieważ najpierw Alfredo był u swojej rodziny na wakacjach a później przez kłótnię z Justinem nie widywałam się z jego znajomymi.Gdy ustałam już na własnych nogach poszłam się przywitać z Chachi jedną z tancerek Justina z którą najlepiej się dogadywałam.
-Hej Chi.-przytuliłam się do dziewczyny na powitanie.
-Karli! Jak się stęskniłam!-odwzajemniła uścisk i wykrzyknęła ucieszona.
-Co u ciebie??-spojrzałam na nią z uśmiechem gdy się oderwałyśmy.
-Hmm co u mnie??Same nudy,szkoła treningi,treningi szkoła i tak w kółko.A co u ciebie??-spojrzała podejrzanie.Nie wiedziałam co chciała powiedzieć tym spojrzeniem ale Chachi była zabawna i czasami robiła dziwne miny tylko po to by się pośmiać.
-Poznałam RiRi,strasznie się z nią zaprzyjaźniłam przez kłótnię z JB,jak normalna nastolatka chodzę do szkoły i wychodzę ze znajomymi.Nic ciekawego.-wzruszyłam ramionami.
-A pamiętasz jeszcze nasze ruchy??-zapytała zaczynając kawałek.
-Jasne!Jakbym mogła zapomnieć?!-zaśmiałam się kontynuując następną część.
-To dawaj!-spojrzała w stronę DJ.-Max! Prosimy "Fall" naszego Biebera!
-Dla was wszystko.-uśmiechnął się chłopak i po chwili rozbrzmiały dźwięki muzyki.My ustałyśmy przed lustrem i zaczęłyśmy tańczyć*. Wszyscy się na nas patrzyli a my idealnie równo wykonywałyśmy choreografię.Po chwili zauważyłam jak pogrążony w rozmowie JB nie zwraca na nas uwagi ale jego rozmówca,Alfredo, poklepał go po klacie cały czas się nam przyglądając.Justin odwrócił się i widząc co odwalamy z Chi uśmiechnął się dumnie.Gdy skończyłyśmy całe roześmiane przytuliłyśmy się do siebie.
-Tańczysz lepiej ode mnie!-po chwili moja koleżanka udała że się focha.
-Oj nie przesadzaj...Tańczę fatalnie.-przytuliłam ją śmiejąc się.
-Taaa jasne!-wszyscy w sali oczywiście przytaknęli ironicznie.Zmroziłam ich wzrokiem a oni się zaśmieli.Chachi zaraz też się rozweseliła i zaczęłyśmy się wygłupiać tańcząc nie wiadomo co.Po chwili poczułam jak ktoś mnie do siebie przytula.
-Jesteś wspaniała...-szepnął mi do ucha Justin.
-Dziękuję.-powiedziałam słodko się uśmiechając i oparłam głowę o jego lewy obojczyk.Chłopak złożył delikatny pocałunek na moim policzku.
-Teraz musicie mnie tego nauczyć.-powiedział oburzony gdy już się od siebie oderwaliśmy.
-Pfff...Jasne że nie.-powiedziała Chi.-To tylko nasze.-zaśmiała się przytulając mnie.Dziewczyna jak zwykle robiła głupie miny.Justin spojrzał na mnie prosząco a ja się zaśmiałam.-No dobra,dobra Bieber tylko jej nie wykorzystuj.-zaśmiała się koleżanka.-Hej!Chodźcie będę was uczyć!-krzyknęła podekscytowana klaszcząc w ręce a ja odchrząknęłam.-Będziemy was uczyć!Zadowolona??-zaśmiała się patrząc w moją stronę a ja jej wytknęłam język.Po chwili wszyscy już się ładnie ustawili,ja z Chachi stałyśmy z przodu a zaraz obok mnie troszeczkę z tyłu stał JB.Pokazałyśmy wszystkie kroki najpierw powoli a później trochę szybciej.Tancerze szybko załapali i po krótkim czasie tańczyliśmy już w normalnym tempie.Chachi szepnęła mi na ucho żebym kontynuowała a ona się przejdzie po sali i będzie obserwować.Przytaknęłam jej i robiłam swoje.-Justin skup się na tańcu nie na tyłu Karli.-powiedziała poważnie moja koleżanka a Bieber się zarumienił.Zaśmiałam się pod nosem tak samo jak każdy na sali ale kontynuowałam to o robiłam.Gdy już przećwiczyliśmy układ kilkanaście razy postanowiliśmy zrobić małą przerwę.Niektórzy tancerze usiedli pod ścianą i się wygłupiali, inni poszli do Max'a a jeszcze inni tańczyli sobie coś przed lustrami.Usiadłam z Chi pod ścianą i zaczęłyśmy się śmiać z Briana który udawał Beyonce. Robił to specjalnie aby nas rozśmieszyć.Justin rozmawiał z Alfredo który przez cały czas pisał coś na laptopie.Alfi nie był tancerzem, po prostu był przyjacielem JB.Po chwili do sali weszła jakaś dziewczyna w okularach,czapce i dresach.Gdy odwróciła się do mnie,rozglądając się po sali myślałam że się wścieknę.Była to nie kto inny jak panna Gomez.Uśmiechała się do mnie złowrogo.
-Zabiję ją.-syknęłam a Chi złapała mnie za ramie.Wiedziała dobrze co mam na myśli.Gomezówna podeszła do Justina i rzuciła mu się na szyję.-Zabiję.-powiedziałam z niesmakiem.Szybko wstałam i spojrzałam na to co zrobi mój chłopak a on ją po prostu przytulił i pocałował w policzek.-Nie,czekaj...Prędzej sobie strzelę.
-Karla...Spokojnie,nie pokazuj że cię to rusza.-powiedziała lekko poddenerwowana.Podeszłam do Justina patrząc na niego pytająco.
-Ooo Karolina.Jak miło cię znowu widzieć!-powiedziała tym swoim głosikiem i rozłożyła ręce do przytulania.
-Daruj sobie.-powiedziałam oschle podnosząc rękę na wysokości jej twarzy,nie spojrzałam na nią.Cały czas wpatrywałam się w Justina który uciekał wzrokiem.-Mogę wiedzieć co się dzieje??
-Yy...No bo...-Justin podrapał się po karku.
-Będziemy mieli razem trasę koncertową!-wcięła się podekscytowana dziewczyna.
-Słucham?!-wywaliłam oczy to na Gomez to na Biebera.Jednak chłopak nie zaprzeczył,ani na mnie nie spojrzał.-Twoje milczenie jest bardzo wymowne...-syknęłam i odwróciłam się do drzwi.Przyspieszając kroku,zgarnął szybko tobie i wybiegłam.
-Karli!Zaczekaj!-z sali od razu wybiegła Chi z Alfredo.
-Co?!-odwróciłam się jednak nie przestałam iść,miałam łzy w oczach i jedna z nich spłynęła mi o policzku więc ją szybko wytarłam.Znajomi szybko do mnie podbiegli i spojrzeli czule.Alfredo objął mnie ramieniem i przytulił do siebie.
-Odwieź ją do domu.-powiedziała Chachi całując mnie w głowę.-Zadzwonię do ciebie jak skończę próbę.-odwróciła się i pobiegła na salę.
-Chodź.Idziemy,nic tu po nas...-szepnął Alfredo i wyszliśmy z budynku przed którym było pełno paparazzi.Chłopak dał mi swoje okulary i odtworzył drzwi pasażera od jego auta.Przez całą drogę się nie odzywaliśmy,rozmyślałam o tym co będzie w necie. "Dziewczyna Biebera w objęciach jego najlepszego przyjaciela!Skandal?". Miałam już tego serdecznie dosyć...Przed domem podziękowałam koledze za podwózkę.Gdy weszłam do domu wszyscy siedzieli w salonie przed telewizorem.
-Kochanie...Co się stało??-zapytała moja rodzicielka wstając niepewnie.
-A musiało się coś stać??-zapytałam ironicznie.
-Karolina! Ogarnij się.Widzieliśmy w telewizji jak Alfredo cię obejmował!-oburzył się mój ojciec.Wstał gwałtownie przed telewizorem.Zdjęłam okulary kładąc je na głowie.
-Nie muszę się tłumaczyć z spraw z moim chłopakiem...-szepnęłam smutno.Pobiegłam szybko do swojego pokoju i zamknęłam na klucz drzwi.Rzuciłam torbę i ściągnęłam szybko buty.Rzuciłam się na łóżko i płacząc wybrałam telefon do RiRi.Odebrała po pierwszym sygnale.Wygadałam się jej od razu a ona jak to ona powiedziała co myśli.Po dwu godzinnej rozmowie z przyjaciółką postanowiłam się już przygotować do spania.Po szybkiej lecz dokładnej kąpieli przebrałam się w piżamę i zeszłam na dół do kuchni.Usiadłam smutna przy blacie i patrzyłam w splecione ręce.
-Mała,co jest??-zapytał mój brat który akurat coś mył.
-Nic.-warknęłam i podeszłam do lodówki i wzięłam sobie ciasto upieczone przez mamę.Miłosz już nic więcej nie powiedział a ja poszłam do siebie na górę.Siadając na łóżku zadzwoniła Chi więc pogadałam z nią trochę a później postanowiłam obejrzeć jakiś film.
_____________________________________________________________________
*Zerknijcie tylko do 1:15 bo później to już ten chłopak tańczy sam,to samo.

No i jest.Liczę na to że Wam się spodoba.Nie wiem kiedy dodam następny mimo tego że jest już prawie skończony...No właśnie,prawie...Po prostu musiałam się pożegnać na jakiś czas z moim najlepszym przyjacielem i mam teraz dołka przez co nie mam wgl weny. :(
No nic.Postaram się dodać w sobotę ale nic nie obiecuję.
Będę miała teraz 4 dni wolnego więc postaram się dodać jakieś rozdziały ;)
Bardzo Was proszę o komentowanie i rozpowszechnianie mojego bloga :* To dla mnie ważne i na pewno podniesie mnie na duchu ;)

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 28 "Do cholery,jestem twoją dziewczyną!"

Po powrocie do domu JB smutni weszliśmy do jego pokoju.Było już późno więc wzięłam piżamę i poszłam się umyć.Wzięłam dłuższą i odprężającą kąpiel.Myślałam o mojej przyjaciółce która żegnając się ze mną na lotnisku płakała jak dziecko.Wiedziałam że się bała,że Chris znów ją skrzywdzi.Bała się że znów zostanie sama.Też się o nią bałam,ponieważ udało jak się już nie brać przez dłuższy czas a miała wrażenie że jeśli coś się stanie znów wróci do brania narkotyków i innych używek.Z moich myśleń wyrwało mnie pukanie od drzwi.
-Kochanie...
-Hm??-wytarłam łzy chociaż nie wiedziałam czy to woda czy rzeczywiście płakałam.
-Nie płacz,proszę...-wiedział dobrze że było mi przykro.Wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem najpierw dobrze się wycierając i zakładając bieliznę.Zarzuciłam na siebie szlafrok i otworzyłam drzwi,Justin od razu wpadł do łazienki i przyciągnął mnie do siebie mocno przytulając.Znów porcja łez spłynęła mi po policzku mocząc koszulkę chłopaka.On nic sobie z tego nie robił tylko głaskał mnie po głowie mocno przytulając.Cieszyłam się że mam go przy sobie ponieważ zawsze wiedział jak się zachować.Gdy się od siebie oderwaliśmy widziałam że też miał czerwone oczy.Wtarłam mu łzę spływającą po jego policzku i uśmiechnęłam się blado.-Wiesz dobrze, że nie lubię jak płaczesz...-pocałował delikatnie moje usta a później znów mocno przytulił.Gdy już umyłam zęby i wysuszyłam włosy ubrałam się w piżamę i wyszłam do pokoju gdzie na łóżku leżał JB z telefonem w ręku.
-Łazienka wolna,kochanie.-położyłam się obok niego i pocałowałam w policzek.Chłopak objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie uśmiechając się łobuzersko.-Co ty kombinujesz??
-Nic,nic.-powiedział szybko i zszedł z łóżka całując mnie w nos.Zmrużyłam oczy i popatrzyłam na chłopaka siadając na łóżko i obejmując poduszkę.-No nie patrz tak na mnie.-zaśmiał się biorąc bokserki z szuflady.-Dowiesz się w odpowiednim czasie.-zniknął w łazience.
-Czyli coś planujesz?!-szybko pobiegłam za nim do pomieszczenia.Chłopak uśmiechał się szeroko nic nie mówiąc,zdjął z siebie koszulkę i moim oczom po raz kolejny ukazał się pięknie wyrzeźbiony ośmiopak mięśni.Chłopak ustał przede mną uśmiechając się podstępnie i rzucił koszulkę na podłogę.-Czyli myślisz że jak pokażesz mi swój wyrzeźbiony brzuch zapomną o wszystkim??-zapytałam a chłopak spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym: "oczywiście". -Ughh...Znów masz rację.-wywróciłam oczami i wyszłam z łazienki zamykając za sobą drzwi.Byłam zła na Justina że znów wykorzystuje swój wygląd aby zawrócić mi w głowie.Rzuciłam się na łóżko i patrząc chwilę w sufit zamknęłam oczy.Rozmyślałam o tym że następnego dnia będziemy musieli iść do tego nudnego budynku zwanego powszechnie szkołą.Po kilkunasty minutach poczułam jak ktoś kładzie się obok mnie.Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak JB uśmiecha się szeroko,leżał na placach z głową opartą o poduszki i mi się przyglądał.Położyłam głowę na jego torsie i zaczęłam rysować jakieś wzroki na jego brzuchu.Justin leżał cały czas uśmiechnięty jeżdżąc ręką w górę i w dół po moim boku.
-Choć. Zrobię Ci zdjęcie.-chłopak był tak zadowolony swoim pomysłem ze szybko zszedł z łóżka biorąc swój telefon do ręki,robiłam głupie miny i się wygłupiałam a on szybko złączył 4 które najbardziej mu się podobały i wstawił gotowe zdjęcie na swoje konto a instagramie podpisując: "patrzeć na nią przed snem i oglądać gdy się budzi...". Ja podczas gdy on wstawiał sięgnęłam po swój telefon i zrobiłam mu  fotkę. Zadowolona wstawiłam je na ten sam portal podpisując "patrzeć na takiego przystojniaka przed snem a później przy nim zasypiać...". Justin gdy zobaczył co wstawiłam zaczął mnie łaskotać i się śmiać.Gdy udało mi się wydostać chłopak zrobił smutną minkę a ja zrobiłam mu następne zdjęcie ,oczywiście je też wstawiłam podpisując "głuptas :*". Gdy już odłożyłam telefon na szafkę położyłam się obok chłopaka który objął mnie ramieniem i pocałował w głowę.Rozmawialiśmy o głupotach,JB opowiadał mi jak Jazzy na niego krzyczała że się ze mną pokłócił i że ja nie przychodziłam ich odwiedzać.Mała czasami była taka zabawna,była zaborcza i zazdrosna o Justina a innym razem krzyczała na niego i się obrażała.Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
Rano obudził mnie dzwoniący telefon mojego chłopaka który cały czas słodko spał.Wzięłam sprzęt z szafki i podałam go chłopakowi budząc go przy tym.Zaspana przetarłam oczy a JB odebrał i mruknął coś do telefonu.Przeciągnęłam się zerkając na zegarek na ścianie,była godzina 6.34.Od razu się wkurzyłam że ktoś budził nas o tej porze.Zignorowałam to i położyłam się od nowa zamykając oczy.Justin rozmawiał z tego co wywnioskowałam z Scootem i całkowicie się rozbudził bo prawie krzyczał zdenerwowany.Podniosłam się znów do pozycji siedzącej i spojrzałam na niego niepewnie.Chłopak słuchał zły i co chwila powtarzał że on się na to nie zgadza.Zastanawiało mnie co takiego Scoot kazał mu zrobić.Po chwili Justin bez słowa pożegnania rozłączył rozmowę i odłożył telefon na szafkę zamykając oczy.
-Kochanie?Co się stało??
-Nic...Scoot znów coś wymyśla...-powiedział otwierając oczy i przyciągając mnie do siebie.Położyłam swoją głowę na obojczyku chłopaka i objęłam go dłonią.-Nie przejmuj się...
-Jak mogę się nie przejmować skoro wiedzę że się czymś denerwujesz,hm??-spojrzałam na jego twarz i widać było że coś kryje...Chłopak nic jednak nie odpowiedział,udał jakbym nic nie powiedziała.W tamtym momencie zaczęłam się martwić,do mojej głowy znów doszły takie myśli jak te że może się stać coś złego.Starałam się to zignorować.Podniosłam się z łóżka i nic nie mówiąc wzięłam ciuchy kierując się do łazienki.Było mi przykro że Justin nie chce mi nic powiedzieć.Wzięłam szybki prysznic a później przygotowałam się do szkoły.Gdy wyszłam Justin znów z kimś rozmawiał i znów był nieźle wkurzony.Usiadłam na fotelu i z smutną minką przyglądałam się jak chłopak chodzi po pokoju zdenerwowany.
-Nie!Ja się na to nie zgadza...Scoot czy ty do cholery nie rozumiesz że ja tego nie zrobię?!-przez jakąś chwilę nic nie mówił.-Ty tego nie rozumiesz...-wysyczał zły do słuchawki telefonu.-Do cholery Scooter ogarnij się!!-rozłączył się i rzucił telefon na łóżko.-Przepraszam...-szepnął nie patrząc w moją stronę.Podszedł do szafy i wybrał jakieś ciuchy i w ciszy poszedł w stronę łazienki.
-Justin,wytłumaczysz mi co tu się dzieje? Martwię się!
-Nie potrzebnie,mała...-rzucił trochę oschło i wszedł do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi.Miałam mętlik w głowie,nie wiedziałam co mam robić.Wzięłam szybko telefon i zadzwoniłam do RiRi,wiedziałam że do niej mogę się wygadać.Dziewczynom miałam powiedzieć już w szkole.
-Ka!Jak się cieszę że dzwonisz!-odebrała już po pierwszym sygnale.
-Cześć...
-Co się stało?! Mów od razu!-przejęła się a ja wszystko jej opowiedziałam, w pierwszej chwili moja przyjaciółka nie wiedziała co powiedzieć.-Słuchaj...Namów Scoota aby ci wyjaśnił.
-I ty kobieto uważasz że manager mojego chłopaka mi wszystko wyśpiewa?? W jakim ty świecie żyjesz??-wywróciłam oczami.
-To może Chris?
-Muszę dzisiaj z nim pogadać...Trochę mi głupio że knuję coś za plecami Justina...-posmutniałam spuszczając wzrok na podłogę.
-Dziewczyno!On też ci nic nie powiedział!
-No ale to jego kariera!Jego sprawy!
-A ty jesteś jego dziewczyną i masz prawo wiedzieć co dręczy twojego chłopka,mam rację??
-Niby tak...
-Niby?! Oczywiście że mam!-zbulwersowała się jakby fakt że ma rację był oczywisty,zaśmiałam się.
-Dobra muszę kończyć...-powiedziałam troszkę szeptem bo Justin właśnie otwierał drzwi do łazienki.-Kocham cię skarbie.-szybko się rozłączyłam i spojrzałam na chłopaka.On jednak nawet nie zaszczycił mnie swoim spojrzeniem,przeszedł obojętnie siadając na łóżku i wziął laptopa do ręki.Przyglądałam się jak Justin był ubrany.
-Justin??-spojrzałam na niego błagalnie jednak ten się nie odzywał.-Justin!
-Co?!-był strasznie zły,nie myślałam że tak się na mnie uniesie.Zrobiło mi się przykro więc złapałam za telefon i zbiegłam do kuchni.Było 20 minut po 7.00.Pattie kręciła się już na dole więc przynajmniej przy niej mogłam czuć się lepiej.Kobieta gotowała coś w kuchni a ja usiadłam na krześle przy blacie.
-Dzień dobry...-powiedziałam smutno.
-Oh...Nie zauważyłam cię...Dzień dobry.-uśmiechnęła się serdecznie lecz widząc moją minę od razu wyczuła że coś jest nie tak.-Coś się stało??
-Nie,nie...-wymusiłam uśmiech jednak kobieta mi nie uwierzyła.
-Przecież widzę że coś jest nie tak...-oparła się na rękach o blat i spojrzała tym swoim wzrokiem który mówił żebym się wygadała.Widząc że pokręciłam przecząco głową,pocałowała mnie w czoło i uśmiechnęła się na otuchę.Zrobiła naleśniki i kazała zawołać Justina,niechętnie zeszłam z krzesła i poszłam w stronę wyjścia.Pattie zauważyła moją minę i od razu napięcie się odwróciła.
-Co znów odwalił??-zdziwiło mnie jej pytanie bo miałam nadzieję że nic nie zauważyła.
-Nie ważne,Pattie.-szybko wyszłam z kuchni i pobiegłam do pokoju chłopaka.Otworzyłam drzwi i ustałam w nich patrząc na Justina który cały czas siedział na łóżku z laptopem.-Śniadanie...-powiedziałam tak samo oschle jak on do mnie wcześniej i napięcie odwróciłam się do schodów.-Jak nie masz zamiaru jeść to powiedz...-chłopak nic nie powiedział,schodziłam po schodach a on za mną,jednak tym razem nie przytulił mnie od tyłu jak to miał w zwyczaju robić.Szedł z rękoma w kieszeniach i nawet na mnie nie patrzył.Zrobiło mi się cholernie przykro,ale starałam się zignorować to uczucie.Gdy weszliśmy do kuchni Pattie postawiła przed nami talerze z ładnie przygotowanym śniadaniem.Szybko zjadłam a później odstawiłam talerz do zmywarki dziękując mamie mojego chłopaka.Uśmiechnęła się do mnie serdecznie i skinęła głową.Poszłam na górę po swoją torbę,zignorowałam Justina.Nie chciało mi się słuchać jego naburmuszonego tonu,zwłaszcza wtedy gdy nic złego nie zrobiłam.Z torbą zeszłam na dół i położyłam ją na sofie w salonie.Wyminęłam się na schodach jeszcze z Bieberem który nic nie powiedział.Gdy zszedł na dół a ja byłam w kuchni z Pattie powiedział że już wychodzimy i po prosty zniknął za frontowymi drzwiami.
-Trzymaj się kochanie.-powiedziała czule pani Mallette gdy wychodziłam z kuchni.
-Do zobaczenia później.
W samochodzie w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy,nie dotykaliśmy nawet nie patrzyliśmy.Było mi przykro że Justin nie chce ze mną rozmawiać.Jeszcze wczoraj był taki kochany...A dzisiaj jakby znów chciał się pokłócić.Cóż...Skoro nie chce się odzywać to nie.Przed szkołą szybko wyszłam z samochodu gdy już go zaparkował i nawet nie czekałam na chłopaka tylko weszłam do budynku.Zdecydowanym krokiem poszłam do swojej szafki i zamieniłam książki a później poszłam przed klasę gdzie czekała na mnie już Hol i Kat.
-Hej...-mruknęłam i rzuciłam torbę pod ścianę.
-Hej?Co ci?-zapytała Holly.
-Kotek,co jest??-przytuliła się Katnis całując w policzek.
-Hmm wczoraj musiałam pożegnać się z przyjaciółką,dzisiaj mój chłopak się do mnie nie odzywa i już nie wspomnę o tej całej cholernej kłótni...-powiedziałam zniesmaczona.Dziewczyny o wszystkim dokładnie wiedziały ponieważ przez cały czas się kontaktowałyśmy i bardzo mnie wspierały.
-Justin się do ciebie nie odzywa??-popatrzyła na mnie Kat, jak na jakąś kosmitkę która mówi o fioletowych małpach na monocyklu które żonglują słoniami.
-Jak widać...-powiedziałam zerkając na mojego chłopaka który gadał z Chrisem w drugim końcu korytarza.Zawsze stali z nami pod klasą...
-Idę z nim pogadać.-powiedziała Hol podciągając rękawy tak jakby chciała mu przyłożyć.Szybko wzięłam torbę i pociągnęłam Kat za przyjaciółką.-Justin!Możesz wytłumaczyć o co tutaj chodzi??
-O czym ty mówisz??-spojrzał na nią udając głupka.
-Nie udawaj debila bo dobrze wiesz o czym mówię.-skrzyżowała ręce na piersi cały czas patrząc się na niego złowrogo.Justin spojrzał na mnie przelotnie a później przeniósł błagalny wzrok na Chrisa.Ten pociągnął go za rękaw za sobą wymijając.-Chris?!-Holly odwróciła się do odchodzących chłopaków a przyjaciel Biebera posłał jej przepraszające spojrzenie.-Ughh...Mam dość facetów.
-Ja tak samo...-powiedziałam zrezygnowana.
-Wielkie dzięki.-za naszymi placami stał mój brat,DJ i Tay.Powiedzieli chórkiem a my szybko się odwróciłyśmy w ich stronę.
-Oh nie marudźcie...-powiedziała Kat wywracając dramatycznie oczy.Obie z Holly się zaśmiałyśmy.
-No już się tak nie denerwuj...-Tay przeciągnął do siebie Kat i pocałował w głowę.
-Czekaj!Czekaj! Czy ja o czymś nie wiem??-spojrzałam na moich znajomych, pokazując na dwójkę przytulającą się do siebie.
-Kat i Tay się umawiają...-szepnęła zadowolona Holly spoglądając na tamtą dwójkę.
-Uuuu...-uśmiechnęłam się szeroko a po chwili rozbrzmiał dzwonek.Pożegnaliśmy się z chłopakami i poszłyśmy do klasy.Dziewczyny próbowały mnie rozśmieszyć i udawało im się to.Całe roześmiane weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy jak zawsze na tych samych miejscach.Po mojej lewej siedział Justin,nie zwracał na mnie w ogóle uwagi.Po mojej prawej siedziała Kat a przede mną Holly.Mieliśmy angielski i lekcja była dość ciekawa ponieważ pani opowiadała nam jakieś śmieszne historie z innych klas.Godzina minęła szybko a kiedy zadzwonił dzwonek na następną, razem z dziewczynami wybiegłyśmy z klasy jako pierwsze.Pobiegłyśmy szybko do naszych szafek i zmieniłyśmy książki.Chciałyśmy zdążyć przed wyjściem chłopaków z klasy,i udało nam się to.Mój brat,Taylor i DJ byli w szoku jak nas zobaczyli.My głupio się uśmiechałyśmy i to ich przeraziło.Patrzyli na nas jak na idiotki a my wybuchłyśmy śmiechem wtedy oni zaczęli nas gonić po całej szkole,mnie gonił DJ,Kat uciekała przed Tayem a Holly przed moim bratem.Przebiegłam prosto przed Justinem wpadając na niego.
-Uważaj jak łazisz...-mruknął oschle.
-Justin!-krzyknęłam a on tylko omiótł mnie zimnym spojrzeniem i poszedł razem z Chrisem w inną stronę.Myślałam że się przesłyszałam.Przecież to mój chłopak...-Przepraszam,DJ.-spojrzałam na kolegę i czułam jak łzy napływają mi do oczu.Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w kabinie osuwając na podłogę.
-Karo!Wyjdź!Wiemy że tu jesteś.-po chwili do pomieszczenia weszły moje przyjaciółki.Ja nic nie powiedziałam,cały czas szlochałam.Po chwili jednak postanowiłam otworzyć widząc że dziewczyny nie odchodzą.Gdy od kluczyłam drzwiczki wyszłam z kabiny.
-No co? Znów mam wam powiedzieć że traktuje mnie jak śmiecia??-spojrzałam na nie z rozpaczą i lekką złością.Dziewczyny nic nie powiedziały,po prostu mnie przytuliły.Rozpłakałam się od nowa,było mi tak cholernie przykro.Gdy się już uspokoiłam,poprawiłam makijaż i biorąc głęboki wdech wyszłyśmy z łazienki.Oczy wszystkich pokierowały się automatycznie na nas,ja jednak to zignorowałam.Podeszłam do mojego brata który stał obok wyczekując aż wyjedziemy i się do niego mocno przytuliłam.Potrzebowałam tego,potrzebowałam wsparcia najbliższych.Na pozostałych lekcjach siedziałam cicho jak myszka,nie odezwałam się ani słowem chyba że gdy nauczyciele mnie o coś zapytali.Gdy wyszłam przed szkołę,już po ostatniej lekcji Justin czekał na mnie opierając się o maskę samochodu.
-Jedziemy??-zapytał otwierając drzwi.Zachowywał się jak gdyby nigdy nic.Ja omiotłam go wzrokiem i wsiadłam na miejsce pasażera.Po chwili już jechaliśmy,nie odzywając się do siebie w ogóle.Przed domem szybko wyskoczyłam z samochodu i weszłam do budynku.
-Dzień dobry!-krzyknęłam wchodząc do kuchni,Pattie i Erin siedziały przy blacie i nad czymś rozmawiały.
-Dzień dobry,kochanie.Zostaniesz na obiedzie??-spojrzała na mnie mama Justina.
-Eh...Przykro mi.-powiedziałam przypominając sobie dzisiejszą sytuację.-Lepiej będzie jak pójdę do siebie.-uśmiechnęłam się blado wychodząc z kuchni.-Ale dziękuję za zaproszenie!-krzyknęłam wchodząc po schodach.Pattie była dla mnie jak druga mama.Czułam się u nich jak u siebie i zawsze mi powtarzali że mogę się tak czuć i że zawszę mogę na nich liczyć.Poszłam szybko do pokoju chłopaka i zaczęłam zbierać wszystkie swoje rzeczy.Po chwili do pomieszczenia wszedł Biebs.Nie odezwał się,po prostu rzucił się na łóżko i mi się przyglądał.Zignorowałam go,starałam się jak najszybciej spakować swoje rzeczy i wyjść.
-Karolina...Proszę nie wkurzaj się.
-Justin!Jak ja mam się nie wkurzać skoro traktujesz mnie jak nikogo?!Do cholery,jestem twoją dziewczyną!Powinieneś mi ufać...-powiedziałam zakładając torbę na ramie.-Przemyśl to sobie.-wyszłam szybko z pokoju i tak samo szybko pożegnałam się z kobietami w kuchni a później opuściłam posesję Biebera.
_________________________________________________________________
Nareszcie...Uff...Strasznie przepraszam że są takie przerwy pomiędzy rozdziałami ale sami zrozumcie że mam masę nauki,siatkówka,od kwietnia zacznie mi się taekwondo,muszę jeszcze odpowiedzieć z geografii w piątek więc jeszcze troszeczkę mi zostało. Ale obiecuję że gdy już wszystko sobie ułożę to będę pisała jak najczęściej.
Co do rozdziału...Hmmm...Podoba mi się :D Naprawdę jestem z niego zadowolona.Jestem trochę w szoku jak zmieniłam przebieg wydarzeń ale zdecydowałam że w ten sposób będzie ciekawiej ^^.
Proszę komentujcie jak najwięcej ponieważ to mnie bardzo motywuje.A ostatnio u mnie ciężko z jakąkolwiek motywacją -.-. Więc naprawdę bardzo Was proszę o jakiekolwiek komy.
Napiszcie oczywiście co sądzicie o tym rozdziale ;)
-Patryś.

środa, 6 marca 2013

Rozdział 27 "-Szybko się poskarżyła..."

Przez pierwszą połowę meczu obiłam sobie zdjęcia z małym chłopcem.Justin obejmował mnie jedną ręką i uważnie oglądał mecz.Też starałam się go obejrzeć ale niestety mały mi na to nie pozwalał.Mój chłopak od czasu do czasu pogadał z nami lubi zrobił zdjęcie.Po pierwszej części wynik był 0:0.
-No to teraz chwila dla nas.-uśmiechnął się JB.Po chwili podbiegł do nas kolega chłopka i zabrał swojego synka dziękując nam po raz kolejny.Nie narzekałam ponieważ świetnie bawiłam się z Chrisem Jr. a Justin co chwila szeptał mi czułe słówka.Spojrzałam na Justina pytającym wzrokiem a ten podniusł mnie do góry i wyniósł na środek boiska.Śmiałam się i nie mogłam przestać,kurczowo trzymałam szyi chłopaka.Ze mną na rękach okręcił się kilka razy a potem postawił i namiętnie pocałował.Gdy się od siebie oderwaliśmy z uśmiechem na twarzy spojrzałam na niego.-Masz ochotę na mały meczyk??-spojrzał na mnie biorąc do ręki piłkę.
-Żartujesz??Nie możemy...-rozejrzałam się po sali a wszyscy się na nas patrzyli.
-Czemu nie??Jestem Justin Bieber,kochanie.-uśmiechnął się łobuzersko i za kozłował piłką pomiędzy nogami.Wywróciłam oczami i się na niego spojrzałam.Zdjęłam buty i postawiłam je obok mojego miejsca.Justin zadowolony się do mnie szeroko uśmiechał.
-Gramy fair.-wytknęłam mu język.Justin zaczął kozłować i spróbował wrzucić piłkę do kosza ale udało mi się ją zablokować,przebiegałam kozłując przez boisko wymijając zwinnie mojego chłopaka i udało mi się zdobyć punkt.-Taaak!-zaczęłam się wygłupiać wytykając język JB który stał zdezorientowany.
-Dałem ci fory...-mruknął.
-Mhmmmm...-podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek.-Jasne,jasne.
Zaczęliśmy dalej grać i niestety po 10 minutach było 4:6 dla Justina.Jednak postawiłam się wziąć w garść i wygrać.Po paru minutach udało mi się zremisować.Graliśmy śmiejąc się i wygłupiając kiedy udało mi się wrzucić do kosza uzyskują 8 punktów.Po chwili zadzwonił dzwonek oznajmujący że przerwa się skończyła a ja z wielkim uśmiechem podbiegłam do JB.
-Wygrałam!Wygrałam!Widzisz?-uśmiechnęłam się dumnie i szeroko.-Ahh jestem zajebista...
-Dałem ci fory...-włożył ręce do kieszeni.
-Mhm...Przyznaj że wygrałam.-spojrzałam na niego cały czas się uśmiechając.-Przyznaj.
-No dobra.Wygrałaś,zadowolona??-spojrzał na mnie,był troszkę wkurzony.Podeszłam do niego bliżej tak że stykaliśmy się brzuchami.
-Bardzo.-wyszeptałam a później pocałowałam go namiętnie za chwilę się odrywając i biegnąc na swoje miejsce.Justin pokręcił głową uśmiechając się lekko i po chwili był przy mnie.Zdążyłam założyć buty i koszykarze zaczęli grać.Wtuliłam się w mojego chłopaka który dumnie mnie obejmował.Opierałam głowę o jego ramie a on co chwila całował mnie w głowę.Byłam szczęśliwa,tak samo jak JB.
-A gdzie mały??-spojrzałam na niego przypominając sobie o synu jego kolegi.
-Mieliśmy go pilnować tylko przez jedną połowę ponieważ na drugą przyszła już jego mama.-uśmiechnął się i pocałował mnie w nos.Koszykarze mieli naradę więc na telebimach pokazywano ludzi którzy mieli się pocałować.Najpierw wyświetlono jakiś staruszków,później jakiś nastolatków a na końcu nas.W pierwszej chwili się nie zorientowaliśmy...Byliśmy zaskoczeni więc spojrzałam się na Biebsa który szeroko się uśmiechał.Poruszył zabawnie brwiami a później delikatnie wzięła mnie jedną dłonią za policzek i namiętnie pocałował moje usta.Oczywiście przedłużyłam pocałunek a na trybunach rozległy się brawa,krzyki i pogwizdywania.Gdy się od siebie oderwaliśmy znów wtuliłam się w ramie chłopaka a on uśmiechając się szeroko spojrzał na ekran i pomachał wesoło.Mecz zakończył się tym że wygrała drużyna której kibicowaliśmy.Uradowany JB podniusł mnie do góry i zakręcił kilka razy.Gdy mnie postawił cmoknął delikatnie moje usta.Cały czas się śmiałam a on zadowolony z faktu że mnie rozśmiesza patrzył mi prosto w oczy.Poszliśmy pogratulować Chrisowi wygranej.Gdy się już pożegnaliśmy, trzymając się za ręce wyszliśmy z budynku gdzie było pełno paparazzi.Robili nam zdjęcia i krzyczeli różne pytania na które my nawet nie mieliśmy zamiaru odpowiedzieć.Szybko znaleźliśmy się w aucie i ruszyliśmy w stronę naszych domów.Droga powrotna minęła szybko i przyjemnie,z Justinem omawialiśmy szczegółowo mecz i nasze opinie na jego temat.W połowie drogi zaczęło padać i grzmieć.
-Bliżej jest do mnie więc pojedziemy do mnie.-uśmiechnął się spoglądając na mnie.
-Nie...Proszę zawieź mnie do mojego domu.Na pewno będę przeszkadzać.-spuściłam wzrok czując że się czerwienię.Nie lubiłam się wpraszać bo głupio się wtedy czułam.
-Kochanie...Jesteś moją dziewczyną.-ścisnął mocniej moją dłoń.-Jedziemy do mnie i koniec.-jak zwykle był pewny siebie.Do domu chłopka szybko dojechaliśmy,tak samo szybko wyskoczyliśmy z auta i wbiegliśmy do domu.W salonie siedziała Pattie,Erin,Jeremy i na podłodze,na kocach spała Jazzy a na fotelu Jaxon.
-Oooo jak słodko wyglądają.-uśmiechnąłem się opierając rękoma o sofę.Po chwili do domu wpadli RiRi i Chris.Śmieli się głośno więc JuJu ich upomniał żeby byli cicho bo maluchy śpią.Pogadaliśmy chwilę z rodziną chłopaka jak było na meczu a później Justin pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju.Gdy znaleźliśmy się w pomieszczeniu,JB zniknął w garderobie.Ja położyłam się na łóżku i przeciągnęłam.Mój chłopak podał mi jakieś dresy i moją koszulkę bokserkę którą u niego kiedyś zostawiłam jak nocowałam,jeszcze jako przyjaciele.Uśmiechnęłam się do niego i pobiegłam się przebrać.Gdy już byłam wysuszona i w miarę ogarnięta wyszłam z pokoju i zobaczyłam że Justin jest już przebrany.
-Haha...Świetny dres.Na prawdę.-zaśmiałam się i usiadłam obok chłopaka,na łóżku.-Tylko zastanawiam się po co ci okulary.
-Nie wiem...Lubię je.-uśmiechnął się szeroko i podniusł się do pozycji siedzącej.Po chwili zdjął okulary żucając je na łóżko i wpił się w moje usta przewracając mnie na plecy.Całowaliśmy się namiętnie co chwila uśmiechając.Gdy chłopak na chwilę odsuną twarz uśmiechnął się szeroko.-Strasznie mi cię brakowało...-szepnął smutno a ja odgarnęłam jego grzywkę z czoła.
-Też za tobą tęskniłam...-uśmiechnęłam się blado i cmoknęłam jego usta.Po chwili znów się położyłam i spojrzałam głęboko w jego czekoladowe,wielkie,przepełnione uczuciem i szczerością oczy.Usłyszeliśmy pukanie i zza drzwi wyłoniła się Jazzy.
-Co wy robicie??-spojrzała na nas a ja się zaśmiałam,Justin szybko zbiegł z łóżka i wziął małą dziewczynkę na ręce kręcąc się z nią po pokoju.Chichotała i piszczała,ja podniosłam się do pozycji siedzącej i patrzyłam na uśmiechniętego chłopaka.Gdy już Jazz powiedziała że kręci jej się w głowie,JB położył się z nią na łóżku obok mnie i nucił jej do ucha jakąś kołysankę.Wyglądali przesłodko więc zrobiłam zdjęcie i wstawiłam je na swoje konto na instagramie podpisując:"słodkość... *-*". Gdy Jazzy zasnęła jej starszy brat pocałował ją w policzek,przykrył kocem i usiadł na podłodze obok niej opierając się głową o łóżko.
-Nad czym myślisz??-zapytał widząc że się nad czym zastanawiam.Spojrzał na mnie,do góry,uśmiechając się.
-Hm??-wyrwał mnie z moich myśli i nie słyszałam co do mnie mówił.
-Nad czym tak moja dziewczyna rozmyśla,hm??-cały czas się uśmiechał ,ja zsunęłam się z łózka i usiadłam obok niego wtulając się w mojego chłopaka.
-Myślę nad tym że bardzo mi brakowało tego wszystkiego...Twojej rodziny...A najbardziej ciebie.-uśmiechnęłam się blado.Siedzieliśmy chwilę w tej samej pozycji a Justin śpiewał mi do ucha "OLLG" uśmiechałam się i siedziałam z zamokniętymi oczami.Gdy nagle ktoś otworzył drzwi,była to Erin.
-Tu się schowało moje małe maleństwo.-uśmiechnęła się spoglądając na śpiącą Jazzy.-Mogę??-zapytała patrząc na nas.Justin był troszkę wkurzony że nie zapukała ale przytulałam go więc się troszkę uspokoił.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się widząc że JB nic nie powie.Kobieta weszła i chciała wziąć małą ale chłopak szybko się podniusł i wyręczył ją.
-Ja ją wezmę.-powiedział oschle a za chwilę już wychodził z Jazzy na rękach.Zaniósł ją do jej pokoiku i wrócił zamykając za sobą drzwi.
-Kochanie,co jest?-zapytałam podnosząc się i podchodząc do zdenerwowanego chłopaka który stał przy drzwiach,do nich tyłem,z zaciśniętymi pięściami.
-Mogłaby zapukać...-szepnął zaciskając zęby.Położyłam mu ręce na policzkach gładząc je kciukami.-Nawet Jazzy zapukała...A ona nie mogła.
-To cię tak zdenerwowało??Aż tak??-patrzyłam na niego czule,chłopak położył mi swoje ręce na biodrach i przysunął bardziej do siebie.
-Traktuje mnie jakbym był jej synem...Rozkazuje mi i wgl...A nie ma do tego żadnego prawa.-był zły i to bardzo.Justin nie lubił jak się nim pomiatało,szczególnie wtedy gdy ktoś nie ma do tego żądnych praw.
-Skarbie...-pocałowałam delikatnie jego usta.-Przecież ona chciała wziąć tylko Jazz...
-Ale pukanie obowiązuje cały czas.
-Spokojnie...Było minęło.Po twojej małej scence na prawno zapamięta że ma pukać.-uśmiechnęłam się lekko a chłopak od razu się rozweselił.Przysunął mnie do siebie jeszcze bardziej i wpił się w moje usta.Odwzajemniłam pocałunek i chwilę staliśmy tak na środku pokoju.
-Co ja bym bez ciebie zrobił...-szepnął gdy już siedzieliśmy wtuleni na łóżku.
-Byś sobie poradził tak samo jak wcześniej gdy mnie nie znałeś.-wytknęłam mu język a on przewrócił oczami.Po chwili zadzwonił telefon chłopaka.Odebrał go i chwilę z kimś rozmawiał.Później spojrzał na mnie i założył ręce na biodrach.
-Hmmm....Kto pożegna się RiRi na lotnisku??-spojrzał na mnie niby się zastanawiając.Ja zerwałam się od razu zbiegając z łóżka.
-Kuźwa.Zapomniałam...-byłam na siebie zła.Justin stał,zabawnie się rozglądając.Ja zbierałam swoje ubrania z fotela i krzątałam się po pokoju w poszukiwaniu telefonu.Jednak mój chłopak złapał mnie od tyłu za biodra i przyciągnął do siebie,przytulając za brzuch.
-Spokojnie kochanie.Mamy jeszcze czas.Zdążymy pojechać do ciebie abyś się przebrała,wzięła potrzebne rzeczy,piżamę i ciuchy na jutro,książki...A później pojedziemy na to lotnisko.-wyszeptał mi to do ucha później całując moją szyję.
-Czekaj,czekaj.-odwróciłam się do niego przodem kładąc swoje ręce na jego karku.-Po co mi piżama,ciuchy na zmianę i książki??
-Zostajesz u mnie na noc.-uśmiechnął się łobuzersko i cmoknął moje usta.
-Taaa...Już to widzę jak mama mi pozwala zostać u chłopaka na noc.-wywróciłam oczami i posmutniałam.Pomysł mi się bardzo podobał ale wiedziałam że z moją mamę nie jest łatwo.
-Moja mama dzwoniła do twojej i już jest wszystko ustalone.-uśmiechnął się dumnie cały czas na mnie patrząc.
-Naprawdę??-byłam w szoku.Chłopak pokiwał tylko twierdząco głową ja się rzuciłam mu na szyję.Justin odwzajemnił uścisk i podniusł mnie do góry okręcając kilka razy.Gdy mnie już póścił wrzuciłam swoje ciuchy do torby i stwierdziłam że wszystko zabrałam.Nie miałam zamiaru się przebierać bo i tak Justin miał ze mną jechać samochodem.On też się nie przebierał,założyliśmy tylko buty i powiadamiając rodziców JB gdzie jedziemy wyszliśmy z domu.Na dworze padało,było chłodno i brzydko.Szybko znaleźliśmy się w moim domu.Pobiegliśmy na górę do mojego pokoju.Justin oczywiście musiał iść się przywitać z moim bratem.Gdy zapukaliśmy do drzwi pokoju Miłosza,otworzył nam zaspany chłopak.
-Co ty spałeś??-zaśmiałam się do brata.
-Nie.Pisałem wypracowanie...-ziewnął wpuszczając nas do pokoju.
-I usnąłeś...-zaśmiał się JB siadając na fotelu.
-Ja idę do siebie.-nawet nie wchodziłam do pokoju brata,od razu wtargnęłam do swojego.Wzięłam szybko torbę i wrzuciłam do niej kosmetyczkę a także piżamę. Wybrałam sobie zestaw na jutro do szkoły i włożyłam go do torby.Później do swojej torby szkolnej włożyłam książki i zeszyty a później zapakowałam ją do dużej torby.Zadowolona sprawdziłam czy wszystko mam a później poszłam się przebrać w coś w czym mogłabym się pokazać na lotnisku.Zdecydowałam się na coś takiego. Szczęśliwa że udało mi się coś szybko wybrać poszłam do łazienki.Przebrałam się a później zrobiłam make up i wyprostowałam włosy.Gdy już godowa wyszłam z pomieszczenia na łóżku leżał mój chłopak.
-Ślicznie wyglądasz...-uśmiechnął się łobuzersko.
-Dziękuję,dziękuję.-uśmiechnęłam się uroczo i podeszłam do mojej torby wkładając do niej jeszcze perfumy.-Gotowa.-podniosłam swoją torbę ale Justin od razu mnie wyręczył w niesieniu jej.Złapał mnie wolą rękę za dłoń i zadowoleni wyszliśmy z domu żegnając się z moją rodziną.JuJu zapakował torbę do bagażnika a ja już usiadłam z przodu na miejscu pasażera.Mój chłopak po chwili już kierował,szybko pojechaliśmy do jego domu.Zostawiłam torbę w pokoju chłopaka który się zdążył przebrać.Uśmiechnięci zeszliśmy na dół gdzie w salonie siedziała Pattie.
-Ślicznie wyglądacie.-uśmiechnęła się szeroko.
-Dziękujemy.-uśmiechnęłam się siadając jeszcze na chwilę obok mamy Justina.
-Justin??Możesz mi wytłumaczyć co to miało być z Erin??-pani Mallette spojrzała na swojego syna który opierał się na łokciach o oparcie za mną.
-Szybko się poskarżyła...
-Justin...-upomniałam swojego chłopaka żeby się jakoś zachowywał.
-Przepraszam,przepraszam.-mruknął smutny.-Ale po prostu wkurza mnie to że mną pomiata.Nie jestem jej dzieckiem!
-Porozmawiam z nią...Ale też musisz się jakoś zachowywać.-Pattie odnosiła kubek po kawie do kuchni.
-My już jedziemy!Do zobaczenia później!-Justin pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy z domu.Nie podobało mi się zachowanie JB,ale wiedziałam że jest spowodowane po części tym że jeden z jego najlepszych kumpli wyjeżdża.Przez całą podróż dyskutowaliśmy na temat jutrzejszego dnia w szkole.Trzymaliśmy się za ręce i byliśmy naprawdę pochłonięci rozmową.Gdy dojechaliśmy przed budynek lotniska,posmutniałam.Justin widząc moją minę pocałował mnie w policzek przed wyjściem z samochodu i szepnął mi do ucha że jest przy mnie.Cieszyłam się że mam w nim takie wsparcie bo jednak nie mogłam tego zaprzeczyć,na niego zawsze mogłam liczyć pomimo tego że mnie parę razy zawiódł.Trzymając się blisko siebie,ściskając za ręce weszliśmy do budynku.Gdy zobaczyłam RiRi i Chrisa obok ich ochroniarzy,pociągnęłam mocniej Justina w jego stronę a później rzuciłam się na szyję przyjaciółce która odwzajemniła tak samo mocno mój gest.Popłakałam się,ponieważ bardzo ją polubiłam i naprawdę była dla mnie jak siostra.Gdy się od siebie oderwałyśmy obydwie byłyśmy zapłakane.
____________________________________________________________________
Przepraszam,bardzo przepraszam że nie dodawałam...Ale miałam masę nauki i zero weny.
Ale nie martwcie się bo już wena wróciła i mam wspaniałe pomysły na kontynuację *-*
Nauki też mam mniej bo już z histy odpowiadałam :D ahhh jaka jestem szczęśliwa bo dostałam dobrą ocenkę <juhu> xD
Mam nadzieję że rozdział się Wam spodoba ja osobiście nie jestem do końca zadowolona ponieważ pisałam go w kilkunastu częściach... :/
Pozdrowiona :*
-Patryś

niedziela, 3 marca 2013

...

Mam okropnego dołka...Napisałam coś czym chciałabym się z Wami podzielić.Nie ma to żadnego związku z opowiadaniem ale bardzo mi się podoba i chciałabym Wam to pokazać.

-I co?
-Mam już dość...
-Chcesz odejść??-patrzył na mnie z pogardą.
-Tak.Ale sama tego nie zrobię.Jestem zbyt słaba.
-Mam ci pomóc??-jego twarz przedstawiała zdziwienie,ale jednak patrzył z satysfakcją.
-Tak.
-Nie pomyślałaś że skoro sama tego nie zrobisz to może nie możesz odejść??Może masz coś do spełnienia??
-Muszę.Już dłużej nie wytrzymam!-byłam zrozpaczona,a on patrzył na mnie kręcąc z dezaprobatą głową.
-Wiesz dobrze,że zrobię to z wielką przyjemnością.-uśmiechnął się szyderczo.Spojrzałam na niego wdzięcznie ale z bólem.
-Przyjdę tu jutro.Będę gotowa.-Odwróciłam się z smutkiem na twarzy w stronę drzwi.Powoli stawiałam kroki.-Pomimo tego że w ogóle cię nie znam chciałabym ci powiedzieć że robię to wszystko tylko dlatego że...-odwróciłam się ze łzami w oczach -cię kocham.-wypowiadając te słowa poczułam jak w moje serce zostaje wbity sztylet.To co miało stać się jutro.On puścił wbity przedmiot,zszokowany,a ja patrząc mu w oczy ostatnimi siłami opadając na ziemię wyszeptałam.-Kocham cię i zawsze kochałam.Pamiętaj.-ostatnie słowo powiedziałam prawie bezgłośnie,zamykając oczy.On zamrugał kilka razy i podbiegł do mojego martwego ciała przytulając je do siebie.
-Nie.Nie.Nie.Gdybym tylko wiedział...Też cię kochałem od pierwszego wejrzenia!Kocham cię!!-kołysał nami płacząc.l-Nie.Nie.Nie.TO nie możliwe...Co ja zrobiłem?!-cały czas mnie przytulał.Po chwili położył się cały czas trzymając mnie w objęciach.Wyciągnął zimny,zardzewiały sztylet z mojego serca.Sztylet miłości.Nie wycierając mojej krwi wbił go w swoje serce.-Za chwilę się zobaczymy,kochanie.-w tamtym momencie jego serce zaczęło krwawić a on ostatnimi siłami wyszeptał mi do ucha.-Kocham cię...
Kilka dni po znalezieniu ich:Dla żadnego z dwójki nie było szans na ratunek.Oboje już odeszli.Pochowano ich razem,wtulonych w siebie.Nikt nie chciał i nie znał przyczyny ich śmierci.Ale wiadomo było że oboje zginęli od jednego sztyletu na którym widniał złoty napis: "Prawdziwa Miłość"...

I jak?? Wiem że to trochę dołujące ale właśnie taki jest mój humor.Nie mam ochoty na nic.
Co do tej małej historyjki wypowiadacie się proszę w kocham :) Sprawi mi to przyjemność a mało jest ich ostatnio w moim życiu :(
Rozdział 27 dodam może jutro albo we wtorek ale nic nie obiecuję.
Przez mój dołek mam ochotę je zakończyć...Nie wiem co robić. :(
Byłabym wdzięczna gdybyście napisali mi czy chcecie jeszcze czytać to powypowiadanie o Karli i JB czy nie.Ponieważ mam jeszcze wiele,wiele pomysłów na pisanie dalej ale jeśli nie będziecie czytać tego opowiadanie to bez sensu żebym je pisała.

piątek, 1 marca 2013

Rozdział 26 "-Mówiłem żebyście tego nie pokazywali nikomu..."

Gdy się od siebie oderwaliśmy Justin spojrzał głęboko w moje oczy trzymając dłońmi moje policzki i uśmiechając się lekko.Byłam na siebie lekko zła że nie przerwałam tego pocałunku, a z drugiej strony byłam taka szczęśliwa że znów mogłam poczuć jego tak bliskość.Jednak złość wygrała i wyrwałam się z jego uścisku.Pobiegłam na górę płacząc z bezradności i cierpienia.Rzuciłam się na łóżko zapominając zamknąć za sobą drzwi.Po chwili stanął w nich smutny Bieber.Nie ruszał się wgl...Po prostu stał i przyglądał się jak płaczę.
-Będziesz się tak patrzył??-cały czas łzy spływały mi policzkach,do pokoju przybiegł Ris wskakując na łóżko i wsuwając się pod moją brodę.Był taki kochany.Justin wszedł powoli do pokoju i położył się obok mnie przytulając od tyłu.
-Przepraszam...-szepnął mi do ucha.-Nie zrobiłem tego specjalnie.
-Tak?To niby jak,hm??-odwróciłam się do niego przodem siadając po turecku.Mój piesek od razu ułożył się wygodnie na moich kolanach z łapkami do przodu patrzył na JB.Chłopak położył się na plecach i ręce włożył pod kark patrząc w sufit.-No jak?! Może to były moje zwidy?!-byłam już wściekła.Powoli wstałam z łóżka ale chłopak złapał mnie za dłoń i nakazał usiąść więc tak zrobiłam.
-Siedzieliśmy po waszym wyjściu i gadaliśmy na ten sam temat.Ktoś zadzwonił do drzwi więc Chris szybko poszedł otworzyć i wrócił z nią.Byłem zajęty pisaniem esemesa do Scoota więc nawet nie zauważyłem kto wszedł.Gdy usiadła obok Browna na sofie naprzeciwko podniosłem wzrok i wtedy ją zobaczyłem.Byłem wściekły a ona po prostu wstała i łapiąc za rękę Chrisa wyszli do kuchni.Byłem tak oniemiały że nie mogłem się ruszyć.Gdy wrócili, Gomez postawiła przed nami szklanki z wodą i dla siebie także wzięła jedną.Powiedziała że chce porozmawiać.Mówiła że da nam spokój bo jej już się znudziło to całe dokuczanie.Siedziała na przeciwko nas i się uśmiechała.Gdy oboje sięgnęliśmy po szklanki i napiliśmy się wody ona automatycznie przeniosła się na miejsce pomiędzy nami obojga.Nie wiedzieliśmy co robimy ponieważ dosypała nam prochu pobudzającego a że była jedyną dziewczyną pod ręką to sama rozumiesz...-cały czas patrzył w sufit i widać było że był wściekły.-Do niczego nie doszło.-spojrzał na mnie błagalnie.Ja siedziałam oniemiała i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Mówi prawdę...Ja w tym czasie jak ona była w kuchni poszedłem do łazienki.-Chris stał w drzwiach obejmując RiRi w pasie.Spojrzałam na nich i widziałam że moja przyjaciółka się uśmiecha.
-Karli...Proszę...Wybacz mi.-usiadł naprzeciwko mnie łapiąc za dłonie.-Wiesz że bym ci tego nie zrobił...
-Justin...Ja...-wyswobodziłam swoje dłonie i spuściłam wzrok.
-Chłopacy...Zostawcie nas na chwilę same.-Rihanna weszła do pokoju zakładając ręce na biodrach.Bieber patrzył na mnie z cierpieniem w oczach i powoli zszedł z łóżka.Gdy wyszli z pokoju piosenkarka usiadła przede mną spoglądając surowo.
-Mała...Co jest??
-Ja nie wiem...-znów porcja łez spłynęła mi po policzkach.-Ja nie wiem czy potrafię.-spojrzałam na nią smutno.
-Skarbie...Czujesz że kłamie??
-Nie.
-Czyli czujesz że mówi prawdę??
-Tak.
-Ufasz mu??-patrzyła na mnie z troską i czułością.Była naprawdę dla mnie jak siostra.-Ka...Ufasz??
-Tak!Jednak boję się że znów mnie skrzywdzi!
-Jeśli nie dasz mu szansy on nawet nie będzie mógł ci pokazać że cię kocha...Że dla ciebie się zmieni.
-Masz rację...-wytarłam łzy i wzięłam głęboki wdech.
-Zawołam go.-uśmiechnięta szybko znalazła się przy drzwiach.-Jesteś naprawdę bardzo dojrzała...Dasz sobie radę.-posłała mi jeden z tych swoich podnoszących na duchu uśmiechów i wyszła.Patrzyłam przez okno i myślałam co będzie dalej.Nie rozważałam czy Justin kłamie czy nie ponieważ doskonale wiedziałam że mówi prawdę.Jednak bałam się mu wybaczyć.
-Mogę??-zza drzwi wyłoniła się głowa Biebera.Przytaknęłam głową i blado się uśmiechnęłam.Chłopak wszedł powoli zamykając za sobą drzwi,usiadł obok mnie na podłodze i spojrzał z nadzieją.
-Wierzę ci...-zaczęłam mówić nie patrząc na chłopaka,cały czas wpatrywałam się w niebo za oknem.-Jednak boję się że znów mnie skrzywdzisz.Ufam ci cały czas.Bardzo mi cię brakuje i strasznie za tobą tęsknię...-przeniosłam wzrok na chłopaka który patrzył na mnie smutnie.
-Czyli nie ma już dla mnie szansy??
-Nie mogłabym nie dać ci szansy.-uśmiechnęłam się lekko a chłopakowi rozbłysły oczy.Ja rzuciłam się mu na szyję przewracając na plecy.-Tęskniłam za tobą głupku.-pocałowałam go lekko i delikatnie w usta.
-Przysięgam że nie skrzywdzę cię ani nie zranię.Boże dziękuję...-przytulił mnie mocno i pocałował namiętnie.Gdy się od siebie oderwaliśmy usłyszeliśmy brawa więc spojrzeliśmy się w stronę drzwi gdzie stały nasze mamy,Miłosz,RiR przytulająca się do Chrisa i moja siostra.Z zawstydzonym uśmiechem schowałam twarz w szyi Justina a ten dumnie się uśmiechnął przytulając mnie mocniej.Gdy już wszyscy oprócz mojej przyjaciółki z jej chłopakiem sobie poszli usiedliśmy wszyscy na łóżku.Justin przytulał mnie do siebie tak samo jak Chris Rihannę.
-Mamy dla was niespodziankę.-uśmiechnął się tajemniczo Brown.
-Zabieramy was dzisiaj na mecz koszykówki.-wyszczerzył się mój chłopak.
-Super!-ucieszyłam się bardzo bo uwielbiałam kosza.Justin widząc moją reakcję zaśmiał się i przytulił mnie mocniej całując w głowę.Ris siedział u niego na kolanach a ten go głaskał.Cieszyłam się że mój pies go polubił.
-Teraz idziemy zjeść obiad.A o 15.00 musimy wyjechać z domu.-powiedział machinalnie Brown podnosząc się z łóżka.Wszyscy zeszliśmy do salonu i usiedliśmy do stołu.Justin cały czas mi się przyglądał z uśmiechem nic nie mówiąc.
-Hm??-spojrzałam na niego gdy już zjadłam podnosząc się z talerzem aby zanieść go do kuchni.Chłopak od razu wziął swój i poszedł za mną nie odpowiadając mi.-Co się tak na mnie patrzysz??-włożyłam talerz do zlewu a Justin zrobił to samo obejmując mnie za brzuch i przytulając mocno.
-Tęskniłem za tobą.-wymruczał mi do ucha a potem pocałował delikatnie mój policzek.Odwróciłam się w jego objęciach i położyłam mu swoje ręce na karku.Delikatnie musnęłam jego usta i spojrzałam głęboko w oczy.-Jak ciebie nie było,nie odzywałem się prawie do nikogo.Jedyną osobą z którą rozmawiałem był Chris.Cały czas planowałem jak z tobą porozmawiać,odwołałem wszystkie spotkania z radiami,nie chodziłem do studia,siedziałem w pokoju i tyle...-patrzył mi głęboko w oczy a mi było przykro że oboje musieliśmy przez to przechodzić.Chłopak miał łzy w oczach i widać że cierpiał.
-Cii...-przytuliłam go do siebie kładąc brodę na jego ramieniu.-Już tu jestem...-szepnęłam mu do ucha i się leciutko uśmiechnęłam.Trwaliśmy tak patrząc sobie w oczy aż do kuchni wszedł Chris.
-Papuszki nierozłączki...Ka idzie się teraz przebrać z RiRi a my zaczekamy na dole i później jedziemy do JB.-powiedział i szybko wyszedł. Uśmiechnęłam się do Justina a ten szybko i namiętnie mnie pocałował.Zachichotałam i razem wyszliśmy z kuchni,chłopacy poszli do salonu i usiedli na sofie obok Miłosza a ja i moja przyjaciółka pobiegłyśmy na górę się przebrać.Z uśmiechami na twarzach wpadłyśmy do pokoju.
-Dałam mu jedną ostatnią szansę.-powiedziała szukając stroju.
-Boisz się??-szukałam sobie ciuchów w szafie a ona usiadła zrezygnowana obok walizki.
-Tak.Nie chcę znów cierpieć...-usiadłam obok niej i objęłam ją ramieniem.
-Jak coś to pisz,dzwoń i co tylko chcesz o każdej porze dnia i nocy.Pamiętaj że zawsze jestem.-uśmiechnęłam się do niej a później wstałam.-A teraz musimy się ogarnąć.Szybko wyjęłam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki.Zrobiłam sobie make up i wyprostowałam włosy a potem się ubrałam.Gdy byłam już całkowicie gotowa z uśmiechem wyszłam do pokoju.-Może być??
-Świetnie.Jak zawsze z resztą.-RiRi powiedziała z uśmiechem wchodząc do łazienki.Szybko się ogarnęła i zadowolona z siebie i swojego wyboru wyszła z pomieszczenia.-A ja??
-Wow...-siedziałam na łóżku głaszcząc Ris.Wyglądała naprawdę świetnie.
-Chodź już bo będą marudzić...-zaśmiała się i złapała mnie za rękę ciągnąc do drzwi.Wyszłyśmy zadowolone,nareszcie z uśmiechami.Zeszłyśmy po schodach cały czas się uśmiechając i patrząc pod nogi aby nie spaść.Chłopacy czekali już oparci o sofę i spojrzeli na nas lekko się uśmiechając.
-Ślicznie wyglądasz...-Justin szepnął przyciągając do siebie za dłoń.Uśmiechnęłam się nieśmiało i dałam mu całusa w policzek.Wyszliśmy całą czwórką i wsiedliśmy do dwóch samochodów naszych chłopaków.
-Więc teraz jedziemy do ciebie,tak??-spojrzałam na mojego chłopaka który cały czas się lekko uśmiechał.
-Mhmmmm...
-Jest Jazzy prawda??
-Pewnie.A co??-spojrzał na mnie niepewnie.
-Tak się pytam,bardzo się za nią stęskniłam i chciałabym  ją wreszcie przytulić.-uśmiechnęłam się leciutko a chłopak złapał moją dłoń którą trzymałam na kolanie.Szybko dojechaliśmy do domu chłopaka,Jazzy z Jaxonem bawili się przed budynkiem.-Hej,słodziaki!-wykrzyknęłam podbiegając do niech i mocno przytulając.
-Karli!-wykrzyknęli równocześnie i odwzajemnili uścisk.
-Karolina...-z domu wyszła Pattie z Erin.
-Dzień dobry.-powiedziałyśmy razem z RiRi uśmiechając się w stronę kobiet.
-Nareszcie...-usmiechnęła się z ulgą mama JB.Zachichotałyśmy z przyjaciółką bo zabawnie wyglądała z taką miną.Rodzeństwo mojego chłopaka pociągnął mnie za rękę do domu mówiąc ze coś mi pokażą.Powędrowałam za maluchami do salonu gdzie na stoliku stał laptop.Kazali mi usiąść przed nim więc tak zrobiłam.Jazzy włączyła filmik jak Justin śpiewa coś na balkonie z gitarą w ręku.Tekst był smutny i mi nie znany opowiadał o błędach i głupich pomyłkach.Justin na filmiku był smutny i przygnębiony co spowodowało u mnie automatyczne obniżenie radości.Patrzyłam smutno na monitor a Jazzy z Jexonem na mnie.
-Mówiłem żebyście tego nie pokazywali nikomu...-powiedział Justin zamykając laptopa.
-Przepraszamy.-jego młodsze rodzeństwo szybko uciekło na dwór a w pomieszczeniu zostaliśmy tylko we dwoje.
-Co to było??-spojrzałam na komputer wstając z sofy.
-Nic.-powiedział zły.
-Justin??Co to było?-podeszłam do niego i stanęłam naprzeciwko.
-Piosenka,ok?-spojrzał na mnie wkurzony.
-Czemu nie chcesz jej nikomu pokazać??
-Bo jest bardzo osobista i jeszcze nie skończona...-spuścił wzrok.
-Nawet mi jej nie pokażesz??-podniosłam jego twarz za policzki.-Nawet swojej dziewczynie??
-No właśnie o to chodzi.Chciałem ją tylko tobie pokazać jak będzie skończona.
-A mogę wiedzieć o czym jest??
-O tym co czuję gdy się kłócimy.-powiedział smutno a ja pocałowałam go delikatnie gdy skończył.Justin przeciągnął pocałunek ale niestety nam przerwano.
-JB, idziemy się przebrać.-powiedział Brown wbiegając po schodach na górę.Justin pocałował mnie ostatni raz,delikatnie i z uczuciem a później szybko pobiegł za swoim przyjacielem.Ja natomiast wyszłam na dwór gdzie na trawie siedziała moja przyjaciółka,Pattie,Erin i dzieci.Usiadłam obok nich uśmiechając się do RiRi.
-O której masz samolot??-zapytała mama mojego chłopaka.
-23:35.-powiedziała smutno na mnie zerkając.Nic nie powiedziałam ponieważ wiedziałam dokładnie że gdybym coś odpowiedziała obydwie wybuchłybyśmy płaczem.Pattie widząc że nie mamy zbytniego humoru i nie chcemy o tym rozmawiać zmieniła szybko temat,jednak my wgl nie słuchałyśmy.
-Gotowi.-chłopacy wybiegli z domu i ustali przed nami.Justin i Chris uśmiechali się do nas szeroko.My podniosłyśmy się z trawnika i żegnając poszliśmy do samochodów.Bieber jak zwykle opowiadał mi jakieś kawały i śmieszne historie w drodze na stadion.Przed wejściem było pełno paparazzi i fanów.Szybko przecisnęliśmy się przez tłum i JB pokazał nasze bilety jakiemuś ochroniarzowi który wpuścił nas na same boisko gdzie rozgrzewali się zawodnicy.
-Będziemy musieli przypilnować syna mojego kumpla.-uśmiechnął się do mnie trzymając cały czas za rękę.
-Kogo??
-Chrisa Paula.-uśmiechnął się szeroko podchodząc do wolnych miejsc w pierwszym rzędzie.-Siema stary.-przybił piątkę z wysokim mężczyzną.
-Siema JB.
-Chris to moja dziewczyna Karolina.-przedstawił mnie a ja wyciągnęłam dłoń.
-Miło mi poznać.-uśmiechnęłam się szeroko a koszykarz uścisnął mi rękę.
-Chris.-spojrzał na małego chłopczyka który siedział na krześle.-A to mój syn Chris Paul Junior.-uśmiechnął się biorąc małego na ręce.
-Hej.-pomachałam do chłopczyka.-Jestem Karli.
-Cześć.-uśmiechnął się nieśmiało i schował w objęciach taty.-Cześć Justin.
-Cześć mały.
-Dobra ja muszę iść się rozgrzewać.Jeszcze raz dzięki za zajęcie się młodym.-oddał chłopczyka mojemu chłopakowi całując go w głowę.-Trzymaj za tatusia kciuki.-pobiegł do swojego trenera i wziął piłkę.Siedziałam pomiędzy Justinem i RiRi która po drugiej stronie miała swojego chłopaka.Justin trzymał na kolanach syna swojego kolegi i patrzył na mnie z uśmiechem tak samo jak chłopczyk.
-O co chodziii??-spojrzałam nie pewnie z mieszanym wyrazem twarzy.
-Mogę cię przytulić??-zapytał nieśmiało Chris Jr.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się i wyciągnęłam ręce aby wziąć chłopczyka.
________________________________________________________________
No i jest :D Jestem nawet nawet zadowolona.Nie wiem kiedy dodam nowy bo doszło mi jeszcze więcej nauki -.-
Koleżanka się uparła żeby dodała swojego Twittera i konto na Instagram.Więc jeśli ktoś ma to niech napisze ;)
Twitter: tutaj
Instagram: tutaj
Jeśli ktoś chce to niech pisze w komie swoje konta na tych portalach ;)
Mam nadzieję że wam się spodobał rozdział.Liczę na opinię w kocham :*
Miłego weekendu !
-Patryś

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 25 "Się nie dziwię że Justin się w tobie zakochał"

Szybko podbiegłyśmy do okna i zobaczyłyśmy chłopaków jak stoją z wielkimi bukietami kwiatów na moim podwórku.Spojrzałyśmy po sobie i otworzyłam okno.
-Dziewczyny!Wybaczcie nam!-zaczął Chris wpatrując się w piosenkarkę stojącą obok mnie.
-To był impuls....Przepraszamy.Wiemy że popełniliśmy wielki błąd i bardzo...
-Ale to bardzo.-wciął się chłopak mojej koleżanki.
-Żałujemy...-oboje byli bardzo smutni.-Możemy zaśpiewać wam serenady...
-Ale to i tak nie odda naszych uczuć....Możemy obdarowywać was diamentami i różnymi drogimi rzeczami.
-Ale to też nie oddaje tego co do was czujemy...Ale...
-Jeśli nam wybaczycie...Każde nasze spojrzenie będzie przepełnione miłością...Będziemy się o was troszczyć i bronić.-Chris nie mógł dokończyć ponieważ RiRi mu przerwała.
-Dość!-dziewczyna nie mogła dłużej tego słuchać.-Jedyne przed kim możesz mnie bronić to jesteś sam ty.To ty wyrządzasz to całe cierpienie i smutek.-jej oczy napełniły się łzami,złapałam ją za dłoń i na nią spojrzałam.-To przez ciebie płaczę...Policz sobie ile razy już odstawiłeś taki numer.-powiedziała jakby ostatnimi siłami i odwróciła się do pokoju kładąc na łóżko.Chris był w szoku że mu się sprzeciwiła.A ja byłam z niej dumna że powiedziała mu co czuje.Justin cały czas się na mnie patrzył a ja spojrzałam na nich obojga.
-Karolina...Proszę musisz mnie zrozumieć...Pomóż mi błagam cię.Strasznie ją kocham.-Borwn patrzył na mnie z nadzieją i smutkiem.Widać że cierpiał.
-Przykro mi Chris.-spojrzałam w stronę Justina i gdy otworzył usta pokręciłam przecząco głową zamykając okno.Zasłoniłam zasłony i spojrzałam na załamaną Rihannę.Leżała na łóżku skulona i wylewała morze łez.Podeszłam do niej i usiadłam na pół leżąco przytulając ją do siebie.Wiedziałam że takie tekstu jak "Będzie dobrze" nie pomogą.Ona potrzebowała teraz ciszy i poczucia że ktoś ją wspiera.Leżałyśmy tak przez chyba półtorej godziny kiedy do pokoju przyszła moja mama.
-Dziewczyny...Nie mogę na was tak patrzeć i nic nie robić.-usiadła na łóżku i pogłaskała płaczącą Rihannę po łydce.-Miłosz zabrał Amelię do kina na jakąś bajkę więc wrócą późno.Jesteśmy same i mam taki pomysł żeby zrobić sobie małe domowe spa,co wy na to??-spojrzała na nas z czułym uśmiechem.Byłam wdzięczna mamie że stara się nas podnieść na duchu.
-Ja jestem za.-uśmiechnęłam się.
-Ja też.-RiRi podniosła się do pozycji siedzącej i wytarła łzy.Zeszłyśmy na dół,do kuchni i zrobiłam nam trzem koktajl.-Czekaj cyknę ci fotkę!-zaśmiała się a ja ją zignorowałam.Moja mama poszła po wszystkie kosmetyki i maseczki do łazienki.-Patrz.-podeszła do mnie i pokazała mi zrobione zdjęcie które wrzuciła na swojego instagrama.
-Jesteś głupia...-zaśmiałam się i wytknęłam jej język chichocząc.
-Ale czekaj czekaj.Zaraz ci przeczytam jak podpisałam.-RiRi śmiejąc się odchrząknęła jakby miła przemawiać przed tłumem ludzi.-Ka robi szejki... Jak umrę powiedzcie mojej rodzinie że ich kochałam...
-Tak teraz już wiem że masz nie poklei w głowie...-śmiałam się tak samo jak przyjaciółka.
-Ooo co tu tak wesoło??-do kuchni weszła mama a ja podałam jej do ręki koktajl.
-Niech pani zobaczy.-uśmiechnęła się RiRi i podbiegła do mojej mamy.
-Mów mi mamo albo ciociu.Nie mów mi na pani bo czuję się staro.-usmiechnęła się do niej.
-Mów mamo.Jesteś dla mnie jak siostra.-wytknęłam jej język.
-Jak chcecie.-zaśmiała się i pokazała ekran telefonu a moja mama się zaśmiała.
-Ja też nie chce umierać.-spojrzała na napój w kubku a później na Rihannę.Obydwie parsknęły śmiechem a ja wywróciłam oczami.
-Widzę że świetnie się dogadujecie.
-No pewnie.-moja przyjaciółka przytuliła mamę i usmiechnęła się szeroko.Gdy już usiadła powiedziała smutno.-Brakuje mi mojej mamy...Nigdy nie miałyśmy dobrego kontaktu.-patrzyła w blat a ja właśnie nalewałam jej porcję do kubka.
-Masz nas...-powiedziała moja rodzicielka łapiąc ją za dłoń i czule się uśmiechając.
-Pokochałam cię jak siostrę więc do nas zawsze masz drzwi otwarte.-przytuliłam ją stawiając przed nią napój.
-Dziękuję wam...Gdyby nie wy pewnie zaczęłabym szwendać się po klubach i Bóg wie co robić...-powiedziała popijając łyk.-Ej!Niezłe to.-popatrzyła na sok a później na mnie.
-No ba!-uśmiechnęłam się dumnie.-A ty ględziłaś że umrzesz...-nalewałam teraz dla siebie.
-Oj już się nie gniewaj...-uśmiechnęła się uroczo.
-Dobra,dziewczynki idziemy do salonu.-wstała moja mama i powędrowała do drzwi a my za nią.Usiadłyśmy wszystkie na poduszkach ale jednak ja poszłam po swoje kosmetyki.RiRi oczywiście zdążyła wstawić nową fotkę podpisując "Czekając aż ten mały,zapominalski głupol wróci... :*".
-Jesteś wariatką,wiesz??-oczywiście pochwaliła mi się wstawionym zdjęciem.Usiadłam w środku i pocałowałam ją w policzek.-Ale na zdjęciu wyglądasz jak piękny anioł.
-Jasne.Jasne...-odłożyła telefon i zabrała się za zjadanie plasterków ogórków które moja mama przygotowała gdy jeszcze płakałyśmy po wizycie chłopaków.
-Hej!Hej! To nie do zjedzenia!-zaśmiała się mama.RiRi posłała jej przepraszające spojrzenie i przesłała jej buziaka.Smarowałyśmy się maseczkami i wygłupiałyśmy.Wszystkie trzy śmiałyśmy się jak wariatki ale właśnie to było piękne...Pomimo tego całego niepowodzenia nadal potrafiłyśmy śmiać się do łez.Po jakiś 2 godzinach przenosiłyśmy się do mnie do pokoju ponieważ Rihanna z moją mamą wymyśliły aby poprosić sobie różne zdjęcia.RiRi założyła koszulę Miłosza która nie wiem jakiś sposobem znalazła się w mojej szafie i usiadła na łóżku.Moja mama robiła zdjęcia.Pierwsze wyszło takie. Wstawiła je oczywiście na instagram podpisując "No właśnie...Boy...". Następnie ja uklękłam na łóżku i wytknęłam język.Zdjęcie (oczywiście bez tych napisów i bałwanków) wyszło fajnie więc też postanowiłam je wrzucić na portal podpisując "Bo są osoby które pomimo że znam je od niedawna sprawiają że się uśmiecham...<3".RiRi zrobiła mi jeszcze jedno zdjęcie i wstawiłam je podpisując "Leniwy wieczór :*". Moja mama zrobiła się senna a że musiała od rana iść do pracy postanowiła się położyć.Więc pożegnała się z nami całując każdą w czoło i wyszła zamykając drzwi.RiRi położyła się na podłodze a ja usiadłam obok niej.
-Co to??-wyciągnęła kartki z pod łóżka i zaczęła czytać.
-Zostaw!-starałam się jej je wyrwać ale bez rezultatu.
-Hej! To jest świetne! To twoje??-spojrzała na mnie ja tylko przytaknęłam głową i spojrzałam w podłogę.Zarumieniłam się lekko.-To twoje teksty??
-Tak.
-Są świetne!
-Nie prawda!-wzięłam telefon mojej przyjaciółki i włączyłam aparat.Dziewczyna spojrzała na mnie i gdy zobaczyła co robię zrobiła dziobek.Wyszła ładna fotka.Zaśmiała się i wyrwała mi telefon.Takim oto sposobem kolejne zdjęcie wylądowało na portalu.Podpisała je "Wiedziałam że śpiewa...Tańczy...No ale że pisze teksty?!Jak uda mi się namówić ją na nagranie kawałka proszę o nagrodę :D"
-Chodź teraz trzeba tobie zdjęcie zrobić...Ale ja ją wstawiam.-Siedziałam do niej bokiem więc się ładnie ustawiłam a ona cyknęła fotkę.-Zrobione..-wydać było że poprawił się jej trochę humor co mnie cieszyło bo nie chciałam widzieć jej smutnej.Zdjęcie szybko wylądowało na jej kącie.
-Jak podpisałaś??-zaciekawiła mnie.
-Sama zobacz.-wytknęła mi język i podała mi telefon.
-Nie wiem jak można skrzywdzić tak wyjątkową dziewczynę...-przeczytam na głos i łza zakręciła mi się w oku.Oddałam jej telefon i wstałam się przebrać w piżamę.RiRi ciągle na mnie patrzyła niepiwnym i zaniepokojonym wzrokiem.
-Jesteś zła??-zapytała szeptem a ja pokręciłam przecząco głową chowając ciuchy do szafy.-Przepraszam...
-Nie masz za co.-usiadłam obok niej i blado się uśmiechnęłam.
-Zaśpiewasz mi to??-spojrzała na mnie pokazując kartki.-Proszę...Widzę gitarę.-spojrzała w stronę instrumentu.
-Nie.
-No prooooooszę.-spojrzała na mnie oczami zbitego szczeniaka.
-Dobra ale nie możesz mnie tak brać na litość.-wstałam i wzięłam gitarę.
-Jak??-uśmiechnęła się łobuzersko.
-Tymi oczami.-wzięłam instrument na kolana siadając obok niej i zaczęłam śpiewać. Miałam zamknięte oczy i starałam się nie rozpłakać.Gdy skończyłam otworzyłam oczy i starłam łzę która spłynęła mi po policzku,gitarę odłożyłam obok i spojrzałam na RiRi.Leżała z szeroko otwartą buzią.-Aż tak źle??
-Zwariowałaś?!Jesteś świetna!I ty nic chcesz śpiewać dla ludzi??-usiadła wygodnie i spojrzała na mnie z wyrzutem w oczach.
-Nie.Nie będę śpiewać i tyle...-wzięłam gitarę i odłożyłam ją na miejsce.-Nie...-szepnęłam smutno i wróciłam na miejsce.-Nie chcę słuchać że cokolwiek osiągnęłabym dzięki niemu...
-Przez niego chcesz zmarnować talent??-złapała mnie za dłoń i spojrzała czule.Ja wzruszyłam ramionami i spuściłam wzrok.-Nie możesz...
-Ri...Idziemy spać.-wstałam szybko i położyłam się na łóżko.-Jestem zmęczona.-przykryłam się i wtuliłam w poduszkę.Rihanna nic już więcej nie powiedziała,po prostu położyła się obok mnie,wyłączyła światło i zasnęła.Szybko zasnęłam,ostatni nadmiar emocji męczył mnie co powodowało szybkie zasypianie.Śnił mi się on...Stał trzymając za rękę Gomez i się do mnie szyderczo uśmiechał.Płakałam i krzyczałam co powodowało u niego jeszcze większe zadowolenie.Obudziłam się z tego koszmaru i okazało się że byłam sama w pokoju.Byłam roztrzęsiona i zdezorientowana.Na mojej kołdrze leżał pies. Byłam w szoku bo nie przypominałam sobie abym go miała...Po chwili do pokoju weszła RiRi.
-Co to jest??-spojrzałam na psa a później na nią.
-Pies...
-Ha.Ha.Ha.To akurat wiem...-odpowiedziałam niby znudzona wpatrując się w szczeniaka.
-Twój pies.-usiadła obok mnie i pogłaskała zwierzątko po głowie.
-Mój?!
-Tak.Żeby ci o mnie przypominał gdy dzisiaj wyjadę...-usmiechnęła się smutno.
-Ale...Ja nie mogę go przyjąć.
-Jak to nie?!Twoja mam już się zgodziła.-wyszczerzyła się szeroko.-Zrobiłam mu już papiery w razie jakbyś chciała z nim przylecieć do mnie więc nie masz się o co martwić.Masz do niego wszystko...Torbę,zabawki i wgl.Jest szczepiony i rasowy.-spojrzała na mnie dumnie.Ja rzuciłam się jej na szyję i pocałowałam w policzek.
-Dziękuję.To wspaniały prezent.-przytuliłam ją a ona mnie a gdy się od siebie oderwałyśmy wzięłam psa na kolana.-A jak się zwie??-spojrzałam na nią głaszcząc psa który wygodnie ułożył się i widać było że był zadowolony.
-No właśnie...To ty musisz sobie wymyślić.-wytknęła język i wstała z łózka.-To chłopczyk.
-Ris.-uśmiechnęłam się.
-Czemu tak??-spojrzała na mnie odwracając się w drzwiach.
-Ri.Tak na ciebie mówię a że to chłopak to niech będzie Ris.-uśmiechnęłam się przytulając pupilka do siebie.
-Hm.Fajnie.A teraz się ubieraj bo zabieram cię na śniadanie na miasto.-wytknęła mi język i wyszła z pokoju.Wzięłam telefon i zrobiłam zdjęcie wrzucając je na instagram.Podpisałam "Ris nie chciał pozować :)". Pogłaskałam jeszcze chwilę swojego nowego psa i zeszłam z łóżka podchodząc do szafy.Szybko zdecydowałam się na wygodny strój i tak samo szybko się w niego przebrałam.Gdy wyszłam z łazienki już gotowa RiRi siedziała na łóżku czekając na mnie.
-Jak ty ślicznie wyglądasz...-stanęłam i zmierzyłam ją wzrokiem a ta uśmiechnęła się dumnie.Ris podbiegł do mnie i skoczył mi na nogi.Obydwie zaśmiałyśmy się bo było to słodkie.-Mogę go wziąć z nami??-spojrzałam na nią biorąc pieska na ręce.
-Pewnie.-usmiechnęła się i obie zeszłyśmy na dół.Ku mojemu zdziwieniu nikogo nie było.Pogrążone w rozmowie wyszłyśmy z domu przed którym było pełno paparazzi.Rihanna zamówiła wcześniej taksówkę która już na nas czekała.Szybko znalazłyśmy się w środku i pojechałyśmy do centrum.-Jak to znosisz??
-Przyzwyczaiłam się już wtedy gdy przyjaźniłam się z Bieberem...-spuściłam wzrok więc moja przyjaciółka zrozumiała że nie chce nic więcej mówić na ten temat.Szybko dojechałyśmy do kawiarni którą lubiłam i pogrążone w rozmowie o moim talencie.Z uśmiechami na ustach weszłyśmy do budynku i zamówiłyśmy bo cappuccino i kawałku orzechowego ciasta.Ris siedział grzecznie na moich kolanach i przyglądał się jak paparazzi robią nam zdjęcia.My byłyśmy tak pogrążone w rozmowie że nie zauważyłyśmy kiedy podeszła do nas Pattie.
-Witam dziewczyny.-usmiechnęła się trzymając kubek z kawą.
-Ooo..Pattie.-uśmiechnęłam się i uniosłam aby przywitać się z mamą Biebra,RiRi uczyniła to samo i po chwili obie wróciłyśmy do wcześniejszych pozycji.-Co u ciebie??
-U mnie??Eh...
-Coś się stało??-zaniepokoiła się moja przyjaciółka.Dobrze się znały bo piosenkarka zawsze przyjeżdżała z Chrisem do Biebsa,a chłopacy znali się od długiego czasu.
-Justin chodzi załamany...A mi ciężko gdy widzę go takiego.-powiedziała smutno nie spoglądając na mnie.RiRi jednym okiem zerknęła i po chwili chciała coś powiedzieć ale ja zaczęłam pierwsza.
-Przykro mi Pattie...Ale sama zrozum że nie potrafię mu od tak wybaczyć.-spojrzałam na nią głaskając Ros'a który leżał spokojnie w moich objęciach.
-On żałuje...Wie że popełnił ogromny błąd.-przeniosła wzrok na mnie a ja spojrzałam na nią smutno i wzruszyłam ramionami.-Co chcesz przez to powiedzieć??Uważasz że nie ma już dla was szansy??
-Mnie też jest ciężko,Pattie.Wiesz jak ja się czułam gdy zobaczyłam go jak całował Gomez?Byłam upokorzona i czułam jakby ktoś wbił mi zardzewiały nuż w plecy i przekręcił go o 180 stopni.-w moich oczach zebrały się łzy na wspomnienie tamtej sytuacji...
-Rozumiem cię...Przykro mi że tak cię skrzywdził ale to mój syn i przykro mi kiedy chodzi przygnębiony i załamany...-spojrzała przed siebie,na okno.-Już wam nie przeszkadzam...Do zobaczenia jeszcze.-usmiechnęła się i odeszła od stolika po tym jak pożegnałyśmy się z nią.RiRi widziała że w środku siebie przeżywam katorgę.
-Słońce...Dlaczego to robisz??
-Hmm??-podniosłam wzrok na moją towarzyszkę która siedziała na przeciwko i spojrzałam na nią pytająco.
-Czemu nie chcesz pokazywać uczuć.Cały czas pomagasz mi,wysłuchujesz i pocieszasz.A jeśli chodzi o ciebie to nie chcesz nic mówić.Zachowujesz się jakby nic cię nie ruszało.
-Takie mam zasady...-mruknęłam spuszczając wzrok.RiRi pokręciła przecząco głową i oparła się bezradna o krzesło.
-Jesteś taka uparta...Się nie dziwię że Justin się w tobie zakochał...Idealnie do niego pasujesz.
-Ri proszę skończmy ten temat.-spojrzałam na nią błagalnie a ona uniosła ręce do góry na znak że nic nie zrobiła.Rozmawiałyśmy jeszcze o różnych banalnych sprawach.
Po powrocie do domu Rihanna się pakowała a ja z Ris siedziałam na łóżku.Moja przyjaciółka kręciła się po pokoju a ja ją obserwowałam i robiłam zdjęcia.Jedno wstawiłam na instagram podpisując "Patrzeć jak krząta się po moim pokoju... :'(". Gdy już się spakowała do pokoju wszedł Miłosz i rzucił się na łóżko.
-Co to za pies??
-Mój Ris.-uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam pupila.
-Ale...
-To prezent ode mnie...Aby zawsze miała jakąś cząstkę mnie.-uśmiechnęła się RiRi i usiadła obok mnie.
-A gdzie jest prezent dla mnie??Hmm??Mam się obrazić??-udał że się focha i powstrzymywał wybuchnięcie śmiechem.RiRi przysunęła się do niego i dała mu długiego całusa w policzek.
-Może być,panie marudo??-zaśmiała się wracając tam gdzie wcześniej siedziała.
-Może,może.-powiedział uradowany.Rozmawialiśmy jeszcze o tym że odwozimy Rihannę na lotnisko.Gdy zbliżyła się pora obiadowa zbiegliśmy na dół ponieważ mama nas wołała.Roześmiani wpadliśmy do salonu...Jednak gdy zobaczyłam kto tak siedzi mina mi zrzedła.Przy stole siedział Justin,Chris i Pattie.
-Zaprosiłam ich ponieważ musicie wyjaśnić tą sprawę.Nie pozwolę abyście cały czas chodziły smutne.-moja mama postawiła jedzenie na stole i mówiła jak gdyby nigdy nic.
-Pomogę ci.-od stołu wstała też Pattie i po chwili ciągnąc Miłosza na rękę zniknęli w kuchni.Stałyśmy jak wryte,ja przytulałam Ris'a a moja przyjaciółka ściskała dłonie w pięści.Chłopacy podnieśli się i stanęli przed nami.Chris i RiRi patrzyli sobie w oczy a ja odłożyłam psa na sofę gdy się podnosiłam Justin złapał mnie w talii i przysunął do siebie namiętnie całując.Chciałam go odepchnąć ale nie mogłam....Tak strasznie tęskniłam za tymi pocałunkami,przepełnionymi miłością i troskę.Za jego zapachem i oddechem...Tęskniłam za nim niewyobrażalnie bardzo.
_____________________________________________________________________
Znów zmieniłam...Ponieważ Lucy Hale nie podobała się mojej koleżance.Marudziła że nie pasuje do Karoliny dlatego zmieniłam na Ashley Tisdale.Podzielam jej zdanie i rzeczywiście Ash lepiej pasuje do tej roli :D
Co do rozdziału to nie za bardzo jestem usatysfakcjonowana ale to dlatego że mam na głowie test z maty i odpowiadanie z histy i muszę się uczyć.
Ale nie martwcie się.Następny będzie bardziej interesujący bo pojawi się więcej JB :D
Chciałam Was bardzo przeprosić za te zmiany ;*
-Patryś

poniedziałek, 25 lutego 2013

Pewna zmiana :)

Chciałam Wam pokazać nową osobę którą będzie naszą główną bohaterką.:D
Po prostu zmieniam osobę ponieważ ciężko mi jest dodawać jakiekolwiek fotki ;) Dlatego też postawiłam wybrać gwiazdę żeby przedstawiała Karolinę.Od razu chcę wyjaśnić że to nie zmieni wgl całej historii.
Mam nadzieję że będziecie zadowoleni z tej zmiany która ułatwi mi bardzo pisanie rozdziałów.
Osobiście uwielbiam tą aktorkę i uważam że jest naprawdę śliczna.
Mam nadzieję że Wy też będziecie zadowoleni ;)
Przedstawiam Wam...Naszą Karolinę.
Jeśli są jakieś niejasności pytać w komach ;*
-Patyrś