-Wzięłaś wszystko??-zapytał mój brat biorąc moją torbę z pokoju.Jechaliśmy właśnie całą paczką nad jezioro pod namioty.Minął już miesiąc od powrotu do Stratford i niestety nie czułam się tu najlepiej.Z Justinem coraz częściej się kłóciłam i prawie w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy.Bolało mnie to dlatego któregoś dnia umówiłam się z nim w parku i powiedziałam że ja takiego związku nie chcę.Ku mojemu zdziwieniu on nie nalegał abym zmieniła zdanie.Zaproponował po prostu abyśmy zostali przyjaciółmi skoro nam nie wychodzi jako para.Zgodziłam się i faktycznie od tamtego zdarzenia lepiej się dogadujemy jako przyjaciele.Nie umawiałam się przez ten czas na żadne randki.Po prostu stwierdziłam że jak na razie nie potrzebuję związków.
-Tak,mam wszystko.-powiedziałam łapiąc za telefon który akurat dzwonił.Była to Shila.
-Witam moje oczko w głowie.-powiedziała a ja się szeroko uśmiechnęłam.
-Witam moją drugą mamę.-zaśmiałam się schodząc po schodach.
-Słuchaj mała...Znamy już termin wydania twojej płyty.
-Na serio?-przerwałam jej ponieważ chciała coś powiedzieć.-Kiedy?Kiedy?
-To niespodzianka.-powiedziała i mogłam wyobrazić sobie jak szeroko się szczerzy.Wywróciłam teatralnie oczami i weszłam do kuchni po swój kubek z kawą.-Ale mogę ci powiedzieć kiedy masz pierwszy wywiad w radiu....
-Mów!-krzyknęłam uradowana a Miłosz akurat wszedł do kuchni i spojrzał jak na debilkę.
-Więc jak się skończą wakacje nie idziesz do szkoły...Wracasz do RiRi,załatwiłam ci już prywatnego nauczyciela a wywiad masz 10 września.
-Słucham?!Mam się przeprowadzić do LA?!-przed oczami zrobiło mi się ciemno więc usiadłam na krześle i wzięłam głęboki wdech.
-Oczywiście jeśli chcesz...Jeśli nie,mogę wszystko odwołać.
-Nie.Nie.Po prostu...Po prostu muszę się z tą myślą oswoić...Powiedzieć rodzinie.Na razie niech zostanie to między nami trzema,dobrze?-poprosiłam ją szeptem.Nie chciałam aby Miłosz coś słyszał,był w salonie ale jednak wolałam żeby jak na razie jeszcze nikt się nie dowiedział.
-Słyszałam że pod namioty jedziecie...Więc nie przeszkadzam moja gwiazdko.Miłego odpoczynku i grzecznie mi tam!
-Jaaaasne moja pani manager...Papa.-rozłączyłam się i wyszłam z kuchni.-Możemy jechać??-spojrzałam na brata który siedział na sofie i oglądał tv.Byłam już gotowa.
-No już myślałem że nigdy nie skończysz.-Miłosz szybko się podniusł i wyłączył tv.Rodziców nie było w domu bo pojechali do przyjaciółki mojej mamy na 4 dni aby trochę odpocząć.
-Hahaha ale śmieszne...-powiedziałam znudzona i wyszliśmy do samochodu.Nad wynajętym przed Justina jeziorku była już cała nasza paczka.Rozkładali właśnie namioty.Gdy dziewczyny mnie zobaczyły rzuciły mi się na szyję.-Hej...Hej.-uśmiechnęłam się szeroko i odwzajemniłam uścisk.W namiotach miałam spać z Chrisem i Justinem ponieważ Miłosz spał z Holly,Kat z Tayem a DJ miał swój jednoosobowy.Dlatego wzięłam z chłopakami największy namiot i zaczęliśmy go rozkładać.Oczywiście nie obyło się bez śmiechów bo Chris się ciągle wygłupiał,zaplątał się w sznurki i wygadywał jakieś głupoty.Justin nie miał zbyt dobrego humoru i tylko się uśmiechał a ja nie mogłam wystać ze śmiechu.-Dobra!Koniec,Chirs!Trzeba to wreszcie rozłożyć!-pokazałam na materiał leżący na ziemi.
-Już dobrze,mamusiu.-powiedział z minką zbitego pieska i wziął do ręki materiał a ja wybuchłam śmiechem.Chłopak widząc moją reakcje uśmiechnął się szeroko.Starałam się opanować i kiedy mi się to udało zaczęłam pomagać chłopakowi który znów zaczął się wygłupiać.
-Chris!Koniec!Rozłóżmy to wreszcie!
-No dobra,już dobra.Się nie wkurzaj bo złość pięknu szkodzi.
-Zaraz ci przywalę...-spojrzałam na niego mrużąc oczy a on uniósł ręce do góry w geście że się poddaje.Bieber od kiedy przyjechałam z moim bratem w ogóle się nie odzywał.Wydawało się to dziwne ale skoro nie byliśmy już razem postanowiłam się tym nie przejmować za bardzo.Po około godzinie walki z namiotem wreszcie udało nam się go rozłożyć.-Nareszcie...-powiedziałam zmęczona stając pomiędzy Chrisem a Justinem.Miłosz po chwili przyszedł z moją torbę.
-Ej! Czemu wy macie większy namiot?!
-Bo my śpimy w 3!-powiedziałam oburzona.-A po za tym siedź cicho...Masz pretekst do przytulania się do Hol.
-Ty masz rację...
-Ja zawsze ją mam.-powiedziałam zabierając mu torbę.-Mam ochotę się pokąpać.-powiedziałam rozmyślając.-Hej!Dziewczyny?!Kąpiel??-spojrzałam na swoje przyjaciółki które wyciągały swoje torby z samochodu DJ'a.Obydwie uśmiechnęły się szeroko i przytaknęły głowami.Wrzuciłam torbę do namiotu z ściągnęłam spodenki i koszulkę.Miałam struj pod ubraniami więc nie miałam problemu z przebieraniem się.Dziewczyny w mgnieniu oka znalazły się obok mnie już gotowe aby wejść do wody.
-Kto pierwszy w wodzie??-spojrzała łobuzersko Kat.Przytaknęłyśmy głowami uśmiechając się tajemniczo i po chwili,gdy Miłosz odliczył rzuciłyśmy się biegiem.
-Wygrałam!Ha!-podskoczyłam w wodzie tak że się poślizgnęłam i przewróciłam.Zdążyłam jeszcze nabrać powietrza w płuca więc nic mi się nie stało.-Żyję!-szybko wstałam na równe nogi,dziewczyny zwijały się ze śmiechu a ja zaczęłam je chlapać.Gdy już się uspokoiłyśmy zaczęło się ściemniać i chłopacy rozpalali ognisko.Szybko się wysuszyłyśmy i przebrałyśmy a potem usiadłyśmy obok chłopaków.Wtuliłam się w DJ'a który miał ciepłą bluzę na sobie.Do mojego brata nie miałam szans bo tulił do siebie moją przyjaciółkę.
-Zimno ci??-zapytał chłopak w którego byłam wtulona.
-No,trochę.-powiedziałam patrząc na płomień ognia.Było już ciemno ponieważ, około 22.00.Siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym jednak nie brakowało nam tematów.
-Masz.-oddał mi swoją bluzę i pomógł mi ją założyć.Była naprawdę bardzo ciepła i miła w dotyku.
-Ale teraz tobie będzie zimno...
-Oj tam...Mi i tak już było w niej gorąco.
-Dziękuję.-pocałowałam go w policzek i się szeroko uśmiechnęłam.Widziałam że Justin cały czas mi się przygląda ale nie zwracałam na to uwagi, nie byliśmy już razem.Siedzieliśmy tak przez następne 2 godziny rozmawialiśmy o tym że Chrisowi po piankach totalnie odbiło i biegł w około ognisko krzycząc że on chce puszczać znaki dymne.Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy ten chłopak jest zdrowy psychicznie...
-Dobra.Koniec tego,trzeba go zabrać stąd bo jeszcze sobie coś zrobi.-zaśmiałam się łapiąc chłopaka za rękę.-Chodź mój synku spać.
-A mamusia mnie utuli??-spojrzał na mnie oczami małego chłopczyka.
-Chris ogarnij się!-śmiałam się jak głupia.Po chwili znaleźliśmy się w namiocie na miejscu Chrisa.Jego koc leżał w najgłębszej części namiotu.A mój leżał tuż obok koca Justina.Nie przeszkadzało mi to bo jednak byliśmy przyjaciółmi.Chłopak położył się i momentalnie zasnął.-Śpi.-powiedziałam wracając do reszty znajomych.Oddałam bluzę DJ'owi i uśmiechnęłam się do wszystkich.Wszyscy zaczęli się podnosić i rozchodzić do swoich namiotów.Zostałam tylko ja i Justin który zbierał opakowania po przysmakach a ja puszki po coli.Była niezręczna cisza.Trochę mnie to wkurzało bo nie lubiłam tego typu sytuacji.Z Justinem nie za dużo rozmawialiśmy od rozstania ale jednak nie było nam głupio w swoim towarzystwie.-Ok koniec.-powiedziałam dumna z siebie że udało mi się to ogarnąć.-To...Hm...Dobranoc.-powiedziałam spoglądając na chłopaka który uśmiechał się blado.
-Tak,dobranoc.-powiedział smutno.Szkoda mi się go zrobiło, jednak obiecałam sobie być silna.Weszłam do namiotu.Chris spał chrapiąc a ja nie mogłam ze śmiechu.Ten chłopak gadał przez sen.To znaczy nie można było tego nazwać gadaniem ale i tak śmiesznie wyglądało.Zostawiłam go w spokoju i poszłam do swojej części.Po jakiś czasie prawie zasypiałam.-Hej,Karli.-usłyszałam jakiś szept.Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina z jakąś kredką.
-Co ty do cholery wyprawiasz??-usiadłam od razu i spojrzałam jak na debila.
-Chodź.-kiwnął na mnie ręką i podszedł do Chrisa.
-Zostaw go.-zaśmiałam się odchodząc na czworaka.-Obudzi się.
-Nie obudzi...Reszta się nie obudziła.-wzruszył ramionami.
-Co??-wywaliłam oczy totalnie zszokowana.-Namalowałeś wszystkim coś na twarzy??-zapytałam przyglądając się jego twarzy a on tylko przytaknął głową.
-Masz szminkę??-spojrzał na mnie rozbawiony a ja poczołgałam się po torebkę i wyjęłam czerwoną,mocną szminkę.Podałam ją chłopakowi i spojrzałam na śpiącego Chrisa.Miał już wąsy,okulary i czarny nos.Po chwili pojawiły się też czerwone usta.
-Jesteś okropny.-zaśmiałam się próbując jak najciszej aby nie obudzić ofiary Biebsa.Chłopak też się zaśmiał i wzruszył ramionami.-Chodź.-pociągnęłam go za rękę, złapałam drugą swój aparat i wyszliśmy z namiotu.-Trzeba to uwiecznić.-zaśmiałam się i podeszłam do namiotu Miłosza.Mój brat wyglądał przekomicznie, miał wąsy,brodę i zmarszczki.Zrobiłam tak po kolei każdemu zdjęcie a później oglądając je podeszłam do Justina siedzącego przy już wypalonym ognisku.Patrzył w księżyc i nawet mnie nie zauważył gdy usiadłam obok.-To jest najlepsze.-pokazałam mu zdjęcie jak Chris przez sen grzebie sobie w nosi.On tylko spojrzał i uśmiechnął się smutno a później znów zaczął patrzeć w niebo.-Hej...Co jest??
-Nic,nic.
-Justin...Znam cię i wiem że coś jest nie tak.-wyłączyłam aparat.
-Po prostu trochę głowa mnie boli...-skłamał.Doskonale wiedziałam że kłamał jednak nie chciałam go już męczyć bo widziałam że nie chce się zwierzać.
-To chodź spać.-wstałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń uśmiechając się pogodnie.Chłopak spojrzał na mnie nie pewnie i złapał moją dłoń.Poszliśmy do namiotu i położyliśmy się na swoich miejscach.-Dobranoc,Justin.
-Dobranoc,Karli.
Chłopak szybko zasnął a ja nie mogłam.Męczyło mnie to co go tak martwiło albo zastanawiało.Jednak po jakiejś godzinie leżenia i zastanawiania się do swojej krainy zabrał mnie Morfeusz.
-Karolina!Justin!-ktoś wydarł mi się do ucha a ja poznałam ten głos.Mój brat...
-Debilu ogarnij się wreszcie!-jęknęłam dość głośno otwierając oczy.
-Czy wy wiecie co to jest?!-pokazał na swoją twarz a my z Bieberem wybuchnęliśmy śmiechem.Za moim bratem stała też reszta.Oprócz Chrisa.
-Ugh...Mój łeb.-usłyszeliśmy naszego współlokatora.
-Co wy zrobiliście?-Miłosz cały czas był zły.
-Do twarzy Ci z bródką braciszku.-powiedziałam zachowując powagę a Justin wybuchł śmiechem za chwilę go tłumiąc.
-Nadal do siebie pasujecie...-syknął a ja miałam ochotę mu przywalić.W tamtym momencie ja i Justin automatycznie przestaliśmy się śmiać.To nie było zabawne szczególnie że prosiłam Miłosza aby nie przypominał mi o tym że byłam z JB.W namiocie zostałam tylko ja,pół śpiący Chris,Justin i mój brat.
-Wynoś się stąd.-syknęłam bratu prosto w twarz.-Przecież obiecałeś...
-Ka...Ja.Ja...przepraszam.-powiedział zdezorientowany tym co właśnie powiedział.
-Wynoś się.-pokazałam na wyjście z namiotu cały czas patrząc bratu w oczy.Miłosz odwrócił się napięcie i odszedł.Położyłam się zrezygnowana i zakryłam kocem aż po sam czubek głowy.
-Aaa!!Co to jest?!-po chwili usłyszeliśmy krzyk,a raczej pisk Chrisa.
-No co?-zapytał rozbawiony Biebs.-Nudziło nam się.
-Ugh...-mruknął i po chwili słyszałam jak wejście namiotu się otwiera i zamyka.
-Hej...Wychodź.Nikogo nie ma.-usłyszałam głos Biebera.
-Ty tu jesteś.-mruknęłam jak mała dziewczyna i wystawiłam oczy tak żeby coś widzieć.
-No właśnie.Ja to nikt.-odwrócił wzrok smutnie patrząc przed siebie.Od razu podniosłam się na łakociach i spojrzałam na niego.
-Ej...Nie mów tak.Jesteś moim przyjacielem.-pocałowałam go w policzek.Delikatnie się odsunęłam badając reakcję chłopaka który odwrócił twarz w moją stronę tak że nasze nosy się stykały i...
___________________________________________________________
Tadaaaaam! Dodałam ponieważ męczyła mnie pewna osoba :P Ona wie kogo mam na myśli :* Jednak to dzięki niej macie rozdział bo mnie do tego zmotywowała.Wielkie brawa dla Adminka Elwira(polecam jej bloga który jest naprawdę wspaniały ;) ). Dziękuję też mojej siostrze Oli :* Która jak zawsze ma na mnie dobry wpływ :** Więc rozdział dodany.Teraz nie wiem kiedy będzie następny ponieważ jadę na wycieczkę na noc i później mamy wypoczywać ^^ Dobra,postaram się jak najszybciej.Proszę o komy na temat rozdziału które też mnie motywują ;) A co sądzicie o tym?? Ja nie jestem jakoś szczególnie zadowolona... No ale cóż mam nadzieję że wy będziecie zadowoleni :D
Pozdrowionka i miłego dnia w sql -.- ugh...Chyba wszyscy z nas muszę już wrócić do tego przeklętego budynku...
-Patryś
wtorek, 2 kwietnia 2013
piątek, 29 marca 2013
Rozdział 36 "-Oj przecież cię znam..."
-Wow...Tobie trzeba jak najszybciej znaleźć dobrego managera.-powiedział zszokowany Eris a ja odkładając słuchawki wyszłam z pomieszczenia.-Scoot??Zajmiemy się tym jeszcze dzisiaj.-powiedział pewnie, zwracając się do mężczyzny i obaj wyszli.Po chwili wyszedł także manager Browna razem z nim.Rozmawiałam chwilę z RiRi o tym że piosenka jej się podoba i że mam ładny głos a później zawołał ją Chris więc wyszła.
-Czemu mi się tak przyglądasz??-spojrzałam na Biebera leciutko zawstydzona.
-A co nie mogę już podziwiać swojej dziewczyny??-zapytał śmiejąc się i usiadł na fotelu.
-Jesteś głupi.-wywróciłam oczami i złapałam za torbę wychodząc z pokoju.
-Może i jestem ale jestem twój.-po chwili poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu kładąc mi swoje ręce na brzuchu.Uśmiechnę delikatnie i wtuliłam w chłopaka.-Jedziemy do Ri czy może gdzieś się przejedziemy??
-Chcę do domu.Nie czuję się za dobrze.-mruknęłam.Rzeczywiście bolała mnie głowa i byłam słaba.Justin wziął mnie na ręce a ja się zaśmiałam.-Co ty robisz?
-Źle się czujesz,tak??Jestem twoim chłopakiem.Powinienem o ciebie dbać.-uśmiechnął się szeroko.Wtuliłam się w niego i prawie usnęłam.Justin zajrzał do pomieszczenia gdzie byli nasi znajomi i powiedział im że my już jedziemy do domu ponieważ nie za dobrze się czuję.Kręciło mi się w głowie,cały czas byłam na rękach Justina.Zastanawiałam się skont on brał tyle siły,ale w tamtej chwili to było najmniej istotne.Chciałabym być jak najszybciej w domu,czułam jak cała energia ze mnie uchodzi.Po krótkiej chwili znaleźliśmy się w samochodzie.Siedziałam wtulona w Justina i zamykałam oczy jednak co chwila zmuszałam się do otwarcia ich ponieważ jeśli nie,zasnęłabym.Szybko dojechaliśmy do willi Rihanny,Justin cały czas się na mnie patrzył podejrzanie.W domu od razu zaniósł mnie na moje łóżko.Nie miałam siły nawet się przykryć.-Dzwonię po lekarza.-powiedział stanowczo Bieber.
-Nie.Justin nie.-powiedziałam a raczej wyszeptałam.
-Kochanie.Wyglądasz jak ściana.Jesteś strasznie blada.-usiadł obok mnie i popatrzył czule.Od kiedy się źle czujesz??
-Od dzisiaj rana.-mruknęłam.Faktycznie rano bolała mnie głowa ale sądziłam że to z podekscytowania.
-Dzwonię po lekarza.Bez żadnych dyskusji.-sięgnął po telefon i wykręcił numer.Chwilę rozmawiał z jakimś mężczyzną a ja już nie miałam siły zaprzeczać.-Max będzie za 10 minut.-usiadł obok mnie gładząc moją dłoń.Spojrzałam na niego pytająco,na nic innego nie miałam siły.-To mój prywatny lekarz.-wytłumaczył mi mój chłopak i pocałował w czoło.Zamknęłam oczy i starałam się uspokoić po chwili usłyszeliśmy dzwonek.Justin szybko pobiegł otworzyć i w mgnieniu oka stał z lekarzem w moim pokoju.
-Cześć jestem Max.Masz zawroty głowy??
-Troszkę.
-Słabo ci?
-Tak.
-Boli cię coś po za głową?
-Nie.-wszystko szeptałam prawie nie dosłyszalnie.
-Justin pomóż aby usiadła...Musze ją zbadać.-skierował się do chłopka który od razu zareagował i usiadł za mną opierając moje plecy o jego klatkę piersiową.Mężczyzna zaczął mnie osłuchiwać jednak stwierdził że nic mi nie jest.-Jadłaś coś dzisiaj?
-Yyy...Nie.
-No właśnie.Musisz coś jeść ponieważ masz tendencję do mdlenia z głodu.Twój brzuch domaga się tak bardzo jedzenia że już tego nawet nie czujesz.Musisz dużo pić ponieważ jesteś lekko odwodniona co spowodowało ból głowy.Teraz najlepiej jak będziesz piła wodę z cukrem.To dostarczy potrzebnych składników.A z jedzeniem nie możesz przesadzać na raz.Powolutku.-powiedział delikatnie się uśmiechając.-Musisz odpocząć...I to porządnie.Ostatnie pytanie.Często miewasz taki stan?To znaczy słabość i jakiekolwiek omdlenia?
-Nie.
-To dobrze.W takim razie ja już sobie pójdę.Pamiętaj...Relaks, i najważniejsze jakiekolwiek śniadania.
-Dziękuję.Do widzenia.
-Odprowadzę cię.-powiedział Justin przykrywając mnie kołdrą.Wyszedł z swoim lekarzem a ja tak leżałam i rozmyślałam co będzie w gazetach albo internecie.Ciekawa byłam jakie będą spekulacje na temat też go JB cały czas mnie niósł.Po chwili poczułam jak ktoś siada na łóżku,otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina z tacą na której była szklana wody,gofry z truskawkami i lody.-Może być?-spojrzał nieśmiało.
-Dziękuję Justin...Nie musiałeś.-podniosłam się opierając plecami o łóżko.Justin przysunął mi jedzenie i się uśmiechnął.-Skont wiedziałeś że mam ochotę na gofry?
-Nie wiedziałem...Strzelałem.Wiem że je uwielbiasz więc pomyślałem że możesz mieć ochotę.-usiadł obok obejmując mnie ramieniem.Zaczęłam jeść.
-Ty nie chcesz??
-Ja jadłem śniadanie.-wytknął mi język.-Smacznego.-pocałował mnie w głowę i wziął laptopa.-Wystraszyłem się gdy poczułem jak się chwiejesz w moich objęciach.-powiedział szeptem patrząc na monitor.-W mojej głowie momentalnie pojawiło się tysiące myśli...-spojrzał na mnie smutno.Ja przysunęłam się i pocałowałam go namiętnie.Chłopak przedłużył pocałunek,uśmiechałam się delikatnie i nieśmiało.
-Idę się przebrać.-powiedziałam odrywając się od chłopaka.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam strój.W łazience się szybko przebrałam i związałam włosy.-Nie obrazisz się jeśli troszkę pomedytuję?-spojrzałam na niego wychodząc.
-Nieeeee....-powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.Wiedziałam co miał namyśli,że będzie mógł popatrzeć jak się wyginam.Jednak ja nie miałam zamiaru robić skomplikowanych pozycji.Po prostu usiadłam na środku pokoju w pozycji lotosu.Starałam wyrzucić wszystkie myśli z umysłu i skupić się na energii w moim organizmie.-E...A ty nie miałaś uprawiać jogi?
-A co robię?-powiedziałam spokojnie cały czas zamykając oczy.
-Ale myślałem że będziesz robić te swoje pozycje.
-Hah...Wiedziałam.-zaśmiałam się odwracając głowę w jego stronę.-Twój lekarz kazał mi się nie przemęczać a te moje pozy spalają dużo energii której ja obecnie nie mam za dużo.
-Eh...-westchnął smutno a ja pokręciłam z dezaprobatą głową.Wróciłam do swojej medytacji i przez 30 minut miałam spokój.-Chodź szybko.-powiedział Justin.Wstałam jak kazał i usiadłam obok niego na łóżku.-Słuchaj.
-Ej!Przestań rozdawać tyle rozkazów.Psem nie jestem.-zaśmiałam się a on posłał mi przepraszając spojrzenie.
-Justin Bieber najwidoczniej wpadł po uszy...Dzisiaj niósł Karolinę Lisowską na rękach gdy opuszczali studio i tym samym sposobem wszedł z nią do domu Rihanny.My jednak nie sądzimy że Bieber aż tak bardzo okazuje uczucia swojej dziewczynie.No właśnie...To znaczy że para się pogodziła?? Naszym zdaniem na to wygląda.A może piękna dziewczyna Biebera jest w ciąży i nie może się przemęczać a Justin traktuje to zbyt dosłownie? Waszym zdaniem ta para już współżyła??-Justin czytał to bez żadnego zdziwienia ani nic ja się cały czas śmiałam.
-Padnę ze śmiechu.-wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki aby się przebrać już w piżamę.Byłam wykończona i nie chciało mi się już nic robić.Jedyne czego pragnęłam to się położyć.Miałam gdzieś czy RiRi będzie chciała gdzieś jechać.Po kąpieli wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku.Justin już na nim leżał w dresach,bez koszuli i cały rozczochrany.-A ty nie masz zamiaru wrócić do hotelu?
-Nieee...-uśmiechnął się szeroko.-Chris mi przywiózł moje rzeczy i RiRi sama się zgodziła abym został.
-Ahaaa...I teraz masz zamiar ze mną spać ,tak?
-No a jakby inaczej?
-Nie.Nie,nie podoba mi się ten pomysł.-powiedziałam stanowczo.Tak naprawdę w środku skakałam z radości że będę go miała przy sobie i że nie będzie z tą Gomez w jednym hotelu.Chciałam się po prostu podroczyć troszkę.Uwielbiałam jak Justin się wkurzał,tak zabawnie wtedy wyglądał.Chłopak zrobił wielkie oczy ze zdziwienia.
-Ale...Ale myślałem że się ucieszysz...-powiedział smutno podnosząc się z łóżka.
-Hah...Przecież żartowałam.-zaśmiałam się jednak chłopak w ogóle się nie odwrócił tylko wyszedł z pokoju.Przeraziłam się trochę.-Justin.-szybko podniosłam się z łóżka i wybiegłam przed siebie.
-Bu!-chłopak stał przy ścianie i gdy tylko wybiegłam przewiesił mnie sobie przez ramię i wrócił do pokoju.
-Ty debilu!Ja już naprawdę się wystraszyłam że sobie poszedłeś!!-waliłam w jego plecy pięściami a on się śmiał.Położył mnie delikatnie na łóżku i namiętnie pocałował.
-Za debila poniesiesz karę.-powiedział łobuzersko się uśmiechając.
-Pff...Jaaaasne.Jesteś debilem i tyle.-wywróciłam teatralnie oczami a chłopak wpił się w moje ustał.Pocałunek był naprawdę namiętny i pełen pożądanie.Ręka chłopaka wylądowała pod moją bluzką na plecach.Po chwili usłyszeliśmy jak drzwi frontowe trzaskają.Zachichotałam a Justin szybko zszedł podając mi rękę.
-Jestem!-usłyszeliśmy głos RiRi.Zbiegliśmy szybko na dół gdzie dziewczyna stała z tabletem w ręku.-Nic ci nie jest??-spojrzała na mnie podchodząc.
-Byłam słaba i tyle.-mruknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Pewnie...Jak się nie je śniadań to tak jest.-powiedział JB siadając na sofie w salonie.
-Oj ty siedź cicho.-wytknęłam mu język.
-A tak na serio to co ci było?
-Słaba byłam i nie miałam w ogóle energii,trochę głowa mnie bolała i na nic nie miałam siły a ten dupek tam.-pokazałam na JB który oglądał telewizję.-Uparł się żeby zadzwonić po lekarza.No i doktor powiedział że to przemęczenie i głód.-siedziałam już w kuchni przy blacie a RiRi robiła sobie kawę.
-Hmm...Czyli teraz masz parę dni luzu bo później musisz nabrać energii żeby spotkać się z paroma ludźmi i nagrać piosenkę.-wyszczerzyła się szeroko i upiła łyk napoju.
-Ej!A skont niby wiesz że podobało mi się w studio??
-Oj przecież cię znam...-powiedziała rozbawiona i zaczęła szukać czegoś w lodówce.Ja poszłam do mojego chłopaka i wtuliłam się w jego klatę.Było mi wygodnie i bezpiecznie.Chłopak gładził mnie po plecach i co chwila szeptał czułe słówka.
Justin został u RiRi przez całe półtora miesiąca.Codziennie spędzaliśmy razem czas i dobrze się bawiliśmy.Dobrze to zrobiło naszemu związkowi ponieważ odbudowaliśmy swoje zaufanie.Przez ten czas nagrałam piosenkę jednak razem z moją menadżerką Shilą stwierdziłyśmy żeby wydać ją dopiero na początku września ponieważ chciałam jeszcze te wakacje spędzić bez zbędnych szumów w około mojej osoby.Chciałam nabrać sił ponieważ po wakacjach miałam wrócić do studia.Przez cały pobyt u Ri kontaktowałam się z przyjaciółmi i tylko oni wiedzieli co się u mnie dzieje.Tęskniłam za nimi jednak u mojej przyjaciółki czułam się wspaniale,była dla mnie jak starsza siostra i zawsze mogłam z nią szczerze pogadać,była w każdym momencie gdy jej potrzebowałam.
-Obiecujesz że będziesz dzwonić,tak?-zapytała RiRi przytulając mnie z całej siły.Właśnie stałyśmy na lotnisku i żegnałyśmy się ponieważ ja i Jus wracaliśmy do Stratford.
-Obiecuję.-kolejna łza spłynęła mi po policzku.-A ty obiecujesz że przylecisz do mnie jak najszybciej?
-Obiecuję.-ona też się rozpłakała.Stałyśmy tak chwilę aż nie przerwał nam chłopak przyjaciółki.
-Ri puść już Ka bo ja też bym chciał się z młodą pożegnać.-powiedział a piosenkarka mnie niechętnie puściła.Przytuliłam się do mężczyzny a w tym czasie Biebs pożegnał się z Barbadoską.
Lecieliśmy prywatnym samolotem.Siedziałam wtulona w mojego chłopaka i bawiłam się naszymi palcami.Chłopak opowiadał mi że Jazzy strasznie za mną tęskni i że ciągle się dopomina kiedy ich odwiedzę.Mała jest słodka i strasznie kochana.Na lotnisku czekała już na nas Pattie z Kannym.Przywitaliśmy się z nimi i pojechaliśmy do domu.Pożegnałam się z chłopakiem który odprowadził mnie do drzwi.
-Hej mamo!-krzyknęłam wciągając walizkę do korytarza.W jednym momencie rzucił się na mnie Miłosz.-Też za tobą tęskniłam mamusiu.-zaśmiałam się i przytuliłam brata.Po chwili znalazła się też i mama która czule mnie przytuliła.Miłosz zaniósł moją walizkę do pokoju a ja skierowałam się od razu do kuchni.Długo rozmawiałam z mamą i bratem o wszystkim,o studio,o Justinie,Ri i Chirsie i Lil'u i tym jak dobrze się tam czułam i o tym że byłam szczęśliwa.Było już późno ponieważ około 23.00 więc powiedziałam ze chciałabym odpocząć po locie i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam długą kąpiel a później położyłam się do łóżka.Zerknęłam jeszcze na telefon sprawdzając czy nie mam żadnej wiadomości jednak wyświetliła mi się jedna: "Dobranoc mój skarbie :*". Była od Justina.Odpisałam mu to samo i poszłam spać.Na drugi dzień miałam zadzwonić do Ri i do Shili powiedzieć jak minęła podróż.Zaprzyjaźniłam się z moją menadżerką co mnie bardzo cieszyło bo łatwiej było nam wtedy pracować.Po niedługiej chwili do swojego świata zabrał mnie Morfeusz.
_______________________________________________________________________
Tadaaaaaaam :D No i jest. Miałam dodać wczoraj ale się nie wyrobiłam przez pewnego chłopaka :D Ale nic nie mówię żeby nie zapeszyć ;) Hah...Jaki mam dobry humor.Może nie idealny ale nawet niezły.Mam nadzieję że rozdział się spodoba i zobaczę dużo komów :P Możecie oczywiście pisać też co wam się nie podoba wtedy będę widziała nad czym popracować i co poprawić ;)
Błagam komentujcie wtedy poprawia mi się humor i mam więcej chęci do pisania ;)
Z racji tego że jest teraz wolne możliwie że rozdziały będą się pojawiać częściej.
-Patryś
-Czemu mi się tak przyglądasz??-spojrzałam na Biebera leciutko zawstydzona.
-A co nie mogę już podziwiać swojej dziewczyny??-zapytał śmiejąc się i usiadł na fotelu.
-Jesteś głupi.-wywróciłam oczami i złapałam za torbę wychodząc z pokoju.
-Może i jestem ale jestem twój.-po chwili poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu kładąc mi swoje ręce na brzuchu.Uśmiechnę delikatnie i wtuliłam w chłopaka.-Jedziemy do Ri czy może gdzieś się przejedziemy??
-Chcę do domu.Nie czuję się za dobrze.-mruknęłam.Rzeczywiście bolała mnie głowa i byłam słaba.Justin wziął mnie na ręce a ja się zaśmiałam.-Co ty robisz?
-Źle się czujesz,tak??Jestem twoim chłopakiem.Powinienem o ciebie dbać.-uśmiechnął się szeroko.Wtuliłam się w niego i prawie usnęłam.Justin zajrzał do pomieszczenia gdzie byli nasi znajomi i powiedział im że my już jedziemy do domu ponieważ nie za dobrze się czuję.Kręciło mi się w głowie,cały czas byłam na rękach Justina.Zastanawiałam się skont on brał tyle siły,ale w tamtej chwili to było najmniej istotne.Chciałabym być jak najszybciej w domu,czułam jak cała energia ze mnie uchodzi.Po krótkiej chwili znaleźliśmy się w samochodzie.Siedziałam wtulona w Justina i zamykałam oczy jednak co chwila zmuszałam się do otwarcia ich ponieważ jeśli nie,zasnęłabym.Szybko dojechaliśmy do willi Rihanny,Justin cały czas się na mnie patrzył podejrzanie.W domu od razu zaniósł mnie na moje łóżko.Nie miałam siły nawet się przykryć.-Dzwonię po lekarza.-powiedział stanowczo Bieber.
-Nie.Justin nie.-powiedziałam a raczej wyszeptałam.
-Kochanie.Wyglądasz jak ściana.Jesteś strasznie blada.-usiadł obok mnie i popatrzył czule.Od kiedy się źle czujesz??
-Od dzisiaj rana.-mruknęłam.Faktycznie rano bolała mnie głowa ale sądziłam że to z podekscytowania.
-Dzwonię po lekarza.Bez żadnych dyskusji.-sięgnął po telefon i wykręcił numer.Chwilę rozmawiał z jakimś mężczyzną a ja już nie miałam siły zaprzeczać.-Max będzie za 10 minut.-usiadł obok mnie gładząc moją dłoń.Spojrzałam na niego pytająco,na nic innego nie miałam siły.-To mój prywatny lekarz.-wytłumaczył mi mój chłopak i pocałował w czoło.Zamknęłam oczy i starałam się uspokoić po chwili usłyszeliśmy dzwonek.Justin szybko pobiegł otworzyć i w mgnieniu oka stał z lekarzem w moim pokoju.
-Cześć jestem Max.Masz zawroty głowy??
-Troszkę.
-Słabo ci?
-Tak.
-Boli cię coś po za głową?
-Nie.-wszystko szeptałam prawie nie dosłyszalnie.
-Justin pomóż aby usiadła...Musze ją zbadać.-skierował się do chłopka który od razu zareagował i usiadł za mną opierając moje plecy o jego klatkę piersiową.Mężczyzna zaczął mnie osłuchiwać jednak stwierdził że nic mi nie jest.-Jadłaś coś dzisiaj?
-Yyy...Nie.
-No właśnie.Musisz coś jeść ponieważ masz tendencję do mdlenia z głodu.Twój brzuch domaga się tak bardzo jedzenia że już tego nawet nie czujesz.Musisz dużo pić ponieważ jesteś lekko odwodniona co spowodowało ból głowy.Teraz najlepiej jak będziesz piła wodę z cukrem.To dostarczy potrzebnych składników.A z jedzeniem nie możesz przesadzać na raz.Powolutku.-powiedział delikatnie się uśmiechając.-Musisz odpocząć...I to porządnie.Ostatnie pytanie.Często miewasz taki stan?To znaczy słabość i jakiekolwiek omdlenia?
-Nie.
-To dobrze.W takim razie ja już sobie pójdę.Pamiętaj...Relaks, i najważniejsze jakiekolwiek śniadania.
-Dziękuję.Do widzenia.
-Odprowadzę cię.-powiedział Justin przykrywając mnie kołdrą.Wyszedł z swoim lekarzem a ja tak leżałam i rozmyślałam co będzie w gazetach albo internecie.Ciekawa byłam jakie będą spekulacje na temat też go JB cały czas mnie niósł.Po chwili poczułam jak ktoś siada na łóżku,otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina z tacą na której była szklana wody,gofry z truskawkami i lody.-Może być?-spojrzał nieśmiało.
-Dziękuję Justin...Nie musiałeś.-podniosłam się opierając plecami o łóżko.Justin przysunął mi jedzenie i się uśmiechnął.-Skont wiedziałeś że mam ochotę na gofry?
-Nie wiedziałem...Strzelałem.Wiem że je uwielbiasz więc pomyślałem że możesz mieć ochotę.-usiadł obok obejmując mnie ramieniem.Zaczęłam jeść.
-Ty nie chcesz??
-Ja jadłem śniadanie.-wytknął mi język.-Smacznego.-pocałował mnie w głowę i wziął laptopa.-Wystraszyłem się gdy poczułem jak się chwiejesz w moich objęciach.-powiedział szeptem patrząc na monitor.-W mojej głowie momentalnie pojawiło się tysiące myśli...-spojrzał na mnie smutno.Ja przysunęłam się i pocałowałam go namiętnie.Chłopak przedłużył pocałunek,uśmiechałam się delikatnie i nieśmiało.
-Idę się przebrać.-powiedziałam odrywając się od chłopaka.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam strój.W łazience się szybko przebrałam i związałam włosy.-Nie obrazisz się jeśli troszkę pomedytuję?-spojrzałam na niego wychodząc.
-Nieeeee....-powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.Wiedziałam co miał namyśli,że będzie mógł popatrzeć jak się wyginam.Jednak ja nie miałam zamiaru robić skomplikowanych pozycji.Po prostu usiadłam na środku pokoju w pozycji lotosu.Starałam wyrzucić wszystkie myśli z umysłu i skupić się na energii w moim organizmie.-E...A ty nie miałaś uprawiać jogi?
-A co robię?-powiedziałam spokojnie cały czas zamykając oczy.
-Ale myślałem że będziesz robić te swoje pozycje.
-Hah...Wiedziałam.-zaśmiałam się odwracając głowę w jego stronę.-Twój lekarz kazał mi się nie przemęczać a te moje pozy spalają dużo energii której ja obecnie nie mam za dużo.
-Eh...-westchnął smutno a ja pokręciłam z dezaprobatą głową.Wróciłam do swojej medytacji i przez 30 minut miałam spokój.-Chodź szybko.-powiedział Justin.Wstałam jak kazał i usiadłam obok niego na łóżku.-Słuchaj.
-Ej!Przestań rozdawać tyle rozkazów.Psem nie jestem.-zaśmiałam się a on posłał mi przepraszając spojrzenie.
-Justin Bieber najwidoczniej wpadł po uszy...Dzisiaj niósł Karolinę Lisowską na rękach gdy opuszczali studio i tym samym sposobem wszedł z nią do domu Rihanny.My jednak nie sądzimy że Bieber aż tak bardzo okazuje uczucia swojej dziewczynie.No właśnie...To znaczy że para się pogodziła?? Naszym zdaniem na to wygląda.A może piękna dziewczyna Biebera jest w ciąży i nie może się przemęczać a Justin traktuje to zbyt dosłownie? Waszym zdaniem ta para już współżyła??-Justin czytał to bez żadnego zdziwienia ani nic ja się cały czas śmiałam.
-Padnę ze śmiechu.-wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki aby się przebrać już w piżamę.Byłam wykończona i nie chciało mi się już nic robić.Jedyne czego pragnęłam to się położyć.Miałam gdzieś czy RiRi będzie chciała gdzieś jechać.Po kąpieli wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku.Justin już na nim leżał w dresach,bez koszuli i cały rozczochrany.-A ty nie masz zamiaru wrócić do hotelu?
-Nieee...-uśmiechnął się szeroko.-Chris mi przywiózł moje rzeczy i RiRi sama się zgodziła abym został.
-Ahaaa...I teraz masz zamiar ze mną spać ,tak?
-No a jakby inaczej?
-Nie.Nie,nie podoba mi się ten pomysł.-powiedziałam stanowczo.Tak naprawdę w środku skakałam z radości że będę go miała przy sobie i że nie będzie z tą Gomez w jednym hotelu.Chciałam się po prostu podroczyć troszkę.Uwielbiałam jak Justin się wkurzał,tak zabawnie wtedy wyglądał.Chłopak zrobił wielkie oczy ze zdziwienia.
-Ale...Ale myślałem że się ucieszysz...-powiedział smutno podnosząc się z łóżka.
-Hah...Przecież żartowałam.-zaśmiałam się jednak chłopak w ogóle się nie odwrócił tylko wyszedł z pokoju.Przeraziłam się trochę.-Justin.-szybko podniosłam się z łóżka i wybiegłam przed siebie.
-Bu!-chłopak stał przy ścianie i gdy tylko wybiegłam przewiesił mnie sobie przez ramię i wrócił do pokoju.
-Ty debilu!Ja już naprawdę się wystraszyłam że sobie poszedłeś!!-waliłam w jego plecy pięściami a on się śmiał.Położył mnie delikatnie na łóżku i namiętnie pocałował.
-Za debila poniesiesz karę.-powiedział łobuzersko się uśmiechając.
-Pff...Jaaaasne.Jesteś debilem i tyle.-wywróciłam teatralnie oczami a chłopak wpił się w moje ustał.Pocałunek był naprawdę namiętny i pełen pożądanie.Ręka chłopaka wylądowała pod moją bluzką na plecach.Po chwili usłyszeliśmy jak drzwi frontowe trzaskają.Zachichotałam a Justin szybko zszedł podając mi rękę.
-Jestem!-usłyszeliśmy głos RiRi.Zbiegliśmy szybko na dół gdzie dziewczyna stała z tabletem w ręku.-Nic ci nie jest??-spojrzała na mnie podchodząc.
-Byłam słaba i tyle.-mruknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Pewnie...Jak się nie je śniadań to tak jest.-powiedział JB siadając na sofie w salonie.
-Oj ty siedź cicho.-wytknęłam mu język.
-A tak na serio to co ci było?
-Słaba byłam i nie miałam w ogóle energii,trochę głowa mnie bolała i na nic nie miałam siły a ten dupek tam.-pokazałam na JB który oglądał telewizję.-Uparł się żeby zadzwonić po lekarza.No i doktor powiedział że to przemęczenie i głód.-siedziałam już w kuchni przy blacie a RiRi robiła sobie kawę.
-Hmm...Czyli teraz masz parę dni luzu bo później musisz nabrać energii żeby spotkać się z paroma ludźmi i nagrać piosenkę.-wyszczerzyła się szeroko i upiła łyk napoju.
-Ej!A skont niby wiesz że podobało mi się w studio??
-Oj przecież cię znam...-powiedziała rozbawiona i zaczęła szukać czegoś w lodówce.Ja poszłam do mojego chłopaka i wtuliłam się w jego klatę.Było mi wygodnie i bezpiecznie.Chłopak gładził mnie po plecach i co chwila szeptał czułe słówka.
Justin został u RiRi przez całe półtora miesiąca.Codziennie spędzaliśmy razem czas i dobrze się bawiliśmy.Dobrze to zrobiło naszemu związkowi ponieważ odbudowaliśmy swoje zaufanie.Przez ten czas nagrałam piosenkę jednak razem z moją menadżerką Shilą stwierdziłyśmy żeby wydać ją dopiero na początku września ponieważ chciałam jeszcze te wakacje spędzić bez zbędnych szumów w około mojej osoby.Chciałam nabrać sił ponieważ po wakacjach miałam wrócić do studia.Przez cały pobyt u Ri kontaktowałam się z przyjaciółmi i tylko oni wiedzieli co się u mnie dzieje.Tęskniłam za nimi jednak u mojej przyjaciółki czułam się wspaniale,była dla mnie jak starsza siostra i zawsze mogłam z nią szczerze pogadać,była w każdym momencie gdy jej potrzebowałam.
-Obiecujesz że będziesz dzwonić,tak?-zapytała RiRi przytulając mnie z całej siły.Właśnie stałyśmy na lotnisku i żegnałyśmy się ponieważ ja i Jus wracaliśmy do Stratford.
-Obiecuję.-kolejna łza spłynęła mi po policzku.-A ty obiecujesz że przylecisz do mnie jak najszybciej?
-Obiecuję.-ona też się rozpłakała.Stałyśmy tak chwilę aż nie przerwał nam chłopak przyjaciółki.
-Ri puść już Ka bo ja też bym chciał się z młodą pożegnać.-powiedział a piosenkarka mnie niechętnie puściła.Przytuliłam się do mężczyzny a w tym czasie Biebs pożegnał się z Barbadoską.
Lecieliśmy prywatnym samolotem.Siedziałam wtulona w mojego chłopaka i bawiłam się naszymi palcami.Chłopak opowiadał mi że Jazzy strasznie za mną tęskni i że ciągle się dopomina kiedy ich odwiedzę.Mała jest słodka i strasznie kochana.Na lotnisku czekała już na nas Pattie z Kannym.Przywitaliśmy się z nimi i pojechaliśmy do domu.Pożegnałam się z chłopakiem który odprowadził mnie do drzwi.
-Hej mamo!-krzyknęłam wciągając walizkę do korytarza.W jednym momencie rzucił się na mnie Miłosz.-Też za tobą tęskniłam mamusiu.-zaśmiałam się i przytuliłam brata.Po chwili znalazła się też i mama która czule mnie przytuliła.Miłosz zaniósł moją walizkę do pokoju a ja skierowałam się od razu do kuchni.Długo rozmawiałam z mamą i bratem o wszystkim,o studio,o Justinie,Ri i Chirsie i Lil'u i tym jak dobrze się tam czułam i o tym że byłam szczęśliwa.Było już późno ponieważ około 23.00 więc powiedziałam ze chciałabym odpocząć po locie i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam długą kąpiel a później położyłam się do łóżka.Zerknęłam jeszcze na telefon sprawdzając czy nie mam żadnej wiadomości jednak wyświetliła mi się jedna: "Dobranoc mój skarbie :*". Była od Justina.Odpisałam mu to samo i poszłam spać.Na drugi dzień miałam zadzwonić do Ri i do Shili powiedzieć jak minęła podróż.Zaprzyjaźniłam się z moją menadżerką co mnie bardzo cieszyło bo łatwiej było nam wtedy pracować.Po niedługiej chwili do swojego świata zabrał mnie Morfeusz.
_______________________________________________________________________
Tadaaaaaaam :D No i jest. Miałam dodać wczoraj ale się nie wyrobiłam przez pewnego chłopaka :D Ale nic nie mówię żeby nie zapeszyć ;) Hah...Jaki mam dobry humor.Może nie idealny ale nawet niezły.Mam nadzieję że rozdział się spodoba i zobaczę dużo komów :P Możecie oczywiście pisać też co wam się nie podoba wtedy będę widziała nad czym popracować i co poprawić ;)
Błagam komentujcie wtedy poprawia mi się humor i mam więcej chęci do pisania ;)
Z racji tego że jest teraz wolne możliwie że rozdziały będą się pojawiać częściej.
-Patryś
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 35 "-Hmmm pomyślmy czy zasłużyłeś..."
PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! TO DOŚĆ WAŻNE.
___________________________________________________________________________
-Mmm...-rozciągnęłam się i otworzyłam oczy.Byłam w swoim pokoju a to było dość dziwne bo zasnęłam wtulona w Justina na sofie w salonie.Rozejrzałam się po pokoju i byłam sama.Spojrzałam na swój telefon który leżał obok łóżka.Zerknęłam na godzinę i była 10.34.Uznałam że jest jeszcze wcześnie więc mogę sobie jeszcze troszkę pospać.Jednak ktoś nie podzielał mojego zdania ponieważ wszedł do pokoju.
-Obudziłem??-usłyszałam po chwili głos Justina więc podniosłam się do pozycji siedzącej i uśmiechnęłam delikatnie kręcąc przecząco głową.-To dobrze bo RiRi kazała mi cię obudzić a ja bałem się że jeśli to zrobię będziesz wiedźmą przez cały dzień.-zaśmiał się a ja szeroko otworzyłam oczy i szybko wzięłam poduszkę rzucając ją w chłopaka.
-Dupek...-powiedziałam udając że się focham i położyłam na boku przykrywając po czubek głowy cieniutką kołdrą.Poczułam jak łóżko się ugina więc wychyliłam się leciutko i zobaczyłam jak Juju na czworaka powolutku na nie wchodzi.Uśmiechał się łobuzersko ściągając jedną ręką ze mnie kołdrę.Po chwili położył się obok mnie i pocałował w obojczyk.-Focham się.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki.
-No skaaaaarbie...-teraz cmoknął moją szyję powodując u mnie leciutki uśmiech.Zauważył moją reakcję,uśmiechnął się jeszcze bardziej i całując moją szyję,brodę i policzek dotarł do ust.Spojrzał na nie a później delikatnie je musnął by później się w nie wpić.Całowaliśmy się namiętnie co chwila uśmiechając.-Gniewasz się jeszcze??-spojrzał na mnie oczkami zbitego pieska a ja pokręciłam przecząco głową.-To dobrze.-chłopak cmoknął moje usta i położył się na plecach.Objął mnie ramieniem i wziął do ręki swój telefon.
-Co robisz??-spojrzałam na niego zabawnie a on splótł nasze palce.Zrobił zdjęcie naszych dłoni i się szeroko uśmiechnął.
-Wstawiam fotkę na instagram.-wyszczerzył się szeroko.Szybko wstałam z łóżka,złapałam laptopa i wróciłam obok chłopaka.Zalogowałam się na twittera,fb i instagram i od razu zajrzałam na profil chłopaka.Wyświetliło mi się ładne zdjęcie z podpisem "Znów móc ją podziwiać... #love". Podniosłam wzrok na chłopaka a ten się szeroko uśmiechnął.Nic ciekawego nie było ani na fb ani na twitterze więc się wylogowałam i przeszłam na strony plotkarskie.-Co oglądasz??-Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie kładąc głowę na moim kolanie,siedziałam w pozycji lotosu.-Strony plotkarskie?Naprawdę?-spojrzał na mnie jakby to było coś głupiego a ja od jakiegoś czasu po prostu lubiłam poczytać jakieś głupoty.Przewijałam strony nawet za bardzo nie patrząc na to co zawierając.-Czekaj!Czekaj!-w pewnym momencie Justin automatycznie się ożywił siadając obok mnie i przesuwając laptopa przed siebie.-Była dziewczyna Justina Biebera to niezła laska!-chłopak przeczytał na głos tytuł i kliknął w artykuł.
-Co?!-wytrzeszczyłam oczy wpatrując się w monitor.-Daj to.-zabrałam sprzęt chłopakowi i zaczęłam czytać.-Karolina Lisowska,była dziewczyna światowej gwiazdy Justina Biebera,jakiś czas temu zerwała z chłopakiem.Razem ze swoją przyjaciółką Rihanną była na gali na której wyglądała olśniewająco.-tutaj była wstawiona fotka.-Podczas całej uroczystości dobrze się bawiła w towarzyskie piosenkarki,jej chłopaka Chrisa Browna i Lil Wayne!Z tym drugim panem można powiedzieć że wręcz flirtowała.Widać było jak się do siebie uśmiechają i razem śmieją.Przyłapaliśmy Karolinę na następny dzień jak odpoczywała w posiadłości swojej przyjaciółki.Dziewczyna kąpała się w basenie i opalała na leżaku.Odwiedził ją także nowy znajomy Lil.-tutaj znów było wstawione zdjęcie.-Przyznajemy że ma naprawdę świetną figurę.Jak myślcie...Bieber żałuje że nie jest już z piękną panienką Lisowską??Jest zazdrosny że kręci się przy niej Lil?-spojrzałam na Biebera a ten widać było że nad czymś się zastanawiał.-Justin?-zapytałam niepewnie.
-Moja dziewczyna to zajebista laska...-powiedział dumnie a później przewrócił mnie na plecy namiętnie całując.Uśmiechaliśmy się co chwila pomiędzy pocałunkami a gdy się już podnieśliśmy Justin znów położył mi głowę na kolanach.Widziałam jednak że coś go męczy.Odłożyłam laptopa na podłogę i zaczęłam głaskać Justina po głowie.
-Co jest??
-Nic.-powiedział troszkę oschle i wtedy wiedziałam że coś jednak jest nie tak.
-Doprawdy??To czemu masz taką minę,hm??
-Nie ważne.-podniusł się i zszedł z łóżka kierując się w stronę drzwi.
-Justin co ci do cholery jest??-patrzyłam na niego zdziwiona.A ten po prostu wyszedł z pokoju.Zajebiście.Pomyślałam sobie i wkurzona podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy.Udałam się do łazienki i ogarnęłam.W ciągu 30 minut byłam już gotowa.Wzięłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół.-Hej.-mruknęłam do Chrisa który siedział na sofie.Mężczyzna posłał mi uśmiech podnosząc rękę do góry.-Gdzie Ri??
-W kuchni.-mruknął jednym okiem a ja się uśmiechnęłam i udałam w skazanym kierunku.
-Dzień dobry.-przywitałam się siadając na krześle.Justin nawet na mnie nie spojrzał gdy usiadłam obok niego.
-Witam kochana.Gotowa??-robiła jakieś szejki.
-Na co?
-Ka!Nie mów że zapomniałaś że dzisiaj jedziemy do studia?!-automatycznie się odwróciła.
-Cholera!Przepraszam zapomniałam...-walnęłam się w głowę otwartą dłonią a Justin nareszcie spojrzał na mnie pytająco.
-Ja o czymś nie wiem...-stwierdził przenosząc wzrok na moją przyjaciółkę która patrzyła na mnie lekko wkurzona.
-Twoja szanowna dziewczyna dała się namówić na wizytę w studio.Mój manager Eris chce ją poznać.
-Naprawdę??-spojrzał na mnie z przelotnym uśmiechem a ja pokiwałam tylko twierdząco głową.
-Chciałam ci powiedzieć ale nie wiadomo czemu ty bez słowa wyszedłeś z pokoju.-powiedziałam wychodząc z kuchni.-Na którą??
-Masz godzinkę.-odkrzyknęła mi Ri a ja usiadłam obok jej chłopaka na sofie.
-Co się dzieje,młoda??
-Justin nie chce mi powiedzieć co mu jest...Dzisiaj rano po tym jak zobaczył moje zdjęcia w necie z wczoraj jak byłam w samym kostiumie kąpielowym i przyszedł Lil,to automatycznie się podniusł i wyszedł z pokoju bez słowa.Teraz też nie chce za bardzo za mną rozmawiać.-powiedziałam smutno a Chris na mnie popatrzył troszkę zły.
-Lil jest już w studio.Dzwonił do mnie że będzie na nas czekał.Wyobrażasz sobie reakcję Justina??Bo nie sądzę żeby nie chciał pojechać z nami.
-Mam to gdzieś...Nic złego nie zrobiłam.Ja w przeciwieństwie do niego nie całowałam się z kimś innym ani nie umawiałam na randki za jego plecami.-powiedziałam zła i wstałam z sofy.Chris automatycznie podniusł na mnie wzrok.
-Nie odpuścisz mu szybko,prawda??
-Nie wiem,Chris.Sama już nic nie wiem.-powiedziałam zrezygnowana i pobiegłam do siebie.Spakowałam swoją torebkę i włożyłam do niej laptopa.To na nim miałam wszystkie teksty i jakieś swoje nagrania.Cała zła krzątałam się po pokoju w poszukiwaniu swojego portfela.
-Mogę??-w drzwiach zobaczyłam czuprynę Justina.Omiotłam go wzrokiem i zignorowałam.-Karol...-chciał coś powiedzieć ale mu nie dałam.
-Jestem dziewczyną i mam na imię Karolina.-syknęłam wkurzona.Chłopak usiadł na łóżku i mi się przyglądał.
-Karli...Proszę nie złość się.
-Jak mam się kurwa nie złościć?!Justin!Ty nigdy nic mi nie chcesz mówić.Ciągle masz jakieś pretensje!-krzyknęłam już naprawdę sfrustrowana jego zachowaniem.
-Nie rozumiem twojej złości.
-Weź się lepiej już nie odzywaj.-powiedziałam oschle zakładając torbę na ramieniu i wyszłam z pokoju.Nie chciałam się z nim kłócić ale wkurzyło mnie jego poranne zachowanie.Z jednej strony jednak chciałam mu pokazać że nie będę za każdym razem od tak mu wybaczać gdy będzie miał zły humor.Zeszłam na dół i usiadłam obok chłopaka przyjaciółki kładąc swoją torbę obok.-Gramy?-spojrzałam na Browna a ten od razu podał mi dżojstik.Zaczęliśmy pierwszą rundę którą wygrałam ja.Następną jednak wygrał mój przeciwnik a podczas trzeciej z góry przyleciał wkurzony Bieber.
-Możemy porozmawiać?
-Nie?Teraz ja nie chcę rozmawiać.-spojrzałam przelotnie na chłopka a później znów wróciłam do gry.Justin zrezygnowany opadł na fotel i mi się przyglądał.Po chwili weszła już gotowa RiRi.
-Wy macie zamiar grać??-spojrzała na mnie i na swojego chłopaka karcąco.-Rozwalę wam tą konsolę.
-Ani mi się waż tknąć mojego oczka w głowie!-Chris automatycznie wstał z rozbawieniem na twarzy ja tak samo się śmiałam a Bieber...On patrzył na mnie smutno.
-Ah...Dzięki.Myślałam że to ja jestem twoim oczkiem w głowie.-piosenkarka się zaśmiała podpierając się rękoma na biodrach.Chris spojrzał na nią czule a po chwili przyciągnął ją do siebie tak że wylądowała u niego na kolanach.Zaczęli się całować a ja wywróciłam teatralnie oczami.Stwierdziłam że pójdę się napić czegoś skoro Brown już nie gra.
-Kari co jest??Proszę odezwij się.-wyjmowałam właśnie puszkę coli kiedy do pomieszczenia wszedł JB.Ja jednak nic nie odpowiedziałam.Usiadłam na blacie i zaczęłam pić patrząc przed siebie.-Skarbie błagam...Twoje milczenie mnie dobija.
-Widzisz?!Widzisz jak to jest?!-uniosłam się ponieważ nadal strasznie frustrowało jego zachowanie.Najpierw mnie olewa i ignoruje,nie odpowiada na pytanie i jest oschły a później uważa że nic się nie stało.Chłopak podszedł do mnie i spojrzał głęboko w oczy.
-Chcesz wiedzieć czemu się tak zachowałem?!
-Nie wiesz, nie chcę!Justin to chyba logiczne że chcę skoro się pytam!
-Byłem cholernie zazdrosny! Ok?! Nie mogę znieść myśli że on mógł cię widzieć w samym bikini!-podniusł lekko głos a ja oniemiałam.Piosenkarz widząc moją minę wpił się w moje usta.Pocałunek był namiętny ale jednak bardzo delikatny i subtelny. Uwielbiałam to jak całował Justin.Zawsze wkładał w to tyle uczucia i klasy.-Jesteś moja.Pamiętaj to.-wyszeptał mi prosto w usta gdy stykaliśmy się czołami.Uśmiechnęłam się delikatnie ponieważ miło mi się zrobiło że był o mnie zazdrosny.Justin patrzył na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem a ja go lekko odepchnęłam i zeskoczyłam z blatu kierując się do salonu.
-No gołąbeczki, jedziemy.-zaśmiałam się widząc jak tamci cały czas się całują.Wzięłam torbę na ramię i na nos założyłam okulary a później skierowałam się do drzwi.-Jeśli się nie pośpieszycie rozmyślam się i wgl tam nie idę!-zaśmiałam się zakładając buty a po chwila cała trójka stała przy mnie.Dopiero wtedy przyjrzałam się jak Jest ubrany Justin i Chris.
-Juss mógłbyś czasami spróbować się normalnie ubrać.To wcale nie boli.-wywróciłam oczami i wyszłam na zewnątrz.
-Ale śmieszne...Naprawdę.
-Ależ ja to wieeem.-powiedziałam szeroko się szczerząc.
Przed studiem było pełno paparazzi i fanek.Sama już nie wiedziałam która dziewczyna była fanką Ri,która Chirsa a która Biebesa.Pogubiłam się w tym całkowicie.Szłam z Justinem trzymając się za ręce a przede mną szła RiRi z Chirsem.
-Boję się.-szepnęłam do chłopaka który mnie objął i mocno przyciągnął do siebie.Nie bałam się tego jak mi pójdzie tylko tego co zrobi JB gdy zobaczy Wayne.
-Jestem z tobą.Będzie dobrze.-posłał mi swój szczery uśmiech i pocałował w głowę.W windzie stresowałam się jeszcze bardziej.Nie wiedziałam kompletnie co mam robić.Chris jak zwykle był rozbawiony moim zachowaniem a ja nawet nie miałam ochoty mu odpyskować.
-Nareszcie!Jak się masz,mała?-odezwał się Wayne podrywając się z siedzenia.W pomieszczeniu do którego weszliśmy był ogromny podłużny stół przy którym siedział Scooter,Eris,Lil i jeszcze trzech jakiś gości.
-Dziękuję,dobrze.-powiedziałam niepewnie ściskając Justina za dłoń ponieważ widziałam jak automatycznie spoważniał.
-Co on tu robi?-spojrzał tona RiRi to na Chirsa.
-To był mój pomysł żebym też wpadł.Nie myślałem że też tu będziesz.-powiedział jak zawsze pewny siebie Lil.-A po za tym Kari nie protestowała abym przyszedł.-spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko.-A muszę powiedzieć że twoja dziewczyna to naprawdę niezła dupa.-powiedział przygryzając warkę a Justin nie wytrzymał i łapiąc go za koszulkę przycisnął do ściany.
-Jeszcze raz odezwij się w ten sposób mówiąc o niej a ci przywalę.-zagroził mu mój chłopak.
-Hmmm...Ciekawy jestem jaka jest w łóżku.Chętnie bym przetestował.-powiedział Wayne cały czas się uśmiechając a Justin wtedy nie wytrzymał.Wymierzył cios i przyłożył mężczyźnie rozcinając mu wargę.Wtedy Kenny i Chirs którzy stali najbliżej zareagowali.Ochroniarz Biebsa odciągnął chłopaka a Chris pomógł wstać Wayne.RiRi przytulała mnie do siebie ponieważ widziała że przejęłam się całą sytuacją.
-Chris zabierz go stąd.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka a jej chłopak zrobił tak jak kazała.
-Niech to zostanie między nami.-powiedział jeden mężczyzna podnosząc się z miejsca.-Nie chcemy niepotrzebnych awantur. -dodał po chwili spoglądając na tego obok siebie.Obaj podeszli do drzwi i spojrzeli na mnie z bladymi uśmiechami.-Przepraszamy za Lil'a...Jest...Jest czasami nieobliczalny.Do widzenia i miłej pracy.-powiedzieli równocześnie a później zniknęli za drzwiami.
-Puść mnie.-powiedział Justin wyrywając się z uścisku Kennego.Patrzyłam na niego nie pewnie.Sama nie wiedziałam co myśleć.-Karli przepraszam...Ale ja..Ja nie mogłem tego słuchać.-powiedział smutno patrząc na mnie z nadzieją.Ja nic nie odpowiedziałam.Podeszłam szybko do chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
-Dziękuję.-szepnęłam zamykając oczy.Czułam się przy nim naprawdę bezpiecznie.JB głaskał mnie po głowie czule przytulając.Chwilę to trwało zanim stwierdziliśmy że już jesteśmy spokojni.
-Młody....Wiesz że nie powinieneś tak reagować.-powiedział Scoot gdy wszyscy,włącznie z Borownem siedzieliśmy przy stole.
-Daj spokój...Ty byś mu nie przywalił gdyby mówił o twojej dziewczynie??-mój chłopak cały czas trzymał rękę na moim kolanie.Jego manager pokręcił zrezygnowany głową dając znać że koniec tematu.
-Nieźle mu rozwaliłeś tą wargę...-zaśmiał się Chris a JB uśmiechnął się wtedy dumnie.
-A ty jeszcze go za to chwal,głupku.-RiRi uderzyła go lekko w ramię.-Ale to było miłe że stanął w obronie swojej dziewczyny.-dodała po chwili a Juju spojrzał na mnie uśmiechając się słodko.
-Dobra.Wracając do tego po co tutaj jesteśmy.-powiedział Sccot wstając z miejsca.-Więc...Trzeba znaleźć Karolinie managera.
-Nie chcesz najpierw zobaczyć na co mnie stać??-spojrzałam na niego zdziwiona.
-Widziałem filmik ten który daliście JB gdy wyjechał w trasę.-uśmiechnął się szeroko.-Ten na youtube też widziałem.
-Może jednak pokażesz na co cię stać??-spojrzał na mnie Eris.
-Czemu nie.-wstałam z miejsca a Justin zaraz za mną.
-Pokażę jej co i jak i za chwilę zaczniemy,ok?-spojrzał pytająco na resztę a oni przytaknęli głowami.Chłopak pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.Przeszliśmy do pomieszczenia na przeciwko które okazało się pokojem nagrań.
-Wow.-weszłam niepewnie się rozglądając a Justin usiadł na fotelu i przekręcił się w stronę sprzętu włączając światło.
-Podoba się??
-Ale wypas.-uśmiechnęłam się odkładając torbę na fotel który stał przy wejściu.Justin przyciągnął mnie do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach.
-Nie podziękowałaś mi jeszcze za przywalenie Wayne'owi.
-Ahaaa...To ja muszę ci jeszcze dziękować,tak??
-Mhmm...-przygryzł jedną wargę patrząc to mi w oczy to na moje usta.
-Hmmm pomyślmy czy zasłużyłeś...Od rana się do mnie nie odzywałeś,przywaliłeś chłopakowi i jeszcze wymuszasz buziaka...Nieeee,nie zasłużyłeś.
-Ej!Ale przywaliłem mu w twojej obronie!To powinno się liczyć jako plus.-zbulwersował się a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.-Tak cię to bawi??
-Tak.-znów wybuchłam śmiechem a Justin wywrócił teatralnie oczami.Gdy już się opanowałam, pocałowałam swojego chłopaka a on się szeroko uśmiechnął i przedłużył pocałunek.-Dobra.Miałeś mi chyba pokazać co i jak?-spojrzała schodząc z jego kolan.
-Eh...To był tylko taki pretekst.-zaśmiał się wstając za mną.-No ale dobra.-poszedł otwierając drzwi do pomieszczenia z mikrofonem.Zaczął mi wszystko tłumaczyć a ja,ku mojemu zdziwieniu, wszystko pojmowałam.-To chyba tyle...-uśmiechnął się szeroko kończąc wypowiedź.Po chwili w drzwiach stali już Scoot,RiRi,Eris i Chris.
-Możemy zaczynać??-spojrzał na mnie łobuzersko Brown.Ja pokiwałam twierdząco głową i usiadłam na krześle przed mikrofonem.Zdążyłam cyknąć fotkę jak oni sobie siadali i wstawiłam ją na instagram podpisując "Pierwszy dzień w studio...Ciekawe co z tego wyjdzie :D".Chris siedział przed sprzętem i przyciskał jakieś guziki.Mój chłopak stał obok niego uśmiechając się szeroko z założonymi rękoma na piersiach.-Młoda załóż słuchawki.-mężczyzna mnie instruował przez swój mikrofon.Gdy już je miałam na uszach podniusł kciuk dając mi znać że mogę zaczynać.
___________________________________________________________________
Mam do Was prośbę abyście nie prosili mnie o to abym informowała kiedy dodaję rozdział.Już tłumaczę dlaczego.Ponieważ jest z tym troszkę zamieszania a ja i tak już mam mało czasu...Przepraszam,musicie mnie zrozumieć.
Boję się że jeśli nie będę informować to stracę niektóre osoby :(
Tadamm...xD Nie podoba mi się wgl...Ale cóż...Mam już pomysł na ciąg dalszy więc jakoś muszę przebrnąć przez parę rozdziałów ;) Mam nadzieję że Was nie zanudzę :P Ale później możecie się spodziewać ciekawego przebiegu wydarzeń :D
Nie wiem kiedy dodam następny,nie będę nawet na ten temat spekulować...Może będzie to we wtorek a może nawet jutro.Kto to wie...
Pozdrowionka ;)
Patryś
___________________________________________________________________________
-Mmm...-rozciągnęłam się i otworzyłam oczy.Byłam w swoim pokoju a to było dość dziwne bo zasnęłam wtulona w Justina na sofie w salonie.Rozejrzałam się po pokoju i byłam sama.Spojrzałam na swój telefon który leżał obok łóżka.Zerknęłam na godzinę i była 10.34.Uznałam że jest jeszcze wcześnie więc mogę sobie jeszcze troszkę pospać.Jednak ktoś nie podzielał mojego zdania ponieważ wszedł do pokoju.
-Obudziłem??-usłyszałam po chwili głos Justina więc podniosłam się do pozycji siedzącej i uśmiechnęłam delikatnie kręcąc przecząco głową.-To dobrze bo RiRi kazała mi cię obudzić a ja bałem się że jeśli to zrobię będziesz wiedźmą przez cały dzień.-zaśmiał się a ja szeroko otworzyłam oczy i szybko wzięłam poduszkę rzucając ją w chłopaka.
-Dupek...-powiedziałam udając że się focham i położyłam na boku przykrywając po czubek głowy cieniutką kołdrą.Poczułam jak łóżko się ugina więc wychyliłam się leciutko i zobaczyłam jak Juju na czworaka powolutku na nie wchodzi.Uśmiechał się łobuzersko ściągając jedną ręką ze mnie kołdrę.Po chwili położył się obok mnie i pocałował w obojczyk.-Focham się.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki.
-No skaaaaarbie...-teraz cmoknął moją szyję powodując u mnie leciutki uśmiech.Zauważył moją reakcję,uśmiechnął się jeszcze bardziej i całując moją szyję,brodę i policzek dotarł do ust.Spojrzał na nie a później delikatnie je musnął by później się w nie wpić.Całowaliśmy się namiętnie co chwila uśmiechając.-Gniewasz się jeszcze??-spojrzał na mnie oczkami zbitego pieska a ja pokręciłam przecząco głową.-To dobrze.-chłopak cmoknął moje usta i położył się na plecach.Objął mnie ramieniem i wziął do ręki swój telefon.
-Co robisz??-spojrzałam na niego zabawnie a on splótł nasze palce.Zrobił zdjęcie naszych dłoni i się szeroko uśmiechnął.
-Wstawiam fotkę na instagram.-wyszczerzył się szeroko.Szybko wstałam z łóżka,złapałam laptopa i wróciłam obok chłopaka.Zalogowałam się na twittera,fb i instagram i od razu zajrzałam na profil chłopaka.Wyświetliło mi się ładne zdjęcie z podpisem "Znów móc ją podziwiać... #love". Podniosłam wzrok na chłopaka a ten się szeroko uśmiechnął.Nic ciekawego nie było ani na fb ani na twitterze więc się wylogowałam i przeszłam na strony plotkarskie.-Co oglądasz??-Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie kładąc głowę na moim kolanie,siedziałam w pozycji lotosu.-Strony plotkarskie?Naprawdę?-spojrzał na mnie jakby to było coś głupiego a ja od jakiegoś czasu po prostu lubiłam poczytać jakieś głupoty.Przewijałam strony nawet za bardzo nie patrząc na to co zawierając.-Czekaj!Czekaj!-w pewnym momencie Justin automatycznie się ożywił siadając obok mnie i przesuwając laptopa przed siebie.-Była dziewczyna Justina Biebera to niezła laska!-chłopak przeczytał na głos tytuł i kliknął w artykuł.
-Co?!-wytrzeszczyłam oczy wpatrując się w monitor.-Daj to.-zabrałam sprzęt chłopakowi i zaczęłam czytać.-Karolina Lisowska,była dziewczyna światowej gwiazdy Justina Biebera,jakiś czas temu zerwała z chłopakiem.Razem ze swoją przyjaciółką Rihanną była na gali na której wyglądała olśniewająco.-tutaj była wstawiona fotka.-Podczas całej uroczystości dobrze się bawiła w towarzyskie piosenkarki,jej chłopaka Chrisa Browna i Lil Wayne!Z tym drugim panem można powiedzieć że wręcz flirtowała.Widać było jak się do siebie uśmiechają i razem śmieją.Przyłapaliśmy Karolinę na następny dzień jak odpoczywała w posiadłości swojej przyjaciółki.Dziewczyna kąpała się w basenie i opalała na leżaku.Odwiedził ją także nowy znajomy Lil.-tutaj znów było wstawione zdjęcie.-Przyznajemy że ma naprawdę świetną figurę.Jak myślcie...Bieber żałuje że nie jest już z piękną panienką Lisowską??Jest zazdrosny że kręci się przy niej Lil?-spojrzałam na Biebera a ten widać było że nad czymś się zastanawiał.-Justin?-zapytałam niepewnie.
-Moja dziewczyna to zajebista laska...-powiedział dumnie a później przewrócił mnie na plecy namiętnie całując.Uśmiechaliśmy się co chwila pomiędzy pocałunkami a gdy się już podnieśliśmy Justin znów położył mi głowę na kolanach.Widziałam jednak że coś go męczy.Odłożyłam laptopa na podłogę i zaczęłam głaskać Justina po głowie.
-Co jest??
-Nic.-powiedział troszkę oschle i wtedy wiedziałam że coś jednak jest nie tak.
-Doprawdy??To czemu masz taką minę,hm??
-Nie ważne.-podniusł się i zszedł z łóżka kierując się w stronę drzwi.
-Justin co ci do cholery jest??-patrzyłam na niego zdziwiona.A ten po prostu wyszedł z pokoju.Zajebiście.Pomyślałam sobie i wkurzona podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy.Udałam się do łazienki i ogarnęłam.W ciągu 30 minut byłam już gotowa.Wzięłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół.-Hej.-mruknęłam do Chrisa który siedział na sofie.Mężczyzna posłał mi uśmiech podnosząc rękę do góry.-Gdzie Ri??
-W kuchni.-mruknął jednym okiem a ja się uśmiechnęłam i udałam w skazanym kierunku.
-Dzień dobry.-przywitałam się siadając na krześle.Justin nawet na mnie nie spojrzał gdy usiadłam obok niego.
-Witam kochana.Gotowa??-robiła jakieś szejki.
-Na co?
-Ka!Nie mów że zapomniałaś że dzisiaj jedziemy do studia?!-automatycznie się odwróciła.
-Cholera!Przepraszam zapomniałam...-walnęłam się w głowę otwartą dłonią a Justin nareszcie spojrzał na mnie pytająco.
-Ja o czymś nie wiem...-stwierdził przenosząc wzrok na moją przyjaciółkę która patrzyła na mnie lekko wkurzona.
-Twoja szanowna dziewczyna dała się namówić na wizytę w studio.Mój manager Eris chce ją poznać.
-Naprawdę??-spojrzał na mnie z przelotnym uśmiechem a ja pokiwałam tylko twierdząco głową.
-Chciałam ci powiedzieć ale nie wiadomo czemu ty bez słowa wyszedłeś z pokoju.-powiedziałam wychodząc z kuchni.-Na którą??
-Masz godzinkę.-odkrzyknęła mi Ri a ja usiadłam obok jej chłopaka na sofie.
-Co się dzieje,młoda??
-Justin nie chce mi powiedzieć co mu jest...Dzisiaj rano po tym jak zobaczył moje zdjęcia w necie z wczoraj jak byłam w samym kostiumie kąpielowym i przyszedł Lil,to automatycznie się podniusł i wyszedł z pokoju bez słowa.Teraz też nie chce za bardzo za mną rozmawiać.-powiedziałam smutno a Chris na mnie popatrzył troszkę zły.
-Lil jest już w studio.Dzwonił do mnie że będzie na nas czekał.Wyobrażasz sobie reakcję Justina??Bo nie sądzę żeby nie chciał pojechać z nami.
-Mam to gdzieś...Nic złego nie zrobiłam.Ja w przeciwieństwie do niego nie całowałam się z kimś innym ani nie umawiałam na randki za jego plecami.-powiedziałam zła i wstałam z sofy.Chris automatycznie podniusł na mnie wzrok.
-Nie odpuścisz mu szybko,prawda??
-Nie wiem,Chris.Sama już nic nie wiem.-powiedziałam zrezygnowana i pobiegłam do siebie.Spakowałam swoją torebkę i włożyłam do niej laptopa.To na nim miałam wszystkie teksty i jakieś swoje nagrania.Cała zła krzątałam się po pokoju w poszukiwaniu swojego portfela.
-Mogę??-w drzwiach zobaczyłam czuprynę Justina.Omiotłam go wzrokiem i zignorowałam.-Karol...-chciał coś powiedzieć ale mu nie dałam.
-Jestem dziewczyną i mam na imię Karolina.-syknęłam wkurzona.Chłopak usiadł na łóżku i mi się przyglądał.
-Karli...Proszę nie złość się.
-Jak mam się kurwa nie złościć?!Justin!Ty nigdy nic mi nie chcesz mówić.Ciągle masz jakieś pretensje!-krzyknęłam już naprawdę sfrustrowana jego zachowaniem.
-Nie rozumiem twojej złości.
-Weź się lepiej już nie odzywaj.-powiedziałam oschle zakładając torbę na ramieniu i wyszłam z pokoju.Nie chciałam się z nim kłócić ale wkurzyło mnie jego poranne zachowanie.Z jednej strony jednak chciałam mu pokazać że nie będę za każdym razem od tak mu wybaczać gdy będzie miał zły humor.Zeszłam na dół i usiadłam obok chłopaka przyjaciółki kładąc swoją torbę obok.-Gramy?-spojrzałam na Browna a ten od razu podał mi dżojstik.Zaczęliśmy pierwszą rundę którą wygrałam ja.Następną jednak wygrał mój przeciwnik a podczas trzeciej z góry przyleciał wkurzony Bieber.
-Możemy porozmawiać?
-Nie?Teraz ja nie chcę rozmawiać.-spojrzałam przelotnie na chłopka a później znów wróciłam do gry.Justin zrezygnowany opadł na fotel i mi się przyglądał.Po chwili weszła już gotowa RiRi.
-Wy macie zamiar grać??-spojrzała na mnie i na swojego chłopaka karcąco.-Rozwalę wam tą konsolę.
-Ani mi się waż tknąć mojego oczka w głowie!-Chris automatycznie wstał z rozbawieniem na twarzy ja tak samo się śmiałam a Bieber...On patrzył na mnie smutno.
-Ah...Dzięki.Myślałam że to ja jestem twoim oczkiem w głowie.-piosenkarka się zaśmiała podpierając się rękoma na biodrach.Chris spojrzał na nią czule a po chwili przyciągnął ją do siebie tak że wylądowała u niego na kolanach.Zaczęli się całować a ja wywróciłam teatralnie oczami.Stwierdziłam że pójdę się napić czegoś skoro Brown już nie gra.
-Kari co jest??Proszę odezwij się.-wyjmowałam właśnie puszkę coli kiedy do pomieszczenia wszedł JB.Ja jednak nic nie odpowiedziałam.Usiadłam na blacie i zaczęłam pić patrząc przed siebie.-Skarbie błagam...Twoje milczenie mnie dobija.
-Widzisz?!Widzisz jak to jest?!-uniosłam się ponieważ nadal strasznie frustrowało jego zachowanie.Najpierw mnie olewa i ignoruje,nie odpowiada na pytanie i jest oschły a później uważa że nic się nie stało.Chłopak podszedł do mnie i spojrzał głęboko w oczy.
-Chcesz wiedzieć czemu się tak zachowałem?!
-Nie wiesz, nie chcę!Justin to chyba logiczne że chcę skoro się pytam!
-Byłem cholernie zazdrosny! Ok?! Nie mogę znieść myśli że on mógł cię widzieć w samym bikini!-podniusł lekko głos a ja oniemiałam.Piosenkarz widząc moją minę wpił się w moje usta.Pocałunek był namiętny ale jednak bardzo delikatny i subtelny. Uwielbiałam to jak całował Justin.Zawsze wkładał w to tyle uczucia i klasy.-Jesteś moja.Pamiętaj to.-wyszeptał mi prosto w usta gdy stykaliśmy się czołami.Uśmiechnęłam się delikatnie ponieważ miło mi się zrobiło że był o mnie zazdrosny.Justin patrzył na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem a ja go lekko odepchnęłam i zeskoczyłam z blatu kierując się do salonu.
-No gołąbeczki, jedziemy.-zaśmiałam się widząc jak tamci cały czas się całują.Wzięłam torbę na ramię i na nos założyłam okulary a później skierowałam się do drzwi.-Jeśli się nie pośpieszycie rozmyślam się i wgl tam nie idę!-zaśmiałam się zakładając buty a po chwila cała trójka stała przy mnie.Dopiero wtedy przyjrzałam się jak Jest ubrany Justin i Chris.
-Juss mógłbyś czasami spróbować się normalnie ubrać.To wcale nie boli.-wywróciłam oczami i wyszłam na zewnątrz.
-Ale śmieszne...Naprawdę.
-Ależ ja to wieeem.-powiedziałam szeroko się szczerząc.
Przed studiem było pełno paparazzi i fanek.Sama już nie wiedziałam która dziewczyna była fanką Ri,która Chirsa a która Biebesa.Pogubiłam się w tym całkowicie.Szłam z Justinem trzymając się za ręce a przede mną szła RiRi z Chirsem.
-Boję się.-szepnęłam do chłopaka który mnie objął i mocno przyciągnął do siebie.Nie bałam się tego jak mi pójdzie tylko tego co zrobi JB gdy zobaczy Wayne.
-Jestem z tobą.Będzie dobrze.-posłał mi swój szczery uśmiech i pocałował w głowę.W windzie stresowałam się jeszcze bardziej.Nie wiedziałam kompletnie co mam robić.Chris jak zwykle był rozbawiony moim zachowaniem a ja nawet nie miałam ochoty mu odpyskować.
-Nareszcie!Jak się masz,mała?-odezwał się Wayne podrywając się z siedzenia.W pomieszczeniu do którego weszliśmy był ogromny podłużny stół przy którym siedział Scooter,Eris,Lil i jeszcze trzech jakiś gości.
-Dziękuję,dobrze.-powiedziałam niepewnie ściskając Justina za dłoń ponieważ widziałam jak automatycznie spoważniał.
-Co on tu robi?-spojrzał tona RiRi to na Chirsa.
-To był mój pomysł żebym też wpadł.Nie myślałem że też tu będziesz.-powiedział jak zawsze pewny siebie Lil.-A po za tym Kari nie protestowała abym przyszedł.-spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko.-A muszę powiedzieć że twoja dziewczyna to naprawdę niezła dupa.-powiedział przygryzając warkę a Justin nie wytrzymał i łapiąc go za koszulkę przycisnął do ściany.
-Jeszcze raz odezwij się w ten sposób mówiąc o niej a ci przywalę.-zagroził mu mój chłopak.
-Hmmm...Ciekawy jestem jaka jest w łóżku.Chętnie bym przetestował.-powiedział Wayne cały czas się uśmiechając a Justin wtedy nie wytrzymał.Wymierzył cios i przyłożył mężczyźnie rozcinając mu wargę.Wtedy Kenny i Chirs którzy stali najbliżej zareagowali.Ochroniarz Biebsa odciągnął chłopaka a Chris pomógł wstać Wayne.RiRi przytulała mnie do siebie ponieważ widziała że przejęłam się całą sytuacją.
-Chris zabierz go stąd.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka a jej chłopak zrobił tak jak kazała.
-Niech to zostanie między nami.-powiedział jeden mężczyzna podnosząc się z miejsca.-Nie chcemy niepotrzebnych awantur. -dodał po chwili spoglądając na tego obok siebie.Obaj podeszli do drzwi i spojrzeli na mnie z bladymi uśmiechami.-Przepraszamy za Lil'a...Jest...Jest czasami nieobliczalny.Do widzenia i miłej pracy.-powiedzieli równocześnie a później zniknęli za drzwiami.
-Puść mnie.-powiedział Justin wyrywając się z uścisku Kennego.Patrzyłam na niego nie pewnie.Sama nie wiedziałam co myśleć.-Karli przepraszam...Ale ja..Ja nie mogłem tego słuchać.-powiedział smutno patrząc na mnie z nadzieją.Ja nic nie odpowiedziałam.Podeszłam szybko do chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
-Dziękuję.-szepnęłam zamykając oczy.Czułam się przy nim naprawdę bezpiecznie.JB głaskał mnie po głowie czule przytulając.Chwilę to trwało zanim stwierdziliśmy że już jesteśmy spokojni.
-Młody....Wiesz że nie powinieneś tak reagować.-powiedział Scoot gdy wszyscy,włącznie z Borownem siedzieliśmy przy stole.
-Daj spokój...Ty byś mu nie przywalił gdyby mówił o twojej dziewczynie??-mój chłopak cały czas trzymał rękę na moim kolanie.Jego manager pokręcił zrezygnowany głową dając znać że koniec tematu.
-Nieźle mu rozwaliłeś tą wargę...-zaśmiał się Chris a JB uśmiechnął się wtedy dumnie.
-A ty jeszcze go za to chwal,głupku.-RiRi uderzyła go lekko w ramię.-Ale to było miłe że stanął w obronie swojej dziewczyny.-dodała po chwili a Juju spojrzał na mnie uśmiechając się słodko.
-Dobra.Wracając do tego po co tutaj jesteśmy.-powiedział Sccot wstając z miejsca.-Więc...Trzeba znaleźć Karolinie managera.
-Nie chcesz najpierw zobaczyć na co mnie stać??-spojrzałam na niego zdziwiona.
-Widziałem filmik ten który daliście JB gdy wyjechał w trasę.-uśmiechnął się szeroko.-Ten na youtube też widziałem.
-Może jednak pokażesz na co cię stać??-spojrzał na mnie Eris.
-Czemu nie.-wstałam z miejsca a Justin zaraz za mną.
-Pokażę jej co i jak i za chwilę zaczniemy,ok?-spojrzał pytająco na resztę a oni przytaknęli głowami.Chłopak pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.Przeszliśmy do pomieszczenia na przeciwko które okazało się pokojem nagrań.
-Wow.-weszłam niepewnie się rozglądając a Justin usiadł na fotelu i przekręcił się w stronę sprzętu włączając światło.
-Podoba się??
-Ale wypas.-uśmiechnęłam się odkładając torbę na fotel który stał przy wejściu.Justin przyciągnął mnie do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach.
-Nie podziękowałaś mi jeszcze za przywalenie Wayne'owi.
-Ahaaa...To ja muszę ci jeszcze dziękować,tak??
-Mhmm...-przygryzł jedną wargę patrząc to mi w oczy to na moje usta.
-Hmmm pomyślmy czy zasłużyłeś...Od rana się do mnie nie odzywałeś,przywaliłeś chłopakowi i jeszcze wymuszasz buziaka...Nieeee,nie zasłużyłeś.
-Ej!Ale przywaliłem mu w twojej obronie!To powinno się liczyć jako plus.-zbulwersował się a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.-Tak cię to bawi??
-Tak.-znów wybuchłam śmiechem a Justin wywrócił teatralnie oczami.Gdy już się opanowałam, pocałowałam swojego chłopaka a on się szeroko uśmiechnął i przedłużył pocałunek.-Dobra.Miałeś mi chyba pokazać co i jak?-spojrzała schodząc z jego kolan.
-Eh...To był tylko taki pretekst.-zaśmiał się wstając za mną.-No ale dobra.-poszedł otwierając drzwi do pomieszczenia z mikrofonem.Zaczął mi wszystko tłumaczyć a ja,ku mojemu zdziwieniu, wszystko pojmowałam.-To chyba tyle...-uśmiechnął się szeroko kończąc wypowiedź.Po chwili w drzwiach stali już Scoot,RiRi,Eris i Chris.
-Możemy zaczynać??-spojrzał na mnie łobuzersko Brown.Ja pokiwałam twierdząco głową i usiadłam na krześle przed mikrofonem.Zdążyłam cyknąć fotkę jak oni sobie siadali i wstawiłam ją na instagram podpisując "Pierwszy dzień w studio...Ciekawe co z tego wyjdzie :D".Chris siedział przed sprzętem i przyciskał jakieś guziki.Mój chłopak stał obok niego uśmiechając się szeroko z założonymi rękoma na piersiach.-Młoda załóż słuchawki.-mężczyzna mnie instruował przez swój mikrofon.Gdy już je miałam na uszach podniusł kciuk dając mi znać że mogę zaczynać.
___________________________________________________________________
Mam do Was prośbę abyście nie prosili mnie o to abym informowała kiedy dodaję rozdział.Już tłumaczę dlaczego.Ponieważ jest z tym troszkę zamieszania a ja i tak już mam mało czasu...Przepraszam,musicie mnie zrozumieć.
Boję się że jeśli nie będę informować to stracę niektóre osoby :(
Tadamm...xD Nie podoba mi się wgl...Ale cóż...Mam już pomysł na ciąg dalszy więc jakoś muszę przebrnąć przez parę rozdziałów ;) Mam nadzieję że Was nie zanudzę :P Ale później możecie się spodziewać ciekawego przebiegu wydarzeń :D
Nie wiem kiedy dodam następny,nie będę nawet na ten temat spekulować...Może będzie to we wtorek a może nawet jutro.Kto to wie...
Pozdrowionka ;)
Patryś
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział 34 "-Justin spójrz na mnie."
-Ka!Ziemia do Karoliny.-usłyszałam jakieś śmiechy.-Karli, piosenka się skończyła.-spojrzałam na przyjaciółkę i faktycznie,piosenka się już skończyła,Taylor właśnie żegnała publiczność a ja siedziałam na swoim miejscu i wpatrywałam się w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą siedział Bieber.Czyli to wszystko to moja wyobraźnia??Uff...Nic mi nie jest?Spojrzałam po sobie cały czas nie zmieniając wyrazu twarzy.Cała.Uśmiechnęłam się pod nosem a później spojrzałam na Rihannę.-Przerażasz mnie.-powiedziała głupio i się szeroko uśmiechnęła.
-Wyobrażałam sobie że wybiegłam przed budynek i jak przebiegałam przez jezdnię potrącił mnie samochód.-powiedziałam kręcąc głową jakbym chciała wyrzucić te myśli.-To było dziwne...-RiRi i Chris spojrzeli na mnie jak na skończoną idiotkę.-Co??
-Wyglądałaś strasznie.Byłaś blada i przestraszona.-powiedział szybko Brown a Rihanna mu przytaknęła.
-Moja wyobraźnia czasami mnie przeraża.-zaśmiałam się głupio.-Już jest ok.
-Ka.Bieber idzie.-powiedział Lil patrząc w stronę zmierzającego w naszą stronę chłopaka.Posłałam błagalne spojrzenie mojej przyjaciółce a ta szybko wstała i pociągnęła mnie za sobą.Chris wstał z Wayne'm i zagrodzili drogę Justinowi.
-Przedstawię ci moją koleżankę.-powiedziała z uśmiechem piosenkarka.Po chwili podeszłyśmy do Katy Perry.Kobiety wpadły sobie w ramiona a ja ustałam obok.-Katy poznaj Karolinę.-pokazała na mnie a ja się szeroko uśmiechnęłam i wyciągnęłam do niej rękę którą ta od razu uścisnęła.-Ka to Katy.
-Miło cię poznać.Ri baaaaardzo dużo o tobie opowiadała.-uśmiechnęło się ciepło.
-Pewnie same złe rzeczy.-spojrzałam na moją przyjaciółkę która się szeroko uśmiechnęła.
-Niee...Postawiła cię w samych superlatywach.Mówiła jaka to jesteś inteligentna,wytrwała,dojrzała i utalentowana.-uśmiechnęła się szeroko.-Właśnie...Co do twojego talentu to rzeczywiście RiRi miała rację.Widziałam twój filmik i śpiewasz głosem aniołka.
-To zabawne to bo taki mały diabełek.-zaśmiała się moja przyjaciółka a ja na nią spojrzałam zdziwiona.-Żartuję...-zaśmiała się i mnie przytuliła.Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o planach odnośnie mojego głosu a później przyszedł po nas Chris więc pożegnałyśmy się ładnie z Parry i wróciłyśmy do Wayne'a.Z nim również się pożegnałyśmy a później całą trójka wyszliśmy przed budynek gdzie czekał już na nas samochód.Przez całą drogę śmieliśmy się z tego jak RiRi zachowała się podczas wyczytywania wygranej osoby i z reakcji Lil'a.Gdy znaleźliśmy się przed domem piosenkarki przybiłam naszą specyficzną piątkę z Chrisem a później na boso wyszłam z auta.RiRi namiętnym buziakiem pożegnała swojego chłopaka i wyszła za mną.Z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do domu i od razu skierowałyśmy się do kuchni.-Pizza??-spojrzała na mnie przyjaciółka sięgając po telefon do swojej torebki.
-Margherita z podwójnym serem.-wyszczerzyłam się i wstałam z krzesła.-Ja idę się ogarnąć.-powiedziałam i za chwilę pobiegłam do swojego pokoju.Nie byłam jeszcze w ogólne rozpakowana więc sięgnęłam do walizki dziękując przyjaciółce że na samej górze leżała moja piżama.Szybko pobiegłam do łazienki i gdy stanęłam w drzwiach od razu oniemiałam.-Wow...-weszłam nie pewnie rozglądając się po pomieszczeniu.Po chwili na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.Napuściłam ciepłej wody do wanny a później ściągając szybko sukienkę weszłam do wody.Była taka przyjemna i odprężająca.Zamknęłam oczy i starałam się odprężyć.Po kąpieli szybko się wytarłam i ubrałam a później założyłam piżamę i papcie a później zeszłam na dół.Zbiegłam do salonu gdzie siedziała już RiRi w piżamie i przełączała kolejne kanały.Usiadłam obok przyjaciółki i podciągnęłam kolana pod brodę obejmując nogi rękoma.
-Jak się podoba łazienka??-spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.
-Brak słów.Jest wspaniała.-powiedziałam przytulając ją mocno.-Dziękuję.
-Nie ma za co.-powiedziała i czule odwzajemniła uścisk.Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Ja otworzę.-wstałam gwałtownie i po chwili mnie nie było.Otworzyłam drzwi i zamiast dostawcy pizzy zobaczyłam Gomez.-Czego?-powiedziałam oschle.
-Justin ze mną zerwał.-powiedziała bez uczuć.-Powiedziałaś mu??
-Nie.Nic nie powiedziałam.A po za tym czemu do mnie przychodzisz??
-Chciałam żebyś wiedziała...Przepraszam za to jak się zachowywałam.Masz rację byłam zazdrosna ponieważ Justin mnie zauroczył.Strasznie mi się podobał jednak po jakimś tygodniu zauroczenie wygasło.Przepraszam.
-Weź się wypchaj.-powiedziała moja przyjaciółka która stała za mną.Selena spojrzała na nią za później na mnie ja jednak pokręciłam przecząco głową i zamknęłam drzwi a później rzuciłam się w objęcia przyjaciółki i rozpłakałam.Nawet sama nie wiem czemu.Było mi tak smutno.RiRi głaskała mnie po głowie i nic nie mówiła.Tego potrzebowałam...Wypłakać się.Dać upust emocją i czuciom.Po jakiejś chwili znów zadzwonił dzwonek RiRi odsunęła się leciutko ode mnie i spojrzała czule.-Idź, usiądź w salonie...Ja otworzę.-powiedziała i się blado uśmiechnęła a ja przytaknęłam i podreptałam na sofę.RiRi po chwili dołączyła do mnie z pizzą.-Zjesz coś, prawda??-spojrzała na mnie niepewnie biorąc do ręki kawałek posiłku.Ja jednak byłam tak zajęta analizowaniem słów Seleny że w ogóle jej nie słyszałam.-Ka!
-Eh...Co??-spojrzałam na nią dość nieobecnym wzrokiem.
-Pytałam czy zjesz??
-Wiesz jakoś nie mam ochoty...-powiedziałam opierając brodę o nogi które obejmowałam rękoma.
-Co dzisiaj jadłaś??Hmm??Wiesz nawet nie odpowiadaj,ja ci powiem.Nic.-powiedziała zła.
-Nie prawda!
-Tak??To słucham...
-Lody.-mruknęłam spoglądając na przyjaciółkę.
-Dobrze wiesz że to się nie liczy.Zjedz proszę...-powiedziała spoglądając smutno.Ja jednak nic poruszyłam się,siedziałam i wpatrywałam się dziewczynę.Rihanna dała mi już spokój i nie męczyła tematu,włączyłyśmy jakąś komedię z Adamem Sandlerem i śmiałyśmy się przez cały film podczas którego jednak zjadłam dwa kawałki pizzy.Film był naprawdę wciągający i udało mi się nie myśleć o zmartwieniach.
Rano obudziły mnie promyki słońca wpadające do mojego pokoju.Ostrożnie otwierałam oczy aby przyzwyczaić je do jasności.Przeciągnęłam się i przewróciłam na drugi bok z myślą zaśnięcia ale natknęłam się na kartkę papieru leżącą obok mnie.
-Musiałam jechać do studia załatwić parę spraw a nie chciałam cię budzić bo późno wczoraj zasnęłyśmy.Wrócę około 17.00 więc nie czekaj z obiadem a kolację ja zrobię.Przepraszam cię jeszcze raz. Kocham...RiRi.-przeczytałam na głos i wzruszyłam ramionami od nowa kładąc się z powrotem.Czekaj...Czekaj...W moim umyśle zaczęły kłębić się różne informacje.Gala,piosenka,scena z wyobraźni,Gomez,pizza,film...Wszystko sprowadzało się do jednego pytania:która musi być godzina??Wstałam a raczej zwlekłam się z łóżka i podeszłam do stolika na którym leżał mój telefon.Na ekranie pokazało mi się chyba z 8 nieodebranych połączeń od Biebera i 5 od Miłosza.12.48.Postanowiłam zejść do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia.Lodówka piosenkarki była ogromna i pełna jedzenia,napojów,warzyw i owoców.Bez namysłu zdecydowałam się na to ostatnie i przygotowałam sobie sałatkę a później z miską pełną owoców usiadłam na sofie wybierając numer mojego brata.
-Nareszcie!Dzwoniłem do ciebie 5 razy a ty nic!Zwariowałaś?!Gdyby nie ta gala bym się zamartwił jeszcze bardziej! -Miłosz odebrał po pierwszym sygnale.
-Ciebie również miło słyszeć.-uśmiechnęłam się sama do siebie zjadając kolejną cząstkę pokrojonych owoców.
-Ej...Możesz wejść na skype??-zapytał mój brat i słyszałam że ma łagodniejszy ton głosu.
-Już idę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Z telefonem w ręku i miskom z owocami pobiegłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku i postawiłam laptopa przed sobą cały czas jedząc swoje śniadanie albo o tej poże można by było nazwać do obiadem.
-Ślicznie wyglądasz z tymi cieniami pod oczami.-zaśmiał się mój brat a ja posłałam mu zabujcze spojrzenie.-No co??
-Nie ważne...Jak ci się podobała gala??-wyszczerzyłam się patrząc na mojego braciszka.
-Wiem co masz na myśli...I tak,ślicznie wyglądałaś.-wytknął mi język a ja udałam oburzoną.Po chwili oboje zaczęliśmy się śmiać.Rozmawiałam z Miłoszem o całej akcji z Bieberem,o mojej głupiej wyobraźni i o tym że poznałam Wayne'a.Miłosz cały czas wtrącał jakieś komentarze jednak ja sobie nic z tego nie robiłam i gadałam jak nakręcona katarynka.Później pokazałam mojemu bratu cały pokój i łazienkę,resztę domu opisałam słownie ponieważ nie chciało mi się paradować z laptopem po całym budynku.
-Karli!-wykrzyknęła w pewnym momencie Holly która pojawiła się jakby znikąd.Moja koleżanka usiadła na kolanach mojego brata i położyła mu rękę na karku.
-Hej?-spojrzałam na nich z uśmiechem.-Ja o czymś nie wiem...-stwierdziłam cały czas na nich patrząc a Hol schowała się w ramieniu mojego brata.-Gadać jak na spowiedzi!
-Umawiamy się.-powiedział dumnie mój brat.
-Oooo...Śłodko.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki a później całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem.-Dobra dzieciaki...Ja idę popływać w ogromnym basenie RiRi.-uśmiechnęłam się szeroko a oni spojrzeli na mnie wielkimi oczami.
-Ma wielki basen?!-spojrzał na mnie Miłosz.
-Noooo...-uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
-Zazdrooooszczę...-powiedzieli równocześnie z grymasem na twarzach.-Pozdrów Ri.-dodał mój brat ruszając zabawnie brwiami.
-Miłosz?!-zdenerwowała się Hol i walnęła chłopaka lekko w głowę a ja zachichotałam.
-Tylko grzecznie mi tam.Papa zakochańce.-posłałam im buziaka i się rozłączyłam.Miskę i telefon postawiłam na stoliku a sama ze strojem w ręku udałam się do łazienki.Tam szybko się przebrałam i związałam włosy w kitkę a potem wróciłam do pokoju.Wzięłam telefon i miskę a później powędrowałam do kuchni i do zmywarki wstawiłam naczynie a później udałam się do salonu i wyszłam na taras.Telefon położyłam na jednym z leżaków a później powolutku weszłam do wody która była ciepła jednak w spotkani z moim rozgrzanym ciałem byłą chłodna.Po króciutkiej chwili jednak już się do niej przyzwyczaiłam i zaczęłam pływać wzdłuż basenu.Opłynęłam kilka razy basen a później odwróciłam się na plecy i zobaczyłam Lil'a stojącego nad basenem i mi się przyglądającego.
-Ładne ciało.-uśmiechnął się łobuzersko.
-A wiesz że nie powinno się podglądać??To nie ładne.Oj panie Wayne najpierw pan podsłuchuje a później jeszcze podgląda.Jest pan niegrzeczny....-oparłam się rękoma o brzeg basenu i położyłam na nich brodę.Chłopak podszedł do mnie i ukucnął.
-Ah...Ja nawet nie chcę być grzeczny.-uśmiechnął się łobuzersko i wstał.Dopiero wtedy tan naprawdę zauważyłam jak jest ubrany.Wyglądał niczego sobie.-Wyskakujesz z wody czy mam cię stamtąd wyciągnąć,hm??RiRi kazała załatwić ci rozrywkę więc jestem.-uśmiechnął się szeroko.-Chris wspominał że grasz na konsoli...-mówił to a ja podciągnęłam się na rękach aby wyjść z wody.
-Gram...-powiedziałam oschle i ominęłam go.Byłam trochę wkurzona że przerywa mi moją chwilę rozkoszy i bezczelnie każe wychodzić z basenu.Wchodząc do domu czułam na sobie jego wzrok.-Czy z łaski swojej mógłbyś nie pożerać mnie wzrokiem??-spojrzałam na niego przelotnie a później pobiegłam na górę aby się przebrać.Wyciągnęłam pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam do łazienki się przebrać.Gdy zbiegałam po schodach zorientowałam się że bluzka nie zakrywa mi nawet pępka...Ale olałam to.W końcu mamy lato.
-To co, gramy??-usiadłam na łóżku i sięgnęłam po dżojstik.
-Yyy...-spojrzał na mnie chłopak siedzący obok.
-Lil...Telewizor jest przed tobą.-upomniałam go a Wayne się zaśmiał i sięgnął po drugi dżojstik.Graliśmy przez jakąś godzinę aż chłopak musiał wracać ponieważ był umówiony na jakieś spotkanie w sprawie piosenki.Odprowadziłam go do drzwi i na pożegnanie posłałam mu ładny uśmiech a później zamknęłam drzwi z ulgą.-Nareszcie..-mruknęłam idąc w stronę salonu.Miałam już powoli dość jego towarzystwa ponieważ strasznie się narzucał i był troszkę męczący.Nie to co Justin...Ugh...I znów wszystkie moje myśli sprowadzając się do niego.Nie zdążyłam jednak dobrze usiąść a po chwili znów usłyszałam dzwonek do drzwi.-Czego zapomniałeś??-otworzyłam drzwi ale się pomyliłam.-Aa...Sorki...Myślałam...Myślałam że to Wayne.-jąkałam się ponieważ obecność Justina mnie trochę zdziwiła.
-Hej...-powiedział smutny a ja mu się dokładnie przyjrzałam.Nie wiedziałam co powiedzieć.W mojej głowie automatycznie zebrało się tysiące myśli i pytań.-Zerwałem z Gomez.-spuścił wzrok wkładając ręce do kieszeni.
-Wiem.-powiedziałam pewnie.
-Skont??-automatycznie podniusł na mnie zdziwony wzrok.
-Była tu u mnie wczoraj...Przepraszała.Ale ja miałam to gdzieś...-powiedziała przełykając ślinę.-Wejdziesz?-ustąpiłam w drzwiach i sama nie wiem czemu to zrobiłam.Działałam pod impulsem ale może to i dobrze...Chłopak spojrzał na mnie lekko zdziwiony ale wszedł.Poszliśmy do mnie do pokoju,oboje usiedliśmy na łóżku i siedzieliśmy w ciszy.Co chwila chłopak na mnie zerkał jakby chciał coś powiedzieć jednak w ostatnim momencie się rozmyślił.
-Karli...Proszę wybacz mi.Gomez to był największy błąd jaki mogłem popełnić.Nie kocham jej i nic do niej nie czuję...To nadęta,sztuczna,pusta laska.Nie chciałem cię stracić i nadal tego nie chcę.Nie śpię już od kilku nocy myśląc jak mógłbym odbudować nasze relacje...Błagam pogódźmy się.Gdy oglądałem twój filmik na youtube płakałem.Przyznaję,że się popłakałem.Wiedziałam że te słowa kierujesz do mnie...-spojrzał na mnie błagalnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami które były zaszklone.Tęskniłam za nim...Kogo tu oszukiwać??Zakochałam się w nim po uszy i strasznie mi go brakowało.Jego dotyku,zapachu,uśmiechu...Udawałam że wszystko jest na miejscu jednak nic tak naprawdę nie było!Jego nie było!Wylałam tony łez nocami gdy go przy mnie nie było.Może niektórzy pomyślą że szybko uległam jednak taka jest miłość...Wybaczamy komuś kto tak bardzo nas zranił bo wiemy że bardziej rani nas to że tej osoby nie ma przy nas....Rzuciłam się chłopakowi na szyję przewracając go na plecy.
-Tęskniłam za tobą, Justin...-szepnęłam mu do ucha przytulając się do jego szyi.JB objął mnie mocno w talii i przytulił do siebie.Ody odsunęłam się od niego leciutko żeby zobaczyć jaką ma minę widziałam że po jego policzkach spłynęły łzy.-Nie płacz...Proszę.-szepnęłam wycierając kciukiem jego policzek.Chłopak się blado uśmiechnął a później ze mną na kolanach podniusł się do pozycji siedzącej.
-Boję się że znów coś zrobię i się wszystko spieprzy...Nie chcę cię stracić...-szepnął smutny i przybity patrząc w podłogę.
-Justin spójrz na mnie.-powiedziałam jednak chłopak ani drgnął.-Justin.-podniosłam jego podbródek tak że po chwili nasze spojrzenia się spotkały.-Oboje będziemy się starać odbudować zaufanie i relacje...Nie mówię że będzie to proste jednak musimy spróbować.-patrzyłam głęboko w jego oczy które momentalnie rozbłysły.
-Tęskniłem...-przytulił mnie do siebie mocno.
-Ja za tobą też...-wyszeptałam i pocałowałam go w policzek.
-Ka!Już jestem!-usłyszeliśmy z dołu głos mojej przyjaciółki.
-Siema młoda!-po chwili dołączył się także głos Chirsa.
-Teraz to mam przechlapane...-mruknął Justina ja zachichotałam schodząc z jego kolan.
-Chodź.-wyciągnęłam do niego dłoń i uśmiechnęłam się na zachętę.Bieber wstał z grymasem na twarzy i złapał moją dłoń.
-Dziękuję.-szepnął gdy wychodziliśmy z pokoju a ja delikatnie się uśmiechnęłam.
-Ri,Chris...-uśmiechnęłam się do przyjaciół siedzących w salonie.Którzy spojrzeli na mnie i się szeroko uśmiechnęli.
-Pogodziliście się??-spojrzała z nadzieją moja przyjaciółka.
-Tak.
-Świetnie!Martwiłam się już o ciebie...-powiedziała i szybko wstała mnie przytulając.Odwzajemniłam uścisk spoglądając pytająco na Chrisa a ten uśmiechnął się dając mi tym samym do zrozumiana że on też podziela zdanie swojej dziewczyny.Przez całe popołudnie siedzieliśmy w czwórkę i oglądaliśmy jakieś filmy.RiRi siedziała obok Chrisa opierając głowę o jego ramie a nogi miała położone na stoliku.Ja siedziałam obok niej jednak nogi miałam położone na kolanach Justina a głowę opartą o jego ramie,chłopak obejmował mnie czule i głaskał kciukiem moją dłoń która była spleciona z jego dłonią.Wreszcie czułam się szczęśliwa...Tak bardzo mi go brakowało,tak bardzo za nim tęskniłam.Nie chciałam go już stracić i wiedziałam że będziemy musieli nad tym oboje popracować.Będziemy musieli się starać.Razem.
__________________________________________________________________
Musiałam ich pogodzić...Po prostu musiałam. :) Podoba mi się przebieg takich wydarzeń.A jakie mam pomysły na ciąg dalszy...Mmmmm ^^ Powiem tyle że będzie ciekawie :D
Mam nadzieję że się spodoba ;) Jak zwykle proszę Was o koma z swoją opinią.
Miałam miłą niespodziankę ponieważ pod poprzednim było 6 komentarzy :D Dziękuję :*
Jutro już wracam do tego chorego budynku zwanego szkołą -.- Ugh...Nawet nie wiecie jak bardzo mi się nie chce ponieważ ostatnio mam jeszcze jakiegoś wielkiego dołka i nie potrafię się z niego wydostać :(
No cóż...
Mam nadzieję że Wy macie lepsze samopoczucie :* Miłego dnia! :)
-Patryś
-Wyobrażałam sobie że wybiegłam przed budynek i jak przebiegałam przez jezdnię potrącił mnie samochód.-powiedziałam kręcąc głową jakbym chciała wyrzucić te myśli.-To było dziwne...-RiRi i Chris spojrzeli na mnie jak na skończoną idiotkę.-Co??
-Wyglądałaś strasznie.Byłaś blada i przestraszona.-powiedział szybko Brown a Rihanna mu przytaknęła.
-Moja wyobraźnia czasami mnie przeraża.-zaśmiałam się głupio.-Już jest ok.
-Ka.Bieber idzie.-powiedział Lil patrząc w stronę zmierzającego w naszą stronę chłopaka.Posłałam błagalne spojrzenie mojej przyjaciółce a ta szybko wstała i pociągnęła mnie za sobą.Chris wstał z Wayne'm i zagrodzili drogę Justinowi.
-Przedstawię ci moją koleżankę.-powiedziała z uśmiechem piosenkarka.Po chwili podeszłyśmy do Katy Perry.Kobiety wpadły sobie w ramiona a ja ustałam obok.-Katy poznaj Karolinę.-pokazała na mnie a ja się szeroko uśmiechnęłam i wyciągnęłam do niej rękę którą ta od razu uścisnęła.-Ka to Katy.
-Miło cię poznać.Ri baaaaardzo dużo o tobie opowiadała.-uśmiechnęło się ciepło.
-Pewnie same złe rzeczy.-spojrzałam na moją przyjaciółkę która się szeroko uśmiechnęła.
-Niee...Postawiła cię w samych superlatywach.Mówiła jaka to jesteś inteligentna,wytrwała,dojrzała i utalentowana.-uśmiechnęła się szeroko.-Właśnie...Co do twojego talentu to rzeczywiście RiRi miała rację.Widziałam twój filmik i śpiewasz głosem aniołka.
-To zabawne to bo taki mały diabełek.-zaśmiała się moja przyjaciółka a ja na nią spojrzałam zdziwiona.-Żartuję...-zaśmiała się i mnie przytuliła.Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę o planach odnośnie mojego głosu a później przyszedł po nas Chris więc pożegnałyśmy się ładnie z Parry i wróciłyśmy do Wayne'a.Z nim również się pożegnałyśmy a później całą trójka wyszliśmy przed budynek gdzie czekał już na nas samochód.Przez całą drogę śmieliśmy się z tego jak RiRi zachowała się podczas wyczytywania wygranej osoby i z reakcji Lil'a.Gdy znaleźliśmy się przed domem piosenkarki przybiłam naszą specyficzną piątkę z Chrisem a później na boso wyszłam z auta.RiRi namiętnym buziakiem pożegnała swojego chłopaka i wyszła za mną.Z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do domu i od razu skierowałyśmy się do kuchni.-Pizza??-spojrzała na mnie przyjaciółka sięgając po telefon do swojej torebki.
-Margherita z podwójnym serem.-wyszczerzyłam się i wstałam z krzesła.-Ja idę się ogarnąć.-powiedziałam i za chwilę pobiegłam do swojego pokoju.Nie byłam jeszcze w ogólne rozpakowana więc sięgnęłam do walizki dziękując przyjaciółce że na samej górze leżała moja piżama.Szybko pobiegłam do łazienki i gdy stanęłam w drzwiach od razu oniemiałam.-Wow...-weszłam nie pewnie rozglądając się po pomieszczeniu.Po chwili na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.Napuściłam ciepłej wody do wanny a później ściągając szybko sukienkę weszłam do wody.Była taka przyjemna i odprężająca.Zamknęłam oczy i starałam się odprężyć.Po kąpieli szybko się wytarłam i ubrałam a później założyłam piżamę i papcie a później zeszłam na dół.Zbiegłam do salonu gdzie siedziała już RiRi w piżamie i przełączała kolejne kanały.Usiadłam obok przyjaciółki i podciągnęłam kolana pod brodę obejmując nogi rękoma.
-Jak się podoba łazienka??-spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.
-Brak słów.Jest wspaniała.-powiedziałam przytulając ją mocno.-Dziękuję.
-Nie ma za co.-powiedziała i czule odwzajemniła uścisk.Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Ja otworzę.-wstałam gwałtownie i po chwili mnie nie było.Otworzyłam drzwi i zamiast dostawcy pizzy zobaczyłam Gomez.-Czego?-powiedziałam oschle.
-Justin ze mną zerwał.-powiedziała bez uczuć.-Powiedziałaś mu??
-Nie.Nic nie powiedziałam.A po za tym czemu do mnie przychodzisz??
-Chciałam żebyś wiedziała...Przepraszam za to jak się zachowywałam.Masz rację byłam zazdrosna ponieważ Justin mnie zauroczył.Strasznie mi się podobał jednak po jakimś tygodniu zauroczenie wygasło.Przepraszam.
-Weź się wypchaj.-powiedziała moja przyjaciółka która stała za mną.Selena spojrzała na nią za później na mnie ja jednak pokręciłam przecząco głową i zamknęłam drzwi a później rzuciłam się w objęcia przyjaciółki i rozpłakałam.Nawet sama nie wiem czemu.Było mi tak smutno.RiRi głaskała mnie po głowie i nic nie mówiła.Tego potrzebowałam...Wypłakać się.Dać upust emocją i czuciom.Po jakiejś chwili znów zadzwonił dzwonek RiRi odsunęła się leciutko ode mnie i spojrzała czule.-Idź, usiądź w salonie...Ja otworzę.-powiedziała i się blado uśmiechnęła a ja przytaknęłam i podreptałam na sofę.RiRi po chwili dołączyła do mnie z pizzą.-Zjesz coś, prawda??-spojrzała na mnie niepewnie biorąc do ręki kawałek posiłku.Ja jednak byłam tak zajęta analizowaniem słów Seleny że w ogóle jej nie słyszałam.-Ka!
-Eh...Co??-spojrzałam na nią dość nieobecnym wzrokiem.
-Pytałam czy zjesz??
-Wiesz jakoś nie mam ochoty...-powiedziałam opierając brodę o nogi które obejmowałam rękoma.
-Co dzisiaj jadłaś??Hmm??Wiesz nawet nie odpowiadaj,ja ci powiem.Nic.-powiedziała zła.
-Nie prawda!
-Tak??To słucham...
-Lody.-mruknęłam spoglądając na przyjaciółkę.
-Dobrze wiesz że to się nie liczy.Zjedz proszę...-powiedziała spoglądając smutno.Ja jednak nic poruszyłam się,siedziałam i wpatrywałam się dziewczynę.Rihanna dała mi już spokój i nie męczyła tematu,włączyłyśmy jakąś komedię z Adamem Sandlerem i śmiałyśmy się przez cały film podczas którego jednak zjadłam dwa kawałki pizzy.Film był naprawdę wciągający i udało mi się nie myśleć o zmartwieniach.
Rano obudziły mnie promyki słońca wpadające do mojego pokoju.Ostrożnie otwierałam oczy aby przyzwyczaić je do jasności.Przeciągnęłam się i przewróciłam na drugi bok z myślą zaśnięcia ale natknęłam się na kartkę papieru leżącą obok mnie.
-Musiałam jechać do studia załatwić parę spraw a nie chciałam cię budzić bo późno wczoraj zasnęłyśmy.Wrócę około 17.00 więc nie czekaj z obiadem a kolację ja zrobię.Przepraszam cię jeszcze raz. Kocham...RiRi.-przeczytałam na głos i wzruszyłam ramionami od nowa kładąc się z powrotem.Czekaj...Czekaj...W moim umyśle zaczęły kłębić się różne informacje.Gala,piosenka,scena z wyobraźni,Gomez,pizza,film...Wszystko sprowadzało się do jednego pytania:która musi być godzina??Wstałam a raczej zwlekłam się z łóżka i podeszłam do stolika na którym leżał mój telefon.Na ekranie pokazało mi się chyba z 8 nieodebranych połączeń od Biebera i 5 od Miłosza.12.48.Postanowiłam zejść do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia.Lodówka piosenkarki była ogromna i pełna jedzenia,napojów,warzyw i owoców.Bez namysłu zdecydowałam się na to ostatnie i przygotowałam sobie sałatkę a później z miską pełną owoców usiadłam na sofie wybierając numer mojego brata.
-Nareszcie!Dzwoniłem do ciebie 5 razy a ty nic!Zwariowałaś?!Gdyby nie ta gala bym się zamartwił jeszcze bardziej! -Miłosz odebrał po pierwszym sygnale.
-Ciebie również miło słyszeć.-uśmiechnęłam się sama do siebie zjadając kolejną cząstkę pokrojonych owoców.
-Ej...Możesz wejść na skype??-zapytał mój brat i słyszałam że ma łagodniejszy ton głosu.
-Już idę.-powiedziałam i się rozłączyłam.Z telefonem w ręku i miskom z owocami pobiegłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku i postawiłam laptopa przed sobą cały czas jedząc swoje śniadanie albo o tej poże można by było nazwać do obiadem.
-Ślicznie wyglądasz z tymi cieniami pod oczami.-zaśmiał się mój brat a ja posłałam mu zabujcze spojrzenie.-No co??
-Nie ważne...Jak ci się podobała gala??-wyszczerzyłam się patrząc na mojego braciszka.
-Wiem co masz na myśli...I tak,ślicznie wyglądałaś.-wytknął mi język a ja udałam oburzoną.Po chwili oboje zaczęliśmy się śmiać.Rozmawiałam z Miłoszem o całej akcji z Bieberem,o mojej głupiej wyobraźni i o tym że poznałam Wayne'a.Miłosz cały czas wtrącał jakieś komentarze jednak ja sobie nic z tego nie robiłam i gadałam jak nakręcona katarynka.Później pokazałam mojemu bratu cały pokój i łazienkę,resztę domu opisałam słownie ponieważ nie chciało mi się paradować z laptopem po całym budynku.
-Karli!-wykrzyknęła w pewnym momencie Holly która pojawiła się jakby znikąd.Moja koleżanka usiadła na kolanach mojego brata i położyła mu rękę na karku.
-Hej?-spojrzałam na nich z uśmiechem.-Ja o czymś nie wiem...-stwierdziłam cały czas na nich patrząc a Hol schowała się w ramieniu mojego brata.-Gadać jak na spowiedzi!
-Umawiamy się.-powiedział dumnie mój brat.
-Oooo...Śłodko.-powiedziałam głosikiem małej dziewczynki a później całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem.-Dobra dzieciaki...Ja idę popływać w ogromnym basenie RiRi.-uśmiechnęłam się szeroko a oni spojrzeli na mnie wielkimi oczami.
-Ma wielki basen?!-spojrzał na mnie Miłosz.
-Noooo...-uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
-Zazdrooooszczę...-powiedzieli równocześnie z grymasem na twarzach.-Pozdrów Ri.-dodał mój brat ruszając zabawnie brwiami.
-Miłosz?!-zdenerwowała się Hol i walnęła chłopaka lekko w głowę a ja zachichotałam.
-Tylko grzecznie mi tam.Papa zakochańce.-posłałam im buziaka i się rozłączyłam.Miskę i telefon postawiłam na stoliku a sama ze strojem w ręku udałam się do łazienki.Tam szybko się przebrałam i związałam włosy w kitkę a potem wróciłam do pokoju.Wzięłam telefon i miskę a później powędrowałam do kuchni i do zmywarki wstawiłam naczynie a później udałam się do salonu i wyszłam na taras.Telefon położyłam na jednym z leżaków a później powolutku weszłam do wody która była ciepła jednak w spotkani z moim rozgrzanym ciałem byłą chłodna.Po króciutkiej chwili jednak już się do niej przyzwyczaiłam i zaczęłam pływać wzdłuż basenu.Opłynęłam kilka razy basen a później odwróciłam się na plecy i zobaczyłam Lil'a stojącego nad basenem i mi się przyglądającego.
-Ładne ciało.-uśmiechnął się łobuzersko.
-A wiesz że nie powinno się podglądać??To nie ładne.Oj panie Wayne najpierw pan podsłuchuje a później jeszcze podgląda.Jest pan niegrzeczny....-oparłam się rękoma o brzeg basenu i położyłam na nich brodę.Chłopak podszedł do mnie i ukucnął.
-Ah...Ja nawet nie chcę być grzeczny.-uśmiechnął się łobuzersko i wstał.Dopiero wtedy tan naprawdę zauważyłam jak jest ubrany.Wyglądał niczego sobie.-Wyskakujesz z wody czy mam cię stamtąd wyciągnąć,hm??RiRi kazała załatwić ci rozrywkę więc jestem.-uśmiechnął się szeroko.-Chris wspominał że grasz na konsoli...-mówił to a ja podciągnęłam się na rękach aby wyjść z wody.
-Gram...-powiedziałam oschle i ominęłam go.Byłam trochę wkurzona że przerywa mi moją chwilę rozkoszy i bezczelnie każe wychodzić z basenu.Wchodząc do domu czułam na sobie jego wzrok.-Czy z łaski swojej mógłbyś nie pożerać mnie wzrokiem??-spojrzałam na niego przelotnie a później pobiegłam na górę aby się przebrać.Wyciągnęłam pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam do łazienki się przebrać.Gdy zbiegałam po schodach zorientowałam się że bluzka nie zakrywa mi nawet pępka...Ale olałam to.W końcu mamy lato.
-To co, gramy??-usiadłam na łóżku i sięgnęłam po dżojstik.
-Yyy...-spojrzał na mnie chłopak siedzący obok.
-Lil...Telewizor jest przed tobą.-upomniałam go a Wayne się zaśmiał i sięgnął po drugi dżojstik.Graliśmy przez jakąś godzinę aż chłopak musiał wracać ponieważ był umówiony na jakieś spotkanie w sprawie piosenki.Odprowadziłam go do drzwi i na pożegnanie posłałam mu ładny uśmiech a później zamknęłam drzwi z ulgą.-Nareszcie..-mruknęłam idąc w stronę salonu.Miałam już powoli dość jego towarzystwa ponieważ strasznie się narzucał i był troszkę męczący.Nie to co Justin...Ugh...I znów wszystkie moje myśli sprowadzając się do niego.Nie zdążyłam jednak dobrze usiąść a po chwili znów usłyszałam dzwonek do drzwi.-Czego zapomniałeś??-otworzyłam drzwi ale się pomyliłam.-Aa...Sorki...Myślałam...Myślałam że to Wayne.-jąkałam się ponieważ obecność Justina mnie trochę zdziwiła.
-Hej...-powiedział smutny a ja mu się dokładnie przyjrzałam.Nie wiedziałam co powiedzieć.W mojej głowie automatycznie zebrało się tysiące myśli i pytań.-Zerwałem z Gomez.-spuścił wzrok wkładając ręce do kieszeni.
-Wiem.-powiedziałam pewnie.
-Skont??-automatycznie podniusł na mnie zdziwony wzrok.
-Była tu u mnie wczoraj...Przepraszała.Ale ja miałam to gdzieś...-powiedziała przełykając ślinę.-Wejdziesz?-ustąpiłam w drzwiach i sama nie wiem czemu to zrobiłam.Działałam pod impulsem ale może to i dobrze...Chłopak spojrzał na mnie lekko zdziwiony ale wszedł.Poszliśmy do mnie do pokoju,oboje usiedliśmy na łóżku i siedzieliśmy w ciszy.Co chwila chłopak na mnie zerkał jakby chciał coś powiedzieć jednak w ostatnim momencie się rozmyślił.
-Karli...Proszę wybacz mi.Gomez to był największy błąd jaki mogłem popełnić.Nie kocham jej i nic do niej nie czuję...To nadęta,sztuczna,pusta laska.Nie chciałem cię stracić i nadal tego nie chcę.Nie śpię już od kilku nocy myśląc jak mógłbym odbudować nasze relacje...Błagam pogódźmy się.Gdy oglądałem twój filmik na youtube płakałem.Przyznaję,że się popłakałem.Wiedziałam że te słowa kierujesz do mnie...-spojrzał na mnie błagalnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami które były zaszklone.Tęskniłam za nim...Kogo tu oszukiwać??Zakochałam się w nim po uszy i strasznie mi go brakowało.Jego dotyku,zapachu,uśmiechu...Udawałam że wszystko jest na miejscu jednak nic tak naprawdę nie było!Jego nie było!Wylałam tony łez nocami gdy go przy mnie nie było.Może niektórzy pomyślą że szybko uległam jednak taka jest miłość...Wybaczamy komuś kto tak bardzo nas zranił bo wiemy że bardziej rani nas to że tej osoby nie ma przy nas....Rzuciłam się chłopakowi na szyję przewracając go na plecy.
-Tęskniłam za tobą, Justin...-szepnęłam mu do ucha przytulając się do jego szyi.JB objął mnie mocno w talii i przytulił do siebie.Ody odsunęłam się od niego leciutko żeby zobaczyć jaką ma minę widziałam że po jego policzkach spłynęły łzy.-Nie płacz...Proszę.-szepnęłam wycierając kciukiem jego policzek.Chłopak się blado uśmiechnął a później ze mną na kolanach podniusł się do pozycji siedzącej.
-Boję się że znów coś zrobię i się wszystko spieprzy...Nie chcę cię stracić...-szepnął smutny i przybity patrząc w podłogę.
-Justin spójrz na mnie.-powiedziałam jednak chłopak ani drgnął.-Justin.-podniosłam jego podbródek tak że po chwili nasze spojrzenia się spotkały.-Oboje będziemy się starać odbudować zaufanie i relacje...Nie mówię że będzie to proste jednak musimy spróbować.-patrzyłam głęboko w jego oczy które momentalnie rozbłysły.
-Tęskniłem...-przytulił mnie do siebie mocno.
-Ja za tobą też...-wyszeptałam i pocałowałam go w policzek.
-Ka!Już jestem!-usłyszeliśmy z dołu głos mojej przyjaciółki.
-Siema młoda!-po chwili dołączył się także głos Chirsa.
-Teraz to mam przechlapane...-mruknął Justina ja zachichotałam schodząc z jego kolan.
-Chodź.-wyciągnęłam do niego dłoń i uśmiechnęłam się na zachętę.Bieber wstał z grymasem na twarzy i złapał moją dłoń.
-Dziękuję.-szepnął gdy wychodziliśmy z pokoju a ja delikatnie się uśmiechnęłam.
-Ri,Chris...-uśmiechnęłam się do przyjaciół siedzących w salonie.Którzy spojrzeli na mnie i się szeroko uśmiechnęli.
-Pogodziliście się??-spojrzała z nadzieją moja przyjaciółka.
-Tak.
-Świetnie!Martwiłam się już o ciebie...-powiedziała i szybko wstała mnie przytulając.Odwzajemniłam uścisk spoglądając pytająco na Chrisa a ten uśmiechnął się dając mi tym samym do zrozumiana że on też podziela zdanie swojej dziewczyny.Przez całe popołudnie siedzieliśmy w czwórkę i oglądaliśmy jakieś filmy.RiRi siedziała obok Chrisa opierając głowę o jego ramie a nogi miała położone na stoliku.Ja siedziałam obok niej jednak nogi miałam położone na kolanach Justina a głowę opartą o jego ramie,chłopak obejmował mnie czule i głaskał kciukiem moją dłoń która była spleciona z jego dłonią.Wreszcie czułam się szczęśliwa...Tak bardzo mi go brakowało,tak bardzo za nim tęskniłam.Nie chciałam go już stracić i wiedziałam że będziemy musieli nad tym oboje popracować.Będziemy musieli się starać.Razem.
__________________________________________________________________
Musiałam ich pogodzić...Po prostu musiałam. :) Podoba mi się przebieg takich wydarzeń.A jakie mam pomysły na ciąg dalszy...Mmmmm ^^ Powiem tyle że będzie ciekawie :D
Mam nadzieję że się spodoba ;) Jak zwykle proszę Was o koma z swoją opinią.
Miałam miłą niespodziankę ponieważ pod poprzednim było 6 komentarzy :D Dziękuję :*
Jutro już wracam do tego chorego budynku zwanego szkołą -.- Ugh...Nawet nie wiecie jak bardzo mi się nie chce ponieważ ostatnio mam jeszcze jakiegoś wielkiego dołka i nie potrafię się z niego wydostać :(
No cóż...
Mam nadzieję że Wy macie lepsze samopoczucie :* Miłego dnia! :)
-Patryś
poniedziałek, 18 marca 2013
Rozdzał 33 "-Nie dam rady.Wychodzę."
-No chodź.-RiRi ciągnęła mnie za rękę ponieważ nie chciałam wyjść do pozowania do zdjęć.
-Ri.Ja tam nie wyjdę.-powiedziałam stanowczo.
-Mała chodź bo cię tak wyniosę siłą.-zaśmiał się Chris.
-Ugh...Idealnie do siebie pasujecie.Naprawdę.-poszłam za Rihanną z grymasem twarzy i po chwili znalazłyśmy się przed fotografami.
-Uśmiechaj się.-szepnęła mi na ucho zostawiając mnie samą.Byłam przestraszona ale muszę przyznać że czułam się dobrze.Wyglądałam też niczego sobie.Jednak moja przyjaciółka i jej chłopak lepiej wiedzieli co robić.Pozowałam tak do zdjęć gdy nagle zobaczyłam ich.Uśmiechali się do siebie i czule obejmowali.Oniemiałam i nie mogłam się ruszyć.W mojej głowie nagle zapanował chaos i nie mogłam zapanować nad swoim ciałem.Moje serce zaczęło szybciej bić.-Ka.Chodź ze mną.-Chris pociągnął mnie za rękę w stronę Rihanny i we trójkę schowaliśmy się za kulisami.
-Spokojnie.Oddychaj.-RiRi trzymała mnie za ramiona i czule patrzyła.Miałam łzy w oczach i starałam się je zatrzymać.Udawało mi się.
-Ja nie mogę tu być.To nie jest moje miejsce...Ja nie dam rady.-mówiłam nerwowo.
-Ka.Nie możesz teraz wyjść.-powiedziała moja przyjaciółka.-Chodźcie.Idziemy już usiąść.-objęła mnie ramieniem i poszłyśmy na ogromną salę.Szłam obok przyjaciółki ale myślami byłam całkowicie gdzie indziej.Cały czas miałam obraz jak ona się do niego przytulała.Jak on na nią patrzył.Siedziałam pomiędzy Rihanną a jak na razie pustym miejscem.Piosenkarka patrzyła na mnie czule i niepewnie.
-Nie patrz tak na mnie...-szepnęłam a ona to olała.Posłałam proszące spojrzenie Chrisowi który wiedział o co mi chodzi i zagadał do RiRi aby zając ją rozmową.Byłam mu wdzięczna bo po chwili dziewczyna była tak zajęta konwersacją że nie zwracała na mnie uwagi.
-Mogę się dosiąść??-jakiś męski głos zapytał a ja podniosłam wzrok i ujrzałam Lil Wayna.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Jestem Lil.
-A ja Karolina.-uścisnęłam jego dłoń którą do mnie wyciągał.
-Wiem,wiem.Jesteś dziewczyną Biebera.
-Byłą.-spuściłam wzrok patrząc na swoje buty.
-Jego strata...Z twoją urodą możesz mieć każdego.-powiedział uśmiechając się szeroko.-Tak wgl to ile masz lat??
-16.Ty?
-Jestem o 3 lata starszy.-uśmiechnął się dumnie.
-Siemka Lil.-przywitała się moja przyjaciółka która wyrwała się z konwersacji.
-Witaj Ri.-posłał jej uśmiech a później przywitał się z Chrisem.-Co u was??
-Dobrze...-Chris spojrzał na RiRi.-Bardzo dobrze.-uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Hej.Mogę wam zrobić fotkę??-zapytałam z uśmiechem i wyciągnęłam swój telefon.Para ustawiła się ładnie a ja cyknęłam zdjęcie. -Teraz sprzedam je tabloidom i będę bogata.-zaśmiałam się siadając na swoje miejsce.
-Hah...Dobre poczucie humoru.-zaśmiał się Lil a ja posłałam mu jedno z tych uroczych spojrzeń.RiRi i Chris jednak nie zwracali na nas wgl uwagi ponieważ byli zajęci typowaniem kto wygra w poszczególnych kategoriach.Przez następnych parę minut rozmawialiśmy o tym że Wayne widział mój filmik na youtube.Podobało mu się to jak śpiewam i powiedział że on też jedzie z nami po jutrze do studia.
-Możesz do niej nie zarywać??-nagle usłyszałam znajomy głos więc podniosłam wzrok i zobaczyłam Biebera.Stał sam, z rękoma w kieszeniach.
-Bo co??-Lil się trochę wkurzył,wstał gwałtownie z fotela i stanął przed moim byłym.-Bo co mi zrobisz Bieber,hm??
-Chłopacy proszę was...-próbowałam odciągnąć Lil'a od JB ale niestety nie udało mi się.Stali naprzeciwko siebie wpatrując sobie w oczy.Było to dość nie bezpieczne szczególnie że wiedziałam jaki jest Lil.Był strasznie wkurzony.-Opanujcie się.Jesteśmy na gali.Nie możecie wskrzeszać bójek.-stanęłam pomiędzy nimi.-I Justin...Ja już nie jestem twoja więc mogę flirtować z kim chcę.To nie twój interes.-spojrzałam na chłopaka który cały czas ze złością patrzył na Wayne.Słysząc ostatnie słowa przeniósł wzrok na mnie.Był pełny bólu i rozpaczy.Gdy na mnie spojrzał w moim brzuchu obudziło się pełno motyli a w sercu czułam okropny ból.Ból że osoba na której tak bardzo mi zależy,cierpi.Jednak nie potrafiłam mu wybaczyć.Było za wcześnie a fakt że przyprowadził tutaj Gomez nie poprawiał mojego samopoczucia.Stanęłam na przeciwko Biebera i patrzyłam się na niego załzawionymi oczami.
-Lil zabierz ją na chwilę.-powiedziała moja przyjaciółka a Wayne delikatnie złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą.Nie wiem gdzie szliśmy i szczególnie mnie to nie interesowało.Chciałam być w tamtej chwili jak najdalej od mojego byłego.Idąc za Lil'em spojrzałam do tyłu i widziałam jak Chris i RiRi mówią coś do Justina a ten patrzy na nich nieobecnym wzrokiem.
-Gdzie idziemy??-zapytałam gdy udało mi się odnaleźć w sobie głos.
-Ty idziesz do łazienki, a ja poczekam na ciebie przed nią.-powiedział machinalnie.Był cały czas wkurzony,sama nie wiem czemu.Gdy znaleźliśmy się przed wejściem do łazienki Lil spojrzał na swój telefon.-Za 15 minut zaczyna się gala.
-Wystarczy mi tylko chwila.-powiedziałam i weszłam do pomieszczenia.Stanęłam przed lustrem i sprawdziłam czy mój make up jest na miejscu a później umyłam ręce.
-Proszę,proszę.Kogo my tu mamy...-powiedziała Gomez która akurat wchodziła.Olałam ją i udałam że jej tu nie ma.-Wygrałam.Justin woli mnie.A najśmieszniejsze jest to że ja nic do niego nie czuję.To szczeniak.-powiedziała poprawiając włosy.
-To po co go ranisz,co??Sprawia ci to przyjemność??-spojrzałam na nią wkurzona.
-Mam gdzieś co czuje Bieber...Potrzebny mi był dla sławy.Po prostu dla szumu.A to że ty przy tym cierpisz sprawia mi tylko większą satysfakcję.-uśmiechnęła się złośliwie.
-Jesteś normalna czy tylko nie masz uczuć??Hmm...Czekaj,czekaj.Byłaś po prostu zazdrosna że moim chłopakiem był najbardziej pożądany chłopak na świecie.-uśmiechnęłam się zwycięsko a ona nic nie powiedziała.-Żałosne...-mruknęłam i przeszłam obok niej wychodząc z łazienki.
-Powiesz to Justinowi??-Lil spojrzał na mnie poważnie od razu gdy wyszłam.
-Niee...I tak by mi nie uwierzył.-powiedziałam i go wyminęłam idąc w stronę sali.-Hej,nie wolno podsłuchiwać!-zaśmiałam się odwracając napięcie tak że prawie na siebie wpadliśmy i bym się przewróciła jednak Lil zdążył mnie złapać i przyciągnąć do siebie.Chłopak uśmiechnął się cwaniacko a ja spuściłam zawstydzona wzrok.
-Ładne rumieńce.-zaśmiał się gdy biliśmy już na sali.Zawstydziłam się jeszcze bardziej i modliłam żeby zaczerwienienia zniknęły jak najszybciej.Usiedliśmy na swoich miejscach i zdziwiłam się że Browna i Rihanny nie było.Spojrzałam pytająco na Wayne ale ten wzruszył ramionami.
-Pięknie...-mruknęłam i wyciągnęłam telefon.Napisałam do przyjaciółki gdzie się podziewa a ta odpisała że zapomniała mi powiedzieć że wręcza pierwszą nagrodę więc z Chrisem poszła się przygotować.Wytłumaczyłam wszystko Lil'owi a ten się uśmiechnął.-Co??
-Wiesz że pierwsza nagroda jest za ulubionego artystę pop/rock??-spojrzał na mnie z uśmiechem.
-I ??
-Wyobrażasz sobie minę Ri jak wyczyta Biebera??-zaśmiał się a ja wyobraziłam sobie całą sytuację i niezadowoloną minę piosenkarki.
-Ale będą jaja...-zaśmiałam się patrząc na Lil'a.
-Masz śliczny uśmiech...-powiedział szarmancko a ja znów się zawstydziłam.
-Dziękuję.-spuściłam wzrok a po chwili światła wygasły.
-Zaczyna się...-powiedział z uśmiechem raper.Całą galę prowadziła Taylor Swift.Wyglądała naprawdę uroczo. Powitała wszystkich i zapowiedziała Rihannę i Justina Timberlake którzy mieli wyczytać pierwszą nagrodę.Moja przyjaciółka wyszła z uśmiechem na scenę i podeszła do mikrofonu.Przeczytała na zmienię z Justinem nominowanych.RiRi wypadł Bieber a ta z grymasem wymówiła jego imię i nazwisko.Razem z Lil'em zaśmieliśmy się ponieważ wyglądało to zabawnie.
-A ulubionym artystą pop/rock jest...-zaczął Justin a RiRi otworzyła kopertę.
-Zajebiście...-przeczytała a ja z Wayne'm wybuchnęliśmy śmiechem.-Justin Bieber.-powiedziała znudzona co nas jeszcze bardziej rozśmieszyło.Nie mogliśmy się przestać śmiać a Bieber przeszedł obok nas aby wejść na scenę i spojrzał smutno jednak my nic sobie z tego nie zrobiliśmy i dalej się śmieliśmy.RiRi dosłownie wcisnęła statuetkę w ręce chłopaka i nawet na niego nie spojrzała po prostu się odwróciła z rękoma podniesionymi na znak jakby nie chciała żeby ktoś ją dotknął i posła za kulisy.
-Hahaha...Ona jest świetna.-śmiał się Lil.Ja nie mogłam nic powiedzieć ponieważ napad mojego śmiechu mi na to nie pozwolił.Następnie był występ Jessie J a później śpiewała Taylor.Później wręczono nagrodę najlepszej raperce którą była Nicki Minaj i znów były dwa występy których nawet nie słuchałam bo była to Gomez a później Alicia Keys.-Ja zmykam się przygotować.-powiedział Lil wstając z swojego miejsca.Była połowa piosenki Keys.
-Co??Czemu??-spojrzałam na niego troszkę smutna.Świetnie bawiłam się w jego towarzystwie dlatego szkoda mi było że nawet przez tą jedną nominację nie będzie mnie rozśmieszać.
-Wręczam z Avril Lavigne nagrodę za artystę roku.-powiedział szeroko uśmiechnięty a później nachylił się nade mną.-Bieber jest nominowany.Jak wybuchnę śmiechem to będzie twoja wina.-cmoknął mnie w policzek a po chwili już go nie było.Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam Biebera jak pisze coś na swoim telefonie co chwila na mnie zerkając.Poczułam jak moja torebka wibruje więc wyjęła dyskretnie telefon i zobaczyłam kto coś ode mnie chce.Jak się okazało był to ems od JB.Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać w myślach: "Wiesz jak ciężko mi patrzeć jak ten Wayn'e może siedzieć obok ciebie,jak go obdarzasz swoim uśmiechem i spojrzeniem.Czy wiesz jak ciężko mi na to patrzeć??Nie mogę sobie wybaczyć jaki wielki błąd popełniłem.Po przeczytaniu zwycięzcy tej kategorii będę czekał przed wejściem do łazienek.Proszę poświęć mi chociaż jedną rozmowę.". Spojrzałam na chłopaka który ciągle się mi przyglądał.Moja twarz nie wyjawiała żadnych emocji,pomimo tego w mojej głowie toczyła się wojna: iść czy nie iść??. Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić.
-Wygrywa...-Avril zaczęła a Lil zaczął się śmiać.Wiedziałam wtedy że wygrał Bieber.-Bieber.-powiedział mój kolega a ja uśmiechnęłam się pod nosem jednak tym razem nie było już mi tak bardzo do śmiechu.Obróciłam się w stronę Justina i zobaczyłam jak Gomez całuje go w usta.Moje oczy automatycznie się zaszkliły więc się odwróciłam.Wszyscy klaskali na stojąco a ja,RiRi i Chris siedzieliśmy,oni znudzeni a ja smutna.Lil cały czas się śmiał jak głupi a Avril na niego patrzyła jak na skończonego debila.Justin przeszedł obok mnie spoglądając wyczekująco jednak ja się nie ruszyłam.Patrzyłam nieobecnie na swoje splecione ręce położone na nogach,nic chciałam spotkać jego spojrzenia.Wayn'e gdy Justin wszedł na scenę automatycznie przestał się śmieć i spoważniał.Chłopacy popatrzyli na siebie ze złością w oczach a później Justin podszedł do mikrofonu i zaczął dziękować wszystkim jego fanom i rodzinie.Gdy już skończył przemowę spojrzał na mnie znacząco a później odwrócił się i zszedł za kulisy.Wszyscy zaczęli rozmawiać a ja rozejrzałam się po sali i wymknęłam bocznymi drzwiami.Szłam korytarzem i tak naprawdę nie wiedziałam gdzie jestem,zgubiłam się.Jeszcze tego mi brakowało.
-Kenny!-zobaczyłam na moje szczęście ochroniarza Biebera.Ten na dźwięk swojego imienia automatycznie się odwrócił.
-Karo!!-wyszczerzył się szeroko i okręcił mnie podnosząc do góry.Gdy mnie odstawił spojrzał cały czas się uśmiechając.-Jak ja cię już dawno nie widziałem...-powiedział znów mnie przytulając.
-Tak...Masz racje.-uśmiechnęłam się blado.-Słuchaj.Musze zobaczyć się z Justinem ale zgubiłam się.
-Tak,wiem że mieliście się zobaczyć.On czeka przed wejściem do łazienki.
-No właśnie...Zgubiłam się.-powiedziałam uśmiechając się głupio.
-Poczekaj w garderobie a ja pójdę po młodego.-powiedział otwierając zamek a później wpuszczając mnie do środka.Usiadłam pewnie na sofie i napisałam RiRi gdzie jestem.Wiedziałam że będzie się martwić.Poprosiłam ją aby nic nie mówiła Lil'owi.Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Bieber,zamknął szybko drzwi za sobą i stanął przede mną.
-Więc ??-spojrzałam na niego wyczekująco podnosząc się.
-Tęsknię.-przysunął się jeszcze bliżej,tak że prawie stykaliśmy się brzuchami.
-Masz Selenę...Powinieneś być zadowolony.-zmrużyłam oczy krzyżując ręce na piersiach.
-Ale ja nie chcę jej...Chcę ciebie!-podniósł głos.
-Sam powiedziałeś że coś do niej czujesz...
-Bo tak było..Ale to coś wygasło.-powiedział wzruszając ramionami.
-Taaa...Po tym waszym pocałunku było widać.-powiedziałam oschle spoglądając w ziemię.
-To ona mnie pocałowała!Karli!Ja nawet z nią nie jestem!-krzyknął zrezygnowany opadając na sofę.Schował twarz w ręce oparte na kolanach.-To Scooter kazał mi z nią pozować i tutaj przyjechać.Mówił że to będzie dobre dla mojej kariery...Ale jak na razie tylko mi to szkodzi.-uniósł wzrok żeby na mnie spojrzeć.-Czuję się jak skończony dupek.Patrzę na ciebie jak wygłupiasz się z Wayne'm i zaklinam się w myślach że to nie jestem ja.Że to nie ja powoduję twój uśmiech,ten błysk w oku...
-Dość.Zrobiłam błąd tu przychodząc.-odwróciłam się w stronę drzwi i gdy złapałam za klamkę Justin gwałtownie mnnie odwrócił i wpijając się w moje usta przycisnął mnie do drzwi.Obiema rękoma złapał mnie w talii przyciągając do siebie.Jego usta były takie znane.W ogóle się nie zmienił,całował z taką samą pasją i uczuciem.Poddałam się...Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam mu ręce we włosy.Tak bardzo mi go brakowało.Jednak mój umysł musiał wszystko spieprzyć.Po chwili przypomniało mi się jak Selena pocałowała Justina,jak ten mówił że coś do niej czuje...Odepchnęłam go od siebie.Spojrzałam wypranym z uczuć wzrokiem na chłopaka który stał zszokowany.-Tak...To był błąd.-otworzyłam szybko drzwi i pobiegłam przed siebie.Biegnąc znów skręciłam w jakiś korytarz i się zgubiłam.-Cholera..-zaklęłam zwalniając.
-Hej!-usłyszałam za sobą jakiś kobiecy głos,z ulgą że to nie Bieber odwróciłam się i zobaczyłam Avril Lavigne.Zatrzymałam się i po chwili znalazła się obok mnie.-Ty jesteś Karolina Lisowska??
-Tak..-spojrzałam pytająco.
-Chciałam pogratulować wielkiego talentu.Widziałam twój filmik.-uśmiechnęła się uroczo.
-Ah...Dzięki.-powiedziałam troszkę zmieszana.
-A tak wgl czemu nie na sali??
-Em...Poszłam do łazienki a później zabłądziłam.-powiedziałam uśmiechając się nieśmiało.
-Aaa....To chodź ze mną.-odwróciła się w stronę z której przyszła a ja podreptałam za nią.Po chwili znalazłyśmy się już na odpowiednich miejscach.
-Jak było?-szepnęła mi na ucho RiRi a po moim wyrazie twarzy widziała że byłam smutna.-Pogadamy o tym później??-spojrzała na mnie pytając a ja przytaknęłam głową.Resztę gali nie odzywałam się w ogóle.Nie miałam na to ani siły ani chęci.Właśnie Swift wyszła aby zapowiedzieć ostatni występ.
-A teraz na scenie powitajmy...Mojego dobrego przyjaciela i chłopaka który zgarnął dzisiaj kilka statuetek...Justina Biebera!-krzyknęła z uśmiechem a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.Justin wyszedł na scenę z gitarą w ręku i usiadł na krześle które stało na środku.
-Tą piosenkę chcę dedykować komuś na kim bardzo mi zależy.Komuś kogo bardzo zraniłem.-mówiąc to patrzył cały czas na mnie i się w ogóle nie uśmiechał.Zaczął grać pierwsze nuty "Be Alright" dobrze znałam tą piosenkę.Była to jedna z moich ulubionych.Chłopak śpiewał cały czas patrząc w moją stronę jednak ja bałam się podnieść wzrok.Nie mogłam dłużej tego słuchać.
-Nie dam rady.Wychodzę.-powiedziałam w stronę Rihanny i Chirsa a później pobiegłam w stronę wyjścia.Justin widząc moją reakcję szybko odłożył gitarę i rzucił się biegiem za mną przepraszając wcześniej publiczność.Biegłam ile tylko sił miałam w nogach jednak szpilki mnie spowolniały.Udało mi się wybiec przed budynek a później się zatrzymałam.W którą stronę mam iść?Gdzie ja jestem?Przecież nie znam miasta...Jednak nic sobie z tego nie robiłam.Zaczęłam biec w stronę parku.Przebiegałam przez ulicę kiedy usłyszałam trąbienie i pisk opon,zobaczyłam światła a później ciemność.Nic nie czułam,nic nie widziałam ani nic nie czułam...Nie wiedziałam co się stało.Nie byłam świadoma....
____________________________________________________________________
U mnie Lil Wayne ma 19 lat :D
Ohhh jak bardzo mi się podoba *-* Nie wiem nawet czemu.Ogólnie wydaje mi się taki trochę nawet ciekawy.Wiem że końcówka jest trochę straszna i najciekawsza z całego rozdziału ;D Ale oczywiście nie myślcie że to koniec.Nie! Jeszcze trochę Was pomęczę moją fantazją :D Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;) Postaram się dodać jeszcze jeden jutro ale nic nie obiecuję ;) Proszę o komy które mnie motywują do pisania i podnoszą na duchu ;* Uwielbiam czytać Wasze komentarze! :D
-Patryś
-Ri.Ja tam nie wyjdę.-powiedziałam stanowczo.
-Mała chodź bo cię tak wyniosę siłą.-zaśmiał się Chris.
-Ugh...Idealnie do siebie pasujecie.Naprawdę.-poszłam za Rihanną z grymasem twarzy i po chwili znalazłyśmy się przed fotografami.
-Uśmiechaj się.-szepnęła mi na ucho zostawiając mnie samą.Byłam przestraszona ale muszę przyznać że czułam się dobrze.Wyglądałam też niczego sobie.Jednak moja przyjaciółka i jej chłopak lepiej wiedzieli co robić.Pozowałam tak do zdjęć gdy nagle zobaczyłam ich.Uśmiechali się do siebie i czule obejmowali.Oniemiałam i nie mogłam się ruszyć.W mojej głowie nagle zapanował chaos i nie mogłam zapanować nad swoim ciałem.Moje serce zaczęło szybciej bić.-Ka.Chodź ze mną.-Chris pociągnął mnie za rękę w stronę Rihanny i we trójkę schowaliśmy się za kulisami.
-Spokojnie.Oddychaj.-RiRi trzymała mnie za ramiona i czule patrzyła.Miałam łzy w oczach i starałam się je zatrzymać.Udawało mi się.
-Ja nie mogę tu być.To nie jest moje miejsce...Ja nie dam rady.-mówiłam nerwowo.
-Ka.Nie możesz teraz wyjść.-powiedziała moja przyjaciółka.-Chodźcie.Idziemy już usiąść.-objęła mnie ramieniem i poszłyśmy na ogromną salę.Szłam obok przyjaciółki ale myślami byłam całkowicie gdzie indziej.Cały czas miałam obraz jak ona się do niego przytulała.Jak on na nią patrzył.Siedziałam pomiędzy Rihanną a jak na razie pustym miejscem.Piosenkarka patrzyła na mnie czule i niepewnie.
-Nie patrz tak na mnie...-szepnęłam a ona to olała.Posłałam proszące spojrzenie Chrisowi który wiedział o co mi chodzi i zagadał do RiRi aby zając ją rozmową.Byłam mu wdzięczna bo po chwili dziewczyna była tak zajęta konwersacją że nie zwracała na mnie uwagi.
-Mogę się dosiąść??-jakiś męski głos zapytał a ja podniosłam wzrok i ujrzałam Lil Wayna.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się uroczo.
-Jestem Lil.
-A ja Karolina.-uścisnęłam jego dłoń którą do mnie wyciągał.
-Wiem,wiem.Jesteś dziewczyną Biebera.
-Byłą.-spuściłam wzrok patrząc na swoje buty.
-Jego strata...Z twoją urodą możesz mieć każdego.-powiedział uśmiechając się szeroko.-Tak wgl to ile masz lat??
-16.Ty?
-Jestem o 3 lata starszy.-uśmiechnął się dumnie.
-Siemka Lil.-przywitała się moja przyjaciółka która wyrwała się z konwersacji.
-Witaj Ri.-posłał jej uśmiech a później przywitał się z Chrisem.-Co u was??
-Dobrze...-Chris spojrzał na RiRi.-Bardzo dobrze.-uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Hej.Mogę wam zrobić fotkę??-zapytałam z uśmiechem i wyciągnęłam swój telefon.Para ustawiła się ładnie a ja cyknęłam zdjęcie. -Teraz sprzedam je tabloidom i będę bogata.-zaśmiałam się siadając na swoje miejsce.
-Hah...Dobre poczucie humoru.-zaśmiał się Lil a ja posłałam mu jedno z tych uroczych spojrzeń.RiRi i Chris jednak nie zwracali na nas wgl uwagi ponieważ byli zajęci typowaniem kto wygra w poszczególnych kategoriach.Przez następnych parę minut rozmawialiśmy o tym że Wayne widział mój filmik na youtube.Podobało mu się to jak śpiewam i powiedział że on też jedzie z nami po jutrze do studia.
-Możesz do niej nie zarywać??-nagle usłyszałam znajomy głos więc podniosłam wzrok i zobaczyłam Biebera.Stał sam, z rękoma w kieszeniach.
-Bo co??-Lil się trochę wkurzył,wstał gwałtownie z fotela i stanął przed moim byłym.-Bo co mi zrobisz Bieber,hm??
-Chłopacy proszę was...-próbowałam odciągnąć Lil'a od JB ale niestety nie udało mi się.Stali naprzeciwko siebie wpatrując sobie w oczy.Było to dość nie bezpieczne szczególnie że wiedziałam jaki jest Lil.Był strasznie wkurzony.-Opanujcie się.Jesteśmy na gali.Nie możecie wskrzeszać bójek.-stanęłam pomiędzy nimi.-I Justin...Ja już nie jestem twoja więc mogę flirtować z kim chcę.To nie twój interes.-spojrzałam na chłopaka który cały czas ze złością patrzył na Wayne.Słysząc ostatnie słowa przeniósł wzrok na mnie.Był pełny bólu i rozpaczy.Gdy na mnie spojrzał w moim brzuchu obudziło się pełno motyli a w sercu czułam okropny ból.Ból że osoba na której tak bardzo mi zależy,cierpi.Jednak nie potrafiłam mu wybaczyć.Było za wcześnie a fakt że przyprowadził tutaj Gomez nie poprawiał mojego samopoczucia.Stanęłam na przeciwko Biebera i patrzyłam się na niego załzawionymi oczami.
-Lil zabierz ją na chwilę.-powiedziała moja przyjaciółka a Wayne delikatnie złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą.Nie wiem gdzie szliśmy i szczególnie mnie to nie interesowało.Chciałam być w tamtej chwili jak najdalej od mojego byłego.Idąc za Lil'em spojrzałam do tyłu i widziałam jak Chris i RiRi mówią coś do Justina a ten patrzy na nich nieobecnym wzrokiem.
-Gdzie idziemy??-zapytałam gdy udało mi się odnaleźć w sobie głos.
-Ty idziesz do łazienki, a ja poczekam na ciebie przed nią.-powiedział machinalnie.Był cały czas wkurzony,sama nie wiem czemu.Gdy znaleźliśmy się przed wejściem do łazienki Lil spojrzał na swój telefon.-Za 15 minut zaczyna się gala.
-Wystarczy mi tylko chwila.-powiedziałam i weszłam do pomieszczenia.Stanęłam przed lustrem i sprawdziłam czy mój make up jest na miejscu a później umyłam ręce.
-Proszę,proszę.Kogo my tu mamy...-powiedziała Gomez która akurat wchodziła.Olałam ją i udałam że jej tu nie ma.-Wygrałam.Justin woli mnie.A najśmieszniejsze jest to że ja nic do niego nie czuję.To szczeniak.-powiedziała poprawiając włosy.
-To po co go ranisz,co??Sprawia ci to przyjemność??-spojrzałam na nią wkurzona.
-Mam gdzieś co czuje Bieber...Potrzebny mi był dla sławy.Po prostu dla szumu.A to że ty przy tym cierpisz sprawia mi tylko większą satysfakcję.-uśmiechnęła się złośliwie.
-Jesteś normalna czy tylko nie masz uczuć??Hmm...Czekaj,czekaj.Byłaś po prostu zazdrosna że moim chłopakiem był najbardziej pożądany chłopak na świecie.-uśmiechnęłam się zwycięsko a ona nic nie powiedziała.-Żałosne...-mruknęłam i przeszłam obok niej wychodząc z łazienki.
-Powiesz to Justinowi??-Lil spojrzał na mnie poważnie od razu gdy wyszłam.
-Niee...I tak by mi nie uwierzył.-powiedziałam i go wyminęłam idąc w stronę sali.-Hej,nie wolno podsłuchiwać!-zaśmiałam się odwracając napięcie tak że prawie na siebie wpadliśmy i bym się przewróciła jednak Lil zdążył mnie złapać i przyciągnąć do siebie.Chłopak uśmiechnął się cwaniacko a ja spuściłam zawstydzona wzrok.
-Ładne rumieńce.-zaśmiał się gdy biliśmy już na sali.Zawstydziłam się jeszcze bardziej i modliłam żeby zaczerwienienia zniknęły jak najszybciej.Usiedliśmy na swoich miejscach i zdziwiłam się że Browna i Rihanny nie było.Spojrzałam pytająco na Wayne ale ten wzruszył ramionami.
-Pięknie...-mruknęłam i wyciągnęłam telefon.Napisałam do przyjaciółki gdzie się podziewa a ta odpisała że zapomniała mi powiedzieć że wręcza pierwszą nagrodę więc z Chrisem poszła się przygotować.Wytłumaczyłam wszystko Lil'owi a ten się uśmiechnął.-Co??
-Wiesz że pierwsza nagroda jest za ulubionego artystę pop/rock??-spojrzał na mnie z uśmiechem.
-I ??
-Wyobrażasz sobie minę Ri jak wyczyta Biebera??-zaśmiał się a ja wyobraziłam sobie całą sytuację i niezadowoloną minę piosenkarki.
-Ale będą jaja...-zaśmiałam się patrząc na Lil'a.
-Masz śliczny uśmiech...-powiedział szarmancko a ja znów się zawstydziłam.
-Dziękuję.-spuściłam wzrok a po chwili światła wygasły.
-Zaczyna się...-powiedział z uśmiechem raper.Całą galę prowadziła Taylor Swift.Wyglądała naprawdę uroczo. Powitała wszystkich i zapowiedziała Rihannę i Justina Timberlake którzy mieli wyczytać pierwszą nagrodę.Moja przyjaciółka wyszła z uśmiechem na scenę i podeszła do mikrofonu.Przeczytała na zmienię z Justinem nominowanych.RiRi wypadł Bieber a ta z grymasem wymówiła jego imię i nazwisko.Razem z Lil'em zaśmieliśmy się ponieważ wyglądało to zabawnie.
-A ulubionym artystą pop/rock jest...-zaczął Justin a RiRi otworzyła kopertę.
-Zajebiście...-przeczytała a ja z Wayne'm wybuchnęliśmy śmiechem.-Justin Bieber.-powiedziała znudzona co nas jeszcze bardziej rozśmieszyło.Nie mogliśmy się przestać śmiać a Bieber przeszedł obok nas aby wejść na scenę i spojrzał smutno jednak my nic sobie z tego nie zrobiliśmy i dalej się śmieliśmy.RiRi dosłownie wcisnęła statuetkę w ręce chłopaka i nawet na niego nie spojrzała po prostu się odwróciła z rękoma podniesionymi na znak jakby nie chciała żeby ktoś ją dotknął i posła za kulisy.
-Hahaha...Ona jest świetna.-śmiał się Lil.Ja nie mogłam nic powiedzieć ponieważ napad mojego śmiechu mi na to nie pozwolił.Następnie był występ Jessie J a później śpiewała Taylor.Później wręczono nagrodę najlepszej raperce którą była Nicki Minaj i znów były dwa występy których nawet nie słuchałam bo była to Gomez a później Alicia Keys.-Ja zmykam się przygotować.-powiedział Lil wstając z swojego miejsca.Była połowa piosenki Keys.
-Co??Czemu??-spojrzałam na niego troszkę smutna.Świetnie bawiłam się w jego towarzystwie dlatego szkoda mi było że nawet przez tą jedną nominację nie będzie mnie rozśmieszać.
-Wręczam z Avril Lavigne nagrodę za artystę roku.-powiedział szeroko uśmiechnięty a później nachylił się nade mną.-Bieber jest nominowany.Jak wybuchnę śmiechem to będzie twoja wina.-cmoknął mnie w policzek a po chwili już go nie było.Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam Biebera jak pisze coś na swoim telefonie co chwila na mnie zerkając.Poczułam jak moja torebka wibruje więc wyjęła dyskretnie telefon i zobaczyłam kto coś ode mnie chce.Jak się okazało był to ems od JB.Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać w myślach: "Wiesz jak ciężko mi patrzeć jak ten Wayn'e może siedzieć obok ciebie,jak go obdarzasz swoim uśmiechem i spojrzeniem.Czy wiesz jak ciężko mi na to patrzeć??Nie mogę sobie wybaczyć jaki wielki błąd popełniłem.Po przeczytaniu zwycięzcy tej kategorii będę czekał przed wejściem do łazienek.Proszę poświęć mi chociaż jedną rozmowę.". Spojrzałam na chłopaka który ciągle się mi przyglądał.Moja twarz nie wyjawiała żadnych emocji,pomimo tego w mojej głowie toczyła się wojna: iść czy nie iść??. Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić.
-Wygrywa...-Avril zaczęła a Lil zaczął się śmiać.Wiedziałam wtedy że wygrał Bieber.-Bieber.-powiedział mój kolega a ja uśmiechnęłam się pod nosem jednak tym razem nie było już mi tak bardzo do śmiechu.Obróciłam się w stronę Justina i zobaczyłam jak Gomez całuje go w usta.Moje oczy automatycznie się zaszkliły więc się odwróciłam.Wszyscy klaskali na stojąco a ja,RiRi i Chris siedzieliśmy,oni znudzeni a ja smutna.Lil cały czas się śmiał jak głupi a Avril na niego patrzyła jak na skończonego debila.Justin przeszedł obok mnie spoglądając wyczekująco jednak ja się nie ruszyłam.Patrzyłam nieobecnie na swoje splecione ręce położone na nogach,nic chciałam spotkać jego spojrzenia.Wayn'e gdy Justin wszedł na scenę automatycznie przestał się śmieć i spoważniał.Chłopacy popatrzyli na siebie ze złością w oczach a później Justin podszedł do mikrofonu i zaczął dziękować wszystkim jego fanom i rodzinie.Gdy już skończył przemowę spojrzał na mnie znacząco a później odwrócił się i zszedł za kulisy.Wszyscy zaczęli rozmawiać a ja rozejrzałam się po sali i wymknęłam bocznymi drzwiami.Szłam korytarzem i tak naprawdę nie wiedziałam gdzie jestem,zgubiłam się.Jeszcze tego mi brakowało.
-Kenny!-zobaczyłam na moje szczęście ochroniarza Biebera.Ten na dźwięk swojego imienia automatycznie się odwrócił.
-Karo!!-wyszczerzył się szeroko i okręcił mnie podnosząc do góry.Gdy mnie odstawił spojrzał cały czas się uśmiechając.-Jak ja cię już dawno nie widziałem...-powiedział znów mnie przytulając.
-Tak...Masz racje.-uśmiechnęłam się blado.-Słuchaj.Musze zobaczyć się z Justinem ale zgubiłam się.
-Tak,wiem że mieliście się zobaczyć.On czeka przed wejściem do łazienki.
-No właśnie...Zgubiłam się.-powiedziałam uśmiechając się głupio.
-Poczekaj w garderobie a ja pójdę po młodego.-powiedział otwierając zamek a później wpuszczając mnie do środka.Usiadłam pewnie na sofie i napisałam RiRi gdzie jestem.Wiedziałam że będzie się martwić.Poprosiłam ją aby nic nie mówiła Lil'owi.Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich Bieber,zamknął szybko drzwi za sobą i stanął przede mną.
-Więc ??-spojrzałam na niego wyczekująco podnosząc się.
-Tęsknię.-przysunął się jeszcze bliżej,tak że prawie stykaliśmy się brzuchami.
-Masz Selenę...Powinieneś być zadowolony.-zmrużyłam oczy krzyżując ręce na piersiach.
-Ale ja nie chcę jej...Chcę ciebie!-podniósł głos.
-Sam powiedziałeś że coś do niej czujesz...
-Bo tak było..Ale to coś wygasło.-powiedział wzruszając ramionami.
-Taaa...Po tym waszym pocałunku było widać.-powiedziałam oschle spoglądając w ziemię.
-To ona mnie pocałowała!Karli!Ja nawet z nią nie jestem!-krzyknął zrezygnowany opadając na sofę.Schował twarz w ręce oparte na kolanach.-To Scooter kazał mi z nią pozować i tutaj przyjechać.Mówił że to będzie dobre dla mojej kariery...Ale jak na razie tylko mi to szkodzi.-uniósł wzrok żeby na mnie spojrzeć.-Czuję się jak skończony dupek.Patrzę na ciebie jak wygłupiasz się z Wayne'm i zaklinam się w myślach że to nie jestem ja.Że to nie ja powoduję twój uśmiech,ten błysk w oku...
-Dość.Zrobiłam błąd tu przychodząc.-odwróciłam się w stronę drzwi i gdy złapałam za klamkę Justin gwałtownie mnnie odwrócił i wpijając się w moje usta przycisnął mnie do drzwi.Obiema rękoma złapał mnie w talii przyciągając do siebie.Jego usta były takie znane.W ogóle się nie zmienił,całował z taką samą pasją i uczuciem.Poddałam się...Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam mu ręce we włosy.Tak bardzo mi go brakowało.Jednak mój umysł musiał wszystko spieprzyć.Po chwili przypomniało mi się jak Selena pocałowała Justina,jak ten mówił że coś do niej czuje...Odepchnęłam go od siebie.Spojrzałam wypranym z uczuć wzrokiem na chłopaka który stał zszokowany.-Tak...To był błąd.-otworzyłam szybko drzwi i pobiegłam przed siebie.Biegnąc znów skręciłam w jakiś korytarz i się zgubiłam.-Cholera..-zaklęłam zwalniając.
-Hej!-usłyszałam za sobą jakiś kobiecy głos,z ulgą że to nie Bieber odwróciłam się i zobaczyłam Avril Lavigne.Zatrzymałam się i po chwili znalazła się obok mnie.-Ty jesteś Karolina Lisowska??
-Tak..-spojrzałam pytająco.
-Chciałam pogratulować wielkiego talentu.Widziałam twój filmik.-uśmiechnęła się uroczo.
-Ah...Dzięki.-powiedziałam troszkę zmieszana.
-A tak wgl czemu nie na sali??
-Em...Poszłam do łazienki a później zabłądziłam.-powiedziałam uśmiechając się nieśmiało.
-Aaa....To chodź ze mną.-odwróciła się w stronę z której przyszła a ja podreptałam za nią.Po chwili znalazłyśmy się już na odpowiednich miejscach.
-Jak było?-szepnęła mi na ucho RiRi a po moim wyrazie twarzy widziała że byłam smutna.-Pogadamy o tym później??-spojrzała na mnie pytając a ja przytaknęłam głową.Resztę gali nie odzywałam się w ogóle.Nie miałam na to ani siły ani chęci.Właśnie Swift wyszła aby zapowiedzieć ostatni występ.
-A teraz na scenie powitajmy...Mojego dobrego przyjaciela i chłopaka który zgarnął dzisiaj kilka statuetek...Justina Biebera!-krzyknęła z uśmiechem a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.Justin wyszedł na scenę z gitarą w ręku i usiadł na krześle które stało na środku.
-Tą piosenkę chcę dedykować komuś na kim bardzo mi zależy.Komuś kogo bardzo zraniłem.-mówiąc to patrzył cały czas na mnie i się w ogóle nie uśmiechał.Zaczął grać pierwsze nuty "Be Alright" dobrze znałam tą piosenkę.Była to jedna z moich ulubionych.Chłopak śpiewał cały czas patrząc w moją stronę jednak ja bałam się podnieść wzrok.Nie mogłam dłużej tego słuchać.
-Nie dam rady.Wychodzę.-powiedziałam w stronę Rihanny i Chirsa a później pobiegłam w stronę wyjścia.Justin widząc moją reakcję szybko odłożył gitarę i rzucił się biegiem za mną przepraszając wcześniej publiczność.Biegłam ile tylko sił miałam w nogach jednak szpilki mnie spowolniały.Udało mi się wybiec przed budynek a później się zatrzymałam.W którą stronę mam iść?Gdzie ja jestem?Przecież nie znam miasta...Jednak nic sobie z tego nie robiłam.Zaczęłam biec w stronę parku.Przebiegałam przez ulicę kiedy usłyszałam trąbienie i pisk opon,zobaczyłam światła a później ciemność.Nic nie czułam,nic nie widziałam ani nic nie czułam...Nie wiedziałam co się stało.Nie byłam świadoma....
____________________________________________________________________
U mnie Lil Wayne ma 19 lat :D
Ohhh jak bardzo mi się podoba *-* Nie wiem nawet czemu.Ogólnie wydaje mi się taki trochę nawet ciekawy.Wiem że końcówka jest trochę straszna i najciekawsza z całego rozdziału ;D Ale oczywiście nie myślcie że to koniec.Nie! Jeszcze trochę Was pomęczę moją fantazją :D Mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;) Postaram się dodać jeszcze jeden jutro ale nic nie obiecuję ;) Proszę o komy które mnie motywują do pisania i podnoszą na duchu ;* Uwielbiam czytać Wasze komentarze! :D
-Patryś
niedziela, 17 marca 2013
Rozdział 32 "-Słyszałaś...Po jutrze do studia."
Chłopak usiadł na łóżku i nie patrzył na mnie.Spoglądał przez szybę,smutno i z tęsknotą.
-Karolina...Ja nie jestem z Gomez.
-Mhmm...Jeśli ty nie jesteś z nią to ja nie lubię pizzy.-powiedziałam chamsko i założyłam ręce na piersi przekładając ciężar ciała na jedną nogę.
-Karolina!Mówię poważnie!
-Nie musisz się mi z niczego tłumaczyć!Nie jesteśmy już razem więc problem z głowy.-wyciągnęłam z tylnej kieszeni spodenek telefon.-Jeśli nie chcesz mnie odwieźć dzwonię po Miłosza.-wybrałam numer brata i już miałam naciskać zieloną słuchawkę kiedy Justin wyrwał mi telefon z ręki.
-Proszę wysłuchaj mnie...-spojrzał błagalnie podnosząc się z łóżka.
-Oddaj mi telefon.-powiedziałam oschle patrząc na urządzenie w jego dłoni.
-Karli!Wysłuchaj mnie,błagam!-stanął niebezpiecznie blisko mnie,zrobiłam krok w tył patrząc w podłogę.
-Masz 2 minuty.Radzę się pośpieszyć.-powiedziałam chamsko.Tak naprawdę nie chciałam go słuchać.Jedyne co chciałam to wygadać się Miłoszowi i RiRi.Potrzebowałam rozmowy z nimi.
-Do obu z was coś czuję...Ale nie wiem do której coś więcej.Nie chcę stracić żadnej z was.Nie potrafię wybrać.To Selena zaproponowała randkę a ja się zgodziłem bo chciałem z nią spróbować jak to jest z kimś innym.Jednak cały czas coś do ciebie czuję.-powiedział smutno a ja zmrużyłam oczy i nie mogłam tego pojąć jak mógł mnie tak potraktować.
-Jesteś żałosny...-wyrwałam mu telefon z ręki i odwróciłam się wychodząc z pomieszczenia.-Teraz już nie musisz wybierać.O mnie możesz zapomnieć.-zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam z budynku.Wybierałam numer do Miłosza ale nie odbierał.-Kuźwa...-zaklęłam biegnąc przed siebie.-Miłosz no...-wybrałam drugi raz i drugi raz nic.DJ.W moich myślach pojawił się przyjaciel któremu ostatnio rodzice kupili auto ponieważ zdał na prawko.Od razu wybrałam do niego numer a ten odebrał.-DJ!-ucieszyłam się zwalniając trochę tempo.
-Karo?!Co się dzieje??-był zaniepokojony.
-Musisz mi pomóc.Przyjedź po mnie do Biebera...-powiedziałam szybko.-Do tego jego nowego domu.
-Już jadę.Ale co się stało?!
-Wytłumaczę ci jak już przyjedziesz.-zobaczyłam jakiś przystanek autobusowy.-Będę siedziała na przystanku.-powiedziałam i się rozłączyłam.Gdy dobiegłam do miejsca usiadłam na ławeczce i starałam się ustabilizować oddech.Po jakiś 20 minutach podjechało białe Ferrari.
-Możesz z łaski swojej nie robić takich scen.-Bieber wysiadł z ustał i stanął przede mną.
-Weź się odwal...Popatrz na siebie,bo gorszy nie jesteś...-odszczeknęłam i spojrzałam w lewą stronę wyczekując niebieskiej Mazdy.-Możesz wracać do tego swojego idealnego życia...
-Karolina ty słyszysz co mówisz??Wsiadaj do auta.-powiedział stanowczo.
-Wsiądę.Ale nie do twojego.-wstałam z ławeczki bo w tamtej chwili podjechał mój przyjaciel.Cieszyłam się że tak szybko udało mu się mnie znaleźć.Szybko wskoczyłam do samochodu DJ'a a ten patrząc na Biebera zawrócił.W drodze do mojego domu opowiedziałam wszystko przyjacielowi.Wyżaliłam się i opowiedziałam wszystkie uczucia.DJ nic nie mówił od czasu do czasu tylko mruknął coś pod nosem a ja to olewałam.Wiedział że potrzebuję się po prostu wygadać.Gdy dojechaliśmy przed mój dom pożegnałam się z przyjacielem dziękując mu co pomoc i za to że chciało mu się o pierwszej w nocy odbierać telefon i jechać po mnie.Byłam mu cholernie wdzięczna.W domu było ciemno więc zdjęłam trampki i pobiegłam do siebie do pokoju.Byłam cała zapłakana i zmęczona.Wzięła szybki prysznic a później przebrałam się w piżamę i po umyciu zębów poszłam do łóżka.Próbowałam zasnąć jednak przez cały czas myślałam o tym co mogłoby się stać gdyby nie Justin...
-Ka!-ktoś wydarł mi się do ucha a ja spadłam z łóżka.Było wcześnie rano.
-Ała...-jęknęłąm i po chwili w mojej głowie analizowałam do kogo należał głos.
-RiRi!-krzyknęłam uradowana i wskakują na łóżko przytuliłam się do przyczółki.Ta się śmiejąc odwzajemniła uścisk.-Perfidnie mnie obudziłaś...-mruknęłam cały czas ją ściskając.
-Stęskniłam się za moją ulubioną młodą artystką...-powiedziała gdy już siedzieliśmy na łóżku.Ja zmroziłam ją tylko wzrokiem i ziewnęłam.-Pakuj się a nie tutaj zasypiasz...
-E??Po co??
-Zabieram cię do siebie.Do LA.-powiedziała uradowana.
-Żartujesz??-spojrzałam na nią z niedowierzaniem a ta zaprzeczyła ruchem głowy.
-Masz 2 godziny na spakowanie się,zabranie wszystkich potrzebnych rzeczy.Nie zabieraj za dużo ciuchów bo zabieram cię w LA na ogromniaste zakupy.-powiedziała wstając i otworzyła moją szafę.-Hmmm.To nie.To tak.To tak,tak,tak.-mówiła rzucając ciuchy na moje łóżko.
-Ri??Nie wezmę tylu sukienek.Zwariowałaś??-spojrzałam na nią niepewnie.
-Musisz ładnie wyglądać...W końcu paparazzi są wszędzie.Idź zrobić sobie jakiś make up bo wyglądasz strasznie.-powiedziała się śmiejąc.Zeskoczyłam szybko z łóżka i wpadłam do łazienki.
-Super...Jak ja mam ukryć te wory pod oczami??-zapytałam ironicznie a RiRi weszła do łazienki z ciuchami.
-Masz...Teraz się wykąp i ubierz a później się tobą zajmę.-położyła mi ciuchy i wyszła z łazienki zamykając drzwi.-Spakuję cię tylko powiedz gdzie masz torbę?!
-Pod łóżkiem!-odkrzyknęłam z uśmiechem na ustach.Szybko się wykąpałam a później dokładnie wytarłam i ubrałam w ciuchy przygotowane przed przyjaciółkę.Powiedziałam że może wejść żeby pomóc mi zakryć te cienie pod oczami.Szybko się z tym uwinęłyśmy.-Czekaj.Czekaj.Rodzice?Bilet?
-Rodzice się zgodzili.Bilet ja ci kupiłam.-powiedziała zakładając nogę na nogę,siedziała zadowolona na łóżku a moja walizka była spakowana.Wzięłam swoją torbę i spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy.Spakowałam swojego laptopa do pokrowca i włożyłam do torby.Gdy stwierdziłam że wszystko mam zaszłyśmy na dół.Mama przez 30 minut gadała że mam uważać na siebie i wgl.Jak to zawsze mamy...Miłosz mówił że będzie mu mnie brakowało ale jednak przyda mu się taka odwykówka od siostry.
-Dzięki wielkie...-powiedziałam znudzona i uderzyłam go w ramie a ten się jeszcze bardziej uśmiechnął.Mój ojciec poszedł zanieść moją walizkę do wynajętego przez RiRi samochodu.Gdy pożegnałyśmy się ze wszystkimi i rodzice dali mi kasę wsiadłyśmy do auta.Kierował jak zwykle ochroniarz mojej przyjaciółki.Dopiero w samochodzie przyjeżdżałam się Rihannie a później spojrzałam na siebie.
-Czemu ty lepiej wyglądasz,hm??
-Oj nie przesadzaj...Wyglądamy obie tak samo dobrze.-powiedział to z cwaniackim uśmieszkiem.Wywróciłam tylko oczami i się zaśmiałam pod nosem.Nie przeszkadzało mi to jak wyglądam ponieważ czułam się dobrze i było mi wygodnie.Przez podróż samochodem cały czas pisałam ze znajomymi o tym że jak na razie wyjeżdżam.Martwili się o mnie ale z jednej strony cieszyli że będę z Rihanną z daleka od Biebera i Josha.-Jesteśmy,kochana.-powiedziała a samochód zaparkował przed wejściem do budynku.-Trzymaj się blisko.Najlepiej złap mnie za rękę.-powiedziała z uśmiechem wychodząc z auta.Założyłam torbę na ramię i okulary na nos a później wysunęłam się z samochodu.Złapałam RiRi za rękę jak kazała i z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do środka.Nasze walizki wzięli ochroniarze który czekali już na miejscu.Przeciskaliśmy się przez tłumy aż wreszcie udało nam się dotrzeć do udzielnych bramek.Szybko i bez żadnego problemu przepuścili nas już na drugą stronę lotniska.Cały czas gadałyśmy o jakiś głupotach i plotkowałyśmy na temat chłopaków.Rihanna szła pewnie z uśmiechem na ustach trzymając mnie pod rękę.Wszyscy robili zdjęcia i krzyczeli.Gdy znaleźliśmy się przy okienku aby dać do sprawdzenia bilety i paszporty podbiegła do mnie jakaś dziewczynka i poprosiła o autograf.Wyciągnęła przede mnie gazetę na której było moje zdjęcie jak stałam przed szkołą naprzeciwko Justina.
-Jak ci na imię??-spojrzałam na nią z uśmiechem biorąc od niej marker i czasopismo.
-Lisa.Jestem twoją wielką fanką.-uśmiechnęła się nieśmiało a ja napisałam na gazecie "Dla Lisy,mojej pierwszej fanki.Karolina Lisowska." . Byłam zdziwiona całą tą sytuacją ponieważ nie byłam sławna...-Dziękuję.-powiedziała i biegnąc do mamy pomachała mi.Do prywatnego samolotu podjechałyśmy czarnym terenowym autem.Nie byłam nieprzyzwyczajona do takich nawyków dlatego trochę głupio się czułam.Pokład samolotu był bardzo ekskluzywny.Roześmiane usiadłyśmy i RiRi od razu włączyła telewizor.
-Jest teraz program Ellen,oglądamy??-zapytała przełączając na kolejny kanał.
-Pewnie.-uwielbiałam Ellen i jej program.Przyjaciółka przełączyła na właściwy kanał i moim oczom ukazał się Bieber, siedział uśmiechnięty w fotelu.
-Ehm...Może przełączę??-spojrzała na mnie nie pewnie.
-Niee...Jest ok.Nic mi nie jest.-posłałam jej sztuczny uśmiech.
-No więc Justin...Co nam powiesz o tym zdjęciu?-powiedziała Ellen a na ekranie za nimi ukazało się zdjęcie.
-To ładne zdjęcie.-powiedział głupio się uśmiechając.
-Wiesz dobrze że nie o tym mówię...
-Wyszliśmy parę razy...Ponieważ mamy razem trasę.-powiedział z lekkim grymasem na twarzy.
-Ale chyba lubisz jej towarzystwo??
-Eh...Ujdzie.
-Wolisz towarzystwo Karoliny??-spojrzała na niego z uśmiechem a ja byłam ciekawa tego co odpowie.
-Tak i to nie podlega żadnej dyskusji...Jednak zachowałem się jak dupek i nie mam już szans.-powiedział spuszczając wzrok.
-To prawda że zerwała z tobą dlatego że umawiałeś się z Seleną za jej plecami??-Ellen zadała kolejne pytanie a chłopak tylko przytaknął głową.-Co czujesz??
-Pustkę...-powiedział bez namysłu.-Strasznie mi jej brakuje.Ale nawet nie mam jak jej tego wytłumaczyć ponieważ nie odbiera ode mnie telefonów.-był strasznie smutny.
-Więc żeby zakleić tą pustkę umawiasz się z Seleną??
-Ni...Tak.-powiedział zły.Rozmawiali później o planach Justina i jego koncertach.Nie za bardzo słuchałam ponieważ moje myśli zatrzymały się na części o zaklejeniu pustki.Rihanna widząc moją minę i zaszklone oczy postanowiła poprawić mi humor lodami.Czekałyśmy góra 2 minuty aby nam je przynieśli.Ja miałam waniliowe a RiRi wzięła orzechowo-czekoladowe.Rozmawiałyśmy o tym że RiRi ma jutro galę i musi się na niej pokazać.
-I jak się ubierasz??
-Jeszcze sama nie wiem.Więc dzisiaj pójdziemy na zakupy i pomożesz mi coś wybrać.-powiedziała z uśmiechem.-No i oczywiście dla ciebie też coś kupimy.
-Dla mnie?-wywaliłam oczy na przyjaciółkę.
-No przecież nie zostawię cię samej.Idziesz ze mną.
-Nieee...Ja się tam nie pokażę.-powiedziałam stanowczo oblizując łyżeczkę.
-Nie pójdziesz ze swoją przyjaciółką??-spojrzała oczami zbitego pieska a ja wymiękłam.
-Jesteś okropna...Jak tak możesz manipulować.-oparłam się zrezygnowana na fotel a moja przyjaciółka uśmiechnęła się zwycięsko.
-Czyli idziesz??
-Mam inne wyjście??
-Hmmmm...Nie.-powiedziała dumnie.Po paru minutach powiadomiono nas że za 10 minut będziemy na miejscu.Przez ten czas rozmawiałyśmy o tym jakie sukienki chcemy.Na lotnisku czekał na nas Chris z jego ochroniarzami.-Hej kochanie.-moja przyjaciółka dała buziaka swojemu chłopakowi a ten mocno ją przytulił.
-Hej Chris.-przywitałam się z mężczyzną.
-Siemka Ka.Jak się czujesz?
-Chris...-RiRi go uderzyła lekko w ramię gdy już siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie.Spoko Ri...Jakoś leci.
-Nie podoba mi się to co odwalił młody.-powiedział zły Brown tak jakby odpowiadał z Biebera.Droga do domu Rihanny minęła bardzo szybko.Weszłyśmy do pierwszej części salonu a później do drugiej.Do kuchni tylko zajarzyłyśmy a później pobiegłyśmy na górę.
-To jest moja sypialnia.-pokazała rękę otwierając drzwi do pomieszczenia.-A tutaj jest twoja.-otworzyła drzwi obok i wpuściła mnie do środka.
-Wow...Ale tu super.-rozejrzałam się po pomieszczeniu z uśmiechem.
-Będziesz mogła do mnie przylecieć kiedy tylko będziesz chciała i ten pokój zawsze będzie twój.Więc możesz go przemalować i urządzić jak tylko chcesz.-uśmiechnęła się opierając o framugę drzwi.
-Dziękuję.-podeszłam do niej i się mocno przytuliłam.
-Oh....A teraz chodź zobaczyć taras...-powiedziała i złapała mnie za rękę ciągnąc za sobą.Zbiegłyśmy po schodach i ominęłyśmy Chrisa który grał na konsoli.Wyszłyśmy na dwór a ja szeroko otworzyłam oczy.
-Ehm...-nie wiedziałam co powiedzieć.Uwielbiałam pływać i chciałam jak najszybciej wskoczyć do wody.Spojrzałam proszącym wzrokiem na przyjaciółkę która wiedziała idealnie o co mi chodzi.
-Nie.Nie.Nie.Idziemy teraz na zakupy.-powiedziała i wróciła do budynku.Z minką zbitego psa poszłam za nią i usiadłam obok Browna na kanapie.Złapałam za drugi dżojstik i przyłączyłam się do gry.Były to wyścigi samochodami na śmierć i życie.Lubiłam grać w takie gry.
-Ej...Jesteś świetna.-powiedział ze zdziwieniem Chirs.
-E tam...Nawet za bardzo się nie przykładam.-powiedziałam od niechcenia.Chłopak tylko na mnie spojrzał i pokręcił głową.
-Ej!Nie będziesz teraz grać!-powiedziała RiRi i pociągnęła mnie za rękę.Zaśmiałam się tylko i poszłam za przyjaciółką.
-Dokończymy to później!-krzyknęłam gdy już byłyśmy w drzwiach.Roześmiane wsiadłyśmy do auta Rihanny.Rozmawiałyśmy o tym że gala jest o 21.00 ale musimy być godzinę wcześniej na zdjęcia.W centrum handlowym byłyśmy po 15 minutach i z uśmiechami na ustach weszłyśmy do pierwszego sklepu z sukienkami.Rihanna przymierzyła chyba z 10 a ja nie mogłam się na żadną zdecydować.Przeszłyśmy tak przez parę sklepów i RiRi miała już 3 a ja nadal nic.W kolejnym nareszcie coś wybrałam.
-I jak??-zapytałam wychodząc z przymierzalni w jednej z sukienek.Była to długa,zielona,prosta sukienka wiązana na szyi.
-Nie.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka więc wróciłam do pomieszczenia i ubrałam następną.Ta była czarna,do kolan,trzymająca się na biuście i była cała w czerwone grochy.-Nie.-powiedziała a ja powtórzyłam czynność.-Wow...Ta jest idealna!-powiedziała podekscytowana i do mnie podeszłam.-Uuuu dziewczyno...
-Heh naprawdę dobra??
-Świetna.-powiedziała z ogromnym uśmiechem.Przez następne dwie godziny wybierałyśmy buty.Ja wybrałam od razu jednak piosenkarka zastanawiała się albo nad białymi albo nad jakimiś innymi.W końcu zdecydowała się na obie pary.Po 5 godzinnych zakupach wróciłyśmy do domu.
-Więcej kupić się nie dało??-zaśmiał się Chris biorąc torby od swojej dziewczyny.-Dobrze że do samochodu ci się te torby zmieściły...Ka jakoś potrafiła zdecydować się na jedną.
-Ale śmieszne...Naprawdę.-powiedziała znudzona i wzięła kolejne torby z samochodu.Pobiegłam szybko do swojego pokoju,torby zostawiłam przy drzwiach a potem rzuciłam się na łóżko.Było tak wspaniale,czułam się idealnie.
-Podoba się??-zapytała moja przyjaciółka wchodząc do pokoju.
-Nawet nie wiesz jak bardzo...
-Chcesz pokazać Justinowi że to naprawdę koniec??-spojrzała widząc że mój telefon znów dzwoni i że na ekranie wyświetla się jego numer.Usiadłam zaciekawiona jej pomysłem i przytaknęłam głową.-Zaśpiewaj to i wrzuć na youtube.-powiedziała podając mi gitarę i laptopa.
-Co?? Ale niby co miałabym zaśpiewać??-złapałam za instrument a Ri włączyła program do nagrywania.
-Hmmm może cover Duffy?? Warwick Avenue??-spojrzała wstając.
-Może i rzeczywiście masz rację...Podoba mi się ten pomysł.-uśmiechnęłam się i włączyłam wszystko a później zaczęłam grać i śpiewać.Gdy już wszystko ładnie obrobiłam wrzuciłam gotowy filmik na youtube.Byłam zadowolona z tego jak to wyszło więc z laptopem w ręku pobiegłam do RiRi i Chirsa którzy siedzieli w kuchni.-Chcecie coś zobaczyć??
-Pewnie.-powiedziała entuzjastycznie moja przyjaciółka.Ja puściłam im filmik i z uśmiechem usiadłam obok.Oboje wsłuchiwali się z zamkniętymi oczami.Gdy już filmik dobiegł końca Chris spojrzał na mnie spojrzeniem bez uczuć.Bałam się tego co powie.
-Zaśpiewaj to na żywo.-szepnął tylko znów zamykając oczy.Zaczęłam śpiewać tak jak prosił i gdy zaśpiewałam kawałek przestałam niepewna.-I ty twierdzisz że nie potrafisz śpiewać tak??-spojrzał na mnie z udawaną złością.-Po jutrze zabieramy ją do studia.-powiedział Chrs do RiRi wstając a ta przytaknęła głową.-Ja lecę...Idę się przygotować na galę.-pocałował piosenkarkę w głowę a do mnie wyciągnął rękę i przybiliśmy sobie specyficzną piątkę.
-Słyszałaś...Po jutrze do studia.Poznamy cię z naszymi managerami i coś się skombinuje.
-Hej! Ja nie powiedziałam że chce być sławna!
-Kochanie...Nie możesz marnować talentu.Przynajmniej zobacz jak jest w studio,jeśli ci się spodoba to znaczy że jesteś do tego stworzona a jeśli nie to cię zostawię w spokoju.-powiedziała i wstała z krzesła kierując się do salonu.
-Obiecujesz??
-Przysięgam.-powiedziała posyłając mi szczery uśmiech a ja pobiegłam do siebie.Uwielbiałam tamten pokój.Był dla mnie stworzony.
________________________________________________________________________
Wow! Pod poprzednim rozdziałem było więcej komów niż prosiłam! Dziękuję Wam! Daliście radę ;) Gratuluję.Oto obiecany rozdział i mam nadzieję że się spodoba :P Proszę o opinię.
Następny dodam pewnie we wtorek wieczorem ale nic nie obiecuję.Tym razem nie wymagam od Was jakiejś liczby komanetarzy ;) Jednak bardzo bym chciała abyście komentowali...To dla mnie ważne bo wtedy widzę że jest ktoś kto to czyta :D
Miłego rozpoczęcia tygodnia :* Ja siedzę w domu jutro i po jutrze :D
-Patryś
-Karolina...Ja nie jestem z Gomez.
-Mhmm...Jeśli ty nie jesteś z nią to ja nie lubię pizzy.-powiedziałam chamsko i założyłam ręce na piersi przekładając ciężar ciała na jedną nogę.
-Karolina!Mówię poważnie!
-Nie musisz się mi z niczego tłumaczyć!Nie jesteśmy już razem więc problem z głowy.-wyciągnęłam z tylnej kieszeni spodenek telefon.-Jeśli nie chcesz mnie odwieźć dzwonię po Miłosza.-wybrałam numer brata i już miałam naciskać zieloną słuchawkę kiedy Justin wyrwał mi telefon z ręki.
-Proszę wysłuchaj mnie...-spojrzał błagalnie podnosząc się z łóżka.
-Oddaj mi telefon.-powiedziałam oschle patrząc na urządzenie w jego dłoni.
-Karli!Wysłuchaj mnie,błagam!-stanął niebezpiecznie blisko mnie,zrobiłam krok w tył patrząc w podłogę.
-Masz 2 minuty.Radzę się pośpieszyć.-powiedziałam chamsko.Tak naprawdę nie chciałam go słuchać.Jedyne co chciałam to wygadać się Miłoszowi i RiRi.Potrzebowałam rozmowy z nimi.
-Do obu z was coś czuję...Ale nie wiem do której coś więcej.Nie chcę stracić żadnej z was.Nie potrafię wybrać.To Selena zaproponowała randkę a ja się zgodziłem bo chciałem z nią spróbować jak to jest z kimś innym.Jednak cały czas coś do ciebie czuję.-powiedział smutno a ja zmrużyłam oczy i nie mogłam tego pojąć jak mógł mnie tak potraktować.
-Jesteś żałosny...-wyrwałam mu telefon z ręki i odwróciłam się wychodząc z pomieszczenia.-Teraz już nie musisz wybierać.O mnie możesz zapomnieć.-zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam z budynku.Wybierałam numer do Miłosza ale nie odbierał.-Kuźwa...-zaklęłam biegnąc przed siebie.-Miłosz no...-wybrałam drugi raz i drugi raz nic.DJ.W moich myślach pojawił się przyjaciel któremu ostatnio rodzice kupili auto ponieważ zdał na prawko.Od razu wybrałam do niego numer a ten odebrał.-DJ!-ucieszyłam się zwalniając trochę tempo.
-Karo?!Co się dzieje??-był zaniepokojony.
-Musisz mi pomóc.Przyjedź po mnie do Biebera...-powiedziałam szybko.-Do tego jego nowego domu.
-Już jadę.Ale co się stało?!
-Wytłumaczę ci jak już przyjedziesz.-zobaczyłam jakiś przystanek autobusowy.-Będę siedziała na przystanku.-powiedziałam i się rozłączyłam.Gdy dobiegłam do miejsca usiadłam na ławeczce i starałam się ustabilizować oddech.Po jakiś 20 minutach podjechało białe Ferrari.
-Możesz z łaski swojej nie robić takich scen.-Bieber wysiadł z ustał i stanął przede mną.
-Weź się odwal...Popatrz na siebie,bo gorszy nie jesteś...-odszczeknęłam i spojrzałam w lewą stronę wyczekując niebieskiej Mazdy.-Możesz wracać do tego swojego idealnego życia...
-Karolina ty słyszysz co mówisz??Wsiadaj do auta.-powiedział stanowczo.
-Wsiądę.Ale nie do twojego.-wstałam z ławeczki bo w tamtej chwili podjechał mój przyjaciel.Cieszyłam się że tak szybko udało mu się mnie znaleźć.Szybko wskoczyłam do samochodu DJ'a a ten patrząc na Biebera zawrócił.W drodze do mojego domu opowiedziałam wszystko przyjacielowi.Wyżaliłam się i opowiedziałam wszystkie uczucia.DJ nic nie mówił od czasu do czasu tylko mruknął coś pod nosem a ja to olewałam.Wiedział że potrzebuję się po prostu wygadać.Gdy dojechaliśmy przed mój dom pożegnałam się z przyjacielem dziękując mu co pomoc i za to że chciało mu się o pierwszej w nocy odbierać telefon i jechać po mnie.Byłam mu cholernie wdzięczna.W domu było ciemno więc zdjęłam trampki i pobiegłam do siebie do pokoju.Byłam cała zapłakana i zmęczona.Wzięła szybki prysznic a później przebrałam się w piżamę i po umyciu zębów poszłam do łóżka.Próbowałam zasnąć jednak przez cały czas myślałam o tym co mogłoby się stać gdyby nie Justin...
-Ka!-ktoś wydarł mi się do ucha a ja spadłam z łóżka.Było wcześnie rano.
-Ała...-jęknęłąm i po chwili w mojej głowie analizowałam do kogo należał głos.
-RiRi!-krzyknęłam uradowana i wskakują na łóżko przytuliłam się do przyczółki.Ta się śmiejąc odwzajemniła uścisk.-Perfidnie mnie obudziłaś...-mruknęłam cały czas ją ściskając.
-Stęskniłam się za moją ulubioną młodą artystką...-powiedziała gdy już siedzieliśmy na łóżku.Ja zmroziłam ją tylko wzrokiem i ziewnęłam.-Pakuj się a nie tutaj zasypiasz...
-E??Po co??
-Zabieram cię do siebie.Do LA.-powiedziała uradowana.
-Żartujesz??-spojrzałam na nią z niedowierzaniem a ta zaprzeczyła ruchem głowy.
-Masz 2 godziny na spakowanie się,zabranie wszystkich potrzebnych rzeczy.Nie zabieraj za dużo ciuchów bo zabieram cię w LA na ogromniaste zakupy.-powiedziała wstając i otworzyła moją szafę.-Hmmm.To nie.To tak.To tak,tak,tak.-mówiła rzucając ciuchy na moje łóżko.
-Ri??Nie wezmę tylu sukienek.Zwariowałaś??-spojrzałam na nią niepewnie.
-Musisz ładnie wyglądać...W końcu paparazzi są wszędzie.Idź zrobić sobie jakiś make up bo wyglądasz strasznie.-powiedziała się śmiejąc.Zeskoczyłam szybko z łóżka i wpadłam do łazienki.
-Super...Jak ja mam ukryć te wory pod oczami??-zapytałam ironicznie a RiRi weszła do łazienki z ciuchami.
-Masz...Teraz się wykąp i ubierz a później się tobą zajmę.-położyła mi ciuchy i wyszła z łazienki zamykając drzwi.-Spakuję cię tylko powiedz gdzie masz torbę?!
-Pod łóżkiem!-odkrzyknęłam z uśmiechem na ustach.Szybko się wykąpałam a później dokładnie wytarłam i ubrałam w ciuchy przygotowane przed przyjaciółkę.Powiedziałam że może wejść żeby pomóc mi zakryć te cienie pod oczami.Szybko się z tym uwinęłyśmy.-Czekaj.Czekaj.Rodzice?Bilet?
-Rodzice się zgodzili.Bilet ja ci kupiłam.-powiedziała zakładając nogę na nogę,siedziała zadowolona na łóżku a moja walizka była spakowana.Wzięłam swoją torbę i spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy.Spakowałam swojego laptopa do pokrowca i włożyłam do torby.Gdy stwierdziłam że wszystko mam zaszłyśmy na dół.Mama przez 30 minut gadała że mam uważać na siebie i wgl.Jak to zawsze mamy...Miłosz mówił że będzie mu mnie brakowało ale jednak przyda mu się taka odwykówka od siostry.
-Dzięki wielkie...-powiedziałam znudzona i uderzyłam go w ramie a ten się jeszcze bardziej uśmiechnął.Mój ojciec poszedł zanieść moją walizkę do wynajętego przez RiRi samochodu.Gdy pożegnałyśmy się ze wszystkimi i rodzice dali mi kasę wsiadłyśmy do auta.Kierował jak zwykle ochroniarz mojej przyjaciółki.Dopiero w samochodzie przyjeżdżałam się Rihannie a później spojrzałam na siebie.
-Czemu ty lepiej wyglądasz,hm??
-Oj nie przesadzaj...Wyglądamy obie tak samo dobrze.-powiedział to z cwaniackim uśmieszkiem.Wywróciłam tylko oczami i się zaśmiałam pod nosem.Nie przeszkadzało mi to jak wyglądam ponieważ czułam się dobrze i było mi wygodnie.Przez podróż samochodem cały czas pisałam ze znajomymi o tym że jak na razie wyjeżdżam.Martwili się o mnie ale z jednej strony cieszyli że będę z Rihanną z daleka od Biebera i Josha.-Jesteśmy,kochana.-powiedziała a samochód zaparkował przed wejściem do budynku.-Trzymaj się blisko.Najlepiej złap mnie za rękę.-powiedziała z uśmiechem wychodząc z auta.Założyłam torbę na ramię i okulary na nos a później wysunęłam się z samochodu.Złapałam RiRi za rękę jak kazała i z uśmiechami na twarzy weszłyśmy do środka.Nasze walizki wzięli ochroniarze który czekali już na miejscu.Przeciskaliśmy się przez tłumy aż wreszcie udało nam się dotrzeć do udzielnych bramek.Szybko i bez żadnego problemu przepuścili nas już na drugą stronę lotniska.Cały czas gadałyśmy o jakiś głupotach i plotkowałyśmy na temat chłopaków.Rihanna szła pewnie z uśmiechem na ustach trzymając mnie pod rękę.Wszyscy robili zdjęcia i krzyczeli.Gdy znaleźliśmy się przy okienku aby dać do sprawdzenia bilety i paszporty podbiegła do mnie jakaś dziewczynka i poprosiła o autograf.Wyciągnęła przede mnie gazetę na której było moje zdjęcie jak stałam przed szkołą naprzeciwko Justina.
-Jak ci na imię??-spojrzałam na nią z uśmiechem biorąc od niej marker i czasopismo.
-Lisa.Jestem twoją wielką fanką.-uśmiechnęła się nieśmiało a ja napisałam na gazecie "Dla Lisy,mojej pierwszej fanki.Karolina Lisowska." . Byłam zdziwiona całą tą sytuacją ponieważ nie byłam sławna...-Dziękuję.-powiedziała i biegnąc do mamy pomachała mi.Do prywatnego samolotu podjechałyśmy czarnym terenowym autem.Nie byłam nieprzyzwyczajona do takich nawyków dlatego trochę głupio się czułam.Pokład samolotu był bardzo ekskluzywny.Roześmiane usiadłyśmy i RiRi od razu włączyła telewizor.
-Jest teraz program Ellen,oglądamy??-zapytała przełączając na kolejny kanał.
-Pewnie.-uwielbiałam Ellen i jej program.Przyjaciółka przełączyła na właściwy kanał i moim oczom ukazał się Bieber, siedział uśmiechnięty w fotelu.
-Ehm...Może przełączę??-spojrzała na mnie nie pewnie.
-Niee...Jest ok.Nic mi nie jest.-posłałam jej sztuczny uśmiech.
-No więc Justin...Co nam powiesz o tym zdjęciu?-powiedziała Ellen a na ekranie za nimi ukazało się zdjęcie.
-To ładne zdjęcie.-powiedział głupio się uśmiechając.
-Wiesz dobrze że nie o tym mówię...
-Wyszliśmy parę razy...Ponieważ mamy razem trasę.-powiedział z lekkim grymasem na twarzy.
-Ale chyba lubisz jej towarzystwo??
-Eh...Ujdzie.
-Wolisz towarzystwo Karoliny??-spojrzała na niego z uśmiechem a ja byłam ciekawa tego co odpowie.
-Tak i to nie podlega żadnej dyskusji...Jednak zachowałem się jak dupek i nie mam już szans.-powiedział spuszczając wzrok.
-To prawda że zerwała z tobą dlatego że umawiałeś się z Seleną za jej plecami??-Ellen zadała kolejne pytanie a chłopak tylko przytaknął głową.-Co czujesz??
-Pustkę...-powiedział bez namysłu.-Strasznie mi jej brakuje.Ale nawet nie mam jak jej tego wytłumaczyć ponieważ nie odbiera ode mnie telefonów.-był strasznie smutny.
-Więc żeby zakleić tą pustkę umawiasz się z Seleną??
-Ni...Tak.-powiedział zły.Rozmawiali później o planach Justina i jego koncertach.Nie za bardzo słuchałam ponieważ moje myśli zatrzymały się na części o zaklejeniu pustki.Rihanna widząc moją minę i zaszklone oczy postanowiła poprawić mi humor lodami.Czekałyśmy góra 2 minuty aby nam je przynieśli.Ja miałam waniliowe a RiRi wzięła orzechowo-czekoladowe.Rozmawiałyśmy o tym że RiRi ma jutro galę i musi się na niej pokazać.
-I jak się ubierasz??
-Jeszcze sama nie wiem.Więc dzisiaj pójdziemy na zakupy i pomożesz mi coś wybrać.-powiedziała z uśmiechem.-No i oczywiście dla ciebie też coś kupimy.
-Dla mnie?-wywaliłam oczy na przyjaciółkę.
-No przecież nie zostawię cię samej.Idziesz ze mną.
-Nieee...Ja się tam nie pokażę.-powiedziałam stanowczo oblizując łyżeczkę.
-Nie pójdziesz ze swoją przyjaciółką??-spojrzała oczami zbitego pieska a ja wymiękłam.
-Jesteś okropna...Jak tak możesz manipulować.-oparłam się zrezygnowana na fotel a moja przyjaciółka uśmiechnęła się zwycięsko.
-Czyli idziesz??
-Mam inne wyjście??
-Hmmmm...Nie.-powiedziała dumnie.Po paru minutach powiadomiono nas że za 10 minut będziemy na miejscu.Przez ten czas rozmawiałyśmy o tym jakie sukienki chcemy.Na lotnisku czekał na nas Chris z jego ochroniarzami.-Hej kochanie.-moja przyjaciółka dała buziaka swojemu chłopakowi a ten mocno ją przytulił.
-Hej Chris.-przywitałam się z mężczyzną.
-Siemka Ka.Jak się czujesz?
-Chris...-RiRi go uderzyła lekko w ramię gdy już siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie.Spoko Ri...Jakoś leci.
-Nie podoba mi się to co odwalił młody.-powiedział zły Brown tak jakby odpowiadał z Biebera.Droga do domu Rihanny minęła bardzo szybko.Weszłyśmy do pierwszej części salonu a później do drugiej.Do kuchni tylko zajarzyłyśmy a później pobiegłyśmy na górę.
-To jest moja sypialnia.-pokazała rękę otwierając drzwi do pomieszczenia.-A tutaj jest twoja.-otworzyła drzwi obok i wpuściła mnie do środka.
-Wow...Ale tu super.-rozejrzałam się po pomieszczeniu z uśmiechem.
-Będziesz mogła do mnie przylecieć kiedy tylko będziesz chciała i ten pokój zawsze będzie twój.Więc możesz go przemalować i urządzić jak tylko chcesz.-uśmiechnęła się opierając o framugę drzwi.
-Dziękuję.-podeszłam do niej i się mocno przytuliłam.
-Oh....A teraz chodź zobaczyć taras...-powiedziała i złapała mnie za rękę ciągnąc za sobą.Zbiegłyśmy po schodach i ominęłyśmy Chrisa który grał na konsoli.Wyszłyśmy na dwór a ja szeroko otworzyłam oczy.
-Ehm...-nie wiedziałam co powiedzieć.Uwielbiałam pływać i chciałam jak najszybciej wskoczyć do wody.Spojrzałam proszącym wzrokiem na przyjaciółkę która wiedziała idealnie o co mi chodzi.
-Nie.Nie.Nie.Idziemy teraz na zakupy.-powiedziała i wróciła do budynku.Z minką zbitego psa poszłam za nią i usiadłam obok Browna na kanapie.Złapałam za drugi dżojstik i przyłączyłam się do gry.Były to wyścigi samochodami na śmierć i życie.Lubiłam grać w takie gry.
-Ej...Jesteś świetna.-powiedział ze zdziwieniem Chirs.
-E tam...Nawet za bardzo się nie przykładam.-powiedziałam od niechcenia.Chłopak tylko na mnie spojrzał i pokręcił głową.
-Ej!Nie będziesz teraz grać!-powiedziała RiRi i pociągnęła mnie za rękę.Zaśmiałam się tylko i poszłam za przyjaciółką.
-Dokończymy to później!-krzyknęłam gdy już byłyśmy w drzwiach.Roześmiane wsiadłyśmy do auta Rihanny.Rozmawiałyśmy o tym że gala jest o 21.00 ale musimy być godzinę wcześniej na zdjęcia.W centrum handlowym byłyśmy po 15 minutach i z uśmiechami na ustach weszłyśmy do pierwszego sklepu z sukienkami.Rihanna przymierzyła chyba z 10 a ja nie mogłam się na żadną zdecydować.Przeszłyśmy tak przez parę sklepów i RiRi miała już 3 a ja nadal nic.W kolejnym nareszcie coś wybrałam.
-I jak??-zapytałam wychodząc z przymierzalni w jednej z sukienek.Była to długa,zielona,prosta sukienka wiązana na szyi.
-Nie.-powiedziała stanowczo moja przyjaciółka więc wróciłam do pomieszczenia i ubrałam następną.Ta była czarna,do kolan,trzymająca się na biuście i była cała w czerwone grochy.-Nie.-powiedziała a ja powtórzyłam czynność.-Wow...Ta jest idealna!-powiedziała podekscytowana i do mnie podeszłam.-Uuuu dziewczyno...
-Heh naprawdę dobra??
-Świetna.-powiedziała z ogromnym uśmiechem.Przez następne dwie godziny wybierałyśmy buty.Ja wybrałam od razu jednak piosenkarka zastanawiała się albo nad białymi albo nad jakimiś innymi.W końcu zdecydowała się na obie pary.Po 5 godzinnych zakupach wróciłyśmy do domu.
-Więcej kupić się nie dało??-zaśmiał się Chris biorąc torby od swojej dziewczyny.-Dobrze że do samochodu ci się te torby zmieściły...Ka jakoś potrafiła zdecydować się na jedną.
-Ale śmieszne...Naprawdę.-powiedziała znudzona i wzięła kolejne torby z samochodu.Pobiegłam szybko do swojego pokoju,torby zostawiłam przy drzwiach a potem rzuciłam się na łóżko.Było tak wspaniale,czułam się idealnie.
-Podoba się??-zapytała moja przyjaciółka wchodząc do pokoju.
-Nawet nie wiesz jak bardzo...
-Chcesz pokazać Justinowi że to naprawdę koniec??-spojrzała widząc że mój telefon znów dzwoni i że na ekranie wyświetla się jego numer.Usiadłam zaciekawiona jej pomysłem i przytaknęłam głową.-Zaśpiewaj to i wrzuć na youtube.-powiedziała podając mi gitarę i laptopa.
-Co?? Ale niby co miałabym zaśpiewać??-złapałam za instrument a Ri włączyła program do nagrywania.
-Hmmm może cover Duffy?? Warwick Avenue??-spojrzała wstając.
-Może i rzeczywiście masz rację...Podoba mi się ten pomysł.-uśmiechnęłam się i włączyłam wszystko a później zaczęłam grać i śpiewać.Gdy już wszystko ładnie obrobiłam wrzuciłam gotowy filmik na youtube.Byłam zadowolona z tego jak to wyszło więc z laptopem w ręku pobiegłam do RiRi i Chirsa którzy siedzieli w kuchni.-Chcecie coś zobaczyć??
-Pewnie.-powiedziała entuzjastycznie moja przyjaciółka.Ja puściłam im filmik i z uśmiechem usiadłam obok.Oboje wsłuchiwali się z zamkniętymi oczami.Gdy już filmik dobiegł końca Chris spojrzał na mnie spojrzeniem bez uczuć.Bałam się tego co powie.
-Zaśpiewaj to na żywo.-szepnął tylko znów zamykając oczy.Zaczęłam śpiewać tak jak prosił i gdy zaśpiewałam kawałek przestałam niepewna.-I ty twierdzisz że nie potrafisz śpiewać tak??-spojrzał na mnie z udawaną złością.-Po jutrze zabieramy ją do studia.-powiedział Chrs do RiRi wstając a ta przytaknęła głową.-Ja lecę...Idę się przygotować na galę.-pocałował piosenkarkę w głowę a do mnie wyciągnął rękę i przybiliśmy sobie specyficzną piątkę.
-Słyszałaś...Po jutrze do studia.Poznamy cię z naszymi managerami i coś się skombinuje.
-Hej! Ja nie powiedziałam że chce być sławna!
-Kochanie...Nie możesz marnować talentu.Przynajmniej zobacz jak jest w studio,jeśli ci się spodoba to znaczy że jesteś do tego stworzona a jeśli nie to cię zostawię w spokoju.-powiedziała i wstała z krzesła kierując się do salonu.
-Obiecujesz??
-Przysięgam.-powiedziała posyłając mi szczery uśmiech a ja pobiegłam do siebie.Uwielbiałam tamten pokój.Był dla mnie stworzony.
________________________________________________________________________
Wow! Pod poprzednim rozdziałem było więcej komów niż prosiłam! Dziękuję Wam! Daliście radę ;) Gratuluję.Oto obiecany rozdział i mam nadzieję że się spodoba :P Proszę o opinię.
Następny dodam pewnie we wtorek wieczorem ale nic nie obiecuję.Tym razem nie wymagam od Was jakiejś liczby komanetarzy ;) Jednak bardzo bym chciała abyście komentowali...To dla mnie ważne bo wtedy widzę że jest ktoś kto to czyta :D
Miłego rozpoczęcia tygodnia :* Ja siedzę w domu jutro i po jutrze :D
-Patryś
Subskrybuj:
Posty (Atom)