piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 21 "-Bo inni będą cię podrywać."

Na imprezę do Chrisa każdy pojechał w parach, samochodami chłopaków.Ja z JB byliśmy najszybciej przed domem kumpla.Zadowoleni wyszliśmy z samochodu i zaczekaliśmy na resztę.Justin usiadł na masce i skrzyżował ręce na klacie.Z uśmiechem mi się przyglądał.
-Co??
-Nic,nic.Po prostu patrzę.-uśmiechnął się szeroko.-I podoba mi się to co widzę.-zmierzył mnie od stóp do głowy i przygryzł wargę.Ja wywróciłam oczami i spojrzałam na drogę.Chłopak przyciągnął mnie do siebie i położył mi ręce na biodrach.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy z leciutkimi uśmiechami.
-Chciałabym cię pocałować...-szepnęłam.
-To czemu tego nie zrobisz??-spojrzał na moje usta.
-Zawsze mogą być tu paparazzi...-rozejrzałam się w około.
-Przejmujesz się tym??
-Nie chcę zobaczyć gdzieś że jestem nową zabawką Justina Biebera...Albo że po rozstaniu z Gomez pocieszasz się umawiając się ze mną...-spuściłam wzrok.
-Słońce...Nie przejmuj się tym.-podniusł mój podbródek i znów patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Nasze twarze powoli się zbliżały gdy nagle Miłosz zaparkował obok samochodu Biebsa.Odsunęliśmy się leciutko z grymasem na twarzach i spojrzeliśmy w stronę wysiadającej Hol i mojego brata.Po chwili podjechali też Tay z Kat.Całą szóstką udaliśmy się do budynku.Szłam przed Justinem który trzymał mnie za biodro.
-Dokończymy to później...-szepnął mi na ucho gdy już byliśmy w środku.Uśmiechnęłam się delikatnie i za chwilę podszedł Chris.
-Oooo Karo!-przytuliłam się do przyjaciela.
-Siemka Chris.
-Impreza była zorganizowana specjalnie dla was abyście się pogodzili a widzę że jednak poradziliście sobie bez mojej pomocy...-spojrzał na dłoń Biebera.-No cóż...
-I tak ci dziękujemy.-pocałowałam chłopaka w policzek.
-Gdzie twoja towarzyszka stary??-zapytał Miłosz.-W końcu każdy miał z kimś przyjść...
-Carson rozmawia z moją siostrą.-uśmiechnął się.Caitlin była kiedyś dziewczyną Justina...Nie uśmiechał mi się fakt że była na tej imprezie ale w końcu to jej brat ją zorganizował.
-Zatańczysz??-zapytał Justin widząc że mam grymas na twarzy.Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Pewnie.-chłopak złapał mnie za rękę i po chwili szaleliśmy już na środku salony w grupie innych osób.Tańczyłam tyłem do chłopaka który ocierał się o mnie z uśmiechem.Nie przeszkadzało mi to i też się uśmiechałam.Świetnie się bawiliśmy.Gdy zachciało nam się pić,razem poszliśmy do stolika gdzie były napoje.Stała obok nich była chłopaka.
-Justin!-uśmiechnęła się szeroko.
-Caitlin...-mruknął i złapał mnie w pasie przytulając do siebie.
-Co u ciebie??
-Wszystko dobrze...-podałam mu napój i upiłam łyk swojego.
-Jestem Caitlin.-przedstawiła się wyciągając do mnie rękę.
-Karolina.-uścisnęłam dłoń i wymusiłam uśmiech.
-My idziemy...-powiedział Justin ciągnąc mnie za rękę w stronę Taya i Kat.
-Co jest??-zapytał chłopak widząc że nie jesteśmy zadowoleni.
-Moja była...
-Eh...-mruknął Taylor.-Nie przejmuj się nią.Jesteś teraz z Karoliną.
-Nie jesteśmy razem!-powiedziałam podnosząc wzrok z nad kubka napoju.
-Nie??-wytrzeszczyła oczy Kat.-Naprawdę??
-No.-byłam lekko smutna i nie chciało mi się dłużej siedzieć na tej imprezie.Nikt nic więcej nie powiedział.Upiłam łyk i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Chcesz stąd iść?-zapytał JB widząc że się nudzę gdy siedzieliśmy na sofie.Opierałam głowę o ramie chłopaka.
-Tak...Nie mam ochoty tutaj siedzieć.
-Ja tak samo...-wstał i wyciągnął do mnie rękę.-Chodź...Zmywamy się.
-Ale jesteśmy tu dopiero 3 i pół godziny...-uścisnęłam jego dłoń i spojrzałam na niego.
-No i co?Nikt nie powiedział że musimy zostać do końca.Chodź,idziemy pożegnać się z resztą.
-Ok.-wstałam i razem poszliśmy do naszej paczki.Grzecznie przeprosiliśmy i pożegnaliśmy się z nimi.Wychodząc trzymaliśmy się za ręce i gdy już byliśmy na schodach spotkałyśmy siostrę Christiana.
-Już wychodzicie??Tak szybko??
-Nie twój interes Caitlin...-syknął Bieber i pociągnął mnie w stronę samochodu otwierając mi drzwi.Szybko wsiadłam a po chwili już jechaliśmy.Chłopak był zdenerwowany i to było widać.Położyłam mu rękę na karku i zaczęłam miziać jego włosy.Powoli się rozluźniał.
-Gdzie jedziemy??
-A gdzie byś chciała??-zapytał spoglądając na mnie i położył mi dłoń na kolanie.
-Nie mam pojęcia,ale nie chcę wracać do domu.-uśmiechnęłam się do niego.
-W takim razie pojedziemy w jedno miejsce...-powiedział uśmiechając się tajemniczo.
-Nie powiesz mi gdzie,prawda?
-Nie.-uśmiechnął się szeroko.
-Ugh...-wywróciłam oczami i spojrzałam na jezdnię.Przez całą drogę rozmawialiśmy o jakiś głupotach,na przykład takich jak to co robiliśmy wczoraj wieczorem i wgl.Gdy po 30 minutowej jeździe dotarliśmy przed jakiś hotel, Justin zaparkował i przed wyjściem spojrzał na mnie z tajemniczym uśmiechem.Byliśmy przed jakimś starym budynkiem.
-Gdzie my jesteśmy??-zapytałam gdy weszliśmy w bramę.
-To jest stary hotel w którym moi dziadkowie się poznali.Lubię tu przychodzić...-wchodziliśmy gdzieś po schodach.W pewnym momencie wyszliśmy na dach.Widać było całe miasto,było tu pięknie.
-Jest tu prześlicznie...-rozmarzyłam się podchodząc do barierki.
-Jesteś pierwszą osobą którą tu przyprowadziłem...-poszedł do mnie i stanął obok.-Mam do ciebie pytanie.-złapał mnie za ręce,staliśmy do siebie przodem patrząc sobie w oczy.-Karli...Od dawna układam sobie w myślach jak cię o to zapytać...I...Chciałbym...-jąkał się cały czas.-No bo...Zostałabyś moją dziewczyną??-zapytał uśmiechając się nieśmiało.
-Tak.-rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam.-Oczywiście że tak, głuptasie.-chłopak podniusł mnie do góry i kręcił kilka razy,cały czas przytulałam go mocno.Gdy już stałam chłopak złapał moje policzki i namiętnie pocałował.Trwało to chwilę zanim się od siebie oderwaliśmy.Spojrzeliśmy sobie w oczy i pojedyncza łza spłynęła mi po policzku,chłopak automatycznie wytarł ją kciukiem i musnął znów moje usta.
-Czemu płaczesz??-spojrzał na mnie czule.
-Tak długo na to czekałam...Cieszę się.-znów przytuliłam się do chłopaka który objął mnie mocno w talii.
-Ja też...-szepnął mi do ucha.-Kocham cię Karolina.
-Ja ciebie też Justin.-pocałowałam go czule i delikatnie a później znów spojrzałam w jego oczy.
Przez 3 godziny leżeliśmy na kocu który Justin przyniósł tutaj aby nie było mu zimno gdy spędzał tu czas.Leżeliśmy wtuleni wpatrując się w zachodzące słońce,Justin obejmował mnie w pasie jedną ręką której dłoń wylądowała na moim biodrze a drugą miał wsuniętą pod swój kark.Natomiast ja bawiłam się naszymi splecionymi palcami a druga leżała na moim brzuchu.Rozmawialiśmy o tym jak powiemy to naszym rodzicom i znajomym.A przede wszystkim jak Justin to ogłosi w show biznesie.Bałam się tego bo wiedziałam że nie wszystkie Beliebers będę z tego powodu zachwycone.Justin mnie pocieszał mówiąc że cały czas będzie ze mną i że razem damy radę.Widziałam że też się lekko obawiał tego wszystkiego.Gdy już się ściemniło i było około 24.00 postanowiliśmy wracać.Wtuleni zeszliśmy tą samą drogą a później wsiedliśmy do samochodu.Przez całą drogę rozmawialiśmy i trzymaliśmy się za ręce.Gdy już byliśmy pod moim domem Justin odprowadził mnie do drzwi.
-Teraz nareszcie nie musimy się ukrywać.-trzymał ręce nad moimi biodrami,ja miałam swoje splecione na jego karku.Chłopak delikatnie musnął moje usta.-Nareszcie...-szepnął zadowolony.-Dobranoc słońce.-pocałował mnie namiętnie a ja oczywiście odwzajemniłam.
-Dobranoc kochanie.-patrzyłam jeszcze jak chłopak odjeżdża w później cała w skowronkach weszłam do domu.W budynku było ciemno,co mnie nie zdziwiło ponieważ było po północy.Zdjęłam budy i na paluszkach poszłam do swojego pokoju.Zażyłam dłuższej relaksującej kąpieli i umyłam zęby.Odświeżona wyszłam w piżamie do swojego pokoju jednak tak zobaczyła mojego brata siedzącego na łóżku.
-Co ty tu do cholery robisz??-szepnęłam zamykając za sobą drzwi.
-Siedzę.-mruknął.Miłosz nie był ani pijany ani naćpany jednak zachowywał się dziwnie.Na kolanach trzymał swojego laptopa.
-Miłosz??Co ci jest??-usiadłam obok niego.Jednak on nic nie powiedział.Pokazał mi zdjęcia na których byłam ja i JB przed domem Chrisa,później jak wchodziliśmy do hotelu i jak całowaliśmy się przy pożegnaniu przed domem.Pomyślałam sobie że szybko te zdj trafiły do netu.Ale gdy wróciłam na ziemię spojrzałam na brata.-Nie rozumiem...
-Jesteście razem, prawda??-spojrzał na mnie pytająco.
-Tak...Dzisiaj mnie o to zapytał.-uśmiechnęłam się lekko.-Ale nie rozumiem czemu jesteś smutny...
-No bo jesteście razem.
-Powinieneś się cieszyć że jestem szczęśliwa.-nie mogłam pojęć jego myślenia.
-Ale teraz pewnie odetniecie się od nas.
-Miłosz??O czym ty pieprzysz??Przecież my się nie odsuniemy od paczki.I tak jak sam to mówiłeś wyglądaliśmy jak dwójka zakochanych więc teraz zmienił się tylko fakt że jednak jesteśmy razem.-przytuliłam brata.-To że jestem z JB nie zmieni faktu że cię kocham.
-To chciałem usłyszeć.-uśmiechnął się szeroko całując mnie w głowę.
-Manipulator...-wywróciłam oczami i wyswobodziłam się z uścisku brata.
-Więc jak? Opowiesz co robiliście??-spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Jutro, głupku.Padam z nóg.-położyłam się wygodnie i przykryłam kołdrą.-Dobranoc.-powiedziałam do brata który już był przy drzwiach.
-Dobranoc panno Bieber.
-Idiota...-syknęłam i się zaśmiałam.Gdy mój brat zamknął drzwi ułożyłam się wygodniej i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.Byłam taka szczęśliwa że wreszcie mogłam przyznać iż Justin jest ze mną.
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju,niezadowolona jęknęłam i wstałam wędrują do szafy po jakieś ciuchy.Gdy już strój miałam przygotowany poszłam się przebrać i ogarnąć do łazienki.Uśmiechałam się do odbicia w lustrze gdy myłam zęby i myślami cały czas byłam w obłokach.Gotowa wyszłam z łazienki i wkładając tel do kieszeni spodenek zeszłam do kuchni.
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się do brata który szperał w lodówce.
-Cześć młoda.
-Gdzie rodzice??-zapytałam siadając na krześle przy blacie.
-Na zakupach.
-A mała?
-Z nimi.-powiedział z grymasem wyjmując mleko.-Czasami jej zazdroszczę.Rodzice poświęcają jej tyle czasu a ze mną ojciec nawet nie pogada.-zalał płatki mlekiem i usiadł naprzeciwko mnie.
-Ja niby czasem też...Chciałabym opowiedzieć mamie wszystko ale ona nie ma czasu...-powiedziałam smutna biorąc jabłko.Spojrzałam na zegarek ścienny i była godzina 11.34.Opowiedziałam bratu cały wczorajszy wieczór z Biebsem.
-Wychodzę dzisiaj z Holly na randkę.-uśmiechnął się szeroko mój brat.
-I nic mi nie powiedziałeś wcześniej?!Dzięki...
-Byłaś tak zajęta Bieberem a ja ją zaprosiłem wczoraj.-wytknął mi język.
-Muszę do niej zadzwonić.-wyjęłam tel i szukałam numeru przyjaciółki.Odebrała już po drugim sygnale więc włączyłam na głośnomówiący i poszłam do salonu.
-Hej kochana.-przywitała się dziewczyną,ja usiadłam na sofie podkurczając kolana pod brodę i patrzyłam przez okno.
-Hej słońce.Co u ciebie??
-Miłosz zaprosił mnie na randkę!-piszczała przejęta.-Kat chce pogadać.Poczekał włączę na głośnomówiący.
-Kat jest u ciebie??
-No.
-Hej Karo!-druga przyjaciółka też była podekscytowana.
-Hej Kati.-uśmiechnęłam się szeroko słysząc swoje przyjaciółki.-Więc opowiadać mi tutaj wszystko.
-To raczej ty powinnaś się nam tłumaczyć,młoda damo.-powiedziała niby złym tonem Hol.
-Widziałyście już foty??
-Trudno ich nie zauważyć.Są wszędzie.-zaśmiała się Kat.Opowiedziałam dziewczyną całą sytuację a one piszczały zadowolone.
-No nareszcie...Ile może było czekać?-Kat była taka szczęśliwa,cieszyłam się że dziewczyny mnie wspierają.
-Dobrze że się odważył.-Hol była z naszej trójki zawsze poważna.Mimo to jednak ja byłam tą najdoroślejszą i najodpowiedzialniejszą.Dziewczyny opowiedziały mi co wczoraj działo się na imprezie,i stwierdziłam że dużo nas nie ominęło...Ponieważ nic szczególnego się nie działo.
-Dobra kochana,my musimy już kończyć.-powiedziała Katnis.
-Spoko,zobaczymy się dzisiaj??-zapytałam moje przyjaciółki.
-Się zobaczy.
-To pa kochane głupki.-uśmiechnęłam się do telefonu.Dziewczyny się pożegnały a później rozłączyły.Była godzina 12.45 więc postanowiłam pooglądać najpierw telewizję zanim zacznę przygotowywać obiad. Jednak nie było nic ciekawego więc wyłączyłam i poszłam do kuchni.Zrobiłam mięso i usmażyłam frytki,nie chciało mi się robić nic szczególnego ponieważ bolała mnie trochę głowa i nie miałam na nic siły.Zawołałam swojego brata i pogrążeni w rozmowie o tym gdzie Miłosz zabiera Hol skonsumowaliśmy swoje dania.Mój brat zmył naczynia a ja postanowiłam zrelaksować się ćwicząc jogę w salonie.Szybko pobiegłam do pokoju przebrać się w coś bardziej wygodnego i gdy już byłam gotowa ustałam przed lustrem.
-Mmm...Niezła figura.-uśmiechnęłam się do siebie i zadowolona pogłaskałam brzuch.Dumna z tego jaką mam figurę ubrałam strój sportowy i zeszłam na dół.Na początek zrobiłam parę ćwiczeń rozgrzewających a później robiłam moje ulubione pozycje,, i na końcu . Uwielbiałam jogę ponieważ bardzo mnie odprężała i pozwalała mojemu ciału utrzymywać elastyczność.Z mojej oazy spokoju wyrwał mnie dzwonek do drzwi.Szybko wstałam i pobiegłam otworzyć.
-Wow...-otworzyłam drzwi i stał w nich Justina.
-Hej kochanie.-uśmiechnęłam się do chłopaka który stał z szeroko otwartymi oczami i buzią.
-Zabraniam ci się tak ubierać.-od razu spoważniał.
-Niby dlaczego??
-Bo inni będą cię podrywać.-patrzył głęboko w moje oczy.
-Jesteś stuknięty.-przytuliłam go za szyję i pocałowałam w usta.
-A tak na serio po co ci ten strój?-zapytał wchodząc za mną do salonu.
-Joga.-uśmiechnęłam się biorąc telefon z stolika i złapałam chłopaka za rękę ciągnąc do mojego pokoju.
-Coś się stało??-zapytał niepewnie.Widziałam że się martwił bo wiedział że uprawiam jogę tylko w tedy gdy boli mnie głowa albo się czymś zamartwiam.
-Głowa mnie trochę boli.-weszliśmy do pokoju,wzięłam ciuchy w których byłam wcześniej ubrana i poszłam się szybko przebrać do łazienki.Gdy wyszłam JB leżał na łóżku i mi się przyglądał.Ja położyłam się obok i wtuliłam się w chłopka który mnie objął.
___________________________________________________________________
Nie wiem czy się Wam spodoba bo boli mnie głowa i jestem troszkę przeziębiona.
A gdy nie czuję się dobrze mam jeszcze bardziej rozbujaną wyobraźnię xD
Jednak liczę że was wciągnie :P Proszę o opinię w komach ;*
Pozdrowionka i udanego weekendu <3
-Patryś

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 20 "-Ej! Nie jestem głupi tylko zakochany!"

Przez kolejne dni chodziłam normalnie do szkoły,ignorowałam Justina który próbował ze mną porozmawiać ale zawsze udało mi się uciec albo Miłosz,DJ i Tay go odciągali lub zagradzali mu do mnie dostęp.Udało mi się uniknąć jego spojrzenia za każdym razem.Cierpiałam strasznie,co noc płakałam i miałam koszmary.Zaszywałam się w swoim pokoju pod kołdrą patrząc w sufit i płacząc.W szkole siedziałam patrząc się przed siebie a moi przyjaciele mówili do mnie jednak ja nie odpowiadałam.Odzywałam się tylko na lekcjach gdy pani mnie zapytała.Byłam wdzięczna że moja paczka,bez JB i Chrisa,ciągle stara się do mnie dotrzeć.Starali się jak mogli i wgl nie poddawali.
Była sobota i zaplanowałam sobie oglądanie filmów z kartonikiem lodów.Obudziłam się jak każdego ranka z opuchniętymi oczami.Jednak stwierdziłam że nie będę się malować bo i tak to bez sensu jeśli zostanę cały dzień w domu przed tv.Ubrałam się w coś wygodnego i zeszłam na dół zjeść śniadanie.Ponieważ lekcje odrobiłam już jak przyszłam ze sql więc miałam weekend wolny.Zrobiłam sobie płatki i usiadłam przy blacie wyglądając przez okno.Słońce dopiero wschodziło,co świadczyło o tym że było bardzo wcześnie.Spojrzałam na zegarem na ścianie i rzeczywiście było wcześnie.4.36.Westchnęłam i pogrążona w rozmyśleniach dokończyłam śniadanie.
-Witam witam.-do kuchni wszedł zaspany Tay.
-Co ty tu robisz??-zapytałam myjąc miskę.Po chwili wszedł też Miłosz.Chłopacy byli w samych bokserkach ale już się przyzwyczaiłam więc zignorowałam to.
-Nocowałem u Miłosza.-uśmiechnął się siadając na krześle.-Nawet nie zauważyłaś??
-Nie.Byłam cały czas u siebie.-wytarłam ręce.-Co wy tak wcześnie już nie śpicie??
-Jeść nam się chce.-wytknął mi język Miłosz podchodząc do lodówki.
-Ja wam coś zrobię.-odpędziłam brata od lodówki i pokazałam na krzesło obok gościa.-Na co macie ochotę??-spojrzałam na chłopaków.Ci popatrzyli po sobie i z uśmiechami przenieśli wzrok na mnie.
-Omlety z podwójną bitą śmietaną,truskawkami i nutellą.-wyrecytował ładnie Miłosz.
-I z sosem toffi.-dodał Tay.
-Widzę że bardzo zgodni i głodni jesteście.-zaśmiałam się wracając do lodówki i wzięłam potrzebne produkty.Przygotowałam chłopakom zgodnie z zamówieniem jedzenie i usiadłam przed nimi kładąc talerze na blacie.
-Dzisiaj idziemy na imprezę.-powiedział Miłosz jedząc mój wyrób.-Pyszny omlet.-uśmiechnął się szeroko oblizując bitą śmietanę z kącików ust.
-Do kogo idziecie?
-Idziemy...Cała trójka.-upomniał mnie nasz przyjaciel.-A omlet rzeczywiste wyśmienity.
-Ja nigdzie nie idę.-powiedziałam stanowczo siadając prosto.-Nie mam takiego zamiaru.
-Idziesz Karo.Nie będziesz znów siedzieć w domu i się nudzić albo zaszywać w książkach.
-Nie dopuścimy do tego.-dodał Taylor.Czasami zaskakiwało mnie to jak oni się rozumieli i byli jednomyślni.
-Proszę was chłopacy...Ja naprawdę wolę siedzieć w domu.-mruknęłam spoglądając na okno.
-Jasne jasne.Na 14.00 masz być już gotowa w salonie.-wytknął mi język mój brat wstawiając talerz do zmywarki.Tayler poszedł w ślady Miłosza i po chwili wyszli z kuchni.Westchnęłam i wstałam od blatu.Podreptałam smutna do swojego pokoju posiedzieć na parapecie z kubkiem herbaty i popatrzeć na niebo.Oparłam głowę o szybę i pojedyncze łzy słynęły mi po policzku.Była godzina 6.00 rano.Słyszałam jak chłopacy wygłupiają się grając na konsoli brata w jego pokoju.Uśmiechnęłam się sama do siebie wyobrażając sobie co wyrabiają i popiłam łyk picia.Odwróciłam głowę spoglądając na ścianę za łóżkiem gdzie było pełno zdjęć moich z Justinem...Cały czas się uśmiechałam,wspominałam jak wtedy się wygłupialiśmy w paru grając w piłkę albo jak Justin wysmarował mnie całą lodami gdy byliśmy na spacerze z całą paczką...W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś mnie woła,wyjrzałam przez okno i zobaczyłam Biebera.
-Czego chcesz?-otworzyłam okno i oparłam się na łokciach.
-Proszę wybacz mi!
-Justin nie drzyj się...-przyłożyłam palec do ust na znam aby się zamknął.
-Czekaj...-szepnął i zaczął wchodzić po drzewie które rosło obok domu,jego gałęzie sięgały prawie do mojego pokoju.-Pomożesz??-wyciągnął do mnie dłoń gdy stał już prawie na końcu jednej z gałęzi.
-Powinnam nie pomagać i jeszcze cie zrzucić ale jakie by było zamieszanie...-podałam mu dłoń i pomogłam wejść na parapet.
-Czyli nie martwisz się już o mnie??-spojrzał na mnie poprawiając ubranie.
-A ty się martwiłeś o to jak się będę czuła??-zapytałam ironicznie krzyżując ręce na piersiach.-Nie.-odpowiedziałam sama.Chłopak posmutniał.
-Wybacz mi...Rozstałam się z Gomez.Była dobra na chwilę ale to przy tobie czuję się szczęśliwy.Ona była tylko głupim zauroczeniem które minęło ale moje serce chciało ciągle do kogoś innego.Ono chciało do ciebie.To o tobie ciągle myślałem i gdy całowałem się z Seleną wyobrażałem sobie że to ty.Tylko przy tobie jestem w 100% sobą.Tylko tobie ufam i tylko z tobą chcę być.-uklęknął przede mną.-Karolina...Proszę wybacz mi.-złapał moją dłoń i spojrzał głęboko w moje oczy.
-Justin...To już nie pierwszy raz jak mnie skrzywdziłeś...Chcę kogoś kto nawet jak będę wyglądać fatalnie bo np będę przeziębiona powie mi że wyglądam ślicznie,który nie będzie się wstydził ze mną wyjść,złapać za rękę,przytulić i pocałować,który będzie mnie wspierać i pocieszać,kogoś kto będzie słuchać jak przeklinam cały świat a później po prostu się uśmiechnie i mnie przytuli,kogoś kto będzie się ze mną wygłupiał ale gdy będę miała fatalny humor i nie będę chciała z nikim gadać on to zrozumie i będzie milczał ze mną,kogoś kto zobaczy mnie z łzawi w oczach pierwsze słowa jakie powie to "kogo mam opierdolić??",kogoś kto będzie mnie zabierał na romantyczne spacery i kolacje...Kogoś kto będzie mnie kochał taką jaką jestem...-ostatnie zdanie szepnęłam.
-Jest za późno abym był taką osobą??-spojrzał na mnie smutno cały czas klękając.Miałam łzy w oczach,pogłaskałam chłopaka po policzku i uśmiechnęłam się.
-Chyba nie...-uklękłam przed nim.-Tęskniłam za tobą.-szepnęłam mu do ucha przytulając go za szyję a on mnie przytulił w talii.
-Ja za tobą też.Nawet nie wiesz jak bardzo.Przysięgam że już nigdy cię nie skrzywdzę.-spojrzał mi głęboko w oczy i łapiąc za policzki namiętnie pocałował.Odwzajemniłam buziaka.Kiedy staliśmy znów przytuliłam się do chłopaka.
-Jeśli mnie jeszcze raz zranisz w ten sposób nie wiem co ci zrobię.-powiedziałam a chłopak uniósł mnie do góry.Oplotłam go nogami w pasie i zaśmiałam się a on mnie pocałował w ramie.Gdy już stałam na własnych nogach cmoknęłam go jeszcze raz w usta i wyswobodziłam się z uścisku i skoczyłam na łóżko kładąc się na plecach.Chłopak uśmiechnął się szeroko i usiadł obok mnie.
-Mam coś dla ciebie.-uśmiechnął się nieśmiało i wyją pudełeczko.
-Co to??-spojrzałam najpierw na opakowanie a później na chłopaka.
-Sama zobacz.-wręczył mi je i spojrzał z leciutkim uśmiechem.Niepewnie otworzyłam pudełeczko i ujrzałam śliczny naszyjnik.
-Jaki piękny!-dotknęłam leciutko palcem tak jakbym się bała że zaraz się rozpadnie.
-Podoba ci się??
-Jest niewyobrażalnie piękny...Ale nie mogę go przyjąć.-zamknęłam pudełko kładąc je na kolanie chłopaka.-Ja nie mogę.
-Karo.-chłopak złapał mnie za policzek.-Przyjmiesz go.Chciałbym abyś go miała.-uśmiechnął si i musnął moje usta.Po chwili wyjął naszyjnik z pudełka i wstał odgarniając moje włosy.Zapiął go na szyi i pocałował ramie.-Pasuje do ciebie idealnie.-chłopak się wyprostował a ja dotknęłam naszyjnika i się lekko uśmiechnęłam.
-Dziękuje...Jest wspaniały.-ustałam przed chłopakiem i położyłam mu ręce na karku a on mi swoje na biodrach przysuwając mnie do siebie.
-Poszłabyś dzisiaj ze mną na imprezę Chrisa??
-Czekaj,czekaj...-oderwałam się od niego i złapałam za rękę wychodząc z pokoju.-Zaczekaj tu.-odwróciłam się do niego przodem i lekko uśmiechnęłam.Później weszłam a raczej wtargnęłam bez pukania do pokoju brata.-Więc to było zaplanowane??Ta cała impreza??Chcieliście mnie tam zaciągnąć żebym z nim pogadała?-stanęłam na środku,mój brat siedział na fotelu obok Taya i oboje grali na konsoli.Spojrzeli na mnie zdziwieni.-To było uknute prawda??
-Tak...-szepnął Miłosz.
-I po co??
-Bo oboje cholernie cierpicie! Karo,zrozum że on też ma uczucia!-ustał zdenerwowany przede mną.Chłopacy byli już ubrani i ogarnięci.
-Czekaj czekaj...-Taylor wstał z uśmiechem.-Zobacz co ma na szyi.-pokazał palcem na naszyjnik.
-Ten sam co Bieber nam pokazywał.-chłopacy razem myśleli tak jakby osobno im było ciężko.Przewróciłam oczami.
-Jest tu??-zapytał nasz gość.
-To nie możliwe...Usłyszelibyśmy drzwi frontowe.-odpowiedział mój brat cały czas mi się przyglądając.
-A co jeśli nie wszedł drzwiami??-Taylor się zaśmiał.-Okno.
-Nieee....Nie sądzę.-mój brat nie chciał uwierzyć w spekulację Taylora.Po chwili w drzwiach stanął uśmiechnięty Bieber opierając się o framugę.
-Siema.-uśmiechnął się szeroko.
-Ale...-Miłosz nie mógł niczego pojąć,jak zwykle z resztą.Ja podeszłam do piosenkarza i się w niego wtuliłam.On objął mnie ramieniem i pocałował w głowę.-Teraz już wgl nie wiem co się dzieje...
-Jeny jaki z ciebie debil...Pogodzili się.-Taylor walnął Miłosza w głowę.
-Aaaa....-mój brat odkrywał właśnie Amerykę a ja z Bieberem zaśmieliśmy się.Miłosz czasami nie myślał zbyt szybko,szczególnie gdy oderwało się go od konsoli.
-My idziemy...-uśmiechnęłam się spoglądając na zdezorientowanych chłopaków.
-Ale przyjedziecie na tą imprezę Chrisa??-zapytał Miłosz.
-Oczywiście.-odpowiedział mu Justin.-Zaciągnę ją tam nawet siłą.-spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem a ja wywróciłam oczami i wyszłam z pokoju.Justin wyszedł zaraz za mną i złapał mnie za brzuch podnosząc do góry i niosąc do pokoju,śmiałam się jak głupia jednak chłopak nic sobie z tego nie robił.Gdy znaleźliśmy się w pokoju zaczął się ze mną kręcić.
-Stop!Justin stop!-krzyczałam przez śmiech a chłopak grzecznie mnie posłuchał i postawił na nogach.-Jesteś głupi.-odsunęłam się od niego lekko łapiąc równowagą,cały świat wirował mi przed oczami.
-Ej! Nie jestem głupi tylko zakochany!-oburzył się podchodząc do mnie i łapiąc mnie za policzki złożył pocałunek na moich ustach.-W tobie.-uśmiechnął się i znów namiętnie pocałował moje usta.Gdy się od siebie oderwaliśmy spojrzałam głęboko w jego oczy a później przytuliłam się do niego.-Kocham cię Karo...Jak nikogo innego.Jesteś całym moim światem.-wyszeptał mi do ucha.Przy nim czułam się bezpieczna i szczęśliwa.Leżeliśmy przez jakiś czas na łóżku wtuleni w siebie i rozmawialiśmy o koncertach Justina.
-Hah...
-Co??
-Po prostu pierwsza powiedziałaś mi że mnie kochasz..
-To jest powód do śmiechu??-spojrzałam na niego.
-Nie.Ale myślałem że to ja będę pierwszy.
-Oj nie ważne.-pocałowałam go w usta lekko a później snów leżeliśmy rozmawiając na różne tematy.Jednak w pewnym momencie zadzwonił telefon Biebera i musiał wracać do domu ponieważ Scooter chciał z nim pogadać.Odprowadziłam chłopaka do drzwi i gdy już stał na schodach a ja opierałam się o framugę on przyciągnął mnie za talię do siebie i namiętnie pocałował,założyłam mu ręce na szyi i odwzajemniłam pocałunek.
-Będę po ciebie o 13.50.-uśmiechnął się kiedy już się od siebie odsunęliśmy.
-Postaram się być gotowa.-wytknęłam mu język a chłopak zrobił znudzoną minę.
-Musisz być gotowa.
-No dobra,dobra już nie marudź.-cmoknęłam jego usta i wróciłam do domu.-Papa.
-Papa mała.-uśmiechnął się i poszedł w stronę swojego samochodu który był zaparkowany na podjeździe.
Cała w skowronkach wróciłam do swojego pokoju gdzie na łóżku siedzieli chłopacy.Przyglądali mi się z uśmiechami.
-Co??
-Nic nic.-wyszczerzył się Tay.
-Nie wiem o co wam chodzi...-stanęłam przy drzwiach.
-Chris kazał wszystkim chłopakom zaproszonym na imprezę przyjść z towarzyszką...-zaczął Tay.
-Ja idę z Hol,a on-pokazał mój brat na chłopaka obok.-z Kat.
-Ta impreza była pomysłem Chirsa aby pomóc nam wyznać nasze uczucie dziewczyną...A przy okazji pogodzić was.-uśmiechnął się gość.
-W takim razie muszę podziękować Chrisowi.-podeszłam do szafy.Wcześniej zerknęłam na zegarek i była 12.36.Postanowiłam już wybrać strój żeby później nie zaprzątać sobie tym głowy.
-A nam nie podziękujesz??-oburzył się Miłosz.
-Niby za co??-odwróciłam się w ich stronę zakładając ręce na biodrach.
-Yyy...
-No właśnie...-uśmiechnęłam się i wróciłam do przeszukiwania szafy.Chłopacy wyszli z mojego pokoju z głupimi uśmiechami,widać że byli podekscytowani.Nie wiedziałam że mojemu bratu podoba się Holly chociaż rzeczywiście zawsze gdy Hol była z nami Miłosz był nieśmiały i ciągle na nią zerkał.Po dłuższym czasie znalazłam idealny zestaw. Zadowolona położyłam go na łóżku i zeszłam na dół przygotować obiad ponieważ było już około 13.06.Szybko przygotowałam spaghetti i jakiś sos i zawołam chłopaków.Pogrążeni w dyskusji o dzisiejszej imprezie zjedliśmy posiłek a później każdy rozszedł się w swoją stronę,Tay do siebie do domu,Miłosz do siebie do pokoju a ja do swojego pokoju.Zaczęłam się szykować i ogarniać i gdy już byłam gotowa zerknęłam na zegarek.13.45.
-Uff...Zdążyłam.-szepnęłam do odbicia w lustrze a potem zeszłam zadowolona na dół.
-Wow...-Miłosz siedział przed tv i przełączał kanały.-Co zrobiłaś z moją siostrą??
-Ha.Ha.Ha...Ale śmieszne.Naprawdę...-wywróciłam oczami i poszłam do drzwi bo ktoś zadzwonił.Była to Holly.-Miłosz!
-Witaj śliczna.-mój brat szybko zjawił się w drzwiach całując Holly w policzek.
-Cześć.-zawstydziła się lekko wchodząc do domu.-Ładnie wyglądasz Karo...Jak nie ty.
-Dzięki...Ty również.A ty Miłosz mógłbyś iść po nią a nie...-skarciłam brata zamykając drzwi.
-Mama mnie podwiozła bo jechała do miasta.-powiedziała moja przyjaciółka siadając na sofie obok Miłosza.
-A no chyba że tak...-usiadłam w fotelu i po chwili znów zadzwonił dzwonek.-Ja otworzę.-podeszłam do drzwi i ujrzałam Kat z Tayem.-Siemka.-uśmiechnęłam się do gości i wpuściłam ich do domu.Oboje przywitali się i usiedli na sofie na przeciwko mojego brata i Holly.Nie zdążyłam usiąść a znów zadzwonił dzwonek tym razem już wiedziałam kto to jest więc z uśmiechem podeszłam do drzwi.
-Witaj piękna.-przywitał się chłopak przytulając mnie w talii i podnosząc mnie do góry wszedł do domu.
-Witaj przystojniaku.-pocałowałam go w policzek a chłopak odstawił mnie na podłogę.-Świetnie wyglądasz.-uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Nawet w 1/10 nie dorównuję tobie.-pocałował mnie w policzek gdy znajdowaliśmy się już przy fotelu.
-Jasne,jasne.
-A ty jak zwykle nie wierzysz...-chłopak usiadł na fotelu i łapiąc mnie za biodra pociągnął za sobą tak że siedziałam bokiem na jego kolanach.
______________________________________________________________________
:D Uuuuuu ale mi się podoba *_* ahhh jaka satysfakcja :D jedyna rzecz która mi wyszła ostatnio :/
Miałam duży problem z znalezieniem ubrania dla Karo na imprezę ale sądzę że nieźle wyszło ;)
Czekam na waszą opinię :*
-Patyrś

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 19 Jednak...Kocham cię Justin"

...Panna Gomez. Od razu się wkurzyłam,miałam ochotę jej przywalić.Justin był lekko zły ale na jego twarzy malowało się zakłopotanie.Widząc jego reakcję puściłam jego dłoń i lekko się odsunęłam.
-Witaj kochanie.-powiedziała zadowolona Gomez i podeszła do chłopaka całując go w policzek.Byłam w szoku ponieważ Justin nawet nie zareagował,nie odsunął się,nic.
-Justin??-spojrzałam na chłopaka.-O co tu chodzi??-byłam wkurzona i sfrustrowana.Bieber stanął obok Seleny i spojrzał na mnie przepraszająco.Otworzyłam szeroko oczy i przełknęłam głośno ślinę.
-Jesteśmy razem.-uśmiechnęła się Gomez.-Teraz tak na serio.-położyła chłopakowi rękę na ramieniu i przytuliła się do niego.-A to wszystko dzięki tobie...
-Nienawidzę cię.-syknęłam do Biebera i wybiegłam z domu.Miłosz właśnie wchodził do budynku z Kennym.Mój brat był w szoku,ja płakałam i wybiegłam na chodnik.Ochroniarz Biebera pobiegł za mną tak samo jak mój brat.Jednak Miłosz miał ochotę wrócić do domu i przywalić Justinowi.
-Tak mi przykro...-Kenny złapał mnie za rękę i przyciągnął mocno przytulając.
-Co jest??-podbiegł Miłosz.
-Gomez...-szepnęłam zapłakana wtulając się w dużego męszczyznę.
-Co?!-Miłosz był w jeszcze większym szoku.
-Ona tam jest...Są razem.-płakałam jak małe dziecko.Kenny cały czas mnie przytulał.
-Boże Karo tak mi przykro...-mój brat szepnął smutno i podszedł bliżej wyciągając ręce tak abym się do niego przytuliła.Zrobiłam to i po chwili szliśmy do samochodu.Kenny szepnął coś do Miłosza ale niestety nie słyszałam.Chłopak pokiwał głową na znak że zrozumiał i pomógł mi wsiąść do samochodu.
-Trzymaj się mała...-szepnął do mnie jednak ja nie byłam w stanie odpowiedzieć.Gdy Kenny odsunął się minimalnie od samochodu,Miłosz z piskiem opon wyjechał z podjazdu.Jechaliśmy szybko więc w krótkim czasie znaleźliśmy się przed domem.Oboje szybko wyskoczyliśmy z samochodu i wbiegliśmy do pustego domu.Jak zwykle rodziców z siostrą nie było...Nic nowego.Pobiegłam do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi.Miłosz wiedział że pójdę się wykąpać i przebrać więc poszedł do siebie.Po skończeniu postanowionych czynności weszłam już przebrana do mojego pokoju.Oczy mnie piekły od płaczu ale jednak cały czas jakieś łzy spływały mi po policzkach.Usiadłam na łóżko i patrzyłam przed siebie.Usłyszałam pukanie ale nic nie odpowiedziałam,nie odwróciłam nawet głowy w tamtą stronę.Do pokoju wszedł Miłosz.Usiadł obok mnie i mocno przytulił.
-Damy sobie radę...-pocałował mnie w głowę gdy się w niego wtuliłam.Siedzieliśmy tak przez parę minut,płakałam a Miłosz mnie cały czas przytulał.Zeszliśmy później na dół do salonu,usiadłam w fotelu który znajdował się bokiem do drzwi wyjściowych i okryłam kocem.Miłosz siedział na sofie i przełączał kanały.Ja patrzyłam nieobecnym wzrokiem w ścianę obok telewizora a łzy same mi spływały, trzymałam brata za dłoń i starałam się opanować.W jednym momencie usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Ja otworzę...-szepnął mój brat wstając szybko z sofy i całując mnie w głowę.Otarłam łzy chusteczką i nie zmieniałam pozycji.-Co ty tu robisz??-Miłosz mówił złym głosem więc odwróciłam wzrok.W drzwiach stał Bieber.
-Muszę z nią porozmawiać.-chciał wejść ale mój brat zagrodził mu wejście.Piosenkarz spojrzał na Miłosza a później na mnie.-Karo...-widać było że cierpi ale nie chciałam się nad nim litować.Pokręciłam przecząco głową i szybko wstając okryta kocem pobiegłam na górę.Nie chciałam z nim rozmawiać...Na sam jego widok łzy napływały mi coraz szybciej.Rzuciłam się na łóżko przytulając do poduszki.Płakałam i nie potrafiłam przestać.
-Skarbie...-do pokoju wszedł Miłosz.-Zejdź na dół.-chłopak usiadł obok mnie a ja skuliłam się jeszcze bardziej
-On tam jest,prawda??
-Musisz z nim porozmawiać.-pogłaskał mnie po ramieniu a ja się odwróciłam siadając.
-Po co go wpuściłeś??Po co mi to robisz??
-Bo mi wszystko wyjaśnił...
-Co to do cholery jest do wyjaśniania??Są razem i tyle..
-Zejdź do niego.Proszę...-spojrzał na mnie czule.Wstałam szybko i wyszłam z pokoju.Zbiegłam na dół i zobaczyłam siedzącego Justina na sofie z łokciami opartymi o kolana i twarzą schowaną w dłonie.
-Masz 5 minut.-ustałam za fotelem krzyżując ręce na piersi.Byłam wściekła na brata i Biebera.Chłopak przez którego tak bardzo cierpiałam podniusł szybko się z kanapy i spojrzał na mnie.
-Karo...-podszedł do mnie wyciągając do mnie dłoń a ja się tylko odsunęłam.
-Streszczaj się...Tik, tak.Tik,tak.-spojrzałam na niego złowrogo.
-Przepraszam...-spuścił ze mnie wzrok przenosząc go na podłogę.-Było mi ciężko...Tęskniłem a nie mogłem tego pokazać.Nie miałem komu się wygadać a Scooter nie chciał anulować kontraktu z Sel.Była jedyną osoba która mogła mnie zrozumieć...Zaczęliśmy rozmawiać.Zwierzyłem się jej,ona bardzo mi pomogła.Wyszliśmy parę razy i tak jakoś wyszło...-spojrzał na mnie.
-Była jedyną osobą która cię rozumiała...-powtórzyłam jego słowa.-Teraz przynajmniej wiem co o mnie myślisz...-poczułam że kolejna porcja łez napływa mi do oczu.
-To nie tak...
-Mieliśmy iść na randkę...Miałam nadzieję że coś między nami będzie.-spojrzałam na niego już płacząc.-Dawałeś mi nadzieję...-zmrużyłam oczy.-A ja wierzyłam jak głupia w każde twoje słowo,wyczekiwałam przyjazdu, nie oglądałam żadnych stron plotkarskich żeby nie robić sobie powodów do tego aby stracić do ciebie zaufanie czy robić ci jakieś wyrzuty.Czekałam jak ta idiotka...
-Tęskniłem za tobą...
-Właśnie widać...Ja też tęskniłam ale to nie znaczy że umawiałam się z innymi.Justin.Byliśmy na jednej randce,zaplanowaliśmy już drugą a ty wykręcasz taki numer?Wiesz jak ja się teraz czuję??Jestem upokorzona i załamana...
-Nie chcę cię stracić.
-Za późno.Już za późno.-zamknęłam na chwilę oczy żeby zatrzymać napływające łzy.-Dobrze że tą trasa się odbyła...Przynajmniej oszczędziliśmy sobie rozstań.
-Co ty mówisz?-spojrzał na mnie niepewnie.
-Chodzi mi o to że ta trasa pokazała że nawet nie potrafimy wytrzymać w rozłące jako przyjaciele...Więc jako para na pewno byśmy się co chwila kłócili...Twój czas już minął.-zrobiłam krok w tył i pokazałam na drzwi patrząc w podłogę.-Żegnaj...
-Karo...Nie skreślaj mnie.-podszedł do mnie dotykając mojego policzka swoją dłonią.
-Zostaw.-powiedziałam oschle odsuwając twarz od jego dłoni.-Wyjdź już...
-Naprawdę tego chcesz?
-Wyjdź.-powiedziałam a chłopak wpił się w moje usta.Całował namiętnie i z pożądaniem, jednak ja nie chciałam być tą drugą.Nie mogłam...Odepchnęłam chłopaka i rozpłakałam.-Wynoś się stąd.-pokazałam na drzwi i ze schodów zszedł Miłosz.
-Justin...-mój brat spojrzał na piosenkarza.-Pogadamy później.
-Karli...Przepraszam.-spojrzał ostatni raz na mnie przepraszającym wzrokiem i wyszedł.Było mi cholernie przykro,znów rozpłakałam się jak dziecko.Miłosz przytulił mnie do siebie i pogłaskał po głowie.Wtuliłam się w brata i rozpłakałam jeszcze bardziej.Staliśmy tak przez dłuższy czas aż się troszkę uspokoiłam i postanowiłam się iść położyć.Było już dosyć późno a ja byłam strasznie zmęczona i oczy mnie piekły.Pobiegłam na górę do swojego pokoju i przebrałam się i położyłam do łózka.Szybko zasnęłam bo byłam bardzo zmęczona.Poprzedniej nocy nie spałam prawie wgl ponieważ emocje związane z przyjazdem JB mi na to nie pozwoliły.
Rano obudziłam się wcześnie z myślą że muszę iść do szkoły...Poszłam się jeszcze wykąpać żeby zmyć z siebie całe zmęczenie.Ubrana wyszłam z łazienki zgarniając tylko segregator z notatkami który miałam w domu.Do kieszeni spodenek włożyłam telefon i kasę na lunch a później zeszłam na dół gdzie czekał Michał.
-Ślicznie wyglądasz.-uśmiechnął się otwierając mi drzwi.
-Ah dziękuję dziękuję.-z uśmiechem wyszłam z domu zakładając swoje policyjne okulary.
-Humorek też widzę że dopisuje..-Miłosz szedł obok mnie przyglądając mi się z leciutkim uśmiechem.
-Eh...Na twarzy uśmiech a w sercu ból.To najtrudniejsza z życiowych ról.-wzruszyłam ramionami i spojrzałam przed siebie.Był śliczny ciepły dzień.Słonko ładnie świeciło i nie było wiatru.Szyliśmy w ciszy uśmiechając się do siebie.Gdy znaleźliśmy się przed szkołą mój humorek troszkę się pogorszył albo postawiłam być twarda więc wzięłam głęboki oddech i wkroczyłam na szkolny korytarz.Wszyscy się na mnie patrzyli i coś szeptali.Z uśmiechem skierowałam się w stronę mojej szafki i zobaczyłam Biebera.Starałam się go zignorować i podeszłam do swojej ławki.Otwierając ją nie spojrzałam na chłopaka,wyjęłam potrzebne książki na angielski i zamykając musiałam przejść obok chłopaka.
-Ślicznie wyglądasz...-uśmiechnął się do mnie idąc obok.
-Odwal się...
-Karo proszę poświęć mi chwilę.
-Już poświęciłam wczoraj.-szłam pewnie przed siebie nie patrząc na chłopaka.
-Muszę ci coś powiedzieć.-skakał zadowolony wokoło mnie uniemożliwiając mi spokojny chód.
-Uspokoisz się??
-Nie.
-Justin!-irytował mnie powoli.Chłopak szeroko się uśmiechnął na dźwięk swojego imienia.Nie przestawał się wygłupiać.Ja już miałam tego dość więc się napięcie odwróciłam i zaczęłam iść w inną stronę.Chłopak podbiegł do mnie i złapał za rękę którą ja szybko wyrwałam.
-Porozmawiamy??
-Nie??-znów się odwróciłam napięcie i zaczęłam iść szybko do klasy.
-Będę czekał na ciebie w sali gimnastycznej na następnej godzinie.-uśmiechnął się gdy weszliśmy już go klasy i podeszłam do swoich przyjaciółek.
-Pfff...-przywitałam się przytuleniem z obiema dziewczynami.Musiałam im wytłumaczyć o co mu chodziło więc wszystko jak na spowiedzi powiedziałam co prawda z grymasem na twarzy z którego dziewczyny miały ubaw.Lekcja szybko minęła ponieważ cały czas esemesowałam z Kat pod ławką.Bieber gapił się na mnie z uśmiechem przez całą godzinę a ja to olewałam.Gdy zadzwonił dzwonek zerwał się szybko z ławki i wybiegł z klasy.Wszyscy patrzyli na niego jak na debila a my z dziewczynami spokojnie wstałyśmy z ławek i wyszłyśmy na korytarz gdzie każdy się na mnie patrzył.Wkurzało mnie to.Zostawiłyśmy książki w szafkach i poszłyśmy do szatni przebrać się w stroje gimnastyczne.Wychodząc na salę szłam tyłem śmiejąc się z dziewczynami.Gdy jednak już znalazłyśmy się w środku dziewczyny otworzyły szeroko usta ja widząc ich miny odwróciłam się do nich tyłem.
-O matko...-byłam w szoku.Na trybunach była chyba cała szkoła, na środku stał Bieber z mikrofonem a z tyłu jacyś tancerze.To byli jego tancerze,poznałam ich z daleka.Stałam jak wryta gdy się odwróciłam dziewczyn już nie było.Stałam zakłopotana.Justin zaczął śpiewać "Somebody to love" a ja otworzyłam szeroko oczy.Byłam w szoku bo w pewnym momencie podbiegł do mnie Max,jeden z tancerzy,i pociągnął do Biebera który kazał mi usiąść na wysokim krześle.Zrobiłam co chciał a on dalej śpiewał.Gdy się skończyła piosenka zaczął śpiewać kolejną," One Less Lonely Girl".Byłam w takim szoku że nie mogłam się ogarnąć siedziałam tam wpatrując się w Justina który jak gdyby nigdy nic,jakbyśmy byli tam sami śpiewał do mikrofonu i patrzył mi w oczy.Gdy piosenka się skończyła uśmiechnął się spoglądając na mnie.
-To jak??Wybaczysz mi i pójdziesz ze mną na kolejną randkę??-zapytał cały czas mówił do mikrofonu.Byłam w szoku.Jednak nie potrafiłam nic powiedzieć.Patrzyłam się na chłopaka z załzawionymi oczami.Wstałam gwałtownie i wybiegłam z sali,zostawiając na środku chłopaka i wszystkich zdziwionych nastolatków.Szybko się przebrałam w szatni i wybiegłam na korytarz.Z szafki wzięłam długopis i kawałek kartki napisałam na niej: "Przykro mi Justin ale ja nie chcę być tą drugą...Jesteś z Seleną i niech tak będzie.Nie chcę stawać wam na przeszkodzie...Jednak...Kocham cię Justin. Żegnaj.". Karteczkę wrzuciłam do szafki chłopaka i pobiegłam do sekretariatu.Mówiąc że źle się czuję pani napisała mi zwolnienie i pozwoliła iść do domu.Cała zapłakana wróciłam do pustego budynku, wbiegłam do  mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko....Cały czas płakałam i obwiniałam się za to wszystko.
___________________________________________________________________
:D Udało mi się napisać jeszcze dzisiaj. Jestem w szoku bo zajęło mi to bardzo mało czasu.
Z rozdziału jestem nawet zadowolona i mam nadzieję że Wam też się spodoba ;)
Proszę o jak najwięcej komów i żebyście udostępniali stronkę znajomym to dla mnie bardzo ważne bo uwielbiam to pisać. :*
Buziaki <3
-Patryś

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 18 "-On zaraz przyjdzie.Spokojnie."

Gdy chłopak złożył jeden,delikatny i czuły pocałunek na mojej szyi patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i nasze twarze powoli się do siebie zbliżały.Został zaledwie parę milimetrów abym znów skosztowała jego malinowych ust.
-Karo idzie teraz z nami.-podbiegły do nas bliźniaczki i pociągnęły mnie za sobą.Wyciągnęły na środek parkietu i zaczęłyśmy tańczyć śmiejąc się i wygłupiając.Justin stał przy oczku i mi się przyglądał z uśmiechem.Miał ręce schowane w kieszeniach i głowę lekko schyloną.Uśmiechnięta podbiegłam do niego i złapałam go za przedramię ciągnąc go za sobą.Tańczyli wszyscy moi kuzyni i kuzynki.Nasi rodzice siedzieli przy stole i z uśmiechami dyskutowali patrząc na nas.Wszyscy bawiliśmy się świetnie, ja z JB cały czas się do siebie uśmiechaliśmy i tańczyliśmy obok siebie.
-Chodźcie jeść!- ciocia wyszła stawiała na stole misy z jakimiś przysmakami.Wszyscy posłusznie wrócili do stołu. Siedziałam pomiędzy Justinem a Filipem.Każdy był głodny,jednak nie obyło się bez dyskusji.Nasi rodzice opowiadali jakieś śmieszne historyjki z naszych żyć gdy byliśmy małymi brzdącami.Gdy zjadłam oparłam się o krzesło i patrzyłam w ciemne niebo. Byłam taka zadowolona.Justin po chwili także skończył i usiadł tak samo jak ja.Jednak on nie przyglądał się niebu tylko mi.Czując wzrok chłopaka na sobie spojrzałam w jego czekoladowe oczy.Siedzieliśmy w takiej pozycji przez parę minut aż wreszcie dotarł do nas głos Miłosza.
-Karo...-spojrzałam na mojego brata który przyglądał się nam z uśmiechem.
-Ee??
-Słyszałaś co mama powiedziała??-w odpowiedzi na pytanie brata pokręciłam przecząco głową.-Mówiła że zostajemy na noc u cioci.-przeniósł wzrok na JB.-Pattie się już zgodziła.
-To spoko.-uśmiechnął się piosenkarz wracając wzrokiem na mnie.
-Ale nie mamy ubrań.
-O to się nie martw.-podeszła do mnie dziewczyna Szymona.-Pożyczę ci swoje a Szymon da jakieś JB.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się szeroko do dziewczyny.
-Chodźcie.Pokażę wam gdzie kto będzie spał.-od stołu wstała ciocia Sara z wielkim uśmiechem na ustach.Dom cioci był duży więc nikt się nie martwił że będzie musiał spać na podłodze.Moi rodzice z siostrą mieli pokój na parterze tak samo jak ciocia Weronika miałam pokój z mężem,Samanta,Oliwia i Ola także dzieliły razem pokój.Na drugim piętrze mieściła się sypialnia cioci Sary,jej męża i Emilki ponieważ spała z nimi.Obok był pokój Szymona który dzisiaj spał z Bartkiem i Filipem.W następnym pokoju miały spać bliźniaczki,i dziewczyna Olafa.Pokój obok dziewczyn zajął Olaf,Miłosz i Sławek.Została jedna sypialnia na poddaszu.
-A tutaj wy.-usmiechnęła się ciocia otwierając drzwi do tajemniczego pokoju.-To jest moja ulubiona sypialnia...Mam nadzieję że wam się spodoba.
-Ciociu,jest piękna.
-Wow...Też bym taką chciał w swoim domu.-oboje z Justinem weszliśmy do pomieszczenia rozglądając się w około.
-Jest to sypialnia do której nie wpuszczam nikogo...Ale dla was zrobię wyjątek.-uśmiechnęła się lekko.-Tylko proszę...Bądźcie rozsądni.
-Ciociu!-otworzyłam szeroko oczy stając tyłem do Biebera i twarzą do mojej cioci.
-No już,już.Ola zaraz wam przyniesie piżamy i ubrania.-usmiechnęła się i zamykając za sobą drzwi wyszła.
-Ugh...-wywróciłam oczami i odwróciłam się w stronę chłopaka który siedział na łóżku.
-Mogę zadać jedno małe pytanko??-zapytał niepewnie a ja uniosłam brwi.-Czemu mamy razem sypialnię??
-Też bym chciała to wiedzieć...-spuściłam wzrok na podłogę a po chwili go gwałtownie podniosłam.-Ej!Nie chcesz mieć ze mną sypialni??
-Pewnie że chcę.-Justin złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie tak że ja leżałam na nim.Założył mi jeden,niesforny kosmyk grzywki za ucho i uśmiechnął się lekko.Po chwili usłyszeliśmy pukanie.Chłopak zrezygnowany położył głowę na łóżku.Ja się zaśmiałam i wstałam aby otworzyć.
-Wejdź.-uśmiechnęłam się do Oli robiąc miejsce w drzwiach.Ta zadowolona wślizgnęła się do pomieszczenia i położyła ubrania na stoliku.-Dzięki.
-Nie ma sprawy.Mam nadzieję że nie przeszkodziłam??-spytała zerkając na Biebera który nie zmieniał pozycji, leżał na placach i wpatrywał się w sufit.
-Nie.-zaśmiałam się spoglądając na Biebsa.
-Zazdroszczę wam że możecie razem dzielić sypialnię też bym tak chciała z moim chłopakiem...
-Tylko że my nie jesteśmy parą.-spojrzałam na nią.
-Nie?!Myślałam że jesteś dziewczyną mojego idola.-uśmiechnęła się lekko.
-Jesteś Belieber?-Justin szybko usiadł na łóżku patrząc na Olę która lekko się usmiechnęła i przytaknęła głową.-Czemu nie mówiłaś??
-Nie chciałam wam przeszkadzać.
-Pamiętasz co mówiłem na ostatnim koncercie??
-Że dla swoich Belieber masz zawsze czas i że gdy cię zobaczymy na ulicy czy gdzieś mamy śmiało podchodzić.-spuściła wzrok na czubki swoich butów.
-No właśnie.-podszedł do niej.
-Mogę się przytulić??
-Oczywiście.-uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie mocno przytulając.
-Dzięki.-powiedziała odsuwając się od chłopaka.-Już nie przeszkadzam.-uśmiechnęła się nieśmiało.
-Papa.-odpowiedzieliśmy chórkiem z JB.Dziewczyna zniknęła na schodach a ja zamknęłam drzwi.Chłopak przytulił się do moich pleców łapiąc mnie za biodra.Poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi a po chwili musnął ją delikatnie.Przymknęłam oczy i odchyliłam głowę.Justin się uśmiechnął i znów pocałował miejsce gdzie wcześniej złożył całusa.
-Przyjemne uczycie...-zamruczałam i odwróciłam się do chłopaka przodem kładąc mu ręce na karku.Bieber się lekko uśmiechnął i przytulił mnie mocniej całując w nos.-Idę się wykąpać.-mruknęłam a Justin jeździł swoim nosem po mojej szyi i policzku.
-Mhm...-nic sobie nie robił tylko dalej kontynuował.
-Mówię serio.-powiedziałam stanowczo a chłopak odsunął głowę.Miał udawaną smutną minę więc przysunęłam się i pocałowałam go w policzek a później szybko wyswobodziłam się z uścisku,wzięłam swoją piżamę i zniknęłam w łazience.Szybko zmyłam make-up i wskoczyłam do wanny pełnej wody.Dokładnie umyłam się i wyszłam owijając się ręcznikiem.Spojrzałam na odbicie w lustrze i się do siebie uśmiechnęłam.Umyłam starannie zęby i wytarłam włosy.Gdy byłam już w piżamce wyszłam z pomieszczenia.Justin leżał w samych bokserkach na łóżku z tel w ręku.
-Łazienka wolna.-uśmiechnęłam się siadając obok niego.
-Ślicznie wyglądasz w tej piżamce.-pocałował mnie w policzek schodząc szybko z łózka.Szybko zniknął w łazience a ja się uśmiechałam.Położyłam się przykrywając nogi,patrzyłam w sufit a później miałam zamknięte oczy i myślałam o dzisiejszym popołudniu.Po dłuższej chwili poczułam jak łóżko się ugina, otworzyłam oczy i wsparłam się na łokciach.Mój nos stykał się czubkiem z nosem Justina.Uśmiechaliśmy się lekko patrząc sobie w oczy. Musnęłam usta chłopaka i opadłam na poduszkę.Biebs położył się obok mnie i objął mnie ramieniem tak że moja głowa leżała na jego obojczyku,jego ręka leżała na moim biodrze a drugą miał wsuniętą pod kark.
-I jak wrażenia po pierwszej randce??
-Była naprawdę wspaniała.-uśmiechnęłam się spoglądając na twarz Justina.Był czymś przygnębiony.-Czemu jesteś smutny?-usiadłam podpierając się jedną ręką.
-Wydaje ci się.-spojrzał na mnie, cały czas jego dłoń trzymała mnie za biodro.
-Justin??
-Jutro wracamy a ja wieczorem mam samolot do Londynu.-spojrzał znów na sufit i zamknął oczy.-Muszę kontynuować trasę...-chłopak był wyraźnie smutny,w tamtym momencie całe moje szczęście wyparowało i miałam ochotę płakać.Przytuliłam się mocno do chłopaka i pojedyncza łza spłynęła mu po policzku.-Boję się że znów się wszystko spierdzieli.Nie chcę cię stracić...Nie wiem jak to będzie przez te 2 cholerne tygodnie.-ja również się rozpłakałam.
-Damy sobie radę...-szepnęłam i pocałowałam jego obojczyk.-Czyli drugą randkę przekładamy jak przyjedziesz??
-Chyba tak.-szepnął smutny.
Wtuleni w siebie zasnęliśmy,nie chciałam przeżywać znów tego samego.Nie mogłam go stracić.Wiedziałam że będzie ciężko ale ufałam mu i nie chciałam myśleć że cokolwiek mogło pójść nie tak.
Przez półtora tygodnia od wyjazdu JB chodziłam do szkoły i spotykałam się z przyjaciółmi,było lżej niż gdy za pierwszym razem wyjechał.Moi przyjaciele bardzo mnie wspierali i byłam im za to wdzięczna.Codziennie robili z siebie debili przed wszystkimi tylko po to żeby poprawiać mi humor.Każdego popołudnia spotykaliśmy się w parku i na trawie rozmawialiśmy do ciemnych wieczorów.
Był już maj...Właśnie tego dnia miał przyjechać Justin,byłam taka podekscytowana i szczęśliwa że go wreszcie przytulę.Codziennie rozmawialiśmy na skypie i przez tel.
Bieber zrezygnował z kontynuowania trasy z panną Gomez i postanowił samemu ją dokończyć.Nie chciał nikogo prosić o pomoc.Byłam z niego dumna że chce sam podołać temu zadaniu.
-Młoda!Złaź na dół! Chyba nie chcesz żebyśmy się spóźnili?!-Miłosz był już troszkę wkurzony bo od 10 minut powinniśmy być w drodze na lotnisko po Justina.
-Jestem.Już nie marudź.-zeszłam na dół z kurtką w ręku.Miłosz czekał już przy drzwiach i gdy mnie zobaczył wywrócił oczami i wyszedł na zewnątrz.Kurtkę rzuciłam na tynie siedzenie a ja usiadłam obok brata.
-Za tą pyskówkę i spóźnienie powinienem cię nie zawozić ale przynajmniej będę cię miał z głowy gdy zobaczysz JB.-zaśmiał się gdy już jechaliśmy.
-Odwal się.-uderzyłam go w ramię a ten się zaśmiał dumnie że mnie zdenerwował.-Jesteś głupi.
-I vice versa.-wytknął mi język.Przez całą drogę gadaliśmy o szkole i innych rzeczach.Cieszyliśmy się że za półtora miesiąca zaczynają się wakacje.
Gdy znaleźliśmy się na lotnisku,złapałam za kurtkę i szybko wybiegłam z samochodu.Miłosz się śmiał i szedł za mną.
-No rusz się!-krzyknęłam do brata.-Bo się spóźnimy!
-Trzeba było się tak nie guzdrać!-wytknął mi fakt że to przeze mnie później wyjechaliśmy i z śmiechem podbiegł do mnie.Razem weszliśmy do budynku gdzie było pełno ludzi.Zerknęliśmy jeszcze na tablicę przylotów i podeszliśmy do odpowiedniego wyjścia.Aby się przedostać przez bramki musieliśmy pokazać specjalne wejściówki które JB dał nam przed wyjazdem.Gdy już udało nam się wejść.Miłosz spokojny siedział na ławce a ja kręciłam się w tą i z powrotem co chwila zerkając na drzwi z których miał wyjść Justin.Za barierkami stało pełno zapłakanych Belieber z różnymi plakatami.Piszczały i krzyczały wyczekując swojego idola.
-Opanuj się...-mruknął mój brat a ja odwróciłam się do niego przodem.-On zaraz przyjdzie.Spokojnie.-zaśmiał się.
-Odwal się ode mnie.-mruknęłam znudzona i patrzyłam się na brata.Po chwili poczułam jak ktoś przytula mnie mocno od tyłu.
-Justin!-wykrzyknęłam i szybko się odwróciłam.Spojrzałam na uśmiechniętego chłopaka.Rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam.-Tak się za tobą stęskniłam...-szepnęłam mu do ucha.
-Ja za tobą też.-przytulił mnie mocno w talii i podniusł do góry okręcając kilka razy.Śmiałam się cały czas przytulając chłopka.Gdy mnie już odstawił spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował w nos.-Nareszcie mam cię przy sobie.-przytuliliśmy się jeszcze raz a później Bieber podszedł do mojego brata.
-Pattie!-podbiegłam do mamy mojego przyjaciela i mocno ją przytuliłam.
-Witaj skarbie.-odwzajemniła gest.
-A mnie nikt nie przytuli...-mruknął Kenny który stał za mamą Justina,z udawaną smutną minką spojrzał na mnie.Zaśmiałam się i podeszłam do ochroniarza stając na palcach aby przynajmniej troszeczkę dosięgnąć jego szyi.Kenyy był bardzo wysoki i sprawiło mi to troszkę trudu ale z jego pomocą udało mi się go uściskać.
-Hej,hej. Bez takich czułości.-podbiegł do nas Justin i przyciągnął mnie do siebie.Kenny się zaśmiał tak samo jak ja i Pattie.Biebs też się uśmiechał głupkowato.
Pojechaliśmy do domu chłopaka ponieważ stwierdziliśmy że i tak mamy poniedziałek w szkole z głowy.Zadowoleni wyszliśmy z samochodu i wmaszerowaliśmy do budynku.Justin cały czas mnie trzymał z rękę i co chwilka spoglądał na mnie.Weszliśmy do salonu a tam...
________________________________________________________________
:D I jest... Mam nadzieję że Wam się spodoba :) Ja jestem zadowolona.
Też dlatego że mam lepszy humorek :D
Hmmmm następny rozdział mooooooże dodam w środę albo w czwartek wieczorem ale nic nie obiecuję.
Miłego rozpoczęcia tygodnia ;*
Pozdrowionka :P
-Patryś

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 17 "-Oj...Powiedziałam to na głos??"

Zadowoleni wyszliśmy z mojego pokoju zbiegając do salonu.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wchodząc do salonu gdzie była moja mama,tata,brat i siostra.-Kiedy jedziemy??-zapytałam opierając się o poręcz sofy.Justin wszedł za mną z uśmiechem.
-Ty jedziesz z JB...-odpowiedział mi mój brat.
-Eeee...Zapomniałem ci o tym powiedzieć.-Justin złapał się za kark i wzruszył ramionami z uśmiechem.
-Ale on nie wie gdzie mieszka ciocia.-powiedziałam spoglądając na moich rodziców.
-Już ustawiliśmy z Miłoszem nawigację.-uśmiechnął się mój ojciec spoglądając na Miłosza.
-Chodź...Jedziemy bo jeszcze musimy do mnie wstąpić.-Justin złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi wyjściowych.-Do zobaczenia później.-krzyknął na odchodne a ja nie zdążyłam nawet zareagować i po chwili znajdowałam się na miejscu pasażera w jego białym Ferrari.Justin przez całą drogę się uśmiechał i trzymał mnie za dłoń.Gdy już po piętnastominutowej podróży znaleźliśmy się przed willą chłopaka szybko udaliśmy się do budynku.
-Dzień dobry!!-krzyknęłam wchodzą pierwsza.
-Mamo!
-Jestem w kuchni!-poszliśmy do pomieszczenia w którym znajdowała się Pattie.Kobieta kroiła jakieś warzywa przy blacie.-Widzę że już wszystko sobie wyjaśniliście??-spojrzała na nas z wielkim uśmiechem,podeszłam do niej aby jak zwykle przywitać się całusem w policzek.
-Tak...-uśmiechnęłam się zerkając na Justina który stał opierając się o drzwi.Chłopak uśmiechał się nieśmiało,miał ręce skrzyżowane na klatce piersiowej.
-Ja idę się przebrać...-pokazał na wyjście i po chwili go już nie było.Ja usiadłam przy blacie i przyglądałam się Pattie.
-Cieszę się że to była tylko ustawka....Nie przebadam za tą Seleną.Ty idealnie pasujesz do mojego syna.-kroiła marchewki a ja jej co chwilę podjadałam jakąś cząstkę.-Przestraszyłam się jak zobaczyłam ich razem na okładce jakiegoś czasopisma...
-Czyli na początku nie wiedziałaś??
-Nie.Dopiero jak do niego zadzwoniłam i mi wszystko wytłumaczył.Nie podobał mi się ten pomysł ale pomimo tego obiecałam że nic nie powiem.
-Myślałam że mieszka na ten czas tutaj...
-Nie!-zbulwersowała się kobietka.-Nie wpuściłabym jej do domu...
-Hah.Kocham cię Pattie.-zaśmiałam się i z uśmiechem zjadłam kawałek papryki.
-Ja ciebie też słońce.-kobieta nachyliła się i pocałowała mnie w czoło.-Cieszę się że to sprawiasz tyle szczęścia mojemu synowi.
-Jestem.-do kuchni wpadł Justin z Jazzy na rękach.
-Karli!!-dziewczyna wykrzyczała i wygięła się w znaku że chce do mnie na ręce.Natychmiast wstałam z krzesła i zabrałam małą dziewczynkę swojemu bratu.Kręciłam się z nią po kuchni i całowałam w policzki.
-Jak ja się za tobą stęskniłam ślicznotko.-przytuliłyśmy się bardzo mocno.
-Też za tobą tęskniłam.-wyszeptała mi do ucha.-Kocham cię...
-Ojej.Ja ciebie też księżniczko.
Justin i Pattie stali przy blacie i się nam przyglądali, a ja ściskałam małą Jazzy.Po chwili do kuchni przyszedł Jeremy z Jaxonem na rękach.
-Oooo...Kto nareszcie nas odwiedził.-uśmiechnął się ojciec Justina.
-Cześć Jeremy.-uśmiechnęłam się.-Hej,Jax.Nie przywitasz się??-podeszłam do przyrodniego brata JB.Zaczęłam go leciutko łaskotać a ten się zawstydził.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-No hej hej przystojniaku.-pocałowałam go w policzek.
-Ej!! Jestem zazdrosny!!-Justin zaczął się drzeć na całą kuchnię.
-Oh,zamknij się.-westchnęłyśmy i chórkiem z Pattie powiedziałyśmy znudzone.
-Ooo wiedzę że dobrze się zgadzacie,hem??-spojrzał Justin
-No ba.-uśmiechnęła się szeroko mama piosenkarza i puściła do mnie oczko.
-Karolina!-do kuchni weszła Erin, mama Jazzy i Jaxona.
-Cześć Eri.-uśmiechnęłam się do kobiety i podeszłam się przywitać.
-Jak dawno cię nie widziałam...-uściskała mnie mocno całując w policzek.
-Dobra.Koniec tych pogaduszek my musimy jechać.-Justin zgarnął kluczyki z blatu i ustał za mną łapiąc mnie za biodra i kładąc brodę na moim ramieniu.
-Juuuustin!!! Karo jest moja!-Jazzy nakrzyczała na brata odpychając go rączką.-Nie możesz się do niej przytulać!-rozwaliła wszystkich w około bo była taka stanowcza.
-A jakbym ci powiedział Jaz że się z nią całowałem??-zaśmiał się całując mnie w policzek.-Co byś mi zrobiła??-JB spojrzał na swoją siostrę która tylko wywróciła oczami i wytknęła mu język.
-Dobra dzieci...-mruknęła Pattie.-Jedźcie bo później wam się oberwie.-zaśmiała się zerkając na nas.Oddawałam właśnie Jazzy jej mamie i pocałowałam w policzek.Dziewczynka zrobiła smutną minę.
-Nie martw się Jaz...Karo na pewno nas jeszcze odwiedzi...-szepnęła do niej Erin.-Wątpię żeby Justin nie przyprowadził jej jeszcze wiele razy...-spojrzała na nas z uśmiechem.
-Skarbie...-pocałowałam małą w policzek.-Przyjdę jeszcze kiedyś.
-Przyjdzie pewnie jutro jak nie to pojutrze.-powiedział Justin pewnie i pociągnął mnie za sobą.
-Papa.-krzyknęłam i po chwili znaleźliśmy się już na dworze.Justin,jako gentlemen,otworzył mi drzwi do samochodu i gdy już wsiadłam zamknął je za mną.Szybko wyjechaliśmy z podjazdu i JB włączył nawigację.
-Stresujesz się?-spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Pfff nie??
-Doprawdy??-uniosłam brwi do góry a chłopak na mnie spojrzał.
-No już nie patrz się tak...-wywrócił oczami w wrócił do patrzenia na drogę.Lubiłam jeździć samochodem z Justinem ponieważ prowadził bardzo spokojnie pomimo tego że jeździł bardzo szybko.-Tak,tak stresuję się,zadowolona??
-Nie masz czego.-położyłam mu rękę na karku.
-A właśnie że mam.Miłosz mi opowiadał już że będę twoi kuzyni którzy cię ubóstwiają i z którymi zawsze świetnie się bawiłaś...
-A ty boisz się że??
-Że mnie olejesz...-szepnął smutno.
-Oj Justin.Nie oleję cię,przysięgam.-pocałowałam go w policzek.-Nie mogłabym ci tego zrobić głuptasie.
Resztę drogi jechaliśmy rozmawiając o kontaktach z moją ciocią i kuzynami.Justin bardzo się stresował a ja byłam spokojna,nigdy jeszcze nie widziałam go takiego zdenerwowanego.Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że po za ciocią Sarą był jeszcze wujek Kamil z żoną i dziećmi i ciocia Weronika z dziećmi i mężem. Gdy Justin ich zobaczył spanikował i nie chciał wyjść z samochodu.
-No Justin chodź już...-mruknęłam wysiadając z samochodu a chłopak zrobił to samo.Poczekałam parę kroków od auta na chłopaka który z grymasem na twarzy zamykał samochód.
-Nie potrzebnie przyjmowałem zaproszenie...-szepnął podchodząc do mnie.
-Jesteś tu ze mną,wyglądasz świetnie i jesteś wspaniały więc wszystko obędzie ok.-stanęłam przed nim podnosząc jego twarz za policzki tak żebyśmy patrzyli sobie w oczy.
-Naprawdę uważasz że jestem wspaniały??-uśmiechnął się łobuzersko podnosząc na mnie wzrok.Przewróciłam oczami i złapałam go za rękę ciągnąc do drzwi.-Przysięgasz że mnie nie olejesz??-zapytał szybko zanim zapukałam.
-Przysięgam.-zapukałam i się do niego uśmiechnęłam.Po króciutkiej chwili drzwi otworzyła mi moja ciocia Sara.-Ciociu!!-krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję. Kobieta objęła mnie z uśmiechem na ustach i gdy się od siebie oderwałyśmy spojrzała na Justina.
-Czy ty jesteś ten Justin Bieber??
-Tak,miło mi panią poznać.-chłopak wyciągnął w jej stronę rękę lekko się uśmiechając.Ciocia spojrzała na mnie i uścisnęła dłoń Justina.
-Mów mi cioci.Moja córka cię ubóstwia.-powiedziała wpuszczając nas do środka.
-Oooo a ile ma lat??-chłopak szeroko się uśmiechnął i spojrzał na mnie poruszając zabawnie brwiami.
-Justin!-szeroko otworzyłam oczy.
-No żartuję...-szepnął przytulając mnie od tyłu.
-Ma 5 latek.-ciocia się zaśmiała.-Wy jesteście razem??
-Nie...-powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie.Już dawno przyznałam sama przed sobą że zależy mi na Justinie, że się w nim zakochałam i że nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką.Żadne z nas nie skomentowało tego,poszliśmy za ciocią do ogrodu.
-Karolina!!!-gdy moi kuzyni mnie zobaczyli uradowanie podbiegli do mnie.
-Cześć Szymon.-jako pierwsze przywitałam się z 17-letnim kuzynem.
 -Aleś ty wyrosła!!-następny przywitał się jego 15-leni brat Bartek.
-I kto to mówi.-zaśmiałam się i przytuliłam do chłopaka.-Świetnie wyglądasz.Chłopcy to Justin.-pokazałam na Biebsa który z uśmiechem podał ręce obu moim kuzynom.-Jus to Bartek.-pokazałam na młodszego.-A to Szymon.
-Siema.-uśmiechnął się do obu mój przyjaciel.
-Elo.-odpowiedzieli chórkiem.
-Czy to moja ulubiona kuzynka?!-w naszą stronę zmierzał najstarszy syn cioci Sary.
-Filip!-pobiegłam do kuzyna z którym miałam najlepszy kontakt jak byłam mała i rzuciłam mu się na szyję.19-latek przekręcił mnie kilka razy przytulając.
-Jak ja się za tobą stęskniłem,mała.-ze mną na rękach podszedł do reszty chłopaków.
-Filip to jest Justin,Justin to jest mój ukochany kuzyn Filip.-przedstawiłam ich sobie gdy już stałam na własnych nogach.Chłopacy podali sobie ręce i zmierzyli wzrokami.Pociągnęłam Biebera za rękę i poszliśmy się przywitać z resztą rodziny. Najpierw poszliśmy do cioci Weroniki,jej męża Piotra i ich 2 córek,17-letnia Samanta i 14-letnia Oliwia.Następnie podeszliśmy do wujka Kamila, jego żony Natalii i ich 4 dzieci,20-letniego Olafa, 18-letniego Sławka i ich 13-letnich sióstr bliźniaczek Kariny i Laury.Olaf przedstawił nam swoją dziewczynę Klaudię. W tłumie naszej rodziny odnaleźliśmy moich rodziców,moja mama bawiła 5-letnią córeczkę cioci Sary,Emilkę.
-Cześć mały szkrabie...Pamiętasz mnie jeszcze??-podeszłam do rodziców cały czas trzymając za rękę Biebsa.
-Kari!! Pewnie że pamiętam.-wyprostowała się w objęciach mojej rodzicielki tak żeby mnie przytulić.Zrobiłam co chciałam i mocno ją uściskałam całując w skroń.
-Emi poznaj Justina.-pokazałam na piosenkarza który stał za mną i ciągle mi się przyglądał.
-O Boże!! To Justin Bieber!-mała zaczęła krzyczeć a Justin się uśmiechnął.-On tu jest! O jeny nie mogę w to uwierzyć!!
-Cześć mała księżniczko...Miło cię poznać.-chłopak podszedł bliżej i wyciągnął do niej ręce tak aby ją wziąć.Dziewczynka szybko znalazła się w objęciach mojego przyjaciela i mocno się do niego przytuliła.
-Mogę cię pocałować w policzek??-zapytała nieśmiało.
-Oczywiście.-chłopak pokazał miejsce palcem a ona go tam cmoknęła.
-Ej! Jestem zazdrosna!! Ja nie dostałam całusa!!-złapałam się za biodra.
-Będziesz musiała dać jej buziaka bo później będzie mi marudzić a to ze mną tu przyjechała...-przewrócił oczami Justin.
-Wielkie dzięki...Jak chcesz mogę wracać z rodzicami.Żaden problem -wywróciłam oczami a chłopak się do mnie przysunął łapiąc mnie w talii jedną ręką bo drugą trzymał Emilkę.
-No już się nie wkurzaj mi tutaj.-pocałował mnie w nos z uśmiechem.Później usiedliśmy na tarasie przy oczku wodnym w trójki.Wygłupialiśmy się,robiliśmy sobie zdjęcia i nuciliśmy jakieś piosenki. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś dziewczyna. Miała na sobie zwiewną sukienkę.
-Cześć...Mam na imię Ola i jestem dziewczyną Szymona.-uśmiechnęła się serdecznie.-Ciocia Sara prosiła abyś przyszła.-wyciągnęła do mnie rękę i uśmiechnęła się.Widać było że coś kombinowała i była bardzo podekscytowana.Uścisnęłam jej dłoń i z jej pomocą wstałam.Szybko poszłyśmy do domu gdzie w salonie czekały wszystkie kobiety.
-O co chodzi??-spojrzałam po wszystkich.
-Chodź szybko.-wyciągnęła do mnie rękę ciocia Sara.Szłyśmy do jakiegoś pokoju.Gdy do niego weszłyśmy okazało się że to jakaś sypialnia.Na łóżku leżał fioletowy materiał a na podłodze szpilki.
-Co to jest??-odwróciłam się do cioci.
-Przebierz się szybko i zejdź na dół.-podekscytowana wybiegła z pokoju zostawiając mnie samą.Podchodząc do łóżka niepewnie wzięłam materiał i ujrzałam piękną sukienkę.Szybko się przebrałam i zeszłam na dół.Każda z pań była ubrana w jakąś sukienkę,każda innego koloru.Wszystkie się uśmiechały szeroko.
-Dowiem się w końcu o co tu chodzi??-założyłam ręce na piersiach.U cioci było ciepło ponieważ mieszkała w cieplejszym regionie.
-Robimy sobie tańce.-powiedziały chórkiem szczęśliwe bliźniaczki.
-Słucham?!-wytrzeszczyłam oczy.Kobiety zignorowały moją reakcję i pociągnęły za rękę na taras.Panowie siedzieli przy stole.Mała Emilka także miała na sobie sukieneczkę i biegała po trawie goniąc jakieś motylki.Moje kuzynki wyszły pewnym krokiem a ja na końcu nieśmiało podreptałam za nimi.
-Mogę z panienką zatańczyć??-usłyszałam głos Bartka.Spojrzałam w jego stronę,chłopak wyciągał do mnie rękę i się szeroko uśmiechał.
-Oczywiście.-wsunęłam w jego dłoń swoją rękę.Chłopak zadowolony okręcił mnie i zaczęliśmy tańczyć.Wirowaliśmy na parkiecie uśmiechając się i patrząc sobie w oczy.Gdy już piosenka się skończyła dygnęłam z uśmiechem.-Świetnie tańczysz...
-Ty również.-powiedział zdziwiony.-Nie wiedziałem że potrafisz tak tańczyć.
-No widzisz.-wyszczerzyłam się szeroko.Po chwili podszedł do nas Sławek.
-Mogę porwać panią do tańca??-uśmiechnął się spoglądając na Bartka.
-Proszę.-chłopak uśmiechnął się i pokazał na mnie.18-latek złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie.Tańczyliśmy szybko i płynnie.Lepiej mi się tańczyło z Bartkiem ale to nie znaczyło że Sławek był złym tancerzem,po prostu był dużo wyższy ode mnie.Gdy piosenka się skończyła następne dwie tańczyłam z wujkiem Kamilem i Miłoszem.Tańczyłam z wszystkimi panami po za NIM.Nie zwracałam na niego uwagi pomimo tego że obiecałam mu że go nie oleję.Ja tego nie robiłam,po prostu za każdym razem gdy skończyłam jeden taniec ktoś podchodził prosić mnie o następny.Skończyłam tańczyć z Filipem i jeszcze chwilę rozmawialiśmy,rozbrzmiała wolna muzyka i zauważyłam jak Justin się gwałtownie podnosi podchodząc do mnie.
-Czy ten taniec poświęcisz mnie??-wyciągnął do mnie dłoń.Filip się uśmiechnął i poszedł prosić o taniec Samentę.
-Z wielką chęcią.-zarumieniłam się i przysunęłam do Justina podając mu moją dłoń.Lekko się pochylając pocałował ją.Cały czas patrzył mi głęboko w oczy.Wracając do prostej pozycji złapał mnie w tali i z uśmiechem przysunął do siebie.
-Ślicznie wyglądasz.-szepnął mi do ucha.-Cały wieczór ci się przyglądam i nie mogę się napatrzeć.
-Dziękuję...-zawstydziłam się i czułam jak dostaję rumieńców.Justin zakręcił nami z uśmiechem.Cały czas prowadził,był pewny siebie i zadowolony.Gdy piosenka się skończyła chłopak pocałował mnie w policzek.Założyłam mu obie ręce na szyję i mocno go przytuliłam,on objął mnie w talii i podnosząc do góry przeniósł w miejsce obok oczka gdzie nikogo nie było.Szybko się ściemniało i wieczór oświetlał tylko księżyc i lampki pozawieszane.Cały czas trwaliśmy w uścisku.-Nie chcę cię nigdy wypuszczać...-szepnęłam nieświadoma tego że powiedziałam to na głos.
-Naprawdę??-chłopak był lekko zdziwiony.
-Oj...Powiedziałam to na głos??-odsunęłam się leciutko.
-Mhmm...-chłopak się dumnie uśmiechał patrząc na mnie.-Bardzo mi się to podobało...-pocałował mnie w szyję.
_______________________________________________________________________
No i jest... Troszkę nad nim spędziłam bo mam wielkiego dołka i trudno mi pisać coś dość wesołego.
Moje walentynki nie były takie jak chciałam... :( I jeszcze do tego tęsknię za dwoma osobami...
Może w poniedziałek dodam nowy ale nie obiecuję bo mam masę zajęć i nauki -.-
Mam nadzieję że Wam się ten spodoba ;) Bo naprawdę się starałam :D
Pozdrowiona.
-Patryś

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 16 ''Wiesz co?? Ułatwię Ci sprawę..."

Przez moją głowę przepłynęło tysiące myśli,patrzyłam na chłopaka i nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Przykro mi Justin...Media wiedzą że jesteś z Seleną.-skrzywiłam się na samą myśl że ona się do niego przytulała...-Nie możemy nagle wyjść razem,trzymać się za ręce i przytulać.To by zaszkodziło twojej karierze.-posmutniałam a chłopak szybko podszedł do mnie.Podniósł mój podbródek i spojrzał głęboko w oczy.
-Martwisz się o moją karierę??
-Nie chcę żeby to na co tak długo pracowałeś legło w gruzach i żeby wszyscy mówili że zdradzasz dziewczyny.
-Martwisz się tym co powiedzą o mnie inni??-uśmiechnął się leciutko a ja spojrzałam mu głęboko w oczy przytakując.Chłopak przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę.Przytuliłam się do niego a po chwili pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.-Dzisiaj wyjdę z Sel do jakiejś restauracji,upozorujemy kłótnię a wieczorem gdy mam udzielić wywiadu dla jakiejś stacji radowej to gdy zapytają mnie o mój związek powiem że to był tylko przelotny romans i wszystko jest już skończone.-odchyliłam się od Justina i spojrzałam mu w oczy.
-Naprawdę to zrobisz??
-Pewnie...-uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.-Ja zmykam mała...Muszę umówić się na randkę.-poruszył zabawnie brwiami.Ja przewróciłam oczami i wyswobodziłam się z uścisku Biebera odwracając się i idąc w stronę łazienki.-Zazdrosna??-chłopak złapał mnie za biodra i znów do siebie przyciągnął.
-Pfff...Nie??
-Przyznaj że jesteś zazdrosna.-zamruczał mi do ucha.
-Nie jestem...Ja muszę podziękować Tayowi więc też będę zajęta.-podeszłam do szafy i zaczęłam szukać jakiś ciuchów.Justin stał na środku pokoju przyglądając mi się z niezadowolonym  wyrazem twarzy.-Zazdrosny??
-Tak.-powiedział pewnie.-Nikt nie będzie do ciebie zarywał.-obrócił mnie za biodra przodem do siebie i wpił się w moje usta.-Jesteś tylko moja...
-Jaaasne...-zignorowałam go i znów się odwróciłam do niego tyłem.-Nie pamiętam abyśmy coś takiego ustalali...
-Już niedługo to ustalimy...Zobaczysz.-przytulił mnie kładąc swoje ręce na moim brzuchu i pocałował w szyję.-Pożegnasz się ze mną bo już zmykam??
-My się nawet nie witaliśmy.-przesuwałam wieszaki z ubraniami ignorując chłopaka.
-No właśnie! To też trzeba nadrobić.Więc teraz poproszę buziaka.-powiedział z łobuzerskim uśmiechnęłam a ja się odwróciłam i musnęłam szybko jego usta a później znów się odwróciłam do szafy.-Hej! Tak mało??
-A ile byś chciał?!-zaśmiałam się bo Justin czasami zachowywał się jak jego młodszy przyrodni brat Jaxon który miał 4 latka.
-Jednego,długiego,namiętnego buziaka.
-I co jeszcze??Może od razu przejdziemy na łóżko??-cały czas się z nim droczyłam.
-Heh no wiesz...-uśmiechnął się szeroko.Odwróciłam się do niego i złapałam za kark namiętnie całując.Gdy już się od siebie oderwaliśmy uśmiechnęłam się i spojrzałam na Justina.
-Zadowolony??
-Nawet nie wiesz jak...-pocałował jeszcze raz moje usta.-Papa mała.
-Papa Justin...-chłopak już wychodził z pokoju gdy się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego że...-uśmiechnął się pod nosem.
-Że się całujemy??-zapytałam a Justin podniusł na mnie wzrok i przytaknął głową.
-Papa..-mrugnął do mnie okiem i w jednej chwili już go nie było w pokoju.Ja uśmiechałam się sama do siebie a później już wróciłam na ziemię więc złapałam za telefon i umówiłam się z Tayem w parku,przy fontannie za 30 minut.Chłopak się zgodził więc poszłam się przebrać i gdy już byłam gotowa powiadomiłam Miłosza o wyjściu.
-O której wrócisz??-mój brat siedział z laptopem na kolanach.
-Za godzinę.-uśmiechnęłam się i cmoknęłam brata w policzek.-Do zobaczenia...
-Pamiętaj że o 15.00 mamy być całą rodziną w domu.
-Niby po co??-skrzywiłam się bo jak zwykle ja o niczym nie wiedziałam.
-Musimy jechać do cioci Sary...-mruknął brat a mi przypomniała się ciocia którą bardzo lubiłam ale niestety gdy byłam jeszcze mała wyjechała i więcej o niej nie słyszałam.
-Nie ważne...Pa.-zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu.Szybko doszłam do fontanny gdzie czekał już na mnie Taylor.-Siemka.-przywitałam się z kumplem i usiadłam obok niego.
-Siema...Udało się?Uwierzył??
-Taaak.Dzięki za pomoc...Spisałeś się jak prawdziwy aktor.-uśmiechnęłam się szeroko patrząc na kolegę który był z siebie dumny.
-Nie ma za co...Więc opowiedz co teraz między wami jest.-usiadł wygodniej na ławce a ja zaczęłam opowiadać wszystko ze szczegółami,Tay mi się z ciekawością przysłuchiwał.-Wow...Czyli jesteście razem??
-Nie...-posmutniałam.
-A ty byś chciała??
-Nie wiem.-spojrzałam na niego a on się uśmiał.-Czego się uśmiechasz??-rozczochrałam mu jego starannie ułożoną grzywkę a ten ją szybko zaczął poprawiać.
-Bo się w nim zabujałaaaaś...-cały czas się naśmiewał.
-Nie przeginaj...-zmrużyłam oczy.
-Bo co?
-Bo powiem Kat że Ci się podoba.-wytknęłam mu język.
-Nie ważysz się...-od razu spoważniał.
-Czyli jednak Ci się podoba...Nie byłam tego pewna.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jesteś paskudna...-syknął w moją stronę i oparł się o ławkę.-A po za tym to Ci pomogłem więc nie zrobiłabyś mi takiego świństwa,prawda??-spojrzał na mnie a ja się tylko głupio uśmiechałam.-Prawda??-zapytał już spanikowany.
-Hahaha ale miałeś minę.-zaczęłam się śmiać.
-Tak...Jesteś okropna.-udał że się fochnął i odwrócił się do mnie palcami.
-No już się nie fochaj...Nie powiem jej.
-To dobrze.-uśmiechnął się szeroko.-Ja muszę już spadać.-wstał z ławki i się przeciągnął.
-Już??Czemuuuuu???-spojrzałam na niego jak małe dziecko a on się zaśmiał.
-Muszę iść na trening.-wytknął mi język w przypomniał że od niedawna Tay zapisał się na Karate.
-No nic.-wzruszyłam ramionami i wstałam z ławki.-Ja jeszcze posiedzę tu chwilę...To miłego treningu.-przytuliłam się do kumpla a później znów usiadłam na ławce.
-Papa mała...-chłopak szybkim krokiem poszedł w stronę swojego domu a ja usiadłam sobie wygodnie na ławce i wpatrywałam w dzieci które bawią się na trawie.Słońce ładnie grzało więc zamknęłam oczy i skierowałam twarz w stronę nieba.Starałam się odprężyć i uspokoić.Siedziałam tak dobrą godzinę.
-Ładny dzień,nie??-z mojej krainy spokoju wyrwał mnie czyiś głos.Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka obok.Siedział i się do mnie szeroko uśmiechał.
-Już po wszystkim??-gdy zobaczyłam że to Justin wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji.
-Yyy...-był bardzo zły i niezadowolony.
-Co poszło nie tak??-uniosłam jedną brew do góry.
-Skont wiesz że coś poszło nie tak??
-Bo cię znam.Więc ??
-Całowałem się z nią...-szepnął a ja otworzyłam szeroko oczy spoglądając na chłopaka który patrzył się na czubki swoich butów.
-Wow...Ładne mi rozstanie...-byłam wkurzona.-Jeśli ci na niej zależy to przecież nie będę przeszkadzać...Wiesz co?? Ułatwię Ci sprawę...Zapomnij o mnie.-wstałam gwałtownie z ławki i ruszyłam w stronę domu.
-Kari...Przepraszam!-Bieber biegł za mną i gdy już dorównał mi kroku złapał za rękę którą szybko wyrwałam z uścisku.-Kari...
-Daj już lepiej spokój...Nie wiem po co wgl mnie zwodziłeś??-odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i stanęłam przed nim.Miałam łzy w oczach.-Po co było to wszystko??Chciałeś się zabawić,tak?? Przykro mi ale zabawka jest już znudzona tym wszystkim...-mruknęłam i pobiegłam do domu.Justin biegł za mną ale jednak ja miałam przewagę czasową i szybko znalazłam się do domu zatrzaskując za sobą drzwi.
-Karo otwórz!!-chłopak walił w drzwi.
-Odejdź!-z płaczem pobiegłam do siebie do pokoju i zamknęłam się na klucz.Łzy spływały mi po policzkach i nie potrafiłam ich opanować.Zsunęłam się po ścianie i podkurczając nogi pod brodę próbowałam się opanować.
-Kochanie...Co się stało??-moja mama była zatroskana.
-Nic.Zostawcie mnie wszyscy.-znów wybuchnęłam płaczem a mama nadal próbowała dostać się do mojego pokoju.
-Słońce porozmawiaj ze mną...Otwórz proszę...-moja rodzicielka mówiła błagalnym głosem a ja powoli przekręciłam klucz w zamku.-Boże...Karolcia co się stało??-przytuliła mnie do siebie,siadając obok.Głaskała mnie po głowie i leciutko kołysała.Wytłumaczyłam mojej mamie wszystko.Moja mama wysłuchała wszystkiego i z troską cały czas przytulała.-Nie wiem co Ci powiedzieć słońce.
-Karo co jest?!-do pokoju wpadł Miłosz.
-Mamo wytłumacz mu...-szepnęłam i spojrzałam błagalnie a mama kiwnęła znacząco głową. Po skończeniu opowiadania Miłoszowi pocałowała mnie w głowę.-Nie wpuściłeś go,prawda??
-Przykro mi...-szepnął a po chwili w stał Bieber.
-Karolina...Przepraszam.-opadł na kolana obok mnie.Ja tylko bardziej wtuliłam się w moją rodzicielkę i chowałam twarz w jej długie włosy.-Karli...-dotknął mojego kolana.
-Nie mów do mnie tak i mnie nie dotykać.-wysyczałam zła,szybko wstałam i położyłam się na łóżko.Moja mama podeszła do mnie i szepnęła mi że wychodzi z Miłoszem ale będę u niego w pokoju więc jakby coś to mam krzyczeć.Przytaknęłam na znak że zrozumiałam a moja mama pocałowała mnie w skroń.Po chwili wyszli zamykając za sobą drzwi.
-Przepraszam...
-Zadowolony z siebie jesteś?!?!-usiadłam gwałtownie na łóżku i spojrzałam na niego złowrogo.-Po co to wszystko było?!
-Nie chciałem żebyś cierpiała.-oparł się o ścianę i spuścił wzrok.
-Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć...-kolejna porcja łez spłynęła mi po policzkach.
-Proszę nie płacz...-chłopak podszedł powoli do mojego łózka i usiadł obok mnie.Chciał mnie objąć ręką ale ja się odsunęłam.
-Jak niby mam nie płakać?!?! Jak osoba na której tak cholernie mi zależy mnie tak zraniła?!-spojrzałam na niego z bólem i ciernieniem.-Brzydzę się tobą...A jednak cały czas zależy mi tak samo...Ale nie martw się,może niedługo mi przejdzie.-rozpłakałam się i przytuliłam do poduszki.
-Karo...Proszę wybacz mi.
-Co mam ci do cholery wybaczyć?Przecież mnie nie zdradziłeś bo nawet nie byliśmy razem.Zrobiłeś to co chciałeś...
-Ale to ona mnie pocałowała!!! Ja tego nie chciałem!!Po tym co się stało krzyknąłem że to koniec i wybiegłem,biegnąc do parku.Tam spotkałem ciebie...
-Nie powinieneś w ogólne tego knuć! A jak ona teraz wygada wszystkim że to był układ?!-usiadłam opierając brodę na podkurczonych nogach.
-Mam to w dupie. Liczysz się tylko ty!-chłopak szybko się zbliżył i wpił w moje usta.-Rozumiesz?? Mam w dupie innych i to co powiedzą.-znów namiętnie mnie pocałował.-Wybacz mi proszę...-szepnął smutno.
-Justin...-spojrzałam na niego.W jego oczy były załzawione i smutne.-Ja nie wiem...
-Czekaj.-chłopak szybko wstał z łóżka i podszedł do biurka na którym stał mój laptop.Szybko czegoś poszukał i ze sprzętem podszedł do łóżka siadając obok mnie.-Patrz.-puścił mi filmik na którym w restauracji Justin i Selena jedzą a później o czymś dyskutują.W pewnym momencie Selena całuje JB ale ten ją odpycha i krzycząc "To koniec!" wybiega z pomieszczenia.-Widzisz??Mówiłem prawdę.-spojrzał na mnie.-Teraz wierzysz??
-Ale czego ty ode mnie oczekujesz?
-Abyś mi wybaczyła i żeby wszystko było jak wcześniej...
-Eh...-posmutniałam trochę bo miałam nadzieję że powie coś innego.
-Oczywiście chcę też iść z tobą na randkę.-uśmiechnął się nieśmiało odstawiając laptopa na szafkę nocną.Ja się automatycznie rozweseliłam.-Więc...jak??Pójdziesz jutro ze mną na randkę??-złapał mnie za policzek i kciukiem otarł moje łzy.
-Z wielką chęcią...-szepnęłam i delikatnie się uśmiechnęłam.Justin szybko wstał z łóżka i przytulając w talii kręciliśmy się po pokoju.Ja chichotałam a on się uśmiechał patrząc na mnie.
-Tak,powinno być zawsze.-usłyszeliśmy głos mojej mamy i szybko się odwróciliśmy w stronę drzwi.Stała tam moja mama opierając się o framugę i Miłosz który się lekko uśmiechał.Ja stałam wtulona w JB a on zadowolony obejmował mnie ramieniem.
-Mamoo...-spojrzałam na nią a ona się tylko usmiechnęła i machnęła ręką wychodząc.Miłosz jednak nie poszedł w ślady mojej mamy i usiadł na moim łóżku.-Wypad stąd...
-Ej! Jak JB tu może być to ja też!
-Spadaj...-wytknęłam mu język.-Miłosz mówię poważnie.
-No dobra dobra...-mruknął mój brat a Justin zaśmiał się pod nosem.-Nasze relacja pozostają takie same??-spojrzał na chłopaka do którego się przytulałam.
-Jasne stary.-przybili żółwika i Miłosza po chwili nie było w moim pokoju.Chłopak po chwili spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Co??-otworzyłam szeroko oczy,wiedziałam że coś kombinuje.On jednak nic nie odpowiedział tylko przewiesił mnie sobie przez ramie by później rzucić leciutko na łóżko.Zaczął mnie łaskotać a ja nie mogłam wydusić ani słowa.-Stop!-krzyknęłam a Justin posłusznie przestał i z uśmiechem na ustać położył się obok mnie przytulając do siebie.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem...
-Taaa...Gomez pewnie była cały czas z tobą.-mruknęłam smutna.
-Hej...Spokojnie. Mieliśmy pokoje w dwóch innych skrzydłach hotelu.
-To czemu jak rozmawiali...-chłopak nawet nie dał mi dokończyć.
-To wszystko było uknute.W pokoju był z nami Kenny więc jak nie wierzysz to możemy do niego zadzwonić i wież że on ci wszystko powie bo cię uwielbia.
-Nie,nie. Ufam ci Justin...-przytuliłam się mocniej do chłopaka i uśmiechnęłam delikatnie.
-Karolina! Za 30 minut jedziemy!!- moja mama jak zwykle musiała coś przerwać.Westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Muszę się szykować...Jedziemy do cioci Sary.-uśmiechnęłam się blado.Justin usiadł obok mnie.
-Do jakiej cioci??
-Do siostry mojej mamy.To jedna z moich ulubionych cioć ale niestety jak byłam mała wyprowadziła się właśnie tutaj i nie miałam z nią więcej kontaktu.-chciałam wstać z łózka ale Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował w szyję.-Mmm...-uśmiechnęłam się delikatnie i wtuliłam w chłopka.-Idę się szykować.-cmoknęłam go w policzek i szybko wstałam z łóżka a Justin położył się z rękoma pod karkiem i przyglądał mi się.-O której masz wywiad??
-Jutro rano.
-A mówiłeś że dzisiaj wieczorem...-wybierałam strój z szafy.
-Tak wiem ale twoja mama zadzwoniła że mogę jechać z wami... Więc poprosiłem Scoota aby przełożył ten wywiad.
-Słucham?!?! Co zrobiła moja mama?!-odwróciłam się napięcie.
-Zaprosiła mnie abym jechał razem z wami.
-Naprawdę?!-byłam zdziwiona ale jednak bardzo zadowolona.
-To będzie taka jakby randka.-uśmiechnął się szeroko.
-Ej! Ale ja się jeszcze nie zgodziłam! Wyraziłam tylko zgodę na tą drugą!!-zaśmiałam się i wzięłam ubrania.
-Śliczna pójdziesz ze mną na randkę dzisiaj??-Justin ustał przede mną uśmiechnięty i zadowolony.
-Hmmm tak.-szepnęłam i pocałowałam go w usta gdy się odsunęłam Justin znów mnie pocałował.
_______________________________________________________________
:D Mam nadzieję że Wam się spodoba :P Sroooory za błędy czy jakieś literówki ale pisałam szybko aby go jeszcze dzisiaj dodać ;)
Proszę o jak najwięcej komów bo to mnie bardzo mobilizuje :P
Chciałam Wam wszystkim życzyć wesołych walentynek!! Mam nadzieję że w ten dzień nie będziecie się dołować ;*
Ja także liczę że nie będę się smucić chociaż mam ku temu powody :( Ehh...
Pozdrowionka :****
-Patryś