Gdy chłopak złożył jeden,delikatny i czuły pocałunek na mojej szyi patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i nasze twarze powoli się do siebie zbliżały.Został zaledwie parę milimetrów abym znów skosztowała jego malinowych ust.
-Karo idzie teraz z nami.-podbiegły do nas bliźniaczki i pociągnęły mnie za sobą.Wyciągnęły na środek parkietu i zaczęłyśmy tańczyć śmiejąc się i wygłupiając.Justin stał przy oczku i mi się przyglądał z uśmiechem.Miał ręce schowane w kieszeniach i głowę lekko schyloną.Uśmiechnięta podbiegłam do niego i złapałam go za przedramię ciągnąc go za sobą.Tańczyli wszyscy moi kuzyni i kuzynki.Nasi rodzice siedzieli przy stole i z uśmiechami dyskutowali patrząc na nas.Wszyscy bawiliśmy się świetnie, ja z JB cały czas się do siebie uśmiechaliśmy i tańczyliśmy obok siebie.
-Chodźcie jeść!- ciocia wyszła stawiała na stole misy z jakimiś przysmakami.Wszyscy posłusznie wrócili do stołu. Siedziałam pomiędzy Justinem a Filipem.Każdy był głodny,jednak nie obyło się bez dyskusji.Nasi rodzice opowiadali jakieś śmieszne historyjki z naszych żyć gdy byliśmy małymi brzdącami.Gdy zjadłam oparłam się o krzesło i patrzyłam w ciemne niebo. Byłam taka zadowolona.Justin po chwili także skończył i usiadł tak samo jak ja.Jednak on nie przyglądał się niebu tylko mi.Czując wzrok chłopaka na sobie spojrzałam w jego czekoladowe oczy.Siedzieliśmy w takiej pozycji przez parę minut aż wreszcie dotarł do nas głos Miłosza.
-Karo...-spojrzałam na mojego brata który przyglądał się nam z uśmiechem.
-Ee??
-Słyszałaś co mama powiedziała??-w odpowiedzi na pytanie brata pokręciłam przecząco głową.-Mówiła że zostajemy na noc u cioci.-przeniósł wzrok na JB.-Pattie się już zgodziła.
-To spoko.-uśmiechnął się piosenkarz wracając wzrokiem na mnie.
-Ale nie mamy ubrań.
-O to się nie martw.-podeszła do mnie dziewczyna Szymona.-Pożyczę ci swoje a Szymon da jakieś JB.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się szeroko do dziewczyny.
-Chodźcie.Pokażę wam gdzie kto będzie spał.-od stołu wstała ciocia Sara z wielkim uśmiechem na ustach.Dom cioci był duży więc nikt się nie martwił że będzie musiał spać na podłodze.Moi rodzice z siostrą mieli pokój na parterze tak samo jak ciocia Weronika miałam pokój z mężem,Samanta,Oliwia i Ola także dzieliły razem pokój.Na drugim piętrze mieściła się sypialnia cioci Sary,jej męża i Emilki ponieważ spała z nimi.Obok był pokój Szymona który dzisiaj spał z Bartkiem i Filipem.W następnym pokoju miały spać bliźniaczki,i dziewczyna Olafa.Pokój obok dziewczyn zajął Olaf,Miłosz i Sławek.Została jedna sypialnia na poddaszu.
-A tutaj wy.-usmiechnęła się ciocia otwierając drzwi do tajemniczego pokoju.-To jest moja ulubiona sypialnia...Mam nadzieję że wam się spodoba.
-Ciociu,jest piękna.
-Wow...Też bym taką chciał w swoim domu.-oboje z Justinem weszliśmy do pomieszczenia rozglądając się w około.
-Jest to sypialnia do której nie wpuszczam nikogo...Ale dla was zrobię wyjątek.-uśmiechnęła się lekko.-Tylko proszę...Bądźcie rozsądni.
-Ciociu!-otworzyłam szeroko oczy stając tyłem do Biebera i twarzą do mojej cioci.
-No już,już.Ola zaraz wam przyniesie piżamy i ubrania.-usmiechnęła się i zamykając za sobą drzwi wyszła.
-Ugh...-wywróciłam oczami i odwróciłam się w stronę chłopaka który siedział na łóżku.
-Mogę zadać jedno małe pytanko??-zapytał niepewnie a ja uniosłam brwi.-Czemu mamy razem sypialnię??
-Też bym chciała to wiedzieć...-spuściłam wzrok na podłogę a po chwili go gwałtownie podniosłam.-Ej!Nie chcesz mieć ze mną sypialni??
-Pewnie że chcę.-Justin złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie tak że ja leżałam na nim.Założył mi jeden,niesforny kosmyk grzywki za ucho i uśmiechnął się lekko.Po chwili usłyszeliśmy pukanie.Chłopak zrezygnowany położył głowę na łóżku.Ja się zaśmiałam i wstałam aby otworzyć.
-Wejdź.-uśmiechnęłam się do Oli robiąc miejsce w drzwiach.Ta zadowolona wślizgnęła się do pomieszczenia i położyła ubrania na stoliku.-Dzięki.
-Nie ma sprawy.Mam nadzieję że nie przeszkodziłam??-spytała zerkając na Biebera który nie zmieniał pozycji, leżał na placach i wpatrywał się w sufit.
-Nie.-zaśmiałam się spoglądając na Biebsa.
-Zazdroszczę wam że możecie razem dzielić sypialnię też bym tak chciała z moim chłopakiem...
-Tylko że my nie jesteśmy parą.-spojrzałam na nią.
-Nie?!Myślałam że jesteś dziewczyną mojego idola.-uśmiechnęła się lekko.
-Jesteś Belieber?-Justin szybko usiadł na łóżku patrząc na Olę która lekko się usmiechnęła i przytaknęła głową.-Czemu nie mówiłaś??
-Nie chciałam wam przeszkadzać.
-Pamiętasz co mówiłem na ostatnim koncercie??
-Że dla swoich Belieber masz zawsze czas i że gdy cię zobaczymy na ulicy czy gdzieś mamy śmiało podchodzić.-spuściła wzrok na czubki swoich butów.
-No właśnie.-podszedł do niej.
-Mogę się przytulić??
-Oczywiście.-uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie mocno przytulając.
-Dzięki.-powiedziała odsuwając się od chłopaka.-Już nie przeszkadzam.-uśmiechnęła się nieśmiało.
-Papa.-odpowiedzieliśmy chórkiem z JB.Dziewczyna zniknęła na schodach a ja zamknęłam drzwi.Chłopak przytulił się do moich pleców łapiąc mnie za biodra.Poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi a po chwili musnął ją delikatnie.Przymknęłam oczy i odchyliłam głowę.Justin się uśmiechnął i znów pocałował miejsce gdzie wcześniej złożył całusa.
-Przyjemne uczycie...-zamruczałam i odwróciłam się do chłopaka przodem kładąc mu ręce na karku.Bieber się lekko uśmiechnął i przytulił mnie mocniej całując w nos.-Idę się wykąpać.-mruknęłam a Justin jeździł swoim nosem po mojej szyi i policzku.
-Mhm...-nic sobie nie robił tylko dalej kontynuował.
-Mówię serio.-powiedziałam stanowczo a chłopak odsunął głowę.Miał udawaną smutną minę więc przysunęłam się i pocałowałam go w policzek a później szybko wyswobodziłam się z uścisku,wzięłam swoją piżamę i zniknęłam w łazience.Szybko zmyłam make-up i wskoczyłam do wanny pełnej wody.Dokładnie umyłam się i wyszłam owijając się ręcznikiem.Spojrzałam na odbicie w lustrze i się do siebie uśmiechnęłam.Umyłam starannie zęby i wytarłam włosy.Gdy byłam już w piżamce wyszłam z pomieszczenia.Justin leżał w samych bokserkach na łóżku z tel w ręku.
-Łazienka wolna.-uśmiechnęłam się siadając obok niego.
-Ślicznie wyglądasz w tej piżamce.-pocałował mnie w policzek schodząc szybko z łózka.Szybko zniknął w łazience a ja się uśmiechałam.Położyłam się przykrywając nogi,patrzyłam w sufit a później miałam zamknięte oczy i myślałam o dzisiejszym popołudniu.Po dłuższej chwili poczułam jak łóżko się ugina, otworzyłam oczy i wsparłam się na łokciach.Mój nos stykał się czubkiem z nosem Justina.Uśmiechaliśmy się lekko patrząc sobie w oczy. Musnęłam usta chłopaka i opadłam na poduszkę.Biebs położył się obok mnie i objął mnie ramieniem tak że moja głowa leżała na jego obojczyku,jego ręka leżała na moim biodrze a drugą miał wsuniętą pod kark.
-I jak wrażenia po pierwszej randce??
-Była naprawdę wspaniała.-uśmiechnęłam się spoglądając na twarz Justina.Był czymś przygnębiony.-Czemu jesteś smutny?-usiadłam podpierając się jedną ręką.
-Wydaje ci się.-spojrzał na mnie, cały czas jego dłoń trzymała mnie za biodro.
-Justin??
-Jutro wracamy a ja wieczorem mam samolot do Londynu.-spojrzał znów na sufit i zamknął oczy.-Muszę kontynuować trasę...-chłopak był wyraźnie smutny,w tamtym momencie całe moje szczęście wyparowało i miałam ochotę płakać.Przytuliłam się mocno do chłopaka i pojedyncza łza spłynęła mu po policzku.-Boję się że znów się wszystko spierdzieli.Nie chcę cię stracić...Nie wiem jak to będzie przez te 2 cholerne tygodnie.-ja również się rozpłakałam.
-Damy sobie radę...-szepnęłam i pocałowałam jego obojczyk.-Czyli drugą randkę przekładamy jak przyjedziesz??
-Chyba tak.-szepnął smutny.
Wtuleni w siebie zasnęliśmy,nie chciałam przeżywać znów tego samego.Nie mogłam go stracić.Wiedziałam że będzie ciężko ale ufałam mu i nie chciałam myśleć że cokolwiek mogło pójść nie tak.
Przez półtora tygodnia od wyjazdu JB chodziłam do szkoły i spotykałam się z przyjaciółmi,było lżej niż gdy za pierwszym razem wyjechał.Moi przyjaciele bardzo mnie wspierali i byłam im za to wdzięczna.Codziennie robili z siebie debili przed wszystkimi tylko po to żeby poprawiać mi humor.Każdego popołudnia spotykaliśmy się w parku i na trawie rozmawialiśmy do ciemnych wieczorów.
Był już maj...Właśnie tego dnia miał przyjechać Justin,byłam taka podekscytowana i szczęśliwa że go wreszcie przytulę.Codziennie rozmawialiśmy na skypie i przez tel.
Bieber zrezygnował z kontynuowania trasy z panną Gomez i postanowił samemu ją dokończyć.Nie chciał nikogo prosić o pomoc.Byłam z niego dumna że chce sam podołać temu zadaniu.
-Młoda!Złaź na dół! Chyba nie chcesz żebyśmy się spóźnili?!-Miłosz był już troszkę wkurzony bo od 10 minut powinniśmy być w drodze na lotnisko po Justina.
-Jestem.Już nie marudź.-zeszłam na dół z kurtką w ręku.Miłosz czekał już przy drzwiach i gdy mnie zobaczył wywrócił oczami i wyszedł na zewnątrz.Kurtkę rzuciłam na tynie siedzenie a ja usiadłam obok brata.
-Za tą pyskówkę i spóźnienie powinienem cię nie zawozić ale przynajmniej będę cię miał z głowy gdy zobaczysz JB.-zaśmiał się gdy już jechaliśmy.
-Odwal się.-uderzyłam go w ramię a ten się zaśmiał dumnie że mnie zdenerwował.-Jesteś głupi.
-I vice versa.-wytknął mi język.Przez całą drogę gadaliśmy o szkole i innych rzeczach.Cieszyliśmy się że za półtora miesiąca zaczynają się wakacje.
Gdy znaleźliśmy się na lotnisku,złapałam za kurtkę i szybko wybiegłam z samochodu.Miłosz się śmiał i szedł za mną.
-No rusz się!-krzyknęłam do brata.-Bo się spóźnimy!
-Trzeba było się tak nie guzdrać!-wytknął mi fakt że to przeze mnie później wyjechaliśmy i z śmiechem podbiegł do mnie.Razem weszliśmy do budynku gdzie było pełno ludzi.Zerknęliśmy jeszcze na tablicę przylotów i podeszliśmy do odpowiedniego wyjścia.Aby się przedostać przez bramki musieliśmy pokazać specjalne wejściówki które JB dał nam przed wyjazdem.Gdy już udało nam się wejść.Miłosz spokojny siedział na ławce a ja kręciłam się w tą i z powrotem co chwila zerkając na drzwi z których miał wyjść Justin.Za barierkami stało pełno zapłakanych Belieber z różnymi plakatami.Piszczały i krzyczały wyczekując swojego idola.
-Opanuj się...-mruknął mój brat a ja odwróciłam się do niego przodem.-On zaraz przyjdzie.Spokojnie.-zaśmiał się.
-Odwal się ode mnie.-mruknęłam znudzona i patrzyłam się na brata.Po chwili poczułam jak ktoś przytula mnie mocno od tyłu.
-Justin!-wykrzyknęłam i szybko się odwróciłam.Spojrzałam na uśmiechniętego chłopaka.Rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam.-Tak się za tobą stęskniłam...-szepnęłam mu do ucha.
-Ja za tobą też.-przytulił mnie mocno w talii i podniusł do góry okręcając kilka razy.Śmiałam się cały czas przytulając chłopka.Gdy mnie już odstawił spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował w nos.-Nareszcie mam cię przy sobie.-przytuliliśmy się jeszcze raz a później Bieber podszedł do mojego brata.
-Pattie!-podbiegłam do mamy mojego przyjaciela i mocno ją przytuliłam.
-Witaj skarbie.-odwzajemniła gest.
-A mnie nikt nie przytuli...-mruknął Kenny który stał za mamą Justina,z udawaną smutną minką spojrzał na mnie.Zaśmiałam się i podeszłam do ochroniarza stając na palcach aby przynajmniej troszeczkę dosięgnąć jego szyi.Kenyy był bardzo wysoki i sprawiło mi to troszkę trudu ale z jego pomocą udało mi się go uściskać.
-Hej,hej. Bez takich czułości.-podbiegł do nas Justin i przyciągnął mnie do siebie.Kenny się zaśmiał tak samo jak ja i Pattie.Biebs też się uśmiechał głupkowato.
Pojechaliśmy do domu chłopaka ponieważ stwierdziliśmy że i tak mamy poniedziałek w szkole z głowy.Zadowoleni wyszliśmy z samochodu i wmaszerowaliśmy do budynku.Justin cały czas mnie trzymał z rękę i co chwilka spoglądał na mnie.Weszliśmy do salonu a tam...
________________________________________________________________
:D I jest... Mam nadzieję że Wam się spodoba :) Ja jestem zadowolona.
Też dlatego że mam lepszy humorek :D
Hmmmm następny rozdział mooooooże dodam w środę albo w czwartek wieczorem ale nic nie obiecuję.
Miłego rozpoczęcia tygodnia ;*
Pozdrowionka :P
-Patryś
niedziela, 17 lutego 2013
sobota, 16 lutego 2013
Rozdział 17 "-Oj...Powiedziałam to na głos??"
Zadowoleni wyszliśmy z mojego pokoju zbiegając do salonu.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wchodząc do salonu gdzie była moja mama,tata,brat i siostra.-Kiedy jedziemy??-zapytałam opierając się o poręcz sofy.Justin wszedł za mną z uśmiechem.
-Ty jedziesz z JB...-odpowiedział mi mój brat.
-Eeee...Zapomniałem ci o tym powiedzieć.-Justin złapał się za kark i wzruszył ramionami z uśmiechem.
-Ale on nie wie gdzie mieszka ciocia.-powiedziałam spoglądając na moich rodziców.
-Już ustawiliśmy z Miłoszem nawigację.-uśmiechnął się mój ojciec spoglądając na Miłosza.
-Chodź...Jedziemy bo jeszcze musimy do mnie wstąpić.-Justin złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi wyjściowych.-Do zobaczenia później.-krzyknął na odchodne a ja nie zdążyłam nawet zareagować i po chwili znajdowałam się na miejscu pasażera w jego białym Ferrari.Justin przez całą drogę się uśmiechał i trzymał mnie za dłoń.Gdy już po piętnastominutowej podróży znaleźliśmy się przed willą chłopaka szybko udaliśmy się do budynku.
-Dzień dobry!!-krzyknęłam wchodzą pierwsza.
-Mamo!
-Jestem w kuchni!-poszliśmy do pomieszczenia w którym znajdowała się Pattie.Kobieta kroiła jakieś warzywa przy blacie.-Widzę że już wszystko sobie wyjaśniliście??-spojrzała na nas z wielkim uśmiechem,podeszłam do niej aby jak zwykle przywitać się całusem w policzek.
-Tak...-uśmiechnęłam się zerkając na Justina który stał opierając się o drzwi.Chłopak uśmiechał się nieśmiało,miał ręce skrzyżowane na klatce piersiowej.
-Ja idę się przebrać...-pokazał na wyjście i po chwili go już nie było.Ja usiadłam przy blacie i przyglądałam się Pattie.
-Cieszę się że to była tylko ustawka....Nie przebadam za tą Seleną.Ty idealnie pasujesz do mojego syna.-kroiła marchewki a ja jej co chwilę podjadałam jakąś cząstkę.-Przestraszyłam się jak zobaczyłam ich razem na okładce jakiegoś czasopisma...
-Czyli na początku nie wiedziałaś??
-Nie.Dopiero jak do niego zadzwoniłam i mi wszystko wytłumaczył.Nie podobał mi się ten pomysł ale pomimo tego obiecałam że nic nie powiem.
-Myślałam że mieszka na ten czas tutaj...
-Nie!-zbulwersowała się kobietka.-Nie wpuściłabym jej do domu...
-Hah.Kocham cię Pattie.-zaśmiałam się i z uśmiechem zjadłam kawałek papryki.
-Ja ciebie też słońce.-kobieta nachyliła się i pocałowała mnie w czoło.-Cieszę się że to sprawiasz tyle szczęścia mojemu synowi.
-Jestem.-do kuchni wpadł Justin z Jazzy na rękach.
-Karli!!-dziewczyna wykrzyczała i wygięła się w znaku że chce do mnie na ręce.Natychmiast wstałam z krzesła i zabrałam małą dziewczynkę swojemu bratu.Kręciłam się z nią po kuchni i całowałam w policzki.
-Jak ja się za tobą stęskniłam ślicznotko.-przytuliłyśmy się bardzo mocno.
-Też za tobą tęskniłam.-wyszeptała mi do ucha.-Kocham cię...
-Ojej.Ja ciebie też księżniczko.
Justin i Pattie stali przy blacie i się nam przyglądali, a ja ściskałam małą Jazzy.Po chwili do kuchni przyszedł Jeremy z Jaxonem na rękach.
-Oooo...Kto nareszcie nas odwiedził.-uśmiechnął się ojciec Justina.
-Cześć Jeremy.-uśmiechnęłam się.-Hej,Jax.Nie przywitasz się??-podeszłam do przyrodniego brata JB.Zaczęłam go leciutko łaskotać a ten się zawstydził.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-No hej hej przystojniaku.-pocałowałam go w policzek.
-Ej!! Jestem zazdrosny!!-Justin zaczął się drzeć na całą kuchnię.
-Oh,zamknij się.-westchnęłyśmy i chórkiem z Pattie powiedziałyśmy znudzone.
-Ooo wiedzę że dobrze się zgadzacie,hem??-spojrzał Justin
-No ba.-uśmiechnęła się szeroko mama piosenkarza i puściła do mnie oczko.
-Karolina!-do kuchni weszła Erin, mama Jazzy i Jaxona.
-Cześć Eri.-uśmiechnęłam się do kobiety i podeszłam się przywitać.
-Jak dawno cię nie widziałam...-uściskała mnie mocno całując w policzek.
-Dobra.Koniec tych pogaduszek my musimy jechać.-Justin zgarnął kluczyki z blatu i ustał za mną łapiąc mnie za biodra i kładąc brodę na moim ramieniu.
-Juuuustin!!! Karo jest moja!-Jazzy nakrzyczała na brata odpychając go rączką.-Nie możesz się do niej przytulać!-rozwaliła wszystkich w około bo była taka stanowcza.
-A jakbym ci powiedział Jaz że się z nią całowałem??-zaśmiał się całując mnie w policzek.-Co byś mi zrobiła??-JB spojrzał na swoją siostrę która tylko wywróciła oczami i wytknęła mu język.
-Dobra dzieci...-mruknęła Pattie.-Jedźcie bo później wam się oberwie.-zaśmiała się zerkając na nas.Oddawałam właśnie Jazzy jej mamie i pocałowałam w policzek.Dziewczynka zrobiła smutną minę.
-Nie martw się Jaz...Karo na pewno nas jeszcze odwiedzi...-szepnęła do niej Erin.-Wątpię żeby Justin nie przyprowadził jej jeszcze wiele razy...-spojrzała na nas z uśmiechem.
-Skarbie...-pocałowałam małą w policzek.-Przyjdę jeszcze kiedyś.
-Przyjdzie pewnie jutro jak nie to pojutrze.-powiedział Justin pewnie i pociągnął mnie za sobą.
-Papa.-krzyknęłam i po chwili znaleźliśmy się już na dworze.Justin,jako gentlemen,otworzył mi drzwi do samochodu i gdy już wsiadłam zamknął je za mną.Szybko wyjechaliśmy z podjazdu i JB włączył nawigację.
-Stresujesz się?-spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Pfff nie??
-Doprawdy??-uniosłam brwi do góry a chłopak na mnie spojrzał.
-No już nie patrz się tak...-wywrócił oczami w wrócił do patrzenia na drogę.Lubiłam jeździć samochodem z Justinem ponieważ prowadził bardzo spokojnie pomimo tego że jeździł bardzo szybko.-Tak,tak stresuję się,zadowolona??
-Nie masz czego.-położyłam mu rękę na karku.
-A właśnie że mam.Miłosz mi opowiadał już że będę twoi kuzyni którzy cię ubóstwiają i z którymi zawsze świetnie się bawiłaś...
-A ty boisz się że??
-Że mnie olejesz...-szepnął smutno.
-Oj Justin.Nie oleję cię,przysięgam.-pocałowałam go w policzek.-Nie mogłabym ci tego zrobić głuptasie.
Resztę drogi jechaliśmy rozmawiając o kontaktach z moją ciocią i kuzynami.Justin bardzo się stresował a ja byłam spokojna,nigdy jeszcze nie widziałam go takiego zdenerwowanego.Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że po za ciocią Sarą był jeszcze wujek Kamil z żoną i dziećmi i ciocia Weronika z dziećmi i mężem. Gdy Justin ich zobaczył spanikował i nie chciał wyjść z samochodu.
-No Justin chodź już...-mruknęłam wysiadając z samochodu a chłopak zrobił to samo.Poczekałam parę kroków od auta na chłopaka który z grymasem na twarzy zamykał samochód.
-Nie potrzebnie przyjmowałem zaproszenie...-szepnął podchodząc do mnie.
-Jesteś tu ze mną,wyglądasz świetnie i jesteś wspaniały więc wszystko obędzie ok.-stanęłam przed nim podnosząc jego twarz za policzki tak żebyśmy patrzyli sobie w oczy.
-Naprawdę uważasz że jestem wspaniały??-uśmiechnął się łobuzersko podnosząc na mnie wzrok.Przewróciłam oczami i złapałam go za rękę ciągnąc do drzwi.-Przysięgasz że mnie nie olejesz??-zapytał szybko zanim zapukałam.
-Przysięgam.-zapukałam i się do niego uśmiechnęłam.Po króciutkiej chwili drzwi otworzyła mi moja ciocia Sara.-Ciociu!!-krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję. Kobieta objęła mnie z uśmiechem na ustach i gdy się od siebie oderwałyśmy spojrzała na Justina.
-Czy ty jesteś ten Justin Bieber??
-Tak,miło mi panią poznać.-chłopak wyciągnął w jej stronę rękę lekko się uśmiechając.Ciocia spojrzała na mnie i uścisnęła dłoń Justina.
-Mów mi cioci.Moja córka cię ubóstwia.-powiedziała wpuszczając nas do środka.
-Oooo a ile ma lat??-chłopak szeroko się uśmiechnął i spojrzał na mnie poruszając zabawnie brwiami.
-Justin!-szeroko otworzyłam oczy.
-No żartuję...-szepnął przytulając mnie od tyłu.
-Ma 5 latek.-ciocia się zaśmiała.-Wy jesteście razem??
-Nie...-powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie.Już dawno przyznałam sama przed sobą że zależy mi na Justinie, że się w nim zakochałam i że nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką.Żadne z nas nie skomentowało tego,poszliśmy za ciocią do ogrodu.
-Karolina!!!-gdy moi kuzyni mnie zobaczyli uradowanie podbiegli do mnie.
-Cześć Szymon.-jako pierwsze przywitałam się z 17-letnim kuzynem.
-Aleś ty wyrosła!!-następny przywitał się jego 15-leni brat Bartek.
-I kto to mówi.-zaśmiałam się i przytuliłam do chłopaka.-Świetnie wyglądasz.Chłopcy to Justin.-pokazałam na Biebsa który z uśmiechem podał ręce obu moim kuzynom.-Jus to Bartek.-pokazałam na młodszego.-A to Szymon.
-Siema.-uśmiechnął się do obu mój przyjaciel.
-Elo.-odpowiedzieli chórkiem.
-Czy to moja ulubiona kuzynka?!-w naszą stronę zmierzał najstarszy syn cioci Sary.
-Filip!-pobiegłam do kuzyna z którym miałam najlepszy kontakt jak byłam mała i rzuciłam mu się na szyję.19-latek przekręcił mnie kilka razy przytulając.
-Jak ja się za tobą stęskniłem,mała.-ze mną na rękach podszedł do reszty chłopaków.
-Filip to jest Justin,Justin to jest mój ukochany kuzyn Filip.-przedstawiłam ich sobie gdy już stałam na własnych nogach.Chłopacy podali sobie ręce i zmierzyli wzrokami.Pociągnęłam Biebera za rękę i poszliśmy się przywitać z resztą rodziny. Najpierw poszliśmy do cioci Weroniki,jej męża Piotra i ich 2 córek,17-letnia Samanta i 14-letnia Oliwia.Następnie podeszliśmy do wujka Kamila, jego żony Natalii i ich 4 dzieci,20-letniego Olafa, 18-letniego Sławka i ich 13-letnich sióstr bliźniaczek Kariny i Laury.Olaf przedstawił nam swoją dziewczynę Klaudię. W tłumie naszej rodziny odnaleźliśmy moich rodziców,moja mama bawiła 5-letnią córeczkę cioci Sary,Emilkę.
-Cześć mały szkrabie...Pamiętasz mnie jeszcze??-podeszłam do rodziców cały czas trzymając za rękę Biebsa.
-Kari!! Pewnie że pamiętam.-wyprostowała się w objęciach mojej rodzicielki tak żeby mnie przytulić.Zrobiłam co chciałam i mocno ją uściskałam całując w skroń.
-Emi poznaj Justina.-pokazałam na piosenkarza który stał za mną i ciągle mi się przyglądał.
-O Boże!! To Justin Bieber!-mała zaczęła krzyczeć a Justin się uśmiechnął.-On tu jest! O jeny nie mogę w to uwierzyć!!
-Cześć mała księżniczko...Miło cię poznać.-chłopak podszedł bliżej i wyciągnął do niej ręce tak aby ją wziąć.Dziewczynka szybko znalazła się w objęciach mojego przyjaciela i mocno się do niego przytuliła.
-Mogę cię pocałować w policzek??-zapytała nieśmiało.
-Oczywiście.-chłopak pokazał miejsce palcem a ona go tam cmoknęła.
-Ej! Jestem zazdrosna!! Ja nie dostałam całusa!!-złapałam się za biodra.
-Będziesz musiała dać jej buziaka bo później będzie mi marudzić a to ze mną tu przyjechała...-przewrócił oczami Justin.
-Wielkie dzięki...Jak chcesz mogę wracać z rodzicami.Żaden problem -wywróciłam oczami a chłopak się do mnie przysunął łapiąc mnie w talii jedną ręką bo drugą trzymał Emilkę.
-No już się nie wkurzaj mi tutaj.-pocałował mnie w nos z uśmiechem.Później usiedliśmy na tarasie przy oczku wodnym w trójki.Wygłupialiśmy się,robiliśmy sobie zdjęcia i nuciliśmy jakieś piosenki. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś dziewczyna. Miała na sobie zwiewną sukienkę.
-Cześć...Mam na imię Ola i jestem dziewczyną Szymona.-uśmiechnęła się serdecznie.-Ciocia Sara prosiła abyś przyszła.-wyciągnęła do mnie rękę i uśmiechnęła się.Widać było że coś kombinowała i była bardzo podekscytowana.Uścisnęłam jej dłoń i z jej pomocą wstałam.Szybko poszłyśmy do domu gdzie w salonie czekały wszystkie kobiety.
-O co chodzi??-spojrzałam po wszystkich.
-Chodź szybko.-wyciągnęła do mnie rękę ciocia Sara.Szłyśmy do jakiegoś pokoju.Gdy do niego weszłyśmy okazało się że to jakaś sypialnia.Na łóżku leżał fioletowy materiał a na podłodze szpilki.
-Co to jest??-odwróciłam się do cioci.
-Przebierz się szybko i zejdź na dół.-podekscytowana wybiegła z pokoju zostawiając mnie samą.Podchodząc do łóżka niepewnie wzięłam materiał i ujrzałam piękną sukienkę.Szybko się przebrałam i zeszłam na dół.Każda z pań była ubrana w jakąś sukienkę,każda innego koloru.Wszystkie się uśmiechały szeroko.
-Dowiem się w końcu o co tu chodzi??-założyłam ręce na piersiach.U cioci było ciepło ponieważ mieszkała w cieplejszym regionie.
-Robimy sobie tańce.-powiedziały chórkiem szczęśliwe bliźniaczki.
-Słucham?!-wytrzeszczyłam oczy.Kobiety zignorowały moją reakcję i pociągnęły za rękę na taras.Panowie siedzieli przy stole.Mała Emilka także miała na sobie sukieneczkę i biegała po trawie goniąc jakieś motylki.Moje kuzynki wyszły pewnym krokiem a ja na końcu nieśmiało podreptałam za nimi.
-Mogę z panienką zatańczyć??-usłyszałam głos Bartka.Spojrzałam w jego stronę,chłopak wyciągał do mnie rękę i się szeroko uśmiechał.
-Oczywiście.-wsunęłam w jego dłoń swoją rękę.Chłopak zadowolony okręcił mnie i zaczęliśmy tańczyć.Wirowaliśmy na parkiecie uśmiechając się i patrząc sobie w oczy.Gdy już piosenka się skończyła dygnęłam z uśmiechem.-Świetnie tańczysz...
-Ty również.-powiedział zdziwiony.-Nie wiedziałem że potrafisz tak tańczyć.
-No widzisz.-wyszczerzyłam się szeroko.Po chwili podszedł do nas Sławek.
-Mogę porwać panią do tańca??-uśmiechnął się spoglądając na Bartka.
-Proszę.-chłopak uśmiechnął się i pokazał na mnie.18-latek złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie.Tańczyliśmy szybko i płynnie.Lepiej mi się tańczyło z Bartkiem ale to nie znaczyło że Sławek był złym tancerzem,po prostu był dużo wyższy ode mnie.Gdy piosenka się skończyła następne dwie tańczyłam z wujkiem Kamilem i Miłoszem.Tańczyłam z wszystkimi panami po za NIM.Nie zwracałam na niego uwagi pomimo tego że obiecałam mu że go nie oleję.Ja tego nie robiłam,po prostu za każdym razem gdy skończyłam jeden taniec ktoś podchodził prosić mnie o następny.Skończyłam tańczyć z Filipem i jeszcze chwilę rozmawialiśmy,rozbrzmiała wolna muzyka i zauważyłam jak Justin się gwałtownie podnosi podchodząc do mnie.
-Czy ten taniec poświęcisz mnie??-wyciągnął do mnie dłoń.Filip się uśmiechnął i poszedł prosić o taniec Samentę.
-Z wielką chęcią.-zarumieniłam się i przysunęłam do Justina podając mu moją dłoń.Lekko się pochylając pocałował ją.Cały czas patrzył mi głęboko w oczy.Wracając do prostej pozycji złapał mnie w tali i z uśmiechem przysunął do siebie.
-Ślicznie wyglądasz.-szepnął mi do ucha.-Cały wieczór ci się przyglądam i nie mogę się napatrzeć.
-Dziękuję...-zawstydziłam się i czułam jak dostaję rumieńców.Justin zakręcił nami z uśmiechem.Cały czas prowadził,był pewny siebie i zadowolony.Gdy piosenka się skończyła chłopak pocałował mnie w policzek.Założyłam mu obie ręce na szyję i mocno go przytuliłam,on objął mnie w talii i podnosząc do góry przeniósł w miejsce obok oczka gdzie nikogo nie było.Szybko się ściemniało i wieczór oświetlał tylko księżyc i lampki pozawieszane.Cały czas trwaliśmy w uścisku.-Nie chcę cię nigdy wypuszczać...-szepnęłam nieświadoma tego że powiedziałam to na głos.
-Naprawdę??-chłopak był lekko zdziwiony.
-Oj...Powiedziałam to na głos??-odsunęłam się leciutko.
-Mhmm...-chłopak się dumnie uśmiechał patrząc na mnie.-Bardzo mi się to podobało...-pocałował mnie w szyję.
_______________________________________________________________________
No i jest... Troszkę nad nim spędziłam bo mam wielkiego dołka i trudno mi pisać coś dość wesołego.
Moje walentynki nie były takie jak chciałam... :( I jeszcze do tego tęsknię za dwoma osobami...
Może w poniedziałek dodam nowy ale nie obiecuję bo mam masę zajęć i nauki -.-
Mam nadzieję że Wam się ten spodoba ;) Bo naprawdę się starałam :D
Pozdrowiona.
-Patryś
-Gotowa.-uśmiechnęłam się wchodząc do salonu gdzie była moja mama,tata,brat i siostra.-Kiedy jedziemy??-zapytałam opierając się o poręcz sofy.Justin wszedł za mną z uśmiechem.
-Ty jedziesz z JB...-odpowiedział mi mój brat.
-Eeee...Zapomniałem ci o tym powiedzieć.-Justin złapał się za kark i wzruszył ramionami z uśmiechem.
-Ale on nie wie gdzie mieszka ciocia.-powiedziałam spoglądając na moich rodziców.
-Już ustawiliśmy z Miłoszem nawigację.-uśmiechnął się mój ojciec spoglądając na Miłosza.
-Chodź...Jedziemy bo jeszcze musimy do mnie wstąpić.-Justin złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi wyjściowych.-Do zobaczenia później.-krzyknął na odchodne a ja nie zdążyłam nawet zareagować i po chwili znajdowałam się na miejscu pasażera w jego białym Ferrari.Justin przez całą drogę się uśmiechał i trzymał mnie za dłoń.Gdy już po piętnastominutowej podróży znaleźliśmy się przed willą chłopaka szybko udaliśmy się do budynku.
-Dzień dobry!!-krzyknęłam wchodzą pierwsza.
-Mamo!
-Jestem w kuchni!-poszliśmy do pomieszczenia w którym znajdowała się Pattie.Kobieta kroiła jakieś warzywa przy blacie.-Widzę że już wszystko sobie wyjaśniliście??-spojrzała na nas z wielkim uśmiechem,podeszłam do niej aby jak zwykle przywitać się całusem w policzek.
-Tak...-uśmiechnęłam się zerkając na Justina który stał opierając się o drzwi.Chłopak uśmiechał się nieśmiało,miał ręce skrzyżowane na klatce piersiowej.
-Ja idę się przebrać...-pokazał na wyjście i po chwili go już nie było.Ja usiadłam przy blacie i przyglądałam się Pattie.
-Cieszę się że to była tylko ustawka....Nie przebadam za tą Seleną.Ty idealnie pasujesz do mojego syna.-kroiła marchewki a ja jej co chwilę podjadałam jakąś cząstkę.-Przestraszyłam się jak zobaczyłam ich razem na okładce jakiegoś czasopisma...
-Czyli na początku nie wiedziałaś??
-Nie.Dopiero jak do niego zadzwoniłam i mi wszystko wytłumaczył.Nie podobał mi się ten pomysł ale pomimo tego obiecałam że nic nie powiem.
-Myślałam że mieszka na ten czas tutaj...
-Nie!-zbulwersowała się kobietka.-Nie wpuściłabym jej do domu...
-Hah.Kocham cię Pattie.-zaśmiałam się i z uśmiechem zjadłam kawałek papryki.
-Ja ciebie też słońce.-kobieta nachyliła się i pocałowała mnie w czoło.-Cieszę się że to sprawiasz tyle szczęścia mojemu synowi.
-Jestem.-do kuchni wpadł Justin z Jazzy na rękach.
-Karli!!-dziewczyna wykrzyczała i wygięła się w znaku że chce do mnie na ręce.Natychmiast wstałam z krzesła i zabrałam małą dziewczynkę swojemu bratu.Kręciłam się z nią po kuchni i całowałam w policzki.
-Jak ja się za tobą stęskniłam ślicznotko.-przytuliłyśmy się bardzo mocno.
-Też za tobą tęskniłam.-wyszeptała mi do ucha.-Kocham cię...
-Ojej.Ja ciebie też księżniczko.
Justin i Pattie stali przy blacie i się nam przyglądali, a ja ściskałam małą Jazzy.Po chwili do kuchni przyszedł Jeremy z Jaxonem na rękach.
-Oooo...Kto nareszcie nas odwiedził.-uśmiechnął się ojciec Justina.
-Cześć Jeremy.-uśmiechnęłam się.-Hej,Jax.Nie przywitasz się??-podeszłam do przyrodniego brata JB.Zaczęłam go leciutko łaskotać a ten się zawstydził.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-No hej hej przystojniaku.-pocałowałam go w policzek.
-Ej!! Jestem zazdrosny!!-Justin zaczął się drzeć na całą kuchnię.
-Oh,zamknij się.-westchnęłyśmy i chórkiem z Pattie powiedziałyśmy znudzone.
-Ooo wiedzę że dobrze się zgadzacie,hem??-spojrzał Justin
-No ba.-uśmiechnęła się szeroko mama piosenkarza i puściła do mnie oczko.
-Karolina!-do kuchni weszła Erin, mama Jazzy i Jaxona.
-Cześć Eri.-uśmiechnęłam się do kobiety i podeszłam się przywitać.
-Jak dawno cię nie widziałam...-uściskała mnie mocno całując w policzek.
-Dobra.Koniec tych pogaduszek my musimy jechać.-Justin zgarnął kluczyki z blatu i ustał za mną łapiąc mnie za biodra i kładąc brodę na moim ramieniu.
-Juuuustin!!! Karo jest moja!-Jazzy nakrzyczała na brata odpychając go rączką.-Nie możesz się do niej przytulać!-rozwaliła wszystkich w około bo była taka stanowcza.
-A jakbym ci powiedział Jaz że się z nią całowałem??-zaśmiał się całując mnie w policzek.-Co byś mi zrobiła??-JB spojrzał na swoją siostrę która tylko wywróciła oczami i wytknęła mu język.
-Dobra dzieci...-mruknęła Pattie.-Jedźcie bo później wam się oberwie.-zaśmiała się zerkając na nas.Oddawałam właśnie Jazzy jej mamie i pocałowałam w policzek.Dziewczynka zrobiła smutną minę.
-Nie martw się Jaz...Karo na pewno nas jeszcze odwiedzi...-szepnęła do niej Erin.-Wątpię żeby Justin nie przyprowadził jej jeszcze wiele razy...-spojrzała na nas z uśmiechem.
-Skarbie...-pocałowałam małą w policzek.-Przyjdę jeszcze kiedyś.
-Przyjdzie pewnie jutro jak nie to pojutrze.-powiedział Justin pewnie i pociągnął mnie za sobą.
-Papa.-krzyknęłam i po chwili znaleźliśmy się już na dworze.Justin,jako gentlemen,otworzył mi drzwi do samochodu i gdy już wsiadłam zamknął je za mną.Szybko wyjechaliśmy z podjazdu i JB włączył nawigację.
-Stresujesz się?-spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Pfff nie??
-Doprawdy??-uniosłam brwi do góry a chłopak na mnie spojrzał.
-No już nie patrz się tak...-wywrócił oczami w wrócił do patrzenia na drogę.Lubiłam jeździć samochodem z Justinem ponieważ prowadził bardzo spokojnie pomimo tego że jeździł bardzo szybko.-Tak,tak stresuję się,zadowolona??
-Nie masz czego.-położyłam mu rękę na karku.
-A właśnie że mam.Miłosz mi opowiadał już że będę twoi kuzyni którzy cię ubóstwiają i z którymi zawsze świetnie się bawiłaś...
-A ty boisz się że??
-Że mnie olejesz...-szepnął smutno.
-Oj Justin.Nie oleję cię,przysięgam.-pocałowałam go w policzek.-Nie mogłabym ci tego zrobić głuptasie.
Resztę drogi jechaliśmy rozmawiając o kontaktach z moją ciocią i kuzynami.Justin bardzo się stresował a ja byłam spokojna,nigdy jeszcze nie widziałam go takiego zdenerwowanego.Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że po za ciocią Sarą był jeszcze wujek Kamil z żoną i dziećmi i ciocia Weronika z dziećmi i mężem. Gdy Justin ich zobaczył spanikował i nie chciał wyjść z samochodu.
-No Justin chodź już...-mruknęłam wysiadając z samochodu a chłopak zrobił to samo.Poczekałam parę kroków od auta na chłopaka który z grymasem na twarzy zamykał samochód.
-Nie potrzebnie przyjmowałem zaproszenie...-szepnął podchodząc do mnie.
-Jesteś tu ze mną,wyglądasz świetnie i jesteś wspaniały więc wszystko obędzie ok.-stanęłam przed nim podnosząc jego twarz za policzki tak żebyśmy patrzyli sobie w oczy.
-Naprawdę uważasz że jestem wspaniały??-uśmiechnął się łobuzersko podnosząc na mnie wzrok.Przewróciłam oczami i złapałam go za rękę ciągnąc do drzwi.-Przysięgasz że mnie nie olejesz??-zapytał szybko zanim zapukałam.
-Przysięgam.-zapukałam i się do niego uśmiechnęłam.Po króciutkiej chwili drzwi otworzyła mi moja ciocia Sara.-Ciociu!!-krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję. Kobieta objęła mnie z uśmiechem na ustach i gdy się od siebie oderwałyśmy spojrzała na Justina.
-Czy ty jesteś ten Justin Bieber??
-Tak,miło mi panią poznać.-chłopak wyciągnął w jej stronę rękę lekko się uśmiechając.Ciocia spojrzała na mnie i uścisnęła dłoń Justina.
-Mów mi cioci.Moja córka cię ubóstwia.-powiedziała wpuszczając nas do środka.
-Oooo a ile ma lat??-chłopak szeroko się uśmiechnął i spojrzał na mnie poruszając zabawnie brwiami.
-Justin!-szeroko otworzyłam oczy.
-No żartuję...-szepnął przytulając mnie od tyłu.
-Ma 5 latek.-ciocia się zaśmiała.-Wy jesteście razem??
-Nie...-powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie.Już dawno przyznałam sama przed sobą że zależy mi na Justinie, że się w nim zakochałam i że nie chcę być dla niego tylko przyjaciółką.Żadne z nas nie skomentowało tego,poszliśmy za ciocią do ogrodu.
-Karolina!!!-gdy moi kuzyni mnie zobaczyli uradowanie podbiegli do mnie.
-Cześć Szymon.-jako pierwsze przywitałam się z 17-letnim kuzynem.
-Aleś ty wyrosła!!-następny przywitał się jego 15-leni brat Bartek.
-I kto to mówi.-zaśmiałam się i przytuliłam do chłopaka.-Świetnie wyglądasz.Chłopcy to Justin.-pokazałam na Biebsa który z uśmiechem podał ręce obu moim kuzynom.-Jus to Bartek.-pokazałam na młodszego.-A to Szymon.
-Siema.-uśmiechnął się do obu mój przyjaciel.
-Elo.-odpowiedzieli chórkiem.
-Czy to moja ulubiona kuzynka?!-w naszą stronę zmierzał najstarszy syn cioci Sary.
-Filip!-pobiegłam do kuzyna z którym miałam najlepszy kontakt jak byłam mała i rzuciłam mu się na szyję.19-latek przekręcił mnie kilka razy przytulając.
-Jak ja się za tobą stęskniłem,mała.-ze mną na rękach podszedł do reszty chłopaków.
-Filip to jest Justin,Justin to jest mój ukochany kuzyn Filip.-przedstawiłam ich sobie gdy już stałam na własnych nogach.Chłopacy podali sobie ręce i zmierzyli wzrokami.Pociągnęłam Biebera za rękę i poszliśmy się przywitać z resztą rodziny. Najpierw poszliśmy do cioci Weroniki,jej męża Piotra i ich 2 córek,17-letnia Samanta i 14-letnia Oliwia.Następnie podeszliśmy do wujka Kamila, jego żony Natalii i ich 4 dzieci,20-letniego Olafa, 18-letniego Sławka i ich 13-letnich sióstr bliźniaczek Kariny i Laury.Olaf przedstawił nam swoją dziewczynę Klaudię. W tłumie naszej rodziny odnaleźliśmy moich rodziców,moja mama bawiła 5-letnią córeczkę cioci Sary,Emilkę.
-Cześć mały szkrabie...Pamiętasz mnie jeszcze??-podeszłam do rodziców cały czas trzymając za rękę Biebsa.
-Kari!! Pewnie że pamiętam.-wyprostowała się w objęciach mojej rodzicielki tak żeby mnie przytulić.Zrobiłam co chciałam i mocno ją uściskałam całując w skroń.
-Emi poznaj Justina.-pokazałam na piosenkarza który stał za mną i ciągle mi się przyglądał.
-O Boże!! To Justin Bieber!-mała zaczęła krzyczeć a Justin się uśmiechnął.-On tu jest! O jeny nie mogę w to uwierzyć!!
-Cześć mała księżniczko...Miło cię poznać.-chłopak podszedł bliżej i wyciągnął do niej ręce tak aby ją wziąć.Dziewczynka szybko znalazła się w objęciach mojego przyjaciela i mocno się do niego przytuliła.
-Mogę cię pocałować w policzek??-zapytała nieśmiało.
-Oczywiście.-chłopak pokazał miejsce palcem a ona go tam cmoknęła.
-Ej! Jestem zazdrosna!! Ja nie dostałam całusa!!-złapałam się za biodra.
-Będziesz musiała dać jej buziaka bo później będzie mi marudzić a to ze mną tu przyjechała...-przewrócił oczami Justin.
-Wielkie dzięki...Jak chcesz mogę wracać z rodzicami.Żaden problem -wywróciłam oczami a chłopak się do mnie przysunął łapiąc mnie w talii jedną ręką bo drugą trzymał Emilkę.
-No już się nie wkurzaj mi tutaj.-pocałował mnie w nos z uśmiechem.Później usiedliśmy na tarasie przy oczku wodnym w trójki.Wygłupialiśmy się,robiliśmy sobie zdjęcia i nuciliśmy jakieś piosenki. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś dziewczyna. Miała na sobie zwiewną sukienkę.
-Cześć...Mam na imię Ola i jestem dziewczyną Szymona.-uśmiechnęła się serdecznie.-Ciocia Sara prosiła abyś przyszła.-wyciągnęła do mnie rękę i uśmiechnęła się.Widać było że coś kombinowała i była bardzo podekscytowana.Uścisnęłam jej dłoń i z jej pomocą wstałam.Szybko poszłyśmy do domu gdzie w salonie czekały wszystkie kobiety.
-O co chodzi??-spojrzałam po wszystkich.
-Chodź szybko.-wyciągnęła do mnie rękę ciocia Sara.Szłyśmy do jakiegoś pokoju.Gdy do niego weszłyśmy okazało się że to jakaś sypialnia.Na łóżku leżał fioletowy materiał a na podłodze szpilki.
-Co to jest??-odwróciłam się do cioci.
-Przebierz się szybko i zejdź na dół.-podekscytowana wybiegła z pokoju zostawiając mnie samą.Podchodząc do łóżka niepewnie wzięłam materiał i ujrzałam piękną sukienkę.Szybko się przebrałam i zeszłam na dół.Każda z pań była ubrana w jakąś sukienkę,każda innego koloru.Wszystkie się uśmiechały szeroko.
-Dowiem się w końcu o co tu chodzi??-założyłam ręce na piersiach.U cioci było ciepło ponieważ mieszkała w cieplejszym regionie.
-Robimy sobie tańce.-powiedziały chórkiem szczęśliwe bliźniaczki.
-Słucham?!-wytrzeszczyłam oczy.Kobiety zignorowały moją reakcję i pociągnęły za rękę na taras.Panowie siedzieli przy stole.Mała Emilka także miała na sobie sukieneczkę i biegała po trawie goniąc jakieś motylki.Moje kuzynki wyszły pewnym krokiem a ja na końcu nieśmiało podreptałam za nimi.
-Mogę z panienką zatańczyć??-usłyszałam głos Bartka.Spojrzałam w jego stronę,chłopak wyciągał do mnie rękę i się szeroko uśmiechał.
-Oczywiście.-wsunęłam w jego dłoń swoją rękę.Chłopak zadowolony okręcił mnie i zaczęliśmy tańczyć.Wirowaliśmy na parkiecie uśmiechając się i patrząc sobie w oczy.Gdy już piosenka się skończyła dygnęłam z uśmiechem.-Świetnie tańczysz...
-Ty również.-powiedział zdziwiony.-Nie wiedziałem że potrafisz tak tańczyć.
-No widzisz.-wyszczerzyłam się szeroko.Po chwili podszedł do nas Sławek.
-Mogę porwać panią do tańca??-uśmiechnął się spoglądając na Bartka.
-Proszę.-chłopak uśmiechnął się i pokazał na mnie.18-latek złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie.Tańczyliśmy szybko i płynnie.Lepiej mi się tańczyło z Bartkiem ale to nie znaczyło że Sławek był złym tancerzem,po prostu był dużo wyższy ode mnie.Gdy piosenka się skończyła następne dwie tańczyłam z wujkiem Kamilem i Miłoszem.Tańczyłam z wszystkimi panami po za NIM.Nie zwracałam na niego uwagi pomimo tego że obiecałam mu że go nie oleję.Ja tego nie robiłam,po prostu za każdym razem gdy skończyłam jeden taniec ktoś podchodził prosić mnie o następny.Skończyłam tańczyć z Filipem i jeszcze chwilę rozmawialiśmy,rozbrzmiała wolna muzyka i zauważyłam jak Justin się gwałtownie podnosi podchodząc do mnie.
-Czy ten taniec poświęcisz mnie??-wyciągnął do mnie dłoń.Filip się uśmiechnął i poszedł prosić o taniec Samentę.
-Z wielką chęcią.-zarumieniłam się i przysunęłam do Justina podając mu moją dłoń.Lekko się pochylając pocałował ją.Cały czas patrzył mi głęboko w oczy.Wracając do prostej pozycji złapał mnie w tali i z uśmiechem przysunął do siebie.
-Ślicznie wyglądasz.-szepnął mi do ucha.-Cały wieczór ci się przyglądam i nie mogę się napatrzeć.
-Dziękuję...-zawstydziłam się i czułam jak dostaję rumieńców.Justin zakręcił nami z uśmiechem.Cały czas prowadził,był pewny siebie i zadowolony.Gdy piosenka się skończyła chłopak pocałował mnie w policzek.Założyłam mu obie ręce na szyję i mocno go przytuliłam,on objął mnie w talii i podnosząc do góry przeniósł w miejsce obok oczka gdzie nikogo nie było.Szybko się ściemniało i wieczór oświetlał tylko księżyc i lampki pozawieszane.Cały czas trwaliśmy w uścisku.-Nie chcę cię nigdy wypuszczać...-szepnęłam nieświadoma tego że powiedziałam to na głos.
-Naprawdę??-chłopak był lekko zdziwiony.
-Oj...Powiedziałam to na głos??-odsunęłam się leciutko.
-Mhmm...-chłopak się dumnie uśmiechał patrząc na mnie.-Bardzo mi się to podobało...-pocałował mnie w szyję.
_______________________________________________________________________
No i jest... Troszkę nad nim spędziłam bo mam wielkiego dołka i trudno mi pisać coś dość wesołego.
Moje walentynki nie były takie jak chciałam... :( I jeszcze do tego tęsknię za dwoma osobami...
Może w poniedziałek dodam nowy ale nie obiecuję bo mam masę zajęć i nauki -.-
Mam nadzieję że Wam się ten spodoba ;) Bo naprawdę się starałam :D
Pozdrowiona.
-Patryś
środa, 13 lutego 2013
Rozdział 16 ''Wiesz co?? Ułatwię Ci sprawę..."
Przez moją głowę przepłynęło tysiące myśli,patrzyłam na chłopaka i nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Przykro mi Justin...Media wiedzą że jesteś z Seleną.-skrzywiłam się na samą myśl że ona się do niego przytulała...-Nie możemy nagle wyjść razem,trzymać się za ręce i przytulać.To by zaszkodziło twojej karierze.-posmutniałam a chłopak szybko podszedł do mnie.Podniósł mój podbródek i spojrzał głęboko w oczy.
-Martwisz się o moją karierę??
-Nie chcę żeby to na co tak długo pracowałeś legło w gruzach i żeby wszyscy mówili że zdradzasz dziewczyny.
-Martwisz się tym co powiedzą o mnie inni??-uśmiechnął się leciutko a ja spojrzałam mu głęboko w oczy przytakując.Chłopak przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę.Przytuliłam się do niego a po chwili pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.-Dzisiaj wyjdę z Sel do jakiejś restauracji,upozorujemy kłótnię a wieczorem gdy mam udzielić wywiadu dla jakiejś stacji radowej to gdy zapytają mnie o mój związek powiem że to był tylko przelotny romans i wszystko jest już skończone.-odchyliłam się od Justina i spojrzałam mu w oczy.
-Naprawdę to zrobisz??
-Pewnie...-uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.-Ja zmykam mała...Muszę umówić się na randkę.-poruszył zabawnie brwiami.Ja przewróciłam oczami i wyswobodziłam się z uścisku Biebera odwracając się i idąc w stronę łazienki.-Zazdrosna??-chłopak złapał mnie za biodra i znów do siebie przyciągnął.
-Pfff...Nie??
-Przyznaj że jesteś zazdrosna.-zamruczał mi do ucha.
-Nie jestem...Ja muszę podziękować Tayowi więc też będę zajęta.-podeszłam do szafy i zaczęłam szukać jakiś ciuchów.Justin stał na środku pokoju przyglądając mi się z niezadowolonym wyrazem twarzy.-Zazdrosny??
-Tak.-powiedział pewnie.-Nikt nie będzie do ciebie zarywał.-obrócił mnie za biodra przodem do siebie i wpił się w moje usta.-Jesteś tylko moja...
-Jaaasne...-zignorowałam go i znów się odwróciłam do niego tyłem.-Nie pamiętam abyśmy coś takiego ustalali...
-Już niedługo to ustalimy...Zobaczysz.-przytulił mnie kładąc swoje ręce na moim brzuchu i pocałował w szyję.-Pożegnasz się ze mną bo już zmykam??
-My się nawet nie witaliśmy.-przesuwałam wieszaki z ubraniami ignorując chłopaka.
-No właśnie! To też trzeba nadrobić.Więc teraz poproszę buziaka.-powiedział z łobuzerskim uśmiechnęłam a ja się odwróciłam i musnęłam szybko jego usta a później znów się odwróciłam do szafy.-Hej! Tak mało??
-A ile byś chciał?!-zaśmiałam się bo Justin czasami zachowywał się jak jego młodszy przyrodni brat Jaxon który miał 4 latka.
-Jednego,długiego,namiętnego buziaka.
-I co jeszcze??Może od razu przejdziemy na łóżko??-cały czas się z nim droczyłam.
-Heh no wiesz...-uśmiechnął się szeroko.Odwróciłam się do niego i złapałam za kark namiętnie całując.Gdy już się od siebie oderwaliśmy uśmiechnęłam się i spojrzałam na Justina.
-Zadowolony??
-Nawet nie wiesz jak...-pocałował jeszcze raz moje usta.-Papa mała.
-Papa Justin...-chłopak już wychodził z pokoju gdy się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego że...-uśmiechnął się pod nosem.
-Że się całujemy??-zapytałam a Justin podniusł na mnie wzrok i przytaknął głową.
-Papa..-mrugnął do mnie okiem i w jednej chwili już go nie było w pokoju.Ja uśmiechałam się sama do siebie a później już wróciłam na ziemię więc złapałam za telefon i umówiłam się z Tayem w parku,przy fontannie za 30 minut.Chłopak się zgodził więc poszłam się przebrać i gdy już byłam gotowa powiadomiłam Miłosza o wyjściu.
-O której wrócisz??-mój brat siedział z laptopem na kolanach.
-Za godzinę.-uśmiechnęłam się i cmoknęłam brata w policzek.-Do zobaczenia...
-Pamiętaj że o 15.00 mamy być całą rodziną w domu.
-Niby po co??-skrzywiłam się bo jak zwykle ja o niczym nie wiedziałam.
-Musimy jechać do cioci Sary...-mruknął brat a mi przypomniała się ciocia którą bardzo lubiłam ale niestety gdy byłam jeszcze mała wyjechała i więcej o niej nie słyszałam.
-Nie ważne...Pa.-zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu.Szybko doszłam do fontanny gdzie czekał już na mnie Taylor.-Siemka.-przywitałam się z kumplem i usiadłam obok niego.
-Siema...Udało się?Uwierzył??
-Taaak.Dzięki za pomoc...Spisałeś się jak prawdziwy aktor.-uśmiechnęłam się szeroko patrząc na kolegę który był z siebie dumny.
-Nie ma za co...Więc opowiedz co teraz między wami jest.-usiadł wygodniej na ławce a ja zaczęłam opowiadać wszystko ze szczegółami,Tay mi się z ciekawością przysłuchiwał.-Wow...Czyli jesteście razem??
-Nie...-posmutniałam.
-A ty byś chciała??
-Nie wiem.-spojrzałam na niego a on się uśmiał.-Czego się uśmiechasz??-rozczochrałam mu jego starannie ułożoną grzywkę a ten ją szybko zaczął poprawiać.
-Bo się w nim zabujałaaaaś...-cały czas się naśmiewał.
-Nie przeginaj...-zmrużyłam oczy.
-Bo co?
-Bo powiem Kat że Ci się podoba.-wytknęłam mu język.
-Nie ważysz się...-od razu spoważniał.
-Czyli jednak Ci się podoba...Nie byłam tego pewna.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jesteś paskudna...-syknął w moją stronę i oparł się o ławkę.-A po za tym to Ci pomogłem więc nie zrobiłabyś mi takiego świństwa,prawda??-spojrzał na mnie a ja się tylko głupio uśmiechałam.-Prawda??-zapytał już spanikowany.
-Hahaha ale miałeś minę.-zaczęłam się śmiać.
-Tak...Jesteś okropna.-udał że się fochnął i odwrócił się do mnie palcami.
-No już się nie fochaj...Nie powiem jej.
-To dobrze.-uśmiechnął się szeroko.-Ja muszę już spadać.-wstał z ławki i się przeciągnął.
-Już??Czemuuuuu???-spojrzałam na niego jak małe dziecko a on się zaśmiał.
-Muszę iść na trening.-wytknął mi język w przypomniał że od niedawna Tay zapisał się na Karate.
-No nic.-wzruszyłam ramionami i wstałam z ławki.-Ja jeszcze posiedzę tu chwilę...To miłego treningu.-przytuliłam się do kumpla a później znów usiadłam na ławce.
-Papa mała...-chłopak szybkim krokiem poszedł w stronę swojego domu a ja usiadłam sobie wygodnie na ławce i wpatrywałam w dzieci które bawią się na trawie.Słońce ładnie grzało więc zamknęłam oczy i skierowałam twarz w stronę nieba.Starałam się odprężyć i uspokoić.Siedziałam tak dobrą godzinę.
-Ładny dzień,nie??-z mojej krainy spokoju wyrwał mnie czyiś głos.Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka obok.Siedział i się do mnie szeroko uśmiechał.
-Już po wszystkim??-gdy zobaczyłam że to Justin wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji.
-Yyy...-był bardzo zły i niezadowolony.
-Co poszło nie tak??-uniosłam jedną brew do góry.
-Skont wiesz że coś poszło nie tak??
-Bo cię znam.Więc ??
-Całowałem się z nią...-szepnął a ja otworzyłam szeroko oczy spoglądając na chłopaka który patrzył się na czubki swoich butów.
-Wow...Ładne mi rozstanie...-byłam wkurzona.-Jeśli ci na niej zależy to przecież nie będę przeszkadzać...Wiesz co?? Ułatwię Ci sprawę...Zapomnij o mnie.-wstałam gwałtownie z ławki i ruszyłam w stronę domu.
-Kari...Przepraszam!-Bieber biegł za mną i gdy już dorównał mi kroku złapał za rękę którą szybko wyrwałam z uścisku.-Kari...
-Daj już lepiej spokój...Nie wiem po co wgl mnie zwodziłeś??-odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i stanęłam przed nim.Miałam łzy w oczach.-Po co było to wszystko??Chciałeś się zabawić,tak?? Przykro mi ale zabawka jest już znudzona tym wszystkim...-mruknęłam i pobiegłam do domu.Justin biegł za mną ale jednak ja miałam przewagę czasową i szybko znalazłam się do domu zatrzaskując za sobą drzwi.
-Karo otwórz!!-chłopak walił w drzwi.
-Odejdź!-z płaczem pobiegłam do siebie do pokoju i zamknęłam się na klucz.Łzy spływały mi po policzkach i nie potrafiłam ich opanować.Zsunęłam się po ścianie i podkurczając nogi pod brodę próbowałam się opanować.
-Kochanie...Co się stało??-moja mama była zatroskana.
-Nic.Zostawcie mnie wszyscy.-znów wybuchnęłam płaczem a mama nadal próbowała dostać się do mojego pokoju.
-Słońce porozmawiaj ze mną...Otwórz proszę...-moja rodzicielka mówiła błagalnym głosem a ja powoli przekręciłam klucz w zamku.-Boże...Karolcia co się stało??-przytuliła mnie do siebie,siadając obok.Głaskała mnie po głowie i leciutko kołysała.Wytłumaczyłam mojej mamie wszystko.Moja mama wysłuchała wszystkiego i z troską cały czas przytulała.-Nie wiem co Ci powiedzieć słońce.
-Karo co jest?!-do pokoju wpadł Miłosz.
-Mamo wytłumacz mu...-szepnęłam i spojrzałam błagalnie a mama kiwnęła znacząco głową. Po skończeniu opowiadania Miłoszowi pocałowała mnie w głowę.-Nie wpuściłeś go,prawda??
-Przykro mi...-szepnął a po chwili w stał Bieber.
-Karolina...Przepraszam.-opadł na kolana obok mnie.Ja tylko bardziej wtuliłam się w moją rodzicielkę i chowałam twarz w jej długie włosy.-Karli...-dotknął mojego kolana.
-Nie mów do mnie tak i mnie nie dotykać.-wysyczałam zła,szybko wstałam i położyłam się na łóżko.Moja mama podeszła do mnie i szepnęła mi że wychodzi z Miłoszem ale będę u niego w pokoju więc jakby coś to mam krzyczeć.Przytaknęłam na znak że zrozumiałam a moja mama pocałowała mnie w skroń.Po chwili wyszli zamykając za sobą drzwi.
-Przepraszam...
-Zadowolony z siebie jesteś?!?!-usiadłam gwałtownie na łóżku i spojrzałam na niego złowrogo.-Po co to wszystko było?!
-Nie chciałem żebyś cierpiała.-oparł się o ścianę i spuścił wzrok.
-Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć...-kolejna porcja łez spłynęła mi po policzkach.
-Proszę nie płacz...-chłopak podszedł powoli do mojego łózka i usiadł obok mnie.Chciał mnie objąć ręką ale ja się odsunęłam.
-Jak niby mam nie płakać?!?! Jak osoba na której tak cholernie mi zależy mnie tak zraniła?!-spojrzałam na niego z bólem i ciernieniem.-Brzydzę się tobą...A jednak cały czas zależy mi tak samo...Ale nie martw się,może niedługo mi przejdzie.-rozpłakałam się i przytuliłam do poduszki.
-Karo...Proszę wybacz mi.
-Co mam ci do cholery wybaczyć?Przecież mnie nie zdradziłeś bo nawet nie byliśmy razem.Zrobiłeś to co chciałeś...
-Ale to ona mnie pocałowała!!! Ja tego nie chciałem!!Po tym co się stało krzyknąłem że to koniec i wybiegłem,biegnąc do parku.Tam spotkałem ciebie...
-Nie powinieneś w ogólne tego knuć! A jak ona teraz wygada wszystkim że to był układ?!-usiadłam opierając brodę na podkurczonych nogach.
-Mam to w dupie. Liczysz się tylko ty!-chłopak szybko się zbliżył i wpił w moje usta.-Rozumiesz?? Mam w dupie innych i to co powiedzą.-znów namiętnie mnie pocałował.-Wybacz mi proszę...-szepnął smutno.
-Justin...-spojrzałam na niego.W jego oczy były załzawione i smutne.-Ja nie wiem...
-Czekaj.-chłopak szybko wstał z łóżka i podszedł do biurka na którym stał mój laptop.Szybko czegoś poszukał i ze sprzętem podszedł do łóżka siadając obok mnie.-Patrz.-puścił mi filmik na którym w restauracji Justin i Selena jedzą a później o czymś dyskutują.W pewnym momencie Selena całuje JB ale ten ją odpycha i krzycząc "To koniec!" wybiega z pomieszczenia.-Widzisz??Mówiłem prawdę.-spojrzał na mnie.-Teraz wierzysz??
-Ale czego ty ode mnie oczekujesz?
-Abyś mi wybaczyła i żeby wszystko było jak wcześniej...
-Eh...-posmutniałam trochę bo miałam nadzieję że powie coś innego.
-Oczywiście chcę też iść z tobą na randkę.-uśmiechnął się nieśmiało odstawiając laptopa na szafkę nocną.Ja się automatycznie rozweseliłam.-Więc...jak??Pójdziesz jutro ze mną na randkę??-złapał mnie za policzek i kciukiem otarł moje łzy.
-Z wielką chęcią...-szepnęłam i delikatnie się uśmiechnęłam.Justin szybko wstał z łóżka i przytulając w talii kręciliśmy się po pokoju.Ja chichotałam a on się uśmiechał patrząc na mnie.
-Tak,powinno być zawsze.-usłyszeliśmy głos mojej mamy i szybko się odwróciliśmy w stronę drzwi.Stała tam moja mama opierając się o framugę i Miłosz który się lekko uśmiechał.Ja stałam wtulona w JB a on zadowolony obejmował mnie ramieniem.
-Mamoo...-spojrzałam na nią a ona się tylko usmiechnęła i machnęła ręką wychodząc.Miłosz jednak nie poszedł w ślady mojej mamy i usiadł na moim łóżku.-Wypad stąd...
-Ej! Jak JB tu może być to ja też!
-Spadaj...-wytknęłam mu język.-Miłosz mówię poważnie.
-No dobra dobra...-mruknął mój brat a Justin zaśmiał się pod nosem.-Nasze relacja pozostają takie same??-spojrzał na chłopaka do którego się przytulałam.
-Jasne stary.-przybili żółwika i Miłosza po chwili nie było w moim pokoju.Chłopak po chwili spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Co??-otworzyłam szeroko oczy,wiedziałam że coś kombinuje.On jednak nic nie odpowiedział tylko przewiesił mnie sobie przez ramie by później rzucić leciutko na łóżko.Zaczął mnie łaskotać a ja nie mogłam wydusić ani słowa.-Stop!-krzyknęłam a Justin posłusznie przestał i z uśmiechem na ustać położył się obok mnie przytulając do siebie.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem...
-Taaa...Gomez pewnie była cały czas z tobą.-mruknęłam smutna.
-Hej...Spokojnie. Mieliśmy pokoje w dwóch innych skrzydłach hotelu.
-To czemu jak rozmawiali...-chłopak nawet nie dał mi dokończyć.
-To wszystko było uknute.W pokoju był z nami Kenny więc jak nie wierzysz to możemy do niego zadzwonić i wież że on ci wszystko powie bo cię uwielbia.
-Nie,nie. Ufam ci Justin...-przytuliłam się mocniej do chłopaka i uśmiechnęłam delikatnie.
-Karolina! Za 30 minut jedziemy!!- moja mama jak zwykle musiała coś przerwać.Westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Muszę się szykować...Jedziemy do cioci Sary.-uśmiechnęłam się blado.Justin usiadł obok mnie.
-Do jakiej cioci??
-Do siostry mojej mamy.To jedna z moich ulubionych cioć ale niestety jak byłam mała wyprowadziła się właśnie tutaj i nie miałam z nią więcej kontaktu.-chciałam wstać z łózka ale Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował w szyję.-Mmm...-uśmiechnęłam się delikatnie i wtuliłam w chłopka.-Idę się szykować.-cmoknęłam go w policzek i szybko wstałam z łóżka a Justin położył się z rękoma pod karkiem i przyglądał mi się.-O której masz wywiad??
-Jutro rano.
-A mówiłeś że dzisiaj wieczorem...-wybierałam strój z szafy.
-Tak wiem ale twoja mama zadzwoniła że mogę jechać z wami... Więc poprosiłem Scoota aby przełożył ten wywiad.
-Słucham?!?! Co zrobiła moja mama?!-odwróciłam się napięcie.
-Zaprosiła mnie abym jechał razem z wami.
-Naprawdę?!-byłam zdziwiona ale jednak bardzo zadowolona.
-To będzie taka jakby randka.-uśmiechnął się szeroko.
-Ej! Ale ja się jeszcze nie zgodziłam! Wyraziłam tylko zgodę na tą drugą!!-zaśmiałam się i wzięłam ubrania.
-Śliczna pójdziesz ze mną na randkę dzisiaj??-Justin ustał przede mną uśmiechnięty i zadowolony.
-Hmmm tak.-szepnęłam i pocałowałam go w usta gdy się odsunęłam Justin znów mnie pocałował.
_______________________________________________________________
:D Mam nadzieję że Wam się spodoba :P Sroooory za błędy czy jakieś literówki ale pisałam szybko aby go jeszcze dzisiaj dodać ;)
Proszę o jak najwięcej komów bo to mnie bardzo mobilizuje :P
Chciałam Wam wszystkim życzyć wesołych walentynek!! Mam nadzieję że w ten dzień nie będziecie się dołować ;*
Ja także liczę że nie będę się smucić chociaż mam ku temu powody :( Ehh...
Pozdrowionka :****
-Patryś
-Przykro mi Justin...Media wiedzą że jesteś z Seleną.-skrzywiłam się na samą myśl że ona się do niego przytulała...-Nie możemy nagle wyjść razem,trzymać się za ręce i przytulać.To by zaszkodziło twojej karierze.-posmutniałam a chłopak szybko podszedł do mnie.Podniósł mój podbródek i spojrzał głęboko w oczy.
-Martwisz się o moją karierę??
-Nie chcę żeby to na co tak długo pracowałeś legło w gruzach i żeby wszyscy mówili że zdradzasz dziewczyny.
-Martwisz się tym co powiedzą o mnie inni??-uśmiechnął się leciutko a ja spojrzałam mu głęboko w oczy przytakując.Chłopak przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę.Przytuliłam się do niego a po chwili pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.-Dzisiaj wyjdę z Sel do jakiejś restauracji,upozorujemy kłótnię a wieczorem gdy mam udzielić wywiadu dla jakiejś stacji radowej to gdy zapytają mnie o mój związek powiem że to był tylko przelotny romans i wszystko jest już skończone.-odchyliłam się od Justina i spojrzałam mu w oczy.
-Naprawdę to zrobisz??
-Pewnie...-uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.-Ja zmykam mała...Muszę umówić się na randkę.-poruszył zabawnie brwiami.Ja przewróciłam oczami i wyswobodziłam się z uścisku Biebera odwracając się i idąc w stronę łazienki.-Zazdrosna??-chłopak złapał mnie za biodra i znów do siebie przyciągnął.
-Pfff...Nie??
-Przyznaj że jesteś zazdrosna.-zamruczał mi do ucha.
-Nie jestem...Ja muszę podziękować Tayowi więc też będę zajęta.-podeszłam do szafy i zaczęłam szukać jakiś ciuchów.Justin stał na środku pokoju przyglądając mi się z niezadowolonym wyrazem twarzy.-Zazdrosny??
-Tak.-powiedział pewnie.-Nikt nie będzie do ciebie zarywał.-obrócił mnie za biodra przodem do siebie i wpił się w moje usta.-Jesteś tylko moja...
-Jaaasne...-zignorowałam go i znów się odwróciłam do niego tyłem.-Nie pamiętam abyśmy coś takiego ustalali...
-Już niedługo to ustalimy...Zobaczysz.-przytulił mnie kładąc swoje ręce na moim brzuchu i pocałował w szyję.-Pożegnasz się ze mną bo już zmykam??
-My się nawet nie witaliśmy.-przesuwałam wieszaki z ubraniami ignorując chłopaka.
-No właśnie! To też trzeba nadrobić.Więc teraz poproszę buziaka.-powiedział z łobuzerskim uśmiechnęłam a ja się odwróciłam i musnęłam szybko jego usta a później znów się odwróciłam do szafy.-Hej! Tak mało??
-A ile byś chciał?!-zaśmiałam się bo Justin czasami zachowywał się jak jego młodszy przyrodni brat Jaxon który miał 4 latka.
-Jednego,długiego,namiętnego buziaka.
-I co jeszcze??Może od razu przejdziemy na łóżko??-cały czas się z nim droczyłam.
-Heh no wiesz...-uśmiechnął się szeroko.Odwróciłam się do niego i złapałam za kark namiętnie całując.Gdy już się od siebie oderwaliśmy uśmiechnęłam się i spojrzałam na Justina.
-Zadowolony??
-Nawet nie wiesz jak...-pocałował jeszcze raz moje usta.-Papa mała.
-Papa Justin...-chłopak już wychodził z pokoju gdy się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego że...-uśmiechnął się pod nosem.
-Że się całujemy??-zapytałam a Justin podniusł na mnie wzrok i przytaknął głową.
-Papa..-mrugnął do mnie okiem i w jednej chwili już go nie było w pokoju.Ja uśmiechałam się sama do siebie a później już wróciłam na ziemię więc złapałam za telefon i umówiłam się z Tayem w parku,przy fontannie za 30 minut.Chłopak się zgodził więc poszłam się przebrać i gdy już byłam gotowa powiadomiłam Miłosza o wyjściu.
-O której wrócisz??-mój brat siedział z laptopem na kolanach.
-Za godzinę.-uśmiechnęłam się i cmoknęłam brata w policzek.-Do zobaczenia...
-Pamiętaj że o 15.00 mamy być całą rodziną w domu.
-Niby po co??-skrzywiłam się bo jak zwykle ja o niczym nie wiedziałam.
-Musimy jechać do cioci Sary...-mruknął brat a mi przypomniała się ciocia którą bardzo lubiłam ale niestety gdy byłam jeszcze mała wyjechała i więcej o niej nie słyszałam.
-Nie ważne...Pa.-zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu.Szybko doszłam do fontanny gdzie czekał już na mnie Taylor.-Siemka.-przywitałam się z kumplem i usiadłam obok niego.
-Siema...Udało się?Uwierzył??
-Taaak.Dzięki za pomoc...Spisałeś się jak prawdziwy aktor.-uśmiechnęłam się szeroko patrząc na kolegę który był z siebie dumny.
-Nie ma za co...Więc opowiedz co teraz między wami jest.-usiadł wygodniej na ławce a ja zaczęłam opowiadać wszystko ze szczegółami,Tay mi się z ciekawością przysłuchiwał.-Wow...Czyli jesteście razem??
-Nie...-posmutniałam.
-A ty byś chciała??
-Nie wiem.-spojrzałam na niego a on się uśmiał.-Czego się uśmiechasz??-rozczochrałam mu jego starannie ułożoną grzywkę a ten ją szybko zaczął poprawiać.
-Bo się w nim zabujałaaaaś...-cały czas się naśmiewał.
-Nie przeginaj...-zmrużyłam oczy.
-Bo co?
-Bo powiem Kat że Ci się podoba.-wytknęłam mu język.
-Nie ważysz się...-od razu spoważniał.
-Czyli jednak Ci się podoba...Nie byłam tego pewna.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jesteś paskudna...-syknął w moją stronę i oparł się o ławkę.-A po za tym to Ci pomogłem więc nie zrobiłabyś mi takiego świństwa,prawda??-spojrzał na mnie a ja się tylko głupio uśmiechałam.-Prawda??-zapytał już spanikowany.
-Hahaha ale miałeś minę.-zaczęłam się śmiać.
-Tak...Jesteś okropna.-udał że się fochnął i odwrócił się do mnie palcami.
-No już się nie fochaj...Nie powiem jej.
-To dobrze.-uśmiechnął się szeroko.-Ja muszę już spadać.-wstał z ławki i się przeciągnął.
-Już??Czemuuuuu???-spojrzałam na niego jak małe dziecko a on się zaśmiał.
-Muszę iść na trening.-wytknął mi język w przypomniał że od niedawna Tay zapisał się na Karate.
-No nic.-wzruszyłam ramionami i wstałam z ławki.-Ja jeszcze posiedzę tu chwilę...To miłego treningu.-przytuliłam się do kumpla a później znów usiadłam na ławce.
-Papa mała...-chłopak szybkim krokiem poszedł w stronę swojego domu a ja usiadłam sobie wygodnie na ławce i wpatrywałam w dzieci które bawią się na trawie.Słońce ładnie grzało więc zamknęłam oczy i skierowałam twarz w stronę nieba.Starałam się odprężyć i uspokoić.Siedziałam tak dobrą godzinę.
-Ładny dzień,nie??-z mojej krainy spokoju wyrwał mnie czyiś głos.Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka obok.Siedział i się do mnie szeroko uśmiechał.
-Już po wszystkim??-gdy zobaczyłam że to Justin wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji.
-Yyy...-był bardzo zły i niezadowolony.
-Co poszło nie tak??-uniosłam jedną brew do góry.
-Skont wiesz że coś poszło nie tak??
-Bo cię znam.Więc ??
-Całowałem się z nią...-szepnął a ja otworzyłam szeroko oczy spoglądając na chłopaka który patrzył się na czubki swoich butów.
-Wow...Ładne mi rozstanie...-byłam wkurzona.-Jeśli ci na niej zależy to przecież nie będę przeszkadzać...Wiesz co?? Ułatwię Ci sprawę...Zapomnij o mnie.-wstałam gwałtownie z ławki i ruszyłam w stronę domu.
-Kari...Przepraszam!-Bieber biegł za mną i gdy już dorównał mi kroku złapał za rękę którą szybko wyrwałam z uścisku.-Kari...
-Daj już lepiej spokój...Nie wiem po co wgl mnie zwodziłeś??-odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i stanęłam przed nim.Miałam łzy w oczach.-Po co było to wszystko??Chciałeś się zabawić,tak?? Przykro mi ale zabawka jest już znudzona tym wszystkim...-mruknęłam i pobiegłam do domu.Justin biegł za mną ale jednak ja miałam przewagę czasową i szybko znalazłam się do domu zatrzaskując za sobą drzwi.
-Karo otwórz!!-chłopak walił w drzwi.
-Odejdź!-z płaczem pobiegłam do siebie do pokoju i zamknęłam się na klucz.Łzy spływały mi po policzkach i nie potrafiłam ich opanować.Zsunęłam się po ścianie i podkurczając nogi pod brodę próbowałam się opanować.
-Kochanie...Co się stało??-moja mama była zatroskana.
-Nic.Zostawcie mnie wszyscy.-znów wybuchnęłam płaczem a mama nadal próbowała dostać się do mojego pokoju.
-Słońce porozmawiaj ze mną...Otwórz proszę...-moja rodzicielka mówiła błagalnym głosem a ja powoli przekręciłam klucz w zamku.-Boże...Karolcia co się stało??-przytuliła mnie do siebie,siadając obok.Głaskała mnie po głowie i leciutko kołysała.Wytłumaczyłam mojej mamie wszystko.Moja mama wysłuchała wszystkiego i z troską cały czas przytulała.-Nie wiem co Ci powiedzieć słońce.
-Karo co jest?!-do pokoju wpadł Miłosz.
-Mamo wytłumacz mu...-szepnęłam i spojrzałam błagalnie a mama kiwnęła znacząco głową. Po skończeniu opowiadania Miłoszowi pocałowała mnie w głowę.-Nie wpuściłeś go,prawda??
-Przykro mi...-szepnął a po chwili w stał Bieber.
-Karolina...Przepraszam.-opadł na kolana obok mnie.Ja tylko bardziej wtuliłam się w moją rodzicielkę i chowałam twarz w jej długie włosy.-Karli...-dotknął mojego kolana.
-Nie mów do mnie tak i mnie nie dotykać.-wysyczałam zła,szybko wstałam i położyłam się na łóżko.Moja mama podeszła do mnie i szepnęła mi że wychodzi z Miłoszem ale będę u niego w pokoju więc jakby coś to mam krzyczeć.Przytaknęłam na znak że zrozumiałam a moja mama pocałowała mnie w skroń.Po chwili wyszli zamykając za sobą drzwi.
-Przepraszam...
-Zadowolony z siebie jesteś?!?!-usiadłam gwałtownie na łóżku i spojrzałam na niego złowrogo.-Po co to wszystko było?!
-Nie chciałem żebyś cierpiała.-oparł się o ścianę i spuścił wzrok.
-Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć...-kolejna porcja łez spłynęła mi po policzkach.
-Proszę nie płacz...-chłopak podszedł powoli do mojego łózka i usiadł obok mnie.Chciał mnie objąć ręką ale ja się odsunęłam.
-Jak niby mam nie płakać?!?! Jak osoba na której tak cholernie mi zależy mnie tak zraniła?!-spojrzałam na niego z bólem i ciernieniem.-Brzydzę się tobą...A jednak cały czas zależy mi tak samo...Ale nie martw się,może niedługo mi przejdzie.-rozpłakałam się i przytuliłam do poduszki.
-Karo...Proszę wybacz mi.
-Co mam ci do cholery wybaczyć?Przecież mnie nie zdradziłeś bo nawet nie byliśmy razem.Zrobiłeś to co chciałeś...
-Ale to ona mnie pocałowała!!! Ja tego nie chciałem!!Po tym co się stało krzyknąłem że to koniec i wybiegłem,biegnąc do parku.Tam spotkałem ciebie...
-Nie powinieneś w ogólne tego knuć! A jak ona teraz wygada wszystkim że to był układ?!-usiadłam opierając brodę na podkurczonych nogach.
-Mam to w dupie. Liczysz się tylko ty!-chłopak szybko się zbliżył i wpił w moje usta.-Rozumiesz?? Mam w dupie innych i to co powiedzą.-znów namiętnie mnie pocałował.-Wybacz mi proszę...-szepnął smutno.
-Justin...-spojrzałam na niego.W jego oczy były załzawione i smutne.-Ja nie wiem...
-Czekaj.-chłopak szybko wstał z łóżka i podszedł do biurka na którym stał mój laptop.Szybko czegoś poszukał i ze sprzętem podszedł do łóżka siadając obok mnie.-Patrz.-puścił mi filmik na którym w restauracji Justin i Selena jedzą a później o czymś dyskutują.W pewnym momencie Selena całuje JB ale ten ją odpycha i krzycząc "To koniec!" wybiega z pomieszczenia.-Widzisz??Mówiłem prawdę.-spojrzał na mnie.-Teraz wierzysz??
-Ale czego ty ode mnie oczekujesz?
-Abyś mi wybaczyła i żeby wszystko było jak wcześniej...
-Eh...-posmutniałam trochę bo miałam nadzieję że powie coś innego.
-Oczywiście chcę też iść z tobą na randkę.-uśmiechnął się nieśmiało odstawiając laptopa na szafkę nocną.Ja się automatycznie rozweseliłam.-Więc...jak??Pójdziesz jutro ze mną na randkę??-złapał mnie za policzek i kciukiem otarł moje łzy.
-Z wielką chęcią...-szepnęłam i delikatnie się uśmiechnęłam.Justin szybko wstał z łóżka i przytulając w talii kręciliśmy się po pokoju.Ja chichotałam a on się uśmiechał patrząc na mnie.
-Tak,powinno być zawsze.-usłyszeliśmy głos mojej mamy i szybko się odwróciliśmy w stronę drzwi.Stała tam moja mama opierając się o framugę i Miłosz który się lekko uśmiechał.Ja stałam wtulona w JB a on zadowolony obejmował mnie ramieniem.
-Mamoo...-spojrzałam na nią a ona się tylko usmiechnęła i machnęła ręką wychodząc.Miłosz jednak nie poszedł w ślady mojej mamy i usiadł na moim łóżku.-Wypad stąd...
-Ej! Jak JB tu może być to ja też!
-Spadaj...-wytknęłam mu język.-Miłosz mówię poważnie.
-No dobra dobra...-mruknął mój brat a Justin zaśmiał się pod nosem.-Nasze relacja pozostają takie same??-spojrzał na chłopaka do którego się przytulałam.
-Jasne stary.-przybili żółwika i Miłosza po chwili nie było w moim pokoju.Chłopak po chwili spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Co??-otworzyłam szeroko oczy,wiedziałam że coś kombinuje.On jednak nic nie odpowiedział tylko przewiesił mnie sobie przez ramie by później rzucić leciutko na łóżko.Zaczął mnie łaskotać a ja nie mogłam wydusić ani słowa.-Stop!-krzyknęłam a Justin posłusznie przestał i z uśmiechem na ustać położył się obok mnie przytulając do siebie.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem...
-Taaa...Gomez pewnie była cały czas z tobą.-mruknęłam smutna.
-Hej...Spokojnie. Mieliśmy pokoje w dwóch innych skrzydłach hotelu.
-To czemu jak rozmawiali...-chłopak nawet nie dał mi dokończyć.
-To wszystko było uknute.W pokoju był z nami Kenny więc jak nie wierzysz to możemy do niego zadzwonić i wież że on ci wszystko powie bo cię uwielbia.
-Nie,nie. Ufam ci Justin...-przytuliłam się mocniej do chłopaka i uśmiechnęłam delikatnie.
-Karolina! Za 30 minut jedziemy!!- moja mama jak zwykle musiała coś przerwać.Westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Muszę się szykować...Jedziemy do cioci Sary.-uśmiechnęłam się blado.Justin usiadł obok mnie.
-Do jakiej cioci??
-Do siostry mojej mamy.To jedna z moich ulubionych cioć ale niestety jak byłam mała wyprowadziła się właśnie tutaj i nie miałam z nią więcej kontaktu.-chciałam wstać z łózka ale Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował w szyję.-Mmm...-uśmiechnęłam się delikatnie i wtuliłam w chłopka.-Idę się szykować.-cmoknęłam go w policzek i szybko wstałam z łóżka a Justin położył się z rękoma pod karkiem i przyglądał mi się.-O której masz wywiad??
-Jutro rano.
-A mówiłeś że dzisiaj wieczorem...-wybierałam strój z szafy.
-Tak wiem ale twoja mama zadzwoniła że mogę jechać z wami... Więc poprosiłem Scoota aby przełożył ten wywiad.
-Słucham?!?! Co zrobiła moja mama?!-odwróciłam się napięcie.
-Zaprosiła mnie abym jechał razem z wami.
-Naprawdę?!-byłam zdziwiona ale jednak bardzo zadowolona.
-To będzie taka jakby randka.-uśmiechnął się szeroko.
-Ej! Ale ja się jeszcze nie zgodziłam! Wyraziłam tylko zgodę na tą drugą!!-zaśmiałam się i wzięłam ubrania.
-Śliczna pójdziesz ze mną na randkę dzisiaj??-Justin ustał przede mną uśmiechnięty i zadowolony.
-Hmmm tak.-szepnęłam i pocałowałam go w usta gdy się odsunęłam Justin znów mnie pocałował.
_______________________________________________________________
:D Mam nadzieję że Wam się spodoba :P Sroooory za błędy czy jakieś literówki ale pisałam szybko aby go jeszcze dzisiaj dodać ;)
Proszę o jak najwięcej komów bo to mnie bardzo mobilizuje :P
Chciałam Wam wszystkim życzyć wesołych walentynek!! Mam nadzieję że w ten dzień nie będziecie się dołować ;*
Ja także liczę że nie będę się smucić chociaż mam ku temu powody :( Ehh...
Pozdrowionka :****
-Patryś
niedziela, 10 lutego 2013
Rozdział 15 "-Uwierzyłaś..."
Zadowolona wróciłam do domu i w nim czekał na mnie tylko Miłosz.
-Możesz mi wytłumaczyć co to do cholery było?!?!-stał przed schodami.Był naprawdę wkurzony.
-Chodź.-pociągnęłam go do mojego pokoju za rękę i kazałam usiąść na łóżku.-Poprosiłam Taya żeby pomógł mi pokazać Bieberowi co stracił.
-To dlatego byłaś taka wściekła gdy zobaczyłaś Selenę...Jesteś zazdrosna.-powiedział Miłosz szeroko się uśmiechając.-Uuuu...Zabujałaś się w nim.-wstałam z łóżka i podeszłam do szafy,aby Miłosz nie widział wyrazu mojej twarzy,zaczęłam szukać piżamy którą wcześniej tam wrzuciłam.Ponieważ było już późno nie chciało mi się ubierać w jakieś dresy.Zdecydowałam że się już wykąpię.
-Może...-szepnęłam zawstydzona.
-Moja siostra zabujała się w JB...Hah...Wiedziałem...Wiedziałem że tak będzie.-wytknął mi język.
-Będziesz się nabijał??-odwróciłam się napięcia z piżamą w ręku i widać było że jego zachowanie mnie mocno wkurzyło.
-Nie...Ale wiesz że nie powinnaś mu tego robić??
-Niby dlaczego?? On mi nic nie powiedział o Gomez.-rzuciłam piżamę na fotel a sama zajęłam się ściąganiem butów.Później poszłam do łazienki aby przed prysznicem zmyć make up i rozpleść włosy.-Skoro on uważa mnie tylko za przyjaciółkę to nic złego nie robię.-Bawiłam się włosami a Miłosz stał w drzwiach do łazienki.
-Jak to nie?? Karo ty go zwodzisz..Przecież sama mu najpierw mówiłaś że chcesz być tylko jego przyjaciółką a teraz odwalasz takie numery?!?! Musisz to skończyć!!
-Bo co?!?! Nie mogę się pobawić?? On cały czas pokazywał mi że mu na mnie zależy a gdy nadała się pierwsza lepsza okazja idzie do innej??-już porządnie zdenerwowana wyszłam z łazienki po piżamę a później znów wróciłam do pomieszczenia.
-Nie możesz....-szepnął Miłosz.-To będzie ranić i ciebie i jego.
-On już mnie zranił.Przyprowadzając ją tutaj...
-Myślałem że wiedziałaś że ma dziewczynę.
-Wiedziałeś?? Czyli byłam jedyna która nie miała o tym pojęcia?!
-Nie.Wiedziałem ja,Pattie i Chris. Ale że się nie domyśliłaś po masie fotek w necie...-spojrzał na podłogę zastanawiając się nad tym wszystkim.
-Nie wchodziłam na neta przez ostatnie 3 tygodnie...-szepnęłam,byłam smutna że nic mi nie powiedział...Czułam że nie ufa mi do końca.-Chcę się wykąpać więc mógłbyś wyjść??
-Jasne...
-Ale nie mów mu nic.Obiecasz??-powiedziałam spoglądając na barta błagalnym wzrokiem.
-Mimo że tego nie popieram to obiecuję.
-Dziękuję.-przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam,mój brat odwzajemnił uścisk i pocałował w czoło.
Po dłuższej,odprężającej kąpieli umyłam zęby i przygotowałam się już do położenia się do łóżka.Jednak stwierdziłam że obejrzę jakiś film na dole w salonie.Wzięłam swój ulubiony koc i owinięta w niego zeszłam na dół gdzie po kuchni krzątali się rodzice.Zignorowałam ich i poszłam do salonu.Na sofie siedział rozwalony Miłosz i oglądał mecz.
-Chcesz obejrzeć ze mną??
-Pewnie.-usiadłam obok brata kładąc nogi na jego kolana i opierając głowę o jego ramie.Mecz był nawet interesujący ale ja nadmiarem emocji byłam tam zmęczona że szybko zasnęłam.Wtulona w mojego brata było mi ciepło i czułam się bezpieczna...
Obudziłam się w tej samej pozycji co zasnęłam.Miłosz też spał przytulając mnie do siebie.
-Miłosz...-szepnęłam mu do ucha ale wiedziałam że to go nie obudzi bo zawsze miał głęboki sen.-Miłosz.-powiedziałam głośniej prosto do ucha i brat się obudził.
-Wynoś się z mojego pokoju...-szepnął jeszcze nie do końca rozbudzony.
-Tylko debilu nie jesteśmy w twoim pokoju.-zeszłam z brata i owinięta w kocyk usiadłam obok niego.
-Ah...No tak...-Miłosz nie miał jednak zamiaru wstawać tylko znów przymknął oczy.
-Chcesz kakao??-wstałam przykrywając brata kocem.Było mi ciepło i nie potrzebowałam już go.
-Tak.-uśmiechnął się szeroko jak małe dziecko.-Poproszę.
Powędrowałam do kuchni i zrobiłam nam po kubku kakao,wracając zadzwonił dzwonek do drzwi.Odstawiłam kubki na stolik przed sofą i poszłam otworzyć.
-Sieka.-w drzwiach stał Justin...Sam.
-Cześć.-powiedziałam oschle i ruchem ręki pokazałam żeby wszedł.-Sam??
-Mhm...-chłopak poszedł do salonu i usiadł przy moim bracie.-Co ci jest stary??
-Strasznie ścierpłem...Zasnęliśmy z Karo na sofie i teraz jestem cały obolały.
-Oj już nie marudź nie jestem taka ciężka.-usiadłam na sofie na przeciwko biorąc kakao.
-Hah...Zdziwiłabyś się jaka możesz być ciężka.-Miłosz wytknął mi język a ja rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.Zaśmieliśmy się oboje a Justin nam się przyglądał.
-Możemy porozmawiać??-zapytał gdy już my się opanowaliśmy.Patrzył na mnie prosząco.
-Nie mamy o czym...-szepnęłam wstając z pustym kubkiem i kierując się w stronę kuchni musiałam przejść obok Biebera.Chłopak spojrzał na mojego brata a ten nakazał mu ruchem głowy iść za mną.Odstawiając kubek do zlewu odwróciłam się stykając się z chłopakiem.Stał niebezpiecznie blisko i wpatrywał się we mnie smutnym wzrokiem.
-Musimy porozmawiać.
-Nie mamy o czym.Ty masz swoje życie ja swoje.Nie widzę aby był sens tego ciągnięcia...-mruknęłam spuszczając głos.Chłopak podniusł mój podbródek tak żebyśmy patrzyli sobie w oczy.
-Czyli uważasz że to wszystko co przeszliśmy...Poszło na marne??-spojrzał na mnie wyczekująco ja tylko wzruszyłam ramionami.-Czemu rezygnujesz tak szybko??
-Zostaw mnie...-zwinnie wyszłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju.Nie chciałam się nikomu tłumaczyć.Rzuciłam się na łóżko i próbowałam skupić się na książce ale nie mogłam bo ciągle myślałam o Bieberze.Zrezygnowana podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy , poszłam się przebrać i wykąpać do łazienki.Gdy już byłam gotowa wzięłam telefon i zeszłam do kuchni gdzie chłopacy prowadzili jakąś głęboką konwersację.
-Karo...-odezwał się Miłosz gdy nalewałam sobie wody przy blacie.
-Czego?
-Musisz z nami porozmawiać.
-Ja nic nie muszę.-odwróciłam się i oparłam o blat.Popiłam łyk wody i spojrzałam się na obu.-Ja nic nie muszę...-szepnęłam.
-Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi...Czemu tak nagle się od nas...Ode mnie odwróciłaś??-Justin siedział smutny i patrzył na mnie z bólem.Ja nic nie odpowiedziałam...Spojrzałam na Miłosza który patrzył przepraszająco.Nie wiedziałam co chce zrobić.
-Karo się w tobie zabujała...-szepnął z leciutkim uśmiechem mój brat kręcąc szklankę soku w rękach.
-CO?!NIE!!-wyplułam wodę do zlewu którą akurat miałam w ustach.-To absurd!-Justin był w wielkim szoku, oczy miał szeroko otwarte tak samo jak usta.Patrzył się ze zdziwieniem na mojego brata.-To nie prawda...
-Zabujałaś się we mnie??-spojrzał na mnie z uśmiechem.-Naprawdę??-powoli wstał i podszedł do mnie.-Odpowiedz szczerze patrząc mi w oczy.-podniusł mój podbródek.
-To i tak nie ma znaczenia...-szepnęłam zrezygnowana.-Masz dziewczynę.
-Uwierzyłaś...-uśmiechnął się szerzej.-To był układ...Poprosiłem Sel aby udawała moją dziewczynę...
-Słucham?!Niby po co??
-No kurde Karo czy ty jesteś taka tępa?!?! Chciał abyś była zazdrosna!!-Miłosz z uśmiechem na ustach wyszedł z kuchni.
-Ale nie rozumiem po co...-spojrzałam na Justina który leciutko się zarumienił.
-Chodź ci pokażę...-chłopak powoli zbliżył się do mnie,objął rękoma w talii i zamknął oczy...Po króciutkiej chwili poczułam jak jego usta muskają moje.Wplotłam mu swoje palce w jego włosy i ponowiłam pocałunek,tym razem był namiętny i czuły.-Już wiesz dlaczego??-spojrzał na mnie zadowolony.
-Chciałeś abym była zazdrosna!!
-Może...
-Dupek.-wyswobodziłam się z jego uścisku i już wychodziłam z kuchni ale chłopak złapał mnie za biodra i przyciągnął tyłem do siebie.Położył mi ręce na brzuchu i mocno przytulił kładąc brodę na moim ramieniu.
-Wiesz jak długo czekałem na to żeby cię pocałować??
-Ile??
-Od kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem.-pocałował moje ramie i obrócił do siebie przodem.Położyłam mu swoje ręce na karku.Uśmiechnęłam się delikatnie i spojrzałam w jego oczy.Patrzył na mnie z takim zadowoleniem i uczuciem.Od razu moje serce ogarnęło szczęście.Musnęłam jego usta i wyswobodziłam się z uścisku uciekając na górę.Wbiegłam do swojego pokoju i zadowolona rzuciłam się na łóżko.Po chwili w drzwiach stał oparty Justin przyglądając mi się z uśmiechem.Zawstydziłam się i zakryłam poduszką.Chłopak do mnie podszedł i zabrał mi ją.
-Ej...Nie zasłaniaj mi takiego pięknego widoku.
-Głupek.-chłopak się szeroko uśmiechnął i zaczął mnie łaskotać.Śmiałam się głośno i nie mogłam złapać oddechu.-Stop!! Hahahaha...-śmiałam się ale jednak chłopak nie przestawał cały czas mnie łaskotał z satysfakcją.-Justin!! Koniec!-uciekłam mu i zeszłam z łóżka.Chłopak podchodził powoli do mnie z uśmiechem.
-No chodź...-wyciągnął ręce w geście abym się do niego przytuliła.
-Nie podchodź...-uśmiechałam się lekko,bo wiedziałam że chce mnie zmylić aby znów mógł mnie łaskotać.-Justin.Nie.
-Justin.Tak.-podszedł do mnie szybko i przerzucił sobie przez ramię.Rzucił mnie leciutko na łóżko,uśmiechał się szeroko.
-Jesteś głupi,wiesz??
-Wiem...-powiedział wzruszając ramieniem i usiadł obok mnie.-Ale ty też nie należysz do normalnych.-Znów zaczął mnie łaskotać ale tym razem przez chwilkę i delikatnie.Położył się obok,wsuwając jedną rękę pod kark a drugą kładąc na swoim brzuchu,patrzył się w sufit.
-Wielkie dzięki.-usiadłam w nogach łóżka po turecku i spojrzałam na chłopaka.Uśmiechnął się lekko i przelotnie a później znów posmutniał.-O czy myślisz??
-Nie mogę w to uwierzyć...-szepnął a ja położyłam się obok niego.Głowę położyłam na jego ramieniu a rękę na obojczyku. On objął moje plecy kładąc rękę na biodrze.
-Czemu??
-Zawsze mówiłaś że jesteśmy tylko przyjaciółmi,że kochasz mnie tylko jako brata...Bałem się ryzykować umawiając z Seleną na te udawane randki.Miałem nadzieję że szybciej się dowiesz o tym że się z nią umawiam.Jednak ty o niczym nie wiedziałaś...Wtajemniczyłem wszystkich a ty nadal tego nie zauważyłaś.Było pełno fotek na których trzymam się z Sel za ręce idąc na spacer albo do restauracji.Nie wytrzymałem więc postanowiłem z nią przyjechać żebyś zobaczyła.Wkurzyłaś się...A ja nie byłem pewny co cię tak zdenerwowało.Myślałem że skoro się tylko przyjaźnimy nie będziesz zła.Później umówiłaś się z Tayem a ja miałem ochotę że mu przywalę...No właśnie...Ty się z nim umawiasz??
-Yyy no bo wiesz...-zrobiło mi się głupio,usiadłam i spojrzałam na twarz Biebsa.-No bo...To też było ustawione.
-Ah..No ładnie...Czyli też chciałaś abym był zazdrosny.-podparł się na łokciach.-Raniliśmy się siebie nawzajem nie potrzebie...-znów opadł zrezygnowany patrząc się w sufit.Położyłam głowę na jego piersi i się mocno przytuliłam.Po chwili spojrzałam na twarz chłopaka,który się nad czymś zastanawiał.Podniosłam się i nachyliłam nad jego twarzą.Usiadłam na nim okrakiem i się lekko uśmiechnęłam.Chłopak od razu się rozweselił i położył swoje ręce na moich biodrach.Lekko musnęłam jego usta i szybko zeszłam z łóżka.Chłopak cały czas się uśmiechał.
-Wyszłabyś ze mną dzisiaj??-usiadł na łóżku patrząc na mnie z leciutkim uśmiechem.Zdziwiłam się i odwróciłam przodem w stronę chłopaka.
-To będzie randka??
-Tak.-powiedział schodząc z łóżka i stając przede mną.-Czy pójdziesz ze mną na randkę??
______________________________________________________________________
No i jest :D Mam nadzieję że będziecie zadowolone z przebiegu wydarzeń :P
I jak myślicie?? Karo odpowie tak czy może jednak nie??
Ahh... Ta nutka niepewności mnie samą fascynuje :D Nie wiem kiedy dodam następny rozdział...Nie będzie to na pewno jutro, może pojutrze wieczorem.Ale postaram się jak najszybciej go napisać chociaż będzie to trudne bo mam dużo zajęć...
Liczę na to że wyrazicie swoją opinię w komach ;)
Miłego rozpoczęcia tygodnie :*
-Patyrś
-Możesz mi wytłumaczyć co to do cholery było?!?!-stał przed schodami.Był naprawdę wkurzony.
-Chodź.-pociągnęłam go do mojego pokoju za rękę i kazałam usiąść na łóżku.-Poprosiłam Taya żeby pomógł mi pokazać Bieberowi co stracił.
-To dlatego byłaś taka wściekła gdy zobaczyłaś Selenę...Jesteś zazdrosna.-powiedział Miłosz szeroko się uśmiechając.-Uuuu...Zabujałaś się w nim.-wstałam z łóżka i podeszłam do szafy,aby Miłosz nie widział wyrazu mojej twarzy,zaczęłam szukać piżamy którą wcześniej tam wrzuciłam.Ponieważ było już późno nie chciało mi się ubierać w jakieś dresy.Zdecydowałam że się już wykąpię.
-Może...-szepnęłam zawstydzona.
-Moja siostra zabujała się w JB...Hah...Wiedziałem...Wiedziałem że tak będzie.-wytknął mi język.
-Będziesz się nabijał??-odwróciłam się napięcia z piżamą w ręku i widać było że jego zachowanie mnie mocno wkurzyło.
-Nie...Ale wiesz że nie powinnaś mu tego robić??
-Niby dlaczego?? On mi nic nie powiedział o Gomez.-rzuciłam piżamę na fotel a sama zajęłam się ściąganiem butów.Później poszłam do łazienki aby przed prysznicem zmyć make up i rozpleść włosy.-Skoro on uważa mnie tylko za przyjaciółkę to nic złego nie robię.-Bawiłam się włosami a Miłosz stał w drzwiach do łazienki.
-Jak to nie?? Karo ty go zwodzisz..Przecież sama mu najpierw mówiłaś że chcesz być tylko jego przyjaciółką a teraz odwalasz takie numery?!?! Musisz to skończyć!!
-Bo co?!?! Nie mogę się pobawić?? On cały czas pokazywał mi że mu na mnie zależy a gdy nadała się pierwsza lepsza okazja idzie do innej??-już porządnie zdenerwowana wyszłam z łazienki po piżamę a później znów wróciłam do pomieszczenia.
-Nie możesz....-szepnął Miłosz.-To będzie ranić i ciebie i jego.
-On już mnie zranił.Przyprowadzając ją tutaj...
-Myślałem że wiedziałaś że ma dziewczynę.
-Wiedziałeś?? Czyli byłam jedyna która nie miała o tym pojęcia?!
-Nie.Wiedziałem ja,Pattie i Chris. Ale że się nie domyśliłaś po masie fotek w necie...-spojrzał na podłogę zastanawiając się nad tym wszystkim.
-Nie wchodziłam na neta przez ostatnie 3 tygodnie...-szepnęłam,byłam smutna że nic mi nie powiedział...Czułam że nie ufa mi do końca.-Chcę się wykąpać więc mógłbyś wyjść??
-Jasne...
-Ale nie mów mu nic.Obiecasz??-powiedziałam spoglądając na barta błagalnym wzrokiem.
-Mimo że tego nie popieram to obiecuję.
-Dziękuję.-przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam,mój brat odwzajemnił uścisk i pocałował w czoło.
Po dłuższej,odprężającej kąpieli umyłam zęby i przygotowałam się już do położenia się do łóżka.Jednak stwierdziłam że obejrzę jakiś film na dole w salonie.Wzięłam swój ulubiony koc i owinięta w niego zeszłam na dół gdzie po kuchni krzątali się rodzice.Zignorowałam ich i poszłam do salonu.Na sofie siedział rozwalony Miłosz i oglądał mecz.
-Chcesz obejrzeć ze mną??
-Pewnie.-usiadłam obok brata kładąc nogi na jego kolana i opierając głowę o jego ramie.Mecz był nawet interesujący ale ja nadmiarem emocji byłam tam zmęczona że szybko zasnęłam.Wtulona w mojego brata było mi ciepło i czułam się bezpieczna...
Obudziłam się w tej samej pozycji co zasnęłam.Miłosz też spał przytulając mnie do siebie.
-Miłosz...-szepnęłam mu do ucha ale wiedziałam że to go nie obudzi bo zawsze miał głęboki sen.-Miłosz.-powiedziałam głośniej prosto do ucha i brat się obudził.
-Wynoś się z mojego pokoju...-szepnął jeszcze nie do końca rozbudzony.
-Tylko debilu nie jesteśmy w twoim pokoju.-zeszłam z brata i owinięta w kocyk usiadłam obok niego.
-Ah...No tak...-Miłosz nie miał jednak zamiaru wstawać tylko znów przymknął oczy.
-Chcesz kakao??-wstałam przykrywając brata kocem.Było mi ciepło i nie potrzebowałam już go.
-Tak.-uśmiechnął się szeroko jak małe dziecko.-Poproszę.
Powędrowałam do kuchni i zrobiłam nam po kubku kakao,wracając zadzwonił dzwonek do drzwi.Odstawiłam kubki na stolik przed sofą i poszłam otworzyć.
-Sieka.-w drzwiach stał Justin...Sam.
-Cześć.-powiedziałam oschle i ruchem ręki pokazałam żeby wszedł.-Sam??
-Mhm...-chłopak poszedł do salonu i usiadł przy moim bracie.-Co ci jest stary??
-Strasznie ścierpłem...Zasnęliśmy z Karo na sofie i teraz jestem cały obolały.
-Oj już nie marudź nie jestem taka ciężka.-usiadłam na sofie na przeciwko biorąc kakao.
-Hah...Zdziwiłabyś się jaka możesz być ciężka.-Miłosz wytknął mi język a ja rzuciłam w niego poduszką która leżała obok mnie.Zaśmieliśmy się oboje a Justin nam się przyglądał.
-Możemy porozmawiać??-zapytał gdy już my się opanowaliśmy.Patrzył na mnie prosząco.
-Nie mamy o czym...-szepnęłam wstając z pustym kubkiem i kierując się w stronę kuchni musiałam przejść obok Biebera.Chłopak spojrzał na mojego brata a ten nakazał mu ruchem głowy iść za mną.Odstawiając kubek do zlewu odwróciłam się stykając się z chłopakiem.Stał niebezpiecznie blisko i wpatrywał się we mnie smutnym wzrokiem.
-Musimy porozmawiać.
-Nie mamy o czym.Ty masz swoje życie ja swoje.Nie widzę aby był sens tego ciągnięcia...-mruknęłam spuszczając głos.Chłopak podniusł mój podbródek tak żebyśmy patrzyli sobie w oczy.
-Czyli uważasz że to wszystko co przeszliśmy...Poszło na marne??-spojrzał na mnie wyczekująco ja tylko wzruszyłam ramionami.-Czemu rezygnujesz tak szybko??
-Zostaw mnie...-zwinnie wyszłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju.Nie chciałam się nikomu tłumaczyć.Rzuciłam się na łóżko i próbowałam skupić się na książce ale nie mogłam bo ciągle myślałam o Bieberze.Zrezygnowana podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy , poszłam się przebrać i wykąpać do łazienki.Gdy już byłam gotowa wzięłam telefon i zeszłam do kuchni gdzie chłopacy prowadzili jakąś głęboką konwersację.
-Karo...-odezwał się Miłosz gdy nalewałam sobie wody przy blacie.
-Czego?
-Musisz z nami porozmawiać.
-Ja nic nie muszę.-odwróciłam się i oparłam o blat.Popiłam łyk wody i spojrzałam się na obu.-Ja nic nie muszę...-szepnęłam.
-Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi...Czemu tak nagle się od nas...Ode mnie odwróciłaś??-Justin siedział smutny i patrzył na mnie z bólem.Ja nic nie odpowiedziałam...Spojrzałam na Miłosza który patrzył przepraszająco.Nie wiedziałam co chce zrobić.
-Karo się w tobie zabujała...-szepnął z leciutkim uśmiechem mój brat kręcąc szklankę soku w rękach.
-CO?!NIE!!-wyplułam wodę do zlewu którą akurat miałam w ustach.-To absurd!-Justin był w wielkim szoku, oczy miał szeroko otwarte tak samo jak usta.Patrzył się ze zdziwieniem na mojego brata.-To nie prawda...
-Zabujałaś się we mnie??-spojrzał na mnie z uśmiechem.-Naprawdę??-powoli wstał i podszedł do mnie.-Odpowiedz szczerze patrząc mi w oczy.-podniusł mój podbródek.
-To i tak nie ma znaczenia...-szepnęłam zrezygnowana.-Masz dziewczynę.
-Uwierzyłaś...-uśmiechnął się szerzej.-To był układ...Poprosiłem Sel aby udawała moją dziewczynę...
-Słucham?!Niby po co??
-No kurde Karo czy ty jesteś taka tępa?!?! Chciał abyś była zazdrosna!!-Miłosz z uśmiechem na ustach wyszedł z kuchni.
-Ale nie rozumiem po co...-spojrzałam na Justina który leciutko się zarumienił.
-Chodź ci pokażę...-chłopak powoli zbliżył się do mnie,objął rękoma w talii i zamknął oczy...Po króciutkiej chwili poczułam jak jego usta muskają moje.Wplotłam mu swoje palce w jego włosy i ponowiłam pocałunek,tym razem był namiętny i czuły.-Już wiesz dlaczego??-spojrzał na mnie zadowolony.
-Chciałeś abym była zazdrosna!!
-Może...
-Dupek.-wyswobodziłam się z jego uścisku i już wychodziłam z kuchni ale chłopak złapał mnie za biodra i przyciągnął tyłem do siebie.Położył mi ręce na brzuchu i mocno przytulił kładąc brodę na moim ramieniu.
-Wiesz jak długo czekałem na to żeby cię pocałować??
-Ile??
-Od kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem.-pocałował moje ramie i obrócił do siebie przodem.Położyłam mu swoje ręce na karku.Uśmiechnęłam się delikatnie i spojrzałam w jego oczy.Patrzył na mnie z takim zadowoleniem i uczuciem.Od razu moje serce ogarnęło szczęście.Musnęłam jego usta i wyswobodziłam się z uścisku uciekając na górę.Wbiegłam do swojego pokoju i zadowolona rzuciłam się na łóżko.Po chwili w drzwiach stał oparty Justin przyglądając mi się z uśmiechem.Zawstydziłam się i zakryłam poduszką.Chłopak do mnie podszedł i zabrał mi ją.
-Ej...Nie zasłaniaj mi takiego pięknego widoku.
-Głupek.-chłopak się szeroko uśmiechnął i zaczął mnie łaskotać.Śmiałam się głośno i nie mogłam złapać oddechu.-Stop!! Hahahaha...-śmiałam się ale jednak chłopak nie przestawał cały czas mnie łaskotał z satysfakcją.-Justin!! Koniec!-uciekłam mu i zeszłam z łóżka.Chłopak podchodził powoli do mnie z uśmiechem.
-No chodź...-wyciągnął ręce w geście abym się do niego przytuliła.
-Nie podchodź...-uśmiechałam się lekko,bo wiedziałam że chce mnie zmylić aby znów mógł mnie łaskotać.-Justin.Nie.
-Justin.Tak.-podszedł do mnie szybko i przerzucił sobie przez ramię.Rzucił mnie leciutko na łóżko,uśmiechał się szeroko.
-Jesteś głupi,wiesz??
-Wiem...-powiedział wzruszając ramieniem i usiadł obok mnie.-Ale ty też nie należysz do normalnych.-Znów zaczął mnie łaskotać ale tym razem przez chwilkę i delikatnie.Położył się obok,wsuwając jedną rękę pod kark a drugą kładąc na swoim brzuchu,patrzył się w sufit.
-Wielkie dzięki.-usiadłam w nogach łóżka po turecku i spojrzałam na chłopaka.Uśmiechnął się lekko i przelotnie a później znów posmutniał.-O czy myślisz??
-Nie mogę w to uwierzyć...-szepnął a ja położyłam się obok niego.Głowę położyłam na jego ramieniu a rękę na obojczyku. On objął moje plecy kładąc rękę na biodrze.
-Czemu??
-Zawsze mówiłaś że jesteśmy tylko przyjaciółmi,że kochasz mnie tylko jako brata...Bałem się ryzykować umawiając z Seleną na te udawane randki.Miałem nadzieję że szybciej się dowiesz o tym że się z nią umawiam.Jednak ty o niczym nie wiedziałaś...Wtajemniczyłem wszystkich a ty nadal tego nie zauważyłaś.Było pełno fotek na których trzymam się z Sel za ręce idąc na spacer albo do restauracji.Nie wytrzymałem więc postanowiłem z nią przyjechać żebyś zobaczyła.Wkurzyłaś się...A ja nie byłem pewny co cię tak zdenerwowało.Myślałem że skoro się tylko przyjaźnimy nie będziesz zła.Później umówiłaś się z Tayem a ja miałem ochotę że mu przywalę...No właśnie...Ty się z nim umawiasz??
-Yyy no bo wiesz...-zrobiło mi się głupio,usiadłam i spojrzałam na twarz Biebsa.-No bo...To też było ustawione.
-Ah..No ładnie...Czyli też chciałaś abym był zazdrosny.-podparł się na łokciach.-Raniliśmy się siebie nawzajem nie potrzebie...-znów opadł zrezygnowany patrząc się w sufit.Położyłam głowę na jego piersi i się mocno przytuliłam.Po chwili spojrzałam na twarz chłopaka,który się nad czymś zastanawiał.Podniosłam się i nachyliłam nad jego twarzą.Usiadłam na nim okrakiem i się lekko uśmiechnęłam.Chłopak od razu się rozweselił i położył swoje ręce na moich biodrach.Lekko musnęłam jego usta i szybko zeszłam z łóżka.Chłopak cały czas się uśmiechał.
-Wyszłabyś ze mną dzisiaj??-usiadł na łóżku patrząc na mnie z leciutkim uśmiechem.Zdziwiłam się i odwróciłam przodem w stronę chłopaka.
-To będzie randka??
-Tak.-powiedział schodząc z łóżka i stając przede mną.-Czy pójdziesz ze mną na randkę??
______________________________________________________________________
No i jest :D Mam nadzieję że będziecie zadowolone z przebiegu wydarzeń :P
I jak myślicie?? Karo odpowie tak czy może jednak nie??
Ahh... Ta nutka niepewności mnie samą fascynuje :D Nie wiem kiedy dodam następny rozdział...Nie będzie to na pewno jutro, może pojutrze wieczorem.Ale postaram się jak najszybciej go napisać chociaż będzie to trudne bo mam dużo zajęć...
Liczę na to że wyrazicie swoją opinię w komach ;)
Miłego rozpoczęcia tygodnie :*
-Patyrś
sobota, 9 lutego 2013
Rozdział 14 "-Ślicznie wyglądasz mała."
Przez pierwsze dwa tygodnie chodziłam smutna i zamknięta w sobie,pomimo tego że z JB rozmawiałam codziennie nie mogłam sobie przetłumaczyć że on wróci.Było mi ciężko...Justinowi może nie tak bardzo ponieważ musiał zachować pozory przez paparazzi.
-Karo!!-znad książki wyrwał mnie głos mojej matki.Przez ostatni czas cały czas zajmowałam się tylko książkami.W sumie to ja zawsze bardzo dużo czytałam ale nie aż do tego stopnia.
-Już idę!!-było po 16.30 od dwóch godzin siedziałam w domu,w łóżku i czytałam właśnie "Szepty w ciemności". Wyszłam z pod koca w swojej piżamie ,zarzuciłam na siebie bluzę i a na nogi naciągnęłam buty w których chodziłam po domu. Zbiegłam szybko na dół gdzie w salonie czekała moja mama z założonymi rękoma na biodrach. Zatrzymałam się na ostatnim schodku i przeraziłam się trochę tego co mi powie.-Jestem...-szepnęłam.
-Musimy porozmawiać.-pokazała rękom na sofę robiąc mi przejście.Zrobiłam posłusznie co chciała i usiadłam wygodnie.-Co się dzieje??-usiadła na przeciwko i oparła łokcie o kolana.
-Nic.
-Jak to nic.Przecież widzę...Zamknęłaś się w sobie,robisz wszystko posłusznie.To nie jesteś ty.Nie awanturujesz się, nic ci nie przeszkadza...Jesteś jak maszyna a ja chcę żeby moja córka była taka jak wcześniej.
-Doprawdy?? Przecież gdy nic nie robiłam,pyskowałam to na mnie się darłaś za to że taka jestem i że nie robię nic tak jak chcesz więc teraz powinnaś być zadowolona.-mruknęłam odwracając wzrok i podkurczając kolana pod brodę.Moja matka nic nie powiedziała po prostu się na mnie patrzyła z politowaniem.-Idę do siebie...-szepnęłam i podniosłam się z sofy.-Nie jem dzisiaj kolacji...Wam życzę smacznego. -zniknęłam szybko na schodach i po chwili byłam w swoim pokoju, bluzę rzuciłam na podłogę obok butów i wskoczyłam pod kocyk.
-Hej mała...Mogę??-zza uchylonych drzwi wychyliła się głowa Miłosza.
-Ta...Pewnie.-uśmiechnęłam się.Miłosz,Kat i DJ to były jedne osoby które mimowolnie wywoływały u mnie uśmiech.Brat podszedł do łózka i rzucił się na plecy.
-Co jest,hm??-spojrzał się na mnie siadając wygodniej.
-Co wy dzisiaj??-przewróciłam oczami.-Nic mi nie jest.
-Niech ci będzie...Co czytasz??-zabrał mi książkę.-Nie znam.
-Się jakoś nie dziwię jak ty książek nie czytasz.-zaśmiałam się i wytknęłam mu język.
-Nareszcie jakaś docinaka...Muszę przyznać że brakowało mi tego przez ten czas.
-Głupek.-zaśmiałam się i przytuliłam się do brata.-I tak cię kocham.-pocałowałam go w policzek.-Ale teraz won chcę czytać.-odsunęłam się od niego i pokazałam palcem na drzwi.
-Maruda...-wstał powoli.-Też cię kocham,mała.-pocałował mnie w czoło a później szybkim krokiem wyszedł z pokoju zamykając delikatnie za sobą drzwi.
Przez resztę wieczoru czytałam i tylko czytałam.Aż wreszcie około godziny 24.00 zadzwonił mój telefon.
-Halo??-moje oczy były takie zmęczone że nie chciało mi się patrzeć na ekran aby sprawdzać kto dzwoni.
-Hej moja droga...Obudziłem??-był to Justin.Na dźwięk jego głosy od razu się obudziłam i usiadłam po turecku na łóżku.
-Ah to ty...Nie, nie.Czytałam.
-Ile??
-Jakieś 7 godzin.-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Wow...Ja w ciągu tych 7 godzin zdążyłem zagrać koncert.-powiedział chłopak i było słychać że był z siebie dumny.
-I jak ci poszło??Stawiam że jak zwykle zajebiście?
-No ba.-zaśmiał się.-Ile dzisiaj spałaś??Mam nadzieję że więcej niż wcześniej??-ostatnimi czasy mało sypiałam.Najdłużej to 5 godzin,Justin się o mnie martwił tak samo jak Miłosz i Kat.
-Hmm ile ja dzisiaj spałam...3-4 godziny...-szepnęłam.
-Karolina...Musisz dłużej spać.Co robiłaś przez ten czas??
-Myślałam.
-Nad??-był ciekawy ale wiedziałam że się o mnie troszczy a sama bym się mu nie wygadała.
-Wszystkim...-powiedziałam smutna.
-Kochanie...Gdzie jest moja szczoteczka??-w pewnym momencie usłyszałam głos jakiejś dziewczyny,i w tamtym momencie poczułam jakby ktoś wpił mi nóż w plecy i wykręcił go kilka razy.
-Mała muszę kończyć...-powiedział Bieber a ja nie mogłam się pozbierać.-Dobranoc,i mam nadzieję że bardziej dłużej spała.Tęsknię...
-Taa...Dobranoc.-rozłączyłam się pierwsza i rzuciłam na łóżko.Patrzyłam się w sufit a łzy spływały mi po policzkach.Szlochałam i nie nadążałam aby wycierać łzy.Skuliłam się podkurczając kolana pod brodę i się trzęsłam.
-Boże...Karo co jest?-do pokoju wpadł Miłosz i przytulił mnie mocno do siebie siadając na łóżku,usiadłam przytulając się do brata i nadal płakałam.-Kochanie...Co się stało?-bart głaskał mnie po głowie i mocno przytulał.-Ciii...Już jestem tutaj...Nikt cię nie skrzywdzi,nie pozwolę na to.-pocałował mnie w czubek głowy i przytuleni położyliśmy się.Wtulona w mojego brata czułam się bezpieczna,Miłosz nie nalegał abym powiedziała co było powodem moich łez i za to byłam mu wdzięczna, nie byłam gotowa aby mówić że to przez Biebera.Szybko zasnęłam,byłam wykończona i zapłakana.Nie chciałam z nikim rozmawiać,chciałam tylko spać wtulona w mojego brata.
Rano obudziły mnie pocałunki jakie ktoś składał na moim ramieniu, ja przytuliłam poduszkę i tylko zamruczałam.
-Miłosz ogarnij się...-rozciągnęłam się naciągając na siebie kołdrę.
-Tylko że ja to nie Miłosz.-powiedział głos który tak dobrze znałam.Automatycznie się obudziłam i usidłam na łóżku,spojrzałam na Biebera
-Co ty tu robisz??-wstałam z łóżka i stanęłam przed chłopakiem
-Nie cieszysz się z niespodzianki??-rozłożył ręce jakby do przytulenia.
-Nie mam humoru do świętowania.-mruknęłam i skierowałam się do szafy.Wybrałam ciuchy i zniknęłam w łazience zostawiając zdziwionego chłopaka w pokoju,szybko się ogarnęłam i wyszłam zadowolona.
-Wow...Nie sądziłem że tak szybko się zmienisz.-uśmiechnął się lekko.
-No widzisz.-wyminęłam go i skierowałam się w stronę drzwi jednak chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Nie przywitaliśmy się jeszcze...-uśmiechnął się łobuzersko i chciał mnie pocałować w policzek ale ja skrzyżowałam ręce na piersiach i odsunęłam głowę lekko do tyłu spoglądając na podłogę.Chłopak był zszokowany moim zachowaniem i widać że nie mógł zrozumieć o co mi chodzi.-Hej...Co jest??-spojrzał na mnie wyczekująco.
-Nic.-wyswobodziłam się z jego uścisku i odwróciłam się w stronę drzwi.
-Tu jesteś kochanie...-w przejściu stała sama Selena Gomez.-Ty musisz być Karolina??-spojrzała na mnie.
-Ta..-mruknęłam.
-Jestem Selena.-dziewczyna podeszła do mnie z wyciągniętą ręką.
-A ja wychodzę.-wyminęłam ją w drzwiach,zgarniając jeszcze telefon z szafki i zeszłam na dół.Zadzwoniłam do Kat i DJ aby przyszli szybko do parku.-Mamo wychodzę!-krzyknęłam z salonu.
-Nie możesz! Masz gości!-mama wybiegła z Miłoszem z kuchni.
-Wychodzę.-powiedziałam stanowczo sięgając po płaszczyk i trzaskając za sobą drzwiami. Po wyjściu nałożyłam go na siebie i skierowałam się w stronę miejsca gdzie umówiłam się z przyjaciółmi. Oni już na mnie czekali ponieważ mieszkają bliżej parku niż ja.
-Co się stało?!-szybko do mnie podbiegli gdy tylko mnie zobaczyli.-Kochanie...Co się dzieje?-Kat przytuliła mnie a DJ stał zdumiony.
-Chodźcie...Wszystko wam opowiem.-wskazałam na ławeczkę obok nas.Usiedliśmy,ja siedziałam w środku i patrzyłam przed siebie a dwójka moich przyjaciół na mnie.Zaczęłam opowiadać wszystko od wczoraj...Każdy szczegół aż po scenę z przed 20 minut.
-Co za świnia...-mruknął DJ gdy już skończyłam.
-Ja...Ja nie wiem co powiedzieć...Czuję się winna.-Kat schowała twarz w dłonie.
-Winna??-spojrzałam na nią z wielkim zdziwieniem bo nie wiedziałam o co jej chodzi.DJ patrzył na nią tak samo jak ja.
-No bo to ja ci wmawiałam że się jemu podobasz i przeze mnie cierpisz.
-Nie mów głupot...-przytuliłam ją.-Przecież sam dawał znaki jakbym rzeczywiście mu się podobałam.A po za tym ja nie cierpię.-oburzyłam się prostując.
-Mhmmmm...-mruknęli oboje patrząc na mnie wzrokiem po którym zrozumiałam że i tak mi nie wierzą i tak.
-Ej!-zaśmiałam się.Rozmawiałam z nimi jeszcze jakiś czas a później zrobiło mi się chłodno i wróciłam do domu.-Jestem!-krzyknęłam odwieszając płaszczyk do szafy.
-Do salonu!Natychmiast!-usłyszałam niezadowolony głos mojej matki.Poszłam z uśmiechem i w salonie na sofach zobaczyłam Pattie,moją matkę,Justina,Miłosza i pannę Gomez.Ustałam \opierając się ramieniem o futerał drzwi.
-Więc??-wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Możesz wytłumaczyć nam co to było za zachowanie??-matka ustała zakładając ręce na biodra.
-Po prostu nie lubię jak ktoś budzi mnie w sobotę rano o 8.00 godzinie.
-Dlatego byłaś niemiła dla Seleny?? Powinnaś przeprosić.
-Pff...Nikogo nie będę przepraszać.-wywróciłam oczami.-Ani mi się śni bo nic złego nie zrobiłam.-odwróciłam się wychodząc.
-Nie pyskuj!-powiedziała moja rodzicielka a ja tylko wywróciłam oczami i pobiegłam do siebie na górę i usiadłam na łóżku chowając twarz w dłoniach,westchnęłam.-Hej mała co jest??-do pokoju wszedł Miłosz a za nim Justin.
-Nic.-powiedziałam oschle i poszłam do łazienki.Nie zamknęłam za sobą drzwi bo miałam zamiar umyć tylko ręce.Chłopcy ustali w drzwiach i oparli się ramionami o dwie strony wnęki.
-Mhmm...-mruknął mój brat.-To czemu nie przywitałaś się z JB??
-Nie będę się tłumaczyć.Nie muszę...-chciałam przejść do pokoju ale uniemożliwili mi to.-Mogę przejść?-spojrzałam się na obu.
-Nie,dopóki nie wytłumaczysz co się dzieje.-powiedział stanowczo Miłosz.
-Jestem wytrwała...Mogę tu siedzieć cały czas.-usiadłam przy wannie opierając się plecami.
-Czemu taka jesteś??-zapytał mój brat klękając przy mnie.
-Dajcie mi spokój...-syknęłam.-Jestem jaka jestem...
-Tylko że tak się nie zachowywałaś wobec przyjaciół.Czemu nie chcesz mi się wygadać??
-Bo może nie mam na to ochoty??
-Karo ogarnij się.
-Miłosz...Nie mów tak do mnie.Będę robić co chcę.-wstałam i podeszłam do Justina.-Nie chcę cię znać.-syknęłam mu prosto w twarz i zwinnie wyminęłam.Usiadłam na swoim łóżku a potem położyłam się na plecach.-To mój pokój więc wyjdźcie.-wskazałam na drzwi a Miłosz tylko mnie zmierzył zabójczo wzrokiem i wyszedł,prawie wybiegł z mojego pokoju.
-Karli...-Justin spojrzał na mnie smutnie.
-Wyjdź.-powiedziałam stanowczo a chłopak zrobił co chciałam.Zostałam sama...Po raz kolejny byłam osamotniona.Przebrałam się w luźne ciuchy i postanowiłam pomedytować. Usiadłam na środku pokoju w pozycji lotosu,zemknęłam oczy i starałam się oczyścić umysł.Jednak usłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Mogę??-była to Gomez.Ja nic nie opowiedziałam,nie ruszyłam się ani nawet nie otworzyłam oczu.Dziewczyna uklękła przede mną.-Też często medytuję...
-A mnie to obchodzi bo??-otworzyłam jedno oko ale zaraz potem je zamknęłam.Dziewczyna nic nie odpowiedziała.
-Czemu mnie nie lubisz??
-Czy ja powiedziałam coś takiego??
-Nie..-szepnęła.
-No właśnie.Nie lubię gdy ktoś mi coś wmawia.-wstałam z podłogi i ustałam z skrzyżowanymi rękoma na piesiach,dziewczyna widząc że stoję także ustała przede mną.
-Nie wiem co do mnie masz...Ale ja ci nic nie zrobiłam.
-Tylko że ja nic do ciebie nie mam.Nawet cię nie znam...
-To nie wiem czemu tak się zachowujesz...-posmutniała.Nie wiedziałam jak odebrać jej zachowanie...Może była rzeczywiście miła tak jak ją opisywali w necie.
-Może taka już jestem??
-Justin mi opowiadał że na początku jego też skreśliłaś.
-To była inna historia.-zdziwiłam się gdy powiedziała że Bieber o mnie opowiadał.-Wgl po co tu przyjechałaś??
-Mój chłopak a twój przyjaciel dużo mi o tobie opowiadał i z tego co mówił wydawałaś się strasznie miła i chciałam cię poznać.
-Co za ironia bo Bieber o tobie wgl nie opowiadał.Może byś mi wyjaśniła o co tu chodzi??-usiadłam na łóżku.Dziewczyna zrobiła to samo i się uśmiechnęła pod nosem.
-Poznaliśmy się rok temu na balu charytatywnym...Od razu złapaliśmy kontakt ale jednak Justin wolał tą jak jej tam...Mari.Kontaktowaliśmy się cały czas a jak się okazało że Biebs ma mieć trasę w tym samym czasie co ja więc mój manager zaproponował żeby złączyć je w jedno i gdy się dowiedzieliśmy o tym bez namysłu podjęliśmy pozytywną decyzję.Przez te trzy tygodnie chodziliśmy na randki i różne kolejce...Aż dziwne że nie zobaczyłaś żadnych fotek ani artykułów w necie.-spojrzała się na mnie.Widać było że jest zadowolona z tego iż jej chłopakiem jest JB.
-Nie śledzę plotkarskich stron...Ostatni czas spędziłam na książkach więc się mi nie dziw.-wzruszyłam ramionami.
-Więc jak?? Nadal zła??
-Nie byłam zła...
-To czemu się tak zachowywałaś??-spojrzała na mnie.
-Z niczego się nie będę tłumaczyć a teraz jakbyś mogła wyjść byłabym bardzo wdzięczna bo chcę kontynuować moją medytację.-usiadłam na podłodze tyłem do drzwi i Seleny która posłusznie wstała i z hukiem drzwi zniknęła z mojego pokoju...Szkoda że nie życia.
Przez 15 minut byłam spokojna jednak w pewnym momencie wszystkie wspomnienia z Justinem wróciły wszystkie na raz.Znów poczułam jego zapach...Złapałam się za głowę tak jakby mnie bolała a łzy zaczęły spływać mi po policzkach bez kontroli.
-Aa...-syknęłam tak jakby ból się nasilał.-Ała...-wstałam i poszłam do łazienki.Przemywając twarz wodą postanowiłam pokazać Bieberowi co stracił.Postawiłam poprosić o pomoc Taylora.Z uśmieszkiem na ustach poszłam do pokoju po telefon.Wybrałam numer do chłopaka który po jednym sygnale odebrał.
-Co tam mała??
-Potrzebuję pomocy.-chłopak wiedział jak się zachowuję przy Bieberze i domyślał się dlaczego...Nie był głupi.Powiedziałam mu całą dzisiejszą i wczorajszą sytuację a chłopak mi przytakiwał.-No i chciałabym mu pokazać co stracił...
-Więc w ramach tego zapraszam cię na udawaną randkę.-uśmiechał się do telefonu,od razu załapał co miałam na myśli.Taylor był dla mnie jak drugi starszy brat i zawsze traktował mnie tylko i wyłącznie jako przyjaciółkę.
-Widzę że od razu wiesz co miałam na myśli.
-Kochana...Ja cię dość dobrze znam.Będę po ciebie za 30 minut.Papa..
-Dzięki Tay...Do zobaczenia.- rozłączyłam się i już miałam w głowie obraz w co się ubiorę.Podbiegłam do szafy i wyciągnęłam czarną sukienkę, wziełam botki i strój miałam gotowy.Zadowolona poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy ładnie upięłam i zrobiłam make up, popsikałam się perfumami i zadowolona wzięłam małą torebkę włożyłam do niej telefon,klucze,chusteczki i inne potrzebne rzeczy.Cała w skowronkach zeszłam na dół i z moim wyczuciem czasu byłam idealnie.W momencie gdy schodziłam z ostatniego schodka zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę!-krzyknął Miłosz i po chwili był już przy drzwiach.-Taylor?!?! Co ty tu robisz??
-On przeszedł do mnie.-uśmiechnęłam się dumnie a oczy wszystkich skierowały się na mnie.
-Ślicznie wyglądasz mała.-uśmiechnął się Tay.
-Dziękuję.
-Gotowa??-chłopak wyciągnął do mnie rękę.
-Wejdź na chwilkę.-uścisnęłam ją i pociągnęłam chłopaka za sobą do salonu.-Mamo.Idę z Tayem na randkę,nie wiem o której wrócę.-uśmiechnęłam się a Bieber wytrzeszczył oczy.Tay przywitał się z moją rodzicielką.
-Dobrze kochanie ale nie wracaj za późno...
Zadowoleni wyszliśmy z domu leciutko chichocząc.Poszliśmy do pobliskiej kawiarni na jakieś ciasto.Oboje śmieliśmy się z miny Biebera i Miłosza.Stwierdziliśmy że jednak mojego brata trzeba będzie wtajemniczyć ponieważ mógłby się ostro pokłócić z Tayem za to że się ze mną "umawia" . Fajnie było spędzić to popołudnie z osobą która cię rozumie i rozbawia...A najfajniejsze było to że nie wyobrażał sobie niczego więcej niż przyjaźń.Był moim sprzymierzeńcem i chciał dla mnie jak najlepiej.W tej sytuacji tylko on mógł mi pomóc i zrozumieć.
__________________________________________________________________
:D Nawet nie wiem co powiedzieć....Wiem że nie jest tak jak większość chciała aby Karo i JB byli razem. Ale zobaczymy jak się sprawy potoczą :D Mam nadzieję że przynajmniej troszkę Was zaciekawi ;)
Miałam dodać wczoraj ale niestety nie miałam go skończonego a wróciłam padnięta z balu karnawałowego,spałam 2 godziny a później jeszcze wstałam i poszłam do sql xD Od razu mówię że nie jestem jakimś kujonem czy wzorową uczennicą.Poszłam dlatego że obiecałam moim dwóm przyjaciołom ;)
Jeszcze raz mówię że liczę na to że rozdział Was wciągnie i Wam się spodoba :D
-Patryś
-Karo!!-znad książki wyrwał mnie głos mojej matki.Przez ostatni czas cały czas zajmowałam się tylko książkami.W sumie to ja zawsze bardzo dużo czytałam ale nie aż do tego stopnia.
-Już idę!!-było po 16.30 od dwóch godzin siedziałam w domu,w łóżku i czytałam właśnie "Szepty w ciemności". Wyszłam z pod koca w swojej piżamie ,zarzuciłam na siebie bluzę i a na nogi naciągnęłam buty w których chodziłam po domu. Zbiegłam szybko na dół gdzie w salonie czekała moja mama z założonymi rękoma na biodrach. Zatrzymałam się na ostatnim schodku i przeraziłam się trochę tego co mi powie.-Jestem...-szepnęłam.
-Musimy porozmawiać.-pokazała rękom na sofę robiąc mi przejście.Zrobiłam posłusznie co chciała i usiadłam wygodnie.-Co się dzieje??-usiadła na przeciwko i oparła łokcie o kolana.
-Nic.
-Jak to nic.Przecież widzę...Zamknęłaś się w sobie,robisz wszystko posłusznie.To nie jesteś ty.Nie awanturujesz się, nic ci nie przeszkadza...Jesteś jak maszyna a ja chcę żeby moja córka była taka jak wcześniej.
-Doprawdy?? Przecież gdy nic nie robiłam,pyskowałam to na mnie się darłaś za to że taka jestem i że nie robię nic tak jak chcesz więc teraz powinnaś być zadowolona.-mruknęłam odwracając wzrok i podkurczając kolana pod brodę.Moja matka nic nie powiedziała po prostu się na mnie patrzyła z politowaniem.-Idę do siebie...-szepnęłam i podniosłam się z sofy.-Nie jem dzisiaj kolacji...Wam życzę smacznego. -zniknęłam szybko na schodach i po chwili byłam w swoim pokoju, bluzę rzuciłam na podłogę obok butów i wskoczyłam pod kocyk.
-Hej mała...Mogę??-zza uchylonych drzwi wychyliła się głowa Miłosza.
-Ta...Pewnie.-uśmiechnęłam się.Miłosz,Kat i DJ to były jedne osoby które mimowolnie wywoływały u mnie uśmiech.Brat podszedł do łózka i rzucił się na plecy.
-Co jest,hm??-spojrzał się na mnie siadając wygodniej.
-Co wy dzisiaj??-przewróciłam oczami.-Nic mi nie jest.
-Niech ci będzie...Co czytasz??-zabrał mi książkę.-Nie znam.
-Się jakoś nie dziwię jak ty książek nie czytasz.-zaśmiałam się i wytknęłam mu język.
-Nareszcie jakaś docinaka...Muszę przyznać że brakowało mi tego przez ten czas.
-Głupek.-zaśmiałam się i przytuliłam się do brata.-I tak cię kocham.-pocałowałam go w policzek.-Ale teraz won chcę czytać.-odsunęłam się od niego i pokazałam palcem na drzwi.
-Maruda...-wstał powoli.-Też cię kocham,mała.-pocałował mnie w czoło a później szybkim krokiem wyszedł z pokoju zamykając delikatnie za sobą drzwi.
Przez resztę wieczoru czytałam i tylko czytałam.Aż wreszcie około godziny 24.00 zadzwonił mój telefon.
-Halo??-moje oczy były takie zmęczone że nie chciało mi się patrzeć na ekran aby sprawdzać kto dzwoni.
-Hej moja droga...Obudziłem??-był to Justin.Na dźwięk jego głosy od razu się obudziłam i usiadłam po turecku na łóżku.
-Ah to ty...Nie, nie.Czytałam.
-Ile??
-Jakieś 7 godzin.-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Wow...Ja w ciągu tych 7 godzin zdążyłem zagrać koncert.-powiedział chłopak i było słychać że był z siebie dumny.
-I jak ci poszło??Stawiam że jak zwykle zajebiście?
-No ba.-zaśmiał się.-Ile dzisiaj spałaś??Mam nadzieję że więcej niż wcześniej??-ostatnimi czasy mało sypiałam.Najdłużej to 5 godzin,Justin się o mnie martwił tak samo jak Miłosz i Kat.
-Hmm ile ja dzisiaj spałam...3-4 godziny...-szepnęłam.
-Karolina...Musisz dłużej spać.Co robiłaś przez ten czas??
-Myślałam.
-Nad??-był ciekawy ale wiedziałam że się o mnie troszczy a sama bym się mu nie wygadała.
-Wszystkim...-powiedziałam smutna.
-Kochanie...Gdzie jest moja szczoteczka??-w pewnym momencie usłyszałam głos jakiejś dziewczyny,i w tamtym momencie poczułam jakby ktoś wpił mi nóż w plecy i wykręcił go kilka razy.
-Mała muszę kończyć...-powiedział Bieber a ja nie mogłam się pozbierać.-Dobranoc,i mam nadzieję że bardziej dłużej spała.Tęsknię...
-Taa...Dobranoc.-rozłączyłam się pierwsza i rzuciłam na łóżko.Patrzyłam się w sufit a łzy spływały mi po policzkach.Szlochałam i nie nadążałam aby wycierać łzy.Skuliłam się podkurczając kolana pod brodę i się trzęsłam.
-Boże...Karo co jest?-do pokoju wpadł Miłosz i przytulił mnie mocno do siebie siadając na łóżku,usiadłam przytulając się do brata i nadal płakałam.-Kochanie...Co się stało?-bart głaskał mnie po głowie i mocno przytulał.-Ciii...Już jestem tutaj...Nikt cię nie skrzywdzi,nie pozwolę na to.-pocałował mnie w czubek głowy i przytuleni położyliśmy się.Wtulona w mojego brata czułam się bezpieczna,Miłosz nie nalegał abym powiedziała co było powodem moich łez i za to byłam mu wdzięczna, nie byłam gotowa aby mówić że to przez Biebera.Szybko zasnęłam,byłam wykończona i zapłakana.Nie chciałam z nikim rozmawiać,chciałam tylko spać wtulona w mojego brata.
Rano obudziły mnie pocałunki jakie ktoś składał na moim ramieniu, ja przytuliłam poduszkę i tylko zamruczałam.
-Miłosz ogarnij się...-rozciągnęłam się naciągając na siebie kołdrę.
-Tylko że ja to nie Miłosz.-powiedział głos który tak dobrze znałam.Automatycznie się obudziłam i usidłam na łóżku,spojrzałam na Biebera
-Co ty tu robisz??-wstałam z łóżka i stanęłam przed chłopakiem
-Nie cieszysz się z niespodzianki??-rozłożył ręce jakby do przytulenia.
-Nie mam humoru do świętowania.-mruknęłam i skierowałam się do szafy.Wybrałam ciuchy i zniknęłam w łazience zostawiając zdziwionego chłopaka w pokoju,szybko się ogarnęłam i wyszłam zadowolona.
-Wow...Nie sądziłem że tak szybko się zmienisz.-uśmiechnął się lekko.
-No widzisz.-wyminęłam go i skierowałam się w stronę drzwi jednak chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Nie przywitaliśmy się jeszcze...-uśmiechnął się łobuzersko i chciał mnie pocałować w policzek ale ja skrzyżowałam ręce na piersiach i odsunęłam głowę lekko do tyłu spoglądając na podłogę.Chłopak był zszokowany moim zachowaniem i widać że nie mógł zrozumieć o co mi chodzi.-Hej...Co jest??-spojrzał na mnie wyczekująco.
-Nic.-wyswobodziłam się z jego uścisku i odwróciłam się w stronę drzwi.
-Tu jesteś kochanie...-w przejściu stała sama Selena Gomez.-Ty musisz być Karolina??-spojrzała na mnie.
-Ta..-mruknęłam.
-Jestem Selena.-dziewczyna podeszła do mnie z wyciągniętą ręką.
-A ja wychodzę.-wyminęłam ją w drzwiach,zgarniając jeszcze telefon z szafki i zeszłam na dół.Zadzwoniłam do Kat i DJ aby przyszli szybko do parku.-Mamo wychodzę!-krzyknęłam z salonu.
-Nie możesz! Masz gości!-mama wybiegła z Miłoszem z kuchni.
-Wychodzę.-powiedziałam stanowczo sięgając po płaszczyk i trzaskając za sobą drzwiami. Po wyjściu nałożyłam go na siebie i skierowałam się w stronę miejsca gdzie umówiłam się z przyjaciółmi. Oni już na mnie czekali ponieważ mieszkają bliżej parku niż ja.
-Co się stało?!-szybko do mnie podbiegli gdy tylko mnie zobaczyli.-Kochanie...Co się dzieje?-Kat przytuliła mnie a DJ stał zdumiony.
-Chodźcie...Wszystko wam opowiem.-wskazałam na ławeczkę obok nas.Usiedliśmy,ja siedziałam w środku i patrzyłam przed siebie a dwójka moich przyjaciół na mnie.Zaczęłam opowiadać wszystko od wczoraj...Każdy szczegół aż po scenę z przed 20 minut.
-Co za świnia...-mruknął DJ gdy już skończyłam.
-Ja...Ja nie wiem co powiedzieć...Czuję się winna.-Kat schowała twarz w dłonie.
-Winna??-spojrzałam na nią z wielkim zdziwieniem bo nie wiedziałam o co jej chodzi.DJ patrzył na nią tak samo jak ja.
-No bo to ja ci wmawiałam że się jemu podobasz i przeze mnie cierpisz.
-Nie mów głupot...-przytuliłam ją.-Przecież sam dawał znaki jakbym rzeczywiście mu się podobałam.A po za tym ja nie cierpię.-oburzyłam się prostując.
-Mhmmmm...-mruknęli oboje patrząc na mnie wzrokiem po którym zrozumiałam że i tak mi nie wierzą i tak.
-Ej!-zaśmiałam się.Rozmawiałam z nimi jeszcze jakiś czas a później zrobiło mi się chłodno i wróciłam do domu.-Jestem!-krzyknęłam odwieszając płaszczyk do szafy.
-Do salonu!Natychmiast!-usłyszałam niezadowolony głos mojej matki.Poszłam z uśmiechem i w salonie na sofach zobaczyłam Pattie,moją matkę,Justina,Miłosza i pannę Gomez.Ustałam \opierając się ramieniem o futerał drzwi.
-Więc??-wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Możesz wytłumaczyć nam co to było za zachowanie??-matka ustała zakładając ręce na biodra.
-Po prostu nie lubię jak ktoś budzi mnie w sobotę rano o 8.00 godzinie.
-Dlatego byłaś niemiła dla Seleny?? Powinnaś przeprosić.
-Pff...Nikogo nie będę przepraszać.-wywróciłam oczami.-Ani mi się śni bo nic złego nie zrobiłam.-odwróciłam się wychodząc.
-Nie pyskuj!-powiedziała moja rodzicielka a ja tylko wywróciłam oczami i pobiegłam do siebie na górę i usiadłam na łóżku chowając twarz w dłoniach,westchnęłam.-Hej mała co jest??-do pokoju wszedł Miłosz a za nim Justin.
-Nic.-powiedziałam oschle i poszłam do łazienki.Nie zamknęłam za sobą drzwi bo miałam zamiar umyć tylko ręce.Chłopcy ustali w drzwiach i oparli się ramionami o dwie strony wnęki.
-Mhmm...-mruknął mój brat.-To czemu nie przywitałaś się z JB??
-Nie będę się tłumaczyć.Nie muszę...-chciałam przejść do pokoju ale uniemożliwili mi to.-Mogę przejść?-spojrzałam się na obu.
-Nie,dopóki nie wytłumaczysz co się dzieje.-powiedział stanowczo Miłosz.
-Jestem wytrwała...Mogę tu siedzieć cały czas.-usiadłam przy wannie opierając się plecami.
-Czemu taka jesteś??-zapytał mój brat klękając przy mnie.
-Dajcie mi spokój...-syknęłam.-Jestem jaka jestem...
-Tylko że tak się nie zachowywałaś wobec przyjaciół.Czemu nie chcesz mi się wygadać??
-Bo może nie mam na to ochoty??
-Karo ogarnij się.
-Miłosz...Nie mów tak do mnie.Będę robić co chcę.-wstałam i podeszłam do Justina.-Nie chcę cię znać.-syknęłam mu prosto w twarz i zwinnie wyminęłam.Usiadłam na swoim łóżku a potem położyłam się na plecach.-To mój pokój więc wyjdźcie.-wskazałam na drzwi a Miłosz tylko mnie zmierzył zabójczo wzrokiem i wyszedł,prawie wybiegł z mojego pokoju.
-Karli...-Justin spojrzał na mnie smutnie.
-Wyjdź.-powiedziałam stanowczo a chłopak zrobił co chciałam.Zostałam sama...Po raz kolejny byłam osamotniona.Przebrałam się w luźne ciuchy i postanowiłam pomedytować. Usiadłam na środku pokoju w pozycji lotosu,zemknęłam oczy i starałam się oczyścić umysł.Jednak usłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Mogę??-była to Gomez.Ja nic nie opowiedziałam,nie ruszyłam się ani nawet nie otworzyłam oczu.Dziewczyna uklękła przede mną.-Też często medytuję...
-A mnie to obchodzi bo??-otworzyłam jedno oko ale zaraz potem je zamknęłam.Dziewczyna nic nie odpowiedziała.
-Czemu mnie nie lubisz??
-Czy ja powiedziałam coś takiego??
-Nie..-szepnęła.
-No właśnie.Nie lubię gdy ktoś mi coś wmawia.-wstałam z podłogi i ustałam z skrzyżowanymi rękoma na piesiach,dziewczyna widząc że stoję także ustała przede mną.
-Nie wiem co do mnie masz...Ale ja ci nic nie zrobiłam.
-Tylko że ja nic do ciebie nie mam.Nawet cię nie znam...
-To nie wiem czemu tak się zachowujesz...-posmutniała.Nie wiedziałam jak odebrać jej zachowanie...Może była rzeczywiście miła tak jak ją opisywali w necie.
-Może taka już jestem??
-Justin mi opowiadał że na początku jego też skreśliłaś.
-To była inna historia.-zdziwiłam się gdy powiedziała że Bieber o mnie opowiadał.-Wgl po co tu przyjechałaś??
-Mój chłopak a twój przyjaciel dużo mi o tobie opowiadał i z tego co mówił wydawałaś się strasznie miła i chciałam cię poznać.
-Co za ironia bo Bieber o tobie wgl nie opowiadał.Może byś mi wyjaśniła o co tu chodzi??-usiadłam na łóżku.Dziewczyna zrobiła to samo i się uśmiechnęła pod nosem.
-Poznaliśmy się rok temu na balu charytatywnym...Od razu złapaliśmy kontakt ale jednak Justin wolał tą jak jej tam...Mari.Kontaktowaliśmy się cały czas a jak się okazało że Biebs ma mieć trasę w tym samym czasie co ja więc mój manager zaproponował żeby złączyć je w jedno i gdy się dowiedzieliśmy o tym bez namysłu podjęliśmy pozytywną decyzję.Przez te trzy tygodnie chodziliśmy na randki i różne kolejce...Aż dziwne że nie zobaczyłaś żadnych fotek ani artykułów w necie.-spojrzała się na mnie.Widać było że jest zadowolona z tego iż jej chłopakiem jest JB.
-Nie śledzę plotkarskich stron...Ostatni czas spędziłam na książkach więc się mi nie dziw.-wzruszyłam ramionami.
-Więc jak?? Nadal zła??
-Nie byłam zła...
-To czemu się tak zachowywałaś??-spojrzała na mnie.
-Z niczego się nie będę tłumaczyć a teraz jakbyś mogła wyjść byłabym bardzo wdzięczna bo chcę kontynuować moją medytację.-usiadłam na podłodze tyłem do drzwi i Seleny która posłusznie wstała i z hukiem drzwi zniknęła z mojego pokoju...Szkoda że nie życia.
Przez 15 minut byłam spokojna jednak w pewnym momencie wszystkie wspomnienia z Justinem wróciły wszystkie na raz.Znów poczułam jego zapach...Złapałam się za głowę tak jakby mnie bolała a łzy zaczęły spływać mi po policzkach bez kontroli.
-Aa...-syknęłam tak jakby ból się nasilał.-Ała...-wstałam i poszłam do łazienki.Przemywając twarz wodą postanowiłam pokazać Bieberowi co stracił.Postawiłam poprosić o pomoc Taylora.Z uśmieszkiem na ustach poszłam do pokoju po telefon.Wybrałam numer do chłopaka który po jednym sygnale odebrał.
-Co tam mała??
-Potrzebuję pomocy.-chłopak wiedział jak się zachowuję przy Bieberze i domyślał się dlaczego...Nie był głupi.Powiedziałam mu całą dzisiejszą i wczorajszą sytuację a chłopak mi przytakiwał.-No i chciałabym mu pokazać co stracił...
-Więc w ramach tego zapraszam cię na udawaną randkę.-uśmiechał się do telefonu,od razu załapał co miałam na myśli.Taylor był dla mnie jak drugi starszy brat i zawsze traktował mnie tylko i wyłącznie jako przyjaciółkę.
-Widzę że od razu wiesz co miałam na myśli.
-Kochana...Ja cię dość dobrze znam.Będę po ciebie za 30 minut.Papa..
-Dzięki Tay...Do zobaczenia.- rozłączyłam się i już miałam w głowie obraz w co się ubiorę.Podbiegłam do szafy i wyciągnęłam czarną sukienkę, wziełam botki i strój miałam gotowy.Zadowolona poszłam do łazienki i się przebrałam. Włosy ładnie upięłam i zrobiłam make up, popsikałam się perfumami i zadowolona wzięłam małą torebkę włożyłam do niej telefon,klucze,chusteczki i inne potrzebne rzeczy.Cała w skowronkach zeszłam na dół i z moim wyczuciem czasu byłam idealnie.W momencie gdy schodziłam z ostatniego schodka zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę!-krzyknął Miłosz i po chwili był już przy drzwiach.-Taylor?!?! Co ty tu robisz??
-On przeszedł do mnie.-uśmiechnęłam się dumnie a oczy wszystkich skierowały się na mnie.
-Ślicznie wyglądasz mała.-uśmiechnął się Tay.
-Dziękuję.
-Gotowa??-chłopak wyciągnął do mnie rękę.
-Wejdź na chwilkę.-uścisnęłam ją i pociągnęłam chłopaka za sobą do salonu.-Mamo.Idę z Tayem na randkę,nie wiem o której wrócę.-uśmiechnęłam się a Bieber wytrzeszczył oczy.Tay przywitał się z moją rodzicielką.
-Dobrze kochanie ale nie wracaj za późno...
Zadowoleni wyszliśmy z domu leciutko chichocząc.Poszliśmy do pobliskiej kawiarni na jakieś ciasto.Oboje śmieliśmy się z miny Biebera i Miłosza.Stwierdziliśmy że jednak mojego brata trzeba będzie wtajemniczyć ponieważ mógłby się ostro pokłócić z Tayem za to że się ze mną "umawia" . Fajnie było spędzić to popołudnie z osobą która cię rozumie i rozbawia...A najfajniejsze było to że nie wyobrażał sobie niczego więcej niż przyjaźń.Był moim sprzymierzeńcem i chciał dla mnie jak najlepiej.W tej sytuacji tylko on mógł mi pomóc i zrozumieć.
__________________________________________________________________
:D Nawet nie wiem co powiedzieć....Wiem że nie jest tak jak większość chciała aby Karo i JB byli razem. Ale zobaczymy jak się sprawy potoczą :D Mam nadzieję że przynajmniej troszkę Was zaciekawi ;)
Miałam dodać wczoraj ale niestety nie miałam go skończonego a wróciłam padnięta z balu karnawałowego,spałam 2 godziny a później jeszcze wstałam i poszłam do sql xD Od razu mówię że nie jestem jakimś kujonem czy wzorową uczennicą.Poszłam dlatego że obiecałam moim dwóm przyjaciołom ;)
Jeszcze raz mówię że liczę na to że rozdział Was wciągnie i Wam się spodoba :D
-Patryś
środa, 6 lutego 2013
Rozdział 13 "-Na którą??"
Po kilku minutach byliśmy przed domem JB.Chłopak z niego wysiadł a ja miałam ochotę zostać w środku.
-Hej...A ty masz zamiar siedzieć w środku??-chłopak otworzył drzwi i wyciągnął do mnie rękę.
-Szczerze...To miałam taką ochotę.-szepnęłam i wysiadłam z auta z pomocą JB.
-Co ci jest??-szliśmy do drzwi,złapał mnie za rękę i pociągnął do środka.
-Nic.-mruknęłam smutno i poszłam po schodach do pokoju chłopaka.Justin był lekko zdezorientowany więc powędrował za mną cały czas mi się przyglądając.
-Jak to nic??-podszedł do swojej szafy a ja usiadłam na łóżku.
-No nic.-bawiłam się koronką przy sukience.
-Mów.-ukucnął przy moich nogach i położył brodę na kolanach.
-Justin...Naprawdę nic.-odwróciłam wzrok.
-Tak,jasne jasne....A to odwracanie wzroku to po co??-złapał mnie za podbródek siadając obok mnie.Wiedział dobrze że moje odwracanie spojrzenia było tylko wtedy gdy albo się czymś martwiłam albo nie znałam odpowiedzi na swoje zastawienia.
-Justin idź się już przebrać.
-Nie.Dopóki mi nie powiesz co się dzieje to nie ruszę się.-przytulił mnie do siebie.
-Po prostu...Ciągle myślę o tym miesiącu bez ciebie...-zakryłam twarz rękoma.
-I tak wiem że nie tylko to cię męczy ale nie chcę abyś płakała więc dam ci spokój...-pocałował mnie w czoło.-Mała będziemy do siebie codziennie dzwonić.Zobaczysz że jakoś damy radę.-przytulił się do mnie jeszcze raz.
-Już...Idź się przebrać.-uśmiechnęłam się blado.
-No już,już marudo.-wstał i podszedł do szafy.Przyglądałam się mu i myślałam o tym strasznym miesiącu przede mną...-Możesz nie pożerać mnie wzrokiem??-zaśmiał się chłopak a ja się zarumieniłam.
-Nie pożeram cię wzrokiem!!-oburzyłam się.
-Jasne.-wytknął mi język i zniknął w łazience.Wzięłam do ręki swój telefon i zaczęłam pisać z Kat która jak zwykle siedziała na FB podczas lekcji.-Gotowy.-chłopak wyszedł z łazienki a ja nawet nie podniosłam wzroku.-Eh...Może raczyłabyś zaszczycić mnie spojrzeniem??
-Już już...-odłożyłam telefon i podniosłam wzrok.-Wow...-otworzyłam szeroko oczy.Przed moimi oczami stał całkowicie inny chłopak od mojego przyjaciela.Wyglądał naprawdę świetnie.
-Czyli może być??
-Jest świetnie.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Tak...Widzę to po twoim zawstydzonym uśmieszku.
-Nie zawstydziłam się!-wstałam z łóżka biorąc telefon do ręki.
-No przyznaj że jestem mega przystojny.-przyciągnął mnie do siebie za rękę tak że wylądowałam w jego objęciach.
-Pff...Możesz sobie pomarzyć.-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Ale ty jesteś...
-Jestem jaka jestem.-wytknęłam mu język.Chłopak już nic więcej nie powiedział, złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do drzwi wyjściowych.Szyliśmy szybko i bałam się że wywrócę się w szpilkach.Na szczęście udało mi się dojść do samochodu bez żadnych potknięć.Szybko do niego wsiedliśmy i z piskiem opon odjechaliśmy z podjazdu.
-Możesz mi powiedzieć...-spojrzałam na JB.-Czemu jesteś taki zły??
-Nie jestem zły.
-Przecież widzę.-zawsze gdy był zły ściskał mocno obiema rękoma kierownice,a zawsze kierował tylko jedną.
-Nie jestem zły.-warknął.Zdziwiło mnie jego zachowanie ale nie miałam mu tego za złe bo dzisiaj oboje mieliśmy swoje humorki.-Nie chcę cię dzisiaj męczyć ale wiesz że nie możesz się złościć z byle powodu...
-Wiem.-znów warknął.Położyłam mu rękę na karku i zaczęłam bawić się jego włosami.Zauważyłam że leciutko,prawie niezauważenie się uśmiechnął.Resztę drogi jechaliśmy w ciszy,patrzyłam cały czas przez swoje okno i bawiłam się włosami chłopaka.Starałam się nie myśleć nad niczym ale co chwila przez mój umysł przepływały myśli na temat tego czemu czasami tak dziwnie się zachowuję przy JB ale jednak jak najszybciej odganiałam je od siebie.W pewnym momencie poczułam jak chłopak wsuwa swoją dłoń pod moją którą trzymałam na udzie.Spojrzałam najpierw na splecione palce a później na chłopaka.Uśmiechał się do mnie przepraszając.
-Przepraszam...
-Nie musisz przepraszać.-przysunęłam się i pocałowałam w policzek.-Wiesz że cię dobrze rozumiem.-wróciłam do poprzedniej pozycji tyle że patrzyłam na chłopaka.
-Nie wiem jak ty wytrzymujesz znosząc mnie...Przecież zawsze gdy mam gorszy dzień obrywasz ty...Albo gdy mam jakiś problem to ty mnie słuchasz.-ścisnął bardziej moją dłoń.
-Ale przecież o to chyba chodzi w przyjaźni, nie??Żeby cały czas być przy sobie mimo wszystko.-uśmiechnęłam się lekko patrząc na drogę.
-Nie wiem jak ty to robisz...-wziął moją dłoń i pocałował w palce,a po chwili znów opuścił na moje kolana cały czas ją trzymając.
-Ty też ze mną wytrzymujesz a wiem że jestem niezłym ziółkiem.-gdy to mówiłam do głowy przyszły mi wszystkie chwile kiedy w złości wykrzyczałam mu że go nienawidzę i wyzywałam ile tylko mogę,albo gdy miałam zły humor i się do niego nie odzywałam bez powodu.
-Ale na ciebie nie da się gniewać.-uśmiechnął się pod nosem.
-Tak samo na ciebie.
-Jesteśmy na miejscu.-chłopak zaparkował i z wielkim uśmiechem się na mnie spojrzał.Później szybko wyszedł z auta i w mgnieniu oka trzymał mnie już za rękę idąc do budynku przed którym było bardzo dużo paparazzi.Szybko znaleźliśmy się w środku,jakiś starszy pan zaprowadził nas do stolika który znajdował się na środku sali.Złożyliśmy zamówienie i pogrążyliśmy się w rozmowie o tym co będzie przez ten miesiąc.Po zjedzeniu siedzieliśmy w ciszy i się sobie przyglądaliśmy.Było to dość dziwne bo rozumieliśmy się bez słów,patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i co chwila uśmiechaliśmy.
-Od jakiegoś czasu mam totalny mętlik w głowie...-mruknęłam konsumując swój deser czyli czekoladowo-orzechowe ciasto.
-Nie rozumiem co masz na myśli...-chłopak oparł się o stolik.On nie jadł już nic.
-Sama nie wiem...Wszystko dzieje się tak szybko.
-Miałem nadzieję że powiesz coś innego...-szepnął mając nadzieję że nie słyszę i upił łyk wody.
-Hm??-spojrzałam na niego.
-Nic nic.-pokręcił przecząco głową.-Daj kawałek.-przysunął się bliżej robiąc oczy kota z Shreka.
-Mogłeś sobie zamówić.-wytknęłam mu język.
-Oj no daaaaj...-zaśmiał się a ja podsunęłam mu talerzyk.Wziął kawałek i się uśmiechnął.
-Smakuje??
-Całkiem niezłe.-wyszczerzył się a ja nałożyłam sobie następny kawałek.-Daj mi jeszcze jeden.
-Ugh...Jak dziecko.-nakarmiłam go kolejnym kawałkiem.
-O wiele lepsze jak ty mnie karmisz.
-Głupek.-przewróciłam oczami uśmiechając się.Po zjedzeniu Justin zapłacił a później znów trzymając się za ręce wyszliśmy z restauracji.Paparazzi jak zwykle robili nam zdjęcia.W drodze powrotnej ciągle się do siebie uśmiechaliśmy.Podróż do domu szybko minęła ponieważ rozmawialiśmy na jakieś śmieszne tematy.Justin mi opowiadał jakieś śmieszne historie z koncertów.Gdy znaleźliśmy się przed moim domem posmutniałam.
-Nie martw się...Idziemy tylko po to abyś się przebrała.-wyszczerzył się JB i zaparkował pod moim domem.Szybko wysiedliśmy i pobiegliśmy do środka.Dokładnie wiedziałam w co się ubiorę więc wzięłam ciuchy i poszłam szybko do łazienki.JB rozłożył się wygodnie na moim łóżku i grzebał coś w telefonie.Szybko się przebrałam,włosy pozostawiłam w takiej fryzurze jak wcześniej.Uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze a później popsikałam perfumami i zadowolona wyszłam z pomieszczenia.
-Więc...Jakie plany??-wkładałam do swojej torebki telefon i inne potrzebne rzeczy.
-Jako pierwsze pojedziemy do mnie bo muszę się przebrać.-wytknął mi język.-Później musimy spotkać się z Scooterem a później znów wracamy do mnie.-wstał powoli z łóżka.-Jest godzina 13.45...Więc do wyjazdu zostało mniej więcej trzy godziny..-mruknął smutno a ja automatycznie zesztywniałam.Zrobiło się się strasznie przykro i w jednym momencie miałam ochotę płakać.Jednak nic nie powiedziałam złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę schodów.Zbiegliśmy z nich w ciszy i szybko znaleźliśmy się w aucie.Nie patrzyliśmy się na siebie tylko na drogę przed nami.Justin co chwilka na mnie spoglądał ale ja wiedziałam że gdy na niego popatrzę wybuchnę płaczem a tego nie chciałam.Po 15 minutach drogi znaleźliśmy się przed willą Biebsa.W ciszy wyszliśmy z auta i powędrowaliśmy do budynku.Chłopak szedł pierwszy ale jednak przepuścił mnie w drzwiach i to ja znalazłam się jako pierwsza na górze w jego pokoju.Chłopak podszedł do szafy i bez zastanowienia wziął jakieś ciuchy.Ja bez pytania otworzyłam jego laptopa który leżał na łóżku i otworzyłam portale plotkarskie.
-Wow...Nie wiedziałam że masz dziewczynę!!-zaśmiałam się krzycząc do chłopaka.
-O czym ty mówisz??-wyszedł szybko z łazienki już gotowy
-Dzisiaj rano widziano Justina Biebera z jego przyjaciółką Karoliną Lisowską.-zaczęłam czytać artykuł.- Razem byli na śniadaniu w ekskluzywnej restauracji,wchodząc do budynku trzymali się za ręce i do siebie uśmiechali.Jak twierdzą osoby z otoczenia wyglądali na naprawdę zakochanych,jeden z kelnerów udzielił nam odpowiedzi na pytanie czy są parą: "Myślę że tak, przez cały czas JB rozśmieszał swoją towarzyszkę a ta co chwila obdarowywała go pięknym uśmiechem. Wyglądali na naprawdę szczęśliwych,karmili się,patrzyli sobie głęboko w oczy i ignorowali całe otoczenie.Muszę przyznać że do siebie pasują i myślę że są parą." -zrobiłam chwilę przerwy i spojrzałam na chłopaka który stał w drzwiach łazienki przysłuchując się.-Ale to nie koniec.Jak wiemy z źródeł, prawdopodobnie to właśnie Bieber namówił rodziców pięknej Karoliny na to aby ten dzień spędziła z nim.-uśmiechnęłam się na słowo "piękna".
-Pfff...Niech sobie nie pozwalają.-przewrócił oczami chłopak a ja się zaśmiałam.
-Widzisz jaką masz piękną przyjaciółkę??-podkreśliłam przed ostatnie słowo.
-No wiesz...Podobno dziewczynę.-podszedł do mnie bliżej.
-Hah...Jaaaaasne.-zaśmiałam się i rozciągając opadłam na plecy na łóżko.Zachichotałam i uśmiechnęłam się jak mała dziewczyna zamykając oczy..Ręce miałam podniesione do góry a nogi założone po turecku,przez to że się rozciągałam miałam odkryty pępek.Cały czas nie otwierałam oczu.Chłopak przysunął się do mnie i pocałował w brzuch.Uśmiechnęłam się a później szybko usiadłam.-Nie pozwalaj sobie,braciszku...-obciągnęłam sweterek.Chłopak z smutnym wyrazem tworzy wstał z łóżka biorąc laptopa usiadł na fotelu naprzeciwko łóżka.Przyglądałam mu się jak czegoś szuka w internecie.
-Słuchaj tego.-odchrząkną jakby miał mówić jakąś ważną przemowę.-Nastoletni bożyszcze nastolatek Justin Bieber.-podniusł na mnie wzrok dumnie się uśmiechając.-Był widziany dzisiaj z jego jakże piękną przyjaciółką Karoliną Lisowską.Dziewczyna chodzi z Biebsem do klasy i bardzo dobrze się dogadują.Odkąd jest rozpoznawana wszyscy zachwycają się jej urodą i wdziękiem osobistym,dużo osób mówi że pomimo młodego wieku jest naprawdę bardzo kobieca i wiele mężczyzn fantazjuje o jej osobie.My zastanawiamy się jak Justin opiera się jej urokowi...Para młodzieży udała się na romantyczne śniadanie do restauracji.Nie widzieli świta po za sobą.Nie dziwimy się Bieberowi, bo Karolina jest naprawdę uroczą kobietką.-uśmiechnął się.-Później jeszcze piszą to co ty czytałaś.
-Hahahaha...Widzisz jaką masz seksowną i pociągającą przyjaciółkę??Naprawdę nie wiem jak ty ze mną wytrzymujesz.-śmiałam się i znów opadłam na łóżko.-Hahaha no nie mogę...A o tobie panie Biebsie nic nie napisali.-śmiałam się jak głupia.Chłopak do mnie podszedł i z uśmiechem zaczął łaskotać.-Przestań!! Hahaahaha...Ju...Ju...Justin!!-wyginałam się po łóżku próbując uwolnić się od chłopaka ale on na mnie usiadł i nie miałam możliwości.-Debilu...Hahaha...Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!-cały czas się śmiałam i próbowałam go zepchnąć.W pewnym momencie zadzwonił telefon chłopaka.Jednak on nie zwrócił na to uwagi i z uśmiechem dalej mnie łaskotał.-Złaź! Justin...Proszę!!
-No dobra dobra ale to tylko dlatego że pewnie Scoot dzwoni.-chłopak zeskoczył i szybko odebrał.Nie słuchałam rozmowy tylko poszłam do łazienki aby zobaczyć mój stan wyglądu.Nie było tak źle jak myślałam.Mój make up był nienaruszony a włosy leciutko rozczochrane.Poprawiłam się i wróciłam do pokoju,zauważyłam że chłopak stoi tyłem do mnie i szuka czegoś w telefonie, postanowiłam się leciutko zemścić więc skoczyłam mu na plecy i przewróciłam na łóżko.Szybko usiadłam na nim okrakiem i z uśmiechem spojrzałam na niego ale chłopak był bardzo smutny.
-Hej, co jest??-zapytałam a chłopak usiadł wygodniej ze mną na kolanach.
-Nie spotkamy się z Scootem ponieważ przełożyli mi lot i spotkam się z nim już w samolocie...-mruknął smutny.
-Na którą??
-Za godzinę muszę być na lotnisku.
-Nie...-szepnęłam ze łzami w oczach.Chłopak nic nie powiedział tylko przytulił mnie do siebie.Rozpłakałam się wtedy do końca.
-Zmoczę ci koszulkę.-zaśmiałam się leciutko odsuwając.
-Nie ważne.-chłopak powiedział stanowczo i mocniej mnie do siebie przytulił.-Nie ważne...-szepnął mi do ucha.Trwaliśmy w tym uścisku aż się uspokoiłam.Poszliśmy jeszcze do kuchni zobaczyć czy wszystko jest wyłączone a później po zapakowaniu walizek JB pojechaliśmy pod szkołę odebrać Miłosza.Ja cały czas miałam na nosie okulary Justina i co chwila jakaś łza spłynęła mi po policzku.Chłopak też miał łzy w oczach ale starał się nie rozpłakać.Przez całą drogę do szkoły trzymał mnie mocno za rękę i gdy zobaczył że łza spływa mi po policzku całował ją.Miłosz czekał już na nas na chodniku i gdy tylko zobaczył samochód Justina od razu do niego wszedł i usiadł z tyłu.
-Hej co jest??Co się stało??
-Pojedziemy teraz do was,weźmiesz samochód i pojedziesz za mną i Kari na lotnisko.-Justin wyjechał z podjazdu i skierował się do mojego domu.Był bardzo poważny i przybity,cały czas mocno ściskał moją dłoń.
-Ale czemu?!?! O co tu chodzi??
-Musze być za 40 minut na lotnisku.Przełożyli mi lot.
-Kuźwa...-Miłosz także posmutniał,widać było że się wkurzył.Justin jechał szybko i gdy tylko znaleźliśmy się się przed domem mój bart wyskoczył z samochodu i pobiegł do domu po kluczyki,my cały czas siedzieliśmy w samochodzie.Bieber spojrzał na mnie smutno i przytulił do siebie bardzo mocno całując w głowę.Nie odzywaliśmy się,doskonale wiedzieliśmy że żadne słowa nie opiszą tego co czujemy.Po chwili z domu wyszedł Miłosz i wskoczył do swojego samochodu.Justin ruszył a brat za nim.Jechaliśmy w cieszy przez całą drogę gdy która bardzo szybko minęła.Zdecydowanie za szybko.Gdy wysiedliśmy z aut przywitaliśmy się z Kennym i Pattie którzy już czekali.Ochroniarz Biebera wyją walizki z samochodu i wszyscy poszliśmy do budynku, płakałam a Justin przytulał mnie do siebie.Gdy znaleźli się już przy odprawie ustaliśmy.Bieber z Miłoszem wpadli sobie w męski uścisk i powiedzieli coś czego nie słuchałam, ja w tym czasie pożegnałam się z Kennym i Pattie a po chwili Justin przyciągnął mnie do siebie.Płakałam ja dziecko,chłopak założył mi okulary na głowę i wytarł łzy kciukami.Sam też płakał,uśmiechnął się blado i pocałował w czoło.
-Będę za tobą tęsknić...-szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też...Naprawdę bardzo...-rzuciłam się mu na szyję a on mnie mocno objął w pasie.-Nie wiem jak ja bez ciebie wytrzymam.
-Nigdy jeszcze nie było mi tak ciężko się z kimś rozstać...
-Justin...Kocham cię braciszku.-przytuliłam się mocno.
-Ja ciebie też mała.-pocałował mnie w skroń a później leciutko się od siebie odsunęliśmy patrząc głęboko w oczy...
________________________________________________________________________
No i jest... :D Strasznie mi się podoba...Ahh..Jestem z siebie naprawdę dumna :D Nie żartuję wygaduję głupoty bo jest mi dzisiaj jakoś smutno.Ale mniejsza o to.Mam nadzieję że rozdział się wam spodobał :) Jest dość długi więc może was wciągnie ;)
-Patryś
-Hej...A ty masz zamiar siedzieć w środku??-chłopak otworzył drzwi i wyciągnął do mnie rękę.
-Szczerze...To miałam taką ochotę.-szepnęłam i wysiadłam z auta z pomocą JB.
-Co ci jest??-szliśmy do drzwi,złapał mnie za rękę i pociągnął do środka.
-Nic.-mruknęłam smutno i poszłam po schodach do pokoju chłopaka.Justin był lekko zdezorientowany więc powędrował za mną cały czas mi się przyglądając.
-Jak to nic??-podszedł do swojej szafy a ja usiadłam na łóżku.
-No nic.-bawiłam się koronką przy sukience.
-Mów.-ukucnął przy moich nogach i położył brodę na kolanach.
-Justin...Naprawdę nic.-odwróciłam wzrok.
-Tak,jasne jasne....A to odwracanie wzroku to po co??-złapał mnie za podbródek siadając obok mnie.Wiedział dobrze że moje odwracanie spojrzenia było tylko wtedy gdy albo się czymś martwiłam albo nie znałam odpowiedzi na swoje zastawienia.
-Justin idź się już przebrać.
-Nie.Dopóki mi nie powiesz co się dzieje to nie ruszę się.-przytulił mnie do siebie.
-Po prostu...Ciągle myślę o tym miesiącu bez ciebie...-zakryłam twarz rękoma.
-I tak wiem że nie tylko to cię męczy ale nie chcę abyś płakała więc dam ci spokój...-pocałował mnie w czoło.-Mała będziemy do siebie codziennie dzwonić.Zobaczysz że jakoś damy radę.-przytulił się do mnie jeszcze raz.
-Już...Idź się przebrać.-uśmiechnęłam się blado.
-No już,już marudo.-wstał i podszedł do szafy.Przyglądałam się mu i myślałam o tym strasznym miesiącu przede mną...-Możesz nie pożerać mnie wzrokiem??-zaśmiał się chłopak a ja się zarumieniłam.
-Nie pożeram cię wzrokiem!!-oburzyłam się.
-Jasne.-wytknął mi język i zniknął w łazience.Wzięłam do ręki swój telefon i zaczęłam pisać z Kat która jak zwykle siedziała na FB podczas lekcji.-Gotowy.-chłopak wyszedł z łazienki a ja nawet nie podniosłam wzroku.-Eh...Może raczyłabyś zaszczycić mnie spojrzeniem??
-Już już...-odłożyłam telefon i podniosłam wzrok.-Wow...-otworzyłam szeroko oczy.Przed moimi oczami stał całkowicie inny chłopak od mojego przyjaciela.Wyglądał naprawdę świetnie.
-Czyli może być??
-Jest świetnie.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Tak...Widzę to po twoim zawstydzonym uśmieszku.
-Nie zawstydziłam się!-wstałam z łóżka biorąc telefon do ręki.
-No przyznaj że jestem mega przystojny.-przyciągnął mnie do siebie za rękę tak że wylądowałam w jego objęciach.
-Pff...Możesz sobie pomarzyć.-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Ale ty jesteś...
-Jestem jaka jestem.-wytknęłam mu język.Chłopak już nic więcej nie powiedział, złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą do drzwi wyjściowych.Szyliśmy szybko i bałam się że wywrócę się w szpilkach.Na szczęście udało mi się dojść do samochodu bez żadnych potknięć.Szybko do niego wsiedliśmy i z piskiem opon odjechaliśmy z podjazdu.
-Możesz mi powiedzieć...-spojrzałam na JB.-Czemu jesteś taki zły??
-Nie jestem zły.
-Przecież widzę.-zawsze gdy był zły ściskał mocno obiema rękoma kierownice,a zawsze kierował tylko jedną.
-Nie jestem zły.-warknął.Zdziwiło mnie jego zachowanie ale nie miałam mu tego za złe bo dzisiaj oboje mieliśmy swoje humorki.-Nie chcę cię dzisiaj męczyć ale wiesz że nie możesz się złościć z byle powodu...
-Wiem.-znów warknął.Położyłam mu rękę na karku i zaczęłam bawić się jego włosami.Zauważyłam że leciutko,prawie niezauważenie się uśmiechnął.Resztę drogi jechaliśmy w ciszy,patrzyłam cały czas przez swoje okno i bawiłam się włosami chłopaka.Starałam się nie myśleć nad niczym ale co chwila przez mój umysł przepływały myśli na temat tego czemu czasami tak dziwnie się zachowuję przy JB ale jednak jak najszybciej odganiałam je od siebie.W pewnym momencie poczułam jak chłopak wsuwa swoją dłoń pod moją którą trzymałam na udzie.Spojrzałam najpierw na splecione palce a później na chłopaka.Uśmiechał się do mnie przepraszając.
-Przepraszam...
-Nie musisz przepraszać.-przysunęłam się i pocałowałam w policzek.-Wiesz że cię dobrze rozumiem.-wróciłam do poprzedniej pozycji tyle że patrzyłam na chłopaka.
-Nie wiem jak ty wytrzymujesz znosząc mnie...Przecież zawsze gdy mam gorszy dzień obrywasz ty...Albo gdy mam jakiś problem to ty mnie słuchasz.-ścisnął bardziej moją dłoń.
-Ale przecież o to chyba chodzi w przyjaźni, nie??Żeby cały czas być przy sobie mimo wszystko.-uśmiechnęłam się lekko patrząc na drogę.
-Nie wiem jak ty to robisz...-wziął moją dłoń i pocałował w palce,a po chwili znów opuścił na moje kolana cały czas ją trzymając.
-Ty też ze mną wytrzymujesz a wiem że jestem niezłym ziółkiem.-gdy to mówiłam do głowy przyszły mi wszystkie chwile kiedy w złości wykrzyczałam mu że go nienawidzę i wyzywałam ile tylko mogę,albo gdy miałam zły humor i się do niego nie odzywałam bez powodu.
-Ale na ciebie nie da się gniewać.-uśmiechnął się pod nosem.
-Tak samo na ciebie.
-Jesteśmy na miejscu.-chłopak zaparkował i z wielkim uśmiechem się na mnie spojrzał.Później szybko wyszedł z auta i w mgnieniu oka trzymał mnie już za rękę idąc do budynku przed którym było bardzo dużo paparazzi.Szybko znaleźliśmy się w środku,jakiś starszy pan zaprowadził nas do stolika który znajdował się na środku sali.Złożyliśmy zamówienie i pogrążyliśmy się w rozmowie o tym co będzie przez ten miesiąc.Po zjedzeniu siedzieliśmy w ciszy i się sobie przyglądaliśmy.Było to dość dziwne bo rozumieliśmy się bez słów,patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i co chwila uśmiechaliśmy.
-Od jakiegoś czasu mam totalny mętlik w głowie...-mruknęłam konsumując swój deser czyli czekoladowo-orzechowe ciasto.
-Nie rozumiem co masz na myśli...-chłopak oparł się o stolik.On nie jadł już nic.
-Sama nie wiem...Wszystko dzieje się tak szybko.
-Miałem nadzieję że powiesz coś innego...-szepnął mając nadzieję że nie słyszę i upił łyk wody.
-Hm??-spojrzałam na niego.
-Nic nic.-pokręcił przecząco głową.-Daj kawałek.-przysunął się bliżej robiąc oczy kota z Shreka.
-Mogłeś sobie zamówić.-wytknęłam mu język.
-Oj no daaaaj...-zaśmiał się a ja podsunęłam mu talerzyk.Wziął kawałek i się uśmiechnął.
-Smakuje??
-Całkiem niezłe.-wyszczerzył się a ja nałożyłam sobie następny kawałek.-Daj mi jeszcze jeden.
-Ugh...Jak dziecko.-nakarmiłam go kolejnym kawałkiem.
-O wiele lepsze jak ty mnie karmisz.
-Głupek.-przewróciłam oczami uśmiechając się.Po zjedzeniu Justin zapłacił a później znów trzymając się za ręce wyszliśmy z restauracji.Paparazzi jak zwykle robili nam zdjęcia.W drodze powrotnej ciągle się do siebie uśmiechaliśmy.Podróż do domu szybko minęła ponieważ rozmawialiśmy na jakieś śmieszne tematy.Justin mi opowiadał jakieś śmieszne historie z koncertów.Gdy znaleźliśmy się przed moim domem posmutniałam.
-Nie martw się...Idziemy tylko po to abyś się przebrała.-wyszczerzył się JB i zaparkował pod moim domem.Szybko wysiedliśmy i pobiegliśmy do środka.Dokładnie wiedziałam w co się ubiorę więc wzięłam ciuchy i poszłam szybko do łazienki.JB rozłożył się wygodnie na moim łóżku i grzebał coś w telefonie.Szybko się przebrałam,włosy pozostawiłam w takiej fryzurze jak wcześniej.Uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze a później popsikałam perfumami i zadowolona wyszłam z pomieszczenia.
-Więc...Jakie plany??-wkładałam do swojej torebki telefon i inne potrzebne rzeczy.
-Jako pierwsze pojedziemy do mnie bo muszę się przebrać.-wytknął mi język.-Później musimy spotkać się z Scooterem a później znów wracamy do mnie.-wstał powoli z łóżka.-Jest godzina 13.45...Więc do wyjazdu zostało mniej więcej trzy godziny..-mruknął smutno a ja automatycznie zesztywniałam.Zrobiło się się strasznie przykro i w jednym momencie miałam ochotę płakać.Jednak nic nie powiedziałam złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę schodów.Zbiegliśmy z nich w ciszy i szybko znaleźliśmy się w aucie.Nie patrzyliśmy się na siebie tylko na drogę przed nami.Justin co chwilka na mnie spoglądał ale ja wiedziałam że gdy na niego popatrzę wybuchnę płaczem a tego nie chciałam.Po 15 minutach drogi znaleźliśmy się przed willą Biebsa.W ciszy wyszliśmy z auta i powędrowaliśmy do budynku.Chłopak szedł pierwszy ale jednak przepuścił mnie w drzwiach i to ja znalazłam się jako pierwsza na górze w jego pokoju.Chłopak podszedł do szafy i bez zastanowienia wziął jakieś ciuchy.Ja bez pytania otworzyłam jego laptopa który leżał na łóżku i otworzyłam portale plotkarskie.
-Wow...Nie wiedziałam że masz dziewczynę!!-zaśmiałam się krzycząc do chłopaka.
-O czym ty mówisz??-wyszedł szybko z łazienki już gotowy
-Dzisiaj rano widziano Justina Biebera z jego przyjaciółką Karoliną Lisowską.-zaczęłam czytać artykuł.- Razem byli na śniadaniu w ekskluzywnej restauracji,wchodząc do budynku trzymali się za ręce i do siebie uśmiechali.Jak twierdzą osoby z otoczenia wyglądali na naprawdę zakochanych,jeden z kelnerów udzielił nam odpowiedzi na pytanie czy są parą: "Myślę że tak, przez cały czas JB rozśmieszał swoją towarzyszkę a ta co chwila obdarowywała go pięknym uśmiechem. Wyglądali na naprawdę szczęśliwych,karmili się,patrzyli sobie głęboko w oczy i ignorowali całe otoczenie.Muszę przyznać że do siebie pasują i myślę że są parą." -zrobiłam chwilę przerwy i spojrzałam na chłopaka który stał w drzwiach łazienki przysłuchując się.-Ale to nie koniec.Jak wiemy z źródeł, prawdopodobnie to właśnie Bieber namówił rodziców pięknej Karoliny na to aby ten dzień spędziła z nim.-uśmiechnęłam się na słowo "piękna".
-Pfff...Niech sobie nie pozwalają.-przewrócił oczami chłopak a ja się zaśmiałam.
-Widzisz jaką masz piękną przyjaciółkę??-podkreśliłam przed ostatnie słowo.
-No wiesz...Podobno dziewczynę.-podszedł do mnie bliżej.
-Hah...Jaaaaasne.-zaśmiałam się i rozciągając opadłam na plecy na łóżko.Zachichotałam i uśmiechnęłam się jak mała dziewczyna zamykając oczy..Ręce miałam podniesione do góry a nogi założone po turecku,przez to że się rozciągałam miałam odkryty pępek.Cały czas nie otwierałam oczu.Chłopak przysunął się do mnie i pocałował w brzuch.Uśmiechnęłam się a później szybko usiadłam.-Nie pozwalaj sobie,braciszku...-obciągnęłam sweterek.Chłopak z smutnym wyrazem tworzy wstał z łóżka biorąc laptopa usiadł na fotelu naprzeciwko łóżka.Przyglądałam mu się jak czegoś szuka w internecie.
-Słuchaj tego.-odchrząkną jakby miał mówić jakąś ważną przemowę.-Nastoletni bożyszcze nastolatek Justin Bieber.-podniusł na mnie wzrok dumnie się uśmiechając.-Był widziany dzisiaj z jego jakże piękną przyjaciółką Karoliną Lisowską.Dziewczyna chodzi z Biebsem do klasy i bardzo dobrze się dogadują.Odkąd jest rozpoznawana wszyscy zachwycają się jej urodą i wdziękiem osobistym,dużo osób mówi że pomimo młodego wieku jest naprawdę bardzo kobieca i wiele mężczyzn fantazjuje o jej osobie.My zastanawiamy się jak Justin opiera się jej urokowi...Para młodzieży udała się na romantyczne śniadanie do restauracji.Nie widzieli świta po za sobą.Nie dziwimy się Bieberowi, bo Karolina jest naprawdę uroczą kobietką.-uśmiechnął się.-Później jeszcze piszą to co ty czytałaś.
-Hahahaha...Widzisz jaką masz seksowną i pociągającą przyjaciółkę??Naprawdę nie wiem jak ty ze mną wytrzymujesz.-śmiałam się i znów opadłam na łóżko.-Hahaha no nie mogę...A o tobie panie Biebsie nic nie napisali.-śmiałam się jak głupia.Chłopak do mnie podszedł i z uśmiechem zaczął łaskotać.-Przestań!! Hahaahaha...Ju...Ju...Justin!!-wyginałam się po łóżku próbując uwolnić się od chłopaka ale on na mnie usiadł i nie miałam możliwości.-Debilu...Hahaha...Złaź!!Nie ważysz 5 kilo!!-cały czas się śmiałam i próbowałam go zepchnąć.W pewnym momencie zadzwonił telefon chłopaka.Jednak on nie zwrócił na to uwagi i z uśmiechem dalej mnie łaskotał.-Złaź! Justin...Proszę!!
-No dobra dobra ale to tylko dlatego że pewnie Scoot dzwoni.-chłopak zeskoczył i szybko odebrał.Nie słuchałam rozmowy tylko poszłam do łazienki aby zobaczyć mój stan wyglądu.Nie było tak źle jak myślałam.Mój make up był nienaruszony a włosy leciutko rozczochrane.Poprawiłam się i wróciłam do pokoju,zauważyłam że chłopak stoi tyłem do mnie i szuka czegoś w telefonie, postanowiłam się leciutko zemścić więc skoczyłam mu na plecy i przewróciłam na łóżko.Szybko usiadłam na nim okrakiem i z uśmiechem spojrzałam na niego ale chłopak był bardzo smutny.
-Hej, co jest??-zapytałam a chłopak usiadł wygodniej ze mną na kolanach.
-Nie spotkamy się z Scootem ponieważ przełożyli mi lot i spotkam się z nim już w samolocie...-mruknął smutny.
-Na którą??
-Za godzinę muszę być na lotnisku.
-Nie...-szepnęłam ze łzami w oczach.Chłopak nic nie powiedział tylko przytulił mnie do siebie.Rozpłakałam się wtedy do końca.
-Zmoczę ci koszulkę.-zaśmiałam się leciutko odsuwając.
-Nie ważne.-chłopak powiedział stanowczo i mocniej mnie do siebie przytulił.-Nie ważne...-szepnął mi do ucha.Trwaliśmy w tym uścisku aż się uspokoiłam.Poszliśmy jeszcze do kuchni zobaczyć czy wszystko jest wyłączone a później po zapakowaniu walizek JB pojechaliśmy pod szkołę odebrać Miłosza.Ja cały czas miałam na nosie okulary Justina i co chwila jakaś łza spłynęła mi po policzku.Chłopak też miał łzy w oczach ale starał się nie rozpłakać.Przez całą drogę do szkoły trzymał mnie mocno za rękę i gdy zobaczył że łza spływa mi po policzku całował ją.Miłosz czekał już na nas na chodniku i gdy tylko zobaczył samochód Justina od razu do niego wszedł i usiadł z tyłu.
-Hej co jest??Co się stało??
-Pojedziemy teraz do was,weźmiesz samochód i pojedziesz za mną i Kari na lotnisko.-Justin wyjechał z podjazdu i skierował się do mojego domu.Był bardzo poważny i przybity,cały czas mocno ściskał moją dłoń.
-Ale czemu?!?! O co tu chodzi??
-Musze być za 40 minut na lotnisku.Przełożyli mi lot.
-Kuźwa...-Miłosz także posmutniał,widać było że się wkurzył.Justin jechał szybko i gdy tylko znaleźliśmy się się przed domem mój bart wyskoczył z samochodu i pobiegł do domu po kluczyki,my cały czas siedzieliśmy w samochodzie.Bieber spojrzał na mnie smutno i przytulił do siebie bardzo mocno całując w głowę.Nie odzywaliśmy się,doskonale wiedzieliśmy że żadne słowa nie opiszą tego co czujemy.Po chwili z domu wyszedł Miłosz i wskoczył do swojego samochodu.Justin ruszył a brat za nim.Jechaliśmy w cieszy przez całą drogę gdy która bardzo szybko minęła.Zdecydowanie za szybko.Gdy wysiedliśmy z aut przywitaliśmy się z Kennym i Pattie którzy już czekali.Ochroniarz Biebera wyją walizki z samochodu i wszyscy poszliśmy do budynku, płakałam a Justin przytulał mnie do siebie.Gdy znaleźli się już przy odprawie ustaliśmy.Bieber z Miłoszem wpadli sobie w męski uścisk i powiedzieli coś czego nie słuchałam, ja w tym czasie pożegnałam się z Kennym i Pattie a po chwili Justin przyciągnął mnie do siebie.Płakałam ja dziecko,chłopak założył mi okulary na głowę i wytarł łzy kciukami.Sam też płakał,uśmiechnął się blado i pocałował w czoło.
-Będę za tobą tęsknić...-szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też...Naprawdę bardzo...-rzuciłam się mu na szyję a on mnie mocno objął w pasie.-Nie wiem jak ja bez ciebie wytrzymam.
-Nigdy jeszcze nie było mi tak ciężko się z kimś rozstać...
-Justin...Kocham cię braciszku.-przytuliłam się mocno.
-Ja ciebie też mała.-pocałował mnie w skroń a później leciutko się od siebie odsunęliśmy patrząc głęboko w oczy...
________________________________________________________________________
No i jest... :D Strasznie mi się podoba...Ahh..Jestem z siebie naprawdę dumna :D Nie żartuję wygaduję głupoty bo jest mi dzisiaj jakoś smutno.Ale mniejsza o to.Mam nadzieję że rozdział się wam spodobał :) Jest dość długi więc może was wciągnie ;)
-Patryś
Subskrybuj:
Posty (Atom)